Dziś, 6 czerwca, mijają dwa lata od śmierci sierż. Mateusza Sitka, żołnierza 1 Warszawskiej Brygady Pancernej.
W rocznicę przy tablicy pamiątkowej na barierze technicznej zapalono znicze i złożono kwiaty. To miejsce, w którym żołnierz został śmiertelnie ugodzony nożem podczas służby na granicy polsko-białoruskiej.
W upamiętnieniu uczestniczyli przedstawiciele Placówki Straży Granicznej w Dubiczach Cerkiewnych i żołnierze Zgrupowania Zadaniowego Podlasie. Znicze zapalono także przy replice tablicy w komendzie Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w Białymstoku.
Sierż. Mateusz Sitek został zaatakowany 28 maja 2024 roku podczas próby siłowego przekroczenia granicy przez grupę migrantów. Zmarł 6 czerwca 2024 roku.
5 czerwca 1991 roku Białystok przeżył jeden z najważniejszych dni w swojej najnowszej historii. Tego dnia do stolicy Podlasia przybył Jan Paweł II, odbywający swoją czwartą pielgrzymkę do Polski. Dziś, dokładnie 35 lat później, warto wrócić pamięcią do wydarzenia, które zgromadziło setki tysięcy wiernych i pozostawiło trwały ślad w dziejach miasta, regionu oraz Kościoła białostockiego.
Wizyta Papieża Polaka w Białymstoku była czymś więcej niż tylko wielkim religijnym zgromadzeniem. Była spotkaniem z człowiekiem, który dla wielu Polaków stanowił moralny punkt odniesienia w czasie wielkich przemian. Polska dopiero uczyła się życia w nowej rzeczywistości po upadku komunizmu, a słowa Jana Pawła II o Dekalogu, sumieniu, wolności i odpowiedzialności brzmiały wtedy wyjątkowo mocno.
Centralnym punktem pielgrzymki była Msza święta odprawiona na lotnisku Krywlany. To tam zgromadziły się tłumy wiernych z Białegostoku, Podlasia i całej północno-wschodniej Polski. Dla wielu uczestników był to dzień, którego nie da się zapomnieć: wspólna modlitwa, oczekiwanie, wzruszenie i poczucie uczestniczenia w wydarzeniu historycznym.
Podczas tej Mszy świętej Jan Paweł II dokonał beatyfikacji Bolesławy Marii Lament, założycielki Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Jej życie i działalność były szczególnie związane z ideą jedności chrześcijan, co w wielokulturowym i wielowyznaniowym Białymstoku miało znaczenie wyjątkowe.
Ważnym elementem papieskiej wizyty było także spotkanie ekumeniczne w cerkwi św. Mikołaja. W mieście, w którym od pokoleń współistnieją różne tradycje, języki, religie i kultury, gest ten miał ogromną symboliczną siłę. Jan Paweł II przypominał, że jedność nie oznacza zatarcia różnic, lecz szacunek, dialog i wspólne szukanie dobra.
Po 35 latach warto zapytać, co zostało z tamtego dnia. Czy pamiętamy jeszcze atmosferę spotkania na Krywlanach? Czy słowa Papieża o sumieniu, Dekalogu i odpowiedzialności za Ojczyznę nadal są obecne w naszym życiu publicznym i prywatnym? Czy potrafimy wracać do nich nie tylko przy okazji rocznic, ale również wtedy, gdy podejmujemy codzienne decyzje?
Dla starszych mieszkańców Białegostoku tamten dzień jest osobistym wspomnieniem. Pielgrzymka Jana Pawła II do Białegostoku była bowiem nie tylko wydarzeniem religijnym, ale także ważnym momentem w budowaniu tożsamości regionu.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał dla Suwałk ostrzeżenie meteorologiczne drugiego stopnia dotyczące burz.
Komunikat opublikowano 5 czerwca. Mieszkańcy powinni zachować ostrożność, zabezpieczyć przedmioty na balkonach i posesjach oraz unikać przebywania na otwartej przestrzeni podczas burzy.
Ostrzeżenie drugiego stopnia oznacza możliwość wystąpienia zjawisk, które mogą powodować utrudnienia, straty materialne oraz zagrożenie dla zdrowia.
Sprawa podpisów pod petycją przeciw planowanej fermie drobiu w gminie Sidra została zgłoszona do prokuratury.
Inwestycja ma powstać we wsi Ogrodniki i zakłada chów brojlerów wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Część mieszkańców sprzeciwia się budowie. Pod petycją złożoną do Urzędu Gminy w Sidrze miało znaleźć się 331 podpisów.
Inwestor podważa autentyczność części podpisów i przekazał sprawę organom ścigania. Według jego stanowiska część osób figurujących na listach miała nie wiedzieć o umieszczeniu tam swoich danych albo kwestionować złożenie podpisu.
Ostateczna ocena należy teraz do właściwych organów.
Aktor i producent filmowy Paweł Deląg odwiedził Muzeum Przyrody – Dwór Lutosławskich w Drozdowie, szukając w regionie materiałów do planowanego filmu z wątkiem łomżyńskiej chorągwi husarskiej spod Wiednia.
W bitwie pod Wiedniem w 1683 roku jedną z chorągwi husarskich była chorągiew łomżyńska, dowodzona przez Zbigniewa Zbierzchowskiego. Podczas wizyty aktorowi towarzyszyli lokalni pasjonaci husarii z Białegostoku i Łomży.
Projekt jest na etapie poszukiwania zaplecza i źródeł finansowania. Temat odwołuje się do mniej znanego wątku lokalnej historii związanego z udziałem ziemi łomżyńskiej w wydarzeniach 1683 roku.
W sobotę, 6 czerwca, Dziedziniec Pałacu Branickich w Białymstoku zamieni się w miejsce, w którym spotkają się stare autobusy, klasyczne samochody, rodzinne wspomnienia i… robot, którego dzieci mogą znać lepiej niż wszystkie zabytkowe pojazdy razem wzięte. PKS Nova zaprasza na II Rodzinny Retro Piknik PKS. Start o godzinie 12:00, a wstęp na wszystkie atrakcje jest bezpłatny.
Dla dorosłych będzie to sentymentalna podróż do czasów, gdy autobus PKS był czymś więcej niż środkiem transportu. Był codziennością, przygodą, drogą do szkoły, pracy, rodziny, wakacji albo pierwszej samodzielnej wyprawy. Dla dzieci będzie to natomiast dzień pełen animacji, dmuchańców, mega klocków, malowania twarzy, konkursów, regionalnych smakołyków i spotkania z kimś naprawdę nietypowym.
Tym kimś będzie Edward Warchocki, czyli najsłynniejszy w Polsce humanoidalny roboinfluencer. Jeżeli nazwa nic Ci nie mówi, to bardzo możliwe, że Twoje dziecko i tak od razu uzna go za jedną z największych atrakcji pikniku. Charakterystyczny „Edek” pokazuje, że robotyka i sztuczna inteligencja nie muszą kojarzyć się z czymś odległym, zimnym i trudnym. Wręcz przeciwnie — mogą budzić ciekawość, uśmiech i świetnie oswajać najmłodszych z technologią, która coraz mocniej wchodzi do codziennego życia.
Rodzinny Piknik Retro PKS potrwa od 12:00 do 18:00. W programie znalazły się prezentacje zabytkowych autobusów i klasycznych samochodów, strefa retro, animacje i zabawy dla dzieci, dmuchańce, mega klocki, malowanie twarzy, konkurs wiedzy o PKS oraz województwie podlaskim, foodtrucki, regionalne smakołyki, strzelnica łucznicza oraz spotkanie z Edwardem Warchockim.
Nie zabraknie również tematów związanych z bezpieczeństwem. Swoje stoiska przygotują między innymi Wojskowe Centrum Rekrutacji w Białymstoku oraz Komenda Województwa Policji w Białymstoku. Dzięki temu piknik będzie nie tylko zabawą, ale też okazją do rozmów, pokazów i edukacji.
Wydarzenie łączy dwa światy: z jednej strony historię regionalnego transportu, z drugiej nowoczesność i technologie. PKS Nova podkreśla, że pielęgnuje pamięć o przeszłości, ale jednocześnie inwestuje w rozwój floty, innowacje oraz rozwiązania poprawiające komfort i bezpieczeństwo pasażerów.
Po części piknikowej wydarzenie przeniesie się do pałacowych ogrodów. O godzinie 20:30 rozpocznie się kino plenerowe, podczas którego wyświetlony zostanie kultowy film „Król Lew II”.
W Wilnie ma odbyć się spotkanie dotyczące planowanego poligonu w litewskim Kopciowie i jego wpływu na mieszkańców po polskiej stronie granicy.
W rozmowach mają uczestniczyć przedstawiciele rządów Polski i Litwy oraz samorządowcy. Tematem ma być oddziaływanie strefy strzelań na przygraniczne miejscowości w gminie Giby.
Mieszkańcy obawiają się o bezpieczeństwo oraz o przyszłość lokalnej turystyki. Wśród zgłaszanych postulatów pojawia się przesunięcie strefy ognia dalej od granicy albo rekompensaty dla mieszkańców i samorządu.
Nowe przepisy dotyczące budowli ochronnych oznaczają dodatkowe obowiązki dla samorządów przy planowaniu nowych obiektów użyteczności publicznej.
Po zgłoszeniu inwestycji wójt, burmistrz albo prezydent miasta ma określić parametry przyszłej budowli ochronnej, w tym jej pojemność i kategorię odporności. Decyzja ma być wydana w określonym terminie i odpowiednio uzasadniona.
Jeżeli samorząd nie rozstrzygnie sprawy, inwestor może zaprojektować obiekt o minimalnych parametrach. W praktyce oznacza to, że gminy będą musiały szybciej analizować potrzeby mieszkańców i planować miejsca ochrony w nowych inwestycjach.
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali 25-letniego obywatela Ukrainy podejrzanego o pomocnictwo przy organizowaniu nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej.
Do zatrzymania doszło 28 maja w województwie mazowieckim. Według ustaleń służb mężczyzna miał pomagać innym osobom w nielegalnym przekroczeniu granicy. Podczas przeszukania pojazdu i mieszkania funkcjonariusze zabezpieczyli materiał dowodowy oraz niewielkie ilości marihuany.
Podejrzany usłyszał zarzuty, do których się przyznał. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Sprawa jest rozwojowa.
Od 3 czerwca wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące bezpieczeństwa dzieci i młodzieży na drogach.
Osoby, które nie ukończyły 16 lat, będą musiały używać kasku podczas jazdy rowerem, hulajnogą elektryczną oraz urządzeniami transportu osobistego. Obowiązek ma ograniczyć ryzyko poważnych urazów głowy.
PKS Nova i Podlaska Policja prowadzą kampanię informacyjną. Specjalne grafiki pojawiły się na wybranych autobusach, a w autobusach szkolnych umieszczono plakaty edukacyjne dla dzieci.
Dzielnicowa z Narewki, będąc w czasie wolnym od służby, zatrzymała nietrzeźwego kierowcę w Hajnówce.
Policjantka zauważyła volkswagena, który na ulicy Lipowej jechał całą szerokością jezdni i zjeżdżał na przeciwległy pas. Gdy auto zatrzymało się na sklepowym parkingu, funkcjonariuszka podeszła do samochodu i zabrała kierowcy kluczyki, uniemożliwiając dalszą jazdę.
Badanie wykazało, że 45-latek miał ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna miał też cofnięte uprawnienia do kierowania, a pojazd nie posiadał aktualnych badań technicznych.
Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi do 3 lat więzienia. Kierowanie pomimo cofniętych uprawnień jest zagrożone karą do 2 lat pozbawienia wolności.
Archidiecezja białostocka ma nowego kapłana i dwóch nowych diakonów.
Święcenia prezbiteratu w archikatedrze białostockiej przyjął ks. Michał Wiszowaty, absolwent Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku. Udzielił ich metropolita białostocki abp Józef Guzdek.
Dzień wcześniej bp Henryk Ciereszko udzielił święceń diakonatu alumnom piątego roku seminarium. Diakonami zostali Kacper Galimski z parafii NMP Matki Kościoła w Białymstoku oraz Krystian Puzanowski z parafii Wniebowzięcia NMP w Sokółce.
Prokuratura Regionalna w Białymstoku skierowała do Sądu Okręgowego akt oskarżenia przeciwko dziewięciu osobom podejrzanym w sprawie wyłudzeń podatku VAT.
Według śledczych sprawa dotyczy obrotu biżuterią srebrną oraz granulatem srebra i mechanizmu tzw. karuzeli podatkowej. Postępowanie obejmowało okres od stycznia 2012 roku do sierpnia 2020 roku.
Oskarżeni mieli posługiwać się nierzetelną dokumentacją, fakturami zawierającymi nieprawdziwe dane oraz dokumentami potwierdzającymi fikcyjne transakcje. Zarzuty dotyczą m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przestępstw skarbowych. Grozi im do 10 lat więzienia.
W szpitalu w Mońkach powstanie 50 nowych miejsc dla pacjentów wymagających opieki długoterminowej.
Były budynek pediatrii jest przebudowywany na zakład opiekuńczo-leczniczy. Inwestycja ma kosztować około 18 mln zł, w większości z KPO, a pierwsi pacjenci mają trafić na oddział na przełomie września i października.
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali czterech mężczyzn przy granicy polsko-litewskiej.
Do zatrzymania doszło 29 maja przed południem w gminie Wiżajny. Według Straży Granicznej obywatele Somalii pieszo przekroczyli zieloną granicę i nie mieli dokumentów uprawniających do wjazdu oraz pobytu w Polsce. Po czynnościach mają zostać przekazani stronie litewskiej.
W Ministerstwie Infrastruktury rozmawiano o kolejowych inwestycjach ważnych dla Suwałk.
Prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz, radni miejscy Kamil Lauryn i Filip Olszewski oraz posłowie Jacek Niedźwiedzki i Krzysztof Truskolaski spotkali się z wiceministrem infrastruktury Piotrem Malepszakiem. Tematem była Rail Baltica, przebudowa infrastruktury kolejowej w mieście, przeniesienie stacji towarowej z centrum do Papierni oraz elektryfikacja odcinka Suwałki-Sokółka.
Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się proces trzech młodych mężczyzn oskarżonych o udział w przemycie papierosów z Białorusi przy użyciu balonów meteorologicznych.
Sprawa dotyczy łącznie 11,5 tys. paczek papierosów. Prokuratura chce dla dwóch oskarżonych kar więzienia bez zawieszenia, a wyrok ma zostać ogłoszony za niespełna dwa tygodnie.
Zdjęcie ilustracyjne
Tak mogłaby wyglądać Siemianówka po zmianie jej przeznaczenia.
Jedna z największych atrakcji turystycznych Narwiańskiego Parku Narodowego została zamknięta po zaledwie dwóch miesiącach działania. Chodzi o kładkę Waniewo-Śliwno, czyli popularną przeprawę przez dolinę Narwi, która od lat przyciąga turystów chcących zobaczyć jedną z najbardziej niezwykłych rzek w Polsce z bliska. Powód zamknięcia jest bardzo konkretny: stan wody w Narwi jest zbyt niski, by mogła bezpiecznie funkcjonować przeprawa wodna.To nie jest tylko drobna niedogodność dla turystów. To kolejny sygnał ostrzegawczy, że z Narwią dzieje się coś bardzo niepokojącego. Rzeka, która historycznie była wielokorytowa, rozlewiskowa, pełna odnóg, mokradeł i życia, coraz częściej staje się symbolem suszy, zaburzonego przepływu i problemów, których nie da się dłużej zamiatać pod dywan.
Kładka Waniewo-Śliwno działa dzięki połączeniu pomostów i przepraw pływających. Gdy wody jest za mało, cała ta atrakcja przestaje być bezpieczna i funkcjonalna. A skoro tak ważny punkt na turystycznej mapie regionu trzeba zamykać już po dwóch miesiącach, to trudno udawać, że mówimy wyłącznie o „chwilowo niskim stanie wody”. Tu chodzi o kondycję całej doliny Narwi.
15 czerwca ma odbyć się robocze spotkanie urzędników i przedstawicieli instytucji odpowiedzialnych za wodę i przyrodę. Przy jednym stole mają spotkać się między innymi przedstawiciele Wód Polskich oraz Narwiańskiego Parku Narodowego. Tematem ma być to, co dalej robić z Siemianówką i Narwią. I bardzo dobrze, że do takiego spotkania dojdzie, bo ten temat wymaga wreszcie poważnej rozmowy, a nie kolejnych półśrodków.
Problem polega na tym, że Siemianówka od dawna nie jest tylko zbiornikiem rekreacyjnym. To ogromna ingerencja w system Narwi. Woda, która powinna pracować w naturalnym rytmie rzeki, jest zatrzymywana, nagrzewa się, stoi, paruje, a potem trafia dalej w zupełnie innym stanie niż rzeka potrzebowałaby do prawidłowego funkcjonowania. Zbiornik, który miał być rozwiązaniem, coraz częściej wygląda jak część problemu.
fot. Narwiański Park Narodowy, Przeprawa przez kładkę szoruje po dnie. fot. Narwiański Park Narodowy.
Co uratuje Narew?
Dlatego warto wrócić do pomysłu, o którym pisaliśmy już wcześniej: zamiast kurczowo bronić Siemianówki w obecnym kształcie albo sprowadzać rozmowę wyłącznie do hasła „likwidować albo nie likwidować”, trzeba pomyśleć o trzeciej drodze. Siemianówkę można przekształcić w rozległy obszar mokradeł, rozlewisk, trzcinowisk, wysp, płycizn i fragmentów otwartej wody. Innymi słowy: w rezerwat przyrody, który zamiast szkodzić Narwi, zacząłby jej pomagać.
To nie jest fantazja oderwana od rzeczywistości. Płytkie zbiorniki wodne naturalnie przechodzą proces zarastania. Najpierw są otwartym akwenem, później pojawiają się płycizny, roślinność wodna, trzcinowiska i bagna. Siemianówka już dziś zdradza taki kierunek przemian. Zamiast więc walczyć z naturą, można wykorzystać ten proces świadomie i mądrze.
Mokradła są jednymi z najlepszych naturalnych filtrów wody. Roślinność bagienna oraz mikroorganizmy żyjące w osadach wychwytują związki azotu i fosforu, czyli substancje odpowiedzialne między innymi za zakwity glonów i sinic. Taki obszar działa jak ogromna gąbka: zatrzymuje wodę wtedy, gdy jest jej więcej, i oddaje ją powoli w czasie suszy. Dla Narwi mogłoby to oznaczać stabilniejszy przepływ, chłodniejszą wodę i lepsze warunki dla życia biologicznego.
Przekształcenie Siemianówki w kierunku mokradeł nie musi oznaczać zniszczenia turystyki. Wręcz przeciwnie. Może stworzyć coś znacznie cenniejszego niż obecny, problematyczny zbiornik z zakwitającą wodą. Wyobraźmy sobie obszar podobny charakterem do bagien biebrzańskich, ale z fragmentami jeziora, wieżami obserwacyjnymi, ścieżkami przyrodniczymi, kładkami, miejscami do obserwacji ptaków i edukacji ekologicznej. Takie miejsce mogłoby stać się jedną z najważniejszych atrakcji przyrodniczych w regionie.
Brud, zakwity i sinice
Dziś Siemianówka jest często kojarzona z brudem, zakwitami, sinicami i płytką, przegrzaną wodą. Mogłaby być kojarzona z czymś zupełnie innym: z odważną renaturyzacją, ratowaniem Narwi, odbudową mokradeł i nowoczesnym podejściem do ochrony przyrody. Podlaskie nie musi kopiować betonowych pomysłów z innych regionów. Może pokazać, że największą siłą tej ziemi jest przyroda.
Zamknięcie kładki Waniewo-Śliwno po dwóch miesiącach od poprzedniego zamknięcia powinno być potraktowane jak alarm. Bo jeżeli jedna z ikon Narwiańskiego Parku Narodowego przestaje działać z powodu zbyt niskiego stanu wody, to znaczy, że nie rozmawiamy już o teorii. Rozmawiamy o realnych konsekwencjach złej gospodarki wodnej, suszy i decyzji, które przez lata zmieniały naturalny rytm rzeki.
15 czerwca urzędnicy będą rozmawiać o przyszłości Siemianówki i Narwi. Oby nie skończyło się na kolejnych ogólnikach. Narew potrzebuje decyzji, które będą odważne, długofalowe i zgodne z tym, jak działa przyroda. A Siemianówka, zamiast dalej zagrażać rzece swoim istnieniem w obecnej formie, może stać się miejscem, które pomoże ją uratować.
To jest moment, w którym trzeba przestać pytać wyłącznie o to, jak utrzymać zbiornik. Trzeba zacząć pytać, jak ocalić Narew. Bo bez zdrowej Narwi nie będzie ani kładki Waniewo-Śliwno, ani unikalnej doliny, ani tej przyrodniczej magii, dla której ludzie przyjeżdżają do Narwiańskiego Parku Narodowego.
Tama na Siemianówce
Co musi się wydarzyć, by Siemianówka stała się rezerwatem?
Największą przeszkodą nie jest sama przyroda, lecz obecny status zbiornika. Siemianówka formalnie funkcjonuje jako element gospodarki wodnej, związany między innymi z potrzebami rolnictwa, retencji i zarządzania wodą. Dlatego nie wystarczy powiedzieć: „zróbmy tu rezerwat”. Najpierw państwo musiałoby zmienić sposób myślenia o tym miejscu. Zbiornik musiałby przestać być traktowany przede wszystkim jako urządzenie wodne służące określonym celom gospodarczym, a zacząć być traktowany jako obszar o strategicznym znaczeniu przyrodniczym dla Narwi. Potrzebna byłaby więc decyzja na poziomie krajowym, że celem nie jest już konserwowanie obecnego modelu, lecz zmiana funkcji zbiornika w kierunku mokradeł, rozlewisk i obszaru chronionego.
Choć na co dzień za gospodarkę wodną odpowiadają Wody Polskie, to tak duża zmiana nie byłaby zwykłą decyzją administracyjną jednego urzędu. W praktyce musiałaby za nią stać decyzja polityczna: rządu, właściwego ministerstwa oraz instytucji odpowiedzialnych za wodę i środowisko. To one musiałyby uznać, że interes publiczny polega dziś nie na utrzymywaniu Siemianówki jako problematycznego, płytkiego zbiornika, lecz na ochronie Narwi, odbudowie naturalnej retencji i przywracaniu mokradeł. Dopiero wtedy Wody Polskie mogłyby przygotowywać działania techniczne zgodne z nowym celem, a nie jedynie zarządzać zbiornikiem według starej logiki.
Kolejnym etapem byłaby dokumentacja przyrodnicza. Trzeba byłoby dokładnie opisać, które fragmenty Siemianówki i jej otoczenia powinny zostać objęte ochroną, jakie siedliska już tam istnieją, jakie gatunki ptaków, roślin i zwierząt korzystają z tego obszaru oraz jakie działania renaturyzacyjne byłyby potrzebne. Na tej podstawie regionalny dyrektor ochrony środowiska mógłby rozpocząć procedurę ustanowienia rezerwatu przyrody. Rezerwat powstaje bowiem nie przez hasło czy deklarację, ale przez akt prawa miejscowego, który określa jego nazwę, granice, cele ochrony, zakazy oraz zasady funkcjonowania.
W praktyce oznacza to więc kilka równoległych ruchów: zmianę krajowej polityki wobec Siemianówki, aktualizację dokumentów gospodarki wodnej, przygotowanie ekspertyz przyrodniczych, uzgodnienie działań między Wodami Polskimi, administracją rządową, samorządami i służbami ochrony przyrody, a następnie formalne ustanowienie rezerwatu. Dopiero po tym można byłoby bezpiecznie przejść do zmian faktycznych: likwidacji zbiornika w obecnym kształcie, wspierania naturalnego zarastania, tworzenia rozlewisk, odtwarzania trzcinowisk, wyznaczania stref dla ptaków, budowy kładek edukacyjnych i punktów obserwacyjnych.
Najważniejsze jest jednak to, by najpierw zapadła decyzja o zmianie celu. Bez niej Siemianówka pozostanie zbiornikiem, który formalnie trzeba utrzymywać, nawet jeśli przyrodniczo coraz wyraźniej widać, że lepszą przyszłością dla tego miejsca byłyby mokradła. Jeśli państwo naprawdę chce ratować Narew, musi uznać, że Siemianówka nie może być wiecznie traktowana jak techniczny magazyn wody. Powinna stać się obszarem odbudowy przyrody.
W Augustowie uruchomiono Lokalne Centrum Sterowania, które ma zwiększyć bezpieczeństwo podróży i przewozów na linii Sokółka – Suwałki.
Centrum przejmuje obsługę czterech stacji, a od 14 czerwca także mijanki Szczepki. Inwestycja PKP Polskich Linii Kolejowych kosztowała 82 mln zł i ma pozwolić na uruchamianie większej liczby pociągów.
Sąd uniewinnił żołnierza oskarżonego po strzałach oddanych przy granicy z Białorusią w okolicach Dubicz Cerkiewnych.
Sprawa dotyczy zdarzenia z marca 2024 roku. Według ustaleń sądu żołnierz oddał strzały ostrzegawcze podczas interwencji wobec grupy migrantów i nie ponosi odpowiedzialności karnej za przekroczenie uprawnień.
Mieszkańcy przygranicznych miejscowości w województwie podlaskim od dawna żyją z problemami, których nie widać z perspektywy dużych miast. Jednym z nich jest zasięg telefonii komórkowej. A dokładniej sytuacja, w której telefon, mimo że znajduje się po polskiej stronie granicy, automatycznie loguje się do sieci białoruskiego operatora.
To nie jest drobna niedogodność technologiczna. To sygnał, że po drugiej stronie granicy nadajnik potrafi być silniejszy niż infrastruktura działająca po naszej stronie. Dla mieszkańców oznacza to konkretne problemy: dodatkowe koszty, ryzyko przypadkowego roamingu, a przede wszystkim niepewność w sytuacjach nagłych.
Pierwszy problem jest finansowy. Telefon może samoczynnie przełączyć się na sieć zagraniczną, a użytkownik nie zawsze od razu to zauważy. Wystarczy rozmowa, transmisja danych, pobranie wiadomości, automatyczna synchronizacja aplikacji albo korzystanie z internetu, by pojawiło się ryzyko naliczenia opłat roamingowych. Dla kogoś, kto nie przekraczał granicy, lecz zwyczajnie przebywał w swojej miejscowości, taki rachunek jest czymś absurdalnym.
Drugi problem jest jednak znacznie poważniejszy. Chodzi o bezpieczeństwo. Jeżeli telefon znajduje się w białoruskiej sieci, pojawia się pytanie, czy w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia mieszkaniec będzie mógł skutecznie połączyć się z polskim numerem alarmowym 112. Dla osób mieszkających przy granicy to nie jest teoretyczna dyskusja. To pytanie o to, czy w chwili wypadku, pożaru, zasłabnięcia albo innego nagłego zdarzenia pomoc zostanie wezwana szybko i we właściwe miejsce.
W normalnym państwie obywatel nie powinien zastanawiać się, do jakiej sieci zalogował się jego telefon, zanim zadzwoni po karetkę, policję albo straż pożarną. Nie powinien sprawdzać, czy na ekranie widzi polskiego operatora, czy nazwę zagranicznej sieci. W sytuacji kryzysowej liczą się sekundy, a nie szukanie operatora w ustawieniach telefonu albo fizyczna zmiana lokalizacji, by go złapać.
Problem przygranicznego zasięgu pokazuje też szerszą sprawę. Miejscowości położone przy granicy nie mogą być traktowane jak techniczny margines kraju. To są normalne polskie wsie i miasteczka, w których ludzie mieszkają, pracują, prowadzą gospodarstwa, firmy, wychowują dzieci i opiekują się seniorami. Mają prawo do stabilnego sygnału polskich sieci komórkowych, tak samo jak mieszkańcy Białegostoku, Warszawy czy Gdańska.
Jeżeli po polskiej stronie granicy telefon częściej „łapie” sieć białoruską niż polską, to nie jest wina mieszkańca. To problem infrastrukturalny, który powinien zostać potraktowany poważnie przez operatorów, Urząd Komunikacji Elektronicznej, administrację rządową i samorządy. Potrzebne są pomiary zasięgu, wskazanie miejsc szczególnie problematycznych oraz konkretne działania wzmacniające polską infrastrukturę telekomunikacyjną.
Nie chodzi tu wyłącznie o wygodę rozmów telefonicznych czy komfort korzystania z internetu. Chodzi o bezpieczeństwo obywateli na terenie Polski. O to, by mieszkaniec przygranicznej miejscowości nie musiał płacić za przypadkowy roaming, choć nigdzie nie wyjechał. I o to, by w razie zagrożenia mógł bez wahania zadzwonić pod 112, mając pewność, że połączenie zostanie obsłużone przez polski system alarmowy.
Granica państwa nie powinna być miejscem, w którym kończy się odpowiedzialność operatorów i instytucji. Przeciwnie — właśnie tam ta odpowiedzialność powinna być szczególnie widoczna. Bo silny polski zasięg przy granicy to nie luksus. To element bezpieczeństwa.
Uniwersytet w Białymstoku poinformował o naborze do programu stypendiów wojskowych.
Program jest skierowany do osób planujących zawodową służbę wojskową po studiach. Na rok akademicki 2026/2027 przewidziano 100 miejsc, a wnioski można składać do 31 sierpnia.
Na trzech osiedlach Spółdzielni Mieszkaniowej Słoneczny Stok w Białymstoku pojawiły się nowe przenośne defibrylatory AED.
Urządzenia zamontowano przy biurze zarządu przy ul. Armii Krajowej, przy administracji przy ul. Witosa oraz przy ul. Magnoliowej na Zielonych Wzgórzach. Spółdzielnia podkreśla, że sprzęt ma poprawić bezpieczeństwo mieszkańców.
Białostocki szalet na Plantach znów wrócił do miejskiej debaty. Ten sam, który kilka lat temu stał się bohaterem ogólnopolskich żartów, memów i komentarzy o „toalecie za cenę mieszkania”. Teraz jednak cała ta historia nabiera innego znaczenia. Bo kiedy słyszymy, że publiczna toaleta kosztowała ponad 400 tysięcy złotych, łatwo wzruszyć ramionami i zapytać: „po co aż tyle?”. Przypomnijmy, że kiedy inni wyśmiewali cenę szaletu, pisaliśmy już – że musi tyle kosztować, ponieważ nie brakuje w mieście idiotów, którzy zaraz będą chcieli go zdewastować. Dlatego wszystko musi być w nim niemalże „pancerne”. I cóż… mieliśmy rację. Niedawno ktoś wyrwał ze ściany szaletu panel płatniczy, a naprawa ma kosztować 20–30 tysięcy złotych, odpowiedź sama ciśnie się na usta.
Właśnie dlatego.
Szalet przy bulwarach Kościałkowskiego stanął jesienią 2022 roku. Od początku budził emocje. Jedni mówili, że taka toaleta w centrum miasta, przy Plantach, zabytkach i popularnych trasach spacerowych, jest po prostu potrzebna. Inni wyliczali, że za podobne pieniądze można kupić mieszkanie. Później było jeszcze ciekawiej, bo obiekt przez długi czas nie mógł zostać otwarty, a pierwszy moduł ostatecznie zdemontowano, ponieważ nie spełniał wymogów prawa budowlanego. Temat idealny do kpin. Miasto, szalet, setki tysięcy złotych i brak możliwości skorzystania z toalety. Internet dostał paliwo, jakiego potrzebował.
Tylko że dzisiaj warto spojrzeć na tę sprawę z drugiej strony. Publiczna toaleta to nie jest łazienka w prywatnym mieszkaniu, z której korzystają domownicy i zaproszeni goście. To obiekt stojący w przestrzeni publicznej, dostępny dla tysięcy osób, także nocą, także w weekendy, także wtedy, gdy ktoś wraca z imprezy, nudzi się, chce coś sprawdzić „dla zabawy” albo po prostu jest zwyczajnym idiotą.
I niestety właśnie pod takich ludzi często trzeba projektować miejską infrastrukturę.
Bo w przestrzeni publicznej nie wystarczy, żeby coś było ładne, funkcjonalne i wygodne. To musi być odporne na kopanie, szarpanie, wyrywanie, zalewanie, podpalanie, bazgranie, rozkręcanie i wszystkie inne pomysły, które rodzą się w głowach wandali. Zwykła toaleta, taka jak w mieszkaniu, w takim miejscu nie przetrwałaby długo. Publiczny szalet musi być pancerny nie dlatego, że urzędnicy mają fantazję, tylko dlatego, że część użytkowników zachowuje się tak, jakby jedynym celem istnienia wspólnej przestrzeni było jej zniszczenie.
Według informacji miasta szalet na Plantach został wyłączony z użytkowania właśnie z powodu aktów wandalizmu. Zniszczony został przede wszystkim główny panel, umożliwiający płatności kartą. Mówiąc prościej: ktoś wyrwał go ze ściany. Sprawa została zgłoszona na policję, trwają czynności śledcze, a ponowne uruchomienie obiektu planowane jest do 30 czerwca, o ile nie pojawią się kolejne komplikacje. Szacowany koszt naprawy wynosi 20–30 tysięcy złotych.
I tu dochodzimy do sedna. Można oczywiście dalej śmiać się z „najdroższego szaletu w Białymstoku”. Można liczyć kafelki, moduły, przyłącza i porównywać wszystko do cen mieszkań. Ale każda taka inwestycja w przestrzeni publicznej musi uwzględniać coś, czego nie ma w prywatnym domu: ryzyko konfrontacji z idiotami. A głupota, jak widać, potrafi być bardzo droga.
Od otwarcia w lipcu 2023 roku z toalety miało skorzystać około 16 tysięcy osób. To pokazuje, że obiekt nie był fanaberią. Był potrzebny. Szczególnie w miejscu, gdzie spacerują mieszkańcy, gdzie pojawiają się turyści, gdzie odbywa się normalne życie miasta. Problem nie polega więc na tym, że w centrum Białegostoku postawiono publiczną toaletę. Problem polega na tym, że nawet tak prosta i potrzebna rzecz musi być zabezpieczana tak, jakby miała przetrwać najazd barbarzyńców.
Publiczne pieniądze nie znikają tylko przez nietrafione decyzje, procedury i przetargi. Znikają też wtedy, gdy ktoś niszczy wspólne mienie. Gdy wyrywa panel. Gdy dewastuje ławkę. Gdy rozbija przystanek. Gdy traktuje miasto jak cudzą własność, choć w rzeczywistości niszczy coś, za co płacimy wszyscy. Potem wszyscy płacimy drugi raz: za naprawy, monitoring, solidniejsze materiały, odporniejsze konstrukcje i kolejne zabezpieczenia.
Dlatego białostocki szalet z Plant jest czymś więcej niż tylko miejską ciekawostką. Jest smutnym symbolem tego, jak bardzo przestrzeń publiczna musi być projektowana nie pod normalnych użytkowników, ale pod idiotów. Pod ludzi, którzy nie potrafią skorzystać z toalety, ławki czy przystanku bez zostawienia po sobie śladu zniszczenia.
Więc kiedy następnym razem ktoś zapyta, dlaczego publiczny szalet kosztował tyle co mieszkanie, odpowiedź może być prosta: bo w mieszkaniu nie trzeba zakładać, że ktoś przyjdzie i wyrwie ze ściany panel płatniczy. W mieście, niestety, trzeba.
W Białymstoku rozpoczęło się pierwsze tegoroczne miodobranie w Miejskiej Pasiece na skwerze przy ul. Branickiego i Miłosza.
Od 2019 roku pasieka rozrosła się z pięciu do ośmiu uli, a w ubiegłym sezonie zebrano tam 211 kg miodu. Miasto podkreśla, że pasieka, łąki kwietne i miejsca dla dzikich zapylaczy są częścią działań na rzecz ochrony owadów.
Żywienie kliniczne było głównym tematem konferencji naukowej w Łomży z udziałem lekarzy z całej Polski.
Uczestnicy spotkania podkreślali, że odpowiednie odżywianie w czasie choroby może realnie wspierać terapię. W łomżyńskim szpitalu działa już poradnia leczenia żywieniowego, więc pacjenci mogą korzystać z takiej pomocy na miejscu.
W Białowieży dyskutowano o renaturyzacji jako odpowiedzi na kryzys wodny.
Rozmowa dotyczyła działań, które mają pomagać zatrzymywać wodę i odbudowywać naturalne warunki na terenach cennych przyrodniczo. To kolejny lokalny temat związany ze skutkami suszy i ochroną zasobów wodnych.
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku po raz pierwszy w regionie wszczepiono bezelektrodowy przedsionkowy stymulator serca. Zabieg wykonano 22 maja w Pracowni Elektrofizjologii Serca.
Nowe urządzenie trafia do serca przez żyłę udową i nie wymaga klasycznych elektrod. Lekarze podkreślają, że takie rozwiązanie może ograniczać ryzyko uszkodzeń i trudnych do leczenia infekcji.
Pierwszym pacjentem był 64-letni mieszkaniec regionu, u którego wcześniej trzeba było usuwać klasyczne stymulatory z powodu nawracających zakażeń. Po zabiegu szybko wrócił do aktywności.
W Czerwonym Borze odbyły się ogólnopolskie manewry poszukiwawczo-ratownicze Nadzieja 2026 zorganizowane z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka Zaginionego.
W ćwiczeniach uczestniczyli podlascy policjanci, funkcjonariusze Komendy Głównej Policji oraz mundurowi z garnizonów opolskiego i dolnośląskiego wspólnie z Grupą Ratowniczą Nadzieja i innymi służbami.
58-letnia mieszkanka Białegostoku przyjechała samochodem do Komisariatu Policji III, gdzie miała złożyć zeznania jako świadek. Policjantka wyczuła od niej alkohol, a badanie wykazało blisko 2 promile.
Kobieta straciła prawo jazdy, samochód odholowano na policyjny parking, a ona trafiła do izby wytrzeźwień. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi jej do 3 lat pozbawienia wolności.
Naukowcy z Politechniki Białostockiej opatentowali metodę wytwarzania pelletu z odpadów drzewnych i folii opakowaniowych. Według autorów rozwiązanie zwiększa kaloryczność paliwa i przy spalaniu mieści się w rygorystycznych normach emisji tlenku węgla i tlenków azotu.
Zespół podał, że pellet z dodatkiem 10 proc. plastiku może dawać około 10 proc. więcej energii, a docelowym odbiorcą takiego paliwa mogą być m.in. zakłady przemysłowe.
Podczas poniedziałkowej, 25 maja, sesji Rady Miasta Białystok radni zajmą się m.in. odmową zabudowy prywatnej działki na Bojarach, zmianą planu dla terenu przy wjeździe do szpitala klinicznego i porozumieniem z Wasilkowem w sprawie planu dla terenów w Nowodworcach.
W porządku obrad jest też przygotowanie planu dla obszaru, gdzie miałoby powstać pole golfowe pod Wasilkowem.
Na Rynku Kościuszki w Białymstoku odbyły się obchody 10-lecia 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Jubileusz połączono z przysięgą wojskową 60 nowych ochotników, którzy zakończyli szkolenie podstawowe i dołączyli do podlaskich terytorialsów.
Formacja przygotowuje się do przeformowania w Brygadę Obrony Pogranicza. Według urzędu brygada liczy dziś ponad 2500 żołnierzy.
W Augustowie padła rekordowa wygrana w Ekstra Pensji. Szczęśliwy kupon przyniósł główną nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych miesięcznie przez 20 lat.
Kupon został zagrany metodą chybił trafił w punkcie przy ul. Sucharskiego. Łączna wartość wygranej to 2 miliony 400 tysięcy złotych.
Fundacja Dr Clown szuka nowych wolontariuszy do oddziału w Suwałkach. Potrzebne są pełnoletnie osoby gotowe do długofalowego wsparcia małych pacjentów w szpitalach.
Zgłoszenia można wysyłać przez formularz na stronie fundacji.
Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali dwóch obywateli Ukrainy podejrzanych o organizowanie nielegalnego przekraczania granicy polsko-litewskiej.
Jeden z mężczyzn został zatrzymany w Paprotni w województwie mazowieckim, drugi w Warszawie. Obaj decyzją sądu trafili do aresztu. Straż Graniczna podała też, że od początku 2026 roku zatrzymano już 58 osób za organizowanie i pomocnictwo w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy.
Sokólscy policjanci zatrzymali 67-latka podejrzanego o zakłócenie miru domowego.
Mężczyzna przyszedł do znajomych na grilla, zaczął zachowywać się agresywnie i mimo próśb domowników nie chciał opuścić domu. Usłyszał zarzut, a za to przestępstwo grozi kara do roku pozbawienia wolności.
W Bielsku Podlaskim 47-latek stawił się na dozór policyjny, ale z komendy już nie wyszedł. Mundurowi zatrzymali go, bo był poszukiwany do odbycia kary za przestępstwa narkotykowe.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim Zamiejscowy Wydział Karny w Hajnówce mężczyzna ma do odbycia półtora roku pozbawienia wolności. Został zatrzymany i od razu trafił do aresztu.
Sąd Rejonowy w Białymstoku rozpoznał wniosek o dobrowolne poddanie się karze przez 29-latka oskarżonego o prowadzenie nielegalnej bimbrowni w gminie Mońki.
Według ustaleń służb na posesji było ponad 1,1 tys. litrów gotowego alkoholu i prawie 55 tys. litrów zacieru. Wyrok w tej sprawie ma zostać ogłoszony na początku czerwca.
Podlaska KAS przejęła prawie 16,5 kg wkładów tytoniowych i 12 podgrzewaczy do tytoniu bez polskich znaków akcyzy.
Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej zabezpieczyli nielegalny towar podczas kontroli sześciu przesyłek kurierskich w sortowni w woj. mazowieckim. Izba Administracji Skarbowej w Białymstoku poinformowała, że uszczuplenia podatku akcyzowego w tej sprawie sięgają niemal 25 tys. zł.
Blisko 477 tys. zł trafi do sześciu organizacji i samorządów z województwa podlaskiego w programie „Od zależności ku samodzielności” 2026.
Podlaski Urząd Wojewódzki poinformował, że środki wesprą osoby z zaburzeniami psychicznymi i ich rodziny. Wojewoda podlaski Jacek Brzozowski przekazał, że dofinansowanie otrzymały m.in. Miasto Białystok, gmina Zabłudów, Polski Komitet Pomocy Społecznej Zarząd Okręgowy w Łomży oraz organizacje społeczne z regionu.
W Supraślu wrócił temat przyszłości przychodni przy ul. Dolnej 21. Fundacja Pro-Życie im. doktora Edwarda Kobylca, która od 1 lipca ma dzierżawić budynek, deklaruje, że chce dalej prowadzić tam POZ i rozmawiać z obecnymi lekarkami.
Przed poniedziałkową sesją rady miejskiej mieszkańcy i radni ponownie pytali o dostęp do dotychczasowych lekarzy. Burmistrz Supraśla zaproponował też wynajem innego budynku dla obecnych lekarek, ale radni zdjęli ten punkt z porządku obrad.
W Suwałkach 11 projektów trafi na kartę do głosowania w ramach Suwalskiego Budżetu Obywatelskiego 2027.
Po formalnej weryfikacji odrzucono trzy zgłoszenia. Do podziału jest prawie 4 mln zł, a głosowanie rozpocznie się 8 czerwca i potrwa dwa tygodnie.
Zdjęcie ilustracyjne
Kontynuując przeglądanie strony, zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu. Ustawienia prywatnościOK
Polityka prywatności i cookies
POLITYKA PRYWATNOŚCI
Szanujemy prawo użytkowników do prywatności. Dbamy, ze szczególna troską, o ochronę ich danych osobowych oraz stosuje odpowiednie rozwiązania technologiczne zapobiegając ingerencji w prywatność użytkowników osób trzecich. Chcielibyśmy, by każdy Internauta korzystający z naszych usług i odwiedzający nasze strony czuł się w pełni bezpiecznie.
Dane osobowe po 25.05
25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych podawanych przez Ciebie w zaszyfrowanych plikach cookies.
Przetwarzamy dane użytkownika, za jego zgodą, m. in. w celu analitycznym. Dane te pomagają nam w określeniu upodobań użytkowników, a tym samym – doskonaleniu kierowanej do nich artykułów.
Cookies – jak działają
Cookies to pliki tekstowe, które serwer zapisuje na dysku urządzenia końcowego użytkownika, dzięki czemu będzie mógł go “rozpoznać” przy ponownym połączeniu.
Portal używa cookies do zapamiętania informacji o Internautach. Rozpoznajemy ich po to, by dowiedzieć się kim są, jakiej informacji potrzebują i szukają na naszych stronach. Wiedząc, które serwisy odwiedzają częściej niż pozostałe, możemy stać się dla Nich znacznie ciekawszym i bogatszym portalem niż dotychczas. To użytkownicy dają nam wiedzę o tym, w jakim kierunku rozwijać serwisy już istniejące, jakim wymaganiom musimy jeszcze sprostać, co uzupełnić, co stworzyć nowego, by odpowiedzieć na ich oczekiwania i potrzeby.
Pliki cookies są wykorzystywane także w celach statystycznych (tworzenie statystyk dla potrzeb wewnętrznych i w ramach współpracy z naszymi kontrahentami, w tym reklamodawcami); oraz związanych z prezentacją reklam w portalu – w szczególności aby uniknąć wielokrotnej prezentacji temu samemu odbiorcy tej samej reklamy oraz w celu prezentacji reklam w sposób uwzględniający zainteresowania odbiorców
Cookies są ustawiane przy “wejściu” i “wyjściu” z Portalu. W żaden sposób nie niszczą systemu w komputerze użytkownika ani nie wpływają na jego sposób działania, w szczególności nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych użytkowników ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach.
Należy podkreślić, że cookies nie służą identyfikacji konkretnych użytkowników, na ich podstawie nie ustala tożsamości użytkowników.
Zaufani partnerzy
Dane o Użytkownikach przetworzone w postaci profili marketingowych są udostępniane podmiotom trzecim, jednak żadne dane umożliwiające bezpośrednie zidentyfikowanie osób nie są przechowywane ani analizowane. W zakresie, w jakim Dane udostępniane są podmiotom trzecim, Użytkownik, który nie chce aby dane o ich odwiedzinach były przekazywane temu podmiotowi może w dowolnym momencie wyłączyć.
Lista zaufanych partnerów
1. Google Ireland Limited (usługa AdSense, usługa Analytics)
2. Facebook.com (komentarze pod artykułami)
Na naszej stronie używane są ciasteczka firmy Google Ireland Limited będącej naszym partnerem. Ciasteczka te służą przede wszystkim do analizy oglądalności stron internetowych w Polsce i oceny skuteczności działań reklamowych. Użytkownik może w każdym czasie zrezygnować z korzystania z tego rodzaju plików wybierając odpowiednie ustawienia w swojej przeglądarce.
Wyświetlanie reklam
Zasadą działania Portalu jest możliwość darmowego czytania artykułów dla użytkowników. Aby zapewnić sprawne działanie systemu musimy zapewnić odpowiedni poziom usług (serwery, administracja itp.) co niestety wiąże się ze sporym kosztem. Dlatego na portalu obecne są reklamy. Staramy się, aby profil reklam odpowiadał zainteresowaniom użytkowników, aby były one użyteczne i przyczyniały się do możliwości zdobycia dodatkowej wiedzy o interesujących produktach i usługach.
Cookies to pliki tekstowe, które serwer zapisuje na dysku urządzenia końcowego użytkownika, dzięki czemu będzie mógł go “rozpoznać” przy ponownym połączeniu.
Portal używa cookies do zapamiętania informacji o Internautach. Rozpoznajemy ich po to, by dowiedzieć się kim są, jakiej informacji potrzebują i szukają na naszych stronach. Wiedząc, które serwisy odwiedzają częściej niż pozostałe, możemy stać się dla Nich znacznie ciekawszym i bogatszym portalem niż dotychczas. To użytkownicy dają nam wiedzę o tym, w jakim kierunku rozwijać serwisy już istniejące, jakim wymaganiom musimy jeszcze sprostać, co uzupełnić, co stworzyć nowego, by odpowiedzieć na ich oczekiwania i potrzeby.
Pliki cookies są wykorzystywane także w celach statystycznych (tworzenie statystyk dla potrzeb wewnętrznych i w ramach współpracy z naszymi kontrahentami, w tym reklamodawcami); oraz związanych z prezentacją reklam w portalu – w szczególności aby uniknąć wielokrotnej prezentacji temu samemu odbiorcy tej samej reklamy oraz w celu prezentacji reklam w sposób uwzględniający zainteresowania odbiorców
Cookies są ustawiane przy “wejściu” i “wyjściu” z Portalu. W żaden sposób nie niszczą systemu w komputerze użytkownika ani nie wpływają na jego sposób działania, w szczególności nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych użytkowników ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach.
Należy podkreślić, że cookies nie służą identyfikacji konkretnych użytkowników, na ich podstawie nie ustala tożsamości użytkowników.