Featured Video Play Icon

Podlaskie kamperem. Co można zwiedzać? Niech te filmy będą podpowiedzią.

Youtubowy kanał NieDoZajechania w ostatnim czasie opublikował dużo filmów związanych z województwem Podlaskiem. To kopalnia wiedzy dla ludzi, którzy chcieliby zwiedzać nasz region samochodem czy kamperem. A takich nie brakuje. Turystyka w województwie kwitnie! A to dlatego, że Podlasie to jeden z tych regionów Polski, w których czas płynie wolniej, a krajobrazy potrafią zahipnotyzować nawet najbardziej zaprawionego w podróżach turystę. Wyruszając w trasę kamperem, zyskujemy pełną wolność – możemy zatrzymać się tam, gdzie akurat nas zauroczy widok, i spędzić noc w miejscach, w których cisza ma swoją własną melodię. Proponowana trasa pozwoli odkryć nie tylko przyrodę i architekturę, ale też klimat pogranicza kultur, w którym miesza się wpływ wschodu i zachodu.

Start od północy – Augustów i Studzieniczna

Podróż warto rozpocząć w Augustowie – miasteczku otoczonym jeziorami, które słynie z Kanału Augustowskiego i rejsów statkami. Tutaj można spędzić dzień na plażowaniu, spróbować lokalnych ryb, a wieczorem zaparkować kampera w pobliżu jeziora Necko czy Białego. Kilka kilometrów dalej, w Studzienicznej, czeka nas sanktuarium Matki Bożej, położone malowniczo na wyspie, do której prowadzi drewniany mostek. To miejsce ma w sobie coś wyjątkowego – z jednej strony jest spokojne i sprzyja refleksji, z drugiej oferuje piękne panoramy i możliwość krótkiego spaceru nad wodą.

Kraina Biebrzy – dla miłośników natury

Kierując się na zachód, wjedziemy do Biebrzańskiego Parku Narodowego – największego parku narodowego w Polsce, znanego z rozległych bagien i torfowisk. To raj dla ornitologów, ale nawet bez lornetki można zachwycić się tutejszymi krajobrazami. Drewniane kładki, wieże widokowe i możliwość nocowania na dziko w okolicy sprawiają, że kamperzyści czują się tu jak w domu. Poranne mgły nad Biebrzą to widok, który na długo zostaje w pamięci.

Kolejny etap to spotkanie z tatarską historią w Bohonikach i Kruszynianach. Małe, drewniane meczety i cmentarze przypominają o tym, że Podlasie od wieków jest mozaiką kultur. W Kruszynianach obowiązkowo trzeba spróbować tatarskich specjałów. Dalej na południowy wschód, tuż przy granicy, leży maleńka Jałówka z ruinami kościoła. A dalej Koterka, gdzie jest drewniana cerkiew. Tu czas naprawdę się zatrzymał. Nie ma tu tłumów, za to towarzyszy nam poczucie, że jest się na końcu świata.

Z Koterki warto udać się do Mielnika, miasteczka położonego nad Bugiem, gdzie można zwiedzić ruiny kościoła zamkowego, podziwiać krajobrazy doliny rzeki i odwiedzić punkt widokowy na Górze Zamkowej. Kilka kilometrów dalej znajduje się prawosławne sanktuarium na Grabarce – góra porośnięta tysiącami krzyży przyniesionych tu przez pielgrzymów. To miejsce przepełnione jest symboliką i spokojem, a zarazem robi ogromne wrażenie swoją prostotą.

W Drohiczynie, dawnej stolicy Podlasia, czas warto przeznaczyć na spacer po rynku, wizytę w muzeum kajakarstwa i rejs po Bugu. Miasteczko ma swój urok – ciche uliczki, zabytkowe kościoły i panoramę rzeki, którą można podziwiać z Górki Zamkowej. Wieczorem można tu znaleźć przyjemne miejsce postojowe nad samym Bugiem.

Kraina Otwartych Okiennic – wioski jak z pocztówki

Przed powrotem warto przejechać przez Krainę Otwartych Okiennic – region, w którym zachowały się pięknie zdobione drewniane domy, cerkwie i kapliczki. Trzy najbardziej znane wsie to Trześcianka, Soce i Puchły, ale jadąc kamperem można zbaczać z głównych dróg, by odkrywać mniej znane miejscowości. Kolorowe okiennice, rzeźbione ganki i bujne ogrody sprawiają, że każdy kadr nadaje się na pocztówkę.

Białowieża i Hajnówka – serce Puszczy

Podróż warto zakończyć w Białowieży, gdzie można wybrać się na piesze lub rowerowe szlaki po Puszczy Białowieskiej. Spotkanie z żubrem w rezerwacie pokazowym, spacer do dębu Jagiełły czy przejażdżka wąskotorową kolejką w Hajnówce to atrakcje, które docenią zarówno dorośli, jak i dzieci. Białowieża i Hajnówka to miejsca, które wciągają. Te pierwsze swoją ciszą i majestatem natury – idealne, by zakończyć podróż w spokojnym rytmie. To drugie, by skosztować cudownych wypieków.

Podlasie to połączenie swobody podróżowania z możliwością zanurzenia się w unikalnym klimacie regionu. To tu można w jeden dzień przejechać od tatarskiego meczetu przez prawosławną cerkiew, po katolicką katedrę, a po drodze podziwiać dziką przyrodę, która nie ustępuje tej znanej z parków narodowych Europy. Taka trasa nie wymaga pośpiechu – najlepiej dać się ponieść drodze, zatrzymywać tam, gdzie widok zachwyci, i pozwolić, by Podlasie samo opowiedziało swoją historię.

Partnerzy portalu:

Zalew w Wasilkowie to hit tego lata. Trzeba było powiększyć parking.

Zalew w Wasilkowie to hit tego lata. Trzeba było powiększyć parking.

Wystarczyły dwa miesiące od otwarcia zalewu w Wasilkowie po remoncie, by się przekonać jak bardzo takiego miejsca brakowało. W kontrze do bardzo kiepskich (i płatnych) Dojlid, białostoczanie  zaczęli przyjeżdżać masowo na odnowioną infrastrukturę tuż „za miedzę”. Nieoczekiwanie zrobiły się gigantyczne tłumy. A można było je nie tylko zobaczyć jadąc ul. Białostocką, ale też choćby ulicą Jurowiecką w Wasilkowie – gdy samochody były zaparkowane gęsto przy jednej z głównych dróg w miasteczku, utrudniając przy tym przejazd.

Dlatego wychodząc naprzeciw potrzebie osób zmotoryzowanych, które docierają nad zalew samochodami lub motocyklami, zorganizowana została dodatkowa, bezpłatna przestrzeń do pozostawiania pojazdów. Ponadto na wspomnianej ul. Jurowieckiej nie można się już zatrzymywać, dzięki czemu mieszkańcom nie będzie utrudniany ruch.

Warto przy tej okazji zastanowić się jak bardzo źle jest na białostockich Dojlidach, że aż tak wiele osób woli jechać do Wasilkowa nad zalew. Cóż, powiedzieć, że jakość białostockiego zalewu pozostawia wiele do życzenia, to nic nie powiedzieć. Kompletnie zarośnięty i zamulony przypomina ogromną sadzawkę, A wszelkie atrakcje wodne pozostawione na nim komicznie kontrastują. I co najśmieszniejsze – za to wszystko trzeba jeszcze płacić. Nic dziwnego, że mieszkańcy z całej okolicy wolą pluskać się w Supraśli.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Mieszkańcy nie chcą żwirowni w swojej okolicy. Burmistrzu Łuckiewicz – Sąd dał Ci drugą szansę.

Przez takie sprawy, dla ludzi przedsiębiorca to dalej „prywaciarz”. Mimo niekorzystnego wyroku Sądu Administracyjnego, inwestor – wbrew mieszkańcom chce budować żwirownię w Studziankach, w pobliżu ich domów. Burmistrz Wasilkowa – Adrian Łuckiewicz – dostał drugą szansę, by tym razem żadnej zgody na te uciążliwe przedsięwzięcie nie wydawać. Za pierwszym razem dał zielone światło, wbrew mieszkańcom, co Sąd Administracyjny właśnie uchylił i nakazał rozpatrzeć ponownie.

Rozchodzi się o 25-hekatarową żwirownię. To gigantyczny teren, gdzie krajobraz w zasadzie zostanie zniszczony. Możemy zobaczyć co „inwestorzy” zrobili z przepiękną Ziemią Sokólską, która dawniej przypominała czeskie Morawy, a obecnie wygląda jak jedno wielkie wykopalisko przez wszędobylskie żwirownie. Czy tego samego chcemy w Studziankach?

Warto je osadzić geograficznie dla lepszego zrozumienia. Miejscowość z trzech stron otula Puszcza Knyszyńska. To przepiękne górzyste tereny, które są atrakcyjnie nie tylko dla mieszkańców, ale również dla okolicznych turystów, którzy rowerami jeżdżą pomiędzy Supraślem a Wasilkowem przez Studzianki właśnie.

Tymczasem w Polskim Radiu Białystok możemy się dowiedzieć, że mimo protestów mieszkańców, inwestor nie zamierza rezygnować. My, jako społeczność jednak nie możemy zgodzić się, by byle osoba z pieniędzmi mogła wszystkim dookoła zmieniać okolicę i prowadząc tam uciążliwy biznes. Miejmy nadzieję, że burmistrz nie będzie wbrew mieszkańcom wydawał pozwolenia.

Partnerzy portalu:

Nowa droga na Bagnówce już otwarta. Doskonała trasa dla rowerzystów.

Nowa droga na Bagnówce już otwarta. Doskonała trasa dla rowerzystów.

Choć stała przez jakiś czas zamknięta, to można było tam spotkać rowerzystów i pieszych. Teraz dołączą też samochody. Mowa o nowym odcinku od 42. Pułku Piechoty do ul. Wołkowa. Inwestycja to dwa ronda, drogi rowerowe i dla pieszych, przystanki autobusowe, parkingi. Jest także nowe oświetlenie, zieleń. Teren został uzbrojony w pełną infrastrukturę. A wszystko to dla lepszej komunikacji jednego z nowszych osiedli – Bagnówka.

Póki co ulica nazywa się 1KD-L. Będzie teraz jedną z głównych dróg układu podstawowego osiedla. W planie zagospodarowania tworzy ona ciąg komunikacyjny od ul. 42 Pułku Piechoty do ul. Jutrzenki i dalej do granicy z gminą Wasilków. Uzbrojenie w pełną infrastrukturę techniczną tej ulicy pozwoli na udostępnienie terenów zarówno mieszkaniowych, jak i inwestycyjnych. Warto dodać, że to był pierwszy etap większej inwestycji. Na wspomnianych rondach póki co można jechać tylko prosto. Wybudowany odcinek ulicy zapewnia połączenie z ul. Krzysztofa Pendereckiego, ul. Józefa Karola Puchalskiego, a także umożliwi dojazd m. in. z ul. Afrodyty, ul. Ewy oraz ul. Artemidy.

Są też plany na kolejne lata. To oczywiście kontynuacja rozbudowy układu komunikacyjnego na osiedlu. Przed nami została jeszcze sprawa, która zawsze rozgrzewa radnych do czerwoności – czyli nadanie 1KD-L jakiegoś patrona.

Partnerzy portalu:

Białystok ma nową atrakcję. To tężnia w Parku Planty.
fot. Bialystok.pl

Białystok ma nową atrakcję. To tężnia w Parku Planty.

Nowoczesna, sucha tężnia solankowa w białostockim Parku Planty jest już dostępna dla mieszkańców. Równocześnie trwają również prace nad dwoma kolejnymi tężniami w innych częściach miasta. Powstają one w ramach Budżetu Obywatelskiego. Sucha tężnia solankowa to altanka o powierzchni ok. 50 mkw, gdzie rozprzestrzenia się aerozol solny. Powietrze w tężni jest pobierane z zewnątrz za pomocą kanału wentylacyjnego i poddane filtracji, osuszeniu oraz obróbce. Obiekt jest przystosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Osoby przebywające w tężni poddadzą się procesowi haloterapii (terapia suchą solą). To naturalny sposób leczenia chorób układu oddechowego i skóry. Podczas wdychania specjalnie przygotowanego solnego powietrza cząsteczki dostają się do dróg oddechowych w płucach, rozkładając i uwalniając jony ujemne. Jony ujemne stymulują wyściółkę dróg oddechowych, oczyszczając je ze śluzu i jednocześnie wzmacniając odpowiedź immunologiczną na patogeny. Słony aerozol reagując ze skórą, rozwiązuje różne schorzenia skóry. Haloterapia pomaga złagodzić objawy m.in. alergii, astmy, zapalenia oskrzeli, mukowiscydozy, zapalenia zatok, zapalenia skóry, trądziku czy egzemy.

Równocześnie trwają również prace nad dwoma kolejnymi tężniami w innych częściach miasta. Powstają one w ramach Budżetu Obywatelskiego. Przy ul. Szkolnej na Starosielcach powstaje obiekt o powierzchni ok. 50 m². Będzie tam nowa nawierzchnia, ławki, oświetlenie, stojak na rowery. Druga tężnia powstaje w Parku im. Jadwigi Dziekońskiej (przy spodkach). Tamtejsza będzie nieco większa, bo jej powierzchnia wyniesie aż 75 m². Oprócz samej tężni zostaną tam również wykonane ścieżki, oświetlenie oraz cała niezbędna infrastruktura.

Partnerzy portalu:

Kładka Waniewo–Śliwno to już historia. Fantastyczna atrakcja dobiegła końca?
Takie zdjęcie to już historia

Kładka Waniewo–Śliwno to już historia. Fantastyczna atrakcja dobiegła końca?

Przez lata była jedną z największych atrakcji Podlasia – drewniana kładka Waniewo–Śliwno wiodąca przez rozlewiska Narwi, gdzie można było poczuć prawdziwy „polski Amazon”. Spacer po drewnianych pomostach i przeprawa ruchomymi platformami stały się symbolem Narwiańskiego Parku Narodowego. Dziś jednak kładka to już przeszłość. Chociaż istnieje, to nie można z niej korzystać, bo poziom wody w rzece spadł tak bardzo, że nie ma już warunków do jej funkcjonowania.

Narwiański Park Narodowy powstał, by chronić unikalną rzekę o anastomozującym charakterze czyli rozlewającą się na wiele koryt, tworzącą wyspy, starorzecza i mokradła. Ten krajobraz od zawsze zależał od wiosennych roztopów i regularnych opadów. Dziś jednak klimat się zmienił. Zimy są coraz łagodniejsze, opady śniegu – symboliczne, a wiosenne wezbrania rzeki praktycznie zanikły. Do tego dochodzą długie okresy suszy, które sprawiają, że wody w Narwi jest dramatycznie mało.

Ponadto melioracje prowadzone w poprzednich dekadach, osuszanie bagien i regulacje rzek w dorzeczu sprawiły, że woda szybciej spływa, zamiast naturalnie rozlewać się i zatrzymywać na mokradłach. Narew stała się rzeką bardziej „techniczną” – węższą, płytszą, coraz mniej przypominającą dawną, dziką rzekę.

Ratunek dla Narwi wymaga działań na ogromną skalę. Żeby cokolwiek się zmieniło potrzebujemy odtwarzania bagien i torfowisk, które zatrzymują wodę jak gąbka. Ważne jest także przywracanie naturalnych rozlewisk, powstrzymywanie melioracji oraz mądre gospodarowanie wodą w rolnictwie. Bez tego każda kolejna sucha wiosna i upalne lato będą tylko pogłębiać kryzys.

Tylko z odbudową retencji jest jak z wycinką drzewa. Można posadzić nowe, ale nim ono porządnie wyrośnie minie kilkadziesiąt lat. Tak samo jest z retencją. Nawet jeśli zaczniemy działać dziś, efekty nie pojawią się od razu. Dlatego kładka Waniewo–Śliwno najprawdopodobniej pozostanie już tylko wspomnieniem – symbolem tego, jak szybko zmienia się nasza przyroda i jak kosztowne są skutki braku troski o zasoby wodne.

Oczywiście prędzej czy później pojawi się pomysł „dobudowania” kładki w miejscach, gdzie wcześniej funkcjonowały platformy do przeprawy. Ale umówmy się, nie będzie to już to samo. Ponadto nikt nie będzie przyjeżdżać na dawne rozlewiska, bo będzie to martwy przyrodniczo teren.

Historia kładki to nie tylko opowieść o jednej atrakcji turystycznej, ale ostrzeżenie dla całego Podlasia, a nawet całej Polski. Jeśli nie zaczniemy odbudowywać naturalnych systemów zatrzymywania wody, podobny los może spotkać inne rzeki i jeziora. Narew można jeszcze ratować, ale wymaga to decyzji politycznych i inwestycji w renaturyzację rzek. Jak wszyscy doskonale wiemy – nie nastąpi to. Wystarczy zobaczyć jakimi tematami politycy zajmują się od 1989 roku. Tak – to ciągle te same tematy.

Teoretycznie możliwe są okresy, gdy wody w Narwi będzie więcej – na przykład w wyniku wyjątkowo śnieżnej zimy lub serii deszczowych wiosen i chłodnych lat. Taki „naturalny powrót” do dawnych warunków wymagałby jednak całkowitej zmiany klimatu na chłodniejszy i bardziej wilgotny. Prognozy niestety są odwrotne – średnia temperatura w Polsce rośnie, a okresy suszy stają się coraz dłuższe. Bez działań człowieka raczej nie ma szans, by poziom wody w Narwi na stałe wrócił do dawnych wartości. Możliwe są krótkie epizody podniesionych stanów wody, ale będą one rzadkie i nietrwałe, niewystarczające, by kładka mogła regularnie działać jak dawniej. Dlatego kładka Waniewo–Śliwno to już historia.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nadciąga era cyfrowej turystyki? Zwykły spacer po Białymstoku dostępny dla całego świata.

Ostatnio na YouTube można zauważyć ciekawy trend, który podbija serca miłośników podróży i miejskiej codzienności. Coraz popularniejsze stają się tzw. „walking tours” – długie nagrania spacerów po miastach, zwykle w wysokiej jakości 4K, bez komentarza i zbędnego montażu. Kamera płynnie podąża ulicami, a widz ma wrażenie, jakby sam przechadzał się wśród przechodniów, słyszał dźwięki rozmów, warkot samochodów czy śpiew ptaków w parkach. To zupełnie inny sposób zwiedzania, który pozwala przenieść się w dowolne miejsce na świecie bez wychodzenia z domu.

Choć najbardziej znane kanały pokazują ulice Nowego Jorku, Tokio czy Paryża, trend ten dotarł również do Polski. Na YouTube pojawił się już godzinny spacer po Białymstoku, który prowadzi widza przez najważniejsze miejsca w centrum miasta od Kościoła św. Rocha, przez Al. Piłsudskiego, Zamenhofa, Rynek Kościuszki czy Suraską. Bez narratora, bez muzyki w tle – jedynie obraz i dźwięki miasta. Dzięki temu można poczuć jego atmosferę w naturalny, niewyreżyserowany sposób.

Takie nagrania pełnią kilka ról jednocześnie. Dla jednych są formą relaksu, czymś w rodzaju wizualnej medytacji – idealnym tłem do pracy, nauki czy odpoczynku. Dla innych to okazja do wirtualnej podróży i poznawania miejsc, do których trudno dotrzeć. Wreszcie, dla samych miast to doskonała wizytówka – pokazują się światu takimi, jakie są na co dzień, a nie tylko podczas festiwali czy w folderach reklamowych. Białystok w takim ujęciu zyskuje – jest ładny, spokojny, z kolorowymi muralami i klimatem do spacerowania.

To dobry moment, by wykorzystać ten trend także lokalnie. Podlaskie ma ogromny potencjał do takich nagrań – nie tylko Białystok, ale i Supraśl, Tykocin czy klimatyczne wsie regionu mogłyby stać się bohaterami wirtualnych spacerów. W erze cyfrowej turystyki takie filmy są znakomitą formą promocji – pokazują autentyczność miejsc, a jednocześnie zachęcają do odwiedzin w prawdziwym świecie. Spacer po Białymstoku trwa godzinę, ale potrafi sprawić, że chce się spakować plecak i przejść tę samą trasę już naprawdę.

Partnerzy portalu:

Nowa atrakcja w Białymstoku już się szykuje. Rewitalizacja zapuszczonego stawu.
fot, Facebook Rafała Rudnickiego, wiceprezydenta miasta Białegostoku

Nowa atrakcja w Białymstoku już się szykuje. Rewitalizacja zapuszczonego stawu.

Na mapie Białegostoku pojawi się wkrótce nowe, wyjątkowo zielone i przyjazne mieszkańcom miejsce. Dobiega końca rewitalizacja stawu na osiedlu Bema, w rejonie ulic Bema i Absolwentów. Przez ostatnie miesiące prowadzono tu intensywne prace, które obejmowały oczyszczenie i pogłębienie zbiornika wodnego, a także przygotowanie jego otoczenia tak, by stało się ono przestrzenią do odpoczynku i aktywnego spędzania czasu.

W ramach inwestycji powstały drewniane pomosty, które umożliwią bezpośredni kontakt z wodą oraz obserwowanie przyrody z bliska. Dookoła stawu wytyczono nowe ścieżki – zarówno betonowe, jak i piaskowe – które stworzą malownicze trasy spacerowe. Nie zabrakło też elementów małej architektury, takich jak wygodne ławki, na których będzie można przysiąść i podziwiać widoki, oraz urządzenia siłowni plenerowej, zachęcające do ruchu na świeżym powietrzu.

Nowe miejsce ma szansę stać się ulubionym punktem spotkań mieszkańców osiedla Bema i okolic. Dzięki połączeniu zieleni, wody i strefy rekreacyjnej będzie to przestrzeń zarówno do rodzinnych spacerów, jak i aktywnego wypoczynku. Już wkrótce każdy będzie mógł tu odpocząć, poobserwować ptaki czy po prostu cieszyć się urokami przyrody w samym sercu miasta.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kosicki i związkowcy bronią ruder jak świętości. PKS Nova w ogniu absurdu.

Zamiast malować rdzę, wietrzyć smród i likwidować brud, woli zbudować nowe. Przecież to oczywisty dowód szaleństwa! Mowa tu o prezesie PKS Nova, który rozpętał ostatnio dziką awanturę, bo śmiał swoim pracownikom zbudować nowoczesne i czyste miejsce pracy. Brakuje jeszcze zarzutu, że podmienił kawę w automacie na zbożową. To co zobaczycie na zdjęciach i filmie może być dla Was szokujące. A jeszcze związkowcy, ramie w ramię z politykami PiS walczą, by nie budować nowej bazy. Aż chciałoby się przodującemu w „walce” byłemu marszałkowi Arturowi Kosickiemu powiedzieć – człowieku obejrzyj w jakich warunkach ludzie tu pracują. Zobacz co im swoimi protestami fundujesz.

Co najbardziej żałosne, wygląda na to, że przez Kosickiego przemawia wyłącznie urażona duma. Jego formacja PiS zwyciężyła w wyborach do Sejmiku, ale nikt z nimi nie chciał tworzyć koalicji. Trudno bowiem logicznie argumentować po co były marszałek broni tej ruiny, wmawiając pracownikom PKS Nova i opinii publicznej, że jest to lepsze niż planowana, nowoczesna baza. Nie śmiejcie się – to nie są zwykłe bazy. To pomniki. To sanktuaria autobusowości. Związki zawodowe pod rękę z Kosickim już dawno powinny zgłosić je do rejestru zabytków, a najlepiej – wpisać na listę dziedzictwa UNESCO. Tam, między Wielkim Murem Chińskim, Puszczą Białowieską powinna znaleźć się rozpadające się budynki.

Ale o co cała awantura? Zbigniew Wojno czyli prezes PKS Nova niedawno ogłosił, że zamierza te „skarby” sprzedać (o ile ktoś to w ogóle będzie chciał kupić). Tymczasem zamiast nich planowany jest jeden samowystarczalny energetycznie i funkcjonalny punkt, skupiający w jednym miejscu bazę obsługującą cały teren południowy (czyli Łomżę, Zambrów i Wysokie Mazowieckie). Nowe warsztaty, stacja kontroli pojazdów, myjnia oraz kanały warsztatowo będą w założeniu nie tylko obsługiwać PKS Nova, ale też mają być udostępnione podmiotom zewnętrznym, co przełoży się na dodatkowe źródło dochodów.

Chyba, że pracownicy zostaną z tym co jest teraz, bo wspomniany Kosicki w wywiadzie dla Dzień Dobry Podlaskie przebąkiwał możliwość strajków.  Inaczej mówiąc związkowcy rozważają narażenie swojej firmy na gigantyczne straty tylko po to by zrobić dobrze dla PiS-u. Bo innej korzyści z tego nie będzie. Działacze zażądali głowy prezesa PKS Nova. Oprócz wspomnianej walki o rozpadające się bazy, dołożyli jeszcze kilka innych śmiesznych zarzutów.

Na przykład doprowadzenia do zapaści finansowej spółki. Wystarczy jednak prześledzić ostatnie 10 lat, by zobaczyć że w tym czasie pod rządami różnych prezesów spółka była cały czas na minusie na miliony złotych. A międzyczasie sprzedała swoje tereny przy ul. Fabrycznej, oddała 45 proc. terenów obecnego dworca w Białymstoku w zamian za wybudowanie nowoczesnego budynku i zaplecza. Czy wtedy związkowcy mieli coś przeciwko?

Każdy, kto prowadzi firmę doskonale wie, że sam wynik finansowy nie jest najważniejszy. Można być na minusie do momentu, gdy jest się w stanie pokrywać koszty na działalność bieżącą. Jeżeli nie brakuje na wypłaty, paliwo, części, raty kredytów czy rachunki to znaczy, że nic złego się nie dzieje. Bo firma nie tylko ma wydatki, ale też zarabia! Tymczasem nie tak dawno związkowcy wynegocjowali z obecnym prezesem podwyżki. Więc skoro martwią się o sytuację finansową spółki, może powinni się ich zrzec?

Związkowcy dawniej byli też przeciwko łączeniu PKS-ów Łomży, Zambrowa, Siemiatycz, Suwałk i Białegostoku w jedną spółkę. Dlaczego? Znów wygrała tutaj wiara, że kiedyś to było. A że autobusy się zużywają i trzeba kupować nowe? Gdzie tam lepiej było smrodzić starymi autosanami w nieskończoność i serwisować je w zapuszczonych bazach. I teraz po latach widać jak na dłoni kto ma racje. W Łomży, Wysokiem Mazowieckiem i Zambrowie stoją bazy, które kosztują krocie, ale związkowcy chcą je trzymać jak relikwie. Po co? Bo są. A że generują miesięczne straty rzędu 90 tysięcy złotych? To już ich nie interesuje. Aż łza się w oku kręci. Jakby PKS to nie była firma, ale muzeum PRL-u.

Mamy nadzieję, że nikt na poważnie związkowego betonu z politykami PiS pod rękę słuchać nie będzie. Bo z takimi doradcami, PKS wróciłby do swoich mrocznych czasów, gdy stare, zdezelowane pojazdy woziłyby powietrze, bo nikt nie chciałby tymi trupami jeździć. Najbardziej na robieniu tej polityki cierpią pasażerowie ze zwykłymi pracownikami PKS. Bo to oni zostaną z tą ruiną.

Partnerzy portalu:

Najlepsze trasy na długie spacery po Podlasiu

Najlepsze trasy na długie spacery po Podlasiu

Podlasie, ze swoją niespieszną aurą, szerokimi horyzontami i mozaiką krajobrazów, to idealna przestrzeń dla tych, którzy szukają długich, spokojnych spacerów z dala od zgiełku cywilizacji. Tutejsze ścieżki wiją się przez lasy pachnące żywicą, ciągną wzdłuż meandrujących rzek, mijają wiekowe cerkwie i drewniane chaty, których kolorowe zdobienia przypominają o wielokulturowych korzeniach regionu. Długi spacer po Podlasiu to nie tylko kontakt z przyrodą – to wędrówka przez czas, tradycję i przestrzeń, która niezmiennie zadziwia swoją autentycznością. Spośród wielu tras wybraliśmy te, które najlepiej oddają charakter tego niezwykłego regionu.

Na początek Kruszyniany

Meczet w Kruszynianach

Pierwszą z nich jest ścieżka, która powadzi przez Puszczę Knyszyńską, ale tak naprawdę jest spacerem przez historię. Szlak zaczyna się w tatarskiej wsi Kruszyniany, znanej z drewnianego meczetu i tatarskiego cmentarza (mizaru), i prowadzi przez pagórkowaty teren otoczony starymi sosnami i świerkami. Po drodze napotkamy także zalew. Trasa prowadzi przez Jaryłówkę, Bobrowniki, Chomontowce, Rudaki, Ozierany Wielkie i Ozierany Małe.

Powietrze jest tu rześkie, przesiąknięte zapachem igliwia, a cisza przerywana jedynie śpiewem ptaków. Trasa nie jest trudna, ale długa – idealna na powolny spacer z zatrzymywaniem się przy różnych ciekawych miejscach napotkanych po drodze Spacer kończy się tam, gdzie rozpoczął – w Kruszynianach, gdzie warto zakończyć dzień posłuchaniem lokalnego przewodnika o historii Tatarów, a także napiciem się herbaty spróbowaniem tatarskich przysmaków.

Narwiański Park Narodowy z dwóch stron

fot. Narwiański Park Narodowy

Chociaż wody w Narwi jest tyle co kot napłakał, to i tak warto jako drugie miejsce na spacer warto wybrać to, które zachwyca zarówno przyrodą, jak i spokojem. Mowa o trasie wzdłuż doliny Narwi – od miejscowości Waniewo do Śliwna. A w zasadzie to dwie trasy, bo słynna kładka łącząca dwie miejscowości po obu stronach rozlewiska (Waniewo i Śliwno) nie działa, z powodu wspomnianych niskich stanów wód.

Po jednej stronie mamy Kruszewo, Śliwno, Izbiszcze, Topilec, a po drugiej równie ciekawe Waniewo i Kurowo – z siedzibą Narwiańskiego Parku Narodowego. Pierwsza trasa to 12 km w jedną strnę, druga to 6 km. Idealne na dwa dni spacerów.

Przechodząc tędy, można poczuć się jak na wodnym safari – trzciny szumią, czaple przelatują nisko nad głową, a w oddali widać siedliska bobrów. To miejsce, gdzie woda i ląd przeplatają się nieustannie, a cały krajobraz żyje własnym rytmem. Idealne dla tych, którzy kochają przyrodę i chcą doświadczyć jej bliskości w niemal intymny sposób.

Wokół Wigier

fot. A. Tarasiuk

Trzeci szlak, który warto przejść, to pętla wokół jeziora Wigry. Znajduje się na terenie Wigierskiego Parku Narodowego, a trasa wiedzie przez zróżnicowany krajobraz – od lasów liściastych po wysokie pagórki z widokiem na taflę jeziora. Żeby obejść cały akwen należy się przygotować na dwa dni wyprawy, bo to łącznie około 50-60 km – w zależności ile chcemy zobaczyć, bo miejsc wartych zobaczenia tam nie brakuje.

Spacer zaczyna się zwykle przy klasztorze pokamedulskim w Wigrach, który sam w sobie jest miejscem wartym odwiedzenia, a potem prowadzi wzdłuż brzegu jeziora, gdzie co chwilę otwierają się nowe perspektywy – raz na trzcinowiska, innym razem na zatoczki, gdzie cumują łódki wędkarzy, a jeszcze innym razem kładki i gęsty las. To teren dla tych, którzy szukają zarówno przestrzeni, jak i kontaktu z historią oraz duchowością. Jego dopełnieniem niech będzie nocowanie w celach klasztoru.

Biebrza zaprasza

fot. P. Jakubczyk

Czwarta propozycja to długa wędrówka przez Biebrzański Park Narodowy, szczególnie zwiedzanie osobno Osowca-Twierdzy i chodzenia z Dolistowa Starego wzdłuż Biebrzy do Polkowa i z powrotem. Ta druga trasa w obie strony to 22 km.

Po drodze nie tylko będziecie mogli nacieszyć się widokiem jednej z ostatnich dzikich rzek Europy, ale też będziecie mogli przejść przez tereny, gdzie natura wciąż gra pierwsze skrzypce. Rozległe bagna, torfowiska, otwarte łąki i gęste olsy tworzą krajobraz niemal pierwotny. Po drodze można napotkać łosie, żurawie. Dla miłośników długich, nieco surowych wędrówek, to miejsce niemal mistyczne.

Bez Białowieży ani rusz!

Piąta i ostatnia trasa to zupełnie inna opowieść – to wędrówka przez Puszczę Białowieską, od Białowieży do rezerwatu ścisłego, gdzie potrzebny będzie przewodnik. Konieczne trzeba zobaczyć też rezerwat żubrów i szlak dębów królewskich. To będzie jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Wędrując wśród drzew mających kilkaset lat, można poczuć siłę i majestat przyrody, która trwa tu nieprzerwanie od wieków. Stare dęby, niektóre nazwane imionami dawnych władców Polski i Litwy, są niczym pomniki historii zaklęte w drewnie. To trasa, która skłania do refleksji i ciszy. Jej długość – w zależności od wariantu – pozwala na całodzienną wędrówkę, pełną przystanków, obserwacji i kontemplacji. Do tego jest jeszcze park pałacowy w Białowieży. Oj, jest gdzie chodzić.

Podlasie proponuje przestrzeń, w której można zwolnić, posłuchać własnych myśli i zanurzyć się w świecie, gdzie rytm wyznaczają ptaki, rzeki i drzewa. Długie spacery po tym regionie to nie tylko rekreacja – to sposób na spotkanie z czymś większym, spokojniejszym i bardziej prawdziwym.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Oto dlaczego Siemianówka zabija Narew. Nawet padający deszcz nie pomaga!


Wodowskazy IMGW w miejscowości Narew – pierwszym posterunku poniżej zapory zbiornika Siemianówka – pokazały, że lustro wody opadło do 32 cm, czyli poniżej połowy historycznej średnio-niskiej wody. Tak głębokiej niżówki nie da się już tłumaczyć chwilowym brakiem opadów, bo padało intensywnie cała noc i nic to nie dało. Pokazuje to tylko słabość konstrukcji, która miała Narwę przed suszą zabezpieczać – Zbiornika Siemianówka.

Siemianówka to zbiornik płytki i rozległy. Z powierzchniowej tafli paruje przeciętnie 350–400 mm wody rocznie. Przy trzydziestu kilometrach kwadratowych lustra Siemianówka traci zatem około 12 mln m³ na samym tylko parowaniu – dwadzieścia procent rocznego zapasu użytkowego. Im bardziej zbiornik wysycha, tym mniej ma do oddania w dół rzeki i tym szybciej ucieka pozostała część. Paradoksalnie więc obiekt, który miał „wstrzymywać” powodzie i wyrównywać przepływy w suszy, sam przyspiesza odwodnienie doliny.

Po spiętrzeniu Narwi zanikły długie, łagodne wiosenne wezbrania, a letnie niżówki stały się głębsze i częstsze; osłabły również kulminacje potrzebne do okresowego zalewania łąk Narwiańskiego Parku Narodowego. Obecnie Siemianówka jest jednym z głównych czynników niszczących wielokorytowe odcinki rzeki.

Do problemów hydrologicznych dochodzi jakość wody. Nad Siemianówką, latem regularnie zakwitają w niej sinice, które produkują toksyczne mikrocytyny. Badania wykazały, że te toksyny są wykrywalne nawet 130 km poniżej zapory, pogarszając parametry Narwi.

Współczesny bilans jest więc prosty: rezerwa wody maleje przez parowanie szybciej, niż mogłaby być wykorzystana w okresach suszy. Do tego zakwity sinic pogarszają jakość wody, a co za tym idzie całe środowisko naturalne. Zbiornik nie stanowi kluczowego źródła wody pitnej. Usunięcie zapory ziemnej oznaczałoby raczej koszt rozbiórki niż jakąś wartościową infrastrukturę.

Co w zamian? Powolne spuszczenie wody, odsłonięcie dawnego koryta i pozwolenie Narwi, by odzyskała naturalną dynamikę. W miejsce jednego dużego lustra powstałaby mozaika okresowych rozlewisk, które – tak jak dawniej – gromadziłyby wodę w torfowiskach i łęgach, naturalnie regulując rzekę. W obliczu coraz cieplejszych i suchszych lat Siemianówka działa jak olbrzymie sito, przez które woda ginie zamiast służyć dolinie. Otwarcie rzeki, odbudowa drobnej retencji w dopływach i przywrócenie naturalnych progów w korycie dadzą Narwi o wiele skuteczniejszą tarczę przed suszą niż siedem kilometrów ziemnej grobli. Im szybciej odetkniemy ten korek, tym więcej wody i życia zostawimy „polskiej Amazonce” – i tym pewniej będziemy patrzeć na lato bez strachu, że rzeka znów zniknie z wodowskazów.

Partnerzy portalu:

Kolejny rok ubywa mieszkańców Białegostoku. Musimy dotrwać do końca kadencji Truskolaskiego.

Kolejny rok ubywa mieszkańców Białegostoku. Musimy dotrwać do końca kadencji Truskolaskiego.

Kolejny rok z rzędu ubyło mieszkańców w Białymstoku. Najnowsze dane mówią, że w stolicy Podlaskiego żyje jest już 1300 osób mniej niż wcześniej. Smutne jest, że prezydent miasta Tadeusz Truskolaski zamiast cokolwiek z tym robić, woli wypierać swoją fatalną politykę. Na szczęście niewiele wskazuje, by fatalny włodarz rządził miastem w kolejnej kadencji, bo nadal w mocy jest ustawa o dwóch kadencjach w samorządzie, która w 2028 roku rozgoni na cztery wiary wszystkich tych, którzy niczym Aleksandr Łukaszenka trzymają swój stołek wójta, burmistrza, prezydenta od lat i już dawno bez kontaktu z rzeczywistością zarządzają lokalną ojczyzną.

Można argumentować, że jakby ktoś byłby zły, to ludzie by go nie wybierali. Prawda jest taka, że ludzie już zagłosowali – wyprowadzając się z Białegostoku do innych miast w Polsce lub za granicą. Poza tym ostatnie wybory samorządowe pokazały jak wysoki elektorat negatywny ma obecny prezydent miasta, który zaczynał jako bezpartyjny fachowiec.

Tymczasem jak czytamy w Radiu Białystok, Tadeusz Truskolaski wyjaśnia, że obecna liczba mieszkańców nie jest pełna, bo jest jeszcze kilkanaście tysięcy osób niezameldowanych – jak chociażby studenci. To prawda, tak samo można oszacować kolejne tyle z grupy na Facebooku, która dotyczy osób rosyjskojęzycznych żyjących w Białymstoku. Tylko warto przypomnieć, że te wszystkie osoby nie płacą w Białymstoku podatków.

Nie można powiedzieć, by też wydawały tu jakieś duże pieniądze na konsumpcję. Zarobki w mieście są fatalne, ceny ogromne. Wystarczy pojechać chociażby na Śląsk by zobaczyć jak stolica Podlaskiego skubie ze wszystkich pieniądze w handlu i usługach. Można też porównać zarobki z innymi regionami.

Gdyby Truskolaski to zrobił, to by zszedł na ziemię. Czy by coś się zmieniło? Raczej nie. Ten człowiek miał już swoje szanse, zmarnował je skupiając się wyłącznie na trzech sprawach – remontach dróg, betonowaniu wszystkich przestrzeni jakie tylko się da zabetonować oraz biernemu przyglądaniu się jak deweloperzy zniszczyli całkowicie dawną, piękną przestrzeń miasta.

Partnerzy portalu:

Siemianówka do natychmiastowej likwidacji! Pogrzeb Narwi już się zaczął.

Siemianówka do natychmiastowej likwidacji! Pogrzeb Narwi już się zaczął.

W Nowogrodzie wodowskaz na Narwi wskazuje zaledwie jeden centymetr. To nie błąd pomiarowy, lecz ponury symbol katastrofy hydrologicznej, która rozgrywa się na naszych oczach. Rzeka, która niegdyś płynęła szeroko i głęboko przez północno-wschodnią Polskę, dziś miejscami przypomina błotnistą strugę.

Mimo alarmów, problem nadal jest ignorowany przez decydentów. Siemianówką formalnie zarządzają Wody Polskie. Patoinstytucja, o której w zasadzie nie da się powiedzieć nic dobrego. Odkąd odebrano samorządom zarządzanie rzekami i zbiornikami wodnymi, a następnie przekazano to w ręce instytucji centralnej jest tylko gorzej. Tak jak za komuny – nic co centralne nie działało prawidłowo – tak samo i teraz.

Wody Polskie to instytucja niewydolna, scentralizowana i oderwana od realnych potrzeb lokalnych społeczności. Zamiast szybkich decyzji i reagowania na kryzysy, mamy do czynienia z biurokracją. To pokazuje, jak chybiona była reforma odbierająca samorządom kompetencje związane z wodami. To właśnie gminy i powiaty – znające lokalne uwarunkowania i potrzeby – powinny znów decydować o tym, jak zarządzać rzekami i zbiornikami.

I chociaż gmina Michałowo inwestuje w Siemianówkę i zachęca do plażowania w tej brudnej płytkiej kałuży, to kompetencje do jej likwidacji mają wspomniane Wody Polskie. Dlatego trzeba jak najmocniej naciskać na lokalnych parlamentarzystów, by zatrzymali pogrzeb Narwi, i by w trybie natychmiastowym spuszczono całą wodę z Siemianówki, a następnie rozpoczęto prace nad przywracaniem naturalnego koryta Narwi na całej jej długości.

Zalew Siemianówka powstał w latach 70. i 80. XX wieku. Czyli w PRL. W efekcie zatopiono kilka wsi, przesiedlono setki rodzin, zbudowano zaporę i stworzono orgomny zbiornik. Zalew zatrzymuje ogromne ilości wody, które wcześniej zasilały Narew na całej jej długości. W okresach suszy, gdy każda kropla wody jest na wagę złota, zbiornik pełni rolę hydrologicznego wampira – pobiera, ale nie oddaje.

Dolny bieg rzeki, pozbawiony regularnych zrzutów, wysycha. Giną ryby, zanika bioróżnorodność, ptaki tracą siedliska. Tymczasem Zalew Siemianówka sam staje się problemem: płytki, przegrzany, pełen sinic, coraz mniej przydatny zarówno dla przyrody, jak i dla człowieka. Nie pomogą doraźne działania. Nie wystarczy regulacja zrzutów, bo sam mechanizm zbiornika jest sprzeczny z naturalną dynamiką rzeki.

Próby ratowania Narwi przy jednoczesnym utrzymywaniu Zalewu to leczenie nowotworu plastrem. Jedynym realnym rozwiązaniem jest całkowite opróżnienie zbiornika, rozbiórka zapory i renaturyzacja górnego biegu Narwi. To proces trudny, kosztowny i czasochłonny – ale konieczny. Tylko przywracając rzece jej naturalny bieg i rytm, możemy zatrzymać postępującą degradację.

Współczesna polityka wodna nie może dłużej opierać się na logice lat 70. Czasy się zmieniły, klimat się zmienił, a nasze rzeki – jak Narew – nie są już zasobem do eksploatacji, lecz dobrem do ocalenia. Historia zalewu Siemianówka powinna stać się przestrogą: każde sztuczne spiętrzenie ma swoją cenę. I dziś właśnie tę cenę płacimy – wyschniętą Narwią. Jeśli chcemy znów zobaczyć rzekę, a nie koryto bez życia, czas działać. Innej drogi nie ma.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Na Podlasiu trwają srebrzyste noce. To spektakl nieba, który trudno zapomnieć.

Nocne niebo nad Podlasiem przypomina sen na granicy jawy i bajki. Jakby ktoś rozlał srebro po granatowym płótnie nocy, tworząc eteryczne wstęgi, które tańczą cicho nad polami, lasami i jeziorami. To nie zorza, nie chmury burzowe. To coś rzadszego, bardziej ulotnego. Srebrzyste obłoki – zjawisko, które wygląda, jakby światło księżyca malowało mgły na samym progu kosmosu.

W letnie noce, gdy dzień ustępuje powoli chłodniejszemu powiewowi, a zachód nie do końca znika za horyzontem, niebo zaczyna grać swój cichy koncert. To właśnie wtedy, przez kilka tygodni w czerwcu i lipcu, pojawiają się obłoki srebrzyste – najprawdopodobniej najwyższe chmury, jakie można zobaczyć z Ziemi. Unoszą się aż 85 kilometrów nad naszymi głowami – tam, gdzie atmosfera prawie się kończy, a kosmos zaczyna.

Ich powstanie to mała magia fizyki: powstają z drobinek lodu, które osiadają na mikrocząstkach – czasem pochodzących z kosmicznego pyłu. Gdy Słońce chowa się głęboko za horyzontem, jego światło nadal dosięga tych wysokich warstw atmosfery, podświetlając obłoki od spodu. Wtedy zaczynają świecić – nie jasno jak latarnia, ale chłodnym, lśniącym światłem, przypominającym mgłę przemienioną w światło księżyca.

To zjawisko najbardziej widoczne jest właśnie na północy Polski, a Podlasie to jeden z najlepszych punktów obserwacyjnych. Mało sztucznego światła, szerokie niebo, rozległe pola, jeziora i bagna – wszystko to sprawia, że nocą możesz poczuć się jak obserwator z innej planety.

Nie potrzebujesz teleskopu ani specjalistycznej wiedzy. Wystarczy Ci spokojny wieczór. Wybierz się nad jezioro – na przykład do Rajgrodu albo Augustowa. Usiądź na pomoście, weź koc, termos z herbatą i po prostu patrz. Najlepiej między godziną 22 a 1 w nocy – wtedy srebrzyste obłoki są najjaśniejsze i najbardziej widowiskowe.

Możesz też pojechać na polną drogę pod Supraślem albo usiąść na wieży widokowej w Narwiańskim Parku Narodowym – tam, gdzie nic nie zakłóca ciemności i gdzie niebo jest tak czyste, jakby czekało tylko na to, byś spojrzał lub spojrzała w górę. Obłoki srebrzyste widać także z balkonów w centrum Białegostoku, ale im więcej światła tym mniej gwiazd na niebie. A tylko połączenie obłoków z gwiazdami daje pełen, cudowny obraz.

Nie potrzebujesz aparatu – choć zdjęcia wychodzą magiczne – wystarczy chwila zachwytu, odrobina ciszy i gotowość, by znów poczuć się małym wobec wszechświata. Bo właśnie w takich momentach – kiedy srebro płynie po niebie – Podlasie pokazuje swoje najcichsze, a zarazem najbardziej kosmiczne oblicze.

Partnerzy portalu:

Kolejny cios w Podlaskie. Kontrole na granicy z Litwą to tragedia dla regionu.
Granica Polski i Litwy. fot Darek Sołtysiński / Wikipedia

Kolejny cios w Podlaskie. Kontrole na granicy z Litwą to tragedia dla regionu.

Od 7 lipca 2025 r. Polska czasowo przywraca kontrole graniczne zarówno na granicy z Niemcami, jak i z Litwą. Ten drugi przypadek będzie szczególnie bolesny dla województwa podlaskiego. Decyzję ogłosił premier Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Ministrów 1 lipca, podkreślając, że jest ona odpowiedzią na rosnącą presję migracyjną z Białorusi, Litwy i Łotwy. Kontrole mają zostać wprowadzone „z poszanowaniem interesów obywateli” i mają na celu „zminimalizowanie niekontrolowanych przepływów migrantów”. Tyle w teorii.

Służby – w tym Straż Graniczna, Wojska Obrony Terytorialnej i Policja – już prowadzą przygotowania logistyczne do uruchomienia punktów kontrolnych i mobilnych patroli. Kontrole będą wyrywkowe i dotyczyć będą zarówno przejść granicznych, jak i tzw. „zielonej granicy”.

Dla województwa podlaskiego, które latem liczy na gości z Litwy, to tragiczna informacja. Szczególnie, że Podlaskie miejsca turystyczne były zamknięte podczas pandemii, a potem gdy wybuchła wojna na Ukrainie, wielu turystów wystraszyło się odpoczynku w regionie przy granicy z zaangażowaną w konflikt Białorusią. Następny cios w Podlaskie nastąpił, gdy wybuchł kryzys migracyjny i znów ograniczono dostęp do turystyki ze względu na stan wyjątkowy i późniejszą budowę zapory.

Region od lat buduje swoją markę jako miejsce wypoczynku blisko natury, atrakcyjne dla zagranicznych turystów szukających spokoju, autentyczności i unikalnych krajobrazów. Litwini chętnie odwiedzają Augustów, Suwalszczyznę, Biebrzański Park Narodowy czy Puszczę Białowieską. Wprowadzenie kontroli może jednak znacząco ograniczyć ten ruch – już sama zapowiedź możliwych opóźnień czy dodatkowych formalności potrafi skutecznie zniechęcić turystów do podróży.

W sezonie letnim, kiedy każda rezerwacja ma znaczenie, nawet kilkuprocentowy spadek liczby gości może przełożyć się na konkretne straty finansowe. Branża turystyczna, w tym właściciele pensjonatów, restauratorzy czy organizatorzy spływów kajakowych, stoi przed realnym ryzykiem słabszego sezonu. Co więcej, powrót do kontroli może osłabić budowane przez lata poczucie swobody podróżowania, które było jednym z filarów popularności Podlasia wśród sąsiadów z północy.

Choć rząd zapewnia, że działania są tymczasowe i podyktowane bezpieczeństwem, ich konsekwencje mogą sięgnąć znacznie dalej, niż granica, na której staną posterunki. W regionie, który żyje z turystyki i współpracy transgranicznej, nawet chwilowe zamieszanie może mieć długofalowe skutki.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Największa gwiazda Podlasia ma dziś urodziny. 100 lat Panie Zenku!

Gdyby ktoś kiedyś powiedział, że chłopak z małej wsi na Podlasiu stanie się ikoną polskiej muzyki tanecznej, zapewne nie wszyscy by uwierzyli. A jednak – historia Zenka Martyniuka to gotowy scenariusz na film (który zresztą powstał), ale przede wszystkim to prawdziwa opowieść o pasji, determinacji i niezwykłej sile muzyki.

Z Podlasia na sceny całej Polski

Zenek Martyniuk urodził się 23 czerwca 1969 roku w Gredelach, w rodzinie, w której śpiew i muzyka były obecne od zawsze. Babcia Nina i wuj Mikołaj przekazali mu pierwsze muzyczne lekcje. Już jako dziecko występował na szkolnych akademiach, a z czasem – coraz śmielej – na lokalnych imprezach i weselach. Jeszcze przed ukończeniem liceum grał z różnymi zespołami i trenował piłkę nożną, ale to muzyka od początku była jego prawdziwą drogą.

W 1989 roku, wraz z Mariuszem Anikiejem, założył zespół Akcent. Nazwa okazała się prorocza – wkrótce Zenek postawił swój akcent na mapie polskiej sceny muzycznej, którego nikt nie mógł zignorować.

Hity, które nuci cała Polska

Z Akcentem wydał kilkanaście albumów i stworzył hity, które weszły do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej. „Moja gwiazda”, „Królowa nocy”, „Przekorny los”, „Pragnienie miłości” – i oczywiście „Przez twe oczy zielone”. Ten ostatni utwór stał się prawdziwym fenomenem. Ale Zenek to nie tylko muzyka. To także występy w programach telewizyjnych, udział w filmach, benefisy, koncerty na Sylwestra i podczas największych festiwali. W 2020 roku powstał film biograficzny „Zenek”. Jego bohater zagrał również samego siebie w produkcjach takich jak „Miszmasz, czyli Kogel-Mogel 3” czy „Lombard. Życie pod zastaw”.

Zenek prywatnie – skromny i wierny swoim wartościom

Choć występuje na największych scenach, Zenek wciąż pozostaje wierny sobie. Od 1989 roku jest mężem Danuty, z którą ma syna Daniela i dwie wnuczki. Mieszkał w Białymstoku, a dziś – w spokojnej Grabówce tuż za granicami stolicy Podlaskiego. Jest wierzący, rodzinny, ceni sobie tradycję i spokój. To także wierny kibic Jagiellonii Białystok – dla klubu stworzył nawet wersję swojego przeboju „Przez twe bramki strzelone”. W maju 2024 roku wystąpił przed historycznym meczem, po którym Jaga zdobyła mistrzostwo Polski. A to tylko potwierdza, że Zenek to nie tylko muzyk – to marka, emocja i człowiek-instytucja.

Król bez korony? Nie, z koroną – złotą i błyszczącą

Zenek Martyniuk nie potrzebuje skandali, by być na topie. Nie goni za nowinkami, bo sam jest klasyką gatunku. Przez lata odrzucał zaproszenia do „Tańca z gwiazdami” czy „Top Chefa” – zamiast tego skupiał się na tym, co kocha najbardziej: muzyce. Nie bez powodu nazywany jest „królem disco polo”. Bo Zenek nie tylko tworzy hity – on tworzy wspomnienia. Jest częścią naszych wesel, sylwestrów, wakacyjnych imprez i domówek. I wygląda na to, że zostanie z nami na długo. Bo jak śpiewa sam: „Życie to są chwile” – a z Zenkiem tych chwil po prostu chce się więcej.

Partnerzy portalu:

Św. Rocha będzie wkrótce deptakiem? A co z Lipową?

Św. Rocha będzie wkrótce deptakiem? A co z Lipową?

Chociaż władze Białegostoku, polskiego miasta, nie wiadomo dlaczego używają holenderskiego słowa, my napiszemy je po polsku. Nie żaden „woonerf”, a deptak powstanie przy ul. Św. Rocha. Tak czy inaczej po zmianach nadal będą mogły wjechać tam samochody. Trudno bowiem odciąć mnóstwo lokali usługowych od dojazdu. Na czym więc polegać będzie zmiana, skoro będzie i deptak ale i samochody?

W pierwotnych założeniach planowano realizację przestrzeni miejskiej z priorytetem dla pieszych i rowerzystów, gdzie ruch samochodowy jest ograniczony. Wiceprezydent Tomasz Klim spotkał się jednak z przedsiębiorcami i mieszkańcami, a następnie zapadła decyzja, że koncepcja ta zostanie zmodyfikowana, tak aby umożliwić zwiększenie dostępności miejsc parkingowych. Tak czy inaczej wszyscy chcą modernizacji ul. Św. Rocha. Nie ma co się dziwić, jest w fatalnym stanie.

Jako, że  obecnie Miasto Białystok nie posiada docelowej koncepcji rozwiązań układu drogowego, a jedynie wstępne założenia, które projektant powinien uwzględnić przy opracowaniu dokumentacji projektowej, to pozwolimy przypomnieć koncepcję, którą proponujemy od lat.

Zakłada ona utworzenie deptaka od Kilińskiego (połączonego z Plantami i Zwierzyńcem) po dworzec kolejowy. Jeżeli przyjrzymy się obecnemu stanowi to do takiej realizacji brakuje tylko wspomnianej przebudowy św. Rocha i zamknięcia ul. Lipowej dla ruchu kołowego, z możliwością wjazdu dla autobusów. Przypomnijmy, że miasto planowało budować alternatywną trasę od Sienkiewicza przez Częstochowską, Waryńskiego po wyjazd przy Abramowicza. Wiele lat temu utknęli w połowie drogi.

Co do św. Rocha to tu jest wiele problemów do rozwiązania. Przede wszystkim do ul. Sukiennej w zasadzie nie da się zamknąć ulicy, bo odcięłoby to drogę dla tysięcy osób. Natomiast od Krakowskiej do Sukiennej takich przeszkód nie ma. Warto też pamiętać, że zainteresowani chcą pozostawienia parkingów. Obecnie miejsc do pozostawienia samochodu jest tam mnóstwo.

Problem Sukiennej można by było rozwiązać przebijając się przez tereny obecnego Zespołu Szkół Metalowo – Drzewnych. Prawdopodobieństwo tego rozwiązania jest jednak bliskie zera. Tak samo jak budowa tunelu łączącego Bohaterów Monte Cassino z Sukienną (albo ogólnie zmianę św. Rocha w tunel). Ale jest jedno rozwiązanie, które jest realne.

Najlepszym sposobem byłoby utworzenie wielkiego parkingu pomiędzy Bohaterów Monte Cassino a Sukienną i zamknięcie ruchu od Sukiennej do Krakowskiej. Do tego wystarczyłaby wąska, jednokierunkowa droga z Sukiennej do Bohaterów Monte Cassino. Takie rozwiązanie ma same plusy pod warunkiem, że zamkniemy też Lipową. Bo tworzenie deptaka z dziurą po środku trochę mija się z celem.

Partnerzy portalu:

Sensacja! Fotopułapka złapała niedźwiedzia blisko Białegostoku!
fot. Nadleśnictwo Czarna Białostocka

Sensacja! Fotopułapka złapała niedźwiedzia blisko Białegostoku!

To nie żart! Dzisiejszej nocy fotopułapka Nadleśnictwa Czarna Białostocka sfotografowała niedźwiedzia! Lesnicy na miejscu sprawdzili jaka bya długość niedźwiedzia i wyliczyli, że był długi na 2 metry – bez wliczania łap. Jak to możliwe że znalazł się właśnie u nas?

Niedawno widziano tropy w Puszczy Augustowskiej, a tam pojawił się z terenu Litwy lub Białorusi. Co ciekawe, w Czarnej Białostockiej był już kiedyś widziany niedźwiedź, który nocą miał się kąpać w zbiorniku wodnym na terenie jednej z firm. Póki przyjechał patrol policji, zwierzęcia już nie było. Tym razem udało się udokumentować obecność zwierzęcia w Puszczy Knyszyńskiej.

Nasze lasy i prowadzona przez leśników gospodarka leśna sprzyja różnorodności co widać na załączonym zdjęciu. Warto pamiętać, że w Polsce niedźwiedzie są pod ochroną, zaś na Białorusi nie. I może to być jeden z powodów dla których przywędrował do nas od setek lat niespotykany tutaj zwierz.

Partnerzy portalu:

W Podlaskiem powstaną nowe rezerwaty przyrody

W Podlaskiem powstaną nowe rezerwaty przyrody

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku przygotowuje się do utworzenia serii nowych rezerwatów przyrody na terenie województwa podlaskiego. Łącznie planowanych jest 14 obszarów o łącznej powierzchni przekraczającej 1500 hektarów. Miejsca te zostały wytypowane już wcześniej przez specjalistów i wpisane listę szczególnie cennych przyrodniczo terenów.

Wśród lokalizacji znajdują się między innymi „Źródliska nad Szeszupą” w gminie Jeleniewo, „Czarna Rzeczka” na terenie Puszczy Knyszyńskiej oraz „Osada wydmowa” w gminie Rutki w powiecie zambrowskim. Największy z planowanych rezerwatów — „Kozi Rynek” w gminie Sztabin — ma objąć powierzchnię ponad 430 hektarów.

Choć docelowo projekt obejmuje około 30 lokalizacji, na obecnym etapie najbardziej zaawansowane działania prowadzone są w odniesieniu do połowy z nich. Część z nowych rezerwatów będzie zlokalizowana na terenach trudno dostępnych, jednak w zamyśle mają one być otwarte zarówno dla mieszkańców regionu, jak i dla odwiedzających turystów.

Dotychczas projekty zostały wstępnie omówione z Lasami Państwowymi. W najbliższym czasie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zamierza przeprowadzić szerokie konsultacje społeczne, aby umożliwić mieszkańcom i innym zainteresowanym osobom wyrażenie swojego zdania. Szczegółowe informacje na ten temat będą publikowane na stronie internetowej RDOŚ.

Partnerzy portalu:

Polscy Tatarzy świętują Święto Ofiarowania – Kurban Bajram

Polscy Tatarzy świętują Święto Ofiarowania – Kurban Bajram

W meczetach w Bohonikach, Kruszynianach i Białymstoku rozpoczęły się uroczystości związane z Kurban Bajram – jednym z dwóch najważniejszych świąt w islamie. Przez cztery dni polscy Tatarzy będą celebrować Święto Ofiarowania, pielęgnując tradycje, które przetrwały w Polsce od ponad 300 lat.

Polscy Tatarzy to unikatowa wspólnota, której historia sięga XVII wieku, kiedy to osiedlili się na terenach Wielkiego Księstwa Litewskiego. Choć od pokoleń są Polakami, to zachowali własną tożsamość kulturową i religijną. Największe skupiska tej społeczności znajdują się dziś w województwie podlaskim – zwłaszcza w Kruszynianach, Bohonikach i Białymstoku. Tam też znajdują się jedyne w Polsce drewniane, zabytkowe meczety oraz mizary – muzułmańskie cmentarze, które stanowią świadectwo ich wielowiekowej obecności.

Kurban Bajram, to święto przypominające historię proroka Abrahama, który według przekazu muzułmańskiego był gotów poświęcić życie swojego syna w posłuszeństwie wobec Boga. Współczesnym wyrazem tej ofiary jest rytualny ubój zwierzęcia – najczęściej owcy lub krowy – którego mięso dzielone jest na trzy części: dla rodziny, bliskich i potrzebujących. Rozdawanie mięsa to nie tylko gest solidarności, ale również jeden z filarów islamu – jałmużna.

Partnerzy portalu:

Będzie więcej połączeń kolejowych z Białegostoku do Wilna

Będzie więcej połączeń kolejowych z Białegostoku do Wilna

Od grudnia pociągi z Polski do Wilna przyspieszą, a liczba połączeń wzrośnie. Dzięki współpracy PKP Intercity i litewskiego LTG Link podróż z Warszawy do Wilna skróci się o godzinę i potrwa docelowo poniżej 7 godzin. Początkowo uruchomione zostaną trzy połączenia, a w przyszłości ich liczba wzrośnie do czterech dziennie, kursujących co 4 godziny.

Pasażerowie jadący do Wilna będą musieli tak jak do tej pory tylko raz przesiąść się na stacji Mockawa po stronie litewskiej, z pociągu normalnotorowego do szerokotorowego. Czas tej przesiadki wyniesie maksymalnie 20 minut.

Przewoźnicy zapewnią wysoki standard usług, w tym Wi-Fi, gniazdka elektryczne, klimatyzację oraz możliwość zakupu posiłków na pokładzie. Zakup biletów ma być możliwy w jednej transakcji przez strony internetowe lub aplikacje mobilne obu przewoźników, z możliwością rezerwacji miejsc.

W planach jest także wspólna obsługa przyszłej linii Rail Baltica, która połączy Polskę z Litwą, Łotwą i Estonią. Do końca 2025 roku PKP Intercity i LTG Link przygotują wspólny model obsługi tych połączeń oraz ustalą szczegóły dotyczące taboru kolejowego.

Partnerzy portalu:

Tykocin to fantastyczne miejsce do zwiedzania. Każda okazja jest dobra!

Tykocin to fantastyczne miejsce do zwiedzania. Każda okazja jest dobra!

Położony malowniczo nad Narwią, Tykocin to jedno z najstarszych i najpiękniejszych miasteczek Podlasia. Jego bogata historia, barokowa architektura i wielokulturowe dziedzictwo przyciągają turystów z całej Polski. Spacerując brukowanymi uliczkami, można poczuć ducha przeszłości i odkryć liczne zabytki, które czynią Tykocin wyjątkowym miejscem na mapie Polski. Dodatkowo można spacerować wzdłuż rzeki, a także po niej pływać!

Na pewno zwraca na siebie uwagę Zamek w Tykocinie, pierwotnie wzniesiony w XV wieku przez Jonasza Gasztołda, był ważnym punktem strategicznym Rzeczypospolitej. W XVI wieku został rozbudowany przez króla Zygmunta II Augusta, stając się królewską rezydencją i głównym arsenałem koronnym. Po śmierci króla jego ciało przez 14 miesięcy spoczywało w zamku, oczekując na wybór nowego władcy. Dzisiejszy zamek to imitacja poprzednika. Nie jest to zabytek, a prywatna inicjatywa.

Prawdziwym zabytkiem za to jest wzniesiona w 1642 roku Wielka Synagoga w Tykocinie to jedna z najstarszych i najlepiej zachowanych synagog w Polsce. Podczas II wojny światowej została zdewastowana przez nazistów, a po wojnie służyła jako magazyn. Dzięki pracom restauracyjnym w latach 70. XX wieku odzyskała swój dawny blask i obecnie mieści muzeum prezentujące historię żydowskiej społeczności Tykocina.

Dominującym elementem Placu Czarnieckiego jest Kościół Trójcy Przenajświętszej, wzniesiony w latach 1742–1750 z fundacji hetmana Jana Klemensa Branickiego. Świątynia zachwyca monumentalną fasadą, bogato zdobionym wnętrzem oraz rokokowymi organami z XVIII wieku. Jest to doskonały przykład barokowej architektury sakralnej na Podlasiu.

Centralnym punktem Tykocina jest Plac Czarnieckiego, otoczony niską, barokową zabudową. Na środku placu stoi pomnik hetmana Stefana Czarnieckiego, jeden z najstarszych świeckich pomników w Polsce, ufundowany w 1763 roku przez Jana Klemensa Branickiego.

Alumnat, zbudowany w latach 1633–1647, był miejscem schronienia dla weteranów wojennych. Obecnie w jego murach mieści się hotel i restauracja.

Warto też dodać, że w Tykocinie można spróbować wyjątkowych smaków w restauracjach, które nie idą „w masówkę”, tylko oferują bogate smakowo potrawy, związane z historią Podlasia i ludzi, którzy tu zamieszkiwali przez lata.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy Białystok ma coś do zaoferowania młodym?

Juwenalia to dobry czas, by poruszyć temat młodych mieszkańców Białegostoku. Według oficjalnej strony miasta, w stolicy Podlaskiego studiuje około 25 000 osób. Przypomnijmy, że w najlepszych czasach było 50 000 studentów. Można oczywiście winę zrzucać na demografię, ale prawda jest taka, że dzisiejszy młody człowiek ma wybór.

Dobrze skomunikowana Polska powoduje, że na Podlasie można przyjechać szybko z większości dużych miast. Po co więc siedzieć w Białymstoku, skoro taka Warszawa, Gdańsk, Wrocław czy Kraków mają do zaoferowania dużo więcej? Nie mówimy tutaj o pracy, bo przecież studenta to nie interesuje.

Mówimy tu chociażby o ofercie kulturalnej miasta i województwa podlaskiego, które swoje instytucje sytuuje również w Białymstoku. Koncerty? Są tylko dwa miejsca, gdzie odbywają się regularnie. Opera i klub Zmiana Klimatu. Zdobycie biletów to wyzwanie. Trzeba je zamawiać z ogromnym wyprzedzeniem. Zainteresowanie zawsze jest ogromne. Gdyby te koncerty były organizowane częściej, to można by było na nie wybierać się spontanicznie.

A warto dodać, że Białystok i Województwo Podlaskie dysponują wieloma instytucjami, które mogłyby je organizować… gdyby miały pieniądze. Białostocki Ośrodek Kultury, Podlaski Instytut Kultury, Książnica Podlaska, Białostocki Teatr Lalek, Teatr Dramatyczny, to tylko niektóre instytucje, które mogłyby organizować event za eventem. Tylko po co się przemęczać?

W Olsztynie istnieje Kortowo – ogromny kampus uniwersytecki, gdzie życie studenckie trwa w najlepsze. W Białymstoku to pożalsieboże Kampus UwB w sąsiedztwie obskurnych akademików przy kampusie Politechniki Białostockiej. Terenów tyle, że można by było pobudować boiska, strefy relaksu, rekreacji i co tylko chcecie. Ale po co? Jeszcze ktoś by chciał przyjechać do Białegostoku na studia.

Ostania rzecz, o której nie należy zapominać to tragiczna komunikacja miejska w Białymstoku. Poruszanie się po mieście autobusami to kompletna udręka. Buspasy stoją przeważnie puste, autobusy jak podjeżdżają to stadami (chociaż dyrektor BKM zapiera się że to nieprawda), a bilety w chorych cenach.

Zatem odpowiadając na pytanie czy Białystok ma coś do zaoferowania młodym? Nie nie ma.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie to raj dla rowerzystów. Gdzie można jeździć?

Ta wycieczka zaczęła się od Hajnówki, a konkretnie od posągu żubra – symbolu Podlaskiego. Ponadto miasteczko to też dobre miejsce, by poznać lokalną kulturę. Najważniejszy jednak jest fakt, że Hajnówka jest bramą do Puszczy Białowieskiej! Możecie tu przyjechać z każdego zakątka Polski pociągiem lub samochodem, a następnie rowerować od ręki po przepięknych przyrodniczo terenach, które zaczynają się od razu na obrzeżach maleńkiego miasteczka.

A jeżeli Puszcza Białowieska, to także i miejscowości okoliczne – czyli Werstok, Topiło czy oczywiście Białowieża – gdzie znajduje się park przy Parku Narodowym, rezerwat żubrów czy rezerwat ścisły – gdzie wejdziemy tylko z przewodnikiem. Następnie możemy pojechać przez Krainę Otwartych Okiennic do kolejnej Puszczy.

Kolejny przystanek to Supraśl i Puszcza Knyszyńska. Tu nie możemy ominąć nie tylko pięknego miasteczka, jego bulwarów i okolicznego lasu Puszczy Knyszyńskiej. Koniecznie pojedźmy przez Cieliczankę do Kołodna, a tam na Górę Świętej Anny. Potem kierujmy się do Królowego Mostu, by przez Downiewo dojechać do Radul, a następnie na Wyżary – zbiornik wodny w środku lasu. Potem już łatwo dojedziemy do kolejnego przystanku.

A są nim tatarskie Kruszyniany. Tu jest zabytkowy meczet, mizar i regionalne jadło. A to wszystko na skraju naszego kraju. Pod koniec możemy wrócić przez Krynki – do Supraśla.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pociągi pojadą częściej i szybciej do Wilna!

Od grudnia podróż pociągiem z Białegostoku do Wilna stanie się łatwiejsza i wygodniejsza. PKP Intercity rozbudowuje ofertę połączeń międzynarodowych, dzięki czemu pasażerowie z Podlasia zyskają dostęp do częstszych przejazdów na Litwę. Nowe połączenia przewidują uruchomienie drugiej pary pociągów na trasie Polska–Litwa, co przełoży się na dogodniejsze opcje podróży także dla mieszkańców i turystów odwiedzających Białystok. Jedno połączenie będzie rano – jak dotychczas, drugie popołudniowe z powrotem następnego dnia.

Trasa z Białegostoku do Wilna prowadzi przez przejście kolejowe w Mockawie, gdzie pasażerowie przesiadają się do litewskich pociągów Kolei Litewskich (LTG Link), przystosowanych do szerszego rozstawu torów. Obecnie podróż trwa około 6-7 godzin (na Litwie jest inna strefa czasowa). Jednak planowane inwestycje infrastrukturalne oraz lepsze skomunikowanie pociągów już w najbliższych latach znacząco skrócą czas podróży – docelowo nawet o połowę do roku 2027.

Te zmiany są częścią większego projektu Rail Baltica, który przewiduje gruntowną modernizację połączeń kolejowych łączących Polskę z krajami bałtyckimi. Dzięki temu Białystok będzie mógł pełnić rolę dogodnego punktu startowego dla turystów planujących wizytę w Wilnie i innych miastach Litwy, a także dalsze podróże w głąb krajów bałtyckich czy Europy Środkowo-Wschodniej.

Zwiększona częstotliwość kursowania oraz krótszy czas przejazdu uczynią kolej atrakcyjną alternatywą dla podróży samochodowych i autokarowych. Jest to istotne udogodnienie zwłaszcza dla turystów, którzy chcą wygodnie, bezstresowo i ekologicznie odwiedzić Wilno, odkrywając jego bogate dziedzictwo kulturowe i historyczne.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Same perełki Podlasia! Zobacz ten wyjątkowy film.

Piękne widoki, kolorowe cerkwie, drewniane domy, trochę Białegostoku i piękna pogoda! Film, który obejrzeliście powyżej na pewno Was zachwycił. Ale warto tutaj dodać, że nie bez przyczyny. Podlasie przecież naprawdę takie jest!

Zatem jeżeli macie odrobinę wolnego, to koniecznie przyjeżdżajcie, objeżdżajcie, zwiedzajcie, bo jest naprawdę co! Najbardziej chyba trzeba korzystać z wszelkich kładek, bo stany wód coraz niższe, więc niedługo zapewne przestaną działać. Już na tym filmie było widać kompletnie wysuszone Waniewo.

Nie zapomnijcie też posmakować podlaskiej kuchni. Pierogi, kartacze, babka ziemniaczane, kiszona kapusta, ogórki również kiszone to zestaw obowiązkowy dla każdego konesera naszego regionu.

Partnerzy portalu:

Praczki po remoncie. Teraz to Różanka.

Praczki po remoncie. Teraz to Różanka.

Praczki na Plantach ponownie otwarta dla mieszkańców i turystów. To wyjątkowe miejsce, w którym można będzie podziwiać prawie 3000 róż. Ma szansę stać się stałym punktem na spacerowych trasach w mieście.

Nowa aranżacja różanki obejmuje m.in. układ kwater z różami otoczonymi roślinami jednorocznymi. Łącznie posadzono tu 2970 róż – na rabatach znalazło się 17 gatunków (2570 sztuk), a wzdłuż trejaży 8 gatunków róż pnących (400 sztuk). Rośliny podlewane są dzięki automatycznemu systemowi nawadniania.

Zakres prac obejmował nie tylko nasadzenia, ale także modernizację alejek i wymianę nawierzchni, przebudowę sieci deszczowej i energetycznej, montaż nowego oświetlenia (18 lamp), budowę trejaży, a także posadzenie drzew i krzewów, w tym 40 żywotników. Dla komfortu odwiedzających powstały podjazdy dla osób z niepełnosprawnościami oraz rodziców z wózkami.

Co istotne, konstrukcję podjazdów zmieniono z posadowionych bezpośrednio na gruncie na podwieszane na słupach, aby chronić korzenie pobliskich drzew. Odnowiono także zbiornik wodny przy pomniku „Praczek”, a w parku pojawiły się nowe ławki i kosze na śmieci.

Różanka to część większego projektu rewaloryzacji Parku Planty i Bulwarów Kościałkowskiego. Kompleksowy remont całego terenu potrwa do lutego 2026 r. Łączny koszt projektu wynosi 32,13 mln zł, z czego prace przy różance pochłonęły około 4 mln zł.

Partnerzy portalu:

Wróciły pociągi do Walił! Kiedy odjeżdżają?

Wróciły pociągi do Walił! Kiedy odjeżdżają?

Majówka była tym czasem, gdy do Walił wróciły pociągi z Białegostoku. Miłośnicy Puszczy Knyszyńskiej teraz co weekend aż do końca września będą mogli wybrać się tam na wycieczkę. Warto wiedzieć, że popularnym sposobem jest zabranie ze sobą roweru. Trasa w tamtych lasach jest wprost wyśmienita.

Niedaleko są też tatarskie Kruszyniany, gdzie możemy obejrzeć zabytkowy meczet, mizar czy spróbować tamtejszej kuchni.

W każdy weekend do 28 września będą kursowały dwie pary pociągów. Składy wyruszą z Białegostoku o godz. 9:00 i 16:20, a na miejscu będą odpowiednio o 9:46 i 17:05. Podróż powrotną zaplanowano na godz. 10:16 i 17:17. W Białymstoku będziecie o 11:02 i 18:02.

Partnerzy portalu:

Majówka 2025 na łonie przyrody? Tylko te 3 miejsca w pełni się nadają.

Majówka 2025 na łonie przyrody? Tylko te 3 miejsca w pełni się nadają.

Topiło w Puszczy Białowieskiej, Wyżary, Supraśl i Puszcza Knyszyńska po Sokółkę, Rajgród – to miejscowości, gdzie strefa stanów rzek jest określana jako średnia. W pozostałych miejscowościach stan rzek jest niski. Oznacza to, że jeżeli planujecie majówkę w na łonie przyrody w pobliżu rzeki, to przeważnie zobaczycie suche koryta. Dlatego w tegoroczną majówkę warto przejechać się kolejką wąskotorową z Hajnówki do Topiła, wybrać się rowerem przez rezerwaty przyrody w pobliżu Wyżar, Supraśla, Dworzyska aż po Sokółkę. Albo wypożyczyć sprzęt wodny i popływać po jeziorze Rajgrodzkim.

Każde z tych miejsc oferuje wyjątkowe doznania przyrodnicze. Topiło to ukryta w sercu Puszczy Białowieskiej osada, otoczona torfowiskami, stawami i lasami, w których można spotkać żubry, jelenie i liczne gatunki ptaków. Trasa kolejki wąskotorowej sama w sobie jest atrakcją – to podróż przez dziką puszczę, gdzie niemal każda mijana polana zachęca do krótkiego postoju i odpoczynku w cieniu drzew.

Rejon Wyżar to z kolei mozaika lasów, bagien i łąk, a pobliskie rezerwaty, to prawdziwe oazy ciszy i kontaktu z naturą. Supraśl, z zabytkowym monasterem i malowniczymi ścieżkami, łączy historię z krajobrazem. Rowerowa trasa Supraśl – Sokółka to nie tylko przyjemna droga przez Puszczę Knyszyńską, ale też możliwość obserwacji bocianów, saren i dzików na tle ciągnących się wzgórz i wąwozów.

W Rajgrodzie i okolicach z kolei króluje woda – Jezioro Rajgrodzkie jest jednym z najczystszych w regionie. To idealne miejsce na kajak czy rowerek wodny wśród malowniczych okoliczności przyrody.

Niestety, mimo tych naturalnych bogactw, wiele rzek w regionie cierpi z powodu niskich stanów wód. Susze, regulacje koryt oraz osuszanie terenów pod uprawy sprawiły, że niegdyś tętniące życiem strumienie dziś stają się tylko wspomnieniem. Dlatego coraz więcej mówi się o konieczności renaturyzacji rzek – przywracania im naturalnych meandrów, odbudowy mokradeł i odtwarzania łąk zalewowych. Tylko dzięki takim działaniom możliwe będzie zachowanie wodnej bioróżnorodności, poprawa mikroklimatu i przywrócenie życia wielu miejscom, które dziś wysychają na naszych oczach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nie chcesz wyjeżdżać na majówkę? Wsiadaj w autobus 500 i zwiedzaj Supraśl!

W samym sercu Podlasia, otoczony lasami Puszczy Knyszyńskiej, leży Supraśl – niewielkie miasteczko, które swoim spokojem, historią i kulturą przyciąga coraz więcej turystów. Choć Supraśl nie jest duży, to na jego terenie kryje się zaskakująco wiele miejsc, które warto zobaczyć. Od duchowych zakątków po szlaki przyrodnicze – Supraśl ma w sobie coś, co zostaje w pamięci na długo.

Najbardziej rozpoznawalnym symbolem Supraśla jest Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Apostoła Jana Teologa. To prawosławny zespół klasztorny, który powstał w XVI wieku i do dziś emanuje niezwykłym spokojem. Wchodząc na jego dziedziniec, trudno nie poczuć duchowej głębi miejsca. Kopuły, zabytkowe mury oraz Muzeum Ikon, znajdujące się na terenie monasteru, przyciągają zarówno pielgrzymów, jak i turystów spragnionych kontaktu z żywą historią. Ikony, przedstawione w muzeum, tworzą niezwykłą podróż przez duchowy świat prawosławia, nawet dla tych, którzy wcześniej nie mieli z nim styczności.

Kilka kroków od klasztoru stoi Pałac Buchholtzów, dawna siedziba fabrykanckiej rodziny, która współtworzyła bogactwo Supraśla w czasach rozwoju przemysłu włókienniczego. Obecnie mieści się tu Liceum Plastyczne, ale budynek nadal zachwyca swoją elegancką architekturą i pięknym ogrodem. Z zewnątrz pałac przypomina rezydencje znane z powieści o minionych epokach. Warto przespacerować się wokół i wyobrazić sobie, jak tętniło tu życie w XIX wieku.

Supraśl to nie tylko zabytki, ale i przyroda, która niemal otula miasto ze wszystkich stron. Tuż za granicami zabudowy rozciąga się Puszcza Knyszyńska – jeden z największych kompleksów leśnych w Polsce. Miłośnicy pieszych wędrówek i rowerowych eskapad znajdą tu dziesiątki kilometrów szlaków, wiodących przez dzikie lasy, torfowiska i doliny rzek. Dla tych, którzy wolą spokojniejsze spacery, idealnym miejscem będą bulwary nad rzeką Supraśl. To świetna trasa na popołudniowy spacer – z jednej strony woda, z drugiej kawiarnie i restauracje, gdzie można zatrzymać się na lokalne specjały.

Spacerując po Supraślu, trudno nie zwrócić uwagi na drewniane domy z XIX i początku XX wieku, wiele z nich to dawne domy tkaczy, którzy niegdyś pracowali w miejscowych manufakturach. Charakterystyczne okiennice, ozdobne ganki i pachnące ogrody tworzą atmosferę miejsca, w którym czas płynie inaczej. Warto zatrzymać się przy Domu Ludowym, który jest przykładem architektury inspirowanej stylem zakopiańskim, rzadko spotykanym w tej części Polski.

Supraśl to miasto, które nie przytłacza swoją wielkością, ale oferuje wyjątkowe doświadczenia. Łączy w sobie bogactwo historii, głębię duchowości, bliskość natury i kulturę na najwyższym poziomie. Każdy, kto raz da się wciągnąć w jego spokojny rytm, prędzej czy później zapragnie tu wrócić – choćby na chwilę, by znów poczuć zapach lasu, usłyszeć śpiew rzeki i zobaczyć, jak wieczorne światło maluje ciepłe barwy na drewnianych domach.

Można tu dojechać z Białegostoku rowerem albo autobusem linii 500.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Młyńskie koło wróciło na Rynek Kościuszki. Już działa!

W ubiegły weekend białostoczanie znów mogli korzystać z młyńskiego koła, które stoi na Rynku Kościuszki. Dzięki atrakcji można spojrzeć na centrum miasta z góry. Średnica konstrukcji wynosi ok. 30 metrów. Oznacza to, że u szczytu mamy widoki jak z 10-piętrowego wieżowca. Do dyspozycji zainteresowanych jest 20 gondoli. Każda z nich ma 6 miejsc. W poprzednich latach młyńskie koło cieszyło się dużym zainteresowaniem mieszkańców i turystów.

Największym zainteresowaniem koło cieszy się w ciepłe weekendy oraz wieczorami, gdy centrum miasta jest rozświetlone. Wtedy panorama z wysokości robił niesamowite wrażenie. Warto dodać, że obecność koła młyńskiego wpływa także korzystnie na okoliczne lokale gastronomiczne. Bo jak już ktoś przyjedzie do centrum, to nie tylko na koło, ale też na lody, gofry, pizzę czy inny posiłek.

W innych miastach na świecie tego rodzaju atrakcje również cieszą się ogromną popularnością. Jednym z najsłynniejszych przykładów jest London Eye, czyli wielkie koło widokowe w Londynie, które osiąga wysokość aż 135 metrów i oferuje widok na ogromny obszar stolicy Wielkiej Brytanii.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Majówka 2025. 10 miejsc, które trzeba zobaczyć w Podlaskiem.

Majówka 2025 zbliża się wielkimi krokami, a Podlaskie to idealny kierunek dla tych, którzy pragną odpocząć od zgiełku miasta, zanurzyć się w dzikiej przyrodzie i odkryć bogactwo kulturowe regionu. Oto 10 miejsc, które warto odwiedzić podczas długiego weekendu majowego:​

Białowieża i Puszcza Białowieska

To serce dzikiej natury Europy. Spacer po Rezerwacie Ścisłym, obserwacja żubrów oraz jazda kolejką wąskotorową z Hajnówki do Topiła to tylko niektóre z atrakcji. Gdy tylko zajedziemy na miejsce, to dostrzeżemy jak jest wiele możliwości zwiedzania. Potężne dęby, park pałacowy, muzeum, ścieżki leśne czy jazda rowerem. Do wyboru, do koloru!

Kanał Augustowski i Augustów

Idealne miejsce dla miłośników wodnych przygód. Spływy kajakowe, rejsy statkiem oraz relaks nad jeziorami sprawiają, że Augustów to doskonały wybór na aktywny wypoczynek.​ Do tego sam Augustów jest miejscem, gdzie można spacerować czy jeździć rowerem. Ścieżek jest mnóstwo!

Tykocin

Urokliwe miasteczko z bogatą historią. Zamek, barokowa synagoga oraz klimatyczne uliczki przyciągają turystów szukających autentycznych doświadczeń.​ Do tego ścieżka spacerowa przy rzece oraz możliwość pływania barką po Narwi to same świetne pomysły na odpoczynek.

Supraśl

Miasto uzdrowiskowe otoczone Puszczą Knyszyńską. Warto odwiedzić Monaster oraz Muzeum Ikon. Spacer po malowniczych uliczkach i relaks nad rzeką Supraśl to doskonały sposób na spędzenie czasu.​ Do tego jest wiele leśnych dróg w okolicy. Dzięki czemu pieszo lub rowerem możemy zrobić wiele kilometrów.

Kruszyniany

Miejsce, gdzie można poznać kulturę tatarską. Drewniany meczet, mizar oraz regionalna kuchnia to atrakcje, które pozwalają zanurzyć się w historii i tradycji tej społeczności.​ Ponadto Kruszyniany to cicha i spokojna wieś. Możemy tam się odstresować, kontemplować i realnie wypoczywać!

Biebrzański Park Narodowy

Choć ostatnio ucierpiał w pożarze, to nadal jest rajem dla miłośników przyrody i ornitologów. Rozległe bagna, dzika fauna i flora oraz liczne szlaki turystyczne czynią to miejsce wyjątkowym na mapie Polski.​ Ponadto to królestwo łosia. Te wielkie zwierzę można podglądać w jego naturalnym środowisku. Tylko trzeba rano wstać.

Wigierski Park Narodowy

Położony wokół jeziora Wigry, oferuje piękne krajobrazy, klasztor oraz możliwość aktywnego wypoczynku na łonie natury.​ Z wieży klasztoru możemy podziwiać przepiękne widoki na całą okolicę, można też  przenocować w jednej z „cel”. Do tego nie brakuje miejsc na spacery i jazdę rowerem. Smaczku dodaje fakt, że Suwalszczyzna to górzyste tereny, więc jest to miła odmiana od płaskiego Podlasia.

Białystok

Stolica regionu z licznymi atrakcjami: Pałac Branickich, Rynek Kościuszki, cerkwie, murale oraz bogatą ofertą kulturalną i gastronomiczną może być ciekawym sposobem na spędzenie czasu. Jednak naszym zdaniem wiele mają do zaoferowania również Dojlidy, na których można odpocząć z lądu i z wody – wypożyczając sprzęt.

Drohiczyn

Historyczne miasteczko położone nad Bugiem. Zabytkowe kościoły, klasztory oraz malownicze widoki na rzekę czynią to miejsce idealnym na spokojny spacer i refleksję.​ To także dobra okazja, by wybrać się kajakiem, o ile komuś woda nie jest za zimna. Na pewno jest gdzie spacerować.

Bielsk Podlaski

Często pomijane w różnych zestawieniach miasto z bogatą historią i wielokulturowym dziedzictwem. Spacerując po jego uliczkach, można poczuć klimat dawnych czasów i odkryć liczne zabytki. ​To między innymi miejsce, gdzie nagrywano słynnego „Znachora”. Do tego przyjemny klimat małego miasteczka pośród natury. Bielsk Podlaski docenią wszyscy, którzy tęsknią za dawnymi czasami. Bo Bielsk taki trochę jest – nowoczesny, ale staroświecki. I to jego największa zaleta.

Podlasie to region, który zachwyca swoją różnorodnością i autentycznością. Niezależnie od tego, czy szukasz aktywnego wypoczynku, kontaktu z naturą czy chcesz zgłębić bogactwo kulturowe – nasz region ma to wszystko. Majówka 2025 to doskonała okazja, by odkryć te skarby i zakochać się w tej części Polski.​

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pociągi wrócą do Łomży po 30 latach. Już za rok!

Pociągi pasażerskie wrócą do Łomży – a przejazd do Białegostoku zajmie zaledwie 1 godzinę i 20 minut, natomiast do Warszawy niespełna dwie godziny. Pierwsze składy regionalne mają ruszyć już w drugiej połowie przyszłego roku, a w 2027 roku planowane są już regularne kursy Intercity oraz kolei mazowieckich.

Za realizację inwestycji odpowiada PKP PLK w ramach Programu Kolej Plus. We wtorek, 22 kwietnia podpisano umowę z wykonawcą, firmą ZUE SA. Wartość całego przedsięwzięcia to 367 milionów złotych brutto. Kluczowym elementem projektu jest rewitalizacja linii kolejowej łączącej Łomżę ze Śniadowem i dalej z Łapami, co pozwoli połączyć Łomżę z Białymstokiem. Zakończenie wszystkich prac przewidziano na 2029 rok.

Najważniejsze w tym wszystkim będzie nie tylko połączenie, ale również elektryfikacja linii. Bo to otwiera drogę dla stałych połączeń krajowych. Odbudowana będzie też stacja kolejowa w Łomży. Pierwsze pociągi mają się pojawić na trasie już w przyszłym roku.

Początkowo planowano cztery kursy dziennie, ale w nowym harmonogramie znajdzie się ich co najmniej 14, w tym aż 10 pociągów Intercity. Nowoczesne składy mają pokonywać trasę do Warszawy w 110 minut. Samorząd województwa podlaskiego zobowiązał się do utrzymania co najmniej czterech par pociągów regionalnych na tej trasie przez pięć lat. Docelowo pociągi na odcinku Łomża–Śniadowo będą mogły osiągać prędkość do 120 km/h. Także widać, że urzędnicy podeszli do tej inwestycji nie by było nowocześnie, ale „byleby coś było”.

Partnerzy portalu:

Wasilków z odnowionym zalewem. Ogromny plac zabaw i dwie plaże.
W zaznaczonych miejscach będą funkcjonować punkty gastronomiczne. Fot. Gmina Wasilków.

Wasilków z odnowionym zalewem. Ogromny plac zabaw i dwie plaże.

Chociaż tłumy są już tak każdego dnia, to oficjalne wielkie otwarcie będzie miało miejsce już 14 czerwca. Wasilkowski zalew zyskuje nowe życie. Obecnie do dyspozycji mieszkańców jest plaża nad rzeką, po drugiej stronie mostu był wyciąg nart wodnych z małą strefą gastronomiczną. Wszystko to jednak w starym, zapuszczonym otoczeniu. Teraz wszystko się jednak zmieniło. Finał Dni Wasilkowa, zaplanowany na 14 czerwca pod hasłem „Wasilkowskie Lato”, będzie okazją do oficjalnego zaprezentowania mieszkańcom zupełnie odmienionej przestrzeni rekreacyjnej. Na gości czekają koncerty i liczne atrakcje, które mają zachęcić do wspólnego świętowania i korzystania z nowych udogodnień.

Dodatkowo gmina Wasilków rozstrzygnęła przetarg na trzyletnią dzierżawę terenów przy zalewie, przeznaczonych na działalność gastronomiczną, handlową i usługową. Spośród trzech oferentów zwyciężyła białostocka spółka ROKOKO Group Sp. z o.o. Firma zapowiedziała, że już w maju rozpocznie przygotowania do uruchomienia punktów obsługi odwiedzających. Warto dodać – że na miejscu będzie można kupić alkohol – co nie wszystkim się nie podoba. Istnienie placu zabaw i terenów do rekreacji w otoczeniu osób pijących nie jest najlepszym połączeniem.

Na wspomnianym placu zabaw jest wiele atrakcji – piętrowe zjeżdżalnie, tory przeszkód, huśtawki. Do tego jest wiele ławek i leżaków z parasolami. Można odpoczywać patrząc nad zalew. Wyłożony został też żółty piasek, więc – jeżeli zostanie oczyszczone też wejście do wody z zarośli, to będzie można kąpać się nie tylko nad rzeką po drugiej stronie mostu. Ale warto dodać, że nie ma tu ratownika. Podsumowując, dobrze że takie miejsce powstało – choć daleko mu do ideału.

Partnerzy portalu:

Wielkanoc razem, ale inaczej. Podlasie świętuje po katolicku i prawosławnie w jednym czasie.

Wielkanoc razem, ale inaczej. Podlasie świętuje po katolicku i prawosławnie w jednym czasie.

Na Podlasiu, w miejscach takich jak Białystok, Hajnówka, Bielsk Podlaski czy Sokółka, wiosna nie przychodzi jedynie z topniejącym śniegiem i pierwszymi kwiatami. Przychodzi z zapachem wosków, święconego chleba i kadzidła. W 2025 roku wyjątkowo – zarówno katolicy, jak i prawosławni obchodzą Wielkanoc w tym samym czasie. Taka zbieżność nie zdarza się często. Dla wielu mieszkańców regionu to nie tylko logistyczna ulga, ale i głęboko symboliczny moment, w którym to, co na co dzień równoległe, przez chwilę biegnie wspólnym rytmem.

W sobotę przed wielkanocną niedzielą można wyjść na ulice Białegostoku i niemal równocześnie natknąć się na katolicką rodzinę niosącą koszyczek do kościoła oraz prawosławnych mieszkańców przygotowujących się do wieczornego nabożeństwa w cerkwi. Choć symbolika wielu gestów jest podobna – święcenie pokarmów, zapalanie świec, dzwony oznajmiające Zmartwychwstanie – to różnią się one formą, rytmem, a często także kolorem i nastrojem.

W katolickim kościele Wigilia Paschalna odbywa się w sobotni wieczór. Światło Paschału wnosi wiernych w przestrzeń święta, które wybucha radością zmartwychwstania. Pieśni są uroczyste, radosne, niekiedy wręcz triumfalne. Tymczasem w cerkwiach Podlasia, nabożeństwo paschalne zaczyna się później, czasem dopiero o północy. Cerkiew wypełnia półmrok, a pieśni – śpiewane a cappella – powoli budują atmosferę duchowego napięcia.

Mimo różnic, wiele rodzin na Podlasiu ma zarówno katolickich, jak i prawosławnych członków. Dzieci idą w sobotę z tatą do kościoła, w niedzielę z babcią do cerkwi. Albo odwrotnie. Nikt nie pyta, która forma jest „właściwsza”. To, co ważniejsze, dzieje się poza murami świątyń – przy stołach, w domach, w czułych gestach. Wspólny stół, choć może różnić się detalami symbolizuje tę samą radość: życie zwyciężyło śmierć.

Wielkanoc 2025 roku ma więc na Podlasiu wymiar wyjątkowy. To nie tylko święto religijne, ale także społeczne. Pokazuje, że różnice nie muszą dzielić, a wręcz przeciwnie – mogą być źródłem bogactwa. Liturgia w kościele i cerkwi nie jest taka sama, ale obie prowadzą do tego samego – do światła, które rozprasza mrok. I choć raz do roku ich rytmy się zsynchronizują, to duch współistnienia trwa tu przez cały rok.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czas wyciągać rower. Nasypało śniegu, ale będzie mocne ocieplenie!

Chociaż w nocy z 10 na 11 kwietnia nasypało sporo śniegu na Podlasiu, to wiosna ma tu przewagę. Już po weekendzie temperatura ma wzrosnąć aż o 20 stopni od tej, która teraz trzyma resztki śniegu. A to znak, że można wyciągać rower, nasmarować, wyczyścić i ruszać w drogę. Bo w regionie jest gdzie jeździć!

Dzięki rozwiniętej sieci ścieżek rowerowych można objechać nie tylko sam Białystok, ale także wyruszyć dalej, w kierunku podmiejskich gmin i malowniczych miasteczek. Bezpieczne trasy prowadzą między innymi do pełnego zabytków Tykocina, urokliwego Supraśla czy Czarnej Białostockiej, która przyciąga spokojem puszczańskich szlaków. Na krótsze wypady świetnie nadaje się Wasilków, a kto szuka różnorodności, powinien skierować się do Choroszczy lub do malowniczo położonego Juchnowca Kościelnego. Każdy z tych kierunków oferuje coś unikalnego – od przyrodniczych perełek przez historyczne ciekawostki po lokalne smaki. Wystarczy wsiąść na rower i ruszyć przed siebie!

Dłuższe wycieczki rowerowe wokół Białegostoku to także doskonała okazja, by połączyć sport z turystyką krajoznawczą. W Tykocinie warto zatrzymać się, by obejrzeć słynny barokowy kościół, synagogę czy zamek. Supraśl z kolei słynie z prawosławnego monasteru, a także Muzeum Ikon, które fascynuje odwiedzających niepowtarzalną atmosferą sztuki sakralnej. Trasa do Czarnej Białostockiej prowadzi wprost przez las Puszczy Knyszyńskiej, gdzie na cyklistów czeka świeże powietrze i malowniczy leśny trakty i rezerwaty przyrody.

Warto pamiętać także o trasach prowadzących do mniej znanych, ale równie ciekawych miejsc. Choroszcz urzeka pięknym pałacykiem Branickich, otoczonym rozległym parkiem, który wiosną i latem aż kipi zielenią. Wasilków oferuje z kolei wspaniałe widoki nad rzeką Supraśl oraz liczne punkty rekreacyjne, w których można odpocząć przed dalszą jazdą. Juchnowiec Kościelny to idealna opcja dla tych, którzy chcą odkryć sielskie, podlaskie pejzaże z dala od miejskiego zgiełku.

Wszystkie te miejscowości połączone są z Białymstokiem bezpieczną i wygodną siecią ścieżek rowerowych lub leśnych dróg, dzięki czemu można bez obaw podróżować nawet z rodziną. Niezależnie od tego, czy planujesz szybki popołudniowy wypad, czy długą weekendową wycieczkę, Podlasie wiosną zaprasza na rower.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zniszczyli Ziemię Sokólską, teraz chcą niszczyć okolice Puszczy Knyszyńskiej

Ziemia Sokólska – dawniej słynęła z przepięknych krajobrazów. Teraz to kompletnie zniszczone miejsce przez wszędobylskie żwirownie. Czy taki sam los czeka gminę Wasilków? W Studziankach – znajdujących się w pobliżu otuliny Puszczy Knyszyńskiej jest planowana budowa żwirowni. Jeżeli ktoś myśli, że pozwolenie na budowę jednej spowoduje, że nie powstaną kolejne, to jest w kompletnym błędzie. Te żwirownie to Puszka Pandory. Gigantyczne pieniądze ma z niej tylko właściciel i gmina, a mieszkańcy pozostają ze zniszczoną i totalnie zdegradowaną przyrodą.

O tym jak piękna jest Puszcza Knyszyńska można by było rozwodzić się godzinami. A czym jest otulina? To wydzielony obszar ochronny wokół chronionego przyrodniczo terenu, zabezpieczający go przed zagrożeniami zewnętrznymi wynikającymi z działalności człowieka. Warto skupić się na kruczkach prawnych. Otulina to nie forma ochrony przyrody. Inwestor nie musiał sporządzać raportu oddziaływania na środowisko żwirowni. Po analizie jego wniosku prawie wszystkie organy – czyli burmistrz Wasilkowa, Sanepid, Wody Polskie Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zgodziły się, że w tym przypadku inwestycja nie wymaga długotrwałych i kosztownych badań wpływu na środowisko. Jedynie Nadleśnictwo Czarna Białostocka zaprotestowało, które chciało, by inwestor był zobowiązany do opracowania raportu, obawiając się m.in. o skutki dla pobliskiej otuliny Puszczy Knyszyńskiej.

Inwestycji sprzeciwia się też grupa mieszkańców Studzianek i Ożynnik, którzy zauważyli, że wniosek inwestora wskazuje na powierzchnię wydobycia tylko o 5 arów mniejszą niż powierzchnia od której obligatoryjnie wymagane byłoby sporządzenie pełnego raportu odziaływania na środowisko. I o ile pod względem legalności, nie można tu niczego zarzucić, to tak jak wspomnieliśmy – wkrótce zapewne pojawią się kolejne żwirownie, które wspólnie zniszczą krajobraz otuliny i piękny krajobraz. Gmina Wasilków zyska jałową, wyeksplatowaną pustynię.

Partnerzy portalu:

Dobra wiadomość! Więcej połączeń kolejowych Białystok – Wilno

Dobra wiadomość! Więcej połączeń kolejowych Białystok – Wilno

Ministerstwo Infrastruktury oraz PKP Intercity zapowiedziały zmiany w ofercie międzynarodowych połączeń kolejowych, które zaczną obowiązywać od grudnia tego roku. Szczególnie interesująco przedstawia się oferta dotycząca województwa podlaskiego oraz połączeń z Wilnem.

Najważniejszą informacją dla pasażerów z Podlasia jest zwiększenie liczby kursów na trasie prowadzącej przez polsko-litewskie przejście graniczne w Trakiszkach. Do dotychczasowego pociągu „Hańcza”, łączącego Kraków z Litwą przez Warszawę, Białystok i Suwałki, dołączy kolejna para połączeń. Nowy pociąg będzie kursował w relacji Warszawa – Mockava z popołudniowym wyjazdem z Warszawy w kierunku Wilna oraz porannym powrotem do stolicy Polski.

Na litewskiej stacji przygranicznej Mockava zostanie utrzymany dotychczasowy system przesiadkowy. Oznacza to, że pasażerowie będą musieli przesiąść się do składów obsługiwanych przez litewskiego przewoźnika LTG Link, które zapewnią bezpośrednie połączenie do Wilna przez Kowno. Dzięki temu podróżni z województwa podlaskiego oraz pozostali pasażerowie korzystający z tej trasy będą mieli większy wybór dogodnych połączeń na Litwę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Niesamowity klimat Białegostoku zaraz powróci. Może tak być cały rok!

Już lada moment powrócą ogródki na Rynek Kościuszki, a z nimi niesamowity klimat Białegostoku. To po raz kolejny dobra okazja, by przypomnieć i zaapelować, że tak mogłoby być cały rok. Chociażby w Krakowie sezon na ogródki na starówce trwa przez 12 miesięcy.

Tymczasem w Białymstoku, mimo potencjału i coraz większego zainteresowania mieszkańców oraz turystów, zimą Rynek pustoszeje (z wyjątkiem krótkiego jarmarku). A przecież odpowiednio zaaranżowane, ogrzewane ogródki mogłyby tętnić życiem również w chłodniejszych miesiącach – serwując gorącą czekoladę, grzane wino i regionalne przysmaki w świątecznej atmosferze. Wielu przedsiębiorców byłoby na pewno gotowych zainwestować w całoroczne konstrukcje, gdyby tylko podejście urzędników z Tadeuszem Truskolaskim na czele były bardziej elastyczne. Mówimy tu nie tylko o potencjale gastronomicznym, ale o budowaniu marki miasta jako miejsca otwartego, tętniącego kulturą i spotkaniami bez względu na porę roku.

Całoroczne ogródki to nie tylko kwestia estetyki czy klimatu – to konkretne korzyści dla miasta, mieszkańców i przedsiębiorców. Przede wszystkim, stała obecność ogródków to impuls dla lokalnej gospodarki. Więcej miejsc pracy, większy ruch w centrum, większe obroty dla restauratorów – to wszystko przekłada się na dodatkowe wpływy z podatków i ożywienie miejskiej przestrzeni. Z perspektywy mieszkańców, to również większy komfort życia. Możliwość spotkań w centrum nie tylko latem, ale także zimą, w otoczeniu dekoracji, świateł i przyjemnej atmosfery, sprzyja integracji społecznej. Z kolei turyści – a tych z roku na rok przybywa – zapamiętują miasto jako gościnne, żywe i nowoczesne, gdzie coś się dzieje niezależnie od pory roku.

Nie można też zapominać o aspekcie symbolicznym – całoroczne życie na Rynku to byłby dowód, że Białystok nie boi się iść do przodu, stawia na rozwój i nową jakość przestrzeni miejskiej. To inwestycja nie tylko w gastronomię, ale w tożsamość miasta, które coraz śmielej pokazuje, że może być równie atrakcyjne jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk. Czas spojrzeć szerzej. Rynek Kościuszki nie musi być piękny tylko latem. Przy odrobinie dobrej woli może stać się prawdziwym sercem Białegostoku – pulsującym przez 12 miesięcy, a nie tylko kilka.

Partnerzy portalu:

Wraca temat lotniska na Krywlanach. Drzew nikt nie wyciął, a są już plany rozbudowy.

Wraca temat lotniska na Krywlanach. Drzew nikt nie wyciął, a są już plany rozbudowy.

Trochę to kuriozalne, że jest lotnisko na Krywlanach, ale nie można korzystać z pasa startowego w całej długości. Wszystko przez przeszkody lotnicze – czyli las rosnący przy podejściu do lądowania od strony ul. Ciołkowskiego. Przypomnijmy, że sprawa się wlecze, bo mieszkający w pobliżu lotniska robią wszystko, by lotnisko nie działało. Ale Naczelny Sąd Administracyjny oddalił 22 października 2024 skargę kasacyjną Stowarzyszenia Okolica powiązanego z tymi mieszkańcami. Po tym Tadeusz Truskolaski zapowiadał wznowienie postępowania dotyczącego usunięcia przeszkód lotniczych i zintensyfikowanie prac nad tym, by jak najszybciej odblokować wykorzystywanie lotniska. Zaraz minie pół roku od tamtej sprawy. I co? I nic.

Międzyczasie oczywiście sprawa lotniska istniała – ale w postaci produkowania nowych dokumentów. Drzewa jak stały, tak stoją i są przeszkodą lotniczą. W ostatnim czasie o Krywlanach debatowano w podlaskim sejmiku. Marszałek województwa (Województwo ma być z Miastem w jednej spółce dot. tego przedsięwzięcia) poinformował, że w przygotowaniu jest kilka wersji uruchomienia lotniska: wariant startowy, czyli uruchomienie lotniska w ramach obecnie istniejącej infrastruktury, wariant drugi zakładający rozbudowę infrastruktury (m.in. chodzi o budowę stacji tankowania) i wariant dalekosiężny, który zakłada możliwość wydłużenia pasa startowego z 1350 m do maksymalnie 1780 m. Według założonego harmonogramu może to nastąpić już jesienią br., a spółka mogłaby się ukonstytuować do końca 2025 roku oraz rozpocząć procedurę przejęcia zarządzania lotniskiem.

Oznacza to, że realnie w 2026 być może coś się zadzieje. Z naciskiem na być może, bo w dzisiejszych szalonych czasach jest to tak odległa przyszłość, że równie dobrze możemy wróżyć z fusów.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Granica na rzece zmieniła wszystko. Tak zaczął się nowy rozdział w historii Białegostoku.

Białystok – dziś często kojarzony przede wszystkim z betonowymi blokowiskami i brakiem perspektyw dla młodych – w przeszłości był miastem tętniącym życiem, ośrodkiem innowacji i gospodarczego rozwoju. Nie zawsze był tylko jednym z wielu punktów na mapie Polski. Kiedyś był to symbol dynamicznego wzrostu i przemysłowej potęgi, która przyciągała przedsiębiorców.

Złoty okres miasta rozpoczął się w XIX wieku, a kluczem do tego sukcesu było wyjątkowe położenie geograficzne. Białystok, leżący na styku Królestwa Polskiego (pod prorektoratem rosyjskim) i Imperium Rosyjskiego, stał się naturalnym węzłem handlowym i gospodarczym. Bliskość granicy, różnice pomiędzy podatkami doprowadziła do przyjazdu wielu rodzin fabrykanckich i rozpoczęciu produkcji właśnie tutaj.

Dynamiczny rozwój miasta stał się możliwy również dzięki budowie linii kolejowych, które carowi służyły do celów wojskowych, ale jednocześnie otworzyły szeroki dostęp do eksportu. Już pod koniec XIX wieku Białystok stał się jednym z najważniejszych ośrodków przemysłu włókienniczego w regionie, często porównywanym z Łodzią.

Sercem przemysłowego boomu były imponujące fabryki, zakłady tkackie i przędzalnie, które zatrudniały tysiące ludzi. Fabryki jak słynny zakład rodziny Tryllingów czy Beckera i Moesa produkowały materiały w dużych ilościach. Miasto kwitło, a co za tym idzie przybywało mieszkańców.

Jednak historia nie oszczędziła miasta. XX wiek przyniósł wiele burzliwych wydarzeń, które drastycznie zmieniły bieg lokalnej gospodarki. Pierwsza i druga wojna światowa spustoszyły przemysłowe dziedzictwo Białegostoku. W czasie okupacji hitlerowskiej i radzieckiej część fabryk została przejęta, inne zniszczone lub zamknięte. Powojenny system centralnego planowania gospodarki socjalistycznej dopełnił dzieła zniszczenia. Dawne prywatne przedsiębiorstwa były upaństwowione i podporządkowane odgórnym decyzjom, co skutkowało nieefektywnością i stagnacją.

Dzisiaj Białystok ma przed sobą brak perspektyw, młodzi ludzie wyjeżdżają do większych miast w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Czy jednak można jeszcze przywrócić dawną świetność? Czy istnieje możliwość, aby Białystok ponownie stał się symbolem gospodarczego sukcesu? Aby lepiej poznać tę niezwykłą historię Białegostoku, warto odwiedzić Muzeum Historyczne w Białymstoku. Piotr Niziołek, kierownik muzeum, w powyższym filmie szczegółowo opowiada o kulisach przemysłowego rozwoju miasta. Ta historia jest fascynującą opowieścią, ale także lekcją, z której mogą czerpać współcześni politycy. Zrozumienie przeszłości pozwala bowiem budować mądrzejszą przyszłość, a historię miasta warto przypominać jako inspirację do działania i odrodzenia gospodarczego regionu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Niedźwiedzie z zoo już się obudziły. Przyleciał też bociany. Wiosna na całego!

Wiosna zawitała na dobre na całe Podlasie! Pierwszymi zwiastunami nowej pory roku są już obudzone ze snu zimowego niedźwiedzie z białostockiego zoo oraz bociany, które licznie przyleciały na Podlasie. To doskonała wiadomość i prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników przyrody oraz tych, którzy lubią obserwować życie zwierząt.

Niedźwiedzie brunatne, które jeszcze niedawno spokojnie spały, teraz coraz aktywniej spędzają czas na wybiegach, przyciągając uwagę odwiedzających. Można obserwować, jak powoli odzyskują energię po długich miesiącach snu, z zaciekawieniem badając otoczenie i ciesząc się pierwszymi, wiosennymi promieniami słońca, które od czasu do czasu zajrzą przez chmury. To doskonała okazja, by wraz z rodziną odwiedzić zoo, ciesząc się widokiem zwierząt budzących się do życia.

Równie dużym zainteresowaniem cieszą się przyloty bocianów na Podlasie. Te majestatyczne ptaki, będące symbolem wiosny i nowego życia, już zajęły swoje gniazda na polach i łąkach. Ich charakterystyczne klekotanie oraz elegancki lot przypominają mieszkańcom regionu o tym, że zima już za nami. Spacerując po podlaskich wsiach i miasteczkach, możemy natknąć się na liczne gniazda, gdzie bociany już rozpoczęły przygotowania do tegorocznego sezonu lęgowego.

Dla miłośników natury i fotografów przyrody to idealny moment na wycieczkę po regionie. Wiosna na Podlasiu, z jej wyjątkowym bogactwem flory i fauny, daje wiele możliwości obserwacji i niezapomnianych chwil w otoczeniu budzącej się do życia natury.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To może być inspiracja dla innych. Odlotowi Dziadkowie na Podlasiu!

YouTube przyzwyczaił nas do promowania wszelkiej maści patologii i patocelebrytów. Bezduszny algorytm pokazuje ludziom to, co najchętniej oglądają inni. Dlatego Odlotowi Dziadkowie to bardzo miła odmiana dla tego bagna, które serwuje nam amerykański serwis z filmami.

Kanał Rodzinni Dziadkowie, który odkryliśmy dzięki temu, że przyjechali na Podlasie to rodzinne filmy o życiu w kamperze. Autorzy pokazują jak w starszym wieku można spędzać czas ku wspólnemu zadowoleniu. Powyższy film jest relacją z ich krótkiego wyjazdu na Podlasie. Rodzinni Dziadkowie czyli Małgosia i Maciej zachęcają do oglądania i oczywiście przesyłania komentarzy.

W tym odcinku autorzy weszli do cerkwi Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Gródku oraz spotkali się w Skicie Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach – prawosławnej pustelni na rozlewiskach Narwi – z księdzem Andrzejem. Odwiedzili też Kruszyniany, w których znajduje się meczet polskich Tatarów. Po drodze oczywiście raczyli się (nie zawsze) pięknymi widokami Podlasia.

 

Partnerzy portalu:

Podlaski Bon Turystyczny ruszy w okolicach Wielkanocy. Czy to coś zmieni?

Podlaski Bon Turystyczny ruszy w okolicach Wielkanocy. Czy to coś zmieni?

Właściciele pensjonatów, hoteli, kwater agroturystycznych czy kempingów z województwa podlaskiego mogą już zgłaszać chęć udziału w nowym programie wspierającym lokalną turystykę. Ruszyła właśnie rejestracja do programu Podlaski Bon Turystyczny, którego celem jest zachęcenie turystów z całej Polski do odwiedzin naszego regionu. Aby dołączyć do inicjatywy, właściciele obiektów noclegowych powinni wypełnić formularz online dostępny na stronie podlaskibonturystyczny.pl. Wymagane jest m.in. podanie linku do strony internetowej lub profilu w mediach społecznościowych, zawierającego zdjęcia obiektu wpisanego do ewidencji obiektów hotelarskich. Warunkiem udziału w programie jest także brak zaległości wobec ZUS i Urzędu Skarbowego.

Czas na zgłoszenia mija 11 kwietnia. Następnie oferty będą weryfikowane, a od 20 kwietnia lista dostępnych miejsc pojawi się w systemie, z którego będą mogli korzystać turyści. Każdy turysta otrzyma bon w formie cyfrowej – na numer telefonu podany przy rejestracji. Warunkiem skorzystania z dofinansowania są co najmniej dwa noclegi. Wysokość dopłat uzależniona będzie od standardu noclegu. Za pobyt w kempingu, schronisku lub gospodarstwie agroturystycznym turysta otrzyma 200 zł wsparcia. Nocleg w pensjonacie, apartamencie lub hotelu 1-2-gwiazdkowym to 300 zł dofinansowania, natomiast za pobyt w hotelach o wyższym standardzie – 3, 4 lub 5-gwiazdkowych – przewidziano 400 zł dopłaty.

Swoją drogą powinno być odwrotnie – bo państwo powinno mocniej wspierać najmniejszych przedsiębiorców, gdyż to ich funkcjonowanie jest najbardziej zagrożone. Tymczasem największe dopłaty dostaną najbogatsi. Oczywiście, te obiekty ponoszą też ogromne koszty, ale mimo wszystko – najbogatsi potrafią sobie radzić dużo lepiej niż najmniejsi, bo system jest jednakowy i dla jednych i dla drugich.

Wprowadzony tego typu Bon turystyczny w czasach covidu na pewno pomógł branży HoReCa, ale sytuacja gospodarcza w Polsce jest kiepska. Toteż nie wiadomo czy znajdzie się wielu chętnych na wyjazdy do naszego regionu. Mamy co zaoferować, ale ludzie zwyczajnie mogą nie mieć pieniędzy na takie kilkudniowe wycieczki.

Program ruszy jeszcze przed Wielkanocą. Już wtedy pierwsi turyści będą mogli wykorzystać bony na wypoczynek w Podlaskiem. Na realizację projektu przeznaczono 2 miliony złotych z budżetu województwa, które będą rozdysponowywane stopniowo, w zależności od miesiąca.

Partnerzy portalu:

Urlop rowerowy w Podlaskiem? Można przejechać tu 800 km i zwiedzić dosłownie wszystko!

Urlop rowerowy w Podlaskiem? Można przejechać tu 800 km i zwiedzić dosłownie wszystko!

Podlasie na dwóch kółkach – brzmi jak wyzwanie? Wiele osób przyjeżdża do nas by przejechać słynną Green Velo. My jednak uważamy, że ta trasa jest po prostu słaba. Dlatego proponujemy własną. Jej przejechanie gwarantuje zobaczenie w naszym regionie wszystkiego – z czego słyniemy! Od malowniczych widoków, dzikiej natury, pięknej architektury po wspaniałych ludzi, małe wioseczki, drewniane chatki i mnóstwo innego kolorytu. Założyliśmy sobie, że urlop trwa dwa tygodnie. Pierwszy i ostatni dzień będzie dotyczył przyjazdu i wyjazdu (lub odpoczynku), więc średnio będzie robić po 66 km dziennie. Wystarczająco, by się nie zajechać. Noclegi możecie organizować sobie sami – w dowolnych punktach.

Pierwszym etapem jest dojechanie do miejscowości Biała Piska koleją. Rower jak najbardziej można zapakować do środka, a pociąg nazywa się „Biebrza”.  Gdy już będziemy na miejscu, to możemy ruszać na Rajgród, urokliwe miasteczko nad Jeziorem Rajgrodzkim. To raj dla miłośników sportów wodnych i plażowania. Dalej na trasie czeka Augustów – perła turystyczna Podlasia, słynąca z Kanału Augustowskiego, oferującego malownicze rejsy oraz licznych ścieżek rowerowych wokół jezior.

Kanał Augustowski

 

Kolejne miejsce to Wiżajny, zwane „polskim biegunem zimna”, z pięknymi pagórkowatymi krajobrazami przypominającymi wręcz górskie tereny. W Gibach warto zatrzymać się przy pomniku pamięci ofiar Obławy Augustowskiej – tragicznego wydarzenia z 1945 roku. Tu jednak mamy też cudowne, czyste jezioro Gieret. Następnie trasa prowadzi wzdłuż granicy przez Nowy Dwór i Krynki do Kruszynian – magicznej tatarskiej wsi, gdzie można odwiedzić drewniany meczet oraz spróbować wyśmienitej kuchni tatarskiej. Z Kruszynian szlak kieruje do Białowieży, gdzie koniecznie trzeba zobaczyć Rezerwat Pokazowy Żubrów i słynną Puszczę Białowieską, wpisaną na listę UNESCO.

Białowieża

Dalej na trasie jest Mielnik, który oferuje piękny widok na dolinę Bugu oraz możliwość zwiedzenia odkrywkowej kopalni kredy. Stamtąd kierujemy się do Grabarki, najważniejszego prawosławnego sanktuarium w Polsce z niezwykłą atmosferą modlitwy i tysiącami krzyży przyniesionych przez pielgrzymów. Historyczny Drohiczyn, dawna stolica województwa podlaskiego, to miasto z imponującą panoramą na zakole rzeki Bug. Granne to idealne miejsce na chwilę relaksu nad rzeką, gdzie dawniej przebiegała królewska trasa do Wilna. Natomiast w Ciechanowcu koniecznie trzeba odwiedzić Muzeum Rolnictwa.

Dalej trasa prowadzi przez Pietkowo – z niesamowitymi stawami, gdzie będziemy mogli podziwiać dzikie ptactwo, a dalej do Waniewa, gdzie znajduje się niezwykła kładka przez rozlewiska Narwi, pozwalająca obserwować liczne gatunki ptaków. Kolejnym punktem jest Tykocin, miasteczko słynące z barokowej synagogi, zamku oraz urokliwego rynku. Kolejny punkt to Góra Strękowa i Wizna. To miejsca związane z bohaterską obroną podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, nazywane polskimi Termopilami. W Starej Łomży, do której dojedziemy przez Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi znajdują się historyczne grodzisko oraz piękne widoki na wspomnianą dolinę.

Dalej kierujemy się na Biebrzański Park Narodowy. Przejeżdżając przez Dolistowo Stare, warto zatrzymać się nad Biebrzą, aby nacieszyć oczy dziką przyrodą Parku. Kolejny przystanek na mapie to Korycin, który słynie z sera korycińskiego, regionalnego przysmaku wartego spróbowania. To także królestwo truskawki. Dalej możemy już jechać do Puszczy Knyszyńskiej. Czarna Białostocka natomiast to miejsce startowe licznych szlaków turystycznych biegnących przez ogromny kompleks leśny.

biebrzanski-park-narodowy-panorama
Biebrzański Park Narodowy

Następny po drodze Supraśl zachwyci prawosławnym monasterem oraz klimatycznymi uliczkami pełnymi gastronomii. Następny punkt po drodze to Trześcianka. Serce Krainy Otwartych Okiennic – wiosek słynących z drewnianych, barwnie zdobionych domów. Potem jest Orla, kolejny przystanek. To klimatyczna wieś z historyczną synagogą i licznymi pamiątkami po społeczności żydowskiej. Bielsk Podlaski zachwyci cerkwią Narodzenia NMP oraz ciekawą architekturą sakralną. Dalej przez Turośń Kościelną, malowniczą wioskę idealną na krótki odpoczynek, docieramy do Choroszczy ze słynnym Pałacykiem Branickich.

Supraśl

Ostatnim etapem tej wyjątkowej podróży jest Białystok – stolica województwa, w której nie można pominąć Pałacu Branickich, Rynku Kościuszki.

Podlasie, pełne uroku i różnorodności, to idealny region na rowerowy urlop. Każdy kilometr to okazja do odkrywania niezwykłych miejsc, spotkań z historią, kulturą i przyrodą – czego można chcieć więcej na dwóch kółkach?

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok w 1986 roku. Czy rozpoznajecie te miejsca?

Ten film to powrót do przeszłości sprzed prawie 40 lat. Od 30 sekundy powyższego filmu możecie zobaczyć jak rozbudowywał się Białystok. A pokazywano to w kontekście kryzysu budownictwa. Na kadrach między innymi można dojrzeć Rynek Kościuszki i wiele białostockich osiedli, gdzie aktualnie powstawały bloki. Możemy zaobserwować również stare ikarusy, które woziły dawniej pasażerów komunikacji miejskiej. Nie brakuje Centralu, który jakby niewiele się zmienił do dziś.

Wprawne oko zauważy jeszcze coś. Otóż w 1986 roku piesi mogli przechodzić przez dzisiejszy Plac NZS. Na fragmencie filmu widzimy wyraźnie mężczyznę, który przechodzi tamtędy. Są również słupki – sugerujące, że to nie jest „dzikie przejście”.

Co jeszcze się zmieniło? W tle widać stary budynek dworca autobusowego, który został już rozebrany na rzecz nowoczesnego. Ponadto Rynek Kościuszki był cały zazieleniony. Z pewnością, latem było tam dużo przyjemniej niż teraz.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak się prezentuje Podlaskie Intro. Nasycone tym, za co kochamy region najbardziej.

Podlaskie Intro – pod takim tytułem na YouTube pojawiło się dzieło, które było efektem pracy twórczej uczestników warsztatów Filmowe Podlasie Edukuje! W 2024 roku poprowadził je Krzysztof Kiziewicz, nagradzany filmowiec, reżyser, artysta multimedialny, współtwórca wielu teledysków, dokumentów, reklam i animacji. Uczestnicy poznali dzięki niemu tajniki produkcji, reżyserii i montażu oraz łączenia sztuki z technologią i współczesnymi trendami. Mieli także możliwość sprawdzenia w praktyce swojej wiedzy.

Na szczęście nie była to tylko sucha teoria, ale też praktyka. Dzięki czemu możemy oglądać interesujące dzieło, w którym Podlaskie jest opisywane barwnie głosem dziennikarza Radia Białystok – Andrzeja Bajguza. A obrazy, które widzimy są tak wyjątkowe i unikalne, że nad każdym z osobna możemy rozpływać się długie chwile. Bo w filmie jest skondensowane wszystko, za co kochamy Podlaskie. Dzika natura, drewniane chaty, wyjątkowe jedzenie. A to wszystko okraszone przaśnymi, ludowymi wzorami i inną podlaską egzotyką.

Jedno jest pewne, ten film może być nie tylko inspiracją dla innych twórców, ale także zaproszeniem do podróży w nieznane zakątki naszego regionu. Bo wystarczy zjechać z głównego szlaku, by zacząć odkrywać różne cuda – takie w tym dziele się prezentują.

Partnerzy portalu:

Z Białegostoku rowerem dojedziemy bezpiecznie do Krynek! Najpierw pierwszy etap.

Z Białegostoku rowerem dojedziemy bezpiecznie do Krynek! Najpierw pierwszy etap.

Województwo podlaskie zyska kolejną atrakcję dla miłośników dwóch kółek. Trwają przygotowania do budowy pierwszego odcinka ścieżki rowerowej, która połączy Białystok z Krynkami. Do Supraśla droga dla rowerów istnieje już od dawna. Teraz przyszedł czas na kolejny odcinek do Podsokołdy. To trasa o długości 7,5 km, łącząca wieś z uzdrowiskowym Supraślem.

Nowy odcinek stanie się przedłużeniem już istniejącej drogi rowerowej z Białegostoku do Supraśla. Trasa rozpocznie się w pobliżu cmentarza przy wyjeździe z miasta i będzie prowadzić wzdłuż prawej strony drogi. Ścieżka będzie miała szerokość 2,5 metra i zostanie odsunięta od jezdni, aby zapewnić większe bezpieczeństwo rowerzystom i pieszym. Teraz na drodze wojewódzkiej pośród licznych rozpędzonych samochodów można napotkać wielu użytkowników jednośladów.

Dzięki współpracy z Nadleśnictwem Supraśl część terenu pod inwestycję została już przygotowana. Niestety, dalsze prace będą musiały zostać wstrzymane ze względu na rozpoczynający się okres lęgowy ptaków. Wszelkie działania związane z wycinką i przygotowaniem terenu, których nie udało się ukończyć przed 15 marca, będą mogły być wznowione dopiero po 31 sierpnia. Według wstępnych ustaleń, nadleśnictwo postara się odpowiednio wcześniej przygotować teren, by we wrześniu wykonawca mógł rozpocząć budowę.

W najbliższym czasie zostanie ogłoszony przetarg na realizację tej inwestycji. Szacuje się, że budowa odcinka z Supraśla do Podsokołdy potrwa około 8 miesięcy. Jeśli chodzi o dalszą część trasy prowadzącą do Krynek, na razie trwają formalności związane z dokumentacją, a termin rozpoczęcia prac nie jest jeszcze znany. Warto jednak podkreślić, że obecnie z Supraśla da się bezpiecznie dojechać do Krynek rowerem, omijając drogę wojewódzką. Droga prowadzi przez Cieliczankę, Kołodno, Nowosiółki, a dalej przez głęboką Puszczę Knyszyńską do Nowej Świdziałówki, Ostrów Północny i Rachownik. Ze względu na to, że to tereny dzikie nie rekomendujemy tej trasy osobom niedoświadczonym w długich, leśnych trasach bez znajomości poruszania się po szlakach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kraina Otwartych Okiennic na rowerze. Zwiedzisz więcej niż samochodem!

Kraina Otwartych Okiennic na Podlasiu to wyjątkowe miejsce, idealne do odkrywania na dwóch kółkach. Malownicze drewniane domy, ozdobne okiennice i spokojne, sielskie krajobrazy tworzą niezapomnianą atmosferę, która najlepiej smakuje z perspektywy rowerowego siodełka.

Wyprawę warto zacząć od Trześcianki, urokliwej wsi słynącej z intensywnych kolorów i bogato zdobionych domów. Jazda pozwala delektować się każdym detalem architektury – misternymi zdobieniami, ażurowymi ornamentami oraz kolorowymi, drewnianymi okiennicami, które zdają się opowiadać własne historie. Z Trześcianki, trasa poprowadzi nas do kolejnych miejscowości: Soc, Puchłów czy Ciełuszek, gdzie można podziwiać jeszcze więcej wyjątkowych domów, odpocząć przy starej drewnianej cerkwiach i ogólnie poznać lokalną kulturę.

Podróż rowerem po Krainie Otwartych Okiennic to nie tylko doznania estetyczne, ale także bliski kontakt z naturą. Ścieżki biegną przez pachnące łąki, kwitnące pola oraz sosnowe lasy, które oferują cień w upalne dni. Warto mieć ze sobą koszyk piknikowy i zatrzymać się nad brzegiem malowniczej rzeki Narew i wsłuchać się w ciszę przerywaną jedynie śpiewem ptaków.

Rowerowa wycieczka po Krainie Otwartych Okiennic to prawdziwa uczta dla zmysłów oraz sposób na aktywne spędzenie czasu, podczas którego poznasz jeden z najbardziej magicznych zakątków Podlasia

Partnerzy portalu: