Featured Video Play Icon

Ciełuszki to nie tylko Kraina Otwartych Okiennic. Tu żyją przepiękne konie!

Ciełuszki to maleńka wieś obok znanego trio Soce, Trześcianka i Puchły – czyli Krainy Otwartych Okiennic. W tej wsi także nie brakuje pięknych drewnianych ozdób ornamentowych na domach. Niektórzy miejscowość kojarzą także z sektą Eljasza Klimowicza z Grzybowszczyzny. Dawni mieszkańcy Ciełuszek ponoć mieli być zafascynowani tą sektą i tworzyć własny odłam ze świątynią. To jednak już historia. Dziś to spokojna wieś, gdzie czas płynie powoli. Jej kolorytem oprócz pięknych domów jest także hodowla koni Jerzego Kondratiuka.

Pan Jerzy hoduje Konie Sokólskie. Pierwszy z koni, który możemy obejrzeć na powyższym filmie do Rdest. Wspaniały ogier ma 78 procent krwi sokólskiej, jest wysoko punktowany przez specjalistów, szybki i sprawny. Do tego bardzo dostojny! Jest on jednym z trzydziestu zwierząt z hodowli. Nie trzeba być fachowcem, by już na pierwszy rzut oka zauważyć, że ten koń jest naprawdę wysokiej jakości. Szczególnie urocza jest jego blond fryzura.

Jerzy Kondratiuk hoduje konie od 40 lat. Mają one do dyspozycji 60 hektarów gospodarstwa. Sam gospodarz może się poszczycić wieloma pucharami i medalami, które zostały zdobyte przez jego konie. W dalszej części filmu możemy zobaczyć fantastyczną zażyłość Pana Jerzego z końmi. Podchodząc do klaczy mówi „daj buźki” i zwierzę wszystko rozumie, odwzajemniając uczucie! Naprawdę fantastycznie się to ogląda.

Na Podlasiu jest więcej żubrów! Urodziło się ponad 100 nowych!

Na Podlasiu jest więcej żubrów! Urodziło się ponad 100 nowych!

Zakończyło się zimowe liczenie żubrów na w Białowieskim Parku Narodowym i jego okolicach. Jest ich 779. To o 64 więcej niż w ubiegłym roku. Zwierzęta liczono nie tylko w Białowieskim Parku Narodowym, a także w okolicznych nadleśnictwach Białowieża, Bielsk, Browsk, Hajnówka, Nurzec i Rudka.

Liczenie żubrów odbywa się zawsze zimą, bo wtedy zwierzęta gromadzą się w miejscach dokarmiania, co ułatwia przegląd stada oraz jego kondycję. Sprawdza się ich stan zdrowia, liczy dokładnie populację z podziałem na wiek i płeć. Oddzielnie zliczane są cielęta z podziałem na byczki i jałówki. W następnej grupie jest młodzież czyli 2-3 letnie okazy. Osobniki dorosłe to te od 4 lat wzwyż.

Na podstawie tych kryteriów w rejonie Puszczy Białowieskiej doliczono się 779 żubrów. 288 to samce, 262 to samice. 229 jest płci nierozpoznanej. Dzieje się tak, bo w młodym wieku trudne jest to do ustalenia. Na pewno wiadomo, że 405 to osobniki dorosłe, 80 to młodzież zaś 107 to cielęta, to wyjątkowo cieszy, że stada tak aktywnie się rozmnażają.

Przypomnijmy, że to nie wszystkie podlaskie żubry. Te zwierzęta występują także w Puszczy Knyszyńskiej a od niedawna także w Puszczy Augustowskiej.

Featured Video Play Icon

Subiektywny przewodnik po Puszczy Białowieskiej. Białowieża, Hajnówka i Browsk.

Jeżeli Wasza wiedza o Puszczy Białowieskiej jest dość powierzchowna, to koniecznie powinniście obejrzeć ten film. Przyda się podczas kolejnego lub pierwszego zwiedzania podlaskiego kompleksu leśnego. Najstarszy las w Europie ma do zaoferowania bardzo dużo. Warto pamiętać, że Białowieski Park Narodowy to serce Puszczy, ale też są inne miejsca – kładki, wieże widokowe, rezerwaty przyrody. To wszystko zostało pokazane w Subiektywnym przewodniku po Puszczy Białowieskiej. W pierwszej części dowiecie się między innymi czym są Żebra Żubra, a także co można robić w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej.

Druga część pokazuje między innymi czym jest Uroczysko Krynoczka i dlaczego warto je odwiedzić. Jest także pokazana wyprawa kolejką wąskotorową – czyli wielką atrakcją prosto z Hajnówki. Wagoniki ciągnie mały pociąg, który kiedyś służył do transportu drewna. Teraz wozi ludzi po Puszczy. Konkretnie do miejscowości Topiło.

Nadleśnictwo Browsk także ma wiele do zaoferowania, mimo że nie jest tak popularne jak Białowieża czy Hajnówka. To tam znajduje się wieża widokowa, dzięki której można podglądać żubry. To także miejsce, gdzie możemy napotkać wiele gatunków ziół. Warto obejrzeć wszystkie 3 części przewodnika, a następnie planować wyprawę w tamte rejony. Serdecznie zapraszamy!

Featured Video Play Icon

To jedno z cudowniejszych miejsc w Puszczy Knyszyńskiej. Dzikie i mało znane.

Natura pozostawiona tam sama sobie urządziła teren po swojemu. Największym atutem tego miejsca jest Rzeka Słoja, która płynie przez leśne tereny. Nie brakuje tam ryb. To bez wątpienia jedno z cudowniejszych miejsc w Puszczy Knyszyńskiej. Jest nieco dzikie, mało popularne. I to jego największy atut. Samo miejsce do spaceru jest również wyśmienite. Po drodze będziemy mogli zobaczyć bagna, torfowiska, rezerwaty oferujące całą gamę przyrodniczą. Nie brakuje też terenów górzystych. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko w zasadzie w jednym miejscu.

Jeżeli chcielibyśmy to wszystko zwiedzić, to musimy wybrać się do miejscowości Lipowy Most. Tam czeka nas 14 km drogi po lesie. Najpierw idziemy wzdłuż rzeki Słoja aż do Szlaku Napoleońskiego niedaleko Nowosiółek. Następnie szlakiem kierujemy się na wschód. W kolejnym kroku musimy skręcić w lewo w stronę Rezerwatu Góra Pieszczana. Gdy go obejdziemy, to wracamy do Lipowego Mostu.

Przypomnijmy tylko, że trzeba dobrze się przygotować do tej wycieczki, bo to głęboka i dzika puszcza. Dlatego zabierzcie ze sobą nie tylko telefon, ale także kompas. Najlepiej wybrać się tam w kilka osób, zawsze to raźniej.

Featured Video Play Icon

Piękne miejsce ukryte w lasku. Idealne na spacery!

Naturalne zbiorniki wodne, oczka wodne w lasach i na polach, bagna, torfowiska, wydmy, starorzecza, siedliska przyrodnicze i wiele wiele innych pozostałości ekosystemów to tak zwane użytki ekologiczne. Jest to forma ochrony przyrody, która dotyczy obszarów przyrodniczych niewielkich rozmiarów. Jednym z ciekawszych tego typu miejsc jest Użytek ekologiczny – Źródło będący pod ochroną od 2001 roku. Mieści się niedaleko Łomży w Stawiskach.

Możemy tam podziwiać przepiękny zbiornik wodny w lesie, który jest całkiem sporych rozmiarów. Takie miejsce służy przede wszystkim obserwacji przyrody. Możemy nasłuchiwać różne gatunki ptaków, obserwować rozkwit roślin. Nie brakuje też bobrów. Ciche i spokojne miejsce, a tak wiele się w nim dzieje. Trzeba tylko się skupić i wyostrzyć zmysły obserwacji.

Żeby odwiedzić to miejsce trzeba najpierw wybrać się do Leśnictwa Stawisko w Nadleśnictwie Łomża. Siedziba znajduje się tuż przy drodze krajowej nr 61. Po drugiej stronie drogi będzie znajdować się Zalew w Stawiskach. To właśnie drogą prowadząca z tego zbiornika dojdziemy do Źródła, które jest nieopodal.

Żubry połasiły się na siano na posesji. Nie umiały wyjść.
Zdjęcie ilustracyjne

Żubry połasiły się na siano na posesji. Nie umiały wyjść.

Do niecodziennej sytuacji doszło w Narewce. Zwykle turyści i spacerowicze natrafiają na żubry chodząc po lasach lub na polanach jadąc samochodem. Niekiedy dzikie zwierzęta przychodzą też do pobliskich miasteczek i wsi. Tym razem doszło do wizyty w Gminie Narewka. Żubry połasiły się na siano leżące na posesji. Nie przeszkadzało im towarzystwo zwierząt hodowlanych. Gdy się najadły miały pewien problem – nie umiały wyjść.

Jak one tam się w ogóle znalazły? Ze śladów na ogrodzeniu widać, że po prostu je przeskoczyły. Tylko jak je nakłonić, by zrobiły to w drugą stronę? Po incydencie została powiadomiona Straż Leśna i Nadleśnictwo.

Gmina Narewka od lat za sąsiadów ma żubry. Można zobaczyć filmy na YouTube jak chodzą ulicami, wchodzą na posesje i koegzystują razem z mieszkańcami.

Featured Video Play Icon

Białystok i jego okolice. Po tym filmie aż zachciało się lata!

Zimy na Podlasiu w ostatnich latach nie są zbyt srogie. Może to i dobrze, ale brakuje też śniegu. Wyjątkowy pod tym względem (i chyba nie tylko tym) był rok 2020. Wówczas śniegu u nas nie brakowało. Wcześniejsze trzy lata było go jak na lekarstwo, toteż mieliśmy problemy z coraz większą suszą. To już jednak przeszłość. Natura wspaniale się odrodziła, co widać także na filmie z lata 2021 roku. Oprócz wspaniałej przyrody, możemy zobaczyć też wiele interesujących miejsc w okolic Białegostoku.

Letnia wycieczka na powyższym filmie zaczyna się na Wyżarach. Wspaniały zbiornik wodny razem z pobliskimi bagnami, kładkami i wieżą widokową na polanę stanowią niezwykły kompleks przyrodniczy, który przyciąga coraz więcej osób.

Wyżary w cudownych jesiennych kolorach. To nowy hit turystyczny.

Kolejny miejscem, jakie możemy zaobserwować jest Arboretum w Kopnej Górze niedaleko Supraśla. Kolejny kompleks przyrodniczy, gdzie bioróżnorodność zachwyca. Szczególnie przyjemnie się tam spaceruje latem, gdy wszystko już rozkwitło. Oprócz roślin, jest tam także drewniana chata, w której możemy nie tylko odpocząć w cieniu, ale ogólnie porozmyślać jak to kiedyś się w takich domach żyło.

Następna na liście jest Pustelnia w Odrynkach. Mała cerkiew strojąca na wyspie, do której można dojść na dwa sposoby – zwykłą drogą i długą, drewnianą kładką. Jest to miejsce, które istnieje nadal mimo, że jego założyciel już nie żyje. Moc tego miejsca oddziałuje nadal. Nie brakuje chętnych, by zobaczyć świątynie. Ludzie często przyjeżdżali tam i przyjeżdżają nadal po uzdrowienie.

Archimandryta Gabriel nie żyje. Popularna pustelnia w Odrynkach była jego domem.

Na filmie nie mogło zabraknąć Białegostoku. Przyjechać na Podlasie i nie zobaczyć obecnej stolicy województwa podlaskiego? Tak nie może być. Tym razem podziwiać możemy różne świątynie, Operę, centrum z Pałacem Branickich. Jeżeli chcielibyście także pozwiedzać Białystok, to wartko skorzystać z naszych propozycji.

Wielki spacer po Białymstoku. Ułożyliśmy dla Was trasę na 3 godziny

Ostatnio miasteczko to podlaskie Zakopane. Mowa oczywiście o Supraślu, które od kilku lat jest już uzdrowiskiem i zaczyna rozkwitać. Swoje też zrobiło wystąpienie miasta w trylogii „U Pana Boga…” – Jacka Bromskiego. W każdy letni weekend Supraśl przeżywa potężne oblężenie.

Supraśl i jego najpopularniejsza odsłona. Oto 5 miejsc, które trzeba zobaczyć!

Nieopodal Supraśla, po drodze na Krynki jest kolejne przyrodnicze miejsce, które może zachwycić. Mowa o Silvarium w Poczopku. Tam oprócz wspaniałych miejsc do spacerowania, można także podglądać różne gatunki sów. Kompleks przyrodniczy przyciąga wiele osób.

Ostatnia na liście, ale nie mniej warta do zwiedzania jest Kraina Otwartych Okiennic – Trześcianka, Soce i Puchły. W tej ostatniej miejscowości oprócz przepięknych drewnianych domów jest także wyjątkowa cerkiew, którą można było ostatnio obejrzeć w filmie „My name is Sara”.

Jak się żyje w Krainie Otwartych Okiennic? Turyści przyjeżdżają z całej Polski i ze świata!

Jak się patrzy na te wszystkie obrazy, to znowu chce się lata. Skoro zima jest taka byle jaka, to może dobrze by było gdyby lato nadeszło w tym roku wcześniej. Aczkolwiek wiosna też by się przydała. Tej jednak, w naszym regionie przez zmiany klimatyczne dawno nie było widać. Może w tym roku?

Featured Video Play Icon

Supraśl zimą wygląda przepięknie. Widać to najlepiej z góry.

Za każdym razem, gdy widzimy Podlasie nagrane z góry, to się zachwycamy. Drony na rynku są dostępne już od około 8 lat. Mimo wszystko ujęcia nimi tworzone nie spowszedniały. Tym razem pojawił się w serwisie YouTube film prosto z Supraśla zimą. Możemy podziwiać monastyr, centrum czy rzekę. Nie ulega wątpliwości, że uzdrowisko oraz cała Puszcza Knyszyńska na początku roku wygląda bardzo okazale. Nawet, gdy nie ma aż tak dużo śniegu.

Na filmie możemy zobaczyć, że przez śnieg przebijają się wysuszone łąki. To kluczowe dla reszty miesięcy w roku. Jeżeli taki stan się utrzyma, to znaczy że zima będzie już do końca bez śniegu to niestety, ale latem czeka nas susza. Normalnie w naturze jest tak: zimą pada śnieg, wiosną wchłania się do ziemi zamieniając w ciecz i podnosząc jej stan przy rzekach i nawadniając łąki. Dzięki temu wszystko kwitnie. Letnie deszcze natomiast podlewają już to co rozkwitło. Dlatego jeżeli zimą nie pada śnieg, to okoliczne łąki nie są odpowiednio nawodnione na wiosnę. Zamiast rozlewisk na rzekach mamy wysuszoną roślinność. Potem, gdy następuje lato, to już intensywne nawadnianie deszczem nic nie pomaga.

Bez łąki wiele gatunków owadów nie pojawi się. A to podstawowy pokarm dla ptaków, które nie mają na czym żerować. Ponadto stworzenia te są potrzebne naturze do rozsiewania nasion. Przypomnijmy też, że na żerujące ptaki polują drapieżniki. Dlatego brak śniegu zimą może poważnie zakłócić cały ekosystem w okolicy. W ostatnich latach już to przerabialiśmy. Gigantyczne susze w Podlaskim powodowały nieustanne zagrożenie pożarowe w lasach oraz potężny, wielodniowy pożar po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym.

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą
Samiec sarny (kozioł) ze scypułem na głowie. fot. Grzegorz Żurek / Lasy Państwowe

Aksamitne poroża sarny można zaobserwować tylko zimą

Zima to czas, gdy spacerujący lasami mogą napotkać sarny, których głowy zdobione są aksamitnym porożem – czyli delikatną, owłosioną i silnie ukrwioną skórę okalającą poroże nazywaną scypułem. Generalnie z dzikich zwierząt sarnę zobaczyć można najłatwiej. Są to tak samo płochliwe zwierzęta, ale kręcą się w pobliżu młodych drzew i niskich roślin. Dlatego spędzając czas na wieżach widokowych w pobliżu polan możemy je dostrzec. Oczywiście pamiętajmy, że wszystkie zwierzęta aktywnie funkcjonują w czasie, gdy wstaje słońce. Dlatego na leśną wędrówkę można się wybrać zawsze, ale jeżeli nastawiamy się także na obserwację zwierząt to musimy wstać jeszcze w nocy.

Scypuł, o którym wyżej wspomnieliśmy, wygląda jak błyszczący, mięciutki meszek, może dlatego scypuł po angielsku to velvet, czyli aksamit. Wyrasta on wraz z rozwijającym się porożem, które każdego roku późną jesienią, kozły zrzucają, by następnie odbudować je na nowo. Występujące w nim liczne naczynia krwionośne transportują wraz z krwią makro i mikroelementy niezbędne do rozwoju nowo powstającego poroża. Gdy poroże jest w pełni wykształcone następuje zatrzymanie dopływu krwi, scypuł zamiera i usycha, a samce wycierają go o drzewa i krzewy.

Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta – nawet, gdy wyglądają na miłe czy spokojne to nadal są dzikie. Próba podchodzenia do nich, drażnienia ich, robienia sobie z nimi selfie to narażanie się na ryzyko ataku. W internecie nie brakuje filmów z ludźmi, którzy próbowali i solidnie oberwali.

Featured Video Play Icon

Oto Biebrzańska Wiedźma. Wyjątkowy film pokazuje, jak jej się żyje w dziczy.

Na kanale „Cząstka Podlasia” pojawił się pierwszy film z serii „Wschodnie opowieści”. Bohaterką odcinka jest Agnieszka Zach, zielarka, przewodniczka, nurek i mama czwórki dzieci. Znana szerzej jako Biebrzańska Wiedźma. Jak jej się żyje w dziczy Biebrzańskiego Parku Narodowego? Dlaczego jest wiedźmą? Ten film polecamy przede wszystkim ludziom mieszkającym w miastach, gdyż ważne jest w nim także spojrzenie na naturę. Podlaskie krajobrazy są tłem wszystkich opowieści.

Agnieszka Zach na początku filmu porównuje życie w naturze do oddychania. I trzeba przyznać jej rację. Z perspektywy miasta – na przykład Białegostoku ta natura gdzieś nam umyka. Nie tylko dlatego, że jej nie widzimy z betonowych ulic, ale tez nie słyszymy i nie czujemy. Co innego na wsi. Tam odbieramy ją wszystkimi zmysłami. Ważne jej także na to co ludzie myślą, gdy słyszą „wiedźma”. Kojarzy się negatywnie, a tak być nie powinno. Wiedźma to osoba wiedząca, która swoją wiedzę używa do pomocy innym. Dlatego określenie Biebrzańska Wiedźma nie jest dla Agnieszki Zach obraźliwe.

Warto obejrzeć ten film także dlatego, by zrozumieć czym jest Biebrzański Park Narodowy. Z perspektywy turysty być może są to poszczególne interesujące elementy: łosie, kładki, rośliny i rzeka. Tymczasem jest to cały ekosystem, w którym człowiek musi się poddać jego surowym zasadom. Można to sobie uświadomić czując klimat „Wschodnich Opowieści”.

 

 

Featured Video Play Icon

To mało znana część Supraśla. Jest przepiękna!

Turystyczne życie w Supraślu kręci się wokół ul. 3 Maja, gdzie są restauracje, a także wokół bulwarów z plażą. Mnóstwo osób odwiedza także Muzeum Ikon i Monastyr. Tymczasem jest jeszcze miejsce, o którym większość przyjezdnych być może nawet nie wie. Nazywa się Pólko. Jest to osada leśna w gminie Supraśl.

Prowadzi do niej szutrowa droga jeszcze przed Supraślem. Lepiej wpisać nazwę w nawigację, bo można wjazd pominąć. Na miejscu zastaniemy wiatę i miejsce do biwakowania. Do tego jest dzika plaża, na przepięknym zakolu rzeki, ale też coś jeszcze. Mowa o wyjątkowym, ostrym zakolu rzeki. Siedząc tam można odnieść wrażenie, że to długi mini-półwysep. Jeżeli ktoś lubi odpoczywać patrząc na rzekę, to na tym zakolu będzie wprost idealnie.

Warto podkreślić, że możemy tam obcować z naturą przez cały rok. Wiosną, gdy natura budzi się do życia, latem gdy jest tam słonecznie i zielono, a także jesienią, która mieni się wszystkimi kolorami. Oczywiście także zimą, gdy Puszcza Knyszyńska znajduje się pod białym puchem. Największy efekt daje rzeka Supraśl, która spokojnie meandruje. W oddali, po drugiej strony rzeki, w oddali znajdują się Studzianki.

Pólko może być częścią pieszego spaceru. Trasa zajmie nam około 2 godziny, bo to 7,5 km. Zaczynamy i kończymy pod Supraślem robiąc pętlę po lesie. Jak wygląda droga na mapie i na żywo możecie zobaczyć na filmie. Można też zrobić większa trasę obejmującą Supraśl. Wtedy możemy na przykład dojść do Pólka, potem wrócić drogą przy rzece przez okolice szpitala do ul. Kodeksu Supraskiego. Trzeba przyznać, że widoki są bardzo przyjemne.

Featured Video Play Icon

Wioska pełna atrakcji! To zaskakujące, że nie jest tak popularna jak okoliczne miejsca.

Kiedy zwiedzamy południe województwa podlaskiego, to najczęściej wybieramy takie miejsca jak: Siemiatycze, Mielnik, Drohiczyn, Grabarka czy Niemirów. Tymczasem w zupełnie niepozornym miejscu, tuż obok drogi krajowej nr 19, znajduje się Wólka Nadbużna. Mała wioska, w której jest pełno atrakcji!

Zacznijmy od tego, że miejsce jest tak przyjemne, że powstała tam całkiem obszerna baza noclegowa. Dzięki czemu, latem możemy stamtąd wyruszyć na kajaki. W pozostałe pory roku możemy natomiast spacerować nad Bugiem. Jest tam także park linowy. Oprócz tego warto również zwrócić uwagę na przyrodę. W Wólce Nadbużnej znajduje się bardzo rozłożyste i potężne drzewo, przy którym można posiedzieć i odpocząć. Szczególnie w upalne dni. Do tego spacerując po okoliczny lesie, natrafić możemy na inne drzewo, które jest charakterystycznie wykrzywione. Istnieje hipoteza, że kiedyś sadzono drzewa wykrzywiając je po to, by w przyszłości służyły do budowy łodzi. Dodajmy, że w Szczecinie znajduje się cały Krzywy las.

W Wólce Nadbużnej znajdują się także cztery wyspy na rzece. Latem, gdy poziom rzeki jest niski, można do nich dojść. Aczkolwiek to dzikie miejsca, więc spacer po nich nie będzie możliwy. Dodatkowo w takich miejscach lęgi mają ptaki, więc lepiej ich niepotrzebnie niepokoić. Warto jednak popatrzeć na nie, dochodząc do ich brzegu. Trzeba przyznać, że jak na jedną wioskę, to bardzo dużo tych atrakcji. Dlatego, następnym razem zwiedzając Siemiatycze, Drohiczyn, Mielnik, Grabarkę i inne miejsca, nie pomijajcie Wólki Nadbużnej. Posłuchajcie i zobaczcie jak tam przyjemnie.

Featured Video Play Icon

Białystok jesienną porą. Oto najlepsze miejsca do odwiedzenia.

Białystok jesienią prezentuje się wyjątkowo cudnie. Cała paleta kolorów jakie daje nam natura powoduje, że idziemy i się zachwycamy krajobrazem. Mimo coraz gęstszej zabudowy, istnieją w Białymstoku dalej miejscówki, które warto zobaczyć. Nawet w centrum, mimo że stolica Podlaskiego to miasto kompaktowe i na obrzeża jest niedaleko. Prezentujemy najlepsze miejscówki do odwiedzenia jesienią.

Pałac Branickich

Zacznijmy od perły w koronie czyli Wersalu Podlaskiego. Okazały pałac dominuje nad przepięknym ogrodem połączonym z parkiem. Przejście całego terenu wraz z przylegającymi Plantami to oczywisty numer jeden. Kolorowe liście na drzewach spowodują, że będzie nam się spacerować cudnie nie wychylając się z centrum miasta. Dodatkowo warto też zobaczyć pobliskie bulwary nad rzeką Białą przy Teatrze Dramatycznym. Te trzy miejsca potraktowane jako jedna całość spowodują, że wspaniale spędzony czas.

Las Zwierzyniecki

Chyba nie ma obecnie bardziej kolorowego i różnorodnego przyrodniczo miejsca w Białymstoku niż Las Zwierzyniecki. Zasypane liśćmi ścieżki rezerwatu poprowadzą nas przez krainę jak z najlepszych obrazów. Nie wiadomo czy stać i podziwiać czy wyciągać aparat i robić pamiątkowe zdjęcia. Warto tam po prostu być. Najlepiej z drugą połówką za rękę, nasłuchując natury. Na koniec wycieczki warto jeszcze zahaczyć do ogrodu zoologicznego, by zobaczyć które zwierzęta poszły spać.

Rezerwat Antoniuk

Jeżeli chcemy zażyć jeszcze głębszego lasu to warto wybrać się na obrzeża miasta. Tam czeka na nas piękny Rezerwat Antoniuk. Oprócz niego po przeciwnej stronie drogi do Augustowa jest jeszcze Las Pietrasze. Te dwa miejsca potraktowane jako całość dadzą nam niesamowity spacer. A to dlatego, że tereny te są nieco górzyste. Dlatego będą doskonałą alternatywą dla płaskiego centrum miasta. Ponadto jest tam wiele ścieżek, którymi możemy odkrywać bogactwo przyrody Białegostoku.

Niezależnie, który wariant wybierzemy – będzie to na pewno lepsze rozwiązanie niż przesiedzenie w domu. Taka piękna pogoda aż wzywa do wyjścia na zewnątrz. Obcowanie z naturą w piękny dzień spowoduje, że od razu poprawi nam się humor i samopoczucie. A to jesienią jest w cenie.

Featured Video Play Icon

Znów można obserwować żubry! Powychodziły z lasów.

Żubry z pięcioma młodymi można było ostatnio zaobserwować w Eliaszukach niedaleko Siemianówki. Obserwacjom sprzyja niska temperatura pod wpływem której w lesie wszystko zamarza i zmusza zwierzęta do żerowania poza nim. Żeby żubr nie niszczył upraw rolnikom, są przygotowywane specjalne brogopaśniki czyli miejsca dokarmiania. Najpierw czeka tam na zwierzęta siano, a później sianokiszonki i buraki pastewne. Najlepiej szukać zwierząt w miejscach, w których znajdują się widoczne z daleka duże stogi siana. Bardziej niesforne można zauważyć na polach rolników.

Ogólnie żubry możemy podziwiać w Puszczy Knyszyńskiej i Puszczy Białowieskiej, a także na terenach pomiędzy tymi kompleksami leśnymi. Jeżeli chodzi o Eliaszuki to napotkanie zwierząt w tym miejscu było raczej przypadkowe. Bardziej można szukać po drodze z Siemianówki do Narewki. Szczególnie, że zaraz za tą pierwszą miejscowością znajduje się platforma widokowa na stogi siana. Ważne jest, ażeby przypomnieć wszystkim, że żubr jest zwierzęciem dziko żyjącym i próba zrobienia sobie z nim selfie może skończyć się dla nas bardzo źle. Dlatego, gdy będziemy zwiedzać okolicę i napotkamy stado – powinniśmy króla Puszczy obserwować albo z drogi albo z wieży obserwacyjnej – jeżeli znajduje się w pobliżu. Podchodzenie może spłoszyć zwierzęta. W najlepszym wypadku uciekną, ale może stać się też najgorsze, dlatego uważajmy także tej zimy.

Obecnie w Polsce zatem żyje w sumie 2316 żubrów z czego najwięcej na Podlasiu. W ostatnim czasie zwierzęta te wywożone są do Puszczy Augustowskiej, by również tam zakładały stada. Wszystko dlatego by zwierzęta spokrewnione ze sobą nie rozmnażały się.

Zaskakujące odkrycie! Wilk pomaga w walce z epidemią ASF.

Zaskakujące odkrycie! Wilk pomaga w walce z epidemią ASF.

Województwo Podlaskie jest jednym z bardziej dotkniętych przez Afrykański Pomór Świń. Chociaż ta choroba nie jest groźna dla ludzi toteż rolnicy masowo tracili dobytek gospodarstwa, gdyż dostawali urzędowy nakaz zabijania swojej trzody. Jeżeli ktoś się sprzeciwiał, to zwierzęta mu odbierano i robiono to za niego. Wystarczyło podejrzenie, że jego hodowla mogła mieć styczność z chorymi dzikami. Przypomnijmy też o masowym wybijaniu dzików w podlaskich lasach. W całym kraju wybito 37 000 świń i potwierdzono 111 ognisk ASF.

Epidemia, przez którą rolnicy tracą majątek to także okazja dla lobby myśliwych, które próbowało przeforsować odstrzał chronionego wilka. Te zwierzęta według nich rzekomo miały roznosić ASF poprzez kontakt z zakażonymi dzikami. Tymczasem okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Przeprowadzono specjalne badania, z których wynikło że wirus ASF nie przeżywa już po kontakcie z układem pokarmowym wilka. Oznacza to, że im więcej dzików zjedzą te chronione zwierzęta tym rozprzestrzenianie się epidemii będzie mniejsze.

Przypomnijmy, że od kilku lat trwa wielka kampania oczerniania wilka w mediach na różne sposoby. Najczęściej straszy się nim ludzi, by doprowadzić do odstrzałów. Myśliwi o tym marzą. Podobnie jest z łosiem. Ten także jest na liście pożądanych gatunków przez lobby.

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

Featured Video Play Icon

Myśliwi zaczną zabijać łosie? Jest ich niewiele więcej jak żubrów!

Politycy w Sejmie dyskutują na temat odstrzału łosia. Od 20 lat jest to zakazane. Teraz może się to zmienić. Ma być więcej myśliwych, więcej polowań i więcej zwierząt do „zdobycia”. Czy nad Biebrzą zaczną zabijać łosie? Pomysł brzmi kuriozalnie, ale niestety jest realne zagrożenie że tak się właśnie stanie. Wystarczy decyzja ministra. Edward Siarka pochodzi z Podhala, jest wiceministrem odpowiedzialnym za leśnictwo i łowiectwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Przeglądając jego aktywność można zauważyć, że jest on bardzo gorącym orędownikiem myśliwych. Z jego strony internetowej wiemy, że interesuje się pszczelarstwem.

Na obecnie trwającym posiedzeniu Sejmu, wiceminister podczas komisji rolnictwa, tłumaczył parlamentarzystom proponowane zmiany w prawie łowieckim. Zgodnie z jego propozycją ma być więcej myśliwych. Ponadto chce by zmieniło się moratorium na odstrzał łosia, które obowiązuje od 2001 roku. Potrzebuje jednak „wsparcia środowiska rolniczego”. Nie trudno się domyślić, że nie będzie ono trudne do uzyskania, bo łosie jak każde inne dzikie zwierzęta powodują szkody rolnikom.

Do łosi chciał już pozwolić strzelać minister Jan Szyszko. Ostatecznie Ministerstwo Środowiska wycofało się z tego pomysłu. Dlaczego więc teraz chce do tego wracać? Najwyraźniej lobby myśliwych nie odpuszcza i chce mieć w swojej kolekcji trofeów także i łosia. Populacja tego gatunku najbardziej licznie występuje na terenach Biebrzańskiego Parku Narodowego na Podlasiu. To jest królestwo tego zwierzęcia. Żyje tu około 600 łosi. Jak widać liczba nie jest zawrotna. W Polsce jest ich niewiele więcej od żubrów, które są pod ścisłą ochroną.

Dla łosia nad Biebrzę przyjeżdżają turyści z całej Polski. Jeżeli myśliwi zaczną strzelać, to te zwierzęta nie będą przecież czekać na śmierć. Ukryją się głęboko w rozległych i dzikich terenach Parku Narodowego i będzie jeszcze trudniej je napotkać. Teraz czasem wystarczy po prostu wybrać się na jedną z kładek lub wież widokowych. Warto dodać, że nie ma żadnych wiarygodnych badań, które by potwierdzały zasadność ograniczenia populacji łosia.

Nie od dziś wiemy, że presja ma sens. Dlatego i tym razem trzeba zablokować szkodliwy pomysł wiceministra. Urzędnicy chcieliby wszystko regulować, ale świat tak nie działa. Jeżeli łosie powodują szkody rolnikom, to trzeba temu przeciwdziałać, ale bez zabijania! Piszcie e-maile na [email protected]

Możecie wkleić im choćby to:

Stanowczo sprzeciwiam się planom wiceministra Edwarda Siarki, by wznowić polowania na łosie. Zwierzę to powinno zostać objęte ścisłą ochroną. Domagam się ochrony polskiej przyrody a nie jej niszczenia.

Z poważaniem

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Przejedź rowerem dookoła i podziwiaj przyrodę.
fot. Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Przejedź rowerem dookoła i podziwiaj przyrodę.

W ramach Światowego Dnia Turystyki na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi, przy forcie nr 1, odbyło się uroczyste otwarcie ścieżki pieszo – rowerowej pn. „Nadnarwiańskie Górki”. Szczerze powiedziawszy nie wiadomo co oni dokładnie tam otwierali, bo ścieżka ma lekko ponad 3 km, z czego część nawierzchni to kocie łby (dla rowerzystów koszmar), a część to utwardzony piach, który w suche dni jest mordęgą. Zaś inwestycja polegała na wyznaczeniu istniejącej drogi na mapie, oznaczeniu 3 tablicami informacyjnymi oraz 8 tablicami kierunkowymi. Jest też obietnica uzależniona od Wójta Piątnicy. Jeżeli ten będzie chciał się dogadać z dyrekcją Parku, to pojawią się też stojaki na rowery, kosze na śmiecie i ławki.

O tym wielkim „otwarciu” piszemy przy okazji. Bo ogólnie chcieliśmy Was zachęcić do objechania rowerem całego przyrodniczo cennego terenu Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi i jego okolicy. Trasa wynosi 75 km. Na wspomnianym wyżej „otwieranym” terenie z Piątnicy do Kalinowa przejedziemy przez strefę krawędziową, z której rozciąga się widok na dolinę Narwi, przebiegając wzdłuż wysoczyzn okalających prawy brzeg rzeki. Fragment trasy przechodzi również obok fortów carskich, które stanowią atrakcję historyczną i czaplińca, gdzie w bezpiecznej odległości możemy podziwiać gniazda czapli siwej tworzącej zwartą kolonię. Tuż obok znajduje się zasiedlone gniazdo bielika. W tym miejscu obserwujemy bardzo rzadkie sąsiedztwo dwóch gatunków ptaków: osobnika szczytowego i jego ofiary. W przestrzeni okalającej ścieżkę turystyczną występuje również bardzo ciekawe polodowcowe ukształtowanie terenu z okresu zlodowacenia środkowopolskiego. Stojąc na południowym skraju Wysoczyzny Kolneńskiej zobaczymy wspaniały widok na dolinę i jej najwęższy odcinek.

Jadąc dalej możemy zawitać do Muzeum Przyrody w Drozdowie. Piękny budynek, wspaniałe wnętrza, kładka, park, wypchane dzikie zwierzęta. Jest naprawdę co podziwiać! Kolejny przystanek to Piaskowa Górka, która jest niezwykłym siedliskiem zwierząt, roślin i owadów. Jeżeli chodzi o te ostatnie – to w tym miejscu odnotowano 27 gatunków motyli! Kolejna atrakcja to Bronowo. Tamtejszy drewniany most zagrał w filmie „Wołyń”. Ogólnie to piękne widokowo miejsce. Następnie zjedźmy na chwilę z Parku i wybierzmy się do Wizny. To jest miasteczko o wyjątkowej historii. Warto zobaczyć też wydmy i niesamowite miejsce jakim są Grądy-Woniecko.

Powrotny odcinek wiedzie przez Rybno, gdzie zimą szusują narciarze. Jest też Siemień Nadrzeczny w pięknym widokiem na Narew oraz inny punkt widokowy – Góra Królowej Bony. Na sam koniec do odwiedzenia pozostanie Stara Łomża i Łomża.

 

Featured Video Play Icon

Kładka Waniewo-Śliwno. Tak obecnie wygląda przeprawa przez rozlewiska.

Jak wiadomo, od dłuższego czasu kładka od strony Waniewa jest w fatalnym stanie technicznym. Zadbana część biegnąca od Śliwna to ta należąca do Narwiańskiego Parku Narodowego. Ta druga zaniedbana należy do gminy Sokoły. Wójt Józef Zajkowski, pytany przez dziennikarzy o remont, wielokrotnie się wypowiadał że cały czas to planuje. Jako największą przeszkodę w realizacji wskazywał konieczność wykonania drogiej inwestycji z drewna dębowego, by było to na lata. Nie sposób mu odmówić racji. Ostatnio obiecywał prace na majówkę. Jak widać na powyższym filmie dalej jest źle. Wstyd dla gminy Sokoły, że ma takiego wójta, co tylko planuje i nic więcej nie robi. Kładka jest odwiedzana przez ogromne tłumy turystów. Wszyscy oni potem wracają do swoich miast i opowiadają o zniszczonej infrastrukturze co rzutuje na całe Podlaskie.

Od strony Śliwna kładka została świeżo wyremontowana w 2018 roku. Teraz jest jeszcze lepiej, bo pierwsze zejście jest poprawione i utwardzone kostką. Po drodze przeprawiamy się platformami po rozlewiskach i mijamy wieże widokowe. Możemy z nich obserwować to, co się dzieje w przyrodzie. Na powyższym filmie turysta napotkał na swojej drodze lisa, który akurat zwinął jajko. Warto jednak wziąć ze sobą lornetkę, gdyż można w okresie lęgowym napotkać wiele pięknych gatunków ptaków. Sam spacer jest już dobrą sprawą.

Długość kładki wynosi 1050 metrów. Obecnie niestety, końcówka trasy przez wspomniane wyżej długotrwałe planowanie wójta jest niedostępna. Jak widać na powyższym filmie – można ewentualnie iść po zdezelowanej części. Mimo wszystko warto wybrać się do Śliwna i skorzystać z tej części, która jest dostępna. Na kładce obowiązują bilety wstępu do Narwiańskiego Parku Narodowego. Kupić je można w siedzibie Parku w Kurowie oraz przez internet na stronie instytucji.

 

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!
Haćki, grodzisko „Zamok”, fot. Miron Bogacki. (Creative Commons)

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!

Okolice Bielska Podlaskiego turystom głównie kojarzą się z Orlą, która słynie z działalności Szeptuchy. Dawniej wiele osób przyjeżdżało do ośrodków wczasowych w Ploskach. Niektórzy obecnie przyjeżdżają zobaczyć Plutycze – znane z programu „Rolnicy Podlasie”. Jeszcze inni kojarzą te tereny z Rybołami i sławną dyskoteką. Do ciekawostek dotyczących okolic Bielska Podlaskiego możemy jeszcze zaliczyć wieś Niemyje-Ząbki. A sam Bielsk kojarzy się głównie z wybitnym filmem – „Znachor”. Nie brakuje też na terenie powiatu wielu kolorowych, drewnianych cerkwi.

Chyba mało kto kojarzy wspomniane tereny z przyrodą. Tak jak Białystok ma Puszczę Knyszyńską, Hajnówka – Białowieską, Augustów jeziora, rzeki i Puszczę Augustowską, Mońki i Grajewo – Biebrzański Park Narodowy, tak też mało komu przychodzą skojarzenia tego typu z Bielskiem Podlaskim. Dlatego też postanowiliśmy przybliżyć Wam te tereny pod przyrodniczym kątem. Bo jest co wymieniać.

Osoby kochające leśne wędrówki powinny wybrać się na ścieżkę przyrodniczo-leśną „Osuszek”. Możemy tam dojechać nie tylko samochodem, ale też pociągiem – wysiadając w Lewkach. Ścieżka położona jest na terenie Uroczyska „Osuszek” w pobliżu wsi Piliki. Trasa ma niecałe 3 km, ale jest co zwiedzać. Spacerując tamtędy napotkamy miejskie straceń okolicznych mieszkańców, którzy zostali pomordowani przez Niemców podczas II wojny światowej. Dodatkowo rośnie tam sosna, która ma 286 cm obwodu, zaś jej wiek obliczono na prawie 200 lat. W lesie nie brakuje również dzikich zwierząt, takich jak łosie, które może napotkamy przy odrobinie szczęścia.

Zwiedzać powiat bielski można również rowerem. Wyjdzie nam świetna trasa jeżeli pojedziemy od Plosek, przez Orlę, Gredele i Boćki, a dalej leśną drogą do Wygonowa. Niedaleko w Nowym Nurcu jest stacja kolejowa, by wrócić, po 76 km trasy.

Ostatnim miejscem, które polecamy są Haćki i tamtejszy „Zamok”. Tam znajdują się tereny, na których znajdowało się dawniej grodzisko. Jest to polodowcowa dolina. Już sam wjazd intryguje, gdyż można zaobserwować górę, która wygląda jakby ktoś ją usypał. Najstarsze odnalezione pozostałości z tego miejsca datuje się na VII wiek, dzięki czemu grodzisko zaliczamy do najstarszych pozostałości po Słowianach.

Featured Video Play Icon

Rozlewiska na Supraśli latem. To dlatego masowo padły ryby.

Sytuacja zdaje się być powoli opanowywana. Na rzece Supraśl jak widzimy na powyższym filmie, pojawiły się ogromne rozlewiska po ulewach. Przy obecnych upałach utworzenie się mikroorganizmów i wymieszanie się tego co na łące, z tym co w rzece – spowodowało przyduchę. Jak informowaliśmy – zarówno dotknęło to rzekę Supraśl jak i Biebrzę. Tony ryb padło z powodu braku tlenu w wodzie.

W ostatnich dniach strażacy cały czas napowietrzali wodę w Supraślu. Powoli widać efekty – padłych ryb wyławia się coraz mniej. Na szczęście w najbliższych dniach będzie też nieco chłodniej. Gdy spadnie temperatury wody, natura będzie miała szansę się odradzać. Aczkolwiek straty są ogromne. Warto też dodać, że przed nami jeszcze kawał lata i takie sytuacje jak ostatnio prawdopodobnie będą się jeszcze zdarzać. Dlatego władze Supraśla jak i Wasilkowa muszą jak najszybciej zacząć inwestycję, dzięki której w kolejnych latach nie będzie dochodzić do katastrof ekologicznych.

A my nieustająco o tym przypominamy, bo widzimy, że najchętniej temat zostałby przemilczany. Napowietrzanie rzeki przez strażaków jest karkołomne i doraźne. Bez nowoczesnych urządzeń napowietrzających będzie coraz gorzej. Natura aż tak szybko się nie odradza. Tymczasem ani burmistrz Supraśla, ani burmistrz Wasilkowa nie wspominają o żadnych planach na przyszłość w związku z katastrofą.

Zmiany klimatyczne zaczynają naszej naturze dawać w kość. Lata 2017-2020 to był czas permanentnej suszy. Po podpaleniu w Biebrzańskim Parku Narodowym – zrobił się gigantyczny pożar, z którym walczono wiele dni. W 2021 roku uderzyły takie ulewy i upały, które zabiły tony ryb w rzece. Zabetonowany Białystok zmaga się z podtopieniami, zaś zimą z paraliżem. Niestety przyszłość nie rysuje się w ładnych kolorach. Zarówno politycy jak i samorządowcy kompletnie się tym wszystkim nie przejmują.

 

Katastrofa na Biebrzy! Gnijące ryby. Nikt nie dotlenia wody!
Odcinek Biebrzy: Dąbrowa Białostocka-Lipsk-Szuszalewo-Jałowo. Fot. Czytelnik Rafał

Katastrofa na Biebrzy! Gnijące ryby. Nikt nie dotlenia wody!

Najpierw rzeka Supraśl, a teraz Biebrza. „Przyducha”uderzyła także i w tą rzekę. Martwe ryby w dużych ilościach gniją. Z informacji naszego Czytelnika, który wysłał zdjęcia wynika, że nikt nie dotlenia wody – tak jak ma miejsce to na rzece Supraśl. Przypomnijmy, że jest to działanie doraźne, którym można jedynie zmniejszać straty. Aczkolwiek – z najnowszych informacji wynika, że to również może nie przynosić skutku. Z Supraśli wyłowiono już prawie 2 tony martwych ryb! Stopień natlenienia wody nadal jest bliski zera, mimo pracy strażaków.

„Przyducha” to taki stan, w którym tlenu w wodzie jest dużo mniej niż powinno. Jego braki powodują powolną śmierć ryb, które najpierw zaczynają być niecierpliwe. Potem ich ruchy są gwałtowne. Zaczynają też próbować łapać powietrze. W kolejnym kroku skóra i skrzela bledną, następuje wytrzeszcz oczu i śmierć z osłabienia. Masowe wymarcie ryb wpływa na cały ekosystem. Jak wiemy z biologii – istnieje coś takiego jak łańcuch pokarmowy. Brak ryb powoduje głodowanie innych gatunków i ich migrację – choćby ptaków. Tych na Biebrzy jest obecnie mnóstwo!

Warto też dodać, że o ile takie sytuacje miały już miejsce w przeszłości, toteż teraz sytuacja jest bardzo poważna. Przede wszystkim z powodu działalności człowieka nastąpiły zmiany klimatyczne, których właśnie obserwujemy skutki. Ulewne deszcze dawniej były anomaliami pogodowymi, teraz stają się normą. Takie działanie zaś zaczyna zmieniać ekosystem. Rzeki bez tlenu staną się strefami martwych wód, które występują dotychczas także na morzach i oceanach. Sytuacja jest bardzo poważna.

Dlatego cały system wodny w naszym regionie wymaga pilnych inwestycji. Tak jak pisaliśmy, odrodzenie się środowiska w sposób naturalny wymagałoby kilku lat przed „przyduch”, co wydaje się niemożliwe z powodu zmian klimatycznych. Dlatego potrzebujemy jak najszybciej zainstalować specjalne urządzenia napowietrzające wody i dozujące do wody sól i żelazo, które powodują dezaktywację fosforu. Potrzeba także ograniczyć dopływ mikroorganizmów do wody umieszczając glony poroślowe. Musimy nasze zbiorniki ratować – czyniąc je wielkimi akwariami.

Za zdjęcia dziękujemy Czytelnikowi, Panu Rafałowi. Zachęcamy także innych do wysyłania nam zdjęć: [email protected]

Katastrofa ekologiczna na rzece Supraśl. Trzeba ją ratować!
fot. OSP Supraśl, Zalew w Supraślu

Katastrofa ekologiczna na rzece Supraśl. Trzeba ją ratować!

Śnięte ryby, na całej szerokości rzeki Supraśl, zastali strażacy w sobotę 10 lipca 2021 r. po zgłoszeniach wędkarzy. Plaże w Supraślu i Wasilkowie zostały obłożone zakazem kąpieli do odwołania. Wstępnie ustalono, że nastąpiła tzw. „przyducha”. Jej konsekwencje odczujemy przez kolejne lata. Potrzebne są pilne inwestycje, by ratować rzekę.

Jak wiemy z lekcji chemii, woda to inaczej H2O czyli połączenie wodoru z tlenem. „Przyducha” natomiast to taki stan, w którym tlenu w wodzie jest dużo mniej niż powinno. Jego braki powodują powolną śmierć ryb, które najpierw zaczynają być niecierpliwe. Potem ich ruchy są gwałtowne. Zaczynają też próbować łapać powietrze. W kolejnym kroku skóra i skrzela bledną, następuje wytrzeszcz oczu i śmierć z osłabienia. Masowe wymarcie ryb wpływa na cały ekosystem. Jak wiemy z biologii – istnieje coś takiego jak łańcuch pokarmowy. Brak ryb powoduje głodowanie innych gatunków i ich migrację – choćby ptaków. Ostatecznie dochodzi do pogorszenia się jakości życia człowieka.

To z czym mieliśmy do czynienia na rzece Supraśl, możemy nazwać katastrofą ekologiczną. Doszło do zjawiska, które zabiło masowo ryby. Dodajmy, że jest początek lata i początek kłopotów. „Przyducha” wystąpiła dlatego, że najpierw występowały obfite deszcze. Powstały rozlewiska na łąkach. W takim środowisku powstały masowo mikroorganizmy, które natomiast zabrały tlen rybom. Przed nami zapewne kolejne letnie ulewy. Przypomnijmy, że człowiek doprowadził do zmian klimatycznych, przez co zjawiska atmosferyczne rzadko występują normalnie. Są wielkie ulewy, rekordowe upały czy trąby powietrzne.

Napowietrzanie Zalewu w Wasilkowie

Odrodzenie się środowiska na rzece Supraśl wymagać będzie kilku lat. Jednak trzeba zaznaczyć, że mówimy tu o latach bez kolejnych „przyduch”. Dlatego też bez ratowania rzeki przez człowieka, może to być niemożliwe. Podobny problem mieli w Ełku. Tam wykonano rekultywację zbiornika wodnego. Specjalne urządzenia napowietrzają wody jeziora za pomocą 2 urządzeń, zanurzonych w najgłębszych miejscach jeziora. Jednocześnie dozowane są do wody sól i żelazo, które powodują dezaktywację fosforu. Aby ograniczyć dopływ mikroorganizmów do wody umieszczono glony poroślowe. Generalnie rzecz biorąc – uczyniono z jeziora wielkie akwarium.

Weźmy pod uwagę, że rzeka płynie i jest to inny rodzaj zbiornika niż jezioro. Problem „przyduchy” wystąpił nad zalewem w Supraślu, a następnie przeniósł się rzeką nad zalew w Wasilkowie. Dlatego też te dwa zbiorniki wodne powinny zostać zamienione jak najszybciej w takie „akwaria”. Gminy Supraśl i Wasilków jeżeli chcą ratować rzekę, to powinny natychmiast zacząć planować tego typu inwestycje. W innym przypadku będziemy świadkami kolejnych, coraz częściej występujących „przyduch”. Coraz częstszy będzie też widok strażaków, którzy ręcznie będą napowietrzać zbiorniki. Będą też zakazy kąpieli. Czy tego chcemy?

Featured Video Play Icon

Podlaskie lasy pełne kurek! Gdzie zbierać?

Grzyby możecie zbierać we wszystkich podlaskich lasach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Miejscówek jest do wyboru i do koloru. Grzybiarzy można napotkać najczęściej w okolicach Supraśla, gdzie jest kilka rezerwatów obok siebie. Szczególnie ciekawym miejscem jest droga z Kołodna przez Cieliczankę do Supraśla, a także z Supraśla do Surażkowa i Kopnej Góry. Warto też wybrać się w drogę pomiędzy Supraślem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Jałówkę i Budzisk.

Leśne przysmaki możecie znaleźć także w okolicach Żedni. Tam w zasadzie można liczyć na kurkowy urodzaj. Podobnie w okolicach granicy z Białorusią za Gródkiem oraz po drodze z Walił do Wyżar. Okolice zbiornika wodnego to także wiele leśnych dróg, gdzie możecie śmiało zabierać koszyk.

Topiło i Białowieża – to natomiast miejsca, które warto odwiedzić jeżeli chcecie szukać w Puszczy Białowieskiej. Warto także zajrzeć do Teremisek, a także wyruszyć drogą Narewkowską. Możecie poszukać także grzybów w okolicach Masiewa. Nie zapominajmy też, że Hajnówka to także doskonałe miejsce na leśne wyprawy po grzyby. Pamiętajcie, że te wspaniałe przysmaki najlepiej zbierać po deszczu.

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.
Tak wyglądał spalony fragment Biebrzańskiego Parku Narodowego. fot. Podlaska Policja

Podlaskie lasy zagrożone pożarem. Jest bardzo sucho.

Wszyscy jeszcze pamiętamy jak ktoś celowo podpalił Biebrzański Park Narodowy i spowodował tym ogromne straty. Akcja gaśnicza trwała wtedy kilka dni. Teraz sytuacja może być podobna nie tylko tam, ale i w innym naszych dobrach. Dlatego wszyscy powinni być czujni.

Nie tylko trzeba uważać w lasach, by nie rozpalić ognia, ale też warto zwrócić uwagę na innych, czy swoim zachowaniem nie narobią szkód. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ogień można rozpalić na bardzo wiele sposobów. Ne trzeba do tego ani zapałek ani zapalniczki. Wystarczy iskra albo kawałek szkła. Ta pierwsza może się pojawić, gdy ktoś postanowi wyrzucić papierosa. Nawet jeżeli uzna, że go zagasił i wyrzuci do śmietnika. Dlatego palacze nie powinni się do lasu nawet zbliżać.

Podobnie osoby ze szklanymi butelkami. Jest wielu amatorów piwa w plenerze i nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie zostawiali po sobie śmieci. Butelka pozostawiona na leśnej polanie może doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że promienie słoneczne wystarczająco długo będą w nią świeciły. Pamiętajmy też, że zaszkodzić mogą również wyrzucający śmieci do lasu. Nie dość, że brudasy zanieczyszczają środowisko, to jeszcze odpadki mogą posłużyć za podpałkę – podobnie jak butelka.

Dlatego też nie utrudniajcie pracy tym, którzy będą pilnować lasów przed pożarem. Jeżeli możecie – idźcie na plażę lub do parku. A jak już koniecznie chcecie do lasu, to nie zabierajcie ze sobą niczego, co może nawet dać cień ryzyka zapłonu.

Festiwal marnotrawienia wody czas zacząć. Na Rynku Kościuszki zaczęła pracę kurtyna wodna.

Festiwal marnotrawienia wody czas zacząć. Na Rynku Kościuszki zaczęła pracę kurtyna wodna.

Niedługo dołączą do niej kolejne. Kurtyny całymi dniami będą wylewać i marnotrawić wodę. Wszystko po to żeby schłodzić beton, którym Truskolaski z ekipą zabudował w 2010 Rynek Kościuszki. O ile wtedy uważano, że to prawdziwa odmiana na lepsze, tak teraz widać jak na dłoni jak zła była to decyzja. Latem w centrum nie da się po prostu przebywać. Przypomnijmy też, że czekają nas jeszcze letnie ulewy, które kończą się zwykle podtopieniami, bo woda nie ma gdzie spływać. Dlatego też od kurtyn marnotrawiących wodę czas zacząć letni festiwal w Białymstoku. Zagrane będą te same hity co, co roku.

Ilość marnowanych zasobów na świecie jest przerażająca. Dodajmy do tego, że nawet na Podlasiu stany rzek były przez dłuższy czas bardzo niskie. Było tak sucho, że doszło do przerażającego pożaru w Biebrzańskim Parku Narodowym. Teraz, gdy poziomy wód są wysokie lub normalne, to warto by było wodę magazynować na gorsze czasy. Tymczasem my ją wylewamy żeby chłodzić beton. To może skuć trochę tego betonu i posadzić trawę lub inną roślinność? W Wielkiej Brytanii, ogromne jak Rynek Kościuszki, zielone tereny to norma. Dlaczego nie możemy brać z nich przykładu?

Warto też dodać, że woda nie jest za darmo. Za to bezsensowne wylewanie wody zapłacą w podatkach białostoczanie. Na szczęście jest jeszcze gdzie uciec z tej betonowej patelni. Zupełnie obok funkcjonują jeszcze Planty, chociaż zakusy by je zniszczyć już były. Nawet fragment, gdzie rosły ogromne tuje ogołocono. Można też wybrać się do Parku i Lasu Zwierzynieckiego. Tutaj czeka na nas natura w pełnej krasie.

Featured Video Play Icon

Ta rzeka częściowo leży w Podlaskiem. Warto tam się wybrać na plaże, kajaki i rowery.

Rzeka Pisa kojarzy się bardziej z Piszem i Mazurami. Ma ona jednak swój koniec w Nowogrodzie w Podlaskiem. Jest ona prawym dopływem Narwi. Przepływa też niedaleko Kolna. Czy w pobliżu rzeki jest co zwiedzać? Oczywiście!

Na kajaki!

Już same zakola rzeki są atrakcją samą w sobie. Dlatego skorzystać mogą fani kajaków. Pisa ma nizinny charakter, przez co jest spokojna, zaś droga wodna należy do łatwych i bezpiecznych. W spływach mogą brać bez obaw rodziny z dziećmi, grupy szkolne czy młodzież. Cały szlak liczy sobie 90 km, a średnia głębokość wody to około 2 metry. Jeżeli będziemy chcieli płynąć to w stronę Nowogrodu, a nie odwrotnie.

W Podlaskiej części Pisy możemy wybrać 2 szlaki. Jeden z Ptaków do Dobrego Lasu (34 km) lub drugi, krótszy z Dobrego Lasu do Nowogrodu (14 km). Ten pierwszy zaczyna się w okolicach domków letniskowych. Płynąc miniemy ujście rzeki Turośl i ujście kanału połączonego z Turoślą i Starorzeczem. Na wysokości wsi Gietki rzeka przyśpieszy, a wokół pojawią się piaszczyste brzegi i suche laki. W Dobrym Lesie będzie betonowy most. Tuż za nim znajduje się miejsce do biwakowania. Jest tam również możliwy dojazd samochodem.

Na drugim odcinku czyli z Dobrego Lasu do Nowogrodu, prąd rzeki będzie jeszcze szybszy niż na pierwszym odcinku. Po obu stronach będzie dużo niedostępnych i zarośniętych brzegów. Mijać będziemy ujście rzeki Skrody. Zaczną się także coraz większe zakola rzeki i lasy. W Balikach znajdują się domki letniskowe i pole namiotowe. Za mostem w Morgownikach będzie miejsce do biwakowania. Jeżeli popłyniemy dalej, to następnie natrafimy na ujście Pisy do Narwi. Tam ujrzymy zabudowę Nowogrodu. Wyprawę kajakiem możemy zakończyć w okolicach skansenu.

Plażowanie i zwiedzanie

Jeżeli wolimy spędzić czas na lądzie, to możemy wybrać się do wsi Baliki. Tam znajduje się plaża i ośrodek Caritas Bliźnim. W miejscowości Ptaki (uwaga, takie miejscowości są dwie niedaleko siebie) w okolicy Pudełka i Trzcińskiego znajduje się świetne miejsce do odpoczynku (okolice mostu). Oprócz tego w pobliżu jest też punkt oporu Turośl oraz parking z wiatą. Jadąc niedaleko na północ możemy również napotkać kapliczkę z krzyżem z 1857 roku. W miejscowości Kozioł napotkać możemy schron bojowy i kolejną ciekawą kapliczkę. Nieopodal granicy województw jest także jeszcze jedno ciekawe miejsce zwane „Bruno Bonfiacy z Kwerfuru”. Jest to miejsce pamięci po kapłanie, męczenniku, który ponad 1000 lat temu napisał pierwsze utworu literackie dotyczące Polski. Jest on patronem Warmii i diecezji łomżyńskiej. Plaża znajduje się także w Nowogrodzie, ale o tym już poniżej.

Coś dla rowerzystów

Jeżeli jesteście fanami dwóch kółek, to jest i dla Was propozycja. Jeżeli wybierzecie się do Nowogrodu, to jest tam sporo ciekawych miejsc do objechania i zwiedzania. Koniecznie odwiedźcie Skansen Kurpiowski, gdzie jest mnóstwo drewnianej architektury. Warto też poznać historię Stacha Konwy. Zapoznajcie się także z historią walk z 1944 roku, które upamiętnia czołg i działa artyleryjskie. W Nowogrodzie jest także plaża oraz wspomniane wcześniej miejsce, gdzie Narew łączy się z Pisą. Spacerując wzdłuż tej pierwszej rzeki – napotkamy dawne schrony. Były to tak zwane punkty oporu.

Następnie rowerem powinniśmy wybrać się drogą wojewódzką 648 z Nowogrodu w kierunku miejscowości Stawiski. Następnie 1580 metrów od mostu będzie niepozorny skręt w prawo, w leśną drogę. Gdy w nią wjedziemy, to czeka nas 10 km leśnej trasy aż do miejscowości Chludnie. Stamtąd po kolejnych 16 km wiejskimi drogami dojedziemy do Starej Łomży, gdzie czekają nas kolejne atrakcje.

Featured Video Play Icon

Dąb Dunin ma 400 lat. Dumnie rośnie w gminie Narew.

Gmina Narew kojarzy się większości z otwartymi okiennicami, kolorowymi cerkwiami, wielką firmą Pronar oraz ewentualnie z drewnianym kościołem. Tymczasem na drodze ze wsi Przybudki od 400 lat stoi Dąb Dunin. Osobliwa atrakcja, która teraz ma szansę na większy rozgłos. Aczkolwiek po historiach o idiotach, co podpalali w Polsce kilkusetletnie drzewa trochę strach coś promować.

Organizacja ekologiczna „Gaja” (jedna z najstarszych w Polsce) zorganizowała konkurs na Drzewo roku. Nasz podlaski Dunin został do niego zgłoszony. Jego imię było pomysłem Janusza Korbela, jednego z twórców ruchu ekologicznego, który dał je drzewu na cześć białoruskiego poety Wincentego Dunina-Marcinkiewicza. Narew jest zamieszkała przez ludzi o narodowości Białoruskiej. Największą cechą charakterystyczną dębu jest jego pień, który pęka na połowę. Pole interpretacji w symbolice tego zjawiska jest ogromne.

Jeżeli będziecie zwiedzać Puchły, Trześciankę i Soce, to zajrzyjcie również do Przybudek, by na własne oczy zobaczyć ogrom drzewa. Warto dodać, że na Podlasiu wielkich dębów jest jeszcze więcej, a szczególnie w Puszczy Białowieskiej, ale ten jest naprawdę wyjątkowy. Jeżeli też tak uważacie, to możecie zagłosować na niego na stronie drzeworoku.pl 

 

Featured Video Play Icon

Czy w podlaskich lasach są już grzyby? Udało się znaleźć kurki i prawdziwki!

W zasadzie tego można było się spodziewać. Lato nie bardzo chce przyjść, są tylko niektóre dni ciepłe. Jest też bardzo deszczowo. Dlatego też warunki jakie obecnie panują nieco przypominają jesień. Czy grzybom się pomyliło? Wygląda na to, że tak. Powyższy film udowadnia, że można spróbować wybrać się na „łowy” przy najbliższej okazji. Nadchodzący długi weekend ma być bardzo ciepły. Jednak w jego ostatni dzień ma padać deszcz. Jeżeli tak się stanie, to można będzie spróbować poszukać grzybów.

Jak widać na powyższym filmie udało się już znaleźć kurki, a nawet prawdziwka. Autor kanału „Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach” może śmiało ogłaszać się pierwszym, który w 2021 roku na Podlasiu znalazł prawdziwka. Jego kopnął zaszczyt, a pozostałym grzybiarzom pozostaje inspiracja, by nie czekali do jesieni tylko wykorzystali obecne zawirowania pogodowe. Pamiętajcie, że nawet jak nic nie znajdziecie, to i tak warto chodzić po lasach – dla samego zdrowia.

Grzybki występują we wszystkich podlaskich borach – Puszczy Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Dlatego miejscówek jest do wyboru i do koloru. My polecamy najbardziej okolice Supraśla. Szczególnie drogę pomiędzy tym miastem a Czarną Białostocką, prowadzącą przez Budzisk. Warto też rozejrzeć się w okolicach Gródka w stronę granicy państwa. Grzybny urodzaj może także wystąpić w okolicach Żedni.

W Puszczy Białowieskiej natomiast dobrym miejscem do zbierania są na pewno okolice samej Białowieży oraz szlaki leśne prowadzące z Hajnówki. Można też wybrać się w strony Puszczy od północnej części – czyli w okolicach Masiewa. Jeżeli zdecydujecie się na wycieczkę kolejką wąskotorową, to idąc szlakami Topiła również powinniście znaleźć grzybki.

Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tutaj ciekawe miejscówki są w okolicach Sejn. Najlepiej wybrać się od strony Lipska na północ aż do Rygola. Warto też przejść się lasami w okolicach Przewięzi i Studzienicznej. Grzybki powinny być też niedaleko Płaskiej. Możecie także zobaczyć okolice Gib. Powodzenia na szlaku!

Featured Video Play Icon

Piękno dzikiej przyrody pokazane na filmie. Tak się prezentuje Biebrzański Park Narodowy.

Kiedy wybuchł pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, to w większości relacji powtarzano informację, że palą się łąki. W czasach, gdy wszyscy szybko przetwarzają newsy, by zaraz o nich zapomnieć, taki film jak powyżej to prawdziwy skarb. Przedstawia on bardzo dokładnie to, co na tych łąkach mieszka. Różnorodność zwierząt i ptaków jest naprawdę przeogromna. Zobaczcie sami.

Biebrzański Park Narodowy to miejsce życia wielu gatunków dlatego, że jest to bardzo dziki zakątek Polski. Pełno tam bagien i torfowisk. Film oprócz pokazania jak wyglądają konkretne gatunki, a nawet to, czym różni się wodniczka od rokitniczki czyli bardzo podobne do siebie ptaki. Dostrzeżenie przyrody to jedno. Żeby nagrać tyle ujęć, trzeba było poświęcić na to mnóstwo czasu! Dlatego też gratulujemy autorowi cierpliwości.

Biebrzański Park Narodowy to bardzo dobre miejsce na wypad z rodziną. Jest tam mnóstwo atrakcji jak kładki na bagnach czy droga do wędrowania wzdłuż rzeki. Oprócz tego są też wieże widokowe. Szansa na spotkanie łosia jest bardzo duża. Wystarczy przejść się jedną z kładek znajdującą się przy carskim trakcie, by na jej końcu spokojnie poczekać i w ciszy obserwować. Jest tam sporo odwiedzających, więc dyscyplina, by nie spłoszyć zwierzęcia musi być grupowa.

Pamiętajcie, że to naprawdę dzikie tereny. Dlatego tez nie schodźcie ze szlaków, bo to proszenie się o utknięcie na bagnach, które nie raz turystom się zdarzało. Biebrzański Park Narodowy to gigantyczny teren, więc jest co zwiedzać. A jeżeli jesteście miłośnikami przyrody, to weźcie koniecznie lornetki. Wiosna i lato to bowiem czas, gdy dzieje się tam bardzo wiele. Tylko obserwować i nasłuchiwać!

Featured Video Play Icon

Takie są kolory Podlasia. Przepiękne widoki tutaj to codzienność!

Blogerzy Travelove-travels dosyć pieczołowicie udokumentowali kolory Podlasia będąc w Krainie Otwartych Okiennic, a także w pustelni w Odrynkach. Te dwa miejsca cieszą się nieustanną popularnością odwiedzających. Zarówno wsie Trześcianka, Soce i Puchły (a także wszystkie obok) oraz skit goszczą naprawdę wiele osób. W tym roku nie powinno być inaczej, a powyższy film może być tylko zachętą by tam jechać.

Kolory Podlasia to nie jest wymysł. Malowania domów w konkretnych barwach mają swoje znaczenie. Tak jak drewnianych cerkwi. Na przykład zielonym powierza się opiekę Duchowi Świętemu. Żółty to natomiast powierzenie domu konkretnemu świętemu. Dlatego też warto pojechać na Podlasie i zapytać na miejscu komu powierzono dany dom. Dodamy tylko, że jeżeli ktoś jeszcze nie był, to może się zdziwić jak otwarci mieszkają tu ludzie. Bardzo chętnie porozmawiają nawet z obcymi.

Warto też zwrócić uwagę na przyrodę. Obecnie wszystko kwitnie, toteż kolory Podlasia występują również na łąkach, polach, drzewach i przydomowych ogrodach. Pięknie zazielenił się krajobraz. Dlatego, gdy będziecie mieli kilka dni wolnych koniecznie przyjedźcie!

Featured Video Play Icon

Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej. Co warto tu zobaczyć?

Na początku wyjaśnijmy czym właściwie jest Park Krajobrazowy. Chociaż już sama nazwa nam wskazuje, to jednak może nie wszyscy wiedzą co za nią właściwie się kryje. Jest to forma ochrony przyrody. A właściwie dosyć spory obszar, na który składają się przede wszystkim rezerwaty przyrody. I na omawianym terenie jest ich całkiem sporo. Dlatego postanowiliśmy przedstawić Wam – gdzie warto się wybrać.

Najstarszym jest Budzisk. Powstał on w 1970 roku i jest w nim zachowany w naturalnym stanie fragment Puszczy Knyszyńskiej ze zbiorowiskami leśnymi grądowymi i torfowiskowymi, łąkowymi i licznymi źródliskami. Możemy go zobaczyć na własne oczy, gdy wybierzemy się leśną drogą z Supraśla do Czarnej Białostockiej (lub odwrotnie). Możemy to zrobić rowerem, samochodem czy pieszo. Kolejnym najstarszym jest rezerwat Karczmisko z 1971 roku. Tam podziwiać możemy zachowane naturalne siedliska leśne charakterystyczne dla Puszczy Knyszyńskiej. Rezerwat znajduje się po drodze z Białegostoku do Augustowa zaraz za Rybnikami. Zupełnie obok, jeszcze bliżej tej miejscowości znajduje się młodszy rezerwat Krzemianka, który możecie zobaczyć na powyższym filmie. Charakteryzuje się dużym bogactwem szaty roślinnej, wysokim stopniem jej naturalności i urozmaiconą rzeźbą terenu, oraz obszaru źródliskowego strumienia.

Bliżej Supraśla znajdują się takie rezerwaty jak Jałówka, Krzemienne Góry, Las Cieliczański, Krasne czy Surażkowo. Chociaż warto pospacerować w każdym z nim, to naprawdę świetna wyprawa spotka Was w Krzemiennych Górach. Jak sama nazwa wskazuje – płasko tam nie będzie. Odrobina wspinaczki zaś pobudzi krążenie.

Warto też wybrać się do rezerwatu Chomontowszczyzna. To młody rezerwat, bo z 1999 roku, ale jest to teren chroniony ze względów naukowych i dydaktycznych. Odznacza się wysokim stopniem naturalności, stanowiącym ostoję żubrów. Poniżej przedstawiamy całą tabelę z rezerwatami.

Nazwa rezerwatu

Data utworzenia

Powierzchnia [ha]

Cel ochrony

Typ rezerwatu

Typ ochrony

Bahno w Borkach

1990

286,90

zachowanie cennych, dobrze wykształconych zbiorowisk torfowiskowych o charakterze borealnym, odznaczających się bogactwem flory roślin naczyniowych i mszaków oraz występowaniem dużej liczby gatunków chronionych

leśny

ścisła, czynna

Budzisk

1970

328,51

zachowanie w naturalnym stanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej ze zbiorowiskami leśnymi grądowymi i torfowiskowymi, łąkowymi i licznymi źródliskami

leśny

czynna

Chomontowszczyzna

1999

234,42

zachowanie ze względów naukowych i dydaktycznych fragmentu Puszczy Knyszyńskiej odznaczającego się wysokim stopniem naturalności, stanowiącym ostoję wolnożyjącego stada żubrów

leśny

czynna

Góra Pieszczana

1987

220,10

zachowanie naturalnych drzewostanów świerkowo-sosnowych,

leśny

czynna

Jałówka

1990

277,03

zachowanie cennego fragmentu Puszczy Knyszyńskiej obejmującego charakterystyczne dla jej obszaru układy geomorfologiczne i wyróżniającego się bogactwem zbiorowisk roślinnych

leśny

czynna

Jesionowe Góry (*)

1987

376,55

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej z licznymi cennymi zbiorowiskami roślinnymi, zachowanymi przeważnie w stanie naturalnym

leśny

czynna

Karczmisko

1971

16,57

zachowanie naturalnych siedlisk leśnych charakterystycznych dla Puszczy Knyszyńskiej

leśny

czynna

Kozłowy Ług

1997

139,45

zachowanie rozległego torfowiska, będącego w początkowym stadium sukcesji leśnej, odznaczającego się wysokim stopniem naturalności oraz występowaniem wielu gatunków roślin rzadkich i chronionych

torfowiskowy

czynna

Krasne

1990

85,22

zachowanie cennego fragmentu Puszczy Knyszyńskiej obejmującego dobrze wykształcone zbiorowiska leśne, głównie z grupy borów i borów mieszanych

leśny

czynna

Krzemianka

1987

230,91

Zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej, charakteryzującego się dużym bogactwem szaty roślinnej, wysokim stopniem jej naturalności i urozmaiconą rzeźbą terenu, oraz obszaru źródliskowego strumienia o nazwie Krzemianka

leśny

czynna

Krzemienne Góry

1987

73,56

zachowanie zbiorowisk leśnych typowych dla Puszczy Knyszyńskiej, występujących na wale kemowym

leśny

czynna

Kulikówka (+)

1987

10,88

zachowanie fragmentu łęgów  w Puszczy Knyszyńskiej z obfitym  stanowiskiem pióropusznika strusiego

florystyczny

czynna

Las Cieliczański

1990

370,58

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej z licznymi, cennymi zbiorowiskami leśnymi o charakterze naturalnym, reprezentowanymi głównie przez grądy z rzadkim w naszych lasach wiązem górskim, bory mieszane i olsy

leśny

czynna

Międzyrzecze

1990

249,86

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej z licznymi źródliskami i zbiorowiskami roślinnymi, jak też wielu chronionych gatunków roślin

leśny

czynna

Stara Dębina

1987

33,68

zachowanie starodrzewu dębowego występującego na siedlisku lasu mieszanego oraz stanowisk dębu bezszypułkowego na północnej granicy jego zasięgu

leśny

czynna

Stare Biele

1987

255,65

zachowanie cennych fragmentów Puszczy Knyszyńskiej, obejmujących dobrze wykształcone zbiorowiska roślinne z szeregiem roślin chronionych i rzadkich oraz zachowanie kompleksów bagien i zarastających łąk będących ostoją zwierząt

leśny

czynna

Starodrzew Szyndzielski

1990

79,74

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej, obejmującego starodrzew typu ciepłolubnego lasu sosnowo-świerkowo-dębowego, charakterystycznego dla północnej części Puszczy Knyszyńskiej, odznaczającego się dużym stopniem naturalności i występowaniem wielu gatunków roślin rzadkich i chronionych

leśny

czynna

Surażkowo

1987

134,05

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej, obejmującego liczne zbiorowiska leśne o wysokim stopniu naturalności ze znacznym udziałem leśnych zbiorowisk torfowiskowych.

torfowiskowy

czynna

Taboły

1999

302,44

zachowanie boru świerkowego torfowcowego oraz lasu brzozowo-sosnowego z licznymi gatunkami roślin rzadkich i chronionych

leśny

czynna

Wielki Las

1990

129,33

zachowanie fragmentu Puszczy Knyszyńskiej obejmującego głównie liczne zbiorowiska leśne o charakterze borowym i wysokim stopniu naturalności

leśny

czynna

Woronicza

1989

133,80

zachowanie doliny, strumienia oraz przyległych wzniesień morenowych wraz z występującymi tu licznymi, charakterystycznymi dla tego regionu zbiorowiskami roślinnymi, jak też chronionych i rzadkich gatunków roślin

florystyczny

czynna

 

Featured Video Play Icon

Ogromny obszar dzikiej przyrody. Na miejscu czuje się magię. To oni służą tej ziemi.

22 kwietnia to Światowy Dzień Ziemi. Tak jak w Walentynki ludzie przypominają sobie o miłości, tak też w święto naszej planety ludzie przypominają sobie o ekologii. Nawet w ostatnich czasach stało się to modne. Chociaż azjatyckie rzeki za sprawą tamtejszych mieszkańców to szambo, które wpływa do wspólnych Oceanów, to najgorliwsi w byciu „eko” są Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska. Oczywiście obciążając tym zwykłych ludzi zamiast tych, którzy najbardziej przyczyniają się do degradacji środowiska.

Ciągłe dążenie do nowoczesności, ciągłe ulepszanie świata, a także nieustanna pogoń za pieniądzem nie sprawiają, że ludzie są szczęśliwsi. Wręcz przeciwnie – nieustanna konsumpcja wszystkiego co się da doprowadza do wielu ludzkich nieszczęść i tragedii. Ludzie przeglądają social media i myślą, że tak wygląda świat, a ich życie jest marne. Życie w Województwie Podlaskim jest zgoła inne. Oczywiście Białystok jest „europejski”, ale wystarczy wyjechać poza jego obszar, by zobaczyć że nikt u nas czas nie pędzi tylko co najwyżej bimber. Ludzie żyją spokojnie w wiejskich i małomiasteczkowych wspólnotach, że jak ktoś chce „zażyć” świata to jedzie do Białegostoku albo Warszawy, ale zawsze wraca.

Doskonałym przykładem takiego spokoju są okolice Biebrzy. Sam park narodowy to ogromny obszar dzikiej przyrody. Wystarczy tam przyjechać, a od razu czuje się magię tego miejsca. A co jeśli ktoś tam mieszka? Jest prawdziwym szczęściarzem. Tak też można powiedzieć o tych, którzy są w biebrzańskiej służbie. To ich codzienna praca powoduje, że na tym kawałku ziemi przyroda działa w sposób niezakłócony. Gdy rok temu wybuchł ogromny pożar – oni ratowali nie tylko park narodowy, ale przede wszystkim swój dom.

Tak jak pracownicy Biebrzańskiego Parku Narodowego służą swojemu kawałkowi ziemi, tak w Światowy Dzień Ziemi warto pamiętać, że zamartwianie się o cały świat nie ma sensu. Wiara, że politycy rozwiążą problemy klimatyczne jest nieco naiwna. Wystarczy służyć ziemi – nie trzeba całej. Niech każdy pod opieką ma swój kawałek. Swoją własną lokalną ojczyznę. I takie przesłanie mamy dla Was na 22 kwietnia i wszystkie kolejne dni.

Wędkarze to śmieciarze? Akcja sprzątania Narwi to pokazała.
fot. Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Wędkarze to śmieciarze? Akcja sprzątania Narwi to pokazała.

Ogromne ilości śmieci, których służby nie nadążają wywozić – tak prezentuje się jedna z najważniejszych rzek województwa podlaskiego. Takie coś wystawia nam – mieszkańcom świadectwo. Szczególnie niektórym wędkarzom, bo nagromadzenie śmieci jest największe właśnie tam, gdzie oni łowią. Ale nie tylko oni są winni. Podobnie zachowują się także niektórzy „turyści”, którzy spacerują wzdłuż rzeki.

W ostatniej akcji sprzątania rzeki Narew brały udział Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza Scubmaniak, WOPR oraz łomżyńskie Morsy. – Przecież to nasza rzeka. Chcąc miło i przyjemnie spędzać nad nią czas, trzeba od czasu do czasu posprzątać po innych – odpowiedział na pytanie o motywację inny mors, Wojciech Michalak.- Poświęcamy na to sprzątanie prywatny czas, bo później, też chcemy spędzać miłe chwile na czystych ścieżkach wzdłuż rzeki czy na plaży – powiedział Andrzej Gutowski, prezes Scubamaniaka – jeden z organizatorów akcji.

Żeby ktoś nie myślał, że przesadzamy z takimi dosadnymi określeniami. Tylko przez kilka godzin zebrano… 3 tony śmieci! Papiery, butelki, puszki, opakowania, opony, felgi, sprzęt AGD. Trafiła się także torba zawierająca 30 telefonów komórkowych, mały telewizorek, ubrania, ponton i wiosła, aparat fotograficzny, komplet dokumentów z kartami płatniczymi. Przyznamy szczerze, że nie jest to dla nas zrozumiałe co wyprawiają ludzie. W dobie wszędobylskich reklamówek – wystarczy zabrać jedną ze sobą jako śmietnik, a na koniec wyrzucić w miejscu przeznaczonym. Takie proste, a takie trudne.

Bardzo cieszy nas, że komuś chce się sprzątać po śmieciarzach, ale jeszcze bardziej cieszyłoby nas gdyby w końcu weszły w życie kary zwiększające mandaty z 500 zł do 5000 zł. Może wszystkich idiotów otrzeźwiłoby to, by nie zostawiać śmieci wszędzie tam, gdzie uważają za stosowne.

Od maja będzie można legalnie spać w lesie. Zobacz, gdzie konkretnie.

Od maja będzie można legalnie spać w lesie. Zobacz, gdzie konkretnie.

Od maja będzie można legalnie nocować w lasach państwowych. Póki co nie wszystkich, a na wyznaczonych obszarach. Wiadomo już – gdzie te obszary będą się znajdować w województwie podlaskim. Oba pod Białymstokiem. Jeden i drugi teren leśny znajduje się na północ od Białegostoku. Jeden graniczy z miejscowością Rybniki oraz z rezerwatem Krzemianka. Drugi zaś pomiędzy Horodnianką a Studziankami. Lasy te będą gotowe, by przyjąć chętnych na bushcrafting. Chociaż taki był plan, to nie będzie obowiązku informowania o swojej wizycie nadleśnictwa. Można jednak to zrobić – dzięki czemu Lasy Państwowe będą miały informację, że ktoś z tego korzysta. Chyba, że planujemy tam większe obozowisko.

Można będzie rozbić namiot, zawiesić hamak czy rozpalić ognisko w miejscu na to wyznaczonym. Jedynie zabronione będzie pozyskiwanie drewna. Dlatego budowa szałasów nie wchodzi w grę. To i tak jednak duży krok naprzód. Póki co mamy do czynienia z pilotażem. Jeżeli się sprawdzi, to udostępnionych będzie dużo więcej obszarów. Generalnie, by pilotaż odniósł sukces ludzie muszą pamiętać, by nie zachowywać się w lesie jak szkodniki. Pozostawianie po sobie śmieci, wywoływanie szkód czy też urządzanie libacji – to powody, z których projekt może upaść. Pilotaż wykaże czy nasze społeczeństwo już dojrzało do tego, by szanować to co wspólne. Wierzymy, że tak.

Tak natomiast wygląda mapa z zaznaczonymi obszarami. Jeden teren leży w Nadleśnictwie Dojlidy, drugi zaś w Nadleśnictwie Czarna Białostocka.  W jednym miejscu może nocować maksymalnie dziewięć osób, przez nie dłużej niż dwie noce z rzędu. Jeżeli planujemy być dłużej i większą grupą, to zgłoszenie jest już konieczne. Otrzymanie zgody nadleśnictwa również. Pamiętajmy też, że w lesie są dzikie zwierzęta. Toteż jeżeli pozostawimy resztki jedzenia – to możemy je niepotrzebnie zwabić i narobić sobie kłopotów. Ponadto zwierzęta te mogą się zwyczajnie zatruć tym co pozostawimy. Nie zapominajmy też, że w lesie czas spędzają grzybiarze, rowerzyści, spacerowicze. Dlatego nie utrudniajmy sobie życia.

Warto zainstalować sobie także aplikację mBDL, gdzie będziemy mieli powyższą mapę w telefonie. Wtedy będziemy mieli pewność, że znajdujemy się na obszarze przeznaczonym do bushcraftingu.

 

Featured Video Play Icon

Kochasz obserwować niebo? Pod tym względem Podlasie świetnie się nadaje.

Utalentowany twórca Szczepan Skibicki stworzył film, w którym widać jak wiele dzieje się na niebie, gdy je uważnie obserwujemy – szczególnie za pomocą aparatu fotograficznego. Podlasie do obserwacji nadaje się wyjątkowo. Jest bardzo wiele miejsc w Polsce, gdzie jest tak dużo sztucznego światła nocą, że obserwacja nieba nie jest możliwa. A im ciemniej tu na dole, tym więcej na nim widać.

Idealnie do obserwacji nadają się nasze Puszcze – Białowieska, Knyszyńska i Augustowska. Pod warunkiem, że księżyc nie jest w pełni i nie jest blisko ziemi. Gdy jest inaczej – to nawet w środku ciemnego lasu jest bardzo jasno – a nasz satelita jest jak wielka latarnia. Dlatego też, by zacząć przygodę z nocnym niebem należy najpierw nauczyć się pewnych prawidłowości – kiedy są wschody i zachody słońca, kiedy pojawia się na niebie księżyc i w jakim stopniu, a także co przedstawia nocne niebo. Dodamy tylko, że są do tego aplikacje na komórki, które ułatwią zadanie na początek.

Niebo u góry jest także miejscem, gdzie możemy natrafić na coś, co wygląda jak jasna gwiazda a nią nie jest – mowa tu o międzynarodowej stacji kosmicznej. Do tego możemy raz na jakiś czas zaobserwować sznur jasnych punktów – to z kolei satelity Eleona Muska – który w kosmosie zakłada internet pod nazwą „Starlink”. Są także raz na jakiś czas zjawiska wyjątkowe i nieczęste – na przykład zorza polarna, która potrafi dotrzeć także na Podlasie.

Warto zainteresować się nocnymi obserwacjami nieba z aparatem – szczególnie, gdy za oknem jest coraz cieplej. Idealna okazja, by wyskoczyć samotnie lub z kimś na wieczorne oglądanie nieba. Na pewno będzie to niesamowita przygoda oraz świetnie spędzony czas.

Ktoś chce wytruć żubry? Jeśli go złapią dostanie 500 zł kary.

Ktoś chce wytruć żubry? Jeśli go złapią dostanie 500 zł kary.

Zepsute owoce takie jak banany, pomarańcze czy cytryny zostały nie tylko wysypane, ale też dodatkowo rozrzucone na jednej z polan Puszczy Knyszyńskiej – podało Polskie Radio Białystok. Jeżeli żubry i inne zwierzęta, które tam przebywają posilą się tego typu pożywieniem, to grozi im uszkodzenie mózgu, wątroby czy naczyń krwionośnych. Wyjątkowa bezmyślność czy celowe działanie?

Niezależnie od intencji tego, co to zrobił grozi mu kara… 500 zł. Żubry są pod ochroną. Gatunek może zostać przetrzebiony. Wysypanie tych owoców to ingerencja w środowisko. Dlatego też tak niska grzywna, jaka grozi jest niewspółmierna do czynu. Podejrzewa się, że owoce zostały wysypane przez kogoś, kto nimi handluje. Człowiek ten znalazł sobie miejsce do wyrzucania tego, co nie sprzedał. Jednak owoce nie zostały tam tylko wyrzucone, ale też rozrzucone. Jakie były intencje tej osoby? Nie wiadomo. Miejmy tylko nadzieję, że żadne zwierzę nie ucierpi.

Być może w tej sprawie jest tez drugie dno. W ostatnim czasie pisaliśmy, że rolnikom przeszkadza rozrost stad żubrów, bo te wcale nie zamierzają siedzieć w wyznaczonych przez leśnikach miejscach, gdzie są dokarmiane. Wolą lepsze zdobycze z pól rolników – jednocześnie niszcząc im uprawy. Przypadków tego typu jest coraz więcej, bo stada są coraz liczniejsze. W ostatnim czasie publikowaliśmy film jak nękano żubry dronem. W internecie przy tym filmie jeden z rolników pisał – Zwierzęta uszkadzają zgromadzoną kiszonkę i oprócz wyjadania części pryzm niszczą też folię zabezpieczającą zapasy paszy. Rolnicy, chociaż mogą liczyć na odszkodowania z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska są zrozpaczeni bo niemal codziennie muszą patrzeć na to jak zwierzęta potęgują straty. – Czytamy na agroprofil.pl. Autor filmu, w którym nagrywane były żubry z drona – pisał też – W tym roku o odszkodowaniach można zapomnieć – za rok rolnicy biorą sprawy w swoje ręce gdyż już nie wytrzymują . Mimo, że żubry są piękne – rolnicy będą walczyć by te nie przedostawały się na pola.

Oczywiście nie musi chodzić o tą samą osobę, ale nawoływania rolników do walki z chronionymi żubrami mogą osiągać właśnie tego typu skutek. Ktoś próbuje „dokarmiać” zwierzęta na własną rękę byle czym – szkodząc w ten sposób zwierzętom lub też celowo próbować podawać im popsute egzotyczne owoce i warzywa.

Szczucie na wilki działa. Postrzeloną i martwą samicę napotkał spacerowicz.

Szczucie na wilki działa. Postrzeloną i martwą samicę napotkał spacerowicz.

W maju 2018 roku przestrzegaliśmy, że od roku trwa kampania nienawiści wobec wilków. Od tamtego czasu sporo jeszcze zwierzętom dołożono. Mamy 2021 rok i ścisła ochrona tych zwierząt staje się fikcją. Stawiamy dolary przeciw orzechom, że tradycyjnie już nikt nie ruszy d… by złapać winnego. Wbrew pozorom nie jest to aż tak trudne, bo wiadomo że zrobił to myśliwy, a nie na przykład wędkarz czy grzybiarz. Trzeba tylko chcieć szukać. Rewir poszukiwań nie jest zbyt wielki, bo zabito wilka na terenie Nadleśnictwa Czarna Białostocka. Mógł to zrobić tylko myśliwy, który znał las. Taki, który by przyjechał na „występy gościnne” straciłby wiele czasu, na odnalezienie miejsca bytowego zwierzęcia. Ponadto nowy zapach – obcego człowieka wzbudziłby w wilku niepokój. Dlatego zabił go ktoś, kogo już „czuł” i się nie obawiał.

I teraz mamy taką oto sytuację, że na obrzeżach Puszczy Knyszyńskiej, po serii ataków na wilka i różnych zmyślonych historii – ściśle chroniony gatunek zwierzęcia jest bezkarnie odstrzeliwany. Konkretnie zginęła wilczyca. W jej ciele były rany postrzałowe – wlotowa i wylotowa w okolicach podbrzusza. Oznacza to, że strzał padł prawdopodobnie z dosyć bliskiej odległości lub pocisk był na tyle spory, że przeszył ciało zwierzęcia na wylot.

Mimo, że za zabicie wilka grozi 3 lata więżenia, to człowiek który się do tego dopuścił zapewne nigdy tam nie trafi. Problem z ochroną wilka nie jest traktowany zbyt poważnie. Zwierzę to wywołuje ogromne emocje i merytoryczne tłumaczenie, że wilk jest potrzebny w każdym większym lesie chociażby po to, by nie było nadmiaru roślinożernych zwierząt, które to swoją aktywnością zaburzą wyrastanie nowych drzew w lasach. W Polsce się tego nie uznaje, bo u nas za nadmiary zwierząt odpowiadają myśliwi.

Tradycje polowań sięgają czasów królewskich. Tak jak wtedy czyniono to dla przyjemności, tak też teraz jest to elitarna rozrywka, do której dopisano ideologiczną potrzebę istnienia. A prawda jest taka, że myśliwych powinno nie być – dlatego właśnie że są wilki. Czasem zdarza się, że są dzikie zwierzęta, które uporczywie nachodzą człowieka czyniąc szkody. Gdy robi to na przykład żubr – wystarczy go schwytać i wywieźć daleko i w głąb lasu, nie mógł wrócić. Ostatnio uczyniono pewien eksperyment. Weterynarz strzelał środkiem usypiającym do wilczycy. Okazało się, że zwierzę nie jest dzikie, tylko półdzikie. Wszystko wskazuje na to, że człowiek wykradł ją, gdy była młoda, a potem wyrzucił do lasu. Jak widać i w takich przykładach myśliwi też nie byli potrzebni. Niestety, jest to bardzo wpływowe towarzystwo, które w Polsce ma się dobrze.

I tak w 2017 roku rozpoczęła się kampania nienawiści skierowana w wilki. Straszono nimi przeróżnymi komunikatami urzędowymi, swoje dołożyli też dziennikarze – pisząc prawdziwe lub zmyślone historie. Faktem jest – że żadnemu człowiekowi z powodu wilka nie spadł włos z głowy. Od czasów wojny wilki zabiły 4 osoby… w Hiszpanii. Od 2017 roku i regularnej nagonki minęły 4 lata i zwierzęta te regularnie są zabijane przez myśliwych. Prawna ochrona wilka to fikcja, bo organ ścigania nie bardzo szuka. Po wpisaniu frazy w Google „myśliwy skazany” oraz po odrzuceniu spraw typu – „myśliwy zabił człowieka, bo pomylił go z dzikiem” odnaleźliśmy tylko jeden wyrok. Za zabicie wilka (i oskórowanie) w Bieszczadach – myśliwy został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata oraz 2200 zł kary.

W artykule czytamy też – że proces był precedensowy, bo przypadki nielegalnego zabijania wilków kończą się umorzeniem z powodu niewykrycia sprawców. Tym razem tak się nie stało, bo myśliwy został przyłapany na gorącym uczynku – podczas oskórowywania zwierzęcia. Mało tego – świadkiem był inny myśliwy i 5 dni po „donosie” został zawieszony przez Polski Związek Łowiecki w prawach członka.

 

Żołnierze robili ćwiczenia. Przy okazji powstały zdjęcia pięknych widoków!

Żołnierze robili ćwiczenia. Przy okazji powstały zdjęcia pięknych widoków!

Żołnierze grupy rozpoznania obrazowego 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnejprowadza obecnie ćwiczenia, a przy okazji monitorują sytuację hydrologiczną w regionie. Stany rzek podniosły się po zimie, co jest naturalne, jednak grozi to lokalnym podtopieniami, zatem lepiej być wcześniej przygotowanym. Żołnierze muszą podtrzymywać uprawnienia robiąc nalot minimum co 120 dni przez 5 godzin. Dla nas nie ma to znaczenia, ale efekty tych ćwiczeń (poniżej) już tak. Loty wykonywane są nad rzeką Narew na styku gmin Bielsk Podlaski i Zabłudów. Konkretnie w okolicach Plosek.

 

 

Featured Video Play Icon

Przepiękna zima, cudowne widoki. W poszukiwaniu żubra na Podlasiu.

Tytuł tego filmu może być mylący. Bowiem autor jest YouTuberem i w ten sposób (chyba?) szukał sposobów na kliknięcia. My natomiast postanowiliśmy wspomnieć o tym filmie, bo ujęcia były tego warte. Przepiękna zimowa aura sprawiła, że nasz region wyglądał magicznie. Zazwyczaj spędzające dnie w lasach żubry natomiast wyszły na polany w poszukiwaniu jedzenia. Wykorzystał to autor filmu i zaprezentował swoim widzom. W efekcie można teraz podziwiać wspaniałe obrazy województwa podlaskiego.

Autor „Kołem się toczy” pisze tak: Żubra chciałem zobaczyć już od baaaardzo dawna. Natomiast blisko 3 lata temu pojawił się w mojej głowie pomysł odwiedzenia Podlasia zimą celem poszukania żubrów i nagrania o żubrach filmu. Jako, że najlepszym okresem do obserwacji dziko żyjących żubrów jest zima, to też ciężko było mi się zebrać w sobie i pojechać na Podlasie w tym okresie. Sami rozumiecie – nie mam sań i reniferów żeby na Podlasie dojechać (eh te podlaskie żarciki :D). No ale przez deficyt podróży ostatnimi czasy w końcu się zmobilizowałem (było łatwiej po zrobieniu prawka 😀 ) no i pojechałem hen na daleką północ celem znalezienia Żubrów. Ale tych dzikich żubrów oczywiście! Żadne tam zagrody mnie nie interesują. No i po 2 tygodniach poszukiwań powstał taki oto właśnie film.

Featured Video Play Icon

Te widoki zapierają dech w piersiach. Tak wygląda Podlaska Noc 2.0.

Film autorstwa Szczepana Skibickiego – Podlaska noc 2.0 to projekt który był realizowany przez ostatnie 5 lat. Żeby nagrać takie wyjątkowe obrazy trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. Szczególnie, że nie jesteśmy Kalifornią i pogoda u nas nie zawsze dopisuje. A żeby stworzyć jedno dobre ujęcie w technice poklatkowej – trzeba poświęcić niekiedy wiele godzin. Tutaj mamy takich ujęć sporo – a każde idealne. Do tego występują na nich takie rzadkie zjawiska jak zorze polarne, obłoki srebrzyste czy komety.

Ponadto autor filmu wykorzystał specjalne techniki aparatu fotograficznego – dzięki czemu można było zobaczyć mgławice, których czego gołym okiem nie widać. Muzyka do filmu jest autorstwa Sw@da. Furorę na filmie robi także ogromny dąb ze wsi Przybudki, supraska kładka z zorzą w tle. Jest też stary wiatrak z Maciejkowej Góry oraz znana z wielu zdjęć kapliczka ze wsi Brody.

Wyjątkowe dzieło można podziwiać i za chwilę zapomnieć, ale może być tez inspirujące by podróżować po Podlasiu także nocą. Nie tylko dla robienia zdjęć, ale także dla słuchania dźwięków. Odgłosy zwierząt i całej natury rozpalają wyobraźnię. Jeżeli do tego dodamy trzaski z ogniska, to uda nam się stworzyć wyjątkowy klimat. Oczywiście najlepiej, gdy będzie ciepła, letnia noc.

 

Featured Video Play Icon

Nękał stado żubrów dronem. Zapowiada walkę z tymi zwierzętami!

Jest to sprawa dosyć kontrowersyjna, bo zachowanie nagrywającego oburzające. Czy to był właściwy sposób na zwrócenie uwagi na problem z żubrami? Chyba jednak nie. Mimo wszystko sprawę trzeba wyjaśnić uczciwie. Król puszczy sprawa kłopoty rolnikom. W internecie odgrażają się, że będą walczyć z tymi wspaniałymi zwierzętami.

Zacznijmy od omówienia filmu. Nękanie i „ganianie” żubrów przy pomocy drona można uznać nawet za przestępstwo dręczenia zwierząt – szczególnie, że te są pod ochroną. Zatem powyższy film może stanowić dowód przestępstwa. Dlatego też kopię zachowaliśmy na wypadek, gdyby został on usunięty z YouTube z kanału „Rolnik nieprofesjonalny”. Jeżeli tak się stanie – opublikujemy tu jego kopię. Może się wydawać, że to nic takiego, a jednak prawo precyzuje że złośliwe straszenie i umyślne drażnienie zwierząt jest wypełnieniem tego czynu. Dodatkowo przepisy mówią, że płoszenie żubrów bez zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska jest zabronione!

Dlaczego ten film w ogóle powstał? Najprawdopodobniej by nagłośnić problem rolników z żubrami. Co roku, gdy jest zima żubry mają mieć zapewnione siano w wyznaczonych miejscach. Dzięki czemu chronione zwierzęta nie muszą głodować w lesie. Leśnicy podpisują umowę z rolnikami, a następnie formowane są wielkie stogi. Żubry owszem z tego korzystają, ale jest pewien problem. Zamiast siana – wolą rzepak. Ponadto stada się coraz bardziej rozrastają i dzielą na kolejne stada. Jak wskazuje autor filmu – problem dotyczy Hajnówki, Krynek, Orli i Bielska Podlaskiego. Dodaje też, że żubry potrafią rzepak wygrzebać spod śniegu. Gdy stado się naje, to pozostawia po sobie zniszczone uprawy i puste połacie. Ze swojej strony dodamy także, że kłopoty sprawia także niedawno powstałe stado z Puszczy Augustowskiej. Tam problem występuję w okolicach Lipska. Tam żubry wykradają zapasy zmagazynowane przez hodowców bydła.

Zwierzęta uszkadzają zgromadzoną kiszonkę i oprócz wyjadania części pryzm niszczą też folię zabezpieczającą zapasy paszy. Rolnicy, chociaż mogą liczyć na odszkodowania z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska są zrozpaczeni bo niemal codziennie muszą patrzeć na to jak zwierzęta potęgują straty. – Czytamy na agroprofil.pl. Autor powyższego filmu pisze natomiast – W tym roku o odszkodowaniach można zapomnieć – za rok rolnicy biorą sprawy w swoje ręce gdyż już nie wytrzymują . Mimo, że żubry są piękne – rolnicy będą walczyć by te nie przedostawały się na pola – wyjaśnia Hubert Ojdana.

Jak podaje agroprofil.pl – w ubiegłym roku o odszkodowania za straty spowodowane przez żubry, rolnicy z Podlasia wnioskowali aż 193 razy, a łączna wysokość wypłat przekracza milion złotych. Jednak nie o pieniądze chodzi. Rolnicy są zdeterminowani, by problem jakoś rozwiązać. W Lipsku już zaczęto działać z lokalnymi władzami. Czy przepędzanie żubrów ma sens? Nie łudźmy się – gdzieś znikną, to gdzieś się pojawią. Być może leśnicy powinni urozmaicić dietę swoich podopiecznych? Skoro siano już nie wystarcza…

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

W tamtym roku był tylko pilotaż, a teraz już będzie można to robić w wielu miejscach. Mowa o nocowaniu w lasach. Do tej pory było to całkowicie nielegalne, zaś ktoś kto podejmował próby rozbijania biwaku narażał się na mandat. Każdy większy kompleks jest bowiem ostoją dla dzikich zwierząt. Stała obecność człowieka zakłóciłaby ich życie. Dlatego teraz, po przeprowadzaniu „testów” wypracowano najlepsze zasady, by nocowanie w lesie zalegalizować.

W każdym nadleśnictwie w Polsce Lasy Państwowe wyznaczą obszar, gdzie będzie można rozbijać biwak. Miejsca będą gotowe od 1 maja 2021 roku. Każdy wyznaczony teren będzie liczyć około 1,5 hektara. Jeżeli ktoś nie zajmuje się rolnictwem i nie umie sobie wyobrazić takiego obszaru, to podpowiadamy. Jest to tyle miejsca, gdzie deweloper jest w stanie wybudować 6 bloków mieszkalnych.

Co ciekawe, na wyznaczonych terenach będzie można używać kuchenek gazowych. Jedno obozowisko będzie mogło liczyć maksymalnie 9 osób. A ich przebywanie będzie mogło potrwać nie dłużej niż 2 noce. Każdorazowo tego typu wypad trzeba będzie zgłosić do nadleśnictwa. Nie będzie to trudne. Wystarczyć ma wysłanie e-maila i czekanie na potwierdzenie. Oczywiste jest, że po zakończeniu biwaku będzie trzeba po sobie posprzątać.

Obecnie szacuje się iż w Polsce grupa osób interesująca się bushcraftem liczy sobie 40 tys. osób i stale rośnie. Warto pamiętać, że utrzymanie programu będzie zależeć w głównej mierze od osób korzystających. Póki co należy poczekać na informacje z nadleśnictw – które konkretnie tereny wyznaczyli.

 

Skandaliczna decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska! Zgodziła się na eksperyment na wilku!

Skandaliczna decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska! Zgodziła się na eksperyment na wilku!

Wilk, który przeszkadza mieszkańcom Białowieży zostanie odłowiony i przewieziony do ośrodka rehabilitacji zwierząt. Zgodę na takie działanie wyraziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Problem w tym, że plany dotyczące „akcji” powodują, że włos jeży się na głowie.

Zacznijmy najpierw od samego odławiania. Generalnie nie jest to zbyt duży problem, bo osoby, które się tym zajmą robiły to wiele razy i krzywda wilkowi się nie stanie. Tyle, że odławiano dotychczas żubry czy łosie. Zupełnie inne zwierzęta. Oczywiście gołym okiem widać inne gabaryty, przez co trudniej zaaplikować środek usypiający wilkowi niż żubrowi czy łosiowi. Jednak największym problemem jest coś innego. Wilki to zwierzęta rodzinne i stadne. Zaś gdy odławiane są żubry czy łosie to takie, które są chore, stare i przez stado opuszczone. Tu mamy do czynienia prawdopodobnie ze zdrowym wilkiem!

Odłowienie go oznacza, że jego rodzina może stracić przywódcę, a przez co szanse na przetrwanie pozostałych się zmniejszą. Szczególnie zimą. Jeżeli w ogóle mówimy o jednym wilku, bo do Białowieży mogą przychodzić przecież różne osobniki. Zatem odłowienie jednej sztuki może nic nie zmienić. Niezależnie, będzie to duża ingerencja w ekosystem – szczególnie, że wilki są pod ścisłą ochroną.

Opublikowany przez Ewę Kotowicz Środa, 27 stycznia 2021

Ponadto jeżeli to zdrowy osobnik, to wywożenie go do zamkniętego ośrodka rehabilitacji jest robieniem krzywdy zwierzęciu. Inaczej, gdy chory osobnik ma szansę osiągnąć pełnię zdrowia i wrócić na łono natury, a inaczej gdy zabiera się naturze zdrowego. Ten pierwszy ma szansę na samodzielność, ale ryzyko że sobie już nie poradzi istnieje zawsze. Natomiast w przypadku zdrowego wilka przetrzymywanie go w ośrodku, może sprawić, że stanie się niesamodzielny.

Wątpliwości wzbudza też fakt drugi sposób schwytania jeżeli pierwszy nie wypali. Otóż, jak podaje Gazeta Współczesna planuje się nęcić zwierzę w samej Białowieży! Dokładnie to w okolicach Instytutu Biologii Ssaków, gdyż tam rejestrowany był wilk przez fotopułapkę. Problem w tym, że nęcenie spowodować może, że w okolicy pojawi się jeszcze więcej wilków!

Zatem nawet jeżeli odławiać będą najbardziej profesjonalni z profesjonalnych, to specjalizują się oni w łapaniu innych zwierząt. To, na co się zgodziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska jest po prostu eksperymentem, który może zaszkodzić i mieszkańcom Białowieży i wilkom. Aż dziwne, że żadna organizacja nie zaskarżyła tej decyzji.

Featured Video Play Icon

Tur to wymarły król Puszczy Białowieskiej. Czy możemy liczyć na jego powrót?

W roku 1627 polska przyroda poniosła ogromną stratę. W Puszczy Jaktorowskiej, na ziemiach polskich padł ostatni tur świata. Od tego czasu człowiek marzy by przywrócić to prehistoryczne zwierzę do życia. Pierwsze realne starania w tym kierunku podjęli nazistowscy badacze. Podczas okupacji Polski, na terenie Puszczy Białowieskiej postanowili stworzyć rezerwat z tymi wymarłymi zwierzętami i odnieśli na tym polu sukces. Do puszczy na po setkach lat nieobecności powróciły wolne tury.

Zanim pomyślicie, że zrobili to z fascynacji do przyrody, to musimy od razu tu naprostować. Przywrócili tura naturze z bardzo niskich pobudek – by móc na nie polować. Koniec końców uznano, że zwierzę nie odpowiada temu, które wymarło. Jest mniejsze i mniej muskularne. W latach 90-tych ponownie spróbowano tak krzyżować bydło, by osiągnąć efekt najbliżej historycznej wersji. I tak powstałą rasa Taurus.

Żyją w wielu rezerwatach Europy. Można ubolewać, że nie ma ich w Puszczy Białowieskiej. Wszak w pobliskim od niej Bielsku Podlaskim – tur występuje na godle. Warto sobie zadać pytanie – skoro dzisiejsze tury zwane „bydłem Hecka” przypominają tura, to czemu by go Podlasiu? Odpowiedź może być zaskakujące. Krzyżówki są bardzo agresywne, więc sprawiałyby dużo kłopotów. A tych na pewno nikt nie lubi.

 

Dobra wiadomość! Żubr nie jest już zagrożony wyginięciem!

Dobra wiadomość! Żubr nie jest już zagrożony wyginięciem!

Dobre wiadomości dla wszystkich miłośników przyrody. Jakoś bez echa przeszła informacja, że od zeszłego roku żubr nie jest już gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Jego obecny status to bliski zagrożenia wyginięciem. Co to oznacza? Klasyfikacja Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody nadaje taki status gatunkowi, któremu nie grozi obecnie wyginięcie, jednak może być narażony lub zagrożony w niedalekiej przyszłości. Jak żubr będzie się ochoczo rozmnażać, to może zostać zaklasyfikowany do tej samej grupy co człowiek czyli gatunku najmniejszej troski.

Warto przypomnieć, że obecnie o stada żubrów trzeba dbać przede wszystkim z dwóch względów. Pierwszy to choroba osobnika, która może zagrażać całemu stadu. Wtedy niestety musi dojść do odstrzału. Drugie zagrożenie to wsobność. Ze względu na niską pulę genetyczną, trzeba dbać o to, by spokrewnienie danych osobników było jak najsłabsze. Niestety przy niskiej liczbie osobników jest t o bardzo trudne zadanie.

Zmiana statusu oznacza, że człowiek doskonale sobie radzi z problemami żubrów, dzięki czemu przyczynia się do rozrostu stad. Żubry na Podlasiu występują przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej, gdzie są stada dziko żyjące, ale również stado rezerwowe pod ścisłą kontrolą człowieka. Zwierzęta występują również dziko w Puszczy Knyszyńskiej a od niedawna dzięki człowiekowi również w Puszczy Augustowskiej.

Featured Video Play Icon

Zimowy przejazd przez Supraśl i okolice. Obrazy jak w bajce!

Pogoda za oknem sprawiła, że wszystko zaczęło powoli płynąć. Razem ze śniegiem znika bajkowa aura Podlasia. Dlatego na pożegnanie prawdziwej zimy proponujemy obejrzenie powyższego filmu. Kamera w samochodzie uzytkownika YouTuba uwieczniła wspaniałe chwile. Zapnijcie pasy i delektujcie się! Kolejne takie obrazki w tym roku mogą już się nie zdarzyć.

Featured Video Play Icon

Wyjątkowe zjawisko na rzece. Kraina Bugu, to jedno z najbardziej czarujących miejsc na Podlasiu.

Powyższy film pokazuje jedno – Kraina Bugu jest wyjątkowa przez cały rok. Szczególnie warto zwrócić uwagę na drobne szczegóły. Rzeka nie dała się mrozom, przez co można zaobserwować dryfujące po jej tafli kry. Wyjątkowe to zjawisko, szczególnie w ostatnich czasach, gdy człowiek doprowadził swoją działalnością do globalnego ocieplenia. W ostatnie zimy temperatury były na tyle wysokie, że o żadnych krach nie było mowy. Wiosną natomiast są szansa na przepiękne rozlewiska.

Warto też zwrócić uwagę, na miejsce gdzie powstał film. To jedno z najbardziej czarujących miejsc na Podlasiu. Można powiedzieć, że turyści jeszcze go nie odkryli. Chyba, że zaliczymy kajakarzy, których setki tamtędy przemierzało i zwiedzało z pozycji tafli wody. Bużyski leżą na uboczu, na samej granicy województw podlaskiego i mazowieckiego. Znajdują się po drodze między znanym Drohiczynem i znanym tylko niektórym – Grannem, gdzie dawniej znajdował się bardzo ważny most, którego szczątki widać, gdy wody w rzece jest mało.

Same Bużyski to wyjątkowe miejsce na mapie. Dzięki bliskości rzeki w pobliżu miejscowości znajduje się wiele mokradeł. Nie brakuje też ciekawej architektury drewnianej. Znajdują się także pozostałości po średniowiecznym grodzisku. Co ciekawe, według Powszechnego Spisu Ludności z 1921 roku wieś zamieszkiwało 295 osób, wśród których 284 było wyznania rzymskokatolickiego, a 11 mojżeszowego. Jednak 100 procent mieszkańców zadeklarowało polską przynależność narodową. Warto miejscowość odwiedzić właśnie wtedy, gdy będziemy zwiedzać zakola Bugu odkrywając dawną Rzeczpospolitą Szlachecką.

 

Featured Video Play Icon

Czy mieszkańcy powinni bać się wilków? Ten film rozwiewa wszelkie wątpliwości

Nie milkną echa dotyczące sprawy wilków w Białowieży. W ostatnim czasie „uspokajający” materiał na ten temat można było obejrzeć w Faktach TVN. Kilka dni później jednak, jedno z lokalnych mediów znów nakręcało spiralę strachu, niemalże czyniąc z wilka niewyobrażalnego mordercę, do którego trzeba strzelać. Tymczasem prawda jest zupełnie inna.

Wystarczy obejrzeć film nagrany w Bieszczadach przez znanego leśniczego z programu „Przystanek Bieszczady”. Kazimierz Nóżka zarejestrował moment próby upolowania niedźwiedzia przez watahę wilków. Jak to się skończyło? Odpowiedź na to pytanie w powyższym filmie. Co to ma wspólnego z Podlasiem i Puszczą Białowieską? Niech ten film będzie „instruktażowy” dla mieszkańców Białowieży i okolic, którzy nagle zaczęli bać się wilków.

Tak, wystarczy na wilka krzyknąć i ucieknie. To bardzo płochliwe zwierzę i wbrew pozorom człowieka się bardzo boi. Nawet, gdy w ostatnim czasie zapach człowieka stał mu się bardziej znany. Zwierzęta te boją się także panicznie ognia i świateł. Więc jak ktoś się boi, to na płocie lampki świąteczne może trzymać cały rok. Tylko tyle i aż tyle, by nie domagać się strzelania.

Białystok totalnie zasypany! Zobaczcie jak zamieniło się Centrum.

Białystok totalnie zasypany! Zobaczcie jak zamieniło się Centrum.

W ostatnich dniach zapowiadali, że idzie do Polski „Bestia ze wschodu”. W telewizji jednak mówią, że dotarł do nas mróz z Arktyki. Niezależnie od kierunku, w Białymstoku spadł obficie śnieg. Wszystko kompletnie zasypało. Kierowcy zapewne nie są szczęśliwi, ale wszyscy, którzy wybrali się na spacer mogli być zachwyceni. Chodzenie w tak bajkowej scenerii miasta przytrafiło się pierwszy raz od bardzo dawna. Wszystko wskazuje na to, że taka aura trochę się z nami utrzyma. Dlatego planujcie jak najszybciej wypady do lasu oraz do zwiedzania wszystkich atrakcji Podlaskiego. W takim klimacie są naprawdę piękne. My w samym środku śnieżnej burzy postanowiliśmy natomiast sfotografować Centrum Białegostoku. Zobaczcie, jak to wypadło.

To jeszcze nie wszystko! Zobaczcie jak prezentował się Pałac Branickich.

Na osiedlu Piaski obok Centrum też ciekawie. Kierowcy będą mieli co robić.