To gratka dla fanów lokalnej historii. Powstał film dokumentalny Śladami Powstania Styczniowego. W Polsce niestety dyskusje o historii są zdominowane przez wydarzenia II wojny światowej i w ostatnich latach też trochę mówi się o odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości. Tymczasem jest wiele ważnych wydarzeń poprzedzających wybuch I i II wojny światowej, dzięki której nasz znów ma swoje miejsce na mapie i jest podmiotem. Jednych z takich wydarzeń jest Powstanie Styczniowe. Szczególnie upamiętnianie w województwie podlaskim.
Powstanie Styczniowe z 1863 roku było przeciwko Imperium Rosyjskiemu, ogłoszone Manifestem 22 stycznia wydanym w Warszawie przez Tymczasowy Rząd Narodowy. Wybuchło 22 stycznia 1863 w Królestwie Polskim i 1 lutego 1863 na Litwie, trwało do jesieni 1864, zasięgiem objęło ziemie zaboru rosyjskiego, tj. Królestwo Polskie i ziemie zabrane, zyskując także szerokie poparcie wśród ludności litewskiej i częściowe pośród białoruskiej. Było największym i najdłużej trwającym polskim powstaniem narodowym, spotkało się z poparciem międzynarodowej opinii publicznej. Miało charakter wojny partyzanckiej, w której stoczono ok. 1200 bitew i potyczek. Przez oddziały powstania styczniowego przewinęło się około 200 tys. osób, zarówno z rodzin szlacheckich, jak też w mniejszym stopniu z chłopstwa i mieszczaństwa.
Pomimo klęski militarnej powstanie styczniowe osiągnęło część celów politycznych, zwłaszcza długofalowych, jakie stawiali sobie jego organizatorzy. Powstanie przyczyniło się do korzystniejszego niż w dwóch pozostałych zaborach i w etnicznej Rosji uwłaszczenia chłopów, zarówno w Królestwie, jak i na ziemiach zabranych. Konsekwencją był w końcowych trzech dekadach XIX wieku gwałtowny skok demograficzny, niemniej potężny wzrost produkcji przemysłowej, wzrost urbanizacji, podniesienie się stopy życiowej. Tym gospodarczym procesom towarzyszył bujny rozwój czasopiśmiennictwa, literatury pięknej, teatru, malarstwa. Na wsi zaczęło się szerzyć czytelnictwo polskie. W Królestwie Polskim nastąpił progres na drodze kapitalistycznego rozwoju. Zaś podstawową przesłanką tego rozwoju był radykalny charakter reformy uwłaszczeniowej ogłoszonej w 1864 roku.
Po upadku powstania znaczna część patriotów, w tym uczestników powstania zwróciła się ku pracy organicznej, zaś pamięć o powstańcach stała się ważnym motywem w literaturze (np. Bolesław Prus, Eliza Orzeszkowa, Stefan Żeromski) i malarstwie (min. Artur Grottger, Jan Matejko, Maksymilian Gierymski) oraz motywacją dla nowego pokolenia działaczy niepodległościowych (np. skupionych wokół Józefa Piłsudskiego).
Czy rozpoznajecie te miejsca z filmu? Są bardzo znane i charakterystyczne i mają przyciągnąć turystów w nasze skromne progi. W wielu krajach wpływy z turystyki to ogromny zastrzyk pieniędzy, bez którego mogłoby dojść nawet do bankructwa. W Polsce turystyka (jako źródło dochodów państwa) to taki kwiatek do kożucha. Widać to szczególnie po działaniach promocyjnych. Powyższy film został zrealizowany w ramach projektu pn. „O przyrodzie dla każdego – mozaikowe działania edukacyjne w województwie podlaskim”, dofinansowanego ze środków NFOŚiGW i WFOŚiGW w Białymstoku. I tu jest główny problem.
Gdyby nie te dotacje, to prawdopodobnie nigdy ten film by nie powstał. Można odnieść wrażenie, że tak jest ze wszystkim w Polsce. Nie powstają ciekawe inicjatywy, płynące prosto z serca, tudzież sensowne biznesowo. Wszystko jest wyznaczane przez dotacje. Ktoś tam na górze wymyślił na co będzie dawać pieniądze, a ci na dole mogą brać albo nie. To zabija jakiekolwiek samodzielne myślenie. Dlatego te wszystkie filmy promocyjne są do siebie podobne i mogą nużyć odbiorcę. Nie ma potrzeby by powstało coś bardziej oryginalnego, z większym rozmachem. Liczy się że film powstał, a nie co zawiera.
Dlatego te piękne obrazki, które możemy oglądać na tym filmie powyżej są jedynie fasadą, która przykrywa wielki problem. Turystyka w Podlaskiem ma gigantyczny potencjał biznesowy. Natomiast nikogo to nie obchodzi, by osoby z kapitałem tu przyjechały i w tą turystykę zainwestowały. A te osoby nie przyjadą tu jak zobaczą filmik. One tu przyjadą jak zobaczą, że w Podlaskiem przyjeżdżają tłumy turystów i można na tym zarobić. Dlatego skoro już urzędnicy ciągną te dotacje na filmiki, to powinni robić to w ramach większych kampanii reklamowych. Jeżeli takowe w ogóle są, to pozostają niezauważalne.
Pełno śniegu oraz temperatura minus 17 stopni. Jeszcze 5 lat temu tak wyglądała podlaska zima. Czy są szanse, że taka pogoda jeszcze wróci?
Zacznijmy od wyjaśnienia marudom, co śniegu nie lubią, jak bardzo ważne jest, by spadło jak najwięcej puchu i poleżało do wiosny. Przede wszystkim każde anomalie pogodowe zaburzają ekosystem. Jeżeli nie spadnie śnieg, namnażać się będą wszelkiej maści owady. A latem odczujemy tego skutek. Ponadto brak śniegu spowoduje, że wiosną nie będzie miało się co rozpuszczać i zasilać gruntów i rzek. Inaczej mówiąc – jeżeli wiosną nie będzie regularnych opadów po zimie, to nastanie susza. Wówczas ceny polskiego jedzenia skoczą do góry i będziemy skazani na importowane, które delikatnie mówiąc nie smakuje zbyt dobrze i jest przepełnione chemią.
Brak śniegu to także więcej gatunków roślin i zwierząt inwazyjnych, które w Polsce normalnie nie występują. Zatem długotrwały brak zim może doprowadzić do całkowitej zmiany naszego ekosystemu. Ostatecznie będzie coraz mniej drzew, zanikną rzeki, a krajobraz w Polsce będzie przypominał taki, jaki mamy w Bieszczadach – czyli niska roślinność i dużo kamieni. Do tego zaadaptowane do takiego klimatu owady i zwierzęta. Czy wyobrażacie sobie Podlaskie choćby bez łosi, które kochają bagna i wysokie trawy?
Należy sobie zadać pytanie czy coś w ogóle możemy zrobić. Ależ owszem, nie tylko nasz region, ale cały nasz kraj powinien obfitować w zbiorniki retencyjne, w których gromadzić będziemy deszcz. Ponadto trzeba naprawić to, co zniszczył PRL – a mianowicie koryta rzek. Otóż wówczas urzędnicy próbując rozwiązać problem powojennego głodu, udrożnili i wyprostowali koryta rzek tak, by woda szybko spływała do morza. W efekcie odsłonięto nowe pola, które mogli zasiać rolnicy. Dziś w XXI wieku, gdy jedzenia nie brakuje – koryta rzek muszą zostać przywrócone, by znów woda w nich mogła powoli meandrować i zasilać szeroko całą okolicę wodą. W efekcie będziemy mieli bujną roślinność w Podlaskiem.
W tamtym roku śnieg zasypał całą okolicę tylko na jeden dzień. Jeżeli chcielibyśmy, by padało dłużej i utrzymywało się wszystko częściej, to musimy przestać emitować tak dużo ciepła jak obecnie. To nie tylko globalny problem, to także trzeba rozwiązywać lokalnie. Wystarczy wziąć termometr i przejechać się z centrum Białegostoku do okolicznych miejscowości, by zobaczyć jak bardzo zabetonowanie stolicy województwa wpływa na temperaturę. Te wszystkie samochody spalinowe, które Unia Europejska chce zlikwidować, nie są winne tego, że urzędnicy wylali miliony ton betonu w Europie. Nawet mocno pro-ekologiczna Kopenhaga, stolica Danii jest mocno zabetonowana. Pozytywnie natomiast można wyrazić się pod tym względem od Wiedniu – czyli stolicy Austrii. Tam kierunek jest odwrotny – nie walczy się z samochodami, tylko betonem właśnie.
Dlatego i my powinniśmy iść drogą Wiednia. Odbetonować Białystok i inne miasta, nasadzić ile się da i gdzie się da oraz poczekać aż cała okolica się schłodzi. Wtedy będzie przyjemnie latem i zobaczymy śnieg zimą.
Jadąc z Białegostoku do Osowca-Twierdzy, przez Śliwno, Waniewo, Tykocin oraz Carski Trakt, przemierzymy 100 km. Akurat na całodzienną podróż. Jeżeli chcemy mieć łatwiej, to powinniśmy najpierw wybrać się do Osowca, a następnie wrócić do Białegostoku. Niezależnie od opcji, którą wybierzecie – obie miejscowości połączone są koleją, więc powrót można sobie zagwarantować bez konieczności robienia drugiej setki pedałując. Warto jednak się upewnić, że da się pokonać kładkę Śliwno-Waniewo, bo w ostatnim czasie coraz gorzej z poziomem Narwi, a przez to atrakcja turystyczna jest często nieczynna.
Kładka Śliwno-Waniewo to popularna atrakcja turystyczna. Przejście nią w obie strony to 3 km wspaniałego spaceru pośród pięknych rozlewisk, śpiewu ptaków (gdy nie ma zimy) – oraz wyróżniających się odgłosów dzikich gęsi. Można też obserwować klucze innych ptaków. Dodatkowo jest wiele miejsc, gdzie można sobie posiedzieć. Wcześniej była to tylko jedna wieża. Teraz mamy do wyboru 3 takie miejsca plus wieża w samym Waniewie. Nawet teraz, gdy mamy jesień i zbliża się zima, to chyba nikogo specjalnie nie musimy namawiać na wyjazd do Śliwna bądź Waniewa. Każda okazja jest dobra, a czas tam spędzony nie będzie czasem straconym. Byleby tylko woda w Narwi była i można się wybierać.
Tykocin natomiast jest otoczony malowniczymi, kolorowymi domkami, stanowi idealne miejsce na spacery i odpoczynek. Podobnie jak pobliska rzeka Narew i prowadzące wokół niej bulwary. To tutaj można poczuć niepowtarzalny klimat tego miejsca. Na rynku i w jego okolicy znajduje się wiele urokliwych kawiarni, restauracji, gdzie można spróbować regionalnych przysmaków, poznać kuchnię żydowską czy litewską.
Kościół Przenajświętszej Trójcy to kolejne ważne miejsce na mapie Tykocina. Jest to budowla o niezwykłej urodzie i znaczeniu historycznym. Prezentuje styl barokowy – charakterystyczny dla Pałacu Branickich w Białymstoku. I nie jest to przypadek, bo świątynia została ufundowana przez Jana Klemensa Branickiego. Wnętrze świątyni urzeka bogactwem dekoracji. Warto wspomnieć o znajdującym się tam, jedynym w Polsce portrecie Matki Boskiej Szlacheckiej. Na terenie kościoła znajduje się także wyjątkowy klasztor, będący przedłużeniem świątyni.
Jest też pobliski Alumnat. To kolejny zabytek Tykocina, który zasługuje na uwagę turystów. Jest to jedyne takie miejsce w Polsce, które funkcjonowało do pierwszej wojny światowej od XVII wieku. Był to przytułek i szpital dla żołnierzy weteranów pochodzenia szlacheckiego i wyznania katolickiego.
Carskim Traktem dojedziemy do Osowca-Twierdzy, po drodze mijając kładkę na bagna i wieże widokowe. W Osowcu, wchodząc w mroczne korytarze twierdzy, wrócimy do czasów wojennych zmagań. Certyfikowani przewodnicy oprowadzą nas przez fortyfikacje, pokazując broń, mundury i inne elementy, które odzwierciedlają historię tego miejsca. Ścieżki edukacyjne wokół Twierdzy pozwalają nam poznać ją również od zewnątrz. Warto też obejrzeć cała okolicę – kładki czy bunkry. Na koniec możemy wrócić do Białegostoku pociągiem.
Województwo Podlaskie kryje w sobie szczątkowe dziedzictwo kultury żydowskiej. Jedną z cząstek tejże są cmentarze żydowskie, które stanowią nie tylko miejsca spoczynku zmarłych, ale również ważne świadectwo kultury, religii i historii społeczności żydowskiej w regionie. Poniżej przedstawiamy pięć największych kirkutów w regionie.
Cmentarz żydowski w Krynkach
Cmentarz żydowski w Krynkach znajduje się w północnej części tego malowniczego, przygranicznego miasteczka. To jeden z największych cmentarzy żydowskich w północno-wschodniej Polsce. Cmentarz zajmuje obszar 2,3 ha (według innych źródeł 3,3 ha) i zawiera około 3100 nagrobków, z najstarszym pochodzącym z 1750 roku. Nekropolia dzieli się na starą część, z nagrobkami z XVII i XVIII wieku, oraz nową, która powstała po rozszerzeniu cmentarza w 1840 roku. Macewy na cmentarzu wykonane są z różnych materiałów, takich jak zlepieńce, piaskowce, granity i beton.
W okresie II wojny światowej część macew została wykorzystana przez Niemców do budowy lokalnej mleczarni, a wiele uległo zniszczeniu. Na terenie cmentarza znajdują się również dwie zbiorowe mogiły pochodzące z czasów wojny.
Cmentarz żydowski w Knyszynie
Cmentarz żydowski w Knyszynie to cmentarz z XVIII wieku, zlokalizowany na groblach królewskich sadzawek, które były częścią założenia dworskiego Zygmunta II Augusta. Jest to jeden z największych i najlepiej zachowanych kirkutów w województwie podlaskim. Początki społeczności żydowskiej w Knyszynie sięgają XVI i XVII wieku, kiedy to niewielka grupa żydowska należała do gminy wyznaniowej w Tykocinie. Jednak dopiero około 1705 roku powstał kahał (gmina) w Knyszynie, co prawdopodobnie spowodowało, że rozpoczęto pochówki na terenie grobli królewskich.
Ostatecznie, w 1786 roku, uzyskano oficjalną zgodę na chowanie zmarłych w Knyszynie, co uznaje się za datę założenia cmentarza. Na cmentarzu znajdują się zarówno stare, nieoznakowane nagrobki, jak i bardziej nowe, datujące się na XX wiek. Cmentarz przestał być używany w 1942 roku, a obecnie zachowuje się tylko jeden nagrobek. W 2012 oznaczono miejsce zbiorowej mogiły z 1942. W 2014 Knyszyńskie Towarzystwo Regionalne im. Zygmunta Augusta przeprowadziło prace rewitalizacyjne na cmentarzu: kirkut został uporządkowany, z jego terenu usunięto krzaki i chwasty, ostawiono część wywróconych macew. Wytyczono również ścieżkę zwiedzania z najciekawszymi miejscami na cmentarzu.
Cmentarz żydowski w Białymstoku
Cmentarz żydowski w Białymstoku to jedno z najważniejszych miejsc pamięci województwa podlaskiego. Oficjalnie założony w 1892 roku (chociaż pierwsze pochówki miały miejsce od 1890 roku), cmentarz ten pełnił nie tylko funkcję cmentarza, ale także stał się symbolem historii żydowskiej społeczności w Białymstoku. Na powierzchni 13 ha, otoczonej ceglanym murem, znajduje się około 5-6 tysięcy nagrobków, z których najstarszy pochodzi z 1876 roku. Cmentarz ten ma także swoje miejsce w historii pogromu białostockiego z 1906 roku, gdy pochowano tu ofiary tego tragicznego wydarzenia.
Cmentarz żydowski w Sokółce
Cmentarz żydowski w Sokółce ma swoje korzenie w XVII wieku i zajmuje obszar 1,68 ha. To jedno z lepiej zachowanych miejsc pochówku żydowskiego w województwie podlaskim. Cmentarz podzielony jest na dwie części – starą i nową. Na terenie cmentarza zachowało się ponad dziewięćset macew, które świadczą o bogatej historii i tradycji żydowskiej w Sokółce.
Cmentarz żydowski w Tykocinie
fot. Nexusdx / Wikipedia
Cmentarz żydowski w Tykocinie jest najstarszym zachowanym kirkutem województwa podlaskiego i stanowi niezwykle cenny element dziedzictwa kulturowego. Założony w 1522 roku, wraz z powstaniem gminy żydowskiej na mocy przywileju Kanclerza Wielkiego Litewskiego Olbrachta Gasztołda, ten cmentarz jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci żydowskiej historii w regionie. Zajmuje powierzchnię 2,2 ha i jest położony na zachodnim krańcu miasta, pomiędzy rzeką Narew a drogą do Nieciec.
Na cmentarzu w Tykocinie zachowało się około 100 macew, z których najstarsza datuje się na 1791 rok. Warto podkreślić, że początkowo na tym cmentarzu chowano zarówno Żydów tykocińskich, jak i tych pochodzących z Białegostoku. Przed II wojną światową cmentarz został otoczony betonowym parkanem ufundowanym przez emigrantów żydowskich z USA. Obecnie zarówno ogrodzenie, jak i sama nekropolia są zdewastowane, a wiele macew uległo zniszczeniu.
Cmentarze żydowskie województwa podlaskiego są nie tylko miejscami pamięci. Pomimo upływu czasu i prób zniszczenia, zachowały się one jako świadectwo długiej i bogatej historii żydowskiej w Polsce, która kiedyś była integralną częścią wielokulturowej, wielonarodowej Rzeczpospolitej Obojga Narodów – ogromnej potęgi w Europie.
Wszystkie media zatrąbiły niemalże jednocześnie, że powstanie droga ekspresowa łącząca Knyszyn z Raczkami. Poinformował o tym bardzo wpływowy w Podlaskiem poseł – Jarosław Zieliński. Odcinek ma mieć 90 km i zostanie sfinansowany przez rząd. Jest tu jednak tyle niewiadomych, że zalecamy ostrożność z ekscytacją.
Po pierwsze nie znany jest dokładny przebieg drogi, a to dość istotna kwestia, bo po drodze jest Biebrzański Park Narodowy. Już raz obecna władza chciała budować „na chama” drogę przez cenne obszary przyrodnicze Doliny Rospudy. Zakończyło się to międzynarodowym skandalem, bezużytecznym referendum i stojącym do dziś po drodze do Augustowa – wiaduktem-widmo. Tym razem można było usłyszeć, że „inwestycja jest ważna z punktu widzenia interesu obronnego Polski”. Czyżby to miałaby być „pała” na wszystkich, którzy się zająkną o ochronie przyrody w Biebrzańkim Parku Narodowym? Ponadto nie jest zrozumiałe dlaczego droga nie będzie łączyć Białegostoku z Augustowem tylko Knyszyn. Przecież obecnie planowany jest duży węzeł drogowy w okolicach Wasilkowa, który połączy dotychczasowe drogi z przyszłą ekspresową 19. Łączenie Knyszyna z Augustowem nie brzmi do końca sensownie.
Druga kwestia to pieniądze, a raczej ich brak. Polska jest w poważnym kryzysie gospodarczym, obecnie ma miejsce recesja, kraj jest zadłużony na gigantyczne pieniądze, zaś 90 km odcinek ma kosztować około 5 miliardów złotych! Biorąc pod uwagę obecną, nieopanowaną inflację ta kwota już teraz zwala z nóg, a będzie jeszcze wyższa, gdy dojdzie do przetargów.
I tu mamy kwestię trzecią. Czy do tych przetargów w ogóle dojdzie. Zacznijmy od tego, że za moment mamy wybory. Samo istnienie czegoś „w planie” nie oznacza jeszcze realizacji. Obecnie nic nie wskazuje na to, by obecna władza utrzymała się po wyborach, zatem nowy rząd może plany wyrzucić do kosza. Wtedy nowa „opozycja” będzie krzyczeć – patrzcie chcieliśmy, ale ten nowy, zły wyrzucił nasze wielkie plany do kosza. To, że są one średnio-realistyczne już nikt nie wspomni. Jeżeli będzie jakiś większy konkret niż plan budowy dróg, to wtedy będzie można się do tego jakoś odnieść. Teraz, brzmi to bardziej jako przedwyborcze bajanie.
Biebrzański Park Narodowy to prawdziwy skarb natury, który zachwyca swoją różnorodnością i pięknem. Jest jednym z największych parków narodowych w Europie i stanowi ostoję dla wielu niezwykłych gatunków zwierząt i roślin. Oto film, który zabierze nas w niezapomnianą podróż przez ten fascynujący przyrodniczo obszar.
Film rozpoczyna się od ujęć z góry nad Parkiem Narodowym, który rozciąga się na ogromnym obszarze, obejmującym bagna, łąki, lasy i rzekę. Wszędzie dookoła otaczają nas malownicze pejzaże, które zachwycają swoją dziewiczością. Jednak to nie tylko krajobrazy robią wrażenie. Film ukazuje również bogactwo fauny i flory Biebrzańskiego Parku Narodowego. Jednym z głównych bohaterów są ptaki. Park ten jest prawdziwym rajem dla ornitologów i miłośników ptasiej obserwacji. Nie brakuje również ujęć zwierząt.
Jednak film to nie tylko zapis rzeczywistości. Wzbogacony jest on również o animacje, które pozwalają nam spojrzeć na ten park z zupełnie innej perspektywy. Możemy zanurzyć się w jego przeszłości, zobaczyć jak to cudowne miejsce w ogóle powstało. To niezwykłe dzieło filmowe nie tylko zachwyca pięknem przyrody, ale także edukuje i inspiruje do działania na rzecz ochrony środowiska. Biebrzański Park Narodowy to miejsce, które warto chronić, aby mogło zachować swoje dziedzictwo dla przyszłych pokoleń.
Dlatego warto się zatrzymać na chwilę i zobaczyć ten film. To podróż do jednego z najbardziej fascynujących przyrodniczo miejsc w Europie. Pozwala nam on zanurzyć się w piękno natury i zrozumieć, dlaczego warto o nią dbać. Biebrzański Park Narodowy to prawdziwy skarb, który musimy chronić, aby mogły cieszyć się nim przyszłe pokolenia. A gdy już się tak naoglądamy, to trzeba koniecznie jeszcze przyjechać.
Wyjątkowy malunek upamiętniający heroiczną walkę z pożarem, który w 2020 roku strawił niemal 10 procent obszaru Biebrzańskiego Parku Narodowego powstał w Goniądzu. Projekt ten jest hołdem dla strażaków, społeczności lokalnej oraz wszystkich, którzy oddali serce w walce z tym niszczycielskim żywiołem. Malowidło, autorstwa Roberta Szczebiota, stanowi nie tylko hołd dla bohaterów, ale także przypomnienie o kruchości przyrody oraz edukacyjne narzędzie na przyszłość.
Warto przypomnieć też, że walka z żywiołem trwała bardzo długo, ponieważ oprócz trudnych warunków (porywisty wiatr) walczono lokalnie, zaś pomoc z kraju przyszła z kilkudniowym opóźnieniem, gdy zaczęły się kończyć środki finansowe na akcje gaśniczą.
Mural to projekt, inicjowany przez Łukasza Kaczyńskiego – mieszkańca gminy Goniądz, został w pełni zrealizowany przez utalentowanego malarza, grafika i muralitę Roberta Szczebiota. Malunek przedstawia 17 charakterystycznych dla doliny Biebrzy gatunków zwierząt na tle płonącego pożaru. Technika wykonania wyróżnia się złożonym stylem, w którym dominują głębia i światłocienie, tworzące wrażenie trójwymiarowości. Cel projektu jest podwójny: podziękowanie służbom ratowniczym i społeczności za ich ofiarność oraz edukacja i świadomość dotycząca ochrony środowiska przed podobnymi incydentami w przyszłości.
Podlaskie to malowniczy region Polski, słynący ze swojej pięknej przyrody, bogatej historii i ciekawych zabytków. Wśród licznych atrakcji regionu wyróżniają się miejscowości położone nad rzekami Narew i Biebrza, które oferują niezapomniane wrażenia turystom poszukującym zarówno naturalnych piękności, jak i historii ludzkiego osadnictwa. W tym artykule zabierzemy Cię w podróż przez takie miejsca jak Suraż, Narwiański Park Narodowy, Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, Osowiec-Twierdza, Goniądz i Dolistowo, by poznać ich wyjątkowość.
Suraż: Jedno z najmniejszych miast w Polsce
Podróż zaczynamy w Surażu, gdzie historia splata się z pięknem przyrody. To jedno z najmniejszych miast w Polsce można odkryć poprzez zabytki, takie jak grodzisko wczesnośredniowieczne zwaną „Górą Królowej Bony”. To mistyczne miejsce przenosi nas w czasie do epoki, kiedy historie tkwiły w kamiennych murach. Muzeum Kapliczek to unikalne miejsce, w którym można zgłębić kulturę i wiarę mieszkańców. Bogate walory przyrodnicze obszarów Natura 2000, stanowiące 30 proc. powierzchni gminy, zachwycają swoją różnorodnością. Na południu roztacza się Obszar Chronionego Krajobrazu Dolina Narwi, a na północy znajduje się przepiękny Narwiański Park Narodowy.
Narwiański Park Narodowy: Przyroda na wyciągnięcie kładki
Następnym przystankiem jest Narwiański Park Narodowy, gdzie natura staje się przewodnikiem. Drewniana kładka o długości około 1050 metrów, łącząca Śliwno i Waniewo, to prawdziwa bramka do nieodkrytych krain bagnistych i malowniczych pól. Z tarasów widokowych możemy podziwiać rzekę Narew wraz z jej trzcinowymi brzegami, tworzącymi unikatowy krajobraz. Najbardziej tajemniczym miejscem jest zerwany most w Kruszewie, który staje się symbolem opowieści i legend o niezwykłych wydarzeniach z diabłem w tle. Nie będziemy tu podpowiadać, lecz zachęcamy, by poznać legendę u okolicznych mieszkańców. To unikalne miejsce, które zachęca do poszukiwań historycznych i rozważań nad nieznającą granic wyobraźnią. Jest także Kurowo, gdzie na kolejnych kładkach poznamy więcej walorów przyrodniczych Narwi.
Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi: Podróż przez zabytki i przyrodę
Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to oaza kultury i przyrody. Muzeum Przyrody w Drozdowie, zlokalizowane w neoromańskim Dworze Lutosławskich, przenosi nas w świat przeszłości. Zabytki, takie jak neogotycki kościół w Piątnicy czy zespół klasztorny w Łomży, opowiadają historię regionu. Szlaki turystyczne, pozwalają odkrywać krajobraz i zabytki tego magicznego miejsca.
Osowiec-Twierdza: Historia ukryta pod ziemią
Przesuwając się z Łomży na północny wschód, trafiamy do Osowca-Twierdzy, siedziby Biebrzańskiego Parku Narodowego. Wchodząc w mroczne korytarze twierdzy, wrócimy do czasów wojennych zmagań. Certyfikowani przewodnicy oprowadzą nas przez fortyfikacje, pokazując broń, mundury i inne elementy, które odzwierciedlają historię tego miejsca. Ścieżki edukacyjne wokół Twierdzy pozwalają nam poznać ją również od zewnątrz.
Goniądz i Dolistowo: W otoczeniu przyrody
Podróż kończymy w Goniądzu i Dolistowie, malutkich miasteczkach osadzonych w sercu Biebrzańskiego Parku Narodowego. To raj dla miłośników przyrody, którzy wędrując ścieżkami, mogą spotkać łosie i cieszyć się malowniczymi krajobrazami. W Goniądzu możemy spojrzeć z góry na okolicę, podziwiać start młyn czy spacerować nad rzeką. W Dolistowie możemy przejść się starym drewnianym mostem, a także wypocząć wśród traw nad brzegiem Biebrzy. Na koniec tych wycieczek możemy skierować się jeszcze do Augustowa. Ale to już inna opowieść.
Województwo podlaskie to malowniczy region Polski, bogaty w piękne krajobrazy, zabytki historyczne i fascynującą kulturę. Jeśli planujesz spędzić weekend w naszym niezwykłym zakątku, przygotowaliśmy dla Ciebie listę 3 wycieczek, na które warto w regionie się wybrać. Odkryj uroki Podlaskiego i poczuj niepowtarzalny klimat tego regionu!
Serwy pod Augustowem – Relaksująca cisza i możliwości aktywnego wypoczynku
Paniewo
Serwy to doskonałe miejsce dla osób, które pragną oderwać się od miejskiego zgiełku i zanurzyć w harmonii natury. Jezioro Serwy jest prawdziwym rajem dla miłośników wodnych atrakcji. Wypożycz rower wodny, kajak lub łódkę i odkrywaj urokliwe okolice i malownicze wyspy. Dla entuzjastów pieszych i rowerowych wycieczek czeka wiele malowniczych tras, w tym słynny Kanał Augustowski, Dolina Rospudy czy Wigierski Park Narodowy. Możecie też wybrać się trochę dalej, by nie przegapić widoku na Wiadukt w Stańczykach, a nawet możecie z Serw zorganizować wyprawę do Druskiennik, Kowna, Trok czy Wilna. Serwy to idealne miejsce na odprężający weekend wśród natury.
Warto jednak podkreślić, że Serwy słyną przede wszystkim z przepięknych widoków i czystych jak kryształ wód. Możecie też relaksować się obserwując przeprawy na Kanale Augustowskim czy też brać w nich czynny udział pływając wcześniej wspomnianymi kajakami czy rowerkami wodnymi.
Serwy to także Puszcza Augustowska, więc jeżeli nabierzecie ochoty na wędrówki po dzikich lasach, to także będziecie mogli się fantastycznie zrelaksować. Szczególnie, gdy cisza lasu rozbrajana jest odgłosami kukułki czy dzięcioła i podmuchami wiatru w oddali, które przypominają odgłosy morza. To wszystko w połączeniu z zapachami i widokami, a także możliwością przytulania drzew rozbudzi nasze wygasłe od monotonii życia codziennego zmysły.
Tykocin, Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy – Historia i natura w jednym miejscu
fot. P. Jakubczyk
Tykocin to urokliwe miasteczko o bogatej historii. Warto odwiedzić tu żydowską synagogę, kościół czy klasztor. Warto też wyjść na spacer po wyjątkowym rynku, a następnie bulwarami nad Narwią poczuć klimat tego miejsca. Ale to nie wszystko, co oferuje okolica. Możecie wyruszyć z Tykocina w podróż do Biebrzańskiego i Narwiańskiego Parku Narodowego, gdzie spotkacie dziką przyrodę i unikatowe ekosystemy. Bagna, rozlewiska rzek stanowią niezwykłe miejsce dla miłośników przyrody. Jeśli czujecie się odważni, możecie zdecydować się na zwiedzanie Twierdzy w Osowcu. Weekend spędzony w Tykocinie i jego okolicach to połączenie historii i wspaniałych przygód w naturze.
A skoro będziemy w okolicy, to koniecznie zobaczmy też Goniądz, który jest położony nad Biebrzą. Jest idealnym miejscem dla miłośników przyrody. To doskonała baza wypadowa do Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie czeka niesamowity świat bagna i mokradeł. Dla entuzjastów aktywnego wypoczynku przygotowano wiele szlaków pieszych i rowerowych. Goniądz przyciąga także swoją autentyczną atmosferą – małe miasteczko ożywa dzięki lokalnym wydarzeniom i festiwalom. Jeśli szukasz kontaktu z naturą i miejscowej kultury, to będzie idealne miejsce na weekendową wyprawę.
To jednak nie koniec, zupełnie obok znajduje się Strękowa Góra, gdzie czeka Was lekcja historii i malownicze widoki. Wizyta na Strękowej Górze będzie niezapomnianym doświadczeniem. Pomnik mjr Raginisa (awansowany z kapitana pośmiertnie) upamiętniający walki tego regionu to miejsce, które pozwoli lepiej zrozumieć burzliwe dzieje Polski. Jednak nie tylko to przyciąga turystów. Oprócz lekcji historii, Strękowa Góra oferuje przepiękne widoki na rozlewiska Narwi, które zapierają dech w piersiach. To idealne miejsce dla osób poszukujących spokoju i refleksji w otoczeniu pięknej przyrody.
Na koniec tej wyprawy musimy także wspomnieć o Narwiańskim Parku Narodowym czyli Kruszewie, Kurowie, Waniewie, Śliwnie czy Surażu. Te miejscowości i jedno z najmniejszych miast w Polsce oferują przyjezdnym fantastycznie spędzony czas nad rzeką Narew od odpoczywania nad rozlewiskami, po chodzenie kładkami, przeprawy pływającymi platformami po wieże widokowe i pływanie kajakami i łodziami.
Kruszyniany – Wizyta u polskich Tatarów
Meczet w Kruszynianach
Kruszyniany to wyjątkowa wioska, gdzie możesz poznać polskich Tatarów, którzy zamieszkują tę okolicę od wielu wieków. Wybierając się w czasie święta Sabantuj, będziecie mieli okazję uczestniczyć w tatarskich obrzędach, co dostarczy niezapomnianych wrażeń. Możecie także zwiedzić drewniany meczet i mizar oraz delektować się pięknymi okolicami. Kruszyniany to miejsce, gdzie kultura spotyka się z historią i przyrodą.
Podczas wspomnianego Sabantuj, które odbędzie się 29 lipca 2023 w Kruszynianach, będzie można obserwować pokazy, spróbować lokalnej kuchni i ogólnie dobrze się bawić. A po wszystkim w okolicznych Ozieranach można zażyć kąpieli i poplażować.
Podlaskie to fascynujący region, który oferuje mnóstwo atrakcji dla każdego. Od relaksu nad jeziorami, przez wędrówki po rozlewiskach, po spotkanie z historią i kulturą. Mamy wiele do zaoferowania. Dlatego nie zwlekaj, zaplanuj weekendowy wypad i odkryj uroki tego niezwykłego regionu!
Ta kładka ma 400 metrów i zapewnia unikalne doświadczenia podglądania łosi i ptaków. A to wszystko w Biebrzańskim Parku Narodowym, który zachwyca odwiedzających swoją bogatą florą i fauną. Dlatego, jednym z niezwykłych miejsc, które warto tam odwiedzić to „Długa Łuka”. Ta specyficzna ścieżka cieszy się dużą popularnością ze względu na możliwość napotkania łosia, który jest przecież symbolem tego miejsca i chętnie skubie trawkę w pobliżu.
Spacerując po kładce, można podziwiać piękno otaczającej przyrody, a także ogrom gatunków, żyjących tam ptaków. Na końcu ścieżki znajduje się platforma widokowa, z której można obserwować życie torfowiska. To idealne miejsce dla miłośników przyrody, którzy pragną zanurzyć się w unikalnym ekosystemie i doświadczyć bliskości dzikiej przyrody.
Podczas spaceru po kładce można spotkać nie tylko łosie, ale inne ssaki i ptaki. Zależy to od pory dnia czy roku. Biebrzański Park Narodowy jest ogromnym obszarem otwartym, co sprawia, że wschody i zachody słońca są tutaj niezwykle malownicze. Dotarcie do kładki jest bardzo proste. Podróżując Carskim Traktem (drogą łącząca Strękową Górę z Osowcem-Twierdzą), można po prostu zatrzymać się na poboczu i już jesteśmy na miejscu gotowi do rozpoczęcia przygody. A dalej prosto 400 metrów do samej platformy widokowej na końcu.
Warto poświęcić trochę czasu na eksplorację i obserwację przyrody, która otacza to unikalne miejsce. Jeżeli po prostu chcecie przyjść, zrobić selfie i pójść, to nie warto. Trzeba wytężyć zmysły: oglądać piękne widoki, słuchać ptaków, czuć zapachy łąki i torfowisk. Warto pamiętać, że najlepsze do zwiedzania są poranne godziny. Zwierzęta o tej porze czują się wtedy najbezpieczniej i są najbardziej aktywne, bo wychodzą na poszukiwanie pożywienia.
Partnerzy portalu:
Na rozgrzewkę możecie spróbować nowego szlaku w gminie Wasilków.
Województwo Podlaskie jest idealnym miejscem do zwiedzania na rowerze. To region, który oferuje wiele malowniczych tras rowerowych, piękne krajobrazy i unikalne atrakcje przyrodnicze. Bez względu na poziom zaawansowania rowerzysty, jest tu wiele do zobaczenia.
Jedną z najpopularniejszych tras rowerowych w regionie jest Szlak Green Velo. To jedno z najdłuższych tras rowerowych w Europie, które biegnie także przez piękne zakątki Podlaskiego. Szlak prowadzi przez urokliwe wioski, malownicze pola, lasy, wody, parki narodowe. Podczas podróży można podziwiać przyrodę, zwiedzać ciekawe miejsca i skosztować regionalnych przysmaków. Ale to nie jedyna opcja do wyboru.
Inną atrakcyjną trasą rowerową jest jazda wzdłuż Kanału Augustowskiego. Dobrym pomysłem jest „zaliczenie” wszystkich śluz, z których możecie podziwiać płynących kajakami i innymi jednostkami. Absolutnym hitem będzie Śluza Paniewo, która ze względu na ogromną różnicę poziomów wody, jest podwójna. Trasa wiedzie wzdłuż malowniczych regionów. Trasa jest łatwa do pokonania i doskonała dla rodzin z dziećmi, bo po drodze nie ma zbyt dużego ruchu samochodowego.
Jak Podlaskie rowerem, to też koniecznie można odwiedzić Puszczę Białowieską i spotkać żubry. Możecie na przykład przyjechać pociągiem z Białegostoku do Hajnówki, a dalej ruszyć leśną trasą rowerową do Białowieży. Dobrym pomysłem będzie także jazda wzdłuż trasy kolejki wąskotorowej, którą dojedziecie do miejscowości Topiło. Możecie też wybrać się drogą Narewkowską nad Siemianówkę oraz drogą przez Orzeszkowo w kierunku miejscowości nadburzańskim. Z Hajnówki da się także bezpiecznie rowerem dojechać do Białegostoku. Możliwości są niemal nieograniczone!
Warto również wspomnieć o infrastrukturze rowerowej w regionie. Podlaskie jest dobrze przygotowane do przyjęcia rowerzystów, oferując liczne ścieżki rowerowe, miejsca do odpoczynku czy jedzenia. Dłuższe wyprawy wymagają krzepy, a tu nie brakuje solidnej kuchni, która zapełni Wasze brzuchy na cały dzień. Odkrywanie regionu na dwóch kółkach pozwala na bliższe poznanie uroku regionu Podlaskiego i cieszenie się niezwykłymi krajobrazami.
Narodowe Parki w województwie Podlaskim to: Białowieski, Narwiański, Wigierski i Biebrzański. Wszystkie cztery zasługują na osobną uwagę oraz zwiedzanie. Każdy z nich to prawdziwy raj dla miłośników przyrody. Te obszary chronione oferują niezwykłe krajobrazy, różnorodność przyrodniczą i unikalne ekosystemy, które zachwycają odwiedzających. Możemy w nich zwiedzać rozległe obszary leśne, łąki, torfowiska, jeziora, rzeki.
Jednym z najbardziej znanych obszarów w Białowieskim Parku Narodowym jest Puszcza Białowieska, która jest jednym z ostatnich pierwotnych lasów w Europie. To miejsce zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i jest domem dla licznych gatunków roślin i zwierząt, w tym słynnych żubrów, dla których przyjeżdżają turyści z całego świata. Warto wybrać się do ścisłego rezerwatu z przewodnikiem, a także przejechać się kolejką wąskotorową z Hajnówki do miejscowości Topiło. Dobrze jest też zasmakować lokalnego jadła, by się posilić, gdyż na tych terenach czeka Was bardzo dużo spacerowania.
Kolejnym fascynującym miejscem jest Biebrzański Park Narodowy. Osowiec-Twierdza, Goniądz, Dolistowo Stare i wiele innych miejscowości to miejsca, które koniecznie musicie zobaczyć. Tak samo nie możecie nie przejść się kładkami na Carskim Trakcie. Dzięki temu może napotkacie łosie! Biebrzański Park Narodowy to jedno z największych i najcenniejszych bagien w Europie Środkowej. To miejsce jest ostoją dla wielu rzadkich i zagrożonych gatunków ptaków, takich jak bielik, żuraw, bocian czarny i orlik krzykliwy. Uważajcie tu na wycieczki piesze, bardzo łatwo jest zabłądzić, więc lepiej sami nie zapuszczajcie się w głąb lasów.
fot. P. Jakubczyk
Narwiański Park Narodowy skupiony jest wokół Kurowa, Kruszewa, Waniewa, Śliwna czy Suraża. Ten ostatni jest jednym z najmniejszych miast w Polsce. Świetnie położony nad Narwią, idealną do pływania kajakiem. Możemy zacząć trasę w Doktorcach, by krętym korytem dopłynąć do miasteczka. Waniewo i Śliwno to miejscowości połączone kładką nad rozlewiskami. Możemy tam się przeprawiać specjalnymi platformami po rzece, a także obserwować przyrodę z wież widokowych. Kruszewo słynie z ogórków oraz zerwanego mostu. A Kurowo jest siedzibą Parku Narodowego, w którym więcej dowiecie się o lokalnej przyrodzie, a także będziecie mogli popływać pychówkami – czyli łodziami z długimi wiosłami.
Wigierski Park Narodowy, mimo że przyciąga swoimi czystymi, polodowcowymi jeziorami, to tak naprawdę w większości składa się z lasów. Dlatego trzeba się nastawiać do wyjazdu zarówno nad jezioro, jak też do Puszczy Augustowskiej. Gdy będziecie już nad jeziorem Wigry, to koniecznie wybierzcie się do klasztoru, z którego będziecie mogli obserwować całe piękno przyrody z góry. Ten Park Narodowy idealnie nadaje się do zwiedzania rowerem. Liczba miejsc, które można objechać jest ogromna. A wszędzie spotkamy wspaniałe widoki.
Jakoś tak się przyjęło, że ludzie wypatrują bocianów wczesną wiosną, gdy te przylatują z krajów Afryki do Polski. Warto jednak zaznaczyć, że okres od połowy czerwca do połowy sierpnia jest przeznaczony w rolnictwie na żniwa. To niezwykle ważne wydarzenie, które łączy tradycję, technologię i naturalne cykle przyrody. W trakcie sezonu rolnicy zbierają owoce swojej ciężkiej pracy, które później trafią także na nasze stoły. W tym samym czasie będą towarzyszyć im właśnie nie kto inny, a bociany.
Wiele czynników wpływa na wybór odpowiedniego momentu do rozpoczęcia żniw, takich jak wilgotność gleby, pogoda i stan dojrzałości roślin. Każdego roku rolnicy starają się wykorzystać optymalny okres do zebrania plonów, aby zapewnić jak najwyższą jakość i ilość zbiorów. Podczas tych zmagań, na polach można dostrzec innych niezwykłych uczestników – bociany. Ptaki te są znane z tego, że często wybierają pola w trakcie żniw jako dogodne miejsce do poszukiwania pożywienia. Ich obecność budzi ciekawość i zainteresowanie. To szczególna atrakcja dla turystów, którzy w większości regionów Polski takich ptaków nie mają.
W trakcie żniw rolnicy obracają ziemię, co ułatwia dostęp bocianom do różnego rodzaju bezkręgowców i małych ssaków, które są ich naturalnym pokarmem. Szukając pożywienia, bociany mogą wykorzystywać towarzyszący żniwom ruch i hałas, które wywołują maszyny rolnicze. Przypomina to leśną nagonkę, podczas której myśliwi, by upolować zwierzynę najpierw tworzą hałas. To powoduje spłoszenie zwierzęcia i wystawienie na strzał.
Pola żniw to także doskonałe miejsce do wyszukiwania odpadków, takich jak niezebrane ziarna lub resztki po żniwach. To dla bocianów łatwe źródło pożywienia, które gwarantuje ich obecność na polach przez dłuższy czas.
Warto podkreślić, że obecność bocianów na polach podczas żniw ma swoje pozytywne strony. Bociany odgrywają ważną rolę w ekosystemie. Ich obecność na polach rolnych może pomóc w ograniczeniu populacji gryzoni i szkodników, które uszkadzają uprawy. Dlatego warto docenić harmonię między aktywnością rolniczą a obecnością tych pięknych ptaków. Dlatego czas żniw w rolnictwie to niezwykle ważny okres, który wymaga współpracy między człowiekiem a naturą. Obserwacja bocianów na polach stanowi doskonałą przypominajkę, że nasze działania mają wpływ na całe środowisko, a harmonijne współistnienie z dziką przyrodą przynosi korzyści dla nas wszystkich. Warto docenić piękno tych chwil i dostrzec, że rolnictwo i ochrona przyrody mogą i powinny iść ze sobą w parze.
Serdecznie zapraszamy an długą i przyjemną podróż po Podlasiu, gdzie blogerka serwisu Poznaje kraje opowiada o atrakcjach Podlasia, prezentuje ciekawostki oraz odkrywa najlepsze miejsca. Jak sama stwierdziła: gdy tu przyjedziecie, to albo będziecie chcieli zostać albo po powrocie do domu szybko wrócić na Podlasie. Czy tak właśnie jest?
Na filmie można zobaczyć Narwiański Park Narodowy i jego słynne kładki na rozlewiskach Narwi, a także zerwany most w Kruszewie. Autorka zabiera nas także do Kurowa, gdzie znajduje się siedziba Parku. Później przenosimy się na mokradła Biebrzańskiego Parku Narodowego, by jeszcze później przeskoczyć wprost na żubry w Białowieskim Parku Narodowym. Ten przyrodniczy wstęp nasyci naszą potrzebę spędzenia czasu w naturze. Czas na architekturę.
Dlatego też płynnie przechodzimy z Puszczy Białowieskiej na Puszczę Knyszyńską, gdzie odwiedzimy przepiękny i malowniczy Supraśl. Kolejne miejsca to Dworek Pentowo ze swoimi bocianami, a także Kraina Otwartych Okiennic z przepięknymi okiennicami.
Na koniec tej podróży przyszedł czas na duchowe spełnienie. Najpierw zaczniemy od Świętej Góry Grabarki, by potem powędrować w Skicie Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach. Następny przystanek to meczet w tatarskich Kruszynianach. Ostatecznie zobaczymy jeszcze Tykocin, który szczyci się Synagogą oraz kościołem pw. Św. Trójcy. Zamknięciem całej podlaskiej wycieczki będzie obecna stolica regionu czyli Białystok i jego Wersal.
Na majówkę będziemy mieli 30 stopni. 10 w poniedziałek, 10 we wtorek i 10 w środę. Jeszcze tydzień temu taki scenariusz był bardzo realny. Na szczęście realne prognozy są lepsze. Ma być pomiędzy 14 – 18 stopni. W sam raz żeby wyjść na zewnątrz i trochę się poruszać, ciut za mało żeby gdzieś dłużej posiedzieć. Dlatego też nasze majówkowe propozycje będą uwzględniały aktywność. Dużo aktywności! W tym roku majówka ułożyła się tak, że zaczyna się w piątek 28 kwietnia po południu, a kończy pomiędzy 4 a 7 maja – w zależności czy mamy jakieś urlopy, które możemy wykorzystać. Co zatem robić 10 dni w Podlaskiem? Trzeba skorzystać z naszych 10 propozycji.
Pociągiem do Walił
Wycieczka pociągiem do Walił i powrót do Białegostoku przez Supraśl to doskonała propozycja dla wszystkich tych, którzy planują trochę porowerować lub cały dzień chodzić pieszo. Łączna trasa wynosi 35 km. Zajeżdżamy wpierw pociągiem do Walił, następnie idziemy na Sianożątka i Wyżary, gdzie podziwiać będziemy przepiękne bagna i sztuczny zbiornik w lesie. Potem wędrujemy leśnymi drogami przez Sofipol, Kuberkę i Przechody do Królowego Mostu. Następny przystanek to Kołodno i wieża na Wzgórzach Świętojańskich. Kończymy w Supraślu, z którego linią 500 możemy wrócić do Białegostoku.
Czeremchowa Tryba
Kolejna wycieczka, którą możemy zwiedzić przepiękne tereny Puszczy Knyszyńskiej, to trasa z Czarnej Białostockiej do Supraśla. Do tej pierwszej miejscowości można dojechać i pociągiem i autobusem. Z tej drugiej wrócicie do Białegostoku linią 500. Po drodze możemy zahaczyć o Wiatę pod Dębami, gdzie można legalnie palić ognisko. Po trasie zwiedzimy między innymi Czeremchową Trybę – przepiękne bagna. Wystarczy trzymać się starej linii kolejki wąskotorowej, którą znajdziemy zaraz za zajazdem w Czarnej Białostockiej.
Kładka Śliwno-Waniewo wraca po remoncie
Narwiański Park Narodowy to nadal atrakcyjne miejsce. Oprócz sławnej Kładki, która w pełnej okazałości wraca po remoncie, będzie także nowa wieża widokowa, z której można będzie podziwiać ptaki przez lornetkę. Pamiętajcie, by nie skupiać się wyłącznie na Waniewie i Śliwnie, ale także odwiedzić Kruszewo – gdzie również jest wieża widokowa (prywatna) oraz Kurowo, gdzie znajdują się kolejne piękne tereny do zwiedzania na terenie siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego. Do tego warto zajechać do jednego z najmniejszych miast w Polsce – Suraża. Tam również nie braknie Wam pięknych widoków.
Jak majówka to Augustów!
Letnia stolica Polski intensywnie się zmienia. W ostatnich latach powstało tam mnóstwo nowych terenów do spacerowania i odpoczywania. Koniecznie wybierzcie się więc na plażę, z której możecie spory kawałek wędrować wzdłuż jeziora Necko. Oprócz tego grzech nie popływać statkami nad Rospudę oraz Kanałem Augustowskim do Studzienicznej. Samo centrum miasta też oferuje wiele atrakcyjnych miejsc, gdzie można pochodzić, zjeść i odpocząć. Jeżeli przyjedziecie rano, to być może załapiecie się na słynne jagodzianki.
Białowieża ciągle żywa
Piękny, ścisły rezerwat przyrody można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem. Ci czekają w gotowości, w okolicach wejścia do Białowieskiego Parku Narodowego. Dlatego oprócz samego parku, dobrze jest przejść się także w najbardziej dziką część Białowieży. Nie odpuszczajcie sobie także stacji kolejowej Białowieża Towarowa. Tam również jest bardzo klimatycznie a i atrakcji nie brakuje.
Hajnówka też ma ofertę!
Kolejka wąskotorowa z Hajnówki do Topiła to wspaniała atrakcja akurat na majówkę, niezależnie jaka będzie pogoda! Do tego koniecznie zasmakujcie regionalnego jadła, a na deser koniecznie zjeździe sławnego Marcinka!
Nadbużańskie tereny czekają!
Rzeka Bug i górzyste tereny w okolicy to doskonały plan na dłużą wycieczkę od Niemirowa po Mielnik, Drohiczyn, Grabarkę. W okolicę możecie dojechać pociągiem. Gdy tylko wysiądziecie, to bardzo blisko znajduje się Kasztelik – prywatny, kamienny zamek, wybudowany rękoma jednego człowieka.
Dalej możecie się kierować do rzeki Bug, do której jest 4 km. Droga wzdłuż brzegu do przygranicznego Niemirowa to około 30 km.
Halo Biebrza!
fot. P. Jakubczyk
Biebrzański Park Narodowy to także miejsce, które ma wiele do zaoferowania. Nieustannie zachwyca wycieczka z Osowca-Twierdzy, gdzie dojedziecie pociągiem do Suchowoli, z której wrócimy autobusem. Jeżeli 40 km to za dużo na Wasze nogi, to rozbijcie wycieczkę na dwa dni. Po drodze w Dolistowie Starym warto jest przenocować nad Biebrzą. Po drodze będzie też Goniądz, który warto również zwiedzić.
Jeżeli preferujecie jazdę rowerem, to najbliższy pociąg jest w Dąbrowie Białostockiej – 20 km od Suchowoli.
Piękna przyroda w okolicach Łomży
Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to piękne tereny, którymi można spacerować cały dzień. Po drodze przyroda pokaże nam naprawdę wiele – szczególnie teraz, gdy wszystko rozkwita!
Tutaj też przyda się rower albo samochód, bo przejście dookoła Parku jest zbyt ciężkie na 1 dzień. Kółko wykonane z Łomży to ponad 55 km. Chyba, że także rozbijecie wszystko na 2 dni. Wtedy będzie przyjemnie. Warto jednak pokusić się o jakiś środek lokomocji, bo w okolicy można też dodatkowo zwiedzić Grądy-Woniecko, Wiznę, Ruś czy Górę Strękową. Wtedy mamy drogę otwartą na Biebrzański Park Narodowy.
Wycieczka wschodnią ścianą
Przepiękne i dzikie tereny na wschodniej ścianie doskonale nadają się do tego, by je objechać przez cały dzień samochodem. Z Niemirowa do Wiżajn przez Hajnówkę, Białowieżę, Siemianówkę, Jałówkę, Kruszyniany, Krynki, Sokółkę, Dąbrowę Białostocką, Lipsk, Giby i Szypliszki będzie doskonałą odskocznią dla tych, którzy uwielbiają czas spędzać za kierownicą samochodu oraz lubią szybkie zwiedzanie na zasadzie „zaliczania punktów”. Wszystkie wymienione miejscowości oferują ciekawe atrakcje, doskonałe jadło i piękne widoki.
Strękowa Góra to miejsce wyjątkowe, bo wiąże się z piękną historią kpt. Raginisa, który wraz ze swoimi żołnierzami dzielnie bronili się ze schronu, tym samym opóźniając uderzenie w Warszawę i dając jej mieszkańcom więcej czasów na przygotowanie się do najgorszego. Warto jednak odwiedzić to miejsce z powodów przyrodniczych. Wiosenne rozlewiska Narwi są przepiękne. To już ostatni moment, by je dostrzec. Niedługo poziom wody zacznie opadać, a w Polsce zacznie się pora bez większych opadów deszczu.
Jeżeli już podejmiecie się wycieczki tam, to warto też zwiedzić również całą okolicę. Wszak to tylko góra, więc nie spędzicie w jednym punkcie widokowym całego dnia. Chyba że lubicie. Natomiast doskonale wiemy, że wiele osób najbardziej odnajduje się, gdy może zwiedzać punkt po punkcie. Takich wokół Strękowej Góry nie brakuje. Wycieczkę warto zacząć od Tykocina, gdzie możemy zwiedzić wiele fantastycznych atrakcji związanych z dziejami Polski w okresie wielokulturowego Królestwa Polskiego. Samą w sobie atrakcją również jest rzeka Narew. Cała droga prowadząca z Tykocina do Strękowej Góry również obfituje w ciekawe punkty widokowe nad Narwią.
Po zwiedzeniu historycznej góry możemy ruszyć albo carskim traktem w kierunku Osowca-Twierdzy eksplorując Biebrzański Park Narodowy z Goniądzem, Dolistowem Starym i Polkowem. Alternatywnie możemy wybrać się w stronę Wizny eksplorując piękne dzieła natury pod płaszczek Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi, gdzie koniecznie trzeba zobaczyć Grądy-Woniecko i tamtejszą drogę zalaną po obu stronach wodą, a także okoliczne wydmy. Nie możemy pominąć też Krzewa, Drozdowa, Starej Łomży czy Rybna.
Jak widać opcji do zwiedzania jest wiele. A po drodze napotkamy wiosenne rozkwity, rozlewiska, bociany czy łosie. Inaczej mówiąc, warto jechać!
Kto by się spodziewał, że takie perełki można odnaleźć na YouTube. Użytkownik o imieniu Leszek udostępnił w serwisie film z prywatnych archiwów, który nagrany został w latach 90. w Mońkach. A na filmie zobaczyć można zlot motocyklowy. Co najbardziej zaskakuje, że na tym zlocie było aż tak wiele pojazdów. Czasy transformacji ustrojowej w Polsce dały po kieszeni bardzo wielu osobom, toteż posiadanie motocykla czy samochodu nie było takie powszechne jak dziś. Na ten „luksus” mogli sobie pozwolić tylko lepiej zarabiający, których nie dosięgnęły skutki transformacji. Inni, którzy dysponowali pojazdami, to tacy, którzy je odziedziczyli.
Liczba mieszkańców Moniek od lat jest bardzo podobna i waha się pomiędzy 10 a 11 tys. Skoro w takim maleńkim mieście można było zorganizować zlot i to tak wielu maszyn, to jest to również zaskakujące.
Szkoda tylko, że na filmie nie ma szerszego komentarza. Możemy jedynie podziwiać paradę motocyklów, które jadą główną drogą w Mońkach. Skąd pomysł na to spotkanie? Kto je organizował? I w końcu – jak oni wszyscy się skrzyknęli bez internetu? Odpowiedzi na te pytania pozostaną zagadką.
Wiosna w Podlaskiem tuż za rogiem, a to oznacza przepiękne widoki. Budząca się natura do życia zachwyca, jednak nim pierwsze pąki pojawią się na łąkach, krzewach i drzewach potrzeba wody i słońca. Tak się składa, że i jednego i drugiego u nas ostatnio nie brakuje. W efekcie możemy podziwiać niesamowite rozlewiska, które wystąpiły przy rzekach. Możecie podziwiać te widoki przy pomocy filmów lub osobiście, na żywo! Najlepszy efekt będzie bladym świtem, gdy tylko wyjdzie słońce.
Na powyższym filmie zobaczyć możemy Narew w Tykocinie i Surażu. I chociaż widoki są wykonane przy pomocy drona, to gdy będziemy na miejscu – możemy skorzystać z punktów widokowych. Możecie skorzystać z poniższego linka, gdzie jest mapa podlaskich wież widokowych.
Jeżeli chcecie podziwiać wiele miejsc, to możecie to robić z mostów na rzekach. Piękne widoki zastaniecie choćby w Złotorii.
Zwiedzanie rozlewisk warto także połączyć z obserwacją dzikich ptaków. Tych akurat ostatnio nie brakuje. Najlepiej wybrać się do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Będziemy mogli naszych latających przyjaciół podglądać w okolicach Goniądza, Dawidowizny, Wrocenia czy Dolistowa Starego. Możemy też jechać wzdłuż Biebrzy w stronę Augustowa. Alternatywnie warto wybrać się w okolice Strękowej Góry, gdzie Biebrza z Narwią tworzą jedność. Podobnie – dobrym pomysłem będzie odwiedzenie Wizny i Grądów-Woniecko. W tej ostatniej miejscowości charakterystycznym miejscem jest cienki pas drogi pomiędzy rozlewiskami.
Nie może w tym zestawieniu również zabraknąć Bugu, który wylał obficie w tym roku.
Przedwiośnie idzie pełną parą, zaś podlaskie rzeki i ich rozlewiska są pełne wody. To bardzo dobre informacje nie tylko dla środowiska, ale także dla ludzi, którzy bez tego środowiska nie mogli by żyć.
Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich 5 lat – przez trzy miała miejsce susza, dopiero zmieniło się wszystko w tamtym roku, gdy na wiosnę nie brakowało wody i rozlewisk. W tym roku również sytuacja jest dobra. Mimo, że śniegu nie było zbyt wiele – padało obficie i powoli, nawadniając ziemię. Już wkrótce będą tego pierwsze efekty. Gdy tylko w końcu wyjrzy słońce na dłużej, a temperatura podniesie się jeszcze wyżej niż obecnie – wszystko pięknie się zazieleni.
graf. hydro.imgw.pl (na żółto i na pomarańczowo zaznaczone wysokie stany rzeki Bug, Biebrzy oraz Narew.
Ale nie o walory estetyczne tu tylko chodzi. Jeżeli wszystko się zazieleni, natychmiast pojawią się wszelkiej maści owady. To natomiast przyciągnie ptaki. To nasi sprzymierzeńcy w walce z komarami. To jednak nie wszystko. Brak suszy to idealny czas dla rolników, którzy mogą cieszyć się później bogatymi zbiorami. A to już ma wpływ na ceny żywności w sklepach. Im więcej jej trafi tym ceny są niższe.
Mokradła, które powstają po zimie to także utrzymywanie lasów przy życiu. Wspominane wyżej 3 lata były bardzo trudnym czasem, ciągłego zagrożenia pożarowego. Pamiętamy też jak spłonął kawał Biebrzańskiego Parku Narodowego, zaś trudna akcja gaśnicza trwała przez wiele dni na rozległym, trudno dostępnym obszarze. Nasze kolejne dobro narodowe Puszcza Białowieska także doświadczyła pożarów, które na szczęście szybko zostały zduszone, nim wyrządziły ogromne straty. Zasilenie wodą lasów spowoduje, że zarówno ich korzenie będą nawodnione jak i ściółka. Jeżeli nikt nie będzie przeszkadzać bobrom, to i one dodatkowo zabezpieczą lasy.
Dlatego też wysokie stany w rzekach to bardzo dobra informacja dla przyrody i dla człowieka.
Podczas zwiedzania Podlaskiego można niejednokrotnie napotkać kapliczki. Stoją samotnie wśród pól, przy drogach, na wsiach. Niekiedy wiszą na drzewach. Jedno jest pewne, bez nich krajobraz naszego regionu nie byłby taki sam. Ba! Niektóre kapliczki mają status podwójnie kultowych. W religijnym znaczeniu każda z nich taka jest, ale też niektóre są bardzo dobrze znane ludziom jako obiekty architektoniczne.
Najbardziej znany przykład to kapliczka z plakatu filmu U Pana Boga za piecem, która to stoi po drodze z Krynek do Sokółki. Inna też w tamtych okolicach była użyta w scenie tego filmu, gdy komendant modlił się do „pagera”. Równie ciekawą kapliczką jest konstrukcja z miejscowości Brody. Została obfotografowana przez całą rzeszę ludzi. Nie sposób nie wspomnieć o kapliczce, która stoi na szczycie górki w Goniądzu. A to tylko kilka bardziej znanych. Inne, równie ciekawe można obejrzeć na powyższym filmie.
Autorem jest Szczepan Skibicki, autor wspaniałego filmu krajobrazowego Go Podlasie. Film został wykonany techniką time-lapse. Czyli fotografowano obiekt w równych odstępach czasowych, a następnie złożono to w ruchome dzieło. Tak jak kiedyś tworzono kreskówki – rysowano klatka po klatce sceny, a następnie szybko je przewijano. Tak też jest i przy time-lapse. Pięknie się to ogląda.
Najnowszy odcinek Zasilanych został wyprodukowany nad Biebrzą i to zimą! Wiele osób nie dostrzega potencjału odpoczynku w naszym regionie właśnie wtedy, gdy za oknem prószy śnieg. Tymczasem spacery, seanse w saunach, kąpiele w lodowatej wodzie, a to wszystko w połączeniu z przepysznym, regionalnym jadłem da każdemu niesamowite doznania i wspomnienia. Ważne jest ażeby nastawić się na powolne poznawanie regionu wszystkimi zmysłami.
Biebrzański Park Narodowy to jedno z najdzikszych miejsc Podlasia. Każdy, kto tu przyjedzie poczuje bliskość natury, kultury, tradycji. Odcinek Zasilanych został zrealizowany w miejscowości Wroceń niedaleko Goniądza. To jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie możemy poczuć prawdziwą ciszę.
Wszyscy ci, którzy kochają ciepło nie powinno zrażać się podlaską, mroźną zimą. Dodatkowe warstwy ubrań to jedno, ale nasze kaflowe piece solidnie nagrzeją największych zmarźlaków. Nie trzeba też dodawać, że jedzenia z takiego pieca smakuje wyśmienicie! Nic, tylko przyjeżdżać!
Wigilia Bożego Narodzenia przed nami, a zatem czas rozmawiać także o tym co na stole. Od lat w Polsce królują dwie potrawy: karp i sałatka jarzynowa. Dziś skupimy się na tym pierwszym. Szczególnie, że dzieli on Polaków tak jak wyborców. Dla jednych to ważna tradycja i rybka, bez której nie można się obejść ze smakiem, a dla drugiej śmierdząca mułem i niepotrzebna. Tymczasem w Knyszynie na karpia patrzą inaczej, bo po królewsku. Czyli jak?
Mało kto wie, że po drodze z Białegostoku do Moniek jest mała miejscowość Czechowizna. W jej okolicach znajduje się ogromne Jezioro Zygmunta Augusta. Całkowicie niedostępne dla człowieka. To jest królestwo karpia. Pierwsze wzmianki o hodowli karpia w naszym kraju są z XII wieku! To obala argument przeciwników karpia, że to kultywowanie „PRL-owskiej” tradycji. W podlaskiej Czechowiznie hoduje się je od XVI wieku. Co ciekawe – Polska w Europie jest liderem w hodowli karpia, zaś całkowita sprzedaż odbywa się w Polsce. Tej ryby się nie eksportuje. Natomiast w PRL-u nastąpił wzrost konsumpcji tej ryby, bo była najbardziej dostępna. Wbrew pozorom, karp jest bardzo zdrową rybą. Zawiera bardzo wartościowe tłuszcze i kwasy omega-3 potrzebne do prawidłowej pracy serca. Szczególnie, gdy jest hodowana w ekologicznych warunkach.
Jest jeszcze kwestia odpowiedniego przyrządzenia. O tym już opowie kolejny film:
„Kapustę trzeba kisić przed świętami, bo po świętach trupem będzie śmierdzieć”. Taki argument na rzecz kiszonek trudno odrzucić. My dodajmy od siebie jeszcze lepszy. Przetrwanie zimy bez chorób jest możliwe tylko z kiszonkami. W słynnym filmie „U Pana Boga za piecem” możemy zobaczyć taką oto scenę, gdzie to komendant nogami ugniata w beczce kapustę. Czy tak właśnie wygląda jej kiszenie? Ten film, będący pewną inscenizacją, na to pytanie odpowie.
Najpierw do ukiszenia kapusty potrzebne jest doborowe towarzystwo. Potrzebna będzie także beczka. Koniecznie namoczona. Na jej dnie trzeba umieścić wianuszek żeby wszystko było smaczniejsze i chrupiące. Cały proces może być także okazją do flirtów towarzyskich, a także do tego by popić, potańczyć i pośpiewać. Dziwić się tylko, że dzisiejsza młodzież woli spędzać czas z nosem w telefonie. Mogliby tak jak ich przodkowie – kisić kapustę.
Wróćmy jeszcze do samego filmu. Warto na nim zwrócić uwagę nie tylko na pokazywane zwyczaje, ale także na język jakimi posługują się odgrywające swoje role osoby. Jest tam wiele regionalizmów, których nie tylko nie usłyszymy w innych regionach kraju, ale też które już zanikły i na Podlasiu, bo młodzież tak nie mówi. Jeżeli przejechalibyśmy się po podlaskich wioskach i rozmawialibyśmy ze starszymi ludźmi, to byłaby szansa jeszcze to usłyszeć.
72-letni myśliwy zastrzelił dwa łosie. Mamę z młodym. Tłumaczył się, że pomylił je z dzikami. Teraz grozi mu do 5 lat więzienia. Miało to miejsce w gminie Rutki w powiecie zambrowskim.
Historii o tym że myśliwy pomylił człowieka / psa / zwierzę pod ochroną z dzikiem jest w Polsce mnóstwo. O ile my jesteś za całkowitą delegalizacją tego zawodu, o tyle silne lobby myśliwych ma się w naszym kraju dobrze. Tym razem Polski Związek Łowiecki błyskawicznie usunął ze swoich szeregów mężczyznę, który zabił łosie. Oprócz grożącego myśliwemu więzienia (do którego pewnie i tak nie trafi) będzie musiał zapłacić prawie 30 000 zł kary. Oczywiście mężczyzna straci także broń.
Warto dodać, że łosie nie są objęte ochroną, ale od 2001 roku obowiązuje całkowity zakaz polowań na te zwierzęta. W ubiegłych latach były zakusy by to zmienić, na szczęście kontrowersyjny, nieżyjący już minister do tego nie doprowadził. Warto dodać, że łosie żyją na biebrzańskich bagnach. Najwięcej kłopotów sprawiają kierowcom. Było sporo wypadków, które powodowane są przez te zwierzęta. Przez Biebrzański Park Narodowy przebiega ruchliwa droga krajowa 65 łącząca Białystok z Ełkiem. Po drodze są jeszcze Mońki i Grajewo. Na szczęście oprócz dodatkowego, specjalnego oznakowania, odlesiono pobocza dróg przez co zwiększono widoczność. Jest tam także ograniczenie prędkości. Odstrzał wydaje się zbędny.
Wracając do ministra, to 5 lat temu chciał doprowadzić do zniesienia moratorium z 2001 roku. Dokumenty w tej sprawie były już przygotowane. Ostatecznie do zniesienia nie doszło. A warto wiedzieć, że w 2001 zakazano odstrzału, bo łosiom groziła całkowita zagłada.
Takiego filmu jeszcze nie było. YouTuber 58 OsA przemierzył z kamerą Podlaskie chyba tak dogłębnie, jak nie zrobił to jeszcze nikt. Dzięki temu każdy, kto nie był w naszym regionie może dowiedzieć się o wszystkich najważniejszych punktach naszego regionu. Osoby, które tu mieszkają także znajdą coś dla siebie, bowiem nie wszystkie atrakcje Podlaskiego są tak samo znane.
Film rozpoczyna się od Narwiańskiego Parku Narodowego i Tykocina. Widzimy, że nie przeszkadza w zwiedzaniu brzydka pogoda. Kolejny przypadek to Biebrzański Park Narodowy. Pierwszy zgrzyt jakiego doznał zwiedzający był właśnie tam. Konkretnie to w Osowcu, gdzie twierdzę można zwiedzać od poniedziałku do piątku od 9 do 13. Jak widać obiekt działa tylko dla uczniów i urlopowiczów. Weekendowe zwiedzanie tu nie wchodzi w grę.
Kolejny przystanek to Wigry i tamtejszy klasztor. W kolejnych kadrach filmu możemy zobaczyć jak pięknym terenem jest Suwalszczyzna. Z drona podziwiać możemy wszelkie pagórki. Szkoda tylko tej pogody. O ile do spacerów się nadaje, to do podziwiania już trochę gorzej. Autor dotarł nad sławną Górę Cisową, która jest położona 256 m n.p.m. W filmie nie mogło zabraknąć Białegostoku i jego atrakcji. Zwiedzić Podlaskie i nie zobaczyć jego stolicy? Byłoby to bez sensu. A jak i Białystok to także pobliski Supraśl. Kolejne przystanki to tatarskie Bohoniki, Krynki czy Kruszyniany. Nie zabrakło też ruin w Jałówce.
Następnie 58 OsA wybrał się do Krainy Otwartych Okiennic, która w ostatnim czasie jest prawdziwym hitem turystycznym. Nie mogło też zabraknąć Dębu Dunin, Grabarki czy Kaszteliku. Zauważalne jest ominięcie Puszczy Białowieskiej. Mimo wszystko pokazane zostało i tak bardzo wiele. I to trzeba docenić, bo objechanie naszego regionu i przemierzenie wielu kilometrów piechotą jest sporym wysiłkiem.
Być może dla niektórych będzie to pewien szok, ale nie w całej Polsce można latem obserwować bociany. Pod tym względem województwo podlaskie jest jednym z niewielu miejsc, gdzie jest ich bardzo dużo. Niestety w ostatnich latach populacja tego ptaka zmniejszyła się o 20 proc.! Niestety to nie koniec złych wieści, za kolejne 20-30 lat może ich w Podlaskiem w ogóle nie być.
Jednym z najpopularniejszych tekstów na naszym portalu jest ten o bocianach, gdzie gruntownie tłumaczymy, dlaczego te piękne ptaki wylatują do ciepłych krajów i po co wracają. Szczegółowo przeczytacie poniżej, zaś w skrócie napiszemy tak: bociany wylatują do dalekich krajów Afryki za jedzeniem. Gdy u nas mróz skuje wszystko wokół, to w Dorzeczu Kongo bociany mogą wybierać i przebierać w pożywieniu. Ptaki wracają zaś, bo w czasie naszej wiosny i lata, w Afryce rozpoczyna się pora sucha, co utrudnia zdobycie pożywienia. Zaś u nas w tym czasie jak w stołówce. W menu każdego ptaka są pasikoniki, dżdżownice, ślimaki, gryzonie, małe ryby, żaby, węże, krety, łasicie, gronostaje, a nawet pisklęta ptaków i młode zające!
Problem w tym, że zmiany klimatu powodują, że w polskich rzekach ubywa wody. Nasz region niestety nie jest wyjątkowy pod tym względem. Puste cieki nie zabiją od razu ludzi, bo korzystamy ze źródeł głębinowych, natomiast ptaki odczują braki jako pierwsze. W efekcie nie będą wracać po zimie do Podlaskiego tylko tam, gdzie będzie dobry dostęp do wody i optymalne warunki do rozmnażania. Obecnie królestwem bociana są Doliny Biebrzy, Narwi i Bugu. To właśnie tam zaobserwowano 20 procentowy spadek populacji ptaka. W zachodnich rejonach kraju jest jeszcze gorzej, bo populacja miejscami zmniejszyła się o połowę! W kraju żyje łącznie około 43-45 tys. par lęgowych. Około jedna czwarta z nich mieszka w naszym regionie.
W 1999 roku w Polsce miały miejsce cztery reformy – administracyjna, zdrowotna, emerytalna i edukacyjna. Ta ostatnia polegała przede wszystkim na przywróceniu gimnazjów (które funkcjonowały przez wojną), tyle że w nowej formule. Teraz uczniowie po 6 latach podstawówki mieli iść na 3 lata do gimnazjum, a potem na 3 lata szkoły średniej. Dziś po tej reformie nic nie zostało – jest tak samo jak było wcześniej – 8 lat podstawówki, a potem szkoła średnia. Nie mniej jednak, gdy reforma wchodziła w życie, to uczniowie, rodzice i nauczyciele otrzymali w 1998 roku broszury informacyjne od Ministerstwa Edukacji, które wyjaśniały na czym zmiany będą polegać. Jako że byłem pierwszym rocznikiem, który do ów gimnazjum miał iść, to pamiętam wszystko dokładnie. Najbardziej pamiętam podwójne rozczarowanie.
Na okładce tej broszury informacyjnej był charakterystyczny autobus, na wzór takiego żółtego z USA w którym wesołe dzieci jechały do szkoły. Jako 12-latek uwierzyłem, że do gimnazjum wszyscy będziemy jeździć takimi samymi autobusami jakie znam z amerykańskich filmów. 1 września wszystko stało się jasne. Do szkoły miałem 450 metrów drogi i nikt tam podwozić mnie nie będzie. Kolejne rozczarowanie przyszło już w późniejszych latach. To było rozczarowanie państwem polskim, gdy zobaczyłem, jak wyglądają polskie „gimbusy”. Były to ohydne, pomarańczowe stare autosany, które wcześniej widziałem na dworcach PKS tyle że w innych barwach. Dlatego, gdy teraz widzę zakup uczniów ZSOiZ w Mońkach, to bardzo ich rozumiem i wcale się im nie dziwie. Uczniowie, którzy dojeżdżają do szkół powinni móc to robić w wygodnych i bezpiecznych warunkach. Stare, dymiące graty były zaprzeczeniem tego.
Amerykański, żółty autobus w Mońkach wykorzystywany będzie nie tylko do transportu. To prawdziwa promocja szkoły, miasta i całego powiatu. Młodzież, która dokonała zakupu samodzielnie organizując zbiórki chce, by pojazd obecny był na wszelkich wydarzeniach. Autobus, który widzicie nie był szczególnie drogi. To zaledwie 5500 dolarów. Uczniowie przez internet zebrali 30 000 zł. Należy sobie jednak zadać pytanie – czy to nie jest wstyd dla władz państwowych i samorządowych, że ludzie w kółko muszą się na coś zrzucać? Ilość pieniędzy, które wydawane są z naszych podatków poprzez budżet państwa i samorządy zupełnie by wystarczyła na te wszystkie sprawy, które przecież służą całej lokalnej społeczności. Tymczasem często topione są niczym w studniach bez dna.
Dlatego uczniom z Moniek należą się szczere gratulacje. Udało im się zrealizować marzenie, udało im się zaktywizować lokalną społeczność, udało się wspólnie osiągnąć zamierzony cel. Zrobili coś, o czym wielu samorządowych i państwowych urzędników (od podobnych spraw) mogłoby tylko pomarzyć.
Internet zalewany jest od lat zapytaniami „gdzie zbierać grzyby”. Wynika to z faktu, że osoby, które dopiero chcą zacząć przygodę z tymi leśnymi przysmakami nie mają jeszcze swoich „miejscówek”. Warto dodać, że nie wolno się zniechęcać na początek. Nawet, gdy dobrze już wytypujemy las, to może ogarnąć nas frustracja, bo niestety u nas tradycja jest taka, że grzybiarze nie zbierają po prostu koszyka, ale czyszczą lasy z grzybów jak szaleni. Swoje też robi fakt, że istnieją skupy grzybów, które nieco napędzają gospodarkę zbieracką.
Ale zostawmy już te niuanse. Podlaskie na szczęście ma 3 okazałe puszcze i mnóstwo mniejszych lasów. Miejscówek u nas tyle, że jest w czym przebierać. Wystarczy tylko bardzo wcześnie wstać, bo niestety „czyściciele” grasują od bladego świtu. Zatem jeżeli nie chcemy oglądać resztek, to musimy do tego swoistego wyścigu dołączyć. Pamiętajcie, żeby nie zabierać ze sobą żadnych plastikowych reklamówek. Najlepszy będzie kosz wiklinowy. Grzyb uduszony w torbie to grzyb bezużyteczny. Pamiętajcie też o nożyku. Wyrywanie grzyba z korzeniami to głupota. Trzeba odcinać.
Co radzi ekspert z filmu? Po pierwsze przemieszczać się z lasu do lasu, dużo chodzić po rozmaitych lasach z młodnikami, zwłaszcza świerkowymi, po lasach mieszanych z świerkami – jeśli myślimy o prawdziwkach i podgrzybkach – można tez zahaczyć o rydza. – zachęca autor filmu. Kiedyś jak pytałem dziadka, gdzie rosną grzyby, odpowiadał – pod choiną.
Na koniec ważna uwaga. Kiedy uda się Wam już coś nazbierać, to poproście kogoś doświadczonego o sprawdzenie każdego grzyba po kolei. Zjedzenie trujących „owoców leśnych” może się skończyć bardzo ciężkimi powikłaniami, od uszkodzenia wątroby po śmierć włącznie.
Kolejny film, który warto pokazać pochodzi z kanału YouTube – Follow My Flow Lifestyle. Wycieczka przez Podlaski Szlak Bociani zaczyna się w Kiermusach. Tam nad Narwią znajduje się przepiękne miejsce, w którym można wypoczywać w ciszy i spokoju. Kolejne miejsce to Pentowo, gdzie bocian jest prawdziwym symbolem. Dodajmy tylko, że te wyjątkowo piękne ptaki nie występują w całej Polsce, więc dla przyjezdnych niekiedy są prawdziwą atrakcją, chociaż z perspektywy lokalsa może to wydawać się dziwne. Podobnie mnóstwo osób przyjeżdża na Podlasie by podglądać orlika.
Na wycieczce szlakiem bocianim nie może zabraknąć Tykocina. To w ostatnim czasie bardzo popularne miejsce. Nie tylko ze względu na różowo-zieloną synagogę, ale także ze względu na piękny barokowy kościół czy klasztor. Do tego ostatnio można się przejść piękną ścieżką spacerową nad samą rzeką.
Następnym przystankiem jest Biebrzański Park Narodowy. O tym miejscu właściwie to można rozpływać się godzinami. Turyści z innych regionów przyjeżdżają tu najczęściej po to, by na własne oczy zobaczyć łosia. Na specjalnej kładce niekiedy zbierają się tłumy. Co ciekawe, niektóre zwierzęta zamieszkujące okolicę są już przyzwyczajone do tych gapiów i nie zwracają na nie uwagi. Poruszają się sprawnie, swoimi długimi kopytami po bagnach i mokradłach i doskonale wiedzą, że nikt do nich nie da rady podejść.
Bez kozery możemy powiedzieć, że wszystkie filmy twórców Cząstki Podlasia – z tymże włącznie mają w sobie magię. Pokazują to, co we wszystkich nas – fanach Podlasia – tkwi w wyobrażeniach. My widzimy wyjątkowość naszego regionu trochę inaczej. Nie tylko przez pryzmat przyrody, ale także w mocy w niej zawartej. Nie bez powodu ludzie przyjeżdżają do Puszczy Białowieskiej ładować wewnętrzną energię, a w Biebrzańskim Parku Narodowym po to by wyciszyć się.
W kolejnej części Tryptyku możemy podziwiać podlaskie rzeki. Ale nie samą wodę, ale całe jej otoczenie. Klangor żurawi, mężczyznę płynącego pychówką, czy łosie wędrujące po mokradłach. To wszystko w połączeniu z muzyką Marka Kubika tworzy niezwykła atmosferę. Aż chce się tam być. Paweł Jankowski i Zdzisław Folga wykonali ogromną pracę, by wszystko zagrało tak jak trzeba. Oglądanie wszystkiego z góry sprawia, że patrzymy na gotowe obrazy od największych mistrzów malarstwa. Po prostu jeden wielki zachwyt!
Rzeki pokazane w filmie to Biebrza i Narew. Widzimy, że jest to miejsce życia nie tylko ptaków. Z dobrodziejstwa otoczenia korzystają także zwierzęta gospodarskie. Gdyby tak przyjechać bladym świtem w tamte miejsca i po prostu obserwować, to można by było to robić cały dzień nie nudząc się. Warto dodać, że na filmie występuje bardzo unikalny na świecie, a mieszkający na Podlasiu – czarny bocian. Gorąco polecamy zarówno obejrzenie dzieła podlaskich twórców jak i całodniową wycieczkę nad te rzeki.
Partnerzy portalu:
Trześcianka to piękne malownicze tereny Krainy Otwartych Okiennic.
Suwalszczyzna będzie trudniej dostępna dla rowerzystów. Koleje postanowiły od 19 kwietnia do 2 maja przeprowadzać remont torów. Trasa Białystok – Suwałki będzie funkcjonować jako miks połączeń kolejowych i autobusów zastępczych. Dlatego jeżeli planowaliście objeżdżać Augustów, Wigry czy całą Suwalszczyznę rowerem, to sprawdźcie dokładnie czy w danym połączeniu będzie można jednoślad w ogóle zabrać.
Prace będą prowadzone wyłącznie w dni robocze etapami, na różnych odcinkach. W tym czasie wstrzymywane będą połączenia pociągów POLREGIO. Jeżeli jednak bardzo chcecie rowerować po Suwalszczyźnie, to możecie do niej dojechać również innymi sposobami. Na przykład z Ełku. Do Suwałk możecie dojechać bocznymi drogami. Trasa wyniesie 60 km. Do Augustowa z Ełku bocznymi drogami trasa wyniesie 55 km. Jeszcze lepszym pomysłem jest dojechanie do Augustowa z Osowca-Twierdzy. Również przejedziecie 60 km, ale za to pięknymi terenami Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Pamiętajcie, że Suwalszczyzna to nie jest jedyny kierunek, który warto zjechać rowerem na Podlasiu. Wyżej wspomniany Biebrzański Park Narodowy również jest fantastycznym miejscem do objechania. Alternatywnie możecie spróbować nowych tras rowerowych i lokalnych dróg prowadzących z Białegostoku. Proponujemy taką wycieczkę – Białystok, Juchnowiec Kościelny, Janowicze-Kolonia, Zabłudów, Trześcianka, Ancuty, a dalej kładką do Narwi. Następnie możecie wybrać kierunek Bielsk Podlaski lub Hajnówka. Z obu miasteczek wrócicie pociągiem.
Nie zapominajmy też o bardzo atrakcyjnej trasie do Narwiańskiego Parku Narodowego. Białystok – Tykocin – Kurowo – Waniewo. Dalej możemy pojechać do Łap, gdzie wrócimy resztę trasy do Białegostoku pociągiem. Alternatywnie możemy pojechać z Waniewa na Baciuty – Śliwno – Kruszewo – Białystok.
Wróciła wiosna, a to znak że czas wyciągać rowery (jeżeli ktoś nie jeździł zimą). Nareszcie można planować długie wycieczki jednośladem. Jako, że jesteśmy krytykami szlaku Green Velo, tak tym razem będziemy namawiać by chociaż koło niego się kręcić. Bo tak jak sama infrastruktura tego projektu nie jest zadawalająca, tak też sama trasa owszem. Gdy powstawało Green Velo, podlaskie środowisko rowerowe było przekonane, że będzie to biegnąca przez cały region ścieżka dla jednośladów. W praktyce okazało się, że w głównej mierze wyznaczono po prostu trasę po istniejących szlakach, postawiono znaczki, kilka budek ze śmietnikami i tyle. Zdecydowanie rozczarowujące.
Jednak trasa biegnie przez tereny, które warto odwiedzić – Suwalszczyzna, Biebrzański Park Narodowy, Białystok, Puszcza Białowieska i rdzeń Podlasia czyli tereny Bugu. Wystarczy obejrzeć powyższy film, by zobaczyć ile pięknych widoków nas czeka. Oczywiście nie trzeba trzymać się wszystkich punktów Green Velo, ale jazda przez Wigry czy Augustów, a następnie dzikimi terenami do Goniądza to wręcz obowiązek. Potem można odskoczyć na Łomżę lub z Tykocina dostać się do Białegostoku. Szlak proponuje jazdę główną drogą rowerową wzdłuż ekspresowej ósemki. Można jednak spróbować przedrzeć się przez Waniewo do Śliwna, mimo że kładka w tej pierwszej wsi jest zdemolowana, a wójt od lat tylko zapowiada remont. Mimo to istnieje prawdopodobnie jakieś nieformalne dojście do pierwszej platformy, którą przetransportujemy się już na odremontowaną część. Tu jednak gwarancji nie damy, dlatego jeżeli plan się nie powiedzie, to warto jechać przez Łapy i Suraż.
Kolejne punkty z Green Velo to Białystok i Supraśl. Szkoda by było je omijać, bo warto zobaczyć i stolicę województwa i tez lokalne uzdrowisko położone w Puszczy Knyszyńskiej. Dalej trasa biegnie przez Cieliczankę i Kołodno do Michałowa, by ostatecznie dojechać nad Siemianówkę. My jednak proponujemy zmianę trasy, tak by z Supraśla jechać prostą leśną drogą na Krasny Las do Grabówki, a następnie przez Henrykowo, Rafałówkę i Zabłudów ruszyć nową trasą rowerową do Krainy Otwartych Okiennic. Zobaczenie Trześcianki, Soc i Puchłów to konieczność. Takich domów i cerkwi jak tam nie ma nigdzie w Polsce!
Następnie ruszymy z Ryboł przez Wojszki do Plosek, by leśnymi i wiejskimi drogami bezpiecznie dojechać aż do Orli i Dubicz Cerkiewnych z powrotem na szlak Green Velo. Potem jedziemy już po trasie aż do Mielnika, gdzie będzie przeprawa promem po rzece i kolejne województwo. Przejechanie całej drogi od Suwałk do Mielnika nad Bugiem zajmie sporo czasu, bo to wyprawa na cały tydzień. Nie zapomnijcie zarezerwować noclegów!
Choć ma tylko 700 metrów długości i łączy się z innym, dłuższym szlakiem, to jest bardzo popularna. Mowa tu o kładce na szlaku Czerwone Bagno. Po poprzednim sezonie trzeba było ją wyremontować. Tak też się stało i turyści odwiedzający Biebrzański Park Narodowy mogą podziwiać piękne, przyrodnicze tereny ponownie.
A jest naprawdę na co popatrzeć. Czerwone Bagno to serce Biebrzańskiego Parku Narodowego. Bardzo ściśle chronione miejsce, natura w czystej postaci. Najbardziej urzeka cisza i spokój tego miejsca. Mimo popularności tej miejscówki, turyści nie mogą jej odwiedzać masowo. Ruch jest reglamentowany aby nie zakłócać przyrody. Sama kładka na 700 metrach ma dwie platformy z ławeczkami. Jest połączona z dłuższym szlakiem pieszym, który ma długość 7 km.
Biebrza i jej okolice to bardzo rozległy i dziki teren. Bardzo popularne są takie miejscowości jak Osowiec-Twierdza (gdzie można dojechać pociągiem), a także Goniądz, Dolistowo z długą szutrową drogą prowadzącą przy brzegu rzeki do Jagłowa. Nawet jest jedna ze śluz Kanału Augustowskiego, którą to można regulować ilość wody na biebrzańskich łąkach. Przypomnijmy, że wstęp do Biebrzańskiego Parku Narodowego jest płatny. Bilet wstępu można kupić w jego siedzibie lub przez internet na stronie BPN.
Filmy, w których możemy oglądać sielską i spokojną atmosferę Podlasia warto oglądać zawsze. Tym razem obejrzymy jak blogerzy EndlessTravel przyjechali prywatnie na Podlasie, ale tak się zachwycili, że postanowili uwiecznić to co ich spotkało. A jest na co popatrzeć. Krówki, żubry, bociany, kwiaty, piękna pogoda i interesujące ujęcia z drona – to atuty tej mini-produkcji.
Europejska Wieś Bociania w Penowo (koło Tykocina) to być może dla osób z Podlasia nie jest specjalna atrakcja, ale wierzcie nam, w innych rejonach Polski bocianów specjalnie nie ma. Dlatego ktoś, kto do nas przyjeżdża z innego zakątka może się tą miejscowością zachwycić. Podobnie jak bocianów, nie ma też prawie w żadnym innym regionie żubrów. Dlatego rezerwat pokazowy pod Białowieżą przyciąga tłumy.
Film pokazuje Narwiański i Biebrzański Park Narodowy. Warto obejrzeć go z perspektywy tej produkcji, bo mamy tam unikalne zdjęcia z drona. Mimo powszechności tego typu urządzeń, to ich używanie jest ogólnie zakazane w Parkach Narodowych. Dlatego na stworzenie tam ujęć lotniczych trzeba mieć specjalną zgodę. Nie będziemy wnikać w to w kontekście tego filmu, dlatego też zachęcamy do pooglądania sobie.
Cieszyć się należy że takie filmy cały czas powstają. Wiele osób zanim gdzieś wyjedzie, ogląda w internecie jak dane miejsce wygląda. Umówmy się – zdjęcie może sporo przekłamać i podkoloryzować. Film też, ale tylko wtedy gdy zrobi go prawdziwy fachowiec. Pół-amatorskie produkcje mają to do siebie, że są bardziej autentyczne.
Cztery Parki Narodowe w Podlaskiem można odwiedzać przez cały rok, ale wiosną jest to czas na wizytę idealny. Wszystko dlatego, że ideą istnienia i dbania o Park Narodowy jest przyroda w stanie naturalnym. Teraz, kiedy wszystko budzi się do życia, to powoduje, że na takich dzikich terenach możemy bardzo mocno zobaczyć, usłyszeć, a nawet poczuć tą pobudkę.
Narwiański Park Narodowy
Kurowo, Kruszewo, Śliwno, Waniewo, Topilec, Uhowo, Suraż, Bokiny, Radule. To wszystkie miejscowości, które znajdują się w dogodnym położeniu blisko Narwi przebiegającej przez Park Narodowy, jednak to te pierwsze cztery uznawane są za najbardziej atrakcyjne. Dlatego w zależności od tego ile macie czasu, zacznijcie od nich, a skończcie na pozostałych.
W Kurowie jest siedziba Parku, kładki i Ośrodek Edukacji Ekologicznej. W Kruszewie znajduje się zerwany most, z którego widać rozlewiska. Śliwno i Waniewo to kładka jednak dostępna od tej pierwszej miejscowości. Wójt Waniewa od lat obiecywał remont, a kładka po stronie tej miejscowości jest ruiną.
Biebrzański Park Narodowy
Osowiec-Twierdza. Fot. P. Jakubczyk
To największy Park w Polsce! Przez jego środek południowej części przebiega carski trakt, którym można skręcić w niejedną kładkę i wieżę widokową. W Osowcu-Twierdza znajduje się natomiast siedziba Parku. W tej miejscowości również jest i kładka i wieża widokowa. W ogóle trzeba przyznać, że na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego pięknych widoków nie brakuje. W Goniądzu możemy również ze specjalnego tarasu je podziwiać. Nie powinniśmy tez pomijać Dawidowizny. Zaś w Dolistowie Starym za mostem znajduje się wspaniała droga prowadząca do Kanału Augustowskiego. Biegnie przy samej rzece. Jest tam bardzo dziko.
Wigierski Park Narodowy
Mimo, że słynie z jezior, to największy jego obszar zajmują lasy. Jest to ponad 60 proc. terenu. W miejscowości Krzywe znajduje się jego siedziba, a także zaczyna ścieżka przyrodnicza, którą warto przejść. Nie brakuje tam też innych kładek i terenów do spaceru przeplatanych małymi zbiornikami wodnymi. Oczywiście Wigry kojarzą się przede wszystkim z klasztorem, dlatego warto tam się wybrać skoro już będziemy obok.
W samym Parku warto również odwiedzić Wieżę widokową w Kruszniku. Jest także Wigierska Kolej Wąskotorowa, którą koniecznie trzeba się przejechać!
Białowieski Park Narodowy
Tutaj sytuacja jest skomplikowana przez quasti-stan wyjątkowy, który miał trwać do 1 marca, a został przedłużony na kolejny okres (do końca czerwca). Ale jest trochę jak z pandemią i tamtym słynnym „tylko 2 tygodnie”. Nie nastawiamy się, że pod koniec czerwca coś się zmieni. Konkretnie Ustawa o ochronie granicy państwowej daje uprawienia ministrowi, by rozporządzeniem mógł zakazywać wstępu na konkretny obszar. I tak się stało. Po stanie wyjątkowym obowiązuje zakaz wjazdu bez zezwolenia do 183 przygranicznych miejscowości. Na tej liście jest również Białowieża. A to tam znajduje się serce Białowieskiego Parku Narodowego. Zakaz nie dotyczy osób mieszkających i pracujących tam. Ktoś, kto chce wjechać na obszar zakazany, a nie jest ani mieszkańcem ani nie pracuje w tym rejonie musi zwrócić się do komendanta Straży Granicznej o pozwolenie. Strasznie dużo zachodu prawda?
Tłusty czwartek dzisiaj to po prostu kupowanie pączków i faworków oraz zajadanie się nimi na potęgę. Czy tak było zawsze? Na Podlasiu panowały pewne zwyczaje, które być może są gdzieś jeszcze praktykowane. Jedno jest pewne – najlepsze wypieki wychodzą wtedy, gdy robimy je samodzielnie, z dobrej mąki, a najlepiej gdy wypiekamy w starym tradycyjnym piecu. Smak wtedy jest nieporównywalny z tym co dostajemy w dyskontach i hipermarketach.
Dawniej oprócz pączków wypiekano także „chrust” czyli faworki, którymi częstowano gości wieczorem przy zakrapianych ucztach. Tłusty Czwartek wypada tydzień przed Środą Popielcową. Dawniej trzy dni przed nią nazywano „Kusakami”. Był to czas intensywnej zabawy. Karczmy były pełne. Panny i kawalerzy pod jej wejście przyciagali drewniany kloc. Następnie przybyłych polewano wodą aż do momentu, gdy nie wkupili się swoimi poczęstunkami w łaski pozostałych biesiadników. Kloc, którzy przyciągano słuzył do zabawy w skakanie przez niego. Kolejnego dnia po domach chodzili przebrani mieszkańcy, którzy prosili gospodarza o jakieś podarki. Najczęściej dawano słoninę, chleb, a nawet oferowano nocleg.
Na koniec nie może zabraknąć jeszcze przepisu na pączki. Oto i on:
Składniki:
– 2 szklanki mąki krupczatki (typ 450)
– 30 dag półtłustego sera twarogowego
– 3 łyżki cukru
– 1/3 szklanki mleka
– 6 dag masła
– 3 dag drożdży
– 2 całe jajka
– 2 żółtka
– łyżka soku pomarańczowego
– skórka otarta z pomarańczy
– sól
– 750 ml oleju do smażenia
– cukier puder do posypania
Sposób wykonania:
1. Drożdże rozetrzeć z łyżeczką cukru, mlekiem i 2 łyżeczkami mąki, a następnie zostawić do wyrośnięcia
2. Twaróg dwukrotnie przepuścić przez maszynkę do mielenia
3. Masło starannie utrzeć z cukrem i cały czas ucierając, dodawać stopniowo żółtka, jaja i ser
4. Do utartej masy dodać skórkę i sok z pomarańczy
5. Przesianą mąkę rozczynić i dodać sól
6. Dokładnie wyrobić ciasto, przykryć i zostawić w cieple
7. Gdy ciasto wyrośnie, formować z niego niewielkie kule i układać je na posypanej mąką stolnicy
8. Przykryć i zaczekać, aż wyrosną
9. Następnie smażyć partiami na rozgrzanym tłuszczu
10. Po zdjęciu z patelni odsączyć na papierowym ręczniku
11. Posypać cukrem pudrem
Smacznego!
Partnerzy portalu:
Samiec sarny (kozioł) ze scypułem na głowie. fot. Grzegorz Żurek / Lasy Państwowe
Zima to czas, gdy spacerujący lasami mogą napotkać sarny, których głowy zdobione są aksamitnym porożem – czyli delikatną, owłosioną i silnie ukrwioną skórę okalającą poroże nazywaną scypułem. Generalnie z dzikich zwierząt sarnę zobaczyć można najłatwiej. Są to tak samo płochliwe zwierzęta, ale kręcą się w pobliżu młodych drzew i niskich roślin. Dlatego spędzając czas na wieżach widokowych w pobliżu polan możemy je dostrzec. Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta aktywnie funkcjonują w czasie, gdy wstaje słońce. Dlatego na leśną wędrówkę można się wybrać zawsze, ale jeżeli nastawiamy się także na obserwację zwierząt to musimy wstać jeszcze w nocy.
Scypuł, o którym wyżej wspomnieliśmy, wygląda jak błyszczący, mięciutki meszek, może dlatego scypuł po angielsku to velvet, czyli aksamit. Wyrasta on wraz z rozwijającym się porożem, które każdego roku późną jesienią, kozły zrzucają, by następnie odbudować je na nowo. Występujące w nim liczne naczynia krwionośne transportują wraz z krwią makro i mikroelementy niezbędne do rozwoju nowo powstającego poroża. Gdy poroże jest w pełni wykształcone następuje zatrzymanie dopływu krwi, scypuł zamiera i usycha, a samce wycierają go o drzewa i krzewy.
Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta – nawet, gdy wyglądają na miłe czy spokojne to nadal są dzikie. Próba podchodzenia do nich, drażnienia ich, robienia sobie z nimi selfie to narażanie się na ryzyko ataku. W internecie nie brakuje filmów z ludźmi, którzy próbowali i solidnie oberwali.
Na kanale „Cząstka Podlasia” pojawił się pierwszy film z serii „Wschodnie opowieści”. Bohaterką odcinka jest Agnieszka Zach, zielarka, przewodniczka, nurek i mama czwórki dzieci. Znana szerzej jako Biebrzańska Wiedźma. Jak jej się żyje w dziczy Biebrzańskiego Parku Narodowego? Dlaczego jest wiedźmą? Ten film polecamy przede wszystkim ludziom mieszkającym w miastach, gdyż ważne jest w nim także spojrzenie na naturę. Podlaskie krajobrazy są tłem wszystkich opowieści.
Agnieszka Zach na początku filmu porównuje życie w naturze do oddychania. I trzeba przyznać jej rację. Z perspektywy miasta – na przykład Białegostoku ta natura gdzieś nam umyka. Nie tylko dlatego, że jej nie widzimy z betonowych ulic, ale tez nie słyszymy i nie czujemy. Co innego na wsi. Tam odbieramy ją wszystkimi zmysłami. Ważne jej także na to co ludzie myślą, gdy słyszą „wiedźma”. Kojarzy się negatywnie, a tak być nie powinno. Wiedźma to osoba wiedząca, która swoją wiedzę używa do pomocy innym. Dlatego określenie Biebrzańska Wiedźma nie jest dla Agnieszki Zach obraźliwe.
Warto obejrzeć ten film także dlatego, by zrozumieć czym jest Biebrzański Park Narodowy. Z perspektywy turysty być może są to poszczególne interesujące elementy: łosie, kładki, rośliny i rzeka. Tymczasem jest to cały ekosystem, w którym człowiek musi się poddać jego surowym zasadom. Można to sobie uświadomić czując klimat „Wschodnich Opowieści”.
Na starym szlaku królewskim, który wiódł z Krakowa do Wilna przez podlaskie miasteczka znajduje się również Krypno. Obecnie jest to miejsce wielu pielgrzymek, gdyż znajduje się tam sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. W środku świątyni można podziwiać przepiękny ołtarz, a także obraz Matki Bożej Pocieszenia. Jest to najstarsze sanktuarium maryjne na Podlasiu.
Według legend obraz stał przy lipie obok poidła dla koni, zwanego krypą. 3-krotnie odnoszono go do kościoła w pobliskim Knyszynie, jednak za każdym razem pojawiał się pod lipą. Czy był to znak, by w tym miejscu budować świątynie? Przypomnijmy, że podobną legendą owiana jest cerkiew w Puchłach, także nie będziemy doszukiwać się w tej opowieści zbyt wiele. Kroniki historyczne mówią jednak, że starosta knyszyński, hetman Jan Zamoyski zamówił obraz Matki Bożej Śnieżnej, który miał być repliką dzieła z Rzymu. Obraz docelowo miał oddziaływać na jego małżonkę. Jeżeli spojrzymy na obecny obraz, to nawiązania do białego puchu można odnaleźć. Obecny kościół w Krypnie jest dziełem ze schyłku XIX wieku. Dokładnie to zbudowano go w latach 80. Świątynie wybudowano mieszając styl neoromański z neogotyckim. Autorem projektu był Feliks Nowicki.
Przez te wszystkie lata kult maryjny w Krypnie nie ustał, a wręcz przeciwnie. Pielgrzymki do tego miejsca są coraz popularniejsze za sprawą większych możliwości podróżowania. Wbrew pozorom, wielu ludzi pozostaje konserwatywna, nawet w nowoczesnym świecie i od religii się nie odwraca. Jednych zbliżają imprezy, aplikacje randkowe, a innych właśnie pielgrzymki. Sanktuarium w Krypnie co roku przyjmuje całe rodziny, ale też mężczyzn, którzy ćwiczą siłę swoich charakterów przebywając kilometry pieszo. Nie brakuje też rolników, którzy modlą się o pomyślne plony i udany zasiew.
Wigierski Park Narodowy, Puszcza Augustowska, Kanał Augustowski, Biebrzański Park Narodowy i Tykocin to tylko niektóre atrakcje jakie można odwiedzić korzystając z podlaskiego odcinka Green Velo. Jesienna aura to także dobry czas na dłuższą rowerową wycieczkę. Jeżeli chcielibyśmy przejechać trasę z powyższego filmu, to musimy wiedzieć, że trzeba ją zaplanować na dwa dni. Z Suwałk do Białegostoku, drogą dla samochodów jest 120 km. W przypadku trasy rowerowej jest to około 200 km. Warto jednak spróbować swoich sił. Choćby dla tej wspaniałej przyrody.
Do Suwałk możemy dojechać bezpośrednim pociągiem z Krakowa, Warszawy i Białegostoku. Po wyruszeniu w drogę z zabytkowego dworca warto przejechać przez centrum Suwałk oraz wybrać się nad zalew Arkadia. Jeżeli przyjechaliśmy z daleka, to możemy też się solidnie wyspać i ruszyć dopiero następnego dnia.
Kolejny przystanek w naszej drodze do Wigierski Park Narodowy. Warto tam zobaczyć przede wszystkim klasztor, a także obserwować przyrodę miło spędzając czas nad jeziorem Wigry. Trasa dalej prowadzi do Mikaszówki, gdzie będziemy jechać dalej wzdłuż Kanału Augustowskiego odwiedzając między innym sanktuarium w Studzienicznej oraz Augustów. Szczególe warto wybrać się tam nad bulwary, plażę i na Rynek.
Następnie trasa poprowadzi nas do Goniądza przez piękne tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego. Będziemy jechać wzdłuż rzeki Biebrzy podziwiając niesamowitą przyrodę. Następnie zajedźmy do Osowca-Twierdzy, gdzie możemy spędzić czas w muzeum, wybrać się nad bunkry i kładkę. Później pojedźmy Carskim Traktem do Strękowej Góry. Po drodze będzie jeszcze jedna kładka, z której będzie można podziwiać łosie przy odrobinie szczęścia.
Ostatni odcinek drogi to Tykocin, tamtejsze bulwary, piękny kościół, synagoga, zamek i ogólnie otwarty rynek. W oko mogą też wpaść przepiękne drewniane domy. Na sam koniec zahaczymy o Narwiański Park Narodowy. Jeżeli chcemy, to możemy tam zajechać lub pojechać prostą drogą do Białegostoku.
Jak widzicie na powyższym filmie – droga będzie miała nawierzchnię mieszaną, dlatego w trasie sprawdzi się rower z grubszymi oponami. Nasza prędkość będzie może trochę niższa, ale taka wycieczka to przecież nie wyścig. Warto cieszyć się każdą chwilą spędzoną na szlaku.
Wystarczy wziąć 8 dni wolnego, by wypoczywać ponad dwa tygodnie. Taki jest w tym roku długi weekend listopadowy. Zaczynamy 30 października w sobotę, następnie mamy wolną niedzielę i poniedziałek. Oczywiście jeżeli możemy sobie pozwolić to można to przeciągnąć aż do 14 listopada, bo 3 dni wcześniej będziemy świętować niepodległość. Mimo, że w tym roku istnieją zakazy związane ze stanem wyjątkowym (a być może dojdą jeszcze zakazy związane z epidemią), to i tak warto przyjechać na Podlasie. Tylko tutaj zażyjemy głębokiego odpoczynku. Prognoza pogody jest obiecująca. Może nie będzie najcieplej (jak to w listopadzie), ale za to nie powinno padać. Wystarczy cieplejsze ubranie, termos z herbatą i można godzinami spacerować po podlaskich puszczach, parkach narodowych, nad jeziorami i poprzez zabytkowe rynki miast.
Białowieża to nie wszystko
Topiło
W ten długi weekend niestety musimy odpuścić sobie zwiedzanie Kruszynian i Białowieży z powodu trwającego stanu wyjątkowego. Warto jednak przypomnieć, że Puszcza Białowieska ma także wiele innych atrakcji. Z jeziora Topiło mamy do granicy ponad 3 kilometry, a zatem możemy tam legalnie bez pozwolenia przebywać. Nie zapomnijmy jednak o dokumentach tożsamości, bo te na pewno się przydadzą. Przejdźmy się 10-kilometrową trasą zamkniętej o tej porze roku kolejki wąskotorowej z Hajnówki. Po drodze miniemy kładkę, którą warto też zwiedzić.
Przed Białowieżą, do której wjeżdżać nie możemy znajduje się droga do rezerwatu pokazowego i na Szlak Dębów Królewskich. Te miejsca zakazane nie są i możemy je śmiało odwiedzać. Zobaczymy jak się ma król puszczy i zobaczymy drzewa wielkie jak wieżowce! To wszystko w jesiennym klimacie.
Malownicza, wielokulturowa trasa
Wierzchlesie
Jeżeli chcemy poznać tatarską kulturę, to zamiast Kruszynian wybierzmy Bohoniki oddalone od granicy o 10 kilometrów. Możemy też przejechać się wielokulturową trasą Sokółka – Bohoniki – Stara Kamionka – Wierzchlesie – Sokołda – Supraśl – Kołodno – Królowy Most – Załuki – Wyżary – Waliły – Gródek – Michałowo – Topolany – Trześcianka – Puchły – Doktorce – Suraż. Po drodze poznamy wszystkie kultury Podlasia, różnorodną architekturę i przyrodę. Trasa wyniesie nas 150 kilometrów. Jeżeli nie pominiemy żadnych atrakcji to powinniśmy zacząć zwiedzanie z samego rana, bo zejdzie nam do wieczora.
Warto przede wszystkim zobaczyć tatarski Kościół w Sokółce i pobliskie miejsca związane z filmem U Pana Boga za Piecem. W Bohonikach zainteresować nas powinien oczywiście tatarski meczet. Szczególnie warto wejść do środka. Ze Starej Kamionki do Wierzchlesia towarzyszyć będą nam piękne krajobrazy, napotkamy też katolickie kapliczki. W samym Wierzchlesiu znajdują się natomiast słynne płoty z filmu U Pana Boga za Piecem. Sokołda to miejsce, gdzie znajduje się Arboretum. Supraśl jest turystyczną perłą Podlasia, zaś pobliskie Kołodno oferuje Wzgórza Świętojańskie i wieżę widokową górującą nad Puszczą Knyszyńską.
Wyżary to przepiękne rozlewiska i kładki w sercu Puszczy Knyszyńskiej. Leśne drogi, które tam prowadzą zachwycą wszystkich. Gródek, Michałowo i Topolany to miejscowości, gdzie podziwiać będziemy piękne cerkwie i krajobrazy. W Trześciance i Puchłach natomiast dodatkowo drewniane domy ze słynnymi okiennicami. Na zakończenie obejrzyjmy malownicze Doktorce i Suraż – jedno z najmniejszych polskich miast.
Wyżary
Biebrza też czeka
Osowiec-Twierdza, fot. P. Jakubczyk
Jakiś czas minął od wielkiego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jakoś wszystko przycichło, ale tamte miejsca nadal są cudowne. Zacznijmy od podstaw czyli carskiego traktu z Góry Strękowej do Osowca-Twierdzy. Piękna droga prowadzi przez las. Po drodze będą wieże widokowe i kładki, na których możemy zaobserwować łosie. Osobno powinniśmy zwiedzić Goniądz. Są tam miejsca widokowe na rzekę, kaplica na wysokiej górze i stary młyn. Możemy także zajrzeć do pięknego Rajgrodu.
W Dolistowie Starym znajduje się stary most, którym przeprawimy się nad dziką stronę Biebrzańskiego Parku Narodowego. Do samego Jagłowa będziemy mogli jechać wzdłuż rzeki przez kompletne pustkowie, gdzie króluje przyroda. Najlepiej wybrać słoneczny dzień – świtem lub podczas zachodzącego słońca. Po drodze miniemy Śluzę Dębową należącą do Kanału Augustowskiego. A że będziemy niedaleko, to warto jeszcze zajrzeć do samej letniej stolicy Polski jesienią. Jest równie piękna, lecz dużo spokojniejsza. Tam oczywiście pospacerujmy bulwarami nad rzeką prowadzącej do plaży nad jeziorem.
Politycy w Sejmie dyskutują na temat odstrzału łosia. Od 20 lat jest to zakazane. Teraz może się to zmienić. Ma być więcej myśliwych, więcej polowań i więcej zwierząt do „zdobycia”. Czy nad Biebrzą zaczną zabijać łosie? Pomysł brzmi kuriozalnie, ale niestety jest realne zagrożenie że tak się właśnie stanie. Wystarczy decyzja ministra. Edward Siarka pochodzi z Podhala, jest wiceministrem odpowiedzialnym za leśnictwo i łowiectwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Przeglądając jego aktywność można zauważyć, że jest on bardzo gorącym orędownikiem myśliwych. Z jego strony internetowej wiemy, że interesuje się pszczelarstwem.
Na obecnie trwającym posiedzeniu Sejmu, wiceminister podczas komisji rolnictwa, tłumaczył parlamentarzystom proponowane zmiany w prawie łowieckim. Zgodnie z jego propozycją ma być więcej myśliwych. Ponadto chce by zmieniło się moratorium na odstrzał łosia, które obowiązuje od 2001 roku. Potrzebuje jednak „wsparcia środowiska rolniczego”. Nie trudno się domyślić, że nie będzie ono trudne do uzyskania, bo łosie jak każde inne dzikie zwierzęta powodują szkody rolnikom.
Do łosi chciał już pozwolić strzelać minister Jan Szyszko. Ostatecznie Ministerstwo Środowiska wycofało się z tego pomysłu. Dlaczego więc teraz chce do tego wracać? Najwyraźniej lobby myśliwych nie odpuszcza i chce mieć w swojej kolekcji trofeów także i łosia. Populacja tego gatunku najbardziej licznie występuje na terenach Biebrzańskiego Parku Narodowego na Podlasiu. To jest królestwo tego zwierzęcia. Żyje tu około 600 łosi. Jak widać liczba nie jest zawrotna. W Polsce jest ich niewiele więcej od żubrów, które są pod ścisłą ochroną.
Dla łosia nad Biebrzę przyjeżdżają turyści z całej Polski. Jeżeli myśliwi zaczną strzelać, to te zwierzęta nie będą przecież czekać na śmierć. Ukryją się głęboko w rozległych i dzikich terenach Parku Narodowego i będzie jeszcze trudniej je napotkać. Teraz czasem wystarczy po prostu wybrać się na jedną z kładek lub wież widokowych. Warto dodać, że nie ma żadnych wiarygodnych badań, które by potwierdzały zasadność ograniczenia populacji łosia.
Nie od dziś wiemy, że presja ma sens. Dlatego i tym razem trzeba zablokować szkodliwy pomysł wiceministra. Urzędnicy chcieliby wszystko regulować, ale świat tak nie działa. Jeżeli łosie powodują szkody rolnikom, to trzeba temu przeciwdziałać, ale bez zabijania! Piszcie e-maile na [email protected]
Możecie wkleić im choćby to:
Stanowczo sprzeciwiam się planom wiceministra Edwarda Siarki, by wznowić polowania na łosie. Zwierzę to powinno zostać objęte ścisłą ochroną. Domagam się ochrony polskiej przyrody a nie jej niszczenia.
Sierpień to czas, gdy na niebie można było oglądać rój Perseidów, który muskał atmosferę naszej planety tworząc widowiskowe smugi przypominające fajerwerki. To już jednak za nami. Tak samo jak odloty bocianów do ciepłych krajów. Jeszcze nie dawno można było obserwować sejmiki bocianie, teraz tylko puste gniazda. Nie wykluczone jednak, że gdzieś uchowały się jeszcze ostatnie sztuki.
Teraz pogoda się nieco skiepściła więc w lesie pojawiły się pierwsze grzyby. Jedno jest pewne – nie ostatnie. Najbliższy czas to właśnie raj dla grzybiarzy. Dlatego jeżeli szukacie zajęcia na urlop lub inny czas wolny, to w naszym regionie właśnie wszyscy wyjeżdżają do lasów po przysmaki. W menu dominować będą kurki, maślaki i prawdziwki. Najlepszym miejscem do zbierania jest ogromna Puszcza Knyszyńska.
Coraz chłodniejsze noce powodują, że z lasów wyłaniają się żubry, które to szukają pożywienia na polach. Tradycyjnie w wyznaczonych miejscach czekają na nie stogi siana z innymi przysmakami. Z roku na rok stada tych wspaniałych zwierząt się powiększają, a to znak że o dumę naszego regionu dbamy jak tylko możemy. Najlepszym miejscem obserwacji jest oczywiście Puszcza Białowieska.
Warto też wybrać się jeszcze do Augustowa, Biebrzańskiego Parku Narodowego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Te miejsca mają w sobie wiele uroku o każdej porze. W tym pierwszym ciągle atrakcyjne są spacery bulwarami na plażę i rejsy statkami. Szczególnie nad Rospudę, by poobserwować z pokładu zmieniającą się przyrodę. Podobnie w parkach – tam jednak służą do tego wieże widokowe. Na kładkach trwa remont od strony Waniewa, więc zwiedzajcie od strony Śliwna. Warto też poobserwować Narew z zerwanego mostu w Kruszewie. Teraz jest najlepszy czas na uchwycenie pięknych kadrów. O ile nie zabraknie słońca. W Biebrzańskim Parku Narodowym natomiast warto objechać tereny od Goniądza, przez Dolistowo Stare aż do Jagłowa.
Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.
„Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne „maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie „prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.
Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.
Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.
Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.
Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana „Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.
Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.
Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.
Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.
Partnerzy portalu:
Przystanek na Zielonych Wzgórzach już powstaje. fot. PKP PLK SA
Trwa budowa przystanku kolejowego pomiędzy ulicami Zielonogórska i Starosielce w Białymstoku. Jest to część trasy Rail Baltica. Wszystko będzie tak skonstruowane, że pociągi jadące na przykład z Ełku do Bielska Podlaskiego oraz z Łap do Ełku nie będą musiały zajeżdżać do Białegostoku. To wszystko w teorii. W praktyce pociągi będą jeździć tak, jak zaplanuje przewoźnik. Szczególnie, że pomijanie głównej stacji w mieście nie ma żadnego sensu.
Trzeba jednak pamiętać o dwóch sprawach. Transport kolejowy nie polega na przewożeniu wyłącznie pasażerów. Dlatego jeżeli nawet nie będzie połączeń pasażerskich pomiędzy stacjami „Ełk – Bielsk Podlaski” czy też „Łapy – Ełk”, toteż istnienie takiej infrastruktury pozwoli na planowanie nowych łańcuchów dostaw, co przyczyni się do rozwoju naszego regionu.
Jednak nie wolno być minimalistą. W interesie wszystkich mieszkańców jest rozwój kolei także dla pasażerów. W ostatnim czasie pisaliśmy, że największym w zasadzie problemem jest brak połączenia ze Śniadowem (mimo istniejących przejezdnych torów) oraz brak połączenia kolejowego z Białowieżą. Jest też problem wykluczenia Łomży. Od 1993 roku nie było tam pociągu pasażerskiego. Mają one wrócić, ale plany są bardzo mgliste. Ogólnie mówiąc jakieś plany są, ale żadnych realnych terminów. Prace projektowe (czyli konkretny plan budowy) mają zostać ukończone dopiero w 2023 roku). Zaś rozpoczęcie robót budowlanych ma być w nowej perspektywie finansowej UE. W praktyce oznacza to, że takie połączenie będzie jeżeli Unia w kolejnym rozdaniu środków będzie łożyć dalej na rozwój kolei. Bo urzędnicy z Brukseli mogą powiedzieć „dość”, tak jak to było w przypadku lotnisk regionalnych. Wtedy zostaniemy sobie z planami.
Niezależnie od tych planów ma być budowane z połączenie kolejowe łączące Ostrołękę z Łomża i Giżyckiem. Tutaj jednak również terminy nie są zbyt napięte. Ogólnie wszystkie inwestycje kolejowe związane z budową CPK mają potrwać do 2034 roku. Trudno też powiedzieć czy do tego czasu projekt dotrwa, gdyż może zniknąć w momencie zmiany władzy w Polsce.
Oprócz wspomnianego wyżej problemu Łomży, który może zostanie w końcu rozwiązany przez odpowiednie inwestycje, powstaje jeszcze Rail Baltica. Połączenie w naszym regionie przebiega po obecnych torach kolejowych, tyle że na nowoczesnej infrastrukturze. Przy okazji budowane są również przystanki kolejowe. Jadąc do Warszawy pociągiem można zauważyć, że niektóre z nich zatrzymują się w zupełnie nowych miejscach. Czy zatem pociąg pośpieszny w przyszłości będzie też zatrzymywać się na Nowym Mieście? Bardzo możliwe. Nowoczesne składy dużo szybciej sobie radzą z zatrzymaniem i ponownym ruszeniem niż maszyny starego typu. Dlatego też nie powoduje to zbyt wielkich opóźnień w rozkładzie jazdy. Ciekawe jednak czy nie odbędzie się to kosztem stacji Starosielce?
Trzeba się jeszcze przyjrzeć czy jest sens omijania przez pociągi pasażerskie Białegostoku. Obecnie pociąg z Hajnówki do Gdyni jedzie przez stację główną i tak powinno zostać. Jeżeli będzie połączenie Olsztyn – Warszawa przez Białystok (które samo w sobie nie ma sensu), to także jeszcze głębszym nonsensem byłoby omijanie stolicy województwa podlaskiego i zatrzymywanie się wyłącznie na stacji na Zielonych Wzgórzach. Dlatego nowa infrastruktura łącząca 3 kierunki w tamtym miejscu będzie raczej przydatna tylko dla pociągów towarowych.
Tak czy siak inwestycje kolejowe cieszą. Patrząc z perspektywy ostatnich dekad, to po upadku PRL z powodów finansowych kolej w Podlaskiem bardziej dogorywała. Teraz rozkwita. Warto jednak zauważyć, że w Białymstoku i jego okolicach przydałoby się jeszcze kilka innych przystanków kolejowych. Zauważalny jest mocno brak takowego na osiedlu Białostoczek, Szczególnie, że planowane są dodatkowe dwa przystanki w Wasilkowie – jeden przy ul. Nadawki obok działek, drugi na osiedlu Lisia Góra. Gdyby jeszcze dodać do tego przystanek na wspomnianym Białostoczku to od stacji głównej można by było stworzyć całkiem dobre, lokalne połączenie z Czyżewa aż do Grodna. Tego typu propozycji snuć można jeszcze więcej. Póki co kolej jest u nas traktowana podobnie jak ścieżki rowerowe. Są to inwestycje przy okazji. Gdyby Unia nie dawała, to sami by nie budowali.
Sytuacja zdaje się być powoli opanowywana. Na rzece Supraśl jak widzimy na powyższym filmie, pojawiły się ogromne rozlewiska po ulewach. Przy obecnych upałach utworzenie się mikroorganizmów i wymieszanie się tego co na łące, z tym co w rzece – spowodowało przyduchę. Jak informowaliśmy – zarówno dotknęło to rzekę Supraśl jak i Biebrzę. Tony ryb padło z powodu braku tlenu w wodzie.
W ostatnich dniach strażacy cały czas napowietrzali wodę w Supraślu. Powoli widać efekty – padłych ryb wyławia się coraz mniej. Na szczęście w najbliższych dniach będzie też nieco chłodniej. Gdy spadnie temperatury wody, natura będzie miała szansę się odradzać. Aczkolwiek straty są ogromne. Warto też dodać, że przed nami jeszcze kawał lata i takie sytuacje jak ostatnio prawdopodobnie będą się jeszcze zdarzać. Dlatego władze Supraśla jak i Wasilkowa muszą jak najszybciej zacząć inwestycję, dzięki której w kolejnych latach nie będzie dochodzić do katastrof ekologicznych.
A my nieustająco o tym przypominamy, bo widzimy, że najchętniej temat zostałby przemilczany. Napowietrzanie rzeki przez strażaków jest karkołomne i doraźne. Bez nowoczesnych urządzeń napowietrzających będzie coraz gorzej. Natura aż tak szybko się nie odradza. Tymczasem ani burmistrz Supraśla, ani burmistrz Wasilkowa nie wspominają o żadnych planach na przyszłość w związku z katastrofą.
Zmiany klimatyczne zaczynają naszej naturze dawać w kość. Lata 2017-2020 to był czas permanentnej suszy. Po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym – zrobił się gigantyczny pożar, z którym walczono wiele dni. W 2021 roku uderzyły takie ulewy i upały, które zabiły tony ryb w rzece. Zabetonowany Białystok zmaga się z podtopieniami, zaś zimą z paraliżem. Niestety przyszłość nie rysuje się w ładnych kolorach. Zarówno politycy jak i samorządowcy kompletnie się tym wszystkim nie przejmują.
Partnerzy portalu:
Tak wyglądał spalony fragment Biebrzańskiego Parku Narodowego. fot. Podlaska Policja
Wszyscy jeszcze pamiętamy jak ktoś celowo podpalił Biebrzański Park Narodowy i spowodował tym ogromne straty. Akcja gaśnicza trwała wtedy kilka dni. Teraz sytuacja może być podobna nie tylko tam, ale i w innym naszych dobrach. Dlatego wszyscy powinni być czujni.
Nie tylko trzeba uważać w lasach, by nie rozpalić ognia, ale też warto zwrócić uwagę na innych, czy swoim zachowaniem nie narobią szkód. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ogień można rozpalić na bardzo wiele sposobów. Ne trzeba do tego ani zapałek ani zapalniczki. Wystarczy iskra albo kawałek szkła. Ta pierwsza może się pojawić, gdy ktoś postanowi wyrzucić papierosa. Nawet jeżeli uzna, że go zagasił i wyrzuci do śmietnika. Dlatego palacze nie powinni się do lasu nawet zbliżać.
Podobnie osoby ze szklanymi butelkami. Jest wielu amatorów piwa w plenerze i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie zostawiali po sobie śmieci. Butelka pozostawiona na leśnej polanie może doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że promienie słoneczne wystarczająco długo będą w nią świeciły. Pamiętajmy też, że zaszkodzić mogą również wyrzucający śmieci do lasu. Nie dość, że brudasy zanieczyszczają środowisko, to jeszcze odpadki mogą posłużyć za podpałkę – podobnie jak butelka.
Dlatego też nie utrudniajcie pracy tym, którzy będą pilnować lasów przed pożarem. Jeżeli możecie – idźcie na plażę lub do parku. A jak już koniecznie chcecie do lasu, to nie zabierajcie ze sobą niczego, co może nawet dać cień ryzyka zapłonu.
Podlaskie można zwiedzać na różne sposoby. Jednym z nich jest zwiedzanie motocyklem. W tym przypadku dobrze jest wybrać się na przykład na tereny Biebrzańskiego Parku Narodowego. Tak jak na powyższym filmie zaczynając od podłomżyńskiej Rusi, a kończąc na Kanale Augustowskim oraz Sztabinie.
Po drodze miniemy kilka ciekawych atrakcji. Na przykład carską drogę, na której znajduje się nie tylko uwieczniona na filmie wieża widokowa, ale także kładka nad bagna, gdzie można przy odrobinie szczęścia zaobserwować łosie. Na końcu drogi znajduje się Osowiec-Twierdza, gdzie również są kładki, fort – muzeum oraz bunkry. Swoją drogą często odwiedzane przez motocyklistów. Jest to dość ciekawe miejsce, bo znajduje się na wysepce.
Kolejny przystanek wycieczki to Goniądz oraz punkt widokowy. Warto też wybrać się tam na nabrzeże Biebrzy niedaleko mostu. W Goniądzu możemy też wybrać się do starego młyna wodnego, by poznać jego historię. W okolicy znajduje się również kaplica wraz z figurą św. Floriana na wysokim wzniesieniu. Następny przystanek to Dolistowo i tamtejsze piękne okolice. Bardzo ładnie prezentuje się drewniany most, po którym na filmie motocyklista przejechał.
Następnie do Sztabina będziemy jechać bardzo długą, szutrową drogą wzdłuż Biebrzy. Widoki przepiękne – szczególnie wtedy gdy wschodzi lub zachodzi słońce. Warto też dodać, że to tereny bardzo spokojne, więc jeżeli cenicie sobie małą obecność innych ludzi, to ten odcinek sprzyja Waszym oczekiwaniom. Ogólnie cała wycieczka może odbywać się nie tylko motocyklem, ale też samochodem, a nawet rowerem. Drogi są całkiem dobre.
Partnerzy portalu:
Kontynuując przeglądanie strony, zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu. Ustawienia prywatnościOK
Polityka prywatności i cookies
POLITYKA PRYWATNOŚCI
Szanujemy prawo użytkowników do prywatności. Dbamy, ze szczególna troską, o ochronę ich danych osobowych oraz stosuje odpowiednie rozwiązania technologiczne zapobiegając ingerencji w prywatność użytkowników osób trzecich. Chcielibyśmy, by każdy Internauta korzystający z naszych usług i odwiedzający nasze strony czuł się w pełni bezpiecznie.
Dane osobowe po 25.05
25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych podawanych przez Ciebie w zaszyfrowanych plikach cookies.
Przetwarzamy dane użytkownika, za jego zgodą, m. in. w celu analitycznym. Dane te pomagają nam w określeniu upodobań użytkowników, a tym samym – doskonaleniu kierowanej do nich artykułów.
Cookies – jak działają
Cookies to pliki tekstowe, które serwer zapisuje na dysku urządzenia końcowego użytkownika, dzięki czemu będzie mógł go “rozpoznać” przy ponownym połączeniu.
Portal używa cookies do zapamiętania informacji o Internautach. Rozpoznajemy ich po to, by dowiedzieć się kim są, jakiej informacji potrzebują i szukają na naszych stronach. Wiedząc, które serwisy odwiedzają częściej niż pozostałe, możemy stać się dla Nich znacznie ciekawszym i bogatszym portalem niż dotychczas. To użytkownicy dają nam wiedzę o tym, w jakim kierunku rozwijać serwisy już istniejące, jakim wymaganiom musimy jeszcze sprostać, co uzupełnić, co stworzyć nowego, by odpowiedzieć na ich oczekiwania i potrzeby.
Pliki cookies są wykorzystywane także w celach statystycznych (tworzenie statystyk dla potrzeb wewnętrznych i w ramach współpracy z naszymi kontrahentami, w tym reklamodawcami); oraz związanych z prezentacją reklam w portalu – w szczególności aby uniknąć wielokrotnej prezentacji temu samemu odbiorcy tej samej reklamy oraz w celu prezentacji reklam w sposób uwzględniający zainteresowania odbiorców
Cookies są ustawiane przy “wejściu” i “wyjściu” z Portalu. W żaden sposób nie niszczą systemu w komputerze użytkownika ani nie wpływają na jego sposób działania, w szczególności nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych użytkowników ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach.
Należy podkreślić, że cookies nie służą identyfikacji konkretnych użytkowników, na ich podstawie nie ustala tożsamości użytkowników.
Zaufani partnerzy
Dane o Użytkownikach przetworzone w postaci profili marketingowych są udostępniane podmiotom trzecim, jednak żadne dane umożliwiające bezpośrednie zidentyfikowanie osób nie są przechowywane ani analizowane. W zakresie, w jakim Dane udostępniane są podmiotom trzecim, Użytkownik, który nie chce aby dane o ich odwiedzinach były przekazywane temu podmiotowi może w dowolnym momencie wyłączyć.
Lista zaufanych partnerów
1. Google Ireland Limited (usługa AdSense, usługa Analytics)
2. Facebook.com (komentarze pod artykułami)
Na naszej stronie używane są ciasteczka firmy Google Ireland Limited będącej naszym partnerem. Ciasteczka te służą przede wszystkim do analizy oglądalności stron internetowych w Polsce i oceny skuteczności działań reklamowych. Użytkownik może w każdym czasie zrezygnować z korzystania z tego rodzaju plików wybierając odpowiednie ustawienia w swojej przeglądarce.
Wyświetlanie reklam
Zasadą działania Portalu jest możliwość darmowego czytania artykułów dla użytkowników. Aby zapewnić sprawne działanie systemu musimy zapewnić odpowiedni poziom usług (serwery, administracja itp.) co niestety wiąże się ze sporym kosztem. Dlatego na portalu obecne są reklamy. Staramy się, aby profil reklam odpowiadał zainteresowaniom użytkowników, aby były one użyteczne i przyczyniały się do możliwości zdobycia dodatkowej wiedzy o interesujących produktach i usługach.
Cookies to pliki tekstowe, które serwer zapisuje na dysku urządzenia końcowego użytkownika, dzięki czemu będzie mógł go “rozpoznać” przy ponownym połączeniu.
Portal używa cookies do zapamiętania informacji o Internautach. Rozpoznajemy ich po to, by dowiedzieć się kim są, jakiej informacji potrzebują i szukają na naszych stronach. Wiedząc, które serwisy odwiedzają częściej niż pozostałe, możemy stać się dla Nich znacznie ciekawszym i bogatszym portalem niż dotychczas. To użytkownicy dają nam wiedzę o tym, w jakim kierunku rozwijać serwisy już istniejące, jakim wymaganiom musimy jeszcze sprostać, co uzupełnić, co stworzyć nowego, by odpowiedzieć na ich oczekiwania i potrzeby.
Pliki cookies są wykorzystywane także w celach statystycznych (tworzenie statystyk dla potrzeb wewnętrznych i w ramach współpracy z naszymi kontrahentami, w tym reklamodawcami); oraz związanych z prezentacją reklam w portalu – w szczególności aby uniknąć wielokrotnej prezentacji temu samemu odbiorcy tej samej reklamy oraz w celu prezentacji reklam w sposób uwzględniający zainteresowania odbiorców
Cookies są ustawiane przy “wejściu” i “wyjściu” z Portalu. W żaden sposób nie niszczą systemu w komputerze użytkownika ani nie wpływają na jego sposób działania, w szczególności nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych użytkowników ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach.
Należy podkreślić, że cookies nie służą identyfikacji konkretnych użytkowników, na ich podstawie nie ustala tożsamości użytkowników.