Featured Video Play Icon

Podlaskie to nie tylko główne atrakcje. Czasem wystarczy zejść z głównego szlaku.

Powyższy film jest podobny do innych tego typu, ale tylko z pozoru. Już pierwszy kadr jest dosyć intrygujący, gdy się na nim przytrzymamy. To nie jest zwykły krajobraz. Na pierwszym planie bowiem dostrzec możemy zazieleniony, usypany kopiec. Drugi kadr też nie jest zwykły, gdy dostrzeżemy że ten pasek u dołu to nie jest droga tylko woda. W kolejnych kadrach po drewnianej wieży, budynek przypomina żywcem wyjęty Wiedźmina. To właśnie te kadry pokazują jak wyjątkowe jest Podlasie. Różnorodność panuje tu nawet w architekturze.

Ten film może być inspiracją do podróżowania po regionie. Gdy ktoś przyjeżdża po raz pierwszy, to skupia się zazwyczaj na najpopularniejszych atrakcjach. Dopiero jednak zjechanie z głównych szlaków powoduje, że możemy zobaczyć coś wyjątkowego. Co oczywiście nie znaczy, że nie warto zwiedzać po głównych szlakach. Oglądając film możemy zauważyć jak właśnie główne atrakcje mieszają się z tymi ukrytymi na uboczu.

Dlatego, gdy będziecie zwiedzać Podlaskie, to nie ograniczajcie się do wyznaczonych przez kogoś punktów na mapie. Odkrywajcie też sami. Dzięki temu zobaczycie dużo więcej. A naprawdę warto to robić. Zwiedzanie to nie tylko pogłębianie wiedzy, ale także wspomnienia na lata.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dolina Dolnej Narwi. Piękne i spokojne tereny czekają na zwiedzających.

Można samochodem, a można rowerem. Dolina Dolnej Narwi ma bardzo dużo do zaoferowania wszystkim zwiedzającym. Na jakie atrakcje możemy liczyć w tamtym rejonie?

Jeżeli przemierzacie rowerem, to warto wybrać się trasą, którą jedzie autor powyższego filmu. 113 km jest naprawdę do zrobienia! Jedziemy z Łomży do Jednaczewa, a dalej przez piękne tereny do Nowogrodu. Kolejny etap to Dziedzice i droga na kurpie. Fragment trasy biegnie przez województwo mazowieckie. Konkretnie to musimy dojechać do Ostrołęki. Następnie wracamy na podlaskie Podkoszary, a stamtąd jedziemy przez Przytuły, Tarnowo i Szczepankowo. Potem, by wrócić do Łomży zostanie już niewielki fragment.

Warte zwiedzenia są już same Łomża i Nowogród. Wspaniała leśna trasa czeka nas w Szablaku. Po drodze w jednąstronę wiele razy będziemy blisko Narwi, co również wiąże się z pięknymi krajobrazami. Powrót do Łomży z Ostrołęki wiąże się już bardziej z oddaleniem od rzeki, ale ładnych widoków również nie zabraknie. Warto jeszcze dodać coś dla tych, którzy się boją odległości 113 km. Wydaje się być duża, jednak jeżeli wyjedziemy wcześnie rano, to bez pośpiechu z wieloma przerwami zaliczymy wszystkie punkty. Na tak dużych trasach warto robić sobie krótkie przerwy regeneracyjne co 25 km oraz jedną dłuższą w połowie trasy. Dzięki temu długie dystanse możemy pokonywać rowerem.

Jeżeli jednak zdecydujecie się na samochód będzie zdecydowanie łatwiej. Wtedy też możecie zabrać ze sobą więcej sprzętu (na przykład aparat ze statywem) i jedzenia. Polecamy jednak stołować się po drodze w okolicznych przybytkach, gdzie zasmakujecie kuchni regionalnej. Wtedy macie szanse odkrywać region wszystkimi zmysłami.

Partnerzy portalu:

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!
Haćki, grodzisko „Zamok”, fot. Miron Bogacki. (Creative Commons)

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!

Okolice Bielska Podlaskiego turystom głównie kojarzą się z Orlą, która słynie z działalności Szeptuchy. Dawniej wiele osób przyjeżdżało do ośrodków wczasowych w Ploskach. Niektórzy obecnie przyjeżdżają zobaczyć Plutycze – znane z programu „Rolnicy Podlasie”. Jeszcze inni kojarzą te tereny z Rybołami i sławną dyskoteką. Do ciekawostek dotyczących okolic Bielska Podlaskiego możemy jeszcze zaliczyć wieś Niemyje-Ząbki. A sam Bielsk kojarzy się głównie z wybitnym filmem – „Znachor”. Nie brakuje też na terenie powiatu wielu kolorowych, drewnianych cerkwi.

Chyba mało kto kojarzy wspomniane tereny z przyrodą. Tak jak Białystok ma Puszczę Knyszyńską, Hajnówka – Białowieską, Augustów jeziora, rzeki i Puszczę Augustowską, Mońki i Grajewo – Biebrzański Park Narodowy, tak też mało komu przychodzą skojarzenia tego typu z Bielskiem Podlaskim. Dlatego też postanowiliśmy przybliżyć Wam te tereny pod przyrodniczym kątem. Bo jest co wymieniać.

Osoby kochające leśne wędrówki powinny wybrać się na ścieżkę przyrodniczo-leśną „Osuszek”. Możemy tam dojechać nie tylko samochodem, ale też pociągiem – wysiadając w Lewkach. Ścieżka położona jest na terenie Uroczyska „Osuszek” w pobliżu wsi Piliki. Trasa ma niecałe 3 km, ale jest co zwiedzać. Spacerując tamtędy napotkamy miejskie straceń okolicznych mieszkańców, którzy zostali pomordowani przez Niemców podczas II wojny światowej. Dodatkowo rośnie tam sosna, która ma 286 cm obwodu, zaś jej wiek obliczono na prawie 200 lat. W lesie nie brakuje również dzikich zwierząt, takich jak łosie, które może napotkamy przy odrobinie szczęścia.

Zwiedzać powiat bielski można również rowerem. Wyjdzie nam świetna trasa jeżeli pojedziemy od Plosek, przez Orlę, Gredele i Boćki, a dalej leśną drogą do Wygonowa. Niedaleko w Nowym Nurcu jest stacja kolejowa, by wrócić, po 76 km trasy.

Ostatnim miejscem, które polecamy są Haćki i tamtejszy „Zamok”. Tam znajdują się tereny, na których znajdowało się dawniej grodzisko. Jest to polodowcowa dolina. Już sam wjazd intryguje, gdyż można zaobserwować górę, która wygląda jakby ktoś ją usypał. Najstarsze odnalezione pozostałości z tego miejsca datuje się na VII wiek, dzięki czemu grodzisko zaliczamy do najstarszych pozostałości po Słowianach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy przewodnik po Podlasiu. Tu obok siebie żyli i nadal żyją ludzie wielu kultur i religii.

Podlasie co roku przyciąga do siebie coraz więcej turystów, a razem z nimi zainteresowani są także producenci filmowi. W naszym wyjątkowym regionie powstało mnóstwo seriali i filmów. Obecnie możemy oglądać „Kruk. Czorny woron nie śpi”. Przy jego okazji Canal+ wyprodukował „Przewodnik po Podlasiu”. Możemy zobaczyć co ludzie związani z naszym regionem mówią o swojej wyjątkowej krainie. Wielokulturowość Podlasia jest bardzo charakterystyczna.

Ważne jest także obcowanie z naturą, zwrot ku przyrodzie. Ciągnące się kilometrami, malownicze, nieodkryte plenery sprawiają, że jest to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Cieszyć się należy iż dodatkowo jest ono promowane właśnie poprzez kolejną produkcję filmową.

W wyjątkowym przewodniku możemy dowiedzieć się między innymi o Krainie Otwartych Okiennic, Kruszynianach czy Tykocinie, a także o różnych religiach, które są ze sobą splecione wspólnym terytorium. Na koniec w gruncie rzeczy dowiadujemy się, że różnice nie są aż tak istotne. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka. Możemy pod tym się podpisać obiema rękami i jeszcze nogami!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rozlewiska na Supraśli latem. To dlatego masowo padły ryby.

Sytuacja zdaje się być powoli opanowywana. Na rzece Supraśl jak widzimy na powyższym filmie, pojawiły się ogromne rozlewiska po ulewach. Przy obecnych upałach utworzenie się mikroorganizmów i wymieszanie się tego co na łące, z tym co w rzece – spowodowało przyduchę. Jak informowaliśmy – zarówno dotknęło to rzekę Supraśl jak i Biebrzę. Tony ryb padło z powodu braku tlenu w wodzie.

W ostatnich dniach strażacy cały czas napowietrzali wodę w Supraślu. Powoli widać efekty – padłych ryb wyławia się coraz mniej. Na szczęście w najbliższych dniach będzie też nieco chłodniej. Gdy spadnie temperatury wody, natura będzie miała szansę się odradzać. Aczkolwiek straty są ogromne. Warto też dodać, że przed nami jeszcze kawał lata i takie sytuacje jak ostatnio prawdopodobnie będą się jeszcze zdarzać. Dlatego władze Supraśla jak i Wasilkowa muszą jak najszybciej zacząć inwestycję, dzięki której w kolejnych latach nie będzie dochodzić do katastrof ekologicznych.

A my nieustająco o tym przypominamy, bo widzimy, że najchętniej temat zostałby przemilczany. Napowietrzanie rzeki przez strażaków jest karkołomne i doraźne. Bez nowoczesnych urządzeń napowietrzających będzie coraz gorzej. Natura aż tak szybko się nie odradza. Tymczasem ani burmistrz Supraśla, ani burmistrz Wasilkowa nie wspominają o żadnych planach na przyszłość w związku z katastrofą.

Zmiany klimatyczne zaczynają naszej naturze dawać w kość. Lata 2017-2020 to był czas permanentnej suszy. Po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym – zrobił się gigantyczny pożar, z którym walczono wiele dni. W 2021 roku uderzyły takie ulewy i upały, które zabiły tony ryb w rzece. Zabetonowany Białystok zmaga się z podtopieniami, zaś zimą z paraliżem. Niestety przyszłość nie rysuje się w ładnych kolorach. Zarówno politycy jak i samorządowcy kompletnie się tym wszystkim nie przejmują.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jedni fotografują, a on Podlasie maluje. Jak wygląda praca Daniela Gromackiego?

Autorzy słynnego hitu „Cząstka Podlasia” po udanej serii krótkich filmów pokazujących siebie przy pracy, teraz postanowili pokazać innych. Nowa seria „Wschodnie opowieści” to dalsza podróż przez podlaskie krajobrazy. Tym razem oczami innych ludzi związanych z naszym regionem. W filmach poznamy ich historię oraz odnajdują siłę i chęć tworzenia w otaczającej przyrodzie.

Bohaterem filmu pierwszego filmu z serii, pt. „Portretując Podlasie” jest Daniel Gromacki, malarz z Hajnówki, który w swoich dziełach ukazuje piękno Puszczy Białowieskiej, a także jej okolic. Autorzy filmu razem z nim doświadczają przedzierania się przez zaśnieżoną puszczę, by stworzyć obraz w warunkach naturalnych, a przy okazji poznają filozofię twórczą artysty. Film obfituje w przepiękne kadry i muzykę. Wszystko w połączeniu z opowieścią Daniela Gromackiego sprawia, że każdy kto obejrzy powyższy film, zaraz nabierze ochoty na zobaczenie Puszczy swoimi oczami.

– Ja na tych podlaskich obrazach, staram się pokazać starą wioskę, która ucieka, przemija, która już nie wróci – tłumaczy w filmie autor obrazów. Dlatego można stwierdzić, że jego obrazy są naprawdę unikalne, a za kilka lub kilkanaście lat – pokazywać będą miejsca, których już nie będzie. Obejrzyjcie sami film. My natomiast czekamy z niecierpliwością na kolejne „Wschodnie opowieści”.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co można zwiedzać w Drohiczynie z rodziną?

Zabytki, górka zamkowa, rzeka Bug – to główne atrakcje Drohiczyna. Jeżeli wybieracie się na Podlasie, to warto odwiedzić jego dawną stolicę – Drohiczyn. Miasto z sięgającą historią aż do I RP. W czasach współczesnych jest nieco na boku i stanowi doskonałą odskocznię od wielkich ośrodków.

Jak widać na powyższym filmie – to dobre miejsce na wypad rodzinny. Autorzy filmu najpierw odwiedzili zabytkowy kościół, następnie cerkiew. Kolejnym punktem była góra zamkowa, z której są naprawdę przepiękne widoki – szczególnie podczas wschodów i zachodów. Nieco niżej jest punkt widokowy na rzekę Bug. Warto też się przespacerować przy jej brzegu. Można ją także zwiedzić z tafli wody – pływając kajakiem. Można także plażować. Jest również możliwość skorzystania z promu, który przeprawi nas na drugą stronę rzeki.

Sam Drohiczyn to także miejsce pamięci wojennych. Dlatego natrafić możemy na bunkry tzw. linii Mołotowa. Warto też odwiedzić okoliczne miejscowości – Niemirów, Mielnik i Siemiatycze. Dzięki temu nie tylko zapoznamy się z dziedzictwem Sapiehów, odkryjemy lepiej dzieje I RP, ale także dostrzeżemy wiele walorów przyrodniczych tego miejsca.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nowe drogi rowerowe w Białymstoku już gotowe. Teraz przejazd przez centrum jest wygodniejszy.

Kalinowskiego i Kaczorowskiego – to dwie ulice, gdzie przejazd rowerem w pewnym sensie był utrudniony, gdyż nie było ciągłości dróg rowerowych. Niestety policja jest na tyle opresyjna, że specjalnie czatowała w okolicach tych ulic, by nie raz wlepić mandat mieszkańcom za przejazd przez przejście, którzy jadąc ścieżką po jednej stronie ulicy musieli przepychać rower na drugą stronę ulicy, by tam dalej jechać ścieżką. Teraz te problemy się skończyły.

Nowa droga rowerowa prowadzi przez ul. Kalinowskiego już do Placu NZS, a dalej wokół Parku Centralnego i Młynową aż do Rynku Siennego i Kaczorowskiego. Tam natomiast za skrzyżowaniem Św. Anny można już jechać do skrzyżowania z Waszyngtona i dalej bez narażania się na mandat jak dotychczas. Dlatego też poruszanie się niemalże po całym centrum jest bardzo wygodne. Warto wspomnieć to, o czym zostało wspomniane na powyższym filmie na koniec. Ul. Poleska jest do zmiany. Tak jak Jurowiecka, Bohaterów Getta, Włókiennicza mają ścieżki rowerowe, tak też na Poleskiej jest tylko byle jaki fragmencik.

O ile w Białymstoku na wiele spraw można narzekać, tak też na dogadzanie rowerzystom raczej nie. Małe aferki się zdarzały jak stojaki rowerowe, na które długo żałowano pieniędzy, ale ogólnie to wszystko jest na plus. Trzeba jednak przyznać, że skoro mamy taką dobrą infrastrukturę rowerową, to musimy iść wzorem brytyjskich miast i stworzyć więcej miejsc do zostawiania rowerów. Na samym Rynku Kościuszki jest ich tyle co kot napłakał. Tymczasem to bardzo popularne miejsce – szczególnie, gdy stoją ogródki. Liczba rowerzystów stale rośnie, o czym można się dowiedzieć łapiąc się za głowę gdy w sklepach są dostępne tylko egzemplarze w cenach używanych samochodów. Ponadto jeżdżąc po mieście widać także „korki” na rowerowych światłach i mnóstwo jednośladów na trasie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tylko piękne widoki! Podlaskie z góry cały czas zachwyca.

Przyznajmy szczerze, że takich filmów jak powyższy powstaje naprawdę dużo, jednak każdy z nich jest wyjątkowy. Nie raz możemy obejrzeć ujęcia, które już ktoś kiedyś zrobił, bo autorzy filmów wybierają najpopularniejsze podlaskie miejsca, a jednak każde takie dzieło ma w sobie „to coś”. Na pewno decyduje o tym fakt, że trudno o zrobienie dwóch takich samych zdjęć. Ujęcie to nie tylko kadr, ale też światło. Dlatego wystarczy że zmienimy porę dnia, porę roku, aktualną pogodę i mamy zupełnie inny rezultat. Najlepsze fotografie powstają o „złotej godzinie”, czyli w czasie wschodu i zachodu słońca. W powyższym przypadku, słońce nie odgrywa dużej roli. Pogoda jest słaba, ale obrazki i tak piękne.

Na filmie możemy zobaczyć takie znane obiekty jak klasztor w Supraślu, drewniana cerkiew w Puchłach, drewniana cerkiew w Trześciance, drewniana cerkiew w Michałowie, okolice Tykocina i jego centrum. Nie zabrakło także kadrów z Białegostoku. Możemy podziwiać Rynek Kościuszki, Pałac Branickich, katedrę czy operę. Dzięki dronom tego typu ujęcia bardzo się upowszechniły, lecz stanowią doskonałą dokumentację na przyszłość, a także wskazówkę dla turystów, którzy chcą odwiedzić nasz region.

Dlatego też, mimo pewnej powtarzalności i unikalności tego typy filmów – warto je nagrywać i rozpowszechniać. Zawsze mają w sobie jakąś wartość i nieustannie zachęcają innych, by przyjeżdżali do naszego regionu i oglądali wszelkie dobra jakie tutaj posiadamy. Im więcej turystów, tym więcej pieniędzy w kasach gminnych. Dlatego dla wszystkich to się opłaca.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Placki ziemniaczane. Każdy robi je i przyrządza po swojemu. Jak je się robi na Podlasiu?

Najbardziej znane danie z ziemniaków to placki. Na Podlasiu można usłyszeć jeszcze o dranikach czy bulbianach. Jedni je jedzą ze śmietaną, inni z cukrem. Jeszcze inni nie mają problemu, żeby jeść i z tym i z tym. Nie brakuje też ludzi, co jedzą potrawę z kiszonymi ogórkami bądź kapustą. Niektórzy tarkują ziemniaka na małych oczkach, inni na dużych. Jedni dodają cebulę, inni już nie.

W filmie powyżej możecie zobaczyć jak placki przyrządzają Ilona i Radosław Karpiukowie z Bernackiego Mostu w gminie Narewka. Zarówno u nich, jak i w wielu innych rodzinach ziemniak w menu gra główną rolę. To składnik niezbędny w kuchni białoruskiej. To wokół niego toczyło się życie na wsi. Najpierw sadzono ziemniaki, pielono, motykowano, a późnym latem były wykopki. Przemierzając Podlasie można do dziś zauważyć wspólne wydobywanie ziemniaków. Po tak ciężkiej, fizycznej pracy, usmażony ziemniak, prosto z pola smakuje wyśmienicie!

W tym konkretnym przepisie potrzebujemy ziemniaków (8-9 sztuk) potarkowanych na małych oczkach  Użyjemy też dwie cebule, dwa jajka i dwie łyżki mąki. Nie zapomnijcie także o przyprawach! Potrzebować będziecie pieprzu. Wszystko po kolei dodajemy do miski. Gdy wymieszamy ze sobą wszystko, to lejemy na patelnię oliwę bądź nakładamy smalec. Następnie nakładamy zawartość łyżki lub nawet dwóch na patelnię i smażymy z jednej a potem drugiej strony w głębokim tłuszczu. Smacznego!

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wycieczka nad Biebrzę motocyklem? Zobacz, jaka to piękna trasa.

Podlaskie można zwiedzać na różne sposoby. Jednym z nich jest zwiedzanie motocyklem. W tym przypadku dobrze jest wybrać się na przykład na tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego. Tak jak na powyższym filmie zaczynając od podłomżyńskiej Rusi, a kończąc na Kanale Augustowskim oraz Sztabinie.

Po drodze miniemy kilka ciekawych atrakcji. Na przykład carską drogę, na której znajduje się nie tylko uwieczniona na filmie wieża widokowa, ale także kładka nad bagna, gdzie można przy odrobinie szczęścia zaobserwować łosie. Na końcu drogi znajduje się Osowiec-Twierdza, gdzie również są kładki, fort – muzeum oraz bunkry. Swoją drogą często odwiedzane przez motocyklistów. Jest to dość ciekawe miejsce, bo znajduje się na wysepce.

Kolejny przystanek wycieczki to Goniądz oraz punkt widokowy. Warto też wybrać się tam na nabrzeże Biebrzy niedaleko mostu. W Goniądzu możemy też wybrać się do starego młyna wodnego, by poznać jego historię. W okolicy znajduje się również kaplica wraz z figurą św. Floriana na wysokim wzniesieniu. Następny przystanek to Dolistowo i tamtejsze piękne okolice. Bardzo ładnie prezentuje się drewniany most, po którym na filmie motocyklista przejechał.

Następnie do Sztabina będziemy jechać bardzo długą, szutrową drogą wzdłuż Biebrzy. Widoki przepiękne – szczególnie wtedy gdy wschodzi lub zachodzi słońce. Warto też dodać, że to tereny bardzo spokojne, więc jeżeli cenicie sobie małą obecność innych ludzi, to ten odcinek sprzyja Waszym oczekiwaniom. Ogólnie cała wycieczka może odbywać się nie tylko motocyklem, ale też samochodem, a nawet rowerem. Drogi są całkiem dobre.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wygląda droga na Górę Św. Anny. To ciekawa trasa dla rowerzystów.

Rowerzyści z Białegostoku mają naprawdę duży wybór, jeżeli chodzi o trasy rowerowe. Miasto oferuje sporo ścieżek, ale jak ktoś jeździ dłużej i więcej, to i nawet taka ilość może się znudzić. Wtedy szukamy możliwości wyjazdu za miasto. Dawniej wybór był praktycznie żaden. Można było jechać drogą razem z samochodami, co nie było przyjemne. Kierowcy samochodów w większości nie wiedzą co to kultura jazdy oraz nie akceptują faktu, że rowerzysta ma takie same prawa jak oni. Dlatego też drogi rowerowe poza miastem to zbawienie. A ich ciągle przybywa.

Droga z powyższego filmu – istnieje ponad 200 lat. Tworzyli ją ludzie Napoleona, dla swego przywódcy, by mógł prowadzić walki z Rosją. Po tym wydarzeniu do dziś mówimy na nią Trakt Napoleoński. Żeby do niej dojechać – możemy skorzystać ze ścieżki rowerowej przy ul. 42 Pułku Piechoty. Właściwa część zaczyna się w Grabówce. Szutrowa droga prowadzi aż do Królowego Mostu – wioski rozsławionej w trzech filmach „U Pana Boga…” – przedstawianej tam jako fikcyjne miasto na Podlasiu.

Tak wygląda droga na Górę Św. Anny. To ciekawa trasa dla rowerzystów.

Z Królowego Mostu bardzo blisko już do Kołodna. Tam przy cmentarzu znajduje się wejście na górę. Jest ono wąskie i niepozorne. Można też jak autor filmu – jechać drogą i łagodniej podjeżdżać – jeżeli rower jest zbyt ciężki, by go pchać pod strome podejście. Niezależnie jaką drogę wybierzemy – dalsze kroki skierujemy na wieżę widokową, z której możemy podziwiać Puszczę Knyszyńską. Potem czeka nas stromy zjazd. Tutaj naprawdę uważajmy, bo chwila fantazji może nas kosztować nawet życie! Bezpieczny zjazd z góry jest możliwy tylko na zaciągniętym hamulcu. Niech nie skusi Was także piaszczysty koniec zjazdu. Tam możecie stracić równowagę w miejscach, gdzie piach jest wyjątkowo gęsty.

Powrót możecie sobie zorganizować – albo tą samą trasą, którą przyjechaliście, albo przez Cieliczankę i Supraśl. Z tego miasteczka do Białegostoku prowadzi długa, nowa trasa rowerowa. W porównaniu do tej, która była przedtem jest naprawdę luksusowa.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy w podlaskich lasach są już grzyby? Udało się znaleźć kurki i prawdziwki!

W zasadzie tego można było się spodziewać. Lato nie bardzo chce przyjść, są tylko niektóre dni ciepłe. Jest też bardzo deszczowo. Dlatego też warunki jakie obecnie panują nieco przypominają jesień. Czy grzybom się pomyliło? Wygląda na to, że tak. Powyższy film udowadnia, że można spróbować wybrać się na „łowy” przy najbliższej okazji. Nadchodzący długi weekend ma być bardzo ciepły. Jednak w jego ostatni dzień ma padać deszcz. Jeżeli tak się stanie, to można będzie spróbować poszukać grzybów.

Jak widać na powyższym filmie udało się już znaleźć kurki, a nawet prawdziwka. Autor kanału „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach” może śmiało ogłaszać się pierwszym, który w 2021 roku na Podlasiu znalazł prawdziwka. Jego kopnął zaszczyt, a pozostałym grzybiarzom pozostaje inspiracja, by nie czekali do jesieni tylko wykorzystali obecne zawirowania pogodowe. Pamiętajcie, że nawet jak nic nie znajdziecie, to i tak warto chodzić po lasach – dla samego zdrowia.

Grzybki występują we wszystkich podlaskich borach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Dlatego miejscówek jest do wyboru i do koloru. My polecamy najbardziej okolice Supraśla. Szczególnie drogę pomiędzy tym miastem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Budzisk. Warto też rozejrzeć się w okolicach Gródka w stronę granicy państwa. Grzybny urodzaj może także wystąpić w okolicach Żedni.

W Puszczy Białowieskiej natomiast dobrym miejscem do zbierania są na pewno okolice samej Białowieży oraz szlaki leśne prowadzące z Hajnówki. Można też wybrać się w strony Puszczy od północnej części – czyli w okolicach Masiewa. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę kolejką wąskotorową, to idąc szlakami Topiła również powinniście znaleźć grzybki.

Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tutaj ciekawe miejscówki są w okolicach Sejn. Najlepiej wybrać się od strony Lipska na północ aż do Rygola. Warto też przejść się lasami w okolicach Przewięzi i Studzienicznej. Grzybki powinny być też niedaleko Płaskiej. Możecie także zobaczyć okolice Gib. Powodzenia na szlaku!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Piękno dzikiej przyrody pokazane na filmie. Tak się prezentuje Biebrzański Park Narodowy.

Kiedy wybuchł pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, to w większości relacji powtarzano informację, że palą się łąki. W czasach, gdy wszyscy szybko przetwarzają newsy, by zaraz o nich zapomnieć, taki film jak powyżej to prawdziwy skarb. Przedstawia on bardzo dokładnie to, co na tych łąkach mieszka. Różnorodność zwierząt i ptaków jest naprawdę przeogromna. Zobaczcie sami.

Biebrzański Park Narodowy to miejsce życia wielu gatunków dlatego, że jest to bardzo dziki zakątek Polski. Pełno tam bagien i torfowisk. Film oprócz pokazania jak wyglądają konkretne gatunki, a nawet to, czym różni się wodniczka od rokitniczki czyli bardzo podobne do siebie ptaki. Dostrzeżenie przyrody to jedno. Żeby nagrać tyle ujęć, trzeba było poświęcić na to mnóstwo czasu! Dlatego też gratulujemy autorowi cierpliwości.

Biebrzański Park Narodowy to bardzo dobre miejsce na wypad z rodziną. Jest tam mnóstwo atrakcji jak kładki na bagnach czy droga do wędrowania wzdłuż rzeki. Oprócz tego są też wieże widokowe. Szansa na spotkanie łosia jest bardzo duża. Wystarczy przejść się jedną z kładek znajdującą się przy carskim trakcie, by na jej końcu spokojnie poczekać i w ciszy obserwować. Jest tam sporo odwiedzających, więc dyscyplina, by nie spłoszyć zwierzęcia musi być grupowa.

Pamiętajcie, że to naprawdę dzikie tereny. Dlatego tez nie schodźcie ze szlaków, bo to proszenie się o utknięcie na bagnach, które nie raz turystom się zdarzało. Biebrzański Park Narodowy to gigantyczny teren, więc jest co zwiedzać. A jeżeli jesteście miłośnikami przyrody, to weźcie koniecznie lornetki. Wiosna i lato to bowiem czas, gdy dzieje się tam bardzo wiele. Tylko obserwować i nasłuchiwać!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Magia Podlasia rowerem. Zobaczcie ile pięknych zakątków można zwiedzić.

Podlasie i rower to dwa wdzięczne tematy, o których można rozprawiać godzinami. Szczególnie, gdy mówimy o tym – gdzie by tu pojechać w naszym pięknym regionie. To, co byłoby tematem wielu dysput pokazali na swoim filmie blogerzy „Z aparatem w plecaku”. We dwoje zwiedzili rowerem obszerny kawał województwa i pokazali naprawdę wiele. Odwiedzili Puszczę Knyszyńską, Puszczę Białowieską, a także okolice rzeki Bug.

Wycieczka zaczyna się w zasadzie w Białymstoku. Autorzy filmu trafili akurat na rekonstrukcję historyczną. Potem objechali jeszcze Pałac Branickich i Rynek Kościuszki, by następnie pojechać do Supraśla. W kolejnym dniu wyprawy uczestnicy znaleźli się nad Siemianówką. Blogerzy byli także w Białowieskim Parku Narodowym. Później pojechali przez Hajnówkę do miejscowości Nurzec-Stacja – niedaleko Siemiatycz. Ostatecznie wyprawa kończy się w Niemirowie – na trójstyku granic województw i państw.

Jeżeli znaliście te wszystkie lokalizacje, co jest bardzo prawdopodobne, to i tak warto zobaczyć film, by obejrzeć je z perspektywy kogoś, kto na Podlasiu na co dzień nie mieszka. Czasem inspiruje to do wycieczki w te same miejsca, ale odkrywając je zupełnie na nowo.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W sam raz na wiosnę! Placki z pokrzywy po Podlasku.

Podlaska kuchnia kojarzy się przede wszystkim z ziemniakami. Babka, placki, pyzy, kartacze to główne dania zamawiane przez turystów, którzy chcą posmakować regionalnych potraw. Tymczasem nasze gospodynie lubią także eksperymenty. I tak powstały placki z pokrzywy Pani Wali ze Starego Berezowa pod Hajnówką. Przepis jest aktualny wiosną, bo wtedy najłatwiej o główny składnik.

Żeby zrobić placuszki z pokrzywy należy zalać wrzątkiem pokrzywę, by się sparzyła. Następnie kroimy cebulę i szczypior. W kolejnym kroku wbijamy jajka do miski i je ze sobą mieszamy. Gdy już mamy przygotowane składniki to zaczynamy je łączyć. Do pokrzywy wlewamy zmieszane jajka oraz wsypujemy trochę szczypioru. Dodajemy też mąkę. Następnie formujemy wszystko w jednolitą masę i smażymy na złoty kolor. Placuszki warto zjeść z jogurtem naturalnym bądź śmietaną.

Pokrzywa jest bardzo zdrowa. Można ją nie tylko jeść, ale też pić. Dobra jest choćby na krążenie. W dalszej części filmu można zobaczyć jak wygląda pokrzywa z miodem oraz nalewka z pokrzywy. Warto dodać, że roślina ta rozrzedza krew, dlatego też trzeba zachować pewien umiar. Jedno jest pewne – na pewno warto ją jeść dla zdrowia i przyjemności!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Takie są kolory Podlasia. Przepiękne widoki tutaj to codzienność!

Blogerzy Travelove-travels dosyć pieczołowicie udokumentowali kolory Podlasia będąc w Krainie Otwartych Okiennic, a także w pustelni w Odrynkach. Te dwa miejsca cieszą się nieustanną popularnością odwiedzających. Zarówno wsie Trześcianka, Soce i Puchły (a także wszystkie obok) oraz skit goszczą naprawdę wiele osób. W tym roku nie powinno być inaczej, a powyższy film może być tylko zachętą by tam jechać.

Kolory Podlasia to nie jest wymysł. Malowania domów w konkretnych barwach mają swoje znaczenie. Tak jak drewnianych cerkwi. Na przykład zielonym powierza się opiekę Duchowi Świętemu. Żółty to natomiast powierzenie domu konkretnemu świętemu. Dlatego też warto pojechać na Podlasie i zapytać na miejscu komu powierzono dany dom. Dodamy tylko, że jeżeli ktoś jeszcze nie był, to może się zdziwić jak otwarci mieszkają tu ludzie. Bardzo chętnie porozmawiają nawet z obcymi.

Warto też zwrócić uwagę na przyrodę. Obecnie wszystko kwitnie, toteż kolory Podlasia występują również na łąkach, polach, drzewach i przydomowych ogrodach. Pięknie zazielenił się krajobraz. Dlatego, gdy będziecie mieli kilka dni wolnych koniecznie przyjedźcie!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Mogliście nie wiedzieć, że w Białymstoku jest aż tyle cerkwi! Czy znacie je wszystkie?

Z perspektywy Białegostoku czy ogólnie Podlasia cerkwie nie wzbudzają zbyt wielkiego zainteresowania. Po prostu jest to świątynia osób prawosławnych, tak jak kościoły są świątyniami katolików. Jednak przyjeżdżający do naszego regionu z innych rejonów kraju są bardzo nimi zainteresowani. Co ciekawe w innych regionach też są cerkwie, ale liderem jest Podlaskie. Zaś sam Białystok jest miastem, gdzie stoi ich najwięcej bo 12. Powyższy film pokazuje je wszystkie.

Największą cerkwią jest ta znajdująca się na Antoniuku. Przepiękny budynek zyskał niedawno ogromną dzwonnicę. Warto też zainteresować się najstarszym budynkiem w Białymstoku czyli świątynią stojącą na wzgórzu Św. Marii Magdaleny u zbiegu ulic Kalinowskiego, Krakowskiej i Kijowskiej. Warto też zobaczyć przepiękną cerkiew Haga Sofia, która jest prawdziwą perłą architektury. Warto zwrócić uwagę, że nie jest to po prostu kopia świątyni z Konstantynopola.

Według autora projektu białostockiej Hagia Sophia architekta Michała Bałasza kopie zazwyczaj wyglądają źle, gdyż nie uwzględniają kontekstu historycznego ani krajobrazowego. Teren, na którym powstała białostocka świątynia jest otwarty, równinny, nieco wywyższony. Dlatego przyjęto, że będzie on stanowił jego zasadniczą dominantę. Zaprojektowano pięciokopułową świątynię, z wyraźnie dominującą centralną kopułą o rozpiętości 16 metrów.

Nie można nie wspomnieć także o cerkwi św. Mikołaja stojącej w samym centrum Białegostoku. Szczególnie zwiedzając ten przybytek koniecznie wejdźcie do środka. To, co namalowane w środku to prawdziwe dzieło sztuki. Można je oglądać z zachwytem przez długi czas, analizując każdy szczegół. Podobnie interesujący wystrój jest w pozostałych świątyniach. Tym właśnie różnią się cerkwie prawosławne od kościołów. Te drugie w środku są przeważnie bardzo skromne.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Na Podlasiu w końcu ciepłe dni. Zobacz jak zrobić Chołodok.

Po bardzo długiej, zimnej i deszczowej wiośnie w końcu można powiedzieć, że nadchodzi lato. Dni są coraz cieplejsze i wszystko wskazuje na to, że tak zostanie. Zanim nie zrobiło się jeszcze zupełnie gorąco, to już teraz warto poznać przepis na Chołodok. Prosto z pięknej wsi Budy z głębokiej Puszczy Białowieskiej. Przy okazji zobaczcie na filmie jakie to są piękne miejsca! Uwzględnijcie je koniecznie, gdy będziecie się wybierać w tamte rejony.

Przepis na Chołodok czy też Chłodnik jest z bardzo dawnych czasów. Dlatego też – jak zachwala Pani Marysia, która na filmie pokazuje jak się go robi – to samo zdrowie. Jak to wszystko zacząć? Na początku warto wyhodować własny szczypior. Musimy też przyrządzić „kwas” z ogórków. Kiedyś robiono chłodnik z kwasu chlebowego, teraz kwasi się ogórki zaś późniejszego „kwasu” się nie wylewa tylko robi się z niego chłodnik. Dlatego jeżeli chcecie zjeść przepyszny chłodnik musicie najpierw kupić ogórki i je zakwasić.

Do samego chłodnika potrzebna będzie też biała cebula, którą musimy drobno pokroić. Następnie wrzucamy ją do miski i lekko solimy. Następnie obieramy i kroimy krótkie ogórki również na małe kawałki. Dodajemy koperek, który musi być również drobno posiekany. Dodajemy też łyżeczkę cukru dla przełamania smaku. Wszystko zalewamy wcześniej przyrządzonym „kwasem” z ogórków. Najlepiej, gdy jest schłodzony. Po zalaniu wszystko mieszamy, dodajemy pieprzu i śmietany. Wszystko mieszamy i degustujemy. Warto też do chłodnika ugotować lub upiec ziemniaki. Połączenie tych dwóch smaków to prawdziwa, podlaska poezja.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej. Co warto tu zobaczyć?

Na początku wyjaśnijmy czym właściwie jest Park Krajobrazowy. Chociaż już sama nazwa nam wskazuje, to jednak może nie wszyscy wiedzą co za nią właściwie się kryje. Jest to forma ochrony przyrody. A właściwie dosyć spory obszar, na który składają się przede wszystkim rezerwaty przyrody. I na omawianym terenie jest ich całkiem sporo. Dlatego postanowiliśmy przedstawić Wam – gdzie warto się wybrać.

Najstarszym jest Budzisk. Powstał on w 1970 roku i jest w nim zachowany w naturalnym stanie fragment Puszczy Knyszyńskiej ze zbiorowiskami leśnymi grądowymi i torfowiskowymi, łąkowymi i licznymi źródliskami. Możemy go zobaczyć na własne oczy, gdy wybierzemy się leśną drogą z Supraśla do Czarnej Białostockiej (lub odwrotnie). Możemy to zrobić rowerem, samochodem czy pieszo. Kolejnym najstarszym jest rezerwat Karczmisko z 1971 roku. Tam podziwiać możemy zachowane naturalne siedliska leśne charakterystyczne dla Puszczy Knyszyńskiej. Rezerwat znajduje się po drodze z Białegostoku do Augustowa zaraz za Rybnikami. Zupełnie obok, jeszcze bliżej tej miejscowości znajduje się młodszy rezerwat Krzemianka, który możecie zobaczyć na powyższym filmie. Charakteryzuje się dużym bogactwem szaty roślinnej, wysokim stopniem jej naturalności i urozmaiconą rzeźbą terenu, oraz obszaru źródliskowego strumienia.

Bliżej Supraśla znajdują się takie rezerwaty jak Jałówka, Krzemienne Góry, Las Cieliczański, Krasne czy Surażkowo. Chociaż warto pospacerować w każdym z nim, to naprawdę świetna wyprawa spotka Was w Krzemiennych Górach. Jak sama nazwa wskazuje – płasko tam nie będzie. Odrobina wspinaczki zaś pobudzi krążenie.

Warto też wybrać się do rezerwatu Chomontowszczyzna. To młody rezerwat, bo z 1999 roku, ale jest to teren chroniony ze względów naukowych i dydaktycznych. Odznacza się wysokim stopniem naturalności, stanowiącym ostoję żubrów. Poniżej przedstawiamy całą tabelę z rezerwatami.

Nazwa rezerwatu

Data utworzenia

Powierzchnia [ha]

Cel ochrony

Typ rezerwatu

Typ ochrony

Bahno w Borkach

1990

286,90

zachowanie cennych, dobrze wykształconych zbiorowisk torfowiskowych o charakterze borealnym, odznaczających się bogactwem flory roślin naczyniowych i mszaków oraz występowaniem dużej liczby gatunków chronionych

leśny

ścisła, czynna

Budzisk

1970

328,51

zachowanie w naturalnym stanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej ze zbiorowiskami leśnymi grądowymi i torfowiskowymi, łąkowymi i licznymi źródliskami

leśny

czynna

Chomontowszczyzna

1999

234,42

zachowanie ze względów naukowych i dydaktycznych fragmentu Puszczy Knyszyńskiej odznaczającego się wysokim stopniem naturalności, stanowiącym ostoję wolnożyjącego stada żubrów

leśny

czynna

Góra Pieszczana

1987

220,10

zachowanie naturalnych drzewostanów świerkowo-sosnowych,

leśny

czynna

Jałówka

1990

277,03

zachowanie cennego fragmentu Puszczy Knyszyńskiej obejmującego charakterystyczne dla jej obszaru układy geomorfologiczne i wyróżniającego się bogactwem zbiorowisk roślinnych

leśny

czynna

Jesionowe Góry (*)

1987

376,55

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej z licznymi cennymi zbiorowiskami roślinnymi, zachowanymi przeważnie w stanie naturalnym

leśny

czynna

Karczmisko

1971

16,57

zachowanie naturalnych siedlisk leśnych charakterystycznych dla Puszczy Knyszyńskiej

leśny

czynna

Kozłowy Ług

1997

139,45

zachowanie rozległego torfowiska, będącego w początkowym stadium sukcesji leśnej, odznaczającego się wysokim stopniem naturalności oraz występowaniem wielu gatunków roślin rzadkich i chronionych

torfowiskowy

czynna

Krasne

1990

85,22

zachowanie cennego fragmentu Puszczy Knyszyńskiej obejmującego dobrze wykształcone zbiorowiska leśne, głównie z grupy borów i borów mieszanych

leśny

czynna

Krzemianka

1987

230,91

Zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej, charakteryzującego się dużym bogactwem szaty roślinnej, wysokim stopniem jej naturalności i urozmaiconą rzeźbą terenu, oraz obszaru źródliskowego strumienia o nazwie Krzemianka

leśny

czynna

Krzemienne Góry

1987

73,56

zachowanie zbiorowisk leśnych typowych dla Puszczy Knyszyńskiej, występujących na wale kemowym

leśny

czynna

Kulikówka (+)

1987

10,88

zachowanie fragmentu łęgów  w Puszczy Knyszyńskiej z obfitym  stanowiskiem pióropusznika strusiego

florystyczny

czynna

Las Cieliczański

1990

370,58

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej z licznymi, cennymi zbiorowiskami leśnymi o charakterze naturalnym, reprezentowanymi głównie przez grądy z rzadkim w naszych lasach wiązem górskim, bory mieszane i olsy

leśny

czynna

Międzyrzecze

1990

249,86

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej z licznymi źródliskami i zbiorowiskami roślinnymi, jak też wielu chronionych gatunków roślin

leśny

czynna

Stara Dębina

1987

33,68

zachowanie starodrzewu dębowego występującego na siedlisku lasu mieszanego oraz stanowisk dębu bezszypułkowego na północnej granicy jego zasięgu

leśny

czynna

Stare Biele

1987

255,65

zachowanie cennych fragmentów Puszczy Knyszyńskiej, obejmujących dobrze wykształcone zbiorowiska roślinne z szeregiem roślin chronionych i rzadkich oraz zachowanie kompleksów bagien i zarastających łąk będących ostoją zwierząt

leśny

czynna

Starodrzew Szyndzielski

1990

79,74

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej, obejmującego starodrzew typu ciepłolubnego lasu sosnowo-świerkowo-dębowego, charakterystycznego dla północnej części Puszczy Knyszyńskiej, odznaczającego się dużym stopniem naturalności i występowaniem wielu gatunków roślin rzadkich i chronionych

leśny

czynna

Surażkowo

1987

134,05

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej, obejmującego liczne zbiorowiska leśne o wysokim stopniu naturalności ze znacznym udziałem leśnych zbiorowisk torfowiskowych.

torfowiskowy

czynna

Taboły

1999

302,44

zachowanie boru świerkowego torfowcowego oraz lasu brzozowo-sosnowego z licznymi gatunkami roślin rzadkich i chronionych

leśny

czynna

Wielki Las

1990

129,33

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej obejmującego głównie liczne zbiorowiska leśne o charakterze borowym i wysokim stopniu naturalności

leśny

czynna

Woronicza

1989

133,80

zachowanie doliny, strumienia oraz przyległych wzniesień morenowych wraz z występującymi tu licznymi, charakterystycznymi dla tego regionu zbiorowiskami roślinnymi, jak też chronionych i rzadkich gatunków roślin

florystyczny

czynna

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rowerem po Podlasiu. Od Knyszyna przez Tykocin do Choroszczy.

Rowerzyści na Podlasiu mają raj. Niezliczona liczba ścieżek, dróżek i dróg, którymi można pojechać zachęca do rekreacyjnej jazdy jednośladami. Tym razem na powyższym filmie możemy zobaczyć trasę z Knyszyna przez Tykocin do Choroszczy. Warto dodać, że do miasta początkowego wyprawy można dojechać pociągiem, co jest dosyć dobrym pomysłem dla tych, co nie chcą robić bardzo dużo kilometrów. Często jest tak, że wielu turystów przyjeżdża do Białegostoku (bo tu najłatwiej dojechać pociągiem z Polski) i dopiero dalej wybiera się w drogę – w głąb Podlasia.

Zarówno Białystok jak i jego okolice oferują wiele ciekawych tras, jednak jeżeli ktoś często jeździ jednośladem, to w końcu może mu się znudzić trasa, w której zawsze trzeba pierwsze kilometry pokonać poprzez przebijanie się przez miasto. Jest to o tyle uciążliwe, że co chwilę trzeba stać na światłach, a ci co bardziej przestrzegają prawa – przez niektóre przejścia muszą rower przeprowadzać. Co innego, gdy startujemy w takim Knyszynie. Wówczas możemy jechać bez zatrzymywania się na przykład do samej Choroszczy.

Chyba, że po drodze zwiedzamy, robimy zdjęcia, jemy obiad. Wtedy przerwy oczywiście są, ale dużo przyjemniejsze niż takie, gdzie patrzymy na sygnalizator czekając na zielone światło. Dlatego też wyprawa pociągiem do Knyszyna i powrót rowerem lub tego typu podobne wyprawy do innych podlaskich miast, to doskonały pomysł na spędzenie aktywnie czasu. Dużo rowerzystów można także spotkać w pociągu do Walił czy Augustowa.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Robert Makłowicz nie skończył z Podlasiem. Stół się uginał od jedzenia!

Robert Makłowicz – na swoim kanale na YouTube opublikował już drugi odcinek poświęcony Podlasiu. Tym razem usmażył placki ziemniaczane (aczkolwiek inaczej niż to zwykle się robi) i podał je z sosem grzybowym. Później wybrał się do Słuczanki, gdzie został przywitany tak, jak chciałby być przywitany każdy, kto na Podlasie dotrze. Lokalne gospodynie ugotowały tyle jedzenia, że stół się uginał!

Warto jednak dodać, że Robert Makłowicz nie tylko rozprawia o gotowaniu, ale także o zwiedzaniu. Pokazał podlaskie bagienka, żubry, a na koniec wspominaną gościnność. Przy okazji sam się czegoś dowiedział – a mianowicie jakie to znane osobistości pochodzą ze Słuczanki. Nie zabrakło też wycieczki do niedoszłej stolicy całego świata w Starej Grzybowszczyźnie oraz posmakowania lokalnego bimberku.

Trzeba przyznać, że film bardzo szybko odbił się echem w Polsce. Nasz region za każdym razem jest odbierany tak samo nostalgicznie. Jako świat, który oparł się wielkiemu rozwojowi cywilizacyjnemu i paradoksalnie zyskał na tym dużo więcej niż te wszystkie wielkie miasta, które mają problemy z powietrzem, korkami i zniszczoną przyrodą. Dlatego też zarówno Robert Makłowicz jak i wszyscy, którzy do nas przybywają przypominają sobie dawno zapomnianą prawdę iż nie wszystko złoto, co się świeci. Ten fałszywy blask wielkich miast widać właśnie z perspektywy Podlasia najlepiej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Robert Makłowicz w Kruszynianach! Zobacz film jak mistrz gotuje na Podlasiu!

Popularny i uwielbiany Robert Makłowicz w ostatnim czasie zwiedza Polskę oraz gotuje tu i ówdzie. W najnowszym odcinku swojego kanału na YouTube odwiedził nasze ukochane Podlasie. Konkretnie to znane wszystkim Kruszyniany. Co ugotował mistrz u Tatarów? Na pewno zobaczycie mnóstwo podlaskiej kuchni (w tatarskim wydaniu). Mało tego, Dżenneta Bogdanowicz zradziła Makłowiczowi swój przepis na mohliki czyli ichniejszą babkę ziemniaczaną. Zatem możecie spróbować także u siebie tego wypieku! Serdecznie zapraszamy do oglądania!

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Takiego filmu jeszcze nie było! Świetna wycieczka ukazująca Podlasie i Pojezierze Suwalskie!

Jeżeli chcecie ten film obejrzeć, to usiądźcie wygodnie w fotelu. Jacek Salnikow – autor zrobił niemalże pełnometrażowy dokument dotyczący zwiedzania Podlasia i Pojezierza Suwalskiego – znajdujących się w województwie Podlaskim. Można zobaczyć naprawdę mnóstwo atrakcji naszego regionu. Oczywiście nie zabrakło tych najważniejszych, ale  też takich co są mniej znane. Dlatego jeżeli ktoś się wybiera do nas lub mieszka w Podlaskiem i kocha zwiedzanie – to powinien ten film zdecydowanie obejrzeć. Piękne widoki, mnóstwo informacji i historii.

Wycieczka zaczyna się w Mielniku na południu województwa. Następnie możemy zobaczyć między innymi Grabarkę, Odrynki, Jałówkę, Kruszyniany, Supraśl, Kurowo, Waniewo, Śliwno, Trześciankę, Białystok, Choroszcz, Tykocin, ale także Biebrzański Park Narodowy, Kanał Augustowski, Augustów, Suwałki, Wigry, Wodziłki, Stańczyki (Mazury). Autor nie tylko wszędzie dotarł, ciekawie opowiedział, ale także sfilmował z dołu i z góry. Synteza w postaci tego filmu świetnie oddaje jakim świetnym miejscem jest Podlaskie.

Dlatego też, warto korzystać, gdy tylko za oknem pogoda dopisuje. Wtedy trzeba się pakować i przyjeżdżać lub też będąc na miejscu – planować trasę i objeżdżać. Tylko zobaczenie tych wszystkich miejsc na własne oczy, poczucie zapachów, usłyszenie dźwięków, dotknięcie i ogólnie zwiedzanie wszystkimi zmysłami da nam ogromną satysfakcję. Obejrzenie filmu niech będzie tylko namiastką, która zainspiruje do czegoś więcej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Niezwykła historia Białegostoku. Poznajcie dzieje stolicy województwa.

Chociaż o historii Białegostoku napisano i powiedziano już wiele, to bardzo ważne są wszystkie syntetyczne opracowania. Szczególnie, gdy są w formie wideo jak powyżej. Dzięki czemu wiele osób, które ma problemy z czytaniem dłuższych form może sobie posłuchać. A jest o czym, bo historia Białegostoku jest niezwykła. Niegdyś było to miasto wielokulturowe, które pełniło bardzo ważną rolę w gospodarce całego regionu. Białystok, historia, ale też jego współczesność to tematy tego filmu.

Co się wydarzyło w historii miasta? Czasy Branickich, zamachy, pogrom w 1905 roku, Getto Białostockie i powstanie w nim, a także wiele wiele innych. Do tego z filmu poznacie ciekawe miejsca, bo Białystok to nie tylko Pałac Branickich.

Z czasów obecnych warto zwrócić uwagę na ciekawy paradoks. Jesteśmy uznawani za jedno z najlepszych miejsc do życia w Europie, a jednocześnie jest u nas wysokie bezrobocie (8,2 proc.) i bardzo niskie zarobki w porównaniu z zachodem kraju.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zobacz film z 1945 roku. Totalnie zniszczony Białystok po II wojnie światowej.

Białystok, to niegdyś wielki przemysłowy ośrodek włókienniczy, po II wojnie światowej kompletna ruina. Zanim wojna wybuchła – w mieście działało 80 fabryk tekstylnych i 40 innych zakładów. Gdy był jej koniec – z głównych budynków w mieście przetrwały tylko kościoły czy brama wjazdowa do Pałacu Branickich. Skala zniszczeń była tak wielka mimo, że Białystok nie był areną walk. Po prostu Niemcy uciekając przed drugim napadającym na Polskę – Rosjanami – zaczęli podpalać wszystko. Pozostały tylko szkielety konstrukcji.

Powyższy film został nagrany w 1945 roku przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. To wtedy do Białegostoku przyjechała specjalna komisja, a następnie ogłoszono miesiąc odbudowy miasta. To co widzimy na zdjęciach, to jednak tylko fragment rzeczywistości ukazywany w sposób propagandowy. Ważniejsze niż to co widzimy, jest to czego na filmie nie było – a miało miejsce w rzeczywistości.

Dzisiejszy wygląd miasta zawdzięczamy Stanisławowi Bukowskiemu – wybitnemu architektowi z Wilna. To jego spuścizna pozostała w mieście. Odbudowane fabryki i inne zakłady – już dawno nie istnieją – tak samo jak poprzednia epoka. Film jednak bez wątpienia ma wartość historyczną, dzięki czemu udokumentowane jest jak zostaliśmy zniszczeni wojną.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kiełbasa wędzona i chleb na zakwasie – zróbcie sami pokarm do koszyka!

Wielkimi krokami zbliża się Wielkanoc. Jej nieodłącznym elementem jest święcenie koszyka z pokarmem. Najbardziej tradycyjny zawiera jajka, kiełbasę, pieczywo i sól. Warto rozważyć czy je kupić i poświęcić czy też podjąć staranie, by samodzielnie stworzyć pokarm. Da to naprawdę dużo satysfakcji. O ile jajka i sól powstają w taki sposób, że możemy je tylko kupić to kiełbasa i pieczywo jest produktem wytworzonym. Na Podlasiu bardzo wiele przywiązuje się uwagi do tradycji i zwyczajów. Dlatego też warto włożyć trochę serca od siebie, by jeszcze bardziej poczuć ich moc i samodzielnie wytworzyć takie produkty.

Ostatnie czasy są takie, że ludzie siedzą w domu przed ekranem komputera lub smartfona. To prosta droga do nieszczęścia. Dlatego też spędzenie czasu przy świątecznym stole z rodziną jest przerwaniem tej zmarnowanej drogi, do której sami siebie prowadzimy. Wielkanoc to nie jest zwykłe święto, bo to też czas by zastanowić się nad tym co w życiu robimy. Śmierć na krzyżu to nie tylko koniec, ale też początek czegoś nowego. Dlatego też warto zastanowić się co w życiu skończyć, by coś nowego zacząć.

Wytworzenie własnych produktów do koszyczka można potraktować właśnie w ten sposób – jako stworzenie czegoś nowego w swoim życiu, poświęcenie tego, a następnie spożycie. Może to natchnie Was również, by w ten sam sposób zmienić inne sprawy swego życia – jedne zakończyć, a innym dać nowy początek, poświęcić i skonsumować. To już pozostawiamy Wam do refleksji. My natomiast skupimy się na tym jak stworzyć własne pieczywo i kiełbasę do koszyka.

Zaczniemy od wędliny. Film – jak ją wykonać obejrzycie powyżej. Potrzebować będziecie następujących składników: Mięso mielone: boczek i łopatkę pokrojona w kostkę. Z przypraw mieloną gorczycę oraz pieprz ziołowy. Potrzebnych będzie też kilka ząbków czosnku (wedle uznania). Nie może też zabraknąć soli. Wszystko to znajdować się powinno w jelicie – więc ich też będziemy potrzebować.

Jeżeli chcecie stworzyć chleb na zakwasie, to musicie zacząć już teraz, bo tworzenie własnych produktów wymaga czasu.

Potrzebować będziecie zakwasu, drożdży, mąki żytniej i soli. Informacje o tym jak wszystko wykonać znajdziecie w filmie powyżej. Nam pozostaje życzyć smacznego!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tajemnicza siwa małpa z puszczy? Obejrzyjcie dokument-klasyk „Dziwadło”.

Ireneusz Prokopiuk zasłynął swoimi produkcjami – szczególnie w naszym regionie. Najbardziej znany dokument jaki stworzył to „Rudaki”. To nazwa miejscowości na granicy z Białorusią, niedaleko Kruszynian, daleko na wschodzie. Dojazd tam przypomina dojazd na koniec świata. W 2003 roku autor pojechał tam z kamerą i zapytał starszych mieszkańców o to, co się w ich życiu zmieni, gdy 1 maja 2004 roku Polska będzie w Unii Europejskiej. Cóż… okazało się, że wielkie nadzieje jakie pokładali w członkostwie – Polacy – w Rudakach aż tak mocno nie wybrzmiewały.

Jeszcze innym dokumentem, który powstał w tamtym okresie było „Dziwiadło”. Tym razem Prokopiuk szukał małpy w Puszczy Białowieskiej. Zabawna historyjka po raz kolejny ukazała pewne zjawisko jak w Rudakach. Do tego w filmie można zobaczyć słynną Simonę Kossak. Akcja dokumentu dzieje się podbielskich wsiach: Podbiele oraz Kozły. Mieszkańcy skarżą się, że w lesie nocami wyje jakieś dziwadło. Co to może być? Człowiek? Pies? Małpa?

Simona Kossak wówczas apelowała, by sobie nie robić żartów, bo jeżeli to naprawdę małpa to właśnie marznie i trzeba ją zacząć szukać. Jak ta historia się skończyła? Po małpie słuch zaginął, ale legenda żyje nadal.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok – wiele może Was tu zaskoczyć. Zobacz zanim tu przyjedziesz!

Białystok to miejsce, które staje się coraz atrakcyjniejsze dla turystów. Tym razem naszym miastem zainteresował się dziennikarz Mateusz Grzymkowski, który na swoim kanale YouTube w niezwykle barwny sposób pokazał i opowiedział o naszym mieście. Dzięki czemu wszyscy, którzy kojarzą nas z Kononowiczem, disco polo mogą słodko się zdziwić.

Od niedawna stolica Podlasia kojarzy się wielu negatywnie. Swoją cegiełkę dołożył tu m.in. Lord Kruszwil, który pokazał Białystok jako zacofaną wieś. W swoim vlogu niemal równo po „słynnym” nagraniu pokazuję Białystok z zupełnie innej strony. Wiele może Was zaskoczyć! Zobacz zanim tu przyjedziesz! Vlog „Białystok stolica Podlasia!” jest krótką opowieścią o miejscach mniej i bardziej znanych. Bo przecież to wschodnie miasto to nie tylko disco polo, Zenek Martyniuk czy Krzysztof Kononowicz. Ma o wiele więcej do zaoferowania! Nie zdradzam jednak wszystkiego. Wskazuję drogę i liczę, że ten vlog zachęci Was do przyjazdu do stolicy Podlasia jak i do pozostałych miejsc na Podlasiu. – opisuje dziennikarz.

Na filmie zobaczymy oczywiście Pałac Branickich, katedrę, murale czy drewniane domy. Warto jednak zobaczyć film dlatego, że jest wszystko co widzimy jest ciekawie opowiedziane. Na szczęście Mateusz Grzymkowski nie odkrywa wszystkich kart i zostawia coś dla tych, co nigdy u nas nie byli i być może skuszą się na odwiedziny. Szczególnie latem – gdy Rynek tętni życiem niemal całą dobę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlasie jest piękne! Ten film pokazuje najlepsze zakątki regionu.

Trudno jest wybrać jeden najlepszy, bo tych najlepszych zakątków na w Podlaskiem jest całe mnóstwo. Powyższy film pokazuje Białowieski Park Narodowy, Kruszyniany, Bohoniki, Wasilków i Świętą Wodę, a także klasztor w Wigrach. A to tylko ułamek tego, co Podlaskie oferuje zwiedzającym. Znów nadchodzą ciepłe dni, można więc planować turystyczne wypady po regionie. Żeby na spokojnie wszystko zobaczyć – trzeba co najmniej tygodnia.

Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć wszystko, to musiałby podzielić sobie województwo na mniejsze kawałki. Oddzielnie zwiedzić południe (namiastka w filmie powyżej), osobno wschód (miejsca z głównego filmu) a także jeszcze osobno północ. Warto też zobaczyć zachód, który trzeba by było podzielić na tereny biebrzańskie, łomżyńskie i ciechanowskie. Niekiedy trzeba byłoby zwiedzać powiatami, żeby nie przeoczyć niczego.

Dlatego też dobrym pomysłem jest przyjechanie do Białegostoku i tu pozostanie na cały czas zwiedzania. Dosyć dobrze skomunikowanie pociągami pozwoli zwiedzić część. W bardziej niedostępne miejsca dojedzie też autobus. W ostateczności można skorzystać z wynajmowania samochodu. Oczywiście to wszystko zakładając, że nie macie własnego środka transportu, aczkolwiek w dzisiejszych czasach to rzadkość.

Niech te filmy będą namiastką tego co można na Podlasiu zobaczyć. Właściwą wycieczkę zorganizujcie samodzielnie – da Wam to dużo frajdy. Pomóc może Wam w tym nasz dział „atrakcje” i „turystyka”.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tych Panów przedstawiać nie trzeba. Zobaczcie jak oni śpiewają!

Może trochę przesadziliśmy ze stwierdzeniem „śpiewają”, ale jakieś dźwięki z siebie wydają. Aktorzy Białostockiego Teatru Lalek – Ryszard Doliński, Andrzej Beya-Zaborski i Krzysztof Dzierma wystąpili w piosence „Naturszczycy”, która pochodzi ze spektaklu „Krótki kurs piosenki aktorskiej” – Wojciecha Szelachowskiego. Samo wystąpienie przed kamerami wyreżyserował natomiast Maciej Szelachowski.

Panowie znani są z niezapomnianej trylogii „U Pana Boga…” Jacka Bromskiego, gdzie wcielili się w rolę zacnych mieszkańców Królowego Mostu – proboszcza (Dzierma), komendanta (Beya-Zaborski) i przedsiębiorcy (Doliński). Warto jednak dodać, że wszyscy trzej mają na koncie bardzo wiele udanych występów teatralnych. Choćby Ryszard Doliński w kultowym Texas Jim, Beya-Zaborski w Szwejku. Krzysztof Dzierma to natomiast kompozytor. Jest twórcą muzyki do ponad spektakli teatralnych w całej Polsce. Dlatego też jego występ w „Krótkim kursie piosenki aktorskiej” to unikat, gdyż wcześniej widzieliśmy go właśnie tylko w filmach Bromskiego.

Spektakl „Krótki kurs piosenki aktorskiej” miał swoją premierę w 2015 roku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Przepiękna zima, cudowne widoki. W poszukiwaniu żubra na Podlasiu.

Tytuł tego filmu może być mylący. Bowiem autor jest YouTuberem i w ten sposób (chyba?) szukał sposobów na kliknięcia. My natomiast postanowiliśmy wspomnieć o tym filmie, bo ujęcia były tego warte. Przepiękna zimowa aura sprawiła, że nasz region wyglądał magicznie. Zazwyczaj spędzające dnie w lasach żubry natomiast wyszły na polany w poszukiwaniu jedzenia. Wykorzystał to autor filmu i zaprezentował swoim widzom. W efekcie można teraz podziwiać wspaniałe obrazy województwa podlaskiego.

Autor „Kołem się toczy” pisze tak: Żubra chciałem zobaczyć już od baaaardzo dawna. Natomiast blisko 3 lata temu pojawił się w mojej głowie pomysł odwiedzenia Podlasia zimą celem poszukania żubrów i nagrania o żubrach filmu. Jako, że najlepszym okresem do obserwacji dziko żyjących żubrów jest zima, to też ciężko było mi się zebrać w sobie i pojechać na Podlasie w tym okresie. Sami rozumiecie – nie mam sań i reniferów żeby na Podlasie dojechać (eh te podlaskie żarciki :D). No ale przez deficyt podróży ostatnimi czasy w końcu się zmobilizowałem (było łatwiej po zrobieniu prawka 😀 ) no i pojechałem hen na daleką północ celem znalezienia Żubrów. Ale tych dzikich żubrów oczywiście! Żadne tam zagrody mnie nie interesują. No i po 2 tygodniach poszukiwań powstał taki oto właśnie film.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wyglądały przedwojenne Suwałki. Zobacz film z 1937 roku.

Zwykle stare filmy z podlaskich miast możemy oglądać tylko dlatego, że kręcili je żołnierze okupantów na potrzeby propagandy. Zarówno niemieccy jak i rosyjscy – prowadząc wojnę na wielu frontach – tworzyli całe dokumenty dla swoich obywateli, by utwierdzać ich w słuszności prowadzonej polityki względem innych państw. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, bo film z Suwałk powstał w 1937 roku czyli w czasie, gdy II Rzeczypospolita Polska cieszyła się niepodległością już 19 lat. U władzy był już Hitler, jednak życie w Polsce toczyło się spokojnie – a tym bardziej w Suwałkach. Przypomnijmy tez, że wówczas nasz kraj granicami sięgał aż do Wilna, więc nasz region był bardziej w środku niż na wschodzie.

Niniejsze filmy pokazują tzw. dzielnicę żydowską w Suwałkach. Na nagraniu zobaczycie na przykład Synagogę, Park, czy też jedne z głównych ulic w mieście – Noniewicza oraz Marii Konopnickiej. Nie zabrakło w kadrach słynny jarmarku. Film składa się z dwóch części. W tej drugiej możemy obejrzeć cmentarz żydowski przy ulicy Zarzecze, publiczną łaźnię, ulicę Kościuszki, ratusz czy rzekę Czarną Hańczę. Warty uwagi jest również Dom Starców Żydowskich, który znajdował się przy ulicy Noniewicza.

https://www.youtube.com/watch?v=uNhMdLafcZ4

Dziś nie istnieje już ani gmina żydowska ani synagoga. Ulica Noniewicza nazywała się wówczas Joselewicza 36 i tam znajdowała się świątynia. Bożnica pochodząca z 1828 roku była murowana, o długości 30 metrów i szerokości 16 metrów. Miała dwa rzędy wielkich okien i osiem kolumn od frontu. Charakterystycznym elementem budowli były: okazały kolumnowy portyk oraz falista attyka. Okolice synagogi zamieszkiwała do II wojny światowej głównie mniejszość żydowska, której przedstawiciele w znacznym stopniu opanowali lokalny handel i przemysł.

Synagoga została zdewastowana przez Niemców na początku okupacji. Po wojnie częściowo zniszczony i opuszczony budynek stopniowo popadał w ruinę. W 1952 roku świątynia została wpisana do rejestru zabytków województwa białostockiego. Jako właściciela budynku wskazano Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, Oddział w Białymstoku. Cztery lata później, w 1956 r. synagoga, będąca już w stanie katastrofy budowlanej, na polecenie władz lokalnych i za zgodą ówczesnego ministra kultury została skreślona z listy zabytków i zburzona.

Tak wyglądały przedwojenne Suwałki. Zobacz film z 1937 roku.
Synagoga w Suwałkach, stojąca przy ul. Joselewicza 36 / fot. Archiwum UM Suwałki

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pielmieni to wyjątkowy przysmak. Można go posmakować na Podlasiu.

Pielmieni to potrawa, która na Podlasie przywędrowała aż z Syberii! U nas upowszechniła się za sprawą bieżeństwa, gdy prześladowani uciekali z Polski na wschód. Osób takich można liczyć w miliony, stąd też wielu mieszkańców ma lub miało w swojej rodzinie dziadków i pradziadków, którzy przeżyli wygnanie. Ci, którzy skazani byli na tułaczkę często nie przeżywali tego. Niektórzy mieli więcej szczęścia i wrócili. Z bagażem doświadczeń, przywozili ze sobą nowe pieśni, wzory tkackie, wiedzę o tradycjach i zwyczajach, ale też przepisy kulinarne. W tym właśnie Pielmieni czyli małe pierożki z nadzieniem mięsnym.

Nazwa pielmieni pochodzi z okolic Uralu i oznacza „chlebowe ucho”. Pierożki od naszych pierogów różnią się nie tylko rozmiarem, ale jeszcze tym, że w środku oprócz mięsnego farszu mają jeszcze przepyszny rosół. Stąd potrzeba, by były małe, bo aby poznać ich smak – trzeba wkładać do buzi w całości. Jak się je robi? Można zobaczyć w filmie powyżej. Oprócz tego można zobaczyć jak plecie się kosze ze słomy, wazony czy pojemniki.

Co do pielmieni – to żeby je stworzyć potrzebujemy mąki, jajka, wody i oliwy. Do farszu potrzebować będziemy surowego mięsa i cebuli. Do tego jeszcze musimy zrobić rosół, by na wszystko ze sobą wszystko połączyć. Warto też mieć kieliszek, dzięki któremu uda nam się stworzyć maleńkie krążki na pierożki. Pielmieni gotujemy krótko. Gdy wypłyną z wody, to ok. 2-3 minuty. Można je podawać z podsmażoną cebulką, masłem i pieprzem, ze śmietaną a nawet z octem. Pielmieni mają niepowtarzalny i wyjątkowy smak.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Te widoki zapierają dech w piersiach. Tak wygląda Podlaska Noc 2.0.

Film autorstwa Szczepana Skibickiego – Podlaska noc 2.0 to projekt który był realizowany przez ostatnie 5 lat. Żeby nagrać takie wyjątkowe obrazy trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. Szczególnie, że nie jesteśmy Kalifornią i pogoda u nas nie zawsze dopisuje. A żeby stworzyć jedno dobre ujęcie w technice poklatkowej – trzeba poświęcić niekiedy wiele godzin. Tutaj mamy takich ujęć sporo – a każde idealne. Do tego występują na nich takie rzadkie zjawiska jak zorze polarne, obłoki srebrzyste czy komety.

Ponadto autor filmu wykorzystał specjalne techniki aparatu fotograficznego – dzięki czemu można było zobaczyć mgławice, których czego gołym okiem nie widać. Muzyka do filmu jest autorstwa Sw@da. Furorę na filmie robi także ogromny dąb ze wsi Przybudki, supraska kładka z zorzą w tle. Jest też stary wiatrak z Maciejkowej Góry oraz znana z wielu zdjęć kapliczka ze wsi Brody.

Wyjątkowe dzieło można podziwiać i za chwilę zapomnieć, ale może być tez inspirujące by podróżować po Podlasiu także nocą. Nie tylko dla robienia zdjęć, ale także dla słuchania dźwięków. Odgłosy zwierząt i całej natury rozpalają wyobraźnię. Jeżeli do tego dodamy trzaski z ogniska, to uda nam się stworzyć wyjątkowy klimat. Oczywiście najlepiej, gdy będzie ciepła, letnia noc.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nękał stado żubrów dronem. Zapowiada walkę z tymi zwierzętami!

Jest to sprawa dosyć kontrowersyjna, bo zachowanie nagrywającego oburzające. Czy to był właściwy sposób na zwrócenie uwagi na problem z żubrami? Chyba jednak nie. Mimo wszystko sprawę trzeba wyjaśnić uczciwie. Król puszczy sprawa kłopoty rolnikom. W internecie odgrażają się, że będą walczyć z tymi wspaniałymi zwierzętami.

Zacznijmy od omówienia filmu. Nękanie i „ganianie” żubrów przy pomocy drona można uznać nawet za przestępstwo dręczenia zwierząt – szczególnie, że te są pod ochroną. Zatem powyższy film może stanowić dowód przestępstwa. Dlatego też kopię zachowaliśmy na wypadek, gdyby został on usunięty z YouTube z kanału „Rolnik nieprofesjonalny”. Jeżeli tak się stanie – opublikujemy tu jego kopię. Może się wydawać, że to nic takiego, a jednak prawo precyzuje że złośliwe straszenie i umyślne drażnienie zwierząt jest wypełnieniem tego czynu. Dodatkowo przepisy mówią, że płoszenie żubrów bez zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska jest zabronione!

Dlaczego ten film w ogóle powstał? Najprawdopodobniej by nagłośnić problem rolników z żubrami. Co roku, gdy jest zima żubry mają mieć zapewnione siano w wyznaczonych miejscach. Dzięki czemu chronione zwierzęta nie muszą głodować w lesie. Leśnicy podpisują umowę z rolnikami, a następnie formowane są wielkie stogi. Żubry owszem z tego korzystają, ale jest pewien problem. Zamiast siana – wolą rzepak. Ponadto stada się coraz bardziej rozrastają i dzielą na kolejne stada. Jak wskazuje autor filmu – problem dotyczy Hajnówki, Krynek, Orli i Bielska Podlaskiego. Dodaje też, że żubry potrafią rzepak wygrzebać spod śniegu. Gdy stado się naje, to pozostawia po sobie zniszczone uprawy i puste połacie. Ze swojej strony dodamy także, że kłopoty sprawia także niedawno powstałe stado z Puszczy Augustowskiej. Tam problem występuję w okolicach Lipska. Tam żubry wykradają zapasy zmagazynowane przez hodowców bydła.

Zwierzęta uszkadzają zgromadzoną kiszonkę i oprócz wyjadania części pryzm niszczą też folię zabezpieczającą zapasy paszy. Rolnicy, chociaż mogą liczyć na odszkodowania z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska są zrozpaczeni bo niemal codziennie muszą patrzeć na to jak zwierzęta potęgują straty. – Czytamy na agroprofil.pl. Autor powyższego filmu pisze natomiast – W tym roku o odszkodowaniach można zapomnieć – za rok rolnicy biorą sprawy w swoje ręce gdyż już nie wytrzymują . Mimo, że żubry są piękne – rolnicy będą walczyć by te nie przedostawały się na pola – wyjaśnia Hubert Ojdana.

Jak podaje agroprofil.pl – w ubiegłym roku o odszkodowania za straty spowodowane przez żubry, rolnicy z Podlasia wnioskowali aż 193 razy, a łączna wysokość wypłat przekracza milion złotych. Jednak nie o pieniądze chodzi. Rolnicy są zdeterminowani, by problem jakoś rozwiązać. W Lipsku już zaczęto działać z lokalnymi władzami. Czy przepędzanie żubrów ma sens? Nie łudźmy się – gdzieś znikną, to gdzieś się pojawią. Być może leśnicy powinni urozmaicić dietę swoich podopiecznych? Skoro siano już nie wystarcza…

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Królowy Most i Kołodno zimą. Piękne widoki z wieży.

Prawdziwie zimowa aura to był czas, który jednym dał się mocno we znaki, gdy inni ochoczo go wykorzystali. Do tych drugich należy zaliczyć YouTuberów DSVlog, którzy postanowili wybrać się na wycieczkę do Królowego Mostu i Kołodna. Wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Puszcza Knyszyńska pod białym puchem wygląda magicznie. Przy okazji można było się wspiąć na słynne Wzgórza Świętojańskie z Górą Świętej Anny włącznie, gdzie stoi wieża widokowa.

Jak widać warunki drogowe nie należały do najłatwiejszych, ale najważniejszy był entuzjazm. Dlatego widać od razu, że wyprawa udała się. YouTuberzy zobaczyli jak wygląda Królowy Most w oryginale, gdyż ten filmowy jest kompozycją z Sokółki, Tykocina, Supraśla, Białegostoku i Wierzchlesia. Natomiast w samym Królowym Moście i jego okolicach nagrano zaledwie kilka scen. Łącznie z najsyłnniejszą, gdy policjanci mierzyli prędkość księdzu na rowerze. Zwiedzający wspięli się też na górę Św. Anny, gdzie obserwowali piękno Puszczy Knyszyńskiej z wieży widokowej.

Samo Kołodno i Królowy Most warto zwiedzać o każdej porze roku. Szczególnie, że można tam dojechać z Supraśla. Wystarczy wybrać się drogą na Cieliczankę. Co prawda fragment będzie drogą szutrową, ale nie powinno być problemu z dojazdem. Dlatego też, gdy ktoś przybędzie na Podlasie może śmiało zrobić nawet całą pętlę w Puszczy Knyszyńskiej. Jadąc i zwiedzając trasą Białystok – Supraśl – Cieliczanka – Kołodno – Królowy Most – Wyżary – Białystok. Po drodze same fantastyczne miejsca!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tykocin zimą jest przepiękny! Ten film to pokazuje.

Tykocin znany jest jako miasto-bajeczka. Tak pisała o nim Agnieszka Osiecka. Teraz zimą szczególnie te słowa można zobaczyć na własne oczy. YouTuber prowadzący kanał Mikro-Polska postanowił zabrać widzów właśnie na Podlasie. I tak podczas jego spaceru możemy dowiedzieć się o różnych ciekawostkach miasteczka, ale też zobaczyć przepiękne zimowe widoki i najbardziej znane budynki Tykocina.

Jeżeli ten film zainspiruje Was o wycieczki teraz zimą, to nie ograniczajcie się wyłącznie do tego co w mieście. Warto zobaczyć także pobliskie wsie biegnące wzdłuż rzeki Narew. Bajecznymi krajobrazami możemy dojechać do Strękowej Góry, a następnie Carskim Traktem przez Biebrzański Park Narodowy do Osowca-Twierdza. Można także alternatywnie wybrać drogę do królewskiego Knyszyna lub Kurowa i Narwiańskiego Parku Narodowego.

Gy będziemy chcieli skupić się wyłącznie na Tykocinie, to tam również atrakcyjnych miejsc nie brakuje. Oczywiście warto zobaczyć chociażby główny Rynek i stojący przy nim kościół. Warto też zobaczyć synagogę w wyjątkowych zielono-czerwonych kolorach. Niezłe wrażenie zrobią na Was również drewniane domki i oglądanie rzeki z mostu. W Tykocinie stoi też stary wiatrak oraz znajduje się zespół klasztorny, w którym można zobaczyć wyjątkowy obraz – jedyny taki w Polsce – Matki Boskiej Szlacheckiej. To oczywiście nie wszystko, co można napotkać w miasteczku. Polecamy pojechać póki leży śnieg. Takie piękno jak na powyższym filmie warto zobaczyć na własne oczy.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Święta Góra Grabarka zimą wygląda olśniewająco! Zobaczcie ten film.

To miejsce, do którego pielgrzymują osoby z całej Polski. Mimo, że na Grabarce znajduje się cerkiew, to jednak przybywają tam nie tylko prawosławni, ale też katolicy. Wszyscy zostawiają tam krzyże z intencjami. Święto Przemienienia Pańskiego – czyli główne uroczystości – odbywają się tam latem. A jak jest zimą? Powyższy film to znakomicie ukazuje. Pod pokrywą śniegu – miejsce nabiera dodatkowej mistycznej mocy.

A jak to miejsce w ogóle powstało? Na początku XVIII w. cały region nawiedziła epidemia. Do tej pory nie wiadomo, jaka to była dokładnie choroba. Jedni są przekonani, że ludność dziesiątkowała dżuma, drudzy skłaniają się do wersji z cholerą. Być może w okolicy nie przetrwałby nikt, gdyby nie cudowne wydarzenie. Pewien staruszek z Siemiatycz doznał wizji. Niezidentyfikowany głos wskazał mu sposób na ocalenie. Przed śmiercią ludzi mogła ocalić tylko wizyta z krzyżem na uroczysku. Odezwa była ogromna. Pełni nadziei wierni udali się na górę całymi tłumami. Przypuszcza się, że mogło zebrać się na niej wówczas 10 tys. pielgrzymów.

Według wyliczeń na górze obecnie spotkamy ponad 10 tys. krzyży. Każdy z nich to inna intencja, ale też podziękowanie za otrzymane łaski. Co ciekawe raczej nie odnajdziemy dwóch podobnych krzyży.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Szukasz całkowitej wolności? Ona znalazła ją na Podlasiu.

Ma bardzo wyjątkowe umiejętności, zwiedziła pół świata i przy swoich możliwościach mogłaby mieszkać wszędzie, ale mieszka na Podlasiu. A to zawodniczka światowej klasy! Perfekcyjnie jeździ konno i jednocześnie strzela z łuku. Coś, co dawniej potrafili waleczni Tatarzy, dziś jest domeną Anny Sokólskiej. Swoją osobą postanowiła zaszczycić kampanię Podlaskie zasilane naturą.

Przepiękne widoki rozpoczynają osobistą opowieść Anny Sokólskiej, która opowiada widzom w filmie dlaczego wybrała Podlasie. Zawodniczka nie wyobraża sobie życia gdzieś indziej. Tu jest jej dom oraz tu ma swoje konie. Wstaje około 5-6 rano i rozpoczyna trening łucznictwa konnego. Nie idzie to na marne, gdyż regularnie zdobywa medale. Warto zwrócić uwagę na końcówkę filmu, gdzie w domyśle pada pytanie co Anna Sokólska straciła zostając na Podlasiu. Odpowiedź jest zaskakująca – nic nie straciła, a zyskała całkowitą wolność. I niech to będzie przesłanie dla wszystkich tych, którzy chcą na Podlasie przyjechać i tu zostać.

Bo ten film lokalsów przekonywać nie musi. On przekonuje bez wątpienia wszystkich tych, którzy nie mogą odnaleźć się w ogromnej Warszawie czy Górnośląskim Okręgu Przemysłowym. Mamy dla Was wiadomość: Spróbujcie na Podlasiu, a nigdy nie będziecie chcieli mieszkać gdzie indziej.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ten film chwyci Was za serca! Przepiękna wizytówka Białegostoku i okolic.

Na niektóre sprawy warto spojrzeć po latach jeszcze raz. Tak też jest z powyższym filmem, a raczej animacją, która powstała w 2014 roku. Upływ czasu jej nie zagroził. Białystok wygląda olśniewająco, zaś w połączeniu z muzyką całość chwyci Was za serce. Także i w tym roku bowiem kadry prezentowane na animacji poklatkowej nie zdezaktualizowały się zbytnio. I tak możemy podziwiać między innymi Pałac Branickich, Rynek, Operę i wiele wiele innych wspaniałych miejsc ze stolicy Podlasia. Warto dodać, że znalazły się także kadry z okolic.

Żeby powstała ta cudowna animacja, aparat musiał wykonać ponad 13 000 zdjęć. Warto też dodać, że za każdym razem, w każdej lokalizacji musiała odpowiednio dopisać pogoda. Nie da się bowiem tworzyć niczego ładnego podczas pochmurnych, szaro-burych dni. Zawsze dla najwyższej jakości jest istotne dobre światło. Jeżeli chcemy je pozyskać z natury to występuje ono w okolicach wschodu i zachodu. Dlatego też czapki z głów dla twórcy zdjęć Przemysława Marchlewskiego oraz Adama Guzowskiego, który to zmontował w całość.

Internet jest pełen filmów, gdzie tematem jest Białystok bądź Podlasie. Większość jest jednak przeciętna, słaba lub ma po prostu wartość dokumentalną. Rzadko kiedy zdarzają się takie perełki jak powyższa. Nieco nowszym i bardziej regionalnym filmem jest ten poniższy:

Niesamowity film o Podlasiu. Każdy, kto go zobaczy natychmiast się spakuje i tu przyjedzie!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pierogi to prawie symbol Polski. Tak się robi Ruskie i z Grzybami w Czeremsze!

Zacznijmy od tego, że pierogi można spotkać w wielu kuchniach świata, ale jakoś się przyjęło, że stały się one jednym z kulinarnych symboli Polski. Jak to się stało? Trudno powiedzieć, ale można się domyślać że miały być one swoistą popkulturową kontrą w stosunku do hamburgerów. W ogólnym uproszczeniu „zachód” właśnie z tym daniem się kojarzył. A, że nasz kraj zawsze do niego aspirował, kopiował wszelkie wzorce stamtąd, to w pewnym momencie także i u nas masowo pojawiła się moda na fast-foody. Gdy te się przejadły, a Polacy poczuli się już wystarczająco zachodni, to zaczęto promować własną popkulturę na tle innych. I tak pierogi górujące nad fast-foodem zostały w masowej popkulturze uznane jako symbol Polski.

Historycznie pierogi wymyślili Chińczycy, dlatego tam na dalekim wschodzie Polaków z pierogami się nie utożsamia. Aczkolwiek mamy swój wkład w tą potrawę. Maleńkie pierożki to uszka. Występują na przykład w barszczu. Mamy też wielkie pierogi czyli kołduny. Także jest to potrawa wyjątkowo ciekawa. Rozmiarowo różna oraz z wieloma wariantami farszu: ruskie (z białym serem), z kapustą i grzybami, szpinakiem, z mięsem, kaszą, a nawet owocami!

Najpopularniejsze w naszym regionie są te dwa pierwsze warianty. I na nich się skupimy. Dlatego zachęcamy, by zobaczyć na powyższym filmie jak to się robi w Czeremsze. Przy okazji poznając ten wyjątkowy kawałek Podlasia, który jest nieco w cieniu Hajnówki i Białowieży (niesłusznie). Czeremcha to wspaniałe miasteczko przy granicy z Białorusią. Warto tam się wybrać, a także przy okazji zwiedzić białoruską część Puszczy Białowieskiej. Przypominamy, że wiza nie jest potrzebna. Wystarczy załatwić proste formalności.

By zrobić ciasto na pierogi potrzebować będziecie kilogram mąki, gorąca woda, 3 łyżki oleju, sól. Jak widzicie ciasto nie jest skomplikowane. Najwięcej pracy zajmuje jednak lepienie pierogów. Ale daje to najwięcej przyjemności.

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Historie Podlaskie. Taduesz Piecychna nie mógł studiować, więc został młynarzem.

Taduesz Piecychna życie poświęcił pracy młynarza jak ojciec. W młodości złożył podanie na studia, lecz zostało ono odrzucone. W komunizmie syn młynarza był wrogiem klasowym, co zgodnie z teorią marksizmu był on oponentem proletariatu – czyli ludzi pozbawionych środków produkcji. I tak przez absurdalny system w państwie, w małej wioseczce Łoknica niedaleko Orli Pan Tadeusz poświęcił się produkcji mąki. W 2015 roku mężczyzna zmarł i został pochowany.

Po Panu Tadeuszu pozostała barwny dokument Ireneusza Prokopiuka. Opowiada on o dzieciństwie, losach życiowych oraz warunkach pracy młynarza, przez którą zmagał się z chorobą zawodową – astmą. Dokument powstał w 2011 roku w ramach Projektu „Historie Podlaskie”. To cykl krótkich filmów dokumentujących ginące zwyczaje życia podlaskich wsi. Projekt oparty jest na dwóch filarach duchowości i codzienności. Chodzi przede wszystkim o ocalenie od zapomnienia obyczajów i obrzędów praktykowanych coraz rzadziej.

Łoknica to malownicza wieś niedaleko popularnej Orli i Bielska Podlaskiego. Siedlisko z młynem nad samą rzeką jest na sprzedaż. Aczkolwiek ten, kto w przyszłości być może je odkupi raczej młyna uruchamiać już nie będzie. Dawne tradycje zanikają. Ludzie wolą kupować pieczywo w sklepie aniżeli samodzielnie je wypiekać – nawet na wsiach, gdzie w niejednym domu jest jeszcze piec kaflowy. Stąd też zapotrzebowania na lokalnego młynarza już niestety nie ma.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zimowy przejazd przez Supraśl i okolice. Obrazy jak w bajce!

Pogoda za oknem sprawiła, że wszystko zaczęło powoli płynąć. Razem ze śniegiem znika bajkowa aura Podlasia. Dlatego na pożegnanie prawdziwej zimy proponujemy obejrzenie powyższego filmu. Kamera w samochodzie uzytkownika YouTuba uwieczniła wspaniałe chwile. Zapnijcie pasy i delektujcie się! Kolejne takie obrazki w tym roku mogą już się nie zdarzyć.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To wyjątkowy dokument z 2000 roku. Taki dawniej był Bielsk Podlaski. Kompletna przepaść…

Blokersi – głośny film Sylwestra Latkowskiego, wyemitowany w TVP1 w 2001 roku pokazywał co „porabia” poznańska młodzież. Można było zobaczyć dzisiejsze gwiazdy hip-hopu, gdy dopiero rozwijały skrzydła. Główni bohaterowie – Peja czy Eldo nie mieli lekko w życiu. Rok wcześniej, bo w 2000 roku premierę miał natomiast dużo mniej znany dokument „Bojki” w reżyserii Janusza Gawryluka. Nagrany został w Bielsku Podlaskim. Wówczas mieście bez żadnych perspektyw. Bezrobocie wynosiło 20 proc., na pracę w pierwszej kolejności mogli liczyć wszyscy, którzy mieli grupę inwalidzką. Była obowiązkowa służba wojskowa i całkowity brak perspektyw zarówno dla tych, którzy z wojska wyszli jak i jeszcze do niego nie wstąpili. Ratunkiem od kompletnej wegetacji było tanie wino i towarzystwo innych osób na starej kanapie pod blokiem.

Jan Kanski, na którego kanale YouTube znaleźliśmy dokument trafnie opisał tamtą rzeczywistość. W przypadku tego miasta zawiniły w dużym stopniu instytucje typu Dom Kultury, które nie miały zupełnie nic do zaoferowania dla młodzieży w tamtym czasie. Bielsk to miasto na pograniczu polsko-białoruskim, więc i ludność mieszana, a tamtejszy DK oferował sekcję Polskiej Pieśni Patriotycznej i sekcję białoruskiego zespołu ludowego „Wasiloczki”. To wywoływało odruch wymiotny. Nie było sekcji hip hopu, fotografii, filmowania itp. Pamiętam, że jedyny kontakt z domem kultury nawiązaliśmy w momencie kiedy na I piętrze powstała kawiarnia „Gama” i jesienią po kupieniu herbaty można tam było w cieple wypić jabola pod stołem.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, film ogląda się jak jakąś kompletną patologię. A prawda była taka, że te kadry z Bielska Podlaskiego były kalką setek innych polskich osiedli. Wszędzie sytuacja była podobna. Dziś ten film ma już wartość historyczną. Porównać sobie można Bielsk Podlaski z 2000 roku z tym z roku 2021. Po ponad dwóch dekadach zmieniło się naprawdę dużo. Przede wszystkim firma Hoop nie produkuje już na Podlasiu a w Kutnie. Bielski zakład produkcyjny został zamknięty w 2016 roku. Wówczas to był jedyny większy pracodawca w regionie. Teraz bielszczanie mogą wybierać i przebierać. Między innymi Danwood, Unibep, Suempol, Arhelan, Ikea i wiele wiele innych, to giganci, gdzie o pracę raczej nie trudno. Do tego w samym powiecie funkcjonuje kilkaset sklepów.

Dlatego lepiej dwa razy zastanowić się zanim powie się „kiedyś to było”. Lepiej włączyć sobie ten film i przypomnieć. Teraz może się wydawać, że różowo nie jest, ale jak się popatrzy na ten film, to chyba nikt do tego wracać by nie chciał. Do tego gigantycznego bezrobocia i taniego wina. Jako społeczeństwo zrobiliśmy wiele kroków do przodu, nie wolno nam tego zaprzepaścić.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyjątkowe zjawisko na rzece. Kraina Bugu, to jedno z najbardziej czarujących miejsc na Podlasiu.

Powyższy film pokazuje jedno – Kraina Bugu jest wyjątkowa przez cały rok. Szczególnie warto zwrócić uwagę na drobne szczegóły. Rzeka nie dała się mrozom, przez co można zaobserwować dryfujące po jej tafli kry. Wyjątkowe to zjawisko, szczególnie w ostatnich czasach, gdy człowiek doprowadził swoją działalnością do globalnego ocieplenia. W ostatnie zimy temperatury były na tyle wysokie, że o żadnych krach nie było mowy. Wiosną natomiast są szansa na przepiękne rozlewiska.

Warto też zwrócić uwagę, na miejsce gdzie powstał film. To jedno z najbardziej czarujących miejsc na Podlasiu. Można powiedzieć, że turyści jeszcze go nie odkryli. Chyba, że zaliczymy kajakarzy, których setki tamtędy przemierzało i zwiedzało z pozycji tafli wody. Bużyski leżą na uboczu, na samej granicy województw podlaskiego i mazowieckiego. Znajdują się po drodze między znanym Drohiczynem i znanym tylko niektórym – Grannem, gdzie dawniej znajdował się bardzo ważny most, którego szczątki widać, gdy wody w rzece jest mało.

Same Bużyski to wyjątkowe miejsce na mapie. Dzięki bliskości rzeki w pobliżu miejscowości znajduje się wiele mokradeł. Nie brakuje też ciekawej architektury drewnianej. Znajdują się także pozostałości po średniowiecznym grodzisku. Co ciekawe, według Powszechnego Spisu Ludności z 1921 roku wieś zamieszkiwało 295 osób, wśród których 284 było wyznania rzymskokatolickiego, a 11 mojżeszowego. Jednak 100 procent mieszkańców zadeklarowało polską przynależność narodową. Warto miejscowość odwiedzić właśnie wtedy, gdy będziemy zwiedzać zakola Bugu odkrywając dawną Rzeczpospolitą Szlachecką.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pączki na Tłusty Czwartek – jak zrobić je po podlasku?

Pączki na Tłusty Czwartek, a w niektórych rejonach Podlasia znane jako Ponczuki. Wbrew pozorom nie robi się takich przysmaków tylko jeden dzień w roku. Po to jest właśnie czas karnawału, który mamy obecnie. A w związku z tym na stołach królują faworki, rogaliki, słodkie bułeczki i oczywiście pączki. Karnawał lub zapusty, to czas zimowych balów, maskarad, pochodów i zabaw. Rozpoczyna się najczęściej w dniu Trzech Króli, a kończy we wtorek przed Środą Popielcową, która oznacza początek wielkiego postu i oczekiwania na Wielkanoc. Z tej okazji postanowiliśmy pokazać Wam wyjątkowy film, na którym zobaczyć można jak się na Podlasiu robi wyjątkowe pączki.

Potrzebne będzie pół kilo mąki, trzy czubate łyżki cukru, pół kostki masła śmietankowego, 6 jajek, zaczyn z drożdży i 1,5 szklanki mleka oraz wódka. Potrzebna jej ilość zależy od tego, czy chcemy użyć jej wyłącznie do ciasta.

Zacznijmy właśnie od jego przygotowania.Potrzebne będą drożdże, przegotowane mleko i cukier. Wracając do ciasta. Najpierw przesiewamy przez sitko mąkę, następnie dodajemy do niej 6 żółtek jaj oraz dwa białka, z których trzeba ubić pianę. Do mąki dodajemy szczyptę soli. Dodajemy też zaczyn z drożdży. Następnie wlewamy półtorej szklanki mleka. Pamiętajmy, że musi być ciepłe. Do ciasta dodajemy też 3 łyżki cukru. Do tego dolewamy rozpuszczone pół kostki masła. Na koniec wlewamy do ciasta 25 gram wódki, by pączki nie nasiąkały tłuszczem. Wszystko mieszamy ze sobą. Jeżeli konsystencja ciasta nie będzie zadowalająca, to możemy dodać jeszcze trochę mąki.

Gdy ciasto wyrośnie, dzielimy je na mniejsze części z których będziemy formować nasze Ponczuki. Do środka proponujemy przygotować różne nadzienie, ale najlepszy jest swojski dżem. Tu nie ma nawet żadnej dyskusji. Wszystko smażymy w garnku zalanym olejem, tak by pączki w nim pływały. Gdy się odpowiednio zarumienią przewracamy je na drugą stronę. Gdy pączki wyjmiemy już na talerz, warto je posypać na przykład cukrem pudrem. A potem delektować się.  Pamiętajmy, że po wyśmienitym deserze warto wybrać się na dłuższy spacer.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy mieszkańcy powinni bać się wilków? Ten film rozwiewa wszelkie wątpliwości

Nie milkną echa dotyczące sprawy wilków w Białowieży. W ostatnim czasie „uspokajający” materiał na ten temat można było obejrzeć w Faktach TVN. Kilka dni później jednak, jedno z lokalnych mediów znów nakręcało spiralę strachu, niemalże czyniąc z wilka niewyobrażalnego mordercę, do którego trzeba strzelać. Tymczasem prawda jest zupełnie inna.

Wystarczy obejrzeć film nagrany w Bieszczadach przez znanego leśniczego z programu „Przystanek Bieszczady”. Kazimierz Nóżka zarejestrował moment próby upolowania niedźwiedzia przez watahę wilków. Jak to się skończyło? Odpowiedź na to pytanie w powyższym filmie. Co to ma wspólnego z Podlasiem i Puszczą Białowieską? Niech ten film będzie „instruktażowy” dla mieszkańców Białowieży i okolic, którzy nagle zaczęli bać się wilków.

Tak, wystarczy na wilka krzyknąć i ucieknie. To bardzo płochliwe zwierzę i wbrew pozorom człowieka się bardzo boi. Nawet, gdy w ostatnim czasie zapach człowieka stał mu się bardziej znany. Zwierzęta te boją się także panicznie ognia i świateł. Więc jak ktoś się boi, to na płocie lampki świąteczne może trzymać cały rok. Tylko tyle i aż tyle, by nie domagać się strzelania.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak promowało się Podlaskie 10 lat temu. Czy wiele się zmieniło?

Czasem warto wrócić po latach do czegoś, co już się obejrzało. Można jeszcze raz zrozumieć, poznać na nowo zapomniane lub porównać z tym co aktualne. Wracamy po 10 latach do filmu promocyjnego województwa podlaskiego. Tak się składa, że dziś gdyby jeszcze raz nagrać ten sam film, to tylko jednej sceny by się nie udało zrealizować – skoku na deskorolce przy Centralu. Wszystko dlatego, że zlikwidowano tam murek widoczny w kadrze filmu. A reszta? Bez zmian.

Od razu nasuwa się pytanie czy to dobrze czy źle. Cały czas mamy presję rozwoju, bo nie można stać w miejscu. Każdy chce zarabiać coraz więcej, więc produkujemy coraz więcej, konsumujemy coraz więcej, zamawiamy coraz więcej usług. Gdyby to wszystko realizować także na Podlasiu, to nie zniknąłby tylko ten murek, ale coś więcej. Zatracilibyśmy się w tym co materialne i całkowicie odsunęlibyśmy od siebie to co duchowe. W 2020 roku za sprawą znanych każdemu wydarzeń mieliśmy przedsmak takiego świata.

Co jest jego odwrotnością? To, do czego ludzie uciekali, gdy im nic nie było wolno. Natura. Rzeki, lasy, pola, jeziora, ale też dzikie zwierzęta. Pośród tego świątynie pełne ludzi, należących do tej samej wspólnoty. Świat, gdzie nikt nie jest sam, a życzliwi ludzie są na każdym kroku. To właśnie Podlasie z jego magią. To fascynujące, ze po 10 latach, mimo prężnie rozwijającego się świata u nas nie zmieniło się zbyt wiele. A gdy świat na rok się zatrzymał, to u nas tylko w Białymstoku, Łomży, Suwałkach i innych powiatowych miejscowościach można to było poczuć. W mniejszych miejscowościach było tak jak zawsze. I to jest właśnie dobre. Ciągle wracamy do czegoś co było w przeszłości, bo nie cierpimy przyszłości oraz zmian. A na Podlasiu czas płynie tak wolno, że zmiany są ledwo dostrzegalne.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

50 lat temu Białystok był mięsną potęgą! Ten film archiwalny to pokazuje.

Powyższy film oczywiście powstał na potrzeby PRL-owskiej propagandy, więc nie można go traktować jako źródło całkowitej prawdy, ale coś jednak pokazuje. A mianowicie jak w Białymstoku zakłady mięsne produkowały gigantyczne ilości wędlin, kiełbas i konserw. Gdyby przeliczyć to na dzisiejsze pieniądze, to roczna wartość produkcji wynosiłaby na dzisiejsze pieniądze około 72 miliony złotych rocznie. Do tego warto zauważyć, że zatrudniano 2000 ludzi. Dla porównania dodamy, że jedna z najnowocześniejszych firm mięsnych na pobliskim Mazowszu zatrudnia około 1300 osób. Jako, że przez 50 lat technika poszła do przodu, to obie te liczby można ze sobą porównać.

Dzisiejszy rynek rządzi się zupełnie innymi prawami. Mamy globalizację, komputeryzację, outsorcing oraz mnóstwo lokalnych firm ze „swojskimi” wyrobami zamiast produkowanych na gigantyczną skalę. Stąd nie potrzeba już zatrudniać tak wielu osób i produkować aż tak dużych ilości. Ponadto trend jest taki, że ludzie powoli odwracają się od mięsa. Nie stali się jeszcze wegetarianami, ale ograniczyli spożycie na rzecz innych „smakołyków”.

Dlatego trzeba pogodzić się, że tamte czasy już minęły i raczej nie wrócą. Jeżeli ktoś marzy, że w Białymstoku znów zacznie się masowa produkcja i przemysł to raczej się rozczaruje. Dziś gra toczy się oto, gdzie ludzie będą mieszkać, bo pracować mogą wszędzie. Na dzień 30 czerwca 2020 roku wyliczono, że stolica Podlaskiego zamieszkała jest przez 297 585 osób. Warto jednak dodać, że od lat miasto nie powiększa granic, a ludzie wyprowadzają się na obrzeża. Gdyby doliczyć osoby z powiatu białostockiego, to okazałoby się że jest nas tutaj ponad 400 000. Czyli tyle ile mniej więcej mieszka w Szczecinie czy Gdańsku.

Czy Białystok będzie jeszcze potęgą w jakiejś dziedzinie? Miejmy nadzieję, że tak. Od upadku PRL zrobiliśmy znaczący krok do przodu. Ale ostatnia dekada to czas, gdy nasze miasto jest w letargu. Mieszkając na co dzień nie jest to odczuwalne, bo wszystkie zmiany, przebudowy i inne nowości wydarzyły się jakby wczoraj. Stracony rok przez koronawirusa pokazał, że nie można stać w miejscu. Że ten krok do przodu trzeba robić cały czas. Po to żebyśmy w kółko nie mówili „oj, kiedyś to było”.

Partnerzy portalu: