Na naszych ziemiach żyli Jaćwingowie. Dlaczego przestali istnieć?

Na naszych ziemiach żyli Jaćwingowie. Dlaczego przestali istnieć?

Prawdawna historia ziem Podlasia i Suwalszczyzny nierozerwalnie wiąże się się z Jaćwingami. Nasze tereny leżały na granicy Mazowsza i Sudowii, w której te plemię żyło pomiędzy rzekami, borami i moczarami. Nie wiadomo od jak dawna, ale wiadomo że w XIII wieku naród jaćwieski przestał istnieć. Jak do tego doszło?

Okrutnicy

Jaćwingowie byli plemieniem bardzo okrutnym, a w dodatku pogańskim. Wierzyli w coś w rodzaju reinkarnacji. Uważali, że dusze jednych po śmierci zajmują kolejne ciała, zaś innych ciała zwierząt. Nawet dla swojego plemienia nie mieli litości. Gdy rodziły się dziewczynki – zabijano je. Gdy kobiety chowały je po kryjomu, to odcinano im piersi, by nie mogły karmić. Plemię zapuszczało się na tereny Mazowsza, by grabić, palić i zabijać. Wyprawy te kończyły się powrotem z dużymi łupami. Po jednej z takich grabieży Sudowię najechał Bolesław Wstydliwy, książę krakowski i sandomierski. Jaćwingowie zostali przepędzeni aż na tereny Litwy. Po kilkunastu latach jednak zorganizowali odwet. Jednak gdy wracali z łupami, książę Leszek Czarny ponosząc minimalne straty wygrał z wojskami wroga. Jednak to inna bitwa była początkiem końca Jaćwingów. Miała ona miejsce na w okolicach dzisiejszego Brańska na rzece Nurzec.

Najpierw Polacy, potem Krzyżacy

Dowodzący wojskami Leszek i Bolko dowiedzieli się, że sojusznik Jaćwingów – władca litewski Trojnat nie żyje. Postanowili wtedy zaatakować plemię. Uderzyli ogniem od strony lądu zmuszając barbarzyńców do cofnięcia się w stronę rzeki. Po drugiej stronie jednak czekali polscy wojacy. Polacy puścili po wodzie płonące tratwy, czym rozcięli armię przeciwnika na dwie części i ostatecznie wygrali bitwę. Był to ogromny sukces militarny, który spustoszył dzisiejsze Podlasie i Suwalszczyznę na wiele lat. Po tych wydarzeniach Jaćwingowie zajmując tereny Litwy nie mieli jednak spokoju. Wciąż byli najeżdżani przez potężnych wtedy Krzyżaków. Powodem oczywiście było pogaństwo. Wojska zakonu były wówczas potężne co spowodowało, że w 1283 roku wybito ostatniego władcę Sudowii. Zakon krzyżacki, by ie dopuścić w przyszłości do powstań – zaczął przesiedlać Jaćwingów. Deportacje sprawiły, że naród jaćwieski rozpadł się.

Megalomania czy potrzebna inwestycja? Most na rzece za gigantyczne pieniądze.

Megalomania czy potrzebna inwestycja? Most na rzece za gigantyczne pieniądze.

Dziś ten obiekt widoczny jest zazwyczaj latem podczas suszy. Wtedy rzeka Bug odsłania resztki mostu w Grannem niedaleko Siemiatycz. Już niedługo, być może w jego miejsce lub obok powstanie nowy most. Dzięki czemu mieszkańcy gminy Perlejewo będą mogli dojechać szybko do Sokołowa Podlaskiego oraz skrócą sobie trasę do Warszawy. Póki co wszystko opiera się o deklaracje. Czy zamienią się w inwestycję jeszcze nie wiadomo.

 

Wiadomo że budowa mostu to koszt ok. 100 mln zł. Gdyby doszło do realizacji to rząd pokryłby 80 proc. kwoty. Pozostałe 20 proc. i zarazem milionów złotych musiał by pokryć samorząd. Czyli zainteresowani – z województwa podlaskiego – Gmina Perlejewo, Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, a z mazowieckiej strony powiat sokołowski, gmina Jabłonna Lacka oraz Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Czyli każda ze stron na przykład po 4 miliony złotych. Oczywiście dla gminy Perlejewo (3 tys. mieszkańców) to zabójcze pieniądze, zatem raczej muszą liczyć na większą przychylność marszałka, a w zasadzie o całkowite finansowanie.

 

Most dla gminy na pewno się przyda, ale szczerze powiedziawszy nie jest on ekonomicznie uzasadniony. Jest to bardziej spełnienie fanaberii premiera Mateusza Morawieckiego (za pieniądze podatników), który ogłosił program „Mosty dla regionów” w ramach którego powstanie 21 nowych mostów za 2,3 mld zł. O ile sam program ma sens – gdyż wiele mostów w Polsce jest potrzebnych to jednak budowa mostu w Perlejewie jest jak budowanie autostrady w polu. Gdyby most ten był częścią większej inwestycji to należałoby jej przyklasnąć.

 

Od miejscowości Granne, gdzie ma powstać nowy most do najbliższego mostu na drugą stronę Bugu jest 17 km. Odległość samochodem można powiedzieć żadna, szczególnie że obiekt ten znajduje się na drodze krajowej, którą można dojechać do Sokołowa Podlaskiego. Warto jednak pamiętać o rolnikach, którzy mają swoje pola także po drugiej stronie Bugu. Często odpuszczają sobie jeżdżenie do nich ze względu na odległość. Dlatego też jakiś most w Grannem by się przydał. Warto sobie zadać jednak pytanie czy taki za 100 mln zł. Niestety obowiązuje tu głupia maksyma „Jak dają to bierz”. Dlaczego głupia? Można się było o tym przekonać podczas idiotycznej inwestycji – drogi Białystok – Supraśl. Tylko dlatego żeby dostać 90 procentowe dofinansowanie – wymyślono projekt na 100 mln zł – w tym wielkie estakady w Puszczy Knyszyńskiej. Kierowcy jadąc do Supraśla mogą podziwiać czubki drzew.

 

Tutaj historia się powtarza – tylko po to by wziąć od rządu 80 mln zł – trzeba wydać 20 mln. Warto też wspomnieć, że rząd nie ma własnych pieniędzy – jeżeli je komuś daje, to wcześniej zabierają je w podatkach z prowizją na swoje utrzymanie. Tak jak w powyższym przypadku, tak teraz należy sobie zadać pytanie czy nie można zrobić zwykłego mostu dla rolników za 20 mln zł lub taniej? Stawiamy dolary przeciw orzechom, że można – tak samo jak w przypadku drogi do Supraśla. Za kwotę wkładu własnego można było wyremontować i stworzyć zwykłą drogę. Bez budowanie wielkich, betonowych estakad w puszczy.

 

Wystarczy spojrzeć na mapę i zobaczyć, że planowana inwestycja w obecnym kształcie nie ma żadnego sensu. Podlaskie Granne i mazowiecka Jabłonna Lacka razem liczą sobie ok. 5000 mieszkańców. Prawdopodobnie oprócz nich nikt inny z mostu korzystać nie będzie. Dlatego też warto może za 20 mln zł stworzyć okazały drewniany most (który wytrzyma spore obciążenia) będący nie tylko częścią infrastruktury drogowej, ale też pamiątką po królewskich czasach. Most – park kulturowy w miejscu starego byłby częścią szlaku „Gościnec Litewski”.

 

Szlak ten istniał od XI wieku, lecz największą rolę odgrywał w XV wieku, gdy Polska i Litwa miały unormowane stosunki w postaci unii obu państw. Droga zaczynała się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, gdzie znajdowała się poczta. Następnie wiodła przez Liw, gdzie była granica pomiędzy Mazowszem a Wielkim Księstwem Litewskim. Kolejnym punktem był Sokołów Podlaski, gdzie swoje majątki mieli Kiszkowie i Radziwiłłowie. W XVIII wieku powstały kolejne stacje, gdy funkcjonowała już regularna poczta królewska. Wówczas na znaczeniu zyskały stacje w Grannem na Bugu, Bielsku Podlaskim i Białymstoku, w którym zachwycano się Wersalem Podlaskim – rządzonym przez Jana Klemensa Branickiego. Kolejne przystanki wiodły przez Wasilków z odnogą do Supraśla, Czarną Białostocką, Sokółkę i Kuźnicę. Później Grodno, Druskienniki, Troki i Wilno. Wielkie Gościniec Litewski stracił na znaczeniu, gdy pojawiła się na tej trasie kolej.

Featured Video Play Icon

Piękny film ukazuje Podlaskie. Niestety nie wiadomo co dalej robić.

Od kilku dni w serwisie YouTube można obejrzeć klip Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej promujący województwo podlaskie. Główne przesłanie jest do osób, rzecz jasna, które w Podlaskiem nie mieszkają. Dlatego całość zaczyna się zachętą „Dwie godziny drogi od Warszawy znajdziesz świat, który przywraca utraconą równowagę”. Następnie widzimy przepiękne kadry ukazujące najciekawsze miejsca województwa podlaskiego, które warto odwiedzić. Nie zabrakło takich atrakcji jak klasztor w Wigrach, Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy, Łomżyński Park Krajobrazowy w Narwi, Puszcza Białowieska, Puszcza Knyszyńska, Tykocin, skit w Odrynkach, Kraina Otwartych Okiennic, meczet w Kruszynianach, Green Velo, Drohiczyn, Suwalski Park Krajobrazowy, Czarna Hańcza czy Kanał Augustowski. To wszystko pod hasłem „Podlaskie zasil się naturą”.

 

Klipowi nie można nic zarzucić. Tak samo jak i hasłu przewodniemu. Nie da się ukryć, że w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie trudno zasilać się naturą. A to właśnie do mieszkańców dużych aglomeracji kierowana jest kampania. Należy sobie zadać pytanie – a gdzie konkretnie mają przyjechać? Żeby zwiedzić wszystkie wymienione – trzeba by było 2 dni jeździć samochodem po całym regionie. I tu jest pies pogrzebany. Białystok powinien być „hubem”, z którego będzie można wszędzie dotrzeć w sposób zorganizowany i logiczny. Brakuje połączeń turystycznych i ogólnie wszystkiego brakuje by można było zapewnić na przykład weekend pełen atrakcji w Podlaskiem – tylko przyjedź, kup jakiś karnet i korzystaj – wszędzie Cię dowieziemy, a na koniec przywieziemy do Białegostoku.

 

Jako region zrobiliśmy pierwszy krok – zaczęliśmy się promować jako wspaniałe, unikalne miejsce w Polsce, które jest trochę dzikie, przepełnione naturą, gdzie można poczuć slow-life. Teraz czas na krok drugi – osoby, które przekonaliśmy muszą się dowiedzieć jak to wszystko w sposób zorganizowany zwiedzić. Jest przewodnik „Podlaskie na weekend”. Są różne wersje – jeżeli chodzi o rejony Białowieży, to przewodnik zachęca do przyjechania w piątek do Krainy Otwartych Okiennic, gdzie mamy skosztować kuchni regionalnej i odprężyć się w ruskiej bani. Problem w tym, że nie wiadomo gdzie posmakujemy takiej kuchni i kto ma ruską banię w Krainie Otwartych Okiennic. Po próbie „wygooglowania” tych informacji – niestety dalej nie wiemy.

 

Na sobotę przewodnik proponuje wizytę w Odrynkach i wyjazd do Krynoczki. Jeżeli kogoś nie interesują religijne eskapady, to przewodnik proponuje mu „questowe trasy” – cokolwiek to znaczy. Bynajmniej nie dowiemy się tego z przewodnika. Propozycja na wieczór to ognisko, lokalna muzyka i śpiew. Gdzie? Nie wiadomo. Na ostatni dzień przewodnik znów proponuje religijną eskapadę – tym razem na Świętą Górę Grabarkę. Alternatywa? Rower lub kajak. A zimą, wiosną, późną jesienią? Trudno powiedzieć. Generalnie z przewodnika niewiele się dowiadujemy. Z propozycjami w okolicach Biebrzy jest jeszcze gorzej. Na piątek przewodnik proponuje jakieś warsztaty, a potem wypad na łąki i bagna. To brzmi trochę jak żart. Jeżeli ktoś nigdy tam nie był, to co – ma szukać jakichś konkretnych bagien czy może obojętnie? Na sobotę przewodnik proponuje podglądanie ptaków. Tutaj też nie wiadomo gdzie to robić. Na niedzielę wreszcie jakiś konkret – Twierdza Osowiec.

 

Cały przewodnik dzieli się na Puszczę Białowieską i Białowieżę, do tego Biebrza, Suwalszczyzna, Puszcza Knyszyńska, Augustów, a także Tykocin i rzeka Narew. Niestety, ale nie polecamy tego przewodnika. Mimo, że przygotowali go najlepsi fachowcy z Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, to w broszurze nie dowiemy się nic konkretnego. Same ogólniki, pseudopropozycje i przykładowe dane teleadresowe miejsc w pobliżu. Dlatego do tak pięknego filmu – przydałby się równie piękny przewodnik, bo ten obecny to gniot.

Plan na komunikację. Czy dojedziemy do każdej wioski w Podlaskiem?

Plan na komunikację. Czy dojedziemy do każdej wioski w Podlaskiem?

Ostatnio dużym echem odbiła się zapowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że zamierza reaktywować PKS-y. Zakładając, że zostanie to zrealizowane to warto się zastanowić czy w województwie podlaskim jest co reaktywować i czy jest po co. Obecna sytuacja wygląda następująco: Mamy firmę PKS Nova – która połączyła upadający PKS Białystok, z dobrze prosperującym PKS Suwałki oraz z PKS Łomża, PKS Siemiatycze, PKS Zambrów.  Warto pamiętać, że oprócz PKS Nova na rynku są takie firmy jak Voyager, Arriva, Kurier czy Podlasie Express (Plus Bus) – które świadczą swoje usługi na różnych terenach. Należy też pamiętać – że funkcjonują w regionie też szynobusy. Zatem warto sobie zadać pytanie – gdzie w Podlaskiem w takim razie nie można dojechać niczym innym niż samochód?

 

W województwie podlaskim jest 40 miast (miastem nazywamy miejscowości zamieszkałe powyżej 1000 osób). Postanowiliśmy sprawdzić do których z nich można dojechać z Białegostoku czymkolwiek (autobusem bądź pociągiem). Okazało się, że do wszystkich. Zatem problemem jeżeli istnieje to tylko w relacji połączenia typu wieś – miasto. Jak nie trudno się domyślić – najbardziej poszkodowane są te wsie, które nie leżą przy głównej drodze między miastami. Sprawdziliśmy czy da się przykładowo dojechać do maleńkiej wsi Rudaki przy granicy z Białorusią. Niestety nie da się, ale do pobliskich Kruszynian (5 km) już tak. Zatem należy sobie zadać pytanie – czy PKS-y mają dojeżdżać do każdej wsi? Trudno to sobie wyobrazić.

 

W województwie podlaskim jest 3277 wsi. Najwięcej położonych jest w gminie Zambrów (70), zaś najmniej w gminie Białowieża (4). Utworzenie w każdej gminie siatki połączeń tak by dojechać do głównego miasta w gminie, tak by wydostać się dalej może być bardzo trudne gdy trzeba skomunikować 70 wsi. Komunikując 4 wsie już jest łatwiej. Dlatego prawdopodobnie ktoś, komu przyjdzie realizować plan Jarosława Kaczyńskiego (zapewne będzie to ktoś z Urzędu Marszałkowskiego) weźmie mapę do ręki i zobaczy, że skomunikowanie całego województwa ze sobą – od miasta po wieś będzie kosztować kosmiczne pieniądze. Wtedy też będzie trzeba wybierać – kogo przyłączyć, a kogo nie. Oczywiście ucierpią mieszkańcy najmniej zaludnionych wsi.

Krwawe starcie Rosjan i Niemców w naszym regionie. Rozzuchwalone wojsko i potężny opór.

Krwawe starcie Rosjan i Niemców w naszym regionie. Rozzuchwalone wojsko i potężny opór.

1915 roku miał dla naszego regionu kluczowe znaczenie. Od roku trwała I Wojna Światowa. Przypomnijmy, że w tym czasie Polski nie było na mapie. Oficjalnie istniało Kongresowe Królestwo Polski – będące w Unii Personalnej z Cesarstwem Rosyjskim. Oznaczało to, że rosyjski car był jednocześnie królem polskim. Nasz region nie należał jednak do Kongresowego Królestwa Polskiego, a bezpośrednio do Cesarstwa. Po przeciwnej stronie konfliktu stały Niemcy, które walczyły jednocześnie na kilku frontach – na zachodzie z Belgią, Francją i Wielką Brytanią. Niemcy walczyli także we Włoszech i na Bałkanach. Istotnym z naszego punktu widzenia był front wschodni – czyli walki z cesarstwem rosyjskim, które zajmowały nie tylko nasz region – ale też sporą część kraju. Gdy wybuchła wojna w 1914 roku – najpierw na teren Prus Wschodnich (dzisiejsze Mazury i obwód Kaliningradzki) wkroczyła armia rosyjska, gdzie starła się z armią niemiecką. Niemcy nie byli gotowi na atak, więc bez większych walk oddali te ziemie Rosjanom. Międzyczasie wymienili dowództwo i przygotowali się do ataku – wspomagając się nowoczesną techniką. W efekcie Rosjanie stracili 92 tys. żołnierzy, którzy trafili do niewoli. Było też dziesiątki tysięcy zabitych i rannych. W ciągu tygodnia wojska niemieckie rozprawiły się z Rosjanami. Takie działania rozochociły Niemców. Po mobilizacji i przygotowaniach uderzyli ponownie na Rosjan po kilku miesiącach (w tym czasie walki trwały też na innych frontach). Zimowe uderzenie na Prusach Wschodnich również dało sukces Niemcom. Tym razem straty rosyjskie wyniosły 190 tys. żołnierzy.

 

Nastał rok 1915. Międzyczasie Niemcy zdobywali południe dzisiejszej Polski i Ukrainy – Przemyśl i Lwów. 5 sierpnia 1915 wojska niemieckie pojawiły się w Warszawie. Wtedy też rosyjska armia zaczęła coraz bardziej cofać się na wschód. Oznaczało to dla naszego regionu spore zmiany. W Białymstoku nie było większych wydarzeń. Wycofujące się wojska rosyjskie jednak wysadziły w powietrze most i wieżę ciśnień przy dworcu kolejowym. Wojska niemieckie zaczęły też gromadzić się między Biebrzą, Narwią i Bugiem. Według dowództwa pojawiła się szansa oskrzydlenia Rosjan i zniszczenia w rejonie Białegostoku i Bielska Podlaskiego. W tym celu armia niemiecka przystąpiła do czołowego uderzenia właśnie w tych kierunkach. Z południowego zachodu wojska niemieckie szły w stronę Kleszczel i Milejczyc.

Nie wszystko jednak poszło po myśli Niemców. Natrafili na potężny opór Rosjan w tych rejonach. W ten sposób doszło do niezwykle krwawych i zaciętych walk w rejonie Lipin, Bociek i Żurobic. Zarówno Niemcy jak i Rosjanie ponieśli ogromne straty. Niemcy zajęli bez walki Siemiatycze, które zostały ostrzelane artylerią, przez co spłonęło kilkadziesiąt domów. Dzień wcześniej – Rosjanie uciekając palili i wysadzali wszystko co mogło się dostać w ręce wroga. Dlatego tak jak przejęcie Białegostoku przez Niemców nie wywołało większych skutków, tak też w Siemiatyczach mocno to odczuli mieszkańcy. Pozostałością po tamtych czasach jest cmentarz wojenny, na którym pochowano 53 niemieckich żołnierzy i 63 rosyjskich. Nekropolia ta jest zabytkiem, którą warto odwiedzić – co uczynił nasz Czytelnik Adam Nowaczuk. Za dokumentację fotograficzną bardzo dziękujemy.

Będzie nowy przystanek kolejowy w Białymstoku. Po remontach pociągi pojadą szybciej o 45 minut.

Będzie nowy przystanek kolejowy w Białymstoku. Po remontach pociągi pojadą szybciej o 45 minut.

Tuż przy okręgowej stacji kontroli pojazdów na Nowym Mieście, na Pułaskiego powstanie wkrótce nowy przystanek kolejowy. Podlaska Kolej na Tak poinformowała o tym na Facebooku i umieściła zdjęcia, na których widać, że zostały już zwiezione materiały potrzebne do budowy przystanku kolejowego. Linia kolejowa prowadzi z dworca głównego z Białegostoku, następnie za wiaduktem przy Kopernika skręca w lewo omijając osiedle Ścianka (Bażantaria). Później pojawia się między Nowym Miastem i Kleosinem. I to właśnie tam będzie teraz kolejny przystanek. Pociąg jedzie dalej w kierunku stacji Białystok – Stadion na łączeniu Kawaleryjskiej i Kleosina. Kolejne stacje to Lewickie-Stacja, Hołówki, Zimnochy, Strabla, Rajsk i Bielsk Podlaski.

 

Budowa przystanku na Nowym mieście jest inwestycją tzw. Magistrali Wschodniej, która połączyć ma ze sobą stolice 5 województw. Gdy projekt zostanie zrealizowany w naszej części w całości to trasa Białystok – Siedlce będzie do pokonania o 45 minut krócej niż obecnie. Teraz nie ma nawet bezpośredniego połączenia, ale gdyby takie istniało to pociąg jechałby 3 godziny. Zatem po modernizacji zmiana byłaby mocno zauważalna. Obecnie można do Siedlec dojechać z przesiadką w Czeremsze. Pociąg z Białegostoku jedzie tam 1,5 godziny. Po modernizacji będzie jechać 23 minuty szybciej. Cała inwestycja ma skończyć się już w przyszłym roku, zaś pociągi mają rozwijać na trasie 120 km/h.

Featured Video Play Icon

Rzeki się podniosły. Wkrótce może być powódź albo piękne rozlewiska.

Choć do wiosny jeszcze zostało sporo czasu, a za oknami leży śnieg to w ostatnim czasie na Rzekach Bug i Narew poziom przekroczył stan ostrzegawczy. Ta druga rzeka podniosła się szczególnie w Ploskach. Niebezpiecznie było także w Bondarach, Surażu i Wiźnie. Wszystko to miało miejsce z pierwszymi roztopami. Najpierw spadły duże ilości śniegu, później temperatura wzrosła i biały puch popłynął. Na szczęście temperatura wkrótce znów spadła, ale nie spadło już aż tak dużo śniegu, dzięki czemu nie wszystko popłynęło i nie doszło do lokalnych podtopień. A te są szczególnie uciążliwe dla mieszkańców przyrzecznych miejscowości.

 

Przed laty skutkiem podtopień były nie tylko zalane posesje. Na przykład w Narewce i Brańsku zagrożone podtopieniem były przepompownia i oczyszczalnia ścieków. Robiono wszystko, by woda z Nurcu ich nie zalała. Dlatego droga ściekowa była zabezpieczana workami z piaskiem. Natomiast pod Zambrowem wysoki poziom rzeki uszkodził drogę asfaltową na moście. W Sokółce natomiast zamknięto drogę z Suchowoli do Karpowicz.

 

Miejmy nadzieję, że w tym roku przejście z zimy na wiosnę będzie dużo łagodniejsze i nie wywoła negatywnych skutków. A warto powiedzieć sobie, że są też i pozytywne. Każdego roku wspaniałe rozlewiska rozciągają się w okolicach Narwi i Biebrzy. Jest wiele punktów widokowych, z których można je podziwiać. Dlatego gdy przyjdzie już wiosna – warto sobie zaplanować wycieczkę na rozlewiska. Widoki z dołu będą równie olśniewające jak z góry (tak jak na filmie).

Egoztyczne Podlasie. 3 sfinksy i Mahomet.

Egoztyczne Podlasie. 3 sfinksy i Mahomet.

Wiele osób, które akurat tamtędy przejeżdża może popaść w konsternację. Rzeka przepływająca przez miasto nazywa się… Mahomet. Tak – w Polsce, tak – w samym sercu Podlasia i to od setek lat! Na dokładkę wędrując po mieście można napotkać 3 sfinksy. Ta cała egzotyka znajduje się w Siemiatyczach.

Rzeka Mahomet w Siemiatyczach

Zwiedzający województwo podlaskie nie raz słyszeli o podlaskich Tatarach z Kruszynian czy Bohonik. Oni jednak mieszkają w okolicy Sokółki. Co więc robi rzeka Mahomet w Siemiatyczach? Legenda głosi, że okoliczni mieszkańcy nazywają ją tak od kilkuset lat. Konkretnie od XII wieku z czasów najazdów tatarskich, które rzekomo miały miejsce również w okolicach Siemiatycz. Trudno jednak powiedzieć czy ma to coś wspólnego z prawdą, bowiem Tatarzy w XII wieku zdobyli… Lublin – w ramach akcji wywiadowczo-rozpoznawczej. Zupełnie inaczej w XVII wieku. Wówczas w 1656 roku Drohiczyn został złupiony przez Tatarów krymskich. Czy zahaczyli również o Siemiatycze? Nic o tym nie wiadomo. Jednak w tym samym czasie trwał Potop Szwedzki, który zabrał życie jednej trzeciej populacji Siemiatycz. Szwedzi nie tylko dokonali zniszczeń w tym mieście, ale też w Mielniku czy Drohiczynie.

Sfinksy w Siemiatyczach

Co ze sfinksami? To już zupełnie inna historia. Te w Siemiatyczach są pozostałością po pałacu Księżnej Anny Jabłonowskiej, która fascynowała się tego typu przedmiotami. Takie zainteresowanie zaczęło się od kiedy wyjechała w podróż do Gizy. Dziś dwa posągi strzegą wjazdu do siedziby starostwa powiatowego – gdzie kiedyś stał pałac Księżnej Anny. Trzeciego sfinksa napotkamy przed Liceum w Siemiatyczach. Posąg pochodzi jeszcze sprzed II Wojny Światowej. Zamówił go hrabia Ciecierski – bardzo znana postać w Siemiatyczach.

To miejsce jest sercem całego Podlasia. Jest bardzo bajkowe i mistyczne.

To miejsce jest sercem całego Podlasia. Jest bardzo bajkowe i mistyczne.

Serce Podlasia to bez kraina zwana „Przełomem Bugu”. To właśnie tam zaczyna się historia naszego wspaniałego regionu. To miejsce wyjątkowe jest też pod innym względem – jest to teren magiczny wręcz i mistyczny zarazem. Znajdują się tam miejsca mocy, w których naładujemy energię, ale też pochodzą stamtąd barwne legendy.

 

Przełom Bugu to miejsce wielu granic – dziś stykają się tam trzy województwa – podlaskie, mazowieckie i lubelskie oraz Polska i Białoruś. W przeszłości zaś była tam granica Polski i Litwy, a jeszcze dawniej Polski i Rusi Kijowskiej. Każde z tych miejsc, gdzie stykają się granice w pewien sposób uwodzi. Jest mieszanką pewnych cech. Na pozór nic tam nie ma – pola, lasy czy rzeki. Jednak człowiek, który potrafi obcować z naturą może dojrzeć, że za tą granicą, która jest umowna przecież – może znajdować się zupełnie inny świat, może podobny, tożsamy, ale jedna już inny. Dlatego też Przełom Bugu od zawsze był miejscem mistycznym.

 

 

To także miejsce owiane wieloma legendami. Na przykład o złośliwym wodniku, który zamieszkał w Bugu. Mężczyzna topił ludzi, ich dzieci a także bydło. Miejscowi zaczęli unikać rzeki. Wtedy też złośliwy wodnik sprawił, że na Bugu pojawiał się most – widmo. Kto chciał przez niego się przeprawić, ginął gdzieś po drodze. W innej legendzie zaś Góra Zamkowa w Drohiczynie otwierała jedną ze swych ścian tylko raz na 100 lat. Wtedy pojawiali się rycerze, którzy wpływali łodziami do rzeki. Jeden podobno zagapił się na miejscową piękność i przegapił moment, gdy ściana ponownie zamknęła się. Od tej pory biedaczyna błąka się po okolicznych łąkach i czeka aż góra znów się otworzy. Miejscowa piękność zaś wcale nie musiała nią być, bowiem mogła to być czarownica.

 

W pobliskich Siemiatyczach bowiem znajduje się inna – „Wilcza Góra”, gdzie znajdują się kamienie. Według legendy czarownice rozniecały wielki ogień i kłaniały się wielkiej czarownicy, a następnie zasiadały do uczty. Zupełnie jak na świętokrzyskiej Łysej Górze. Po wieczerzy zaś następowały tańce. W czasie sabatu czarownice doskonaliły swe umiejętności przygotowując nowe czary i mikstury. A gdy rano kogut zapiał wszystkie wsiadały na miotły i odlatywały do swych chatek.

 

Nie można też zapominać o świętej górze Grabarce, gdzie co roku wierni pielgrzymują z całej Polski przynosząc swe krzyże. Miejsce to przyciąga nie tylko prawosławnych, ale też katolików. Wiele z nich w tym miejscu nie tylko doświadczyło kontaktu z Bogiem, ale też doznało czegoś, czego nie potrafią nazwać. Krąży tam niesamowita energia dobrych ludzkich emocji.

 

Magia przedwyborcza. W tym roku ruszy budowa kolejnej ekspresówki

Magia przedwyborcza. W tym roku ruszy budowa kolejnej ekspresówki

Czas przed wyborami jest magiczny. Wtedy nadaje się bieg wielu „beznadziejnym” sprawom. Tak też jest z drogą krajową 19. Najstarsi Indianie Podlasianie słyszeli o remoncie tej drogi i przerobieniu jej na ekspresową. Przed każdymi wyborami wszyscy politycy od lewa do prawa – mieli jej budowę w programie. I tak od lat toczyło się życie, droga była coraz gorsza, wypadków i śmierci na niej nie brakowało. Prawdopodobnie coś się w temacie ruszyło. Na Podlaskim odcinku drogi nr 19 latem tego roku Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad (inwestor) prawdopodobnie uzyska decyzje środowiskowe. Ten dokument pozwala na ogłoszenie przetargów na budowę drogi. Jak to w przypadku takich ciągów komunikacyjnych – będzie budowana odcinkami. W tym przypadku mowa o trzech odcinkach: Kuźnica – Sokółka, Białystok Zachodni (inna droga niż obecna dziewiętnastka) – Ploski oraz Ploski – Chlebczyn.

 

Jeszcze wcześniej prace powinny ruszyć na odcinku Sochonie – Dobrzyniewo – Choroszcz. Najpierw jednak urzędnicy muszą ostatecznie zatwierdzić nowy przebieg dziewiętnastki. Przypomnijmy, że teraz droga biegnie przez Jurowce, a następnie obwodnicą miasta do osiedla Piasta i Dojlidy. Może się jednak okazać, że najkorzystniej w ekspertyzach wypadnie przebieg drogi po obecnej trasie, wtedy prace na powyższym odcinku nie ruszą. 

 

Jak ma przebiegać krajowa 19, gdy będzie już ekspresowa? Zaczynać się ma tam gdzie teraz czyli w Kuźnicy, następnie przez obwodnicę Sokółki (rejon miejscowości Karcze), następnie przez Rozedrankę Starą do Gieniusz. Tam trasa biec będzie tak jak dotychczas. Jeżeli zmieni się wariant drogi z obecnego na planowany – to drogowcy wybudują zupełnie nową trasę od Sochoń do Dobrzyniewa Dużego wycinając spory kawał lasu. Następnie droga przebiegać będzie przez Choroszcz, dalej Ploski, Chlebczyn i granica województwa. Kiedy S19 będzie ekspresowa po całej długości? Nie będziemy podawać, bo to jak wróżenie z fusów.

Masakra dzików przed wyborami. Rolnicy głosują, zwierzęta nie

Masakra dzików przed wyborami. Rolnicy głosują, zwierzęta nie

Przed nami rok wyborczy. Niestety nie wszystkie głosy da się załatwić pieniędzmi z 500 plus. Istnieje bowiem taka grupa, która ma pieniądze, bo przez lata otrzymała potężne sumy z dotacji unijnych. To rolnicy. Dlatego jeżeli rządzący chcą coś ugrać na wsi, to w inny sposób. W jaki? Wybijając dziki. Praktycznie wszystkie jakie są. Skalą przedsięwzięcia są nawet zszokowani myśliwi, którzy zabijać będą zwierzęta. Mają strzelać nawet do loch będących w ciąży! Mimo, że naukowcy alarmują, że to nie ma żadnego sensu. Owszem jest – dziki znikną z oczu rolników, a oni wtedy zagłosują na rządzących. Skalą przedsięwzięcia są nawet zszokowani myśliwi, którzy zabijać będą zwierzęta. Mają strzelać nawet do loch będących w ciąży!

Dlaczego dziki przeszkadzają rolnikom?

Odpowiedź jest bardzo prosta – dziki niszczą uprawy. Locha by w spokoju wychować młode uwija sobie miejsce gdzieś ukryte w polu właśnie ryjąc przy okazji. Drugim problemem jest wirus ASF, który nie jest żadnym zagrożeniem dla człowieka, ale dla świni owszem. Stąd też producenci trzody chlewnej ponoszą gigantyczne straty. Przyjmuje się, że nosicielami tegoż wirusa są dziki. 

Dlaczego masakra dzików nie ma sensu?

Przede wszystkim w walce z ASF nic nie poskutkuje wybicie dzików. Wirus występuje na terenach w pobliżu z Białorusią, Ukrainą oraz Obwodem Kaliningradzkim. Oznacza to, że nawet po wybiciu wszystkich dzików w Polsce – te będą migrować dalej. Nie bez powodu były minister rolnictwa chciał stawiać siatki ochronne na granicy. Abstrahując od absurdalności tego rozwiązania, to jego myślenie było słuszne – nie o wybijanie tu chodzi lecz o powstrzymanie migracji zwierząt ze wschodu. Ponadto naukowcy podnoszą, że masowe wybijanie dzików spowoduje, że przestraszone dziki zaczną jeszcze bardziej migrować rozprzestrzeniając wirusa ASF.

 

ASF rozprzestrzeniany jest także przez rolników – np poprzez buty czy odzież. Jeżeli myśliwi wkroczą do lasów – to oni i ich psy będą kolejnym osobami, które rozprzestrzeniają wirusa. Zamiast tego w w ramach walki z ASF należałoby utworzyć kordon sanitarny.

Po co są dziki?

Dzik to bardzo pożyteczne zwierzę. Ryjąc glebę jednocześnie spulchniają ją i mieszają ze ściółką. Ponadto żywią się larwami i owadami, które zagrażają drzewom. Żywią się też chorymi ssakami i ptakami ograniczając rozprzestrzenianie się innych chorób. Dlatego też wybijając je rządzący poczynią głębokie szkody w naturze. Tylko po to by przed wyborami zrobić dobrze rolnikom.

Czy interes rolników i mieszkańców się nie liczy?

Zarówno w tej spawie jak i w wielu innych gdzie mieszkańcy wsi koegzystują ze środowiskiem naturalnym zawsze powstają konflikty. W ostatnich latach na przykład mieliśmy do czynienia na przykład z wycinką bardzo starych drzew na rzecz bezpieczeństwa lub inwestycji, budowa asfaltowej drogi w puszczy, zagryzanie krów przez wilki oraz wirus ASF właśnie. Sam fakt że Ministerstwo Ochrony Środowiska zmieniło nazwę na Ministerstwo Środowiska już o czymś świadczy. Ponadto warto się zastanowić czy za środowisko i rolnictwo nie powinna odpowiadać jeden a nie dwaj ministrowie. Wtedy zawsze należałoby poszukiwać kompromisu. A ten we wszystkich problemach na styku rolnictwa i ochrony przyrody jest zawsze potrzebny. Wszelka ingerencja w naturę powinna być minimalna jak tylko się da. Tylko wyjątkowe okoliczności powinny sprawiać, że będziemy w nią ingerować. Z drugiej strony nie należy zwyczajnie dziadować. Najczęściej zbyt mocna i krzywdząca ingerencja w naturę wynika z chęci przeprowadzenia jakiejś inwestycji tanio. Lepiej jednak zrobić coś drożej, lecz w taki sposób, by straty dla środowiska były minimalne.

Dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i kim właściwie są?

Dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i kim właściwie są?

W Polsce religia prawosławna w zdecydowanej większości dominuje na Podlasiu. Nie jest to raczej nic odkrywczego. Według różnych źródeł w Polsce jest od 0,5 do 1 mln wiernych. Mało kto wie, że prawosławie na ziemiach Polskich obecne jest od tysiąca lat. A dokładnie od 988 roku, kiedy miała miejsce chrystianizacji Rusi. Dlaczego prawosławni są akurat na Podlasiu i jaka jest ich tożsamość? Odpowiedź znajdziecie w tym artykule. Odpowiedź na to pierwsze pytanie znajduje się w historii. Na to drugie w tożsamości narodowej.

Dlaczego akurat na Podlasiu?

Zacznijmy od cofnięcia się do czasu, gdy Polska odzyskała niepodległość i miała inne granice niż obecnie. W 1931 roku przeprowadzono spis ludności. Poniżej mapa (po lewej), na której możemy zobaczyć jakie deklaracje narodowościowe przekazywali ówcześni mieszkańcy. Tereny dzisiejszego województwa podlaskiego – jak widać były mieszanką ludności polskiej, polsko-białoruskiej, białoruskiej, zaś lubelskie i podkarpackie ludności ukraińskiej. Natomiast mapa po prawej pokazuje, gdzie zamieszkują obecnie osoby prawosławne w ostatnich latach.

 

Mapa pokazuje, że religia prawosławna nierozerwalnie łączy się z narodowościami białoruską oraz ukraińską. Czy istnieją też prawosławni Polacy (Polacy w sensie tożsamości narodowej, nie obywatelskim)? Odpowiedź na to pytanie za chwilę ponieważ łączy się z drugim pytaniem, które zadaliśmy pytając o współczesne prawosławie w Polsce. Jak widać w porównaniu pierwszej mapy z drugą – na południu Polski byli Ukraińcy, zaś obecnie nie ma tam osób prawosławnych. Ma to związek z komunistyczną, wojskową akcją „Wisła” w latach 1947-1950, która polegała na wypędzeniu i rozproszeniu praktycznie całej ludności ukraińskiej z zamieszkiwanych terenów w ramach walki z Ukraińską Powstańczą Armią oraz Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów, które dążyły do oderwania od Polski części jej południowych terenów. Podczas akcji polskich komunistów nie miały znaczenia fakty czy dany Ukrainiec sympatyzuje z Polską, Ukrainą czy jest obojętny. Nie miał też znaczenia fakt jakie obywatelstwo dana osoba posiada. Dlatego też jednym z czynników decydujących o nakazie wyjazdu był fakt bycia prawosławnym. Akcja „Wisła” została potępiona wielokrotnie przez współczesnych polityków. Jednak jej skutek był nieodwracalny. Stąd też prawosławni zostali jedynie na Podlasiu.

Kim są prawosławni?

Teraz możemy odpowiedzieć kim jest współczesny prawosławny. Wyznawcy tej religii przede wszystkim mają obywatelstwo Polskie. Pytając jednak kim są prawosławni mamy na myśli ich tożsamość narodową. Trzonem tej grupy są etniczni Białorusini, którzy oczywiście posiadają obywatelstwo polskie, jednak identyfikują się jako Białorusini. Jedni należą do grupy opierającej się o obecną Republikę Białoruś (związaną z Rosją) oraz sceptyczną w sprawie jakiejkolwiek ingerencji w wewnętrzne sprawy Białorusi. Druga grupa zaś opiera swój fundament o brak suwerenności państwa białoruskiego oraz wsparcie do takowego poprzez podtrzymywanie języka białoruskiego (który na Białorusi wymiera) oraz historii czy kultury. Osoby te albo nie czują się obywatelami Republiki Białorusi lecz w pełni Polakami, zaś ich ojczyzna to Polska lub wręcz przeciwnie – czują się obywatelami Republiki Białorusi lecz stoją w opozycji do Aleksandra Łukaszenki i braku suwerenności Białorusi. Trzecia grupa to „prawosławni Polacy” – tu również nie ma znaczenia obywatelstwo polskie lecz identyfikacja tożsamości narodowej. Są to osoby, które nie tylko czują się w pełni Polakami a ich ojczyzna to Polska. Dodatkowo osoby te nie mają nic wspólnego z kulturą Białorusi.

 

Na Podlasiu oprócz katolików, prawosławnych mieszkają także polscy muzułmanie czyli Tatarzy. Przed II Wojną Światową mieszkańcy całego regionu w większości byli Żydami. 

Zimowe szaleństwa na Podlasiu. Gdzie można jechać i co robić?

Zimowe szaleństwa na Podlasiu. Gdzie można jechać i co robić?

Kiedy za oknem widać śnieg to od razu myślimy o aktywnościach z nim związanych. Czasy mamy takie, że zimą biało jest już nie zawsze. Przymrozki też już nie są tak intensywne i długotrwałe jak kiedyś. Oto nasze propozycje do spędzenia czasu na zimowych aktywnościach:

Narty i snowboard

fot. WOSiR Szelment
fot. WOSiR Szelment

 

Dla miłośników jeżdżenia na nartach lub snowboardzie mamy dobrą wiadomość. Nie trzeba wyjeżdżać zbyt daleko. Niektórzy mają takie miejsca na zimowy sport praktycznie na miejscu. W Podlaskim 3 takie miejsca.

WOSiR Szelment

Fantastyczny ośrodek na Suwalszczyźnie, który działa cały rok. Latem – wyciąg nart wodnych i plaża, zimą wyciąg narciarski i możliwość zjeżdżania różnymi trasami. Do tego baza hotelowa i restauracja z bardzo dobrym jedzeniem. Od razu należy zaznaczyć, chętnych jest tak wielu, że jeżeli chcecie nocować na miejscu, to nie planujcie wyjazdu spontanicznie tylko z wyprzedzeniem. Z dojazdem łatwo się pomylić, gdyż jest miejscowość Szelment oraz Jezioro Szelment. Wpisywanie w nawigację pokaże nam miejscowość. Dlatego należy wpisać „WOSIR SZELMENT”. Tak czy inaczej na miejsce dojedziemy kierując się z Suwałk na granicę z Litwą. Gdy miniemy Żubryn, to 2 km dalej będzie skrzyżowanie. Wtedy jedziemy w lewo i już nie powinniśmy się dalej zgubić. Gdy pogoda będzie kapryśna w Szelmencie dośnieżają stok. Oczywiści na miejscu wypożyczymy sprzęt, a także będziemy mogli skorzystać z serwisu – gdy mamy własny. Atrakcje jakie oferuje WOSiR Szelment to Narty, snowboard, snowtubing (zjeżdżanie na dmuchanych kołach), a także sauna.

Dąbrówka

Kolejnym miejscem na narciarskie i snowboardowe szaleństwa jest podsuwalska Dąbrówka nad jeziorem o takiej nazwie. Ośrodek ten znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Wigierskiego Parku Narodowego. Latem organizowane są tam spływy kajakowe czy wyprawy rowerowe, a także regaty jazda konna, paintball i inne. Zimą zaś można zjeżdżać z 300 metrowej trasy. Stok tak jak w Szelmencie jest sztucznie dośnieżany. Jest też wyciąg o przepustowości 900 osób na godzinę. Na miejscu wypożyczymy sprzęt narciarski, snowboardowy, skorzystamy też z baru i sauny.

Rybno

Podłomżyńska miejscowość oferuje warunki do uprawiania białego szaleństwa dla całej rodziny. Tak jak w powyższych przypadkach w razie kiepskiej pogody dośnieżane jest wszystko sztucznie. Trasy narciarskie mają łączną długość 2300 metrów. Wszystkie są łatwe i sprzyjają narciarstwu rodzinnemu. Na miejscu dostępne są trzy wyciągi, wypożyczalnia sprzętu, a także instruktorzy jazdy na nartach. Nie brakuje oczywiście baru i… pięknych widoków na dolinę Narwi. Zimą jest tak jak w bajce!

Piesze wycieczki

 

Dla tych, co wolą za narty się nie brać to proponujemy zimowe wycieczki. W tym przypadku również w góry nie trzeba wyjeżdżać, gdyż Podlaskie ma własne. Co prawda mniejsze, ale na całodzienne spacery w zupełności wystarczy.

Góry Krzemienne

W Puszczy Knyszyńskiej pod Supraślem znajduje się wspaniały szlak, a w nim Góry Krzemienne. Trasa jest przede wszystkim ciekawa krajobrazowo. Szlak rozpoczyna się w Grabówce i wiedzie przez najciekawsze fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, przez Supraśl – centrum turystyczne Puszczy Knyszyńskiej i skupisko zabytków XVII-XIX- wiecznych, a kończy się w Kopnej Górze, gdzie dodatkową atrakcją jest możliwość obejrzenia arboretum. Z uwagi na fakt, że jest on stosunkowo łatwy do przebycia (więcej trudności może sprawić jedynie pokonanie Krzemiennych Gór) mogą go przemierzać turyści zarówno zaawansowani jak i początkujący. Piękne bory w dorzeczu Supraśli oraz mocno pofałdowany teren w okolicach Krzemiennego to największe atuty tego szlaku.

Wzgórza świętojańskie

W małej, zapomnianej wsi Kołodno (gdzie kończy się droga) można wspiąć się na najwyższy szczyt w województwie podlaskim. Mówimy tutaj dokładnie o Wzgórzach Świętojańskich składających się z Góry Kopnej, Góry Św. Jana oraz Góry Św. Anny. Ta druga jest najwyższa, bo znajduje się 209 metrów n.p.m. Ostatnia góra jest 7 metrów niższa. Trafić na górę jest bardzo łatwo. Można to zrobić aż trzema drogami. Pierwsza znajduje się jeszcze w Królowym Moście, a w zasadzie na jego granicy. Idziemy szeroką drogą, a w pewnym momencie w lewo wydeptaną ścieżką zaczynamy się wspinać w górę. Druga droga znajduje się w Kołodnie i prowadzi prosto na górę Św. Anny, do mogiły Powstańców. Stamtąd już blisko do wieży widokowej. Trzecie wejście jest lepsze jako zejście – gdyż prowadzi leśną drogą do asfaltowej ulicy. Niestety jest ona kręta i idąc pod górę łatwiej się zgubić. Na pierwszy raz warto wybrać wejście w Kołodnie. Widoki z dwupiętrowej wieży są piękne przez cały rok.

Siemiatycze-Mielnik

Ostatnią propozycją jest wędrówka trasą Siemiatycze – Grabarka – Mielnik. Po drodze miniemy górzyste tereny, będziemy mogli podziwiać przepiękne widoki na Bug z góry zamkowej, klasztor przyciągający pielgrzymów z całej Polski, a także inne osobliwe miejsca jak miejscowość Końskie Góry. Cała trasa to lekko ponad 30 km – czeka nas cały dzień drogi, ale dla tych widoków warto!

Lodowiska

Należy pamiętać także o możliwości jazdy na Łyżwach. Lodowiska dostępne są w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Wszystkie obiekty są zadaszone i mają wypożyczalnie. Tylko korzystać! Warto pamiętać, by lepiej nie ryzykować i nie wchodzić na tafle jezior i innych zbiorników wodnych. Lód bywa zdradliwy, a wypadków i tragedii co nie miara. 

Klub Literacki w Siemiatyczach świętował 25-lecie!

Klub Literacki w Siemiatyczach świętował 25-lecie!

 

Klub Literacki w Siemiatyczach miał swój benefis. 22 listopada 2018r. świętowano 25-lecie istnienia. Z tej okazji zorganizowano imprezę urodzinową. Spotkanie było przede wszystkim okazją do podsumowania ćwierćwiecza pracy stowarzyszenia na rzecz krzewienia kultury i wspierania miejscowych twórców, poetów i prozaików; było również okazją do wspomnień. Klub Literacki jest też wydawcą wielu publikacji książkowych i kwartalnika ”Ścieżki Literackie”. Ukoronowaniem 25. lat działalności jest wydana specjalnie z tej okazji obszerna publikacja książkowa pt. ‘’Srebrna wstęga’’, której to oficjalna premiera miała miejsce właśnie podczas wspomnianej uroczystości. Klubowi Literackiemu przewodniczy pani Helena Masiel-Martinko, która wszystkim Przyjaciołom stowarzyszenia serdecznie dziękuje za wspólne 25 lat.

 

Autor artykułu: Krzysztof Nowaczuk, Klub Literacki

 

To najczarniejszy z czarnych charakterów. Pochodzi z Podlasia.

To najczarniejszy z czarnych charakterów. Pochodzi z Podlasia.

Najbardziej znany z serialu Plebania, gdzie przez 11 lat grał najczarniejszy z czarnych charakterów – Janusza Tracza to Dariusz Kowalski, aktor pochodzący Siemiatycz. Warto wspomnieć jego postać, gdyż aktor ma bardzo duży dorobek filmowy, z którym można się zaznajomić. Dariusz Kowalski to prawdziwy talent. Można naprawdę wiele stracić postrzegając go tylko poprzez rolę Janusza Tracza.

 

Ostatnio Kowalski wystąpił epizodycznie w głośnym filmie „Fanatyk”, który był ekranizacją internetowej „pasty” czyli śmiesznego opowiadania rozpowszechnianego metodą kopiuj wklej (copy & paste). Aktor zagrał tam szefa lokalnego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego. Dariusz Kowalski pokazał się także jako prokurator wojskowy w „Prawie Agaty”, rolnik w głośnej „Drogówce”, oficerze rosyjskim w „Czasie honoru”, a także w równie głośnym „Komorniku”, gdzie pojawił się z podobnym do siebie Andrzejem Chyrą. Aktor z Podlasia to także głos dubbingowy w znanym z Netflixa „BoJack Horseman”, a także w „Załoga G” czy „Age of Empires III”.

 

O Kowalskim i jego związkach z Siemiatyczami nie wiadomo zbyt wiele. Przyszły aktor, urodzony w 1963 roku ukończył liceum w rodzinnym mieście w 1982 roku. Już od wczesnej młodości marzył o zawodzie aktora a w 1990 roku ukończył studia na Wydziale Aktorskim Pańśtwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu.

 

fot. Sławek / Wikipedia

5 największych bitew na Podlasiu. „Gra o tron”, spalone miasta i niesamowita obrona.

5 największych bitew na Podlasiu. „Gra o tron”, spalone miasta i niesamowita obrona.

Z okazji zbliżającego się 100-lecia Niepodległości Polski chcielibyśmy przypomnieć 5 największych bitew, jakie miały miejsce w naszym regionie. Walczono z plemionami, które łupiły nasze ziemie, miała miejsce także „Gra o tron”, walczono z zaborcą, a także hitlerowcami oraz komunistami. Od setek lat Polska musiała z kimś walczyć, także Ziemie Podlaskie oraz te, które przylegają do dzisiejszego województwa podlaskiego były areną walk niejednokrotnie. My postanowiliśmy przypomnieć 5 największych zbrojnych walk, które miały miejsce w naszym regionie.

Ostatni najazd plemienia. Bitwa nad Narwią (1282)

 

Z racji czasów bardzo odległych o bitwie nie wiadomo zbyt wiele. Zapisy kronikarskie mówią, że stoczona ona została 13 października 1282 roku pomiędzy wojskami księcia krakowskiego Leszka Czarnego a połączonymi wojskami litewsko-jaćwieskimi, których było 14 tys. Najeźdźcy wtargnęli na ziemie lubelską, a następnie po jej spustoszeniu wycofały się z wielkimi łupami. Na terenach znajdujących się między Narwią a Niemnem dogoniły ich wojska polskie w liczbie 6 tysięcy. Przyjmuje się, że bitwa mogła mieć miejsce w jednym z pięciu miejsc:
– pod Brańskiem, nad rzeką Nurzec
– nad Narwią koło Długosiodła
– pod Wasilkowem nad rzeką Supraśl
– na polach wsi Łopiennik i Krzywe
– nad ujściem Czarnej Hańczy do Niemna, nieopodal wsi Jatwieź.

Polacy najpierw doprowadzili do rozdzielenia sił przeciwnika. Wpierw uciekli Litwini, a następnie rozbito wojska jaćwieskie. Polacy dodatkowo splądrowali Wysoczyznę Białostocką czyli dzisiejsze tereny między Ziemią Sokólską, Supraślem i Biebrzańskim Parkiem Narodowym. Jeżeli ten fakt przyjmiemy jako następstwo bitwy, to najprawdopodobniej ta miała miejsce pod Wasilkowem. Rozochoceni zwycięstwem Polacy dorwali się do terenów, które mieli pod ręką. Prawdopodobnie po tej walce plemienie Jaćwingów więcej w Polsce się nie pokazało.

Gra o tron. Wojna o Podlasie (1440 – 1444)

 

W tym miejscu należy najpierw przypomnieć kontekst historyczny. Książę mazowiecki Bolesław IV angażował się w walki stronnictw politycznych w Polsce, które były związane ze sprawą obsady tronu litewskiego i unii polsko-litewskiej. Bolesław IV został wciągnięty w konflikt, który wybuchł po zabójstwie przyjaciela Polski – wielkiego księżego litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza. 20 marca 1440 roku ten został zamordowany, a następnie Polacy w odpowiedzi wysłali do Wilna Kazimierza Jagiellończyka, który był namiestnikiem Władysława III Warneńczyka. Litwini jednak zaplanowali co innego. Ogłoszono Kazimierza księciem dzielnicowym (udzielnym). Polacy w odpowiedzi na to poparli syna Zygmunta – Michała Kiejstutowicza. Ten zmuszony został do ucieczki na Mazowsze. Książę mazowiecki Bolesław IV postanowił to wykorzystać i zbrojnie zajął Podlasie. Litwini zagrozili mu wojną. Na całym konflikcie zyskali oczywiście Polacy, którzy zyskali nowe możliwości nacisku na magnatów litewskich w sprawach związanych z obsadzeniem tronu unii obu krajów.

 

Konflikt narastał, a w 1444 roku z rozkazu Kazimierza Jagiellończyka wojewoda trocki zajął Mielnik i Drohiczyn. Polacy zostali postawieni na ostrzu noża. Albo zbrojnie wesprą księstwo mazowieckie albo przegrają całą sprawę. Ostatecznie jednak doszło do ugody z Litwinami. Bolesław IV zdecydował zrzec się Podlasia wraz powiatem węgrowskim za 6 tys. kop groszy praskich. W 1453 roku Bolesław IV znów wystąpił z pretensjami o ziemię podlaską. Obecnie panujący król Kazimierz Jagiellończyk stanowczo jednak odrzucił pretensje i Bolesław IV ostatecznie musiał pogodzić się z utratą ziem wraz z Drohiczynem.

Spalone miasto. Bitwa pod Siemiatyczami (1863)

 

Przenosimy się w czasy powstania styczniowego. 6 i 7 lutego 1863 roku między rosyjskimi oddziałami a polskimi oddziałami powstańców doszło do największej bitwy w całym powstaniu. Po stronie polskiej było 4000 żołnierzy, zaś po rosyjskiej 2500. Mimo przewagi liczebnej Rosjanie stracili 70 żołnierzy, zaś Polacy 200.

 

Jak wiadomo w 1863 roku Polska była podzielona na 3 zabory – Pruski, Austriacki oraz Rosyjski. W 1860 roku w Siemiatyczach miały miejsce demonstracje patriotyczne. Po mszy śpiewano „Boże coś Polskę”, zaś młodzież chodziła w wojskowych konfederatkach (czapki z kwadratowym denkiem). Mieszkańcy uprzykrzali życie carskim urzędnikom oraz miejscowemu duchownemu prawosławnemu. W 1862 roku z Siemiatycz wycofał się rosyjski garnizon, co rozochociło polską konspirację.

 

Gdy w Polsce wybuchło powstanie styczniowe 22 stycznia, to na Białostocczyźnie oraz w Siemiatyczach walki wybuchły dopiero 6 lutego. Bitwa miała skutki tragiczne. Całe miasto było spalone. Przetrwały tylko 4 budynki. Powstańcy mieli przewagę liczebną, ale ogniową przeciwnik. Ostatecznie powstańcy uciekli na tereny Królestwa Polskiego, Puszczy Białowieskiej oraz na Białoruś.

4 dni bohaterskich działań. Obrona Wizny (1939)

 

Wizna to niewielka osada leżąca nieopodal Łomży. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą już z XI w. Na przestrzeni dziejów była gorzko doświadczana przez los, a to wszystko przez jej pechową lokalizację. Chroniąc wschodnie granicy Mazowsza narażała się wciąż na ataki nieprzyjaciół, w tym Zakonu Krzyżackiego. To właśnie oni spalili Wiznę po koniec XIII w. Cztery stulecia później do pożogi doprowadził potop szwedzki. Ogromne zniszczenia przyniosły też obydwie wojny światowe. Za każdym razem jednak Wizna podnosiła się z kolan.

 

W czasie kampanii wrześniowej na terenie Wizny ulokowano sieć umocnień ciągnących się na wschodnim brzegu Narwi i Biebrzy. Najcięższe walki trwały między 7 a 10 września. 42 tysiące żołnierzy niemieckich zmierzyło się z 720 Polakami. Mówimy więc tu o proporcjach sił 40:1. Sytuacja liczebna przywołuje na myśl słynną starożytną bitwę między niewielkim oddziałem 300-stu Spartan a Persami. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w schronach bojowych. Bohaterska obrona trwała 4 dni.

 

Niemcy w czasie szturmu po kolei wysadzali obiekty. Ostatnim z nich był bunkier w Górze Strękowej. Tam też walczył dowódca całego odcinka obronnego – kapitan Władysław Raginis. W chwili wyczerpania amunicji przez Polaków, prowadzący natarcie generał Hainz Wilhel Guderian zagroził rozstrzelaniem jeńców. Niemal cała załoga skapitulowała, oprócz kapitana Raginisa. Ten nie chcąc iść do niewoli, sam wybrał swój los, wysadzając się granatem.

Mały Katyń. Obława Augustowska (1945)

Ekshumacja w Gibach, fot. IPN

 

Giby, to mała miejscowość tuż przy granicy Polski i Litwy. To tam w lipcu 1945 roku odbyły się tragiczne wydarzenia. Miała tam miejsce tak zwana “Obława Augustowska” nazywana także „Małym Katyniem”.

 

Oddziały Armii Czerwonej i NKWD przeprowadziły akcję pacyfikacyjną na terenie Puszczy Augustowskiej. To tam znajdowali się polscy żołnierze podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego. Należy wskazać na bardzo smutny fakt, że rosyjskim żołnierzom pomagali także polscy żołnierze – między innymi pracownik Urzędu Bezpieczeństwa w Augustowie Mirosław Milewski. Swoimi zasługami dla Rosjan zbudował sobie karierę w Biurze Politycznym KC PZPR.

 

Obława Augustowska była bardzo długo ignorowana przez polskie władze. Dopiero w 2014 roku Sejm RP uczcił pamięć ofiar Obławy Augustowskiej. Natomiast w 2015 roku ustanowiono, że 12 lipca będzie Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 roku.

Podlasie ma własną Górę czarownic!

Podlasie ma własną Górę czarownic!

Każde dziecko z lekcji geografii wie, że najbardziej znanym miejscem spotkań czarownic w Polsce jest Łysa Góra w Świętokrzyskim. Tymczasem województwo Podlaskie ma własną górę czarownic. Znajduje się ona w Siemiatyczach niedaleko od zalewu. Mowa tu o „Wilczej Górze” Miejsce jest zarośnięte gęstym lasem i trzeba naprawdę wiele sił włożyć w to, by je odszukać. W końcu XIX wieku etnograf Oskar Kolberg w swoich pracach etnograficznych napisał, że według wierzeń tutejszej ludności na Wilczej Górze kobiety zwane potocznie czarownicami odprawiały swoje rytualne obrzędy. Wokół wzniesienia znajdowało się wielkie składowisko tajemniczych głazów.

 

fot. A. Nowaczuk

 

Tajemnicze miejsce odkrył pewien turysta. Legenda głosi, że wszedł  na jedną z gór i zachwycił się pięknem krajobrazu jaku ujrzał oraz poczuł zapach kwiatów. To sprawiło, że zasnął. Drzemiąc śniło mu się, że stał na wzgórzu, wśród wielkich, rozłożystych dębów, z których widać było dolinę Bugu oraz średniowieczny gród. Na wierzchołku góry pełno było dużych głazów, przy których turysta widział grupę rozmodlonych ludzi, mówiących niezrozumiałym dla niego językiem. Jedna z tych osób miała jednak powiedzieć (zrozumiale rzecz jasna), że jest to miejsce święte, a obcym wstęp wzbroniony. Po przebudzeniu turysta wyciągnął mapę i stwierdził, że znajduje się w miejscu, gdzie jest największa góra w okolicy.

 

Gdy zwiedzający zszedł na dół do Siemiatycz, to dowiedział się, że lokalsi nazywają to miejsce „Górą czarownic” właśnie ze względu na te kamienie. W świętokrzyskiej Łysej Górze podczas sabatu czarownice rozniecały wielki ogień, kłaniały się wielkiej czarownicy, a następnie zasiadały do uczty. Po wieczerzy zaś następowały tańce. W czasie sabatu czarownice doskonaliły swe umiejętności przygotowując nowe czary i mikstury. A gdy rano kogut zapiał wszystkie wsiadały na miotły i odlatywały do swych chatek. Zapewne nie inaczej było w Siemiatyczach.

 

O tajemniczym miejscu powiedział nam Adam Nowaczuk, który odwiedził miejsce i je sfotografował. Za fotografie i informację bardzo dziękujemy!

 

fot. A. Nowaczuk

Featured Video Play Icon

Ziołowy Zakątek leży wśród malowniczych pól i lasów Podlasia.

Ziołowy Zakątek, ukryty w sercu województwa podlaskiego, to nie tylko miejsce, które przyciąga uwagę tysięcy turystów. Jest to również prawdziwa oaza dla miłośników natury, ziół i tradycyjnej zielarskiej wiedzy. Od lat cieszy się on zasłużoną popularnością, co potwierdzają liczne pozytywne opinie na platformach. Na Google średnia ocen wynosi imponujące 4,6 na 5. Co kryje w sobie to magiczne miejsce?

Ogród botaniczny w malowniczym otoczeniu

Ziołowy Zakątek to niezwykłe połączenie tradycji zielarskich i przepięknej natury Podlasia. Położony jest w urokliwym otoczeniu pól i lasów. Ogród botaniczny oferuje swoim gościom niezapomniane doświadczenia i naukę o bogactwie roślin leczniczych, aromatycznych ziołach i ich właściwościach. Oczywiście spacerując po malowniczych alejkach, odwiedzający mają okazję odkrywać tajemnice natury i korzystać z dobrodziejstw ziołowej medycyny.

Tradycje zielarskie w sercu Podlasia

W Ziołowym Zakątku, tchnącym atmosferą spokoju i harmonii z naturą, praktykowane są najlepsze tradycje zielarskie. Z pewnością wspaniałe zioła, uprawiane z pasją i troską przez lokalnych zielarzy, zachęcają do zgłębiania wiedzy na temat zastosowania roślin leczniczych oraz sposobów ich wykorzystania w codziennym życiu.

Ziołowy Zakątek – wykorzystanie funduszy europejskich w rozwoju obszarów wiejskich

Rozwój atrakcji turystycznych, takich jak Ziołowy Zakątek, był możliwy dzięki Programowi Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW). Oczywiście dzięki tym funduszom możliwe było stworzenie infrastruktury turystycznej. Również bez tego promocja regionu oraz organizacja wydarzeń kulturalnych i edukacyjnych, które przyciągają turystów i wspierają lokalną gospodarkę, by się nie odbyły. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW) stanowi platformę wspierającą mieszkańców obszarów wiejskich w realizacji ich pomysłów na rozwój społeczności lokalnych. Dzięki środkom z KSOW, społeczności wiejskie mają możliwość realizowania różnorodnych projektów.

Ziołowy Zakątek – potencjał rozwojowy i piękno podlaskiego krajobrazu

Ziołowy Zakątek to jedna z wielu atrakcji, które oferuje województwo podlaskie. Oczywiście rozwój tego typu miejsc nie tylko przyciąga turystów z całej Polski i zagranicy. Także promuje bogactwo przyrodnicze i kulturowe tego regionu. Dzięki wykorzystaniu funduszy unijnych i wspieraniu lokalnych inicjatyw, obszary wiejskie mają szansę rozwijać się i zachować swoją unikalną tożsamość, stanowiąc ważny element polskiego dziedzictwa.

Featured Video Play Icon

Oto Podlasianie, którzy mieli pomysł. Dziś mogą świętować sukces.

Burmistrz Szczuczyna Artur Kuczyński, Wójt gminy Łomża Piotr Kłys, Mirosław Angielczyk – szef firmy „Ziołowy zakątek”, Beata Osiecka szefowa BP Projekt, Michał Szubski – szef Stanicy Kresowej, Marek Chmielewski – prezes Kółka Rolniczego w Orli, Marcin Seliwoniuk i Piotr Marzęcki z firmy Selmar, ks. kan. Antoni Loro – proboszcz parafii św. Doroty w Rosochatem Kościelnym. To wszystkie osoby, które dziś mogą świętować sukces. Wszystko dlatego, że nie bały się podjąć decyzji, by sięgnąć po unijne fundusze z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego. Dzięki temu rozwijają swoje firmy, pasje, a także dali drugie życie zabytkom, zbudowali boiska i nowe drogi.

 

Jak widać, by skorzystać ze środków unijnych z programu RPOWP wystarczy mieć dobry pomysł. W ramach środków pochodzących z Funduszy europejskich w tym z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich możemy zrealizować zarówno duże inwestycje tj. infrastruktura drogowa, jak również sfinansować mniejsze działania np. szkolenia. Wiedza zdobyta podczas szkoleń może nam się przydać do założenia własnej działalności. Ale we wspomnianym przypadku rzeczywiście należy mieć pomysł: co będziemy produkować, oferować czy sprzedawać.

 

Ale są też środki unijne, które mają na celu skutecznie zachęcić wyłącznie do aktywności w momencie, kiedy dopiero szukamy pomysłu. Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich (KSOW-red.) to platforma, która jest kierowana do mieszkańców – jak sama nazwa mówi z obszarów wiejskich, którzy mają pomysł, ale nie do końca wiedzą jak go zrealizować lub jak go „ubrać w ramy”.
Środki z KSOW to fundusze, które przeznaczane są na działania służące do zachęcania społeczności wiejskiej do tworzenia wspólnych inicjatyw.

 

Więcej o Podlasianach, którzy odnieśli sukces dowiesz się w powyższym filmie. 

Tajemnicza krypta pod kościołem. Kto się znajduje w trumnie?

Tajemnicza krypta pod kościołem. Kto się znajduje w trumnie?

Zabytkowe świątynie bardzo często przyciągają turystów dzięki swojemu wyglądowi, historii czy też wyjątkowym zdobieniom wewnątrz. Są też miejsca zwykle dla turystów niedostępne lub dostępne bardzo rzadko, owiane tajemnicą, budzące największą ciekawość – to podziemne krypty. Wielokrotnie spoczywają w nich nie tylko księża czy zakonnicy, ale także królowie, inni władcy czy też szlachta. Na przykład w Białymstoku w krypcie białostockiej katedry spoczywa Izabela Branicka, Katarzyna Poniatowska (nastoletnia bratanica Stanisława Augusta Poniatowskiego – ostatniego króla Polski), a z doczesnych abp Edward Kisiel.

 

Jednak warto pamiętać, że to na południu naszego województwa rozgrywały się najciekawsze historie. Dlatego też jeżeli uwielbiamy zwiedzać krypty, to warto wybrać się do Siemiatycz. Tam spoczywają przedstawiciele rodu Sapiehów – Kazimierz Karol, Michał Józef, Jerzy Felicjan oraz Benedykt Paweł. Oprócz nich w krypcie pochowany został także zasłużony dla Siemiatycz hr Heryk Ciecierski, autor popularnych pamiętników. I to właśnie z przekazów ustnych po pogrzebie tego ostatniego zachowała się informacja, że krypty w Siemiatyczach istnieją. Kilka lat temu młoda historyczna Natalia Andrzejewska próbowała je zobaczyć, lecz proboszcz kościoła pokazał jej tylko dwie małe piwniczki i stwierdził, że niczego innego nie ma.

 

Przeczyło to temu co mówią starsi mieszkańcy miasta pamiętający własnie pogrzeb Ciecierskiego. Zatem albo proboszcz urzędując kompletnie nie interesował się co jest pod ziemią albo zwyczajnie nie chciał nikomu tego pokazywać. Do podziemi udało się zejść naszemu Czytelnikowi Adamowi Nowaczukowi, który postanowił podzielić się z nami zdjęciami z tego miejsca za co dziękujemy. Jak widać na tych fotografiach – żadnych trumien nie widać. Wszystko dlatego, że zwyczajnie ich tam nie ma…

 

 

Gdzie więc są? Tego nie było wiadomo. 2 lata temu wspomniana Natalia Andrzejewska, historyczka przeprowadziła poszukiwanie grobowców. Razem z ekipą TV Lublin oraz ze Stowarzyszeniem Historycznym Exploatorzy.pl po otrzymaniu zgody od konserwatora zabytków oraz proboszcza zaczęła prace poszukiwawcze, do których przygotowywała się przez rok. Zadanie nie było zbyt łatwe. Na początku historyczka próbowała ustalić ile osób zostało pochowanych w podziemiach kościoła. Niestety źródła były niekompletne, ani nie było ciągłości w ich spisie. Nie wiadomo kompletnie nic, co się działo między 1822 a 1933 rokiem. Właśnie w 1933 pochowany był hr. Henryk Ciecierski. Łącznie ustalono, że pochowanych jest łącznie 17 osób. Wiadomo też było, że jedna (ale nie jedyna) krypta znajduje się pod ołtarzem.

 

Podziemia kościoła kryć powinny szczątki Ciecierskiego, czterech osób z rodu z Sapiehów oraz dwunastu proboszczów i zakonników. W piwnicach nie było śladu po pochówku, jedynie tylna ściana wyglądała na dobudowaną. Historyczka miała fotografię z 1967 roku, na której było widać dwie trumny pod głównym ołtarzem. Zaginęły zaś trumny Sapiehów oraz 11 księży. Nie było też trumny hr. Ciecierskiego. 

 

Żeby nie rozmontowywać całego zabytkowego kościoła w poszukiwaniu trumien należało zrobić to bezinwazyjnie czyli georadarem. Poszukiwania głównej nawy nic jednak nie dały. Jednak na bocznej nawie odnaleziono przestrzeń, która mogła być kryptą. Następnie odkryto puste przestrzenie także w północnej nawie i przy wejściu do kościoła. Ostatecznie udało się odnaleźć kryptę pod południową nawą kościoła. Pod cegłami znajdowała się zdobiona trumna z metalowymi obiciami (zdj. główne). Krypta jest jednak zabudowana i tylko decyzją konserwatora zabytków oraz proboszcza może stworzyć z tego wspaniała atrakcję turystyczną. 

 

Materiał TVP Historia (od 7 minuty 30 sekundy, same poszukiwania od 14 minuty)

https://vod.tvp.pl/video/bylo-nie-minelo,na-kaplicznej-gorze,27919121

 

Co z pozostałymi trumnami? W czasie okupacji sowieckiej prawdopodobnie znienawidzone ślady Rzeczpospolitej magnackiej były masowo niszczone i wyrzucane. Tak też mogło stać się z trumnami. Jeden z czytelników Głosu Siemiatycz z przekazów rodzinnych wie, że szczątki z wyrzuconych trumien mogły zostać podczas sowieckiej okupacji uratowane przez Antoniego Nowickiego i Wacława Szyszko. Obaj zebrali i z powrotem ułożyli szczątki w trumnach ratując je. Czy to właśnie uratowane szczątki znajdują się pod ziemią?

 

Historia siemiatyckich, podziemnych krypt jest jeszcze niedokończona. Czy kiedyś uda się ustalić dokładnie losy wszystkich 17 osób pochowanych w podziemiach kościoła? Czas pokaże.

 

Zdjęcie główne – klatka z programu „Było nie minęło” TVP Historia
Zdjęcia: Adam Nowaczuk
Źródła: esiemiatycze.pl, podlasiemniejznane.wordpress.com, TVP Historia

Rosjanie pozostawili bunkry. Dziś to atrakcja turystyczna

Rosjanie pozostawili bunkry. Dziś to atrakcja turystyczna

Dziś to wyjątkowa atrakcja turystyczna, która została w Polsce pozostawiona przez Rosjan. Pomniki architektury wojskowej, które przyczyniły się do rozwoju sztuki fortyfikacji. Mowa tu o schronach na tak zwanej „Linii Mołotowa”. Konstrukcje przetrwały do dziś i można je zwiedzać także na Podlasiu.

Tak zwana Linia Mołotowa ciągnie się od litewskiej Kłajpedy po Bieszczady. Schrony były budowane z żelbetu wzmacniane kamieniami, które miały osłabiać siłę ataku artyleryjskiego. W praktyce jednak schrony nie spełniły swego zadania. Znajdując się na granicy miały służyć jako zatrzymanie ataku, by zdążyć się zmobilizować. Wszystko przez typowe podejście do weekendu. Bowiem w sobotę życie towarzyskie w Rosji kwitło, zaś Niemcy nieoczekiwanie uderzyli w niedzielę. Picie alkoholu, które towarzyszyło sobotniej nocy osłabiło możliwości bojowe żołnierzy. Na czas obsadzono tylko część schronów, które podczas pierwszego ataku zostały ominięte i zaatakowane dopiero przez drugi front.

Schrony przetrwały jednak do dziś. Pierwotnie budynki posiadać miały własne zasilanie w energię, instalację oświetleniową, system wentylacji powietrza, ogrzewanie, a większe również kanalizację. Przewidziany był zapas paliwa na 60 godzin pracy maszyn schronu bez zmniejszania mocy. Mniejsze obiekty były podłączane do sąsiednich schronów. W rzeczywistości jednak większość schronów to betonowe pudełka bez prądu, wody i łączności. Prawdopodobnie właśnie taki można napotkać w okolicach Siemiatycz, co udokumentował nasz Czytelnik Adam Nowaczuk.

Warto wybrać się „szlakiem Linii Mołotowa”, by obejrzeć budynki, w których Rosjanie chcieli przetrwać pierwszy atak wroga.



fot. Adam Nowaczuk

Wspólnoty lokalne mogą otrzymać 5000 zł na swoje inicjatywy

Wspólnoty lokalne mogą otrzymać 5000 zł na swoje inicjatywy

W wielu miejscowościach są mieszkańcy, którzy lubią angażować się społecznie. To dla nich ciekawa propozycja – by otrzymać mikrodotację na swoją inicjatywę. Od 11 sierpnia, młode organizacje pozarządowe, grupy nieformalne (minimium 3 osoby) oraz samopomocowe mogą starać się o dofinansowanie swoich pomysłów w ramach projektu Podlaskie Lokalnie realizowanego przez fundację Podlaski Instytut Rzeczypospolitej Suwerennej oraz fundację Okno na Wschód. Wnioski można składać do 31 sierpnia Realizatorzy udzielą wybranym projektom dofinansowania w wysokości do 5 000 zł. Podmiotami uprawnionymi są wnioskowania o dotację są nie tylko organizacje społeczne, lecz także nieformalne grupy, w skład których wchodzą mieszkańcy województwa podlaskiego. Wszystko po to, by rozwijać społeczeństwo obywatelskie.

 

W planach są także kolejne konkursy. Jeszcze w tym roku odbędzie się konkurs na rozwój instytucjonalny, w ramach którego młode organizacje pozarządowe będą mogły uzyskać dotację np. na zakup sprzętu, umeblowanie biura, szkolenie merytoryczne kadr czy sfinansowanie innych działań potrzebnych do bieżących prac i realizacji celów statutowych. Łącznie w latach 2018-2019 w ramach projektu Podlaskie Lokalnie przewidzianych jest 5 konkursów, w trakcie których do rozdania jest 650 tysięcy złotych.

 

Spotkania informacyjne:

Suwałki: 21 sierpnia godz. 17:00 – Centrum Trójki, ul. Kościuszki 71

Suchowola: 22 sierpnia godz. 17:00 – Sala Płomyk, Plac Kościuszki 13

Łomża: 23 sierpnia godz. 17.00 – Sala konferencyjna Radia Nadzieja, ul. Sadowa 3

Wysokie Mazowieckie: 24 sierpnia godz. 17.00 – Miejski Ośrodek Kultury, ul. Ludowa 19

 

Szczegółowe informacje dostępne są pod adresem www.podlaskielokalnie.pl, tam również będzie można złożyć wniosek poprzez elektroniczny generator. Zachęcamy także do odwiedzenia profilu projektu na Facebooku: www.facebook.com/podlaskielokalnie/

 

W mieście będą stały ule. Urzędnicy chcą, by pszczoły znalazły się pośród mieszkańców mieszkańców

W mieście będą stały ule. Urzędnicy chcą, by pszczoły znalazły się pośród mieszkańców mieszkańców

Podobnie jak w Warszawie i Lublinie – w Siemiatyczach napotkać będzie można ule. Nie będzie to hodowla prywatna… tylko miejska. Samorząd Województwa wyłożył pieniądze, zaś gmina ma się pszczołami zajmować. Zanim podjęto decyzję – przeprowadzono badania jakości miodu tworzonego w warunkach miejskich. Okazało się, że ten nie zawiera substancji toksycznych, ani metali ciężkich.

 

Dlatego też pięć uli stanie na ulicach Siemiatycz. Samorząd przeznaczył 5000 zł. Gmina będzie musiała opiekować się nad ulami i rodzinami pszczół, w razie wyrojenia się – podjąć interwencję, będzie też musiała kupować i aplikować preparaty lecznicze, a także środki dzięki którym pszczoły nie zginą przez zimę. Faktyczną opiekę nad pszczołami będą sprawować doświadczeni pszczelarze. W przyszłości zostaną zamontowane też kamery w ulach – by można było podglądać ich życie online.

 

Warto wiedzieć, że kiedy zginie na kuli ziemskiej ostatnia pszczoła, ludzkości pozostaną tylko cztery lata życia. Dlatego warto dbać o to, by pszczół było jak najwięcej. Tak naprawdę ule w Siemiatyczach będą raczej o tym przypominać, by rzetelnie zadbać o pszczoły – ule powinny znajdować się w każdej gminie. Wbrew pozorom – realizacja takiego planu to byłby koszt – około 10 mln zł. W skali kraju? Grosze. Efekt – bezcenny.

 

fot. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Sinice na popularnej plaży! Kąpielisko zamknięte

Sinice na popularnej plaży! Kąpielisko zamknięte

Na popularnej plaży w Siemiatyczach, nad zalewem zakwitły sinice – poinformował nas Czytelnik Adam Nowaczuk. W związku z tym kąpielisko zostało zamknięte. Sinice są bakteriami i pojawiają się także na wodzie, gdy przez dłuższy czas panuje wysoka temperatura. Gdy dojdzie do zakwitu, to na tafli wody pojawia się zielona „kołdra”. Kąpiel w wodzie, gdzie zakwitły te bakterie może powodować wysypkę, swędzenie skóry, zapalenia, bóle brzucha, gorączkę, dreszcze, bóle, duszności czy zawroty głowy. Czasem nawet może dojść do uszkodzeń wątroby czy nerek.

 

W normalnych warunkach jednak Zalew w Siemiatyczach warto odwiedzić. Można tam wypocząć na plaży, spacerować deptakiem i na molo, wypożyczyć sprzęt wodny, poćwiczyć, pograć w siatkówkę plażową czy po prostu posiedzieć na ławeczce.

 

Kąpielisko jest strzeżone od 1 lipca do 31 sierpnia od godz. 11.00 – 18.00. Plaża znajduje się przy ul. Sportowej.

 

fot. Adam Nowaczuk

Podlaska Korona Królów. Tu było historyczne „trójmiasto” Podlasia Podlasia

Podlaska Korona Królów. Tu było historyczne „trójmiasto” Podlasia Podlasia

Tak zwany rdzeń Podlasia to jego dawna stolica i okolice – to tam dawniej toczyło się dworskie życie. Trzy najważniejsze miejscowości Podlasia na mapie leżały tuż przy Bugu. Mielnik, Drohiczyn oraz Granne. W Drohiczyn to właśnie dawna stolica Podlasia – które leżało na terytorium Królestwa Polskiego. Po odkupieniu grodu przez Jagiellonów – na rynku w Drohiczynie tętniło życie. Damy mogły tam zdobyć piękne ubrania, można było skorzystać z łaźni czy też zakupić świece. Nie zabrakło oczywiście budynku ratusza i wagi. XVI wiek to okres największego rozkwitu Drohiczyn. Później w mieście pojawiły się trzy kościoły, cerkwie unickie i prawosławne oraz cztery klasztory. Był też szpital, apteka i szkoła. Dopiero Potop szwedzki sprawił, że miasto zostało zniszczone i utracono 68 proc. ludności. 

 

Nieopodal Drohiczyna w Mielniku do dziś stoją ruiny kościoła, który był częścią zamku. Wszystko to oczywiście na wzgórzu – by doskonale z daleka widać czy nie czai się wróg. 23 października 1501 roku na zamku w Mielniku podpisano Unię mielnicką między Królestwem Polski i Wielkim Księstwem Litewskim. Wieża zamkowa miała aż trzy kondygnacje i dodatkową wieżyczkę, a także na specjalny ganek z widokiem na dziedziniec. Druga kondygnacja była połączona z basztami. Na dziedzińcu znajdowało się też więzienie. W XVI wieku niestety zamek spłonął, a pozostał tylko kościół i wieża wjazdowa. To co pozostało i to co naprawiono zniszczone zostało podczas Potopu szwedzkiego.

 

Granne było prywatną osadą należącą do Niemirowiczów-Szczyttów. Znajdowała się tam kamienna przeprawa przez rzekę Bug, którą stanowiła najkrótszą drogę z Królestwa Polskiego do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prowadziła od Warszawy do Wilna. Do dziś – gdy niski jest poziom wody resztki przeprawy odsłaniają się i można je zobaczyć na własne oczy.

 

Dlatego też wybierając się na południe województwa podlaskiego warto własnie zwiedzić te historyczne „trójmiasto” i jeszcze bardziej zagłębić jego historię.

 

mapa z 1665 roku

Featured Video Play Icon

Znany YouTuber na Podlasiu jadł śledzie i jeździł drezyną

 

Akcja #VisitPoland zorganizowana przez Polską Organizację Turystyczną nie ominęła Podlasia. Zagraniczni YouTuberzy (tacy bardziej znani) zostali zaproszeni do Polski, by nagrać tu filmy, w których przedstawią nasz kraj. Popularny (ponad 600 tys. subskrybentów) YouTuber LeBlanc odwiedził województwo podlaskie. Pokazał innym nasz wspaniały region dużo lepiej niż nie jeden film promocyjny czy ogólnopolska telewizja.

 

YouTuber odwiedził Tykocin, Supraśl, Białowieżę, Drohiczyn. O wyborze akurat tych miejsc zapewne decydował organizator, który wszędzie YouTuberów woził. Dla „znawców” tematu film może się nie spodobać. Bowiem w Podlaskiem nie istnieje coś takiego jak spójna strategia promocyjna. Każdy sobie rzepkę skrobie. Tym razem mogliśmy obejrzeć Podlaskie pod tytułem „odlotowe miejsca na Podlasiu, których nie ma gdzie indziej” i to jest prawda, a także na pewno wizerunkowi nie szkodzi, ale… pokazywanie Podlasia przez pryzmat powyższych miejscowości może sprawić wrażenie, że cały region jest dokładnie taki.

 

Czyli jaki? W filmie możemy zobaczyć wszystko tak jak widziałby to YouTuber, którego interesowało przede wszystkim jedzenie – i tutaj ciągle je chwalił. Niestety widać ewidentnie, że nie pokazał tego czego by oczekiwali organizatorzy. Najwięcej można obejrzeć na temat jedzenia, a także specyficzne zajęcia – pływanie łodzią po Narwi (raczej nie dostępne normalnym turystom), wygłupy na rowerze na ścieżce rowerowej Supraśla – zapewne nigdzie nie pojechali, bo jak wiadomo ścieżka obecnie donikąd nie prowadzi. Jedyna ciekawostka to białowieskie drezyny, z których naprawdę może skorzystać każdy. No i Drohiczyn – pływanie kajakiem (YouTuber pokazał samą rzekę i restaurację).

 

Film ogólnie jest sympatyczny, ale efekt końcowy jest lekko komiczny. Dlatego, że organizatorzy są zafiksowani na „perełkach”, ale nie wzięli pod uwagę, że młodych ludzi te perełki w ogólnie nie będą obchodzić, stąd też w filmie nie obejrzymy Podlasia takiego jakie jest naprawdę. Oceńcie sami.

To jedna z najpiękniejszych rzek w Polsce. Zarówno z wody jak i powietrza

To jedna z najpiękniejszych rzek w Polsce. Zarówno z wody jak i powietrza

Rzeka Bug jest jedną z najpiękniejszych w Polsce. Zarówno z góry jak i poziomu tafli wody. Dorzecze biegnące slalomem, a także piękna przyroda wokół sprawia, że Bug warto zobaczyć na własne oczy. Można to zrobić na 2 sposoby. Przyjeżdżając na Podlasie i jadąc wzdłuż rzeki bądź wybrać się na kajaki i przepłynąć się. Naszą wycieczkę zacząć powinniśmy w Niemirowie – czyli na trójgraniczu województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego. W tym samym miejscu jest także granica Polski i Białorusi. To wszystko powoduje, że miejsce na styku tylu granic na raz ma w sobie pewną dozę magii oraz aurę tajemniczości.

 

Jadąc wzdłuż Bugu kolejnym przystankiem powinien być Mielnik. Tak zwiedzić możemy Odkrywkową kopalnię kredy oraz Górę Zamkową. Jest też wieża widokowa. Następnie powinniśmy zatrzymać się w Maćkowiczach. Tam znajduje się wyspa, przez którą przebiega most kolejowy. Jadąc wzdłuż Bugu kolejny przystanek powinniśmy sobie zrobić nieopodal miejscowości Turna Mała. Tam znajduje się Wyspa Kózki, na której stoi osobliwy zamek z kamieni, który własnymi rękami zbudował jeden człowiek!

 

Kolejne trzy wyspy po drodze to Wyspa Dzika i Wyspa Judasza. Skąd taka nazwa dokładnie nie wiadomo, jednak w tych rejonach nie topi się po zimie Marzanny lecz Judasza. Jest to jakaś wskazówka. Wszak warto wybrać się na miejsce i popytać miejscowych – dlaczego Judasz ma swoją wyspę. Trzecia wyspa zwana jest Krąpia. Jadąc dalej powinniśmy odwiedzić Drohiczyn, niegdyś stolicę województwa podlaskiego. Było to bardzo ważne miejsce w naszym regionie. Dziś znajduje się tam Góra Zamkowa oraz wiele budynków sakralnych, które warto zobaczyć.

 

Następny przystanek znajduje się w miejscowości Tonkiele. Tam zbudowany jest most, który jest też miejscem widokowym. Warto się rozejrzeć. Kolejne ciekawe miejsce jest w miejscowości Granne. Tam Bug tworzy przepiękne rozlewisko, które zakończy naszą wycieczkę. Jeżeli chcemy natomiast przepłynąć podlaski Bug kajakiem, to potrzebujemy 4 dni. Odcinek mierzy bowiem 85 km. Gdy będziemy chcieli przepłynąć cały Bug (czyli aż do Zalewu Zegrzyńskiego), to potrzebować będziemy około 10 dni gdyż odcinek wtedy będzie miał odległość około 200 km.

 

Rzeka Bug kajakiem:

Green Velo to ściema? Postawili tabliczki i myślą, że wystarczy

Green Velo to ściema? Postawili tabliczki i myślą, że wystarczy

Gdy mówiono o tym, że powstanie Green Velo, to chyba wszyscy myśleli, że na całej długości będzie można przejechać jedną wielką ścieżką rowerową – przez 5 województw. Nadzieje okazały się złudne. Projekt zrealizowano, kasę z Unii wyciągnięto, zaś co dostali rowerzyści? Nie chcemy pisać brzydkich słów, ale jedno na „g…” można by tu przytoczyć. Green Velo to praktycznie przede wszystkim to samo co było, tyle że dostawiono pomarańczowe tabliczki z rysunkiem roweru. W kilkunastu miejscach jest też asfalt (kilka dłuższych odcinków) i tak zwane „MOR-y” – czyli budka, ławki i kosz na śmieci. Tak żeby sobie odpocząć.

 

Każdy, kto przejeżdżał Green Velo od razu widzi, że cały pomysł powstał nie w głowie rowerzysty tylko jakiegoś urzędnika, który prawdopodobnie nie wstaje od biurka. Zapewne to ten sam, który wymyślił kiedyś by robić ścieżki dla rowerów brukowane. Wiele wody w Białce, Narwi, Supraśli, Bugu i innych rzekach upłynęło zanim zaczęto robić asfaltowe.

 

Na poniższym filmie można zobaczyć trasę Green Velo, która zaczyna się w Elblągu, a kończy się w Białymstoku (normalnie kończy się na Podkarpaciu)

 

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny brak. Na mapie między Augustowem a Tykocinem nie zaznaczono żadnych atrakcji. Czy takowych tam nie ma? Oczywiście że są, ale zza biurka ich nie widać. Jeżeli chcecie się przejechać Green Velo – to proszę bardzo, ale my polecamy wam drogi asfaltowe – jedzie się dużo przyjemniej i szybciej. Ruch na wiejskich drogach też nie za wielki. A to ważne, gdy robi się dłuższy dystans. Wiadomo, że wszelkie wytyczne szlaku urzędników będziemy czuli pod siodełkiem.

Te budynki kryją niesamowitą historię. Kino, katownia UB i inne

Te budynki kryją niesamowitą historię. Kino, katownia UB i inne

W jednym budynku mieściła się masarnia, w innym urzędowało UB, a w jeszcze innym zachwycano się filmami w kinie Chrobry. Dziś po nich pozostały tylko pustostany.

 

Kamienica przy ul. Drohiczyńskiej powstała 1927 roku. Przed II wojną światową należała do rodziny Peretko. Znajdowały się w niej nie tylko mieszkania, ale także biura. Po wojnie budynek przeznaczono pod działalność Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku Podlaskim. Budynek był świadkiem niejednego katowania, mordowania, torturowania i grzebania więźniów. W 1956 skończył się w Polsce okres stalinizmu, a kamienicę oddano prawowitym właścicielom. Do lat 90-tych. XX wieku mieszkali tam ludzie. Teraz budynek stoi pusty i niszczeje.

 

Kamienica Peretków przy ul. Drohiczyńskiej fot. Adam Nowaczuk

 

Kino Chrobry to dosyć znane miejsce siemiatyczanom. Przed wojną budynek należał do żydowskiej rodziny, później podczas okupacji służył wojskowym jako magazyn. W latach 50 tych na miejscu wyremontowano budynek i utworzono w nim kino. Najpierw „Sojusz”, a później zmieniono na „Chrobry”. I taka nazwa utrwaliła się u mieszkańców do dziś. Ostatni film można było obejrzeć w „Chrobrym” pod koniec 2000 roku. Kino przegrało oczywiście z rewolucją cyfrową i wielkimi multipleksami w dużych miastach. Kogo było stać jeździł do Białegostoku na premiery, kogo nie – czekał trochę i ściągał z internetu. Chętnych na film w „Chrobrym” było coraz mniej, aż przestało to być rentowne.

 

Kino Chrobry fot. Adam Nowaczuk

 

 

Być może kiedyś budynek jeszcze posłuży jakiejś inicjatywie. W Białymstoku były 4 małe kina. W Syrenie obecnie znajduje się kawiarnia, w kinie Pokój mamy Chińskie Centrum Handlowe, Kino Ton stoi puste i okazjonalnie otwierane jest na wykłady różnych osób. Kino Forum należące do Białostockiego Ośrodka Kultury nie zamknęło się. Kupiło nowoczesny projektor i wyświetla filmy niszowe. Miejmy nadzieję, że do „Chrobrego” w jakiejś postaci będzie można się jeszcze kiedyś wybrać. Czy to na kawę, do sklepu albo do restauracji? Podobnie w pozostałych budynkach. To źle się dzieje, gdy jakiś stoi opustoszały. Zaniedbane szybko niszczeją, a później są wyburzane.

 

Drewniany, komunalny budynek przy ul. Krótkiej.  fot. Adam Nowaczuk

 

Bardzo dziękujemy za nadesłanie zdjęć i inspirację tematem Czytelnikowi, Panu Adamowi Nowaczukowi. 

Dla mnie się podobasz – czyli jak memy, loga i powiedzenia zawładnęły emocjami Polaków

Dla mnie się podobasz – czyli jak memy, loga i powiedzenia zawładnęły emocjami Polaków

 

Podlasie jest ostatnio na fali wznoszącej. Wszystko za sprawą mema, który całej Polsce – niczym szybko rozprzestrzeniająca się reklama – pokazuje coś, co nie wzbudza w nas Podlasianach aż tak wielkich emocji. A mianowicie nie mówienie „Tobie” tylko „Dla Ciebie” i tak dalej… Oczywiście są tacy, którzy się tak bardzo wstydzą „dla”, że popełniają błąd w drugą stronę – unikając „dla” za wszelką cenę. Na przykład pod Topolanką na Wasilkowskiej w Białymstoku możemy zobaczyć napis na znaku „parking klientom baru”.

 

Pytanie brzmi – czy jest się czego wstydzić? A może warto „dla” promować? Kiedyś w Białymstoku wymyślono, że będzie nowe logo miasta. Skończyło się to potwornym skandalem na całą Polskę, gdy nowe logo było niemalże identyczne jak logo organizacji osób homoseksualnych z Nowego Jorku. Ostatecznie logo przepołowiono i teraz „Wschodzący Białystok” już mógł odetchnąć od całego szumu. Wracamy do tamtych wydarzeń, bo przy okazji powstawania logo – szef grupy zajmującej się cała koncepcją forsował promowanie „śledzikowania”, nawet pokusił się o stwierdzenie, że „śledzikowanie jest sexy”. Finał tego pomysłu był taki, że każdy obśmiał propozycję i szybko o niej zapomniano.

 

Czy taki sam los powinien spotkać podlaskie „dla”? Przede wszystkim nie wywołuje ono negatywnych emocji tylko pozytywne, więc dlaczego by tego nie wykorzystać? Wiele lat temu znany do dziś Krzysztof Kononowicz w swoim sławnym spocie reklamowym wielokrotnie używał podwójnego „się” np. mówiąc „co się stało się”. Te stwierdzenia i popularność kandydata na prezydenta spowodowały, że wiele osób myślało, że u nas tak mówią wszyscy.

 

Zatem skoro pojawił się ten mem i wzbudza powszechnie uśmiechy na ustach, może by temat „Dla” kontynuować? Wszak każdy region z czegoś słynie? Nasz z tego, że jest tu bieda. Może warto zmienić to na jakieś bardziej wartościowe skojarzenia? Co sądzicie? Piszcie w komentarzach.

Majówka 2018. Poczuj „podlaskiego ducha” na tej trasie

Majówka 2018. Poczuj „podlaskiego ducha” na tej trasie

Od trójstyku do trójstyku – to ostatnia nasza propozycja na Majówkę, ale nie tylko. Każdy wolny czas wszystkie nasze propozycje – będą tak samo aktualne. Tym razem proponujemy przejechanie samochodem z Niemirowa do Wiżajn czyli od styku granic Polskiej, Białoruskiej, a także województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego do styku granic podlaskiego i warmińsko-mazurskiego oraz granicy Polski z Rosją i Litwą. Cała podróż żeby była „efektowna” powinna przebiegać wschodnimi granicami kraju. Jeżeli zaczniemy o wschodzie słońca, to w pogodne dni (jake z pewnością nas czekają) powinniśmy po drodze napotkać bardzo wiele wspaniałych widoków.

 

 

Podróż powinniśmy zacząć w Niemirowie. Następnie powinniśmy kierować się na Mielnik, a później na Adamowo-Zastawa. Następny kierunek to Tokary, Klukowicze, Czeremcha, Dobrowoda, Hajnówka, Olchówka, Siemianówka, Bondary, Jałówka, Mostowlany, Bobrowniki, Kruszyniany, Krynki, Grzybowszczyzna, Zubrzycka Wielka, Tołcze, Kuźnica, Nowy Dwór, Lipszczany, Skieblewo, Gruszki, Płaska, Giby, Puńsk, Szypliszki, Rudka-Tartak, Wiżajny i na koniec Jodoziory – gdzie znajduje się kolejny trójstyk.

 

Wszystkie te miejscowości nie są przypadkowe, w każdej z nich znajdziecie coś ciekawego – wspaniałe widoki, charakterystyczne punkty, lokalne atrakcje, dziką naturę, a być może i leśne zwierzęta. Cała droga to około 400 km, więc to wycieczka na 1-2 dni. Warto jednak przejechać się tamtędy, by poczuć „podlaskiego ducha” w całej okazałości, poczuć magię tego miejsca i jego wyjątkowość. Jadąc będziecie mijać malownicze cerkwie, kościoły i meczety, a także drewniane domy, lasy, zbiorniki wodne i wiele wiele innych.

 

Najbardziej powinny Was przekonać te zdjęcia:

 

Udanej zabawy!

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

W tym roku majówka będzie wyjątkowo długa. W wersji minimalnej 4 dni, w wersji maksymalnej 9. Zależy od tego – kto, kiedy dostanie urlop. Przedstawiamy najciekawsze miejsca i kilkadziesiąt atrakcji województwa podlaskiego.

 

Na południu województwa dobrze jest odwiedzić takie miejsca jak historyczną stolicę Podlasia czyli Drohiczyn i jego okolicę – Niemirów, Mielnik, Grabarkę, a także Białowieski Park Narodowy – po obu jego stronach – włączając w to pobliski Zalew w Siemianówce. Na wschodzie nie powinniśmy omijać Kruszynian, Krynek, Poczopka, Kopnej Góry, Supraśla, a także Królowego Mostu i Kołodna. Na północy koniecznie trzeba zajrzeć w takie miejsca jak Augustów, Giby, Wigierski Park Narodowy, a także Puńsk, Wiżajny i po sąsiedzku Stańczyki. Na zachodzie będzie do zwiedzenia Narwiański Park Narodowy – a tam Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo, a takżę Tykocin, Kiermusy i Strękowa Góra. Później przejedźmy się carskim traktem – już w Biebrzańskim Parku Narodowym – dojeżdżając do Osowca-Twierdzy i Goniądza.

 

Co konkretnie zwiedzać?

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – południe

Na południu, w Drohiczynie zobaczyć możemy Górę Zamkową, okazały kościół i klasztor – a także znajdujące się tam krypty. Dodatkowo 2 inne klasztory, cerkiew z końca XVIII wieku, zegar słoneczny, dąb papieski. Można też wykupić rejs statkiem po Bugu.

 

 

Dobrym pomysłem będzie zobaczenie Góry Zamkowej w Mielniku, ruiny kościoła przy tej górze, a także cerkiew z 1823 roku, kościół z 1720 roku, synagogę, kopalnię kredy, rezerwat przyrody, a także w okolicy Kurhany w Maćkowiczach i Osłowie, cmentarzysko, kościół z 1780 roku, a także punkty widokowe i sowieckie schrony w Niemirowie. Dodatkowo cerkiew i kościół w Tokarach. Do tego w Grabarce – oczywiście miejsce sacrum polskiego prawosławia – święta góra, na której wierni pozostawili tysiące krzyży wraz ze swoimi prośbami i modlitwami.

 

Białowieski Park Narodowy to przede wszystkim rezerwat pokazowy żubrów, muzeum, park pałacowy, Stara Białowieża (rezerwat ścisły), a także kilka interesujących szlaków. Nad Siemianówką warto zobaczyć oczywiście zalew. W Bondarach jest wieża widokowa, a także nowe pomosty – gdzie można się zrelaksować. Kąpieli na miejscu nie polecamy, gdyż woda w zalewie jest bardzo brudna.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – wschód

Na wschodzie w Kruszynianach możemy zobaczyć jak żyją polscy tatarzy. Na miejscu zwiedzić możemy meczet, a także zjeść tatarskie potrawy. W Krynkach napotkamy natomiast ogromne rondo, w środku którego znajduje się park. Dodatkowo warto zajrzeć na żydowski cmentarz. W Poczopku obejrzymy Silvarium – przepiękny ogród, w którym z bliska będzie można zobaczyć okazałe sowy. W Kopnej Górze natrafimy na ślad powstańców, zaś w Supraślu obejrzymy monastyr, zalew na rzece, pałac czy też wiele innych atrakcji. Będziemy mogli posilić się też typową podlaską strawą.

 

 

W Królowym Moście – obejrzymy przepiękną cerkiew, zaś w Kołodnie zdobyć możemy wzgórza świętojańskie – gdzie znajduje się wieża widokowa, z której zobaczymy panoramę Puszczy Knyszyńskiej.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – północ

Augustów to letnia stolica Polski – gdzie będziemy mogli wspaniale spędzić czas na rynku lub nad rzeką. Warto wybrać się też bulwarami na plażę lub popłynąć w rejs rzeką Rospudą. W Gibach natomiast – odpocząć można nad jeziorami. Jest ich tam w okolicy naprawdę bardzo dużo. Do wyboru do koloru. Wigierski Park Narodowy – to przede wszystkim klasztor, a także przepiękna okolica. W Puńsku możemy zobaczyć jak się żyje wspólnie Polakom i Litwinom. W Wiżajnach mamy kolejny trójstyk granicy – tym razem łączą się ze sobą granice Polski, Rosji i Litwy.

 

 

Stańczyki formalnie leżą już na Mazurach, jednak żal ich nie zobaczyć – bo są prawie na granicy z województwie podlaskim. Gigantyczne akwedukty robią wrażenie zarówno od góry jak i z dołu. Do dawnych mostów kolejowych prowadzi przepiękna aleja.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – zachód

Kruszewo, Waniewo, Śliwno i Kurowo – to cztery miejscowości obok siebie, w których można obserwować rozlewiska Narwii. W tej pierwszej miejscowości czas spędzić możemy nad zerwanym mostem, zaś w drugiej i trzeciej przejść się kładkami – aczkolwiek w tym roku jest to utrudnione, gdyż trwa tam remont. W Kurowie zaś znajdują się kolejne kładki i okazała siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego.

 

 

W Tykocinie obejrzeć możemy przede wszystkim przepiękny kościół i synagogę. W dodatku cała okolica czyli Kiermusy, a także droga do Strękowej Góry będzie obfita w niesamowite widoki. We wspomnianej już Strękowej Górze możemy przede wszystkim obejrzeć niesamowite widoki. Jest tam także miejsce pamięci po Władysławie Raginisie – który bunkier chronił aż do wyczerpania zapasów amunicji. Później wysadził schron w powietrze oddając życie.

 

 

Carski Trakt to przepiękne miejsce, na którym znajdziemy kładki do podglądania łosi, a także wieże widokowe. W Osowcu-Twierdzy kolejne kładki i bunkry. W Goniądzu zaś obejrzeć możemy rozlewiska oraz ptasi raj.

 

 

Udanej zabawy!

Bociany wrócą lada dzień. Niestety przymrozki też

Bociany wrócą lada dzień. Niestety przymrozki też

Lada dzień na Podlasiu powinny wylądować pierwsze bociany. Niestety moment nie jest zbyt odpowiedni, bo w najbliższych dniach mocno spadnie temperatura i będą przymrozki. Na szczęście nie będą to ekstremalne mrozy, ale bociany najlepiej egzystują w umiarkowanych temperaturach.

 

Sposób pokonywania długich tras przez bociany jest specyficzny. Żeby ptak mógł pokonać tak długi dystans musi odpowiednio gospodarować energią. Gdyby cały czas machał skrzydłami, to prawdopodobnie byłby szybko wycieńczony. A tak w zależności od wiatru i doświadczenia – bocian szybuje wykorzystując podmuchy ciepłego wiatru (ciepłe powietrze jest lżejsze). Następnie z łatwością wybijają się wysoko w górę – nawet na wysokość 3000 metrów, następnie szybując – powoli odpadają. Gdy pogoda jest niekorzystna, ptaki czekają.

 

Problem polega na tym, że obecnie ciepły wiatr wieje z południa na północ, co wykorzystują właśnie bociany. Dzięki temu już lada dzień powinny pojawić się na Podlasiu. Niestety pogoda jest zmienna, a prognozy mówią o spadku temperatur poniżej zera. Trzymajmy jednak kciuki, by bociany zdecydowały się przeczekać na południu ostatnie przymrozki. Pod koniec marca będzie już wiosna pełną gębą!

Konkurs rusza właśnie teraz! Zagłosuj na swoje miasto!

Konkurs rusza właśnie teraz! Zagłosuj na swoje miasto!

Szanowni Państwo, drodzy Czytelnicy!

Portal PodlaskieTV ma dziś pierwsze urodziny. W związku z tą wspaniała okolicznością chcielibyśmy ogłosić konkurs na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego 2018. Miasto, które wygra zostanie obdarowane przez nas nagrodą – profesjonalnym filmem promocyjnym. 

 

To w Waszych rękach jest decyzja – które miasto ma wygrać. Konkurs będzie składać się z V etapów. W pierwszym głosujemy na miasta i zdobywamy punkty, w drugim będziecie głosować na Facebooku na fotki Waszych miast, następnie na Miss i Mistera, później na Zwariowanego Dzieciaka, a na koniec w finale na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego 2018.

 

W konkursie głównym zwycięzcą będzie dane miasto, ale międzyczasie na Facebooku będą odbywać się konkursy, w których to Wy będziecie mogli wygrać różne upominki. Zachęcamy do aktywnego uczestnictwa w każdym etapie! Niech to Wasza lokalna ojczyzna zostanie ogłoszona Najlepszym Miastem Województwa Podlaskiego 2018

 

Życzymy dobrej zabawy!

Opis I etapu

W województwie podlaskim jest 40 miast. Każde ma identyczne szanse na przejście do kolejnych etapów. Każde z miast dostanie na początku zabawy punkty. Będą one wyliczone na podstawie ilości głosów na dane miasto w proporcji do ilości mieszkańców. I etap potrwa do 18 marca, do godz. 23:59. Do tego czasu będziemy przedstawiać informacje, które miasto wygrywa, ale bez podawania dokładnych liczb! Te ujawnimy na koniec I etapu, gdy przeliczymy głosy na punkty.

Przykład

– 1 głos to 1 mieszkaniec. Białystok liczy 296 628 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów.

– Kleszczele liczą 1326 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000!

– Możliwy jest też wynik powyżej 100 proc. Jeżeli miasto otrzyma 354 proc. będzie to adekwatnie przeliczone na 35 400 punktów.

No to zaczynamy! Zagłosuj na swoje miasto właśnie teraz!

Wyślij SMS na numer 7255 (koszt 2,46 zł z VAT) o treści PODLX – gdzie „X” to numer przydzielony do Twego miasta.

By zagłosować na:


Augustów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL1 – koszt 2,46 zł z VAT.


Białystok – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL2  – koszt 2,46 zł z VAT.


Bielsk Podlaski – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL3 – koszt 2,46 zł z VAT.


Brańsk – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL4 – koszt 2,46 zł z VAT.


Choroszcz – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL5 – koszt 2,46 zł z VAT.


Ciechanowiec – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL6 – koszt 2,46 zł z VAT.


Czarna Białostocka –  wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL7 – koszt 2,46 zł z VAT.


Czyżew – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL8 – koszt 2,46 zł z VAT.


Dąbrowa Białostocka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL9 – koszt 2,46 zł z VAT.


Drohiczyn – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL10 – koszt 2,46 zł z VAT.


Goniądz – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL11 – koszt 2,46 zł z VAT.


Grajewo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL12 – koszt 2,46 zł z VAT.


Hajnówka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL13 – koszt 2,46 zł z VAT.


Jedwabne – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL14 – koszt 2,46 zł z VAT.


Kleszczele – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL15 – koszt 2,46 zł z VAT.


Knyszyn – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL16 – koszt 2,46 zł z VAT.


Kolno – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL17 – koszt 2,46 zł z VAT.


Krynki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL18 – koszt 2,46 zł z VAT.


Lipsk – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL19 – koszt 2,46 zł z VAT.


Łapy – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL20 – koszt 2,46 zł z VAT.


Łomża – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL21 – koszt 2,46 zł z VAT.


Michałowo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL22 – koszt 2,46 zł z VAT.


Mońki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL23 – koszt 2,46 zł z VAT.


Nowogród – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL24 – koszt 2,46 zł z VAT.


Rajgród – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL25 – koszt 2,46 zł z VAT.


Sejny – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL26 – koszt 2,46 zł z VAT.


Siemiatycze – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL27 – koszt 2,46 zł z VAT.


Sokółka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL28 – koszt 2,46 zł z VAT.


Stawiski – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL29 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suchowola – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL30 – koszt 2,46 zł z VAT.


Supraśl – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL31 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suraż – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL32 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suwałki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL33 – koszt 2,46 zł z VAT.


Szczuczyn– wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL34 – koszt 2,46 zł z VAT.


Szepietowo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL35 – koszt 2,46 zł z VAT.


Tykocin – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL36 – koszt 2,46 zł z VAT.


Wasilków – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL37 – koszt 2,46 zł z VAT.


Wysokie Mazowieckie – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL38 – koszt 2,46 zł z VAT.


Zabłudów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL39 – koszt 2,46 zł z VAT.


Zambrów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL40 – koszt 2,46 zł z VAT.


Regulamin: https://podlaskie.tv/regulamin-konkursu-najlepsze-miasto-wojewodztwa-podlaskiego-2018/

Pierwsze żurawie już na Podlasiu. Czy trzaskający mróz je zabije?

Pierwsze żurawie już na Podlasiu. Czy trzaskający mróz je zabije?

Silne mrozy prosto z Syberii nadeszły na Podlasie. Tymczasem pierwsze żurawie się pośpieszyły i wróciły już do naszego regionu, przez co tak silne mrozy mogą je zabić. Ich łapki mogą przymarznąć i uwięzić zalodzonych zbiorników wodnych. Trudno też o zdobycie pożywienia. Ptaki te są wszystkożerne, najczęściej ich dieta składa się z nasion, korzonków, źdźbła i młodych pędów. Przy tak niskich temperaturach ciężko jednak będzie im zdobyć taki pokarm. Żurawie jedzą także owady, pająki, robaki i mięczaki. Jeżeli ptaki nie dostaną się do jakiejś ciepłej, obłożonej sianem stodoły, gdzie takie pożywienie mogą znaleźć i nie zamarzną, to może ich czekać ciężki los. Miejmy nadzieję, że ptakom pomogą przetrwać ludzie. Choć nie należy ingerować w naturę i ptaków nie dokarmiać, to raz można zrobić wyjątek i rozsypać trochę pożywienia w pobliżu miejsc, gdzie żurawie się gromadzą.

 

Przypomnijmy, że w drodze do Polski są bociany. Tydzień temu informowaliśmy, że ptaki wyruszyły już. Ostatnio były w okolicach Izraela. Obecnie powinny znajdować się w okolicach Turcji. Pierwsze ptaki w Polsce powinny wylądować za około 2 tygodnie.

Wielki konkurs coraz bliżej! Wspólnie wybierzemy Najlepsze Miasto Województwa Podlaskie 2018

Wielki konkurs coraz bliżej! Wspólnie wybierzemy Najlepsze Miasto Województwa Podlaskie 2018

Już w następny czwartek ruszamy z wielkim konkursem na Podlaskie.TV. Spośród 40 podlaskich miast będziemy wybierać najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. To właśnie Wasza mała ojczyzna może wygrać ten tytuł. Nagroda główna to film promocyjny dla zwycięskiego miasta. W każdym etapie biorący udział w zabawie będą mieli szansę wygrać nagrody-niespodzianki rzeczowe. Zapowiada się niesamowita zabawa! 

 

I Etap będzie polegać na zebraniu kapitału w postaci punktów. Przyjęliśmy zasadę, że 1 punkt dane miasto otrzyma jak za 1 mieszkańca. Głosy przeliczymy na procenty, a następnie na punkty.

 

Przykład: W głosowaniu Białystok otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów. Kleszczele w głosowaniu otrzymują 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000.

 

Dzięki temu rozwiązaniu każde miasto musi tak samo się zmobilizować. W innym przypadku najłatwiej byłoby wygrać miastu, które ma po prostu najwięcej mieszkańców. 

 

Ale to dopiero I etap. W drugim ten, kto zyska mniej punktów będzie mógł przejąć punkty tego, który zyskał ich więcej. Łącznie będzie 5 etapów. W ostatnim finałowym zostanie 5 miast. Serdecznie zapraszamy do zabawy już od 1 marca 2018!

 

Opis całego konkursu: https://podlaskie.tv/najlepsze-miasto-wojewodztwa-podlaskiego-2018/

Bociany wracają do Polski! Zobacz, kiedy będzie wiosna

Bociany wracają do Polski! Zobacz, kiedy będzie wiosna

 

Chyba nic bardziej nie zwiastuje wiosny jak bociany w gniazdach. Jako, że nasze piękne ptaki, głównie mieszkające na Podlasiu szykują się już do lotu, to można przewidzieć, że rychło wraz z nimi pojawi się wiosna. Bociany w Afryce przebywają od RPA, Kongo po Egipt i Izrael. To właśnie na terenie tego ostatniego państwa badacze zaobserwowali „Sejmiki bocianie” czyli wspólne zbieranie się ptaków na polach. Tak dzieje się, gdy nasze bociany planują odloty z Polski lub do Polski.

 

To, że wybierają zawsze nasz kraj nie jest przypadkowe. Są tutaj dla nich idealne warunki do rozmnażania. Czyli umiarkowany klimat, a także pola pełne owadów i… żab. Tego wszystkiego nie brakuje im właśnie wiosną, a także gdy lato nie jest przesadnie suche. Dopiero coraz niższe temperatury oraz suche pola skłaniają te ptaki do odlotów z Polski. Bociany bardzo też lubią towarzyszyć rolnikom przy żniwach. Bowiem kombajny odsłaniają pola i łatwo wtedy o pożywienie. 

 

Najważniejsza jest jednak informacja kiedy może być wiosna. Łatwo to obliczyć. Bociany dziennie lecą od 100 do 200 km. Nie lecą jednak po linii prostej. Cały czas trzymają się wybrzeża. Oznacza to, że przed bocianami z Izraela jest aż 3500-4000 km drogi. Oznacza to, że w Polsce pojawią się za około 20-40 dni. Zatem pierwsze ptaki w gniazdach powinniśmy zaobserwować między 10 a 31 marca. Prognozy długoterminową mówią, że na początku marca może nastąpić ocieplenie. Być może bociany będą dryfować w powietrzu razem z ciepłym wiatrem z powietrza. 

Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. Ogłaszamy wielki konkurs miast!

Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. Ogłaszamy wielki konkurs miast!

Portal Podlaskie.TV ogłasza I konkurs Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018! Stawką jest film promocyjny dla Twojej małej ojczyzny. Stworzymy taki dla zwycięskiego miasta. I teraz najważniejsze – wcale nie wygrywa te miasto, które tylko dostanie najwięcej głosów, liczy się bowiem pracowitość i pomysłowość!

Kto zatem wygra? Najbardziej pracowite społeczności! 

Wyszliśmy z założenia, że najwięcej głosów otrzymałoby te miasto, które ma najwięcej mieszkańców. Jakie szanse miałyby Kleszczele z Białymstokiem? Dlatego sposób na wygraną będzie trudniejszy, bo wymagać będzie internetowej pracowitości danej społeczności. Wygranych ogłosimy Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018W nagrodę zaś – stworzymy film promocyjny danego miasta, którym będziecie mogli szczycić się przed innymi. 

 

Konkurs będzie składać się z 5 etapów. 

1. Głosowanie na miasto (Wyliczymy procenty: liczba głosów z liczby mieszkańców – 100 punktów za każdy 1 proc.)

 

2. Bitwa na fotki (miasto z największą liczbą punktów zmierzy się z miastem o najmniejszej liczbie. Fotki z miasta, które otrzyma więcej lajków sprawią, że miasto przechodzi dalej zgarniając punkty przegranego). 

 

3. Wybór Miss i Mistera (pozostanie 10 miast, które miało najwięcej punktów. 2 miasta, które zdobędą tytuły Miss lub Mistera przechodzą do finału).

 

4. Wybór Szalonego Dzieciaka (pozostanie 8 miast. Jedno miasto, które zdobędzie tytuł Szalonego Dzieciaka przechodzi do finału).

 

5. Wielki finał (Walka każdego z każdym. Miasto, które dostanie najwięcej głosów – po 3 punkty za każde zwycięstwo, 1 za każdy remis, 0 za przegraną – w potyczkach miasto vs miasto wygrywa wielki finał i zostaje ogłoszone Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018 i zdobywa nagrodę).

 

Konkurs i pierwsze głosowanie rusza 1 marca 2018. Do tego czasu rozpowszechniajcie informację wśród znajomych, mobilizujcie się tak, by to Wasze miasto wygrało konkurs!

Dokładne informacje o konkursie:

W województwie podlaskim jest 40 miast. Każde ma identyczne szanse na wygraną. Całość będzie się składać z kilku etapów.

 

Etap 1 – kapitał

Każde z miast dostanie na początku zabawy punkty. Będą one wyliczone na podstawie ilości głosów na dane miasto w proporcji do ilości mieszkańców.

 

Przykład: 

– 1 głos to 1 mieszkaniec. Białystok liczy 296 628 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów.

 

– Kleszczele liczą 1326 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000 punktów. 

 

– Możliwy jest też wynik powyżej 100 proc. Jeżeli miasto otrzyma 354 proc. będzie to adekwatnie przeliczone na 35 400 punkty.

 

Etap 2 – bitwa na fotki

Nie oznacza to jednak, że małe miasta będą faworyzowane, a dużym będzie trudniej. Dlatego też po drugim etapie odpadnie połowa miast. Silniejsi przejmą punkty tych co odpadli. W drugim etapie będzie turniej miast. Miasta stoczą wirtualną bitwę o punkty między sobą. Głosować zaś będą wszyscy, których przekonacie do głosowania.

 

– Bitwę stoczą ze sobą miasta, które będą miały najmniej punktów z tymi, które punktów mają najwięcej. Do tego doliczone zostaną punkty z drugiego etapu zabawy.

 

– Na przykład najwięcej punktów będą miały Suwałki, zaś najmniej Brańsk. Mieszkańcy obu miast będą wysyłać zdjęcia ze swoich miast. Galeria oraz poszczególne zdjęcia, które otrzymają łącznie więcej „lajków” na Facebooku wygrają dla miasta drugi etap. Głosować może każdy użytkownik Facebooka, więc warto mobilizować kogo się da.

 

– Na przykład Suwałki wyślą łącznie 24 zdjęcia, zaś Brańsk 32 zdjęcia. Galeria tego pierwszego miasta otrzyma „100 lajków”, zaś poszczególne zdjęcia w galerii łącznie 154 lajki. Suwałki dostaną 254 punkty. Wygrywa te miasto, które otrzyma więcej punktów. 

 

– Następnie przegrane miasto odda swoje punkty z poprzedniego etapu wygranemu. 

 

Etap 3 – Miejska Miss i Mister

W tym etapie pozostanie już tylko 20 miast. Każde z nich będzie miało już sporo punktów. Szkoda, by taki kapitał zmarnował się. Uratować miasto może tylko piękna kobieta i przystojny mężczyzna! 

 

– Wszystkie mieszkanki i mieszkańcy z pozostałych w zabawie 20 miast, którzy uważają, że mają nieprzeciętną urodę mogą wysłać swoje zdjęcie oraz weryfikację.

 

– Na zdjęciu musi być odsłonięta twarz, a także widoczna cała sylwetka. 

 

– Zdjęcie może być wykonane profesjonalnie lub amatorsko

 

– Ze zgłoszeniem należy wysłać zdjęcie weryfikacyjne (fotka z kartką w ręku z napisem „konkurs miast”)

 

– Najpierw wszyscy uczestnicy konkursu będą głosować na wszystkie zgłoszenia. Każde zdjęcie oddzielnie (bez informacji z jakiego miasta jest kandydat)

 

– Po głosowaniu wszystkim miastom zsumujemy i doliczymy punkty z głosowania na kandydatów z ich miast

 

– Ostatnim punktem tego etapu będzie wybór Miss i Mistera z 10 kandydatów (również bez informacji o mieście kandydata)

 

– Tu także doliczymy wszystkie punkty miastom, zaś wybór Miss lub Mistera zagwarantuje miastu udział w finale!

 

– 8 pozostałych miast, które po wszystkich podliczeniach będzie miało najwięcej punktów przejdzie do przedostatniego etapu. 

 

Etap 4 – Szalone dzieciaki

W tym etapie ostatnie punkty będą zdobywać szalone dzieciaki. Wystarczy zrobić nietuzinkowe zdjęcia swoim pociechom, a następnie zgłosić do konkursu. Wspólnie wybierzemy najbardziej szalone zdjęcia dzieciaków. W finale znajdzie się miasto z Miss, Misterem, Szalonym Dzieciakiem, a także dwa miasta z największą ilością punktów.

 

– W tym etapie zostanie 8 miast walczących o tytuł Szalonego Dzieciaka i o kolejne punkty

 

– Rodzice wysyłają zdjęcia swoich szalonych pociech z krótkim opisem sytuacji na zdjęciu, a także zdjęcie weryfikacyjne rodzica z dzieckiem i kartką z napisem „konkurs miast”

 

– Tutaj analogicznie jak w poprzednim etapie najpierw uczestnicy głosować będą na wszystkie zdjęcia, potem na 8 finałowych zdjęć Szalonych dzieciaków. Po obu głosowaniach doliczymy punkty, zaś w obu głosowaniach nie będzie znane miasto. Ujawnimy to dopiero, gdy będzie wiadomo, które zdjęcie wygrało. Miasto Szalonego Dzieciaka będzie w finale.

 

Etap 5 – Finał

W finale znajdzie się 5 miast. Te, które zdobędzie tytuł Miss, tytuł Mistera, tytuł Szalonego dzieciaka, a także 2 pozostałe miasta, które w zabawie zgromadziły największą ilość punktów. 

 

– Ostateczne rozstrzygnięcie to będzie głosowanie typu „każdy z każdym”. Czyli seria głosowań „Miasto A czy miasto B”. Każde miasto jak w piłce nożnej dostanie 3 punkty za wygraną, 1 punkt za remis, 0 za przegraną. Pierwsze w tabeli miasto zostaje ogłoszone Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018. Zaś Podlaskie.TV wyrusza do zwycięskiego miasta, by nagrać tam film promocyjny.

Idzie wiosna? Zwierzęta już zaczynają się szykować

Idzie wiosna? Zwierzęta już zaczynają się szykować

Pogoda jak na początek lutego jest dosyć zaskakująca. Zwykle o tej porze jest wszędzie biało, a śniegu dosypuje regularnie. W ostatnim czasie natura cały czas zaskakuje. W ubiegłym roku, przez prawie cały lipiec padało, a o słonecznej pogodzie w większości lata było można raczej pomarzyć, tak teraz nie ma prawdziwej zimy. Biało na Podlasiu było przez kilka dni. Pogoda jest tak nieoczywista, że zwierzęta szykują się już do wiosny. Bobry zaczęły budować żremia, a łosie zrzucają już z głów stare łopaty. wkrótce mogą pojawić się dzikie gęsi, a jelenie zaczną podobnie jak łosie zrzucać poroże, by pod koniec lata znów mieć okazałe.

 

Luty to także okres godowy. Wiewiórki mają się ku sobie, a także Bieliki. Co ciekawe – nasze narodowe ptaki można obserwować na niebie, jak razem wykonują loty godowe. Jest to wspaniałe przedstawienie. Jeżeli ktoś chciałby wybrać się, by zobaczyć na żywo jak to wygląda, to może pojechać do Puszczy Knyszyńskiej lub Puszczy Białowieskiej, a także w Biebrzańskim Parku Narodowym. Bieliki spotkamy także przy Bugu, Narwi oraz na bagnach w okolicach Suraża. Ptak ten żeruje głównie w pobliżu zbiorników wodnych i na terenach podmokłych, gdzie poluje na ryby i ptactwo wodne. Zimą nie stroni od padliny.

 

Tłusty czwartek na Podlasiu.

Tłusty czwartek na Podlasiu.

Tłusty Czwartek i dawne zwyczaje, jakie panowały tego dnia na Podlasiu. Do dzisiaj w niektórych miejscowościach obchodzi się go odświętnie. Dziś masowo kupujemy pączki w cukierniach, dyskontach i hipermarketach. Ich smak znacząco się różni od dawnych wypieków, które samodzielnie gospodynie przygotowywały w domach. Oprócz pączków wypiekano także chrust, którymi częstowano swoich gości podczas wieczornych, zakrapianych uczt. Oczywiście Tłusty Czwartek wypada tydzień przed Środą Popielcową. Dawniej trzy dni przed tym świętem nazywano „Kusakami”. Wówczas we wszystkich karczmach bawiono się. Panny oraz kawalerzy ze wsi do karczmy przyciągali drewniany kloc. Następnie polewano ich wodą, do momentu, gdy wszyscy wkupili się swoimi poczęstunkami w łaski pozostałych biesiadników. Przyciągnięty kloc służył do kolejnej zabawy. Skakano przez niego „na len” oraz na „owies”. Wyznaczało to wielkość zbiorów. Kolejnego dnia od domu do domu chodzili „przebierańcy”, którzy prosili gospodarzy o podarki. Otrzymywali słoninę, chleb oraz nocleg.

Tłusty Czwartek – pączkowa tradycja

W dzisiejszych czasach Tłusty Czwartek polega głównie na objadaniu się pączkami bez opamiętania. W kolejne dni ludzie wychodzą do miast i bawią się dyskotekach po raz ostatni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, w czasie którego wyciszają się. Czas wolny spędzają np. na czytaniu książek i rozmyślaniu. Polacy czerpią jednak dużymi garściami z zachodu. Przestają obchodzić post, zaś kolejne weekendy do Wielkanocy traktują tak samo jak poprzednie weekendy. Na Podlasiu jednak czas płynie wolniej i zachodnie zwyczaje docierają tu też niezbyt szybko. O ile w Białymstoku nie jest to aż tak widoczne, a kluby muzyczne funkcjonują normalnie, to w pozostałych podlaskich miastach pod koniec tygodnia w lokalach wieje pustkami. Oczywiście nie można zapomnieć o istnieniu „Pączków serowych podlaskich”. Oto przepis:

 

Składniki:

– 2 szklanki mąki krupczatki (typ 450)
– 30 dag półtłustego sera twarogowego
– 3 łyżki cukru
– 1/3 szklanki mleka
– 6 dag masła
– 3 dag drożdży
– 2 całe jajka
– 2 żółtka
– łyżka soku pomarańczowego
– skórka otarta z pomarańczy
– sól
– 750 ml oleju do smażenia
– cukier puder do posypania

 

Sposób wykonania:

Połącz rozczynione drożdże z mielonym twarogiem, dodając stopniowo skórkę i sok z pomarańczy, aby uzyskać kremową masę. Następnie stopniowo wlewaj do niej utartą mieszaninę masła, cukru i jaj, cały czas dokładnie mieszając, aż uzyskasz jednolitą konsystencję. Dodaj przesianą mąkę z solą, wyrabiając ciasto, które następnie pozostaw do wyrośnięcia w cieple. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, formuj z niego niewielkie kule, układając je na stolnicy posypanej mąką. Po wyrośnięciu smaż partiami na rozgrzanym tłuszczu, a następnie odsącz na papierowym ręczniku. Posyp końcowy produkt cukrem pudrem, aby uzyskać chrupiącą i słodką przekąskę.

 

Smacznego!

Nawałnica śnieżna w Siemiatyczach. Wszędzie biało! (Zdjęcia Czytelnika)

Nawałnica śnieżna w Siemiatyczach. Wszędzie biało! (Zdjęcia Czytelnika)

Ostatnio śniegiem sypnęło w całym województwie. W Siemiatyczach przeszła nawałnica! Ten moment uchwycił nasz Czytelnik Adam Nowaczuk. 

 

Długi weekend w 2018. Sprawdź nasze propozycje na Podlasiu

Długi weekend w 2018. Sprawdź nasze propozycje na Podlasiu

Długi weekend  w tym roku kalendarz będzie obfity nie raz. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

Długi weekend 28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

Długi weekend 31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

Długi weekend 15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

Długi weekend

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

Długi weekend

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

Prawosławni na Podlasiu są „od zawsze”

Prawosławni na Podlasiu są „od zawsze”

Nigdzie indziej jak na Podlasiu nie jest aż tak akcentowane podwójne świętowanie. To w naszym regionie bowiem jest najwięcej wyznawców prawosławia. W Hajnówce, Siemiatyczach czy też Bielsku Podlaskim to wręcz religia dominująca. W całym regionie zaś możemy napotkać bardzo wiele różnorodnych Cerkwii. Według różnych źródeł w Polsce jest od 0,5 do 1 mln wiernych. Mało kto wie, że prawosławie na ziemiach Polskich obecne jest od tysiąca lat. A dokładnie od 988 roku, kiedy miała miejsce chrystianizacji Rusi. 

 

Książe Kijowski zdobywał kolejne ziemie i latami były kolonizowane. W 1240 roku powstała cerkiew w Mielniku, a w 1341 kolejną. Wpływ na to, że dzisiaj na Podlasiu mamy tak wielki odsetek wiernych prawosławia wynika z tego o czym pisaliśmy nie dawno. Przez nasz region przebiegała granica Królestwa Polskiego i Rusi. W okolicznych osadach mieszkali obok siebie katolicy, którzy przybywali z Mazowsza i prawosławni przybywali z Grodzieńszczyzny i Wołynia.

 

W Polsce znajduje się ponad 300 prawosławnych obiektów sakralnych. Z czego 240 to parafie. Funkcjonuje także 6 klasztorów – w tym w Supraślu, na Świętej Górze Grabarce oraz w Białymstoku. Na Białostocczyźnie znajduje się 40 proc. ze wszystkich polskich parafii prawosławnych. Tutaj też znajduje się prawie połowa wiernych. 

 

 

 

Renifery, ciemnoskórzy mieszkańcy oraz wielkie osady. Tak wyglądało Podlaskie tysiące lat temu

Renifery, ciemnoskórzy mieszkańcy oraz wielkie osady. Tak wyglądało Podlaskie tysiące lat temu

O pierwszych ludziach na Podlasiu wiadomo tyle, że pojawili się 10 000 lat temu. Na terenie dzisiejszej Puszczy Knyszyńskiej była tundra (wyobraźcie sobie, że teren wygląda jak Bieszczadach, ale nie ma gór). W dorzeczu Biebrzy i Narwii pojawiły się… renifery, a wraz z nimi ludzie, którzy rzecz jasna żywili się mięsem tychże zwierząt. Warto dodać, że klimat nie był sprzyjający, zatem skóra zwierzęcia idealnie nadawała się na ubranie dla osadników.

 

Przez kolejne tysiące lat na dzisiejszym Podlasiu pojawiła się brzoza oraz sosna. Cały teren był bardzo intensywnie zalesiony. 7000 lat temu na terenach dzisiejszego Podlasia rozwijała się kultura niemeńska. Osadnicy żyli w okresie mezolitu. Swoje życie rozwijali przy rzece Narew. Ludzie potrafili tworzyć ceramiczne narzędzia. Mężczyźni zajmowali się myślistwem czy rybactwem zaś kobiety zbieractwem (na przykład owoców leśnych). Co ciekawe, ta sama kultura bardziej na wschodzie posiadła umiejętności hodowlane. Być może pod opieką człowieka znajdowały się tury (pradawne woły) czy tarpany (pradawne konie). Główne pożywienie stanowiły łosie oraz jelenie, który nigdy na naszych terenach nie brakowało.

 

4 tysiące lat temu niedaleko Supraśla istniała jeszcze inna osada z epoki kamienia i brązu. Archeolodzy odnaleźli tam sztylety, noże, dłuto czy groty strzał. Wszytko wykonane z krzemienia i kamienia. Osadnicy to ludy, które przywędrowały aż z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Można się tylko domyślać że mieli ciemną skórę.  Zaś przedmioty jakie po sobie pozostawili sugerują, że zajmowali się głównie polowaniami, ale też rolnictwem. Warto zaznaczyć, że później osadnicy zajęli się także „górnictwem”. W okolicach wsi Rybniki, gdzie dziś mamy rezerwat Krzemianka. To właśnie tam intensywnie wydobywano krzemień, który był potrzebny do produkcji broni, narzędzi oraz do rozpalania ognia.

 

2,5 tysiąca lat temu w Haćkach (dorzecze Narwii, okolice Bielska Podlaskiego) istniała ogromna i mocno rozwinięta osada. Ludzie mają własną studnię, piece, półziemianki, mały zbiornik z wodą, miejsce do przeprowadzania obrzędów i ceremonii, a także konstrukcje obronne przed obcymi. Grodzisko zamieszkiwane było przez przybyszów z różnych stron Europy, cały czas się rozrastając, ostatecznie osiągając rozmiar 40 hektarów!

 

Gdy wkroczyliśmy w nową erę wśród wędrujących oraz zakładających osady także na Podlasiu najwięcej było ludów germańskich oraz bałtów. W kolejnych stuleciach także Goci, Hunowie oraz Słowianie, którzy dotarli tu z dalekiego wschodu. Gdy terytorium dzisiejszej Rzeczypospolitej zamieszkiwały większe plemiona – w naszym regionie można było spotkać Połoczan, czyli wschodnich Słowian. Żyli oni tutaj w XVIII wieku naszej ery.

 

Kiedy plemiona połączyły się w Polskę, my byliśmy na terytorium Rusi Kijowskiej. Dopiero po roku 1000 pojawia się ważny gród w Drohiczynie, który jest ośrodkiem handlowym z Rusią Kijowską. Przez kolejne stulecia przez dzisiejsze tereny podlaskie przebiegać będzie granica między Polską a Rusią Kijowską, a później Galicją, a jeszcze później Litwą. W XIV wieku Polska i Litwa to już jeden kraj. W XV wieku przez jakiś czas jesteśmy pod szwedzkim zaborem i graniczymy z Rosją. Na szczęście unia polsko-litewska się odradza na kolejne lata.

 

XVIII wiek przynosi Polsce zabory. Nasz region znajduje się na terytorium Prus (Niemiec). Później zaś znów przebiega granica – tym razem Prus i Imperium Rosyjskiego. W 1918 roku powstaje II Rzeczpospolita. Podlaskie na początku 1919 roku przechodzi z rąk niemieckich w polskie.

Podlaskie miliony lat temu. Jak wyglądało i co się tu działo?

Podlaskie miliony lat temu. Jak wyglądało i co się tu działo?

Być może leżeliście sobie kiedyś na podlaskiej łące albo siedzieliście na ławce przy rodzinnym domu, lub też spacerowaliście sobie białostockim parkiem, a między czasie rozmyślaliście sobie jak wyglądało miejsce, w którym się aktualnie znajduje kilkaset milionów lat temu. Jeżeli tak, to w tym artykule się tego dowiecie co się działo na dzisiejszym Podlasiu – miliony lat temu. Warto dodać, że działo się bardzo wiele.

 

Na początku jednak uporządkujmy fakty, gdyż wszystko działo się na całej planecie, zatem także i na naszym jej fragmencie. Ziemia powstała 4,6 miliarda lat temu dosyć gwałtownie. Najpierw urodziło się Słońce, który otoczone było pyłem. Grawitacja spowodowała, że przez miliony lat pył ten łączył się w skały, a te zderzając się ze sobą uformowały cała planetę. Wszędzie był ocean lawy. Na początku Ziemia nie miała powietrza, lecz składała się z azotu i dwutlenku węgla.

 

Następnie w stronę naszej planety leciała inna planeta – Teja – wielości Marsa. Poruszała się z dużą prędkością, a następnie uderzyła w Ziemię. W wyniku zderzenia obu planet powstał księżyc, a nasza planeta zostaje odkształcona. 3,9 miliarda lat temu dochodzi do „bombardowania” Ziemi przez meteory. To „odpadki” po powstaniu układu słonecznego. Wewnątrz meteorów zawarte są minerały wody. „Bombardowanie” trwało przez 20 milionów lat, w wyniku czego powstaje jeden wielki ocean praktycznie na powierzchni całego globu. Na fragmentach planety są pojedyncze wysepki, które zamieniły się w wulkany. 100 milionów lat później na Ziemię spadają kolejne meteory z takimi minerałami jak węgiel czy aminokwasy. Substancje połączyły się ze sobą i powstało pierwsze życie.

Formowanie się kontynentów

Przeskoczmy jednak trochę w czasie. Między czasie Ziemia zaczęła obracać się coraz wolniej przez co doba nie trwała już 6 a 16 godzin (tak jak po uderzeniu drugiej planety), było coraz więcej tlenu. 1,5 miliarda lat temu ukryta, popękana skorupa ziemska spowodowała, że w ciągu milionów kolejnych lat utworzyły się wielki kontynent. Własnie wtedy po raz pierwszy uformował się także nasz teren. Byliśmy jednak jedną wielką pustynią. 750 milionów lat temu skorupa ziemska rozciąga się pod wpływem temperatury, a superkontynent dzieli się na dwie części. Podlaskie, jak i wielka część euroazjatycka jest wielką pustynią pokrytą skałami, które odsłoniły się po rozerwaniu kontynentu.

 

Pod wpływem uwolnienia się ogromnych ilości dwutlenku węgla z wnętrza Ziemi światło słoneczne nie dochodzi do planety. W konsekwencji nasza planeta zamarza. Trwa bardzo długa epoka lodowcowa. Tworzy się lądolód o grubości do 3 km. Na szczęście nasza planeta jest aktywna wulkanicznie, przez co po 15 milionach lat lód zamienia się w ocean. 600 milionów lat temu doba trwa już 22 godziny. Jest bardzo dużo wody oraz tlenu, który znajduje się także w oceanie dzięki czemu pojawiają się pierwsze, zaawansowane formy życia.

 

460 milionów lat temu na lądzie Ziemia pokryta jest skałami. Istnieją tylko dwa kontynenty. Zabójcze promieniowanie słońca pozbywa się wszelkich form życia z lądu, jednak przez kolejne 100 milionów lat Ziemia pokrywa się warstwą ozonu, który chroni naszą planetę od zabójczego promieniowania. Na obu kontynentach pojawiają się pierwsze zwierzęta, które podczas ewolucji „wyszły z oceanu” na ląd. Z biegiem lat jednak kontynenty oddalają się od siebie. Na terenie dzisiejszej Polski mamy głównie morze, lecz na Podlasiu znajduje się ląd – skalna pustynia.

Węgiel, żwir i człowiek

Kolejne setki milionów lat spowodowały, że Polska miejscami została porośnięta gigantycznym lasem. Warto tutaj zaznaczyć, że miejsce, w którym obecnie geograficznie położone jest Podlaskie to było morze, zaś faktyczny ląd dzisiejszej Ameryki Północnej oraz Europy znajdował się w okolicach równika. 270 milionów lat temu na terenie Polski pojawia się morze. Podlaskie jednak to nadal skalna pustynia. Las zamienił się w pokłady węgla. Dlatego też wydobywa się go na zachodnim południu. U nas zaś mamy dużo żwiru – ten występuje praktycznie na terenie całego kraju, lecz najwięcej na północy – czyli tam gdzie było najwięcej skał.

 

Z racji tego, że znajdowaliśmy się w zwrotniku raka to morze parowało odsłaniając pustynię. 160 milionów lat temu po raz kolejny morze zalało nasze tereny. Ruch płyt tektonicznych powoduje, że Ameryka Północy odłącza się od Europy, zaś ta łączy się z Azją. Spoiwem są zaś dzisiejsze góry na Uralu. 4 miliony lat temu, kiedy wszystkie kontynenty są już na swoim dzisiejszym miejscu, Podlaskie pod wpływem położenia geograficznego boryka się z ochłodzeniem klimatu. Ustępujące coraz płytsze morze odsłania torfowiska oraz tworzy bagna.

 

1,5 miliona lat temu na Ziemi pojawia się człowiek – homo erectus. U nas klimat niestety nie sprzyja jeszcze do życia, ale kolejne miliony lat spowodują wielkie wędrówki i zasiedlanie się Europy. 700 tysięcy lat temu prawdopodobnie (tutaj są różne wersje) homo erectus opuszcza Afrykę i dociera do Europy, także do dzisiejszej Polski. Wpierw jednak zakłada pierwsze osady w okolicach Śląska. Kiedy pierwszy człowiek dotarł na Podlasie nie wiadomo. Pierwsze osady, które odkryli archeolodzy można datować na 7000 lat przed naszą erą. Między innymi nasz region zamieszkiwała kultura niemeńska. O czym przeczytacie więcej już jutro.

Urwane palce, wystraszone zwierzęta. Zamiast petard są bezpieczne zamienniki

Urwane palce, wystraszone zwierzęta. Zamiast petard są bezpieczne zamienniki

Tak niewiele pozostało już do końca roku. Po świętach tradycyjnie zaczną się dyskusje o tym, czy strzelać czy nie strzelać na Sylwestra – bo zwierzęta się boją huku. W Białymstoku na miejskiej imprezie nie zobaczymy żadnych wybuchowych pokazów. Tym razem magistrat postawił na lasery. Nie sposób nie pamiętać każdego wydania Teleekspresu z 31 grudnia od początku jego istnienia. Zawsze znalazł się w nim materiał, że znów komuś urwało palce czy poparzyło twarz od fajerwerków.

 

Pirotechnika towarzyszy naszej cywilizacji prawdopodobnie od X wieku. Wówczas kupcy przywieźli do Europy sztuczne ognie, które wymyślili Chińczycy. Ichniejsi alchemicy odkryli, że mieszając ze sobą saletrę z siarką oraz węglem drzewnym – można osiągnąć mieszkankę wybuchową. Ewolucja cywilizacji na świecie dała także kolejne odkrycia czyli proch. A od tego było już blisko do popisów pirotechnicznych, gdy wojska wygrywały jakąś bitwę. Pokazy miały charakter propagandowy. W średniowieczu Organizowano pokaz militarny i świętowano odniesiony sukces. Na takim pokazie nie zabrakło pierwszych fajerwerków.

 

Jednak to Chińczycy nieustannie zachwycali i rozwijali pokazy sztucznych ogni i zachwycali kupców czy misjonarzy, którzy jeździli potem do swojego kraju i opowiadali o niezwykłości fajerwerków. Jako ciekawostkę można dodać, że chiński wynalazek służy dzisiaj także w innej postaci. A mianowicie – w identyczny sposób jak odpala się petardy – również wystrzeliwuje rakiety w kosmos! Podpala się ładunek, następnie ulatniają się gazy, które wyrzucają petardę (rakietę) w powietrze (w kosmos).

 

Jak widać fajerwerki towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Dlatego trudno też walczyć z tym wynalazkiem. Wszak to XXI wiek de facto przyniósł wiele dobrego dla traktowania zwierząt. Wcześniej było z tym różnie. Jednak wnioski wysuwają się same – skoro kiedyś wybuchami zajmowali się tylko pirotechnicy, to może warto wziąć to za dobrą monetę i nie tykać się petard, które mogą urwać palce? Jednak zabrać komuś czekoladę i kazać się cieszyć, że nie przytyje jest mało sensowne.

 

Dlatego lepiej pokazać jakie są alternatywy. Konstrukcja fajerwerków jest niezmienna od stuleci. Zmieniono tylko niektóre składniki, by osiągać inne kolory dymu, większą siłę wybuchu, a także natężenie gazu. Oprócz sztucznych ogni są jeszcze inne, bezpieczne fajerwerki, które dają naprawdę dużo radości – a mianowicie race świetlne. Można je często zauważyć na stadionach. Za każdym razem tworzą piękne widowiska. Ostatnio zaczęły się pojawiać także w innych okolicznościach – na przykład różnych teledyskach. Zauważyć możn tam sceny, gdzie ludzie bawią się nocą przy jakimś ognisku lub ogólnie na zewnątrz i tańczą trzymając odpalone race. Jednym słowem mówiąc – warto wypróbować, gdyż wszystko co ładnie się pali, ale nie wybucha jest bezpieczne. Nie urwie nam niczego, a i zwierząt nie wystraszy. 

 

Najbiedniejsi i najbogatsi na Podlasiu. Zobacz dochód swojej gminy

Najbiedniejsi i najbogatsi na Podlasiu. Zobacz dochód swojej gminy

Najbiedniejsza gmina w Polsce znajduje się w województwie podlaskim, w powiecie łomżyńskim. Mowa tutaj o gminie Przytuły. Według najnowszych danych Ministerstwa Finansów – w ubiegłym roku dochód gminy wyniósł zaledwie 390,29 zł na jednego mieszkańca. W pierwszej dziesiątce najbiedniejszych gmin w Polsce również znalazła się Turośl (również powiat łomżyński) z dochodem 453,88 zł na mieszkańca.

 

Dla porównania – najbogatsza w Polsce jest gmina Kleszczów (województwo łódzkie). Na jej terenie znajduje się Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów i Elektrownia Bełchatów. Ponadto gmina czerpie dużo z podatków od nieruchomości. Efekt? Dochód przypadający na jednego mieszkańca to aż 31 962,75 zł czyli ponad 80 razy więcej niż w Przytułach! W pierwszej dziesiątce najbogatszych gmin w Polsce znajduje się podlaski Mielnik z powiatu siemiatyckiego, który osiąga dochód 5793,099 zł na jednego mieszkańca.

 

Trzeba przyznać, że w Białymstoku dochód na jednego mieszkańca nie wygląda zbyt efektownie, bo to zaledwie 1570,29 zł na mieszkańca. Suwałki i Łomża wypadają trochę gorzej, bo ich dochód to 1480,30 zł i 1333,73 zł na mieszkańca. A poniżej wszystkie podlaskie gminy i ich dochód:

 

MIELNIK 5793,09
ORLA 3130,21
SUWAŁKI (gmina) 2476,28
MICHAŁOWO 2448,27
SZUMOWO 2103,32
JUCHNOWIEC KOŚCIELNY 2040,76
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1994,98
NAREWKA 1921,8
NAREW 1909,78
BIAŁOWIEŻA 1906,89
SURAŻ 1892,66
SUPRAŚL 1880,36
ZAMBRÓW 1676,05
TUROŚŃ KOŚCIELNA 1631,36
CHOROSZCZ 1620,99
BIELSK PODLASKI 1601,38
WASILKÓW 1579,21
GRÓDEK 1570,88
Białystok (miasto) 1570,29
GRAJEWO 1527,37
BRAŃSK 1511,06
SIEMIATYCZE 1487,43
Suwałki (miasto) 1480,3
PŁASKA 1473,81
BAKAŁARZEWO 1462,57
HAJNÓWKA 1451,43
ZABŁUDÓW 1420,82
SOKÓŁKA 1387,66
HAJNÓWKA 1380,25
AUGUSTÓW 1369,46
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1348,01
SZEPIETOWO 1347,3
Łomża (miasto) 1333,73
DUBICZE CERKIEWNE 1332,09
SZYPLISZKI 1306,97
PUŃSK 1301,87
GIBY 1262,83
BIELSK PODLASKI 1259,59
CZYŻEW 1233,11
KOLNO 1232,52
JELENIEWO 1207,93
RAJGRÓD 1203,59
ŁOMŻA (gmina) 1201,17
RUTKI 1188,12
PRZEROŚL 1173,78
SZUDZIAŁOWO 1145,76
POŚWIĘTNE 1140,31
CZYŻE 1136,08
SEJNY 1128,01
FILIPÓW 1127,76
CZEREMCHA 1102,72
SOKOŁY 1078,11
ŁAPY 1077,55
DROHICZYN 1072,73
KLUKOWO 1050,7
ZAMBRÓW 1050,01
NOWINKA 1049,89
DOBRZYNIEWO DUŻE 1046,53
SIEMIATYCZE 1036,21
SEJNY 1030,32
KLESZCZELE 1028,64
CZARNA BIAŁOSTOCKA 1026,41
KRYNKI 1020,51
MOŃKI 1011,64
GRODZISK 999,6
PIĄTNICA 992,87
KULESZE KOŚCIELNE 979,82
SZCZUCZYN 945
MIASTKOWO 940,03
MILEJCZYCE 922,62
KUŹNICA 907,77
CIECHANOWIEC 893,29
GONIĄDZ 891,4
DZIADKOWICE 883,8
NOWOGRÓD 883,61
DĄBROWA BIAŁOSTOCKA 852,21
RACZKI 847,22
SIDRA 847,1
GRABOWO 841,74
BOĆKI 839,5
ŚNIADOWO 831,61
JEDWABNE 824,05
NURZEC-STACJA 823,55
KORYCIN 817,67
NOWE PIEKUTY 815,96
KRASNOPOL 811,18
WĄSOSZ 809,69
STAWISKI 802,68
TYKOCIN 792,49
GRAJEWO 781,66
WIŻAJNY 778,88
JANÓW 774,69
RUTKA-TARTAK 766,5
RUDKA 739,91
JASIONÓWKA 734,33
KOŁAKI KOŚCIELNE 730,2
SZTABIN 727,82
WYSZKI 726,72
SUCHOWOLA 716,14
AUGUSTÓW 705,91
BARGŁÓW KOŚCIELNY 696,59
BRAŃSK 681,39
KNYSZYN 677,6
LIPSK 662,19
PERLEJEWO 640,33
KOBYLIN-BORZYMY 622,18
NOWY DWÓR 613,4
JAŚWIŁY 608,96
WIZNA 604,16
ZAWADY 579,49
TRZCIANNE 575,9
KOLNO 550,52
MAŁY PŁOCK 542,94
ZBÓJNA 538,68
KRYPNO 514,34
RADZIŁÓW 486,18
TUROŚL 453,88
PRZYTUŁY 390,29

 

Czy tego roku będzie zima stulecia? Podlaskie zamieni się w lodową krainę?

Czy tego roku będzie zima stulecia? Podlaskie zamieni się w lodową krainę?

Od kilku tygodni w mediach, ale też w rozmowach między ludźmi dominuje jeden temat – zima stulecia. Z przekazów wynika, że podobno tegoroczna ma być bardzo sroga, a ilości śniegu mają być wręcz niewyobrażalne. Jeżeli przypomnimy sobie ostatnie zimy na Podlasiu, to była zachowana pewna prawidłowość. Pierwszy śnieg spadł stosunkowo szybko, lecz po chwili nie było po nim śladu. Święta Bożego Narodzenia były zielone, zaś Wielkanoc cała na biało, a regularnie sypało od stycznia. Czy w tym roku ma być inaczej?

 

W pogodzie istnieją pewne prawidłowości, jednak wiarygodne prognozy można wykonywać na kilka dni do tyłu. Wszystko dlatego, że to jaką mamy pogodę danego dnia wynika z kilku zmiennych, które kształtują ostatecznie czy będzie ciepło, zimno, sucho, deszczowo itd. Na klimat zachodniej i środkowej Europy największy wpływ mają Wyż Azorski oraz Niż Islandzki. Zaś wschodnia część Europy jest pod wpływem Wyżu Wschodnioazjatyckiego i Niżu Południowoazjatyckiego. Na Północy Europy zaś mamy Wyż Grenlandzki, a na Południe napływa gorące powietrze ze Zwrotniku Raka. Na wskutek przemieszczenia się, a także mieszkania się tych mas powietrza kształtuje się cała pogoda. Zatem z logicznego punktu widzenia nie można dokładnie przewidzieć na jaki czas masy powietrza ułożą się nad Europą zimą. Pewne prawidłowości pokazują, że możemy ustalić skąd masy będą nacierać w danym momencie.

 

Województwo Podlaskie znajduje się w innej strefie klimatycznej niż pozostała część Polski. To dlatego Suwałki uznawane są za polski biegun zimna, to dlatego mróz dotkliwy jest u nas bardziej niż choćby na Dolnym Śląsku. Dlatego też jedno już dziś jest pewne. Jeżeli w Polsce będzie zimno, to u nas będzie jeszcze zimniej. Odpowiadając więc na pytanie tytułowe – czy nastąpi w Polsce zima stulecia? Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie 100 lat w Polsce, to pierwsze dane o ostrych mrozach mamy z 1929 roku. Oficjalnie w kilku miejscach zanotowano -40 stopni Celsjusza. Jednak temperatury utrzymywały się w przedziale -13 do 16. W XXI wieku oficjalnie zanotowano spadki do -30 stopni Celsjusza zaś miejscami nawet do -36.

 

Jeżeli spojrzymy na częstotliwość i obfitość opadów śniegu, to śnieg najczęściej leży od grudnia, czasem od stycznia do kwietnia. Zatem jeżeli śnieg spadnie jeszcze w listopadzie albo nawet październiku, a nie zniknie przed końcem kwietnia to wtedy będziemy mogli mówić o jakichś anomaliach. Dlatego też odpowiedź na pytanie czy będziemy mieli do czynienia z zimą stulecia brzmi – jest jeszcze za wcześnie, by to wiedzieć. Póki co pogoda nie zaskakuje. Opowieści o zimie stulecia nie wynikają z naukowych ustaleń, lecz bardziej z regionalnych przekonań osób, które obserwują na co dzień przyrodę.

 

 

Osoby te wskazują na takie czynniki jak: bardzo wczesny odlot bocianów czy wczesne pojawienie się żubrów na łąkach. Warto zaznaczyć, że ptaki czy zwierzęta zmieniają sposób zdobywania pożywienia w zależności od pory roku. Bociany nie odlatują dlatego, że zaczyna być im zimno, lecz dlatego, że grunty zaczynają być być suche i trudno im zdobyć pożywienie. Tak zwany „Sejmik bociani”, to ostatni moment przed odlotem. Bociany wówczas zbierają się na polach, by zdobyć ostatnie pożywienie, które odsłoniło się dzięki żniwom.

 

 

Żubry zaś mają grube futro i sporą masę, dzięki czemu odporne są na mrozy. Zatem nie zmieniają także sposobu zdobywania pożywienia dlatego, że zaczyna im być zimno, lecz dlatego że w lesie coraz trudniej o trawę i inne zielone rośliny, bo te zwyczajnie przekwitają jesienią. Z tego też powodu żubry dokarmiane są sztucznie przez człowieka, by chronić zagrożony gatunek. Na polach tworzy się stogi siana, a w lasach wypełnia paśniki. Zwierzęta są do tego już przyzwyczajone, stąd gdy tylko w lesie zaczyna brakować pokarmu, to wychodzą na łąkę szukać stogów.

 

 

Dlatego też nic nie wskazuje na to (póki co), by ta zima miała różnić się od poprzedniej.

 

7 miejsc, których nie możesz przegapić w Podlaskiem

7 miejsc, których nie możesz przegapić w Podlaskiem

Od południa na północ. Tak można podróżować po Podlasiu, a następnie po Suwalszczyźnie, by nie ominęły nas najciekawsze miejsca w województwie Podlaskim. Nieprzypadkowo przyjeżdżają dla nich ludzie z całej Polski i nie przypadkowo właśnie one najczęściej są pokazywane w telewizji. Warto dodać, że miejsc wartych odwiedzenia na Podlasiu jest dużo, dużo więcej, ale przedstawimy te najpopularniejsze z perspektywy przyjezdnych.

 

Wybrane przez nas miejsca będziemy prezentować od południa, na północ:

Grabarka

Miejsce wyjątkowo mistyczne. Katolicy mają Jasną Górę w Częstochowie, a prawosławni Górę Grabarkę. W dniu Przemienienia Pańskiego okolice Siemiatycz przeżywają oblężenie.

 

Najstarsze dzieje góry pokryte są mgłą tajemnicy. W XIII w. okoliczne lasy stanowiły idealne miejsce schronienia. Takiego zdania byli też mnisi z mielnickiego zakonu, ukrywając się przed tatarami. Szczególną ochroną objęli ikonę Spasa Izbawnika. Zapiski historyczne mówią, że przed nią modlił się sam książę Rusi Halickiej, Daniel. Duchowni ikonę ukryli prawdopodobnie właśnie na grabarce. Ze względu na patrona ikony, do dziś istnieje stwierdzenie, że ”jedziemy na Spasa”.

 

Według wyliczeń na górze obecnie spotkamy ponad 10 tys. krzyży. Każdy z nich to inna intencja, ale też podziękowanie za otrzymane łaski. Co ciekawe raczej nie odnajdziemy dwóch podobnych krzyży. Wzrok oczywiście przyciągają te najbardziej masywne, niekiedy metalowe. Coraz częściej można na nich przeczytać imię właściciela i jego prośbę skierowaną do Boga. Na krzyżach odnajdziemy też napisy ”Spasi i Sochrani” co oznacza ”Zbaw i zachowaj”.

 

Dlatego wybierając się na Grabarkę, weźmy ze sobą krzyż i zostawmy go tam ze swoją intencją. Na Grabarce znajduje się także cudowne źródełko.

Białowieża

Dużo popularnością w regionie cieszy się Hajnówka i przylegająca do niej Białowieża – siedziba najstarszego Parku Narodowego w Polsce. Historię okolicy poznamy w czasie wycieczki kolejką wąskotorową. Po drodze spotkać można samego króla puszczy – Żubra. O bogactwie natury przekonamy się jedynie wędrując podmokłą ścieżką o nazwie ”Kładka Żubra”. Trasa, która liczy sobie niecałe 5 km ma swój koniec w rezerwacie pokazowym.

 

W samej siedzibie BPN możemy zwiedzić Dworek Gubernatora. Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów.

 

Szeptucha w Orli

Gdy medycyna konwencjonalna zawodzi, wizyta u szeptuchy może okazać się ostatnią deską ratunku. Taka uzdrowicielka przyjmuje także w Orli. Każdy mieszkaniec wsi bez trudu wskaże drogę do poszukiwanego domostwa. Nie każdy jednak może być przyjęty. Kobiety wyczuwają kto jest godny pomocy. Spoglądają więc prosto w duszę i serce człowieka. Swoich usług nie wyceniają zbyt wysoko. Zwykle biorą ”co łaska”. Dlatego też mimo wielu klientów żyją w skromnych warunkach.

 

Do szeptuchy przyjeżdżają klienci z różnymi schorzeniami. Osoba, która pragnie zostać wyleczona, musi być wpierw oczyszczona ze złej energii. Wielkie spustoszenie sieją uroki. Nie trzeba być wielkim czarownikiem aby kogoś przekląć. Niektórzy nawet nieświadomie mogą doprowadzić do czyjegoś nieszczęścia. Słowa i myśli mają bowiem wielką siłę. Uważa się, że wielu ludzi nie wie o tym, że wisi nad nimi klątwa. Jej zdejmowanie jest bardzo trudne i wymaga czasu.

Usuwanie złej energii dla osoby przypatrującej się z boku może wydawać się czymś strasznym. Każdy z nas odznacza się inną wrażliwością. Niektórzy w czasie procesu oczyszczenia wpadają w trans. Trzęsie się cale ciało. Może przypominać to atak padaczki. Są też osoby, które przy odganianiu złych mocy nie reagują w żaden sposób. Osoby zdrowe także mogą pojechać do Orli. Jest to wspaniała wieś, gdzie ludzie mówią „po svojomu” czyli mieszanką polskiego, białoruskiego i rosyjskiego. Nawet na znakach drogowych informacje są w dwóch językach. Warto to zobaczyć na własne oczy.

Magiczny Supraśl

To tutaj były kręcone „U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za miedzą” – filmy Jacka Bromskiego, tutaj także kręcono „Blondynkę” – popularny serial TVP. Supraśl przyciąga ludzi także babką ziemniaczaną i kartaczami. W miasteczku jest także prawosławny monastyr oraz Muzeum Ikon. Jest także wspaniałe miejsce – bulwary, gdzie można odpocząć od codziennych trosk. W weekend droga wojewódzka 676 prowadząca z Białegostoku do Supraśla jest zakorkowana. Wcześniej z powodu nadmiaru chętnych na spędzenie czasu w Supraślu, teraz z powodu remontu – gdyż droga jest poszerzana. W Supraślu warto także zobaczyć wspaniałe rzeźby na terenie Liceum Plastycznego oraz sam Pałach Bucholtzów.

 

 

Kruszyniany

Słowo Pierekaczewnik zostało chyba odmienione przez wszystkie przypadki we wszystkich telewizjach. Tak się stało, gdy TVP i TVN odkryły, że w Polsce istnieją Tatarzy i mieszkają na Podlasiu. Oprócz swojej pięknej, drewnianej zabytkowej świątyni – Tatarzy w Kruszynianach mają również swoją naprawdę dobrą kuchnię! Takiego jedzenia nie dostaniecie gdzie indziej. Kruszyniany to mała wioseczka, jednak jeżeli chcemy poznać wielokulturowość Podlasia, to nie możemy jej ominąć.

Kanał Augustowski

Kanał Augustowski biegnie przez Polskę, ale także Białoruś. Możemy na przykład kajakiem płynąć przez kolejne jeziora, które wspólnym kanałem właśnie są połączone. Największą atrakcją jest wpłynięcie do środka, trzymanie się kurczowo łańcuchów i oczekiwanie aż w kanał osiągnie pożądany poziom wody. Konstrukcję można obserwować także od góry. Dobry punkt widokowy jest na przykład w Paniewie. Tam śluza jest podwójna!

Klasztor w Wigrach

Ostatni punkt na mapie to Klasztor w Wigrach, którego początki datuje się na XVII wiek. Z wieży kościoła możemy podziwiać przepiękne widoki na jezioro Wigry. Dodatkowo możemy przejśc się przez cały kompleks budynków i podziwiać wspaniałą architekturę.