Tragedia. W ciągu pół roku zginęła cała rodzina.

Tragedia. W ciągu pół roku zginęła cała rodzina.

Białostoccy magnaci przemysłowi nie mieli wcale życia usłanego różami. Poznajmy historię żydowskiej rodziny Nowików.

W połowie XIX w. Całko Nowik znalazł się na białostockiej ziemi. Wkrótce po przybyciu założył fabrykę sukna. Zatrudniał w niej tylko kilkunastu pracowników. Firma powiększała się tak szybko, jak jego rodzina. Całko doczekał się w sumie czterech synów. Jak się okazało później, każdy z nich również miał smykałkę do interesów.

Najstarszy, Paweł po powrocie z Niemiec założył fabrykę kapeluszy. Dobrobyt przerwała wojna. Wraz z pracownikami i maszynami mężczyzna został wywieziony do Moskwy. Tam również nieźle sobie radził, tworząc kolejną fabrykę. Nadeszły czasy rewolucji. Paweł Nowik wielokrotnie trafiał do więzienia. Gdy już udało mu się wrócić do Białegostoku, spotkała go choroba. Osłabiony wyjechał w sprawach biznesowych do Berlina. Tam nadszedł kres jego dni. Miasto pogrążyło się w żałobie.

To był dopiero początek rodzinnej tragedii. Po śmierci Pawła, na czele białostockiej firmy stanął Eliasz Nowik. Stanowiskiem nie cieszył się zbyt długo. W drodze do pracy jego serce przestało bić. Mimo wezwania lekarza, nic nie udało się zrobić. Minęło kilka miesięcy, a śmierć przyszła również po pozostałych braci. Na ulicach pojawiły się plotki o przerażającej klątwie. Tym samym rodzina Nowików przestała istnieć.

Partnerzy portalu:

Uczennica z Hajnówki wzorem filmowej bohaterki

Uczennica z Hajnówki wzorem filmowej bohaterki

”Jagoda w mieście” to serial familijny z początku lat 70-tych. Powstał na motywach powieści Ludwiki Woźniackiej. Opowiada on o losach młodej dziewczyny, która przybyła z malej wsi do Warszawy do szkoły medycznej. Pierwowzór bohaterki to mieszkanka…Hajnówki, mianowicie 18-letnia letnia uczennica Technikum Drzewnego, Irena Wasiluk. 

 

W wakacje odwiedził ją reżyser i główna serialowa aktorka. Przez 2 miesiące obserwowała ona wnikliwie wszelkie zachowania czy sposób mówienia Ireny.  Z tych spostrzeżeń zbudowała postać Jagody, którą można było oglądać na ekranach telewizyjnych. Sama Irena zagrała epizodyczna rolę Kasi. Dla Ireny była to niezapomniana przygoda,bowiem serio traktowała naukę. Trzy tygodnie spędzone w Warszawie były ciężką pracą. Jak sama twierdziła, aktorstwo jest piękne, lecz sam zawód niezwykle trudny.

Partnerzy portalu:

Kamień przeraził okupantów. Chcieli wysadzić go w powietrze.

Kamień przeraził okupantów. Chcieli wysadzić go w powietrze.

We wsi Bierwicha znajdującej się przy drodze z Sokółki do Dąbrowy Białostockiej nie sposób przeoczyć masywnego kamienia z żelaznym krzyżem. Wyryto na nim napis ” A.D. 1655 Moskal Litwę splądrował złamawszy mir wieczny”. Głaz ma na celu upamiętnienie poległych wojsk armii polsko – litewskiej w wojnie z Rosją. Jej skutkiem była utrata na rzecz wroga licznych ziem.

Z kamieniem wiąże się pewna opowieść. Przenieśmy się na chwilę w czasy II Wojny Światowej.  Gdy koło głazu przechodził sowiet, kamień powiększył się o pół metra. Niespotykane prawda? Zaskoczony żołnierz wszystko opowiedział dowódcom. Ci postanowili wysadzić obiekt w powietrze. Wówczas jednak przy kamieniu pojawili się kozacy na koniach. Plany Rosjan musiały zostać przełożone. Wkrótce jednak postawili na swoim. Głaz został zepchnięty do potoku za pomocą czołgu.  W 1941 r.  wyłowili go Niemcy. Kamień wrócił na swoje miejsce.

Partnerzy portalu:

Dla cara zbudowali kolej

Dla cara zbudowali kolej

Puszcza Białowieska była przed laty pełna dzikiej zwierzyny. Na polowania zjeżdżały ważne osobistości. Do Białowieży pod koniec XIX w. postanowił zawitać również car Aleksander II.

 

W związku z wizytą postanowiono wybudować tory kolejowe z Bielska Podlaskiego do Hajnówki. Cała akcja trwała niespełna dwa miesiące. Przy torach powstała centrala telefoniczna. Na terenie późniejszych zakładów drzewnych wzniesiono dworek myśliwski. Pociąg imperatora pojawił się 19 sierpnia 1984 r. Z Hajnówki wraz ze swym synem udał się powozem konnym do Białowieży.

 

Regularne kursy odbywały się zaledwie kilka tygodni i były związane z powrotami osób należących do dworu carskiego. Potem linia została zamknięta na cały rok. Jej przekazanie odbyło się dopiero w czerwcu 1985 r. Wybudowano wówczas drewniany budynek stacji kolejowej. Kilka lat później linię przedłużono do Białowieży, co umożliwiało carowi bezproblemowy dojazd do pałacu.

Partnerzy portalu:

Jak wyglądały niegdyś szpitale? To Muzeum przybliży historię.

Jak wyglądały niegdyś szpitale? To Muzeum przybliży historię.

To jedyne takie muzeum we wschodniej Polsce. Znajduje się w skrzydle białostockiego Pałacu Branickich. Ekspozycja niemal w całości poświęcona jest aptekarstwu. Odnajdziemy w nim wszelkie narzędzia służące do wytwarzania tabletek, meble apteczne i oczywiście same chemiczne specyfiki, sięgające nawet XVIII w. 

 

Przedmioty, które możemy podziwiać w Muzeum Historii Medycyny i Farmacji pozyskano z aptek, które działały na Podlasiu w latach 60-tych. Stanowią one depozyt. W obiekcie zapoznamy się ponadto z historią medycyny. Na własne oczy przekonamy się, jak wyglądał przed laty gabinet dentystyczny czy szpital polowy. Osoby wrażliwe mogą mieć mały problem. Eksponaty są pamiątkami rodzinnymi, lecz część z nich pochodzi z miejscowych szpitali.

 

Muzeum powstało w 2011 r. Mimo stałego rozwoju, wielu Białostoczan nie wie o jego istnieniu. Czas to zmienić. Na miejscu możemy zaopatrzyć się w ciekawe gadżety.

Partnerzy portalu:

Muzeum kultywuje rodzinne tradycje

Muzeum kultywuje rodzinne tradycje

Muzeum Kowalstwa i Ślusarstwa w Hajnówce powstało w 2003 r. Bazę stanowiła rodzinna kuźnia założona jeszcze przed II Wojną Światową. Zbiory liczą blisko 600 eksponatów. Odnajdziemy tam wyroby kowalstwa artystycznego, modele pieców, wszelkie urządzenia do wyrobu żelaza i inne tradycyjne narzędzia. Większość zbiorów stanowi darowiznę dziadków i pradziadków, lecz niektóre wypożyczono z innych placówek.

 

Muzeum ze względu na swoją korzystną lokalizację jest często odwiedzanie przez turystów. Eksponaty udostępnia się zarówno osobom indywidualnym, jak i grupom zorganizowanym, głównie wycieczkom szkolnym. Na terenie placówki organizowane są ponadto warsztaty, festyny czy też lekcje historii. Działalność muzeum to doskonały przykład kultywowania tradycji rodzinnych. Opiekę nad obiektem sprawuje Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie.

Partnerzy portalu:

Biskup ocalił świątynię przed hitlerowcami

Biskup ocalił świątynię przed hitlerowcami

Najcenniejszym zabytkiem w Łomży jest bez wątpienia katedra św. Michała Archanioła i Jana Chrzciciela. Powstała ona na początku XVI w. dzięki staraniom księżniczki Anny Mazowieckiej i jej synów. Stanowi najstarszy obiekt w tej części Polski i nigdy nie została poważnie uszkodzona, choć było bardzo blisko tragedii.

 

Gdy Niemcy wycofywali się z miasta mieli zamiar wysadzić katedrę w powietrze. Twierdzili bowiem, że wysokość budynku może pomóc radzieckiej artylerii przy ustalaniu punktu odniesienia. Biskup Stanisław Łukomski prosił niemieckich oficerów, aby Ci wyburzyli wyłącznie dach i wieżę.  Ci jednak nie mieli zamiaru zmieniać decyzji. Duchowny po krótkiej wizycie w świątyni wrócił do żołnierzy z dwoma różańcami. Powiedział im, że jeśli je przyjmą, wrócą do swych domów w szczęściu i zdrowiu. Oficerowie okazali się katolikami. Wzięli różańce i porzucili plany zniszczenia katedry.

Partnerzy portalu:

W kawiarenkach kwitł nielegalny biznes.

W kawiarenkach kwitł nielegalny biznes.

W przedwojennym Białymstoku, zarówno w centrum, jak i obrzeżach,  istniały kawiarenki, które cieszyły się złą sławą. Pełniły one również rolę bazarków. Pełne były typów spod ciemnej gwiazdy. Istny raj dla złodziei i krętaczy. Każdy klient musiał mieć się na baczności. Handlowano tam wszystkim, nawet zdartymi butami. Niektórzy walczyli o przetrwanie, chcąc zarobić na chleb. Inni obracali wysokimi kwotami.

 

Dużą atrakcją kawiarenek były kelnerki, które pełniły również grzeszne usługi. Swymi wdziękami kusiły zarówno złodziejaszków, jak i porządnych mężczyzn. Dziewczyny nie miały innego wyboru. Jeśli nie były zbyt miłe dla klienta, wylatywały na bruk.  Nieraz dochodziło do sądowych rozpraw. Kobiety skarżyły się na wyzysk, ujawniając przy tym podejrzane interesy właścicieli lokalu. Najczęściej chodziło o nielegalny alkohol. Władze miasta były świadome problemu. Dlatego też wprowadzono nawet badania lekarskie o przymusowym charakterze.

Partnerzy portalu:

Kamień okazał się skarbem. Ruszyły wykopaliska.

Kamień okazał się skarbem. Ruszyły wykopaliska.

Suraż to jedno z najstarszych polskich miast. Przejeżdżając przez nie warto odwiedzić nietypowe muzeum.  Mieści się one w specjalnie zaadaptowanym budynku gospodarczym. Powstało tylko i wyłącznie z pokoleniowej pasji.

 

Wszystko zaczęło się od prac rolniczych jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej. Ojciec obecnego właściciela muzeum znalazł na polu kamień z otworem. Okazał się on być neolitycznym toporkiem. Znalezisko wywołało niemałą sensację. Rozpoczęły się wykopaliska. Pracami kierował dyrektor grodzieńskiego muzeum. Dlatego też większość odnalezionych przedmiotów wywieziono na Litwę. Część jednak została w Surażu. Tematyka archeologiczna zaciekawiła znalazcę. Pasją, zaraził, jak się okazało później, swego syna.

 

W 1962 r. odbyła się pierwsza wystawa. W połowie lat 80-tych przekształciła się ona w prywatne muzeum. Średniowieczne i jeszcze starsze przedmioty wzbudzają cały czas duże zainteresowanie. Częstymi gośćmi w muzeum są pracownicy białostockiego uniwersytetu.

Partnerzy portalu:

Walczą w zupełnej ciszy. Poznaj tajemnice batalionów.

Walczą w zupełnej ciszy. Poznaj tajemnice batalionów.

W Polsce spotkamy ich zaledwie 200 par. Większość oczywiście na Podlasiu, a dokładnie w dolinie rzeki Biebrza. Dlatego też wylądowały na…herbie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Bataliony, nazywane dawniej bojownikami najczęściej można spotkać w czasie przelotu.

 

Nazwę te tajemnicze ptaki zawdzięczają swoim męskim przedstawicielom. W okresie godów dochodzi do licznych starć i bójek. Trwać mogą one nawet cały dzień. Warto dodać, że w trakcie trwania okresu zalotów, każdy samiec przybiera inną barwę piór. Nie ma problemu więc z odróżnieniem poszczególnych osobników. Walkom nie towarzyszą żadne odgłosy. Ptaki po prostu puszą się i podskakują. To wszystko w absolutnej ciszy.

 

Bataliony są świetnymi lotnikami. Pokonują nawet do 15 tys. km. Tyle ich dzieli bowiem od zimowisk do gniazd. Jeszcze w latach 80-tych dosyć łatwo było go spotkać. Obecnie znajduje się pod ścisłą ochroną gatunkową. Duży ubytek populacji nastąpił w wyniku zakładów myśliwych. Obstawiali oni, kto odstrzeli dwa idealnie ubarwione koguty.

Partnerzy portalu:

Szeptuchy z Podlasia. Wiedźmy czy uzdrowicielki?

Szeptuchy z Podlasia. Wiedźmy czy uzdrowicielki?

Szeptuchy, zamawiaczki, czy też wiedźmy. Każdy nazywa je inaczej. Najczęściej mieszkają w małych wsiach w skromnych warunkach. Zazwyczaj kojarzą się nam z pomarszczonymi kobietami, które opanowały kilka zaklęć. Czas poznać tajemnice znachorek z Podlasia, gdzie magiczna profesja ma wielowiekową tradycję.

Szeptuchy – kobiety o wielkiej mocy

Na lekcjach religii uczono nas, że tylko osoby z szatańską mocą, mogą uzdrawiać innych. Wszystko ma działać na zasadzie ”coś za coś”. Wyleczenie z choroby jednego, przenosi ją na drugiego. Tyle mówi kościół. Jak jest w rzeczywistości tego nie wie nikt. Pewne jest to, że szeptuchy odmawiają liczne modlitwy. Czy diabeł miałby na tyle odwagi by wypowiadać imię swego odwiecznego rywala? Wszystko działa na zasadzie instynktu. Niektórzy są przekonani, że lekarz nie zdoła im pomóc. Ogarnia ich desperacja. Gdy medycyna konwencjonalna zawodzi, wizyta u szeptuchy może okazać się ostatnią deską ratunku. No właśnie – może, ale nie musi. Zdarzają się bowiem przypadki, że nawet sama znachorka radzi udać się do lekarza.

Czy szeptuchy pomogą każdemu?

Moc z reguły dziedziczy się od kogoś z rodziny. Nie każdy jednak jest godny daru. Trzeba posiadać odpowiednie uwarunkowania duchowe, przede wszystkim duży poziom empatii. Energię szeptuchy przypisują boskiemu wstawiennictwu, pełnią rolę pośrednika. Każdy, kto chce zostać uleczony wpierw musi otworzyć drzwi na przyjęcie dawki niezwykłej łaski. Na posesjach szeptuch coraz to pojawiają się samochody potencjalnych klientów. Każdy mieszkaniec wsi bez trudu wskaże drogę do poszukiwanego domostwa. Nie każdy jednak może być przyjęty. Kobiety wyczuwają kto jest godny pomocy. Spoglądają więc prosto w duszę i serce człowieka. Swoich usług nie wyceniają zbyt wysoko. Zwykle biorą ” co łaska”. Dlatego też mimo wielu klientów żyją w skromnych warunkach. Warto dodać, że szeptucha nie musi być też wcale w sędziwym wieku. To mit!

Jak wygląda uzdrowienie?

Do szeptuchy przyjeżdżają klienci z różnymi schorzeniami. Osoba, która pragnie zostać wyleczona, musi być wpierw oczyszczona ze złej energii. Wielkie spustoszenie sieją uroki. Nie trzeba być wielkim czarownikiem aby kogoś przeklnąć. Niektórzy nawet nieświadomie mogą doprowadzić do czyjegoś nieszczęścia. Słowa i myśli mają bowiem wielką siłę. Uważa się, że wielu ludzi nie wie o tym, że wisi nad nimi klątwa. Jej zdejmowanie jest bardzo trudne i wymaga czasu.  Usuwanie zlej energii dla osoby przypatrującej się z boku może wydawać się czymś strasznym. Każdy z nas odznacza się inną wrażliwością. Niektórzy w czasie procesu oczyszczenia wpadają w trans. Trzęsie się cale ciało. Może przypominać to atak padaczki. Są też osoby, które przy odganianiu złych mocy nie reagują w żaden sposób. Przy uzdrawianiu często stosuje się owczą wełnę. Uważają, że dzięki odpowiednim formułkom posiada ona właściwość ”wyciągania choroby”. Należy ją po prostu przyłożyć do miejsca gdzie odczuwamy ból czy dyskomfort.

Odganianie chorób

Zamawiaczki potrafią również przenieść schorzenia z człowieka na ubrania. Wówczas należy mu urządzić symboliczny pogrzeb. Krzyż należy owinąć w ową tkaninę i zakopać go z cmentarnej ziemi. Większość chorób odgania się podobnym rytuałem. Szeptucha krąży wokół osoby z palącymi się ziołami. Wygłasza przy tym liczne znane sobie formułki i modlitwy. Bez trudu przygotuje dla nas też amulet chroniący przed złem. Nie będzie to jednak jakiś magiczny kamień czy biżuteria, a…świeczka. Każdy kolor świeczki przeznaczony jest na co innego. Szeptuchy chętnie się dzielą swoją wiedzą. Nie mają przed nikim tajemnic. Sami często dają spisane na karteczce zaklęcia i modlitwy. Skuteczność zamawiaczek jest niezwykle wysoka. Pomogły one w wielu przypadkach, które zostały potem udokumentowane medycznie. Jak same przyznają, najważniejsza jest wiara w uzdrowienie.

Partnerzy portalu:

Co ma wspólnego królowa Bona ze świnią?

Co ma wspólnego królowa Bona ze świnią?

Z dawnym grodziskiem pod Łomżą wiąże się legenda o patronce jednego ze wzgórz – Królowej Bonie. Miała ona straszyć mieszkańców, ukazując się po śmierci. Według jednej z wersji zamek zapadł się pod ziemię wraz z ogromnym skarbem. W ten sposób z dóbr nie mógł skorzystać syn królowej, który popełnił mezalians, żeniąc się z biedną sierotą. Kosztowności do dnia dzisiejszego ponoć strzegą duchy.

Klątwa mogłaby się skończyć dzięki mszy, na którą przyszłaby procesja z łomżyńskiej fary. Nikt z procesji jednak nie może wrócić do miasta po naczynia do nabożeństwa. Jeden z takich pochodowych skończył się fiaskiem z powodu niespodziewanego pojawienia się świni wystrojonej w ornat. Mszę na wzgórzu św. Wawrzyńca odprawia się również współcześnie, lecz do tej pory nie odnaleziono skarbów.

Partnerzy portalu:

Krusz, Ewo, krusz! Kochankowie zostali wystawieni na próbę

Krusz, Ewo, krusz! Kochankowie zostali wystawieni na próbę

Kobylin – Kruszewo to niewielka miejscowość w powiecie wysokomazowieckim. Jej nazwa związana jest z historią, która mogłaby z łatwością stać się scenariuszem melodramatu.

 

Młodego dziedzica Kobylińskiego i Ewę, córkę gospodarza połączyło przed laty silne uczucie. Jej ojciec jednak był całkowicie przeciwny związkowi, o małżeństwie nie wspominając. Wystawił córkę na próbę. Swojej miłości miała dowieść, krusząc wielki głaz za pomocą małego kamyczka. Inaczej para musiała pożegnać się na zawsze. Powodzenie misji wydawało się niemożliwe. Ewa jednak starała się ze wszystkich sił.

 

Najpierw musiała owy głaz odnaleźć. Ponoć przeszła 3 km według wskazówek ojca. Codziennie towarzyszył jej ukochany. Do ucha szeptał jej: ”Krusz, Ewo krusz”. Tak było przez 8 dni. Tyle bowiem czasu dostała na zniszczenie głazu. Niestety nie udało się. Para została więc rozdzielona. Młody mężczyzna z rozpaczy utopił się w rzece, nie mogąc żyć bez Ewy. Na wieść o tym, dziewczyna również nie wytrzymała, dzieląc los chłopaka. Na pamiątkę wielkiej miłości, ojciec młodego szlachcica założył osadę Kobylin. Do nazwy dodano ”Kruszewo”, gdyż właśnie te słowa wypowiadał swej ukochanej.

Partnerzy portalu:

W Ciechanowcu uczniowie pobili rekord świata

W Ciechanowcu uczniowie pobili rekord świata

Rekordy świata można bić w różnych dziedzinach, nawet tych najbardziej absurdalnych, jak np. rzut karłem. Na całkowicie odmienny pomysł wpadli 10 lat temu pracownicy szkoły w Ciechanowcu. 11 maturzystów wraz z nauczycielem postanowili odbyć lekcję fizyki trwającą przez…5o godzin. Udało się! Lekcja rozpoczęta 29 kwietnia o godzinie 10.00, zakończyła się 1 maja o godzinie 12.00.

 

W ciągu dwóch dni powtórzono materiał z trzech lat. Zmagania śmiałków były oczywiście rejestrowane przez kamery. Wszystkie świadectwa wysiłku przekazano na taśmach do Londynu. Uczniów wspomagali pielęgniarki, pracownicy stołówki i rzecz jasna całe grono pedagogiczne. Brak snu i zmęczenie nie poszło na marne.

Partnerzy portalu:

Dmuchają w trąby dla zbawiciela

Dmuchają w trąby dla zbawiciela

To jedyny w swoim rodzaju event w Europie. Już niemal 40 lat podtrzymuje dawną tradycję. Konkurs Gry na Instrumentach pasterskich sprowadza do Ciechanowca muzyków z kraju i zza granicy. Głównym wykorzystywany instrument stanowiła ligawka. Na Podlasiu stanowi ona symbol Archanioła, który miał zwiastować przyjście zbawiciela. Dlatego też konkurs odbywa się w adwent.

 

Początki były dosyć skromne. W pierwszej edycji zorganizowanej w 1975 r.  brali udział tylko mieszkańcy okolicznych wsi. Musiało minąć kilka lat, aby wydarzenia zyskało wyższą rangę. Dobrym pomysłem było stworzenie kategorii dla dzieci. Impreza zaczęła przyciągać kurpie a także polskich górali. W połowie lat 90-tych. impreza przybrała już międzynarodowy charakter, goszcząc zawodników nawet z Meksyku czy Australii. Obecnie można grać na wielu instrumentach. Miejsce imprezy nie zmienia się od początku. Jest nim Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu.

 

Źródło zdjęcia: YouTube

 

 

Partnerzy portalu:

Skandal w pałacu Branickich. Casanova uwiódł hetmanową.

Skandal w pałacu Branickich. Casanova uwiódł hetmanową.

Izabela Branicka, siostra króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz żona hetmana Branickiego nie mogła mu się oprzeć. Andrzej Makronowski, starosta ciechanowski przyjechał za nią już w 1748 r. Nazywany ”pięknym Jędrusiem” był obiektem pożądania wielu kobiet. Ponoć miał romans z małżonką jednego z Radziwiłów. Serce polskiego Casanovy należało jednak do Izabeli. Początkowo miał tylko pomóc kobiecie odnaleźć się w nowym towarzystwie. Z biegiem czasu narodziło się uczucie.

Małżeństwo z hetmanem J.K. Branickim miało charakter polityczny. Ona miała 18 lat. On ponad 60. Choć pozornie było udane, Izabele nie mogła liczyć na wsparcie. Sam hetman miał wiele kochanek, więc nie przeszkadzało mu, że i Izabela zrobiła ”skok w bok”. W sumie sam bardzo lubił Makronowskiego, traktując go jako dobrego towarzysza zakrapianych wieczorów.

Gdy hetman zmarł, Izabela wzięła potajemny ślub z ukochanym. Dlaczego potajemny? Oficjalne małżeństwo spowodowałoby utratę tytułów. Przez 13 lat żyli ze sobą w szczęściu. Kres miłości przyniosła śmierć ”pięknego Jędrusia”. Izabela nie szukała nowych adoratorów, dożywając starości w samotności.

Partnerzy portalu:

Czekając na pociąg odwiedzimy muzeum

Czekając na pociąg odwiedzimy muzeum

Od trzech lata w Czyżewie w powiecie wysokomazowieckim działa nietypowe muzeum. Nietypowe, gdyż mieści się w…dworcu. Większość eksponatów to podarunki mieszkańców miasta. Należą do nich dokumenty, fotografie i wszelkie inne przedmioty o wartości historycznej dla miejscowości.

 

Podróżni mogą zwiedzać wystawę czekając na pociąg. W salach możemy poznać dzieje Kolei Warszawsko – Petersburskiej. Odnajdziemy tam carską salonkę upamiętniającą wizytę imperatora, jak i chatę syberyjskich zesłańców. Trzeba przyznać, że to ciekawy kontrast. 

 

Właśnie przed owym muzeum postawiono pomnik upamiętniający rodziny wywiezione w głąb Rosji. Ma on postać wagonu. Obiekt został sprowadzony z Sochaczewa a następnie gruntownie odremontowany. W jego środku wydzielono dwa pomieszczenia. Przy wejściu usłyszymy dźwięk odjeżdżającego składu. Duże wrażenie robią manekiny, które symbolizują zesłańców. Muzeum Ziemie Czyżewskiej powstało dzięki wsparciu Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu.

Partnerzy portalu:

Natura bije rekordy przy wiatraku

Natura bije rekordy przy wiatraku

Wiele osób nadal uważa, że na Podlasiu można spotkać białe niedźwiedzie. Być może obawa przed spotkaniem z misiem odstrasza od odwiedzenia wschodniej części kraju. Jedno jest pewne. Zimą owe zwierzęta naprawdę miałyby niezłe warunki do egzystencji.

 

Suwalszczyzna od lat nazywana jest polskim biegunem zimna. Taki status otrzymują miejsca położone na nizinach  o najniższej temperaturze na przestrzeni lat. Na czele mroźnego peletonu jest wieś Wiżajny, oddalona ok. 30 km od Suwałk. Tuż przed nią mieści się wzgórze, na której zainstalowano wiatrową turbinę. To właśnie obok wiatraka bite są rekordy zimna. Podczas fali mrozów temperatura łatwo przekracza – 30 stopni. Najgorzej było 12 stycznia 1950 r. Słupki rtęci powędrowały w okolice -35,5. Brrr! Z lodowatego wzgórza rozciągają się krajobrazy na Suwalski Park Krajobrazowy. 

Partnerzy portalu:

Władca sprowadził zarazę na Podlasie

Władca sprowadził zarazę na Podlasie

Dworek w Knyszynie zapewniał władcy dużą dawkę spokoju od spraw publicznych, które to załatwiać musiał głównie w Wilnie lub Krakowie. Według wyliczeń historyków spędził w Knyszynie w sumie blisko 500 dni. Główną jego rozrywką były polowania w pobliskiej Puszczy. Cieszyła go również stadnina koni. Często również odwiedzał niedaleki zamek w Tykocinie. Prawdziwą pasją Z. Augusta były jednak kobiety.

 

Niestety król podupadł na zdrowiu. Wiosną 1572 r. stan zdrowia króla gwałtownie się pogorszył. Z powodu krwotoku i bolesnego wyjścia kamieni z pęcherza Zygmunt August bardzo osłabł. Po przejściowej poprawie w kwietniu, w maju nastąpił krwotok, prawdopodobnie efekt daleko posuniętej gruźlicy. Gdy na przyjęciu zorganizowanym w 1572 r. monarcha niespodziewanie osłabł, od razu nakazał zawieźć się do Knyszyna. Tam planował nabrać sił. Wtedy też na Mazowszu panowała zaraza. Król razem z dworzanami wyjechał „leczyć się” na Podlasie. 

 

Najpierw jednak odwiedził Tykocin. Na miejscu Z. August nakazał również wyprowadzić się zakonowi bernardynów do nowej siedziby. Nie zapomniał również o swej jednej z kochanek. W niedalekiej Wiźnie nadał szlachectwo Barbarze Giżance. Okazało się, że podróż na Podlasie nie wiele pomogła królowi. Niestety jego świta na Podlasie przywiozła także zarazę. Za murami grodu zarażonych zostało kilkaset osób. Zaś w Knyszynie życie króla Zygmunta Augusta dobiegło końca. Ciało władcy przewieziono na zamek w Tykocinie, a następnie na Wawel.

 

 

Partnerzy portalu:

Cuda zdarzają się w tym sanktuarium regularnie

Cuda zdarzają się w tym sanktuarium regularnie

W małej miejscowości Juchnowiec Kościelny, położonej 10 km od Białegostoku od lat otacza się kultem Matkę Boską Rodzin. Przed jej oblicze przyjeżdżają rodzice poszukujący rozwiązania problemów zdrowotnych ich dzieci. Cuda zdarzają się regularnie, a ich świadectwa są dokładnie opisywane. Pod koniec lat 90-tych wielu świadków zeznało pod przysięgą o uzdrowieniu osób chorujących na niedowład kończyn.

 

Początki pierwszej świątyni datowane są na XVI w. Jej sponsorem był podskarbi litewski Stanisław Włoszek. Już w drewnianym kościele ikona Matki Bożej pokryta złoto-srebrną szatą stała się obiektem modlitw. Jej kopie otrzymał w 1997 r. papież Jan Paweł II w czasie swej pielgrzymki. W tym samym roku kościół zyskał już status sanktuarium. Obecny kościół powstał w połowie XVIII w. Główny odpust odbywa się 2-go lipca.

 

Partnerzy portalu:

Jeden z nich jest wielkości Pałacu Kultury. Zapraszamy na farmę wiatrową.

Jeden z nich jest wielkości Pałacu Kultury. Zapraszamy na farmę wiatrową.

W Suwałkach powstała pierwsza farma wiatrowa w Polsce. Wiatraki widać już z odległości 25 km od miasta. Jeden z nich wielkością dorównuje nawet Pałacowi Kultury i Nauki w Warszawie. Należy jednak uwzględnić wysokość wzgórza, na którym stoi.

 

Instalacja wiatraków była nie lada wyzwaniem. Przede wszystkim należało je dostarczyć do miejsca docelowego.  Do tego celu specjalnie dostosowano niektóre ulice. Jedną nawet wybudowano! Najcięższym elementem do przewozu była gondola ważąca bagatela 65 ton. Robi wrażenie…Wiatraki w parku oznaczone są numerami od 1 do 19. W praktyce stoi ich jednak 18. Czyżby ktoś się pomylił? W czasie trwania inwestycji po prostu zrezygnowano z jednej instalacji. 

Partnerzy portalu:

Mała rzeka niemal zniszczyła miasto

Mała rzeka niemal zniszczyła miasto

Rzeka Biała przepływająca przez Białystok obecnie wydaje się niepozorna. Kiedyś, kompletnie nieuregulowana siała spustoszenie. Największa powódź w stolicy Podlasia nastąpiła w 1992 r.

Biała zalała wówczas częściowo centrum miasta. Zagrożony był nawet słynny Pałac Branickich. Chodzić po ulicach się nie dało więc pływano łódkami. Powódź zmobilizowała do pracy władze miasta. W momencie nadejścia zimy stulecia, powstała obawa przed kolejną klęską. Śniegu było tak dużo, że roztopy mogły źle się skończyć dla całego Białegostoku. Miasto zostało podzielone na 6 fragmentów i wydzielono obserwatorów. Ze stawów miejskich spuszczono nawet wodę.

Postanowiono również wprowadzić sygnały alarmujące mieszkańców. Gdyby zaistniało zagrożenie powodziowe na ratuszy miała zawisnąć biała kula, zaś nocą latarnia o czerwonym kolorze. Diabeł nie okazał się tak straszny, jak go malują. Białka nie wylała tym razem, gdyż gwałtowne ocieplenie nie przyszło. Od tej pory Białka nie sprawia większych kłopotów.

Partnerzy portalu:

Twardowski zginął przez ducha

Twardowski zginął przez ducha

Pana Twardowskiego chyba nie należy przedstawiać. Gdy nie udało mu się odkryć sposobu na produkcję złota, podpisał on cyrograf z diabłem. Od tej chwili pan ciemności musiał spełniać wszystkie jego prośby. Dusza alchemika miała zostać zabrana w Rzymie, przez co Twardowski szczególnie mocno starał się je omijać szerokim łukiem.

Rzym to jednak nie tylko miasto. W okolicach wsi Mystki – Rzym należącej do powiatu wysokomazowieckiego, jego dobra życiowa passa została przerwana. Tam w karczmie o nazwie ”Rzym” demony porwały Twardowskiego. Jak wiadomo, nie do końca im się udało, gdyż czarnoksiężnikowi udało się uciec na księżyc.

W rzeczywistości Twardowski to Lorenz Dhur, nadworny lekarz Albrechta Hohenzollerna, a potem Mikołaja Radziwiła. Został on wmieszany w aferę związaną z domniemanym wywoływaniem ducha królowej Barbary. Za zjawę przebrała się królewska kochanka, nijaka Barbara Giżanka. Oskarżony o częściowe poznanie tajemnic państwowych stał się niewygodnym graczem. Dlatego też zapadł na niego wyrok. Jedna z możnych rodzin opłaciła zabójców. Lekarz i astrolog zginął 3 km od Wysokiego Mazowieckiego.

Partnerzy portalu:

W miejsce lasu powstały boiska

W miejsce lasu powstały boiska

Pierwsza źródłowa wzmianka o nim pochodzi już z połowy XVII. Odnajdziemy ją w ”Inwentarzu Leśnictwa Białowieskiego”. Na uroczysko Skrobosławka, bo o nim to mowa, sprowadzano osadników, którzy pełnili rolę strażników Puszczy. Mieli oni również ochraniać trakt królewski, czyli drogę prowadzącą z Bielska Podlaskiego do Białowieży. Były to początki osadnictwa na terenie dzisiejszej Hajnówki.

 

Od nazwiska jednego ze strażników,  Krzysztofa Haynaw uroczysko nazwano ”Hajnowszczyzną”, zaś istniejącą w niej straż ”Strażą Hajnowską”. Obecnie w miejscu dawnego uroczyska znajduje się osiedle mieszkaniowe, domki jednorodzinne, stadiony sportowe i Sobór Św. Trójcy. W sumie do tej pory nie wiadomo, czy określenie Skrobosławka jest całkowicie poprawne. W wieli zapisach uroczysko występuje również pod nazwą Skarbosławka.

Partnerzy portalu:

Dzieła sztuki powstały na ścianach budynków

Dzieła sztuki powstały na ścianach budynków

W tym roku odbyła się w Białymstoku siedemnasta edycja Festiwalu Kultury Niezależnej. Jak zwykle, miasto z tego powodu zaprosiło wielu nieszablonowych twórców. Jednym z nich jest Julien de Casabianca. Malarz przenosi muzealne obrazy na elewacje budynków. Jego dzieła w ramach ”Outing Project” do tej pory mogliśmy podziwiać choćby w Paryżu i Nowym Jorku. Teraz przyszła kolej na Białystok.

Efekty kilkudniowych prac artysty możemy podziwiać na ścianach obiektów przy ulicach  Św. Mikołaja, Młynowej oraz Kijowskiej. Trzeba przyznać, że robią wrażenie. Organizatorem akcji był Białostocki Ośrodek Kultury.

Partnerzy portalu:

Miasto przy Puszczy swą nazwę zawdzięcza Niemcom

Miasto przy Puszczy swą nazwę zawdzięcza Niemcom

Nazwa miejscowości Hajnówka pochodzi od słowa Hajnowszczyzna. Ta zaś wywodzi się od strażnika leśnego Krzysztofa Haynaw. Osadzono go na uroczysku Skarbosławka. Po raz pierwszy została użyta w dokumencie wystawionym w 1709 r. Jeszcze w połowie XVIII w. w księgach parafialnych można odnaleźć określenie rosyjskie ”Gajnówka”.

Obecna nazwa zaczęta być powszechnie stosowana po odzyskaniu niepodległości. Co ciekawe, w Czechach słowo ”Hajnovka” oznacza lokal myśliwych. Nazwa pochodzi od niczego innego, jak słowa ”hajna” – stróża leśnego dobra. Dla nas to po prostu gajowy. Także w języku niemieckim określenie ”Hain” oznacza gaj. Przypuszcza się, że pierwszy strażnik był właśnie z pochodzenia Niemcem. W Polsce istniała bowiem tradycja tworzenia nazwisk od wykonywanych zawodów.

Partnerzy portalu:

Antychryst wysadził wzgórze. Odnaleźć tam można skarby.

Antychryst wysadził wzgórze. Odnaleźć tam można skarby.

200 lat temu przez Podlasie nastąpił przemarsz wojsk Napoleona. Kilka miast może pochwalić się prawdziwymi pamiątkami z tego okresu. Więcej jest jednak legend i opowieści, które mijają się z prawdą. W Białostockim Muzeum Historycznym odnajdziemy stolik, który imperator miał podarować na chrzciny Zygmunta Krasińskiego. Jego ojciec, Wincenty faktycznie był generałem wojsk napoleońskich. W rzeczywistości stolik został wykonany wiele lat po narodzinach polskiego twórcy.

 

Podobnie ma się sprawa z tzw. dworkiem Napoleona w Białymstoku. Miało być to miejsce schadzek ze słynną kurtyzaną Marią Walewską. Obiekt powstał wiele lat po śmierci imperatora, pełniąc rolę komory celnej. Udokumentowanym pobytem Napoleona mogą poszczycić się mieszkańcy Łomży. Spędził tam 3 godziny w zajeździe pocztowym. Za armią cesarza podążała armia saksońska, która po drodze siała spustoszenie. Niszczyli świątynie, kradli zwierzęta. Trasa ich przemarszu prowadziła przez Puszczę Knyszyńską. Teraz nazywana jest szlakiem napoleońskim. Nieopodal miejscowości Królowy Most znajduje się tzw. Rozkopana Góra. Ponoć saperzy wysadzili wzgórze w jedną noc, aby tylko mogła przejść przez niego artyleria. Na trakcie ukryte są też skarby.

 

Kolejne ślady po okresie napoleońskim prowadzą do Supraśla. Odkryto tam przed II Wojną Światową szkielety i elementy mundury polskich oddziałów walczących w kampanii moskiewskiej. W tym mieście pod Białymstokiem zlokalizowany był również francuski szpital. Nie każdy w Polsce uważał Napoleona za wybawiciela. Ludność wyznania prawosławnego nazywała do antychrystem. Była to głównie zasługa rosyjskiej machiny propagandowej. Starała się wmówić, iż to car Aleksander II jest prawdziwym wyzwolicielem i gwarantem dobrobytu.

Partnerzy portalu:

W czasie pogrzebu rabina doszło do tragedii. Byli zabici i ranni.

W czasie pogrzebu rabina doszło do tragedii. Byli zabici i ranni.

Chrim Hertz to białostocki rabin, który piastował swoją funkcję przez blisko 63 lata. Nic dziwnego, że na wieść o jego śmierci w 1919 r., sklepy przestały działać, a na na pogrzebie pojawiły się tłumy.

Rabinem został już w wieku 19 lat, tuż po śmierci swego ojca. Pochodził z rodziny, która z powodzeniem radziła sobie w biznesie. Zamiast jednak poznawać tajniki przedsiębiorczości, młody Chrim Hertz wolał zagłębiać się w talmudycznych dziełach. Przez cały okres pełnienia swej roli uważany był za niezwykle pomocnego człowieka

Wraz ze śmiercią rabina w wieku 82 lat skończyła się pewna epoka. Wiedzieli o tym i chrześcijańscy mieszkańcy Białegostoku. W czasie procesji pogrzebowej doszło do tragedii. Na jednym z balkonów zgromadziło się zbyt wiele osób. Balustrada pękła. Ludzie runęli na ziemię. Odnieśli poważnie obrażenia. Pomoc była utrudniona przez gęsty tłum. Mimo trudności, kondukt zgodnie z planem dotarł do cmentarza na Bagnówce.

W 1922 r. dzięki funduszom zza oceanu na grobie Chaima Herza został wzniesiony namiot. W tradycji żydowskiej w ten sposób odznaczano wyłącznie zasłużone osoby. Tzw. ohel stoi na cmentarzu do dziś

Partnerzy portalu:

Kochanki króla ukradły skarb z Knyszyna

Kochanki króla ukradły skarb z Knyszyna

Mało kto o tym wie, ale król Zygmunt August spędził ostatnie lata w Knyszynie, obecnie położonym w powiecie monieckim. Ostatni z dynastii Jagiellonów miał dwie pasje – kobiety i klejnoty. Pierwsze ”świecidełka” dostał zapewne od swej matki, Bony. Zygmunt Stary zaś przekazał synowi z kolei wszelkie rodowe skarby. 

Zygmunt August systematycznie gromadził cenne przedmioty. W jego kolekcji znalazł się choćby rubin cesarza Karola V. Gdy zbliżał się do kresu życia nakazał swoje bogactwa przewieźć z Wilna do Tykocina, gdzie budowany był nowy zamek. Tam mógł liczyć na zaufanych strażników skarbu. Pilnowali ono choćby arrasów czy cennych zbroi, nie mówiąc już o złotych monetach. Liczne kochanki i dworzanie za wszelką cenę chciały zdobyć część tortu dla siebie.

Gdy ich podstępy spełzły na niczym, postanowili zająć się majątkiem zgromadzonym w Knyszynie. Słudzy i nałożnice workami i skrzynkami opróżniali tamtejszy skarbiec. Gdy oskarżono ich o kradzież, twierdzili, iż takie były polecenia umierającego władcy. Jednak zgodnie z ostatnią wolą, jedyną spadkobierczynią była Anna Jagiellonka.

Partnerzy portalu:

Chuligani chcieli zniszczyć posąg boga

Chuligani chcieli zniszczyć posąg boga

Niedaleko Białegostoku, na drodze z Choroszczy do Kruszewa znajduje się niewielkie wzgórze nazywane Babią Górą. Wszystko wskazuje na to, że znajdował się tam pogański, gdzie składano ofiary na cześć Światowida. Dlatego też postanowiono stworzyć drewniany posąg na pamiątkę po naszych przodkach.

Figura słowiańskiego boga stanowi kopię posągu, który odnaleziono w Zbruczu na Ukrainie. Rzeźbę postawiono w 1998 r. Była to inicjatywa ówczesnego dyrektora Centrum Kultury w Choroszczy. Kilka lat temu posąg został uszkodzony przez wandala. Ktoś chciał przepiłować jedną z czterech głów Światowida. Gdy to się nie udało do końca, chuligan usiłował wyrwać całą rzeźbę z ziemi. 

Posąg odnajdziemy na trasie ścieżki rowerowej – tzw. szlaku Światowida. Prowadzi on ze stolicy Podlasia na zerwany most w Kruszewie. Jej łączna długość wynosi 20 km w jedną stronę. Posąg Światowida ukryty jest pośród drzew. Odnajdziemy na nim napis: ”Trzy piętra postaci symbolizują: trzy sfery kosmiczne księżyc, słońce, niebo, cztery postacie, cztery pory roku, cztery twarze – wszechświat”.

Partnerzy portalu:

Pustelnia znalazła się na celowniku wandali

Pustelnia znalazła się na celowniku wandali

W 2009 r. powstała pierwsza w kraju prawosławna pustelnia. Wszystko dzięki ojcowi Gabrielowi, byłemu namiestnikowi klasztoru w Supraślu. Jest on znany również ze swojej ogromnej wiedzy na temat ziołolecznictwa. Pomógł niezliczonej ilości chorych.

 

Tzw. skit ma swą siedzibę w Odrynkach, małej podlaskiej wsi. Otaczają ją rozlewiska Narwi. Jeszcze kilka lat temu nie sposób było tam dojechać autem w mokre dni. Nazwa wiąże się z miejscowością Sketis w Egipcie. To bezludny obszar, gdzie w IV wieku powstała pustelnia, potem osada, w której żył mnich Makary. Już niegdyś w Puszczy Narewskiej istniał monaster. Książę Iwan Wiśniowiecki zabłądził, lecz w śnie ukazał mu się św. Antonii, wskazując mu drogę przez rzekę. Jako dowód wdzięczności, książę zbudował kaplicę.

 

Na poświęcenie pustelni przybyło ponad 2 tys. osób. Opustoszała wieś stała się wręcz oblężona przez wiernych. Kaplica cieszy się dużą popularnością w całym kraju, również wśród turystów. Niestety świątynia padła ofiarą wielu ataków. Zniszczono krzyż, przecięto kable doprowadzające prąd, a traktor wrzucony do fosy. Nie oszczędzono nawet uli. W zeszłym roku doszło do innego nieszczęścia. Wybuchł pożar. Ogień pochłonął księgi liturgiczne i połowę ikon. Straty mierzy się również nie tylko wymiarze materialnym.

Partnerzy portalu:

Dziewczyna oszukała przeznaczenie. Pokonała pana ciemności.

Dziewczyna oszukała przeznaczenie. Pokonała pana ciemności.

Między jeziorami i bagnami stała chatka rolników. Jej gospodarz widząc, że nadciągają pierwsze mrozy postanowił udać się do lasu. W czymś w piecu trzeba w końcu rozpalić. Gdy już skończył swą pracę, pojawiły się przeszkody. Wóz ugrzązł w błocie. Słońce już zaszło, a mężczyzna nie mógł wrócić do domu. Pod nosem ciągle prowadził monolog, aż w końcu wypowiedział imię diabła. Jak nic, ten pojawił się w lesie. Rolnik, mimo błahej sprawy, poprosił lucyfera o pomoc w wydostaniu wozu. Diabeł jednak nigdy nie robi nic za darmo. Zażądał jednej rzeczy, którą rolnik zostawił w domu. Miał się o nią upomnieć za 20 lat.

 

Chłop wrócił w końcu do chałupy. Okazało się, że jego żona właśnie urodziła córkę. Przestraszył się, że to właśnie ją ofiarował diabłu. Dziewczyna wyrosła na piękną, niezwykle mądrą kobietę. Służyła radą i pomocą dla każdego. gdy ukończyła 20 lat, ojciec opowiedział o dawnym pakcie. Ta jednak skwitowała to śmiechem.

 

Diabeł nie zapomniał o obietnicy rolnika. Gdy dziewczyna pojawiła się na drodze, zjawił się i on. Młoda kobieta jednak nie odczuła lęku. Powiedziała tylko, że w starym ubraniu nie wypada jej odwiedzić krainy ciemności. Dlatego też chciała się przebrać. Poprosiła diabła aby wszedł do dziupli w wierzbie. Dziewczyna bez zastanowienia wypełniła otwór ziemią, a drzewo zarosło z szatanem. Ponoć siedzi tam do dziś. Młoda kobieta mogła wrócić do swego życia. Jako że przewyższała wszystkich swą inteligencją, wioskę nazwano Przerośl. Odnajdziemy ją w powiecie suwalskim.

Partnerzy portalu:

Dworek wyszedł z długów. Po remoncie cieszy oko.

Dworek wyszedł z długów. Po remoncie cieszy oko.

Bogdaniec to niewielka osada w powiecie białostockim. Nazwa może się Wam kojarzyć z powieścią Krzyżacy i ze słynnym Zbyszkiem z Bogdańca, ale niestety nie o tą miejscowość chodzi. Aż do XX w. nosiła nazwę Skrybicze. 500 lat temu powstał tam dworek w stylu barokowym, który posiadał majestatyczny ogród i aleję z ozdobnymi drzewami. Do połowy XIX w. cała osada była własnością Radziwiłów. Wiele inwestycji poczyniono głównie w okresie międzywojennym dzięki staraniom rodziny Karpowiczów.

 

Przede wszystkim doprowadzili oni do melioracji. W miejscu dawnej sadzawki został wykopany owalny staw. Dosadzono również nowe drzewa. Właściciele zmienili wówczas nazwę siedziby z Bogdańca na Skrybicze. Majątek posiadał w sumie powierzchnię 7 ha. Prace były możliwe dzięki zaciągnięciu kredytu. Niestety Karpowicze nie mieli środków by go spłacić. Dlatego też wkrótce Bogdaniec przejął bank.

 

II Wojna Światowa przyniosła ogrom zniszczeń. Z wszystkich budynków gospodarczych ocalał tylko spichlerz. Większość z drzew parku znikła. Po zakończeniu działań militarnych obiekt został przejęty przez PGR. Następnie mieściły się w nim zakłady wikliniarskie. Remontu dworek doczekał się w latach 50. Umieszczono w nim biura i mieszkania pracownicze. Nowy właściciel pod koniec ubiegłego millenium wzniósł nowy dwór, nawiązujący do pierwotnego obiektu. Obszar ogrodzono murowanymi kamieniami.

Partnerzy portalu:

Jedyny taki kościół w Polsce. Otoczył kultem Śnieżną Matkę Boską.

Jedyny taki kościół w Polsce. Otoczył kultem Śnieżną Matkę Boską.

Podlasie pełne jest interesujących budowli sakralnych. Jedną z nich odnajdziemy w Łomży. Kościół Świętej Trójcy i Wniebowstąpienia NMP powstał w połowie XIX i towarzyszą mu klasztorne zabudowania. Wcześniej mieszkały tam benedyktynki, lecz odsprzedały nieruchomość kapucynom.

 

Obecny wygląd świątyni to zasługa odbudowy z 1997 r. Trwała ona wiele lat, a rozpoczęto ją już po wojnie. Od początku wznoszono wszystkie ceglane budynki. Kościół powstał na planie prostokąta z wyodrębnionym prezbiterium. Zaszczytne miejsce w nim zajmuje obraz Matki Boskiej… Śnieżnej. Przywieźli go ze swego macierzystego klasztoru Benedyktynki. Jej wizerunek otaczany był szczególnym kultem. Do wybuchu wojny ściągali dla niego pielgrzymi z całego Mazowsza. 

 

Warto wspomnieć skąd wzięło się określenie Matki Bożej Śnieżnej. Aby to zrozumieć należy przenieść się dawnego Rzymu. W IV w. papież Liberiusz miał sen, w którym to matka kościoła nakazała mu wybudować bazylikę w miejscu, które wskaże śnieg. Nadeszła noc z 4 na 5 sierpnia. Biały puch spadł na jednym z rzymskich wzgórz – Eskwilinie. Tam też powstała bazylika. Jako upamiętnienie tych wydarzeń z sufitu świątynie sypie się białe kwiatki.

Partnerzy portalu:

Jak koń znalazł się w bloku ?

Jak koń znalazł się w bloku ?

To zdjęcie przeszło do historii. Koń na balkonie, określany żartobliwie jako ”balkoń” stał się hitem nie tylko mediów społecznościowych. Doczekał się również swoich pięciu minut w telewizji. Cała sytuacja miała miejsce w Grajewie.

 

Bohaterem fotki była klacz, którą uchwycono w czasie odpoczynku na balkonie. Zdjęcie zostało tak sprytnie wykadrowane, że odbiorcy uznali, że owy balkon znajduje się w bloku na wyższym piętrze. Jakim cudem więc zwierzę mogło się tam dostać? W rzeczywistości doszło do malej manipulacji. Koń musiał pokonać jedynie trzy schodki aby wejść na taras. Nie było więc żadnego bloku, a dom jednorodzinny.

 

Nie istniało żadne zagrożenie. Do urzędu miasta zaczęły jednak wcześniej skargi na nieodpowiednie traktowanie zwierząt. Do żadnej interwencji na szczęście nie doszło. Mieszkańcy Grajewa, kolokwialne mówiąc trochę się zagalopowali. Koń chciał tylko przyjrzeć się sobie w oknie a wyszła wielka afera.

Partnerzy portalu:

Pseudo artysta sprofanował wizytówkę miasta. Poszedł do więzienia.

Pseudo artysta sprofanował wizytówkę miasta. Poszedł do więzienia.

W połowie lat 70 tych w Hajnówce na skwerku miejskim umieszczono czołg T-34. Wchodził on w skład brygady pancernej, która zniszczyła liczne hitlerowskie pojazdy. Pomnik miał na celu upamiętnienia zakończenia działań wojennych. 

Pod czołg składano kwiaty w rocznicę Rewolucji Październikowej lecz nie tylko. Cieszył się też popularnością wśród świeżo upieczonych małżeństw. Wiązankę zostawiały tam aby podziękować za dokonanie dobrego wyboru na całe życie. Pod koniec lat 70-tych doszło do nietypowego wydarzenia. Niewidomy mężczyzna pomalował czołg na czerwono. Za ten czyn został skazany na dwa lata więzienia. Kalectwo nie było więc okolicznością łagodzącą. Po upadku komunizmu, mimo protestów, pojazd został usunięty. Kupił go za symboliczną złotówkę rolnik z Orli pod Bielskiem Podlaskim.

Partnerzy portalu:

Cudowne źródełko przyciąga od lat

Cudowne źródełko przyciąga od lat

Dobrowoda to niepozorna wieś w powiecie hajnowskim, położona na skraju Puszczy Białowieskiej. Jej wizytówką bez wątpienia jest źródełko o leczniczych właściwościach. Ze studzienki napić się może każdy z metalowe kubeczka. Tzw. Krynoczka znana była dawniej jako uroczysko Miednoje, co nawiązywało do nazwy przepływającego w okolicy strumyka. Źródło stanowi cel pielgrzymek zwłaszcza przy uroczystości Świętej Trójcy. Przy nim w połowie XIX w. zbudowano niewielką kapliczkę. Wszystko z datków wiernych. 

 

Uroczysko według przekazów było uznane za święte już 800 lat temu. Prawdopodobnie jego początki sięgają monasteru, którzy stworzyli mnisi uciekający przed najazdem tatarskim. Większość jednak przekonana jest, iż kult źródełka spowodowało cudowne objawienie ikony Matki Bożej na jednym z drzew. Zapiski historyczne jasno mówią o pielgrzymkach z monasteru Świętego Ducha w Wilnie, więc kult miał nie tylko lokalny charakter. Wierni odwiedzający przecierają chusteczką zamoczoną w wodzie chore miejsca. Następnie zostawiają ją na ogrodzeniu za studzienką. W ten symboliczny sposób pozbywają się choroby.

 

 

Partnerzy portalu:

W muzeum poczujemy się jak Gutenberg

W muzeum poczujemy się jak Gutenberg

Od 3 lat w Supraślu pod Białymstokiem działa nietypowa placówka. Nawiązując do historii, miasta mieści się w klasztorze supraskim. Tam bowiem pod koniec XVII w. Bazylianie powołali do życia pierwszą drukarnię. Muzeum Sztuki Drukarskiej i Papiernictwa to z pewnością obowiązkowa pozycja dla turystów.

 

Obiekt powstał dzięki pasji kilku ludzi z Białegostoku. Ma na celu upamiętnienie pionierów drukarstwa na świecie, jak i w naszym regionie. Wato więc wspomnieć o początkach. Pierwszymi w branży na Podlasiu byli Iwan Fiodorow i Piotr Mścisławiec. Przyjechali oni z Moskwy do Zabłudowa i tam właśnie w 1569 roku wydrukowali liczącą 814 stron „Ewangelię Pouczającą”.

 

Najstarsze muzealne eksponaty pochodzą z połowy osiemnastego stulecia. Oprócz maszyn odnajdziemy w nim repliki pras czy tygle drukarskie. Główną atrakcją obiektu jest szansa na stworzenie własnej kartki papieru. Bezpośrednie działanie z pewnością posiada walory edukacyjne. Praktyka czyni mistrza.  A nóż podłapiemy drukarskiego bakcyla, czując się jak Gutenberg.

Partnerzy portalu:

Co maska ma wspólnego z Białymstokiem?

Co maska ma wspólnego z Białymstokiem?

Spacerując po centrum Białegostoku prędzej czy później się na nią natkniemy. Rzeźba przedstawiająca maskę, oraz chłopca z marionetką. Co ona ma wspólnego z miastem? To pytanie z pewnością zadają sobie turyści. W stolicy Podlasia działa od lat prężnie szkoła teatralna. Dzieło nawiązuje więc do sztuki lalkarskiej. Autor pracował nad dziełem kilka miesięcy. Początkowo zakładał, że osiągnie 1, 8 m wysokości, lecz ostatecznie powstała rzeźba nieco większa.

 

Pierwotnie miała stanąć na głównym miejskim placu, Rynku Kościuszki. Jednak problemy z siecią wodno-kanalizacyjną uniemożliwiły taką lokalizację. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków zgodził się na jej instalację tuż przy Placu Uniwersyteckim.  Dzieło kosztowało ok. 75 tys. zł, wliczając wykonanie i jej odpowiednie zamocowanie. Z pewnością będzie intrygowała wielu przyjezdnych.

Partnerzy portalu:

Dinozaury mieszkają pod Białymstokiem

Dinozaury mieszkają pod Białymstokiem

Jeśli nie wystarczą nam już filmy o prehistorycznych gadach, nie ma co zwlekać. Dinozaury możemy zobaczyć na żywo. Nic nam jednak nie grozi. T-Rex na pewno nie wymknie się spod kontroli. W Jurowcach pod Białymstokiem ok kilku lat prężnie działa jedyny na Podlasiu park jurajski.

 

Atrakcja, choć początkowo może wydawać się atrakcyjna dla dzieci, wciąga również dorosłych. Reakcje milusińskich są różne. Jedni z fascynacją obserwują okazy, drudzy płaczą godzinami. Wielkie zęby mogą w końcu naprawdę przerazić. Czasem nawet sam właściciel żartuje, że zwierzęta nie były karmione od dłuższego czasu, więc powinniśmy mieć się na baczności. Gdy dziecko podchwyci jego słowa, wyobraźnia może zadziałać i siać spustoszenie.

 

W chwili powstania parku, na terenie Polski istniało jedynie pięć podobnych obiektów. Ten w Jurowcach, jako jedyny może jednak pochwalić się systemem nagłośnienia, dzięki czemu usłyszymy ryki dinozaurów. Sam park powstał w dwa miesiące. Początkowym problemem było zaś znalezienie odpowiednich producentów. Modele ktoś w końcu musiał wykonać. Właściciele innych obiektów nie chcieli zaś zdradzić żadnych informacji.  Odpowiednich ludzi do tego zadania znaleziono przez przypadek w internecie.

 

Jurajski Park Dinozaurów odwiedzają liczne wycieczki szkolne. Po parku mogą się poruszać dzięki kolejce linowej. Największy eksponat osiąga rozmiary ponad 27 m. Oprócz gadów dzieci korzystają z trampolin, zwodzonego mostu czy toru przeszkód. Na dorosłych również czekają atrakcje. Paintball to tylko jedna z nich.

Partnerzy portalu:

Po Tatarach został tylko głaz

Po Tatarach został tylko głaz

Podlasie jest największym skupiskiem tatarskiej społeczności. Stopniowo ślad po nich ginie. Pozostały nieliczne pamiątki, które są swoistym echem przeszłości. Jednym z nich jest Głaz Tatarski w Malawiczach Górnych. Miejscowość znajduje się jedynie 3 km od Bohonik, znanych głównie z meczetu.

 

Malawicze Górne przed laty niemal w całości były zamieszkane przez Tatarów. Teraz próżno ich szukać. Stała tam nawet świątynia, lecz nie przetrwała próby czasu. Głaz narzutowy posiada tabliczkę z informacją, iż na tej ziemi mieszkała rodzina Muchów. Postawił go w 2006 r. Arsłan Mucha, którego nazwisko jest spolszczeniem od Muchamed. Nieopodal głazu odnajdziemy również ruiny drewnianego wiatraka, który kilkadziesiąt lat temu stanowił wizytówkę okolicy.

Partnerzy portalu:

Kiedyś wozili nią drewno. Teraz turystów.

Co prawda dopiero rozpoczęła się wiosna, ale majówka zbliża się wielkimi krokami. Jeśli lubimy przejażdżki na świeżym powietrzu, idealną propozycją będzie wycieczka kolejką wąskotorową w Hajnówce. Hej przygodo!

 

Trasa główna prowadzi z Hajnówki do niewielkiej, ale uroczej miejscowości Topiło, której wizytówką jest sztuczny, jeszcze przedwojenny zbiornik.  Tam też odnajdziemy miejsca postojowe dla samochodów, a także sprzęt rekreacyjny, głównie dla najmłodszych. Na odcinku liczącym 11 km spotkamy liczne zwierzęta, nie mówiąc już o gatunkach drzew. Śpiew ptaków ukoi z pewnością nasze zmysły.

 

15 lat temu funkcjonować zaczęła druga trasa. Dojedziemy nią do doliny rzeki leśnej. Tym razem podróż będzie trwała trochę dłużej, mianowicie 3 godziny. Z kolejki wąskotorowej mogą korzystać osoby indywidualne oraz grupy zorganizowane, przy czym należy pamiętać o wcześniejszej rezerwacji.

 

Kolejka wąskotorowa do końca lat 80 – tych służyła głównie do przewozu drewna. Na skutek rozwoju innych środków transportu, usuwano kolejne odcinki torów.

Partnerzy portalu:

Oddał monety dzieciom. Nie wiedział, że to skarb

Oddał monety dzieciom. Nie wiedział, że to skarb

Podlaska ziemia skrywa wiele skarbów. Wiele z nich pewnie nigdy nie zostanie odkrytych. Co robić jednak gdy nam się uda? Przed takim dylematem stanął przed laty mieszkaniec miejscowości Klukowicze niedaleko Siemiatycz.

 

W 1945 r. gospodarz w trakcie prac polowych natknął się na tajemnicze naczynie. W środku brzęczały monety. Jako że zapadał już zmierzch część z nich wsypał do kieszeni i wrócił do domu. Wizja bogactwa okazała się silniejsza. Mimo totalnych ciemności z powrotem dotarł na pole. Gdy wzeszło słońce, okazało się, że nie są to carskie rublówki. Pokryte napisami w obcym języku zmniejszyły jego ciekawość. Zawiedziony mężczyzna część monet rozdał dzieciom do zabawy, część schował na strych, traktując je jako rupieć. Wieść o domniemanym skarbie szybko się jednak rozniosła. Machina ruszyła.

 

Do Klukowicz przybył sławny numizmatyk. Rolnik wskazał mu miejsce odkrycia. Monety, które wykopał to arabskie dirhemy. Przez miejscowość przechodził niegdyś istotny szlak handlowy. Kupcy z Bizancjum przybywali na owe tereny po bursztyn, futra i niewolników. Być może jeden z nich zapomniał o swej gotówce.

Partnerzy portalu:

Ksiądz organizował drogę krzyżową przy klubie nocnym

Ksiądz organizował drogę krzyżową przy klubie nocnym

Zespoły disco polo traktowały koncert w tym klubie niczym występ na festiwalu w Opolu. W latach 90-tych zjeżdżała do niego cała podlaska młodzież. Teraz imprezy odbywają się tylko dwa razy w roku. Na co dzień produkuje się tam soki. Klub Panderoza w Janowie nieopodal Korycina to prawdziwa legenda.

 

Nazwa lokalu stanowi hołd dla westernu ”Bonanza”. Akcja rozgrywała się na ranczu ”Pandrossa”. Właściciele podchwycili pomysł i w ciągu kilku miesięcy wybudowali budynek, który był w stanie pomieścić 3 tys. osób.Mimo że obiekt znajdował się z dala od zabudowań, muzykę słyszano z wielu kilometrów.  Nie wszystkim oczywiście się to podobało. Największym przeciwnikiem klubu był ksiądz, który przestrzegał wiernych przed siedzibą rozpusty. Zdarzyła się nawet procesja drogi krzyżowej przy obiekcie. Dyskotekę odwiedzały tłumy. W środku panował ścisk, ale nikomu tu nie przeszkadzało. Impreza trwała również na pełnym parkingu. Pod klub podjeżdżały autobusy z sąsiednich miejscowości. Weekendowe dyskoteki wyznaczały rytm tygodnia. Młodzi żyli od imprezy do imprezy. Na nic zdawały się stęki rodziców, którzy uważali, że można tam oberwać siekierą.

 

Sława klubu zainteresowała również filmowców. Nakręcono tam kilka scen kultowej już komedii ”U Pana Boga za piecem”. Właściciele początkowo sceptycznie podeszli do pomysłu. Po przeczytaniu scenariusza zmienili jednak zdanie. Chociaż film nie do końca oddawał atmosferę lokalu, niczego nie żałowali. Klub przez lata dawał pracę wielu osobom. Dzięki niemu poznało się wiele par. Wypromował również wiele obecnych gwiazd muzyki disco polo. 

Partnerzy portalu:

Bimber uzdrowił wiele osób

Bimber uzdrowił wiele osób

Bimber, znany również jako samogon, to trunek o długiej historii i bogatych tradycjach, który zyskuje coraz większą popularność nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Jego tajemnicza aura, wytwarzana często w warunkach domowych, oraz unikalny smak sprawiają, że jest przedmiotem zainteresowania zarówno miłośników mocnych trunków, jak i badaczy kultury alkoholu.

W blasku księżyca

Lekcja angielskiego w podstawówce. Poszukujemy słówka na literkę ”m”. Nasz wzrok przykuwa hasło ”moonshine”. Tłumaczy się je jako… bimber. Oczywiście umysł młodego człowieka nie wie jeszcze skąd związek lśniącego księżyca z trunkiem. Minie trochę czasu zanim pozna prawdę. Być może uświadomi go ktoś z rodziny. I tu może coś mu pomieszać. Zwłaszcza gdy z ust wujka ze wsi usłyszy określenie PKWN. W myślach pojawiają się wojenne dzieje naszego pięknego kraju. Z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego nie ma jednak nic wspólnego. To nic innego jak polski koniak wyrobiony nocą. No właśnie… W związku z tym wszystko sprowadza się do zmierzchu.

Bimber – śladem tradycji

Bimbrownictwo na Podlasiu pojawiło się już w XIX w. Wszystko przez władze, które ograniczały swobodę produkcji własnego alkoholu. Nastąpiła carska prohibicja. Rozwojowi procederu sprzyjały też warunki naturalne. Dlatego duża ilość gęstych lasów umożliwiała w miarę swobodną produkcję po zmierzchu. Tak niestety już nie jest.  Na terenie Puszczy Knyszyńskiej czy Augustowskiej służby odnajdują prywatne fabryczki, puszczając je z dymem. Niektórym z pewnością na wieść o takich zdarzeniach popłynęła łza. Nawyk pędzenia bimbru wywodzący się z czasów okupacji niemożliwy był do wykorzenienia. Starych drzew się przecież nie przesadza. W konsekwencji po odzyskaniu wolności kraju, wolność bimbrowników została zachwiana. Polskie władze za wszelką cenę usiłowały przerwać nielegalne produkcje. Budżet kraju musiał się zgadzać.

 

Podlaski samogon powinien mieć ok. 70 proc. Najczęściej jednak wytwórcy zadowalają się już trunkiem 50 proc. Wszystko zależy od wymagań odbiorców. Oczywiście dobry bimber nie obędzie się bez wody. Ta na Podlasiu jest przejrzysta i świeża, co ma znaczenie przy destylacji. Bimber z Podlasia tradycyjnie wyrabia się z żyta. Na jego bazie powstają też inne trunki, jak. np. miodówka. Z Puszczą Knyszyńską wiąże się nierozerwalnie nazwa ”bukwicówka”. Bukwica to roślina rosnąca w lesie przypominająca szczaw. Użyta przy wyrobie zapewnia niepowtarzalny smak i aromat. Wiele osób twierdzi, że ma też właściwości lecznicze.  W rzeczywistości nawet oczyszcza nasze ciało z toksyn.

Duch nie taki straszny

W każdym regionie Polski bimber określa się inaczej. Na Podlasiu rządzi nazwa ”Duch Puszczy” oraz ”Czar PGR-u”. Samo słowo bimber wywodzi się z warszawskiego żargonu złodziejskiego. Oznaczał skradziony przedmiot, który to po schwytaniu przestępców stawał się dowodem winy. Autor definicji uważa, że bimber oznaczał początkowo ”zegarek”. Z czasem zaczęto go używać, mając na myśli towar zakazany. W miarę nowe określenie to ”księżycówka”. Odnosi się do zwyczaju wytwarzania samogonu w późnych porach nocnych. Jako że wiele osób zatruwało się w przeszłości źle sporządzonym bimbrem, ochrzczono go również jako ściemniacz.

Bimber – muzeum

W 2009 r. na terenie Białostockiego Muzeum Wsi otwarto jedyne w swym rodzaju muzeum bimbrownictwa. Zobaczymy w nich wszelkie przedmioty niezbędne do wytworzenia samogonu. Zauważymy bez trudu, że aparatura z biegiem lat ulegała ewolucji. Nowinki techniczne zawsze były chętnie widziane. Cel się nie zmieniał – jak najlepszy trunek.

Partnerzy portalu:

Konie mechaniczne zastąpiły zwierzęta

Konie mechaniczne zastąpiły zwierzęta

Obecnie raczej nikt nie wyobraża sobie życia bez komunikacji miejskiej. Stanowi nieodłączny element naszej rzeczywistości. Dzięki niej dojedziemy do pracy czy szkoły. Ba! Może nawet odnajdziemy tam swoją drugą połówkę! Zanim jednak na ulice wjechały hybrydowe pojazdy, było zupełnie inaczej. Komunikacja miejska w Białymstoku działa grubo ponad 120 lat.

Wszystko zaczęło się pod koniec XVIII w. Dzięki zawarciu kontraktu z Belgijskim Towarzystwem Akcyjnym, na ulicę miasta wjechały tramwaje konne. Na początek powstały trzy regularne linie. Czy były opóźnienia? Pogoda na Podlasiu płata figle, a zwierzęta też mają swoje granice i nie zawsze chodzą jak w zegarku. Mieszkańcy mogli wybrać komfort podróżowania. Tramwaje posiadały bowiem dwie klasy.

Pierwszy autobus w Białymstoku pojawił się po I Wojnie Światowej. Stopniowo oczywiście ich przybywało. Rosła bowiem liczba mieszkańców, których trzeba było obsłużyć. Rozkwit komunikacji nastąpił w latach 70-tych. Wówczas to wybudowaną nową zajezdnię. Wkrótce pojawiły się Jelcze i Ikarusy. Obecny tabor w Białymstoku należy do najbardziej nowoczesnych w kraju. Rocznie przewozi ponad 100 mln pasażerów. Gdyby nagle każdy chciał skorzystać z autobusów, pomieszczą one 32 tys. osób.

Partnerzy portalu:

Krynki konkurują tylko z Paryżem

Krynki konkurują tylko z Paryżem

Krynki to niepozorne miasteczko w powiecie sokólskim. W pewnej kwestii nie ma sobie równych w całej Polsce. Konkurować może z Krynkami tylko sam Paryż. Miejscowość może pochwalić się największym rondem w tej części świata.

 

Skrzyżowanie odzwierciedla historyczny układ przestrzenny z XVIII w. Plan Krynek posiada kształt gwiazdy. Takie nietypowe rozwiązanie to zasługa reformatora, Antoniego Tyzenhauza. Trzeba przyznać, że całość robi wrażenie. Jest to bowiem unikat. Na wszystkich dwunastu ulicach odchodzących od Ronda odnajdziemy jakiś zabytek. Odchodzą od nich liczne przecznice i zaułki. W sercu rodna mieści się park, którego drzewa uchronią mieszkańców przed skwarem w letni dzień. Problem niejednokrotnie mają kursanci na prawo jazdy, ale i doświadczeni kierowcy. Nauka poprawnych zachowań na tym kolosie wymaga trochę czasu.

Partnerzy portalu:

Buczy zamiast ryczeć. Poznaj łosia znad Biebrzy.

Buczy zamiast ryczeć. Poznaj łosia znad Biebrzy.

Ulubionym miejscem łosia są tereny podmokłe i bagienne. Mimo pokracznego wyglądu świetnie się w nich odnajduje. Doskonałe warunki znajduje więc w Dolinie Biebrzy. Szacuje się, że żyje tam około półtora tysiąca osobników. Łosie zmieniają ubarwienie w zależności od pory roku. Wiosną i jesienią ich sierść jest rdzawobrązowa. Wraz z nadejściem chłodu ciemnieje. Wówczas zdecydowanie wyróżniają się jaśniejsze kończyny i…zad. Łosie są znakomitymi nurkami. W celu zdobycia pożywienia zanurzą się nawet na głębokość przekraczającą 5 m. 

 

Sezon godowy rozpoczyna się w okolicy września. Tzw. bukowisko odbywa się w tym samym okresie co rykowisko jeleni. Jest jednak zdecydowanie cichsze. Stąd też nazwa nawiązująca do buczenia. Leśnicy mówią, że słychać jedynie stęki. Trwają one tak długo, aż dwóch samców stoczy walkę o względy klempy. Czasem dochodzi do walkoweru. Wówczas samiec pokazuje rywalowi swoją szyję na znak uległości. W okresie rui samce myślą tylko o jednym, zapominając o jedzeniu. Dlatego też czas amorów oznacza dużą utratę wagi. Szybko jednak dochodzi do siebie. Po zapłodnieniu wraca do samotniczego trybu życia więc z łatwością może odbudować masę.

 

Młode łosie już po kilku dniach od urodzenia podążają za matką. Dorosłości jednak dożyje co drugi z nich. Matka otacza ich opiekę przez rok, później muszą sobie radzić same. Wędrówki nieraz kończą się tragicznie. Nieraz słyszymy o wypadkach samochodowych z udziałem łosi. Na drodze musimy być ŁOŚstrożni. Wiele z nich w poszukiwaniu lepszych terenów zapuszcza się nawet do wielkich miast. 

Partnerzy portalu:

Stary Rynek przyciąga wszystkich

Stary Rynek przyciąga wszystkich

Najczęstszym punktem wypadowym Łomżynian jest Stary Rynek. Owy prostokątny plac znajduje się w śródmieściu, a jego główny budynek to zlokalizowany we wschodniej części ratusz. Powstał on w XIX w. według projektu Aleksandra Graffe. Podczas późniejszej przebudowy dobudowano do ratusza oficyny, przez co stworzono wewnętrzny dziedziniec.

 

Wokół rynku możemy podziwiać odbudowane kamienice naśladujące styl barokowy. Zastąpiły one zniszczone w czasie drugiej wojny światowej klasycystyczne obiekty. Dzięki staraniom mieszkańców powstał deptak na ulicy Farnej. Wyłożono go bazaltową kostką, wkomponowano stylowe lampy i ławki. Ciekawa szczególnie jest rzeźba słynnej aktorki Hanki Bielickiej, której pomnik-ławka, zachęca do fotografowania.

Partnerzy portalu:

Dziewczyna zakochała się w wężu

Dziewczyna zakochała się w wężu

Nad jeziorem Szurpiły mieszkała przed laty córka strażnika leśnego o imieniu Jegla. Słynęła ze swej nieskazitelnej urody, lecz zalotników odprawiała z kwitkiem. Nadszedł jednak wielki dzień. Dziewczyna wybrała się nad brzeg aby zrobić pranie. Nagle z wody wyłonił się on, król wody Żaltis, który potrafił przybrać postać złotego węża. Jego królestwo znajdowało się na dnie jeziora. Oboje nie mogli bez siebie żyć. Posiadając cudowną moc, Żaltis sprawił, iż ukochana mogła swobodnie żyć w wodzie.

 

Po latach pobytu w wodnym królestwie, Jegla zatęskniła za rodziną. W dawnej chacie odnalazła jedynie swych braci, którzy nie potrafili zająć się gospodarstwem. Za wszelką cenę usiłowali powstrzymać siostrę przed ponownym odejściem. Przywołali podstępem jej męża. Uznali, że jedynym wyjściem będzie jego zabójstwo. Tak też uczynili. Na brzegu nie mieli litości dla króla. Bóg nad bogami,  Perunas ożywił wkrótce Żaltisa, choć był on już niewidzialny. Srogo ukarał braci za ich bestialstwo. Przemienił ich w kamienie, które stoją nad jeziorem do dzisiaj. Dziewczynę, która bardzo cierpiała, zdecydował zmienić w świerk. Tym samym nie mogła już ronić łez z rozpaczy.

 

Partnerzy portalu: