Featured Video Play Icon

Podlaskie to także kraina wielu kolorów! Sami zobaczcie.

Województwo Podlaskie, to prawdziwa perła o niezwykłym pięknie i zróżnicowanej kulturze. Region ten przyciąga podróżników swoim spokojem, kolorytem, rustykalnością i nieskalaną bliskością natury. O tym wszystkim można się przekonać w kolejnym filmie blogerów TraveLOVE, którzy zabrali widzów na niezwykłą podróż po naszym malowniczym regionie, gdzie odkrywali fascynującą mozaikę kulturową i niesamowitą różnorodność kolorów.

Jednym z charakterystycznych elementów krajobrazu Podlasia są bocianie osady, które rozsiane są po całym regionie. Gniazda bocianów na dachach wiejskich chat oraz na wysokich słupach energetycznych stanowią nieodłączny element tego miejsca. Obserwowanie tych majestatycznych ptaków w ich naturalnym środowisku to niezapomniane przeżycie, które dodaje uroku podlaskim pejzażom.

Podlaskie województwo słynie również z malowniczych wiosek, które zachwycają swoim kolorowym charakterem. Drewniane chałupy o jaskrawych barwach tworzą unikalną atmosferę i przypominają o tradycjach ludowych, które są nadal żywe w naszym regionie. Spacerując po tutejszych uliczkach, niekiedy można napotkać mieszkańców, którzy chętnie utną pogawędkę. A to w dzisiejszym „zamkniętym społeczeństwie” prawdziwa wartość.

Nie sposób nie wspomnieć o zabytkowych drewnianych cerkwiach, które stanowią istotny element kultury oraz dziedzictwa Podlasia i przyciągają turystów jak magnes. Ich kolorowe malowidła i architektura przyciągają uwagę odwiedzających, a wnętrza tych świątyń skrywają prawdziwe skarby artystyczne. Cerkwie te są świadectwem wielowiekowej historii i różnorodności wyznań, które kształtowały region.

Województwo podlaskie to również prawdziwe rajskie miejsce dla miłośników przyrody. Liczne parki narodowe i rezerwaty przyrody, takie jak Białowieski Park Narodowy czy Biebrzański Park Narodowy, oferują unikalne możliwości obcowania z dziką przyrodą. Podlaskie jest ostoją dla wielu gatunków ptaków, zwierząt i roślin, a wspaniałe trasy rowerowe i szlaki piesze umożliwiają odkrywanie piękna regionu na własną rękę.

Podczas podróży po Podlasiu warto zatrzymać się również w lokalnych restauracjach i spróbować tradycyjnych potraw kuchni podlaskiej. Region ten słynie z wyjątkowych specjałów, takich jak pierogi, babka ziemniaczana, kartacze, kiszka ziemniaczana czy tradycyjna biała kiełbasa.

Partnerzy portalu:

Mieszkańcy oburzeni na marszałka Kosickiego. Po co organizować koncert w tym samym czasie co Dni Miasta?

Mieszkańcy oburzeni na marszałka Kosickiego. Po co organizować koncert w tym samym czasie co Dni Miasta?

Co roku pomiędzy 20-27 czerwca odbywają się Dni Miasta Białegostoku. Z tej okazji organizowanych jest wiele wydarzeń, a przede wszystkim koncerty znanych gwiazd. Nie oszukujmy się, Białystok to nie jest Warszawa i mieszkańcy rzadko kiedy mogą liczyć na to, by swoich ulubieńców zobaczyć na żywo. Szczególnie, gdy za wstęp nie trzeba płacić, bo wszyscy mieszkańcy się zrzucają na to w podatkach.

Tymczasem z komentarzy na Facebooku można wywnioskować, że mieszkańcy mają za złe marszałkowi Arturowi Kosickiemu, że postanowił z Polsatem zorganizować koncert w innym miejscu, tego samego dnia, o tej samej porze co koncert z okazji corocznych dni Miasta Białegostoku. Trzeba przyznać, że takie zachowanie prezentuje się naprawdę wyjątkowo małostkowo. W komentarzach na Facebooku, mieszkańcy dopatrują się walki pomiędzy PO i PiS i chęci „dowalenia” Tadeuszowi Truskolaskiemu. Prawda jest taka, że organizacją koncertu w tym samym czasie marszałek „dowala” mieszkańcom.

Przez decyzję marszałka, białostoczanie będą musieli decydować czy w piątek bawić się przy muzyce Blanki, Viki Gabor, LemON i Michała Szpaka na Rynku Kościuszki czy też na „Disco pod gwiazdami” przy Politechnice Białostockiej, gdzie wystąpi między innymi Thomas Anders, Doda, Kasia Wilk, a także ta sama co na Rynku Viki Gabor, Mezo i Liber i wiele innych.

O sytuację chcieliśmy zapytać rzeczniczkę marszałka Kosickiego, ale niestety jej numer telefonu nie odpowiada.

Partnerzy portalu:

W Supraślu natura w pełnym rozkwicie! Są też nowości nad bulwarami.

W Supraślu natura w pełnym rozkwicie! Są też nowości nad bulwarami.

Jeżeli nie byliście jeszcze latem w Supraślu, to warto tu ponownie przyjechać. Pojawiły się bowiem nowe konstrukcje nad bulwarami, gdzie można odpoczywać, a nawet piknikować ze znajomymi. Uzdrowisko staje się prawdziwym rajem dla miłośników natury i osób pragnących oderwać się od miejskiego zgiełku. Mimo, że od dawna jest tu pięknie, to cały czas przybywa nowych atrakcji, tak że chce się przyjeżdżać do Supraśla regularnie.

Miasto słynie z urokliwych bulwarów, które ciągną się wzdłuż rzeki Supraśl. Już od wiosny 2010 roku mieszkańcy i turyści mogą korzystać z przyjemnych alejek, ławeczek oraz oświetlenia, które towarzyszą utwardzonej ścieżce, prowadzącej od mostu drogowego aż do zapory. Dodatkowym atutem są liczne miejsca do aktywnego wypoczynku, takie jak siłownia plenerowa czy boiska do gier sportowych. Dla fanów plażowania i kąpieli wodnych jest kawałek żółtego piasku. Dodatkowo, niedawno powstał nowy parking, który pełni również funkcję amfiteatru miejskiego, co daje możliwość organizacji różnego rodzaju wydarzeń kulturalnych i artystycznych.

Historia Supraśla ściśle wiąże się z rzeką Supraśl. To właśnie zakonnicy stworzyli system wodny. Malownicza polna droga biegnąca wzdłuż rzeki jest idealna na spacery lub wycieczki rowerowe.

Kolejnym miejscem, które warto odwiedzić w Supraślu, jest tężnia solna. Warto podkreślić, że ma ona status urządzenia medycznego i działa przez cały rok, nawet w trudnych warunkach pogodowych. Wystarczy wejść do środka i zająć jedno z miejsc do siedzenia, bądź jeszcze lepiej – spacerować po wnętrzu, aby skorzystać z korzystnego wpływu mikrokryształków soli unoszących się w powietrzu.

Jeżeli przez jakiś czas w Supraślu nie byliście, to przemierzając bulwary możecie zauważyć pewne różnice. Pojawiło się bowiem więcej konstrukcji. To idealne rozwiązanie dla osób poszukujących spokoju i relaksu w otoczeniu natury. Cieszmy się latem, rozkwitłą zielenią i atrakcjami, które Supraśl ma do zaoferowania. Wybierzmy to urokliwe miasteczko jako cel naszej letniej podróży i odkryjmy wszystkie jego piękno.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zalew Arkadia to doskonałe miejsce wypoczynku

Suwałki, malownicze miasto położone na północnym wschodzie Polski, może pochwalić się jednym z najpiękniejszych miejsc rekreacyjnych w regionie – Zalewem Arkadia. Ten urokliwy sztuczny zbiornik wodny, zasilany przez rzekę Czarną Hańczę, jest nie tylko oazą dla przyrody, ale także miejscem, gdzie turyści i mieszkańcy mogą cieszyć się różnorodnymi atrakcjami.

Historia Zalewu Arkadia sięga początku XVIII wieku, kiedy to powstał jako staw zasilający młyn wodny, obsługujący suwalskich mieszczan. Obecnie zbiornik ten jest prawdziwym rajem dla wielu gatunków zwierząt wodnych i ziemno-wodnych. Czysta woda i różnorodne środowisko stwarzają doskonałe warunki życia dla kaczek krzyżówek, mew, łysków i łabędzi, które można obserwować zarówno latem, jak i zimą. Zalew Arkadia ma powierzchnię około 13 hektarów, maksymalną głębokość 2,7 metra, długość około 600 metrów i maksymalną szerokość około 350 metrów.

W okresie letnim turyści mogą korzystać z urokliwej miejskiej plaży, gdzie nad bezpieczeństwem czuwają doświadczeni ratownicy z suwalskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji (OSiR). Kąpielisko jest podzielone na strefy dla nieumiejących pływać, o maksymalnej głębokości 1,20 metra, oraz dla osób które to potrafią, gdzie głębokość sięga 2,5 metra. Dzieci mają również swoją strefę o głębokości do 30 centymetrów. Dodatkowo, na plaży istnieje możliwość wypożyczenia sprzętu pływającego, takiego jak kajaki i rowery wodne, co stanowi świetną atrakcję dla miłośników aktywnego wypoczynku.

W pobliżu plaży znajduje się kawiarnia oraz plac zabaw, które zapewniają rozrywkę dla całej rodziny. Dla osób aktywnych fizycznie dostępne są korty tenisowe, skate park, siłownia plenerowa, Street Workout i Parkour Park, które stanowią idealne miejsce do treningu na świeżym powietrzu. Te atrakcje są doskonałe nie tylko dla poprawy kondycji fizycznej i sylwetki, ale także jako sposób na spędzanie wolnego czasu w przyjemny i aktywny sposób.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zaczyna się najlepszy czas na obserwację bocianów!

Jakoś tak się przyjęło, że ludzie wypatrują bocianów wczesną wiosną, gdy te przylatują z krajów Afryki do Polski. Warto jednak zaznaczyć, że okres od połowy czerwca do połowy sierpnia jest przeznaczony w rolnictwie na żniwa. To niezwykle ważne wydarzenie, które łączy tradycję, technologię i naturalne cykle przyrody. W trakcie sezonu rolnicy zbierają owoce swojej ciężkiej pracy, które później trafią także na nasze stoły. W tym samym czasie będą towarzyszyć im właśnie nie kto inny, a bociany.

Wiele czynników wpływa na wybór odpowiedniego momentu do rozpoczęcia żniw, takich jak wilgotność gleby, pogoda i stan dojrzałości roślin. Każdego roku rolnicy starają się wykorzystać optymalny okres do zebrania plonów, aby zapewnić jak najwyższą jakość i ilość zbiorów. Podczas tych zmagań, na polach można dostrzec innych niezwykłych uczestników – bociany. Ptaki te są znane z tego, że często wybierają pola w trakcie żniw jako dogodne miejsce do poszukiwania pożywienia. Ich obecność budzi ciekawość i zainteresowanie. To szczególna atrakcja dla turystów, którzy w większości regionów Polski takich ptaków nie mają.

W trakcie żniw rolnicy obracają ziemię, co ułatwia dostęp bocianom do różnego rodzaju bezkręgowców i małych ssaków, które są ich naturalnym pokarmem. Szukając pożywienia, bociany mogą wykorzystywać towarzyszący żniwom ruch i hałas, które wywołują maszyny rolnicze. Przypomina to leśną nagonkę, podczas której myśliwi, by upolować zwierzynę najpierw tworzą hałas. To powoduje spłoszenie zwierzęcia i wystawienie na strzał.

Pola żniw to także doskonałe miejsce do wyszukiwania odpadków, takich jak niezebrane ziarna lub resztki po żniwach. To dla bocianów łatwe źródło pożywienia, które gwarantuje ich obecność na polach przez dłuższy czas.

Warto podkreślić, że obecność bocianów na polach podczas żniw ma swoje pozytywne strony. Bociany odgrywają ważną rolę w ekosystemie. Ich obecność na polach rolnych może pomóc w ograniczeniu populacji gryzoni i szkodników, które uszkadzają uprawy. Dlatego warto docenić harmonię między aktywnością rolniczą a obecnością tych pięknych ptaków. Dlatego czas żniw w rolnictwie to niezwykle ważny okres, który wymaga współpracy między człowiekiem a naturą. Obserwacja bocianów na polach stanowi doskonałą przypominajkę, że nasze działania mają wpływ na całe środowisko, a harmonijne współistnienie z dziką przyrodą przynosi korzyści dla nas wszystkich. Warto docenić piękno tych chwil i dostrzec, że rolnictwo i ochrona przyrody mogą i powinny iść ze sobą w parze.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie to kraina wielu kultur. Zobacz region okiem turysty.

Województwo Podlaskie przyciąga turystów jak magnes. W całym regionie mieszka mniej ludzi niż w Warszawie, a jedną trzecią powierzchni zajmują lasy. W tym wszystkim żyją ludzie wyznający różne religie, wywodzący się z różnych kultur i narodów. Jak to wszystko widzą turyści? Powyższy ten film to pokazuje. Będzie to wzruszająca, pełna emocji wyprawa, która jest wyjątkowo cenną lekcją tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka.

Na filmie obejrzymy między innymi Tykocin, Supraśl i Kruszyniany. Wybór tych miejsc nie jest przypadkowy. To te miasteczka obecnie przyciągają prawdziwe tłumy. W Tykocinie bardzo postawiono na historię Żydów, w Supraślu dominuje prawosławny monaster, a w Kruszynianach tatarska kultura z muzułmańską religią. Szkoda, że w tym wszystkim nie pokazano – że na Podlasiu są także katolicy.

Chociaż obecny kościół powinien rozliczyć się z przeszłością i pociągnąć winnych do odpowiedzialności za przestępstwa seksualne, to przecież niczemu nie są winne piękne, zabytkowe kościoły czy sanktuaria, które warto zwiedzić. Dlatego – gdybyśmy mieli wybrać tylko jedną miejscowość, która jest zarówno kolebką katolicyzmu oraz jest to miejsce ciekawe historycznie, to z pewnością trzeba było wskazać Drohiczyn. Bez wątpienia ośrodek ten łączył ze sobą Królestwo Polskie z Rusią. Tamtejszy Kościół Trójcy Przenajświętszej i klasztor pojezuicki to miejsce naprawdę wyjątkowe. W tym miejscu, w 1253 roku odbyła się koronacja królewska księcia ruskiego Daniela Romanowicza, znanego jako Daniela I Halickiego. Warto tu dodać, że koronacja nastąpiła z rąk włoskiego kardynała. Zatem ten akt był jednocześnie zawarciem kościelnej unii, wyprzedzającą o wiele lat późniejszą unię florencką (1439), czy też brzeską (1596).

Obecny kościół jest piątym budynkiem wzniesionym w tym miejscu – poprzednie, drewniane świątynie były niszczone przez innowierców (1583), pożary (1595, 1601) oraz wojska szwedzkie i siedmiogrodzkie (1657). Zniszczenia, których dokonały obce wojska w czasie potopu szwedzkiego, doprowadziły do upadku znaczenia miast nadbużańskich – Drohiczyn, Niemirów czy Mielnik nigdy już nie odzyskały dawnej świetności. Za to pamięć po niej pozostała.

Partnerzy portalu:

Kompromitujący skandal! Truskolaski chce przeforsować blokowisko mimo gigantycznego sprzeciwu!

Kompromitujący skandal! Truskolaski chce przeforsować blokowisko mimo gigantycznego sprzeciwu!

Nawet nie wiemy jak tą sytuację skomentować. Mimo, że na Dojlidach dochodzi do powodzi, mimo że mieszkańcy nieustannie protestują, mimo że jest ogólny, społeczny sprzeciw, Tadeusz Truskolaski odrzucił wszystkie uwagi mieszkańców Dojlid i na najbliższej sesji rady miasta, radni będą głosować nad blokowiskiem w Dojlidach, którego nikt nie chce… poza deweloperem. Należy też dodać, że Truskolaski w radzie ma większość. Czy i tym razem ją zdobędzie, by zrobić dobrze deweloperowi? Wszystkiego się dowiemy już 19 czerwca.

Trzeba jednak powiedzieć, że to wyjątkowy pokaz buty i arogancji Tadeusza Truskolaskiego. Protesty, podpisy, debaty i rozmowy z radnymi nic nie dały. Radni zapewniali, że wysokie blokowiska na Dojlidach są zbyt wysokie i przekazywali urzędnikom, by znaleźć inne rozwiązanie. I co? I g…

Radni będą głosować nad wpuszczeniem blokowiska na teren fabryki Sklejek przy zabytkowym Pałacu Hasbacha oraz zabytkowym Pałacu Lubomirskich. Mało tego, odkąd pojawiły się obecne blokowiska na tyłach fabryki, na Dojlidach zaczęło dochodzić do zalewania posesji po każdej ulewie. Dołożenie kolejnych bloków jeszcze bardziej rozniesie ten problem.

Zalane Dojlidy po deszczu

Jeśli radni się zgodzą, to wysokość budynków będzie wynosić nawet 21 metrów (około 7 kondygnacji nie licząc parteru). W dokumencie, który będą głosować znajduje się takie sformułowanie: Na terenie w obrębie ulic: Dojlidy Fabryczne, Myśliwskiej, Niedźwiedziej oraz Żubrów planuje się lokalizację zespołu mieszkaniowego o zróżnicowanej wysokości budynków od 9 m do 21 m, o gabarytach dostosowanych do sąsiedniej istniejącej zabudowy jednorodzinnej i zabytkowej oraz uwzględniających sąsiedztwo rzeki Białej. Co ciekawe, jedyną wysoką zabudową w okolicy jest komin. Gdyby rzeczywiście blokowisko miało być dostosowane do sąsiedniej zabudowy, to by nie powstało, bo nie byłoby blokowiskiem. Cała okolica to domy jednorodzinne (nie licząc wspomnianych dwóch zabytków, które też nie są zbyt wysokie).

Jak wygląda zabudowa obecnie na Dojlidach? Możecie sobie sami zobaczyć.

Przypomnijmy, że 1750 mieszkańców zgłosiło swoje uwagami do tych planów. 2200 osób podpisało petycję, by blokowisko nie powstało. I co? I Truskolaski wszystko to kompletnie olał i przedłożył plan dokładnie taki, jaki wymarzył sobie deweloper.

Jeszcze w listopadzie radni się zarzekali, że za takim planem nie zagłosują. W poniedziałek będzie poważny sprawdzian. Jeżeli zagłosują ZA – śmiało będzie można mówić o nich, że nie są radnymi tylko pieskami deweloperów. 19 czerwca będziemy na Sesji Rady Miasta z transmisją na żywo. Wszyscy będziecie mogli obserwować czy radni się kompromitują czy jednak stoją po stronie mieszkańców, którzy od lat mówią jasno – Ręce precz od Dojlid.

Partnerzy portalu:

Piękny zabytek w centrum miasta zostanie sprzedany. Miasto mogło tu wiele zrobić.

Piękny zabytek w centrum miasta zostanie sprzedany. Miasto mogło tu wiele zrobić.

Serce się kraja, gdy dowiadujemy się o tego typu sprawach. Miasto zamiast dbać o zabytki, to je po prostu sprzedaje. O ile co do zasady lepiej jest, by ktoś zrobił z tego użytek biznesowy, bo urzędnicy potrafią tylko trwonić wspólne pieniądze „na cele publiczne”, o tyle w Białymstoku panuje specyficzna sytuacja. Otóż niemal każdy skrawek ziemi w mieście wykupują deweloperzy, którzy napychają tam ile tylko się da „apartamentów”. I teraz trzeba sobie zadać pytanie – czy zabytek, dawna żydowska szkołą Tarbut z piękną historią ma trafić w ręce deweloperów? Bo nie ma co się łudzić. W obecnych czasach inne inwestycje w tym miejscu, niż przerobienie tego na „apartamenty” nie ma żadnego sensu. Po sąsiedzku stoi hotel, nowe i stare bloki.

Budynek znajdujący się przy ulicy Lipowej 41D jest nie tylko miejscem historycznym, ale również symbolem wielokulturowości i różnorodności, które wzbogacają historię miasta. Przed I wojną światową i w okresie międzywojennym organizacja Tarbut prowadziła sieć żydowskich bibliotek z książkami w kilku językach, zyskując uznanie za swoje działania kulturalne i edukacyjne.

W latach 90. XX wieku istniała tu jeszcze szkoła z internatem, później została zlikwidowana. W jej miejsce nic nowego już się nie pojawiło. Mówiło się za to o planach stworzenia tu choćby o siedzibie Domu Kultury. Tymczasem na łamach Gazety Wyborczej, wiceprezydent Zbigniew Nikitorowicz zapowiedział sprzedaż budynku. To kolejny przykład wspaniałego zabytku, który można było odnowić i przeznaczyć na cele publiczne. Niestety w Białymstoku rządzą deweloperzy, a nie mieszkańcy.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nadszedł czas na likwidację zalewu Siemianówka. Rzeka Narew umiera!

W ciągu ostatnich dwóch dni poziom wody w Narwi koło Łomży spadł o 7 cm. Nie ma wątpliwości, że jest to pierwszy alarm przed nadchodzącą letnią suszą. Obficie padające deszcze w regionie w ostatnim czasie nic nie pomogły, bo polskie rzeki zostały zniszczone przez urzędników i zamienione w rynny. To w zasadzie ostatni moment, by ratować rzekę Narew. Jeszcze tego lata zobaczymy puste koryta, a to początek końca pięknego przyrodniczo Podlaskiego. Bo wcale nie jest powiedziane, że stan rzeki znacząco się poprawi. Szczególnie, że działalność człowieka w tym znacząco przeszkadza.

Zmiany klimatyczne są faktem. Możemy obserwować przeróżne anomalia pogodowe zarówno na świecie jak i w regionie. Niestety na USA czy Chiny nie mamy wpływu (a to główni winowajcy tego stanu rzeczy), ale gdy pada deszcz, to powinniśmy każdą kropelkę zatrzymywać. My zaś spuszczamy do morza. Najpierw jednak przetrzymujemy w gigantycznym, płytkim zbiorniku, który kompletnie niczemu nie służy.

Zalew Siemianówka w praktyce jest zbyt wielki. W konsekwencji przyroda w pobliżu Narwi, za Siemianówką obumiera. Rzeka Narew wpływa do do zbiornika tuż przy granicy z Białorusią. Oznacza to, że na całym polskim odcinku obecność akwenu wywołuje problemy. Pod wpływem zmian klimatycznych zaczęły się one mocno nasilać. Skutki w przyszłości będą naprawdę tragiczne.

Aż do Suraża (czyli do granic z Narwiańskim Parkiem Narodowym) rzeka przebiega zasadniczo przez dzikie tereny. Jest to tak zwana Dolina Górnej Narwi. Obok Bagien Biebrzańskich, jeden z największych obszarów mokradeł środkowoeuropejskich. Występuje co najmniej 20 gatunków ptaków oraz 12 gatunków zwierząt. Największym zagrożeniem tego obszaru jest stałe obniżanie się poziomu wód gruntowych. A to jest właśnie konsekwencja istnienia Siemianówki.

W dalszych odcinkach – czyli od Suraża przez Rzędziany, Tykocin aż do wylewów w Wiźnie oprócz niskich stanów wód, dokładają od siebie także ludzie. Głównym problemem są zrzuty ścieków. Te dwa czynniki powodują, że ptaki i ssaki szukają innych miejsc do życia, daleko od człowieka. W konsekwencji dochodzi do degradacji przyrody. Jak to wygląda w praktyce? Wystarczy pojechać w okolice wspomnianej Wizny. Tam znajduje się Osada wydmowa. Powstała ona w skutek degradacji przyrody w tym miejscu. Innym przykładem są górne partie Bieszczad – czyli stepowy, wyjałowiony z bardziej zaawansowanej przyrody teren. Czy takiego chcemy Podlaskiego?

Wracając do Siemianówki. Powstałą ona u schyłku PRL. W 1987 roku pod budowę zalewu wykupiono i wywłaszczono 289 gospodarstw z ośmiu wsi, z których: Rudnia, Garbary, Bołtryki, Łuka i Budy uległy całkowitej likwidacji. Na potrzeby wysiedlonych wybudowano dwa osiedla mieszkaniowe: w Michałowie (30 mieszkań) i Bondarach (135 mieszkań). Powstała także wieś Nowa Łuka. W 1988 roku zaczęto piętrzyć wodę z Narwi w zalewie.

Powierzchnia zalewu wynosi 3250 ha (Jezioro Wigry jest mniejsze o ponad 1000 ha). Po kilku latach istnienia zalewu zauważono intensywny rozwój sinic. W celu ich likwidacji postanowiono wymienić wodę, struktury ryb i roślinności przybrzeżnej. Dodatkowo uprzątnięto linię brzegową. W związku z tym doprowadzono do obniżenia poziomu wody. Efektem tych bezmyślnych działań było pozbawienie miejsc lęgowych wielkiej ilości ptactwa i ryb. Woda została dopiero podniesiona w roku 2007. W 2015 roku mieliśmy bardzo gorące lato i brak opadów. Susza w regionie doprowadziła do tego, że nad Siemianówką można było zobaczyć stare koryto rzeki.

W każdym przypadku istnienie Siemianówki negatywnie wpływa na rzekę Narew. Podczas suszy – nie ma w niej wody, gdy spiętrzymy ją nad zalewem – też w rzece nie ma wody. W przypadku utrzymywania średniego poziomu wody nad zalewem – pojawiają się sinice, które degradują przyrodę. Przed nami upalne lato dopiero będzie, a susza już zbiera pierwsze plony. Bardzo prawdopodobne, że niedługo zobaczymy puste dno zamiast rzeki w Narwiańskim Parku Narodowym. W dalszych odcinkach (okolice Łomży) już teraz stan rzeki jest dramatycznie niski. Dlatego trzeba oddać Narwi jej stare koryto. Likwidacja Siemianówki to konieczność. Potem możemy tworzyć naturalne bariery – naśladując bobry, lub zostawić to po prostu im. Efekt będzie ten sam – okoliczna przyroda zostanie zasilona wodą, ludzie nie pozbawią się wody pitnej, a my będziemy mogli cieszyć się normalnym życiem i piękną przyrodą wokół.

Partnerzy portalu:

To będzie prawdziwa gratka dla łuczników i zainteresowanych tym sportem. Turniej w Zbuczu już niedługo!
fot. Facebook: Łucznictwo Tradycyjne Zbucz

To będzie prawdziwa gratka dla łuczników i zainteresowanych tym sportem. Turniej w Zbuczu już niedługo!

Ten, kto poluje z łukiem, wkłada w łowy swoją własną życiową energię. Siła unosząca strzałę została wytworzona przez mięśnie łucznika. W chwili największego napięcia musi on zażądać od swoich mięśni najwyższego wysiłku, zachować pewność ręki i utrzymać swoje nerwy pod całkowitą kontrolą, skupić wzrok i uwagę – powiedział kiedyś Saxton Pope, czyli amerykański lekarz z XIX wieku, który wypromował łucznictwo czerpiąc wiedzę od Indian. 18 czerwca w Zbuczu niedaleko Hajnówki (Gmina Czyże) odbędzie się fantastyczna impreza dla wszystkich miłośników łucznictwa oraz tych, którzy chcieliby tego sportu posmakować. Będzie to turniej „Duch Puszczy 3D Zbucz”.

Trasa turnieju będzie prowadziła przez wczesnośredniowieczne cmentarzysko o powierzchni około 1 ha. Harmonogram przedstawia się następująco:

  • Rejestracja: 9:00-9:30 (napoje/przekąski)
  • Wyjście w teren: 10:00
  • Posiłek: godzina 15:00
  • Wyniki, dekoracja, losowanie nagród: 15:30-16:00

Za trzy pierwsze miejsca w każdej kategorii przewidziane są medale, nagrody i dyplomy. Główną nagrodę organizator rozlosuje wśród wszystkich uczestników turnieju. Są też opłaty za udział i wynoszą: dorośli: 100 zł, juniorzy: 50 zł, dzieci: 20 zł. Pieniądze przeznaczone zostaną na posiłki.

Na terenie strzelnicy dostępne są:

  • Parking
  • Wifi
  • Prąd
  • Miejsce na ognisko
  • Miejsca do grillowania (kociołek i grill)
  • Toaleta

Dodatkowo, około 200 metrów od strzelnicy znajduje się stacja paliw i sklep spożywczy, co zapewni dogodne warunki podczas pobytu na miejscu. Organizatorzy serdecznie zachęcają do przyjazdu wcześniej i rozłożenia namiotów na terenie strzelnicy, co umożliwi spędzenie całego weekendu w miłej atmosferze.

Aby zarezerwować miejsce na turnieju, organizator prosi o kontakt telefoniczny pod numerem 780 784 172. Można też wysłać e-mail: [email protected]

Strzelnica łucznicza w Zbuczu to doskonałe miejsce dla wszystkich pasjonatów, którzy pragną poczuć ducha prawdziwego łucznictwa i doświadczyć niezapomnianych emocji. Turniej będzie wyjątkowym wydarzeniem, pełnym rywalizacji, piękna i przyjemności. Mogą przyjechać zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy.

Partnerzy portalu:

Puszcza Białowieska to nie tylko rezerwaty. Stoi tu też chata Baby Jagi.
fot. A. Tarasiuk

Puszcza Białowieska to nie tylko rezerwaty. Stoi tu też chata Baby Jagi.

Miejsce, w którym Jaś i Małgosia przeżyli swoje niezwykłe przygody, jest dostępne dla wszystkich. Chatka Baby Jagi w Orzeszkowie pod Hajnówką, usytuowana na skraju Puszczy Białowieskiej jest otwarta dla odwiedzających, którzy pragną zanurzyć się w magicznym świecie baśni. Ta wyjątkowa lokalizacja pozwala każdemu poczuć się jak dziecko. Dlatego to interesująca atrakcja zarówno dla najmłodszych jak i starszych. Ta intrygująca atrakcja wzbudza zainteresowanie zarówno lokalnej społeczności, jak i turystów z różnych zakątków świata.

To miejsce, które warto odwiedzić nie tylko ze względu na piękno przyrody i unikalne ekosystemy Puszczy Białowieskiej, ale także ze względu na niepowtarzalną atmosferę. Animacja w chatce trwa około 30 minut i jest prowadzona przez doświadczoną animatorkę. Przed wejściem, uczestnicy zostaną wprowadzeni w historię wścibskiej Lili, która zapłaciła konsekwencje za swoją ciekawość u boku Baby Jagi. Uczestników czekają takie atrakcje jak:

Gotowanie zupy, przyrządzanie magicznych pierników, sprawdzanie czy wiedźma miała wygodne łóżko, waga prawdy czyli urządzenie, które pozwala sprawdzić, kto nadaje się do pieca. Są też lochy Jasia – dla odważnych w podziemiach. Oprócz tego można poznać tajemnicze mikstury, zaznajomić się z czarami. Dodatkowo Chatka Baby Jagi oferuje wiele innych atrakcji, takich jak trampolina, ognisko, huśtawka. Wstęp do Chatki Baby Jagi wraz z animacją jest płatny, zaś atrakcje na posesji są darmowe.

Jeżeli chcielibyśmy się zatrzymać tam na dłużej, to już w bardziej realistycznych warunkach można przenocować w sąsiednim uroczysku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok w animacji stworzonej przez sztuczną inteligencję. Obejrzyj ten film.

Białystok. Historie czasem napisane. To nasza najnowsza produkcja wideo, która powstała z pomocą sztucznej inteligencji… ale tej rzeczywistej trochę też. Na filmie zobaczycie trochę znajomych widoków i murali. Wszystko to wykonane w nowoczesnej technice generowania grafiki. Technika tworzenia filmu jest jeszcze świeża. Jedno z użytych narzędzi sztucznej inteligencji, które było potrzebne do jej powstania wypuszczono do sieci w grudniu 2022. Także można śmiało stwierdzić, że animacja jest wyjątkowa. Ale chwalić się nie zamierzamy, obejrzyjcie sami.

Montaż i postprodukcja: Kamil Gopaniuk, muzyka Bejamin Tissor / bensound.com.

Partnerzy portalu:

Piękne zakątki Puszczy Knyszyńskiej na wyciągnięcie ręki. Wraca połączenie kolejowe.

Piękne zakątki Puszczy Knyszyńskiej na wyciągnięcie ręki. Wraca połączenie kolejowe.

Powraca weekendowe połączenie Białystok – Waliły. Szynobus wiezie podróżnych przez przepiękne zakątki Puszczy Knyszyńskiej. Po dojechaniu można zwiedzić Gródek, Michałowo, Kruszyniany, Wyżary. Każde z tych miejsc ma coś interesującego do zaoferowania. Pociągi zaczynają kursować od 3 czerwca. Można będzie dojechać do Walił w każdy weekend. Z Białegostoku pierwszy wyjeżdża o 9:05, a następny 15:29. Powrót z Walił jest o 10:21 i 16:35. Warto przypomnieć, że szynobus zatrzyma się nie tylko na stacji głównej Białystok, ale też na stacji Białystok Fabryczny. Można tylko ubolewać, że nie wykorzystuje się też innych stacji w mieście – choćby Starosielc, Bacieczek czy Nowego Miasta.

Oprócz regularnych kursów, pociągi do Walił pojadą też dodatkowo z okazji imprez plenerowych. 29 lipca o godz. 18.20 wyruszy do Walił pociąg „Biesiada”, a powróci o 0:40. We wrześniu ten sam pociąg pojedzie na Święto Grzyba w Sokolu. Cena biletu wynosi 8 zł. Można go kupić w kasie lub u obsługi pociągi. Można też elektronicznie lub w automatach. Wtedy będzie nawet taniej, bo bilet kosztować będzie 7,20 zł. Warto też dodać, że jeżeli jedziemy z rowerem. To dodatkowy bilet kosztuje 8,20 zł.

Co tam można zwiedzać?

Gródek, fot. Krzysztof Kundzicz / Wikipedia

Wysoczyzna Białostocka, czyli wschodnie tereny województwa podlaskiego, są znane głównie z Puszczy Knyszyńskiej, która posiada wiele atrakcji przyciągających turystów. Jednak warto zauważyć, że te tereny mają również ogromny potencjał, który dopiero zaczyna być dostrzegany i rozwijany. Michałowo, Gródek i Sokole to miejsca, które w przyszłości będą atrakcyjnymi celami turystycznymi, a także miejscami, do których ludzie będą migrować z Białegostoku, szukając życia trochę dalej od miasta. Od 2010 roku Michałowo ma status miasta, natomiast Gródek i Sokole są wsiami (to pierwsze dawniej było miastem). Sokole liczy 2900 mieszkańców i mogłoby uzyskać prawa miejskie, które utraciło w czasach rosyjskiego zaboru. Do Sokola i Gródka można dotrzeć bezpośrednio weekendowym pociągiem. Natomiast do Michałowa można dojść piechotą z Gródka (leśna trasa wynosi 12 km w jedną stronę) lub dojechać autobusem. Można również zabrać rower do pociągu i przemierzyć te tereny na dwóch kółkach.

Cerkiew w Michałowie fot. Yarl / Wikipedia

Najbardziej rozpoznawalnym miejscem w Michałowie jest zalew z plażą i placem zabaw. Piękny jest też park. Oprócz tego zachwyca drewniana cerkiew. Jeśli wybieramy się tam z rodziną, dzieci nie będą się nudzić. Dorośli również będą mieli co robić, ponieważ można tam wypocząć, kąpać się i grillować.

W Gródku również można znaleźć zalew i przepiękną cerkiew pw. Narodzenia Bogurodzicy z majestatyczną kopułą. Warto zajrzeć do środka świątyni, ponieważ jej wystrój jest oszałamiający. Piękne freski i ozdoby zachwycą każdego. Blisko cerkwi można również zobaczyć dzwon stojący na dziedzińcu.

Sokole jest obecnie niewielką wioską, ale posiada ogromny potencjał i bogatą historię. Warto zwiedzić tam Zabytkowy Dom Ludowy im. Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Ten zmodernizowany i odrestaurowany budynek ma charakter modernistyczny i jest doskonałym miejscem do organizacji różnych wydarzeń artystycznych. Ponadto, Sokole leży na skraju Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej. Zwiedzanie okolic wsi pozwoli na obcowanie z przyrodą i odkrycie wszystkich jej uroków.

Meczet w Kruszynianach

Meczet w Kruszynianach

Kruszyniany to tatarska wioska przy granicy z Białorusią. Z Walił jest do niej około 20 km, więc to raczej wyprawa z rowerem. Chociaż, znamy takich, dla których przejście 40 km w dwie strony jest do zrobienia. A co w Kruszynianach? Zabytkowy meczet, mizar (cmentarz) i tatarskie jadło.

Zabytkowy meczet w Kruszynianach architektonicznie jest prostym budynkiem. Składa się z prostokątnego korpusu z trzema wieżami i klasycznym dachem. Jego forma nawiązuje do sąsiednich cerkwi. Meczet ma zieloną elewację, co symbolizuje kolor islamu. Dwie wieże są dobrze widoczne, natomiast trzecia jest nieco ukryta, pozbawiona okien i umieszczona na krawędzi dachu. Wnętrze meczetu jest podzielone na dwie części – jedną dla mężczyzn, a drugą dla kobiet. Przed wejściem należy zdjąć obuwie. Osoby odwiedzające świątynię będą miały okazję zanurzyć się w tatarskiej kulturze.

Piękne bagno w Puszczy

Zbiornik Wyżary to jedno z ciekawszych miejsc w Puszczy Knyszyńskiej. Na miejscu znajduje się urokliwy zbiornik wodny w środku lasu, przy którym można na przykład grillować przy specjalnie wybudowanej wiacie. Od stacji Walił trasa wiedzie przez las szeroką drogą. Najpierw idziemy brukowaną szosą, a następnie żwirową. Długość trasy to 10 km. Po drodze miniemy Sianożątką – czyli przepiękne bagno. Na jego środek można wejść po długiej kładce. Nieopodal Wyżar i zbiornika znajduje się także jeszcze druga kładka, którą możemy dojść do leśnej galerii rzeźb.

Jeżeli chcemy spędzić cały dzień na nogach (lub jesteśmy rowerem), to do z Walił przez Wyżary do Supraśla jest zaledwie 32 km. W sam raz, by przez cały dzień iść. Świeże leśne powietrze i niesamowita przyroda sprawią, że sił nie powinno zabraknąć.

Partnerzy portalu:

Najwyższa wieża widokowa w Podlaskiem będzie w końcu otwarta!

Najwyższa wieża widokowa w Podlaskiem będzie w końcu otwarta!

44-metrowa wieża widokowa w Uhowie miała być otwarta już w listopadzie 2021 roku. Nastąpi to dopiero 11 czerwca 2023 roku. Tak długi poślizg miał wynikać z winy wykonawcy. Wokół budowli są wiaty, ławki, a nawet zegar słoneczny. Wszystko to w sąsiedztwie nadnarwiańskiej przyrody oraz rozlewisk rzeki.

11 czerwca na dzień otwarcia zorganizowano szereg atrakcji dodatkowych. Będzie między innymi rajd rowerowy, zawody sportowe, występy dzieci i koncerty. Do tego będzie można oznaczyć swój jednoślad. Nie zabraknie też ogniska i lokalnych produktów do kupienia. Cała impreza przy wieży ruszy o godz. 16.00. O godz. 21.30 zostanie włączone oświetlenie. A poniżej oficjalny program wydarzenia:

15:00 Start rajdu rowerowego na trasie Płonka Kościelna – Uhowo

16:00 Oficjalne otwarcie Wieży Widokowej w Uhowie

16:30 Konkurencje sportowe: „Uchwyt Drwala”, „Piła Moja-Twoja”

17:00 Występy dzieci z pracowni Domu Kultury w Łapach

17:30 Koncert Gitarowy Duet Roberta Jankowskiego & Jacka Dębickiego

19:30-22:00 Muzyka klubowa – DJ

21:30 Wieczorne oświetlenie wieży

Partnerzy portalu:

Powiększona plaża i nowe atrakcje – to wszystko na Szelmencie
fot. wosir-szelment.pl

Powiększona plaża i nowe atrakcje – to wszystko na Szelmencie

Powiększona plaża, nowe miejsce do zabawy dla dzieci, a niedługo też więcej miejsc noclegowych – to wszystko czeka na turystów wypoczywających w Szelmencie. Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji na Suwalszczyźnie cieszy się ogromną popularnością i dlatego jest rozbudowywany.

Przypomnijmy, że dawniej można było tam jeździć na nartach, później z biegiem czasu – przystosowano miejsce także do odpoczynku latem. Teraz to ogromna baza rekreacyjna. Jest tam między innymi wyciąg narciarski – zarówno zimowy jak i letni na wodzie. Można też wypożyczyć katamaran i inne sprzęty wodne. Oprócz pięknej plaży z bardzo czystą wodą są też tereny do gier terenowych jak paintball. Można wszystko podziwiać z wysokiej wieży lub po prostu siedzieć przy brzegu.

Nieopodal znajduje się także restauracja i miejsca noclegowe. To propozycja dla tych, którzy zgłodnieją lub chcą zostać w Szelmencie na dłużej. Jeżeli tam się wybieracie, to pamiętajcie, by w nawigacji samochodowej wpisać „WOSiR Szelment”, gdyż wpisanie samej frazy „Szelment” doprowadzi Was w zupełnie inne miejsce. Ośrodek znajduje się 13,5 km od centrum Suwałk.

Partnerzy portalu:

Będą nowe atrakcje na plaży w Dojlidach!

Będą nowe atrakcje na plaży w Dojlidach!

Ośrodek Sportów Wodnych „Dojlidy” w Białymstoku planuje wprowadzić nowe atrakcje, które wzbogacą ofertę ośrodka. Dzięki nim plaża będzie także bardziej interesującym miejscem zimą. Obecnie trwają prace związane z budową podstawy dla nowych tarasów oraz drewnianego budynku, w którym znajdować się będzie sauna sucha.

Drewniany parterowy budynek powstaje nad brzegiem zalewu. Wewnątrz budynku będzie suchą saunę z ławkami, która pomieści do 25 osób. Ponadto, znajdzie się tam szatnia z przebieralniami, toaleta, prysznice oraz ławy do odpoczynku między seansami saunowymi. Piec elektryczny zapewni temperaturę w przedziale od 80 do 110 stopni Celsjusza. Ta sauna będzie jednym z większych tego typu obiektów w regionie i uatrakcyjni ofertę Dojlid po sezonie letnim.

fot. miejskoaktywni.pl

Po relaksującym czasie spędzonym w saunie, goście będą mieli możliwość ochłodzenia się pod prysznicem lub skorzystania ze śniegu i lodu, które będzie produkować generator. Poza tym, będzie można zanurzyć się w zalewie dojlidzkim po zakończonym seansie saunowym, co zimą kochają robić morsy. Do tego celu posłużą drewniane pomosty o powierzchni 243 metrów kwadratowych, z balustradami, stopniowo schodzące na poziom lustra wody, z schodami prowadzącymi aż do dna zbiornika.

Dodatkowo, na pomostach znajdą się dwie wiaty z paleniskiem, które także będą przyjemne dla osób uprawiających morsowanie. Tam będą również przebieralnie z wieszakami i ławeczkami, oraz kolejne schody prowadzące bezpośrednio do wody.

Partnerzy portalu:

Czy mural „Wyślij pocztówkę do babci” jeszcze wróci?

Czy mural „Wyślij pocztówkę do babci” jeszcze wróci?

Budynek tak zwanego „ONZ” czyli gmachu należącego obecnie do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego (wcześniej należał do Uniwersytetu w Białymstoku) został wyremontowany. Przy okazji docieplono ściany budynku styropianem, przez co zakryli przepiękny mural „Wyślij pocztówkę do babci”. I chociaż marszałek Kosicki obiecał, że po remoncie malowidło wróci, to się okazało, że nie jest to takie proste.

Z prawnego punktu widzenia, na budynku nie mógł powstać nawet mural, który wówczas powstał. Marszałek województwa przy okazji remontu uzyskał pozwolenie na zupełnie inne malowidło – logo pikselowego żubra. W urzędnikach jest jednak wola, by wrócić do „Babci…”. Na to jednak potrzebne jest osobne pozwolenie, które wydaje Tadeusz Truskolaski – jako prezydent miasta. A ten może to zrobić tylko wtedy, gdy pozwolą mu na to plan zagospodarowania przestrzennego ul. Skłodowskiej. Obecnie więc sprawą muszą zająć się urzędnicy prezydenta, którzy przygotują zmiany w planie. Następnie za wszystkim będą musieli zagłosować jeszcze radni. O ile raczej nie słychać o przeciwnikach powrotu do muralu, o tyle wszystkie procedury będą trwały jeszcze długo. Najważniejsze to jednak zacząć, bo czas i tak upłynie. To powinno się zadziać na najbliższej sesji rady miasta. A potem po około roku, będzie można malować!

Trzymajmy kciuki, by plan się powiódł. Mural był naprawdę przepiękny. W naszym subiektywnym rankingu, który sporządziliśmy na podstawie obserwacji publicznych zachwytów, zdetronizował nawet Dziewczynkę z konewką, która podlewa prawdziwe drzewo przy Al. Piłsudskiego.

Partnerzy portalu:

Granica Polsko-Pruska była fikcją? Już wtedy Polacy jeździli do Niemca, by pracować.

Granica Polsko-Pruska była fikcją? Już wtedy Polacy jeździli do Niemca, by pracować.

Kiedy patrzy się na dzisiejszy świat, aż trudno jest uwierzyć, że dawniej w jednym miejscu mogły funkcjonować ze sobą wielonarodowe grupy mieszkańców. Jako doskonały przykład podaje się Podlasie oraz Białystok. Tymczasem warto również uwzględnić Gubernię suwalską w czasach Kongresowego Królestwa Polskiego. W XIX wieku była prawdziwym tyglem. Wedle spisu rosyjskiego z 1897 roku, Polacy stanowili tam 23,63 proc. ludności. Litwini i Łotysze – 54 proc., Żydzi – 10,34 proc., Niemcy 5,35 proc., Białorusini – 4,5 proc., Rosjanie 2,08 proc., Ukraińcy 0,03 proc., inne narodowości 0,07 proc. Do tego trzeba jeszcze dodać podział na katolików, prawosławnych, protestantów, wyznawców judaizmu.

Ogólnie granica Polsko-Pruska ciągnęła się od Augustowa po Grajewo, Szczuczyn i Kolno, a życie społeczne płynęło spokojnie. Mamy tu na myśli bierność polityczną mieszkańców, którzy nie tworzyli żadnych związków i organizacji, które napuszczałyby jednych na drugich. Co ciekawe już w tamtych czasach kwitnęła emigrajca do Prus Wschodnich z Polski. Warto podkreślić, że nie była ona legalna. Zaś udało się zbadać – kto na takie podróże się wybierał i po co.

Nielegalny emigrant z Suwalszczyzny to przeważnie młody mężczyzna stanu wolnego, wyznania katolickiego lub ewangelickiego. Emigranci najczęściej udawali się do Prus wiosną i latem, zaś wracali przed zimą. Było to uwarunkowane sezonowością prac polowych, do których najczęściej zatrudniano emigrantów. Polskie władze nie walczyły z tym zjawiskiem, zaś załatwienie formalności związanych z legalną emigracją było skomplikowane i czasochłonne. Oba kraje natomiast gorliwie walczyły z wszelką kontrabandą, co rzecz jasna powodowało uszczuplenia w budżetach.

Życie na granicy przebiegało spokojnie aż do końca lat 30. XX wieku. To nie było tak, że 1 września 1939 roku po prostu, znienacka wybuchła wojna. Groźby i żądania ze strony Hitlera w stronę naszego kraju zaczęły się wcześniej. A tuż za nimi rosła niechęć pomiędzy Niemcami oraz obywatelami Polski.

Dzisiejszy świat wydaje się być bardziej skoncentrowany na jednolitości narodowej, a różnorodność etniczna i kulturowa, która kiedyś charakteryzowała Podlasie czy Suwalszczyznę, została w dużej mierze utracona.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W Białymstoku można sięgnąć gwiazd! A o wszystkim opowiada… Branicki.

Seria „Zasilani” to bardzo interesujący program regionalny, który możemy oglądać na YouTube. W najnowszym odcinku Magda i Petros – prowadzący odwiedzają Planetarium i Obserwatorium UwB na białostockim kampusie. Ich przewodnikiem jest Andrzej Branicki – astronom z Wydziału Fizyki UwB. Wspólnie odkrywają tajemnice tego niezwykłego miejsca, w którym można podziwiać kosmiczną… przeszłość!

Realistyczną podróż zapewnia półsferyczny ekran o średnicy 7 metrów. Można na nim zarówno puszczać gotowe prezentacje, filmy 2D i 3D. Można też prowadzić interaktywne projekcie „na żywo”. Szczególnie to istotna funkcja, gdy chcielibyśmy widzieć na żywo obraz z teleskopu, który znajduje się w obserwatorium. Został on zbudowany na najwyższej kondygnacji wieży. Ukryty jest pod ruchomą i otwieraną kopułą. Średnica lustra teleskopu wynosi 60 centymetrów. To jeden z największych sprzętów w Polsce!

Partnerzy portalu:

Chcą świętować nazwę ulicy, ale zamknąć już nie. O co im chodzi?

Chcą świętować nazwę ulicy, ale zamknąć już nie. O co im chodzi?

To jedna z ciekawszych spraw z miasta Białystok. Istnieje taka oto ul. Kilińskiego, którą miasto nazywa jedną z najpiękniejszych. Urządza wokół niej przestrzeń, organizuje święta, ale gdy pada propozycja zamknięcia na stałe – to nie ma tematu.

Każdy, kto dłużej mieszka w Białymstoku i często odwiedza centrum miasta doskonale sobie zdaje sprawę, że budowa obecnego deptaka w 2010 roku do dziś pozostała w pewien sposób niedokończona. Przypomnijmy, że oprócz gruntownej przebudowy Rynku Kościuszki i zamknięciu tam ruchu dla pojazdów, przebudowano także ul. Kilińskiego oraz zwężono Lipową. Istniała bowiem taka oto koncepcja, by przebić się zapleczem Rynku od ul. Sienkiewicza do Abramowicza. Deptak ciągnąłby się od Kościoła Św. Rocha aż po Pałacyk Ślubów i Pałac Branickich. Inaczej mówiąc – zamknięto by w całości dla samochodów historyczne centrum miasta.

Coś poszło jednak nie tak, bo przebijanie się utknęło przy ul. Waryńskiego. I w tej kwestii nic nie jest robione już od lat. Zwężona lipowa, totalnie zabetonowana z ruchem samochodowym to dla pieszych jedna wielka tragedia. W godzinach szczytu natężenie spalin w ciasnej uliczce jest tak duże, że nie da się normalnie oddychać. Przy Kilińskiego natomiast jest zarówno hotel, prokuratura i Pałacyk Ślubów jak i inne instytucje. Wszystkie te miejsca wymagają stałego dojazdu samochodem. Nie oznacza to, że przy Kilińskiego musi istnieć ogromny parking. Ulicę można byłoby zamknąć i pozwolić na wyjątki. Tak funkcjonuje to na przykład w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu (czyli tam, gdzie jest między innymi Pałac Prezydencki). Podobnie można zrobić z dojazdami do posesji na Lipowej i komunikacją miejską, która może funkcjonować bez zmian. Przypomnijmy, że istniała też koncepcja, by przebudować plac przed Kościołem Św. Rocha.

Białystok centrum
Białystok centrum

Do dyskusji o ul. Kilińskiego wracamy, bo Białystok organizuje tam święto. 28 maja 2023 roku na białostoczan będzie czekało mnóstwo atrakcji. Wydarzenie zakończy „Potańcówka pod parasolami”. Co śmieszniejsze samo miasto pisze, że ulica Jana Kilińskiego jest jednym z tych miejsc w Białymstoku, które ma klimat prawdziwej starówki. Zamyka ją Pałacyk Gościnny Branickich, a w stylowych kamienicach stojących wzdłuż ulicy mieszczą się instytucje kultury i restauracje z ogródkami, które zawsze włączają się w obchody święta ulicy.

Dziwna to jednak starówka, po której można jeździć samochodem. W europejskim dużym mieście, do jakiego Białystok aspiruje to przecież nie przystoi. Ale co można się spodziewać po władzach, które zgodziły się na dobudowanie brzydkiego, szklanego budynku do zabytkowej kamienicy przy tejże ul. Kilińskiego. Dokładnie jak w filmie Poszukiwany, Poszukiwana – jest to zapewne Nowa koncepcja wtapiania zabytków w pejzaż urbanistyczny.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Każde ujęcie jak pocztówka! Zobacz, co kryje Puszcza Knyszyńska.

Pomimo, że film ten został nagrany w 2014 roku, to nic a nic nie stracił na aktualności. Dlatego postanowiliśmy o nim przypomnieć. Został wykonany na konkurs „Bądź odlotowym reżyserem”. Wspaniałe ujęcia, cudowna muzyka i bohaterka filmu czyli Puszcza Knyszyńska – tworzą niepowtarzalne trio. Co ciekawe, niewiele osób wie – że ten zakątek Podlasia oferuje aż tyle interesujących miejsc, które można odwiedzić. A to zapewne dlatego, że Puszcza Knyszyńska spokojnie sobie istnieje w cieniu Puszczy Białowieskiej. Niektórzy mówią, że Knyszyńska to jej młodsza siostra.

W Puszczy Knyszyńskiej można napotkać wiele różnorodnych roślin czy zwierząt. Wędrując pomiędzy drzewami można napotkać stada jeleni, sarny, łosie czy żubry. Jeżeli będziemy wyjątkowo cicho i długo, to być może uda nam się natrafić na bardzo dzikie i ukrywające się przed człowiekiem wilki czy rysie. Jeżeli chodzi o roślinność, to największe wrażenie robi bardzo rozległy las iglasty. Króluje tutaj sosna. Wszystko to przeplatane jest rzekami, rzeczkami i strumykami.

Na obszarze Puszczy Knyszyńskiej znajduje się prawie 1000 km szlaków rowerowych, pieszych i kajakowych. Można także chodzić wzgórzami. Puszcza Knyszyńska to także idealne miejsce, by spędzić trochę czasu piknikując i relaksując się na łonie przyrody.

Partnerzy portalu:

Czy wszyscy zostaliśmy oszukani? Zapora na granicy nie działa. Liczby nie kłamią.

Czy wszyscy zostaliśmy oszukani? Zapora na granicy nie działa. Liczby nie kłamią.

Można się zżymać na rzeczywistość, ale prawda jest okrutna. Zapora na granicy polsko-białoruskiej nie spełnia swojego zadania. Czy wszyscy zostaliśmy oszukani? Nielegalne przekroczenia przez obcokrajowców miały miejsce już od bardzo dawna. Białoruskie służby zaczęły organizować systemowo przemyt ludzi do Polski. Tu odbierał nielegalnych migrantów kurier, który zawoził ich do Niemiec. Przemytnicy zarabiali ogromne pieniądze, migranci chętnie korzystali, bo lądowanie w Mińsku oraz późniejsza droga lądowa jest dużo bezpieczniejsza niż pływanie pontonem po morzu.

Państwo polskie zaczęło głośniej niż wcześniej walczyć z przemytem od sierpnia 2021 roku. To wtedy grupa migrantów rozbiła koczowisko w Usnarzu Górnym na Białorusi, zaś polskie służby uniemożliwiały im dalszej drogi. Doszło do konfrontacji ze służbami białoruskimi, które próbowały przepchnąć migrantów do Polski siłą. W listopadzie 2021 doszło do ogromnej zadymy na przejściu granicznym w Kuźnicy. Służby białoruskie ściągnęły tam z lasów oraz z Mińska wszystkich obcokrajowców, czekających na możliwość przekroczenia granicy. Doszło do masowej próby sforsowania granicy poprzez przejście. Skończyło się oblewaniem zdesperowanych migrantów wodą przez polską policję. Granica została zamknięta. Podjęto również decyzję o budowie fizycznej zapory.

Stalowy, 5,5 metrowy płot z elektroniką, dzięki której można monitorować granicę w czasie rzeczywistym kosztowała 1,6 miliarda złotych. Samorządy oszacowały też zniszczenia w związku z budową tej zapory na dodatkowe 400 milionów złotych. W czasie budowy Polacy nie mieli możliwości zbliżania się do granicy. Na przygranicznych ternach zwiększono kontrole pojazdów – zaglądając do bagażników. W lasach ludzie zaczęli odnajdywać pierwsze zwłoki, wycieńczonych migrantów, którzy złapani na granicy zostawali wypychani z powrotem na Białoruś. „Szczęściarze” wypełniali szpital w Hajnówce, czy ośrodek dla cudzoziemców.

Tymczasem okazało się, że Niemcy mają serdecznie dość nielegalnej migracji z Polski. Osób przyjeżdża tak dużo, że nasz sąsiad przestaje sobie radzić z ich napływem. Obecnie dyskutuje się o przywróceniu stałych kontroli na granicy z Polską. Może to nastąpić nawet w czerwcu 2023 roku! Przypomnijmy, że Polska jako członek Unii Europejskiej, który graniczy z krajami z poza Unii – zobowiązała się do ścisłej ochrony granicy. Stalowy płot miał w tym pomóc. Tymczasem liczby nie kłamią. Zapora zupełnie nie działa.

Jak czytamy w komunikacie Straży Granicznej z 17 maja – W 2023 r. funkcjonariusze z Podlaskiego Oddziału SG odnotowali już ponad 9,5 tys. prób nielegalnego przekroczenia polsko-białoruskiej granicy. Migranci pochodzili z 42 krajów. Oznacza to, że średnio 70 osób dziennie zatrzymuje polska Straż Graniczna. Tymczasem policja federalna Niemiec podaje, że w pierwszym kwartale tego roku odnotowano 15 761 nielegalnych wjazdów do Niemiec. Daje to średnią 130 osób dziennie. Oznacza to, że aż 60 proc. średniej osób odnotowanych na polskiej i niemieckiej granicy – zostaje zatrzymana w Niemczech. To więcej niż połowa!

Wniosek jest prosty. Zapora niestety nie działa. Wydano 1,6 miliarda złotych z naszych podatków na barierę, która zatrzymuje tylko 40 proc. osób. Na zakończenie damy cytat wiceszefa MSWiA Macieja Wąsika dla Portalu Samorządowego z 1 lipca 2022 roku: – Jestem przekonany, że ta zapora już spełnia swoją funkcję, a będzie zupełnie szczelna, kiedy założymy urządzenia perymetryczne – podkreślił Wąsik.

Przy okazji możecie też zobaczyć jak wyglądają „push-backi” (3 minuta 54 sekunda filmu)

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co warto zobaczyć na Podlasiu? Niesamowite atrakcje, ciekawostki, najlepsze miejsca.

Serdecznie zapraszamy an długą i przyjemną podróż po Podlasiu, gdzie blogerka serwisu Poznaje kraje opowiada o atrakcjach Podlasia, prezentuje ciekawostki oraz odkrywa najlepsze miejsca. Jak sama stwierdziła: gdy tu przyjedziecie, to albo będziecie chcieli zostać albo po powrocie do domu szybko wrócić na Podlasie. Czy tak właśnie jest?

Na filmie można zobaczyć Narwiański Park Narodowy i jego słynne kładki na rozlewiskach Narwi, a także zerwany most w Kruszewie. Autorka zabiera nas także do Kurowa, gdzie znajduje się siedziba Parku. Później przenosimy się na mokradła Biebrzańskiego Parku Narodowego, by jeszcze później przeskoczyć wprost na żubry w Białowieskim Parku Narodowym. Ten przyrodniczy wstęp nasyci naszą potrzebę spędzenia czasu w naturze. Czas na architekturę.

Dlatego też płynnie przechodzimy z Puszczy Białowieskiej na Puszczę Knyszyńską, gdzie odwiedzimy przepiękny i malowniczy Supraśl. Kolejne miejsca to Dworek Pentowo ze swoimi bocianami, a także Kraina Otwartych Okiennic z przepięknymi okiennicami.

Na koniec tej podróży przyszedł czas na duchowe spełnienie. Najpierw zaczniemy od Świętej Góry Grabarki, by potem powędrować w Skicie Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach. Następny przystanek to meczet w tatarskich Kruszynianach. Ostatecznie zobaczymy jeszcze Tykocin, który szczyci się Synagogą oraz kościołem pw. Św. Trójcy. Zamknięciem całej podlaskiej wycieczki będzie obecna stolica regionu czyli Białystok i jego Wersal.

Partnerzy portalu:

Suchowola ma nowy zabytek. To dawna plebania z XIX wieku.
fot. Archiwum Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku

Suchowola ma nowy zabytek. To dawna plebania z XIX wieku.

Budynek z drugiej połowy XIX wieku został zabytkiem. Taką decyzję podjęła prof. Małgorzata Dajnowicz w stosunku do dawnej plebanii w Suchowoli. Podlaska Konserwator Zabytków uznała, że obecny dom parafialny, który mieści się przy ul. Plac Kościuszki 3B (na przeciwko kościoła) zasługuje na to miano, bo prezentuje istotne naukowe wartości historyczne, jest cenny ze względu na pamięć historyczną o ks. Jerzym Popiełuszce, ks. Stanisławie Suchowolcu, a także był miejscem, w którym odbywały się w latach 80. tych dość regularne spotkania inteligencji miejscowej i krajowej, w ramach których dyskutowano o potrzebie organizacji Mszy za Ojczyznę. – Można powiedzieć, że niniejszy dom parafialny był symbolicznym punktem spotkań środowisk opozycyjnych wobec ówczesnego reżimu komunistycznego – podkreśliła prof. Dajnowicz.

Budynek powstał w 2 poł. XIX w. z materiału rozbiórkowego pozyskanego ze starego drewnianego kościoła w Suchowoli. Miał to być dom wikarego i służby kościelnej, a zgodnie z Kroniką parafii Suchowola mieścił się tu również szpital. W latach 20. XX w. część pomieszczeń budynku przeznaczono na potrzeby parafian, a następnie zorganizowano tu salę widowiskową Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej. Po II wojnie światowej w budynku mieściły się sale katechetyczne.

Gdy w latach 70. XX w. wybudowano nowy budynek plebanii, obiekt ten przeznaczono na dom parafialny. Odbywały się tu lekcje religii, jedno z pomieszczeń służyło ministrantom, w innym zaś swoje spotkania odbywali członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej. Po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, pochodzącego z parafii Suchowola, w 1984 r. w jednej z sal przedmiotowego budynku ks. Stanisław Suchowolec zorganizował Izbę Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

5 dniu twardych walk na długie lata poszło w zapomnienie.

Obrona Nowogrodu to jedna z bardziej zapomnianych, lokalnych bitew II wojny światowej. Wszyscy doskonale pamiętają Wiznę i kapitana Raginisa, jednak Niemcy w tym samym czasie nacierali na Nowogród. A tam – podobnie jak pod Wizną dosyć mocno się wykrwawili. To niestety zostało zapomniane na długie lata.

W pierwszych dniach września 1939 roku 33. Pułk Strzelców Kurpiowskich pod dowództwem ppłk. Lucjana Sianka bronił pozycji obronnych na odcinku Narwi pod Łomżą i Nowogrodem, o długości ponad 60 km. Pułk ten, wzmocniony przez III dywizjon 18. pułku artylerii lekkiej, musiał rozdzielać swoje siły, aby obsadzić odcinek obronny, który znacznie przekraczał przyjęte normy. Niemcy zamierzali zdobyć Nowogród nocnym atakiem, lecz obrońcy byli czujni i przeprowadzili skuteczne ogniowe odparcie. Walka trwała przez cztery godziny, podczas których powstrzymano wszystkie próby zdobycia pozycji przez niemieckie oddziały.

W kolejnym dniu Niemcy przeprowadzili silne bombardowania pozycji, jednak załogi miasta Łomży skutecznie odpierały natarcia. Obrona Nowogrodu była szczególnie zacięta, ale po trzecim natarciu Niemcom udało się zdobyć niektóre punkty oporu. Polacy przerzucili jednak dodatkowe oddziały, co pozwoliło odbić utracone pozycje, ale straty były znaczne.

Decydująca bitwa miała miejsce 10 września, gdy niemiecka 21. dywizja piechoty zaatakowała Nowogród. Mimo heroicznego oporu polskich żołnierzy, obrona załamała się pod ciężkim ogniem artylerii i wsparciem lotnictwa. Dowódca pułku poległ, a schrony bojowe zostały zdobyte przez wroga. Jednak polski 42. pułk piechoty zdołał wyrzucić Niemców z pozycji i odebrać im większą liczbę jeńców. Niestety ostatecznie pułk, z dużymi stratami wycofał się za Czerwony Bór, 25 km dalej.

Po zakończeniu twardych, 5-dniowych walk dowództwo SGO „Narew” zapomniało, tak jak i historycy o bohaterskiej obronie 33. Pułku Strzelców Kurpiowskich. Dopiero po 33 latach, w 1972 roku, nadano im order Virtuti Militari. 33 żołnierze odebrali go za swoje zasługi. Również mieszkańcy Nowogrodu, którzy pomagali w budowie fortyfikacji i wspierali obrońców, zostali uhonorowani Orderem Krzyża Grunwaldu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Augustów jak Hollywood. Tu nagrano aż 27 filmów!

Augustów z racji swojego przepięknego położenia, to nie tylko miejsce, gdzie ludzie przyjeżdżają wypoczywać czy kurować się w sanatorium. Tutaj także nakręcono mnóstwo filmów. I to był przyczynek do powstania dokumentu pt. „W Augustowie się kręciło”. Jest to nostalgiczna opowieść o filmach, które nagrywano w letniej stolicy Polski. Dlaczego wybierano akurat to podlaskie miasteczko? Jak się tu pracowało? Co zrobić by ekipy filmowe znów chętnie tu wracały? Jakie wspomnienia zostawili filmowcy? Gdzie znajdują się miejsca uchwycone w kadrach? Na te pytania odpowiadają świadkowie, mieszkańcy i aktorzy. Wszystko to okraszone fragmentami filmów i współczesnymi zdjęciami z miejsc ich kręcenia.

Pierwszy film, który powstał w Augustowie, wyreżyserował Eugeniusz Cękalski w 1938 roku. Miał on tytuł „Strachy”. Trzeba przyznać, że była to dość interesująca historia. Opowiadała ona o pewnej Teresce, biednej dziewczynie z warszawskiego Powiśla, która występowała w rewii „Strachy na lachy”. Nawiązuje romans z Zygmuntem (którego zagrała gwiazda przedwojennego kina – Eugeniusz Bodo). Warszawski teatr źle jest zarządzany przez kierownika Fensterglassa zostaje jednak zamknięty. Tereska wraz z kilkoma dziewczętami z zespołu otrzymuje angaż w prowincjonalnym teatrzyku, który po śmierci głównego aktora, starego baletmistrza Dubenki, również upada. Sikorzanka wraca do Warszawy i dzięki wstawiennictwu Modeckiego otrzymuje pracę w teatrze „Złota kurtyna”. Wkrótce zaczyna odnosić sukcesy…

Bardziej znany film, który powstał w Augustowie – to kultowe – bo debiutanckie dzieło Romana Polańskiego – Nóż w wodzie (1961). W 1982, 1985, 1987, 1989 roku w Augustowie nagrywano różne odcinki do 07 zgłoś z Bronisławem Cieślakiem jako dzielnym porucznikiem Milicji Obywatelskiej – Sławomirem Borewiczem. W 2018 roku stacja TVN realizowała w Augustowie (i Kolnie) serial Chyłka. Zaginięcie.

Pełna lista zawiera 27 produkcji filmowych! Dokument na ten temat (do obejrzenia powyżej) zrealizował Rafał Rowiński.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy dworzec Białystok Fabryczny musi być jak slums?

Dawniej dworzec kolejowy Białystok – Fabryczny był jednym z ważniejszych punktów w mieście. Dziś to zapuszczone miejsce na uboczu. Czy powinno tak pozostać?

Dworzec kolejowy znajdujący się przy ul. Romualda Traugutta powstał w 1886 roku. Wówczas rosyjski zaborca rozbudowywał linię łączącą Białystok z Moskwą. Trasa ta biegła przez Baranowicze, Wołkowysk, Mińsk, Smoleńsk aż do Moskwy. Co ciekawe na trasie tej pasażerów było jak na lekarstwo, zaś połączenie służyć miało przede wszystkim do transportu wojska. Budynek dworca wybudowano nieopodal rosyjskich koszarów wojskowych. Sam budynek wyglądał jak miniaturka dworca głównego.

Białystok Fabryczny jest obecnie bocznicą dla Elektrociepłowni oraz dla jednej ze spółek PKP. Wcześniej z bocznicy korzystały jeszcze „Uchwyty”, Gazownia, Huta Szkła oraz centralna składnica żywnościowa na Węglówce. W późniejszych latach funkcjonowała jeszcze Linia kolejowa nr 37. Już nie do Moskwy, lecz do Zubek Białostockich. W PRL dobudowano przystanki Sokole, Zajezierce i Straszewo. W 1987 roku miał miejsce kapitalny remont torów na trasie Białystok Fabryczny – Zubki Białostockie.

Mimo, że obecnie oprócz pociągów towarowych, jeździ tamtędy pociąg turystyczny z Białegostoku do Walił, to warto poruszyć dyskusję o ogólnym otoczeniu dworca. Sam budynek główny nie musi stać zapuszczony, zaś jego otoczenie nie musi przypominać slumsów. Szczególnie, że po jednej stronie stoi osiedle domów jednorodzinnych, a po drugiej osiedle bloków. Oba osiedla łączy kładka nad torami.

Problem z budynkiem jest taki, że w 2014 budynek od PKP odkupił Polski Związek Wędkarski. Po 9 latach nic to jednak nie zmieniło. Miała tam być siedziba związku, ale ostatecznie wędkarze zdecydowali się wybudować nowy budynek również przy ul. Traugutta. W 2018 roku władze PZW informowały, że nie wiedzą co robić z budynkiem Dworca Fabrycznego.

Wielka szkoda, że tak zacny budynek nie ma właściwego sobie przeznaczenia. To kolejny budynek w mieście z piękną historią, który jest w zawieszeniu. Nikt go nie może zburzyć, ze względu na zabytkową wartość, ale też nikt nie robi nic, by mu przywrócić świetność. W Białymstoku istnieje pewne polityczno-biznesowe grono, które mogłoby ten stan zmienić. Zamiast ratować stare budynki od zniszczenia i zapomnienia, wolą budować blokowiska, prowadzić swoje „biznesy” niczym oligarchowie oraz żyć ze środków publicznych i niszczyć dawny Białystok. Czyżby się wstydzili historii naszego miasta?

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Na zapleczu Augustowa. Jeżeli szukasz ciszy i spokoju – to właśnie tam.

Okres letni to czas, gdy szukamy wypoczynku nad wodą. Augustów w Podlaskiem jest jednym z najpopularniejszych miejsc w Polsce, do którego przyjeżdżają całe rzesze turystów. Wiadomo, że w tak dużym tłumie nie każdy potrafi wypoczywać. Czy zatem letnią stolicę Polski należy omijać? Ależ nie! Janusz Laskowski o Beacie z Albatrosa śpiewał, że poznał ją nad Neckiem. To właśnie te jezioro znajduje się najbliżej centrum miasta i to tam spotkamy najwięcej ludzi. Tymczasem zupełnie obok mieści się Jezioro Białe. To prawdziwe zaplecze, ciche, spokoje i bardzo piękne.

Co więcej, nad Jeziorem Białym jest wiele miejsc, które oddzielą nas od tłumów, ale też nie odetną zupełnie od cywilizacji. A to ważne, gdy potrzebujemy mieć dostęp do bieżącej wody, sklepów, prądu. Pierwsze miejsce znajduje się przy ul. Turystycznej. W pobliżu mieści się bardzo popularna smażalnia ryb, a zupełnie obok ciche i spokojne miejsce do plażowania. Jeżeli chcielibyśmy mieć jeszcze więcej prywatności, to niedaleko od smażalni znajduje się hotel z prywatną plażą. Warto też wybrać się Szlakiem Orła Białego, a po drodze zaliczać kolejne miejscówki do plażowania.

Kolejnym interesującym miejscem na skraju jeziora Białego jest Przewięź. Położona obok Augustowa miejscowość z charakterystyczną plażą zwaną Patelnią. Jest tam także jedna ze śluz Kanału Augustowskiego. Z mostu nad nią można podziwiać przepływające statki, łodzie i kajaki. Po drugiej stronie (północnej) Jeziora Białego jest za to mnóstwo miejsc do biwakowania. Jeżeli więc lubicie nocować pod namiotem, to tam znajdziecie sporo campingów.

Jako ciekawostkę dodamy, że na dnie jeziora znajdują się dwa wraki drewnianych łodzi. Jedna z nich to prawdopodobnie płaskodenna barka o długości ok. 20 m. Druga mogła być barką służącą do przewozu turystów po jeziorze.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy wiesz jak robi się kartacze? Pilnie strzeżona tajemnica rozwiązana.

Mimo, że kartacze nie są polskim daniem, to na Podlasiu w ostatnich latach robią prawdziwą furorę. Turyści zjeżdżający z całej Polski rozsmakowują się na całego w kartaczach, babkach ziemniaczanych i pierogach. Nie spotkaliśmy innego regionu w kraju, gdzie te dania byłyby aż tak popularne. Dziś skupimy się na samych kartaczach. Jaka jest tajemnica tego dania? Jak je wykonać? Tego wszystkiego dowiecie się w powyższym filmie. Na końcu artykułu przedstawiamy składniki.

Kartacze na Podlasie i Suwalszczyznę przywędrowały z Litwy i to właśnie na pograniczu były najbardziej popularne. Dopiero później rozszerzał się ich zasięg występowania. Ciasto na kartacze robi się z surowych ziemniaków. W Polsce najbardziej podobnym daniem były wielkopolskie pyzy. To, co różni kartacze od pyz, to przede wszystkim kształt. Pyzy są małe i okrągłe, a kartacze przypominają duże jajko. Inny jest też farsz w środku. W przypadku kartaczy jest on bardziej pikantny, mocniejszy, czosnkowy. Pyzy są łagodniejsze w smaku.

składniki:
1,2 kg obranych surowych ziemniaków
120g ziemniaków ugotowanych
400g surowego mięsa karkówka
2 duże cebule
1 łyzka majeranku
sól,pieprz do smaku
boczek lub słonina na okrasę

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białostocki RAP ciągle istnieje! Stolica Podlaskiego jak Los Angeles?

Jak się okazało, białostocki rap ciągle istnieje. Po dłuższej przerwie można znów posłuchać jakiś utwór muzyczny, w którym zaznaczone są lokalne akcenty. Młodzieżowi raperzy przekonują, że Białystok jest jak Los Angeles. Jako ciekawostkę można dodać, że do utworu został domiksowany fragment z innego utworu, który wykonuje nieżyjący już raper Bezczel.

Zapewne wielu osobom ten utwór się nie spodoba, bo w Polsce hip-hop jest gatunkiem niszowym. W dodatku, nie jest to „radiowy” kawałek, który wpadnie w serca wszystkim od najmłodszych do najstarszych. Ale jedno jest pewne, młodzież ma swój język, swój kod kulturowy, swoją tożsamość i ją pielęgnuje. Nie każdy musi w tym uczestniczyć. Jak to w hip-hopie – najważniejsze jest przesłanie. A tu jest dosyć czytelne. Oto młodzi artyści przekonują swoich słuchaczy i widzów, że stolica województwa podlaskiego dla nich jest niczym Los Angeles. Co to znaczy dokładnie? Nie podejmiemy się dokładnych interpretacji, ale zachęcamy każdego, by spróbował to zrobić osobiście. Wszak muzyka łączy pokolenia.

Utwór wykonali Maxim, Blaze, DJ Fejm. Domiksowano do niego także fragment innego utworu, nieżyjącego już rapera Bezczela. Utwór pochodzi z albumu Maxymalnie.Młodym twórcom życzymy kolejnych, owocnych nagrań.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To dopiero film! Białystok i Suwałki nagrane w 1991 przez turystę!

Taki film to prawdziwa skarbnica wiedzy. Pokazuje codzienne życie Polaków w 1991 roku czyli po transformacji ustrojowej. To nie tylko szybka wycieczka w przeszłość z okna samochodu, jak na innych starych filmach z tamtego okresu. To prawdziwa podróż – widziana oczami osoby, dla której nasz kraj po transformacji był czymś bardzo egzotycznym. Bowiem w 1991 roku zachód od wschodu Europy różnił się diametralnie – szczególnie pod względem rozwoju. Tam skala zniszczeń po II wojnie światowej nie była tak gigantyczna jak u nas, tam nie było też komunizmu tylko pierwowzór Unii Europejskiej – wspólnoty, która była zainteresowana wyłącznie rozwojem gospodarczym. Dlatego autor filmu zwracał uwagę na zupełnie inne rzeczy i sprawy, niż robiłby to ktoś „stąd”. Jaki był tego efekt?

Film zaczyna się w Suwałkach. Autor w tle opowiada o tym jak próbował się dostać do Wilna, ale nie został wpuszczony na Litwę. Nagranie zostało zrealizowane 7 września 1991 roku, a to oznacza, że ZSRR jeszcze istniało. Natomiast Litwa ogłosiła niepodległość 11 marca 1990 roku. Co ciekawe, dzień przed omawianym nagraniem ZSRR oficjalnie uznało deklarację Litwy. Czy to był powód przyjazdu turysty? Nie wiadomo, natomiast jedno jest pewne. Gdy jeden kraj się rozpada, a drugi odradza na nowo – to o żadnych podróżach turystycznych nie ma mowy. I takim to sposobem Manfred Ziegenhagen zamiast Wilna nagrał bardzo długi film o Suwałkach i Białymstoku. Po drodze są też Migawki z Augustowa, gdzie zobaczyć możemy słynny Albatros.

Oprócz różnych, charakterystycznych miejsc, które są turystycznymi atrakcjami, możemy zobaczyć między innymi wieki bazar przy ul. Bema. I tam obserwujemy scenę. Ludzie handlują, zaparkowana jest policyjna nyska, a w tle buduje się obecna siedziba ZUS z charakterystycznym spadzistym dachem, z którego robiono sobie żarty, że nadaje się na skocznię narciarską. Podczas wycieczki Manfreda, możemy też zobaczyć bardzo wiele starych pojazdów i domów. Cały film trwa kilkadziesiąt minut. Wspaniała, historyczna podróż.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Żydowskie dziedzictwo Białegostoku na jednym filmie

Białystok jak i całe województwo Podlaskie nierozerwalnie są związane z historią Żydów. Gdyby nie II wojna światowa, to kto wie – być może dziś nie istniałby Izrael, zaś Polska byłaby wielokulturowym, wielowyznaniowym i wielonarodowym mocarstwem w Europie. Bo skoro przez tyle lat do wojny – tacy białostoczanie żyli obok siebie bez żadnych podziałów, to dlaczego w innych miastach miałoby by być inaczej? Dziś można tylko i wyłącznie dywagować. Po 1945 roku nastąpiły trwałe i nieodwracalne zmiany, które piszą dziś zupełnie inną historię.

Ale po tamtych czasach zostały jeszcze w Białymstoku pamiątki. Dziedzictwo żydowskiego Białegostoku ma się całkiem dobrze. Mimo, że powyższy film dokumentujący je powstał w 2008 roku, to dziś żadne z tych miejsc nie wygląda gorzej. Niektóre nadal czekają na sensowne zagospodarowanie.

Film ukazuje nam przepiękną architekturę – dawne synagogi, szkołę, kamienice. Wszystko to charakterystycznie zdobione. To cud że to wszystko przetrwało, bo gdy Niemcy w Białymstoku mordowali Żydów, to kłębił się jednocześnie czarny dym trawiący budynki w mieście. Po wojnie miasto było doszczętnie zniszczone. Dlatego nie mamy chociażby Starówki. Obecny Rynek Kościuszki został odtworzony prawie że od zera. Które budynki są „nowe” łatwo rozpoznać. Stanisław Bukowski – architekt podnoszący Białystok z gruzów – miał swój charakterystyczny styl – między innymi czerwone, spadziste dachy i wyróżnione okiennice.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Oto najpopularniejsze miejscówki Podlasia. Warto je zwiedzać regularnie.

Jeżeli ktoś kocha Podlasie, powinien podróżować po nim regularnie. A to dlatego, że nasz region słynie z przepięknej natury, która nieustannie się zmienia. Dlatego zupełnie inaczej jest wiosną, latem, jesienią czy zimą. Warto też podkreślić, że pory roku też wyglądają różnie. Czasem zimą mamy wszystko zasypane, a czasem śniegu w ogóle nie ma. Lata potrafią być gorące lub bardzo umiarkowane. A to wszystko wpływa później na ostateczny krajobraz, który możemy podziwiać.

Dlatego warto sobie obejrzeć powyższy film. Pokazuje on Podlasie w pigułce – czyli nie wszystkie, ale wiele najważniejszych atrakcji naszego regionu, które przyciągają turystów. To nie tylko Białystok i jego okolice, ale też Narwiański Park Narodowy, Puszcza Białowieska, bielsko-hajnowskie zakątki regionu, czy Puszcza Knyszyńska. Warto podkreślić, że wiele na tym filmie też jeszcze brakuje. To oczywiście Rzeka Bug i jej wiele ciekawych okolic, to Biebrzański Park Narodowy oraz Augustów ze swoimi rzekami i jeziorami. Nie ma też na filmie nic o tatarskich tradycjach regionu – pięknych, orientalnych Bohonik czy Kruszynian.

Dlatego też, jeżeli macie nadal wolne w trwającą majówkę, to warto jeszcze co nie co zwiedzić. Szczególnie, że pogoda cały czas dopisuje.

Partnerzy portalu:

Park Kulturowy Korycin – Milewszczyzna ma nowe atrakcje!
fot. A. Tarasiuk

Park Kulturowy Korycin – Milewszczyzna ma nowe atrakcje!

Trebusz, katapulta, taran – to średniowieczne urządzenia, dzięki którym wojownicy mogli napadać na grodzone osady czy zamki. Teraz można je podziwiać w Parku Kulturowym Korycin – Milewszczyzna. Za kilka tygodni zostaną zakończone także prace nad budową średniowiecznego grodziska. Będzie to już drugi kompleks z dawnych czasów w tamtym miejscu. Obecnie możemy oglądać tam codzienne życie dawnych mieszkańców. Jedną z atrakcji jest drewniany wiatrak, dawny folwark, piwnica, dwór czy pracownia tkacka.

Dzięki tablicom informacyjnym oraz wytycznym alejkom każdy turysta może bez przodownika zwiedzać obiekt oraz poznać ciekawostki parku. Informacje są w 3 wersjach językowych – polska, angielska i rosyjska. Park dostosowany jest dla osób niepełnosprawnych zarówno na wózkach inwalidzkich oraz niedowidzących (opisy atrakcji są napisane także językiem Braille’a). Oprócz tego dostępna jest infrastruktura rekreacyjna na plaży – wiaty, miejsce ogniskowe oraz grillowe. Do końca maja będzie jeszcze zamknięty wiatrak oraz sala etnograficzna z uwagi na bezpieczeństwo odwiedzających. Wstęp na teren Parku jest bezpłatny.

Park Kulturowy Korycin – Milewszczyzna jest otwarty od wtorku do piątku. Można go zwiedzać w godzinach od 12:00 do 17:00. W weekendy od 11:00 do 18:00.

Partnerzy portalu:

Majówka 2023. Mamy dla Was 10 propozycji na długi weekend!

Majówka 2023. Mamy dla Was 10 propozycji na długi weekend!

Na majówkę będziemy mieli 30 stopni. 10 w poniedziałek, 10 we wtorek i 10 w środę. Jeszcze tydzień temu taki scenariusz był bardzo realny. Na szczęście realne prognozy są lepsze. Ma być pomiędzy 14 – 18 stopni. W sam raz żeby wyjść na zewnątrz i trochę się poruszać, ciut za mało żeby gdzieś dłużej posiedzieć. Dlatego też nasze majówkowe propozycje będą uwzględniały aktywność. Dużo aktywności! W tym roku majówka ułożyła się tak, że zaczyna się w piątek 28 kwietnia po południu, a kończy pomiędzy 4 a 7 maja – w zależności czy mamy jakieś urlopy, które możemy wykorzystać. Co zatem robić 10 dni w Podlaskiem? Trzeba skorzystać z naszych 10 propozycji.

Pociągiem do Walił

Wycieczka pociągiem do Walił i powrót do Białegostoku przez Supraśl to doskonała propozycja dla wszystkich tych, którzy planują trochę porowerować lub cały dzień chodzić pieszo. Łączna trasa wynosi 35 km. Zajeżdżamy wpierw pociągiem do Walił, następnie idziemy na Sianożątka i Wyżary, gdzie podziwiać będziemy przepiękne bagna i sztuczny zbiornik w lesie. Potem wędrujemy leśnymi drogami przez Sofipol, Kuberkę i Przechody do Królowego Mostu. Następny przystanek to Kołodno i wieża na Wzgórzach Świętojańskich. Kończymy w Supraślu, z którego linią 500 możemy wrócić do Białegostoku.

Czeremchowa Tryba

Kolejna wycieczka, którą możemy zwiedzić przepiękne tereny Puszczy Knyszyńskiej, to trasa z Czarnej Białostockiej do Supraśla. Do tej pierwszej miejscowości można dojechać i pociągiem i autobusem. Z tej drugiej wrócicie do Białegostoku linią 500. Po drodze możemy zahaczyć o Wiatę pod Dębami, gdzie można legalnie palić ognisko. Po trasie zwiedzimy między innymi Czeremchową Trybę – przepiękne bagna. Wystarczy trzymać się starej linii kolejki wąskotorowej, którą znajdziemy zaraz za zajazdem w Czarnej Białostockiej.

Kładka Śliwno-Waniewo wraca po remoncie

Narwiański Park Narodowy to nadal atrakcyjne miejsce. Oprócz sławnej Kładki, która w pełnej okazałości wraca po remoncie, będzie także nowa wieża widokowa, z której można będzie podziwiać ptaki przez lornetkę. Pamiętajcie, by nie skupiać się wyłącznie na Waniewie i Śliwnie, ale także odwiedzić Kruszewo – gdzie również jest wieża widokowa (prywatna) oraz Kurowo, gdzie znajdują się kolejne piękne tereny do zwiedzania na terenie siedziby Narwiańskiego Parku Narodowego. Do tego warto zajechać do jednego z najmniejszych miast w Polsce – Suraża. Tam również nie braknie Wam pięknych widoków.

Jak majówka to Augustów!

Letnia stolica Polski intensywnie się zmienia. W ostatnich latach powstało tam mnóstwo nowych terenów do spacerowania i odpoczywania. Koniecznie wybierzcie się więc na plażę, z której możecie spory kawałek wędrować wzdłuż jeziora Necko. Oprócz tego grzech nie popływać statkami nad Rospudę oraz Kanałem Augustowskim do Studzienicznej. Samo centrum miasta też oferuje wiele atrakcyjnych miejsc, gdzie można pochodzić, zjeść i odpocząć. Jeżeli przyjedziecie rano, to być może załapiecie się na słynne jagodzianki.

Białowieża ciągle żywa

Piękny, ścisły rezerwat przyrody można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem. Ci czekają w gotowości, w okolicach wejścia do Białowieskiego Parku Narodowego. Dlatego oprócz samego parku, dobrze jest przejść się także w najbardziej dziką część Białowieży. Nie odpuszczajcie sobie także stacji kolejowej Białowieża Towarowa. Tam również jest bardzo klimatycznie a i atrakcji nie brakuje.

Hajnówka też ma ofertę!

Kolejka wąskotorowa z Hajnówki do Topiła to wspaniała atrakcja akurat na majówkę, niezależnie jaka będzie pogoda! Do tego koniecznie zasmakujcie regionalnego jadła, a na deser koniecznie zjeździe sławnego Marcinka!

Nadbużańskie tereny czekają!

Rzeka Bug i górzyste tereny w okolicy to doskonały plan na dłużą wycieczkę od Niemirowa po Mielnik, Drohiczyn, Grabarkę. W okolicę możecie dojechać pociągiem. Gdy tylko wysiądziecie, to bardzo blisko znajduje się Kasztelik – prywatny, kamienny zamek, wybudowany rękoma jednego człowieka.

Dalej możecie się kierować do rzeki Bug, do której jest 4 km. Droga wzdłuż brzegu do przygranicznego Niemirowa to około 30 km.

Halo Biebrza!

fot. P. Jakubczyk

Biebrzański Park Narodowy to także miejsce, które ma wiele do zaoferowania. Nieustannie zachwyca wycieczka z Osowca-Twierdzy, gdzie dojedziecie pociągiem do Suchowoli, z której wrócimy autobusem. Jeżeli 40 km to za dużo na Wasze nogi, to rozbijcie wycieczkę na dwa dni. Po drodze w Dolistowie Starym warto jest przenocować nad Biebrzą. Po drodze będzie też Goniądz, który warto również zwiedzić.

Jeżeli preferujecie jazdę rowerem, to najbliższy pociąg jest w Dąbrowie Białostockiej – 20 km od Suchowoli.

Piękna przyroda w okolicach Łomży

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to piękne tereny, którymi można spacerować cały dzień. Po drodze przyroda pokaże nam naprawdę wiele – szczególnie teraz, gdy wszystko rozkwita!

Tutaj też przyda się rower albo samochód, bo przejście dookoła Parku jest zbyt ciężkie na 1 dzień. Kółko wykonane z Łomży to ponad 55 km. Chyba, że także rozbijecie wszystko na 2 dni. Wtedy będzie przyjemnie. Warto jednak pokusić się o jakiś środek lokomocji, bo w okolicy można też dodatkowo zwiedzić Grądy-Woniecko, Wiznę, Ruś czy Górę Strękową. Wtedy mamy drogę otwartą na Biebrzański Park Narodowy.

Wycieczka wschodnią ścianą

Przepiękne i dzikie tereny na wschodniej ścianie doskonale nadają się do tego, by je objechać przez cały dzień samochodem. Z Niemirowa do Wiżajn przez Hajnówkę, Białowieżę, Siemianówkę, Jałówkę, Kruszyniany, Krynki, Sokółkę, Dąbrowę Białostocką, Lipsk, Giby i Szypliszki będzie doskonałą odskocznią dla tych, którzy uwielbiają czas spędzać za kierownicą samochodu oraz lubią szybkie zwiedzanie na zasadzie „zaliczania punktów”. Wszystkie wymienione miejscowości oferują ciekawe atrakcje, doskonałe jadło i piękne widoki.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jak mamy kwiecień, to możemy upiec Bocianie Łapy. Jak to się robi w Michałowie?

Bocian od dawien dawna jest symbolem szczęścia, dlatego zawsze gdy na wiosnę powracał do gniazda, to według ludowej tradycji starano się go powitać. A jeśli się nie pojawiał, to próbowano go przywołać. Przylot bociana zazwyczaj zbiegał się w czasie z kwietniowym świętem Zwiastowania Bogurodzicy, dlatego to właśnie wtedy gospodynie tradycyjnie piekły „Busłowe Łapy” (Bocianie Łapy) – postne ciasto drożdżowe w kształcie bocianich łap. Mimo, że już postu nie ma, to warto przepis poznać. A pomoże w tym Pani Luba z Michałowa.

Bocianie Łapy przypominają trochę pączki, więc jeżeli lubicie tego typu przysmaki i chcecie czymś zaskoczyć swoich gości, to koniecznie spróbujcie samodzielnie je wykonać. Szczególnie, że nie da się ich kupić w sklepie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Iga Fijałkowska uwielbia tropić podlaskie wilki. Zobacz niesamowity film.

Podlaskie krajobrazy, przyroda i zwierzęta przyciągają. Także Igę Fijałkowską, która na co dzień pracuje i mieszka w Warszawie. Najlepiej jednak jest jej w Puszczy Białowieskiej. Nazywa ją swoim miejscem na Ziemi. Kolejny film ze „Wschodnich opowieści” Pawła Jankowskiego pokazuje też, że nie każdy jest bezgranicznie zakochany w żubrach. Są także miłośnicy wilków.

Być może chodzi tu o pewną trudność. Wilk jest bardzo czujny i bardzo broni się przed kontaktem z człowiekiem. Dlatego też wytropienie go zajmuje bardzo dużo czasu i wielokrotnie kończy się porażką. Natomiast z żubrami jest dużo łatwiej. Wszak to takie dzikie krowy, więc nie prowadzą aż takich wędrówek co wilki. Po prostu przemieszczają się na dużo mniejszym terytorium. Odnalezienie stada jest dosyć proste, szczególnie że te często samo się odsłania.

Paweł Jankowski to uznany twórca filmowy z Podlasia. Jego największe dzieło to „Cząstka Podlasia”. Niesamowity film, wypełniony przepięknymi ujęciami wykonanymi techniką time lapse – czyli wykonywania bardzo długich serii zdjęć, pozwalających stworzyć animację czegoś, co normalnie nie jest zauważalne. Przykładowo chmury, płynąca rzeka czy przemieszczanie się słońca po niebie trwa bardzo długo, natomiast dzięki technice time lapse można zrobić z tego kilka sekund filmu. Połączenie tego typu efektów z tym co oferuje podlaska przyroda dało efekt piorunujący. Szczególnie uznanie dla Pawła Jankowskiego za cierpliwość. Nagrywanie tego wszystkiego zajmowało gigantyczne ilości czasu. Szczególnie, że twórca skupiał się wyłącznie na pięknych widokach, a te nie występują na życzenie.

Powyższy film natomiast pokazuje ogromną miłość człowieka do natury. Jest jednocześnie ostrzeżeniem, by uważać na siebie w dzikich terenach, bo tam przyroda może dla nas nie mieć litości. Szczególnie podczas wiatru, który potrafi łamać drzewa.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nazistowsko-faszystowski Białystok w komedii to tykająca bomba. Jak wybuchnie, to szkody będą ogromne.

Na szczęście bez echa przeszła wrześniowa premiera filmu pt. Kryptonim Polska. I również na szczęście – można ją oglądać obecnie, póki co, tylko w płatnym Canal+, więc „siła rażenia” tegoż dzieła będzie mała. Niestety prędzej czy później zapewne obejrzymy ją w pewnej trzyliterowej stacji i wtedy mleko szkód szeroko się rozleje. Obiektywnie trzeba przyznać, że to nawet zabawny film, ale jego tłem jest Białystok przepełniony nazistami czy też faszystami. Widzimy między innymi mural Zenka na Dziesięcinach, pomnik Bohaterów Ziemi Białostockiej z doczepionym napisem Bóg – Honor – Ojczyzna, widzimy też białostocki sąd oraz inne fragmenty osiedla Dziesięciny.

Tak jak Sandomierz kojarzy się z Ojcem Mateuszem, Łódź z Nic Śmiesznego, a podbiałostocki Królowy most z U Pana Boga za Piecem, tak sam Białystok niestety zaczyna uchodzić za Mekkę tyle że nazistów. Najgorsze w tym wszystkim, że nikt w mieście, nic nie robi by odwrócić ten przykry stereotyp.

Białystok, za sprawą swoich mieszkańców, ma na swoim koncie rasistowskie ataki na obywatela Indii (któremu podpalono mieszkanie i doprowadzono do wyprowadzki do Anglii), ma na swoim koncie wielki marsz ONR, który oglądała cała Polska. Do tego była też parada równości, która zakończyła się ogromną bitwą na ulicach miasta. Wszystko to opatrzone zdjęciem uciekających, przerażonych ludzi, nad którymi głowami leci helikopter, zawieszony nisko nad budynkami. Jak kadr z jakiegoś filmu akcji. Swoje regularnie dokładała popularna stacja telewizyjna w programach informacyjnych.

W komedii Kryptonim Polska dołożyli nam jeszcze na konto spalenie kukły Żyda (które miało miejsce w innym regionie Polski), rasistowską awanturę w kebabie, która zakończyła się śmiercią (to było w Ełku) i oczywiście klasyk – czyli sławne urodziny Hitlera z tortem, gdzie swastyka była ułożona z czekoladowych wafelków. Warto też dodać, że Kryptonim Polska to nie pierwszy film szkalujący Białystok. Wcześniej w podobnym klimacie powstał kryminał pt. Kruk. Na szczęście również tylko dla widzów Canal+.

Najgorsze co może nam się przytrafić, to gdy film Kryptonim Polska z takimi gwiazdami jak Pazura, Szyc i Musiałowski trafi do trzyliterowej, popularnej stacji rozrywkowej. A to zapewne kwestia czasu. Wtedy szkody dla Białegostoku będą gigantyczne. Masowo rozedrze się „stare skazy” i znów utrwali się negatywny obraz miasta w stereotypowym, szerokim wyobrażeniu. A kto do takiego miasta będzie chciał przyjechać?

Oczywiście nie da się zakazać (i nie miałoby to nawet żadnego sensu) nagrywania takich filmów, mamy wolność słowa, ale na złe słowo musi być odpowiedź dobrego słowa. Dlatego władze powinny już teraz działać na rzecz krzewienia pozytywnego wizerunku miasta. Tymczasem Tadeusz Truskolaski i jego świta w ostatnim czasie sprawiają jakby miasto ich niewiele obchodziło. Ostatnie osiągnięcia w mediach ogólnopolskich – białostockich władz – to wybudowanie okropnego szaletu w cenie mieszkania, który do dnia dzisiejszego nie działa. Mało tego, ostatnio Truskolaski tak się zapędził w polityczne tematy, że publicznie zaczął obrażać mieszkańców Sokółki. Od dłuższego czasu nasze miasto zmaga się z wizerunkową katastrofą, a za sprawą takich filmów jak Kryptonim Polska – nieodwracalnie się to będzie pogłębiać.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Suwalszczyzna to kraina baśni. Oto 5 miejsc, które zachwycą każdego.

Suwalszczyzna kojarzy się głównie z jeziorami, natomiast w samym Wigierskim Parku Narodowym, zdecydowana większość terenu to są lasy. Dlatego też, gdy popatrzymy na ten piękny region Polski, to dostrzeżemy różnorodność natury. Szczególnie, że nie jest tu tak płasko jak na Podlasiu. Mamy zalesione wzgórza, liczne jeziora, wąwozy, olbrzymie głazowiska i krystalicznie czyste rzeki, a to wszystko skupione na niewielkim terenie. Tutaj przed wiekami żyli Jaćwingowie, których Czesław Miłosz nazwał Indianami Europy. Obejrzyjcie 5 miejsc Suwalszczyzny, które zachwycą każdego.

Program prowadzą Magdalena Muskała – białostocka naukowiec oraz Rafał Muskała dziennikarz z zawodu i filmowiec z pasji. Ich kanał Turystoria powstał od zlepienia się dwóch słów – turystyki i historii. Dlatego możemy oglądać ciekawe miejsca, ludzi i pomysły.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To miejsce mistyczne. Ukazuje pasję pisania ikon.

Supraśl to nie tylko uzdrowisko, ale także miejsce, gdzie od samego początku istnienia funkcjonuje klasztor. Najpierw w 1500 roku mnisi, przybyli z gwarnego Gródka i w cichym i spokojnym miejscu, na wzgórzu kolejne 11 lat wznosili cerkiew obronną. W kolejnym stuleciu był to już prężny ośrodek intelektualny. Kolejne czasy przyniosły Polsce zabory, które zamknęły złotą erę klasztoru, a finalnie miejsce zostało przejęte przez cerkiew prawosławną. Ostatecznie spór, o to czyje powinny być ziemie i budynki rozstrzygnięto w 1996 roku. Jednak od 1982 roku cerkiew rekonstruuje i upiększa cały supraski dobytek.

Muzeum Ikon w Supraślu jest jednym z elementów dzieła Cerkwi. Powstało w 2006 roku i do dziś cieszy się ogromnym zainteresowaniem. A jak jest w środku? Tego można się dowiedzieć odwiedzając Muzeum Ikon lub oglądając najnowszy odcinek Zasilanych, z których dowiecie się dlaczego ikona jest nierozerwalną kultury prawosławnej. Zarówno pisanie, jak i czytanie ikony to wyjątkowe, duchowe przeżycie. Można poczuć mistycyzm tego miejsca, gdyż w zbiorach placówki jest 1200 dzieł sztuki.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Łomża ma nową fontannę. Piękny widok w centrum!

Jeszcze przed Wielkanocą, po serii testów, zadebiutowała w Łomży fontanna na Starym Rynku. Jedna z największych atrakcji zrewitalizowanego placu w centrum miasta będzie czynna codziennie, od rana do późnych godzin wieczornych.

Fontanna ma średnicę 9 metrów i wyposażona jest: w system nawadniania i zróżnicowanych źródeł strumieni, pompę wodną do zamkniętego obiegu z podłączeniem do wodociągu, a także otwory źródeł w płytach granitowych z zastosowaniem dysz fontannowych. Do tego zastosowano również oprawy oświetleniowe wbudowane hermetyczne do podświetlania wody. Dzięki temu można obserwować efektowne widowiska wodne. Strumień potrafi tryskać nawet 6 metrów w górę!

Oświetlenie obrazów wodnych realizowane jest za pomocą reflektorów umieszczonych w ścianie głównej niecki fontanny oraz lamp na środku fontanny. Sterowanie reflektorami odbywa się za pośrednictwem sterownika. Woda w fontannie jest filtrowana, uzdatniana i dezynfekowana w specjalnym zestawie urządzeń zamontowanym w wydzielonym, podziemnym pomieszczeniu technicznym. Koszt budowy fontanny na Starym Rynku wyniósł 1,9 mln złotych.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wygląda praca maszynisty. Zobacz podlaski odcinek Rail Baltica jego oczami.

Nie każdy sobie zdaje sprawę, ale wymagania dla maszynistów w Polsce są większe niż dla pilotów samolotów. Chociaż katastrofy tych drugich są dość spektakularne, to uznaje się że samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu na świecie. Pociąg natomiast jest bardzo komfortowym środkiem, ale dla pasażera. Od maszynisty wymaga nieustannego, wielogodzinnego skupienia. Wyobraźcie sobie, że poruszacie się w zasadzie tylko do przodu, droga jest monotonna, trzeba obserwować znaki, sygnalizatory i komunikaty radiowe. Do tego co chwilę trzeba wciskać specjalny przycisk, który nazywany jest czuwakiem. To on sprawdza czy jesteśmy skupieni na drodze, a nie na przykład śpimy. Jeżeli go zignorujemy, to pociąg się zatrzyma.

W województwie podlaskim mamy modernizowaną trasę kolejową Rail Baltica, która finalnie połączy jednolitymi, szybkimi torami państwa bałtyckie z Polską i nie tylko. Najczęściej ruch się odbywa na trasie Białystok – Warszawa oraz na podlaskich stacjach po drodze. Powyższy film został nagrany na odcinku Białystok – Racibory czyli w naszym regionie. Jak wygląda trasa oczami maszynisty? Zobaczcie sami.

 

Partnerzy portalu:

Kładka nad torami będzie zamknięta. Pamiętacie schody „grozy”?

Kładka nad torami będzie zamknięta. Pamiętacie schody „grozy”?

Kładka nad torami, która budziła grozę u każdego dziecka zostanie zamknięta 20 kwietnia. Jej schody są tak skonstruowane, że wchodząc miało się wrażenie, że można wpaść w przestrzeń pomiędzy kolejnymi stopniami. Ostatecznie kładki nie będzie, bo budowany jest właśnie tunel łączący ul. Św. Rocha z ul. Kolejową oraz obie ulice bezpośrednio z budynkiem dworca. Póki co uchowa się jeszcze druga kładka, ta która łączyła się dawniej z budynkiem dworca PKS. Teraz, gdy jest nowy budynek – kładka po prostu umożliwia zejście blisko peronów autobusowych.

W Białymstoku na stacji kolejowej prace koncentrują się obecnie przy budowie trzech peronów, zadaszenia i przejścia podziemnego. Układane są nowe tory i montowana sieć trakcyjna. Białystok jest największą stacją na polskim odcinku międzynarodowej linii Rail Baltica, co przekłada się na szeroki zakres robót. Gdy zakończy się wielki remont, to podróżni będą oczekiwać na pociągi pod zadaszonymi peronami, przy wyremontowanych peronach. A to wszystko w otoczeniu jednego z najpiękniejszych dworców kolejowych w Polsce. Białostocki zabytek swoim wystrojem w miarę możliwości bardzo przypomina dawny oryginał.

Obecnie okolica dworca kolejowego wygląda jak jedno wielkie pobojowisko. Jednocześnie trwa remont ul. Bohaterów Monte Cassino, budowa węzła intermodalnego komunikacji miejskiej w miejscu dawnego Centrum Park oraz wspomniana przebudowa stacji kolejowej. Dlatego też jeżeli nie musicie, lepiej się w tych okolicach nie pojawiajcie. Chodzenie, a tym bardziej jeżdżenie tamtędy jest ogromną udręką.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Bielsk Podlaski był planem filmowym Znachora. Proszę Państwa, wysoki sądzie. To jest profesor Rafał Wilczur…

12 kwietnia 1982 miała miejsce premiera filmu Znachor. Dziś to dzieło kultowe, gdy krytycy go zobaczyli po raz pierwszy, nie mieli o nim zbyt dobrego zdania. Warto dodać, że to ulice Bielska Podlaskiego były planem zdjęciowym filmu. Mimo ponad czterech dekad, jakie minęły od premiery – film nadal jest bardzo chętnie oglądany przez Polaków, dlatego też wiele razy emitowany jest w telewizji.

Znachor jest ekranizacją powieści Tadeusza Dołęgi – Mostowicza, która opowiada o losach chirurga, sławnego kardiochirurga Rafała Wilczura, który zostaje porzucony przez żonę. Ta znika z ich córeczką. Zrozpaczony profesor zatapia smutki w alkoholu. Okradziony i pobity traci pamięć. Kolejny raz aresztowany, kradnie dokumenty tożsamości w celu uniknięcia więzienia. Znajduje pracę i schronienie na wsi u młynarza. Tam udanie zoperował kalekiego syna młynarza, a potem sklepikarkę Marysię po wypadku. Zazdrosny miejscowy lekarz oskarżył go o kradzież narzędzi chirurgicznych i nielegalne praktyki. Antoni Kosiba czyli prof. Rafał Wilczur staje przed sądem.

Sklepik, w którym sprzedawała Marysia stoi w Bielsku Podlaskim do dziś. Można tam śmiało zachodzić i zwiedzać. Łatwo go rozpoznacie, bo widnieje na nim ogromny szyld z napisem „Znachor”. Sklep mieści się w pobliżu budynku ratusza.

Możemy też zwiedzić ul. Sienkiewicza w Bielsku, którą przemierzał motocyklem hrabia Leszek Czyński, ukochany Marysi. Niektóre elementy dekoracji czy budynki na ulicach miasteczka zostały stworzone przez ekipę filmową, zatem nie ma ich tu w rzeczywistości.

Zdjęcia do filmu realizowano jeszcze w pałacu w Radziejowicach, młynie wodnym w Skolimowie, Piekarach (gmina Piątek) oraz w Łodzi.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Święta, święta i… na Podlasiu znów święta! Zaczynamy Wielki Tydzień!

Wczoraj mieliśmy Lany Poniedziałek czyli drugi dzień świąt wielkanocnych. Tymczasem od wczoraj mamy także Wielki Tydzień… tyle, że w Cerkwi prawosławnej. Zatem na Podlasiu możemy ponownie odliczać do świąt. Daty świąt u katolików i prawosławnych nie pokrywają się, bo data Wielkanocy jest obliczana na podstawie dwóch różnych kalendarzy – gregoriańskiego u tych pierwszych oraz juliańskiego u tych drugich.

Pierwsze trzy dni Wielkiego Tygodnia w cerkwi celebruje się jutrznię oraz godziny liturgiczne z czytaniem Ewangelii. To bardzo charakterystyczna msza, bo w czasie jej trwania duchowni wraz z wiernymi trzy razy okrążają cerkiew. Krzyżem kapłan trzykrotnie uderza w drzwi świątyni. To oznacza odsunięcia kamienia, który zasłaniał wejście do grobu zmartwychwstałego Chrystusa. Mszę kończy namaszczenie wiernych świętym olejem.

W Wielki Czwartek natomiast jest dniem Ostatniej Wieczerzy, później jest Wielki Piątek i przeżywanie sądu nad Chrystusem. W Wielką Sobotę wspomina się zstąpienie Jezusa do otchłani, zaś w Wielkanoc radośnie wołamy Christos Woskresie! Woistinu woskriesie! co oznacza „Chrystus Zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał!”. Warto dodać, że post u prawosławnych jest dużo bardziej rygorystyczny niż u katolików. Zatem niedziela jest czasem porządnej biesiady. Na świątecznych stołach nie może zabraknąć mięsa, paschy (twaróg, ucierany z żółtkami, masłem, miodem i bakaliami). Do tego można smakować w babkach i chlebie Artos (z wizerunkiem zmartwychwstałego Chrystusa). Po powrocie z nocnej mszy trwa dzielenie się jajkiem. Następnie spożywane są pokarmy, które zostały zaniesione do cerkwi w koszyczku i poświęcone. Dopiero później spożywana jest reszta potraw. Jak widać, praktycznie nie różni się to od celebracji po katolicku. Zarówno w obu religiach, ale wyłącznie na Podlasiu królują ciasta drożdżowe oraz Mazurki.

Jako ciekawostkę możemy też dodać, że w Wielki Tydzień każdy może zadzwonić dzwonem przy cerkiewnej dzwonnicy! Wielkanoc to święto ruchome w Kościele katolickim i Cerkwi prawosławnej. Tyle, że datę oblicza się na podstawie dwóch różnych kalendarzy.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jak zrobić Mazurka na Wielkanoc? Ciasto legenda spod Siemiatycz.

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami. Jednym z ciast, jakie wtedy króluje jest Mazurek. Koło Gospodyń Wiejskich ze wsi Słochy Annopolskie pod Siemiatyczami postanowiło podzielić się swoim przepisem na ten przysmak.

Składniki:

Ciasto:

300 g mąki

200 g margaryny

100 g cukru pudru

3 żółtka

Masa:

100 g margaryny

100 g cukru pudru

50 g mleko w proszku

1 łyżka wody

Dodatkowo do dekoracji: orzechy laskowe, migdały płatki i całe, morele suszone, żurawina.

 

Mąkę razem z cukrem pudrem należy przesiać na stolnicę. Dokładamy do tego pokrojoną w kostkę schłodzoną margarynę i siekamy. Następnie dodajemy żółtka. W kolejnym kroku zagniatamy ciasto. Kiedy już to zrobimy, to odstawiamy do lodówki na godzinę. Po tym czasie ciasto trzeba rozwałkować na placek (o grubości ok. 1 cm). Potem wykładamy je na blachę o wymiarach i pieczemy ok. 20-30 min na środkowej półce piekarnika w temperaturze 200 stopni. Wyjmujemy i czekamy aż ostygnie.

Przed nami jeszcze wyrobienie masy. Margarynę rozpuszczamy w ganku, dodajemy cukier, mleko w proszku i to wszystko mieszamy, podgrzewając. Następnie, gdy trochę masa się ostudzi trzeba wyłożyć na upieczone ciasto. Docinamy boki i dekorujemy: orzechami, migdałami, morelami. Smacznego!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To dość wyjątkowe hobby. Poroże możemy zbierać tylko wczesną wiosną.

Przełom lutego i marca to czas, gdy jelenie pozbywają się poroża. Dlatego od połowy marca do kwietnia jest szansa, by je znaleźć przed innymi „zbieraczami”. Po co to robić? Można dla dwóch powodów – pierwszy dla ciekawych wędrówek po trofeum i wzbogacenie kolekcji. Drugi to oczywiście pieniądze. Za poroże można dostać sporo.

Dlaczego jelenie gubią poroże? W ich tkance kostnej tworzą się jamy, które z czasem się powiększają i w końcu poroże się odłamuje. Od momentu zrzucenia poroża do ponownego wzrostu mijają ponad 3 miesiące. Wszystko po to, by jak najlepsze i najświeższe było gotowe na jesień. To wtedy jelenie szukają łani do zapłodnienia. Bogate poroże jest atrybutem, który nie tylko zachęca potencjalną partnerkę, doskonale też pozwala walczyć z konkurentami.

Zbieranie poroża jest dozwolone, jednak należy przestrzegać kilku podstawowych zasad:

  • w trakcie poszukiwań nie wolno płoszyć zwierząt, zmuszając ich do biegu, licząc że podczas ucieczki odpadnie stare poroże
  • należy także unikać ostoi zwierzyny i innych terenów objętych ochroną
  • znalezione zrzuty poroża stają się własnością znalazcy

Mimo że w polskich lasach cały czas przybywa zwierzyny, to znalezienie poroża wcale nie takie łatwe. Poroża jeleni wykorzystuje się do wielu celów – od ozdób, przez meble aż po dzieła sztuki. To dlatego, jeżeli nie zechcemy zachować swojego trofeum po leśnej wędrówce, możemy je sprzedać. Odkupią je firmy prywatne, które ogłaszają się między innymi w internecie. Za każdy kilogram otrzymamy około 100 złotych. Przeciętna waga poroża jelenia waha się pomiędzy 3,5 kg – 8 kg. Matematykę pozostawiamy Wam.

Partnerzy portalu:

Nowe trasy rowerowe w gminie Wasilków i BiKeRy
fot, UM Wasilków

Nowe trasy rowerowe w gminie Wasilków i BiKeRy

Gmina Wasilków to nie tylko samo miasto, lecz także okoliczne Nowodworce, Sochonie, Studzianki, Dąbrówki, Jurowce czy Rybniki. Te miejscowości są położone dosłownie o krok od Puszczy Knyszyńskiej. Dzięki temu, wybierając się na rower – możemy zwiedzić atrakcyjne tereny przyrodnicze jadąc całkiem wygodną trasą. W tym roku doszła dodatkowa nowość. Po drodze możemy mijać wiaty, po to by sobie odpocząć między kolejnymi odcinkami. Pierwsza znajduje się już na granicy Białegostoku i Wasilkowa na osiedlu Dolina Cisów. Jest tam także stacja BiKeR – jedna z trzech w Wasilkowie.

Łączna długość szlaków rowerowych w gminie to 55 km. Jeden z nich ma 45 km i prowadzi z Wasilkowa, przez Jurowce, Rybniki i Studzianki. Ten krótszy – 10 kilometrowy to tak zwany szlak grzybiarski, który prowadzi ze Studzianek do rezerwatu Jałówka, a następnie do Ożynnika, z którego możemy wrócić do Studzianek. Nazwa nie jest przypadkowe. Trasa ta obfituje w grzyby.

Stacje BiKeR dostępne są natomiast we wspomnianej Dolinie Cisów, a także na osiedlu Lisia Góra oraz w centrum Wasilkowa w okolicach zalewu i rzeki. Oczywiście system jest połączony z tym białostockim, więc śmiało możemy przemieszczać się rowerami pomiędzy tymi miastami.

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ostatni moment żeby zobaczyć cudowne rozlewiska

Strękowa Góra to miejsce wyjątkowe, bo wiąże się z piękną historią kpt. Raginisa, który wraz ze swoimi żołnierzami dzielnie bronili się ze schronu, tym samym opóźniając uderzenie w Warszawę i dając jej mieszkańcom więcej czasów na przygotowanie się do najgorszego. Warto jednak odwiedzić to miejsce z powodów przyrodniczych. Wiosenne rozlewiska Narwi są przepiękne. To już ostatni moment, by je dostrzec. Niedługo poziom wody zacznie opadać, a w Polsce zacznie się pora bez większych opadów deszczu.

Jeżeli już podejmiecie się wycieczki tam, to warto też zwiedzić również całą okolicę. Wszak to tylko góra, więc nie spędzicie w jednym punkcie widokowym całego dnia. Chyba że lubicie. Natomiast doskonale wiemy, że wiele osób najbardziej odnajduje się, gdy może zwiedzać punkt po punkcie. Takich wokół Strękowej Góry nie brakuje. Wycieczkę warto zacząć od Tykocina, gdzie możemy zwiedzić wiele fantastycznych atrakcji związanych z dziejami Polski w okresie wielokulturowego Królestwa Polskiego.  Samą w sobie atrakcją również jest rzeka Narew. Cała droga prowadząca z Tykocina do Strękowej Góry również obfituje w ciekawe punkty widokowe nad Narwią.

Po zwiedzeniu historycznej góry możemy ruszyć albo carskim traktem w kierunku Osowca-Twierdzy eksplorując Biebrzański Park Narodowy z Goniądzem, Dolistowem Starym i Polkowem. Alternatywnie możemy wybrać się w stronę Wizny eksplorując piękne dzieła natury pod płaszczek Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi, gdzie koniecznie trzeba zobaczyć Grądy-Woniecko i tamtejszą drogę zalaną po obu stronach wodą, a także okoliczne wydmy. Nie możemy pominąć też Krzewa, Drozdowa, Starej Łomży czy Rybna.

Jak widać opcji do zwiedzania jest wiele. A po drodze napotkamy wiosenne rozkwity, rozlewiska, bociany czy łosie. Inaczej mówiąc, warto jechać!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ależ ten Zambrów się zmienił! Połączono dwa filmy z jednej trasy.

Takie filmy to prawdziwa machina czasu. Na głównym ekranie możemy zobaczyć stary film z lat. 80 ubiegłego wieku, a na nim przejazd samochodem przez ówczesny Zambrów. Na mniejszym kadrze film nagrany kilka lat temu pokazujący jak Zambrów prezentuje się w XXI wieku. Czy jest różnica? Oceńcie najlepiej sami.

Jedno jest pewne, zambrowianie, którzy go oglądali natychmiast przywołali wspomnienia z dawnych czasów. Mogli sobie przypomnieć jak to kiedyś wszystko wyglądało. Dziś miasteczko bardzo się rozwinęło. Wbrew pozorom nie jest to słabe miejsce do życia. Zarówno do Białegostoku jak i do Warszawy jest dogodna ekspresowa trasa. Dlatego, jeżeli ktoś pragnie na co dzień mieć ciszę i spokój, lecz być blisko miejskiego zgiełku i życia społeczno-kulturalnego, to leżące na skraju Podlaskiego, 22 tysięczne miasteczko będzie dla niego idealne.

Partnerzy portalu: