Remontują dworce w regionie. Prawie wszędzie brakuje najważniejszego.

Remontują dworce w regionie. Prawie wszędzie brakuje najważniejszego.

Zauważaliśmy pewną prawidłowość. PKP od jakiegoś czasu intensywnie remontuje dworce także w naszym regionie. Trwają właśnie prace w Białymstoku by wrócić do dawnego świetnego wyglądu, będą też remonty w Szepietowie i Jabłoni Kościelnej w powiecie wysokomazowieckim. Nie inaczej będzie w Siemiatyczach, Suwałkach, Czeremsze wielu innych. Remonty te na pewno cieszą jednak praktycznie wszędzie w nich brakuje istotnego elementu.

 

Tym istotnym elementem jest zadaszenie peronów. W Białymstoku od lat tylko na jednym peronie stoją maleńkie wiaty jak na przystanku autobusowym. Nie mamy pojęcia skąd to wynika, że pieniądze na remont budynku, ba nawet na budowę przejść podziemnych zamiast kładek w Białymstoku się znalazły, a na zadaszenie peronów już nie. Nie są to bowiem zbyt wielkie koszty. Dach przecież nie musi być gigantyczny. Wystarczy spojrzeć jak to wygląda w pobliskich Łapach. Tam zadaszenie już jest od dawna. Szansa na dach w Białymstoku pojawi się wraz z budową Rail Baltica, która ma być ukończona w 2025 roku. Sam Białystok ma być ukończony wcześniej. Przy dobrych wiatrach pod dachem będziemy stali gdzieś w 2022-2023 roku. Jakby nie było można tego zrobić wcześniej. A inne miasta Podlaskiego, przez które nie przebiega Rail Baltica?

 

Problemu w zasadzie nie ma tam gdzie jest tylko jeden peron. Zawsze można powiedzieć, że tam gdzie nie ma dachu można czekać w budynku. Chyba każdy jednak lubi wsiąść do pociągu bez pośpiechu czyli w sytuacji, gdy stoi na peronie. Wsiadanie na ostatnią chwilę to nie jest najlepszy pomysł.

Partnerzy portalu:

Wspaniała atrakcja na wiosnę. Żaby, ropuchy czy rzekotki urządzą przedstawienie.
fot. Wigierski Park Narodowy

Wspaniała atrakcja na wiosnę. Żaby, ropuchy czy rzekotki urządzą przedstawienie.

Płazy – szczególnie gdy jest ich dużo obok siebie wytwarzają ciekawą atmosferę poprzez wydawanie swoich dźwięków. Namnożenie ich w jednym czasie powoduje, że miejsce gdzie to się dzieje jest prawdziwym teatrem, w którym głównymi aktorami są żaby, ropuchy czy rzekotki. O czym rechoczą i kumkają? To ich głosy godowe. Oznajmiała wszem i wobec, że to czas rozmnażania. Wiosną będzie można wybrać się na specjalną kładkę do Wigierskiego Parku Narodowego, gdzie będziemy mogli na własne uszy je usłyszeć, a nawet zobaczyć, bo płazy od człowieka nie uciekają. Oczywiście warto wiedzieć, by płazów nie dotykać.

 

W Parku wyremontowano edukacyjną kładkę „Płazy”. Postawiono 6 tablic informacyjnych, odnowiono wielki stół raz samą 47-metrową kładkę. Korzystać z niej można już teraz jednak płazy najbardziej aktywne są właśnie wiosną. Gdy dni będą robić się coraz cieplejsze, to znak że można już się wybierać. Dla miłośników przyrody, ale też dla całych rodzin z dziećmi będzie to wspaniale spędzony czas. Co ważne, kładka nie jest zbyt długa, więc zabranie ze sobą na miejsce dzieci nie wymęczy ich nadto. A czegoś będą mogły się dowiedzieć.

 

Warto podkreślić, że w Wigierskim Parku Narodowym jest wiele kładek edukacyjnych. Warto przejść się nie tylko po tej jednej, ale właśnie po wszystkich. Po wszystkim możemy wybrać się nad klasztor. Cały teren jest wart zwiedzania.

Partnerzy portalu:

Totalny paraliż regionu. Taka była zima stulecia. Czy znowu wróci?
Rok temu, gdy zasypało Białystok było jak w bajce!

Totalny paraliż regionu. Taka była zima stulecia. Czy znowu wróci?

Nieprzejezdnych 9,5 tysiąca kilometrów linii kolejowych oraz 50 tysięcy kilometrów dróg, kilka tysięcy unieruchomionych samochodów oraz 200 pociągów. Uszkodzenia, awarie, przestoje w fabrykach, zimno w mieszkaniach i wiele innych utrudnień. Tak dała popalić zima stulecia w 1979 roku. 40 lat od tego wydarzenia media nadal, co roku nieustannie ogłaszają, że „zima stulecia wróci w tym roku”. Póki co nic na to nie wskazuje, ale zastanówmy się czy w czasach zmian klimatycznych jest to jeszcze możliwe. Ale najpierw przypomnijmy sobie jak to było w naszym regionie.

 

Zaczęło bardzo obficie padać. Zaspy śnieżne w niektórych rejonach dawnego województwa suwalskiego miały nawet po 6 metrów wysokości! To nie żart! Śniegu było tyle, że sięgał on prawie drugiego piętra. Gwałtownie też spadła temperatura. Na początku stycznia 1979 roku zanotowano -25 st. C w ciągu dnia. Nocą siarczysty mróz dawał w kość jeszcze bardziej. W blokach temperatura spadła poniżej 10 st. C. Pękały rury i niektóre instalacje grzewcze. Istny horror. A to był dopiero początek. Zasypało drogi przez co nie można było dojechać ani do pracy ani do szkoły. Uczniowie mieli wolne. Jednak przestoje w zakładach pracy to był czarny sen Gierka, Jaroszewicza i Jaruzelskiego. To na ich barkach spoczywała walka z zimą stulecia. A to wszystko w czasie ostrego kryzysu gospodarczego jaki wcześniej zafundował Polakom Edward Gierek szastając pożyczonymi pieniędzmi na lewo i prawo.

 

Na terenie województwa białostockiego za odśnieżanie wzięło się 17 tysięcy osób! W tym studenci oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych. Niestety przez problemy z transportem nie docierało bardzo wiele produktów do naszego regionu. Brakowało węgla w Elektrociepłowni przez co ciężko było ogrzać ludziom mieszkania. Nie było też zimowych smarów do silników autobusów. Dlatego komunikację miejską gnębiły awarie. Zima stulecia była odczuwalna jeszcze… wiosną. 140 osób w województwie łomżyńskim trzeba było ewakuować gdyż duża część terenów znalazła się pod wodą. Od świata było odciętych prawie 1000 gospodarstw.

 

Czy kolejna zima stulecia, którą od 40 kolejnych lat straszą media jeszcze kiedyś wróci? Zacznijmy od tego, że od tego czasu wiele razy temperatura spadała nawet do -30 st. C. Nie powodowało to jednak paraliżu. Tak jak intensywne opady śniegu. Kilka pierwszych godzin choćby Białystok ma problemy jednak gdy przestaje padać, to na odśnieżenie głównych ulic raczej nie trzeba zbyt długo czekać. Aczkolwiek w przeszłości było z tym różnie. Ogólnie jednak od 40 lat nie było w naszym regionie długotrwałych mrozów i obfitych opadów. Czy kiedyś będą? To raczej wróżenie z fusów. Jednak zmiany klimatyczne są faktem. A te powodują różne anomalia pogodowe. Dla przykładu – w momencie powstawania tego tekstu w Jakucji (Syberia) jest obecnie -25 st. C. W najbliższych dniach będzie temperatura wahać się od -22 st. C do -30 st. C. Im dalej na zachód tym cieplej. Podobno jednak w grudniu powietrze stamtąd ma dotrzeć do Europy. Tak twierdzą amerykańscy i brytyjscy meteorolodzy. Stan taki ma się utrzymać do lutego. Wypisz wymaluj kolejna zima stulecia. Tyle prognozy.

 

Nie warto brać ich na poważnie gdyż długoterminowa prognoza jest jak wróżenie z fusów. Co nie oznacza, że syberyjskie powietrze nie może napłynąć na Podlasie. Póki co jednak nie ma co się martwić.

Partnerzy portalu:

Połączenie kolejowe Białystok – Siemiatycze? Wystarczy dobra wola, nic więcej!

Połączenie kolejowe Białystok – Siemiatycze? Wystarczy dobra wola, nic więcej!

W 1999 roku województwo podlaskie zostało utworzone jako zlepek województw białostockiego, łomżyńskiego, suwalskiego. Między 1975 a 1998 rokiem w samym województwie białostockim były takie duże miasta (powyżej 10 tys. mieszkańców) jak Białystok, Bielsk Podlaski, Hajnówka, Łapy, Sokółka, Siemiatycze, Mońki, Czarna Białostocka. Wymieniliśmy te wszystkie ośrodki, by zwrócić uwagę na ważną rzecz. Tylko do jednego z nich nie da się dojechać koleją. I nie dlatego, że nie ma w nim torów tylko dlatego że nie ma połączeń. Dlaczego nie ma bezpośredniego, kolejowego połączenia Białystok – Siemiatycze? Jest tylko pośrednie tj. z przesiadką i trwa tyle samo co podróż do Warszawy. Brzmi kuriozalnie? Witajcie na Podlasiu. Na dokładkę możemy powiedzieć, że bezpośrednie połączenie kolejowe z Siemiatyczami ma… Warszawa.

 

Od wielu lat pasażerowie proszą samorządy by można było dojechać bezpośrednio z Białegostoku do Lublina, a nie jak obecnie przez Warszawę. Niestety władze – w tym województwa podlaskiego są głuche. Może by i chciały by taki pociąg był, ale problemem jest brak elektryfikacji. Zatem połączenia najczęściej spotykanym pociągiem, który jeździ dzięki trakcjom na razie być nie może. Ale przypomnijmy, że samorząd województwa podlaskiego dysponuje szynobusami, które nie potrzebują prądu tylko paliwa. Wystarczyłoby się więc dogadać. Tu mamy jednak kolejny problem – dogadać musiałyby się ze sobą aż 3 województwa – podlaskie, mazowieckie i lubelskie. Gdy chodzi o pieniądze to trudno na to liczyć. Szczególnie, gdy trzej marszałkowie nie są z tej samej opcji politycznej. Warto jednak zaznaczyć, że zarówno koleje mazowieckie jak i koleje podlaskie realizują połączenie Czeremcha – Siedlce. Przez cały dzień jeździ aż 6 par pociągów. 

 

Marszałek Województwa Podlaskiego nie musi się oglądać na innych marszałków. Mógłby chociaż sypnąć groszem, by szynobusy jeżdżące z Białegostoku do Czeremchy dojeżdżały aż do Siedlec tak by nie trzeba było się przesiadać. Dobrze by było żeby dojeżdżały chociaż do Siemiatycz (najlepiej z Suwałk) – tak by poruszanie się pociągiem po całym województwie nie było problemem. Dlatego nie ma co się oglądać na innych, trzeba działać. Nie może być tak, że po 20 latach województwo podlaskie nadal jest tworem sztucznym na tyle, że nawet południowa część dawnego województwa białostockiego ma większe związki z Lubelszczyzną i Mazowszem niż ze stolicą własnego województwa.

Partnerzy portalu:

Via Carpatia powstanie do 2025 roku. Podlaskie powinno się do tego solidnie przygotować.

Via Carpatia powstanie do 2025 roku. Podlaskie powinno się do tego solidnie przygotować.

Z Litwy do Grecji jedną drogą przez województwo podlaskie. W 2025 roku w całości ma być gotowa Via Carpatia. Nasz region do tego czasu powinien się przygotować, by jak najlepiej wykorzystać szansę. Droga nie tylko będzie służyła lokalnemu ruchowi oraz tranzytowi. Będzie też nią podróżować mnóstwo turystów.

 

Wracając do Via Carpatii. Jak się przygotować? Wszystkie podlaskie gminy, przez które będzie droga przebiegać mają kilka lat by przygotować i wdrożyć plan, dzięki któremu wszyscy przejeżdżający drogą turyści będą zatrzymywać się u nich. Wiejski sklepik może nie wystarczyć, być może warto postawić na więcej gastronomii i lokalne przysmaki, ale też pamiątki, mini-muzea, atrakcje dla dzieci czy miejsca noclegowe – w tym pola dla kamperów i namiotów.

 

W Podlaskiem Via Carpatia przebiegnie przez Budzisko na granicy Polski i Litwy, a dalej Suwałki do Ełku. Następnie prawdopodobnie przez obecną drogę do Knyszyna przez Białystok (na tym odcinku jest Biebrzański Park Narodowy, stąd nie wiadomo jak ta trasa dokładnie przebiegnie). Dalej między Białymstokiem a Bielskiem Podlaskim droga przebiegnie trasą, której jeszcze nie ma. Później obecnym odcinkiem z Bielska Podlaskiego do Siemiatycz. Zatem turyści będą mijać takie miejsca jak Suwalszczyznę, Biebrzański Park Narodowy, Białystok, a także południe województwa podlaskiego, które pod względem turystycznym ma wiele do zaoferowania, ale wciąż są to kierunki dopiero rozwijające się. Jak widać jest co robić, by przyciągnąć turystów.

 

Problem w tym, że póki co na rozwój turystyki w Podlaskiem nie ma dotacji. A dziś mało kto za własne pieniądze chce inwestować. Władze przyzwyczaiły ludzi, żeby brać dofinansowanie na każdą inicjatywę. Dlatego też może powstać wielka droga, którą wszystkie samochody będą szybko przemykać, a my nic z tego mieć nie będziemy poza nowocześnie zorganizowanym ruchem lokalnym i tranzytem. To jednak trochę za mało. Trzeba od takich inwestycji wymagać więcej.

Partnerzy portalu:

Czy na Podlasiu żyły mamuty?

Czy na Podlasiu żyły mamuty?

Wielkie włochate prehistoryczne zwierzęta wyginęły 12000 lat temu, czyli wtedy gdy zakończyła się epoka lodowcowa. Mamuty żyły na terenie Europy, a także dzisiejszej Polski. Najwięcej odnalezionych szczątków znaleziono w Małopolsce. Stada mamutów jednak żyły także na terenach, gdzie dziś znajduje się Podlasie.

 

Najpierw należy sobie wyobrazić jak dawniej się żyło. Duże połacie Ziemi były pokryte grubymi płatami lodu. Taki stan rzeczy trwał przez tysiąclecia. Dziś po tych czasach pozostały między innymi jeziora na Suwalszczyźnie. Samo ukształtowanie terenów w dzisiejszych województwie podlaskim to także spuścizna epoki lodowcowej. Między innymi pola sandrowe czyli rozległe pola piasków, powstałe pod wpływem wody wypływającej spod lądolodu. Do najbardziej znanych sandrów należy Augustowski. Innym przykładem pozostałości po epoce lodowcowej jest jezioro rynnowe Wigry.

 

Jak życie przetrwało gdy wszystko było pod lodem? Warto sobie uświadomić, że Ziemia zamarzała dwa lub nawet trzykrotnie. Każdy z okresów zlodowacenia trwał 10 milionów lat. Skamieliny pokazują, że w okresie zlodowaceń istniało życie w postaci planktonu, który karmił się fotosyntezą. Epoka lodowcowa zaczęła się kończyć 33 000 lat przed naszą erą. Przez kolejne 13 000 lat zniknęło już tyle pokrywy lodowej, że południe Europy było odsunięte. Tymczasem na północy dalej było wszystko skute pokrywą lodową. Na południu Europy panowała już Tundra (tereny bez drzew, gdzie głównie rósł mech i porosty). Wtedy też zaczęły się pojawiać na Ziemi ssaki.

 

O tego momentu możemy ustalić co się działo również na terenach dzisiejszego województwa podlaskiego. A działo się sporo. Wraz ze znikaniem pokrywy lodowej człowiek wędrował coraz dalej od Afryki. Zamiast dzisiejszych Puszczy Knyszyńskiej wędrować można było po Tundrze, która przesuwała się z południa europy. W dorzeczu Biebrzy i Narwi pojawiły się renifery, a rzecz jasna od razu za nimi ludzie, którzy żywili się mięsem tych zwierząt.

 

Mamuty wyginęły 12 000 lat temu wraz z epoką lodowcową. Na terenie dzisiejszego Krakowa odkryto cmentarzysko mamutów. To właśnie tam zaganiano mamuty i zabijano (być może ogromne kości mamuta były podstawą do powstania legendy o Smoku Wawelskim). Obecne odkrycia szczątków mamuta w Polsce są mniej więcej w tym samym rejonie – Kraków, Wodzisław Śląski czy Dębica. Nie oznacza to, że tylko tam występowały te zwierzęta. Ostatnio szczątku mamuta wykopano podczas budowy metra w Warszawie. A to już duża przesłanka pozwalająca twierdzić, że i na terenie dzisiejszego województwa podlaskiego żyły mamuty. Gdyby tak zbadać dna naszych jezior, to kto wie co by się tam znalazło. Być może na Wigrach, a także pod Augustowem czy Rajgrodem żyły kiedyś mamuty. Póki co twardych dowodów w postaci szczątków brak, ale z pewnością sprawa jest jeszcze otwarta.

fot główne: IJReid / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Obserwowanie godów to świetna atrakcja. Jelenie potrafią toczyć ze sobą bitwy.

Chociaż minęło lato, to w Podlaskiem nie ma nudy. Wciąż można liczyć na wspaniałe atrakcje. Jedną z nich jest rykowisko. Czyli spędzenie nocy w lesie, by posłuchać godów jeleni. Można to zrobić na dwa sposoby – z leśnikami i samodzielnie. Wbrew pozorom noc w lesie nie jest taka straszna. Oczywiście lepiej wybrać się z kimś niż samemu. Wtedy nie będziemy bali się każdego szmeru. A tych nie zabraknie, bowiem gdy jest ciemno nasz zmysł słuchu wyostrzy się. Oczywiście to dobra okazja, by to wykorzystać do słuchania godów jeleni lub przy odrobinie szczęścia i umiejętności również obserwowania.

 

Czym właściwie jest rykowisko? Dorodne samce jak na facetów przystało spotykają się i zaczynają popisy przed innymi, próbując udowodnić sobie nawzajem kto jest mocniejszy. Robią to rycząc, co stanowi o ich wielkości czy sile. Gdy „samców-alfa” jest zbyt wiele w jednym stadzie, to dochodzi do bójek. Generalnie sceny przypominające zachowanie ludzi. Leśnicy i przyrodnicy wykorzystują czas rykowiska do obserwacji tych godów, a także do ich słuchania. Robią to także często turyści. Warto jednak pamiętać, że u jeleni hormony buzują i przez to mogą zaatakować również człowieka – dlatego nie należy absolutnie podchodzić do zwierzęcia zbyt blisko.

/napotkac-jelenia-lesie/

Jeżeli nie chcemy siedzieć w lesie samotnie lub nawet z kimś, to warto skorzystać z ofert nadleśnictw i parków narodowych, któe cyklicznie organizują wypady na rykowiska połączone z ogniskiem. Świetne przeżycie, dlatego polecamy!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kultowe filmy i seriale kręcone na Podlasiu. Było tego całkiem sporo!

Dawniej większość polskich filmów realizowano w Warszawie bądź w Łodzi. Każdorazowo realizacja pochłaniała gigantyczne kwoty. Z biegiem czasu technika jednak się zmieniła, dzięki czemu można zaoszczędzić wiele pieniędzy. Dziś żyjemy w czasach, gdzie filmy kręcić można telefonem komórkowym – co już w praktyce można było zobaczyć na przykład u Smarzowskiego w Drogówce. W czasach, gdy się kręciło filmy na taśmie mimo wspomnianych lokalizacji – byli tacy, co nagrywali także w dzisiejszym województwie podlaskim. Warto też wspomnieć o wielu wspomnieniach o naszych terenach w dialogach.

Filmy, gdzie wspominano o nas

Zacznijmy właśnie od tego. Na pewno wszyscy pamiętają kultowy film Miś. Jego bohaterem jest Ryszard Ochódzki (Stanisław Tym), który wciela się w role chytrego prezesa klubu sportowego „Tęcza”. Na swoim stanowisku może robić różne „wałki”. Film został zrealizowany przez Stanisława Bareję. Kiedy reżyser zmarł, to Sylwester Chęciński postanowił kontynuować „przygody” Ochódzkiego. Akcję filmu Rozmowy kontrolowane osadził w czasach stanu wojennego. Jednym z wątków była przeprowadzka Ochódzkiego do Suwałk, gdzie mówiąc krótko „narobił bigosu” tak dużego, że ponoć sam Jaruzelski nie spał. Kadry dotyczące Suwałk były dość ogólne lub w pomieszczeniach, więc raczej nie były realizowane w Suwałkach. Jednak najbardziej zapamiętanym tekstem z filmu było „Niech i Suwalszczyzna odznaczy się politycznie”.

 

Sam Bareja w „Nie ma róży bez ognia” robił nawiązania do Łomży. Mieszkała tam porzucona przez Dąbczaka żona. Samego miasta nie pokazano. Podobnie jak w serialu 07 zgłoś się. Realizowało go kilku reżyserów. Głównie jednak Krzysztof Szmagier, który był autorem scenariusza. W jednym z odcinków jest nawiązanie do Białegostoku. Podczas dialogu porucznika Borewicza z prostytutką rozmawiali o naszym mieście jako o miejscu przypominającym zesłanie. W innym odcinku akcja toczyła się rzekomo w Augustowie.

Filmy, gdzie nas pokazano

Sztandarowym produktem i jednocześnie ponadczasową laurką jest U Pana Boga za piecem. Nie będziemy po raz kolejny rozpływać się nad tym filmem, ale zachęcamy do przeczytania i obejrzenia zdjęć w naszym materiale, gdy odwiedziliśmy sceny filmu po 20 latach. Dodajmy tylko, że 3 filmy U Pana Boga za piecem były kręcone w Sokółce, Wierzchlesiu, Supraślu, Tykocinie i w Białymstoku.

 

Ekranizacja lektury szkolnej – Nad Niemnem również była częściowo realizowana u nas. Po drodze z Zabłudowa do Bielska Podlaskiego znajduje się miejscowość Koźliki. To tam została nagrana scena żniw. Ponadto tytułowy Niemen to tak naprawdę Bug. W miejscowościach Gnojno i Wasilewo. Trochę dalej bo w Bielsku Podlaskim realizowano natomiast kultowego Znachora. Dziś już miasteczko wygląda trochę inaczej.

 

 

Kolejny kultowy film – Piłkarski Poker – został także częściowo realizowany w Białymstoku. W jednej ze scen można zobaczyć jak przy dworcu kolejowym stoją… furmanki. W filmie padł również kultowy tekst „Co jak co, ale społeczeństwo białostockie jest ofiarne” – w kontekście tego, jak kibice zrzucili się na łapówkę dla sędziego, by ten nie skrzywdził fikcyjnej drużyny „Biała Białystok”.

 

 

Warto też wspomnieć o filmie Smarzowskiego – Wołyń. Reżyserowi tak przypadł do gustu most w podłomżyńskim Bronowie, że zrealizował tam jedną ze scen. Można też przypomnieć o tym, jak w kompletnej tajemnicy z samego Hollywood przyjechała ekipa nad Siemianówkę, by zrealizować jedną ze scen Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa.

Seriale

Akcja kultowego serialu Blondynka dzieje się w Supraślu. Natomiast produkcja serialu Kruk była częściowo realizowana w Czarnej Białostockiej (także w charakterystycznym zajeździe), Kruszynianach oraz w Białymstoku. W TVN można było oglądać Chyłka – Zaginięcie. Akcja toczyła się w Kolnie i Augustowie. Białystok odwiedził też Tomasz Karolak i Małgorzata Kożuchowska gdzie nagrywano odcinek serialu Rodzinka.pl. Warto podkreślić, że to nie wszystkie produkcje. Było ich dużo więcej, ale są znane prawdziwym koneserom kina!

Partnerzy portalu:

Lotnisko w Suwałkach wystartuje szybciej niż te w Białymstoku?

Lotnisko w Suwałkach wystartuje szybciej niż te w Białymstoku?

Lotnisko w Suwałkach jest już gotowe i prawdopodobnie wyruszy jeszcze szybciej niż w Białymstoku. Tam certyfikacja nie potrwa zbyt długo bo nie ma żadnych przeszkód lotniczych tak jak w Białymstoku. Jest to wstyd, że w tak wielkim mieście jakim jest stolica województwa podlaskiego – najpierw dyskutowano o lotnisku od kilkudziesięciu lat, by na koniec zbudować tylko skromny pas startowy, którego nie można jeszcze zagospodarować tylko dlatego, że Tadeusz Truskolaski zaczął przeciągać sprawę.

 

Warto dodać, że zanim w Białymstoku powstał w ogóle pas startowy z opcją rozbudowy do czegoś większego, to na Podlasiu pojawiło się prywatne lotnisko w Narwi. Teraz dochodzi pas startowy w Suwałkach a u nas nadal cisza. Warto też wiedzieć, że nawet jak już Truskolaski się zdecyduje działać i wyda decyzje określającą ile drzew trzeba wyciąć, to i tak trzeba będzie to zrobić wtedy, gdy nie będzie okresów lęgowych ptaków. A to też czas.

 

A jeżeli lotnisko nie będzie gotowe, to nikt z nami na poważnie nie będzie rozmawiać o tym czy regularnie tu lądować i startować. Nie będzie też możliwości wybudowania cargo oraz nigdy nie zorganizujemy żadnej wielkiej imprezy, bo największe gwiazdy nie będą chciały jechać do nas pociągiem czy autobusem. Jak tak dalej pójdzie to może szybciej na Białorusi zmieni się władza, która otworzy się na zachód i wtedy lotnisko w Grodnie będzie służyło także nam. Bo póki co mamy duży, bezużyteczny betonowy pasek bez żadnej konkretnej daty certyfikacji.

Partnerzy portalu:

Są tylko 2 takie miejsca w województwie. Kolejki wąskotorowe to niesamowita atrakcja!

Są tylko 2 takie miejsca w województwie. Kolejki wąskotorowe to niesamowita atrakcja!

Są tylko 2 takie miejsca w województwie podlaskim – Puszcza Augustowska oraz Puszcza Białowieska. W obu przypadkach funkcjonuje niesamowita atrakcja turystyczna – kolej wąskotorowa. Warto przejechać się i tu i tu.

Kolejka Wigierska

Wigierska kolejka wąskotorowa już w 1991 roku została wpisana do rejestru zabytków jako cenny wytwór techniki. Pierwotnie kolejka leśna kursowała z Płocziczna do Zelwy. Trasa liczyła 36 km. Teraz niestety turyści mogą podróżować na krótszym szlaku, bo 10 km z Płociczna do Krusznika. Ale i tak warto to zrobić. Przejazd kolejką zabytkową przebiega przez malownicze tereny Puszczy Augustowskiej oraz Wigierskiego Parku Narodowego tuż nad brzegiem jeziora. W sierpniu 2019 można z atrakcji korzystać codziennie w godz. 10.00, 13.00 oraz 16.00. We wrześniu codziennie o godz. 13.00. Adres stacji początkowej to Płociczno-Tartak 40.

 

Bilet normalny kosztuje 30 zł. Dzieci do ukończenia 7 roku życia – 6 zł, starsze 20 zł. Można też przewozić rower za dopłatą 10 zł. Warto pamiętać, że przejazd odbywa się przez Wigierski Park Narodowy dlatego trzeba będzie dokuopić też kartę wstepu za 5 zł lub 2,5 zł jeżeli przysługuje nam ulga (uczniowie, emeryci i renciści). Dzieci do lat 7 w WPN wchodzą za darmo.

Telefon do organizatorów: 87 5639263, kom. 603 165 390, 697 075 906

Kolejka w Hajnówce

Wąskotorówka kursuje z Hajnówki do miejscowości Topiło. Można się przejechać do końca września. Wybudowana przez Niemców w czasie I Wojny Światowej służyła do transportu drewna. Dziś wozi turystów przez piękne zakątki Puszczy Białowieskiej. Warto się wybrać gdyż nie da się ich zobaczyć ze szlaku. Kolejka mknie przez rezerwat Głęboki Kąt oraz rzekę Leśną. Maszyna zatrzymuje się, by turyści mogli podziwiać piękno nie tylko przejazdem.

 

Cena biletów to: normalny 30 zł, ulgowy 20 zł, przewóz roweru lub psa – 5 zł. Dzieci do lat 4 podróżują bezpłatnie. Do końca sierpnia kursy odbywają się we wtorki, czwartki, soboty i niedziele o godz. 10.00 i 14.00. Przez cały wrzesień w czwartki i soboty o 10.00 i 14.00. Stacja znajduje się na uboczu Hajnówki. Główną ulicą w mieście jest 3 Maja. Powinniśmy nią przjechać całe miasto, aż do skrzyżowania z Reja i Celną. Skręcamy w tą drugą. Na jej końcu będzie stacja.

Partnerzy portalu:

Nowa atrakcja na Suwalszczyźnie!

Nowa atrakcja na Suwalszczyźnie!

Zjeżdżalnia z górki prosto do jeziora. To nowa atrakcja na terenie WOSiR Szelment. Można korzystać z tej atrakcji codziennie od 11 do 18. Konstrukcja ma około 20 metrów długości i znajduje się tuż koło pomostu. Właśnie w tym miejscu zjedziemy do jeziora. Ze zjeżdżalni można korzystać do woli, jednak wstęp na nią jest płatny – 20 zł za każdą godzinę. Jest to wystarczająco dużo czasu, by dziecko się wyszalało aczkolwiek dorośli zapewne też chętnie skorzystają.

 

W całym ośrodku WOSiR Szelment znajduje się także wyciąg nart wodnych, plaża i oczywiście polodowcowe, bardzo czyste jezioro. Do tego na miejscu można się posilić i zostać na noc. Zimą zaś warto wpaść na zwykłe narty – jest kilka ścieżek do zjeżdżania. Warto jednak zarezerwować pobyt wcześniej, gdyż spontaniczny przyjazd zimą to gwarancja, że nie znajdziemy noclegu. Ośrodek, gdy jest śnieg jest oblegany.

 

A latem? No cóż Suwalszczyzna obfituje w wiele jezior, więc chętni na wypoczynek nad wodą rozpraszają się. Co oczywiście ma też dobre strony. Patrząc z perspektywy Dojlid, na których są gigantyczne tłumy, WOSiR w Szelmencie pod Suwałkami jest miejscem kameralnym. Warto tam pojechać i odpocząć.

Partnerzy portalu:

Dlaczego jest tak mało połączeń kolejowych? Trzeba to koniecznie zmienić!

Dlaczego jest tak mało połączeń kolejowych? Trzeba to koniecznie zmienić!

Koleje regionalne w województwie podlaskim to bardzo ciekawy przypadek. Z jednej strony można nimi w weekendy pojechać do Kowna na Litwie, przez Puszczę Knyszyńską do Walił pod Gródkiem oraz przez Puszczę Białowieską z Czeremchy do Siemianówki. Z drugiej strony codzienne połączenia w zasadzie opierają się tylko o Białystok. Mimo, że województwo Podlaskie to także Suwałki na północy, Łomża na zachodzie i Siemiatycze na południu. Wszystko wskazuje na to, że Łomżę chyba oddamy Mazowszu. Obecnie, od lat nie można tam dojechać pociągiem. Niedługo to się zmieni. Tylko jest jeden szkopuł. Z Białegostoku dalej nie dojedziemy, bo tory poprowadzą z Mazowsza przez Łomżę na Mazury.

 

Gdzie można dojechać regionalną koleją z Suwałk? Do Białegostoku przez Augustów i Sokółkę. Natomiast z Siemiatycz dojedziemy do Siedlec, Czeremchy, Warszawy i Hajnówki. Gołym okiem widać, że czegoś tu brakuje. Z Białegostoku brak planów na bezpośrednie połączenie Białystok – Łomża. Nie wiadomo nawet kiedy zakończy się remont torów między Łapami a Łomżą. Z Suwałk brak połączenia z Siemiatyczami i vice-versa. Po drodze z Hajnówką i Bielskiem Podlaskim.

 

Za wzór należy postawić Koleje Dolnośląskie. Tam nie wszystkie połączenia odbywają się przez Wrocław. Takie miasta jak Jelenia Góra, Wałbrzych, Kłodzko, Głogów są ze sobą skomunikowane. Jelenia Góra, Wałbrzych i Wrocław – między tymi miastami można jeździć przez cały dzień. Jest bardzo dużo połączeń. Jest także połączenie między leżącymi na północy województwa Głogowem oraz Kłodzkiem na południu. Warto też dodać że nawet jeżeli jakieś połączenie zahacza o Wrocław, to nie jest to zawsze miasto końcowe. Ponadto ilość wszystkich połączeń na Dolnym Śląsku jest ogromna!

 

Oczywiście jest tam 3 razy więcej mieszkańców niż w Podlaskiem, ale połączeń kolejowych więcej jak trzy razy. Dlatego mamy od kogo się uczyć. Nie może tak być, że można dojechać tylko do Białegostoku. Powinno być wiele połączeń regionalnych kursujących na co dzień na trasie Suwałki – Augustów – Sokółka – Białystok – Bielsk Podlaski – Czeremcha – Siemiatycze. To bardzo źle, że ludzie w kwestiach transportu muszą liczyć tylko na siebie – co najczęściej kończy się kupowaniem samochodu. Efekt jest taki, że w rodzinie 3-osobowej są 3 samochody.

 

Osobną kwestią są połączenia krajowe. Zupełnie nie jest zrozumiałe dlaczego z Suwałk jest jedno połączenie do Krakowa (które miało być zlikwidowane) i jedno do Warszawy. Od dawna odcinek Sokółka – Suwałki nie jest zelektryfikowany. To główna przeszkoda, ale wszystkie pociągi, które kończą bieg w Białymstoku mogłyby w zasadzie dojeżdżać przynajmniej do Sokółki. Z tego miasta na północ mogłyby jeździć często szynobusy. Brakuje też połączenia Suwałki – Białystok – Siedlce – Lublin – Rzeszów. To kuriozalne, że na południe Polski musimy jeździć przez Warszawę.

 

Najgorsze, że nie ma nawet żadnych planów na zmiany. Nie wiadomo czy kiedykolwiek Białystok będzie połączony kolejowo z Łomża. Linia Suwałki – Sokółka prawdopodobnie może zostać w przyszłości zlikwidowana. Bowiem za kilka lat będzie połączenie Suwałki – Ełk – Białystok. Nie ma też żadnych planów, by jeździły pociągi do Lublina i Rzeszowa. Żal na to patrzeć.

Partnerzy portalu:

Słyszeliście o białostockim EGO? To były kiedyś wyludnione tereny…

Słyszeliście o białostockim EGO? To były kiedyś wyludnione tereny…

Zapewne starsi mieszkańcy pamiętają, że nim zaczął obowiązywać obecny podział terytorialny kraju, to przed 1999 rokiem nie było 16 województw tylko 49. Obecne Podlaskie składało się z białostockiego, łomżyńskiego, suwalskiego. Podział ten obowiązywał od 1975 roku. Wcześniej bo od 1945 roku istniało wielkie województwo białostockie. W jego skład wchodziły Białystok, Łomża, Suwałki oraz… EGO.

 

Po II Wojnie Światowej nasz kraj przestał być okupowany przez Niemcy, które przegrały wojnę. Jednak Polacy nie mieli za wiele do powiedzenia w sprawie własnego kraju. W Jałcie spotkali się – przywódca ZSRR – Stalin, premier Wielkiej Brytanii – Churchill, oraz prezydent USA – Roosevelt. To oni zdecydowali między innymi o tym – jakie granice będzie miała powojenna Polska. Stanęło na tym, że na pewno nie takie jak przed wojną. Stalin bowiem bardzo chciał mieć dla siebie kresy wschodnie. Polska na pocieszenie dostała ziemie zachodnie. Przesunięcie granicy na zachód wywołało wiele problemów, również natury społecznej. Wielu Polaków przestało mieszkać w Polsce. Postanowiono, że zostaną oni przesiedleni. Tylko gdzie?

 

7 lipca 1945 roku województwo białostockie zyskało EGO czyli powiaty Ełk, Gołdapski oraz Olecko. Była to forma zadośćuczynienia za utratę powiatów grodzieńskiego, wołkowyskiego oraz białowieskiego. Tereny EGO były praktycznie wyludnione i poniemieckie (więc praktycznie nie zniszczone). Postanowiono, że właśnie tam będą przesiedlać wszystkich Polaków z Wileńszczyzny i Grodzieńsczyzny. Nie było to specjalnie trudne, gdyż EGO ma linię kolejową.

 

fot. Archiwum Państwowe w Białymstoku

 

Przed wojną tereny EGO zamieszkiwało 120 tys. osób. Obecnie to 150 tys. osób. Potęga samego Białegostoku także została zmniejszona. W 1975 roku wielkie województwo zostało podzielone zostało na białostockie, łomżyńskie i suwalskie. A w 1999 roku połączone ale bez EGO w województwo podlaskie.

 

Co ciekawe – z Ełku bliżej jest do Białegostoku o 50 km niż do Olsztyna. Bliżej jest także z Olecka. Jednak z najbardziej wysuniętej na północ Gołdapi jest bliżej o kilka kilometrów do Olsztyna. Ma to znaczenie przede wszystkim dlatego, że mieszkańcy powiatów, gdzie są małe miasteczka – prowadzą swoje życie w oparciu też o duże miasta. Czy mieszkańcy częściej jeżdżą do Białegostoku czy też do Olsztyna?

 

Jeżeli chodzi o studia – to olsztyński Uniwersytet Warmińsko-Mazurski stoi na podobnym poziomie co białostocki Uniwersytet. Jednak to w Olsztynie znajduje się legendarne „Kortowo”. Jeżeli chodzi o zarobki to Olsztyn średnio proponuje odrobinę niższe płace niż Białystoku. Dlatego trudno rozstrzygnąć czy EGO mentalnie jest dalej w województwie białostockim czy już na Warmii i Mazurach.

fot. główne: Ełk / autor: Ath29 – Wikipedia

Partnerzy portalu:

Te drewniane cuda stoją w Podlaskiem. Jedna ze świątyń przetrwała od 1610 roku!

Te drewniane cuda stoją w Podlaskiem. Jedna ze świątyń przetrwała od 1610 roku!

W województwie podlaskim mamy 115 kościołów oraz 67 cerkwi. Wiele z tych budynków przyciąga do naszego regionu turystów. Obecnie w wielu filmach i materiałach promocyjnych można znaleźć zachęty, by odwiedzać Podlaskie na przykład po to, by zobaczyć na własne oczy piękne, drewniane kolorowe cerkwie. To fakt – warto je zobaczyć na własne oczy zarówno od zewnątrz jak i w środku. Jednak mimo wszystko nie warto zapominać również o zwiedzaniu kościołów. Tym razem chcemy się skupić na świątyniach zbudowanych z drewna. Mają one swój wyjątkowy urok. Dlatego, jeżeli planujecie wycieczki tematyczne w naszym regionie – to warto uwzględnić również i zwiedzanie pod takim kątem. Żałować nie będziecie, gdyż Podlaskie ma do zaoferowania prawdziwe cuda architektoniczne.

Drewniane kościoły na Suwalszczyźnie

fot. Witia / Wikipedia

Jednym z takich cudów jest kościół Św. Anny w Gibach w powiecie sejneńskim. Pierwotnie była to molenna, przez co stylem przypomina budynek w Wodziłkach czy Gabowych Grądach. Z tym, że te dwa należą do staroobrzędowców. Budynek w Gibach także do nich należał jeszcze przed II Wojną Światową.

fot. E.giedraitis / Wikipedia

Kolejnym, drewnianym cudem jest katolicki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Berżnikach (powiat sejneński). Parafia w tym miejscu powstała już w 1447 roku. Obecny budynek pochodzi natomiast z 1819 roku. Później był jeszcze restaurowany.

fot. Marek i Ewa Wojciechowscy / Wikipedia

Następna świątynia również leży na Suwalszczyźnie a konkretnie w Jeleniewie. Jest to Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. Świątynia została wzniesiona w 1878 roku, a poświęcona w 1899 roku. Warto tutaj dodać, że ołtarz oraz konfesjonały pochodzą z innego kościoła i są w stylu rokoko. We wnętrzu obejrzymy również XIX wieczne obrazy oraz przepiękne stacje drogi krzyżowej także z tamtego wieku. Jako ciekawostkę można dodać iż na strychu kościoła znajduje się bardzo wiele nietoperzy objętych ścisłą ochroną gatunkową.

fot. Ejkum / Wikipedia

Kolejny drewniany kościół stoi w Mikaszówce. Przypomina wyglądem molennę. Wiadomo o nim tylko tyle, że został wybudowany na początku XX wieku.

fot. Thebleeding / Wikipedia

Drewniane kościoły na Podlasiu

Warto również na własne oczy zobaczyć Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Sokołach (powiat wysokomazowiecki). Świątynia została wzniesiona pierwotnie jako cerkiew unicka w 1758 roku w Tykocinie. Następnie w 1833 roku przeniesiono ją na cmentarz w Sokołach (tak – drewniane budynki można przenosić) i tam została kościołem katolickim. Aż do dzisiaj.

fot. Simpledot / Wikipedia

Grzechem byłoby nie zobaczenie wspaniałego kościoła św. Anny w Kalinówce Kościelnej. Świątynia została wybudowana w 1774 roku na bazie innej, spalonej w 1761 roku. Rzeźby w środku datowane są na XVII wiek. Warto także zobaczyć obraz św. Mikołaja z XIX wieku oraz XVII wieczne renesansowe tabernakulum (czyli szafki na eucharystię). Przy kościele stoi także wspaniała dzwonnica.

fot. Yarl / Wikipedia

Warto także wybrać się do Starej Kamiennej, gdzie znajduje się Kościół Św. Anny – najstarszy drewniany budynek na Podlasiu, zachowany do dnia dzisiejszego. Świątynia została ufundowana przez Piotra Wiesiołowskiego (który w Białymstoku wzniósł zamek, z którego powstał Pałac Branickich). Drewniana świątynia znajduje się w powiecie sokólskim.

Pozostałe kościoły, które warto zobaczyć to XIX wieczny Kościół Matki Bożej Szkaplerznej w Studzienicznej, XVI-wieczne Sanktuarium Matki naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa w Domanowie (rozbudowywane w XIX wieku), XVIII-wieczny Kościół św. Stanisława w Milejczycach, Kościół Matki Bożej Anielskiej w Monkiniach z XX wieku, a także XVI-wieczny Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława w Narwi, XX-wieczny Kościół Trójcy Przenajświętszej w Pawłówce oraz Kościół św. Jana Chrzciciela w Turośli z XIX wieku.

fot. Ludwig Schneider / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Majówka 2019. Najlepsze miejscówki w całym województwie Podlaskim!

Majówka 2019. Najlepsze miejscówki w całym województwie Podlaskim!

Co robić podczas Majówki 2019? Trudno przewidzieć jaka będzie pogoda, ale może być jednego dnia kiepska, a innego słonecznie. Dlatego też najlepiej mieć do dyspozycji cały wachlarz możliwości. Dlatego też specjalnie dla Was przygotowaliśmy różne warianty w każdym powiecie!

Majówka w miastach:

Długi weekend w większym mieście wiąże się głównie z rozrywką w obiektach zamkniętych – kino, teatry, puby, restauracje, a gdy jest ładna pogoda to ewentualnie można odwiedzać place zabaw, parki czy nawet plaże. Tego typu atrakcji nie brakuje również w trzech największych miastach województwa podlaskiego. Białystok, Łomża, Suwałki mogą zaoferować to wszystko oprócz spacerów po centrach miast i okolicach.

A co można robić w mniejszych miastach na Majówkę?

Powiat augustowski

Kanał Augustowski, fot. Dainava / Wikipedia

Tutaj bezapelacyjnie rządzą plaża, bulwary i Rynek. W okolicach warto wybrać się nad Kanał Augustowski oraz do sanktuarium w Studzienicznej.

Powiat białostocki

Supraśl

Jest to rozległy obszar, który można podzielić aż na trzy części – pierwsza to tereny Puszczy Knyszyńskiej – Supraśl, Cieliczanka, Kołodno, Królowy Most, Gródek czy Michałowo. Druga zaś to Tykocin i wycieczka wzdłuż Narwi aż do Góry Strękowej. Warto też odwiedzić Choroszcz i zerwany most w Kruszewie oraz Czarną Białostocką i jej zalew. Każde z tych miasteczek ma coś do zaoferowania przyjezdnym. Od spaceru to ciekawe zabytki i inne miejsca, gdzie można zwyczajnie się zrelaksować.

Powiat bielski

Synagoga w Orli, fot. Emmanuel Dyan

Tutaj najciekawsze tereny to przede wszystkim wioseczki między Orlą a Ploskami. Po trasie możemy napotkać wiele elementów wielokulturowości. Jednym z elementów będzie synagoga w Orli oraz cerkwie.

Powiat grajewski

Jezioro Dręstwo pod Rajgrodem

Te tereny to przede wszystkim Biebrzański Park Narodowy oraz Rajgród. W tym pierwszym można spacerować po wspaniałym bagnistym lesie. W drugim przypadku to odpoczynek nad jeziorami.

Powiat hajnowski

Kolej wąskotorowa w Hajnówce

Bezapelacyjnie w powiecie hajnowskim rządzi Puszcza Białowieska. Warto ją odwiedzić oraz skorzystać z licznych atrakcji – takich jak kolej wąskotorowa, drezyny, zwiedzanie Parku Narodowego i rezerwatu. Oprócz tego warto spotkać żubry i stare dęby.

Powiat kolneński

Brama cmentarza żydowskiego w Kolnie, fot. PanSG / Wikipedia

Czy jest coś ciekawego w Kolnie i jego okolicach? Miasteczko ostatnio zasłynęło z tego, że TVN nagrywał tam jeden ze swoich seriali. W Kolnie możemy zwiedzić cmentarz żydowski i synagogę. Możemy też się dowiedzieć kim był Jan z Kolna, który podobno odkrył Amerykę jeszcze przed Kolumbem. Warto też przejść się po centrum miasta oraz na cmentarz z 1809 roku.

Powiat łomżyński

Ujście Biebrzy do Narwi,fot. SilverTree / Wikipedia

Tutaj przede wszystkim można zwiedzać Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Miejsce, gdzie będzie można podziwiać wspaniałe rozlewiska Narwi. Warto też wybrać się do miejscowości Ruś pod Wizną. Tam obejrzeć możemy z bliska ujście Biebrzy do Narwi.

Powiat moniecki

Biebrzański Park Narodowy

Na tych terenach przy odrobinie szczęścia możemy napotkać łosia. Biebrzański Park Narodowy od strony powiatu monieckiego to przede wszystkim Osowiec-Twierdza, gdzie możemy zobaczyć bunkry oraz przejść się kładką. Warto też odwiedzić Goniądz i tamtejszy punkt widokowy. Warto też wdrapać się na górkę, by odpocząć przy św. Florianie. Jest też drugi punkt widokowy w Dawidowiznie. Można też wybrać się wzdłuż Biebrzy – od Dolistowa Starego do Jagłowa.

Powiat sejneński

Kukle, fot. Darek Sołtysiński / Wikipedia

Jeżeli powiat sejneński to jeziora w miejscowości Giby i Kukle. Można też wybrać inne jeziora na przykład leżące na granicy Polski i Litwy – Gaładuś.

Powiat siemiatycki

Niemirów

Okolice dawnej stolicy Podlasia czyli Drohiczyna to wspaniałe miejsce na dłuższą wycieczkę. Zachwycimy się w Niemirowie, Mielniku czy Drohiczynie właśnie. Dodatkowo warto obejrzeć z bliska klasztor na Grabarce. Można też wybrać się do Koterki, by zobaczyć piękną cerkiew na granicy polsko-białoruskiej. Powiat siemiatycki to także rzeka Bug, gdzie możemy popływać kajakiem.

Powiat sokólski

Meczet w Kruszynianach

Kruszyniany, Bohoniki to miejsca, gdzie możemy poznać Tatarów – polskich muzułmanów, mieszkających w naszym kraju od kilkuset lat. Czy różnią się od muzułmanów z krajów arabskich? Jeszcze jak! O tym wszystkim dowiecie się choćby odwiedzając meczet w Kruszynianach. Powiat sokólski to także miejsca związane z filmem „U Pana Boga za Piecem”, które mimo dwóch dekad nie zmieniły się zbytnio. W samej Sokółce znajduje się też kościół, w którym doszło do cudu. Pod samym miasteczkiem całkiem przyjemnie można spędzić czas nad zalewem.

Powiat suwalski

Klasztor w Wigrach fot. Krzysztof Mierzejewski / Wikipedia

Wigierski Park Narodowy to miejsce, którego specjalnie przedstawiać nie trzeba. Pisaliśmy na naszych łamach o nim wiele razy. Pokamedulski klasztor czeka! Oprócz tego oczywiście Szelment ze swoimi atrakcjami – wyciągiem nart wodnych, mini-golfem i parkiem linowym, do tego Wiżajny i trójstyk granic. A jakby komuś było mało, to niech zajrzy jeszcze na Stańczyki tuż za granicą województwa podlaskiego.

Powiat wysokomazowiecki

Muzeum w Ciechanowcu, to miejsce gdzie Donatan nagrywał swój znany kawałek „My Słowianie”. Zobaczcie te wyjątkowe miejsce na własne oczy. Żałować nie będziecie! Warto też zajechać do Waniewa – gdzie niestety nie skorzystamy ze wspaniałej kładki, ale miło spędzimy czas nad rozlewiskami. Do tego na liście „do zobaczenia” powinna znaleźć się siedziba Parku Narwiańskiego Parku Narodowego w Kurowie.

Powiat zambrowski

Popiersie Józefa Piłsudskiego w Paproci Dużej fot. Jolanta Dyr / Wikipedia

Tutaj najciekawszym miejscem jest „Paproć Duża”. Miejscowość, która znajduje się wewnątrz wielkiego ronda. W kościele znajdującym się w miejscowości żenił się Józef Piłsudski.

 

Jak widzicie na Majówkę jest wiele atrakcji. Nudzić się nie będzie kiedy. Byleby pogoda dopisała. Bo jak szklana pogoda, to szyby niebieskie od telewizorów. A tak – można zwiedzać i zwiedzać. Udanego wypoczynku!

Partnerzy portalu:

Pełne brzuchy po świętach? Przyjedź tu aktywnie spędzić czas

Pełne brzuchy po świętach? Przyjedź tu aktywnie spędzić czas

Park linowy, mini-golf oraz wyciąg nart wodnych – między innymi te atrakcje czekają już na wszystkich turystów, którzy zechcą odwiedzić Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji – Szelment na Suwalszczyźnie. Przy okazji można też zwiedzić Wigierski Park Narodowy i dosłownie obok województwa podlaskiego – Stańczyki.

Wigry

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Na początku warto wyruszyć do Wigierskiego Parku Narodowego. Zacznijmy od miejscowości Bryzgiel, a następnie podziwianie jeziora, mokradeł, torfowisk, lasów kontynuujmy jadąc przez Gawrych-Rudę, Płociczno-Tartak, Sobolewo docierając do Starego Folwarku i miejscowości Wigry, gdzie oczywiście warto zwiedzić Klasztor Kamedułów na półwyspie. Do klasztoru należy kościół, wieża zegarowa, ogrody, tawerna, przystań, galeria, restauracja oraz dawne domy zakonników. Nie ma żadnych ograniczeń w zwiedzaniu! Trzeba tylko wykupić bilet wstępu.

Szelment czeka

fot. Wrota Podlasia

Jedną z największych atrakcji latem na Szelmencie jest park linowy. Na chętnych czekają 3 różnorodne trasy – dla dzieci, trasa łatwa oraz trasa trudna. Organizatorzy parku zapewniają, że nie jest potrzebne żadne doświadczenie aby korzystać z atrakcji. Na miejscu są przeszkoleni instruktorzy, którzy o wszystko zadbają! Oprócz parku linowego na Szelmencie można spróbować swoich sił na nartach wodnych. Wyciąg zostanie otworzony na majówkę. Wtedy też na chętnych czeka możliwość przebycia aż 1000 metrów po tafli wody. Oczywiście należy tutaj wspomnieć, że ważny jest dobry start. Gdy wyciąg nas pociągnie – należy utrzymać równowagę. Gdy to się uda, to już będzie z górki.

Wielkie akwedukty

fot. Semu / Wikipedia

Przy Jesionowej Górze na Szelmencie można też przenocować, a także posilić się w restauracji. Można też pojechać dalej na przykład na dawne, gigantyczne akwedukty kolejowe w Stańczykach tuż za granicą województwa podlaskiego. Z Szelmentu to 40 km. Po drodze możemy minąć Trójstyk Granic Wisztyniec. Specjalne miejsce, gdzie znajdują się granice Polski, Litwy oraz Rosji.


fot. główne: Wrota Podlasia

Partnerzy portalu:

Południowe Podlasie powinno połączyć się z północnym, a Łomża z Mazowszem?

Południowe Podlasie powinno połączyć się z północnym, a Łomża z Mazowszem?

20 lat temu rząd Jerzego Buzka wprowadził nowy podział terytorialny kraju. Z mapy zniknęło 49 województw, a w ich miejsce pojawiło się 16. W tym Podlaskie, które zlepione zostało z Białostocczyzny, Ziemi Łomżyńskiej oraz Suwalszczyzny. Mało kto pamięta, że eksperci ustalili, że dla Polski najlepiej będzie gdy będzie składać się z 10-12 województw. Politycy jednak nie mogli się z tym pogodzić i między sobą wynegocjowali właśnie 16 województw. Po 20 latach już wiemy, że Buzkowi nie wyszły reforma zdrowotna (nie ma już Kas Chorych), reforma edukacyjna (nie ma już gimnazjów), reforma emerytalna (praktycznie nie ma już OFE), ale też reforma administracyjna. Niestety chyba niewiele można z tym zrobić.

 

Spójrzmy na to z perspektywy Podlaskiego. Przyłączenie południowego Podlasia do Lublina, a północnego do mazowieckiej Łomży sprawiło, że obie strony czują się poszkodowane. Łomża jest pomijana przy największych inwestycjach, gdyż to Białystok jest stolicą województwa. To tutaj znajdują się wszystkie ważniejsze urzędy czy instytucje. Białystok natomiast nie jest nawet z Łomża solidnie połączony. Nie da się tam dojechać pociągiem. Zaś dojazd samochodem nie jest specjalnie komfortowy. Oba miasta nie są ze sobą kulturowo związane. Od zawsze były po dwóch różnych stronach granic.

 

Głównym miastem południowego Podlasia są Siedlce. Jest tez Biała Podlaska, Łuków i Radzyń Podlaski. Tereny te dawniej należały do Księstwa Warszawskiego, a w 1816 roku roku przekształcone zostały w województwo podlaskie. Dlaczego po reformie Buzka „zagrabiono” je na rzecz Mazowsza? Warto też przypomnieć, że historyczne Podlasie to także miasta Korony Polskiej – Drohiczyn, Mielnik czy Granne – leżące na szczęście w naszym województwie. Niewątpliwie brakuje tu uzupełnienia o Siedlce i Białą Podlaską.

 

Zabrać podlaskie ziemie lubelskiemu i mazowieckiemu, oddać Łomżę Mazowszu i co dalej? Przesunięcie granic województwa we właściwe miejsca byłoby jednak tylko uporządkowaniem historii. Z perspektywy mieszkańców Łomży, Białej Podlaskiej czy Siedlec nie miałoby to żadnego sensu, a jedynie utrudniłoby życie. Wszystko przez odległości – między Łomża a Białymstokiem jest 80 km, zaś miedzy Łomżą a Warszawą prawie 2 razy tyle. Biała Podlaska do Lublina ma 120 km, do Białegostoku 140 km. Siedlce do Warszawy prostą drogę i niecałe 100 km. Do Białegostoku natomiast 150 i to gorszą drogą. Pociągiem też nie lepiej. Ściana wschodnia kompletnie nie jest ze sobą skomunikowana. Do Lublina nie dojedziemy przez Czeremchę i Siedlce lecz przez Warszawę i Siedlce. Podobnie do Białej Podlaskiej. Ta miejscowość również nie ma lepiej z połączeniem do Lublina.

 

Przywrócenie dawnych granic nie miałoby sensu. Dlatego też musimy porzucić marzenia o powrocie wielkiego, historycznego Podlasia na rzecz ciężkiej pracy na to, byśmy nie byli takimi biedakami. Nie będzie to jednak takie łatwe. Mimo wspaniałych walorów turystycznych – nie przyjeżdża do nas tyle osób co choćby w biedne, podkarpackie Bieszczady. Pensje w naszym regionie względem innych są żenująco niskie. Najbliższe lotnisko jest pod Warszawą. Jedyne co mamy to jedną szybką drogę ekspresową i komfortowe połączenie kolejowe również z Warszawą. Niezbyt wiele jak na 20 lat istnienia województwa podlaskiego. Wystarczająco jednak, by stąd uciec na zawsze jeżeli natrafi się dobra okazja.

fot główne: Facebook – Nowy Podział Administracyjny Polski (koncepcja podziału na 10 województw

Partnerzy portalu:

Lotnisko na Krywlanach nie wystartuje? Nie można wycinać drzew.

Lotnisko na Krywlanach nie wystartuje? Nie można wycinać drzew.

Niestety nie mamy dobrych wieści. Lotnisko na Krywlanach w tym roku może nie wystartować. Jedyna szansa to zima 2019, a to scenariusz bardzo mało realny.

 

Od dziesiątek lat dyskutowano na zmianę o lotnisku w Białymstoku oraz o porcie regionalnym w województwie Podlaskim. Kiedy wreszcie Tadeusz Truskolaski podjął męską decyzję, że trzeba kończyć dyskusję tylko robić przycisnął opozycyjnych radnych PiS i przeforsował odpowiednie uchwały. Radni poprzedniej kadencji byli „za, a nawet przeciw”. Krytykowali Truskolaskiego, ale gdy przyszło do głosowania to dali mu zielone światło. Potem kolejne dyskusje trwały nad tym czy przyjąć dodatkowe pieniądze od województwa podlaskiego. Znów były jakieś dyskusje, ale finał był szczęśliwy i przed wyborami wybudowano pas startowy na Krywlanach z opcją, że w przyszłości jest szansa na więcej.

 

Kolejnym etapem potrzebnym do uruchomienia lotniska jest pozytywna decyzja Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Zanim jednak taka zapadnie musi nastąpić certyfikacja, którą się otrzyma po spełnieniu pewnych warunków. ULC będzie musiało dać wytyczne Białemustokowi – co trzeba zrobić, by start i lądowanie było na Krywlanach bezpieczne. Nikt nie ukrywa, że wiąże się to z wycinką fragmentu lasów w okolicy Krywlan. Problem w tym, że drzew nie można wycinać kiedy się chce, gdyż są one domem ptaków. Gdy trwa okres lęgowy, to żadne prace nie mogą być wtedy wykonywane. Ptaki muszą bez obaw doczekać wyklucia się z jaj potomstwa. Okres lęgowy większości gatunków trwa od 1 marca do 15 października. Oznacza to, że nawet jeżeli ULC wyda wytyczne, to ich realizacja może nie być możliwa w tym roku.

 

Dlatego też pierwszy samolot pasażerski najprawdopodobniej wyląduje w Białymstoku najwcześniej w 2020 roku. Oczywiście zakładając wariant optymistyczny, że Tadeusz Truskolaski namówi jakąkolwiek firmę, by chciała z Krywlan transportować ludzi na inne lotniska. Wariant pesymistyczny jest taki, że nikt taki się nie znajdzie, a lotnisko będzie służyć doraźnie biznesmenom i piłkarzom Jagiellonii, którzy z pewnością nie zawsze będą tłuc się autobusem przez całą Polskę np. do Szczecina czy Zabrza (lub za granicę) tylko klub wynajmie im czarter. Na lotnisku w Białymstoku nie wyląduje też Prezydent RP ani nikt z rządu. Gulfstream G550 potrzebuje dłuższego pasa.

 

Warto zaznaczyć, że niemalże podobne lotnisko powstaje w Suwałkach. Tam jednak podeszli do sprawy bardziej pragmatycznie niż w Białymstoku i port lotniczy będzie zawierał również część cargo. Dzięki temu nikt nie powinien mieć pretensji jeżeli o korzystanie z lotniska tylko przez czartery. Gorzej jeżeli nikt nie będzie również chciał korzystać z cargo. Ale to już temat na inny artykuł o potencjale gospodarczym regionu. Warto też przypomnieć, że radni PiS poprzedniej kadencji dając zielone światło Truskolaskiemu – mówili o potrzebie budowania lotniska regionalnego na Podlasiu. Podczas kampanii prezydenckiej Jacek Żalek krytykował natomiast Truskolaskiego za zbyt krótki pas startowy. Teraz, gdy zarówno w kraju jak i w samorządzie województwa podlaskiego władze ma PiS – lokalni politycy tej partii jakoś milczą w sprawie lotniska regionalnego.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ksiądz, Batiuszka oraz Imam we wspólnej akcji. Ten wspaniały film powstał na Podlasiu!

Kto by pomyślał, że obraz ze świętym może dosłownie uratować życie. Zwykle w religiach wierni modlą się do obrazu. Tym razem ksiądz proboszcz Marcin Kuczyński z kościoła katolickiego, ksiądz wikary Piotr Borowik z cerkwi prawosławnej oraz imam Meczetu w Kruszynianach wystąpili we wspólnej akcji Krajowej Izby Kominiarzy – „Znak Floriana”. Duchowni spotykając się z wiernymi edukują ich jak mają się ustrzec zatruciem tlenkiem węgla. Obrazek z wizerunkiem świętego Floriana rozdawany był w trakcie kolędy. Można nim było również sprawdzić drożność wentylacji w domu.

 

Pomysł na akcję jest zaskakujący. Wszelkie ekumeniczne działania duchownych pokazują, że Podlasie było wielokulturowe oraz że nadal jest. Nie ma co ukrywać, że antagonizmy pomiędzy wiernymi różnych religii zdarzają się do dziś. Jednak jak tłumaczy w filmie ks. Piotr Borowik – My tu na Podlasiu często razem się śmiejemy, ale też razem płaczemy. Jednak czad zabija wszystkich – wierzących, niewierzących – prawosławnych, katolików, bogatych, biednych. To zabójca wszystkich tych, którzy zapominają o swoim bezpieczeństwie.

 

Dlatego w 2019 roku duchowni podczas kolędy rozdawali obraz ze świętym Florianem – patronem strażaków. Jeżeli przyłożony obrazek do wentylacji zostanie przyssany, to znaczy że ta działa poprawnie. Jeżeli odpadnie – to znak, by zadzwonić do kominiarza. Ten prosty przekaz jest skuteczny. Zaś ludzie, którzy przyjmują duchownych mogą się przekonać o tym od razu sprawdzając jak jest z tym u nich w domu.

 

Wystarczy kilka minut by czad zabił mieszkańców. Co roku swoje życie traci trując się nim 2000 osób! Czad – czyli „cichy zabójca” (bo ani go nie czuć ani nie widać) zaczyna działać, gdy zaczyna się sezon grzewczy. Pierwsze objawy działania czadu na organizm to zawroty głowy, duszności, osłabienie, wymioty, szybszy oddech czy uczucie oszołomienia. Jak się nie dać czadowi? Warto pamiętać o tym, by wentylacja działała poprawnie. Zatem należy poddawać ją regularnym przeglądom. Można dodatkowo zainstalować czujnik.

Partnerzy portalu:

Łomża będzie miała kolej. Czy będzie można dojechać tam z Białegostoku czy tylko z Warszawy?

Łomża będzie miała kolej. Czy będzie można dojechać tam z Białegostoku czy tylko z Warszawy?

Jak już niegdyś pisaliśmy – wówczas zatwierdzony plan dotyczący Centralnego Portu Komunikacyjnego zaczyna powoli być wprowadzany w życie. Dotyczy to nie tylko wsi pod Warszawą, która zyska ogromne lotnisko, ale też województwa podlaskiego. Plan bowiem zakładał, że do największego aeroportu w Polsce będzie można dojechać z Suwałk, Sokółki i Białegostoku koleją pędzącą od 120 do 200 km/h.

 

Więcej tutaj:

/podlaskie-15-bez-duzego-lotniska-koleja-jadaca-200-kmh-zatwierdzony-plan/

Jest jednak rzecz, która budzi nieco zdziwienie. Otóż do CPK i Warszawy będzie można dojechać również z Łomży, ale… połączeniem Giżycko – Pisz – Łomża – Ostrołęka – Warszawa. Dziś w Łomży żadnych pasażerskich pociągów nie ma. Jest trasa kolejowa biegnąca przez Łapy. Miała być wyremontowana, jednak PKP zarezerwowane pieniądze na ten cel przesunęła na inną inwestycję – pod Sokółką. Jeżeli inwestycja związana z CPK zostanie zrealizowana to może dojść do kuriozalnej sytuacji. W Łomży pojawi się ruch pasażerski, ale nie będziemy można dojechać tam z Białegostoku i odwrotnie. Dziwna to by była sytuacja, ale możliwa.

 

To, jakie inwestycje są w kraju kluczowe a jakie nie – jest w gestii polityków. Niestety podlascy parlamentarzyści od lat nie potrafili nic załatwić. Ekspresowa droga krajowa do Warszawy powstała w bólach przez bardzo wiele lat. Ekspresowej drogi do Lublina jak nie było tak jeszcze nie ma (niedługo będzie). Połączenie z Augustowem jak było fatalne, tak pozostanie fatalne – gdyż wszystkie ważne drogi ominą letnią stolicę Polski. Żaden pociąg nie jedzie trasą Suwałki – Sokółka – Białystok – Czeremcha – Siedlce – Lublin. O braku lotniska regionalnego już nie wspominając. Byliśmy infrastrukturalną dziurą. Obecnie można wyjechać w normalnych warunkach tylko do Warszawy.

 

Za chwile znów wybory parlamentarne, za chwile znów zacznie się żenujący festiwal w postaci pseudo obietnic bez pokrycia. Albo będą obiecywać to co jest w planach na najbliższe lata albo będą obiecywać niestworzone historie, a potem klasycznie słać pisma z pytaniami i nic więcej. A my tu w Podlaskiem nadal będziemy dziurą.

Partnerzy portalu:

Na naszych ziemiach żyli Jaćwingowie. Dlaczego przestali istnieć?

Na naszych ziemiach żyli Jaćwingowie. Dlaczego przestali istnieć?

Prawdawna historia ziem Podlasia i Suwalszczyzny nierozerwalnie wiąże się się z Jaćwingami. Nasze tereny leżały na granicy Mazowsza i Sudowii, w której te plemię żyło pomiędzy rzekami, borami i moczarami. Nie wiadomo od jak dawna, ale wiadomo że w XIII wieku naród jaćwieski przestał istnieć. Jak do tego doszło?

Okrutnicy

Jaćwingowie byli plemieniem bardzo okrutnym, a w dodatku pogańskim. Wierzyli w coś w rodzaju reinkarnacji. Uważali, że dusze jednych po śmierci zajmują kolejne ciała, zaś innych ciała zwierząt. Nawet dla swojego plemienia nie mieli litości. Gdy rodziły się dziewczynki – zabijano je. Gdy kobiety chowały je po kryjomu, to odcinano im piersi, by nie mogły karmić. Plemię zapuszczało się na tereny Mazowsza, by grabić, palić i zabijać. Wyprawy te kończyły się powrotem z dużymi łupami. Po jednej z takich grabieży Sudowię najechał Bolesław Wstydliwy, książę krakowski i sandomierski. Jaćwingowie zostali przepędzeni aż na tereny Litwy. Po kilkunastu latach jednak zorganizowali odwet. Jednak gdy wracali z łupami, książę Leszek Czarny ponosząc minimalne straty wygrał z wojskami wroga. Jednak to inna bitwa była początkiem końca Jaćwingów. Miała ona miejsce na w okolicach dzisiejszego Brańska na rzece Nurzec.

Najpierw Polacy, potem Krzyżacy

Dowodzący wojskami Leszek i Bolko dowiedzieli się, że sojusznik Jaćwingów – władca litewski Trojnat nie żyje. Postanowili wtedy zaatakować plemię. Uderzyli ogniem od strony lądu zmuszając barbarzyńców do cofnięcia się w stronę rzeki. Po drugiej stronie jednak czekali polscy wojacy. Polacy puścili po wodzie płonące tratwy, czym rozcięli armię przeciwnika na dwie części i ostatecznie wygrali bitwę. Był to ogromny sukces militarny, który spustoszył dzisiejsze Podlasie i Suwalszczyznę na wiele lat. Po tych wydarzeniach Jaćwingowie zajmując tereny Litwy nie mieli jednak spokoju. Wciąż byli najeżdżani przez potężnych wtedy Krzyżaków. Powodem oczywiście było pogaństwo. Wojska zakonu były wówczas potężne co spowodowało, że w 1283 roku wybito ostatniego władcę Sudowii. Zakon krzyżacki, by ie dopuścić w przyszłości do powstań – zaczął przesiedlać Jaćwingów. Deportacje sprawiły, że naród jaćwieski rozpadł się.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Piękny film ukazuje Podlaskie. Niestety nie wiadomo co dalej robić.

Od kilku dni w serwisie YouTube można obejrzeć klip Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej promujący województwo podlaskie. Główne przesłanie jest do osób, rzecz jasna, które w Podlaskiem nie mieszkają. Dlatego całość zaczyna się zachętą „Dwie godziny drogi od Warszawy znajdziesz świat, który przywraca utraconą równowagę”. Następnie widzimy przepiękne kadry ukazujące najciekawsze miejsca województwa podlaskiego, które warto odwiedzić. Nie zabrakło takich atrakcji jak klasztor w Wigrach, Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy, Łomżyński Park Krajobrazowy w Narwi, Puszcza Białowieska, Puszcza Knyszyńska, Tykocin, skit w Odrynkach, Kraina Otwartych Okiennic, meczet w Kruszynianach, Green Velo, Drohiczyn, Suwalski Park Krajobrazowy, Czarna Hańcza czy Kanał Augustowski. To wszystko pod hasłem „Podlaskie zasil się naturą”.

 

Klipowi nie można nic zarzucić. Tak samo jak i hasłu przewodniemu. Nie da się ukryć, że w Warszawie, Poznaniu czy Krakowie trudno zasilać się naturą. A to właśnie do mieszkańców dużych aglomeracji kierowana jest kampania. Należy sobie zadać pytanie – a gdzie konkretnie mają przyjechać? Żeby zwiedzić wszystkie wymienione – trzeba by było 2 dni jeździć samochodem po całym regionie. I tu jest pies pogrzebany. Białystok powinien być „hubem”, z którego będzie można wszędzie dotrzeć w sposób zorganizowany i logiczny. Brakuje połączeń turystycznych i ogólnie wszystkiego brakuje by można było zapewnić na przykład weekend pełen atrakcji w Podlaskiem – tylko przyjedź, kup jakiś karnet i korzystaj – wszędzie Cię dowieziemy, a na koniec przywieziemy do Białegostoku.

 

Jako region zrobiliśmy pierwszy krok – zaczęliśmy się promować jako wspaniałe, unikalne miejsce w Polsce, które jest trochę dzikie, przepełnione naturą, gdzie można poczuć slow-life. Teraz czas na krok drugi – osoby, które przekonaliśmy muszą się dowiedzieć jak to wszystko w sposób zorganizowany zwiedzić. Jest przewodnik „Podlaskie na weekend”. Są różne wersje – jeżeli chodzi o rejony Białowieży, to przewodnik zachęca do przyjechania w piątek do Krainy Otwartych Okiennic, gdzie mamy skosztować kuchni regionalnej i odprężyć się w ruskiej bani. Problem w tym, że nie wiadomo gdzie posmakujemy takiej kuchni i kto ma ruską banię w Krainie Otwartych Okiennic. Po próbie „wygooglowania” tych informacji – niestety dalej nie wiemy.

 

Na sobotę przewodnik proponuje wizytę w Odrynkach i wyjazd do Krynoczki. Jeżeli kogoś nie interesują religijne eskapady, to przewodnik proponuje mu „questowe trasy” – cokolwiek to znaczy. Bynajmniej nie dowiemy się tego z przewodnika. Propozycja na wieczór to ognisko, lokalna muzyka i śpiew. Gdzie? Nie wiadomo. Na ostatni dzień przewodnik znów proponuje religijną eskapadę – tym razem na Świętą Górę Grabarkę. Alternatywa? Rower lub kajak. A zimą, wiosną, późną jesienią? Trudno powiedzieć. Generalnie z przewodnika niewiele się dowiadujemy. Z propozycjami w okolicach Biebrzy jest jeszcze gorzej. Na piątek przewodnik proponuje jakieś warsztaty, a potem wypad na łąki i bagna. To brzmi trochę jak żart. Jeżeli ktoś nigdy tam nie był, to co – ma szukać jakichś konkretnych bagien czy może obojętnie? Na sobotę przewodnik proponuje podglądanie ptaków. Tutaj też nie wiadomo gdzie to robić. Na niedzielę wreszcie jakiś konkret – Twierdza Osowiec.

 

Cały przewodnik dzieli się na Puszczę Białowieską i Białowieżę, do tego Biebrza, Suwalszczyzna, Puszcza Knyszyńska, Augustów, a także Tykocin i rzeka Narew. Niestety, ale nie polecamy tego przewodnika. Mimo, że przygotowali go najlepsi fachowcy z Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, to w broszurze nie dowiemy się nic konkretnego. Same ogólniki, pseudopropozycje i przykładowe dane teleadresowe miejsc w pobliżu. Dlatego do tak pięknego filmu – przydałby się równie piękny przewodnik, bo ten obecny to gniot.

Partnerzy portalu:

Plan na komunikację. Czy dojedziemy do każdej wioski w Podlaskiem?

Plan na komunikację. Czy dojedziemy do każdej wioski w Podlaskiem?

Ostatnio dużym echem odbiła się zapowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że zamierza reaktywować PKS-y. Zakładając, że zostanie to zrealizowane to warto się zastanowić czy w województwie podlaskim jest co reaktywować i czy jest po co. Obecna sytuacja wygląda następująco: Mamy firmę PKS Nova – która połączyła upadający PKS Białystok, z dobrze prosperującym PKS Suwałki oraz z PKS Łomża, PKS Siemiatycze, PKS Zambrów.  Warto pamiętać, że oprócz PKS Nova na rynku są takie firmy jak Voyager, Arriva, Kurier czy Podlasie Express (Plus Bus) – które świadczą swoje usługi na różnych terenach. Należy też pamiętać – że funkcjonują w regionie też szynobusy. Zatem warto sobie zadać pytanie – gdzie w Podlaskiem w takim razie nie można dojechać niczym innym niż samochód?

 

W województwie podlaskim jest 40 miast (miastem nazywamy miejscowości zamieszkałe powyżej 1000 osób). Postanowiliśmy sprawdzić do których z nich można dojechać z Białegostoku czymkolwiek (autobusem bądź pociągiem). Okazało się, że do wszystkich. Zatem problemem jeżeli istnieje to tylko w relacji połączenia typu wieś – miasto. Jak nie trudno się domyślić – najbardziej poszkodowane są te wsie, które nie leżą przy głównej drodze między miastami. Sprawdziliśmy czy da się przykładowo dojechać do maleńkiej wsi Rudaki przy granicy z Białorusią. Niestety nie da się, ale do pobliskich Kruszynian (5 km) już tak. Zatem należy sobie zadać pytanie – czy PKS-y mają dojeżdżać do każdej wsi? Trudno to sobie wyobrazić.

 

W województwie podlaskim jest 3277 wsi. Najwięcej położonych jest w gminie Zambrów (70), zaś najmniej w gminie Białowieża (4). Utworzenie w każdej gminie siatki połączeń tak by dojechać do głównego miasta w gminie, tak by wydostać się dalej może być bardzo trudne gdy trzeba skomunikować 70 wsi. Komunikując 4 wsie już jest łatwiej. Dlatego prawdopodobnie ktoś, komu przyjdzie realizować plan Jarosława Kaczyńskiego (zapewne będzie to ktoś z Urzędu Marszałkowskiego) weźmie mapę do ręki i zobaczy, że skomunikowanie całego województwa ze sobą – od miasta po wieś będzie kosztować kosmiczne pieniądze. Wtedy też będzie trzeba wybierać – kogo przyłączyć, a kogo nie. Oczywiście ucierpią mieszkańcy najmniej zaludnionych wsi.

Partnerzy portalu:

Protesty pomogły! Popularne połączenie kolejowe wraca. Można zrobić jeszcze więcej.

Protesty pomogły! Popularne połączenie kolejowe wraca. Można zrobić jeszcze więcej.

PKP Intercity wycofuje się z głupiego pomysłu jakim była likwidacja popularnego połączenia Suwałki – Kraków. Na początku grudnia popularna „Hańcza” zaczęła kursować do Gliwic. Mieszkańcy podlaskiego bieguna zimna jeżeli muszą więc wyruszając do Krakowa jeździć na raty. Każdorazowo trzeba dojechać do Białegostoku i tam się przesiąść. Nie tylko do Krakowa. Suwałk wyjeżdżają 2 pociągi dziennie – „Podlasiak” do Warszawy Zachodniej oraz wspomniana „Hańcza” na trasie Suwałki – Białystok – Warszawa – Katowice – Zabrze – Gliwice. Okazało się, że warto jest protestować. Masowe apele studentów, zbiórka 5 tysięcy podpisów poskutkowała. Do akcji włączyły się też władze Suwałk. PKP Intercity od 9 czerwca przywróci połączenie Suwałki – Kraków. Dlaczego w ogóle zostało zlikwidowane te połączenie? Według PKP Intercity jest ono nierentowne.

 

Teraz należy sobie zadać pytanie czy działalność spółki ma być rentowna jako całość czy na każdym odcinku. Wiadomo przecież, że im większe miasta tym więcej połączeń potrzeba, zaś Suwałki mają 70 000 mieszkańców, więc pod tym względem są 4 razy mniejsze od Białegostoku, z którego bezpośrednio nie dojedziemy z większych miast tylko do Lublina i Rzeszowa. Skoro stolica województwa podlaskiego jest tak dobrze skomunikowana z resztą kraju, to jaki byłby problem żeby te same pociągi zaczynały bieg już w Suwałkach? Pociąg startowałby tam 2 godziny wcześniej. Z perspektywy logistycznej nie ma to żadnego znaczenia. Bowiem to nie jest tak jak w samolocie, że jest jedna ekipa przez całą podróż. Drużyny konduktorskie zmieniają się w każdym województwie. Zatem żeby zrealizować taki pomysł wystarczyłoby powiększyć podlaską drużynę, by każdemu zgadzała się ilość przepracowanych godzin.

Partnerzy portalu:

Mieszkańcy województwa podlaskiego – biedni, ale zadowoleni z życia

Mieszkańcy województwa podlaskiego – biedni, ale zadowoleni z życia

94 proc. badanych mieszkańców czuje się w Podlaskim bezpiecznie, 86 proc. ankietowanych ma zaufanie do ludzi, sąsiadów i nieznajomych, 83 proc. badanych mieszkańców województwa podlaskiego jest usatysfakcjonowana z ilości terenów zielonych, a 70 proc. jest zadowolona ze swoich warunków do życia. Niestety jest też nad czym pracować. W Podlaskiem jest jeden z najwyższych wskaźników relatywnego ubóstwa (czyli ludzie czują się biedni). Gorzej pod tym względem czują się mieszkańcy Lubelszczyzny. Także z zaufaniem do władz lokalnych jest kiepsko, bo takie deklaruje lekko ponad 50 proc. mieszkańców. Za to policja i kościół mogą się poszczycić zaufaniem na poziomie 70 proc. mieszkańców. Przy takich wynikach trudno podejrzewać mieszkańców o malkontenctwo. Ogólne zadowolenie z życia deklaruje aż 79 proc.

 

Takie dane pokazują przede wszystkim, że Podlaskie jest przyjemnym miejscem do życia, ale biednym. Najlepiej pod tym kątem czują się na Mazowszu. I to najbliższy kierunek dla osób mieszkających u nas, które nie zgadzają się na swoją obecną sytuację finansową. Miejmy nadzieję, że dożyjemy takich czasów, by nie trzeba było uciekać do Warszawy. Dzisiaj kierunki migracyjne są dosyć jasne. Osoby z małych miejscowości – przyjeżdżają do Białegostoku, Suwałk czy Łomży. Zaś osoby z tych miejscowości najczęściej uciekają już na studia do innych miast. Jeszcze inni po studiach w Białymstoku wyjeżdżają do innych miast. Jeżeli nikt nie zatrzyma tego procesu, to czeka nas prawdziwa katastrofa demograficzna.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Te 3 podlaskie miejsca warto odwiedzić w 2019 roku

Turyści mają swoje preferencje, ale też chęć poznawania czegoś nowego. Ten, kto myśli że znów odwiedzą w tym roku Białowieżę i Augustów może się grubo pomylić. Owszem tam zawsze warto przyjechać, ale tegoroczne kierunki turystyczne województwa Podlaskiego zapewne będą się różnić od tych z lat poprzednich. Przede wszystkim nasz region zaczął się profesjonalnie promować. Co to znaczy? Właśnie to, że Podlaskie to nie tylko Białowieża i Augustów, a cała gama różnych niesamowitych miejsc. Tak jak była swoista moda, by rzucić wszystko i jechać w Bieszczady, tak teraz powoli można zauważyć to samo w stosunku co do Podlaskiego. Ludzie chcą tu odnaleźć siebie w ciszy, spokoju i niezmąconej naturze. Gdańsk, Kraków, Warszawa czy Wrocław są wielkimi ośrodkami miejskimi, ale wokół nich nie ma gdzie pojechać, by odpocząć oraz się wyciszyć. Z tego pierwszego miasta najpopularniejsze i najbliższe są przepełnione Sopot czy Hel. Mieszkańcy stolicy Małopolski może sobie pozwolić na szybki wypad w Zakopane, które też jest pełne. W okolicach Warszawy jest Zalew Zegrzyński, zaś z Wrocławia można pojechać choćby do turystycznego Kłodzka. Białostoczanie zaś od lat odwiedzali Białowieżę i Augustów.

 

Zarówno lokalni turyści jak i krajowi są głodni nowych miejsc – a dzięki różnym inicjatywom i reklamom pojawia się wiele innych alternatyw dla tych dwóch turystycznych miasteczek. Jakie więc będą najpopularniejsze kierunki Podlaskie w 2019 roku?

Śliwno – Waniewo

Miejscowości oddzielone od siebie rozlewiskami Narwi, gdzie można dojść kładką i przeprawiając się rzecznymi promami w tym roku będą miały tłumy odwiedzających. Bowiem tam trwał remont. Poprzednie kładki zostały kompletnie rozebrane i zastąpione zupełnie nowymi. Na pewno bardzo wiele osób po ponad rocznej przerwie będzie chciało znów tam przyjechać. Pojawi się też wiele osób, które o tym miejscu dowiedziały się między czasie.

 

Supraśl

Nie ma co ukrywać, że Supraśl jest już popularny, ale nie miał jeszcze swego apogeum. W tym roku może je osiągnąć z dwóch powodów – przede wszystkim jest nowa, wyremontowana droga dojazdowa. Po drugie istnieje szansa, że pojawią się autobusy komunikacji miejskiej, które od 3 lat już do uzdrowiska nie dojeżdżają. Ostatni argument przemawiający za tym jest taki, że Supraśl dołączy do systemu rowerów miejskich, dzięki czemu będzie można dojechać tam BiKeR-em.

 

Ziemia Sejneńska

Tak, to nie żart. W tym roku Ziemia Sejneńska może również przeżyć oblężenie. Zacznijmy od tego, że to przepiękne miejsce, które nie jest tak bardzo znane dla większości. Ma bardzo wiele jezior i jest przy samej granicy z Litwą. Dlaczego w tym roku turyści mogą licznie odwiedzić właśnie tamte rejony? Augustów jest rokrocznie coraz bardziej przepełniony. Wiele osób, nie chcąc tracić uroku tego miejsca wybiera coraz częściej inne miejscowości w pobliżu. Dlaczego więc nie Giby, Kukle czy Sejny właśnie? Jeziora również są polodowcowe, a zatem bardzo czyste. Dodatkowo nie są aż tak tłumnie odwiedzane.

 

Województwo Podlaskie z roku na rok ma coraz więcej do zaoferowania. Mamy taką przewagę nad resztą kraju, że u innych atrakcyjne są pojedyncze miejsca, zaś u nas takich miejsc jest bardzo wiele, tyle że jeszcze nie zostały odkryte przez turystykę masową. Ma to oczywiście swoje plusy – jesteśmy nadal drugimi Bieszczadami. Czy lepszymi? To już kwestia gustu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czarna Hańcza pod wodą. Ten film zapiera dech w piersiach!

Czarna Hańcza to perła Suwalszczyzny. Każdego roku przyciąga wiele osób. Rzeka ta przepływa przez bardzo ciekawe tereny, nieraz o unikatowych walorach krajobrazowych, geologicznych, a także historycznych. Płynąc kajakiem można liczyć na niesamowite widoki. A pod wodą? Prezentuje się jeszcze lepiej! Wystarczy obejrzeć powyższy film, by to stwierdzić. Skąd się wzięła nazwa rzeki? By odpowiedzieć na to pytanie należy przenieść się do XIII w. Były to czasy walk Litwinów z plemieniem Mazowszan. Nad brzegiem rzeki toczono nie jedną walkę.  Krew mogłaby wypełnić do pełna jej koryta. Podczas jednej z walk armia litewska popadła w kłopoty. Strzały z łuku Mazowszan zabijały Litwinów jednego po drugim. Wielki Książę Trojden już miał w planach odwrót wojsk, lecz niesiony honorem wypowiedział głośno słowa ”Gana cze”. Które oznaczają ”dosyć tutaj”. Niesione echem powtarzane były przez gęste lasy. Los zaczął od tej chwili sprzyjać dla wojownika. Choć bitwa nie została rozstrzygnięta, uratował on wielu swoich towarzyszy. Od tej pory ”Gane cze”powtarzane było z trwogą pośród Mazowszan. Po jakimś czasie wykształciło się określenie ”Hane cze”, a potem ”Hancze”. Tak też nazwano rzekę, która była niemym świadkiem odezwy księcia.

 

 

Partnerzy portalu:

Nie jest dobrze. Wilki od kilku lat nie chcą się rozmnażać.

Nie jest dobrze. Wilki od kilku lat nie chcą się rozmnażać.

Od 4 lat wilki w Wigierskim Parku Narodowym nie rozmnażają się. Z 30 wilków zostało 6 lub 8 osobników. Co się stało z resztą? Jedne migrowały, bo doszło do walk w stadzie. Silniejsze przepędziły słabsze. Inne zapadły na epidemię świerzbowca, który sprawił, że te utraciły sierść i doszło do wychłodzenia organizmy, a jeszcze inne wpadły we wnyki lub zostały zastrzelone. Wilki są pod ścisłą ochroną.

Podoba Ci się nasza działalność? Możesz wesprzeć nasz pomysł. Dzięki!

 

Pozostałe wilki to kilka wilczych par. Naukowcy, którzy je obserwują uważają, że jedna z nich zachowuje się tak jakby przygotowywała się do godów. W jednym miocie zwykle rodzi się od 4 do 7 wilcząt. Zdarzają się też rekordowe mioty – do 12 małych szczeniąt. Tak mała liczba wilków w Wigierskim Parku Narodowym jest bardzo niepokojąca. Wilk jest strażnikiem w lesie. Selekcjonuje zwierzęta słabe i chore, a następnie poluje na nie. Czyli sprawia, że myśliwi są zupełnie zbędni. Zmorą Suwalszczyzny są także bobry. Ich działalność dla natury również jest bardzo potrzebna, jednak zbyt duża liczba bobrów na małym terenie może być kłopotliwa dla człowieka. Na szczęście mięso z bobra to przysmak dla wilka. Naukowcy zauważyli, że drapieżnik chętnie poluje na te małe zwierzęta.

 

Wilki w województwie Podlaskim mieszkają we wszystkich Puszczach – Augustowskiej, Knyszyńskiej i Białowieskiej. Nie brakuje ich także w Biebrzańskim Parku Narodowym. Człowiek ma bardzo małe szanse na spotkanie zwierzęcia. Jest ono bardzo ostrożne i bardzo boi się ludzi, wbrew temu co wpajano nam w bajce o Czerwonym kapturku. Mimo to na przełomie 2017 i 2018 roku zaczęła się kampania nienawiści skierowana w te zwierzęta. – Wilki terroryzują mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. „Jeszcze nie chodzą po miastach, ale drogami, ulicami chodzą. Może dojść do dramatu. Dzieci nie chcą w tej chwili już chodzić do szkoły” – twierdził poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Tego typu bzdury wygłaszał z trybuny sejmowej. W styczniu 2018 roku w branżowym czasopiśmie “Łowiec Polski” ukazał się na okładce wilk z podpisem “Święty drapieżnik”. “Kto chce wspierać wilki, musi popierać ich odstrzał”. Tak twierdził David Mech – przedstawiany przez czasopismo jako “jeden z największych ekspertów na świecie, który całe swoje życie poświęcił na badanie tego gatunku”. Później w Biebrzańskim Parku Narodowym gościł premier Mateusz Morawiecki, który również nie popisał się wiedzą na temat wilków. W ostatnim czasie jednak rząd zajął się dzikami.

Partnerzy portalu:

Władza zwariowała! Będą też wybijać bobry!

Władza zwariowała! Będą też wybijać bobry!

Najpierw były zakusy na łosie i wilki na szczęście (póki co) nieudane. Teraz na Podlasiu ginąć mają żubry i dziki. Okazuje się, że to nie wszystko! Na czarnej liście obecnej ekipy są również bobry. Wszystko przez drzewka po 300 zł każde. W Suwałkach na zalewie Arkadia posadzono tam właśnie takie. Jednak bobry (co jest naturalne) ścięły te drzewka, co wzburzyło gospodarza terenu czyli OSiR. Dyrektor tej instytucji wystąpił o wybicie bobrów, które zniszczyły mu drzewka. Regionalna Dyrekcja Ochrony (hahaha) Środowiska zgodę na odstrzał wydała. Wiosną, gdy ustąpi lód na zalewie – bobry zostaną skazane na śmierć.

 

Dlaczego bobry są ważne? Jak wiemy ze ściętych drzew budują tamy i żeremia. Po co? By podwyższyć poziom wody w okolicy. To oczywiście nie podoba się rolnikom – bo woda zalewa im pola. Gryzonie jednak chronią naturę przed szkodliwą działalnością człowieka, który mocno przyczynia się do zmiany klimatu. Oprócz tego że do atmosfery emituje coraz więcej gazów cieplarnianych to także w wyniku jego działalności mokradła stają się coraz bardziej suche (Czytaj jak wsiąka rzeka Biała). Bobry zatem utrzymując wysoki poziom wody zatrzymują ten proces. Dodatkowo retencja wody, czyli zatrzymywanie jej i spowalnianie spływu, to najskuteczniejsze narzędzie walki z powodziami i suszą. Bobry są bardzo inteligentne! Stosunek masy mózgu bobra do reszty ciała jest najwyższy wśród gryzoni, a co za tym idzie, bobry potrafią zachowywać się niezwykle logicznie – potrafią budować sobie schody, żeby sięgnąć wyżej, oraz znacznie łatwiej idzie im pokonywanie przeszkód.

 

Obecna władza zwariowała. Trwa niekończący się serial z wybijaniem zwierząt. Czy ktoś powstrzyma to wariactwo? Ewidentnie widać, że wszystkie działania są ukierunkowane na tegoroczne wybory, by zdobyć jak najwyższe poparcie rolników. Władza się gotowa wybić cały ekosystem? Warto podkreślić jedną rzecz – nie jesteśmy przeciwnikami rolników. Jednak tak samo jak w przypadku energetyki (odejście od węgla), tak i w przypadku rolnictwa – należy tu pójść z duchem czasu. Od prawie 20 lat mamy nowe stulecie, a mentalnie jesteśmy cały czas w poprzednim. Ochrona przyrody jest ważniejsza niż przemysł i rolnictwo – to znaczy, że te pozostałe należy tworzyć w zgodzie z tym pierwszym. Inaczej doprowadzimy do zagłady własnej cywilizacji.

Partnerzy portalu:

Masakra dzików przed wyborami. Rolnicy głosują, zwierzęta nie

Masakra dzików przed wyborami. Rolnicy głosują, zwierzęta nie

Przed nami rok wyborczy. Niestety nie wszystkie głosy da się załatwić pieniędzmi z 500 plus. Istnieje bowiem taka grupa, która ma pieniądze, bo przez lata otrzymała potężne sumy z dotacji unijnych. To rolnicy. Dlatego jeżeli rządzący chcą coś ugrać na wsi, to w inny sposób. W jaki? Wybijając dziki. Praktycznie wszystkie jakie są. Skalą przedsięwzięcia są nawet zszokowani myśliwi, którzy zabijać będą zwierzęta. Mają strzelać nawet do loch będących w ciąży! Mimo, że naukowcy alarmują, że to nie ma żadnego sensu. Owszem jest – dziki znikną z oczu rolników, a oni wtedy zagłosują na rządzących. Skalą przedsięwzięcia są nawet zszokowani myśliwi, którzy zabijać będą zwierzęta. Mają strzelać nawet do loch będących w ciąży!

Dlaczego dziki przeszkadzają rolnikom?

Odpowiedź jest bardzo prosta – dziki niszczą uprawy. Locha by w spokoju wychować młode uwija sobie miejsce gdzieś ukryte w polu właśnie ryjąc przy okazji. Drugim problemem jest wirus ASF, który nie jest żadnym zagrożeniem dla człowieka, ale dla świni owszem. Stąd też producenci trzody chlewnej ponoszą gigantyczne straty. Przyjmuje się, że nosicielami tegoż wirusa są dziki. 

Dlaczego masakra dzików nie ma sensu?

Przede wszystkim w walce z ASF nic nie poskutkuje wybicie dzików. Wirus występuje na terenach w pobliżu z Białorusią, Ukrainą oraz Obwodem Kaliningradzkim. Oznacza to, że nawet po wybiciu wszystkich dzików w Polsce – te będą migrować dalej. Nie bez powodu były minister rolnictwa chciał stawiać siatki ochronne na granicy. Abstrahując od absurdalności tego rozwiązania, to jego myślenie było słuszne – nie o wybijanie tu chodzi lecz o powstrzymanie migracji zwierząt ze wschodu. Ponadto naukowcy podnoszą, że masowe wybijanie dzików spowoduje, że przestraszone dziki zaczną jeszcze bardziej migrować rozprzestrzeniając wirusa ASF.

 

ASF rozprzestrzeniany jest także przez rolników – np poprzez buty czy odzież. Jeżeli myśliwi wkroczą do lasów – to oni i ich psy będą kolejnym osobami, które rozprzestrzeniają wirusa. Zamiast tego w w ramach walki z ASF należałoby utworzyć kordon sanitarny.

Po co są dziki?

Dzik to bardzo pożyteczne zwierzę. Ryjąc glebę jednocześnie spulchniają ją i mieszają ze ściółką. Ponadto żywią się larwami i owadami, które zagrażają drzewom. Żywią się też chorymi ssakami i ptakami ograniczając rozprzestrzenianie się innych chorób. Dlatego też wybijając je rządzący poczynią głębokie szkody w naturze. Tylko po to by przed wyborami zrobić dobrze rolnikom.

Czy interes rolników i mieszkańców się nie liczy?

Zarówno w tej spawie jak i w wielu innych gdzie mieszkańcy wsi koegzystują ze środowiskiem naturalnym zawsze powstają konflikty. W ostatnich latach na przykład mieliśmy do czynienia na przykład z wycinką bardzo starych drzew na rzecz bezpieczeństwa lub inwestycji, budowa asfaltowej drogi w puszczy, zagryzanie krów przez wilki oraz wirus ASF właśnie. Sam fakt że Ministerstwo Ochrony Środowiska zmieniło nazwę na Ministerstwo Środowiska już o czymś świadczy. Ponadto warto się zastanowić czy za środowisko i rolnictwo nie powinna odpowiadać jeden a nie dwaj ministrowie. Wtedy zawsze należałoby poszukiwać kompromisu. A ten we wszystkich problemach na styku rolnictwa i ochrony przyrody jest zawsze potrzebny. Wszelka ingerencja w naturę powinna być minimalna jak tylko się da. Tylko wyjątkowe okoliczności powinny sprawiać, że będziemy w nią ingerować. Z drugiej strony nie należy zwyczajnie dziadować. Najczęściej zbyt mocna i krzywdząca ingerencja w naturę wynika z chęci przeprowadzenia jakiejś inwestycji tanio. Lepiej jednak zrobić coś drożej, lecz w taki sposób, by straty dla środowiska były minimalne.

Partnerzy portalu:

Zimowe szaleństwa na Podlasiu. Gdzie można jechać i co robić?

Zimowe szaleństwa na Podlasiu. Gdzie można jechać i co robić?

Kiedy za oknem widać śnieg to od razu myślimy o aktywnościach z nim związanych. Czasy mamy takie, że zimą biało jest już nie zawsze. Przymrozki też już nie są tak intensywne i długotrwałe jak kiedyś. Oto nasze propozycje do spędzenia czasu na zimowych aktywnościach:

Narty i snowboard

fot. WOSiR Szelment
fot. WOSiR Szelment

 

Dla miłośników jeżdżenia na nartach lub snowboardzie mamy dobrą wiadomość. Nie trzeba wyjeżdżać zbyt daleko. Niektórzy mają takie miejsca na zimowy sport praktycznie na miejscu. W Podlaskim 3 takie miejsca.

WOSiR Szelment

Fantastyczny ośrodek na Suwalszczyźnie, który działa cały rok. Latem – wyciąg nart wodnych i plaża, zimą wyciąg narciarski i możliwość zjeżdżania różnymi trasami. Do tego baza hotelowa i restauracja z bardzo dobrym jedzeniem. Od razu należy zaznaczyć, chętnych jest tak wielu, że jeżeli chcecie nocować na miejscu, to nie planujcie wyjazdu spontanicznie tylko z wyprzedzeniem. Z dojazdem łatwo się pomylić, gdyż jest miejscowość Szelment oraz Jezioro Szelment. Wpisywanie w nawigację pokaże nam miejscowość. Dlatego należy wpisać „WOSIR SZELMENT”. Tak czy inaczej na miejsce dojedziemy kierując się z Suwałk na granicę z Litwą. Gdy miniemy Żubryn, to 2 km dalej będzie skrzyżowanie. Wtedy jedziemy w lewo i już nie powinniśmy się dalej zgubić. Gdy pogoda będzie kapryśna w Szelmencie dośnieżają stok. Oczywiści na miejscu wypożyczymy sprzęt, a także będziemy mogli skorzystać z serwisu – gdy mamy własny. Atrakcje jakie oferuje WOSiR Szelment to Narty, snowboard, snowtubing (zjeżdżanie na dmuchanych kołach), a także sauna.

Dąbrówka

Kolejnym miejscem na narciarskie i snowboardowe szaleństwa jest podsuwalska Dąbrówka nad jeziorem o takiej nazwie. Ośrodek ten znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Wigierskiego Parku Narodowego. Latem organizowane są tam spływy kajakowe czy wyprawy rowerowe, a także regaty jazda konna, paintball i inne. Zimą zaś można zjeżdżać z 300 metrowej trasy. Stok tak jak w Szelmencie jest sztucznie dośnieżany. Jest też wyciąg o przepustowości 900 osób na godzinę. Na miejscu wypożyczymy sprzęt narciarski, snowboardowy, skorzystamy też z baru i sauny.

Rybno

Podłomżyńska miejscowość oferuje warunki do uprawiania białego szaleństwa dla całej rodziny. Tak jak w powyższych przypadkach w razie kiepskiej pogody dośnieżane jest wszystko sztucznie. Trasy narciarskie mają łączną długość 2300 metrów. Wszystkie są łatwe i sprzyjają narciarstwu rodzinnemu. Na miejscu dostępne są trzy wyciągi, wypożyczalnia sprzętu, a także instruktorzy jazdy na nartach. Nie brakuje oczywiście baru i… pięknych widoków na dolinę Narwi. Zimą jest tak jak w bajce!

Piesze wycieczki

 

Dla tych, co wolą za narty się nie brać to proponujemy zimowe wycieczki. W tym przypadku również w góry nie trzeba wyjeżdżać, gdyż Podlaskie ma własne. Co prawda mniejsze, ale na całodzienne spacery w zupełności wystarczy.

Góry Krzemienne

W Puszczy Knyszyńskiej pod Supraślem znajduje się wspaniały szlak, a w nim Góry Krzemienne. Trasa jest przede wszystkim ciekawa krajobrazowo. Szlak rozpoczyna się w Grabówce i wiedzie przez najciekawsze fragmenty Puszczy Knyszyńskiej, przez Supraśl – centrum turystyczne Puszczy Knyszyńskiej i skupisko zabytków XVII-XIX- wiecznych, a kończy się w Kopnej Górze, gdzie dodatkową atrakcją jest możliwość obejrzenia arboretum. Z uwagi na fakt, że jest on stosunkowo łatwy do przebycia (więcej trudności może sprawić jedynie pokonanie Krzemiennych Gór) mogą go przemierzać turyści zarówno zaawansowani jak i początkujący. Piękne bory w dorzeczu Supraśli oraz mocno pofałdowany teren w okolicach Krzemiennego to największe atuty tego szlaku.

Wzgórza świętojańskie

W małej, zapomnianej wsi Kołodno (gdzie kończy się droga) można wspiąć się na najwyższy szczyt w województwie podlaskim. Mówimy tutaj dokładnie o Wzgórzach Świętojańskich składających się z Góry Kopnej, Góry Św. Jana oraz Góry Św. Anny. Ta druga jest najwyższa, bo znajduje się 209 metrów n.p.m. Ostatnia góra jest 7 metrów niższa. Trafić na górę jest bardzo łatwo. Można to zrobić aż trzema drogami. Pierwsza znajduje się jeszcze w Królowym Moście, a w zasadzie na jego granicy. Idziemy szeroką drogą, a w pewnym momencie w lewo wydeptaną ścieżką zaczynamy się wspinać w górę. Druga droga znajduje się w Kołodnie i prowadzi prosto na górę Św. Anny, do mogiły Powstańców. Stamtąd już blisko do wieży widokowej. Trzecie wejście jest lepsze jako zejście – gdyż prowadzi leśną drogą do asfaltowej ulicy. Niestety jest ona kręta i idąc pod górę łatwiej się zgubić. Na pierwszy raz warto wybrać wejście w Kołodnie. Widoki z dwupiętrowej wieży są piękne przez cały rok.

Siemiatycze-Mielnik

Ostatnią propozycją jest wędrówka trasą Siemiatycze – Grabarka – Mielnik. Po drodze miniemy górzyste tereny, będziemy mogli podziwiać przepiękne widoki na Bug z góry zamkowej, klasztor przyciągający pielgrzymów z całej Polski, a także inne osobliwe miejsca jak miejscowość Końskie Góry. Cała trasa to lekko ponad 30 km – czeka nas cały dzień drogi, ale dla tych widoków warto!

Lodowiska

Należy pamiętać także o możliwości jazdy na Łyżwach. Lodowiska dostępne są w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Wszystkie obiekty są zadaszone i mają wypożyczalnie. Tylko korzystać! Warto pamiętać, by lepiej nie ryzykować i nie wchodzić na tafle jezior i innych zbiorników wodnych. Lód bywa zdradliwy, a wypadków i tragedii co nie miara. 

Partnerzy portalu:

Sylwester Miejski – gdzie będzie najlepsza impreza?

Sylwester Miejski – gdzie będzie najlepsza impreza?

Koniec roku 2018 zbliża się wielkimi krokami. Wiele osób planuje już co robić na Sylwestra. Dla tych, co nie przepadają za imprezami domowymi – Białystok zapewni jak co roku zabawę miejską. Gwiazdą wieczoru będzie De Mono. Zespołu nikomu nie trzeba przedstawiać. Impreza rozpocznie się już o 21.30. Jako pierwszy wystąpi zespół MegaBand. Zagrają znane i lubiane covery. Z zespołem wystąpi białostocki raper Cira. Zespół De Mono na scenie pojawi się o godz. 22.45 i zapewne zagra swoje największe przeboje. O północy na scenę wyjdzie prezydent miasta Tadeusz Truskolaski, by złożyć życzenia. Podobnie jak w poprzednim roku żadnych fajerwerków nie będzie. Na koniec białostoczanom zagra zespół Live Orkiestra. Impreza potrwa do godz. 1.30.

 

Dużo ciekawiej zapowiada się natomiast w Łomży. Na Starym Rynku mieszkańcy mogą liczyć na konkursy i zabawy, a przede wszystkim na koncerty zespołów Manchester oraz After Party. W Łomży fajerwerków nie zabraknie.

 

 

W Suwałkach nie wiadomo nic o imprezie pod chmurką. W Suwalskim Ośrodku Kultury natomiast ma odbyć się biletowana impreza „Sylwestrowy Wieczór Wiedeński”. Będzie można posłuchać w wykonaniu artystów najpiękniejsze arie, duety, walce i polki Johanna Straussa.

 

fot. główne: Bialystok.pl 

Partnerzy portalu:

Na Podlasiu kolej się zwija? Za kilka dni popularne połączenie będzie zlikwidowane!

Na Podlasiu kolej się zwija? Za kilka dni popularne połączenie będzie zlikwidowane!

Na polskiej kolei jest bardzo wiele różnych spółek kolejowych zajmujących się różnymi aspektami działalności. Przewozy Regionalne, TLK, Cargo, Energeytyka – to wszystko nazwy spółek zreszonych dawniej pod nazwą PKP. Dlatego do dziś przyjęło się, że za błędy jednej spółki obrywają wizerunkowo wszystkie. To co się dzieje jednak w ostatnim czasie w województwie podlaskim i na ścianie wschodniej wymaga jednak stwierdzenia, że „Na PKP nadal obowiązuje hasło z podsłuchów poprzedniej ekipy rządzącej – „Ch** z tą Polską wschodnią”. Przyjrzyjmy się poniższej mapie.

 

 

Grubymi liniami zaznaczone są szlaki dwutorowe, zaś cienką – jednotorowe. Jak widać Podlaskie pod tym względem to dziura. Nie oczekujemy jednak, że jak za dotknięciem magicznej różdżki coś tu się zmieni. Wielokrotnie pisaliśmy o inwestycjach kolejowych i powoli się to zmienia na lepsze. To jedyny obszar, za który można pochwalić PKP (jako ogół firm kolejowych),  Analizując jednak mapę można zauważyć, że:

1. Suwałki to absolutna dziura. Wyjazd gdziekolwiek zawsze odbywa się tylko i wyłącznie przez Białystok. Nawet do Olsztyna i dalej na północny zachód.

 

2. Z Białegostoku wydostać się można tylko przez Warszawę

 

3. Łomży nie ma nawet na mapie

 

Co ma w planach PKP? (jako ogół firm kolejowych)

1. Za kilka dni zlikwidowane zostanie popularne połączenie kolejowe „TLK Hańcza” z Suwałk do Krakowa. Tutaj ze względów oczywistych podróż odbywać się będzie przez Białystok, jednak już nie bezpośrednio tylko na raty (w zależności od połączenia Suwałki Białystok, Białystok – Kraków lub Suwałki – Białystok , Białystok – Warszawa, Warszawa – Kraków). Na pocieszenie – będzie więcej połączeń Białystok – Warszawa.

 

2. W ostatnim czasie pisaliśmy, że przesunięto środki na inwestycje pod Sokółką, zabierając z budowy połączenia kolejowego do Łomży. Miasto te mogłoby korzystać z siatki kolejowych połączeń. Niestety szanse na coś innego niż autobusy są póki co marne. Może za kilka lat… Póki co wykonana zostanie tylko dokumentacja projektowa.

 

3. Jak widać na mapie na południu województwa podlaskiego jest cienka niteczka pod granicę z Białorusią, a potem gruba linia. Potem znowu cienka do Lublina. Niżej już kilka wariantów. Warto zaznaczyć, że nie ma technicznych przeciwwskazań, by jeździł pociąg relacji Suwałki – Rzeszów (od niedawna można dojechać nawet w same Bieszczady). Oczywiście czegoś takiego w planach PKP (jako ogół firm kolejowych) nie ma. Chcecie bezpośrednio do Lublina czy Rzeszowa? Jedźcie przez Warszawę.

 

Dlaczego tak się dzieje, że jesteśmy wykluczeni? Tak jak pisaliśmy – poprzednia ekipa rządząca miała zdanie o Polsce wschodniej nienajlepsze. Najważniejsze inwestycje ciągnęły się latami. Mocno wypłakana ekspresową ósemkę w całości otwarto dopiero w tym roku, już w czasach innej władzy (co nie znaczy, że dzięki nim). Dzięki inwestycjom skrócił się też czas podróży pociągiem do Warszawy… o 30 minut. Ale co nam z nowej infrastruktury skoro PKP likwiduje kolejne połączenia?

 

Warto też zaznaczyć, że na Podlasiu wybiera się polityków różnych opcji, o różnych poglądach. Jednak mimo wszelkich różnic – jedno ich łączy – to nieudacznicy, którzy w Warszawie nie mają żadnej siły przebicia. Nic dla swego regionu nie załatwili. Nawet ministrowie!

Poniżej kilka przykładów, że można:

1. Euro 2012 – Gdańsk i Wrocław zyskały nowoczesne stadiony i możliwość organizacji imprezy. Przypadkowo to miasta Grzegorza Schetyny i Donalda Tuska.

 

2. Między Warszawą a Krakowem jest Centralna Magistrala Kolejowa, na której pociągi mogą pędzić z maksymalnym dopuszczalnym w Polsce limitem – 160 km/h. Po drodze pociąg zatrzymuje się na stacji Włoszczowa. Gdzie??? To rodzinna miejscowość nieżyjącego już posła PiS – Przemysława Gosiewskiego, który nim zginął w katastrofie smoleńskiej skutecznie załatwił zatrzymywanie się pociągów (miasteczko ma 10 tys. mieszkańców).

 

3. Piotr Liroy-Marzec – swoim uporem załatwił wiele uproszczeń dla kierowców oraz najbardziej kontrowersyjną i głośną sprawę – możliwość leczenia medyczną marihuaną. I to kiedy? Za czasów konserwatywnej ekipy rządzącej.

 

Województwo podlaskie wybiera 15 posłów. Czy któryś z nich coś dla swego regionu załatwił? Jakieś mikroinwestycje może i tak. A rządowe? Dlatego też – spójrzcie jeszcze raz mapę i sami sobie odpowiedzcie – dlaczego jest tak jak jest. Dlaczego nie mamy lotniska regionalnego? Dlaczego w regionie jest tylko jedna ekspresówka? Dlaczego likwidują połączenia kolejowe? Bo wszyscy Podlaskie mają w d… Stawiamy dolary przeciwko orzechom, że jak przy każdej kampanii do Sejmu kandydaci na posłów będą jak przy każdych wyborach obiecywać: drogi ekspresowe, lotnisko, więcej połączeń kolejowych. Oni doskonale wiedzą, że tego brakuje. Lecz to nieudacznicy, którzy nie potrafią z tym nic zrobić. Nie potrafią z rządu wyszarpać ani grosza.

Partnerzy portalu:

Smog nas zabija. Czy miasto może coś z tym zrobić?

Smog nas zabija. Czy miasto może coś z tym zrobić?

W Białymstoku kolejny sezon na smog można uznać za rozpoczęty. Pojawiły się pierwsze przymrozki, a razem z nimi ludzie zaczęli palić w piecach kopcąc na całą okolicę. Nie jest tajemnicą, że wiele osób pali śmieciami i innymi dziwnymi rzeczami. Nie można jednak do nich mieć pretensji – nie robią tego raczej z cwaniactwa lecz z biedy. Palą tym czym mają. Ukaranie ich na niewiele by się zdało. Raz, że i tak nie będą miały z czego tej kary zapłacić, a palić czym się da będą dalej. Dlatego też nie ma co ukrywać, że takim osobom należy pomóc wejść na wyższy poziom. Kiedy słyszymy o propozycji dofinansowania do nowoczesnych pieców to ogarnia nas śmiech. Skoro biedna osoba nie ma surowiec, którym będzie palić to tym bardziej nie będzie miała na nowy piec nawet z dofinansowaniem.

Gdzie nie ma smogu?

U naszych sąsiadów – w Finlandii, Estonii, Szwecji, Norwegii, ale też Islandii czy Kanadzie. Wszystkie te państwa kojarzą się z zimnem, więc teoretycznie powinny kojarzyć się ze smogiem. Jak to jest możliwe, że mieszkańcy tych krajów mogą oddychać pełną piersią? Warto dodać też, że gdy w polskim mieście stężenie smogu wynosi 50 µg/m3 (co w zimne dni jest notoryczne) to jest to uznawane za dopuszczalne. Natomiast w Finlandii podnosi się już alarm. Władze informują obywateli o zagrożeniu. Ile w Polsce wynosi stan alarmowy? 200 µg/m3.

Dlaczego smog jest groźny?

Skażone powietrze zwiększa ryzyko zachorowania na raka o 100 procent, zwiększa odczuwanie alergii, z którą zmaga się miliony ludzi na świecie, a szczególnie groźna jest astma, od której człowiek się dusi. Można powiedzieć, że smog to cichy morderca, którego ofiary nie są często nawet świadome zagrożenia.

Skąd się bierze smog?

Smog wytwarza się podczas ogrzewania domów węglem oraz paliwami stałymi. Dym wydobywający się z komina na zewnątrz zanieczyszcza powietrze. Kiedy więc całe osiedla domów jednorodzinnych ogrzewają domy – w powietrzu wisi wielka chmura zabójczego dymu. Problemem są także przestarzałe kotły, piece i kominki. Kolejnym powodem jest palenie mułem, miałem, tworzywami sztucznymi i śmieciami. Swoje też dokłada nieumiejętne rozpalanie ognia. Ostatnim istotnym czynnikiem wpływającym na smog jest transport drogowy. Polskie miasta są przepełnione samochodami.

Jak rozwiązać problem smogu?

Najłatwiej to zlikwidować problem. Jednak koszty tego są tak gigantyczne, że łatwiej byłoby chyba zlikwidować ZUS. Można też próbować edukować obywateli, ale tak jak pisaliśmy na wstępie większość problemów wynika z biedy, a nie ze złośliwości czy głupoty. Im człowiek jest bogatszy tym większa chęć u niego, by dbać o zdrowie. Białystok mógłby oprócz wymiany pieców w miarę finansowych możliwości przede wszystkim zacząć od rewolucji w komunikacji miejskiej. Gdyby ta była tania i sprawna kierowcy chętniej by się nią przemieszczali. W Białymstoku jeżdżenie autobusem, gdy się nie musi jest zupełnie bezsensowne. Nie istnieje tak jak w Warszawie efektywny system przesiadkowy. Autobusy krążą po wszystkich osiedlach z odległego punktu A do odległego punktu B w mieście wydłużając czas podróży. Nie mamy też alternatywnych środków komunikacji jak na przykład Szybka Kolej Miejska.

 

Konkluzja jest smutna. Zanim cokolwiek u nas się zmieni, to lepiej zapatrzeć się w maski. Wdychać pyły będziemy jeszcze długo. Zarówno władze miasta niewiele robią ze smogiem, jak też władze w kraju niewiele wykazały w tej sprawie.

Partnerzy portalu:

Pod granicą trwały ćwiczenia żołnierzy. Jak będzie wyglądać wojna na Podlasiu?

Pod granicą trwały ćwiczenia żołnierzy. Jak będzie wyglądać wojna na Podlasiu?

Trwają militarne ćwiczenia „Anakonda-18”. Jednym z trenowanych epizodów była ewakuacja ludności z Gródka. I w tym miejscu należy sobie zadać pytanie co w rzeczywistości może się wydarzyć, gdyby napadła nas Rosja. Czy nasza skromna 100-tysięczna Armia (która teoretycznie ma być wzmocniona przez NATO) będzie wystarczająca, by obronić się przed napastnikiem? Czy też jak w Powstaniu Warszawskim – wszyscy mieszkańcy staną się żołnierzami? Ćwiczenia sugerują, że tereny przygraniczne mogą być miejscem walk, z których trzeba będzie ewakuować ludzi.

 

We współczesnych czasach ewentualna wojna nie będzie przypominać tej jaką znamy z historii. Przede wszystkim największe mocarstwa dysponują bronią masowego rażenia. Nie będą musieli wysyłać żołnierzy do walk, kiedy będą mogli załatwić sprawę potężnymi bombami. Warto jednak pamiętać, że im większa bomba tym gorsze możliwości jej transportu. Zatem mało realne jest, by ktoś na Polskę zrzucił bombę rozstrzygającą od razu wojnę. Do miniaturyzacji tego elementu zbrojenia jeszcze naukowcy nie doszli. Jednym słowem, nie ma czegoś takiego jak mała bomba atomowa.

 

Należy popatrzeć także na sprawę z drugiej strony. Doktryny wojenne nie zmieniają się zbyt często. Toteż Polska ma doktrynę obronną. Wobec czego należy zadać sobie pytanie czego będziemy bronić, a czego nie. Bo chyba tylko naiwny twierdzi, że będziemy w stanie utrzymać całe terytorium kraju. Kiedyś w sieci był nawet taki artykuł: Kto będzie umierać za Białystok? Z jego treści wynikało, że nikt.

 

Putin kilka lat temu powiedział „W 2 dni zajmę Warszawę”. Czy to zwykłe przechwałki? Nie oszukujmy się, że Polska jest w trakcie zmiany zbrojenia na nowe, które potrwa jeszcze wiele lat. Wiadomo, że na pierwszy ogień pójdzie największy szrot. Kto normalny rzuci co najlepsze na początek, by potem bronić się złomem? Dlatego też konkluzją gródeckich ćwiczeń „Anakonda-18” oraz faktu, że nasza armia nie jest zbyt mocna w porównaniu z rosyjską, powinno być stwierdzenie – że podczas ewentualnej wojny – każdy powinien uciekać z Podlasia – najlepiej na południowy zachód. Tam na wojska wszyscy poczekają na wojska napastnika najdłużej.

 

Na pocieszenie rzucimy tylko, że Rosja niechętnie wychylać się będzie jednak na zachód. Jedyne co może interesować potencjalnego agresora, to dostęp drogą lądową do Kaliningradu (przez przesmyk suwalski) oraz ziemie Ukrainy i Lubelszczyzny, które mają realną wartość rolniczą. Dalsza ekspansja nie ma ekonomicznego sensu. Poza tym Chińczycy tylko czekają by nastąpił odpowiedni moment, by zająć Syberię.

Partnerzy portalu:

5 największych bitew na Podlasiu. „Gra o tron”, spalone miasta i niesamowita obrona.

5 największych bitew na Podlasiu. „Gra o tron”, spalone miasta i niesamowita obrona.

Z okazji zbliżającego się 100-lecia Niepodległości Polski chcielibyśmy przypomnieć 5 największych bitew, jakie miały miejsce w naszym regionie. Walczono z plemionami, które łupiły nasze ziemie, miała miejsce także „Gra o tron”, walczono z zaborcą, a także hitlerowcami oraz komunistami. Od setek lat Polska musiała z kimś walczyć, także Ziemie Podlaskie oraz te, które przylegają do dzisiejszego województwa podlaskiego były areną walk niejednokrotnie. My postanowiliśmy przypomnieć 5 największych zbrojnych walk, które miały miejsce w naszym regionie.

Ostatni najazd plemienia. Bitwa nad Narwią (1282)

 

Z racji czasów bardzo odległych o bitwie nie wiadomo zbyt wiele. Zapisy kronikarskie mówią, że stoczona ona została 13 października 1282 roku pomiędzy wojskami księcia krakowskiego Leszka Czarnego a połączonymi wojskami litewsko-jaćwieskimi, których było 14 tys. Najeźdźcy wtargnęli na ziemie lubelską, a następnie po jej spustoszeniu wycofały się z wielkimi łupami. Na terenach znajdujących się między Narwią a Niemnem dogoniły ich wojska polskie w liczbie 6 tysięcy. Przyjmuje się, że bitwa mogła mieć miejsce w jednym z pięciu miejsc:
– pod Brańskiem, nad rzeką Nurzec
– nad Narwią koło Długosiodła
– pod Wasilkowem nad rzeką Supraśl
– na polach wsi Łopiennik i Krzywe
– nad ujściem Czarnej Hańczy do Niemna, nieopodal wsi Jatwieź.

Polacy najpierw doprowadzili do rozdzielenia sił przeciwnika. Wpierw uciekli Litwini, a następnie rozbito wojska jaćwieskie. Polacy dodatkowo splądrowali Wysoczyznę Białostocką czyli dzisiejsze tereny między Ziemią Sokólską, Supraślem i Biebrzańskim Parkiem Narodowym. Jeżeli ten fakt przyjmiemy jako następstwo bitwy, to najprawdopodobniej ta miała miejsce pod Wasilkowem. Rozochoceni zwycięstwem Polacy dorwali się do terenów, które mieli pod ręką. Prawdopodobnie po tej walce plemienie Jaćwingów więcej w Polsce się nie pokazało.

Gra o tron. Wojna o Podlasie (1440 – 1444)

 

W tym miejscu należy najpierw przypomnieć kontekst historyczny. Książę mazowiecki Bolesław IV angażował się w walki stronnictw politycznych w Polsce, które były związane ze sprawą obsady tronu litewskiego i unii polsko-litewskiej. Bolesław IV został wciągnięty w konflikt, który wybuchł po zabójstwie przyjaciela Polski – wielkiego księżego litewskiego Zygmunta Kiejstutowicza. 20 marca 1440 roku ten został zamordowany, a następnie Polacy w odpowiedzi wysłali do Wilna Kazimierza Jagiellończyka, który był namiestnikiem Władysława III Warneńczyka. Litwini jednak zaplanowali co innego. Ogłoszono Kazimierza księciem dzielnicowym (udzielnym). Polacy w odpowiedzi na to poparli syna Zygmunta – Michała Kiejstutowicza. Ten zmuszony został do ucieczki na Mazowsze. Książę mazowiecki Bolesław IV postanowił to wykorzystać i zbrojnie zajął Podlasie. Litwini zagrozili mu wojną. Na całym konflikcie zyskali oczywiście Polacy, którzy zyskali nowe możliwości nacisku na magnatów litewskich w sprawach związanych z obsadzeniem tronu unii obu krajów.

 

Konflikt narastał, a w 1444 roku z rozkazu Kazimierza Jagiellończyka wojewoda trocki zajął Mielnik i Drohiczyn. Polacy zostali postawieni na ostrzu noża. Albo zbrojnie wesprą księstwo mazowieckie albo przegrają całą sprawę. Ostatecznie jednak doszło do ugody z Litwinami. Bolesław IV zdecydował zrzec się Podlasia wraz powiatem węgrowskim za 6 tys. kop groszy praskich. W 1453 roku Bolesław IV znów wystąpił z pretensjami o ziemię podlaską. Obecnie panujący król Kazimierz Jagiellończyk stanowczo jednak odrzucił pretensje i Bolesław IV ostatecznie musiał pogodzić się z utratą ziem wraz z Drohiczynem.

Spalone miasto. Bitwa pod Siemiatyczami (1863)

 

Przenosimy się w czasy powstania styczniowego. 6 i 7 lutego 1863 roku między rosyjskimi oddziałami a polskimi oddziałami powstańców doszło do największej bitwy w całym powstaniu. Po stronie polskiej było 4000 żołnierzy, zaś po rosyjskiej 2500. Mimo przewagi liczebnej Rosjanie stracili 70 żołnierzy, zaś Polacy 200.

 

Jak wiadomo w 1863 roku Polska była podzielona na 3 zabory – Pruski, Austriacki oraz Rosyjski. W 1860 roku w Siemiatyczach miały miejsce demonstracje patriotyczne. Po mszy śpiewano „Boże coś Polskę”, zaś młodzież chodziła w wojskowych konfederatkach (czapki z kwadratowym denkiem). Mieszkańcy uprzykrzali życie carskim urzędnikom oraz miejscowemu duchownemu prawosławnemu. W 1862 roku z Siemiatycz wycofał się rosyjski garnizon, co rozochociło polską konspirację.

 

Gdy w Polsce wybuchło powstanie styczniowe 22 stycznia, to na Białostocczyźnie oraz w Siemiatyczach walki wybuchły dopiero 6 lutego. Bitwa miała skutki tragiczne. Całe miasto było spalone. Przetrwały tylko 4 budynki. Powstańcy mieli przewagę liczebną, ale ogniową przeciwnik. Ostatecznie powstańcy uciekli na tereny Królestwa Polskiego, Puszczy Białowieskiej oraz na Białoruś.

4 dni bohaterskich działań. Obrona Wizny (1939)

 

Wizna to niewielka osada leżąca nieopodal Łomży. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą już z XI w. Na przestrzeni dziejów była gorzko doświadczana przez los, a to wszystko przez jej pechową lokalizację. Chroniąc wschodnie granicy Mazowsza narażała się wciąż na ataki nieprzyjaciół, w tym Zakonu Krzyżackiego. To właśnie oni spalili Wiznę po koniec XIII w. Cztery stulecia później do pożogi doprowadził potop szwedzki. Ogromne zniszczenia przyniosły też obydwie wojny światowe. Za każdym razem jednak Wizna podnosiła się z kolan.

 

W czasie kampanii wrześniowej na terenie Wizny ulokowano sieć umocnień ciągnących się na wschodnim brzegu Narwi i Biebrzy. Najcięższe walki trwały między 7 a 10 września. 42 tysiące żołnierzy niemieckich zmierzyło się z 720 Polakami. Mówimy więc tu o proporcjach sił 40:1. Sytuacja liczebna przywołuje na myśl słynną starożytną bitwę między niewielkim oddziałem 300-stu Spartan a Persami. Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w schronach bojowych. Bohaterska obrona trwała 4 dni.

 

Niemcy w czasie szturmu po kolei wysadzali obiekty. Ostatnim z nich był bunkier w Górze Strękowej. Tam też walczył dowódca całego odcinka obronnego – kapitan Władysław Raginis. W chwili wyczerpania amunicji przez Polaków, prowadzący natarcie generał Hainz Wilhel Guderian zagroził rozstrzelaniem jeńców. Niemal cała załoga skapitulowała, oprócz kapitana Raginisa. Ten nie chcąc iść do niewoli, sam wybrał swój los, wysadzając się granatem.

Mały Katyń. Obława Augustowska (1945)

Ekshumacja w Gibach, fot. IPN

 

Giby, to mała miejscowość tuż przy granicy Polski i Litwy. To tam w lipcu 1945 roku odbyły się tragiczne wydarzenia. Miała tam miejsce tak zwana “Obława Augustowska” nazywana także „Małym Katyniem”.

 

Oddziały Armii Czerwonej i NKWD przeprowadziły akcję pacyfikacyjną na terenie Puszczy Augustowskiej. To tam znajdowali się polscy żołnierze podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego. Należy wskazać na bardzo smutny fakt, że rosyjskim żołnierzom pomagali także polscy żołnierze – między innymi pracownik Urzędu Bezpieczeństwa w Augustowie Mirosław Milewski. Swoimi zasługami dla Rosjan zbudował sobie karierę w Biurze Politycznym KC PZPR.

 

Obława Augustowska była bardzo długo ignorowana przez polskie władze. Dopiero w 2014 roku Sejm RP uczcił pamięć ofiar Obławy Augustowskiej. Natomiast w 2015 roku ustanowiono, że 12 lipca będzie Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 roku.

Partnerzy portalu:

Układy sił zmieniły się po wyborach. Czy będzie miało to wpływ na Podlaskie?

Układy sił zmieniły się po wyborach. Czy będzie miało to wpływ na Podlaskie?

Nasz portal jest apolityczny, lecz nie sposób nie wspomnieć o tym, że doszło do wielu istotnych zmian we władzach. Co będzie miało wpływ na Białystok czy województwo podlaskie. Też warto napisać o tym choćby dla kronikarskiego obowiązku.  Przede wszystkim nowym-starym prezydentem Białegostoku został Tadeusz Truskolaski. Z poparciem 59 proc. białostoczan uzyskał mandat na kolejne – tym razem 5 lat. Jednak jego sytuacja polityczna uległa znaczącej poprawie gdyż tym razem większość w białostockiej Radzie Miasta ma tym razem stronnictwo prezydenta – Koalicja Obywatelska. W ich rękach jest 16 mandatów, zaś w rękach opozycji tylko 12. Tak dużą przewagę osiągnięto przez słabość trzeciej i czwartej formacji – Białystok na Tak oraz Inicjatywa dla Białegostoku, które nie otrzymały żadnego mandatu. W przypadku tej drugiej zabrakło 22 głosów do uzyskania jednego miejsca.

 

W Sejmiku natomiast rządzić będzie PiS. Tam PO-PSL utraciła większość i obecnie będzie miała 14 mandatów. Zaś wygrany PiS – 16. Oznacza to tak samo zmianę. Ze stanowiska będzie musiał ustąpić obecny marszałek Jerzy Leszczyński i cały zarząd województwa. Ten zostanie wybrany między politykami PiS bez problemu. Co te zmiany oznaczają dla naszego województwa oraz dla jego stolicy? Bardzo wiele.

 

Przede wszystkim w Radzie Miasta nie będzie już ostrego sporu z prezydentem Truskolaskim, gdyż będzie jedna formacja. Obserwatorzy życia publicznego w mieście na pewno zauważyli, że w radzie było więcej polityki niż samorządności, co nigdy nie wpływa korzystnie na miasto. Mimo wszystko udało się przeforsować najbardziej kontrowersyjny projekt – pasa startowego na Krywlanach, który będzie aspirował do lotniska. Wybór Truskolaskiego to gwarancja kontynuowania tej inwestycji, która ma tyle samo przeciwników co zwolenników.

 

W Sejmiku zaś nie należy się spodziewać rewolucji. Ciekawe jednak czy nowy marszałek nie ogłosi, że chce budować lotnisko regionalne. Oczywiście bez rządowych pieniędzy nie jest to możliwe. Dlatego kluczowy będzie tu fakt czy podlascy politycy są dostatecznie wpływowi.

 

Ciekawe też czy nowy marszałek wsłucha się w głos mieszkańców, by uruchomić bezpośrednie połączenie kolejowe Białystok – Lublin lub nawet Suwałki – Rzeszów (obecnie możliwe jest tylko przez Warszawę). Z kolejowych połączeń jest jeszcze kwestia pociągów do Kowna, Walił oraz w przyszłości do Białowieży (po remoncie torów). Nie wiadomo jaki stosunek będzie miała nowa ekipa do tego typu połączeń.

 

Ostatnią kwestią jest drogi Białystok – Augustów. Po wybudowaniu „Via Baltici” w 2021 roku będzie można do granicy z Litwą dojechać nowiutką drogą, ale przez Suwałki, Szczuczyn, Łomżę oraz Ostrów Mazowiecką. Z perspektywy Białegostoku w połączeniu z Suwałkami ta droga jest bezużyteczna. Trochę lepiej będą mieli mieszkańcy Augustowa, którzy także zostali wykluczeni z tej inwestycji, ale do Via Baltici przebiegającej przez Raczki mają całkiem nie daleko.

 

Inną kwestią jest budowa „Via Carpatii”, która ma powstać do 2025 roku. Prowadzić ma od Choroszczy przez Dobrzyniewo, Knyszyn, a dalej „Via Balticą”. Jednak znów z Białegostoku do Augustowa będzie to „na około”. Dlatego na pewno w pewnym momencie zostanie poruszony temat dotyczący obecnej, kiepskiej krajowej ósemki, którą jazda między Katrynką a Augustowem to straszna męczarnia. I tutaj będzie mógł się wykazać zarząd województwa.

 

Infrastruktura jest bardzo ważna, lecz nie należy zapominać, że najważniejszy jest rozwój gospodarczy. A Podlaskie naprawdę ma kogo gonić, nie jesteśmy liderami, a nasze województwo to wciąż miejsce, z którego się wyjeżdża aniżeli przyjeżdża. Miejmy nadzieję, że nowa ekipa zacznie coś w tym kierunku robić.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Obwodnica miasta prawie gotowa.

Dobra wiadomość dla kierowców, którzy jeżdżą na Litwę oraz dla mieszkańców Suwałk. Obwodnica tego miasta jest już prawie gotowa (wiadomo idą wybory), a co najważniejsza jej główna część już gotowa. 13-kilometrowy odcinek jest już wybetonowany. Trwają obecnie prace wykończeniowe takie jak układanie humusu na poboczach i skarpach, sadzenie roślin, ustawianie ekranów i ogrodzeń. Ostatecznie wszystko ma być ukończone jeszcze w tym roku.

 

Mieszkańcy czekają na obwodnicę już bardzo długo, którzy między czasie głośno manifestowali już 3-krotnie. W końcu Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad się ugięła i zmieniła podejście poprzedniej ekipy rządzonej (ch… z tą Polską wschodnią – przyp. red) i rozpoczęła inwestycję. Dzięki temu, jadąc z Białegostoku po przemęczeniu się na odcinku Katrynka – Białobrzegi można już prawie do samej granicy jechać nowoczesną drogą. 

 

Budowa obwodnicy kosztować będzie łącznie 300 mln zł.

Partnerzy portalu:

Papież odprawi mszę 250 km od Białegostoku! Doskonała okazja, by go zobaczyć

Papież odprawi mszę 250 km od Białegostoku! Doskonała okazja, by go zobaczyć

Mieszkańcy województwa podlaskiego, którzy chcieliby zobaczyć na własne oczy Papieża Franciszka mają niepowtarzalną okazję zrobić to bez poniesienia większych kosztów. 250 km od Białegostoku oraz 120 km od Suwałk – głowa kościoła katolickiego będzie odprawiać msze świętą. Papież Franciszek 22 i 23 września będzie przebywać z oficjalną wizytą na Litwie. Pierwszego dnia będzie wizytować między innymi ważną dla Polaków Ostrą Bramę w Wilnie. Później na placu Katedralnym dojdzie do spotkania z młodzieżą. Drugiego dnia zaś głowa kościoła zawita do Kowna, które jest bardzo blisko polskiej granicy. Tam odprawi mszę.

Warto przypomnieć że z Białegostoku Przewozy Regionalne od dwóch lat realizują połączenia kolejowe do Kowna, dzięki którym pociągiem możemy wygodnie dojechać także do stolicy Litwy. Są to połączenia weekendowe nastawione na turystów. Można się spodziewać, że 22 i 23 września pociągi będą przeżywać oblężenie. W szynobusie jest 130 miejsc siedzących. Trasa pociągu do Kowna to: Białystok – Czarna Białostocka – Sokółka – Dąbrowa Białostocka – Augustów – Suwałki – Trakiszki. Koszt przejazdu z Białegostoku wnosi około 50 zł, a z Suwałk około 35 zł (opłata jest w Euro).

Do Kowna można także dostać się autobusami. Czas podróży jest dłuższy, ale dla głowy kościoła chyba warto się poświęcić.

Partnerzy portalu:

Wspólnoty lokalne mogą otrzymać 5000 zł na swoje inicjatywy

Wspólnoty lokalne mogą otrzymać 5000 zł na swoje inicjatywy

W wielu miejscowościach są mieszkańcy, którzy lubią angażować się społecznie. To dla nich ciekawa propozycja – by otrzymać mikrodotację na swoją inicjatywę. Od 11 sierpnia, młode organizacje pozarządowe, grupy nieformalne (minimium 3 osoby) oraz samopomocowe mogą starać się o dofinansowanie swoich pomysłów w ramach projektu Podlaskie Lokalnie realizowanego przez fundację Podlaski Instytut Rzeczypospolitej Suwerennej oraz fundację Okno na Wschód. Wnioski można składać do 31 sierpnia Realizatorzy udzielą wybranym projektom dofinansowania w wysokości do 5 000 zł. Podmiotami uprawnionymi są wnioskowania o dotację są nie tylko organizacje społeczne, lecz także nieformalne grupy, w skład których wchodzą mieszkańcy województwa podlaskiego. Wszystko po to, by rozwijać społeczeństwo obywatelskie.

 

W planach są także kolejne konkursy. Jeszcze w tym roku odbędzie się konkurs na rozwój instytucjonalny, w ramach którego młode organizacje pozarządowe będą mogły uzyskać dotację np. na zakup sprzętu, umeblowanie biura, szkolenie merytoryczne kadr czy sfinansowanie innych działań potrzebnych do bieżących prac i realizacji celów statutowych. Łącznie w latach 2018-2019 w ramach projektu Podlaskie Lokalnie przewidzianych jest 5 konkursów, w trakcie których do rozdania jest 650 tysięcy złotych.

 

Spotkania informacyjne:

Suwałki: 21 sierpnia godz. 17:00 – Centrum Trójki, ul. Kościuszki 71

Suchowola: 22 sierpnia godz. 17:00 – Sala Płomyk, Plac Kościuszki 13

Łomża: 23 sierpnia godz. 17.00 – Sala konferencyjna Radia Nadzieja, ul. Sadowa 3

Wysokie Mazowieckie: 24 sierpnia godz. 17.00 – Miejski Ośrodek Kultury, ul. Ludowa 19

 

Szczegółowe informacje dostępne są pod adresem www.podlaskielokalnie.pl, tam również będzie można złożyć wniosek poprzez elektroniczny generator. Zachęcamy także do odwiedzenia profilu projektu na Facebooku: www.facebook.com/podlaskielokalnie/

 

Partnerzy portalu:

Podlaskie chce ściągnąć do siebie Warszawiaków. Oto sposób organizacji turystycznej.

Podlaskie chce ściągnąć do siebie Warszawiaków. Oto sposób organizacji turystycznej.

Kiedy powstawał portal Podlaskie.Tv – główną jego ideą była promocja województwa podlaskiego jako miejsca przypominającego Bieszczady. Czyli ziemi zapomnianej, mało rozwiniętej, uspokojonej, gdzie żyje się powoli, zaś widoki są magicznego. To wszystko od początku istnienia staramy się ukazywać. Dodatkowo promujemy Białystok – jako miejsce, które powinno stanąć w szranki z największymi – Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem, Krakowem czy Gdańskiem. Wszystko po to by gospodarczo dorównać im. Stolica województwa podlaskiego powinna być silnym ośrodkiem, zaś wszystkie okolice spokojne i magiczne. Do podobnych przekonań doszła Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna. W ostatnim czasie w internecie zaczęła promować walory regionu przez pryzmat wyzwań współczesnego życia. Przedstawia Podlaskie jako przestrzeń, gdzie nieskażona przyroda i zanurzona w niej kultura pozwalają naturalnie “zasilić się” i odzyskać utraconą równowagę.

 

Celem kampanii reklamowej województwa jest zakorzenienie obrazu Podlaskiego w świadomości mieszkańców Warszawy i innych dużych aglomeracji jako najlepszego miejsca naturalnego wypoczynku. Atutem ma być tylko 2 godziny jazdy od centrum Warszawy, zaś do zwiedzania puszcze, parki narodowe, rozlewiska rzek oraz. Jednym słowem „cyfrowy detoks”. Z taką różnicą, że w Bieszczadach internet mobilny i zasięg telefoniczny praktycznie nie działa. U nas tak. Zdjęcia na potrzeby kampanii wykonali podlascy fotografowie.

 

Kampania jest kierowana przede wszystkim do mieszkańców Warszawy. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna jest stowarzyszeniem, które pracuje na rzecz wspierania turystyki w regionie. Działania Organizacji skupiają się na promowaniu lokalnych walorów turystycznych oraz kreowaniu pozytywnego wizerunku województwa podlaskiego. Głównym celem Organizacji jest zwiększenie zainteresowania całorocznym wypoczynkiem w regionie oraz wzrost liczby turystów w regionie.

 

Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna została powołana w 2002 roku. Wśród członków Organizacji znajdują się samorządy, instytucje, organizacje pozarządowe, osoby fizyczne oraz reprezentujące branżę turystyczną podmioty działające na rzecz rozwoju turystyki w województwie podlaskim.

 

 

fot. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna

Partnerzy portalu:

Ludwik Waryński przetrwał dekomunizację ulic. Niewiele osób wie dlaczego

Ludwik Waryński przetrwał dekomunizację ulic. Niewiele osób wie dlaczego

W całej Polsce miała miejsce dekomunizacja, w związku z czym wiele ulic zmieniło swoją nazwę. Bardzo wiele osób jednak zastanawia się dlaczego mamy wciąż w Białymstoku, Suwałkach czy Augustowie ulicę Waryńskiego oraz w przypadku Białegostoku Proletariacką. Przecież Ludwik Waryński widniał na starym banknocie 100 zł i jest jednoznacznie kojarzony z PRL. Żeby wytłumaczyć to – trzeba się zagłębić w szczegóły – gdyż jak mówi stare porzekadło – tam tkwi diabeł.

 

Oddajmy głos najpierw samemu Waryńskiemu. Twierdził on, że przyczyną nędzy i wszelkiego ucisku w społeczeństwach dzisiejszych jest nierówność i niesłuszność przy podziale bogactw między rozmaite społeczeństw onych klasy. Jakkolwiek bogactwa są rezultatem pracy, nie przypadają jednak w udziale tym, którzy pracowali nad ich wytworzeniem. Przy dzisiejszym ustroju społecznym klasy uprzywilejowane (klasy posiadające), nie pracując wytwórczo (produkcyjnie), zagarniają przeważną część bogactw pracą zdobytych, klasa zaś robotnicza (klasa nieuprzywilejowana, nieposiadająca), ograbiana z owoców swej pracy, nędzę i upodlenie znosić musi.

 

Takie słowa to wypisz wymaluj Lenin czy Dzierżyński. Mimo wszystko, to kojarzenie Waryńskiego z PRL-em ubóstwiających dwóch wyżej wymienionych panów jest efektem propagandy. Komunistyczne władze PRL zwyczajnie sobie wzięły Waryńskiego na „autorytet” przez zbieżność poglądów, jednak Ludwik Waryński żył w XIX wieku, zaś PRL był wytworem XX wieku. Więc można jedynie spekulować czy gdyby Waryński żył to wspierałby Lenina i Dzierżyńskiego. Poważni historycy jednak nie mają wątpliwości – tego typu snucie wizji byłoby działaniem ahistorycznym i oderwanym od faktów.

 

Stąd też, mimo zbieżności poglądów – jasna jest interpretacja obecnej dekomunizacji. Samo posiadanie poglądów komunistycznych nie jest propagowaniem ustroju totalitarnego. Dopiero czynny udział w tym zbrodniczym systemie spowodował, by patron ulicy zniknął. Dlatego też zmiana ulic Waryńskiego czy Proletariackiej byłoby zwyczajną nadgorliwością ze strony urzędników, gdyż nie można było propagować systemu totalitarnego nie żyjąc w tych czasach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ta rzeka jest dumą Suwalszczyzny. Pływał tu Jan Paweł II

 

Na podmokłych dolinach wśród wzniesień morenowych swoje życie zaczyna rzeka znana wszystkim jako Czarna Hańcza. Skąd taka osobliwa nazwa? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy przenieść się do XIII w. Były to czasy walk Litwinów z Mazowszanami. Nad brzegiem rzeki toczono niezwykle zacięte boje. Krew mogłaby wypełnić do pełna jego koryta. Armia litewska popadła w tarapaty. Jeden po drugim padał od celnych strzałów z łuku. Wielki Książę Litewski Trojden już miał w planach odwrót wojsk, lecz niesiony honorem wypowiedział głośno słowa ”Gana cze”. Oznaczają one ”dosyć tutaj”.

 

Niesione echem powtarzane były przez gęste lasy. Los zaczął od tej chwili sprzyjać dla wojownika. Choć bitwa nie została rozstrzygnięta, uratował on wielu swoich towarzyszy. Od tej pory ”Gane cze” powtarzane było z trwogą pośród Mazowszan. Ci trochę je zniekształcili przez swój nieco twardszy język. Po jakimś czasie wykształciło się określenie ”Hane cze”, a potem ”Hancze”. Tak też nazwano rzekę, która była niemym świadkiem odezwy księcia. Inna teoria mówi o tym, że w wymarłym już języku jaćwieskim oznacza kaczkę. Zaś przydomek „czarna” otrzymała zapewne ze względu na ilość mułu.

 

Tak czy inaczej Czarna Hańcza posiada niezwykłą przyrodę, uwielbiana przez papieża Jana Pawła II, a także turystów przepływa miejscami niczym górski potok, w którym pływają pstrągi, by połączyć się z Kanałem Augustowskim i ostatecznie złączyć się z kolejną – większą rzeką nad Niemnem, którą znamy choćby z literatury.

 

Rzeka Czarna Hańcza to doskonałe miejsce do uprawiania sportów kajakowych. Doskonale bawić się tam będą zarówno zawodowcy jak i amatorzy. Na trzech szlakach można spędzić od 4 do 9 dni podziwiając niesamowitą przyrodę. Najpierw płynie się przez rozlewiska i podmokłe łąki, potem biegnie w dolinie przy Puszczy Augustowskiej. W kolejnych punktach wpada do Kanału Augustowskiego, którym dopłyniemy do granicy z Białorusią.

 

Rzeka Czarna Hańcza to także miejsce kultu Staroobrzędowców. Na trasie rzeki znajduje się Molenna w Wodziłkach. 3 kilometry na wschód od Bachanowa. Mała miejscowość, gdzie możemy odwiedzić unikalną perłę architektury czyli obiekt sakralny należący do Wschodniego Kościoła Staroobrzędowego (niekanoniczny Kościół prawosławny). Świątynia powstała w 1921 roku. Jest drewniana. Posiada wieżę, którą dobudowano w 1928 roku. Molenna znajduje się w rejestrze zabytków. Została gruntownie wyremontowana w 1997 roku.

 

Nad dumę Suwalszczyzny warto wybrać się chociaż raz. Nawet, gdy ktoś nie lubi kajaków to warto spędzić czas biwakując nad jej brzegiem (jest wiele pól namiotowych i kempingów) lub po prostu odwiedzić kilka punktów.

Partnerzy portalu:

Green Velo to ściema? Postawili tabliczki i myślą, że wystarczy

Green Velo to ściema? Postawili tabliczki i myślą, że wystarczy

Gdy mówiono o tym, że powstanie Green Velo, to chyba wszyscy myśleli, że na całej długości będzie można przejechać jedną wielką ścieżką rowerową – przez 5 województw. Nadzieje okazały się złudne. Projekt zrealizowano, kasę z Unii wyciągnięto, zaś co dostali rowerzyści? Nie chcemy pisać brzydkich słów, ale jedno na „g…” można by tu przytoczyć. Green Velo to praktycznie przede wszystkim to samo co było, tyle że dostawiono pomarańczowe tabliczki z rysunkiem roweru. W kilkunastu miejscach jest też asfalt (kilka dłuższych odcinków) i tak zwane „MOR-y” – czyli budka, ławki i kosz na śmieci. Tak żeby sobie odpocząć.

 

Każdy, kto przejeżdżał Green Velo od razu widzi, że cały pomysł powstał nie w głowie rowerzysty tylko jakiegoś urzędnika, który prawdopodobnie nie wstaje od biurka. Zapewne to ten sam, który wymyślił kiedyś by robić ścieżki dla rowerów brukowane. Wiele wody w Białce, Narwi, Supraśli, Bugu i innych rzekach upłynęło zanim zaczęto robić asfaltowe.

 

Na poniższym filmie można zobaczyć trasę Green Velo, która zaczyna się w Elblągu, a kończy się w Białymstoku (normalnie kończy się na Podkarpaciu)

 

Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny brak. Na mapie między Augustowem a Tykocinem nie zaznaczono żadnych atrakcji. Czy takowych tam nie ma? Oczywiście że są, ale zza biurka ich nie widać. Jeżeli chcecie się przejechać Green Velo – to proszę bardzo, ale my polecamy wam drogi asfaltowe – jedzie się dużo przyjemniej i szybciej. Ruch na wiejskich drogach też nie za wielki. A to ważne, gdy robi się dłuższy dystans. Wiadomo, że wszelkie wytyczne szlaku urzędników będziemy czuli pod siodełkiem.

Partnerzy portalu:

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

Po 20 latach znów będą polowania na wilki? Myśliwi tego pragną!

Dwie dekady spokoju, jakie zaoferował człowiek wilkowi w Polsce skończyło się tym, że populacja tego wspaniałego zwierzęcia zwiększa się. Po takich wiadomościach pewne lobby już rozmyśla o wznowieniu polowań i zaczyna forsować swój idiotyczny pomysł. Na razie trwają dyskusje, ale wystarczy minister-szkodnik i może dojść do katastrofy. Na szczęście ministra-szkodnika zastąpił minister, który z niczym się nie wychyla. Wprowadził trochę spokoju w obszary środowiska. Nie oznacza to, że w jego ślad poszło też lobby.

 

Największą szansę na spotkanie wilka człowiek ma zimą. Warto dodać, że nawet jeżeli wiemy gdzie mniej więcej przebywają te zwierzęta, to nasz zapach spowoduje, że żaden wilk do nas nie wyjdzie. Technicznie rzecz biorący wilki nie boją się tylko okolicznej ludności, bo jej zapach znają. Dlatego na przykład, gdy ktoś obcy chce sfotografować watahę, to musi często chodzić drogami, którymi chodzą też wilki, aż do oswojenia ich ze swoim zapachem. Jak widzicie spotkać wilka nie jest łatwo.

 

Na przełomie 2017 i 2018 roku zaczęła się kampania nienawiści skierowana w te zwierzęta. – Wilki terroryzują mieszkańców bieszczadzkich miejscowości. „Jeszcze nie chodzą po miastach, ale drogami, ulicami chodzą. Może dojść do dramatu. Dzieci nie chcą w tej chwili już chodzić do szkoły” – twierdził poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Tego typu bzdury wygłaszał z trybuny sejmowej. W styczniu w branżowym czasopiśmie „Łowiec Polski” ukazał się na okładce wilk z podpisem „Święty drapieżnik”. „Kto chce wspierać wilki, musi popierać ich odstrzał”. Tak twierdzi David Mech – przedstawiany przez czasopismo jako „jeden z największych ekspertów na świecie, który całe swoje życie poświęcił na badanie tego gatunku”.

 

Ostatnio myśliwi nie mają dobrej prasy, przez co Sejm uchwalił prawo, które dla branży łowieckiej jest mocno nie w smak. Uparcie jednak dążą do celu, by wilki zabijać. Można się dowiedzieć o tym z najnowszego raportu naukowców dot. ochrony Wilka w Wigierskim Parku Narodowym. Czytamy tam – Zachowanie właściwego stanu ochrony tego gatunku wymaga utrzymania odpowiednich parametrów liczebności jego populacji. Tymczasem proponowane zmiany w zarządzaniu populacją wilka w Polsce, które zmierzają do przywrócenia polowania na ten gatunek, miałyby negatywny wpływ na stan ochrony gatunku w obu obszarach chronionych. Mało tego – naukowcy na podstawie obserwacji wilka fotopułapkami wskazali, że osobniki z Wigierskiego Parku Narodowego wpadały we wnyki kłusowników, a nawet zostały postrzelone!

 

Za co myśliwi tak nienawidzą wilków? Otóż za to, że robią im konkurencję w lesie. Wilki żywią się chorą i słabą zwierzyną czyniąc przez to inne populacje silniejszymi, gdyż eliminują z nich najsłabsze ogniwa. Czyli robią dokładnie to samo co myśliwi. Dlatego im nie podoba się, że wilków w lasach przybywa. Więcej wilków, to coraz mniej myśliwych. Miejmy nadzieję, że po zaostrzonym prawie dla myśliwych pójdą kolejne zakazy powoli likwidując ten zawód na rzecz humanitarnego eliminowania zwierząt zagrażających reszcie stada choćby poprzez usypianie.

 

W województwie podlaskim wilki żyją przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej oraz Wigierskim Parku Narodowym i Puszczy Augustowskiej.

 

fot. internet – takie zdjęcia można znaleźć w internecie, które zachęcają myśliwych do wyjazdu na Białoruś, gdzie urządzane są polowania na wilki

Partnerzy portalu:

Majówka 2018. Poczuj „podlaskiego ducha” na tej trasie

Majówka 2018. Poczuj „podlaskiego ducha” na tej trasie

Od trójstyku do trójstyku – to ostatnia nasza propozycja na Majówkę, ale nie tylko. Każdy wolny czas wszystkie nasze propozycje – będą tak samo aktualne. Tym razem proponujemy przejechanie samochodem z Niemirowa do Wiżajn czyli od styku granic Polskiej, Białoruskiej, a także województw podlaskiego, mazowieckiego i lubelskiego do styku granic podlaskiego i warmińsko-mazurskiego oraz granicy Polski z Rosją i Litwą. Cała podróż żeby była „efektowna” powinna przebiegać wschodnimi granicami kraju. Jeżeli zaczniemy o wschodzie słońca, to w pogodne dni (jake z pewnością nas czekają) powinniśmy po drodze napotkać bardzo wiele wspaniałych widoków.

 

 

Podróż powinniśmy zacząć w Niemirowie. Następnie powinniśmy kierować się na Mielnik, a później na Adamowo-Zastawa. Następny kierunek to Tokary, Klukowicze, Czeremcha, Dobrowoda, Hajnówka, Olchówka, Siemianówka, Bondary, Jałówka, Mostowlany, Bobrowniki, Kruszyniany, Krynki, Grzybowszczyzna, Zubrzycka Wielka, Tołcze, Kuźnica, Nowy Dwór, Lipszczany, Skieblewo, Gruszki, Płaska, Giby, Puńsk, Szypliszki, Rudka-Tartak, Wiżajny i na koniec Jodoziory – gdzie znajduje się kolejny trójstyk.

 

Wszystkie te miejscowości nie są przypadkowe, w każdej z nich znajdziecie coś ciekawego – wspaniałe widoki, charakterystyczne punkty, lokalne atrakcje, dziką naturę, a być może i leśne zwierzęta. Cała droga to około 400 km, więc to wycieczka na 1-2 dni. Warto jednak przejechać się tamtędy, by poczuć „podlaskiego ducha” w całej okazałości, poczuć magię tego miejsca i jego wyjątkowość. Jadąc będziecie mijać malownicze cerkwie, kościoły i meczety, a także drewniane domy, lasy, zbiorniki wodne i wiele wiele innych.

 

Najbardziej powinny Was przekonać te zdjęcia:

 

Udanej zabawy!

Partnerzy portalu:

Majówka 2018 aktywnie. Propozycje dla tych, co nie lubią leżeć

Majówka 2018 aktywnie. Propozycje dla tych, co nie lubią leżeć

Dla niektórych czas wolny w majówkę, nie oznacza że chcą leżeć do góry brzuchem, grillować i popijać piwko. Wtedy biorą się za nadrabianie formy. Przedstawiamy 5 propozycji na aktywne spędzenie majówki, dla tych co nie lubią leżeć.

Na Kajaki przez Narew

Sprawa wygląda bardzo prosto. Zajeżdżamy do Suraża, tam odnajdujemy Centrum Turystyki Aktywnej Bajdarka. Następnie po załatwieniu formalności uprzejmy Pan ładuje ilość kajaków na specjalną przyczepkę, następnie wiezie całą grupę w miejsce docelowe. Wtedy Narwią wracamy do Suraża. Oto możliwe warianty:

 

1. Doktorce – Suraż, 17 km około 4 godzin spływu

 

2. Zawyki – Suraż, 6 km około 1,5 godziny spływu

 

3. Suraż – Uhowo, 10 km około 2,5 godziny spływu

 

4. Suraż – most za miejscowością Bokiny, 18 km około 4 godziny spływu

 

5. Suraż – Kolonia Topilec, 24 km około 6 godzin spływu

 

6. Suraż – Waniewo, 32 km około 8 godzin spływu

 

Na rowerek wodny w Dojlidach

Jak ktoś nie ma w rękach, to może ma w nogach. Białostocki zalew Dojlidy to idealne miejsce, by spokojnie popedałować na wodzie. Dla chętnych BOSiR ma do wypożyczenia rowerki wodne. Można wypłynąć na środek i się opalać, a można popływać od jednego krańca na drugi. Możliwości jest wiele. Tylko potrzebne chęci i dobra pogoda. Do dyspozycji klientów są dwu- i czteroosobowe rowery wodne, kajaki, łodzie canoe, łodzie wiosłowe, łodzie żaglowe klasy Omega, deski windsurfingowe i smocze łodzie na 10 wioślarzy. Wypożyczalnia czynna jest codziennie w godz. 9.00-18.00. Sprzęt można wypożyczać do godz. 17.00. 

Narty wodne Szelment

Na majówkę startuje wyciąg nart wodnych w podsuwalskim Szelmencie. Chętni będą mogli na jeziorze uprawiać wodne akrobacje. Świetnie przygotowany elektryczny wyciąg linowy umożliwia jazdę po torze o długości 1000 metrów. Tor ma kształt prostokąta o bokach 300×200 metrów. Po jego obwodzie rozciągnięta jest stalowa lina z zaczepami dla 13 narciarzy. Zabawa jest przednia. Zakładamy narty, łapiemy linkę, a następnie wyrywa nas do przodu! Tylko szczęście lub umiejętności spowodują, że zrobimy całe okrążenie bez nurkowania. Warto spróbować trochę szaleństwa! Korzystać możemy w majówkę od godz. 12 .00 do 18.00. 

Rowerem po Puszczy Białowieskiej

Puszcza Białowieska ma to do siebie, że jest w niej wiele miejsc, które warto przejechać rowerem. Warto objechać leśnymi drogami ją całą. W środku jest wiele „przecinek” i szlaków. Do wyboru jest aż 57 różnych wariantów – odcinki różnych długości!  Wszystkie dostępne są tutaj: https://mojrower.pl/trasy/bialowieza

Bieganie, chodzenie i Nordic Walking w Knyszyńskiej

Supraśl i jego okolice to idealne miejsce na uprawianie długich spacerów, biegania i Nordic Walkingu. Jest tam wiele szlaków, a także dróg – w których możemy iść od wsi do wsi lub w głębokim lesie. Idąc z Supraśla możemy przejść przez Cieliczankę, Kołodno i Królowy most. Możemy zajrzeć do Surażkowa, albo odkryć góry niedźwiedzie. Do wyboru do koloru. Pamiętajmy o korzystaniu z mapy i nie zbaczaniu ze szlaków.

Miłej zabawy!

 

fot. WOSIR Szelment

Partnerzy portalu:

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

Majówka 2018. Przedstawiamy kilkadziesiąt atrakcji Województwa Podlaskiego

W tym roku majówka będzie wyjątkowo długa. W wersji minimalnej 4 dni, w wersji maksymalnej 9. Zależy od tego – kto, kiedy dostanie urlop. Przedstawiamy najciekawsze miejsca i kilkadziesiąt atrakcji województwa podlaskiego.

 

Na południu województwa dobrze jest odwiedzić takie miejsca jak historyczną stolicę Podlasia czyli Drohiczyn i jego okolicę – Niemirów, Mielnik, Grabarkę, a także Białowieski Park Narodowy – po obu jego stronach – włączając w to pobliski Zalew w Siemianówce. Na wschodzie nie powinniśmy omijać Kruszynian, Krynek, Poczopka, Kopnej Góry, Supraśla, a także Królowego Mostu i Kołodna. Na północy koniecznie trzeba zajrzeć w takie miejsca jak Augustów, Giby, Wigierski Park Narodowy, a także Puńsk, Wiżajny i po sąsiedzku Stańczyki. Na zachodzie będzie do zwiedzenia Narwiański Park Narodowy – a tam Waniewo, Śliwno, Kurowo i Kruszewo, a takżę Tykocin, Kiermusy i Strękowa Góra. Później przejedźmy się carskim traktem – już w Biebrzańskim Parku Narodowym – dojeżdżając do Osowca-Twierdzy i Goniądza.

 

Co konkretnie zwiedzać?

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – południe

Na południu, w Drohiczynie zobaczyć możemy Górę Zamkową, okazały kościół i klasztor – a także znajdujące się tam krypty. Dodatkowo 2 inne klasztory, cerkiew z końca XVIII wieku, zegar słoneczny, dąb papieski. Można też wykupić rejs statkiem po Bugu.

 

 

Dobrym pomysłem będzie zobaczenie Góry Zamkowej w Mielniku, ruiny kościoła przy tej górze, a także cerkiew z 1823 roku, kościół z 1720 roku, synagogę, kopalnię kredy, rezerwat przyrody, a także w okolicy Kurhany w Maćkowiczach i Osłowie, cmentarzysko, kościół z 1780 roku, a także punkty widokowe i sowieckie schrony w Niemirowie. Dodatkowo cerkiew i kościół w Tokarach. Do tego w Grabarce – oczywiście miejsce sacrum polskiego prawosławia – święta góra, na której wierni pozostawili tysiące krzyży wraz ze swoimi prośbami i modlitwami.

 

Białowieski Park Narodowy to przede wszystkim rezerwat pokazowy żubrów, muzeum, park pałacowy, Stara Białowieża (rezerwat ścisły), a także kilka interesujących szlaków. Nad Siemianówką warto zobaczyć oczywiście zalew. W Bondarach jest wieża widokowa, a także nowe pomosty – gdzie można się zrelaksować. Kąpieli na miejscu nie polecamy, gdyż woda w zalewie jest bardzo brudna.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – wschód

Na wschodzie w Kruszynianach możemy zobaczyć jak żyją polscy tatarzy. Na miejscu zwiedzić możemy meczet, a także zjeść tatarskie potrawy. W Krynkach napotkamy natomiast ogromne rondo, w środku którego znajduje się park. Dodatkowo warto zajrzeć na żydowski cmentarz. W Poczopku obejrzymy Silvarium – przepiękny ogród, w którym z bliska będzie można zobaczyć okazałe sowy. W Kopnej Górze natrafimy na ślad powstańców, zaś w Supraślu obejrzymy monastyr, zalew na rzece, pałac czy też wiele innych atrakcji. Będziemy mogli posilić się też typową podlaską strawą.

 

 

W Królowym Moście – obejrzymy przepiękną cerkiew, zaś w Kołodnie zdobyć możemy wzgórza świętojańskie – gdzie znajduje się wieża widokowa, z której zobaczymy panoramę Puszczy Knyszyńskiej.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – północ

Augustów to letnia stolica Polski – gdzie będziemy mogli wspaniale spędzić czas na rynku lub nad rzeką. Warto wybrać się też bulwarami na plażę lub popłynąć w rejs rzeką Rospudą. W Gibach natomiast – odpocząć można nad jeziorami. Jest ich tam w okolicy naprawdę bardzo dużo. Do wyboru do koloru. Wigierski Park Narodowy – to przede wszystkim klasztor, a także przepiękna okolica. W Puńsku możemy zobaczyć jak się żyje wspólnie Polakom i Litwinom. W Wiżajnach mamy kolejny trójstyk granicy – tym razem łączą się ze sobą granice Polski, Rosji i Litwy.

 

 

Stańczyki formalnie leżą już na Mazurach, jednak żal ich nie zobaczyć – bo są prawie na granicy z województwie podlaskim. Gigantyczne akwedukty robią wrażenie zarówno od góry jak i z dołu. Do dawnych mostów kolejowych prowadzi przepiękna aleja.

 

Majówka 2018. Atrakcje województwo podlaskie – zachód

Kruszewo, Waniewo, Śliwno i Kurowo – to cztery miejscowości obok siebie, w których można obserwować rozlewiska Narwii. W tej pierwszej miejscowości czas spędzić możemy nad zerwanym mostem, zaś w drugiej i trzeciej przejść się kładkami – aczkolwiek w tym roku jest to utrudnione, gdyż trwa tam remont. W Kurowie zaś znajdują się kolejne kładki i okazała siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego.

 

 

W Tykocinie obejrzeć możemy przede wszystkim przepiękny kościół i synagogę. W dodatku cała okolica czyli Kiermusy, a także droga do Strękowej Góry będzie obfita w niesamowite widoki. We wspomnianej już Strękowej Górze możemy przede wszystkim obejrzeć niesamowite widoki. Jest tam także miejsce pamięci po Władysławie Raginisie – który bunkier chronił aż do wyczerpania zapasów amunicji. Później wysadził schron w powietrze oddając życie.

 

 

Carski Trakt to przepiękne miejsce, na którym znajdziemy kładki do podglądania łosi, a także wieże widokowe. W Osowcu-Twierdzy kolejne kładki i bunkry. W Goniądzu zaś obejrzeć możemy rozlewiska oraz ptasi raj.

 

 

Udanej zabawy!

Partnerzy portalu:

Nie zlikwidują dworca. Politycy wycofali się z głupiej decyzji

Nie zlikwidują dworca. Politycy wycofali się z głupiej decyzji

Jest porozumienie między prezydentem Suwałk a władzami województwa i szefostwem PKS Nova. Kasy biletowe wrócą do budynku, gdzie znajdowały się ostatnie 20 lat. Firma przewozowa nie chciała płacić za wynajem pomieszczeń, wolała by kasy znajdowały się w małym, nieprzystosowanym budynku – szukając oszczędności. Warto jednak dodać, że zanim powstało PKS Nova – istniejący PKS Suwałki nie miał takich problemów. Wówczas firma miała dobre wyniki finansowe. Za to PKS Białystok fatalne. Wszystko to przez sposób zarządzania dwoma firmami.

 

Utworzenie PKS Nova miało był próbą ratowania PKS Białystok kosztem PKS Łomża, Suwałki, Siemiatycze i Zambrów. Okazało się jednak, że nieudolność prezesa spowodowała, że firma szuka oszczędności… w Suwałkach, zamiast wypracować taki model, by przynosiła zyski. Przypomnijmy, że PKS Nova składa się z ludzi związanych z Platformą Obywatelską a także PSL. Na szczęście głupia decyzja polityków, by likwidować po 20 latach dworzec w Suwałkach została cofnięta.

 

Partnerzy portalu:

Oburzające posunięcie polityków. Najpierw zabrali majątek, teraz likwidują

Oburzające posunięcie polityków. Najpierw zabrali majątek, teraz likwidują

To co się wydarzyło w ostatnim czasie można nazwać zwykłym chamstwem. Szczególnie jeżeli popatrzymy na kontekst sprawy szerzej. Dworzec PKS w Suwałkach po 20 latach istnienia zostaje zamknięty, zaś kasy biletowe przeniesiono do budynku, który znajduje się obok. PKS Nova tłumaczy się oszczędnościami. Włodarze Suwałk są oburzeni. Tak w skrócie wygląda cała sprawa. Jednak jej tło jest jeszcze bardziej oburzające.

 

Zanim powstała spółka PKS Nova – mieliśmy PKS Białystok, PKS Suwałki, PKS Łomża, PKS Zambrów oraz PKS Siemiatycze. Do tego czasu PKS Białystok miał fatalne wyniki finansowe, zaś PKS Suwałki bardzo dobre. Po zmianach cały majątek wszystkich spółek trafił do Białegostoku. Ponadto oddano w użytkowanie wieczyste też ziemię wokół dworca w Białymstoku, zbudowano nowoczesną poczekalnię i kilka peronów. Tymczasem w Suwałkach, które najbardziej straciły na utworzeniu PKS Nova (bo musieli oddać pieniądze nieudacznikom, którzy sami nie potrafili zarządzać tym co mieli) – zabierają dworzec i robią oszczędności. Dlatego można nazwać to zwykłym chamstwem uderzającym w mieszkańców Suwałk.

 

Takie postępowanie pokazuje dobitnie, że politykom nie można dawać nic do zarządzania, bo wszystko tylko popsują. A warto dodać, że w radzie nadzorczej firmy znajdują się politycy związani z Platformą Obywatelską i PSL. Zaś prezesem został człowiek powołany bez konkursu, którego ojciec jest dobrym kumplem posła PSL. Marne to pocieszenie, że jesienią odbędą się wybory samorządowe i zapewne wygrana partia miotłą wyprowadzi radę nadzorczą i prezesa, lecz wprowadzi tam swoich polityków, którzy dalej będą psuć nazywając to restrukturyzacją.

Partnerzy portalu: