Chcą odremontować stare tory. Zobacz, gdzie będzie można dojechać

Chcą odremontować stare tory. Zobacz, gdzie będzie można dojechać

Z Łap do Śniadowa w przyszłości będzie można dojechać pociągiem. PKP PLK szuka już firm, które zaprojektuja ten odcinek na nowo i poprowadzi tam prace budowlane. Czy to oznacza, że PKP chce uruchomić tam regularne kursy pasażerskie? Tego jeszcze nie wiadomo, bo o tym decyduje inna spółka należąca do PKP – Regio, która pozyskuje pieniądze na połączenia regionalne z Urzędu Marszałkowskiego. Zatem to politycy zdecydują w przyszłości czy uruchamiać linię z Łap (lub Białegostoku) do Śniadowa. 

 

Przypomnijmy, że marszałek Leszczyński doprowadził do uruchomienia innej – nieużywanej linii. Szynobus zawiezie nas latem w weekendy z Białegostoku do Walił. Trasa wiedzie przez Puszczę Knyszyńską i ma wielu zwolenników, którzy chętnie wybierają się w tamte rejony. Bardzo ciekawe miejsce jest choćby w Sokołach – gdzie zatrzymuje się pociąg. Warto też odwiedzić Gródek. Druga linia, która została niedawno uruchomiona prowadzi z Białegostoku do Kowna na Litwie. 

 

Czy idąc śladem pierwszej i drugiej linii powstanie też trzecia – weekendowa dla turystów, czy też może przydałaby się regularna, by do Śniadowa można było dojechać każdego dnia?

Oburzające posunięcie polityków. Najpierw zabrali majątek, teraz likwidują

Oburzające posunięcie polityków. Najpierw zabrali majątek, teraz likwidują

To co się wydarzyło w ostatnim czasie można nazwać zwykłym chamstwem. Szczególnie jeżeli popatrzymy na kontekst sprawy szerzej. Dworzec PKS w Suwałkach po 20 latach istnienia zostaje zamknięty, zaś kasy biletowe przeniesiono do budynku, który znajduje się obok. PKS Nova tłumaczy się oszczędnościami. Włodarze Suwałk są oburzeni. Tak w skrócie wygląda cała sprawa. Jednak jej tło jest jeszcze bardziej oburzające.

 

Zanim powstała spółka PKS Nova – mieliśmy PKS Białystok, PKS Suwałki, PKS Łomża, PKS Zambrów oraz PKS Siemiatycze. Do tego czasu PKS Białystok miał fatalne wyniki finansowe, zaś PKS Suwałki bardzo dobre. Po zmianach cały majątek wszystkich spółek trafił do Białegostoku. Ponadto oddano w użytkowanie wieczyste też ziemię wokół dworca w Białymstoku, zbudowano nowoczesną poczekalnię i kilka peronów. Tymczasem w Suwałkach, które najbardziej straciły na utworzeniu PKS Nova (bo musieli oddać pieniądze nieudacznikom, którzy sami nie potrafili zarządzać tym co mieli) – zabierają dworzec i robią oszczędności. Dlatego można nazwać to zwykłym chamstwem uderzającym w mieszkańców Suwałk.

 

Takie postępowanie pokazuje dobitnie, że politykom nie można dawać nic do zarządzania, bo wszystko tylko popsują. A warto dodać, że w radzie nadzorczej firmy znajdują się politycy związani z Platformą Obywatelską i PSL. Zaś prezesem został człowiek powołany bez konkursu, którego ojciec jest dobrym kumplem posła PSL. Marne to pocieszenie, że jesienią odbędą się wybory samorządowe i zapewne wygrana partia miotłą wyprowadzi radę nadzorczą i prezesa, lecz wprowadzi tam swoich polityków, którzy dalej będą psuć nazywając to restrukturyzacją.

Było bagno, teraz zamienia się w świetne miejsce do rekreacji

Było bagno, teraz zamienia się w świetne miejsce do rekreacji

Mieszkańcy osiedla Słoneczny Stok w Białymstoku przez wiele lat przechodząc lub przejeżdżając ulicą Marczukowską mijali miejsce, które ich odstraszało. Dziś mogą tam się zatrzymać i odpocząć, a wkrótce będą mogli spędzać tam naprawdę dużo wolnego czasu, gdyż miejsce będzie całkowicie odmienione. Już w tamtym roku można było zauważyć pierwsze efekty, w tym roku na stawach będa wykonywane kolejne działania.

 

W przeszłości 2 stawy służyły jako zbiorniki wodne dla parowozów z okolicznej lokomotywowni. Przez lata nic z nimi nie robiono, bo i przestano korzystać z parowozów. Teren zarósł, zaś jeziorka stały się bagnami. W 2017 roku wybudowano taras widokowy, altanę, drewniane mostki, ptasią wieżę, stworzono też strefę wypoczynkową, wybudowano parking dla samochodów i ustawiono stojaki dla rowerów. W 2018 roku na Stawach Marczukowskich zostaną nasadzone rośliny – 129 drzew, 655 krzewów, a zostanie założona przepiękna, kwietna łąka.

 

Już nie możemy się doczekać, by zobaczyć efekt końcowy. Na pewno będzie to jedno z miejsc w Białymstoku, które koniecznie warto zobaczyć na własne oczy.

Ten film to będzie hit! Zobacz przedwojenny Białystok w Czarnej Damie [TRAILER]

Ten film to będzie hit! Zobacz przedwojenny Białystok w Czarnej Damie [TRAILER]

Trailer filmu „Czarną damę” jest już gotowy. Film ten powstał w ramach budżetów województwa i miasta. Oglądając jego zapowiedź można już rozpaczać, że nie będzie pełnometrażowy, bo zapowiada się naprawdę ciekawie. W rolach głównych zobaczymy białostockich aktorów. Z filmowej zapowiedzi wynika też, że całość będzie czarno-biała. Szkoda.

 

Krzysztof Szubzda stworzył scenariusz oraz wyreżyserował film. Będzie to kryminalna historia tajemniczej kobiety, która uciekając przed trudną przeszłością wraca do Białegostoku. Tutaj musi poradzić sobie z nowymi zagrożeniami. W tle mieszać się będą wątki podlaskiej sekty oraz mafijnych interesów żydowskiego półświatka z Chanajek. Pomysł na „Czarną Damę” pojawił się kilka lat temu. Zaczęło się od działającego przed wojną detektywa Pierso. Ten zafascynował autora. Następnie w scenariuszu pojawiły się inne motywy z historii Podlasia. Cały film będzie utrzymany w duchu dawnej wielokulturowości.

Białystok jak z mrocznego filmu. Zobacz zdjęcia i rozpoznaj te miejsca!

Białystok jak z mrocznego filmu. Zobacz zdjęcia i rozpoznaj te miejsca!

Białystok jest jednym z najbezpieczniejszych miast w Polsce. Wychodząc nawet w nocy w różne zakamarki nie powinniśmy się obawiać niczego złego. Dlatego też warto było wybrać się na nocną wycieczkę po stolicy województwa podlaskiego, by odkryć uroki różnych zakamarków. Podobno noc jest czasem kochanków i złodziei. Na pewno to także czas fotografów. Zrobienie zdjęcia w nocy jest trudniejsze niż stworzenie takowego w dzień. Przede wszystkim zdjęcie to światło – a jak je zrobić, gdy światła brak lub zbyt mało? Z tymi problemami poradziła sobie technika. Dzięki czemu możemy podziwiać różne nocne zdjęcia. Najczęściej widzimy oświetlone, znane obiekty. Postanowiliśmy utrudnić sobie zadanie – szukając mniej oczywistych kadrów. Czy poznajecie te miejsca?

 

Taka okazja trwa kilkanaście dni w roku! Nie przegap jej, tylko weź lornetkę

Taka okazja trwa kilkanaście dni w roku! Nie przegap jej, tylko weź lornetkę

Nadchodząca wiosna to idealny czas na obserwację różnych gatunków ptaków. Niektóre tylko przelatują przez Podlasie, inne tu się zatrzymują. Można zobaczyć na własne oczy dzikie gęsi, kormorany, czajki, kwiczoły, szpaki, kaczki, cyraneczki oraz oczywiście bociany. Ptaki wędrują o różnych porach dnia, dlatego też obserwować można zarówno nad ranem jak i po zachodzie słońca. Warto pokusić się o lornetkę.

 

Na Podlasiu są 3 miejsca, które idealnie nadają się do podglądania przelatujących ptaków. Pierwsze to Dolina Narwi, a konkretnie to Łomżyński Park Krajobrazowy. Kolejne miejsce to okolice Suraża. Ptaki można oglądać na specjalnej czatowni w okolicach Pietkowa. Na miejscu znajduje się wieża widokowa, wiata biwakowa oraz czatownia. Ostatnim miejscem, w którym powinniśmy zaobserwować ptaki to Biebrza. Najlepsze tereny znajdziemy między Osowcem-Twierdzą, gdzie znajdują się wieże widokowe a Goniądzem gdzie można ptaki obserwować w wielu miejscach. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej spokoju, to dobre będzie też Dolistowo Stare.

 

Jedno jest pewne, na pewno warto wybrać się na obserwację. Taka okazja trwa maksymalnie kilkanaście dni w roku!

Rezerwat Gorbacz, a w nim jeziorko, które warto zobaczyć

Rezerwat Gorbacz, a w nim jeziorko, które warto zobaczyć

Rezerwat Gorbacz to miejsce unikalne, trochę magiczne i warte odwiedzenia. Jego częścią jest jezioro z torfowiskami. Miejsce te jest jednym z najstarszych rezerwatów przyrody w Polsce. Znajduje się w okolicach Michałowa. Największy zachwyt budzi różnorodność Gorbacza. Można tam napotkać rzadkie gatunki ptaków, a także zróżnicowaną roślinność, która zmienia się pod wpływem pór roku. Wiosna to idealny czas, by wybrać się i zobaczyć jak wszystko kwitnie.

Magiczne jeziorko w rezerwacie Gorbacz

Magiczne jeziorko zajmuje powierzchnię 19 ha. Zbiornik jest bardzo płytki, bo jego głębokość wynosi od 40 – 120 cm. Jednak lepiej tam nie wchodzić, bo pod wodą znajduje się muł, który może wciągnąć nas 6 metrów pod ziemię. Gorbacz znajduje się niedaleko za Nową Wolą pod Michałowem. Najlepiej wpisać w nawigację „Gorbacze” lub „Stare Kuchmy”.

Rezerwat przyrody Gorbacz

Rezerwat przyrody Gorbacz to obszar o powierzchni 222,7207 ha, położony w gminie Michałowo w województwie podlaskim. Powstał w 1966 roku i został powiększony w latach 1968 i 2013. Jest on typu torfowiskowego.

Celem ochrony rezerwatu jest zachowanie torfowisk wysokich, przejściowych i niskich, humotroficznego jeziora w końcowej fazie lądowienia oraz reliktów flory postglacjalnej, wraz z ostoją cietrzewia. Rezerwat został utworzony głównie dla ochrony jeziora Gorbacz. W rezerwacie można znaleźć również charakterystyczne gatunki mszaków, takie jak tujowce, skorpionowiec brunatnawy i parzęchlin.

Rezerwat Gorbacz jest popularnym miejscem dla miłośników natury i turystów. Wytyczono tu szlaki turystyczne, które umożliwiają zwiedzanie i podziwianie piękna tego unikalnego ekosystemu. Wizyta w rezerwacie Gorbacz to nie tylko możliwość obcowania z pięknem przyrody, ale również nauka o ochronie przyrody i zdobywanie świadomości ekologicznej.

 

 

Nowy serial kręcony na Podlasiu. Jest nudny i obraża białostoczan!

Nowy serial kręcony na Podlasiu. Jest nudny i obraża białostoczan!

Za nami pierwszy odcinek serialu Kruk. Szepty słychać po zmroku. My obejrzeliśmy go pod kątem wątku Podlasia, gdyż cała akcja dzieje się w Białymstoku. Niestety bardzo jesteśmy rozczarowani tym co zobaczyliśmy. Białegostoku w pierwszym odcinku nie zobaczymy, można za to zobaczyć Czarną Białostocką i znajdujący się tam Zajazd Leśny. Jego wnętrza nie dawno można było podziwiać w najnowszym teledysku rapera Lukasyno z Januszem Laskowskim.

 

Najbardziej rozczarowujący jest fakt, że twórcy serialu postanowili obrazić białostoczan powtarzając idiotyczną propagandę, jakoby nasze wspaniałe miasto było stolicą rasizmu, w którym rządzą skinheadzi. Dlatego na ekranie zobaczymy wątek narodowców z lokalnego gangu, powiązanego z jednym z policjantów, a także, gdy przy ognisku śpiewają „Cała Polska śpiewa z nami – wypier….ć z uchodźcami. Komendanta policji gra nie kto inny, jak Andrzej Zaborski. Jedyny, prawdziwy „białostocki” akcent pada w jednym z dialogów, gdzie główny bohater mówi, że będzie mieszkać na osiedlu Piasta. 

 

Sam serial – choć to pierwszy odcinek – nie zabłysnął. Jest po prostu słaby. Niektórzy aktorzy mieli paraliż szczęki, przez co nie było można zrozumieć co mówią. Główny bohater raz miał wielkie problemy z kręgosłupem i ledwo chodził, a innym razem fikał przez płot niczym jurny młodzieniec. Sama fabuła też nie porywa. Twórcy na siłę chcieli by odcinek był tajemniczy, a wyszło groteskowo. Główny bohater przyjeżdża z Łodzi do Białegostoku by badać sprawę nielegalnych papierosów (straszna zbrodnia!), ale na miejscu komendant daje mu sprawę napadu na ośrodek turystyczny. Międzyczasie dowiemy się że jest jeszcze sprawa pedofilii. W końcu nie wiemy czy główny bohater Kruk przyjechał szukać papierosów, ukradzionych pieniędzy czy pedofila.

 

W dodatku w serialu dialogi są kompletnie bezpłciowe. Gdyby bohaterzy nie odzywali się do siebie, nie wpłynęłoby to na nic. Pierwszy odcinek obejrzycie tutaj, ale nie spodziewajcie się żadnej rewelacji:

https://vod.pl/seriale/kruk-szepty-slychac-po-zmroku/gm4s5r7

 

fot. materiały Canal+

Pieniądze Podlasian. Zarabiamy coraz więcej, ale coś jest nie tak

Pieniądze Podlasian. Zarabiamy coraz więcej, ale coś jest nie tak

W ostatnim czasie Główny Urząd Statystyczny podał dane o podlaskich kobietach i mężczyznach. Przy okazji tej informacji dowiedzieliśmy się coś zdumiewającego. Chodzi o przeciętne wynagrodzenie brutto. A mianowicie, że wynosi ono pomiędzy 3147 zł a 5444 zł brutto. Oznacza to, że na rękę na Podlasiu najczęściej zarabia się pomiędzy 2 a 3,5 tys. zł na rękę. Trudno dyskutować z danymi statystycznymi, jednak podczas rozmów z wieloma, różnymi osobami – bardzo często słyszymy, że te nie mogą sobie pozwolić na dobre ubrania, częste wyjścia do restauracji, kina czy teatru – co jest standardem na zachodzie Europy.

 

Cały szkopuł w tym, że wynagrodzenia rosną, ale ludzie wcale się nie bogacą. Dalej są tak samo biedni jak byli. Dlaczego? Ponieważ istnieje takie zjawisko jak „inflacja”. Mówiąc w skrócie – mimo, że zarobki są coraz wyższe, to wartość pieniądza w Polsce wcale nie rośnie. Dzieje się tak z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt podnoszenia płacy minimalnej. Raz do roku premier ogłasza, że podniesie ludziom płacę minimalną. Niestety taki pracownik dostaje tylko puste cyferki. Podnosząc jego pensję tak naprawdę zwiększa się podatki, przez co firmy będą musiały wypracować jeszcze więcej pieniędzy. A zatem będą musiały podnieść ceny swoich towarów lub usług.

 

Pracownik z pensją minimalną dostanie więcej pieniędzy, ale nie kupi za to więcej towarów czy nie zamówi więcej usług – bo one też będą droższe. I takim to sposobem żyjemy w ułudzie, że zarabiamy więcej, a tak naprawdę jesteśmy ciągle biedni.

Bociany wrócą lada dzień. Niestety przymrozki też

Bociany wrócą lada dzień. Niestety przymrozki też

Lada dzień na Podlasiu powinny wylądować pierwsze bociany. Niestety moment nie jest zbyt odpowiedni, bo w najbliższych dniach mocno spadnie temperatura i będą przymrozki. Na szczęście nie będą to ekstremalne mrozy, ale bociany najlepiej egzystują w umiarkowanych temperaturach.

 

Sposób pokonywania długich tras przez bociany jest specyficzny. Żeby ptak mógł pokonać tak długi dystans musi odpowiednio gospodarować energią. Gdyby cały czas machał skrzydłami, to prawdopodobnie byłby szybko wycieńczony. A tak w zależności od wiatru i doświadczenia – bocian szybuje wykorzystując podmuchy ciepłego wiatru (ciepłe powietrze jest lżejsze). Następnie z łatwością wybijają się wysoko w górę – nawet na wysokość 3000 metrów, następnie szybując – powoli odpadają. Gdy pogoda jest niekorzystna, ptaki czekają.

 

Problem polega na tym, że obecnie ciepły wiatr wieje z południa na północ, co wykorzystują właśnie bociany. Dzięki temu już lada dzień powinny pojawić się na Podlasiu. Niestety pogoda jest zmienna, a prognozy mówią o spadku temperatur poniżej zera. Trzymajmy jednak kciuki, by bociany zdecydowały się przeczekać na południu ostatnie przymrozki. Pod koniec marca będzie już wiosna pełną gębą!

Stare, drewniane domy znów płoną. To już drugi sezon białostockiego serialu

Stare, drewniane domy znów płoną. To już drugi sezon białostockiego serialu

Serial pod tytułem „Płoną stare domy w Białymstoku” właśnie rozpoczął drugi sezon. Po Bojarach, tajemnicze siły paranormalne przeniosły się na osiedle Bema. Stare, opuszczone budynki zaczęły same się podpalać. Czy prezydent miasta dalej będzie udawał, że żadnego problemu nie ma? Skoro potrafi wojować z wyimaginowanym problemem narodowców na uroczystościach, to może również ma moc walki z wyimaginowanym problemem starych domów, które „same się podpalają”?

 

Czy białostocka policja również nie interesuje się jak to jest, że tyle domów w jednej okolicy sama się podpala? Może potrzeba wezwać jakiegoś jasnowidza, który wyciągnie różdżkę i spróbuje nią wskazać, gdzie czai się moc, która wywołuje samozapłon? Może Rada Miasta Białegostoku powinna uchwalić nowe prawo, by spalić wszystkie drewniane domy w Białymstoku? Tak problem z ich samozapłonem zniknie błyskawicznie. Zrobi się też dużo miejsca pod bloki, których gdzie jak gdzie, ale w naszym mieście mocno brakuje, gdyż od kilkunastu lat nieustannie powstaje jeden za drugim wszędzie gdzie się da – nawet na Kilińskiego, na trójkąciku, gdzie wydawałoby się to niemożliwe.

 

Uchwała Rady Miasta powinna wezwać do pomocy Kazimierza Wielkiego z Korony Królów, który jak wiadomo zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. A może już to zrobili, a te domy palące się jak na Bojarach to przygotowywanie gruntu pod tę Polskę murowaną właśnie? Idzie nowe.

Dworzec PKP zyska nowy wygląd!

Dworzec PKP zyska nowy wygląd!

Dworzec PKP w Białymstoku nie wygląda najgorzej. Starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze jak przez wiele lat budynek stał w niedokończonym remoncie. Obecnie prezentuje się nienajgorzej. Jednak PKP ogłosiło przetarg na przebudowę i modernizację dworca w stolicy województwa podlaskiego. Zmieni się bardzo wiele.

 

Zmieni się przede wszystkim hala główna. Zniknie też obecny „jarmark” komunikacyjny przed dworcem. Pasażerowie otrzymają nową poczekalnię. Zamysł jest taki, by dworzec PKP w Białymstoku zyskał historyczny charakter. Odtworzone zostaną dawne posadzki, słupy żeliwne, a także zdobienia ścian i sufitów. Przebudowane zostaną także perony. Będą nowe wiaty, oświetlenie, tablice informacyjne i ławki oraz przejścia podziemne. 

 

Warto też dodać, że będzie modernizowany odcinek Białystok – Czyżew. Przypomnijmy, za 7 lat ma pod Warszawą powstać Centralny Port Lotniczy. W związku z tym ma być do tego miejsca stworzony jak najszybszy dojazd kolejowy. Dlatego też w ramach międzynarodowego odcinka Rail Baltica, który przebiega przez Białystok zostanie stworzone jeszcze szybsze połączenie z Warszawą. Pociągi z Sokółki do Białegostoku mają jeździć z prędkością 120 km/h, zaś z Białegostoku do stolicy – 200 km/h. 

 

Wizualizacja z dokumentów przetargowych:

To prawdziwe wilcze love story! Nie było dla nich szans. Mikołaj i Harda trafili do lasu. Czy przeżyją?

To prawdziwe wilcze love story! Nie było dla nich szans. Mikołaj i Harda trafili do lasu. Czy przeżyją?

Wilk Mikołjak oraz Wilczyca Harda. Jedno i drugie zwierzę mieli okropne wypadki i trafili na rehabilitację. W efekcie mogli się poznać. Czy stworzą wilczą parę?

 

Brzmi jak wilcze love story. Zarówno Wilk Mikołaj, jak i wilczyca Harda przeżyli niewiarygodne historie. Mikołaj został uwięziony przez ludzi w wąskim pasku lasu jako 4-letni młodziak. Był w takim wieku, by szukać własnej przestrzeni do życia oraz partnerki do założenia własnej watahy.

 

Trwa konkurs na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego – zagłosuj teraz!

 

Mikołaj chciał się wydostać

Próba wydostania się z lasu skończyła się potrąceniem przez samochód. Znalazł się na drodze krajowej 91 łączącej Toruń i Łódź. Na miejscu pojawili się myśliwi, którzy jedynym pomysłem jaki mieli to było dobicie zwierzęcia. Na szczęście tak się nie stało. Na miejscu pojawił się Pan Marcin Kostrzyński – były myśliwy, miłośnik wilków, który podjął się ratowania zwierzęcia. Nie było to łatwe. Przede wszystkim wokół rannego wilka zgromadziło wiele osób, które nie potrafiły mu pomóc. Myśliwy diagnozował stan zwierzęcia kopiąc go, a następnie chciał strzelać. Policja była bierna. Gdy pojawił się Pan Marcin skłonił mundurowych do pomocy (strasząc prokuraturą, bo wilk jest pod ścisłą ochroną).

 

 

Gdyby nie Pan Marcin, to Mikołaj skończyłby rozjechany przez wiele samochodów jako miazga na krajowej 91. Na szczęście tak się nie stało. Żeby uratować zwierzę Pan Marcin ściągnął specjalistkę od wilków (doktor Sabinę Pierużek-Nowak), która musiała przejechać 425 km do wilka dogorywającego w okolicach Ciechocinka. Na miejscu wilk otrzymał jedynie pomoc doraźną, następnie został przewieziony do Napromka na Mazurach, gdzie istnieje Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt. To tam ratuje się wilki. 

Przyszedł z Hardą na smyczy

Wilczyca Harda również miała bardzo trudną historię. Jako dziecko prawdopodobnie została ukradziona przez ludzi ze stada. Pewien mieszkaniec Białegostoku przyszedł z wilczycą na smyczy do siedziby Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Twierdził, że zwierzę przypałętało się do niego w mieście, gdy ten spacerował z psem. Następnie mężczyzna założył smycz wilkowi i postanowił oddać „zgubę”.

 

 

Harda również trafiła do Napromka na rehabilitację. Problem z nią był jednak taki, że nie miała szans na przeżycie w lesie, gdyż jako dziecko została z niego zabrana. Wilk Mikołaj to jedyna jej szansa na normalne życie.

 

Oboje zostali już „zapoznani”, a także zrehabilitowani. – Po kilku dniach pomiędzy wilkami przeskoczyła jakaś niewidzialna iskra. Miki gdy zbliżał się do wilczycy poruszał się tak, jakby nie dotykał ziemi. Ona nieustająco biegająca wokół zagrodzenia , zaczęła przystawać , uspokoiła się, podchodziła do Mikiego . Dzieliła ich jedynie cienka siatka, bo Mikołaj rozmontował pastuch elektryczny w miejscu gdzie stykały się obie woliery. Te dwie historie są tak niezwykłe, jedyne wyjaśnienie jakie przychodzi mi do głowy to: One były sobie przeznaczone – czytamy na profilu Facebook Pana Marcina Kostrzyńskiego.

 

Oboje wrócili już do lasu. Wszyscy trzymajmy kciuki, by stworzyli wielką, wilczą watahę.

Piękny pomnik na Plantach. To Danuta Siedzikówna p.s „Inka”

Piękny pomnik na Plantach. To Danuta Siedzikówna p.s „Inka”

fot. Anna Tertel / Wikipedia

 

Na białostockich Plantach odsłonięty został wczoraj pomnik Danuty Siedzikówny ps. „Inka”. Z okazji dnia Żołnierzy Wyklętych, który obchodzimy 1 marca. Pomnik został zbudowany na podstawie projektu Karola Badyny. Sama koncepcja powstała oddolnie z Budżetu Obywatelskiego. Choć pomniki – szczególnie przedstawiający ludzi nie zawsze wyglądają atrakcyjnie – to w tym przypadku można niewątpliwie mówić o arcydziele. „Inka stoi na tle ściany”. Zarówno postać jak i ściana jest pełna dziur – zapewne po kulach.

 

Danuta Siedzikówna ps. „Inka” była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady AK, odtworzonej na Białostocczyźnie. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Na szczęście podczas konwoju uwolnił ją patrol Armii Krajowej. Ponownie została aresztowana dopiero w 1946 roku. Najpierw przeprowadzono śledztwo, a następnie skazano na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 roku.

 

 

 

Konkurs rusza właśnie teraz! Zagłosuj na swoje miasto!

Konkurs rusza właśnie teraz! Zagłosuj na swoje miasto!

Szanowni Państwo, drodzy Czytelnicy!

Portal PodlaskieTV ma dziś pierwsze urodziny. W związku z tą wspaniała okolicznością chcielibyśmy ogłosić konkurs na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego 2018. Miasto, które wygra zostanie obdarowane przez nas nagrodą – profesjonalnym filmem promocyjnym. 

 

To w Waszych rękach jest decyzja – które miasto ma wygrać. Konkurs będzie składać się z V etapów. W pierwszym głosujemy na miasta i zdobywamy punkty, w drugim będziecie głosować na Facebooku na fotki Waszych miast, następnie na Miss i Mistera, później na Zwariowanego Dzieciaka, a na koniec w finale na Najlepsze Miasto Województwa Podlaskiego 2018.

 

W konkursie głównym zwycięzcą będzie dane miasto, ale międzyczasie na Facebooku będą odbywać się konkursy, w których to Wy będziecie mogli wygrać różne upominki. Zachęcamy do aktywnego uczestnictwa w każdym etapie! Niech to Wasza lokalna ojczyzna zostanie ogłoszona Najlepszym Miastem Województwa Podlaskiego 2018

 

Życzymy dobrej zabawy!

Opis I etapu

W województwie podlaskim jest 40 miast. Każde ma identyczne szanse na przejście do kolejnych etapów. Każde z miast dostanie na początku zabawy punkty. Będą one wyliczone na podstawie ilości głosów na dane miasto w proporcji do ilości mieszkańców. I etap potrwa do 18 marca, do godz. 23:59. Do tego czasu będziemy przedstawiać informacje, które miasto wygrywa, ale bez podawania dokładnych liczb! Te ujawnimy na koniec I etapu, gdy przeliczymy głosy na punkty.

Przykład

– 1 głos to 1 mieszkaniec. Białystok liczy 296 628 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów.

– Kleszczele liczą 1326 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000!

– Możliwy jest też wynik powyżej 100 proc. Jeżeli miasto otrzyma 354 proc. będzie to adekwatnie przeliczone na 35 400 punktów.

No to zaczynamy! Zagłosuj na swoje miasto właśnie teraz!

Wyślij SMS na numer 7255 (koszt 2,46 zł z VAT) o treści PODLX – gdzie „X” to numer przydzielony do Twego miasta.

By zagłosować na:


Augustów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL1 – koszt 2,46 zł z VAT.


Białystok – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL2  – koszt 2,46 zł z VAT.


Bielsk Podlaski – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL3 – koszt 2,46 zł z VAT.


Brańsk – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL4 – koszt 2,46 zł z VAT.


Choroszcz – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL5 – koszt 2,46 zł z VAT.


Ciechanowiec – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL6 – koszt 2,46 zł z VAT.


Czarna Białostocka –  wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL7 – koszt 2,46 zł z VAT.


Czyżew – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL8 – koszt 2,46 zł z VAT.


Dąbrowa Białostocka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL9 – koszt 2,46 zł z VAT.


Drohiczyn – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL10 – koszt 2,46 zł z VAT.


Goniądz – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL11 – koszt 2,46 zł z VAT.


Grajewo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL12 – koszt 2,46 zł z VAT.


Hajnówka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL13 – koszt 2,46 zł z VAT.


Jedwabne – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL14 – koszt 2,46 zł z VAT.


Kleszczele – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL15 – koszt 2,46 zł z VAT.


Knyszyn – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL16 – koszt 2,46 zł z VAT.


Kolno – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL17 – koszt 2,46 zł z VAT.


Krynki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL18 – koszt 2,46 zł z VAT.


Lipsk – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL19 – koszt 2,46 zł z VAT.


Łapy – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL20 – koszt 2,46 zł z VAT.


Łomża – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL21 – koszt 2,46 zł z VAT.


Michałowo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL22 – koszt 2,46 zł z VAT.


Mońki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL23 – koszt 2,46 zł z VAT.


Nowogród – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL24 – koszt 2,46 zł z VAT.


Rajgród – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL25 – koszt 2,46 zł z VAT.


Sejny – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL26 – koszt 2,46 zł z VAT.


Siemiatycze – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL27 – koszt 2,46 zł z VAT.


Sokółka – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL28 – koszt 2,46 zł z VAT.


Stawiski – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL29 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suchowola – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL30 – koszt 2,46 zł z VAT.


Supraśl – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL31 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suraż – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL32 – koszt 2,46 zł z VAT.


Suwałki – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL33 – koszt 2,46 zł z VAT.


Szczuczyn– wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL34 – koszt 2,46 zł z VAT.


Szepietowo – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL35 – koszt 2,46 zł z VAT.


Tykocin – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL36 – koszt 2,46 zł z VAT.


Wasilków – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL37 – koszt 2,46 zł z VAT.


Wysokie Mazowieckie – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL38 – koszt 2,46 zł z VAT.


Zabłudów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL39 – koszt 2,46 zł z VAT.


Zambrów – wyślij SMS na numer 7255 o treści PODL40 – koszt 2,46 zł z VAT.


Regulamin: https://podlaskie.tv/regulamin-konkursu-najlepsze-miasto-wojewodztwa-podlaskiego-2018/

To charakterystyczny punkt miasta. Jej okolica mocno się zmieni, a ona sama?

To charakterystyczny punkt miasta. Jej okolica mocno się zmieni, a ona sama?

W Białymstoku w okolicach dworca PKP dojdzie do rewolucji. Wkrótce cała okolica zmieni się nie do poznania. Ul. Bohaterów Monte Cassino przy łączeniu z Kopernika będzie miała gigantyczne rondo (a w jego środku planowana jest zatoka autobusowa), sama droga będzie poszerzona, a także powstanie nowa droga dojazdowa do tunelu im. Gen. Fieldorfa Nila. Zamiast pawilonów Centrum Park będziemy mieli zaś centrum przesiadkowe. Podobno ma powstać także tunel pod torami dla autobusów, by szybko mogły przemieścić się z Bohaterów Monte Cassino na Zwycięstwa, czyli bez konieczności krążenia ślimakami wiaduktu.

 

Te wszystkie wielkie inwestycje zmienią całe otoczenie. Jest jednak pewien obiekt, który miejmy nadzieję po zmianach nie zniknie. Jest umiejscowiony w ten sposób, że nie powinien. Bowiem stoi między torami wylotowymi na Warszawę, a technicznymi do manewrów przy lokomotywowni. Jest to budynek, który widać z wielu części miasta. Nie jest za wysoki, ale położony jest w takim miejscu, że praktycznie nic go nie zasłania.

 

Wieża powstała w połowie lat. 50. Opiera się na żelbetowych podporach, które podtrzymują zbiornik na wodę. Obecnie wieża stoi pusta, używana jest jednak jako miejsce na anteny radiokomunikacyjne. 

 

Budynek należy do spółki PKP zajmującej się nieruchomościami. Nie są znane żadne plany na funkcjonowanie tego budynku w przyszłości. Dobrze by jednak się stało, gdyby odremontowano budynek, a jego wnętrza mogłyby służyć ludziom. W wielu miejscach na świecie stare wieże ciśnień służą jako mieszkania czy lokale usługowe.

 

W Białymstoku są też inne wieże ciśnień. Najładniejsza stoi na wylocie do Wasilkowa, inna na tyłach Galerii Białej przy ul. Augustowskiej, zaś jeszcze jedna stoi na terenie Mispolu – w Starościelach. Każda z nich to bardzo uroczy budynek, który z racji zmiany technologii dostarczania wody można by było zagospodarować w zupełnie inny sposób.

 

Wielki konkurs coraz bliżej! Wspólnie wybierzemy Najlepsze Miasto Województwa Podlaskie 2018

Wielki konkurs coraz bliżej! Wspólnie wybierzemy Najlepsze Miasto Województwa Podlaskie 2018

Już w następny czwartek ruszamy z wielkim konkursem na Podlaskie.TV. Spośród 40 podlaskich miast będziemy wybierać najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. To właśnie Wasza mała ojczyzna może wygrać ten tytuł. Nagroda główna to film promocyjny dla zwycięskiego miasta. W każdym etapie biorący udział w zabawie będą mieli szansę wygrać nagrody-niespodzianki rzeczowe. Zapowiada się niesamowita zabawa! 

 

I Etap będzie polegać na zebraniu kapitału w postaci punktów. Przyjęliśmy zasadę, że 1 punkt dane miasto otrzyma jak za 1 mieszkańca. Głosy przeliczymy na procenty, a następnie na punkty.

 

Przykład: W głosowaniu Białystok otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów. Kleszczele w głosowaniu otrzymują 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000.

 

Dzięki temu rozwiązaniu każde miasto musi tak samo się zmobilizować. W innym przypadku najłatwiej byłoby wygrać miastu, które ma po prostu najwięcej mieszkańców. 

 

Ale to dopiero I etap. W drugim ten, kto zyska mniej punktów będzie mógł przejąć punkty tego, który zyskał ich więcej. Łącznie będzie 5 etapów. W ostatnim finałowym zostanie 5 miast. Serdecznie zapraszamy do zabawy już od 1 marca 2018!

 

Opis całego konkursu: https://podlaskie.tv/najlepsze-miasto-wojewodztwa-podlaskiego-2018/

Idą silne mrozy, ale wiosna już naprawdę blisko!

Idą silne mrozy, ale wiosna już naprawdę blisko!

Ciężkie dni idą dla województwa podlaskiego. Ze wschodu przywędruje niż, który kompletnie zmrozi nasz region. W najbliższą noc temperatura spadnie do nawet -8, zaś kolejne noce będą jeszcze zimniejsze osiągając nawet spadek do 15 kresek poniżej zera. Najgorsze, że w dzień również nie będzie zbyt ciepło. Temperatura będzie cały czas oscylować w okolicach -10.. Taki stan rzeczy potrwa od tygodnia do 3 tygodni. Ostatnio pisaliśmy o bocianach wracających do Polski. Można powiedzieć, że miały nosa, tzn. dzioba do pogody, bo gdy przylecą to mrozy powinny się właśnie skończyć.

 

W każdej sytuacji jednak należy doszukiwać się plusów. Jednym z nich jest słoneczny dzień. Po ostatniej długiej serii szaroburych dni w końcu będzie można naładować się porządnie witaminą D. Jeżeli komuś mrozy nie straszne może wybrać się również na spotkania z naturą. W Puszczy Knyszyńskiej i Białowieskiej nie zabraknie żubrów, które w takich temperaturach jeszcze chętniej będą korzystać z czekających na nie stogów. Srogie mrozy to także piękne krajobrazy, gdyż w połączeniu ze słońcem wszystko wokoło błyszczy.

 

Niestety mrozy spowodują, że mieszkańcy będą dogrzewać się czym popadnie, w efekcie normy zanieczyszczenia powietrza będą mocno przekroczone. Dlatego też lepiej wybrać się za miasto, do lasu czy na wieś. Tam nie będziemy musieli się truć. A jeżeli ktoś nie może wyjechać z miasta, bo praca, to… lepiej po godzinach nie wychodzić z domu. Szkoda zdrowia.

Mieszkańcy wdychają truciznę. Czy prezydent coś z tym robi?

Mieszkańcy wdychają truciznę. Czy prezydent coś z tym robi?

Województwo Podlaskie kiedyś okrzyknięte było zielonymi płucami Polski. Dzisiaj smog sączy się w Białymstoku wielokrotnie przekraczając normy. Jadąc samochodem brud śmieci ulatujący z kominów osiada na kopcących samochodach. To wszystko wdychamy my – mieszkańcy. Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że ile by Straż Miejska nie wlepiła mandatów, nie rozwiąże to problemu. Tkwi on bowiem w portfelach palaczy.

 

Nikt mi nie wmówi, że wszyscy, którzy palą śmieciami robią to dla przyjemności. Ludzie głównie robią to z konieczności. Środki na drewno czy węgiel, a już na pewno na ekogroszek są mocno ograniczone. Trzeba je rozdzielać pomiędzy rachunkami czy jedzeniem. Teoretycznie program 500 plus miał zlikwidować ubóstwo. Rząd się chwalił, że tak się stało. Jednak, gdy nadeszły zimne dni i noce widać właśnie dobitnie jaka jest prawda. A odpływające pieniądze z mandatu na penwo sprawie nie pomagają.

 

Nie ma też co bronić palących śmieciami. Po prostu trzeba im pomóc. Jednych edukować, drugim pomagać finansowo. Skoro miasto potrafi wyrzucić 10 milionów złotych na budżet obywatelski, by ludzie mogli stawiać figurki i pomniki, to drugie tyle powinno znaleźć się na pomoc tym wszystkim, którzy nie chcą zamarznąć, ale nie stać ich, by całą zimę palić tym czym trzeba.

 

Poraża bezczynność miasta, które nie podejmuje żadnych realnych działań, by problem rozwiązać. Na osiedlu prezydenta są jednak same bloki, a i las blisko. Może tam smogu nie widać? Jednak, gdy Pan Tadeusz jedzie rano do pracy, albo zasiada już w fotelu, to z piątego piętra w urzędzie powinien zauważyć problem. Chyba, że wiedzę o smogu czerpie z filmików z YouTube, które tak namiętnie udostępniają jego pracownicy na facebookowym profilu miasta. Bo na pewno na wskaźniki stacji badawczych nie patrzy.

 

Bociany wracają do Polski! Zobacz, kiedy będzie wiosna

Bociany wracają do Polski! Zobacz, kiedy będzie wiosna

 

Chyba nic bardziej nie zwiastuje wiosny jak bociany w gniazdach. Jako, że nasze piękne ptaki, głównie mieszkające na Podlasiu szykują się już do lotu, to można przewidzieć, że rychło wraz z nimi pojawi się wiosna. Bociany w Afryce przebywają od RPA, Kongo po Egipt i Izrael. To właśnie na terenie tego ostatniego państwa badacze zaobserwowali „Sejmiki bocianie” czyli wspólne zbieranie się ptaków na polach. Tak dzieje się, gdy nasze bociany planują odloty z Polski lub do Polski.

 

To, że wybierają zawsze nasz kraj nie jest przypadkowe. Są tutaj dla nich idealne warunki do rozmnażania. Czyli umiarkowany klimat, a także pola pełne owadów i… żab. Tego wszystkiego nie brakuje im właśnie wiosną, a także gdy lato nie jest przesadnie suche. Dopiero coraz niższe temperatury oraz suche pola skłaniają te ptaki do odlotów z Polski. Bociany bardzo też lubią towarzyszyć rolnikom przy żniwach. Bowiem kombajny odsłaniają pola i łatwo wtedy o pożywienie. 

 

Najważniejsza jest jednak informacja kiedy może być wiosna. Łatwo to obliczyć. Bociany dziennie lecą od 100 do 200 km. Nie lecą jednak po linii prostej. Cały czas trzymają się wybrzeża. Oznacza to, że przed bocianami z Izraela jest aż 3500-4000 km drogi. Oznacza to, że w Polsce pojawią się za około 20-40 dni. Zatem pierwsze ptaki w gniazdach powinniśmy zaobserwować między 10 a 31 marca. Prognozy długoterminową mówią, że na początku marca może nastąpić ocieplenie. Być może bociany będą dryfować w powietrzu razem z ciepłym wiatrem z powietrza. 

Wkrótce w telewizji zobaczymy serial kręcony na Podlasiu

Wkrótce w telewizji zobaczymy serial kręcony na Podlasiu

Już za miesiąc w Canal+ będzie można obejrzeć nowy serial, którego akcja częściowo dzieje się na Podlasiu. Czy klimatyczne miejsca naszego regionu przypadną do gustu widzom? Na ekranie zobaczymy Michała Żurawskiego, Cezarego Łukaszewicza, Katarzynę Wajdę, Annę Nehrebecką, Jerzego Schejbala czy Mariusza Jakusa, który wcieli się w białostockiego policjanta.

 

Serial opowiada o tym jak inspektor Adam Kruk (Żurawski) przyjeżdża z Łodzi do Białegostoku – swojego rodzinnego miasta. Będzie tu szukać porwanego nastolatka, a także będzie się zmagać z własną przeszłością. Zapowiada się ciężka, mroczna, kryminalna historia.  Niestety scenarzyści nie chcieli zrealizować serialu w całości na Podlasiu. W niektórych scenach jako Podlaskie wystąpi… miasto Łódź. Głównym problemem były odległości od plenerów. Żeby realizować zdjęcia w „podlaskiej dziczy” trzeba sporo się najeździć. Przy produkcji serialu, gdzie używa się bardzo dużej ilości sprzętu, kostiumów i pracy ludzi jest to naprawdę wielki problem logistyczny. Dużo łatwiej jest zrealizować wszystko w filmowej Łodzi, gdzie wszystko jest na miejscu. Jednak, jak to się mówi sztuka nie uznaje kompromisów. Dlatego też na szczęście w filmie zobaczymy Białystok, Supraśl, Czarną Białostocką czy też Kruszyniany. Oprócz policjantów pojawi się też postać szeptuchy.

 

Premiera już 18 marca 2018, o godz. 21.30 w Canal+. Mamy nadzieję, że Podlaskie będzie przedstawione godnie.

Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. Ogłaszamy wielki konkurs miast!

Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018. Ogłaszamy wielki konkurs miast!

Portal Podlaskie.TV ogłasza I konkurs Najlepsze miasto Województwa Podlaskiego 2018! Stawką jest film promocyjny dla Twojej małej ojczyzny. Stworzymy taki dla zwycięskiego miasta. I teraz najważniejsze – wcale nie wygrywa te miasto, które tylko dostanie najwięcej głosów, liczy się bowiem pracowitość i pomysłowość!

Kto zatem wygra? Najbardziej pracowite społeczności! 

Wyszliśmy z założenia, że najwięcej głosów otrzymałoby te miasto, które ma najwięcej mieszkańców. Jakie szanse miałyby Kleszczele z Białymstokiem? Dlatego sposób na wygraną będzie trudniejszy, bo wymagać będzie internetowej pracowitości danej społeczności. Wygranych ogłosimy Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018W nagrodę zaś – stworzymy film promocyjny danego miasta, którym będziecie mogli szczycić się przed innymi. 

 

Konkurs będzie składać się z 5 etapów. 

1. Głosowanie na miasto (Wyliczymy procenty: liczba głosów z liczby mieszkańców – 100 punktów za każdy 1 proc.)

 

2. Bitwa na fotki (miasto z największą liczbą punktów zmierzy się z miastem o najmniejszej liczbie. Fotki z miasta, które otrzyma więcej lajków sprawią, że miasto przechodzi dalej zgarniając punkty przegranego). 

 

3. Wybór Miss i Mistera (pozostanie 10 miast, które miało najwięcej punktów. 2 miasta, które zdobędą tytuły Miss lub Mistera przechodzą do finału).

 

4. Wybór Szalonego Dzieciaka (pozostanie 8 miast. Jedno miasto, które zdobędzie tytuł Szalonego Dzieciaka przechodzi do finału).

 

5. Wielki finał (Walka każdego z każdym. Miasto, które dostanie najwięcej głosów – po 3 punkty za każde zwycięstwo, 1 za każdy remis, 0 za przegraną – w potyczkach miasto vs miasto wygrywa wielki finał i zostaje ogłoszone Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018 i zdobywa nagrodę).

 

Konkurs i pierwsze głosowanie rusza 1 marca 2018. Do tego czasu rozpowszechniajcie informację wśród znajomych, mobilizujcie się tak, by to Wasze miasto wygrało konkurs!

Dokładne informacje o konkursie:

W województwie podlaskim jest 40 miast. Każde ma identyczne szanse na wygraną. Całość będzie się składać z kilku etapów.

 

Etap 1 – kapitał

Każde z miast dostanie na początku zabawy punkty. Będą one wyliczone na podstawie ilości głosów na dane miasto w proporcji do ilości mieszkańców.

 

Przykład: 

– 1 głos to 1 mieszkaniec. Białystok liczy 296 628 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 500 głosów. Jest to 0.16 proc. mieszkańców czyli w zabawie tyle samo głosów. Miasto otrzymuje 16 punktów.

 

– Kleszczele liczą 1326 mieszkańców. W głosowaniu otrzymuje 1326 głosów. Oznacza to wynik na poziomie 100.00 proc. Ilość punktów? 10 000 punktów. 

 

– Możliwy jest też wynik powyżej 100 proc. Jeżeli miasto otrzyma 354 proc. będzie to adekwatnie przeliczone na 35 400 punkty.

 

Etap 2 – bitwa na fotki

Nie oznacza to jednak, że małe miasta będą faworyzowane, a dużym będzie trudniej. Dlatego też po drugim etapie odpadnie połowa miast. Silniejsi przejmą punkty tych co odpadli. W drugim etapie będzie turniej miast. Miasta stoczą wirtualną bitwę o punkty między sobą. Głosować zaś będą wszyscy, których przekonacie do głosowania.

 

– Bitwę stoczą ze sobą miasta, które będą miały najmniej punktów z tymi, które punktów mają najwięcej. Do tego doliczone zostaną punkty z drugiego etapu zabawy.

 

– Na przykład najwięcej punktów będą miały Suwałki, zaś najmniej Brańsk. Mieszkańcy obu miast będą wysyłać zdjęcia ze swoich miast. Galeria oraz poszczególne zdjęcia, które otrzymają łącznie więcej „lajków” na Facebooku wygrają dla miasta drugi etap. Głosować może każdy użytkownik Facebooka, więc warto mobilizować kogo się da.

 

– Na przykład Suwałki wyślą łącznie 24 zdjęcia, zaś Brańsk 32 zdjęcia. Galeria tego pierwszego miasta otrzyma „100 lajków”, zaś poszczególne zdjęcia w galerii łącznie 154 lajki. Suwałki dostaną 254 punkty. Wygrywa te miasto, które otrzyma więcej punktów. 

 

– Następnie przegrane miasto odda swoje punkty z poprzedniego etapu wygranemu. 

 

Etap 3 – Miejska Miss i Mister

W tym etapie pozostanie już tylko 20 miast. Każde z nich będzie miało już sporo punktów. Szkoda, by taki kapitał zmarnował się. Uratować miasto może tylko piękna kobieta i przystojny mężczyzna! 

 

– Wszystkie mieszkanki i mieszkańcy z pozostałych w zabawie 20 miast, którzy uważają, że mają nieprzeciętną urodę mogą wysłać swoje zdjęcie oraz weryfikację.

 

– Na zdjęciu musi być odsłonięta twarz, a także widoczna cała sylwetka. 

 

– Zdjęcie może być wykonane profesjonalnie lub amatorsko

 

– Ze zgłoszeniem należy wysłać zdjęcie weryfikacyjne (fotka z kartką w ręku z napisem „konkurs miast”)

 

– Najpierw wszyscy uczestnicy konkursu będą głosować na wszystkie zgłoszenia. Każde zdjęcie oddzielnie (bez informacji z jakiego miasta jest kandydat)

 

– Po głosowaniu wszystkim miastom zsumujemy i doliczymy punkty z głosowania na kandydatów z ich miast

 

– Ostatnim punktem tego etapu będzie wybór Miss i Mistera z 10 kandydatów (również bez informacji o mieście kandydata)

 

– Tu także doliczymy wszystkie punkty miastom, zaś wybór Miss lub Mistera zagwarantuje miastu udział w finale!

 

– 8 pozostałych miast, które po wszystkich podliczeniach będzie miało najwięcej punktów przejdzie do przedostatniego etapu. 

 

Etap 4 – Szalone dzieciaki

W tym etapie ostatnie punkty będą zdobywać szalone dzieciaki. Wystarczy zrobić nietuzinkowe zdjęcia swoim pociechom, a następnie zgłosić do konkursu. Wspólnie wybierzemy najbardziej szalone zdjęcia dzieciaków. W finale znajdzie się miasto z Miss, Misterem, Szalonym Dzieciakiem, a także dwa miasta z największą ilością punktów.

 

– W tym etapie zostanie 8 miast walczących o tytuł Szalonego Dzieciaka i o kolejne punkty

 

– Rodzice wysyłają zdjęcia swoich szalonych pociech z krótkim opisem sytuacji na zdjęciu, a także zdjęcie weryfikacyjne rodzica z dzieckiem i kartką z napisem „konkurs miast”

 

– Tutaj analogicznie jak w poprzednim etapie najpierw uczestnicy głosować będą na wszystkie zdjęcia, potem na 8 finałowych zdjęć Szalonych dzieciaków. Po obu głosowaniach doliczymy punkty, zaś w obu głosowaniach nie będzie znane miasto. Ujawnimy to dopiero, gdy będzie wiadomo, które zdjęcie wygrało. Miasto Szalonego Dzieciaka będzie w finale.

 

Etap 5 – Finał

W finale znajdzie się 5 miast. Te, które zdobędzie tytuł Miss, tytuł Mistera, tytuł Szalonego dzieciaka, a także 2 pozostałe miasta, które w zabawie zgromadziły największą ilość punktów. 

 

– Ostateczne rozstrzygnięcie to będzie głosowanie typu „każdy z każdym”. Czyli seria głosowań „Miasto A czy miasto B”. Każde miasto jak w piłce nożnej dostanie 3 punkty za wygraną, 1 punkt za remis, 0 za przegraną. Pierwsze w tabeli miasto zostaje ogłoszone Najlepszym miastem Województwa Podlaskiego 2018. Zaś Podlaskie.TV wyrusza do zwycięskiego miasta, by nagrać tam film promocyjny.

Idzie wiosna? Zwierzęta już zaczynają się szykować

Idzie wiosna? Zwierzęta już zaczynają się szykować

Pogoda jak na początek lutego jest dosyć zaskakująca. Zwykle o tej porze jest wszędzie biało, a śniegu dosypuje regularnie. W ostatnim czasie natura cały czas zaskakuje. W ubiegłym roku, przez prawie cały lipiec padało, a o słonecznej pogodzie w większości lata było można raczej pomarzyć, tak teraz nie ma prawdziwej zimy. Biało na Podlasiu było przez kilka dni. Pogoda jest tak nieoczywista, że zwierzęta szykują się już do wiosny. Bobry zaczęły budować żremia, a łosie zrzucają już z głów stare łopaty. wkrótce mogą pojawić się dzikie gęsi, a jelenie zaczną podobnie jak łosie zrzucać poroże, by pod koniec lata znów mieć okazałe.

 

Luty to także okres godowy. Wiewiórki mają się ku sobie, a także Bieliki. Co ciekawe – nasze narodowe ptaki można obserwować na niebie, jak razem wykonują loty godowe. Jest to wspaniałe przedstawienie. Jeżeli ktoś chciałby wybrać się, by zobaczyć na żywo jak to wygląda, to może pojechać do Puszczy Knyszyńskiej lub Puszczy Białowieskiej, a także w Biebrzańskim Parku Narodowym. Bieliki spotkamy także przy Bugu, Narwi oraz na bagnach w okolicach Suraża. Ptak ten żeruje głównie w pobliżu zbiorników wodnych i na terenach podmokłych, gdzie poluje na ryby i ptactwo wodne. Zimą nie stroni od padliny.

 

Tłusty czwartek na Podlasiu.

Tłusty czwartek na Podlasiu.

Tłusty Czwartek i dawne zwyczaje, jakie panowały tego dnia na Podlasiu. Do dzisiaj w niektórych miejscowościach obchodzi się go odświętnie. Dziś masowo kupujemy pączki w cukierniach, dyskontach i hipermarketach. Ich smak znacząco się różni od dawnych wypieków, które samodzielnie gospodynie przygotowywały w domach. Oprócz pączków wypiekano także chrust, którymi częstowano swoich gości podczas wieczornych, zakrapianych uczt. Oczywiście Tłusty Czwartek wypada tydzień przed Środą Popielcową. Dawniej trzy dni przed tym świętem nazywano „Kusakami”. Wówczas we wszystkich karczmach bawiono się. Panny oraz kawalerzy ze wsi do karczmy przyciągali drewniany kloc. Następnie polewano ich wodą, do momentu, gdy wszyscy wkupili się swoimi poczęstunkami w łaski pozostałych biesiadników. Przyciągnięty kloc służył do kolejnej zabawy. Skakano przez niego „na len” oraz na „owies”. Wyznaczało to wielkość zbiorów. Kolejnego dnia od domu do domu chodzili „przebierańcy”, którzy prosili gospodarzy o podarki. Otrzymywali słoninę, chleb oraz nocleg.

Tłusty Czwartek – pączkowa tradycja

W dzisiejszych czasach Tłusty Czwartek polega głównie na objadaniu się pączkami bez opamiętania. W kolejne dni ludzie wychodzą do miast i bawią się dyskotekach po raz ostatni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, w czasie którego wyciszają się. Czas wolny spędzają np. na czytaniu książek i rozmyślaniu. Polacy czerpią jednak dużymi garściami z zachodu. Przestają obchodzić post, zaś kolejne weekendy do Wielkanocy traktują tak samo jak poprzednie weekendy. Na Podlasiu jednak czas płynie wolniej i zachodnie zwyczaje docierają tu też niezbyt szybko. O ile w Białymstoku nie jest to aż tak widoczne, a kluby muzyczne funkcjonują normalnie, to w pozostałych podlaskich miastach pod koniec tygodnia w lokalach wieje pustkami. Oczywiście nie można zapomnieć o istnieniu „Pączków serowych podlaskich”. Oto przepis:

 

Składniki:

– 2 szklanki mąki krupczatki (typ 450)
– 30 dag półtłustego sera twarogowego
– 3 łyżki cukru
– 1/3 szklanki mleka
– 6 dag masła
– 3 dag drożdży
– 2 całe jajka
– 2 żółtka
– łyżka soku pomarańczowego
– skórka otarta z pomarańczy
– sól
– 750 ml oleju do smażenia
– cukier puder do posypania

 

Sposób wykonania:

Połącz rozczynione drożdże z mielonym twarogiem, dodając stopniowo skórkę i sok z pomarańczy, aby uzyskać kremową masę. Następnie stopniowo wlewaj do niej utartą mieszaninę masła, cukru i jaj, cały czas dokładnie mieszając, aż uzyskasz jednolitą konsystencję. Dodaj przesianą mąkę z solą, wyrabiając ciasto, które następnie pozostaw do wyrośnięcia w cieple. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, formuj z niego niewielkie kule, układając je na stolnicy posypanej mąką. Po wyrośnięciu smaż partiami na rozgrzanym tłuszczu, a następnie odsącz na papierowym ręczniku. Posyp końcowy produkt cukrem pudrem, aby uzyskać chrupiącą i słodką przekąskę.

 

Smacznego!

Dawne cmentarze w Białymstoku. Zamienione w bazary, parkingi i miejsca rozrywki

Dawne cmentarze w Białymstoku. Zamienione w bazary, parkingi i miejsca rozrywki

Nawet najbardziej prymitywne plemiona na świecie, po śmierci swoich bliskich urządzają jakiś rodzaj ceremoniału pożegnalnego. Dzisiaj opowiemy o tym jak rozwijał się Białystok, a wraz z nim nekropolie, których na początku XX wieku było w mieście aż 9! Dzisiaj na dawnych cmentarzach znajdują się 2 kościoły, Park Centralny, Opera, zamykany właśnie parking przy ZUS-ie i odgrodzony pusty teren przy Młynowej. W przeszłości były też bazary, amfiteatr i parkingi dla taksówek bagażowych. Zaś macewy z żydowskich cmentarzy można było znaleźć na podwórkach okolicznych domów i… w rozebranym już murku przy białostockim ratuszu.

Białystok przypominał wieś

W Białymstoku przez swoją historię, sąsiadowały ze sobą różnie wyglądające cmentarze. Historię białostockich nekropolii zaczniemy od XVIII wieku. Warto przypomnieć, że wcześniej na mapie w okolicy były ważniejsze miasta takie jak Suraż, Tykocin czy Grodno. Zaś Białystok był malutkim drewnianym miasteczkiem przypominającym wieś. Dzisiejsza stolica województwa podlaskiego zaczęła się rozbudowywać na początku XVIII wieku właśnie. Zaczęli tu przyjeżdżać katolicy, a także Żydzi. Miasto zamieszkiwali również ewangelicy, którzy pracowali na dworze Jana Klemensa Branickiego. Wtedy to miasteczko było jeszcze w Polsce, lecz należy pamiętać, że w kolejnych dekadach nastąpiły czasy rozbiorów. Dlatego też w 1795 roku, po III rozbiorze Białystok został włączony do Prus Nowowschodnich, później był częścią Imperium Rosyjskiego. W tym czasie Białystok intensywnie się rozwijał. Miasto było zamieszkiwane w większości przez Żydów, Polaków, Niemców, a później też Rosjan, Białorusinów, Litwinów i Tatarów.

 

W ciągu 100 lat przez Białystok przewinęła się niesamowita liczba osób o różnych kulturach, narodowościach czy wyznaniach. Ludzie tu się rodzili, ale też umierali. Stąd też powstawały kolejne cmentarze. W okolicach dzisiejszego centrum Białegostoku było aż 5 nekropolii! Niemalże obok siebie funkcjonowały dwa cmentarze żydowskie, prawosławny, ewangelicki oraz dwa katolickie. Jeden z nich znajdował się wokół dzisiaj już najstarszego budynku w mieście – kościoła pw. Wniebowzięcia N.M.P. Teraz stoi tam między innymi Bazylika Mniejsza (Katedra). Drugi cmentarz zorganizowany był wokół kaplicy Św. Rocha (dzisiaj to Kościół Św. Rocha). W tym pierwszym najpierw chowano parafian, zaś później tylko wybitnych mieszkańców – w tym, w krypcie, hetmanową Izabelę Branicką. Cmentarza przestano używać w latach 70. XVIII wieku. 130 lat później na tym terenie zaczęto wznosić neogotycką dobudówkę. Natomiast cmentarz przy kaplicy św. Rocha (kościół zaczął istnieć od 1925 roku) funkcjonował mniej więcej od 1750 roku. Co ciekawe, nekropolia ta wówczas był poza granicami Białegostoku. Dzisiaj skrzyżowanie Św. Rocha i H. Dąbrowskiego to niemalże ścisłe centrum stolicy województwa podlaskiego! Cmentarz był przepełniony już około 1760 roku. W tym samym roku powstał też pierwszy żydowski cmentarz przy ul. Sosnowej (dzisiaj to Park Miejski przy Teatrze Lalek). Wcześniej osoby wyznania mojżeszowego były chowane prawdopodobnie w Tykocinie. Niezależna od tego miasta białostocka Gmina Żydowska powstała dopiero w 1745 roku.

Manchester północy

W kolejnych latach zmieniła się struktura wyznaniowa miasta. W 1796 roku, Białystok został ustanowiony stolicą departamentu Prus Nowowschodnich. Do miasteczka przyjechało około 1000 osób. Urzędnicy, rzemieślnicy, a także wojskowi z rodzinami. U schyłku XVIII wieku władze pruskie utworzyły cmentarz wielowyznaniowy na Wzgórzu św. Marii Magdaleny. Wiemy o nim nieco więcej, gdyż od 2002 roku archeolodzy badali jego tereny aż 3 krotnie. Najpierw przy przyłączaniu wodociągu do cerkwi na wzgórzu, później przy rozbiórce amfiteatru i budowie Opery, zaś ostatni raz w 2010 roku – gdy przebudowywano ul. Kalinowskiego. W wyniku ostatnich badań odkryto 387 grobów oraz szczątki 398 osób. Warto zaznaczyć, że w tamtych czasach Białystok zamieszkiwało około 3500 osób. Było 1500 katolików, 1500 Żydów, a także 500 unitów – o których niewiele wiadomo. Dzięki badaniom wiemy, że mieszkańców nie zawsze chowano w trumnach. Przy pracach archeologicznych odkopano także metalowe i szklane guziki oraz tryptyki podróżne i mosiężne unickie krzyżyki. Naukowcy odkryli również fragment bramy cmentarnej oraz aleję prowadzącą do kaplicy i cerkwi.

 

W 1807 roku Białystok był pod zaborem rosyjskim. To spowodowało, że do miasta zaczęli napływać prawosławni. W ciągu 30 kolejnych lat zamieszkało tu około 500 osób tego wyznania. Nasze miasto mocno się rozrastało. Dlatego też potrzeba było nowych miejsc na cmentarze. Szczególnie, że kolejne 50 lat miasto rozwijało się wręcz gwałtownie. Wszystko dlatego, że Białystok w 1834 był granicą celną pomiędzy Królestwem Polski a Imperium Rosyjskim.

 

 

W 1843 roku cmentarz na wzgórzu św. Marii Magdaleny stał się nekropolią prawosławną. Granica celna została zniesiona w 1851 roku, lecz nie zahamowało to rozwoju miasta. Fabrykanci z Łodzi zaczęli przenosić się masowo do Białegostoku. Wtedy miasto zostało okrzyknięte „Manchesterem północy”. W 1860 roku miasto liczyło już 16500 mieszkańców. W ciągu 60 lat wzrost populacji wyniósł 400 procent! To wszystko spowodowało, że ówczesne władze musiały zacząć myśleć o nowych cmentarzach poza miastem.

Nowy cmentarz po epidemii cholery

Miasta nie wyludniła nawet epidemia cholery, która w 1831 roku zabrała ze sobą na tamten świat 2000 osób. Po masowej śmierci tylu osób powstał cmentarz żydowski przy ul. Bema, gdyż to głównie wyznawców wiary mojżeszowej dotknęła choroba.

 

Miasto rozwijało się tak mocno, że w latach 80. XIX wieku zaplanowano 4 różne cmentarze przy dzisiejszej ul. Wasilkowskiej, Wysockiego, Wschodniej i Raginisa. Pierwszy pochówek odbył się w 1885 roku – na cmentarzu ewangelickim (którego tylko fragment istnieje do dziś). Cmentarz prawosławny przeniesiono w 1887 roku. W tym samym roku powstał też nowy cmentarz przy dzisiejszej ul. Raginisa. Najpóźniej chowano Żydów na dzisiejszej ul. Wschodniej, bo dopiero od 1890 roku.

 

 

Cmentarze w centrum miasta, choć już nieczynne istniały jeszcze przed 1939 rokiem. II Wojna Światowa zmieniła Białystok na zawsze. Dzisiejsza stolica województwa podlaskiego mimo utraty dawnych obywateli nie utraciła swojego wielokulturowego i wielowyznaniowego ducha. Obecnie zamieszkiwana jest głównie przez katolików i prawosławnych, a także z garstką mieszkańców wyznających inne religie.

Koniec parkowania na byłym cmentarzu. Petenci będą wściekli.

Koniec parkowania na byłym cmentarzu. Petenci będą wściekli.

Każdy, kto załatwiał cokolwiek w białostockim ZUS i przyjechał samochodem wie doskonale jaką mordęgą jest zaparkowanie samochodu w okolicy. Jedyna możliwa opcja to dziki parking w pobliżu budynku. Teren zostanie jednak za kilka dni ogrodzony. Wszystko dlatego, że w przeszłości na całym obszarze przy ZUS znajdował się cmentarz, tymczasem, gdy porządkowano go to zagospodarowano tylko część. Ułożono płyty, a także Gwiazdę Dawida z bukszpanu.

 

Zarząd Mienia Komunalnego w Białymstoku, który gospodaruje tym terenem wyłonił już firmę, która ogrodzi teren. Wczoraj rozpoczęły się pierwsze prace. Do piątku teren powinien być całkowicie ogrodzony. Odseparowanie byłego cmentarza i sprawienie, by kierowcy nie parkowali na grobach jest słuszne, ale powstaje pytanie – gdzie mają pozostawiać auta kierowcy? 

 

Miejsc parkingowych w okolicy jest jak na lekarstwo, tymczasem w obecnym miejscu potrafiło stać nawet kilkadziesiąt samochodów. Brak miejsc parkingowych w Białymstoku jest problemem głębszym, który omówimy w oddzielnym artykule.

Bardzo cenne znalezisko! Opisuje tragiczne chwile Białegostoku

Bardzo cenne znalezisko! Opisuje tragiczne chwile Białegostoku

Znaleziono pamiętnik z getta w Białymstoku, które utworzyli niemieccy naziści okupujący Polskę podczas II Wojny Światowej. To bardzo cenne odkrycie. Swoje myśli na bieżąco spisywał 18-letni Żyd Dawid Szpiro. Getto istniało 26 lipca 1941 roku. Mieszkało w nim ponad 40 tys. Żydów z Białegostoku oraz okolic. Główna brama do wydzielonej dzielnicy żydowskiej znajdowała się przy ul. Kupieckiej w pobliżu skrzyżowania z ul. Lipowej (dzisiaj Kupiecka to ul. Malmeda). Do Getta można było wjechać także przy Jurowieckiej 4, a także przy skrzyżowaniu Fabrycznej i placu Wyzwolenia (okolice Komendy Wojewódzkiej Policji).

 

Tydzień po utworzeniu getta weszło w życie rozporządzenie, które zakazywało Żydom opuszczać getto pod groźbą śmierci. Ponadto każdy z nich musiał nosić białe opaski z gwiazdą Dawida, a także żółte gwiazdy na lewej stronie klatki piersiowej, a także gwiazdę na plecach. Racjonowano także żywność. Żydzi nie mogli kupować jedzenia w poza gettem, zaś osoby pracujące otrzymywały 0,5 kg chleba dziennie. Później 0,3 kg. W getcie zaczął szybko panować głód, bo wkrótce zakazano także handlu.

 

Żywność, nielegalnie dostarczali Żydom, ryzykując życie Polacy. Przyłapanym groziła wywózka do niemieckiego obozu koncentracyjnego. Życie codzienne w getcie opisywał Dawid Szpiro. Jest to jeden z bardzo niewielu dokumentów z tamtego okresu. 18-latek pisał między innymi o tym, że uciekł z Supraśla do Białegostoku, tam zamieszkał w getcie i pracował w policji. Dawid Szpiro opisywał okupację sowiecką, ale też niemiecką. Z pamiętnika można się dowiedzieć, że Białystok był mocno zniszczony, lecz ludzie starają się żyć normalnie – kochają, żenią się, rodzą dzieci. 18-latek opisywał także swoją pracę.

 

Pamiętnik kończy się w lipcu 1943 roku. Autor najprawdopodobniej wojny nie przeżył. Niemcy 5 lutego 1943 roku zaczęli wyłapywać wytypowane osoby do wywózki do obozu zagłady w Treblince, która jest oddalona od Białegostoku około 90 km. Historycy przyjmują, że w ciągu 8 dni Niemcy wywieźli z getta ok. 12 tys. osób, zaś 2 tys. zamordowali.

 

Dobra wiadomość dla turystów. Zapłacimy kartą w pociągach regionalnych!

Dobra wiadomość dla turystów. Zapłacimy kartą w pociągach regionalnych!

Dobra wiadomość dla turystów. Zwiedzając województwo podlaskie nie będą musieli przejmować się brakiem kas na zamkniętych dworcach kolejowych, a także brakiem bankomatów w pobliżu w mniejszych miejscowościach. Takie miejscowości jak Augustów, Knyszyn czy Osowiec-Twierdza są często odwiedzane, a dojazd do nich możliwy jest pociągiem. Turyści jednak muszą kupować bilety bezpośrednio w pociągu. Muszą też płacić za nie gotówką. Na szczęście to się zmieni.

 

Już niedługo za bilet w pociągu Polregio zapłacimy kartą. Przewozy Regionalne podpisały umowę na dostawę nowoczesnych terminali mobilnych. Warto przypomnieć, że od dawna za bilet kartą można zapłacić w pociągu Intercity. Teraz taka możliwość pojawi się w pociągach regionalnych. Tylko się cieszyć, że XXI wiek zawita również i tutaj.

Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu. Do dziś wywołuje kontrowersje.

Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach wiele lat temu. Do dziś wywołuje kontrowersje.

Kim był Aleksander Węgierko – patron Teatru Dramatycznego w Białymstoku? Aleksander Węgierko był aktorem i reżyserem teatralnym, a także dyrektorem artystycznym tetarów. Założył Teatr Dramatyczny w Białymstoku. Przyszło mu żyć w trudnych czasach. W 1940 roku Białystok był pod okupacją sowiecką. Właśnie wtedy do miasta przyjechał Aleksander Węgierko, wtedy doświadczony już aktor, a także dyrektor artystyczny teatrów w Krakowie, Warszawie i Grodnie.

 

Teatr w Białymstoku otrzymał fundusze, zaś gmach został rozbudowany. Żeby to było możliwe, Aleksander Węgierko musiał dobrze żyć z ówczesnymi władzami. I właśnie rozpala od lat podlaskich polityków. Pada pytanie czy jest godzien patronować białostockiemu teatrowi. Aleksander Węgierko był patronem teatru od wielu lat. W 2007 roku radni wojewódzcy nie potrafili zbudować koalicji, w związku z tym władzę przejął komisarz. Rozpisano też nowe wyboru. W tym czasie Związek Piłsudczyków zwrócił się o zmianę patrona. Jako argument padło zdanie, że Węgierko współpracował z okupantem sowieckim. Patronem na pół roku został Józef Piłsudski.

 

Kiedy politycy już doszli do porozumienia radni Platformy Obywatelskiej oraz Lewicy przywrócili poprzedniego patrona. Sprawa jednak się nie skończyła. W ostatnim czasie rząd zajął się dekomunizacją. W jej ramach znów wrócił temat Aleksandra Węgierki. IPN wydał opinię, która mówi, że władze nie są zobligowane do zmiany patrona, gdyż patronowanie teatrowi przez Węgierkę nie można uznać za propagowanie komunizmu lub ustroju totalitarnego.

 

IPN stwierdził też, że nie ma powodu, by oskarżać Węgierkę o współpracę z NKWD czy wrogość wobec kultury polskiej, wręcz odwrotnie – zarówno repertuar teatru (w tym wieczór mickiewiczowski), jak i opieka, jaką roztaczał nad członkami zespołu, chroniąc przed wywózkami, wystawiają mu dobre świadectwo. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej.

Góry na Podlasiu. Podlasie skrywa niezwykłe szczyty

Góry na Podlasiu. Podlasie skrywa niezwykłe szczyty

Góry na Podlasiu? Tak, na Podlasiu są góry! Nieopodal Białegostoku leży mała miejscowość tuż przy samej Puszczy Knyszyńskiej. Nazywa się Kołodno. Nazwa być może niewiele mówi nawet rodowitym mieszkańcom stolicy województwa, ale gdy powiemy „Królowy Most”, to od razu wszystko wiadomo. O Królowym Moście mogliśmy się dowiedzieć z filmu „U Pana Boga za piecem”. Choć same filmowe miasteczko jest fikcyjne, to wieś pod Białymstokiem o takiej nazwie jak najbardziej prawdziwa. Można tam zwiedzić cerkiew, odpocząć przy grillowych wiatach, lub przejść się traktem napoleońskim i obejrzeć tereny, na których rozgrywało się Powstanie Styczniowe.

Jednak to co najciekawsze znajduje się zupełnie obok. W małej, zapomnianej wsi Kołodno (gdzie kończy się droga) można wspiąć się na najwyższy szczyt na Podlasiu. Tak, na Podlasiu są góry!

Gdzie szukać gór na Podlasiu?

Kołodno to malownicza wieś położona w powiecie suwalskim, w województwie podlaskim, w północno-wschodniej Polsce. Miejscowość ta znajduje się około 20 kilometrów na południe od Suwałk. Wieś Kołodno otoczona jest przepięknymi lasami, jeziorami i polami, co czyni ją idealnym miejscem dla osób pragnących kontaktu z przyrodą i odpoczynku na łonie natury. Okolica obfituje w liczne szlaki turystyczne, które umożliwiają piesze i rowerowe wycieczki, a także wspięcie się na góry.

Piękne krajobrazy górskie Podlasia

Mówimy tutaj dokładnie o Wzgórzach Świętojańskich składających się z Góry Kopnej, Góry Św. Jana oraz Góry Św. Anny. Ta druga jest najwyższa, bo znajduje się 209 metrów n.p.m. Ostatnia góra jest 7 metrów niższa. Trafić na górę jest bardzo łatwo. Można to zrobić aż trzema drogami. Pierwsza znajduje się jeszcze w Królowym Moście, a w zasadzie na jego granicy. Idziemy szeroką drogą, a w pewnym momencie w lewo wydeptaną ścieżką zaczynamy się wspinać w górę. Jest stromo, ale da się wejść z rowerem.

Druga droga znajduje się w Kołodnie i prowadzi prosto na górę Św. Anny, do mogiły Powstańców. Stamtąd już blisko do wieży widokowej. Trzecie wejście jest lepsze jako zejście – gdyż prowadzi leśną drogą do asfaltowej ulicy. Niestety jest ona kręta i idąc pod górę łatwiej się zgubić. Na pierwszy raz warto wybrać wejście w Kołodnie. Widoki z dwupiętrowej wieży są piękne przez cały rok. Można wybrać się tam choćby i w ten weekend!

Kołodno to miejsce, które zachwyca swoją przyrodą, spokojem i urokiem. Jest doskonałym miejscem dla osób szukających wytchnienia od miejskiego zgiełku i chcących nacieszyć oczy bujną zielenią i czystym powietrzem.

Mural został naprawiony. Ślad po idiocie zniknął

Mural został naprawiony. Ślad po idiocie zniknął

Mural „utkany wielokulturowością” znajdujący się przy Al. Piłsudskiego został najpierw zniszczony przez idiotę, ale dobrzy ludzie nie pozostali bierni, dzieło znów jest odmalowane. Wszystko dlatego, że jakiś idiota nie mógł znieść widoku menory i namazał na niej swastykę. Po całej sprawie fragment muralu został zakryty. Następnie miejscy aktywiści, organizacje pozarządowe, a nawet prezydent Białegostoku razem spotkali się przy muralu, by go odmalować. Oczywiście zajął się tym autor muralu, lecz każdy mógł zostawić odbicie swojej ręki.

 

W ostatnim czasie TVN24 zrobił o Białymstoku reportaż, lub nazywając to wprost – paszkwil. Sugerując ustami wątpliwych autorytetów, że białostoczanie to neofaszyści i antysemici od urodzenia. Choć chyba wszyscy mieszkający tutaj zdają sobie sprawę, że jest to bzdura i potwarz, to niestety takie działania idiotów jak z pomazaniem muralu dają argumenty stacji TVN24 do produkowania takich paszkwili.

 

Warto przypomnieć, że Białystok jest jednym z najbezpieczniejszych miast w Polsce! Dlatego tym bardziej smuci fakt, że pojedyncze osoby raz na jakiś czas rujnują dobry wizerunek miasta. Nawet jeżeli ktoś ma jakieś zastrzeżenia do Żydów, to krytyka poprzez malowanie swastyk jest czymś tak idiotycznym, że trudno to komentować. Dlatego też możemy tylko zaapelować. Jeżeli będziecie widzieli, że po raz kolejny ktoś maże po ścianach, to nie odwracajcie wzroku, tylko reagujcie. Bo takim zachowaniem malujący pluje bezpośrednio na Białystok i białostoczan. Nie udawajcie wtedy, że to deszcz pada.

Na małym skrawku dobudują kamienicę. W ścisłym centrum miasta!

Na małym skrawku dobudują kamienicę. W ścisłym centrum miasta!

Krajobraz białostockiego centrum wkrótce zmieni się. Przechodząc obok Pałacu Branickich, ul. Kilińskiego będziemy mijać… nową kamienicę. Choć wydawało się, że ścisłe centrum miasta to już teren zamknięty pod względem architektonicznym, to jednak okazuje się, że znalazło się miejsce na kolejny budynek. I to w jakim miejscu! Na przeciwko dawnej loży masońskiej, a później książnicy, a także w sąsiedztwie prokuratury, dobudowany do budynku Hotelu Aristo zostanie kolejny budynek. Nowa kamienica będzie wyglądała jak przedłużenie sąsiedniej.

 

Na dole będą znajdować się lokale usługowe, zaś na górze mieszkania. Wszystko to na 130-metrowej działce! Już teraz można wysondować, że mieszkania w takim miejscu będą kosztować kosmiczne pieniądze. Zaś lokale usługowe na dole jeszcze więcej. Jeżeli chodzi o sam fakt budowy nowej kamienicy w tym miejscu, to mamy mieszane uczucia. Z jednej strony właściciel prywatnej działki może nią gospodarować zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego. Z drugiej jednak zdziwienie może wywoływać fakt, że urzędnicy w planie zezwolili na tego typu inwestycję.

 

I tutaj dochodzimy do filozoficznego pytania o wygląd centrum. Czy powinno ono pozostać terenem zamkniętym architektonicznie, czy powinniśmy umożliwić jego rozbudowę o nowe budynki. Można powiedzieć, że nowa kamienica była „wypadkiem przy pracy”, bo analizując mapy Białegostoku i jego ścisłego centrum, to drugiej takiej wolnej działki nie znajdziemy. Jednak jest sporo miejsc, które po przekształceniu mogłyby nadawać się na teren pod nowe budynki. Co wtedy?

Czy dojedziemy do Supraśla? Kłopoty przez dziwaczną inwestycję

Czy dojedziemy do Supraśla? Kłopoty przez dziwaczną inwestycję

Wydawałoby się, że droga z Białegostoku do Supraśla to prosta inwestycja. Każdy, kto jechał nią choć raz – widział, że nie jest skomplikowana. Kilka zakrętów, trochę prostych odcinków i to wszystko. Droga się jednak zużyła, postanowiono, że zostanie wyremontowana. Ktoś jednak wpadł na pomysł, by nieco wszystko skomplikować. Postanowiono nie tylko drogę poszerzyć, ale też zbudować obwodnicę malutkiej miejscowości Ogrodniczki, a także zbudować estakadę.

 

I tu zaczęły się wszystkie problemy. Bowiem Supraśl jest położony w Puszczy Knyszyńskiej. Można do niego dojechać przez Białystok lub mocno na około przez Sokółkę. Są też leśne szutrowe drogi. Wykonawca przebudowywanej drogi Białystok – Supraśl chce ją zamknąć na 3 miesiące, by wybudować estakadę. Z perspektywy samochodu osobowego problem nie byłby aż tak istotny, bo wystarczyłoby dostosować szutrową drogę choćby przez Studzianki. Jednak ciężarówki nie mogłyby taką drogą jeździć.

 

I tu rodzą się kolejne problemy. Supraśl byłby niemalże odcięty od większych dostaw. Po drugie wykonawca wcale się nie pali do budowy drogi zastępczej dla osobówek. Wolałby, gdyby objazd był przez Sokółkę, co według mieszkańców nie wchodzi w ogóle w grę. Ponadto brak normalnego dojazdu do Supraśla to same straty dla lokalnych przedsiębiorstw. Bowiem to miasteczko turystyczne.

 

Zachodzi pytanie – po co w ogóle ktoś chciał budować estakadę. To zwykła droga wojewódzka, która mogła być zwyczajnie szersza. I tak o to przez czyjąś głupotę narodził się problem, który ciężko rozwiązać. Wykonawca nowej drogi mógłby budować estakadę tylko w nocy, jednak to nie wchodzi w grę, ze względu na ochronę środowiska. Zatem najbliższy czas będzie dla Supraśla katastrofalny. Bo ktoś wymyślił nikomu nie potrzebną estakadę.

Puszcza Białowieska – magiczna, gdy spadnie śnieg

Puszcza Białowieska – magiczna, gdy spadnie śnieg

Puszcza Białowieska to jedna z ostatnich naturalnych, pierwotnych puszczy na terenie Europy. Znajduje się na granicy Polski i Białorusi, zajmuje obszar około 1500 km². Puszcza jest niezwykle bogata w różnorodne gatunki drzew, zwierząt i roślin, co czyni ją jednym z najcenniejszych ekosystemów w Europie.

Charakterystyczne dla Puszczy Białowieskiej są duże kompleksy lasów sosnowych, świerkowych i dębowych. Drzewa osiągają imponujące rozmiary, niektóre dęby mają ponad 500 lat. W niektórych rejonach można spotkać również jesiony, lipy czy brzozy.

Puszcza Białowieska

Puszcza Białowieska jest domem dla wielu gatunków zwierząt. Najbardziej znanym jest europejski żubr, symbol tej puszczy. Żubry żyją tu na wolności, tworząc jedną z największych populacji tych zwierząt w Europie. Oprócz żubrów, w puszczy spotkać można wilki, bobry, jelenie czy dziki. To raj dla miłośników natury i ekoturystyki.

W 1979 roku Puszcza Białowieska została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest to uznanie dla unikalnej przyrody oraz cel ochrony tej niezwykłej puszczy. Na terenie puszczy utworzono szereg rezerwatów przyrody, gdzie chronione są najcenniejsze fragmenty lasu, a także Jezioro Siemianówka, które jest otoczone malowniczym krajobrazem i stanowi atrakcyjne miejsce dla wypoczynku.

Ma ogromne znaczenie zarówno przyrodnicze, jak i kulturowe. To miejsce, gdzie można doświadczyć siły i piękna natury oraz odkryć dzikie, nieskażone miejsce na mapie Europy. To jedno z najcenniejszych miejsc dla ekologów, naukowców, ale również dla turystów poszukujących autentycznego kontaktu z naturą.

Bajkowy klimat w Puszczy Białowieskiej [ZDJĘCIA]

W ostatnim czasie wybraliśmy się w jej północną część. Zamiar był taki, by fotografować żubry, ale to co zobaczyliśmy po drodze całkowicie nas urzekło. Pod białym puchem ten nasz wyjątkowy las wygląda przepięknie. Klimat jest wręcz bajkowy. Póki śnieg jeszcze leży na drzewach polecamy wybrać się tam. Bo może tak jak my, natraficie nie tylko na żubry, ale też na wilki. Nie bójcie się też zagadać do miejscowej ludności, to ciepli, życzliwi ludzie, z którymi można wymienić parę słów na każdy temat. Poniżej nasza fotorelacja z północnej Puszczy Białowieskiej.

 

 

Białystok w staromodnym klimacie. Znani raperzy z Januszem Laskowskim

Białystok w staromodnym klimacie. Znani raperzy z Januszem Laskowskim

Dopiero 2018 rok się zaczął, a bez wątpienia ten utwór będzie jednym z najlepszych, które w tym roku będzie można posłuchać. A wszystko to z domieszką staromodnego Białegostoku, który przypomina klimatem przedwojenne Chanajki. W dodatku znów można posłuchać nieco zapomnianego Janusza Laskowskiego, który znany jest szerszemu gronu z „Beaty z Albatrosa”, zaś białostoczanom ze „Świat nie wierzy łzom” i jego teledysku, w którym śpiewając poruszał się po naszym mieście. 

 

Raper Lukasyno na swoim koncie ma bardzo wiele dobrych utworów, w wielu teledyskach widać jak bardzo utożsamia się z Białymstokiem oraz Podlasiem. Najnowszy utwór Steel Banging ft. Lukasyno, Nizioł, Janusz Laskowski – Bez sentymentu bez wątpienia wpisze się do kanonu najlepszych muzycznych utworów, które znakomicie promują Białystok. W teledysku możemy zobaczyć kadry z ul. Bema (okolice Aresztu Śledczego), Węglówki czy Zajazdu Leśnego w Czarnej Białostockiej.

 

Poniżej inne utwory Lukasyno, w których można poczuć Podlaskie i Białystok:

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=UExycagrpQY

Stare budynki w Białymstoku. Sukienna będzie wyremontowana, a reszta?

Stare budynki w Białymstoku. Sukienna będzie wyremontowana, a reszta?

Miasto postanowiło wyremontować kamienicę przy ul. Sukiennej. Obecnie przypomina ruderę, zyska blask, a następnie zostanie przekazana placówce opiekuńczo wychowawczej. To dobra decyzja, bo to co się dzieje z dawnymi budynkami w Białymstoku to zbrodnia na dziedzictwie miasta. Warto sobie zadać pytanie co z pozostałymi budynkami. Wiele z nich należy do prywatnych właścicieli, nie można ich nakłonić do remontów, ale można przygotować program, który będzie zachęcający do uczynienia tego. Skoro można oddawać ziemię pod kościoły z 90 procentową bonifikatą, to dlaczego by nie  wygospodarować podobnych kwot dofinansowujących remonty budynków. 

 

Od razu pada pytanie o celowość takiego działania. Bowiem znane jest stanowisko prezydenta, że nie każda drewniana chata to zabytek, ale czy oznacza to, że mamy pozbywać się dziedzictwa miasta tylko dlatego, że wygląda szpetnie? Zniszczyć jest łatwo, odbudować czy wyremontować trudniej. Jednak jeżeli w Białymstoku nie będziemy dbali o własną historię, to wkrótce będziemy przypominać Litwę, która nie ma własnego dziedzictwa narodowego, przez co możemy zwiedzić tam na przykład muzeum KGB, muzeum pieniędzy czy muzeum iluzji. 

 

Poniżej galeria budynków w mieście, które zasługują na to, by znów odzyskały swój blask. 

 

Żydowska menora zamalowana swastyką

Żydowska menora zamalowana swastyką

2 lata temu przy Al. Piłsudskiego powstawał mural symbolizujący włókiennicze tradycje miasta. Na malunku były umieszczone także symbole pamięci po dawnych mieszkańcach Białegostoku – Żydach, Rosjanach oraz Niemcach. W ostatnim czasie ktoś zamalował żydowską menorę, a w jej miejsce umieścił swastykę. Co ciekawe, mural powstawał tego samego dnia, w którym ulicami przechodził bardzo głośny i kontrowersyjny marsz narodowców – „Stop uchodźcom”. To właśnie osoby sympatyzujące z tym ugrupowaniem są w pierwszej kolejności podejrzewani o zamalowanie menory. Jednak warto mieć na uwadze, że nie raz dochodziło do prowokacji, za którymi stały środowiska lewicowe (Antifa). Ludzie powiązani z tą grupą nie raz dokonywali podobnych czynów, by zrzucić winę na narodowców właśnie. 

 

Nie wiadomo też czy swastyka nie powstała z inspiracji kogoś, kto nie zgadzał się z przekazem muralu. Bowiem jak już wspomnieliśmy – dawny Białystok był multikultorowy, zaś dawni mieszkańcy to także Niemcy. Nie sposób jednak nie pamiętać, że w 1941 roku zorganizowali w Białymstoku holocaust. Synagoga stojąca przy ul. Suraskiej została przez nich zamieniona w krematorium na raz spalono około 1000 Żydów. Swastyka domalowana mogłaby więc stanowić pewne „dopowiedzenie”. Jednak należy pamiętać, że ingerencja w dzieło artysty jest niedopuszczalna. Z takim przypadkiem jednak mieliśmy już do czynienia w Białymstoku. Przy placu NZS w Białymstoku (plac Uniwersytecki) do wielkiego pomnika doczepiono nielegalnie napisy „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Stał za tym klub Więzionych i Represjonowanych. Napisy zostały do dzisiaj. Nie ulega jednak wątpliwości, że malowanie swastyk nie jest dobrym pomysłem. Znak ten budzi jednoznaczne, negatywne skojarzenia i nie powinien być publicznie prezentowany w jakiejkolwiek formie.

Spotkać żubry. Najpierw obserwacja i plan, a na koniec zdjęcia

Spotkać żubry. Najpierw obserwacja i plan, a na koniec zdjęcia

Żubry, jak każde dzikie zwierzęta są płochliwe, jednak, gdy poczują zagrożenie, to mogą zaatakować i poturbować. Bezpieczna odległość między 800-kilogramowym bykiem, a człowiekiem to 50 metrów. W ubiegły weekend nam udało się podejść do nich na 100-200 metrów. 21-osobowe stado cały czas obserwowało nasze ruchy. Zbliżaliśmy się powoli. W pewnym momencie, wszystkie żubry zaczęły uciekać. Słychać było ciężki tupot.

 

Żubry są przyzwyczajone do obecności człowieka, ale nie oznacza to, że można do nich podejść i je pogłaskać. Wypatrzenie żubra nie jest takie proste. Częściej trzymają się bliżej lasu lub w pobliżu stogu siana. Rzadziej przebywają koło drogi.

 

Wyprawę na żubry trzeba zacząć jeszcze w nocy. Dzikie zwierzęta właśnie wtedy prowadzą głównie życie. Na miejscu, gdzie potencjalnie mogą przebywać żubry musimy być o takiej porze, by nie było jeszcze wschodu, ale było już na tyle jasno, by coś zobaczyć. Wtedy rozpoczynamy obserwację. Najlepiej mieć lornetkę. Następnie spokojnie obserwujemy całą okolicę. Jeżeli wypatrzymy jednego żubra, to prawdopodobnie obok są kolejne. Może być jednak tak, że to stary żubr, który został wygnany ze stada. Wtedy lepiej trzymać się z daleka, bo ryzyko ataku z jego strony jest duże.

 

Kiedy jesteśmy zdecydowani, to możemy zacząć powoli podchodzić. W pewnym momencie żubry Was zobaczą. Wtedy zaczną bacznie obserwować i analizować Wasze zamiary. Jeżeli będziecie powoli podchodzić, nie będziecie krzyczeć ani gwałtownie się poruszać, to nic Wam się nie stanie, ale ostrożność przede wszystkim. Zawsze miejcie gotową drogę ucieczki, a także nie podchodzić za blisko.

 

Żubry na Podlasiu spotkamy w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej oraz Puszczy Augustowskiej. Najwięcej osobników znajduje się w tej pierwszej.

Długi weekend w 2018. Sprawdź nasze propozycje na Podlasiu

Długi weekend w 2018. Sprawdź nasze propozycje na Podlasiu

Długi weekend  w tym roku kalendarz będzie obfity nie raz. Odpowiednie wypisanie wniosku urlopowego może skutkować, wygospodarowaniem sobie czasu, by odwiedzić województwo podlaskie aż 6-krotnie. Tyle wystarczy, by nasz wspaniały region poznać dogłębnie. Przedstawiamy Wam propozycje wyjazdów oraz najlepsze daty do ich realizacji.

30 marca – 2 kwietnia (Wielkanoc)

 

Wielkanoc to czas spędzania czasu z rodziną, nie każdy jednak świętuje. Osoby, które będą zwyczajnie się nudzić mogą przyjechać do Puszczy Białowieskiej. Jej okolice są zamieszkane głównie przez osoby prawosławne, więc mało prawdopodobne, by okolica zamarła na czas katolickich świąt. Oprócz Białowieży i Parku Narodowego, a także rezerwatu z żubrami warto zajechać także do wspaniałych miejscowości Teremiski czy Budy. Warto też zajrzeć nad Topiło czy do mini zoo w Orzeszkowie. Nie zapomnijmy też wpaść na łyka świętej wody ze studni w Dobrowodzie. Powinna nas także zachwycić Pohulanka czy Podcerkwy. Dobrze jest także zajrzeć do miejscowości Stare Masiewo a także Narewka. Po drodze miniemy wiele kolorowych cerkwi, a także urzeknie nas wyjątkowa, drewniana architektura. Dobrym zwyczajem jest także, by jako wędrowcy zatrzymać się w każdej odwiedzonej wsi i zamienić parę słów z miejscowymi. Wracając zajrzyjmy też do pustelni w Odrynkach, a także odwiedźmy Krainę Otwartych Okien – Trześcianka, Puchły oraz Soce.

Długi weekend 28 kwietnia – 6 maja (Majówka)

 

Biebrzański Park Narodowy to doskonały pomysł na tegoroczną majówkę. Będziemy mieli już późną wiosnę, a to najlepszy czas by odwiedzić urocze, biebrzańskie bagna. Koniecznie zajedźmy zahaczając jeszcze o rzekę Narew do Tykocina, Kiermus, Strękowej Góry i dopiero wtedy ruszmy na Biebrzański Park Narodowy. Przejedźmy się carskim traktem do Osowca-Twierdzy, po drodze zwiedzając kładki i napotykając łosie. W samym Osowcu-Twierdzy wpadnijmy także na kładki i punkty widokowe nie pomijając starych bunkrów. Na koniec zajrzyjmy jeszze do Goniądza, Dolistowa Starego, by wzdłuż Biebrzy udać się do Jagłowa.

Długi weekend 31 maja – 3 czerwca (Boże Ciało)

 

Czas Bożego Ciała to dobry moment by wpaść na tereny w okolice rzeki Bug. Koniecznie zajrzyjmy do Niemirowa, Sutna i Wajkowa. Warto też odwiedzić Mielnik oraz Drohiczyn – dawną, historyczną stolicę Podlasia. Nie zapomnijmy też, by zajechać na świętą górę Grabarkę. Tam możemy ofiarować swój krzyż z intencjami. Na koniec warto zapisać się na spływ kajakowy, by poczuć Bug z poziomu wody.

Długi weekend 15-19 sierpnia (Święto Wojska Polskiego / Święto WNMP)

 

W sierpniu będzie już na tyle ciepło, by kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach Suwalszczyzny. Nie należy jednak zapomnieć o odwiedzeniu Wigierskiego Parku Narodowego i pokamedulskiego klasztoru. Wpadnijmy też na narty wodne do Szelmentu. Dobrze jest także kupić bilet i popłynąć w rejs z żeglugę augustowską, by z pokładu statku podziwiać dziką Rospudę. Alternatywnie możemy zrobić też to kajakiem. Bowiem statki dopłyną tylko do określonego miejsca. W konkretną dzicz możemy zapuścić się tylko osobiście wiosłując. Można też wybrać się kajakiem płynąc Kanałem Augustowskim. Z paszportem, bez wizy dopłyniemy aż do białoruskiego Grodna!

1-4 listopada (Wszystkich Świętych)

Długi weekend

 

Ziemia Sokólska to idealne miejsce na listopadowy długi weekend. Wszystko za sprawą świąt. Będziemy mogli pogłębić ich odczuwanie odwiedzając groby katolickie, prawosławne, tatarskie oraz żydowskie. Tych na Ziemi Sokólskiej nie brakuje. Warto więc odwiedzić Sokółkę, Bohonki, Krynki i Kruszyniany. Oprócz tego warto zachwycić się też widokami w Jurowlanach, Grzybowszczyźnie, Usnarzu Gónym i Babikach.

22 grudnia – 1 stycznia (Święta Bożego Narodzenia)

Długi weekend

 

Jeśli nie chcemy umrzeć z przejedzenia na tak długie święta, to idealnym miejscem na odpoczynek od stołów będzie Puszcza Knyszyńska. Tutaj możemy spacerować lasami do woli. Ciekawych szlaków nie brakuje. Koniecznie odwiedźcie Supraśl, Kopną Górę czy Poczopek. Nie powinno Was zabraknąć także w Surażkowie, Lipowym Moście, a także po drugiej stronie Puszczy na Wyżarach, Gródku, Michałowie, Żedni i Królowym Moście wraz z Kołodnem. Jak nie zabraknie Wam czasu, to wpadnijcie też do Białegostoku – tutaj możecie przywitać nowy rok, a przy okazji zwiedzić barokowe zabytki w centrum, a także neogotycką katedrę i klasycystyczny kościół św. Rocha, który jest jednym z dwóch w Europie.

 

Serdecznie zapraszamy!

W podlaskich lasach znów pojawiły się grzyby!

W podlaskich lasach znów pojawiły się grzyby!

Pogoda bardzo zaskakuje. Zwykle w połowie stycznia na Podlasiu jest biało, a śniegu czasem jest aż po kolana. Tym razem zima o nas zapomniała, zaś śnieg intensywnie uderzył w Stanach Zjednoczonych, a nawet na Saharze! Tymczasem w podlaskich lasach pojawiły się znów grzyby. Jesień dla miłośników „owoców leśnych” była bardzo obfita. Grzyby można było przywozić kilogramami. Jak widać nielada gratka znów się trafiła, bo las nie pokrył się śniegiem tylko panuje w nim wilgoć. Oznacza to tylko jedno – kolejny, nietypowy wysyp grzybów. Bo chyba w styczniu jeszcze nikt nie zbierał.

 

Jeśli uda Wam się coś zebrać, to koniecznie pochwalcie się wysyłając zdjęcia na adres [email protected] lub poprzez wiadomość na Facebooku.

 

Rzeczywistość nam się powoli zmienia czy to tylko anomalia? Będzie zima czy nie będzie? Zapewne ostatnio wszyscy zadają sobie takie pytania. My możemy powiedzieć tylko, że pogoda długoterminowa wskazuje, że do końca stycznia nic się nie zmieni.

Brzmi jak żart, ale to prawda. W Białymstoku dopiero się obudzili z biletami

Brzmi jak żart, ale to prawda. W Białymstoku dopiero się obudzili z biletami

To, co w każdym dobrze zarządzanym mieście jest tak samo dostępne niczym ciepła woda w kranie – w Białymstoku dopiero się pojawi… i to na próbę. Jeżeli większość radnych dotrzyma słowa i zagłosuje za. Mowa tu o biletach komunikacji miejskiej, które będą określone czasowo i… będzie można się dowoli przesiadać.

Jak jest teraz?

W Białymstoku teoretycznie można kupić bilet jednorazowy, 60-minutowy, 24-godzinny oraz 3-dniowy weekendowy. Do wyboru ulgowy i normalny. Pomińmy bilety dekadowe, miesięczne i strefy taryfowe, bo to inny temat. Bilet jednorazowy działa tak samo jak wszędzie. Pozwala na przejazd jednym autobusem. Bilet 60-minutowy to… też bilet jednorazowy, który istnieje nie wiadomo po co. Jest droższy od jednorazowego o 70 gr. Bowiem ani na jednym ani na drugim bilecie nie możemy się przesiadać. Każdy, kto jeździ komunikacją miejską w Białymstoku wie, że 60 minut to jedźie od pętli do pętli nie więcej jak kilka linii. Ponadto z biletem jednorazowym można jeździć nie patrząc na zegarek. Zaś na 60-minutowym trzeba, choć i tak nie wiadomo po co.

Jak jest w Warszawie

Warszawa to dobry przykład, by pokazać jak bardzo dobrze zorganizować komunikację miejską. Tam mamy jeden bilet na autobus, tramwaj, metro oraz kolej miejską. W Białymstoku kolej miejska to marzenie, bo politycy są na stanowisku „nie bo nie”. Do wybory mamy tam bilety jednorazowe oraz czasowe. 20, 40, 60 minut oraz 24 godziny. Podróż można planować tak jak nam wygodnie. Można przesiadać się nawet 10 razy zmieniając środki lokomocji. Ważne, by zgadzał się czas przejazdu.

 

To, co normalne w Warszawie, w Białymstoku dopiero będzie dyskutowane. Na najbliższej sesji radni omówią czy nie wprowadzić biletów 20, 40 i 60 minut. Chciałoby się powiedzieć – o czym tu w ogóle dyskutować. Tymczasem radni planują wprowadzić takie bilety… na próbę. Za półtorej roku może znowu wrócić stare (zależy kto dojdzie do władzy i co wymyśli).

 

Żeby sobie uświadomić jak bardzo jesteśmy zacofani jako region i jako kraj, pozwólcie, że przytoczę pewne porównanie. W USA planuje się misję na Marsa – z ludźmi. Chiny inwestują miliardy oraz dążą do bycia światowym liderem. Tymczasem w Polsce dyskutuje się o zakazie handlu w niedzielę, a w Białymstoku o tym czy wprowadzić autobusowe bilety czasowe z możliwością przesiadania się…

Bociany przestaną odlatywać na zimę? Jest dużo cieplej nawet w Suwałkach!

Bociany przestaną odlatywać na zimę? Jest dużo cieplej nawet w Suwałkach!

Ostatnia pogoda w Podlaskiem jest dla większości zaskakująca, jednak dlatego że mieszkańcy nie zajmują się obserwacjami i analizą jej na co dzień. Co innego zwierzęta i ptaki – te od pogody uzależniają swoje miejsce przebywania. Nie mieszkają przecież w blokach – gdzie mają centralne ogrzewanie, ani w domach gdzie palą w piecach. Żyją na zewnątrz, przez co odpowiedni wybór miejsca zamieszkania musi łączyć się z dwoma cechami – dostępność owadów jako pożywienia, a także dostatecznie ciepło, by nie zamarznąć.

 

Ornitolodzy zauważyli, że wiele ptaków, które zimą odlatywały z Polski w ostatnim czasie zdecydowały się pozostać. Jest to dość interesująca wiadomość szczególnie z perspektywy województwa podlaskiego, gdyż to właśnie w naszym regionie znajduje się bardzo wiele gatunków. O tym, że zimy są łagodne świadczyć może fakt, że ptaki nawet nie odlatują z Suwałk, gdzie mróz zdaje się szczypać najmocniej.

 

Co ciekawe, na zbiorniku Siemianówka można było zaobserwować rybitwę czarną. Nigdy wcześniej ten gatunek ptaka nie zimował w styczniu w Polsce. Jeżeli nadal będzie się ocieplać, to zimą można będzie zaobserwować także bociany. Obecnie z takim zjawiskiem mamy do czynienia tylko w Hiszpanii i Portugalii. Pozostałe bociany odlatują w okolice dorzecza Kongo. Warto jednak zauważyć, że młode bociany często nie przeżywają takich wędrówek. Zdecydowana większość pada z wycieńczenia. Bardzo wiele ptaków ginie także po kontakcie z liniami wysokiego napięcia.

Podlaskie w jednym zestawieniu z Iranem, Kubą oraz Karaibami

Podlaskie w jednym zestawieniu z Iranem, Kubą oraz Karaibami

Wcale nie chodzi o egzotykę. Portal Skyscanner specjalizujący się w wyszukiwaniu najtańszych połączeń lotniczych na swojej stronie umieścił Top 12 inspiracji podróżniczych na 2018 rok. Najciekawsze kierunki to: Kanada, Laos, Islandia, Rosja, Karaiby, Indonezja, Chile, Litwa, Łotwa, Estonia, Kuba, Senegal, Iran oraz… Podlasie. A tak argumentują swój wybór:

 

Podlasie sprawdzi się zarówno na dłuższy urlop, jak i weekendowy wypad z Warszawy. Ten region zachwyca różnorodnością. Łączą się tu wpływy prawosławne – koniecznie odwiedź cerkwie w Trześciance, Narwi czy Puchłach, oraz tatarskie – zajrzyj do wsi Kruszyniany, poznasz tu zarówno kulturę, jak i tatarską kuchnię. Prawdziwą siłą przyciągania Podlasia jest jego unikatowa przyroda. Puszcza Białowieska to doświadczenie pierwotnego kontaktu z naturą np. pokaźną gromadą dziko żyjących żubrów. Przemykają tu także inne zwierzęta np. rysie, bobry i wilki. Część terenu zwiedzisz jedynie z przewodnikiem – o możliwościach i kosztach wstępu dowiesz się na miejscu.

 

Oczywiście przyjezdny bardzo by się rozczarował na miejscu, gdyby za pewniak wziął powyższy opis. Bo amator tylko przypadkiem natrafiłby na dziko zyjące żubry, zaś o zobaczeniu rysia, wilka czy bobra nie ma w ogóle mowy. Przyjeżdżanie na Podlasie tylko do Krainy Otwartych Okiennic i oglądanie kilku cerkwi oraz meczetu w Kruszynianach to tak jakby pojechać do Warszawy tylko na Ursynów. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę dobre intencje autorów, to trzeba się cieszyć, że ktoś nas poleca. Zapewne ktoś, kto właśnie był w Trześciance czy Kruszynianach i mu się podobało. Jeszcze bardziej cieszy zestawienie z takimi kierunkami jak Islandia, Karaiby, Rosja czy Chile. 

 

Dobrze by było się także podczepić pod wymienianą Litwę, Łotwę i Estonię. Bardzo wielu turystów obiera właśnie ten kierunek. A Podlasie jest przecież zupełnie obok. Warto więc zadbać o to, by każdy zwiedzający ten region zobaczył nie tylko Wilno, Tallin czy Rygę, ale także Białystok i całą podlaską okolicę. 

Orszak Trzech Króli przejdzie przez Białystok

Orszak Trzech Króli przejdzie przez Białystok

W najbliższą sobotę oprócz prawosławnej wigilii będziemy także świętować Trzech Króli. Z tej okazji w Białymstoku będzie można podziwiać Orszak, który wyruszy o 11.45 z dziedzińca Pałacu Branickich.

 

Scenariusz tego jednego z największych, plenerowych wydarzeń jest oparty na ewangelicznym przekazie – mędrcowie ze Wschodu wyruszają za Betlejemską Gwiazdą, by dotrzeć do ubogiej szopy, w której narodził się Chrystus. Motywem przewodnim tegorocznego orszaku będzie przypomnienie, że Bóg przyszedł, aby odkupić każdego człowieka i czeka na wszystkich.

Prawosławni na Podlasiu są „od zawsze”

Prawosławni na Podlasiu są „od zawsze”

Nigdzie indziej jak na Podlasiu nie jest aż tak akcentowane podwójne świętowanie. To w naszym regionie bowiem jest najwięcej wyznawców prawosławia. W Hajnówce, Siemiatyczach czy też Bielsku Podlaskim to wręcz religia dominująca. W całym regionie zaś możemy napotkać bardzo wiele różnorodnych Cerkwii. Według różnych źródeł w Polsce jest od 0,5 do 1 mln wiernych. Mało kto wie, że prawosławie na ziemiach Polskich obecne jest od tysiąca lat. A dokładnie od 988 roku, kiedy miała miejsce chrystianizacji Rusi. 

 

Książe Kijowski zdobywał kolejne ziemie i latami były kolonizowane. W 1240 roku powstała cerkiew w Mielniku, a w 1341 kolejną. Wpływ na to, że dzisiaj na Podlasiu mamy tak wielki odsetek wiernych prawosławia wynika z tego o czym pisaliśmy nie dawno. Przez nasz region przebiegała granica Królestwa Polskiego i Rusi. W okolicznych osadach mieszkali obok siebie katolicy, którzy przybywali z Mazowsza i prawosławni przybywali z Grodzieńszczyzny i Wołynia.

 

W Polsce znajduje się ponad 300 prawosławnych obiektów sakralnych. Z czego 240 to parafie. Funkcjonuje także 6 klasztorów – w tym w Supraślu, na Świętej Górze Grabarce oraz w Białymstoku. Na Białostocczyźnie znajduje się 40 proc. ze wszystkich polskich parafii prawosławnych. Tutaj też znajduje się prawie połowa wiernych. 

 

 

 

Strajk w Białymstoku. Komunikacja sparaliżowana na kilka miesięcy!

Strajk w Białymstoku. Komunikacja sparaliżowana na kilka miesięcy!

W 1991 roku w Białymstok wybuchł strajk w MPK, który sparaliżował komunikację miejską w mieście na kilka miesięcy! Protestujący między innymi okupowali zajezdnię. W tamte dni jeden z białostoczan nagrał film, który dzisiaj po latach możemy obejrzeć, by przypomnieć sobie tamte wyjątkowo gorące lato. Temperatura była tak samo wysoka zarówno na ulicach, jak i w zajezdni przy Składowej, gdzie protestowali kierowcy. 

 

Dzisiaj taki strajk jest już raczej niemożliwy. Miasto wzbogacone doświadczeniem z tamtych lat – kontroluje aż trzy spółki miejskie, które odpowiadają za transport pasażerów po mieście. 

Renifery, ciemnoskórzy mieszkańcy oraz wielkie osady. Tak wyglądało Podlaskie tysiące lat temu

Renifery, ciemnoskórzy mieszkańcy oraz wielkie osady. Tak wyglądało Podlaskie tysiące lat temu

O pierwszych ludziach na Podlasiu wiadomo tyle, że pojawili się 10 000 lat temu. Na terenie dzisiejszej Puszczy Knyszyńskiej była tundra (wyobraźcie sobie, że teren wygląda jak Bieszczadach, ale nie ma gór). W dorzeczu Biebrzy i Narwii pojawiły się… renifery, a wraz z nimi ludzie, którzy rzecz jasna żywili się mięsem tychże zwierząt. Warto dodać, że klimat nie był sprzyjający, zatem skóra zwierzęcia idealnie nadawała się na ubranie dla osadników.

 

Przez kolejne tysiące lat na dzisiejszym Podlasiu pojawiła się brzoza oraz sosna. Cały teren był bardzo intensywnie zalesiony. 7000 lat temu na terenach dzisiejszego Podlasia rozwijała się kultura niemeńska. Osadnicy żyli w okresie mezolitu. Swoje życie rozwijali przy rzece Narew. Ludzie potrafili tworzyć ceramiczne narzędzia. Mężczyźni zajmowali się myślistwem czy rybactwem zaś kobiety zbieractwem (na przykład owoców leśnych). Co ciekawe, ta sama kultura bardziej na wschodzie posiadła umiejętności hodowlane. Być może pod opieką człowieka znajdowały się tury (pradawne woły) czy tarpany (pradawne konie). Główne pożywienie stanowiły łosie oraz jelenie, który nigdy na naszych terenach nie brakowało.

 

4 tysiące lat temu niedaleko Supraśla istniała jeszcze inna osada z epoki kamienia i brązu. Archeolodzy odnaleźli tam sztylety, noże, dłuto czy groty strzał. Wszytko wykonane z krzemienia i kamienia. Osadnicy to ludy, które przywędrowały aż z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Można się tylko domyślać że mieli ciemną skórę.  Zaś przedmioty jakie po sobie pozostawili sugerują, że zajmowali się głównie polowaniami, ale też rolnictwem. Warto zaznaczyć, że później osadnicy zajęli się także „górnictwem”. W okolicach wsi Rybniki, gdzie dziś mamy rezerwat Krzemianka. To właśnie tam intensywnie wydobywano krzemień, który był potrzebny do produkcji broni, narzędzi oraz do rozpalania ognia.

 

2,5 tysiąca lat temu w Haćkach (dorzecze Narwii, okolice Bielska Podlaskiego) istniała ogromna i mocno rozwinięta osada. Ludzie mają własną studnię, piece, półziemianki, mały zbiornik z wodą, miejsce do przeprowadzania obrzędów i ceremonii, a także konstrukcje obronne przed obcymi. Grodzisko zamieszkiwane było przez przybyszów z różnych stron Europy, cały czas się rozrastając, ostatecznie osiągając rozmiar 40 hektarów!

 

Gdy wkroczyliśmy w nową erę wśród wędrujących oraz zakładających osady także na Podlasiu najwięcej było ludów germańskich oraz bałtów. W kolejnych stuleciach także Goci, Hunowie oraz Słowianie, którzy dotarli tu z dalekiego wschodu. Gdy terytorium dzisiejszej Rzeczypospolitej zamieszkiwały większe plemiona – w naszym regionie można było spotkać Połoczan, czyli wschodnich Słowian. Żyli oni tutaj w XVIII wieku naszej ery.

 

Kiedy plemiona połączyły się w Polskę, my byliśmy na terytorium Rusi Kijowskiej. Dopiero po roku 1000 pojawia się ważny gród w Drohiczynie, który jest ośrodkiem handlowym z Rusią Kijowską. Przez kolejne stulecia przez dzisiejsze tereny podlaskie przebiegać będzie granica między Polską a Rusią Kijowską, a później Galicją, a jeszcze później Litwą. W XIV wieku Polska i Litwa to już jeden kraj. W XV wieku przez jakiś czas jesteśmy pod szwedzkim zaborem i graniczymy z Rosją. Na szczęście unia polsko-litewska się odradza na kolejne lata.

 

XVIII wiek przynosi Polsce zabory. Nasz region znajduje się na terytorium Prus (Niemiec). Później zaś znów przebiega granica – tym razem Prus i Imperium Rosyjskiego. W 1918 roku powstaje II Rzeczpospolita. Podlaskie na początku 1919 roku przechodzi z rąk niemieckich w polskie.

Podlaskie miliony lat temu. Jak wyglądało i co się tu działo?

Podlaskie miliony lat temu. Jak wyglądało i co się tu działo?

Być może leżeliście sobie kiedyś na podlaskiej łące albo siedzieliście na ławce przy rodzinnym domu, lub też spacerowaliście sobie białostockim parkiem, a między czasie rozmyślaliście sobie jak wyglądało miejsce, w którym się aktualnie znajduje kilkaset milionów lat temu. Jeżeli tak, to w tym artykule się tego dowiecie co się działo na dzisiejszym Podlasiu – miliony lat temu. Warto dodać, że działo się bardzo wiele.

 

Na początku jednak uporządkujmy fakty, gdyż wszystko działo się na całej planecie, zatem także i na naszym jej fragmencie. Ziemia powstała 4,6 miliarda lat temu dosyć gwałtownie. Najpierw urodziło się Słońce, który otoczone było pyłem. Grawitacja spowodowała, że przez miliony lat pył ten łączył się w skały, a te zderzając się ze sobą uformowały cała planetę. Wszędzie był ocean lawy. Na początku Ziemia nie miała powietrza, lecz składała się z azotu i dwutlenku węgla.

 

Następnie w stronę naszej planety leciała inna planeta – Teja – wielości Marsa. Poruszała się z dużą prędkością, a następnie uderzyła w Ziemię. W wyniku zderzenia obu planet powstał księżyc, a nasza planeta zostaje odkształcona. 3,9 miliarda lat temu dochodzi do „bombardowania” Ziemi przez meteory. To „odpadki” po powstaniu układu słonecznego. Wewnątrz meteorów zawarte są minerały wody. „Bombardowanie” trwało przez 20 milionów lat, w wyniku czego powstaje jeden wielki ocean praktycznie na powierzchni całego globu. Na fragmentach planety są pojedyncze wysepki, które zamieniły się w wulkany. 100 milionów lat później na Ziemię spadają kolejne meteory z takimi minerałami jak węgiel czy aminokwasy. Substancje połączyły się ze sobą i powstało pierwsze życie.

Formowanie się kontynentów

Przeskoczmy jednak trochę w czasie. Między czasie Ziemia zaczęła obracać się coraz wolniej przez co doba nie trwała już 6 a 16 godzin (tak jak po uderzeniu drugiej planety), było coraz więcej tlenu. 1,5 miliarda lat temu ukryta, popękana skorupa ziemska spowodowała, że w ciągu milionów kolejnych lat utworzyły się wielki kontynent. Własnie wtedy po raz pierwszy uformował się także nasz teren. Byliśmy jednak jedną wielką pustynią. 750 milionów lat temu skorupa ziemska rozciąga się pod wpływem temperatury, a superkontynent dzieli się na dwie części. Podlaskie, jak i wielka część euroazjatycka jest wielką pustynią pokrytą skałami, które odsłoniły się po rozerwaniu kontynentu.

 

Pod wpływem uwolnienia się ogromnych ilości dwutlenku węgla z wnętrza Ziemi światło słoneczne nie dochodzi do planety. W konsekwencji nasza planeta zamarza. Trwa bardzo długa epoka lodowcowa. Tworzy się lądolód o grubości do 3 km. Na szczęście nasza planeta jest aktywna wulkanicznie, przez co po 15 milionach lat lód zamienia się w ocean. 600 milionów lat temu doba trwa już 22 godziny. Jest bardzo dużo wody oraz tlenu, który znajduje się także w oceanie dzięki czemu pojawiają się pierwsze, zaawansowane formy życia.

 

460 milionów lat temu na lądzie Ziemia pokryta jest skałami. Istnieją tylko dwa kontynenty. Zabójcze promieniowanie słońca pozbywa się wszelkich form życia z lądu, jednak przez kolejne 100 milionów lat Ziemia pokrywa się warstwą ozonu, który chroni naszą planetę od zabójczego promieniowania. Na obu kontynentach pojawiają się pierwsze zwierzęta, które podczas ewolucji „wyszły z oceanu” na ląd. Z biegiem lat jednak kontynenty oddalają się od siebie. Na terenie dzisiejszej Polski mamy głównie morze, lecz na Podlasiu znajduje się ląd – skalna pustynia.

Węgiel, żwir i człowiek

Kolejne setki milionów lat spowodowały, że Polska miejscami została porośnięta gigantycznym lasem. Warto tutaj zaznaczyć, że miejsce, w którym obecnie geograficznie położone jest Podlaskie to było morze, zaś faktyczny ląd dzisiejszej Ameryki Północnej oraz Europy znajdował się w okolicach równika. 270 milionów lat temu na terenie Polski pojawia się morze. Podlaskie jednak to nadal skalna pustynia. Las zamienił się w pokłady węgla. Dlatego też wydobywa się go na zachodnim południu. U nas zaś mamy dużo żwiru – ten występuje praktycznie na terenie całego kraju, lecz najwięcej na północy – czyli tam gdzie było najwięcej skał.

 

Z racji tego, że znajdowaliśmy się w zwrotniku raka to morze parowało odsłaniając pustynię. 160 milionów lat temu po raz kolejny morze zalało nasze tereny. Ruch płyt tektonicznych powoduje, że Ameryka Północy odłącza się od Europy, zaś ta łączy się z Azją. Spoiwem są zaś dzisiejsze góry na Uralu. 4 miliony lat temu, kiedy wszystkie kontynenty są już na swoim dzisiejszym miejscu, Podlaskie pod wpływem położenia geograficznego boryka się z ochłodzeniem klimatu. Ustępujące coraz płytsze morze odsłania torfowiska oraz tworzy bagna.

 

1,5 miliona lat temu na Ziemi pojawia się człowiek – homo erectus. U nas klimat niestety nie sprzyja jeszcze do życia, ale kolejne miliony lat spowodują wielkie wędrówki i zasiedlanie się Europy. 700 tysięcy lat temu prawdopodobnie (tutaj są różne wersje) homo erectus opuszcza Afrykę i dociera do Europy, także do dzisiejszej Polski. Wpierw jednak zakłada pierwsze osady w okolicach Śląska. Kiedy pierwszy człowiek dotarł na Podlasie nie wiadomo. Pierwsze osady, które odkryli archeolodzy można datować na 7000 lat przed naszą erą. Między innymi nasz region zamieszkiwała kultura niemeńska. O czym przeczytacie więcej już jutro.

Urwane palce, wystraszone zwierzęta. Zamiast petard są bezpieczne zamienniki

Urwane palce, wystraszone zwierzęta. Zamiast petard są bezpieczne zamienniki

Tak niewiele pozostało już do końca roku. Po świętach tradycyjnie zaczną się dyskusje o tym, czy strzelać czy nie strzelać na Sylwestra – bo zwierzęta się boją huku. W Białymstoku na miejskiej imprezie nie zobaczymy żadnych wybuchowych pokazów. Tym razem magistrat postawił na lasery. Nie sposób nie pamiętać każdego wydania Teleekspresu z 31 grudnia od początku jego istnienia. Zawsze znalazł się w nim materiał, że znów komuś urwało palce czy poparzyło twarz od fajerwerków.

 

Pirotechnika towarzyszy naszej cywilizacji prawdopodobnie od X wieku. Wówczas kupcy przywieźli do Europy sztuczne ognie, które wymyślili Chińczycy. Ichniejsi alchemicy odkryli, że mieszając ze sobą saletrę z siarką oraz węglem drzewnym – można osiągnąć mieszkankę wybuchową. Ewolucja cywilizacji na świecie dała także kolejne odkrycia czyli proch. A od tego było już blisko do popisów pirotechnicznych, gdy wojska wygrywały jakąś bitwę. Pokazy miały charakter propagandowy. W średniowieczu Organizowano pokaz militarny i świętowano odniesiony sukces. Na takim pokazie nie zabrakło pierwszych fajerwerków.

 

Jednak to Chińczycy nieustannie zachwycali i rozwijali pokazy sztucznych ogni i zachwycali kupców czy misjonarzy, którzy jeździli potem do swojego kraju i opowiadali o niezwykłości fajerwerków. Jako ciekawostkę można dodać, że chiński wynalazek służy dzisiaj także w innej postaci. A mianowicie – w identyczny sposób jak odpala się petardy – również wystrzeliwuje rakiety w kosmos! Podpala się ładunek, następnie ulatniają się gazy, które wyrzucają petardę (rakietę) w powietrze (w kosmos).

 

Jak widać fajerwerki towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Dlatego trudno też walczyć z tym wynalazkiem. Wszak to XXI wiek de facto przyniósł wiele dobrego dla traktowania zwierząt. Wcześniej było z tym różnie. Jednak wnioski wysuwają się same – skoro kiedyś wybuchami zajmowali się tylko pirotechnicy, to może warto wziąć to za dobrą monetę i nie tykać się petard, które mogą urwać palce? Jednak zabrać komuś czekoladę i kazać się cieszyć, że nie przytyje jest mało sensowne.

 

Dlatego lepiej pokazać jakie są alternatywy. Konstrukcja fajerwerków jest niezmienna od stuleci. Zmieniono tylko niektóre składniki, by osiągać inne kolory dymu, większą siłę wybuchu, a także natężenie gazu. Oprócz sztucznych ogni są jeszcze inne, bezpieczne fajerwerki, które dają naprawdę dużo radości – a mianowicie race świetlne. Można je często zauważyć na stadionach. Za każdym razem tworzą piękne widowiska. Ostatnio zaczęły się pojawiać także w innych okolicznościach – na przykład różnych teledyskach. Zauważyć możn tam sceny, gdzie ludzie bawią się nocą przy jakimś ognisku lub ogólnie na zewnątrz i tańczą trzymając odpalone race. Jednym słowem mówiąc – warto wypróbować, gdyż wszystko co ładnie się pali, ale nie wybucha jest bezpieczne. Nie urwie nam niczego, a i zwierząt nie wystraszy. 

 

Pojedziemy szybciej do Warszawy. W weekend otwarcie drogi

Pojedziemy szybciej do Warszawy. W weekend otwarcie drogi

Z Warszawy do Białegostoku i odwrotnie można będzie przyjechać jeszcze szybciej. W najbliższy weekend (prawdopodobnie z piątku na sobotę) zostanie otwarta nowa część obwodnicy Marek w województwie mazowieckim. Oznacza to, że już w ten weekend przyjeżdżając na Podlasie nie będzie trzeba stać w korkach. A to przecież przedświąteczny ruch, zatem sporo kierowców znajdzie się na trasie. Dotychczas, wyjeżdżając w weekend na Podlasie z Warszawy właśnie w Markach można było znieść jajko stojąc w korku.

 

Na innych odcinkach roboty jeszcze trwają. Z Wyszkowa do Ostrowi Mazowieckiej oraz z Ostrowi do Zambrowa. Tutaj drogowcy będą pracować aż do jesieni 2018 roku. Za to dalsza część trasy od Zambrowa do Białegostoku jest już praktycznie gotowa. Ostatnie fragmenty mają być ukończone do 31 grudnia.

 

A tak wygląda nowa trasa w Markach: