Featured Video Play Icon

Święta Góra Grabarka znów przyjmie tłumy wiernych. Poznaj niezwykłe ikony z tego miejsca.

Cerkiew Przemienienia Pańskiego na Świętej Górze Grabarce to jedno z ważniejszych miejsc polskiego Prawosławia. Znajduje się tam Góra Krzyży, co roku dziesiątki tysięcy wiernych pielgrzymuje na nią z nowymi intencjami, zostawiając po sobie kolejne krzyże. Raz do roku odbywają się też obchody święta Przemienienia Pańskiego. Święto przypada tradycyjnie 19 sierpnia.

Jest to święto niezwykle ważne w kalendarzu liturgicznym Cerkwi prawosławnej, a szczególne miejsce zajmuje ono w sercach ikonografów, którzy właśnie świat przemieniony próbują pokazać w swojej pracy. Wnętrze cerkwi Przemienienia Pańskiego naturalnie kieruje nas ku tematowi tego święta. Dzięki Zbawczemu Dziełu Chrystusa, Jego Wcieleniu, Przemienienie jest również naszym przeznaczeniem. W zjednoczeniu z Bogiem możemy uczestniczyć w świętości i stać się członkiem zastępów, które widzimy na ścianach i suficie cerkwi. Ikonografia w cerkiewnych wnętrzach nie jest tylko dekoracją. Jej zadaniem jest przekazanie prawd wiary i głoszenie Królestwa Niebieskiego tu na ziemi.

Partnerzy portalu:

Jak powstają kruszewskie ogórki i dlaczego nie korzysta się już z drewnianych beczek?

Jak powstają kruszewskie ogórki i dlaczego nie korzysta się już z drewnianych beczek?

Już połowa wakacji za nami, a my jak na porządną redakcje przystało, jeszcze nie pisaliśmy nic o ogórkach. Żeby tradycji stało się zadość, znów wrócimy do nich w dzisiejszym tekście. Tym razem napiszemy o słynnych ogórkach z Kruszewa. A mianowicie o tym jak powstają te najsłynniejsze podlaskie specjały.

Kruszewo, gdzie ogórki są przygotowywane na wiele sposobów słynie przede wszystkim z kwaszonych. Dawniej, gdy nie było jeszcze czegoś takiego jak plastik, to ogórki pakowano do beczek z drewna. Za „lodówkę” służyła natomiast rzeka Narew. Kopało się też specjalne sadzawki, które naturalnie napełniały się wodą. Tam albo bezpośrednio w rzece zatapiano beczkę. Gdy trzeba było je zatopić albo potem wyłowić, potrzebna była łódź. Jeżeli była akurat mroźna zima, to by wydobyć beczkę trzeba było wyrąbywać przerębel. Same beczki natomiast tworzono z drewna dębowego, które jest najtrwalsze. Kosztowało to sporo, ale było trwałe i wytrzymywało bardzo długo.

Tak naprawdę plastik nie wygrał z drewnem z powodów ekonomicznych. Popyt na ogórki pakowane w plastikowe beczki był większy, bo przysmaki nie były z aromatem Narwi. Takie z beczki potrafiły lekko smakować błotem. Po wojnie, w PRL-u produkcją ogórków na masową skalę zaczęła zajmować się Spółdzielnia Ogrodnicza Witamina. Ludzie produkowali warzywa, gdzie się da, bo Kruszewo ma dobrą, nawodnioną glebę.

Żeby pyszne ogórki trafiły na stół, rolnicy muszą wstać o 5 rano. Następnie pracują intensywnie wiele godzin podczas zbiorów. W kolejnym kroku warzywa chłodzi się jeszcze zanim trafią do beczek.
Później trzeba posortować je i przygotować solankę. Do tego potrzebny jest też czosnek i koper. Wszystkie te warzywa uprawia się w kruszewskich ogródkach. Następnie cała mieszanka trafia do beczki razem z wodą prosto ze studni. Po kilku godzinach pływania zamyka się szczelnie pojemnik i odstawia do piwnicy lub ziemianki. Po miesiącu leżakowania można ogórki jeść! Najlepiej smakują ze smalcem i chlebem.

Partnerzy portalu:

Oto lista hańby. Nazwiska osób, które mogą coś zrobić, by nie było deweloperskich pożarów.
Radni Rady Miejskiej w Białymstoku

Oto lista hańby. Nazwiska osób, które mogą coś zrobić, by nie było deweloperskich pożarów.

Miarka się przebrała. Jeżeli wczorajszy, nocny pożar drewnianego domu przy Młynowej pozostanie zignorowany tak jak pozostałe, to znak że Białymstokiem rządzi mafia. Nie boimy się używać tak mocnych słów, bo jeżeli wszyscy z imienia i nazwiska wskazują kto jest winny podpaleniom, a reszta mimo swojej władzy tylko się przygląda i udaje że nie ma tematu, to znaczy że są także winni. Czas wyleczyć tego raka, który trawi od lat Białystok.

Żeby się nie powtarzać – odsyłamy najpierw do tekstu, w którym pisaliśmy dlaczego deweloperskie pożary w ogóle mają miejsce:

Skandal w Białymstoku! Lokalne prawo zachęca do podpalenia! Spalony zabytek stoi na działce dewelopera.

Kto to może zmienić? Radni miejscy Białegostoku. Problem w tym, że w debacie publicznej temat tych podpaleń nawet nie istnieje. Najlepiej im idą kłótnie o nazwy ulic. Wtedy każdy dostaje nieziemskiego wigoru. Tym razem nie pozwolimy im milczeć. Presja ma sens i my razem z Wami udowodniliśmy to nie raz. Dlatego zacznijmy od wywołania wielkiej debaty na temat tych podpaleń. Piszcie maile do radnych, prezydenta, wiceprezydentów, prokuratury, CBA, CBŚP. Wszędzie domagajcie się wyjaśnienia wszystkich podpaleń jako jednej sprawy, a nie każdej z osobna.

Poniżej przedstawiamy listę hańby. Oto osoby, które mają władze a nic nie robią w sprawie zatrzymania podpaleń deweloperskich. Te osoby mogą zmienić prawo lokalne tak, by podpalenia nie miały żadnego sensu. Pod każdym z tych nazwisk umieszczony jest link do profilu radnego. Tam znajdziecie maile, na które możecie pisać i pytać – DLACZEGO NIC PAN / PANI NIE ROBI W SPRAWIE PODPALEŃ DEWELOPERSKICH W BIAŁYMSTOKU?

  1. Katarzyna Ancipiuk
  2. Katarzyna Bagan – Kurluta
  3. Alicja Biały
  4. Maciej Biernacki
  5. Jacek Krzysztof Chańko
  6. Jowita Chudzik
  7. Henryk Dębowski
  8. Jarosław Grodzki
  9. Rafał Sebastian Grzyb
  10. Katarzyna Jamróz
  11. Piotr Jankowski
  12. Ksenia Juchimowicz
  13. Elżbieta Kadłubowska
  14. Tomasz Kalinowski
  15. Katarzyna Kisielewska – Martyniuk Wiceprzewodnicząca Rady Miasta
  16. Zbigniew Tomasz Klimaszewski
  17. Karol Konrad Masztalerz
  18. Joanna Misiuk
  19. Paweł Myszkowski
  20. Stefan Nikiciuk Wiceprzewodniczący Rady Miasta
  21. Andrzej Perkowski
  22. Łukasz ProkorymPrzewodniczący Rady Miasta
  23. Sebastian Jakub Putra
  24. Agnieszka Małgorzata Rzeszewska
  25. Mateusz Sawicki
  26. Katarzyna Siemieniuk
  27. Marek Stanisław Tyszkiewicz
  28. Konrad Zieleniecki

To początek naszej akcji. Jeżeli radni nie zajmą się tymi pożarami w trybie natychmiastowym, to we wrześniu zorganizujemy protest uliczny. Zbierzemy największą grupę obywateli jaką tylko zdołamy i przyjdziemy na sesję rady miasta. Tam wyrazimy swoje niezadowolenie bardzo dobitnie.

Partnerzy portalu:

Łomżę zobaczy cała polska w TV. Koncerty znanych gwiazd.

Łomżę zobaczy cała polska w TV. Koncerty znanych gwiazd.

W TVP2 można oglądać cykl koncertów „Wakacyjna Trasa Dwójki”. Tym razem koncerty odbędą się w Łomży. Impreza będzie miała miejsce 31 lipca, w niedzielę. Początek zabawy o godz. 20. Wstęp jest wolny. Koncert będzie miał miejsce na scenie łomżyńskiej muszli. Motywem przewodnim będzie folk. Zobaczymy na scenie między innymi Zenka Martyniuka, Kapelę Pieczarki, Defisa, Miłego Pana, Mariusza Kalagę, Bayer Full, Patrycję Krywań, Ich Troje, Patrycję Runo i Brathanki. Jeżeli ktoś lubi muzykę rozrywkową i disco polo to będzie mógł się wyszaleć przed sceną. Osoby, które wolą tylko słuchać – obejrzą widowisko na żywo w TVP2. Występy zostaną uatrakcyjnione przez tancerzy Augustina Egurroli.

Wydarzeń, które mają miejsce w regionie jest całkiem sporo. Na te zwróciliśmy uwagę jednak z uwagi na fakt, że będzie ono transmitowane w ogólnopolskiej, bardzo szeroko dostępnej telewizji publicznej. Dzięki temu każdy, kto lubi rozrywkę będzie mógł również zapoznać się szerzej z takim miastem jak Łomża. Zwykle podczas takich koncertów można zobaczyć urywki z danych miast. Co bardziej zainteresowani dzięki temu będą mogli poczytać o mieście i sprawdzić czy warto tam przyjechać. A jest co zwiedzać i to nie na jeden dzień.

Szkoda tylko, że dojazd jest kłopotliwy. Pociągów (jeszcze) nie ma, a autobusy nie są tak chętnie wybierane, bo podróż nimi jest mniej wygodna. Dlatego też na wycieczkę do Łomży i jej okolic wybiorą się prawdopodobnie ci, którzy mają samochody i pieniądze na paliwo. Niezależnie od środka transportu, reklama Łomży przy pomocy koncertu to także doskonała reklama całego naszego regionu.

Partnerzy portalu:

Drewniany meczet w Bohonikach po remoncie. Prezentuje się naprawdę pięknie!
fot. Kamil Timoszuk / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Drewniany meczet w Bohonikach po remoncie. Prezentuje się naprawdę pięknie!

Choćbyśmy nie wiadomo, ile mówili, to prawdopodobnie jeszcze przez dziesięciolecia Polska globalnie będzie jednoznacznie kojarzyć się z konkretną religią. W samym kraju być może niekiedy z dwiema. Tymczasem my na Podlasiu możemy chwalić się prawdziwą wielokulturowością. Zacznijmy od tego, że religia to nie tylko konkretne obrzędy, ale także coś co odcisnęło swój ślad na historii, architekturze i rozwoju danego miejsca. Czyli inaczej mówiąc także kultura. A wspominamy o tym wszystkim dlatego, że na hasło „meczet” niektórzy od razu mają skojarzenie z Arabami. Tymczasem islamskie świątynie stoją także w Polsce, u nas na Podlasiu. Są one zbudowane przez Polaków, zaś obrzędy sprawują w niej Polacy.

Polscy Tatarzy zamieszkują Podlasie od setek lat i do dziś stanowią dosyć sporą grupę w regionie. Jest to mniejszość etniczna, do której przynależność podczas przeprowadzonego w 2011 r. Narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań zadeklarowało 1828 obywateli polskich. Najliczniej zamieszkują Podlaskie – 539 osób. Tatarzy mieszkali na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego od końca XIV wieku. Ich przodkami byli emigranci lub uciekinierzy z terenów ówczesnej Złotej Ordy oraz z Krymu. Tatarzy w Polsce zatracili znajomość swojego ojczystego języka, pozostali natomiast wierni religii muzułmańskiej. Istotne znaczenie w życiu mniejszości tatarskiej odgrywa działalność Muzułmańskiego Związku Religijnego w Rzeczypospolitej Polskiej.

Dlatego też cieszy nas fakt, że w równym stopniu na Podlasiu dba się także o meczety. Ten z Bohonikach, niedaleko Sokółki jest świątynią jedną z najstarszych w Polsce. Został wybudowany prawdopodobnie w połowie XIX w., ale jego historia sięga początków XVIII stulecia. Obok zabytkowej świątyni w Kruszynianach to drugie wyjątkowe miejsce dla polskich muzułmanów. Jest to też ogromna atrakcja turystyczna naszego regionu. Ten wspaniały zabytek jest po remoncie i warto go odwiedzić, nawet jeżeli się tam już było.

Meczet w Bohonikach to niewielki, drewniany budynek. Zanim wejdziemy do sali modlitewnej, mijamy mały korytarz, w którym obowiązkowo, zgodnie z wymogami islamu, zdejmujemy obuwie. Dopiero teraz możemy wejść do części głównej. Świątynia podzielona jest na dwie oddzielone półścianką i zasłoną części: męską i żeńską. – To po to, aby nic nie rozpraszało wiernych podczas modlitwy – wyjaśnia Eugenia Raduszewska, która jest kustoszem meczetu w Bohonikach i jak podkreśla: muzułmanką i mieszkanką Bohonik.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kiedyś to były czasy! Zobacz archiwalne nagranie z plaży w Dojlidach.

Pan Mirek, który jest autorem nagrania miał to szczęście i dysponował kamerą w latach 90. ubiegłego wieku. Sporo też udało mu się nakręcić. Dzięki temu, dziś po wielu latach możemy oglądać, jak to było w Białymstoku. Na YouTube można obejrzeć choćby jego przejazd przez centrum w czasach gdzieś między 1993 a 1995 rokiem. Tym razem autor udostępnił kolejny film, który uwiecznił w 1995 roku na Plaży w Dojlidach. – Kiedyś jeździłem wszędzie z kamerą i nakręcałem filmiki. Teraz z kaset wideo przegrywam na dysk. Jak to było kiedyś. Białystok 12.07.1995 r. Plaża Dojlidy. Może ktoś rozpozna siebie. Filmik jest skrócony. – tak napisał pod nagraniem.

Tłumy ludzi, rozbawiona młodzież gra w siatkówkę, dziewczyny wchodzą właśnie do wody – to pierwsze sceny jakie na filmie możemy zobaczyć. Niedługo po tym, w tle przygrywają znane hity z tamtych czasów. Na datowniku kamery widnieje 12 lipca 1995 roku. Trudno dziś ustalić, ile wynosiła wówczas temperatura, ale bez wątpienia było bardzo gorąco. Niektórzy być może sobie przypomnieli, a inni nawet nie wiedzieli, że nad brzegiem w Dojlidach nie było żółtego piasku tylko trawa.

Prawdziwie plażowy styl pojawił się stosunkowo niedawno i to już w XXI wieku. Oprócz wspomnianego kruszcu, wymieniono całkowicie infrastrukturę. Wszystko co widać na filmie w zasadzie nadawało się do jednego – do wyburzenia. Warto wspomnieć też historię tego miejsca, bo jest bardzo ciekawa. Okazuje się, że o te zbiorniki w mieście stoczono ze sobą bój! Były one bowiem wykorzystywane przez Technikum Rolnicze, które hodowały tam karpie. Tymczasem rosło zapotrzebowanie na plażę w wówczas 100-tysięcznym mieście. Gdy nastąpiła „próba sił”, wybuchła afera, która finalnie pozwoliła stworzyć miastu upragniony kurort. Poniżej możecie poznać całą historię.

Wojna o plażę. Karpie na wigilię czy letnie kąpielisko? Dojlidy były oczkiem w głowie prezydenta.

Partnerzy portalu:

Presja ma sens. Można to zauważyć nawet na Rynku Kościuszki.
Czy beton z Rynku Kościuszki kiedyś zniknie i zostanie zastąpiony zielenią?

Presja ma sens. Można to zauważyć nawet na Rynku Kościuszki.

Epidemia koronawirusa, wojna na Ukrainie, ogromna inflacja, a także prawdopodobne w przyszłości niedobory surowców, blackouty, a nawet i kryzys uchodźczy z powodu braku jedzenia i wody. To wszystko spowodowało i powodować będzie także przez kolejne lata, że wszyscy zaczynają przymykać oczy na postępujące zmiany klimatyczne. Rekordowe temperatury w Europie Zachodniej, susze, gigantyczne ulewy z powodziami, tornada i inne gwałtowne zjawiska pogodowe nie znikną na życzenie. Tak samo jak kryzysy same się nie rozwiążą, a wojna jeszcze długo nie ustanie.

Te wszystkie ważne wydarzenia światowe mają także mocny wpływ na nasz region, województwo podlaskie. Szczególnie, że nie wytwarzamy zbyt dużych pieniędzy na tle Europy, a nawet w samej Polsce. Przez to ciężej jest nam się bronić przed tym wszystkim, ale w naszym zasięgu jak najbardziej jest wiele rozwiązań, dzięki którym wiele ciężkich spraw przejdziemy bez większych szkód.
O ile nie mamy bezpośredniego wpływu na pogodę, to dzięki naszej przyrodzie, której się nie pozbyliśmy „w imię rozwoju”, na tle innych rejonów Polski jest u nas ciągle stabilnie. Ale nie oznacza to, że będzie tak cały czas. Bezczynność spowoduje, że za kilka lat dołączymy do takich rejonów kraju, w których rzeki pousychały. Wystarczy spojrzeć na mało rozwinięte Podkarpacie, gdzie ostatnio wielka rzeka San pozostała bez wody.

4 lata temu pisaliśmy, o tym, że w Białymstoku lasy się wycina a nie sadzi, stąd usuwamy miejsca, gdzie natura gromadzi nadmiary wody. Rzeka Biała natomiast jest wyregulowana, przez co podczas deszczu zamienia się w rynnę, przez co potencjalnie pitna woda szybko spływa dalej, by finalnie trafić do słonego Bałtyku. Już pomijamy fakt, że my tą samą pitną wodą spłukujemy sedes. Bo gdyby spojrzeć, ile życiodajnej substancji marnujemy, to złapalibyśmy się za głowę. Szczególnie, że woda z oceanów i mórz nie nadaje się bezpośrednio do spożywania.

Czy Rzeka Biała wsiąknie? Duże prawdopodobieństwo jeśli nic nie zrobimy.

Regularnie jeździmy po Podlasiu i wiemy, że problemu z wodą w rzekach jeszcze nie ma, ale jest inny. Wszystkie lasy – także Puszcza Białowieska są suche jak wiór, zagrożenie pożarowe jest wysokie. Zainwestowano w szybkie wykrywanie zagrożeń, ale w likwidację u źródła już nie. Powinniśmy jak najszybciej wodę gromadzić tak, by podnieść jej poziom, aby lasy mogły się nawodnić.
Tymczasem w naszym regionie dalej króluje beton, który później podczas upałów trzeba chłodzić. Koronnym przykładem jest tu Rynek Kościuszki, który zabetonowano w 2010 roku. Wtedy wydawało się to bardzo eleganckie i schludne, dziś już wiemy, że tej „ozdoby” trzeba się jak najszybciej pozbyć. Najlepiej byłoby w całe otoczenie centrum miasta wkomponować dużo zieleni. Powtarzamy to już któryś raz z kolei i nadal będziemy powtarzać, bo widzimy, że presja ma sens.

Regularnie wyśmiewaliśmy wylewanie wody na Rynku Kościuszki. Teraz spacerując możemy zauważyć, że coś ruszyło w głowach urzędników. Nowoczesne urządzenia tworzą „mgiełkę”. Woda nadal się zużywa, ale już nie tyle co dawniej. Nie oznacza to, że mamy satysfakcję. Będziemy ją mieli, gdy pod wpływem presji zaczną skuwać beton. Ale do tego potrzeba więcej takich jak my.
Trudno oczekiwać, że od naszego tupania nogą i zamykania oczu, problemy same się rozwiążą. Dlatego róbmy to, co jest w naszym zasięgu. Zadbajmy o naszą lokalną ojczyznę, wpływajmy na urzędników – piszmy do nich maile, żądajmy, udostępniajmy, protestujmy, komentujmy. Najgorzej jest wtedy, gdy ignorujemy, bo wtedy inni decydują za nas.

Trawa zamiast betonu na Rynku Kościuszki? Czas wracać do natury!

Partnerzy portalu:

5 miejscowości położonych wzdłuż wylewów rzek. Przepiękne miejsca Podlaskiego!

5 miejscowości położonych wzdłuż wylewów rzek. Przepiękne miejsca Podlaskiego!

Brzostowo, Burzyn, Ruś, Wizna i Bronowo. Te 5 miejscowości położonych jest wzdłuż wylewów Biebrzy i Narwi. W miejscu krzyżowania się tych rzek piękne widoki zachwycają przez cały rok. Najlepszy czas obserwacji przyrodniczych przypada na wiosnę, jednak czy warto tam zajrzeć również i latem? Oczywiście! Poznajcie styk Biebrzańskiego Parku Narodowego z Łomżyńskim Parkiem Krajobrazowym Doliny Narwi.

Zacznijmy od Brzostowa. Miejsce to jest nieco niepozorne, ale gdy tam spędzimy trochę czasu, to się zakochamy! Zacznijmy od nocy. W sierpniu zacznie się coroczny, przepiękny spektakl na niebie. Ułożenie Ziemi będzie takie, że obserwować będziemy mogli rój Perseidów. Inaczej mówiąc każdej nocy zobaczymy mnóstwo „spadających gwiazd”. Niektóre będą zjawiskowo rozbłyskiwać. Brzostowo idealnie się do tego nadaje. Jest tam punkt widokowy, jest dostatecznie ciemno w nocy, zaś lustro wody będzie podkreślać doznania wizualne. Szczególnie odnajdą się tam fotografowie, którzy będą chcieli przywieźć niesamowite zdjęcia.

Kolejny punkt na mapie to Burzyn. A w nim kolejna wieża widokowa. Nosi imię Wiktora Wołkowa, niezwykłego, nieżyjącego już fotografa, który Podlasie obfotografował tak, jak nikt inny. Wspaniałe jest to miejsce, by o poranku zrobić tam kolejne zdjęcia. Wschód w połączeniu z mgiełką nad rzeką da niesamowite zdjęcia. Zaś te widoki w pamięci zapadną Wam na lata!

Ruś to natomiast miejsce, które pomoże Wam rozpocząć lub zakończyć wyprawę. W pięknych okolicznościach przyrody możecie tam przenocować, posilić się, przygotować do drogi czy zacząć wyprawę kajakiem. W pobliżu rozpoczyna się także Carski Trakt. Piękna, prosta droga prowadzi przez Biebrzański Park Narodowy.

Wizna to wieś, która jest dawnym miastem – założonym w 1400 roku, a zdegradowanym w 1870 roku czyli podczas zaborów. Miejsce, gdzie znajdują się Wylewy Narwi, wydmy, kempingi, plaża i mnóstwo miejsc do spacerów. Tam koniecznie trzeba pojechać i zobaczyć wszystko na własne oczy!

Bronowo to natomiast brama Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Znajduje się tam kilka ciekawych miejsc. Pierwsze, jakie powinno nas zainteresować to drewniany most, na którym nagrywano film pt. Wołyń. Oprócz tego mostu warto zobaczyć to, co z niego widać czyli rzekę i okolicę. Jeżeli znajdziecie więcej czasu, to warto Park Krajobrazowy objechać w całości. Niezależnie na co się zdecydujecie, spędzicie czas w pięknych okolicznościach przyrody. A to w tej wycieczce jest najważniejsze!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Będzie nowa atrakcja turystyczna. Kładka poprowadzi wzdłuż zalewu.

Turyści spędzający czas w Podlaskiem najbardziej kojarzą trzy rzeki – Bug, Narew i Biebrzę. To wokół nich są skupione atrakcje turystyczne. Osobno traktujemy też mniejsze rzeki z Augustowa i Suwalszczyzny. Tam również atrakcji nie brakuje. Tymczasem Wysokie Mazowieckie również chce przyciągać do siebie ludzi latem, ale gdyby tak spojrzeć na mapę okolicy, to nie bardzo jest czym. I to wkrótce może się zmienić.

Nie oszukujmy się, stworzenie plaży przy jakimś zbiorniku wodnym to zdecydowanie za mało żeby ktoś chciał tam specjalnie przyjechać. Dziś nie wystarczy wysypać piachu przy wodzie. Nowoczesna plaża to cały zespół atrakcji. Zwykłych miejsc do kąpania nigdzie nie brakuje. Dlatego też myśląc o konkurencji z innymi atrakcjami trzeba tworzyć inwestycje kompleksowo, zaczynając od gastronomii i wypożyczalni sprzętów po tężnie solankowe czy miejsca do spacerów.

Dobrze o tym wszystkim powinni wiedzieć również w Wysokiem Mazowieckiem. Władze planują na rzece Brok dużą inwestycję. Są na etapie tworzenia dokumentacji projektowej. Będzie to 9 hektarowy zalew. Tak jak wspomnieliśmy wyżej, samą wodą i plażą nikogo by nie przyciągnęli, dlatego wokół inwestycji powstaną również dodatkowe atrakcje. Wzdłuż całego zalewu prowadzić będzie kładka z mostami pozwalającymi zejść nad zbiornik. Coś podobnego istnieje od niedawna w Czarnej Białostockiej i widać tego efekty. Dawniej tłumy przyjeżdżały tylko do Supraśla, teraz również zaglądają i do Czarnej. Jeżeli zalew w Wysokiem Mazowieckiej będzie się tak samo rozwijać, to turystów nie zabraknie również tam.

Inwestycja kosztować będzie około 15 milionów złotych. Dokumentacja będzie tworzona najbliższe półtorej roku. Później rozpocznie się budowa. Wszystko ma być gotowe za około 3-4 lata.

Partnerzy portalu:

Koniec remontu! Można znów spacerować po moście ogrodu w Pałacu Branickich.
fot. M. Kowalik-Strapczuk / UM Białystok

Koniec remontu! Można znów spacerować po moście ogrodu w Pałacu Branickich.

Zakończyła się przebudowa mostu nad kanałem w Ogrodzie Branickich. Brama wejściowa na dziedziniec Pałacu od strony ulicy Akademickiej została ponownie otwarta. Przypomnijmy, że właścicielem budynków jest Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, zaś za ogród i bramę zegarową odpowiada Miasto Białystok. Przed remontem na moście była stara, asfaltowa nawierzchnia. Chociaż jest wygodna, to od takich rozwiązań odchodzi się. Podczas upałów i przez upływ lat dochodzi do deformacji nawierzchni. Dlatego też rozebrano ją, a także pobliskie schody. Wymieniono również stare, brzydkie barierki na nowe w żywym, miętowym kolorze. Przebudowa kosztowała ponad 1 mln 350 tys. zł.

Rekultywacja i renowacja ogrodu trwa od 2009 roku. Jest to proces trudny i bardzo drogi. Podczas II wojny światowej budynek Pałacu Branickich został zbombardowany. Za jego odbudowę w latach 50. odpowiadał wybitny architekt Stanisław Bukowski. Ostatecznie odsunięto go od prac ze względu na konflikt z PRL-owskimi władzami. Renowację dokończyli jego koledzy po fachu, lecz by „uczcić” dzieło Bukowskiego, na szczycie budynku postawiono betonową głowę z twarzą architekta. Można ją podziwiać do dziś.

Jeżeli chodzi o sam ogród to również zaszło wiele zmian. Ze starych rycin zauważyć można, że w oryginale był on dwa razy dłuższy, lecz po wojnie przy Akademickiej postawiono bloki.  Za czasów Branickich na terenie ogrodu był na przykład teatr. Teraz nie ma już na niego miejsca. Powróciła za to „Ptaszarnia” czyli ten czarny budynek na boku ogrodu. Jeszcze w latach 90. ogród miał inną nawierzchnię niż obecnie i był porośnięty wysokimi krzewami ułożonymi w labirynty. Obecnie ogród wypiękniał, zasadzono mnóstwo roślin, drzewek. Do tego wyczyszczono rzeźby, a i przybyło mnóstwo nowych. Prace prowadzono również z drugiej strony Pałacu, gdzie pojawiły się fontanny i miejsca do spacerów.

Do zwieńczenia brakowało remontu mostu, który był brzydki i zdewastowany. Teraz to wszystko się zmieniło. Białostoczanie mogą cieszyć się swoim zabytkiem – symbolem miasta w pełnej okazałości.

Partnerzy portalu:

Nowy mural w Podlaskiem. Widnieje na nim Jan Henryk Dąbrowski.
fot. Kamil Timoszuk / Wrota Podlasia

Nowy mural w Podlaskiem. Widnieje na nim Jan Henryk Dąbrowski.

Murale w Podlaskiem cieszą się niesłabnącą popularnością, toteż co raz powstaje jakiś nowy. Tym razem w Brańsku można podziwiać wielkie, ścienne malowidło z generałem Janek Henrykiem Dąbrowskim. O tym, że jest to postać wyjątkowa można się przekonać choćby z polskiego hymnu, którego nazwa brzmi „Mazurek Dąbrowskiego”.

Bardzo dokładne okoliczności powstania polskiego hymnu nie są znane, ale różne badania mówią, że miało to miejsce między 10 a 19 lipca 1797 roku. Dlatego też data powstania muralu nie jest przypadkowa. Przypomnijmy tylko, że autorem słów do polskiego hymnu jest Józef Wybicki, zaś sam Dąbrowski, o którym mowa w tytule to generał polskich legionów wojska, które stacjonowały we Włoszech walcząc wspólnie z wojskami francuskimi i włoskimi w latach 1797-1807. W tym samym czasie Polska była zaanektowana przez trzy kraje – Prusy (dzisiejsze Niemcy), Rosję oraz Austrię. Przez kolejne 123 lata naszego kraju nie było na mapie. Ważne jest jednak to, że istniały polskie wojska nie tylko w teorii. Legiony Polskie miały własne mundury, sztandary, a także polskie komendy i stopnie wojskowe. Nim to się stało, miały miejsce w Polsce dwa rozbiory kraju, po których doszło do Insurekcji Kościuszkowskiej.

Było to polskie powstanie przeciwko Prusom i Rosji nazwane Insurekcją Kościuszkowską. Wówczas jeszcze nie generał, a wicebrygadier Jan Henryk Dąbrowski walczył o uwolnienie się Polski z rąk Rosji i Prus. W nocy z 22 na 23 września 1793 roku sejm obradujący w obecności generała rosyjskiego Johanna von Rautenfelda na zamku grodzieńskim, otoczonym przez oddziały wojsk rosyjskich, w milczeniu przeprowadził cesję terytorium Rzeczypospolitej na rzecz Królestwa Prus. Caryca Katarzyna II mściła się w ten sposób za „niewierność” wasalnej Rzeczypospolitej, a obie monarchie rozbiorowe oczyszczały sobie przedpole do rozprawy z rewolucyjną Francją. Dodatkowo, w okrojonej już znacznie Rzeczypospolitej formalnie utrzymany został istniejący dotąd, bardzo dogodny dla Rosji i Prus, ustrój demokracji szlacheckiej przy słabej centralnej władzy królewskiej.

Pół roku później doszło do wybuchu wspomnianej Insurekcji Kościuszkowskiej. Miało to miejsce 12 marca 1794 roku. Natomiast 19 i 20 kwietnia 1794 r. Wicebrygadier Dąbrowski znajdował się w podlaskim Brańsku. Właśnie ta historyczna scena wjazdu do miasta jest tematem muralu. – Jest to unikalny, nigdzie niespotykany wizerunek Jana Henryka Dąbrowskiego w mundurze, który został zrekonstruowany na podstawie przepisów mundurowych z tamtego okresu. – wyjaśnia historyk Zbigniew Romaniuk. Dąbrowski już jako generał wprowadził w polskich Legionach we Włoszech nowoczesny system dowodzenia na wzór francuski, zniósł kary cielesne, dał możliwość awansu również żołnierzom niemającym pochodzenia szlacheckiego, nakazał naukę czytania i pisania oraz pogłębianie wiedzy z historii Polski.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Po obu stronach rzeki. Fantastyczne widoki Podlasia Nadbużańskiego.

Drohiczyn i Mielnik to idealne miejsca do tego by przeprawić się promem na drugą stronę rzeki. Dzięki temu można objechać czy to rowerem czy samochodem Podlasie Nabużańskie po obu stronach rzeki. Warto dodać, że obie strony mają mnóstwo do zaoferowania. Szczęśliwi będą ci, którzy chcą podziwiać przyrodę oraz ci, którzy wolą architekturę. Jedni i drudzy będą mogli kosztować również ulubionych potraw serwowanych w naszym regionie. Szczególnie, gdy przejedziemy wiele kilometrów rowerem.

Drohiczyn jest najstarszym miastem Podlasia. Został założony w I połowie XI w. przez ludność ruską (nie mylić z Rosjanami). I tak dotrwał do dzisiejszych czasów mimo, że po drodze wydarzyły się najazdy Tatarów, Potop Szwedzki, trzy rozbiory kraju, I wojna światowa, wojna polsko-bolszewicka, II wojna światowa. Gdyby nie te wydarzenia, przez te prawie 1000 lat prawdopodobnie byłby dziś prawdziwą metropolią, a tak jest spokojnym miasteczkiem, w spokojnym regionie. Będzie tam na nas czekać Góra Zamkowa z pięknymi widokami, okazała katedra czy nawet bunkry. Warto tu przyjechać i miasteczko zwiedzać.

Mielnik natomiast obecnie jest wsią, lecz przez niemal 500 lat był miastem – lokację uzyskał w 1440 roku, zdegradowano go w 1934 roku. Obecnie to równie piękne miejsce, gdzie można wypoczywać i podziwiać piękne widoki burzańskich zakoli. Jest tam również kopalnia kredy czy ruiny dawnego kościoła na górze zamkowej. Warto dodać, że również jego okolice zachwycają, dlatego żeby poczuć moc tego miejsca, trzeba objechać wszystkie okolice po dwóch stronach rzeki pomiędzy Mielnikiem a Drohiczynem.

Partnerzy portalu:

Mieszkańcu! Odpoczywaj pośród huku samochodów. Prezydent zbudował mini-park.
fot. Adam Ludwiczak, UM Białystok

Mieszkańcu! Odpoczywaj pośród huku samochodów. Prezydent zbudował mini-park.

Każdy, kto znajdował się nieopodal białostockiej obwodnicy czyli przy tak zwanej „Trasie generalskiej” doskonale wie jak bardzo głośne jest to miejsce. Huk nieustannie przejeżdżających samochodów jest nie do zniesienia. Dlatego już sama jazda rowerem wzdłuż tej trasy nie należy do zbyt przyjemnych. Tymczasem Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku zafundował mieszkańcom przy samej obwodnicy park kieszonkowy. Ciężko tamtędy jechać rowerem, a włodarz wpadł na pomysł by można było tam posiedzieć.

Gdy oficjalna strona miasta komunikuje białostoczanom o nowościach, to zwykle jest to opatrzone jakimś komentarzem czy to prezydenta czy jego zastępcy. Nie inaczej było z komentarzem do parku kieszonkowego. Tu postanowił się wypowiedzieć sam Tadeusz Truskolaski. Nazwał park przy głośnej obwodnicy – urokliwym miejscem. Najśmieszniejsze jednak było drugie zdanie – Zieleni w mieście nigdy dosyć, więc staramy się, aby jej wciąż przybywało. – powiedział człowiek, który zadecydował o wycięciu mnóstwa drzew oraz zabetonowaniu centrum miasta, czego odczuwamy teraz negatywne konsekwencje.

A sam park kieszonkowy mieszczący się przy Andersa polecamy odwiedzić w stoperach. Może rzeczywiście będzie tam wtedy przyjemnie siedzieć. Koszt inwestycji (z roczną pielęgnacją nasadzeń) wyniósł ponad 627 tys. zł.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Teraz wszystko tam kwitnie. Jest przepięknie!

Tykocin to jedno z najstarszych miast na Podlasiu. Jakiś czas temu, w jednym z artykułów porównaliśmy je do Kazimierza Dolnego. Mimo wielu lat, dopiero teraz jest powoli, aczkolwiek coraz bardziej masowo, odkrywane przez turystów. Przyciągają nie tylko piękne, stare domy, ale również różowo-zielona synagoga, klasztor, a ostatnio nawet i nowo powstałe bulwary nad rzeką. Tak jak pisaliśmy wtedy, tak teraz możemy powtórzyć, że brakuje tam mocno rozbudowanej gastronomii na głównym rynku.

Wracamy jednak do tematu Tykocina z zupełnie innego powodu. Uważamy, że warto obejrzeć miasteczko nie tylko z dołu, ale też z góry. Powyższy film z drona pokazuje jak miasteczko prezentuje się obecnie, czyli w środku lata. Jest przepięknie nie tylko ze względu na swoją architekturę, ale również dlatego że położone przy rzecze, wśród cudownych okoliczności przyrody. A ta właśnie kwitnie w najlepsze.

Wszędzie są całe bukiety zieleni wśród rozlewającej się rzeki. Idąc wspomnianymi bulwarami możemy to wszystko dostrzec gołym okiem. Warto dodać, że miejsc do spacerów tam nie brakuje. Dlatego gdy przejdziemy już rynek, bulwary, to możemy obejrzeć także pozostałe okolice. Czas spędzony w Tykocinie nie będzie stracony.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kozi Rynek to wyjątkowe miejsce. Dostrzeżono to niedługo po wojnie.

Jeżeli przejadła się Wam już Puszcza Białowieska, to możecie zacząć eksplorować równie ciekawą Puszczę Augustowską. Od niedawna i tam są żubry, jest także las zbliżony do pierwotnego – z cała surowością i dzikością jakie rzadko w Polsce występują. Konkretnym punktem na mapie wspomnianego kompleksu leśnego jest Rezerwat przyrody, ścieżka edukacji leśnej i uroczysko „Kozi Rynek”. Osobliwa nazwa i miejsce również. Zostało utworzone jako obszar chroniony w 1959 roku. Jak widać, całkiem niedługo po wojnie dostrzeżono w tym miejscu potencjał.

Obszar rezerwatu został ukształtowany w wyniku procesów geologicznych, zachodzących podczas okresu zlodowacenia. Generalnie cały teren Suwalszczyzny został ukształtowany w podobny sposób. Teren jest równinny aczkolwiek wyniesiony 125 metrów nad poziom morza. W „Kozim Rynku” stwierdzono 197 gatunków roślin, w tym takie, które są objęte ochroną ścisłą. Mnóstwo jest także roślin objętych ochroną częściową. Niedostępność terenu powodowała, że była dogodnym miejscem dla stacjonowania oddziału powstańców styczniowych w latach 1863-1864. Dlatego zwiedzając rezerwat możemy natrafić na pomnik upamiętniający to miejsce.

Na trasie ścieżki edukacyjnej znajdują się tablice, z których możemy się dowiedzieć dużo więcej szczegółów o całym rezerwacie. Wjazd do rezerwatu znajduje się przy drodze wojewódzkiej 664 prowadzącej z Augustowa do Lipska.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dworzec kolejowy w Białymstoku zyskuje zadaszenie. Filary już stoją.

To historyczna chwila. Pierwszy raz od 1862 roku, perony białostockiego dworca kolejowego będą miały zadaszenie. Filary już ustawiono. Podróżni będą się cieszyć, że w komfortowych warunkach będzie można czekać na pociąg. My natomiast czekamy na ukończenie prac z niecierpliwością, bo ponoć architektura nowego dachu ma nawiązywać do reszty budynku. Wizualizacje to jedno, ale życie często pokazuje, że w rzeczywistości tak pięknie nie jest. Miejmy nadzieję, że w tym przypadku wszystko cudnie się ze sobą zgra.

Jak widać, na początku dworzec kolejowy nie był specjalnie urodziwy jako całość, ale główny budynek był piękny zarówno z zewnątrz jak i w środku. Każdy, kto znajdował się w środku mógł poczuć się luksusowo. Nie dawno pierwotny wygląd został częściowo przywrócony. Oprócz dworca w Przemyślu, nasz budynek jest jednym z najpiękniejszych w Polsce. Dlatego ważne jest, by to co do niego dobudowujemy również takie było.

Warto jednak podkreślić, że w XIX wieku, dachy nie były specjalnie zdobione. Po prostu miały być użyteczne. Toteż nie należy oczekiwać od zadaszenia peronów efektu „wow”. Po prostu mają pasować do reszty.

Warto podkreślić, że zmienia się całkowicie otoczenie dworca. Najpierw wyburzono stary dworzec autobusowy, zmieniając go na mniejszy. Rozległe tereny po dawnych peronach zajęła galeria handlowa. Później zburzono Centrum Park, gdzie powstanie węzeł komunikacyjny miasta. Rozebrano także jedną z kładek. Dla drugiej przyszłości nie ma również. Zamiast nich będzie można przechodzić podziemnymi tunelami. Zadaszenie peronów jest wisienką na torcie.

graf. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Najpiękniejsze miejsca Suwalszczyzny. Zapierają dech w piersiach!

Popularny bloger „Kołem się toczy” odwiedził Suwalszczyznę i uwiecznił film z cudownymi widokami. Dzięki temu możemy zobaczyć sami czy warto tam jechać. My uważamy, że nie należy pytać „czy” tylko kiedy.

Najpierw zacznijmy od pewnej irytującej sprawy. W ramach wojny na Ukrainie, politycy zaczęli ostatnio uprawiać jakieś dziwne „show” na oddalonym od konfliktu o półtora tysiące kilometrów Przesmyku Suwalskim. Jak mantrę powtarzają – tam jest bezpiecznie. Każdy, kto wie jak prawdomówni są politycy, może zaraz zacząć się doszukiwać drugiego dna, którego nie ma. W efekcie liczba chętnych do przyjazdu na Suwalszczyznę spadnie. A to duży błąd. Podlaskie rolnictwem i turystyką stoi. Jeżeli chodzi o samo bezpieczeństwo, to najlepiej by było gdyby politycy nie wypowiadali nawet tej nazwy. Wtedy my byśmy nie musieli w kółko powtarzać, że tam naprawdę jest bezpiecznie, a hipotetyczny, ewentualny, bardzo mało prawdopodobny problem „Przesmyku Suwalskiego”, to problem Litwy, a nie Polski. I tu należy postawić definitywną kropkę na ten temat.

Wracając do piękna Suwalszczyzny, to oczywiście wszystkie miejsca są fantastyczne, ale jeżeli nie macie czasu by wszędzie być, to warto skupić się nie tylko na najbardziej rozpowszechnionych atrakcjach jak klasztor i Wigry. Warto przejść się choćby przez pagórki wśród Głazowiska w Bachanowie. Można poczuć się jak w jakimś filmie historyczno-fantastycznym. Pierwsze co nam przychodzi do głowy to Braveheart – walczeczne serce. Kolejne miejsce, którego nie powinniście omijać to cichy i spokojny Turtul, który ma naprawdę wiele pięknych widoków do zaoferowania. Nie brakuje tam też jeziora. Zresztą nie tylko tam. Na Suwalszczyźnie jest ich całe mnóstwo! Dlatego niektórzy mylą ten region z Mazurami. Jeżeli lubicie się wdrapywać, to koniecznie wybierzcie się na Górę Zamkową.

Jeżeli chcecie poznać wszystkie miejscówki, jakie zaproponował bloger, to koniecznie obejrzyjcie film powyżej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wycieczka przez Podlaski Szlak Bociani. Same piękno po drodze!

Kolejny film, który warto pokazać pochodzi z kanału YouTube – Follow My Flow Lifestyle. Wycieczka przez Podlaski Szlak Bociani zaczyna się w Kiermusach. Tam nad Narwią znajduje się przepiękne miejsce, w którym można wypoczywać w ciszy i spokoju. Kolejne miejsce to Pentowo, gdzie bocian jest prawdziwym symbolem. Dodajmy tylko, że te wyjątkowo piękne ptaki nie występują w całej Polsce, więc dla przyjezdnych niekiedy są prawdziwą atrakcją, chociaż z perspektywy lokalsa może to wydawać się dziwne. Podobnie mnóstwo osób przyjeżdża na Podlasie by podglądać orlika.

Na wycieczce szlakiem bocianim nie może zabraknąć Tykocina. To w ostatnim czasie bardzo popularne miejsce. Nie tylko ze względu na różowo-zieloną synagogę, ale także ze względu na piękny barokowy kościół czy klasztor. Do tego ostatnio można się przejść piękną ścieżką spacerową nad samą rzeką.

Następnym przystankiem jest Biebrzański Park Narodowy. O tym miejscu właściwie to można rozpływać się godzinami. Turyści z innych regionów przyjeżdżają tu najczęściej po to, by na własne oczy zobaczyć łosia. Na specjalnej kładce niekiedy zbierają się tłumy. Co ciekawe, niektóre zwierzęta zamieszkujące okolicę są już przyzwyczajone do tych gapiów i nie zwracają na nie uwagi. Poruszają się sprawnie, swoimi długimi kopytami po bagnach i mokradłach i doskonale wiedzą, że nikt do nich nie da rady podejść.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wielka atrakcja Puszczy Białowieskiej powraca!

Kolejki wąskotorowe wracają po długiej przerwie. Stan nadzwyczajny przy granicy spowodował, że ich nie było. Teraz, gdy Puszcza Białowieska może być eksplorowana prawie w pełni, to powróciły. Start w Hajnówce, meta w miejscowości Topiło. Przy okazji ponownego otwarcia atrakcji turystycznej odbędzie się Piknik Leśny. Będzie miało to miejsce 9 lipca. Pociąg odjeżdża o godz. 10. Gdy wróci z Topiła to impreza w Hajnówce właśnie się rozpocznie. Z uwagi na piknik, wyjątkowo parking przy stacji będzie niedostępny.

Kolejki wąskotorowe to wyjątkowa atrakcja. Kiedyś służyły do transportu drewna, dzisiaj przewozi turystów i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Kolejka mknie przez rezerwaty przyrody. Maszyna zatrzymuje się na stacji Topiło, by turyści mogli podziwiać piękno nie tylko przejazdem. Tam można wybrać się na spacer po lesie szlakami lub też skorzystać na miejscu z gastronomii. Można najeść się lokalnych przysmaków lub napić się kwasu chlebowego, naparu z ziół czy regionalnego piwa. Jest też sklep z pamiątkami.

Cała podróż to wspaniała medytacja. Oglądamy piękne widoki za oknem, zielone kolory lasu uspokajają nas, zaś regularny stukot kół wprowadza niemalże w trans. To także doskonałą atrakcja dla dzieci. Pierwszy i ostatni wagon zawiera podłużne ławy do siedzenia, zaś pozostałe mają tradycyjne siedziska. W jedną stronę jedziemy przez godzinę, potem postój trwa godzinę i kolejka kolejną godzinę wraca. Można też wyjechać z Hajnówki porannym kursem zaś wrócić popołudniowym. Wtedy będziemy mieć wiele godzin na zwiedzanie Puszczy Białowieskiej.

Jechaliśmy kolejką wąskotorową. Piękne widoki i regionalne jadło!

Partnerzy portalu:

Spór o ten budynek trwał od lat. Ostatni z rodu Zachertów nie dożył tej chwili.

Spór o ten budynek trwał od lat. Ostatni z rodu Zachertów nie dożył tej chwili.

Niewiele osób wie, że Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej to nie tylko forma ochrony przyrody, ale podobnie jak w przypadku parku narodowego – konkretna siedziba, gdzie na co dzień pracują urzędnicy. A piszemy o tym dlatego, że ostatnio po 34 latach, wspomniani wyżej urzędnicy musieli przenieść się z z supraskiego Dworku Zacherta w inne miejsce. Wszystko dlatego, że budynek stał się własnością spadkobierców rodu Zachertów.

Przybyli z Łodzi, uciekając przed wysokim cłem na towary z Królestwa Polskiego. Fabryka sukna Wilhelma Zacherta i Adolfa Buchholtza seniora w krótkim czasie stała się jednym z największych w regionie. W jej pobliżu powstał murowany dom stanowiący podwaliny dla przyszłego pałacu. Pałac powstał dzięki teściom Adolfa Bucholtza. Gdy gdy młody przedsiębiorca chciał żenić się z jedną z najbogatszych panien łódzkich fabrykantów – Adelą Scheibler, rodzice narzeczonej zawitali na Podlasie sprawdzić, gdzie będzie mieszkać ich córeczka. Adolf usłyszał, że jeśli chce mieć za żonę Scheilblerównę, musi najpierw wybudować dla niej pałac. Jego budowa trwała ponad 13 lat. Do dziś stoi i pięknie się prezentuje na głównym placu w Supraślu.

To nie jest jedyna pamiątka po tym wielkim rodzie. Kolejna to Kaplica Zachertów. Powstała w 1885 roku zaprojektowana przez Henryka Żydoka. Wybudowano ją w stylu neoklasycystycznym, murowana z piaskowca. Nad jej wejściem widnieje herb rodziny. Stoi na supraskim cmentarzu. Wspomniany na początku dworek stoi nieco na uboczu miasteczka. Żeby do niego dojść trzeba wybrać się uliczką na tyłach Monasteru, prowadzącą równolegle do bulwarów. To właśnie ten budyneczek przez lata stanowił za siedzibę Parku Krajobrazowego. Co zrobią z nim spadkobiercy? Tego jeszcze nie wiadomo.

Wilhelm Fryderyk Zachert zmarł bezpotomnie, a jego majątek odziedziczyła żona Józefina Zachert. Kobieta zmarła bezdzietnie w 1924 roku, a zgodnie z jej wolą supraskie dobra dostał Konstanty Ernest Zachert, stryj Jana Zacherta. Licząca 1,5 tys. ha nieruchomość ziemska Supraśl należąca do Konstantego Zacherta przeszła na własność państwa z mocy dekretu z 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej. W 1991 r. wspomniany Jan Zachert i Andrzej Grzędziński, spadkobiercy Konstantego, rozpoczęli batalię o zwrot 32 ha miejskich gruntów w Supraślu, przejętych wraz z zespołem pałacowo-parkowym i zabudowaniami dawnej fabryki włókienniczej na podstawie tego dekretu. Ostatni wniosek złożyli 16 maja 2011 r. Jan Zachert zmarł w 2015 roku. Warto podkreślić, że był on honorowym obywatelem Supraśla i miasteczko odwiedzał bardzo często. Całe swoje życie starał się być kimś w rodzaju patrona Supraśla.

Ten dworek, który wreszcie trafił do spadkobierców Zacherta, to tylko jedna z niewielu nieruchomości. Wielokrotnie w debacie publicznej podnoszono, że przez spór o hektary zablokowany jest rozwój Supraśla. Nikt jednak do Zachertów o to pretensji nie miał. W końcu walczyli o swoją własność. My jednak uważamy, że ten „brak rozwoju” to najlepsze co się mogło Supraślowi trafić. Zrządzenie losu spowodowało, że deweloperzy nie mogą tam wepchać bloków, a urzędnicy skazić terenów „betonem za dotacjami”.

Partnerzy portalu:

Szelment nie tylko na zimę. Obecnie mnóstwo jest tam atrakcji.
fot. WOSiR Szelment sp. z o.o.

Szelment nie tylko na zimę. Obecnie mnóstwo jest tam atrakcji.

Wypożyczalnia sprzętu wodnego, wyciąg nart wodnych, czarter katamarana, a także dmuchany tor przeszkód na wodzie – to atrakcje, które w swojej ofercie ma Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji (WOSiR) Szelment. Dostępne są przez cały tydzień nad Jeziorem Szelment Wielki. Jak widać, słynące z zimowego wyciągu narciarskiego miejsce, również wiele oferuje latem.

Standardowo dostępne są narty wodne i wakeboard, czyli pływanie po powierzchni wody na desce. Miłośnicy sportów wodnych mają do dyspozycji kilometrowy tor. Mogą także wypożyczyć kajak, rowerek wodny lub deskę sub. W każdy weekend można skorzystać z rejsu katamaranem ze sternikiem w godz. 11-13. Przez cały tydzień jest możliwość czarteru sprzętu bez uprawnień. Nowością są dodatkowe przeszkody składające się na tor w parku wodnym. Kładka równoważnia, pływający most, zjeżdżalnia, a także trampolina i huśtawka na linie to tylko niektóre jego elementy.

– Największą popularnością cieszy się katamaran oraz dmuchany tor przeszkód na wodzie. Jest pod nadzorem ratownika i kamer. To świetna zabawa dla dzieci, ale także dla dorosłych ­– zachęca Daniel Racis, prezes WOSiR Szelment dodając, że w tym roku otworzona została także nowa plaża ze złocistym piaskiem, wyposażona w parasole. Tym, którzy stronią od wody, Szelment przygotował atrakcję na świeżym powietrzu. Wszyscy, którzy lubią aktywnie spędzać czas, mogą spróbować swoich sił w paintballu.

Warto podkreślić, że baza noclegowa jest zajęta do września, więc jeżeli chcecie pobyć tam więcej dni, to poszukajcie łóżek w okolicy.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tu zobaczycie podlaskie okazy z bliska. Wyjątkowe muzeum w Podlaskiem.

Jest taki film z 1991 roku, w którym udokumentowano pierwsze, całkowicie wolne wybory w Polsce. Były to czasy egzotyczne, w których startowało mnóstwo partii i partyjek oraz jeszcze więcej różnorodnych kandydatów. Jeden z nich zapadł nam w pamięć do dziś na tyle, że sobie o nim przypomnieliśmy od razu, gdy ten tekst miał powstać. Jest to żywa reklama Muzeum Przyrody na Dworze Lutosławskich w Drozdowie.

Tak jak w we wspomnianych wyborach była różnorodność kandydatów, tak też w Muzeum jest wielka różnorodność eksponatów. A są to niektóre wspominane wyżej w filmie zwierzęta. Niektóre normalnie dla człowieka niedostępne, bo bardzo dzikie i trzymające się z dala. Inne możliwe to zaobserwowania przy włożeniu odrobiny wysiłku. Tu w muzeum jednak można patrzeć z bliska bez obawy o spłoszenie.

Muzeum Przyrody znajduje się na terenie pięknego kompleksu, który warto również zwiedzić. Szczególnie teraz, gdy pogoda dopisuje. Można przejść się kładką, na której znajdują się choćby tropy zwierząt. Samo Drozdowo znajduje się na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Cudne miejsce do wszelkich wycieczek pieszych czy rowerowych. Ogólnie rzeka Narew ma wiele do zaoferowania, tylko trzeba chcieć to dostrzec.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wyglądał Białystok w 1995 roku. Ktoś nagrał film z przejazdu przez miasto!

Dziś oglądając ten film doskonale sobie przypominamy jakie aspiracje mieli ci wszyscy, którzy w latach 90. bardzo chcieli oderwać się od rosyjskich wpływów, by na stałe związać się z tak zwanym „zachodem”. Mimo, że po wielu latach dostrzegamy pewne wady europejskiej wspólnoty, to jedno jest niezaprzeczalne. Nikt nie chciałby powrotu do tego co było w 1995 roku. Realia były z dzisiejszej perspektywy nieco przygnębiające.

Pierwsza scena to przejazd ulicą Skłodowskiej-Curie. Przed samochodem nagrywającego jedzie autobus linii 10. Tak się składa, że to jeden z niewielu „luksusowych”. Nie jesteśmy pewni skąd się w naszym mieście wziął, ale to był mercedes. Taki sam, jaki wcześniej służył do dowożenia ludzi do samolotu na lotnisku. W naszym mieście w 1995 roku zyskał „drugie życie”. Dziś w 2022 roku, gdyby ktoś zaproponował kupno używanych autobusów, to zostałby wyśmiany. Jest odpowiedni program unijny, są dotacje, kupuje się nowoczesne autobusy i przebudowuje drogi. Na tej samej ulicy mijane są takie samochody jak maluchy, fiaty cinquecento, polonezy.

Przez moment migają czerwone budki z zapiekankami i hamburgerami przy Centralu, który akurat do dziś się nie zmienił. Tyle, że już jego otoczenie owszem. Konstrukcje zniknęły. Teraz w tym miejscu biegnie nowoczesna droga rowerowa, jest też stacja BiKeRa. Nieco symboliczne. W miejscu niezdrowych fast-foodów, mamy zdrowy sport. Kolejna rzecz, która rzuca się w oczy, o której pewnie wiele osób już zapomniało to donice na Suraskiej. Tak jak dziś, ze względu na okrężne skrzyżowanie, tak wtedy z Suraskiej można było wyjechać tylko w prawo. Dziś organizacja ruchu się nieco zmieniła. Donic już nie ma, dalej można tylko w prawo, ale ruch na samej Suraskiej odbywa się w dwie strony. Więc potrzebny jest też wjazd, a nie tylko wyjazd. Przypomnijmy, że przed 2010 rokiem ulica ta była przejezdna na całej długości.

Kolejny obiekt po drodze to budynek Uniwersytetu w Białymstoku, który do dziś wygląda identycznie jak dawniej. Chociaż został zbudowany w PRL, to jest zabytkiem. Kolejna rzecz, która wpada w oko to kwiecisty plac zamiast biurowca, w którym od lat znajduje się Gazeta Współczesna i Kurier Poranny. Obok mamy zielony skwerek przy cerkwi. Dzisiaj zieleni tam tyle co kot napłakał. Gdy samochód przejechał jeszcze trochę metrów, to autora filmu uwaga została całkowicie skupiona na sklepie „Sex Shop”. Aż zrobił zbliżenie kamerą na ten obiekt. Przypomnijmy, że miejsce to wywoływało zgorszenie niektórych środowisk. Ogólnie sex-shopy w Polsce to była nowość, a tym bardziej w Białymstoku. Szczególny kontrast budził szyld wtedy, gdy przechodziła procesja Bożego Ciała. Jesteśmy pewni, że w jakichś archiwach białostockich fotografów jest scena, która uwiecznia dostojnie ubranych ludzi, przechodzących ulicą od kościoła do kościoła, którzy w tle mają wspomniany czerwony szyld. Całe szczęście, że witryny były całkowicie zaklejone.

Następnie kierowca z nagrywającym przejeżdżają ulicą Lipową. Tutaj widać pewną zmianę. Otóż mamy na datowniku 24 lipca 1995 rok. Po ubraniach ludzi widać, że żadnych upałów nie ma. Większość chodzi w krótkim rękawie, ale rowerzystka jadąca przed nagrywającym ma dżinsową kurtkę. W tle przewijają się jeszcze wymyślne szyldy i kolorowe markizy nad wejściami do sklepów. Coś, co dziś całkowicie zaniknęło.

Na koniec filmu autor dojeżdża do ul. Hetmańskiej, gdzie na jednym z budynków dumnie stoi napis FSO. Wspomnienie po dawnej motoryzacji, która nigdy skrzydeł nie rozwinęła i upadła tak samo jak wiele innych pomysłów PRL-u.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kolejny pożar w Puszczy Białowieskiej. Trzeba działać natychmiast!

Jeżeli będziemy się tylko przyglądać, to niedługo Puszcza Białowieska może zostać tylko wspomnieniem. Tym razem w miejscowości Świnoroje w gminie Narewka spalił się hektar lasu. To północna część najstarszego kompleksu leśnego w Europie. Jeżeli nasza Puszcza przetrwa bez szwanku (wielkiego pożaru) tego lata, to będzie to ogromne szczęście. Po takich upałach, kompleks leśny zacznie być suchy jak wiór. Wystarczy iskra by doszło do ogromnej tragedii. Zdecydowanie na już potrzebna jest kompleksowa inwestycja w gospodarkę wodną tego miejsca.

Co ciekawe, w pobliżu znajduje się zupełnie bezużyteczny Zalew Siemianówka. Można by było latem na szybko nawodnić najbardziej ryzykowne, potencjalne punkty zapalne w Puszczy Białowieskiej. Stworzenie kompleksowej retencji na jej terenie zdecydowanie by pomogło na lata. Trzeba jednak działać szybko. Skoro udało się z budową zapory na granicy w ekspresowym tempie, tak też można i z tą inwestycją. Jeżeli zadajecie sobie pytanie – skąd nad to wziąć pieniądze to odpowiadamy – Lasy Państwowe dzięki gospodarce leśnej na kasie śpią. Trzeba też przyznać, że statystyki ogólnokrajowe pod katem inwestycji w małą retencję lasów są imponujące. Tylko w nadleśnictwach: Bielsk, Czarna Białostocka, Maskulińskie, Rudka i Żednia wybudowano 259 obiektów: zbiorniki retencyjne, groble, progi, zastawki, bystrotoki, brody i mnichy. Jak to wygląda w Puszczy Białowieskiej? Niestety trudno znaleźć jakieś obiecujące konkrety. Nadleśnictwa się specjalnie nie chwalą.

W najstarszym lesie Europy oprócz Parku Narodowego i jego rezerwatów działają trzy nadleśnictwa: Białowieża, Browsk, Hajnówka. Problem w tym, że w latach 2010 – 2020 nadleśnictwa w Puszczy Białowieskiej wykazywały zysk, który istniał tylko na papierze. W 2019 r. Lasy Państwowe musiały do nich dopłacić rekordową sumę 37 mln zł. Postulaty o tym by cała Puszcza była Parkiem Narodowym nie wzięły się znikąd. Generalnie rzecz biorąc Puszcza Białowieska potrzebuje tsunami w administracji. Obecnie zarządzają nią łącznie 4 różne podmioty.

Obecnie trwa projekt adaptacji lasów i leśnictwa do zmian klimatu pod nazwą „mała retencja oraz przeciwdziałanie erozji wodnej na terenach nizinnych”. Nadleśnictwo Browsk w jego ramach, dwa lata temu zapowiadało modernizację dwóch istniejących zbiorników (o poj. 72 tys m3). Szczerze powiedziawszy, nawet nie sprawdzając jak z realizacją już widać jak blado to wygląda w zestawieniu z 259 obiektami białostockich nadleśnictw.

Jeszcze w 2015 roku Nadleśnictwo Hajnówka pisało o braku wody w rzece Łutownia (lewy dopływ Narewki) oraz o tym, że… czekają na deszcz. Czy przez te 7 lat coś się zmieniło? Czy dalej czekają? Na stronach Nadleśnictwa żadnej innej informacji o tym miejscu nie znaleźliśmy. Jedynie z filmów na YouTube możemy dowiedzieć się że woda powróciła. Sami możecie jednak zobaczyć, że film został nagrany w kwietniu ubiegłego roku. Jak na porę roku ilość wody nie wygląda zbyt imponująco. Można w ciemno zgadywać, że żadnej retencji (oprócz tej zrobionej przez bobry) tam nie ma. Jeżeli chodzi o Nadleśnictwo Białowieża, to żadnych informacji o retencji nie znaleźliśmy.

Dlatego też pozwalamy sobie postawić hipotezę iż Puszcza Białowieska potrzebuje wielkich rewolucji. Nie tylko zlikwidowania trzech nadleśnictw, zlikwidowania niepotrzebnych etatów, ale też restrukturyzacji, finansowych planów naprawczych i przede wszystkim gigantycznych i natychmiastowych inwestycji w retencję. Woda w lesie musi być zatrzymana. Ochrona przeciwpożarowa jest ważna, ale to zdecydowanie za mało. Jeżeli będziemy się tylko przyglądać, to niedługo zobaczymy jak wypala się nasze cudowne dziedzictwo, najstarszy las Europy. Kolejny pożar w tak krótkim czasie to już nawet nie ostrzeżenie, to głośno wyjący alarm.

Partnerzy portalu:

Nowa atrakcja turystyczna do rozbiórki przed otwarciem?

Nowa atrakcja turystyczna do rozbiórki przed otwarciem?

Zamiast wielkiej wieży, może być wielki klops. Nowa atrakcja turystyczna w Uhowie stoi gotowa, ale z informacji przesłanych przez naszego Czytelnika wynika, że nie przeszła odbioru technicznego i to z bardzo poważnego powodu. Tymczasem burmistrz Łap Krzysztof Gołaszewski przekonuje, że żadnych odbiorów nie było, a ta informacja jest kłamstwem.

Z informacji naszego Czytelnika wynika, że wieża widokowa została wybudowana zbyt blisko konstrukcji sieci energetycznej. Zgodnie z prawem odległość pozioma od konstrukcji powinna wynosić od 3 do prawie 6,5 metra. Jest to zależne od napięcia danej linii. Na poniższym zdjęciu widać, że sieć energetyczna jest rzeczywiście obok. Czy za blisko? Jeżeli do czegoś takiego by doszło to dlatego, że konstrukcja została zaplanowana wyłącznie „na papierze” bez oglądania terenu. Nie będziemy spekulować czy tak było w tym wypadku.

Jedno jest pewne, na przestawienie linii nie ma szans. Proces budowy takiej konstrukcji jest bardzo skomplikowany już na etapie wszelkich pozwoleń i decyzji. Czy rozbiórka i ponowne wybudowanie wieży wchodzi w grę? I tu wracamy do punktu wyjścia. Burmistrz Gołaszewski utrzymuje, że prace nadal trwają, a odbioru jeszcze nie było. Przypomnijmy, że konstrukcja czeka gotowa od końca maja. Wówczas pisaliśmy, że zostało tylko zagospodarować teren. Mija miesiąc i nadal nie znamy daty końca realizacji.

Partnerzy portalu:

Pożar w Puszczy Białowieskiej! Płonęły hektary rezerwatu!

Pożar w Puszczy Białowieskiej! Płonęły hektary rezerwatu!

Kiedy płonął Biebrzański Park Narodowy, to przez pierwsze dni, oprócz ówczesnej dyrekcji parku, a także mieszkańców z okolic nikogo to zbyt nie interesowało. Można by rzec, że dopiero po kilku dobach walki z żywiołem zaczęto walczyć z pożarem naprawdę na poważnie. Żeby nie było – to absolutnie nie wina strażaków. Oni akurat walczyli jak mogli. Problem w tym, że nie bardzo mieli czym, by ugasić gigantyczny pożar, rozdmuchiwany przez wiatr na wielkim obszarze. Decydenci zaś nie przeznaczali dodatkowych środków na ugaszenie pożaru.

Gdy udało się go ugasić, to w jednym z tekstów napisaliśmy, że nie będzie to ostatni taki pożar. Na Podlasiu panowała od 3 lat permanentna susza. Przypomnijmy, że był to rok 2020. Obecnie sytuacja hydrologiczna nie jest najgorsza, ale nie jest też specjalnie dobra. Upalne lato natomiast spowoduje, że będzie w najbliższym czasie tylko gorzej. Pierwsze tego symptomy miały miejsce w czwartek, 23 czerwca. W Puszczy Białowieskiej wybuchł pożar. Spłonęły 4 hektary Rezerwatu Starzyna. Jest on położony przy samej granicy z Białorusią, na terenie gmin Hajnówka i Dubicze Cerkiewne. Łączny jego obszar wynosi 370 hektarów.

Rezerwat jest domem licznych ssaków – żubrów, jeleni, łosi, saren, dzików, a także rysi i wilków. Do tego można tam napotkać ptaka głuszca. Bardzo cenne przyrodniczo są również stare drzewa w tym miejscu. Warto dodać, że oprócz nich jest tam 300 gatunków roślin. To wszystko było narażone na bezpowrotną utratę. Jakikolwiek ogień w tym miejscu może spowodować gigantyczne straty. Niedaleko rezerwatu znajduje się turystyczna miejscowość Topiło.

Tym razem udało się szybko ugasić pożar, bo tak jak wspominaliśmy jest nie najgorsza sytuacja hydrologiczna i służby zareagowały bardzo sprawnie. Ale im będzie bardziej sucho wraz z postępującym latem, tym większe straty będą w Puszczy Białowieskiej, gdy ponownie dojdzie tam do pożaru. Tymczasem w naszym regionie nadal ten problem jest bagatelizowany. Oczywiście nikt nie ma kontroli nad pogodą, ale od lat mówi się o tym, by w Puszczy Białowieskiej zatrzymywać jak najwięcej wody. Co nieco w tej kwestii uczyniono, ale nadal jest to kropla w morzu potrzeb.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nie trzeba jechać nad morze żeby zobaczyć wydmy. Pod Łomżą też są.

Grądy-Woniecko w gminie Rutki (powiat zambrowski) to miejsce, które co najwyżej niektórym może kojarzyć się z zakładem karnym. Tymczasem znajduje się tam wyjątkowa atrakcja przyrodnicza. Pozostałości po lądolodzie ukształtowały teren, zaś wiatr utworzył na nim wydmy.

Na początku przypomnijmy czym one są. Bo przecież nie jest to taka zwyczajna góra piachu. Powstawanie wydmy jest ściśle związane z tym materiałem. Piasek bowiem pędzony wiatrem blisko powierzchni lub wleczony po niej zatrzymuje się za takimi przeszkodami jak głazy, zarośla czy nierówności gruntu. Specyficznie ukształtowany teren po lądolodzie stał się takim naturalnym miejscem, gdzie utworzyła się wydma. Pojedyncza składa się ze stoków dowietrznego i zawietrznego, które rozdzielają jej grzbiet. Stoki te są zazwyczaj asymetryczne. Nakładające się wydmy tworzą nieregularne, rozległe formy poprzeczne do kierunku wiatru – pola wydmowe.

To wszystko można podziwiać właśnie w Grądach-Woniecko. Ale nie tylko ten specyficzny teren jest atrakcyjny. W pobliżu znajduje się ogromny, naturalny basen z wylewem Narwi oraz miasteczko Wizna, które słynie przede wszystkim z bohaterskiej postawy majora Raginisa (wówczas kapitana). Został on heroicznym dowódcą obrony wspomnianej Wizny. Jego postawa pozwoliła opóźnić natarcie wroga. W pobliskiej Górze Strękowej możemy podziwiać miejsce pamięci tego wydarzenia. To miejsce nie jest przypadkowe, tam łączą się ze sobą dwie rzeki: Biebrza i Narew. Taki teren spowodował, że będzie to dobre stanowisko obronne.

Jeżeli mamy więcej czasu, to warto też rzutem na taśmę zwiedzić Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Piękna ścieżka przyrodnicza prowadzi przez Bronowo, Krzewo i Drozdowo, zaś powrót w stronę wydm może odbywać się przez Starą Łomżę, Siemień Nadrzeczny, Pniewo i Gać. Przyda nam się co najmniej rower, bo objechanie całości zajmie kilka godzin. Długość trasy to około 60 km. Samochodem oczywiście szybciej, ale nie oszukujmy się zwiedzanie miejsc przyrodniczych takim środkiem lokomocji nie ma większego sensu, bo skupiając się na jeździe pomijamy wiele szczegółów. Dlatego jak już nie chcecie rowerem, to nie objeżdżajcie samochodem na raz, tylko róbcie dłuższe postoje.

Partnerzy portalu:

Czy Białystok pójdzie po rozum do głowy czyli drogą Wiednia?

Czy Białystok pójdzie po rozum do głowy czyli drogą Wiednia?

Betonoza w Podlaskiem ma się całkiem dobrze. Tylko ostatnio pisaliśmy o tym jak wybetonowano plac w Łapach, ale to nie jest jedyny przykład z ostatnich czasów. Taki sam los spotkał główne skrzyżowanie w Choroszczy przy kościele, gdzie park zastąpiono betonowym placem. Pozbyto się również zieleni przy Komendzie Wojewódzkiej Policji przy i tak kompletnie zabetonowanej ulicy Sienkiewicza w Białymstoku. Wszystkich przykładów tego typu inwestycji z ostatnich lat można mnożyć na pęczki.

Druga strona medalu

Są dwie strony medalu, jedna jest taka, że Białystok i ogólnie cały region po II wojnie światowej był kompletnie zdewastowany zarówno przez Niemców jak i Rosjan. W latach powojennych nastąpiły czasy PRL-u, a w raz z nimi odbudowa kraju w stylu sowieckim. Wszystko co przetrwało, a stanowiło element dziedzictwa kraju zostało przez komunistów gęsto „zasłonięte” drzewami. Do tego dobudowano resztę. My i tak mieliśmy szczęście, że u nas projektował Bukowski. Jest wiele miejsc w kraju, gdzie pośrodku dawnej architektury stoją bloki z betonowych płyt. I tak spacerując przez Pałac Branickich w Białymstoku, a dawniej także w okolicach białostockiego ratusza oraz wielu innych miejsc, obserwowaliśmy tą wyjątkową architekturę nieco zasłonięta.

Dlatego we współczesnych latach nastąpiło odwracanie tego trendu i zaczęto wszystko odsłaniać. Wycinano masowo dojrzałe, ogromne drzewa, a zamiast tego zaserwowano nam elegancką kostkę brukową. Beton sprawił, że w otoczeniu stało się niezwykle schludnie. Ponadto można było poczuć się tak jak na zachodzie, gdzie tego typu rozwiązania dominują we wszystkich większych miastach. I tak oto symbolicznie odcięliśmy się od sowieckich wynalazków.

Kolejną rzeczą, którą mieliśmy w PRL-u było dokładnie to, co przywracamy dzisiaj. Czyli opakowania nadające się do recyklingu. Dawniej nie dało się kupić wędliny czy sera zapaczkowanych, a wszystko było zawijane w papier. Wszelkiej maści napoje występowały natomiast wyłącznie w szkle. Pewną ciekawostką była oranżada w woreczku foliowym. To wszystko zamieniliśmy na plastik. My jeszcze jakoś się jednak hamujemy. W takiej Japonii, w folie paczkowane są nawet owoce czy warzywa pojedynczo! Tak czy siak jako świat zaczęliśmy produkować na potęgę, zaczęliśmy zużywać na potęgę, zaś razem z wytworzonymi przedmiotami produkowane było ciepło. I tak cały świat podgrzał atmosferę. Opakowania plastikowe natomiast pływają w coraz większych ilościach w oceanach. Ostatecznie spożywamy razem z wodą mikrocząsteczki plastiku. Rocznie jest wielkość karty do bankomatu.

Dlatego dziś jesteśmy w sytuacji, gdy możemy siedzieć na podgrzanym do czerwoności Rynku Kościuszki, by w kompletnym skwarze popijać kawę z plastikowego kubczeka i zajadać się lodami z plastikowymi łyżeczkami (dawniej były do tego drewniane patyczki). Świat opakowań to tylko jedno. Żeby chłodzić te zabetonowane place, w ostatnich latach władze używały kurtyn wodnych i wylewały wodę pitną (bo innej nie mamy) żeby wszystko chłodzić. Opanowało nas kompletne marnotrawstwo.

Wycieczka do Wiednia

Jeżeli ktoś był w Wiedniu, to doskonale zdaje sobie sprawę, że jest on dokładnie tak samo zabetonowany jak Białystok i mierzy się z tymi samymi problemami co my. Tam jednak postanowiono przeciwdziałać. Dokładnie rzecz biorąc, w 2018 roku rozpoczęto pierwsze inwestycje polegające na przebudowie zabetonowanych miejsc w taki sposób, by dawały cień. Sadzono drzewa, tworzono zielone miejsca, zamykano ulice zmieniając je w skwery z alejkami dla pieszych i rowerzystów. Ogólnie rzecz biorąc zadziałano radykalnie. Toteż efekt końcowy również taki był. Obniżono temperaturę w mieście o 6 stopni!

Należy sobie zadać pytanie. Czy powinniśmy iść drogą Wiednia czy trwać w betonozie? Zadajcie sobie to pytanie, gdy będziecie przebywać w słoneczny dzień na jednym z takich placów, co zafundowała nas władza, za nasze pieniądze. Możemy też liczyć na to, że samo z siebie temperatury wrócą do normy. Bardziej prawdopodobne jest to, że przy obecnym podejściu zamienimy się w step.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Chcecie zwiedzać Podlaskie, ale nie wiecie co dokładnie? Ten film Wam pomoże.

Podlaskie jest piękne i różnorodne. Na jego pełne zwiedzanie potrzeba by było tygodnia. Nie każdy jednak ma tyle czasu i nie każdy chce aż tak dokładnie przeczesywać region. Dlatego wiele osób skupia się tylko na najważniejszych atrakcjach. Z naszej perspektywy – wszystkie są tak samo ważne, dlatego warto przekazać pałeczkę komuś z zewnątrz. Wtedy wszystko nabiera innej perspektywy.

Tak też jest w powyższym filmie. Autorzy zaproponowali zwiedzanie Mielnika nad piękną rzeką Bug, a także pobliskiej Koterki. Do tego mamy Skit w Odrynkach, kładkę w Śliwnie, a także tatarskie Kruszyniany. Jeżeli chodzi o przygraniczną Koterkę oraz Kruszyniany, to te miejsca póki co nie są dostępne. Ze względu na kryzys na granicy były nieczynne do czasu budowy specjalnej zapory. Inwestycja jest już prawie ukończona, więc ruch przy granicy może wrócić 1 lipca. Dlatego od tego dnia bez przeszkód zajedziecie do podlaskich Tatarów. Inaczej będzie prawdopodobnie z Koterką. Świątynia stoi przy samej granicy, a od 1 lipca będzie obowiązywać zakaz zbliżania się do niej na 200 metrów. Zatem cerkiew podziwiać będzie można prawdopodobnie jedynie z oddali.

Jeżeli chodzi o Śliwno, to przypominamy że druga część kładki, należy do Gminy Sokoły, której wójt nic sobie od lat nie robi z remontu. Dlatego to co stoi w Waniewie to już nie kładka, ale jej ruiny. Dlatego korzystać można tylko z inwestycji od strony Śliwna. Tak jak przeprawa przez zerwany most w Kruszewie już nie funkcjonuje, tak przez wójta Sokołów nie można też się dostać na drugą stronę Narwi w Waniewie. Jedyna opcja to miejscowość Baciuty. Tam jest most samochodowy.

Żadnych problemów nie ma ze zwiedzaniem Mielnika i Odrynek. Te pierwsze miasteczko oferuje wieże widokowe, ruiny i kopalnię kredy. Ta druga to wieś z prawosławną pustelnią, która znajduje się na wyspie pośród bagien. Niezależnie od okoliczności, zachęcamy do objechania wszystkich propozycji z filmu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie cały czas zachwyca. Ten film o tym przypomina.

Ostatnie lata sprawiły, że turystyka w Podlaskiem trochę przygasła, ale na szczęście całkowicie nie wymarła. Teraz sytuacja nieco się uspakaja, aczkolwiek ludzie niechętnie wydają pieniądze na wyjazdy, gdy nastąpił diametralny wzrost za wszystkie rachunki i kredyty. Mimo wszystko wybór naszego regionu na przyjazd nie będzie tak kosztowny jak wycieczka w góry czy nad morze. Podlaskie oferuje mnóstwo innych, lepszych doznań.

Możemy sobie o tym przypomnieć z powyższego filmu. Zobaczymy na nim tatarski meczet w Bohonikach, cerkwie w Puchłach, Narwi i Trześciance. Do tego między innymi podziwiać możemy też Hajnówkę czy Białystok. Najlepsze w tych wszystkich miejscach jest to, że można je zwiedzać nie tylko samochodem, ale także rowerem. W regionie mamy mnóstwo dróg rowerowych oraz takich wiejskich, lokalnych, gdzie jazda obok kierowców nie powoduje zagrożenia życia i zdrowia – jak na drogach wojewódzkich, nie mówiąc już o krajowych.

Przy okazji odkrywając nasz region, przypomnieć sobie można o wielokulturowości. A to nie jest takie zupełnie puste hasło. Rzeczpospolita Obojga Narodów miała powierzchnię miliona kilometrów kwadratowych. Sięgała swoimi granicami aż po Smoleńsk, Rygę i Kijów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie koegzystowanie wielu kultur razem ze sobą. Dziś Podlaskie jest zaledwie wspomnieniem po tamtych czasach. I podczas jego zwiedzania warto o tej historii pamiętać.

Partnerzy portalu:

Mnóstwo atrakcji dla całej rodziny w Noc Kupały. Wszystko to w Milewszczyźnie.

Mnóstwo atrakcji dla całej rodziny w Noc Kupały. Wszystko to w Milewszczyźnie.

Korycin od niedawna szczyci się swoją nową atrakcją turystyczną jaką jest Park Kulturowy Milewszczyzna. To tam na co dzień można zwiedzić wiele ciekawych obiektów, natomiast raz na jakiś czas organizowane są także dodatkowe wydarzenia cykliczne. I tak samo teraz, 18 czerwca 2022 będzie można  tam świętować Noc Kupały. Zaplanowano tyle atrakcji, że zacznie się za dnia od pokazów i atrakcji dla dzieci, a skończy całonocną potańcówką.

 

Rodziców zainteresują pokazy dawnych rzemiosł oraz tradycyjne słowiańskie wypieki podpłomyków i chleba wraz z poczęstunkiem. Dla najmłodszych przygotowano stanowisko „małego archeologa”, inni będą mogli spróbować swoich sił na torze przeszkód zwanym „drogą wojownika”, lub sprawdzić się na torze łuczniczym. Na majdanie grodu będzie rozstawione obozowisko piastowskich wojów. Również w tym miejscu odbędzie się pokaz w trakcie, którego wojowie zaprezentują swoje uzbrojenie, podstawowe formacje którymi posługiwano się na wczesnośredniowiecznych polach bitew, a następnie podczas potyczek i pojedynków przedstawią to wszystko w praktyce.

Przez całą sobotę chętni będą mogli wraz z nami wyplatać kwietne wianki, które są nieodzownym elementem nocy Kupały. Będą wróżby i opowiemy wam o znaczeniu pachnących ziół. W sobotę wieczorem odbędzie się malowniczy obrzęd w trakcie, którego za pomocą rytualnego świdra będzie krzesany żywy ogień. Symbol życia, płodności i dominacji światła nad mrokiem. Następnie w uroczystym pochodzie przeniesiemy się nad rzekę Kumiałkę, gdzie panny rzucą swoje wianki do wody. Na zakończenie dnia planowana jest wspólna biesiada aby hucznie powitać najkrótszą noc w roku.

Partnerzy portalu:

Na długi weekend wraca ogórek! Będzie można zwiedzać nim Białystok.
fot. UM Białystok

Na długi weekend wraca ogórek! Będzie można zwiedzać nim Białystok.

Kultowy „ogórek” powraca na białostockie ulice. Pierwsza przejażdżka odbędzie się już 18 czerwca i będzie cyklicznie odbywać się w kolejne wakacyjne niedziele. Dla młodszych osób może być również atrakcją przejażdżka „nowszą” wersją jelcza. Starsi zaś mogą sobie zafundować powrót do lat 90. Ten pojazd pojawi się 3 lipca.

Trasa ogórka prowadzić będzie przez Bojary, ulicę Świętojańską, nowy kampus Uniwersytetu w Białymstoku i okolice Stadionu Miejskiego, teren dawnego getta żydowskiego i ulicę Lipową. Autobus startuje tam gdzie zawsze czyli na parkingu obok Pałacu Branickich od strony Kilińskiego. W tym roku na każdy kurs obowiązują bilety w cenie 5 zł od osoby, które można kupić online przez stronę organizatora – Regionalny Oddział PTTK w Białymstoku. Dodatkowo 20 sierpnia o godz. 16.00 odbędzie się przejazd tematyczny – śladami 42. Pułku Piechoty oraz 10. Pułku Ułanów Litewskich – białostockich patronów roku 2022.

fot. UM Białystok

Na turystów i mieszkańców, miłośników retro motoryzacji i historii Białegostoku, czeka też nowszy Jelcz – zabytkowy autobus miejski „kwadrat”. Będzie zabierał pasażerów na pokład w każdą niedzielę od 3 lipca do 28 sierpnia. Na dwóch trasach, od godziny 12.00 i 13.00, uczestnicy wycieczek będą mogli poznać z przewodnikiem dwa różne oblicza miasta: „Wielokulturowy Białystok” i „Śladem białostockich murali”. Organizatorem tych przejazdów jest Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w Białymstoku. Będą one bezpłatne. Żeby wziąć udział w wycieczce nie trzeba nigdzie się rejestrować, wystarczy przyjść o wybranej godzinie na przystanek przy Pałacu Branickich (Plac Jana Pawła II). Liczba miejsc w autobusie jest ograniczona, warto więc być trochę wcześniej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pociągi do Walił wrócą z opóźnieniem

Letnia atrakcja, jaką są pociągi do Walił, wrócą w tym sezonie z opóźnieniem. Wszystko z powodu prowadzonych prac remontowych na dworcach w Białymstoku oraz na torach pomiędzy tą stacją i stacją Białystok Fabryczny. Pierwsi turyści mogą planować podróż od 1 lipca. Warto jednak dodać, że dzień wcześniej kończy się quasi-stan wyjątkowy na granicy, przez który nie można wjeżdżać do prawie dwustu miejscowości w Podlaskiem i Lubelskiem. Waliły natomiast znajdują się blisko granicy, więc ktoś kto będzie chciał pojechać pociągiem z rowerem – miałby ograniczone możliwości.

A tak zarówno można planować fantastyczne piesze wycieczki jak i rowerowe. Niedaleko są takie miejscowości jak Gródek, Michałowo. Do tego piękne tereny spacerowo-rowerowe znajdują się w kierunku miejscowości Waliły-Dwór. Tamtejszą drogą można dojść do wspaniałej atrakcji w środku Puszczy Knyszyńskiej – czyli na Sianożątka. To wielkie i urocze bagno z długą kładką. Do tego obok znajduje się zbiornik Wyżary, wiata do grillowania oraz kolejna kładka przez kolejne bagna. Wszystko to dostępne jest nawet dla tych, którzy ze stacji kolejowej udadzą się piechotą.

Kolejny kierunek, który obecnie nie jest możliwy do obrania, a będzie 1 lipca to tatarskie Kruszyniany. Znajduje się tam zabytkowy meczet, a także mizar (cmentarz). Do tego można posmakować lokalnej kuchni tatarskiej. Są także piękne widoki na Dolinę Świsłoczy. Warto też dodać, że dużo oferują Gródek i Michałowo. To pierwsze miasteczko ma piękną cerkiew, a także wiele terenów spacerowych po Puszczy. Michałowo zaś ma zalew oraz także wiele terenów spacerowych. Ciekawym miejscem są również Zubki, gdzie znajduje się stara, opuszczona stacja kolejowa.

Tak jak w poprzednich latach, pociągi będą kursować w weekendy aż do końca września. W piątki pociąg z Białegostoku odjedzie o godz. 15:30, a z Walił będzie wracać o 16:34. W soboty i niedziele będą kursować dwie pary pociągów. Z Białegostoku pociągi będą odjedzie o godz. 9:00 i 15:30. Natomiast powrót z Walił zaplanowany jest na godz. 10:25 i 16:34. Dodajmy też, że przy okazji okolicznościowych imprez, na tej trasie będą też dodatkowe połączenia. Każdy, kto zechce dotrzeć koleją na „Siabrowską Biasiedę” w Gródku, „Dożynki w Waliłach” i „Święto Grzyba” w Sokolu Białostockim będzie miał taką możliwość.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy Suwałki to dobre miejsce do życia? Nie takie złe, jak się wydaje.

Suwałki to miasto, które znajduje się na północno-wschodnim krańcu naszego pięknego kraju. Istnieje o nich mnóstwo stereotypów, ale jedno jest niezaprzeczalne. Od lat suwalczanie mają nieustanną promocję w prognozach pogody. W „Rozmowach kontrolowanych” akcja filmu częściowo działa się w Suwałkach, zaś za głównym bohaterem wydano list gończy tylko po to by Suwalszczyzna mogła odznaczyć się politycznie. Ogólnie, śmiało można postawić hipotezę, iż więcej osób w Polsce wie gdzie leżą Suwałki, niż takich co wiedzą gdzie jest Białystok. Chyba nie musimy wspominać szerzej o białych niedźwiedziach, które rzekomo wędrują po ulicach miasta. Nie bez powodu są maskotką miasta. Żarty, żartami, ale czy na polskim biegunie zimna (w czasach zmian klimatycznych) warto jest zamieszkać?

Minusów niewiele

Skupmy się najpierw na minusach, bo wbrew pozorom jest ich niewiele. Pierwszy to taki, że jeszcze kilka lat mieszkańcy będą skazani na długie podróże koleją. Póki co dojazd do Białegostoku czy Warszawy odbywa się nieelektryfikowaną trasą kolejową przez Sokółkę. Brak prądu to spore utrudnienie, bo trzeba wypalać paliwo, które dla samochodów jest drogie, a dla pociągów horrendalnie drogie. Przez co pociągów zbyt wiele nie ma. Ale, by osłodzić sytuację wspomnimy, że powstaje szybka trasa Rail Baltica, która przyśpieszy te podróże znacznie. Drugim minusem jest ostra zima. Jeżeli ktoś zimą był kiedyś na przykład we Wrocławiu, a później w Suwałkach to mógł cały się trząść. Różnice w temperaturach są naprawdę znaczące!

Z plusów należy wymienić niższe ceny niż w Białymstoku. W ogóle pod tym względem stolica Podlaskiego bije na głowę wiele polskich miast. W grodzie nad rzeką Białą jest po prostu, zwyczajnie drogo. Tymczasem w Suwałkach ceny nie rosną aż tak gwałtownie jak w innych miastach. Z pewnością ma na to wpływ pogranicze z Litwą. Jeżeli w Suwałkach byłoby drogo, to nie przyjeżdżano by na zakupy z Litwy. Szczególnie, że tam obowiązuje waluta Euro.

Jeżeli chodzi o ceny mieszkań, to w Suwałkach średnio trzeba zapłacić dwa razy mniej niż w Białymstoku. W stolicy Podlaskiego ceny ostatnio wystrzeliły w kosmos. Tymczasem na północy jest stabilnie. W 2021 roku Suwałki znalazły się na 46. miejscu z największych miast pod względem cen mieszkań. W 70-tysięcznych Suwałkach mieszkanie z rynku wtórnego kosztuje średnio 5461 zł za mkw. Białystok jest w tym samym zestawieniu aż 20 pozycji wyżej.

Mnóstwo atrakcji

Pod względem pracy – w Suwałkach rynek wygląda podobnie co w Białymstoku. Nie ma tam zbytnio wiele korporacji, toteż presja zarobków nie jest aż tak wysoka jak w ogromnych ośrodkach typu Warszawa, Gdańsk, Wrocław, Poznań czy Kraków. Wiele jest ofert z pracami prostymi typu kierowca, pracownik fizyczny czy budowlany. Ważnym punktem na gospodarczej mapie jest suwalska fabryka mebli.

Nie samą jednak pracą człowiek żyje. Jeżeli chodzi o czas wolny, to w Suwałkach możemy znaleźć tylko same plusy. Terenów zielonych nie brakuje, miejsc na spacer czy rower także. Jest także plaża nad Zalewem Arkadia. Niedaleko miasta jest także jezioro Szelment, gdzie latem jest bajeczna plaża, zaś zimą wyciąg narciarski. Do tego wieża widokowa i mnóstwo innych atrakcji. Gorzej niestety z rozrywką dla osób, które są w tak zwanym wieku „studenckim”. Baza gastronomiczno-imprezowa w Suwałkach kuleje. Ale można za to pójść do kina czy pubu.

W ogólnym rozrachunku – jeżeli ktoś jest po trzydziestce, założył rodzinę i szuka miejsca, gdzie może osiąść na dłużej – to zdecydowanie Suwałki będą dobrym wyborem. Pod warunkiem, że oboje nie macie w planach robienia „wielkiej kariery”. Powiedzmy sobie jednak szczerze, każdy kto w Podlaskiem mieszka, takich planów raczej nie ma.

Partnerzy portalu:

To już pewne! Będzie można jechać do Białowieży i Kruszynian!

To już pewne! Będzie można jechać do Białowieży i Kruszynian!

Nie będziemy się rozpisywać dlaczego obecnie nie można jechać ani do turystycznej Białowieży, ani także do tatarskich Kruszynian, ale od razu przejdziemy do sedna. Jest już potwierdzone że zakaz, który obecnie obowiązuje nie zostanie przedłużony po 30 czerwca. Oznacza to właściwie jedno. Można już rezerwować pobyt w Puszczy Białowieskiej i Puszczy Knyszyńskiej. Zniesienie zakazu oznacza, że zapora na granicy rzeczywiście zostanie zbudowana na czas. Już teraz wiadomo, że próby nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Polską w ostatnim czasie zmalały. Warto pamiętać, że w nowej sytuacji nie będzie można zbliżać się do granicy na odległość 200 metrów.

Przy okazji przypominamy dwa teksty, dzięki którym przybliżone zostaną Wam miejsca o których mowa.

Puszcza Białowieska na weekend. 15 najlepszych atrakcji Białowieży i jej okolic.

Wołano za nimi Lipki, Muślimy. Są z nami od kilkuset lat

Nie zapominajmy, że Białowieża i Kruszyniany to tylko dwa najbardziej znane miejsca, które zostały objęte zakazem wjazdu z powodu sytuacji na granicy. Oprócz nich jest mnóstwo innych miejscówek, które warto odwiedzić na granicy. To choćby Jałówka, Krynki, Niemirów czy Nowy Dwór. Trudno przewidzieć sytuację na świecie, ale jedno jest pewne – dopóki można wjeżdżać, trzeba korzystać. Także pamiętajcie – zakaz zostanie zniesiony 1 lipca.

Dolina Świsłoczy. Przepiękne miejsce, które trzeba jeszcze kiedyś zobaczyć!

Partnerzy portalu:

Ta droga potrzebna jest jak powietrze. Starodrożem pojadą bezpiecznie rowerzyści.

Ta droga potrzebna jest jak powietrze. Starodrożem pojadą bezpiecznie rowerzyści.

22-kilometrowa droga łącząca Suwałki z Augustowem zostanie połączona również ścieżką rowerową. To dobra wiadomość, bo mimo istnienia obwodnicy Augustowa i dobrej jakości trasy do Suwałk, wielu kierowców wciąż wybiera krótsze starodroże. W efekcie jazda rowerem tamtędy nie jest bezpieczne. Dlatego powstałą oddolna inicjatywa, która przerodziła się w realną inwestycję. Właśnie podpisano umowę na wykonanie dokumentacji projektowej remontu starodroża, w którym uwzględniona będzie już oddzielnie droga dla rowerów.

Koszt przygotowania dokumentacji to ponad 3,5 mln zł. Pieniądze pochodzą z budżetu województwa. Dokumentacja projektowa ma powstać w ciągu maksymalne dwóch lat. Gdy będzie już gotowa, to można będzie zająć się poszukiwaniem wykonawcy. Szkoda tylko, że potrwa to tyle czasu. Bo jak powiedziano na spotkaniu, gdzie podpisywano umowę. Ta drogą potrzebna jest jak powietrze.

Suwalszczyzna rowerzystom oferuje wiele przepięknych miejsc do objechania. Wigierski Park Narodowy, Ziemia Sejneńska, Augustów, Serwy i kanał Augustowski – to tylko podstawowe miejsca, które należy zaliczyć do „koniecznie trzeba zobaczyć”. A oprócz nich jest jeszcze 3 razy tyle mniej znanych. Dlatego też droga rowerowa z Augustowa do Suwałk będzie doskonałym uzupełnieniem połączeń pomiędzy wspaniałymi miejscami w tamtym rejonie kraju.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Andrzej, Gienek, Kononowicz i Janusz Alfa. Oto obraz Podlasia w internecie.

Kiedy myślimy o Sandomierzu, to pierwsze skojarzenie rodzi się natychmiast. Jest nim Ojciec Mateusz. Szczecin w głowach Polaków kojarzy się z Paprykarzem, Gdańsk z wolnością, Poznań z koziołkami, a Białystok? Ostatnie, znane nam badanie na ten temat pochodzi z 2020 roku. Wykonało je Omnibus-Online. Zapytano wówczas internautów o skojarzenia ze stolicą województwa Podlaskiego. Jakie były wyniki?

Zaskakujące. Większość nie ma skojarzeń i jest to zarazem plus jak i minus. Po 10 procent ankietowanych kojarzy Białystok z zimnem i Jagiellonią. Osiem procent natomiast wskazuje Krzysztofa Kononowicza, dawnego kandydata na prezydenta miasta, który obecnie ze swoim współlokatorem emituje cyklicznie tak zwane „patostreamy”. Problem w tym, że XXI wiek to kultura obrazka. Nawet nasze teksty nie są zbyt rozbudowane, bo doskonale wiemy, że i tak dłuższe nie byłyby czytane. Ludzie masowo konsumują wideo. Nie bez powodu najpopularniejszą aplikacją jest obecnie Tik-Tok. Na nasze nieszczęście, każdy kto szuka filmów dotyczących Białegostoku, w przytłaczającej większości znajdzie właśnie nagrania z udziałem Kononowicza.

Jeżeli chodzi o skojarzenia, to chyba nadal lepiej jest z Podlasiem. Tu ostatnie badania jakie znamy pochodzą z 2010 roku. Wówczas 23 proc. wskazało, że nasz region kojarzy się z lasami i puszczami. Kolejne siedem z przyrodą i dziką naturą. Kolejne wyniki także dotyczą jakiś konkretnych miejsc powiązanych z przyrodą na przykład jeziora, parki narodowe, rzeki czy rezerwaty. Ogólnie rzecz biorąc prawie 70 proc. kojarzy nas z tematami około przyrodniczymi.

Niestety, Podlasie problem ma podobny co Białystok. Obecnie antyreklamę Podlasia robi regionowi popularny program „Rolnicy. Podlasie” w Fokus TV. Poziom audycji jest podobny co w polsatowskich „Chłopakach do wzięcia”, gdzie ogólnie rozrywka polega na pokazywaniu perypetii uczestników mieszkających na polskiej wsi. Jeżeli chodzi o „Rolnicy. Podlasie”, to najpopularniejszymi uczestnikami są Gienek i Andrzej z Plutycz, którzy niewiele różnią się od Krzysztofa Kononowicza. YouTube pod hasłem „Podlasie” jest dosłownie zalany filmami o tych dwóch uczestnikach.

Przypomnijmy też, że jeszcze kilka miesięcy temu przez internet przelała się fala memów z „Januszem Alfa”. Tu ówczesny wicemarszałek województwa podlaskiego, Stanisław Derehajło chętnie dał sobie robić śmieszne zdjęcia, które w połączeniu z jego nadmiarową tuszą dały efekt taki, że ludzie okrzyknęli go właśnie „Januszem Alfa”. W tym przypadku polityk wzbudził masowe skojarzenia jako „przedsiębiorca, wyzyskiwacz”. Mimo, że zupełnie nieprawdziwe – w taki sposób powiązały go z Podlasiem. Nie inaczej jest Kononowiczem, Andrzejem i Gienkiem. Ludzie mają z nimi jakieś skojarzenia, a to wszystko na koniec łączone jest z naszym regionem.

Nie można oczywiście nikomu zabronić pokazywać Podlasia w taki sposób, ale należy aktywnie przeciwdziałać antywartościom, pokazując Podlasie wszędzie gdzie się da, w sposób masowy tak, by nie był antyreklamą. W internecie już staliśmy się memem i trochę pośmiewiskiem. Jeżeli nic nie zrobimy, to tak już pozostanie. Czy tego właśnie chcemy?

Partnerzy portalu:

Karol Okrasa w Tykocinie. Inspiruje gospodynie, a one inspirują się nim.

Karol Okrasa w Tykocinie. Inspiruje gospodynie, a one inspirują się nim.

Karol Okrasa przybył do Tykocina. Kucharz prowadził tam warsztaty kulinarne, na których królowały podlaskie klimaty. Celebryta pichcił z produktów lokalnych. Czy odkrył nowe smaki?

– Dobry smak jest zawsze oparty na produktach, które tutaj przesiąknięte są powietrzem, słońcem, klimatem i naturalnością Podlaskiego. Zachęcam wszystkich, aby tu przyjechali, bo niezależnie, czy są zapowiedziani, czy nie, będą przyjęci zgodnie z zasadą „Gość w dom, Bóg w dom” – mówił mistrz kuchni. – Dziś ja was postaram się ugościć. Pokażę, jak tę regionalność fajnie rozwinąć. Choć tak naprawdę, nic nowego nie wymyślamy, staramy się nawiązywać do tego, co robiły nasze babcie i prababcie. Na szczęście, dzięki producentom, którzy są „zakręceni” na punkcie tej lokalności, mamy wspaniałe produkty i możemy z nich tworzyć autentyczne podlaskie dania. – tłumaczył uczestnikom Okrasa.

Karol Okrasa w Tykocinie. Inspiruje gospodynie, a one inspirują się nim.

Janina Toczydłowska z Koła Gospodyń Gniła ogląda programy Karola Okrasy w telewizji. Podziwia go za tempo i szybkość gotowania. Imponuje jej także prostota dań. Natomiast gospodynie z Koła Gospodyń Wiejskich w Sochoniach, Irena Fiedziukiewicz i Wioleta Sangar uważają, że kucharz jest dobrym źródłem inspiracji – Karol Okrasa inspiruje się naszą kuchnią regionalną, a my z kolei przejmujemy jego autorskie spojrzenie na nasze potrawy. Inspirujemy się nawzajem – mówiły.

To nie pierwszy raz, gdy Karol Okrasa przyjeżdża na warsztaty kulinarne na Podlasie. Jest tu częstym i mile widzianym gościem. Zawsze uczestnikom pokazuje nowe spojrzenie na dania, które tworzą i dopieszczają od lat. Tykocin natomiast jest miastem, które zaczyna po latach o sobie znów przypominać. To prawdziwa perełka na mapie Podlasia, którą warto odwiedzić. Niezależnie czy przyjeżdża tam ktoś znany czy nie.

Partnerzy portalu:

Jest dokładna data realizacji pierwszego, podlaskiego odcinka ekspresowej 19

Jest dokładna data realizacji pierwszego, podlaskiego odcinka ekspresowej 19

W drugiej połowie obecnego roku mają rozpocząć się prace przy budowie ekspresowej 19 od Kuźnicy do Sokółki. To będzie pierwszy z podlaskich odcinków, w którym udało się dopiąć formalności na tyle, by można było wyznaczyć konkretny termin realizacji. W przypadku innego odcinka – Białystok Zachód (węzeł w gminie Choroszcz, obok wsi Jeroniki) – Księżyno. Unieważniona została decyzja środowiskowa przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, przez co na zielone światło jeszcze poczekamy.

Są też znane pierwsze plany budowy odcinka Krynice – Białystok Zachód. Tam mieszkańcy nieco protestowali, bo droga miała znacząco utrudnić im dojazd do działek. Na szczęście udało się porozumieć. Pod drogą ekspresową wykonawca zaprojektuje dodatkowe przeprawę.

Podlaski odcinek krajowej 19, gdy zamieni się w ekspresową będzie nieco wydłużony niż obecnie. Przebiegać będzie z przejścia granicznego w Kuźnicy przez Sokółkę, następnie (prawdopodobnie) obecną drogą przez Czarną Białostocką aż do Katrynki. Dalej powstanie węzeł łączący z krajową ósemką. Następnie droga przebiegnie przez gminę Dobrzyniewo trasą Krynice – Dobrzyniewo – Białystok Zachód.

We wspomnianych Jeronikach poprowadzi aż do Księżyna. Tam następnie wybudowana zostanie droga prowadząca do węzła Białystok Południe. Trasa prowadzić będzie równolegle do tak zwanej „angielki” z Białegostoku do Wojszek, która to od nie dawna po kilkudziesięciu latach dostała nawierzchnię na pełnej szerokości. Ostatni odcinek ekspresówki to Białystok Południe – Ploski. Kolejne etapy to Ploski – Haćki – Bielsk Podlaski – Siemiatycze. Nowoczesną drogą pojedziemy w 2025 roku.

Partnerzy portalu:

Eyeliner w pisaku, żelu, w kałamarzu – co wybrać?

Eyeliner w pisaku, żelu, w kałamarzu – co wybrać?

Kreska na oku wykonana eyelinerem to obecnie jeden z najpopularniejszych elementów makijażu, zarówno w wersji dziennej, jak i wieczorowej. Precyzyjnie wyrysowana linia jest w stanie optycznie zagęścić nasze rzęsy, otworzyć nasze oko czy też po prostu uwydatnić kolor tęczówki. Eyeliner może nam posłużyć jako dodatkowy akcent w przypadku mocniejszych looków na szczególne okazje, lecz równie dobrze sprawdzi się chociażby w delikatnym różowym makijażu. Kluczem jest tutaj jednak dokładność oraz oczywiście zastosowany produkt. Jakie eyelinery mamy do wyboru?

Rodzaje eyelinerów – który sprawdza się najlepiej?

Chociaż różnorodne metody podkreślania górnej lub dolnej linii rzęs były znane w sztuce makijażu od wieków, to jednak dopiero kilka lat temu świat oszalał na punkcie eyelinerów, dzięki którym powstać może perfekcyjna kreska na oku. To obecnie szybki do wykonania sposób na wykonanie makijażu oczu, który w zależności od intensywności można dopasować do wybranej okazji. Nie dziwi więc zatem kreska eyelinerem, która uzupełnia delikatny różowy makijaż, jak i ta, która jest wyraźniejsza i komponuje się z mocniejszym cieniowaniem na powiekach.

Tym samym wybór pod względem eyelinerów mamy aktualnie dość spory. Nie musimy się zatem ograniczać do tradycyjnej czarnej kreski na oku, ponieważ z powodzeniem możemy poeksperymentować z kolorami. To, co powinno natomiast zwrócić naszą uwagę, to rodzaj eyelinera pod względem jego formuły. Wyróżniamy wówczas:

  • eyelinery w pisaku – budową przypominają klasyczną kredkę, jednak zakończone są zazwyczaj filcową końcówką. Dają możliwość precyzyjnego wyrysowania kreski i są polecane zwłaszcza dla początkujących;
  • eyelinery w żelu – zazwyczaj posiadają gęstą formułę zamkniętą w niewielkim słoiczku. Do ich aplikacji najlepiej sprawdza się skośny pędzelek. Żelowe eyelinery wyróżniają się ogromną trwałością i wysoką pigmentacją;
  • eyelinery w płynie – najczęściej są dostępne w niewielkich kałamarzach, a ich aplikator jest zakończony cieniutkim pędzelkiem. Wymagają pewnej ręki, wobec czego najczęściej korzystają z niego osoby doświadczone w makijażu.

Dodatkowo znaleźć możemy eyelinery w formie kredki, które także są bardzo precyzyjne, a ponadto łatwo można je rozetrzeć, by uzyskać przydymiony efekt.

Jak stworzyć idealną kreskę na oku?

Jeżeli od czasu do czasu oglądamy tutoriale makijażowe w internecie, może nam się wydawać, że kreska na oku jest bardzo prosta do wykonania. Pamiętajmy jednak, że wymaga ona nieco wprawy, zwłaszcza że wiele eyelinerów posiada szybko zastygające formuły, w związku z czym staramy się, by jak najbardziej skrócić czas rysowania samej kreski. Jeżeli dopiero uczymy się tego elementu w makijażu, ćwiczmy w domu – pozwoli nam to uniknąć frustracji związanej z ewentualnymi wpadkami, gdy będziemy przygotowywać się do jakiegoś wyjścia.

Przed użyciem eyelinera pamiętajmy o tym, by właściwie przygotować powiekę. Dobrze jest nałożyć na nią bazę pod cienie lub korektor, a następnie przypudrować transparentnym pudrem. Unikniemy wtedy odbijania się kosmetyku, a dodatkowo przedłuży to jego trwałość. Jeśli planujemy użyć cieni i wykonać nawet delikatny różowy makijaż, zaaplikujmy je wcześniej, a eyeliner traktujmy jako ostatni element przed wytuszowaniem rzęs.

Materiał partnera

Partnerzy portalu:

Pociągi Białystok – Kowno wracają. Przywrócą to tak, że kompletnie nie opłaca się jechać!

Pociągi Białystok – Kowno wracają. Przywrócą to tak, że kompletnie nie opłaca się jechać!

Zawsze nas bawi pewien mechanizm. Jest pewna „dobra wiadomość”, którą media natychmiast „chwytają” i pieją z zachwytu. Nastrój się udziela czytającym i wszyscy są zadowoleni. A szczególnie ten, kto daną „dobrą wiadomość” wprowadził w życie. W praktyce jednak, gdy człowiek posprawdza i poanalizuje okazuje się, że nie tylko wiadomość nie jest dobra, nawet nie jest średnia. Jest po prostu fatalna. Tak możemy również napisać o powracającym po pandemii połączeniu kolejowym Białystok – Kowno. Jeżeli to ma się utrzymać w takiej formie, to jest to wielka kompromitacja.

Od lipca znów będzie można podróżować pociągami z Białegostoku do litewskiego Kowna. Przypomnijmy, że połączenie to zostało całkowicie zawieszone na ponad 2 lata ze względu na pandemię. Chociaż w Polsce nie obyło się bez wielu awantur o bezsensowne ograniczenia, to Litwa podchodziła do tych spraw jeszcze bardziej rygorystycznie. W efekcie utrzymywanie takiego połączenia nie miało głębszego uzasadnienia – szczególnie ekonomicznego. Teraz, gdy wszystko wraca do normy – wraca również połączenie kolejowe. Warto zaznaczyć, że będą one odbywać się tak jak poprzednio tylko w weekendy. I niestety, ale póki co tylko latem.

Komfort pasażera? A po co to komu.

To jednak jeszcze byłoby do przełknięcia. Połączenia kolejowe, by istnieć nie tylko w weekendy muszą być oparte na stabilnym rozkładzie jazdy. I mamy tu na myśli stabilność wieloletnią, a nie kilkumiesięczną. Tymczasem w Polsce rozkłady jazdy na kolei zmienia się dwa razy do roku. Pod koniec roku i na wakacje. Generalnie o absurdach kolei można byłoby napisać doktorat, ale skupimy się tylko na jednym wątku. Rozkład jazdy Białystok – Kowno i z powrotem. Normalnie powinno być tak, że jedziemy rano, po 4 godzinach dojeżdżamy i na wieczór mamy pociąg powrotny. Ale nieee, to przerasta tęgie głowy zarządzające koleją.

Rynek Kolejowy podaje, że wyjazd do Kowna będzie odbywać się tak: Szynobus będzie ruszać w piątek i w sobotę o 14.58 z Białegostoku. W Suwałkach wysiadamy, czekamy pół godziny i przesiadamy się na kolejny pociąg jadący do Kowna. Na miejscu jesteśmy o 21:21 (na Litwie jest inna strefa czasowa, wskazówki przesuwamy o godzinę do przodu). Powrót wygląda tak, że o 9:10 w sobotę i niedzielę możemy wrócić z Kowna do Suwałk, a dalej do Białegostoku. Nie wiemy jak w tym roku, ale przed pandemią bilet kosztował 50 zł.

Nie możemy powiedzieć, że nie ma w tej organizacji zupełnie sensu. Jakiś ogólnie jest. Ale trzeba pamiętać, że kolej nie działa w oderwaniu od reszty. Jest ona częścią transportu publicznego. I tak wybieramy przykładowo FlixBus, zaznaczamy że chcemy jechać w lipcowy piątek z Białegostoku do Kowna i mamy możliwość o 6.25 za 38 zł. Można? Można. Różnica jest taka, że w publicznej kolei można przejadać pieniądze, bo są to pieniądze obywateli, którzy już się przyzwyczaili do fatalnej jakości usług publicznych. Natomiast w prywatnej firmie wyrzuca się „na zbity pysk” każdego, kto nie zna takich podstaw, żeby być konkurencyjnym. Kolej pod tym względem nie jest wyjątkiem. Wystarczy przejechać się do Hajnówki, by zobaczyć jak prywatny przewoźnik autobusowy konkuruje z publicznym o pasażerów. Kto jest prawie zawsze pełny, a kto często wozi powietrze? Domyślcie się sami.

Szerokie tory ZSRR

Z technicznych aspektów sprawy kolejowej, to powinniście wiedzieć, że Litwa jest niepodległym krajem, który dawniej był w granicach ZSRR. A tam, od czasów carskiej Rosji budowano szersze tory kolejowe niż w Polsce. Dlatego każdy pociąg, który wyjeżdża za wschodnią granicę musi mieć specjalny system zmieniający rozstaw kół. W innym przypadku potrzebna by była zmiana lokomotywy. Kolejną kwestią jest elektryka. Polski odcinek wiedzie z Białegostoku przez Sokółkę, Augustów, Suwałki na granicę Trakiszkach. Pomiędzy Sokółką a Augustowem nie ma trakcji elektrycznej, przez co mogą się tam poruszać jedynie pociągi spalinowe.

A piszemy o tym wszystkim w kontekście tej przesiadki w Suwałkach. Mimo, że polski szynobus nadaje się do jazdy po szerokich torach, bo ma specjalny system, to jednak z jakiegoś powodu zdecydowano się, by przesiadać się do innego taboru. Dlaczego? Zapewne taniej było wypuścić pociąg Suwałki – Kowno elektryczny niż by dojeżdżał tam z Białegostoku szynobus spalinowy. Może to być jednak też wstęp do połączenia kolejowego z Wilnem.

Jazda po całej trasie lokomotywy spalinowej to gigantyczne koszty i nikt na to by się nie zgodził. Jazda elektrycznym zespołem trakcyjnym natomiast powoduje, że dojedziemy tylko do Sokółki. Tam musi nastąpić zmiana lokomotywy na spalinową. Potem mamy granicę i zmianę szerokości torów, więc w Suwałkach znów by trzeba było zmieniać lokomotywę na elektryczną, z mechanizmem zmiany rozstawy kół. Każda zmiana lokomotywy to jakieś 20 minut postoju. Pociągi zwyczajowo tyle stoją również w dużych miastach. Czyli taka podróż kosztowałaby godzinę niepotrzebnych postojów. Do tego mamy zmianę czasu na Litwie i robi się dwie godziny. Dlatego w kontekście tych przesiadek w Suwałkach jest to najrozsądniejsze. Ale pod warunkiem dojazdu do Wilna, bo z Kowna do Suwałk jest lekko ponad 100 km. Dla takiej odległości to zbyt duży cyrk.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Atrakcje dla dzieci na Podlasiu. Gdzie można zabrać pociechę?

Tak naprawdę dzieciństwo polega na tym, by Dzień Dziecka trwał cały rok i o tym należy pamiętać. A że 1 czerwca to zawsze okazja, by o tym przypominać, to także postanowiliśmy Wam pokazać, gdzie na Podlasiu znajdują się ciekawe atrakcje, na których fantastycznie możecie spędzić czas ze swoimi pociechami.

Plac Zabaw, ZOO, rezerwat

Jedną z pierwszych propozycji jest Plac Zabaw w Parku Konstytucji 3 Maja w Białymstoku. Jeżeli Wasze pociechy są już na tyle duże, że mogą dużo chodzić, to warto je zabrać na wycieczkę do pobliskiego ZOO, a także powędrować leśnymi ścieżkami Lasu Zwierzynieckiego, który jest przepięknym rezerwatem przyrody o każdej porze roku. Warto przypomnieć, że od kilku lat ogród zoologiczny nie przypomina tej nędzy, która była kiedyś. Teraz oprócz spaceru dookoła można wejść także do środka. Największą, ale nie jedyną atrakcją jest niedźwiedź.

Kolejka wąskotorowa w Hajnówce

Kolejną atrakcją, jaką możecie zafundować swoim dzieciom jest przejażdżka kolejką wąskotorową z Hajnówki do miejscowości Topiło. Sam przejazd jest już wyjątkową atrakcją, dzięki której i Wy sami i także Wasze dzieci poznają historię maszyn, które dawniej służyły do transportu drewna w Puszczy Białowieskiej. Teraz kolejki to wyłącznie atrakcja turystyczna.Warto dodać, że w samej miejscowości Topiło jest dużo przestrzeni do spacerów.

Park Kulturowy Milewszczyzna

fot. milewszczyzna.pl

Park Kulturowy Milewszczyzna i tamtejsze średniowieczne grodzisko to kolejna atrakcja, gdzie możecie wybrać się z dziećmi. Można tam nie tylko poznać historię, ale także czegoś praktycznego się nauczyć. A konkretnie jest możliwość wzięcia udziału w warsztatach z tkania, tworzenia bransoletek i zakładek do książek, budowania grodów i lepienia garnków. Ciekawą opcją – jeżeli macie czas – jest możliwość przenocowania w wiatraku.

Park Dinozaurów

Następną atrakcją jest Park Dinozaurów w Nadawkach pod Jurowcami w gminie Wasilków. Zupełnie po sąsiedzku znajduje się także tak zwane Muzeum Wsi, gdzie Wasze pociechy po zabawie w prehistorycznym ogrodzie będą mogły zobaczyć jak się żyło między innymi w XIX wieku. Dlatego możecie zabrać pociechy na wyjątkową wycieczkę od prehistorii prawie że do historii przedwojennej.

Epi-Centrum Nauki

Ostatnią atrakcją, którą chcemy zaproponować jest wycieczka do Epi-Centrum Nauki na Stadionie Miejskim w Białymstoku. Z atrakcji dla dzieci – są tam 2 odrębne strefy. Pierwsza z nich to Strefa Małego Odkrywcy – kolorowa przestrzeń edukacyjna. Miejsce to przeznaczone jest przede wszystkim dla dzieci w wieku od 3 do 10 lat, czyli przedszkolaków i uczniów młodszych klas szkoły podstawowej.

Druga strefa to Wystawa Główna. Czyli uniwersalna przestrzeń poznawcza, w której każdy, bez względu na wiek, znajdzie coś dla siebie: mali i duzi, dzieci i dorośli, uczniowie i nauczyciele. Wystawa Główna obejmuje powierzchnię 2 670 m2, czyli tyle, ile 50 klas szkolnych. Na jej terenie znajduje się niemal 100 stanowisk doświadczalnych. Nie ma tam ustalonych tras zwiedzania, dzięki czemu każdy może samodzielnie decydować, jaką ścieżką i w jakim tempie będzie się poruszał. Znajdziecie tam stanowiska z dziedzin takich jak: optyka, transport, telekomunikacja, medycyna, automatyka, robotyka, mechanika oraz wiele innych.

Partnerzy portalu:

Zalew w Wasilkowie zmieni się nie do poznania! Są znane dokładne plany.

Zalew w Wasilkowie zmieni się nie do poznania! Są znane dokładne plany.

Obecnie trwają prace remontowe nad zalewem w Wasilkowie. Stary, rozpadający się pomost został zdemontowany, tylko nie było do końca wiadomo co powstanie w zamian. Teraz wszystko stało się jasne. Lista inwestycji jest bardzo długa. Projekt modernizacji zakłada stworzenie nowoczesnego kompleksu z bogatym wachlarzem funkcji i atrakcji.

W ramach przebudowy powstaną: piaszczysta plaża, pływające fontanny, place zabaw dla dzieci w różnym wieku, tężnie solankowe, boiska do siatkówki plażowej, pomosty stałe oraz pływające, – mała gastronomia wraz z sanitariatami, miejsca parkingowe, miejsca do cumowania kajaków. Trzeba przyznać, że wszystko zapowiada się naprawdę imponująco. Szczególnie, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że do tej pory atrakcjami turystycznymi w okolicy najbardziej przyciągał Supraśl, a w ostatnim roku także Czarna Białostocka. Obecnie do grona z nowymi atrakcjami dołączyła także Choroszcz. Wasilków jednak ze wszystkich wymienionych będzie najbardziej bogaty w te atrakcje.

Ważny jest jeszcze jeden aspekt. Mianowicie pływające fontanny to nie tylko „bajer”, ale także bardzo pożyteczne urządzenie. W ubiegłym roku ulewy po upałach sprawiły, że podusiło mnóstwo ryb w rzece. Nie można było się w niej bardzo długo kąpać, przykry zapach był odczuwalny w całej okolicy, a strażacy napowietrzali wodę. Teraz o odpowiednie napowietrzenie będą dbały właśnie fontanny. Ciekawie prezentuje się także okrągły pomost. Wasilków na inwestycję otrzymał 9 milionów złotych w ramach rządowego Programu Inwestycji Strategicznych.

Partnerzy portalu:

Mieszkania Białystok –  na co zwrócić uwagę planując zakup

Mieszkania Białystok – na co zwrócić uwagę planując zakup

Własne cztery kąty to marzenie wielu osób. Każdego dnia rynek nieruchomości przeglądają tysiące konsumentów, którzy chcą zakup nieruchomość w dogodnej lokalizacji, która jednocześnie będzie spełniać ich wszystkie wymagania. Zaczynając przeszukiwanie ogłoszeń rodzi się pytanie na co tak na prawdę warto zwrócić uwagę, co jest istotne podczas wybierania mieszkania i czy lepiej zdecydować się na rynek wtórny, pierwotny, a może kupić działkę na własność i wybudować dom według ustalonego projektu? Sprawdź, jak najlepiej podejść do zakupu.

  • Mieszkania Białystok – mieszkanie położone w centrum miasta
  • Mieszkania w Białymstoku – atrakcyjne mieszkanie położone w mieście
  • Wynajem lub kupno – dom w centrum miasta Białystok

Mieszkania Białystok – mieszkanie położone w centrum miasta

Najczęściej poszukując nieruchomości dla siebie i swoich bliskich, decyzja pada na mieszkanie. Taka praktyka jest szczególnie powszechna u osób, które nabywają pierwszy raz lokum własnościowe. Jest to dużo większy komfort niż w przypadku kupna domu, przede wszystkim dlatego, że pełna administracja, prace związane z renowacjami, czy podłączeniem mediów i zarządzaniem budynku zlecone jest zewnętrznej firmie, która nadzoruje wspólnotę mieszkaniową lub spółdzielnie. Dla zabieganych osób, które nie mają czasu na samodzielne dopilnowanie wszystkich szczegółów przestronne mieszkanie może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Oglądając oferty sprawdź, czy do mieszkania przynależy piwnica, ta z pozoru błaha rzecz może okazać się niezwykle użyteczna, kiedy będziesz chciał składować swoje osobiste przedmioty, lub sezonowe rzeczy, na które nie ma miejsca w poszczególnych pokojach. Nowe budownictwo bardzo często charakteryzuje się brakiem wydzielonych pomieszczeń na przechowywanie na rzecz wspólnej komórki lokatorskiej lub hali garażowej, w której miejsca postojowe niejednokrotnie są dodatkowo płatne.

Decydując się na zakup dopasuj metraż do ilości domowników. Dwupokojowe mieszkanie nada się idealnie dla singli lub młodych par  małżeństw, które w niedalekiej przyszłości nie planują powiększania rodziny. Jeżeli jednak liczba domowników liczy trzy lub więcej osób, dużo lepszym rozwiązaniem będzie czteropokojowe mieszkanie lub trzypokojowe mieszkanie położone w bliskiej odległości  centrum miasta, co pozwoli na szybkie przemieszczanie się i do pracy lub szkoły w przypadku dzieci.

Mieszkania w Białymstoku – atrakcyjne mieszkanie położone w mieście

Przytulne mieszkanie zlokalizowane w atrakcyjnym miejscu to doskonała inwestycja. Obecnie niezwykle dużą popularnością cieszą się nieruchomości z aneksem kuchennym co wpływa na ostateczną ilość pomieszczeń. Niekiedy dzięki połączonej kuchni z salonem 2 pokoje mogą szybko zmienić się w 3 pokoje, z czego jednym będzie przestronny salon połączony kuchnią.

Spośród wielu ofert możesz zdecydować się na mieszkanie usytuowane blisko centrum, mieszkanie z rynku pierwotnego, wykupione bezpośrednio do dewelopera do całkowitego urządzenia lub mieszkanie z rynku wtórnego po generalnym remoncie. O ile masz być pierwszym nabywcą możesz posiłkować się dostępnymi w internecie opiniami o deweloperze, które rozwieją twoje ewentualne wątpliwości. W przypadku mieszkania, które ma właściciela warto przed finalizacją transakcji sprawdzić, czy, mieszkanie nie jest zadłużone, czy aktualny właściciel a pełne prawo do władania nieruchomością i czy nikt jej nie zamieszkuje bądź nie jest zameldowany. Tego typu działanie prewencyjne pozwoli ci nabrać pewności i uniknąć jakichkolwiek nieprzyjemności.

Wszystkie mieszkania zlokalizowane w Białymstoku i okolicach możesz zobaczyć na stronie https://kazo.pl/mieszkania/bialystok i dobrać to, które wizualnie i powierzchniowo najbardziej ci odpowiada.

Wynajem lub kupno – dom w centrum miasta Białystok

Nie interesuje 2,3 pokojowe mieszkanie, jednak chciałbyś mieszkań w okolicy centrum? Aktualne oferty domów jednorodzinnych lub zabudowy bliźniaczej pozwalają znaleźć lokalizacje w pełni dopasowaną do twoich preferencji. Decydując się na zakup nieruchomości, która nie jest częścią wspólnoty mieszkaniowej lub spółdzielni nie musisz opłacać comiesięcznego czynszu co stanowczo odciąża budżet rodzinny. Istotne jest jednak, że wszelkie naprawy, ogrzewanie, sprawy administracyjne, czy odśnieżanie w okresie zimowym spada wyłącznie na twoje barki.

Zakup domu z rynku wtórnego wiąże się z koniecznością sprawdzania jego stanu technicznego, niezbędnej dokumentacji oraz stanu prawnego nabywanej nieruchomości. Co więcej, do to marzenie dużo bardziej kosztowne niż tradycyjne mieszkanie nabyte od dewelopera, dlatego wiele osób decyduje się na zakup działki, na której zgodnie z przestrzennym planem zagospodarowania możesz stworzyć projekt i wybudować dom zgodnie z twoimi oczekiwaniami i wyobrażeniami. Takie rozwiązanie z pewnością przyniesie wiele korzyści, ale będzie również dużo bardziej czasochłonne niż zakup gotowej propozycji.

Jeżeli jesteś na etapie poszukiwań najlepszym rozwiązaniem będzie sprawdzenie aktualnych propozycji na Kazo.pl i zapoznanie się z nieruchomościami dostępnymi od ręki.

Materiał partnerski

Partnerzy portalu:

Nowy mural w mieście. Widnieje na nim Branicki o trzech twarzach.

Nowy mural w mieście. Widnieje na nim Branicki o trzech twarzach.

Białystok zyskał w ostatnim czasie nowy mural. Widnieje na nim hetman Jan Klemens Branicki, czyli człowiek bez którego Białystok prawdopodobnie byłby dziś wsią. Branicki to nie tylko człowiek, któremu my, mieszkańcy zawdzięczamy historyczny skok rozwojowy. To także jeden z ważniejszych polskich magnatów XVIII wieku. Dlatego też nie powinno dziwić, że mural z jego podobizną widnieje w mieście. Konkretnie przy ul. Antoniukowskiej 48.

Inicjatorem powstania tego wielkiego malowidła jest fundacja Pro Anima. Pomysł muralu powstał w związku z przypadająca w ubiegłym roku 250. rocznicą śmierci magnata. – Nie jest to typowy portret jaki znamy, ponieważ Jan Klemens Branicki „ramy rozsadzał” swoją osobowością. Była to postać bardzo złożona i kontrowersyjna, w związku z tym w całej tej dynamicznej kompozycji są trzy twarze. Mural jest próbą pokazania złożoności i scalenia w jeden obraz tych wszystkich informacji, które mamy na jego temat – zaznaczyła Magdalena Pietraszko. – z fundacji Pro Anima.

Mural jest interaktywny: umieszczony na nim kod QR kieruje na stronę internetową, gdzie znajdują się informacje o historii powstania i pracy nad malowidłem. W przyszłości mają być tam też umieszczone gry terenowe oparte o historię XVIII-wiecznego Białegostoku.

Partnerzy portalu:

Wielka wieża widokowa już czeka. Ale ciągle jest zamknięta.
fot. Adam Tarasiuk

Wielka wieża widokowa już czeka. Ale ciągle jest zamknięta.

Uhowo to niewielka miejscowość, która leży tuż przy Narwiańskim Parku Narodowym. W ostatnim czasie władze postanowiły wybudować tam wieżę widokową dla turystów, by mogli podziwiać przyrodę z wysokości 10 piętra. Póki co inwestycja łapie opóźnienie. Sama konstrukcja jest już gotowa, ale plac wokół niej nie jest jeszcze zagospodarowany. Firma, która realizuje projekt nie wykonała wszystkiego w zakładanym czasie.

Wydawałoby się, że zagospodarowanie terenu to najprostsza sprawa w tej inwestycji. Tak by było, gdyby nie fakt, że trzeba ułożyć chodnik – kosteczka po kosteczce. Efekt końcowy będzie prezentować się pięknie, ale skoro zdecydowano się zrobić elegancką nawierzchnię, a nie prostą, to teraz trzeba czekać. Zwyczajnie nie da się tego zrobić szybko. Dokładna data końca tej realizacji nie jest znana, ale przypuszczalnie będzie to trwało miesiąc. Dlatego na wakacyjne miesiące lipiec i sierpień można wstępnie wycieczkę do Uhowa planować.

fot. Adam Tarasiuk

Miejscowość ma stację kolejową, która znajduje się na trasie Białystok – Warszawa. Najbliżej z Uhowa jest jednak do Łap. Obie miejscowości są właściwie ze sobą sklejone. Dzieli je jedynie most nad rzeką Narew. Dodajmy, że okolicy miejscowości jest kilka wież widokowych, zatem najnowsza inwestycja, to kolejne miejsce, gdzie będzie można podziwiać z góry Narwiański Park Narodowy.

 

 

Partnerzy portalu:

Wakacje w Kruszynianach i Białowieży będą możliwe? Brakuje połowy zapory na granicy.

Wakacje w Kruszynianach i Białowieży będą możliwe? Brakuje połowy zapory na granicy.

Przygraniczne miejscowości turystyczne – Białowieża i Kruszyniany od kilku lat mają gigantyczny problem z prowadzeniem biznesu. W tej drugiej miejscowości w 2018 roku wybuchł potężny pożar, w 2020 roku gdy można było w pełni stanąć na nogi, to wybuchła epidemia i niemożliwe było przyjmowanie turystów. W kolejnych latach białoruski dyktator zgotował kryzys na granicy z Polską. W efekcie podjęto decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, który uniemożliwił wjazdu osobom postronnym na tereny przygraniczne. Gdy stan wyjątkowy się zakończył – zgodnie z wymaganiami Konstytucji, to parlament uchwalił ustawę wprowadzającą quasi-stan wyjątkowy, który trwa do teraz. Miał obowiązywać do 1 marca 2022 roku, następnie przedłużono go do 30 czerwca. Przez ten cały czas Białowieża i Kruszyniany muszą funkcjonować bez turystów.

Skoro raz przedłużono obecny stan, to wiele osób zadaje sobie pytanie czy nie będzie przedłużony ponownie. Pewne jest, że determinuje to proces powstawania zapory. Obecnie zbudowano już 90 km. Całość ma mieć 186 km. Jak widać brakuje połowy. Czy w ciągu miesiąca powstanie reszta? Inwestorem jest Straż Graniczna, która utrzymuje że wszystko przebiega zgodnie z planem i zapora powstanie na czas. Niestety samo zapewnienie to za mało. Bez twardych gwarancji – obie miejscowości zaczną przyjmować turystów dopiero wtedy, gdy wjazd będzie oficjalnie otwarty.

Czyli pierwsze, ewentualne rezerwacje, zapewne pojawią się w okolicach końca czerwca. Białowieskie hotele (i wiele innych w regionie) mają jeszcze problem dodatkowy. Otóż obecnie w Podlaskiem sporo miejsc noclegowych zajmują policjanci z innych części kraju. Funkcjonariusze czekają „w pogotowiu” jakby znów białoruski dyktator zgotował jakieś okrutne przedstawienie z afrykańskimi imigrantami w roli głównej.

Teoretycznie właściciele obiektów noclegowych powinni być zadowoleni, lecz niestety nie wiedzą ile czasu dokładnie będą gościć policjantów. Dlatego w pewnym momencie nastanie czas, gdy funkcjonariusze wyjadą i zrobią to z dnia na dzień. Właściciele obiektów będą mieli puste pokoje, których wcześniej nie będą mogli wystawić do rezerwacji. Śmiało można stwierdzić, że jeżeli nic się więcej nie wydarzy, to dopiero w 2023 w Podlaskiem zacznie wracać wszystko do normy. Bo to nie jest tak, że obecna sytuacja dokucza tylko dwóm miejscowościom. To całe łańcuchy przedsiębiorstw związanych i powiązanych z turystyką dostają w kość, a tych strat już niestety nie da się odrobić.

Partnerzy portalu:

Nowa droga ułatwi życie turystom. Lada moment drogowcy zakończą prace.
fot. Adam Tarasiuk

Nowa droga ułatwi życie turystom. Lada moment drogowcy zakończą prace.

Dobra wiadomość dla wszystkich mieszkańców i turystów odwiedzających Narwiański Park Narodowy. Drogowcy wylewają asfalt na drodze Jeńki – Pszczółczyn. Oznacza to, że każdy, kto odwiedzi narwiańskie rozlewiska i będzie chciał zajechać zarówno do Kurowa, Waniewa, Śliwna i Kruszewa będzie mógł wreszcie zrobić to po porządnej nawierzchni.

Mimo, że to mała lokalna droga, to jest ona bardzo uczęszczana. Ze względu na brak mostu pomiędzy Kruszewem i Kurowem, objazd wszystkich atrakcji Parku jest możliwy tylko trasą Kruszewo – Śliwno – Izbiszcze – Topilec – Baciuty – Bokiny – Jeńki – Waniewo – Kurowo. Obranie innej trasy powoduje, że trzeba mocno nadrabiać drogi. Dlatego też ważne jest, by cała wymieniona trasa była jak najbardziej komfortowa. Brak asfaltu to nieustające kurzenie się pod wpływem przejeżdżania samochodów.

Wylewanie asfaltu pomiędzy Kurowem a Waniewem oznacza, że wkrótce zakończą się wszelkie prace drogowe w tym miejscu. Gdy tak się stanie – kierowcy będą mieli do dyspozycji asfalt na większości trasy prowadzącej dookoła Narwiańskiego Parku Narodowego. Jedynie będzie trzeba wybierać – jazdę dłuższą drogą z Baciut przez Kościuki do Śliwna lub gorszą, ale krótszą przez Topilec. Pozostaje jeszcze brak mostu pomiędzy Kruszewem a Kurowem. Obecnie trasa pomiędzy miejscowościami urywa się ze względu na zerwany most. Nikt nie proponuje jego odbudowy, gdyż dwukrotnie gdy to czyniono, to wybuchała zaraz wojna światowa i był on niszczony. Nie ma co kusić losu.

fot. Adam Tarasiuk

 

Partnerzy portalu:

Betonoza dopadła Łapy. Było zielono, a teraz jest „to coś”.
fot. Adam Tarasiuk

Betonoza dopadła Łapy. Było zielono, a teraz jest „to coś”.

Łapy w ostatnim czasie stały się ofiarą miejskich urzędników. Zielone miejsce z drzewami zamienili w betonową pustynię. Dla jasności – mimo, że zielono, to schludnie tam nie było. To, co się wydarzyło nazywamy „rewitalizacją urzędniczą”. Plac Solidarności mógłby być miejscem, gdzie odpoczynek byłby latem przyjemny. Niestety – mieszkańcy będą mogli się smażyć, gdy tylko pojawią się upały.

Zacznijmy od „rewitalizacji urzędniczej”. Normalnie, „rewitalizować” – oznacza, że przywraca się tam życie. Tymczasem urzędnicy rozumieją ten termin jako wycinanie drzew i betonowanie wszystkiego co tylko się da. Jakoś tak się złożyło, że od wielu lat w polskim samorządzie nikt nie potrafi zaprojektować schludnego placu z dominacją zieleni i roślinności. A trawa jako nawierzchnia, którą można deptać, to w ogóle w naszym kraju jest pomysłem szatana. Dlatego możemy chodzić tylko po chodnikach. Ale żeby nie wyznaczać nikomu ścieżek, to betonuje się całe place – by każdy mógł chodzić jak tylko chce. Byleby nie po trawie.

Wiadomo, że po deszczu trawa byłaby mokra i nie można byłoby po niej chodzić, a jeszcze trzeba ją koniecznie kosić. To nic, że Polska jest w stanie permanentnej suszy i zatrzymywanie deszczu w ziemi każdym skrawkiem terenu powinno być na wagę złota. U nas jest kanalizacja, która deszczówkę szybko wylewa do wyprostowanej rzeki, a dalej szybciutko do morza. Wymieszać z solą i uczynić bezużyteczną.

Te kuriozalne myślenie cały czas w kolejnych projektach funkcjonuje i mimo, że mamy 2022 rok, poważne zmiany klimatyczne, długoletnią suszę, to dalej betonujemy wszystko co możemy. Powód jest dalej ten sam – dotacje. Coś, co powinno nas podciągnąć w rozwoju – zaczyna nas cofać. Trawa i drzewa niepotrzebne. My nie jesteśmy rezerwatem! Dlatego mieszkańcy Łap mogą się smażyć na nowym placu w upale dni, a urzędnicy będą smażyć się w piekle za swoje głupie pomysły.

Na szczęście, Plac Solidarności w Łapach to nie tylko betonowy plac. Pojawiły się także zadaszone wiaty czy też tężnia solankowa.

fot. Adam Tarasiuk

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Przesmyk Suwalski to nie tylko mokry sen Putina, ale przede wszystkim cudowne tereny turystyczne!

Sejny, Szypliszki i Wiżajny – te trzy miejscowości stanowią tak zwany „Przesmysk Suwalski” po polskiej stronie. Jest to miejsce, które najbardziej interesuje wojskowych z NATO i z Rosji. Na szczęście tylko w teoretycznych rozważaniach. Jest to miejsce bezpieczne, które warto zwiedzić. Każdy moment jest dobry, bo cudownie jest tam i latem i zimą.

Sejny, Giby i Posejnele to idealne miejsca na wypoczynek nad wodą. Jeżeli zechcielibyście tam pobyć kilka dni, to codziennie moglibyście relaksować się nad innym jeziorem. Jest ich tam tak wiele. Najciekawsze – bo największe to Gaładuś, które znajduje się na polsko-litewskiej granicy. Kolejne miejscowości, które warto zobaczyć to Puńsk i Szypliszki. W tym pierwszym zamieszkuje i kultywuje swoje zwyczaje mniejszość litewska. Dlatego nie powinny Was zdziwić dwujęzyczne nazwy miejscowości na znakach drogowych. Warto dodać, że całkiem obok Puńska znajdują się Trakiszki, gdzie można dojechać pociągiem. Jeśli planujecie wypad rowerowy po tamtych terenach, to może być dobry punkt startowy.

W okolicach Szypliszek znajduje się Jezioro Szelment, które jest jedną wielką atrakcją. Znajduje się tam cudowna plaża, wyciąg nart wodnych, wieża widokowa, park linowa, a zimą wyciąg narciarski. Wiżajny leżą nad jeziorem… Wiżajny. Jest to miejsce, gdzie w pobliżu stykają się granice trzech Państw – Polski, Litwy i Rosji, do której od 1945 roku należy Królewiec, przemianowany w 1946 na Kaliningrad. Cały region zaś jest obecnie rosyjską eksklawą funkcjonującą pod nazwą Obwód Kaliningradzki.

Jeżeli chcielibyście Przesmyk Suwalski zwiedzić rowerem, to trasa wyniesie od 30 do 90 km w jedną stronę, w zależności o to czy przejedziecie po prostu z Trakiszek do Wiżajn prostą drogą, czy też zahaczycie o jezioro Szelment, albo wybierzecie najdłuższy wariant czyli zaczynający się w Gibach (do których przyjemnie można dojechać z Augustowa). Wariant obejmujący także uzdrowiskową, letnią stolicę Polski, a omijający drogę krajową to kolejne 40 km do trasy.

Niezależnie, na co się zdecydujecie, to z pewnością nie pożałujecie. Widoki są przecudne, powietrze i zbiorniki wodne najczystrze w Polsce. Tylko wsiadać i jechać!

Partnerzy portalu: