W podlaskich lasach znów pojawiły się grzyby!

W podlaskich lasach znów pojawiły się grzyby!

Pogoda bardzo zaskakuje. Zwykle w połowie stycznia na Podlasiu jest biało, a śniegu czasem jest aż po kolana. Tym razem zima o nas zapomniała, zaś śnieg intensywnie uderzył w Stanach Zjednoczonych, a nawet na Saharze! Tymczasem w podlaskich lasach pojawiły się znów grzyby. Jesień dla miłośników „owoców leśnych” była bardzo obfita. Grzyby można było przywozić kilogramami. Jak widać nielada gratka znów się trafiła, bo las nie pokrył się śniegiem tylko panuje w nim wilgoć. Oznacza to tylko jedno – kolejny, nietypowy wysyp grzybów. Bo chyba w styczniu jeszcze nikt nie zbierał.

 

Jeśli uda Wam się coś zebrać, to koniecznie pochwalcie się wysyłając zdjęcia na adres [email protected] lub poprzez wiadomość na Facebooku.

 

Rzeczywistość nam się powoli zmienia czy to tylko anomalia? Będzie zima czy nie będzie? Zapewne ostatnio wszyscy zadają sobie takie pytania. My możemy powiedzieć tylko, że pogoda długoterminowa wskazuje, że do końca stycznia nic się nie zmieni.

Partnerzy portalu:

Podlaskie w jednym zestawieniu z Iranem, Kubą oraz Karaibami

Podlaskie w jednym zestawieniu z Iranem, Kubą oraz Karaibami

Wcale nie chodzi o egzotykę. Portal Skyscanner specjalizujący się w wyszukiwaniu najtańszych połączeń lotniczych na swojej stronie umieścił Top 12 inspiracji podróżniczych na 2018 rok. Najciekawsze kierunki to: Kanada, Laos, Islandia, Rosja, Karaiby, Indonezja, Chile, Litwa, Łotwa, Estonia, Kuba, Senegal, Iran oraz… Podlasie. A tak argumentują swój wybór:

 

Podlasie sprawdzi się zarówno na dłuższy urlop, jak i weekendowy wypad z Warszawy. Ten region zachwyca różnorodnością. Łączą się tu wpływy prawosławne – koniecznie odwiedź cerkwie w Trześciance, Narwi czy Puchłach, oraz tatarskie – zajrzyj do wsi Kruszyniany, poznasz tu zarówno kulturę, jak i tatarską kuchnię. Prawdziwą siłą przyciągania Podlasia jest jego unikatowa przyroda. Puszcza Białowieska to doświadczenie pierwotnego kontaktu z naturą np. pokaźną gromadą dziko żyjących żubrów. Przemykają tu także inne zwierzęta np. rysie, bobry i wilki. Część terenu zwiedzisz jedynie z przewodnikiem – o możliwościach i kosztach wstępu dowiesz się na miejscu.

 

Oczywiście przyjezdny bardzo by się rozczarował na miejscu, gdyby za pewniak wziął powyższy opis. Bo amator tylko przypadkiem natrafiłby na dziko zyjące żubry, zaś o zobaczeniu rysia, wilka czy bobra nie ma w ogóle mowy. Przyjeżdżanie na Podlasie tylko do Krainy Otwartych Okiennic i oglądanie kilku cerkwi oraz meczetu w Kruszynianach to tak jakby pojechać do Warszawy tylko na Ursynów. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę dobre intencje autorów, to trzeba się cieszyć, że ktoś nas poleca. Zapewne ktoś, kto właśnie był w Trześciance czy Kruszynianach i mu się podobało. Jeszcze bardziej cieszy zestawienie z takimi kierunkami jak Islandia, Karaiby, Rosja czy Chile. 

 

Dobrze by było się także podczepić pod wymienianą Litwę, Łotwę i Estonię. Bardzo wielu turystów obiera właśnie ten kierunek. A Podlasie jest przecież zupełnie obok. Warto więc zadbać o to, by każdy zwiedzający ten region zobaczył nie tylko Wilno, Tallin czy Rygę, ale także Białystok i całą podlaską okolicę. 

Partnerzy portalu:

Renifery, ciemnoskórzy mieszkańcy oraz wielkie osady. Tak wyglądało Podlaskie tysiące lat temu

Renifery, ciemnoskórzy mieszkańcy oraz wielkie osady. Tak wyglądało Podlaskie tysiące lat temu

O pierwszych ludziach na Podlasiu wiadomo tyle, że pojawili się 10 000 lat temu. Na terenie dzisiejszej Puszczy Knyszyńskiej była tundra (wyobraźcie sobie, że teren wygląda jak Bieszczadach, ale nie ma gór). W dorzeczu Biebrzy i Narwii pojawiły się… renifery, a wraz z nimi ludzie, którzy rzecz jasna żywili się mięsem tychże zwierząt. Warto dodać, że klimat nie był sprzyjający, zatem skóra zwierzęcia idealnie nadawała się na ubranie dla osadników.

 

Przez kolejne tysiące lat na dzisiejszym Podlasiu pojawiła się brzoza oraz sosna. Cały teren był bardzo intensywnie zalesiony. 7000 lat temu na terenach dzisiejszego Podlasia rozwijała się kultura niemeńska. Osadnicy żyli w okresie mezolitu. Swoje życie rozwijali przy rzece Narew. Ludzie potrafili tworzyć ceramiczne narzędzia. Mężczyźni zajmowali się myślistwem czy rybactwem zaś kobiety zbieractwem (na przykład owoców leśnych). Co ciekawe, ta sama kultura bardziej na wschodzie posiadła umiejętności hodowlane. Być może pod opieką człowieka znajdowały się tury (pradawne woły) czy tarpany (pradawne konie). Główne pożywienie stanowiły łosie oraz jelenie, który nigdy na naszych terenach nie brakowało.

 

4 tysiące lat temu niedaleko Supraśla istniała jeszcze inna osada z epoki kamienia i brązu. Archeolodzy odnaleźli tam sztylety, noże, dłuto czy groty strzał. Wszytko wykonane z krzemienia i kamienia. Osadnicy to ludy, które przywędrowały aż z terenów dzisiejszej Hiszpanii. Można się tylko domyślać że mieli ciemną skórę.  Zaś przedmioty jakie po sobie pozostawili sugerują, że zajmowali się głównie polowaniami, ale też rolnictwem. Warto zaznaczyć, że później osadnicy zajęli się także „górnictwem”. W okolicach wsi Rybniki, gdzie dziś mamy rezerwat Krzemianka. To właśnie tam intensywnie wydobywano krzemień, który był potrzebny do produkcji broni, narzędzi oraz do rozpalania ognia.

 

2,5 tysiąca lat temu w Haćkach (dorzecze Narwii, okolice Bielska Podlaskiego) istniała ogromna i mocno rozwinięta osada. Ludzie mają własną studnię, piece, półziemianki, mały zbiornik z wodą, miejsce do przeprowadzania obrzędów i ceremonii, a także konstrukcje obronne przed obcymi. Grodzisko zamieszkiwane było przez przybyszów z różnych stron Europy, cały czas się rozrastając, ostatecznie osiągając rozmiar 40 hektarów!

 

Gdy wkroczyliśmy w nową erę wśród wędrujących oraz zakładających osady także na Podlasiu najwięcej było ludów germańskich oraz bałtów. W kolejnych stuleciach także Goci, Hunowie oraz Słowianie, którzy dotarli tu z dalekiego wschodu. Gdy terytorium dzisiejszej Rzeczypospolitej zamieszkiwały większe plemiona – w naszym regionie można było spotkać Połoczan, czyli wschodnich Słowian. Żyli oni tutaj w XVIII wieku naszej ery.

 

Kiedy plemiona połączyły się w Polskę, my byliśmy na terytorium Rusi Kijowskiej. Dopiero po roku 1000 pojawia się ważny gród w Drohiczynie, który jest ośrodkiem handlowym z Rusią Kijowską. Przez kolejne stulecia przez dzisiejsze tereny podlaskie przebiegać będzie granica między Polską a Rusią Kijowską, a później Galicją, a jeszcze później Litwą. W XIV wieku Polska i Litwa to już jeden kraj. W XV wieku przez jakiś czas jesteśmy pod szwedzkim zaborem i graniczymy z Rosją. Na szczęście unia polsko-litewska się odradza na kolejne lata.

 

XVIII wiek przynosi Polsce zabory. Nasz region znajduje się na terytorium Prus (Niemiec). Później zaś znów przebiega granica – tym razem Prus i Imperium Rosyjskiego. W 1918 roku powstaje II Rzeczpospolita. Podlaskie na początku 1919 roku przechodzi z rąk niemieckich w polskie.

Partnerzy portalu:

Podlaskie miliony lat temu. Jak wyglądało i co się tu działo?

Podlaskie miliony lat temu. Jak wyglądało i co się tu działo?

Być może leżeliście sobie kiedyś na podlaskiej łące albo siedzieliście na ławce przy rodzinnym domu, lub też spacerowaliście sobie białostockim parkiem, a między czasie rozmyślaliście sobie jak wyglądało miejsce, w którym się aktualnie znajduje kilkaset milionów lat temu. Jeżeli tak, to w tym artykule się tego dowiecie co się działo na dzisiejszym Podlasiu – miliony lat temu. Warto dodać, że działo się bardzo wiele.

 

Na początku jednak uporządkujmy fakty, gdyż wszystko działo się na całej planecie, zatem także i na naszym jej fragmencie. Ziemia powstała 4,6 miliarda lat temu dosyć gwałtownie. Najpierw urodziło się Słońce, który otoczone było pyłem. Grawitacja spowodowała, że przez miliony lat pył ten łączył się w skały, a te zderzając się ze sobą uformowały cała planetę. Wszędzie był ocean lawy. Na początku Ziemia nie miała powietrza, lecz składała się z azotu i dwutlenku węgla.

 

Następnie w stronę naszej planety leciała inna planeta – Teja – wielości Marsa. Poruszała się z dużą prędkością, a następnie uderzyła w Ziemię. W wyniku zderzenia obu planet powstał księżyc, a nasza planeta zostaje odkształcona. 3,9 miliarda lat temu dochodzi do „bombardowania” Ziemi przez meteory. To „odpadki” po powstaniu układu słonecznego. Wewnątrz meteorów zawarte są minerały wody. „Bombardowanie” trwało przez 20 milionów lat, w wyniku czego powstaje jeden wielki ocean praktycznie na powierzchni całego globu. Na fragmentach planety są pojedyncze wysepki, które zamieniły się w wulkany. 100 milionów lat później na Ziemię spadają kolejne meteory z takimi minerałami jak węgiel czy aminokwasy. Substancje połączyły się ze sobą i powstało pierwsze życie.

Formowanie się kontynentów

Przeskoczmy jednak trochę w czasie. Między czasie Ziemia zaczęła obracać się coraz wolniej przez co doba nie trwała już 6 a 16 godzin (tak jak po uderzeniu drugiej planety), było coraz więcej tlenu. 1,5 miliarda lat temu ukryta, popękana skorupa ziemska spowodowała, że w ciągu milionów kolejnych lat utworzyły się wielki kontynent. Własnie wtedy po raz pierwszy uformował się także nasz teren. Byliśmy jednak jedną wielką pustynią. 750 milionów lat temu skorupa ziemska rozciąga się pod wpływem temperatury, a superkontynent dzieli się na dwie części. Podlaskie, jak i wielka część euroazjatycka jest wielką pustynią pokrytą skałami, które odsłoniły się po rozerwaniu kontynentu.

 

Pod wpływem uwolnienia się ogromnych ilości dwutlenku węgla z wnętrza Ziemi światło słoneczne nie dochodzi do planety. W konsekwencji nasza planeta zamarza. Trwa bardzo długa epoka lodowcowa. Tworzy się lądolód o grubości do 3 km. Na szczęście nasza planeta jest aktywna wulkanicznie, przez co po 15 milionach lat lód zamienia się w ocean. 600 milionów lat temu doba trwa już 22 godziny. Jest bardzo dużo wody oraz tlenu, który znajduje się także w oceanie dzięki czemu pojawiają się pierwsze, zaawansowane formy życia.

 

460 milionów lat temu na lądzie Ziemia pokryta jest skałami. Istnieją tylko dwa kontynenty. Zabójcze promieniowanie słońca pozbywa się wszelkich form życia z lądu, jednak przez kolejne 100 milionów lat Ziemia pokrywa się warstwą ozonu, który chroni naszą planetę od zabójczego promieniowania. Na obu kontynentach pojawiają się pierwsze zwierzęta, które podczas ewolucji „wyszły z oceanu” na ląd. Z biegiem lat jednak kontynenty oddalają się od siebie. Na terenie dzisiejszej Polski mamy głównie morze, lecz na Podlasiu znajduje się ląd – skalna pustynia.

Węgiel, żwir i człowiek

Kolejne setki milionów lat spowodowały, że Polska miejscami została porośnięta gigantycznym lasem. Warto tutaj zaznaczyć, że miejsce, w którym obecnie geograficznie położone jest Podlaskie to było morze, zaś faktyczny ląd dzisiejszej Ameryki Północnej oraz Europy znajdował się w okolicach równika. 270 milionów lat temu na terenie Polski pojawia się morze. Podlaskie jednak to nadal skalna pustynia. Las zamienił się w pokłady węgla. Dlatego też wydobywa się go na zachodnim południu. U nas zaś mamy dużo żwiru – ten występuje praktycznie na terenie całego kraju, lecz najwięcej na północy – czyli tam gdzie było najwięcej skał.

 

Z racji tego, że znajdowaliśmy się w zwrotniku raka to morze parowało odsłaniając pustynię. 160 milionów lat temu po raz kolejny morze zalało nasze tereny. Ruch płyt tektonicznych powoduje, że Ameryka Północy odłącza się od Europy, zaś ta łączy się z Azją. Spoiwem są zaś dzisiejsze góry na Uralu. 4 miliony lat temu, kiedy wszystkie kontynenty są już na swoim dzisiejszym miejscu, Podlaskie pod wpływem położenia geograficznego boryka się z ochłodzeniem klimatu. Ustępujące coraz płytsze morze odsłania torfowiska oraz tworzy bagna.

 

1,5 miliona lat temu na Ziemi pojawia się człowiek – homo erectus. U nas klimat niestety nie sprzyja jeszcze do życia, ale kolejne miliony lat spowodują wielkie wędrówki i zasiedlanie się Europy. 700 tysięcy lat temu prawdopodobnie (tutaj są różne wersje) homo erectus opuszcza Afrykę i dociera do Europy, także do dzisiejszej Polski. Wpierw jednak zakłada pierwsze osady w okolicach Śląska. Kiedy pierwszy człowiek dotarł na Podlasie nie wiadomo. Pierwsze osady, które odkryli archeolodzy można datować na 7000 lat przed naszą erą. Między innymi nasz region zamieszkiwała kultura niemeńska. O czym przeczytacie więcej już jutro.

Partnerzy portalu:

Urwane palce, wystraszone zwierzęta. Zamiast petard są bezpieczne zamienniki

Urwane palce, wystraszone zwierzęta. Zamiast petard są bezpieczne zamienniki

Tak niewiele pozostało już do końca roku. Po świętach tradycyjnie zaczną się dyskusje o tym, czy strzelać czy nie strzelać na Sylwestra – bo zwierzęta się boją huku. W Białymstoku na miejskiej imprezie nie zobaczymy żadnych wybuchowych pokazów. Tym razem magistrat postawił na lasery. Nie sposób nie pamiętać każdego wydania Teleekspresu z 31 grudnia od początku jego istnienia. Zawsze znalazł się w nim materiał, że znów komuś urwało palce czy poparzyło twarz od fajerwerków.

 

Pirotechnika towarzyszy naszej cywilizacji prawdopodobnie od X wieku. Wówczas kupcy przywieźli do Europy sztuczne ognie, które wymyślili Chińczycy. Ichniejsi alchemicy odkryli, że mieszając ze sobą saletrę z siarką oraz węglem drzewnym – można osiągnąć mieszkankę wybuchową. Ewolucja cywilizacji na świecie dała także kolejne odkrycia czyli proch. A od tego było już blisko do popisów pirotechnicznych, gdy wojska wygrywały jakąś bitwę. Pokazy miały charakter propagandowy. W średniowieczu Organizowano pokaz militarny i świętowano odniesiony sukces. Na takim pokazie nie zabrakło pierwszych fajerwerków.

 

Jednak to Chińczycy nieustannie zachwycali i rozwijali pokazy sztucznych ogni i zachwycali kupców czy misjonarzy, którzy jeździli potem do swojego kraju i opowiadali o niezwykłości fajerwerków. Jako ciekawostkę można dodać, że chiński wynalazek służy dzisiaj także w innej postaci. A mianowicie – w identyczny sposób jak odpala się petardy – również wystrzeliwuje rakiety w kosmos! Podpala się ładunek, następnie ulatniają się gazy, które wyrzucają petardę (rakietę) w powietrze (w kosmos).

 

Jak widać fajerwerki towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Dlatego trudno też walczyć z tym wynalazkiem. Wszak to XXI wiek de facto przyniósł wiele dobrego dla traktowania zwierząt. Wcześniej było z tym różnie. Jednak wnioski wysuwają się same – skoro kiedyś wybuchami zajmowali się tylko pirotechnicy, to może warto wziąć to za dobrą monetę i nie tykać się petard, które mogą urwać palce? Jednak zabrać komuś czekoladę i kazać się cieszyć, że nie przytyje jest mało sensowne.

 

Dlatego lepiej pokazać jakie są alternatywy. Konstrukcja fajerwerków jest niezmienna od stuleci. Zmieniono tylko niektóre składniki, by osiągać inne kolory dymu, większą siłę wybuchu, a także natężenie gazu. Oprócz sztucznych ogni są jeszcze inne, bezpieczne fajerwerki, które dają naprawdę dużo radości – a mianowicie race świetlne. Można je często zauważyć na stadionach. Za każdym razem tworzą piękne widowiska. Ostatnio zaczęły się pojawiać także w innych okolicznościach – na przykład różnych teledyskach. Zauważyć możn tam sceny, gdzie ludzie bawią się nocą przy jakimś ognisku lub ogólnie na zewnątrz i tańczą trzymając odpalone race. Jednym słowem mówiąc – warto wypróbować, gdyż wszystko co ładnie się pali, ale nie wybucha jest bezpieczne. Nie urwie nam niczego, a i zwierząt nie wystraszy. 

 

Partnerzy portalu:

Wysłużone „żółtki” jadą na bocznicę. Teraz czas na nowoczesne szynobusy

Wysłużone „żółtki” jadą na bocznicę. Teraz czas na nowoczesne szynobusy

Każdy, kto jeździ z Białegostoku do Ełku, Kuźnicy bądź Szepietowa może natrafić na pociąg typu „żółtek” (EN57). Tak popularnie nazywane są stare, wysłużone pociągi, które wykorzystuje się do przewozów w regionie. Ich charakterystyczną cechą są plastikowe siedziska. To jednak staje się powoli przeszłością. Na wyżej wspomnianych trasach pojedziemy nowoczesnymi szynobusami. Są one przystosowane do jazdy 120 km/h, mają wygodne siedzenia, ładowarki USB. Są też przystosowane do obsługi niepełnosprawnych pasażerów.

 

Obecnie w regionie możemy koleją dojechać z Białegostoku w kilku kierunkach:

 

Białystok – Sokółka – Kuźnica

 

Białystok – Sokółka – Augustów – Suwałki

 

Białystok – Mońki – Grajewo – Ełk

 

Białystok – Łapy – Szepietowo

 

Białystok – Bielsk Podlaski – Czeremcha

 

W przyszłym roku, w ofercie przewozów po regionie nie zabraknie też weekendowych połączeń do Walił i Kowna.

Partnerzy portalu:

Remont zakończony. Bezpośrednie połączenie kolejowe Białystok – Lublin jest możliwe!

Remont zakończony. Bezpośrednie połączenie kolejowe Białystok – Lublin jest możliwe!

Zapewne mało kto wiedział, że takie połączenie w ogóle istnieje, bo długo go nie było. Jednak od 10 grudnia nastąpiły zmiany w kolejowym rozkładzie jazdy i z Białegostoku można bezpośrednio dojechać do Czeremchy. Informacja teoretycznie jest przydatna tylko dla mieszkańców Bielska Podlaskiego, a także wszystkich stacji pośrednich między Białymstokiem a Czeremchą. W praktyce warto głośno zapytać o bezpośrednie połączenie do Lublina.

 

Dzisiaj żeby dojechać do Lublina należy się przesiadać w Warszawie. W zależności od wybranego połączenia cała podróż będzie trwała od 5,5 do 7 godzin. Z naszych wyliczeń na podstawie obecnych rozkładów jazdy wynika, że podróż bezpośredniego pociągu bez przesiadek trwałaby około 4,5 godziny, a my byśmy musieli pokonać o 100 km krótszy dystans niż obecnie. Pomysł jest wart do rozważenia także w koncepcji rozszerzonej. Tak by można było dojechać z Suwałk do Przemyśla. Analizując obecne rozkłady jazdy można wyliczyć, że pociąg jechałby około 12 godzin. Czyli tyle samo co obecnie przez Warszawę. Jednak nie trzeba by było się przesiadać.

 

Utworzenie takich połączeń oznaczałoby też pewien ukłon w stosunku co do Polski wschodniej. Nie ma co ukrywać, że kolejne ekipy rządzące miały tak zwaną „Polskę B” w… nosie. To dlatego wschód nie jest kompletnie ze sobą skomunikowany ani drogowo, ani kolejowo czy też lotniczo. Ktoś kiedyś doszedł do wniosku, że tak blisko granicy z Rosją nie ma co inwestować. Nie może być jednak tak, że mieszkańcy wschodniej Polski będą całe życie ofiarami przeszłości i obaw o przyszłość. Gorzej rozwinięta część kraju jest tak samo niebezpieczna jak potencjalny agresor ze wschodu.

 

Jako przykład najlepiej podać tu zjednoczenie Niemiec w 1990 roku. Wówczas NRD (wschodnia część) otrzymała od RFN (zachodniej) 1,6 biliona euro (6 400 000 000 zł) na to, by dogonić zachód. Po 25 latach od zjednoczenia na wschodzie Niemiec nadal nie jest kolorowo, ale nie jest też już najgorzej. Obecnie średnio zarabia się 86 proc. tego co na zachodzie. Dla przykładu – w 2012 roku w Polsce „B” zarabiało się 78 proc. tego co w „A”.

 

Z tą różnicą, że dopiero najnowsza ekipa rządząca zainteresowała się wschodem. Jak wiemy z taśm nagranych w „Sowa i przyjaciele” – wcześniej obowiązywała doktryna „Ch.. z tą Polską wschodnią”. Dlatego wystartowaliśmy z taką samą inicjatywą 23 lata po Niemczech. Dlatego też przed nami tak ważne inwestycje jak Via Baltica, Via Carpatia, szybkie połączenie kolejowe z CPK i kończąca się inwestycja czyli droga ekspresowa Białystok – Warszawa.

 

Warto przypomnieć, że latem Rząd na Via Carpatię (czyli drogę ekspresową od granicy w Kuźnicy, przez Białystok, Lublin i Rzeszów do granicy na południu przeznaczył 21 mld złotych. Czyli tyle, co na program „Rodzina 500 plus”. Do tej puli warto jeszcze dorzucić właśnie bezpośrednie połączenie kolejowe Suwałki – Przemyśl. Wtedy będziemy mogli mówić o pełnym skomunikowaniu wschodu.

 

Warto dodać na zakończenie, że po remoncie odcinka Białystok – Czeremcha infrastruktura na trasie Suwałki – Rzeszów jest już w pełni gotowa. Wystarczy podjąć decyzję o utworzeniu połączenia. Potrzebna jest tu jednak inicjatywa polityków, którzy przy odpowiednich umiejętnościach perswazji mogliby tchnąć ją w dyrekcją PKP Intercity. Warto nadmienić, że obecnie można w 6 godzin dojechać z Białegostoku do Lublina omawianą trasą. „Wystarczy” 2 razy przesiąść  się.

Partnerzy portalu:

Podlaskie za 15 lat. Bez dużego lotniska, z koleją jadącą 200 km/h. Jest zatwierdzony plan.

Podlaskie za 15 lat. Bez dużego lotniska, z koleją jadącą 200 km/h. Jest zatwierdzony plan.

Małe lotniska w Białymstoku i Suwałkach, szybkie pociągi pędzące od 120 km/h do 200 km/h z Suwałk, Sokółki i Białegostok, a także drogi ekspresowe. To nie pobożne życzenia, lecz plany, które przyjął Rząd na ostatnim posiedzeniu! Wszystko to wiąże się z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego 20 km pod Warszawą. To wokół tej inwestycji będzie kręcić się rozbudowa infrastruktury transportowej w Polsce. Plan zakłada doskonałe skomunikowanie z portem przede wszystkim regionów słabo rozwiniętych pod względem komunikacji. Nie musimy chyba mówić, że Podlaskie w zasadzie jest pierwsze w kolejce. Rząd przyjął strategię, która nie tylko zakłada budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. To jest bowiem strategia inwestycji infrastrukturalnych do 2030 roku.

Co dokładnie oznacza budowa CPK dla nas?

Przede wszystkim zanim powstanie gigantyczny port pod Warszawą zostanie zmodernizowana kolej. Do 2025 roku będziemy mieli gotowe połączenie z portem. W tym samym czasie będą powstawać inne połączenia kolejowe. Oznacza to, że Z Białegostoku przez Warszawę do Łodzi, Wrocławia, Poznania, Krakowa oraz Katowic i Gdańska pociągi będą poruszać się z prędkością ok. 140 km/h! Będzie też modernizacja linii prowadzącej z Białegostoku do Ełku a dalej do Suwałk. Wyremontowany zostanie także odcinek do Sokółki. Tutaj jednak połączenia na początku będą wolniejsze.

 

W drugim etapie (do 2030 roku) kolej zostanie zmodernizowana aż do granicy z Białorusią – od Sokółki, zaś z Suwałk do granicy z Litwą. W tym czasie będą też trwały prace na odcinkach, które wymienialiśmy wyżej. I tak Z Suwałk do Ełku pociąg pojedzie 140 km/h, zaś z Ełku do Białegostoku, a dalej do Warszawy i w kolejnych kierunkach 200 km/h!

Lotniska regionalnego nie będzie?

Budowa Centralnego Portu Lotniczego oznacza, że budowa dużego lotniska regionalnego w Podlaskiem nie ma żadnego sensu. Wielka rządowa inwestycja, która rozpocznie się w przyszłym roku potrwa 7 lat. Jej założeniem jest stworzenie giganta, który ma być liderem na rynku całej Europy wschodniej. Gdyby w kolejnych wyborach samorządowych wybrano polityków chcących lotniska regionalnego w Podlaskiem, to takie powstawałoby co najmniej 3-4 lata. Kiedy by raczkowało i zdobywało pierwszych pasażerów, to na lotnisku Chopina i w Modlinie rozpoczętoby wygaszanie ruchu na rzecz CPK. Mieszkańcy mieliby już szybkie połączenie z nowym, dobrze skomunikowanym, gigantycznym portem.

 

Wszystko wskazuje na to, że budowa małego lotniska na Krywlanach okaże się bardzo dobra, a wręcz najlepsza z możliwych. Wszystko dlatego, że takie porty lotnicze jak Radom, Szymany (Olsztyn) czy właśnie po rozbudowie pasa i budowie terminalu Białystok mogą przejąć ruch lotniczy wszystkich przewoźników, którzy nie będą chcieli lądować na CPK. Nie oszukujmy się, za swój gigantyzm port będzie wyciągał od przewoźników bardzo dużo. Dlatego możemy być tańszą alternatywą dla niektórych linii. Możemy ale nie musimy, bo zaczynając od budowy samego pasa pozostawiamy sobie wybór – czy dalej inwestować czy już mamy to, czego potrzebujemy tu na miejscu.

 

W ciągu najbliższych 20 lat bez wątpienia rozwinie się także lotniczy ruch lokalny. Połączenia między Białymstokiem a Olsztynem, Wrocławiem, Poznaniem, Gdańskiem, Szczecinem, Krakowem czy Zieloną Górą nie kosztowałyby zbyt wiele, a my jako społeczeństwo przecież będziemy relatywnie bogatsi, tak jak jesteśmy bogatsi niż byliśmy w 1997 roku.

 

Nie można zapominać, że w Suwałkach także powstaje małe lotnisko. Zacznie dokładnie od tego samego co białostockie Krywlany czyli od 1300 metrowego pasa. Jednak co planują dalej robić włodarze tego miasta – niewiele wiadomo.

Będzie sieć dróg ekspresowych?

Drogowe, szybkie połączenie z Warszawą właśnie powstaje. Całość ma być gotowa już w 2018 roku. Natomiast do 2023 roku ma być gotowa droga ekspresowa od granicy z Białorusią, przez Sokółkę, Białystok, a dalej Lublin. Z Suwałk do Warszawy będzie można natomiast dojechać drogą krajową 61 przez Ełk, Grajewo, Łomżę, Zambrów, by dalej jechać ekspresową krajową ósemką. W zasadzie najbardziej poszkodowane w tym wszystkim będzie Augustów. Droga z Suwałkami jest już dobra, ale ta z Białymstokiem pozostawia wiele do życzenia i niewiele wskazuje na to, by cokolwiek się zmieniło.

 

Jak widać przyszłość województwa podlaskiego rysuje się w różowych kolorach. Miejmy nadzieję, że nikt strategii Rządu nie porzuci. Bo Polacy mogą wybrać za 2 lata przecież inne partie w kolejnych wyborach. Jedna z nich w podsłuchanych rozmowach miała taką propozycję: „Ch… z tą Polską wschodnią”.

Partnerzy portalu:

Najbiedniejsi i najbogatsi na Podlasiu. Zobacz dochód swojej gminy

Najbiedniejsi i najbogatsi na Podlasiu. Zobacz dochód swojej gminy

Najbiedniejsza gmina w Polsce znajduje się w województwie podlaskim, w powiecie łomżyńskim. Mowa tutaj o gminie Przytuły. Według najnowszych danych Ministerstwa Finansów – w ubiegłym roku dochód gminy wyniósł zaledwie 390,29 zł na jednego mieszkańca. W pierwszej dziesiątce najbiedniejszych gmin w Polsce również znalazła się Turośl (również powiat łomżyński) z dochodem 453,88 zł na mieszkańca.

 

Dla porównania – najbogatsza w Polsce jest gmina Kleszczów (województwo łódzkie). Na jej terenie znajduje się Kopalnia Węgla Brunatnego Bełchatów i Elektrownia Bełchatów. Ponadto gmina czerpie dużo z podatków od nieruchomości. Efekt? Dochód przypadający na jednego mieszkańca to aż 31 962,75 zł czyli ponad 80 razy więcej niż w Przytułach! W pierwszej dziesiątce najbogatszych gmin w Polsce znajduje się podlaski Mielnik z powiatu siemiatyckiego, który osiąga dochód 5793,099 zł na jednego mieszkańca.

 

Trzeba przyznać, że w Białymstoku dochód na jednego mieszkańca nie wygląda zbyt efektownie, bo to zaledwie 1570,29 zł na mieszkańca. Suwałki i Łomża wypadają trochę gorzej, bo ich dochód to 1480,30 zł i 1333,73 zł na mieszkańca. A poniżej wszystkie podlaskie gminy i ich dochód:

 

MIELNIK 5793,09
ORLA 3130,21
SUWAŁKI (gmina) 2476,28
MICHAŁOWO 2448,27
SZUMOWO 2103,32
JUCHNOWIEC KOŚCIELNY 2040,76
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1994,98
NAREWKA 1921,8
NAREW 1909,78
BIAŁOWIEŻA 1906,89
SURAŻ 1892,66
SUPRAŚL 1880,36
ZAMBRÓW 1676,05
TUROŚŃ KOŚCIELNA 1631,36
CHOROSZCZ 1620,99
BIELSK PODLASKI 1601,38
WASILKÓW 1579,21
GRÓDEK 1570,88
Białystok (miasto) 1570,29
GRAJEWO 1527,37
BRAŃSK 1511,06
SIEMIATYCZE 1487,43
Suwałki (miasto) 1480,3
PŁASKA 1473,81
BAKAŁARZEWO 1462,57
HAJNÓWKA 1451,43
ZABŁUDÓW 1420,82
SOKÓŁKA 1387,66
HAJNÓWKA 1380,25
AUGUSTÓW 1369,46
WYSOKIE MAZOWIECKIE 1348,01
SZEPIETOWO 1347,3
Łomża (miasto) 1333,73
DUBICZE CERKIEWNE 1332,09
SZYPLISZKI 1306,97
PUŃSK 1301,87
GIBY 1262,83
BIELSK PODLASKI 1259,59
CZYŻEW 1233,11
KOLNO 1232,52
JELENIEWO 1207,93
RAJGRÓD 1203,59
ŁOMŻA (gmina) 1201,17
RUTKI 1188,12
PRZEROŚL 1173,78
SZUDZIAŁOWO 1145,76
POŚWIĘTNE 1140,31
CZYŻE 1136,08
SEJNY 1128,01
FILIPÓW 1127,76
CZEREMCHA 1102,72
SOKOŁY 1078,11
ŁAPY 1077,55
DROHICZYN 1072,73
KLUKOWO 1050,7
ZAMBRÓW 1050,01
NOWINKA 1049,89
DOBRZYNIEWO DUŻE 1046,53
SIEMIATYCZE 1036,21
SEJNY 1030,32
KLESZCZELE 1028,64
CZARNA BIAŁOSTOCKA 1026,41
KRYNKI 1020,51
MOŃKI 1011,64
GRODZISK 999,6
PIĄTNICA 992,87
KULESZE KOŚCIELNE 979,82
SZCZUCZYN 945
MIASTKOWO 940,03
MILEJCZYCE 922,62
KUŹNICA 907,77
CIECHANOWIEC 893,29
GONIĄDZ 891,4
DZIADKOWICE 883,8
NOWOGRÓD 883,61
DĄBROWA BIAŁOSTOCKA 852,21
RACZKI 847,22
SIDRA 847,1
GRABOWO 841,74
BOĆKI 839,5
ŚNIADOWO 831,61
JEDWABNE 824,05
NURZEC-STACJA 823,55
KORYCIN 817,67
NOWE PIEKUTY 815,96
KRASNOPOL 811,18
WĄSOSZ 809,69
STAWISKI 802,68
TYKOCIN 792,49
GRAJEWO 781,66
WIŻAJNY 778,88
JANÓW 774,69
RUTKA-TARTAK 766,5
RUDKA 739,91
JASIONÓWKA 734,33
KOŁAKI KOŚCIELNE 730,2
SZTABIN 727,82
WYSZKI 726,72
SUCHOWOLA 716,14
AUGUSTÓW 705,91
BARGŁÓW KOŚCIELNY 696,59
BRAŃSK 681,39
KNYSZYN 677,6
LIPSK 662,19
PERLEJEWO 640,33
KOBYLIN-BORZYMY 622,18
NOWY DWÓR 613,4
JAŚWIŁY 608,96
WIZNA 604,16
ZAWADY 579,49
TRZCIANNE 575,9
KOLNO 550,52
MAŁY PŁOCK 542,94
ZBÓJNA 538,68
KRYPNO 514,34
RADZIŁÓW 486,18
TUROŚL 453,88
PRZYTUŁY 390,29

 

Partnerzy portalu:

Czy tego roku będzie zima stulecia? Podlaskie zamieni się w lodową krainę?

Czy tego roku będzie zima stulecia? Podlaskie zamieni się w lodową krainę?

Od kilku tygodni w mediach, ale też w rozmowach między ludźmi dominuje jeden temat – zima stulecia. Z przekazów wynika, że podobno tegoroczna ma być bardzo sroga, a ilości śniegu mają być wręcz niewyobrażalne. Jeżeli przypomnimy sobie ostatnie zimy na Podlasiu, to była zachowana pewna prawidłowość. Pierwszy śnieg spadł stosunkowo szybko, lecz po chwili nie było po nim śladu. Święta Bożego Narodzenia były zielone, zaś Wielkanoc cała na biało, a regularnie sypało od stycznia. Czy w tym roku ma być inaczej?

 

W pogodzie istnieją pewne prawidłowości, jednak wiarygodne prognozy można wykonywać na kilka dni do tyłu. Wszystko dlatego, że to jaką mamy pogodę danego dnia wynika z kilku zmiennych, które kształtują ostatecznie czy będzie ciepło, zimno, sucho, deszczowo itd. Na klimat zachodniej i środkowej Europy największy wpływ mają Wyż Azorski oraz Niż Islandzki. Zaś wschodnia część Europy jest pod wpływem Wyżu Wschodnioazjatyckiego i Niżu Południowoazjatyckiego. Na Północy Europy zaś mamy Wyż Grenlandzki, a na Południe napływa gorące powietrze ze Zwrotniku Raka. Na wskutek przemieszczenia się, a także mieszkania się tych mas powietrza kształtuje się cała pogoda. Zatem z logicznego punktu widzenia nie można dokładnie przewidzieć na jaki czas masy powietrza ułożą się nad Europą zimą. Pewne prawidłowości pokazują, że możemy ustalić skąd masy będą nacierać w danym momencie.

 

Województwo Podlaskie znajduje się w innej strefie klimatycznej niż pozostała część Polski. To dlatego Suwałki uznawane są za polski biegun zimna, to dlatego mróz dotkliwy jest u nas bardziej niż choćby na Dolnym Śląsku. Dlatego też jedno już dziś jest pewne. Jeżeli w Polsce będzie zimno, to u nas będzie jeszcze zimniej. Odpowiadając więc na pytanie tytułowe – czy nastąpi w Polsce zima stulecia? Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie 100 lat w Polsce, to pierwsze dane o ostrych mrozach mamy z 1929 roku. Oficjalnie w kilku miejscach zanotowano -40 stopni Celsjusza. Jednak temperatury utrzymywały się w przedziale -13 do 16. W XXI wieku oficjalnie zanotowano spadki do -30 stopni Celsjusza zaś miejscami nawet do -36.

 

Jeżeli spojrzymy na częstotliwość i obfitość opadów śniegu, to śnieg najczęściej leży od grudnia, czasem od stycznia do kwietnia. Zatem jeżeli śnieg spadnie jeszcze w listopadzie albo nawet październiku, a nie zniknie przed końcem kwietnia to wtedy będziemy mogli mówić o jakichś anomaliach. Dlatego też odpowiedź na pytanie czy będziemy mieli do czynienia z zimą stulecia brzmi – jest jeszcze za wcześnie, by to wiedzieć. Póki co pogoda nie zaskakuje. Opowieści o zimie stulecia nie wynikają z naukowych ustaleń, lecz bardziej z regionalnych przekonań osób, które obserwują na co dzień przyrodę.

 

 

Osoby te wskazują na takie czynniki jak: bardzo wczesny odlot bocianów czy wczesne pojawienie się żubrów na łąkach. Warto zaznaczyć, że ptaki czy zwierzęta zmieniają sposób zdobywania pożywienia w zależności od pory roku. Bociany nie odlatują dlatego, że zaczyna być im zimno, lecz dlatego, że grunty zaczynają być być suche i trudno im zdobyć pożywienie. Tak zwany „Sejmik bociani”, to ostatni moment przed odlotem. Bociany wówczas zbierają się na polach, by zdobyć ostatnie pożywienie, które odsłoniło się dzięki żniwom.

 

 

Żubry zaś mają grube futro i sporą masę, dzięki czemu odporne są na mrozy. Zatem nie zmieniają także sposobu zdobywania pożywienia dlatego, że zaczyna im być zimno, lecz dlatego że w lesie coraz trudniej o trawę i inne zielone rośliny, bo te zwyczajnie przekwitają jesienią. Z tego też powodu żubry dokarmiane są sztucznie przez człowieka, by chronić zagrożony gatunek. Na polach tworzy się stogi siana, a w lasach wypełnia paśniki. Zwierzęta są do tego już przyzwyczajone, stąd gdy tylko w lesie zaczyna brakować pokarmu, to wychodzą na łąkę szukać stogów.

 

 

Dlatego też nic nie wskazuje na to (póki co), by ta zima miała różnić się od poprzedniej.

 

Partnerzy portalu:

Rocznica śmierci ks. Popiełuszki. Jego mordercy są od dawna na wolności
fot. IPN

Rocznica śmierci ks. Popiełuszki. Jego mordercy są od dawna na wolności

Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski oraz Leszek Pękala – to mordercy ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana warszawskiej Solidarności, który urodził się w małej wsi Okopy pod Suchowolą. Do okrutnej zbrodni na duchownym doszło 19 października 1984 roku. W 1974 roku, gdy ks. Jerzy był wikariuszem w podwarszawskich Ząbkach, służby bezpieczeństwa PRL próbowały zwerbować go na tajnego współpracownika. Ten odmówił im. 6 lat później został kapelanem warszawskiej Solidarności, w której słynął ze wsparcia dla prześladowanych i skrzywdzonych przez komunistów działających na rzecz totalitaryzmu PRL. Między innymi uczestniczył w procesach osób aresztowanych za przeciwstawianie się prawom stanu wojennego. Prowadził również działalność duszpasterską. Z głośniejszych działań było przeprowadzenie pogrzebu skatowanego przez milicję na śmierć Grzegorza Przemyka. Odprawił też mszę świętą na Jasnej Górze, gdzie zorganizował pierwszą pielgrzymkę ludzi pracy.

Wróg PRL

Swoimi działaniami zyskał duży autorytet opozycji, przez co władze PRL uznały go za swojego wroga. SB inwigilowało księdza. Został też wezwany na przesłuchanie do Komendy Stołecznej MO, gdzie usłyszał zarzuty posługiwania się kłamstwem i pomówieniami podczas kazań na mszach świętych, przez co miał nadużywać funkcji kapłana i szkodzić PRL. Ksiądz Popiełuszko był przesłuchiwany kilka godzin, a następnie przeprowadzono rewizję w jego mieszkaniu, gdzie rzekomo odnaleziono granaty łzawiące, naboje do karabinu, inne materiały wybuchowe i farby drukarskie. Oczywisty jest fakt, że zostały one podrzucone przez SB. Kapelan Solidarności został zatrzymany, lecz wypuszczony następnego dnia po interwencji arcybiskupa Bronisława Dąbrowskiego u ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Czesława Kiszczaka.

 

Dla władz PRL – ksiądz Jerzy Popiełuszko był coraz większym problemem. Dlatego zaczęto go coraz bardziej atakować. Wojciech Jaruzelski miał nakazać Kiszczakowi uciszenie Popiełuszki. Rzecznik rządu PRL – Jerzy Urban nazwał kazania Popiełuszki „seansami nienawiści”. Episkopat otrzymał pismo z Urzędu ds. Wyznań, by przestali tolerować wystąpienia Popiełuszki. Zaś sam zainteresowany otrzymywał listowne pogróżki. 13 października próbowano zamordować księdza pozorując wypadek. Duchowny wracał samochodem z Gdańska do Warszawy. W okolicach Olsztynka – SB-cy rzucili kamieniem w przednią szybę samochodu.

Morderstwo księdza

Tydzień później ksiądz Jerzy został porwany. Na trasie Toruń-Bydgoszcz zatrzymano golfa, którym poruszał się ks. Popiełuszko wraz ze swoim kierowcą. Duchownemu założono kajdanki i knebel. Następnie Piotrowski, Pękala i Chmielewski pobili go i nieprzytomnego wrzucili do bagażnika. Kierowca Popiełuszki uciekł z samochodu w czasie jazdy. Pod Toruniem funkcjonariusze otworzyli bagażnik, a duchowny próbował uciec. Wtedy został pobity do nieprzytomności. Założono mu też sznurek w taki sposób, że gdy spróbuje wyprostować nogi, to zaciśnie mu się pętla na szyi. W obawie przed złapaniem SB-cy przywiązali do nóg księdza worek kamieni. Usta zakleili plastrem. Następnie wyrzucili jeszcze żywego księdza do zalewu Wiślanego w okolicach Włocławka. Dzień później ciało kapelana wyłowiono zmasakrowane ciało. Sprawcy zostali skazani na 25, 15 i 14 lat więzienia. Wszyscy są już na wolności. Wychodzili kolejno w 1990, 1995 i 2001 roku.

fot. Andrzej Iwański

Do dziś uważa się, że ksiądz Popiełuszko został zamordowany na polecenie władz PRL. Dowodów na to nigdy nie znaleziono. Czesław Kiszczak tłumaczył, że kierownictwo MSW nic nie wiedziało o działaniach SB, a funkcjonariusze byli zbyt nadgorliwi. W pogrzebie Księdza Popiełuszki wzięło udział 800 tys. osób. Grób duchownego odwiedziło już 20 mln osób. 6 czerwca 2010 roku ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany. Jest szansa, że nastąpi także kanonizacja.

Partnerzy portalu:

7 miejsc, których nie możesz przegapić w Podlaskiem

7 miejsc, których nie możesz przegapić w Podlaskiem

Od południa na północ. Tak można podróżować po Podlasiu, a następnie po Suwalszczyźnie, by nie ominęły nas najciekawsze miejsca w województwie Podlaskim. Nieprzypadkowo przyjeżdżają dla nich ludzie z całej Polski i nie przypadkowo właśnie one najczęściej są pokazywane w telewizji. Warto dodać, że miejsc wartych odwiedzenia na Podlasiu jest dużo, dużo więcej, ale przedstawimy te najpopularniejsze z perspektywy przyjezdnych.

 

Wybrane przez nas miejsca będziemy prezentować od południa, na północ:

Grabarka

Miejsce wyjątkowo mistyczne. Katolicy mają Jasną Górę w Częstochowie, a prawosławni Górę Grabarkę. W dniu Przemienienia Pańskiego okolice Siemiatycz przeżywają oblężenie.

 

Najstarsze dzieje góry pokryte są mgłą tajemnicy. W XIII w. okoliczne lasy stanowiły idealne miejsce schronienia. Takiego zdania byli też mnisi z mielnickiego zakonu, ukrywając się przed tatarami. Szczególną ochroną objęli ikonę Spasa Izbawnika. Zapiski historyczne mówią, że przed nią modlił się sam książę Rusi Halickiej, Daniel. Duchowni ikonę ukryli prawdopodobnie właśnie na grabarce. Ze względu na patrona ikony, do dziś istnieje stwierdzenie, że ”jedziemy na Spasa”.

 

Według wyliczeń na górze obecnie spotkamy ponad 10 tys. krzyży. Każdy z nich to inna intencja, ale też podziękowanie za otrzymane łaski. Co ciekawe raczej nie odnajdziemy dwóch podobnych krzyży. Wzrok oczywiście przyciągają te najbardziej masywne, niekiedy metalowe. Coraz częściej można na nich przeczytać imię właściciela i jego prośbę skierowaną do Boga. Na krzyżach odnajdziemy też napisy ”Spasi i Sochrani” co oznacza ”Zbaw i zachowaj”.

 

Dlatego wybierając się na Grabarkę, weźmy ze sobą krzyż i zostawmy go tam ze swoją intencją. Na Grabarce znajduje się także cudowne źródełko.

Białowieża

Dużo popularnością w regionie cieszy się Hajnówka i przylegająca do niej Białowieża – siedziba najstarszego Parku Narodowego w Polsce. Historię okolicy poznamy w czasie wycieczki kolejką wąskotorową. Po drodze spotkać można samego króla puszczy – Żubra. O bogactwie natury przekonamy się jedynie wędrując podmokłą ścieżką o nazwie ”Kładka Żubra”. Trasa, która liczy sobie niecałe 5 km ma swój koniec w rezerwacie pokazowym.

 

W samej siedzibie BPN możemy zwiedzić Dworek Gubernatora. Jest to najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go w 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów.

 

Szeptucha w Orli

Gdy medycyna konwencjonalna zawodzi, wizyta u szeptuchy może okazać się ostatnią deską ratunku. Taka uzdrowicielka przyjmuje także w Orli. Każdy mieszkaniec wsi bez trudu wskaże drogę do poszukiwanego domostwa. Nie każdy jednak może być przyjęty. Kobiety wyczuwają kto jest godny pomocy. Spoglądają więc prosto w duszę i serce człowieka. Swoich usług nie wyceniają zbyt wysoko. Zwykle biorą ”co łaska”. Dlatego też mimo wielu klientów żyją w skromnych warunkach.

 

Do szeptuchy przyjeżdżają klienci z różnymi schorzeniami. Osoba, która pragnie zostać wyleczona, musi być wpierw oczyszczona ze złej energii. Wielkie spustoszenie sieją uroki. Nie trzeba być wielkim czarownikiem aby kogoś przekląć. Niektórzy nawet nieświadomie mogą doprowadzić do czyjegoś nieszczęścia. Słowa i myśli mają bowiem wielką siłę. Uważa się, że wielu ludzi nie wie o tym, że wisi nad nimi klątwa. Jej zdejmowanie jest bardzo trudne i wymaga czasu.

Usuwanie złej energii dla osoby przypatrującej się z boku może wydawać się czymś strasznym. Każdy z nas odznacza się inną wrażliwością. Niektórzy w czasie procesu oczyszczenia wpadają w trans. Trzęsie się cale ciało. Może przypominać to atak padaczki. Są też osoby, które przy odganianiu złych mocy nie reagują w żaden sposób. Osoby zdrowe także mogą pojechać do Orli. Jest to wspaniała wieś, gdzie ludzie mówią „po svojomu” czyli mieszanką polskiego, białoruskiego i rosyjskiego. Nawet na znakach drogowych informacje są w dwóch językach. Warto to zobaczyć na własne oczy.

Magiczny Supraśl

To tutaj były kręcone „U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za miedzą” – filmy Jacka Bromskiego, tutaj także kręcono „Blondynkę” – popularny serial TVP. Supraśl przyciąga ludzi także babką ziemniaczaną i kartaczami. W miasteczku jest także prawosławny monastyr oraz Muzeum Ikon. Jest także wspaniałe miejsce – bulwary, gdzie można odpocząć od codziennych trosk. W weekend droga wojewódzka 676 prowadząca z Białegostoku do Supraśla jest zakorkowana. Wcześniej z powodu nadmiaru chętnych na spędzenie czasu w Supraślu, teraz z powodu remontu – gdyż droga jest poszerzana. W Supraślu warto także zobaczyć wspaniałe rzeźby na terenie Liceum Plastycznego oraz sam Pałach Bucholtzów.

 

 

Kruszyniany

Słowo Pierekaczewnik zostało chyba odmienione przez wszystkie przypadki we wszystkich telewizjach. Tak się stało, gdy TVP i TVN odkryły, że w Polsce istnieją Tatarzy i mieszkają na Podlasiu. Oprócz swojej pięknej, drewnianej zabytkowej świątyni – Tatarzy w Kruszynianach mają również swoją naprawdę dobrą kuchnię! Takiego jedzenia nie dostaniecie gdzie indziej. Kruszyniany to mała wioseczka, jednak jeżeli chcemy poznać wielokulturowość Podlasia, to nie możemy jej ominąć.

Kanał Augustowski

Kanał Augustowski biegnie przez Polskę, ale także Białoruś. Możemy na przykład kajakiem płynąć przez kolejne jeziora, które wspólnym kanałem właśnie są połączone. Największą atrakcją jest wpłynięcie do środka, trzymanie się kurczowo łańcuchów i oczekiwanie aż w kanał osiągnie pożądany poziom wody. Konstrukcję można obserwować także od góry. Dobry punkt widokowy jest na przykład w Paniewie. Tam śluza jest podwójna!

Klasztor w Wigrach

Ostatni punkt na mapie to Klasztor w Wigrach, którego początki datuje się na XVII wiek. Z wieży kościoła możemy podziwiać przepiękne widoki na jezioro Wigry. Dodatkowo możemy przejśc się przez cały kompleks budynków i podziwiać wspaniałą architekturę.

 

 

Partnerzy portalu:

Cud w Sokółce przyciąga turystów z całej Polski

Cud w Sokółce przyciąga turystów z całej Polski

Cud w Sokółce przyciąga turystów z całej Polski!
Nie żubry, nie kanał augustowski, nie Wigry, lecz Sokółka, to bez wątpienie miasteczko, które przyciągnęło do siebie wielki tłumy z całej Polski za sprawą cudu, jaki miał miejsce w 2008 roku. Od tamtego dnia nic w Sokółce już nie było takie same. Mała miejscowość, niejako w cieniu Białegostoku, leżąca tuż przy samej granicy z Białorusią żyła swoim spokojnym życiem. Wiele osób pracowało tam lub dojeżdżało do Białegostoku i innych miejscowości. Przez miejscowość przebiega tranzyt międzynarodowy, co też wpływa na rozwój miasteczka.

Cud w Sokółce w kościele św. Antoniego

12 października 2008 roku w kościele św. Antoniego w Sokółce (znanego z filmu U Pana Boga za Piecem) odbywała się niedzielna msza święta. Podczas udzielania komunii świętej przez księdza Jacka Ignielewicza kobieta wskazała, że na ziemi leży jedna z hostii. Zgodnie z procedurą kościelną – taką hostię należy włożyć do naczynia liturgicznego wypełnionego wodą, gdzie ta ma się rozpuścić. Tak się jednak nie stało. Po tygodniu duchowni zajrzeli do naczynia liturgicznego, gdzie znajdowała się hostia, jednak naczynie było wypełnione czerwoną substancją. Wyjęto hostię, na której pozostał czerwony ślad.
O całym zdarzeniu poinformowano kurię, która zdecydowała o przeprowadzeniu badań patomorfologicznych. Między czasie wieść o cudzie w Sokółce zaczęła się rozchodzić w coraz szerszych kręgach, aż dotarła do mediów. Sprawą żyła cała Sokółka, później całe Podlaskie, a następnie już cała Polska. Choć biskupi tonowali nastroje, to zainteresowanie zdarzeniem w kościele św. Antoniego zaczęło przerastać wszystkich, dlatego Do małego miasteczka zaczęły przyjeżdżać coraz większe tłumy licząc na to, że zobaczą cudowną hostię.

– Pan Jezus wywrócił nam tutaj w parafii życie. Na taki obrót spraw nie byliśmy przygotowani – śmieje się ks. Dziubiński – wiele jednak wcześniejszych faktów może wskazywać na przygotowywanie tego miejsca pod przyszłe wydarzenia – dodaje. – czytamy w serwisie idziemy.pl. Wierni nie mieli jednak szans na zobaczenie cudownej hostii. Mogli ją zobaczyć jedynie nieliczni za zgodą metropolity.

Sprawę wyjaśniano…

Sprawę czerwonej plamy wyjaśniano przez rok. Między czasie media ujawniały kolejne komentarze naukowców – potwierdzające cud jak i zaprzeczające jemu. Ostatecznie kuria uznała, że nie doszło do ingerencji człowieka w czasie, gdy hostia moczyła się w wodzie. Watykan cudu nie uznał do dziś, jednak w diecezji podjęto, że będzie to cud eucharystyczny. Na uroczystości wystawienia i przeniesienia hostii z plebanii do kościoła przyjechało 25 tysięcy osób! 2 października 2011 roku Sokółka przeżyła chyba największe oblężenie ludźmi w historii. Wszyscy chcieli zobaczyć jedno – jak w asyście sióstr eucharystek ks. Gniedziejko, krocząc po dywanie ułożonym ze świeżych kwiatów, przeniósł cudowną hostię. Obecnie w Sokółce znajduje się Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Sokółce.

 

https://www.youtube.com/watch?v=aw9Sar5GTXk

Partnerzy portalu:

Porozumienia Sierpniowe 1980. Co się działo na Podlasiu?

Porozumienia Sierpniowe 1980. Co się działo na Podlasiu?

Były strajki w Uchwytach, Hucie Szkła w Białymstoku. Strajkowano również w Wasilkowie, Sokółce czy Hajnówce. Później do protestów dołączyły również tak wielkie fabryki jak choćby Fasty. Od stanowisk pracy odeszli również kierowcy autobusów oraz taksówkarze. Tak wyglądała sytuacja na Podlasiu, gdy w całej Polsce dochodziło do strajków w 1980 roku. Przypomnijmy, że na początku postulowano o podwyżki w zakładach pracy, które miały być adekwatne do rządowych podwyżek towarów (w PRL gospodarka była centralnie planowana). Dodatkowo w Fastach chciano utworzenia Niezależnych Samorządnych Związków Zawodowych na wzór tych, o które walczono na Wybrzeżu. 

 

Ostatecznie rząd PRL podpisał z komitetami strajkowymi 1980 r. porozumienia. Miało to miejsce 30 sierpnia w Szczecinie, a także dzień później w Stoczni Gdańskiej – gdzie wielkim długopisem Lech Wałęsa podpisał je w imieniu Solidarności. Kolejne porozumienia podpisywano w innych miastach. W Białymstoku jeszcze przed ich podpisaniem wygasły dwa pierwsze protesty – bo żądania spełniono niemalże natychmiast. Dopiero na początku września doszło do kolejnych protestów, gdzie było już po porozumieniach w Stoczni Gdańskiej.

 

Najważniejsze we wszystkich protestach w Polsce było utworzenie Solidarności. Jednakże to nie był koniec walki, a wręcz początek. Członkowie Solidarności byli masowo inwigilowani przez aparat bezpieczeństwa PRL, który niejednokrotnie bił, torturował, a także szantażował wiele członków zmuszając ich do współpracy i donoszenia na znajomych. Warto dodać, że niektórzy robili to dobrowolnie – gdyż bezpieka płaciła. Szczególnie w trakcie Stanu Wojennego, który został wprowadzony 13 grudnia 1981 roku. Stan Wojenny trwał do 1983 roku, jednak PRL i jego władze dalej walczyły z Solidarnością. W 1984 roku zamordowano utożsamianego z Solidarnością ks. Jerzego Popiełuszko (pochodzącego z podlaskiej wsi pod Suchowolą). 

 

W 1985 roku w ZSRR do władzy doszedł Michaił Gorbaczow. Dla Polski (choć o tym jeszcze nie wiedziano) oznaczał to rychły koniec PRL. Szczególnie w Polsce nic na to nie wskazywało, bo władzy udało się ustabilizować. Dodatkowo coraz bardziej represjonowano działaczy Solidarności. Jednak we wrześniu 1986 r. doszło do amnestii dla więźniów politycznych. Łącznie zwolniono 225 osób związanych z opozycją. W kolejnych latach trwała wręcz odwilż w stosunkach PRL – Solidarność. Powołano radę konsultacyjną przy rządzie, gdzie zaproszono opozycjonistów, a także w 1988 roku powołano utożsamiane z demokracją stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. 

 

W 1988 roku władze PRL chciały reformować kraj. Ostatecznie doszło do kolejnych wielkich strajków, a później do obrad Okrągłego Stołu, których finałem było wprowadzenie w Polsce nowego ustroju – III RP.

 

 

Partnerzy portalu:

Perseidy znów na niebie. Zbliża się fantastyczne widowisko!

Perseidy znów na niebie. Zbliża się fantastyczne widowisko!

Jak co roku, między 17 lipca a 24 sierpnia możemy na niebie zaobserwować deszcz meteorów. Są to tak zwane Perseidy. Kumulacja całego wydarzenia będzie miała miejsce w nocy z 12 na 13 sierpnia. Wtedy to na niebie można będzie zauważyć nawet 150 gwiazd na godzinę! Podpowiadamy Wam, gdzie najlepiej obserwować niebo, by dostrzec piękno całego widowiska, jakie nas niedługo czeka.

 

Przede wszystkim musi być to miejsce, w którym absolutnie nie ma światła. Łuna miejskich świateł skutecznie utrudni nam oglądanie Perseidów. Dlatego też musi być kompletnie ciemno! 

 

Drugi – najważniejszy warunek to bezchmurne niebo. Bez tego nie będzie mogli obserwować nic oprócz… chmur. Warto wiedzieć, że nawet, jeżeli okolica jest zachmurzona, to kilkanaście kilometrów dalej może być już zupełnie inaczej. Powinniśmy wybrać się na widowisko w okolicach północy. Najlepsze do oglądania będzie między godz. 1-3.

 

Perseidy są rojem meteorów utworzonych przez kometę. Widać je na niebie od około 2000 lat. A możemy je podziwiać co roku między lipcem a sierpniem ponieważ rój wtedy przecina orbitę Ziemi.

Partnerzy portalu:

Gdzie odlatują bociany i dlaczego wracają?

Gdzie odlatują bociany i dlaczego wracają?

Bociany to bardzo interesujące ptaki. Zimą odlatują do ciepłych krajów, gdzie mogłyby w zasadzie zostać na zawsze, jednak zawsze wiosną wracają. A trzeba wiedzieć, że trasa lotu bociana nie jest taka prosta. To nie jest tak, że skoro ptak może latać, to leci na południe prostą drogą.

 

Bociany zazwyczaj wybierają jedną z dwóch tras. W swojej wędrówce muszą ominąć Morze Śródziemne. Te, które lecą z Polski udają się wpierw do Turcji. Po drodze odlatujące bociany napotykają swoich sąsiadów z innych krajów i na południe lecą coraz większą grupą. Przelot ten trwa na Bałkanach od połowy sierpnia do końca pierwszej dekady września i jest to jeden z najwspanialszych spektakli przyrodniczych w Europie, robiący niezapomniane wrażenie.

 

Bociany, gdy dotrą do Turcji lecą dalej. Ich trasa przebiega przez wybrzeża Morza Śródziemnego, dolinę Jordany, półwysep Synajski, a także Morze Czerwone. Dalej lecą doliną Nilu, którą omijają Saharę. Ostatecznie ptaki docierają nad Jeziora Afrykańskie. Niektóre lecą jeszcze dalej – wybierając dorzecze Kongo i dorzecza Zabezi i Limpopo. Niektóre dolatują nawet do RPA.

 

Dlaczego więc bociany wracają do Polski? Odpowiedź jest bardzo prosta. Bo są łasuchami. W czasie, gdy jest u nas wiosna i lato, to w Afryce rozpoczyna się pora sucha, co utrudnia zdobycie pożywienia. Zaś w Polsce w tym czasie jak w stołówce. Dlatego też to u nas bociany się rozmnażają, bo dzięki łatwemu zdobywaniu pożywienia bez problemu mogą wykarmić młode. Wbrew pozorom bociany nie jedzą samych żab (nie są przecież Francuzami tylko Polakami), tylko owady i mięso. Dlatego w menu każdego ptaka są pasikoniki, dżdżownice, ślimaki, gryzonie, małe ryby, żaby, węże, krety, łasicie, gronostaje, a nawet pisklęta ptaków i młode zające!

 

Co 4 bocian na świecie to Polak. Ptak w naszych warunkach przyrodniczych ma wielki wybór jeżeli chodzi o pożywienie. Tylko się cieszyć, że boćki mają się u nas dobrze. Niestety czasem zbyt zimno i muszą wybrać inne miejsca, gdzie będą mogły się wyżywić.

Partnerzy portalu:

Dieta Podlaska. Przygotowaliśmy 100-procentowe regionalne menu

Dieta Podlaska. Przygotowaliśmy 100-procentowe regionalne menu

Dieta Podlaska nie jest może fit, ale za to jaka pyszna! Dania, które są dobrze znane w naszym regionie to raj dla wszelkiej maści łasuchów. Do tego należy dodać, że większość z nich jest tania! Specjalnie dla Was przejrzeliśmy podlaską kuchnię, by zaproponować całodniowy jadłospis.

Dieta Podlaska – śniadanie

Zaznaczymy od razu, że nie kierujemy się chęcią reklamowania tylko własnym doświadczeniem połączonym z dostępnością produktu. Na śniadanie najlepszy będzie chleb pieczony w jednej z podlaskich piekarń. Największy prym wiedzie „Okruszek”, to tam można kupić codziennie świeże wypieki. Możemy też spróbować znaleźć chleb wiejski na zakwasie z liściem. Pieczywo zaś posmarować możemy posmarować masłem Mlekovity lub Piątnicy. Co położymy na kanapkę? Oczywiście Ser Koryciński. Podobno jest produkowany w niezmienionej recepturze od ponad 300 lat! Jeżeli komuś kanapki to za mało, to polecamy wybrać się na lokalny targ na przykład w Sokółce – gdzie kupimy jajka z wolnego wybiegu. Jeżeli do tej pory jedliście tylko jajka sklepowe, to wierzcie na słowo – różnica w smaku jest naprawdę odczuwalna! Wszystko to możemy popić kwasem chlebowym lub podpiwkiem.

Obiad

Jak wiadomo obiad składa się z dwóch dań. Pierwsze to oczywiście zupa. Możemy pójść w klimaty Tatarskie. Wpierw zjedzmy „Łapaszę”, którą dostaniemy w Kruszynianach. A na drugie… no cóż wiadomo – Pierekaczewnik. Również zjemy w tym samym miejscu. Alternatywnie możemy wybrać się do Supraśla, gdzie możemy wsunąć przepyszne kartacze lub babkę ziemniaczaną. Oczywiście z kapustą kiszoną! A żeby dobrze się trafiło, to przepłukajmy gardło setką Ducha Puszczy, którego dostaniemy w okolicach Hajnówki. Niektórzy zamiast alkoholu mogą wybrać deser. Najbardziej podlaskie ciasto to Marcinek, również dostaniemy w Hajnówce i okolicach.

Dieta Podlaska – kolacja

Na koniec dnia powinniśmy zjeść coś lekkiego. Na naszym talerzu powinny znaleźć się zatem ogórki – oczywiście z Kruszewa, a do tego kilka plastrów mięsiwa lub kiełbasy z dziczyzny. Musicie uwierzyć na słowo, że jest przepyszna! A można ją zdobyć choćby w Białowieży. Po tak wspaniałym dniu, lepiej nie stawać na wagę…

 

fot. ayustety / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Święta góra już czeka na pielgrzymów. Pojawią się tu za miesiąc

Święta góra już czeka na pielgrzymów. Pojawią się tu za miesiąc

Święta Góra Grabarka. To tutaj za miesiąc dotrą setki prawosławnych pielgrzymów. To będzie najważniejsze wydarzenie dla ich społeczności. Warto dodać, że często na wydarzenie wybierają się także katolicy. Pielgrzymi przeżywają bardzo intensywnie spotkanie z Bogiem. Najpierw w trudzie pokonują wiele kilometrów, by później żarliwie modlić się w różnych intencjach. 

 

Pątnicy spotkają się na Świętej Górze Grabarce 17 sierpnia. Jednak już teraz trwają wielkie, duchowe, przygotowania do tego wydarzenia. Gdy ruszą pielgrzymki, a następnie wszyscy spotkają się na Grabarce, nic nie będzie ważniejszego. Dlatego wszystkie sprawy trzeba załatwić przed wielką drogą wiary.

 

Święta Góra Grabarka nazywana jest czasem „Górą Krzyży”. Wokół cerkwi Przemienienia Pańskiego znajduje się tysiące krzyży. Każdy z nich był przyniesiony wraz z modlitwą o pomoc w różnych, trudnych sytuacjach życiowych takich jak choroby, nieszczęścia. Pielgrzymi przynosili je też z prośbą o pokój dla dusz zmarłych. Znajdują się tam także krzyże dziękczynne. Tradycja przynoszenia ich trwa od 1710 roku! 

 

Każdego roku na Grabarce przychodzą kolejni pielgrzymi z kolejnymi krzyżami. Na wielu krzyżach widnieje napis: „SPASI I SOCHRANI”, co znaczy: „Zbaw i zachowaj”, oraz: „NIKA”- „Zwycięzca”.

 

fot. Bladyniec / Wikipedia

Partnerzy portalu:

Nowe bilety w PKP. Do weekendowych dołącza PolRegio

Nowe bilety w PKP. Do weekendowych dołącza PolRegio

PKP Intercity razem z Polregio rozszerzyło swoją ofertę biletów weekendowych. Jest to uzupełnienie dotychczasowej oferty jeżdżenia pociągami bez limitu. Cała idea jest taka, że pociągami można jeździć bez jakichkolwiek limitów od piątku od godz. 19, do poniedziałku do 6 rano. Wystarczy mieć specjalny bilet i darmowe miejscówki w konkretnych pociągach (chyba, że chcemy jeździć na stojąco w korytarzu)

 

Dotychczas można było jeździć w ten sposób pociągami TLK i Intercity – w opcji tańszej i dodatkowo Pendolino w opcji droższej (za dopłatą 10 zł za każdą podróż takim pociągiem). Teraz oferta jeszcze bardziej się rozszerzyła. Podróżnicy mogą korzystać już ze wszystkich przewodników – czyli także Polregio (InterRegio, Regio). Dodatkowo bilety honorowane są przez Koleje Dolnośląskie. Cena takiego biletu to 109 zł – w wersji TLK, IC, Polregio oraz 189 zł w wersji (EIP, EIC, IC, TLK, Polregio) – z dopłatą 10 zł za każde Pendolino.

 

Bilet nazywa się „Razem w Polskę Standard” – tańszy i „Razem w Polskę Komfort” – droższy”. W ofercie nie ma biletów ulgowych, nie można też dokupić do biletu kuszetki, ale można sporo zwiedzić przez cały weekend.

 

Partnerzy portalu:

Bajstruk i swołocz. Czy znacie słownik gwary białostockiej?

Bajstruk i swołocz. Czy znacie słownik gwary białostockiej?

Bajstruk, Bambaryła, Bułka chleba, Łachmany, Swołocz, Wiszczeć, Wsio ryba. Te słowa możecie usłyszeć tylko na Podlasiu. To tutaj pełno w języku mieszkańców jest regionalizmów.

 

Dla tych, którzy nie zrozumieli tych słów – bajstruk to inaczej nieślubne dziecko, zaś bambaryła to ktoś otyły. Na bułkę chleba mówimy, gdy mamy na myśli bohenek – co można było usłyszeć w filmie „U Pana Boga za piecem”. Łachmany zaś to stare ubrania. Swołocz to ktoś, o kim nie mamy dobrego zdania – taki łobuz trochę. Słowo swołocz mogliśmy usłyszeć w dialogu nad „sprzedanym meczem” Cukrownika Łapy w filmie Piłkarski Poker.

 

Czego wiszczysz – powiemy, gdy zwracamy komuś uwagę, by nie krzyczał. Zaś jest nam wsio ryba, gdy jest nam coś obojętne. I tak powoli żyje się na tej białostockiej wsi, można by było rzecz.

 

Wbrew pozorom słownik gwary białostockiej jest bardzo mocno rozbudowany, jednak gdybyśmy używali wszystkich słów z niego, to trudno by było chyba się porozumieć.

 

Warto zaznaczyć, że przy terenach granicznych Podlasia i Białorusi możemy usłyszeć jak ludzie mówią jeszcze inną gwarą. Tam mówią „po svojomu”. Na północy usłyszymy naleciałości białoruskie, zaś na południu naleciałości ukraińskie.

 

W samym Białymstoku raczej dominuje już czysty język polski, bez regionalizmów, jednakże jeszcze 20 lat temu było zupełnie inaczej. I pomyśleć co by się tu działo, gdyby nie było II Wojny światowej – na Podlasiu byśmy słyszeli nie tylko po svojomu, po białostocku, po polsku, ale też w jidysh, po niemiecku, rosyjsku, a może i nawet w esperanto. Prawdziwy zawrót głowy!

 

Słownik gwary białostockiej:

A

a nu jego (jeho) – do diabła z nim

abalasa – gruba żerdka od płotu

akuratnie – zrobione dokładnie tak jak trzeba

apiać – znowu

apałonik – łyżka wazowa

abalasa – gruba żerdka od płotu – używana jako wspornik do ogrodzenia.

 

B

baćko – ojciec

baciuszka – ksiądz prawosławny

badziewie, badziew – coś bez wartości

bajstruk – nieślubne dziecko

baleja – balia

bambaryła – grubas, głupek, ciężki umysł

bambetle – łachy

bambosze – ranne pantofle uszyte z resztek tkanin

banaluki – głupoty, gadasz banaluki – mówisz głupoty

bandzie – wystarczy

banerka – puszka, konserwa

barabanić – łomotać, stukać, dobijać się

barabolec – wino owocowe – ale też ciasto z zakalcem

barachło – coś bezwartościowego

batarejka – latarka

bełtać – mieszać

berbelucha – tanie wino

baryk – bar, knajpa

besztać – wymawiać komuś

bez – przez, przejdź bez ulice – przejdź przez ulice

biedy sobie naputać – ściągnąć na siebie kłopoty

bladź – pani lekkich obyczajów

blekot – szalej – roślina – blekotu się najadła

błancza – guz

błotka – płotka

bołoto – pole

bor – wiertło

borgować – kredytować, zborgować, wziąść na borg – skredytować, wziąć na kredyt

bormaszyna – wiertarka

bożyć się – przysięgać, a zabóż się – przysięgnij

bradziaga – ktoś nieprzyzwoity

brechać – kłamać, szczekać; niektórzy jednak używają tego zwrotu jako – śmiać się

browar – piwo

bryle – okulary

brynzel – idiota, glupek, ty brynzlu – ty idioto, baranie

buby, bubki – kuleczki, jagódki, itp.

buc – głupek

bulwa – ziemniak

bułka chleba – „poproszę bułke chleba” – poproszę bochenek chleba

burchel – pęcherz

buza – napój ze sfermentowanej kaszy jaglanej

 

C

certolić się – wzajemnie sobie ustępować

ciapki – kapcie

cierlica, międlnica – narzędzie do międlenia lnu

cipier – teraz

chabor – rodzaj łapówki lub prezentu

chaman – cham

chaziaj – gospodarz pełną gębą

chazior – pewny siebię, butny

certolić się – wzajemnie ustępować

chiebra – gromada, banda

chwiluńka – moment, chwileczkę

chwost – ogon

chyższy – szybszy, kto chyższy? – kto szybszy?

cierlica, międlnica – narzędzie do międlenia lnu

ciurma – więzienie

chlapcążki – obcęgi, kombinerki

chłodnik – rodzaj zupy podawanej na zimno

chodzić do magazynu – chodzić do sklepu

chodzić w arende – kraść owoce z sadu

chomtolić – psuć, coś zacząć i zostawic nie gotowe

chwacit – starczy, dosyć („ci” czytać jako „c-i” nie „ć”)

chwiluńka – moment, chwileczkę

cupać – skubać, trącać przynętę

cymes – nadzwyczajna potrawa, także nazwa jednej z potraw żydowskiego jadłospisu

cypek – mycka

czałpicsa – czepiać się kogoś, dręczyć kogoś

czemergies – samogon, ruska wódka

czepił sie jak rzep psiego ogona – ktoś się kogoś bardzo „uczepił”, przeszkadza

czuczeło – dziwadło, straszydło

czugunny – garnek odlewany, żeliwny garnek

czuwać – slychać

czy ja jemu w garki patrze sie? – nie interesuję się jego sprawami

czychunka – kolej, tor kolejowy

czyżyk – mały chłopczyk

 

D

daje dzisiaj mróz – zimno dziś

dali popalić – dokuczyli

darem, na darem, daremno, nadaremno – bez efektu, bezproduktywnie

dziengi – pieniądze

dętka – bąbka choinkowa

dladaj dla cioci – daj cioci, boli dla mnie głowa – boli mnie głowa

dochodzić tołku – racjonalizować, porządkować argumenty

durak – dziwny, niespotykany

durniacha – naiwniak, łatwowierny

durnowaty – głupkowaty

druszlak, durślak – cedzak

drzewnianny – drewniany

dwiuch – dwóch

dynia – zamiast melon i melon zamiast dynia

dynksić – bać się

działgaćpies działga – pies ujada

dziamgać – marudzić, pleść bzdury, gadać androny

dziażka – pasek

dzieżka – dzbanek

dźwi – drzwi

 

F

fajerka – jedno z kółek żeliwnych zakrywające otwór w płycie kuchennej

fanga – ślad po uderzeniu

faradyny – spodnie

farfocel – strzęp

fest zrobione – dobrze zrobione

flafcążki – obcęgi, kombinerki

fleja – brudas, brudaska

ficzka – krotka bluzka, kurtka

fifraczek – żakiet (najlepiej fioletowy, bo to kolor Podlasianek)

fizyczny piec – piec opalany węglem, drewnem

fufajka – waciak

furt – znowu, jeszcze raz, ponownie

 

G

gała – nieudacznik , gapa, ciapa

garki – garnki

gąsewka – skórzany łącznik bijaka z trzymakiem w cepach

giry, syry – nogi

glaca – łysina

gołodupiec – biedaczyna

graba – ręka

grać w kaczanego – wielkanocna zabawa polegająca na toczeniu jajek po pochyłości

gumno – łąka

góruje – ból nie do wytrzymania

gra w „dwa tereny” – gra „w dwa ognie”

gra w „piegi” – ułańska zabawa

 

H

hajtać się – brać ślub

hadztwo – ohyda, obrzydliwa istota, nieprzyjemne uczucie

handryczyć się – sprzeczać się, złościć, pokrzykiwać

hapać – brać

hapun – ten co zabiera nie swoje, (hapać – brać) np. po niegrzeczne dzieci przychodzi hapun hebel – kochanek

hetudy – tędy

hetyj – ten

hledzieć – patrzeć

hołoble – dyszle boczne w wozie konnym

hulać – pić alkohol

hulanka – popijawa

 

I

ichtrzeba ich podnieść – trzeba je podnieść (np. jabłka)

ichni – ich

ichny – ich

idę/jadę na miasto – idę/jadę do miasta

idę do jego – idę do niego

idz ty w żopu – odczep się, odwal się

idziem – idziemy

iść pieszkom – iść na nogach, pieszo

iść z buta – iść pieszo

 

J

jadaczka – gęba

jajka w śniadku – jajka na miękko ledwo ścięte

jełop – głupiec

jobów nasadzić – nawymyślać, skląć

jucha – krew

juszka – wywietrznik piecowy

 

K

kaban – wieprz, świnia

kabanina – wieprzowina

kabona, kabonka – pieniądze

kaczan – głąb, rdzeń kapusty

kanka – konewka

kartacze – Pyzy z mięsem

knypeć – niedorostek, smarkacz

karakan – karaluch, albo ktoś niski

karman – portfel

kasza hreczana – kasza gryczana

kawalerczak – niedorostek, smarkacz

każdą razą bądź – w każdym przypadku

każden, któren – każdy, który

kicha – wstyd, lub coś kiepskiego, jaka kicha – jaki wstyd, to jest kiszkawe – to jest kiepskie

kiego – czego, po co, kiego licha tam jedziesz?! – po co tam (do cholery) jedziesz?!

kiendy? – którędy?

kiendziuk – flaki

kiepeła – głowa

kinol – nos

kipiatok – wrzątek

kisle mleko – mleko zsiadłe

kitrać – chować

klatencja – klatka schodowa

klekotun – bocian

kleić durnia – udawać, ukrywać coś

klikać– wołać

kocik – mały kotek

kokrzysko, kukrzysko – stare siedlisko

kołdoby – wyboje

kołduny – pyzy, kartacze

kondon – kondom

kopańka – dłubanka, naczynie wykonane z jednego kawałka drewna

koperkaczka – puszka z podziurawionymi bokami, mocowana na drucie, wypełniona czymś palnym i rozpalona. Służyła dla zabawy do kręcenia otwartym ogniem wokół głowy.
kordła – kołdra

korp – gołębnik

koza – piecyk żeliwny

kozytkać – łaskotać

kozytki – łaskotki

kozyrek – daszek od czapki

kruczek – pogrzebacz

krupa – kasza

któren – który

kucia, kutia – potrawa bożonarodzeniowa składająca się z ryżu z makiem i bakaliami

kumać – rozumieć, nie kumaty – człowiek mający trudności w zrozumieniu czegoś

kupalim – kąpaliśmy

kupywać – kupować

kurzyć – palić papierosy

 

L

latoś – tego roku

leci jakby jemu soli na ogon nasypał – biegnie prędko, spieszy się

letko – lekko

lewszun – leworęczny, mańkut

limo – siniec

liszni – zbędny

 

Ł

ładyszka – dzbanek

łajza – powsinoga

łepetyna, łbicho – głowa

łoj – oj, łoj boże – oj boże

łoncki dziadzio – staromodny, nieaktualny człowiek

łoni – ubiegłego roku

łypa – warga

 

M

machorka – lichy tytoń

magazyn – sklep

masłobojka – maselnica, przyrząd do ubijania masła

maść nabolenie – środek na chorobę

mata – macie

mamona, mamonka – pieniądze

manera – pusta puszka ( banerka )

maszyna – kuchnia gazowa

mączka – cukier

melon – zamiast dynia i dynia – zamiast melon

menel – pijak

meszty – kapcie

mieć kołtun – fryzura w nieładzie, siano na głowie

mleko uciekło – mleko wykipiało

mielim – mielimy, mielta – mielcie

mlon – nielubiany mężczyzna

modzele, mozole – odciski

mogiłki – cmentarz

mordownia – kiepska knajpa

możno – można

musi – pewnie, prawdopodobnie, częste jest powiedzenie: musi tak…

murzyk – mężczyzna

mutra – nakrętka

myszorec – pomocnik woźnicy towarowej konnej platformy, ładowacz

myszygene – zwariowany, stuknięty

 

N

na zaś – na później, na zapas

nadajeli – dali popalić

nahula – natrętny, upierdliwy

namolny – natrętny, upierdliwy

napchać kałdun – napełnić brzuch

nastojka – nalewka

nawarzyć – ugotować

nazukoś – ukosem (przechodzić przez jezdnię nazukoś)

nie duż głowy – nie zawracaj mi głowy

nie zdzierżyłem – nie wytrzymałem

nie zniese – nie zniosę

nie zawracaj gitary – daj mi spokój, nie nudź

niehadliwy – nie brzydzący się

nos – pijak

nyje mnię – mdli mnię

 

O

obied – obiad

obiedać – jeść obiad

obrzyn – broń zazwyczaj kłusownicza, karabin z obciętą lufą

obuwaj się – nakładaj buty

ocipiał? – zwariowałeś?

odczmuchać sie – otrząsnąć się

odkazać – odmówić

odkluczyć – otworzy

odracha – niechluja

odziać się – ubrać się, opatulić

odwietki – odwiedziny nowonarodzonego dziecka

oładki, ołatki – placki ziemniaczane

otot jaki ty głupi – (oj) jaki ty głupi

otawa – drugi pokos trawy

 

P

pacan – smarkacz, pędrak

padaka – coś bardzo śmiesznego, ale padaka – ale śmieszne

pajucina – pajęczyna

pała – głowa

pampuchy – pączki dla ubogich

paniał? – zrozumiał(eś)?

papcie – obuwie domowe

patrzaj – patrz

parszuk – świnia

paszcza – buzia, usta

patałach – ktoś niezadbany, poniżenie

peniak – tchórz

pepegi – tenisówki

perelina – peleryna

pet, kip – niedopałek, papieros

pieczka – legowisko na piecu do spania

pietuch – kogut

pinda – narząd płciowy kobiety, również używane jako obelga

piterka – portfelik

piston – smarkacz

plita – płyta kuchenna

placforma – platforma np. konna do przewożenia dużych ładunków

plajster – plaster

plaskaty – płaski, spłaszczony

płastynki – blaszki z owalnym otworem przybijane do obcasa, służące do mocowania łyżew

płaszczadka – drewniany podest do tańca

po pociemku – po ciemku, siedzę po pociemku – siedzę po ciemku

po poslednim – jeszcze jednym, kolejnym, to jak, po poslednim? – to jak, zapalimy jeszcze?

pocelować – trafić

pociopać – posiekać

pochlopka – cieńka zupa

pochłodnieje – ochłodzi się

podpierdalanka – rodzaj biednej zupki z ziemniaków

podprowadził pod durnego chate – zrobił ze mnie głupca

podwórekchodź na podwórek – chodź na dwór

poka – (czyt. paka) cześć

pokinunć – zgubić

poklikać – zawołać

pomalej – pomału

popelina – wstyd, jaka popelina – jaki wstyd

potoknąć – wypłukać, także znaczyło polać wodę np. drugiej osobie na dłonie przy myciu się

porwał – podarł, uszkodził, rozerwał

poślim – poszliśmy

pośpieszaj – szybciej

poszed w kibini macier – wypchaj się, idź do diabła

poszła ty w buraki – przekleństwo typu idź do diabła, won

poszedł w bołoto – przekleństwo typu idź do diabła, won

poszła w czortu – przekleństwo typu idź do diabła, won

powiestka – wezwanie

pójdziem – pójdziemy

pójść w odwiedki – odwiedzić rodzinę, w której niedawno urodziło się dziecko; nie należy przychodzić z pustymi rękami

półpierdun – wierzchnie okrycie długości ¾

prodziż – prodiż

prukwa – obelżywie kobieta „rozlazła”

prynuka – namawianie

przebrać się – przeprowadzić się

przedzierzgać się-przebierać się

przylepka – kromka chleba

przylimonić – walnąć, stuknąć

przytrzódka – pomocnik kierownika stada krów ( naczelnego pastucha)

psiuk – mały pies

 

R

raby – plamisty (stąd często łaciata krowa nazywana jest: Raba)

ramkaramka papierosów – paczka papierosów

raszpla – kobieta bardzo lekkiego prowadzenia

razdziawa – gapa, niezdara

rećka – rzodkiewka

rezać – ciąć, rżnąć, piłować

rodyska – rzodkiewka

rogatka – proca

rozdziewaj się – zdejmij odzienie

rozgawenia – osoba roztargniona

rozkołupać – powiększyć otwór

rozpuszczanierozpuścić dzieci – rozpieścić dzieci, rozpuszczony jak bisurmański bicz – rozpieszczone dziecko

roztropa – osoba roztargniona

roztworzyć – otworzyć np. okno, słoik, buzię

roździawa jedna – krzykaczka, głośna osoba

rubaszka – koszula męska

rugać się – przeklinać

rychtyk – akurat, właśnie, samo rychtyk – w samą porę, o czasie

ryło – twarz

rypać się – tłuc/bić się

ryży – rudy

 

S

saczek – bluzka

samogon – bimber, nielegalnie pędzony alkohol

sałata, sałaciarz – taksówka, taksówkarz

saławiej – słowik

słychowaćco słychować? – co słychać?

sarafan – sukienka bez rękawów

se – sobie – weź se kup – weź sobie kup

siaszka – kosa

sień – weranda

siniak (akcent na „a”) – rodzaj grzyba, którego kapelusz sinieje po potarciu

sinka – niebieski barwnik używany do krochmalenia

siurek smarkacz, „mały interesik” u chłopczyka

skakinaty skakino jedna, ty bydlaku

skibki – kanapki

skołowacieć – stracić orientację, zgłupieć

skowroda – patelnia

skrobać marchewki – deptać komuś po piętach

smark – niedorostek, smarkacz

słychać – czuć, słychać spaleniznę – czuć spaleniznę

sobaka – pies

starszy – drużbant, świadek ślubu

stojali – stały

stojało – stało

stolarzowaty – znający się na stolarce

struchlałe – zmurszałe np „patyki struchlałe”

stukkarta stuk – w grze w karty, karta nie do wycofania

suchna – owca

sulan – leworęczny, mańkut, szmaja

swarycsa – kłócić się

swołocz – łobuz, drań

szantrapa – osoba roztargniona

szałaputa – człowiek bezmyślny

szaszok – tchórz

szlauch – rura gumowa

szparko – szybciej, poganianie

szpuk – gołąb pospolity, nierasowy

szpurc – niedorostek, smarkacz

sztanga – obciążnik zegara ściennego

sztany – spodnie

szajbus, szajbnięty – wariat

sztafirować – stroić się

szczun – smarkacz

szkodowiery, szkodowieki – skąpca

szmaja– leworęczny, mańkut

szmuc – brud

szpilorek – szydło

szprechać – mówić

szpurt – szybki bieg

sztafirować – stroić się

szuba – sałatka kartoflano-śledziowo-warzywna

szurganiec – łobuziak

szulaki – określenie na ptaki drapieżne polujące na gołębie

szypszyna – nasienie, owoc dzikiej róży

szwajsować – spawać

szwendać się – spacerować bezmyślnie

 

Ś

ślozy – łzy (częste powiedzenie: i po co tak lejesz ślozy?)

śniedać – jeść śniadanie

śrubstag – imadło

świeżynka – świeża pieczeń wykonana zaraz po uboju prosiaka

 

T

taborek – taboret

tako – w ten sposób

taksowka – nazwa każdego samochodu osobowego, nie koniecznie taxi

taskać – nieść

temu – dlatego

tenten pomarańcz – ta pomarańcz, ten winogron – ta winogron

terperda, torpeda – mały pociąg osobowy złożony z dwóch jednostek

telepać się – trząść się, ale dziś telepejszen – ale dziś zimno

toczka – głośnik zakładowego radia

tok – bateria

tołkować – tłumaczyć, bez tołku – bez sensu, bez pomyślunku, nietołkowny – nie dający sobie wytłumaczyć

tutaj babcia koszyk nosiła – „gest kozakiewicza”, tu się zgina…

trafić na chanajki – przed wojną dzielnica znana z pośledniejszych pań lekkiego prowadzenia

turza (czyt. tur-za) – boli

 

U

uchażor – starający się o rękę panny

uczycielka – nauczycielka

ugotujem – ugotujemy

ukatrupić, zakatrupić – zabić

unaj, undzi – tam

ulnik – babka ziemniaczana

upioką – upieką

upioke – upiekę

 

W

wajcha – dźwignia

walonki – obuwie z filcu na mróz i śnieg

wałatakiego wała – „gest kozakiewicza”, tu się zgina…

watacha, wataszka – grupa, gromada

wchodziny – parapetówka

wcinać – jeść

wentroba – wątroba

wieczera – kolacja
wieczerać – jeść kolację

wiernusa – zawrócić się

wiszczeć – piszczeć, krzyczeć

wiuga – zawieja

włanczać, wyłanczać – włączyć, wyłączyć

wołoczebne – prezent od matki chrzestnej

wredota – o osobie wrednej

wrzaskun – awanturnik, pieniacz, także głośno krzyczące dziecko

wsio –wszystko

wycierucha – kobieta bez zasad

wycug – dożywotnie, utrzymanie

wyczmuchać – przewietrzyć

wygrużać – wywalać, usuwać

wykipiło – wykipiało

wyskipło – wykipiało

wyrko – łóżko

wzion – zabrał

 

Z

za biezdurno – za nic, za darmo

za frajer – za nic, za darmo

za im – za nim

zaciągnąć się – zagłodzić, brak apetytu

zadawać – dać

zaidrosny – zazdrosny

zajedno – wszystko jedno, to samo

zajzajer – kwas, coś bardzo kwaśnego

zakluczyć – zamknąć

zakolegować – zaprzyjaźnić

zalatywać do kogoś – wejść do kogoś na chwilkę

zamaniło – zachciało się

zapalić – włączyć (np. światło, telewizor)

zapluszczyć oczęta – zamknąć oczy

zapojka – napój do zapijania alkoholu

zasynać – zasypiać

zaszpilić – zapiąć na guziki

zawtrakać – jeść

zbuk – zepsute jajko

zdurniał, czy co? – czyżby człowiek ogłupiał, dziwnie się zachowuje

zdym – zdejmij

zgliwiały ser – psujący się twaróg

zeksastać na zeksie – stać na czatach, okrzyk „zeksa” służy również jako ostrzeżenie alarmowe

zezwać – wyzwać, nakrzyczeć na kogoś

zieziulka – kukułka

ziomal – rodak, kuzyn

zjechać do domu – wrócić do domu

zołza – o osobie wrednej

zrobić rezultat – policzyć się z kimś, zrobić z kimś lub z czymś porządek

zrobim – zrobimy

 

Ż

żeb – żeby

żulik – mały chłopczyk

żywina – trzoda

żywiuszczyj – żywotny

Partnerzy portalu:

Wyroby, które odstraszają turystów

Wyroby, które odstraszają turystów

Wyroby, takie jak podlaski ser koryciński czy pierekaczewnik, coraz częściej trafiają na rynek bez odpowiedniego nadzoru. Pomimo istnienia certyfikatów, konsumenci nie zawsze zwracają uwagę na ich obecność, co sprzyja rozwojowi procederu podrabiania.

Kontrola jakości

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych ma możliwość kontrolowania jedynie tych producentów, którzy posiadają odpowiednie certyfikaty. Producentów działających nielegalnie jest więc trudniej kontrolować. W praktyce jedynym rozwiązaniem pozostaje zgłoszenie sprawy na policję. Jednak sery i inne produkty bez certyfikatów są dostępne na rynku praktycznie wszędzie, a niewielu z nich posiada zezwolenia na produkcję.

Lewe wyroby a ich wpływ na rynek

Podróbki często są tańsze od oryginałów, choć zasada ta nie zawsze się sprawdza. Jednak największa różnica tkwi w smaku, co stanowi poważny problem dla producentów oryginalnych produktów. Nie tylko niższe zyski, ale także utrata zaufania klientów, zwłaszcza turystów, jest odczuwalna. Zdarza się, że turysta, oczekujący wyjątkowego doświadczenia smakowego, może zostać zawiedziony podróbką, co negatywnie wpływa na reputację produktów regionalnych.

Wartość certyfikowanych produktów

Produkty z certyfikatem muszą spełniać szereg wymogów dotyczących zarówno smaku, jak i procesu produkcji. Kupując towary opatrzone napisem potwierdzającym ich autentyczność, klienci mają gwarancję, że otrzymują wysokiej jakości produkt, który spełnia określone standardy. Jednocześnie wspierają rozwój lokalnych producentów oraz ochronę dziedzictwa kulinarnego regionu.

Walka z nielegalnymi wyrobami

Aby ograniczyć zjawisko nielegalnej produkcji i podrabiania regionalnych produktów, konieczne jest zwiększenie kontroli ze strony odpowiednich organów nadzoru. Przyda się również edukacja konsumentów na temat znaczenia certyfikatów i jakościowych oznaczeń. Ponadto, ścisła współpraca między władzami lokalnymi, producentami oraz organizacjami społecznymi może przyczynić się do skuteczniejszej ochrony regionalnych produktów przed fałszerstwami.

Lewe wyroby

W obliczu rosnącej popularności regionalnych produktów oraz zwiększającej się liczby podróbek istotne jest, aby podejmować działania mające na celu ochronę autentyczności i jakości tych produktów. Świadomość konsumentów oraz skuteczne działania kontrolne są kluczowe w zapewnieniu, że regionalne specjały będą dostępne w swojej prawdziwej postaci, ciesząc podniebienia oraz wspierając lokalną gospodarkę i dziedzictwo kulinarno-kulturowe.

Partnerzy portalu:

Leśnicy pomagają sokołom

Leśnicy pomagają sokołom

Już blisko 6 lat trwają starania leśników z Poczopka (Nadleśnictwo Krynki) o przywrócenie populacji sokoła wędrownego. Do tymczasowego gniazda w środku lasu trafiły właśnie dwie opierzone samiczki. Mają kilka tygodni i czują się doskonale w nowym środowisku. Konstrukcja przypominająca klatkę wisi 20 m nad ziemią.

 

Dlaczego tak wysoko? Ptaki muszą trenować skrzydła, a w wyższych partiach drzewa jest to możliwe dzięki większym porywom wiatru. Przez trzy tygodnie sokoły będą szczegółowo obserwowane po czym zostaną wypuszczone w świat. Wraz z otwarciem klatki czeka ich ważny egzamin. Same muszą nauczyć się zdobyć pokarm.

 

W latach 60. liczba sokołów wędrownych drastycznie spadła. Jednak dzięki programowi reintrodukcji, a więc przywracania, udało się uratować te wyjątkowe ptaki, które potrafią pikować nawet do 300 km/h.

 

Partnerzy portalu:

Coraz mniej wiejskich ławeczek. Czy obyczaj zaniknie na dobre?

Coraz mniej wiejskich ławeczek. Czy obyczaj zaniknie na dobre?

Wiejska ławeczka. Dla przejezdnych to lokalny monitoring. Dla mieszkańców osad to miejsce spotkań, szczerych rozmów czy nawet śpiewów. Oczywiście młodych na niej nie zobaczymy. Do ławeczki trzeba bowiem…dojrzeć. Niestety, nawet wśród starszych mieszkańców wsi są już rzadziej wykorzystywane. Obyczaj powoli zanika.

 

Jeszcze 10 lat temu nie można było wyobrazić podlaskiej wsi bez ławeczki. Zdawałoby się, że na stałe wpisały się w tamtejszy idylliczny krajobraz. Czasy się jednak zmieniają. Dzisiejsze osady coraz częściej przypominają miasta. Przybywa murowanych budynków, często bogato zdobionych. Ich właścicielami są bowiem uciekinierzy z aglomeracji. Rosnąca liczna ”obcych” na wsi zmienia jej obraz.

 

Trudno sobie wyobrazić, aby Warszawiak pasjonował się przejeżdżającymi autami po jedynej drodze na wsi. Bo co innego można obserwować z wiejskiej ławeczki. Starszych na ławeczce można porównać do obserwatorów wyścigów formuły 1. Głowę przekręcają z lewa do prawa, skupiając wzrok na maszynie.

 

Podlasie wsie, zresztą jak w całym kraju powoli się wyludniają. Z wielu zabudowań zamieszkałych zostaje kilka. Są to najczęściej Ci, których rodzina nie rusza się ze wsi od pokoleń. Zbyt bardzo przywiązani do rodzinnej ziemi, nawet nie myślą o przeprowadzce, nawet jeśli nie ma już z kim porozmawiać. Wiejskie ławeczki służyły właśnie konwersacjom, zapewne nie raz przy małym piwku.  

 

To tam plotkowano, gadano o wszystkim i o niczym, a więc o przysłowiowych tirach i naczepach. Do ławeczki trzeba jednak dotrzeć. Ci, którzy pamiętają czasy jej świetności, często są już schorowani. Nieraz poruszanie się po domostwie sprawia problem. Dojście do ławeczki stanowi więc swego rodzaju mission immposible.

 

Każda ławka to inna historia. Często poniszczone stanowiły jedyne źródło rozrywki dla mieszkańców wsi. Widząc je mamy mieszane uczucia. Jedni pytają ”Po co oni tak się gapią’?’, drudzy stwierdzają ”Ależ to urocze”. Miejmy nadzieje, że ławeczki nie znikną na stałe. Na wiejskie salony raczej nie wrócą, ale tradycja być musi!

 

Partnerzy portalu:

W sokólskich wsiach rządzą kobiety

W sokólskich wsiach rządzą kobiety

W powiecie sokólskim pełni funkcję sołtysa pełni ponad 81 kobiet. Jeszcze pół wieku temu kobiet na tych stanowiskach można było szukać ze święcą. Przez długie lata bowiem funkcja sołtysa była zarezerwowana niemal wyłącznie dla mężczyzn. Nieraz dziedziczyli zacny urząd z pokolenia na pokolenie.

 

Czasy się jednak zmieniają, a wybory na sołtysa danej miejscowości niejednokrotnie przypominają wybory samorządowe. Organizowane są prawdziwe kampanie wyborcze, a kandydaci walczą o poparcie, formułując programy. Normalnie Ameryka!

 

Kobiety w roli sołtysa wcale nie są traktowane z przymrużeniem oka. Wręcz przeciwnie, patrzy im się na ręce bardziej niż mężczyznom. Nie ma więc żadnej ulgi przy zajmowaniu się codziennymi sprawami sołectwa. Władająca wsią płeć piękna przyczynia się również do aktywizacji innych mieszkanek. Na każdym zebraniu zgłaszają one wiele konkretnych propozycji zmian.  Kobiety znają się na rzeczach, które dotychczas uważane były za męskie sprawy. Wiedzą, co trzeba i jak trzeba zrobić, tak by było dobrze. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to potrafią same to wykonać.

 

Partnerzy portalu:

Książę złożył wizytę Tatarom

Książę złożył wizytę Tatarom

Tatarzy potrafią się bawić jak mało kto. Co roku udowadniają to na Festiwalu Kultury i Tradycji w Kruszynianach. Ten szczególny dzień rozpoczyna się uroczystą mszą. Głównym punktem imprezy są pokazy kulinarne. Kuchnia tatarska jest wyjątkowa i raczej ciężko będzie przejść obok stoisk obojętnie. Dzięki kuchni przyjezdni dowiadują się o tradycji i historii tej fascynującej kultury. Festiwal to również doskonałe muzyka. Na scenie występują zespołu z zagranicy. Wśród gości odnajdziemy zawsze przedstawicieli ambasad krajów muzułmańskich.

 

Wiele osób usłyszało o Kruszynianach gdy książę Karol odwiedził tamtejszy maczet. Chociaż wizyta w nim trwała kilkanaście minut, na zawsze zostanie w pamięci mieszkańców. Skosztował również specjałów tatarskich w lokalnej restauracji. Szczególnie przypadły mu do gustu pierekaczewnik oraz pieremiacz. Odwiedziny brytyjskiego następcy tronu stanowiły świetną promocję miejscowości. Do dziś turyści pytają, jak to się stało, że książę trafił na te ziemie.

Partnerzy portalu:

Matka Boska zahamowała inwazję kamieni

Matka Boska zahamowała inwazję kamieni

Książka ”Słońce na miedzy” autorstwa Józefa Rybińskiego opisuje stare, przedwojenne Podlasie z całym bogactwem tradycyjnych obrzędów i obyczajów. Pisarz przenosi nas do wspomnień z rodzinnej miejscowości Saczkowce (powiat sokólski).

 

Publikacja przedstawia miejscowe ziemie jako niełatwą do uprawy, pełne pagórków i przede wszystkim… kamieni. Ponoć od setek lat wybierano je zarówno z głębi ziemi, jak i z jej powierzchni. Było więc to zajęcie pokoleniowe. Brukami grodzono ulice, obejścia i pola. Sterty kamieni nazywane kruszniami osiągały imponujące rozmiary. Każde użycie pługa skutkowało pojawieniem się nowych ”okazów”.

 

Podobno kamienie wyrastały jak grzyby po deszczu. Dziwne zjawisko zostało jednak przerwane. Przez okoliczne pola uciekała bowiem z Egiptu…Matka Boska. Dzieciątko niosła zawinięte we wzorzysty dywan. A że było ciemno, nie widziała dobrze drogi i skaleczyła palec o nieszczęsny kamień. Z bólu popłynęły jej zły i  zawołała: ”A żeby wy więcej już nie rośli”. Tak też się stało. Inwazja kamieni została wstrzymana, ale głęboko pod ziemią kryją się ich niezliczone ilości.

Partnerzy portalu:

Łabędzie zwiastują przyszłość

Łabędzie zwiastują przyszłość

Łabędzie znają przyszłość? Amerykanie mają świstaka, a Podlasianie… łabędzie. W kontekście tego stwierdzenia, Amerykanie mają „groundhog” (czyli świstaka) jako postać kulturową związana z dniem świstaka (Groundhog Day), podczas gdy Podlasianie mają łabędzie – oba zwierzęta przewidują przyszłość. Krynki to urokliwe miasto w Polsce, położone w województwie podlaskim, dokładniej w powiecie sokólskim. Jest to również siedziba gminy miejsko-wiejskiej Krynki. Miasto to znane jest nie tylko ze swojej historycznej i kulturowej wartości, ale także z pięknej przyrody oraz różnorodności etnicznej i kulturowej. Sprawia to, że jest fascynującym miejscem do odwiedzenia i poznania.

Łabędzie przewidują przyszłość

W Nadleśnictwie Krynki, gdzie istnieje ośrodek ich rehabilitacji, pogodę przepowiadają ptaki. Od tego jak zachowa się pierwszy puszczony wolno łabędź zależy prognoza na całe lato. Gdy ptak czym prędzej biegnie w stronę wody – lato ma nadejść szybko. Jeśli mu się nie śpieszy, na promienie słońca trzeba będzie poczekać. Ważne jest również zachowanie ptaka w bajorku. Wszyscy czekają na to, czy zanurzy głowę szukając w nim pokarmu. Jeśli nie, oznacza to niezbyt dobry rok dla rolnictwa i całej gospodarki.

Tańce łabędzi a problemy polityczne

Tradycja przepowiadania przyszłości przez łabędzie może być niezwykle ciekawa i przydatna. Ich obserwacje mają większą skuteczność niż prognozy ekspertów. Może to być nie tylko fascynujące zjawisko kulturowe, ale również praktyczne narzędzie do przewidywania pewnych zdarzeń. Jeśli obserwatorzy zauważają, że brak tańców łabędzi zapowiada problemy polityczne, może to sugerować pewną zależność między zachowaniem tych ptaków a stabilnością społeczną. Może to być na przykład odzwierciedlenie zmian w środowisku naturalnym, które wpływają na migracje ptaków. Te z kolei mogą być wskaźnikiem pewnych nadchodzących wydarzeń. Zwyczaj przepowiadania przyszłości przez łabędzie raczej nie osiągnie sukcesu świstaka Philla. Wychodzi on ze swojej nory i wróży pogodę dla całej Ameryki na kilka tygodni wprzód. Pamiętajmy jednak, że jak w przypadku każdej metody prognozowania. Ważne jest zachowanie zdrowego sceptycyzmu i stosowanie danych z wielu różnych źródeł w celu uzyskania kompleksowego obrazu sytuacji.

Partnerzy portalu:

Jedyny taki zegar na świecie. Mamy go na Podlasiu.

Jedyny taki zegar na świecie. Mamy go na Podlasiu.

Jednym z najdoskonalszych wytworów natury w świecie roślin są drzewa – milczący świadkowie przemian w środowisku przyrodniczym. Każde z nich to niepowtarzalny egzemplarz. Jedną z atrakcji parku leśnego w Poczopku jest techniczno-słoneczny zegar dendrologiczny.

 

Do wykonania tarczy zegara posłużył pień potężnego dębu, który rósł na terenie Puszczy Knyszyńskiej. Do tarczy przymocowano wskazówki. Obok znajdują się małe blaszki z numerami. O ich znaczeniu opowiada ustawiona w pobliżu tablica. Dąb, który posłużył do wykonania tarczy zegara, zakiełkował w 1821 roku. Był to okres, kiedy raptowne zmiany w pogodzie, zwiastowały coś groźnego i niebezpiecznego.

 

Kiedy dąb miał dziewięć lat, w 1830 roku wybuchło powstanie listopadowe. Tragiczny epizod wyzwoleńczej wojny miał miejsce nad Sokołdą nieopodal Kopnej Góry koło Supraśla. W momencie, kiedy dąb przekroczył czterdziestkę, wybuchło powstanie styczniowe. 93. urodziny drzewa zbiegły się z początkiem największego konfliktu zbrojnego od czasów wojen napoleońskich – I wojną światową. Jako 97-latek dąb był świadkiem odzyskania przez Polskę niepodległości. Drzewo rosło 186 lat – aż do 2008 r., kiedy to zostało wycięte, aby na zajmowanym przez nie miejscu poprowadzić drogę.

Partnerzy portalu:

Ryby z Biebrzy smakują wszystkim

Ryby z Biebrzy smakują wszystkim

Ryby z Biebrzy stanowią niezwykłą atrakcję dla smakoszy i pasjonatów kulinariów. Otoczona bujną naturą, rzeka Biebrza zapewnia unikalne warunki dla ryb, co przekłada się na ich wyjątkowy smak i aromat. Bezpośrednie oddziaływanie czystych, niezanieczyszczonych wód na te delikatne stworzenia sprawia, że mięso leszcza, jednego z lokalnych gatunków, jest niezwykle delikatne, białe i ubogie w tłuszcz. To prawdziwa uczta dla koneserów, którzy cenią sobie jakość i świeżość potraw.

Receptura biebrzańskiej ryby w zalewie octowej

Wyjątkowa jakość mięsa ryb z Biebrzy stanowi podstawę dla lokalnej potrawy, która przetrwała przez wieki i jest dumą regionu. Dzięki odpowiedniej konsystencji oraz zastosowaniu naturalnych składników, potrawa ta może przechowywać się w lodówce nawet do trzech miesięcy. Im dłużej od jej przygotowania, tym bardziej intensywny i wyjątkowy staje się jej smak. To kulinarne arcydzieło, które podbija podniebienia i pozostawia niezapomniane wrażenia smakowe.

Kulinarna gwiazda Biebrzy: sukces na talerzu

W 2011 roku biebrzański leszcz w zalewie octowej został uhonorowany pierwszym miejscem w prestiżowym konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”, co potwierdziło jego wyjątkowość i walory smakowe. Rok później, na poznańskich targach, potrawie tej przyznano nagrodę „Perły”, cementując jej pozycję jako niekwestionowanej gwiazdy kulinarnego nieba. To nie tylko zaszczyt dla lokalnej kuchni, lecz także dowód na to, że tradycyjne przepisy i autentyczne składniki potrafią zdobyć uznanie na szeroką skalę. Biebrzański leszcz w zalewie octowej nie tylko delektuje podniebienia, lecz także opowiada historię regionu i jego związku z przyrodą. Smak tej potrawy jest nie tylko smakiem przeszłości, lecz także odzwierciedleniem troski o zachowanie dziedzictwa przyrodniczego dla przyszłych pokoleń.

Ryby z Biebrzy

Biebrzański leszcz w zalewie octowej to nie tylko potrawa, lecz także symbol bogactwa przyrodniczego i kulinarnego regionu Biebrza. Jego wyjątkowy smak, pochodzący z czystych wód i tradycyjnych receptur, podbija serca smakoszy na całym świecie. Zdobywa on uznanie na prestiżowych konkursach kulinarnej sztuki. To prawdziwa perła kulinarnego dziedzictwa, która kontynuuje tradycję i historię, jednocześnie inspirując do odkrywania piękna natury i kuchni Podlasia.

Partnerzy portalu:

Park ogłasza konkurs dla ekologów

Park ogłasza konkurs dla ekologów

Ogrody Przyjazne Przyrodzie. Tak właśnie nazywa się organizowany przez Biebrzański Park Narodowy konkurs dla mieszkańców gmin lezących na jego terenie. We wzorowym ogródku nic nie może się marnować. Pozornie niepotrzebne przedmioty mogą stać się dekoracją, która zachwyci nie tylko znajomych.

 

Ogród stanowić powinien schronienie dla licznych zwierząt, jeży czy też drobnych płazów i gadów. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest tradycyjny drewniany płot. Obecnie wiejskie ogrody upodobniają się do tych z miast. Idealnie przystrzyżona trawa czy krzewy nie są jednak dobrym miejscem dla dzikiej przyrody.

 

Każdy właściciel posesji, których ogród spełnia ”naturalne” kryteria może przystąpić do konkursu. W sumie zasięg akcji obejmuje 14 nadbiebrzańskich gmin. Ma ona na celu promocję przyjaznych praktyk ogrodniczych i zachęcenie do obcowania z przyrodą. Na zgłoszenia organizatorzy czekają do 10 sierpnia. Po więcej informacji zapraszamy na stronę: https://www.biebrza.org.pl/

Partnerzy portalu:

Jak konik polski pomaga naturze?

Jak konik polski pomaga naturze?

Tego kuca choroba się nie ima. Dzieci go kochają. Konik Polski świetnie radzi sobie w każdych warunkach. Kilkadziesiąt sztuk odnajdziemy w specjalistycznej zachowawczej hodowli na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Koniki Polskie hodowane są nie tylko po to by gatunek przetrwał. Pomagają one również w dużym stopniu przyrodzie. Traktuje się je jako żywe kosiarki.

 

Na podmokłych terenach bagiennych zjadają nadmiar roślin. To zaś ułatwia życie innym zwierzętom, głównie ptakom, którym zarośla nie sprzyjają. Konik Polski nie należy do wybrednych. Smakoszem go nie nazwiemy. Zadowoli się nawet pędami. Do dyspozycji oddano im 214 ha. Teren jest ogrodzony aby uniknąć niespodzianek. Od każdej wiosny żyją bez dachu nad głową i nie są dokarmiane. Muszą sobie radzić same. Jako że mają skłonności do amorów, hodowla szybko się rozrasta. Dlatego też często się je sprzedaje.

Partnerzy portalu:

Boże Ciało. Podlaskie przesądy na temat chleba

Boże Ciało. Podlaskie przesądy na temat chleba

Boże Ciało jest jednym z najważniejszych świąt w polskiej tradycji katolickiej, obchodzonym z wielką uroczystością na terenie całego kraju. Na Podlasiu, podobnie jak w innych regionach, celebruje się je z godnymi ceremoniami i procesjami, które stanowią integralną część lokalnej kultury i wiary.

Boże Ciało – przesądy i symbolika chleba w kulturze

W naszej kulturze Boże Ciało utożsamiane jest często z symbolem chleba, który odgrywa istotną rolę w licznych przesądach i wierzeniach. Jednym z popularnych przekonań było, że okruchy chleba zbierane przez pająka z pajęczyny, a następnie zanoszone do Boga, mogły wpłynąć na losy plonów. Zaniedbanie tego, jak i innych rytuałów związanych z chlebem, mogło przynieść konsekwencje w postaci nieurodzaju.

Obowiązki i ograniczenia związane z chlebem w okresie Bożego Ciała

W wielu rodzinach istniały określone zasady dotyczące obchodzenia się z chlebem podczas świętowania Bożego Ciała. Nigdy nie wolno było go wyrzucać, a upuszczone na ziemię kawałki traktowano jako świętokradztwo. Ponadto, konsumpcja chleba nieumytymi rękami była uważana za niegodziwość, podobnie jak bawienie się nim czy pozostawianie niezjedzonych części.

Ewolucja wierzeń i tradycji

Choć niektóre z tych przesądów mogą wydawać się dziś archaiczne. Warto zauważyć, że mają one swoje korzenie w głęboko zakorzenionych wierzeniach i tradycjach, które kształtowały się przez wieki. Pomimo postępujących zmian społecznych i kulturowych, wiele rodzin nadal pielęgnuje te zwyczaje.

Kontynuacja dziedzictwa i wiary

Świętowanie Bożego Ciała na Podlasiu jest nie tylko okazją do manifestowania wiary, ale również do pielęgnowania kulturowego dziedzictwa i tradycji. Poprzez uczestnictwo w uroczystościach procesyjnych i przestrzeganie starych zasad obchodzenia się z chlebem, społeczność lokalna wyraża swoje przywiązanie do wartości.

Boże Ciało – święto ruchome

Boże Ciało nie tylko odzwierciedla wiarę i obrzędy kościelne, ale również staje się symbolem trwałości dziedzictwa kulturowego i religijnego. Poprzez zachowanie tradycji związanych z chlebem i przesądami z nim związanymi, społeczność na Podlasiu kontynuuje przekazywanie wartości i symboliki, które mają głęboki wpływ na życie codzienne i sposób myślenia.

Partnerzy portalu:

Zioła poświęcone w Boże Ciało mają magiczną moc

Zioła poświęcone w Boże Ciało mają magiczną moc

Zioła i inne rośliny są źródłem wielu tradycji i zwyczajów. Na podlaskiej wsi wszystkie święta religijne mają niezwykle barwną i bogatą oprawę. Dzieje się tak, ponieważ obok treści sakralnych ważną rolę odgrywa tam tradycja i ludowa obrzędowość. Nie inaczej jest podczas Święta Bożego Ciała. Święto Bożego Ciała na podlaskiej wsi to nie tylko wyraz głębokiej wiary, ale także okazja do wspólnego świętowania i pielęgnowania tradycji. To czas, kiedy społeczność zjednoczona jest w modlitwie i radości, celebrując swoją wiarę i dziedzictwo kulturowe.

Zioła jako lekarstwo

Zioła, które wykorzystywano do wianków i bukietów stosowano jako lekarstwo przeciwko wszelkim dolegliwościom. Według wierzeń uzdrawiały one ludzi, ale chroniły też bydło od zarazy, a dym ze spalonych wianków odpędzał ponoć chmury gradowe. Poświęconej macierzanki używano do okadzania krów podczas cielenia, lubczyk leczył ból gardła. Dzięki rozchodnikowi natomiast ustępowały wszystkie choroby, a gałązki leszczyny były niezawodnym środkiem od piorunów i grzmotów.

Rośliny i ich właściwości magiczne

W wierzeniach ludowych, kwiaty, wianki i gałązki zbierane z ołtarzy miały szczególne właściwości magiczne. W tych czasach wianki były wite z wielu różnych ziół i traw, co wynikało z głębokiego przekonania, że każde z ziół ma swoją własną moc, a ich połączenie wzmacniało siłę magiczną. Stare przysłowie przypominało o tej idei, mówiąc: „Każde ziele mówi: święć mnie”, co sugerowało, że każde zioło posiadało swoje własne duchowe znaczenie i wartość. W procesie wicia wianków, używano różnych roślin o znaczeniu leczniczym oraz gałązek drzew. Według wierzeń miały chronić przed niebezpieczeństwami, takimi jak pioruny.

Nadnarwiańskie tradycje

Na terenach położonych nad Narwią, starzy ludzie, szanujący dawny zwyczaj, powiadają że w wielu domach wita po dziewięć małych wianków. Każdy z nich był z innego ziela. Wianki takie kładziono pod podwaliny nowo budującego się domu, a także w stodole pod pierwszy przywieziony z pola snopek zboża. Kadzono nimi ponadto naczynia do rozczyniana mąki, tzw. dzieże. okadzano także chorych na gardło. Wierzono np., że rozchodnik i macierzanka rozpędzają chmury gradowe.

Partnerzy portalu:

Azan. Czym jest dla Tatarów?

Azan. Czym jest dla Tatarów?

Azan to ważna część kultury tatarskiej. Tatarzy to grupa ludów tureckich z Europy wschodniej oraz północnej Azji. Wywodzą się z terenów północno-wschodniej Mongolii i rejonu Bajkału. Weszli w skład imperium Czyngis-chana i jako element wieloetnicznej armii mongolskiej brali udział w wyprawach na Europę, przez co słowo „Tatarzy” stało się na Zachodzie synonimem Mongołów. Po rozpadzie imperium mongolskiego utworzyli szereg państw w jego zachodniej części. Oznacza to, że przekazali wiele swoich tradycji także na tereny dzisiejszej wschodniej Europy.

Azan – czym jest?

Pod słowem azan skrywa się obrzęd nadania imienia nowo narodzonemu dziecku. Ceremonia ma zazwyczaj miejsce w domu rodziców w godzinach popołudniowych. Na czele ceremonii stoi imam, który kieruje obrzędem i modlitwami. Przewodniczy on też nad nadaniem imienia dziecku oraz odmawia błogosławieństwa. Towarzyszą mu dwaj świadkowie, którzy mają szczególne znaczenie w kontekście islamskiej tradycji. Ich obecność potwierdza legalność i ważność ceremonii. Goście, zaproszeni na tę uroczystość, również odgrywają istotną rolę. Są oni także świadkami pierwszego kroku dziecka w społeczność i życie religijne. Ich obecność dodaje uroku wydarzeniu i sprawia, że jest ono jeszcze bardziej wyjątkowe dla rodziny.

Zwyczaje związane z obrzędem

Noworodka zwykle ubiera się w białe szaty. Układany jest on na poduszce w taki sposób, aby głowa była skierowana w kierunku dwóch świętych dla muzułmanów miast – Mekki i Medyny. Na stole oprócz Koranu, nie może zabraknąć takich przedmiotów jak płonąca świeca, chleb i woda. Imam wprost do ucha dziecka wypowiada wersy kolejnych modlitw.

Wierzenia na temat azanu

W tradycji tatarskiej istnieje przekonanie, że dziecko odziedziczy cechy charakteru od osoby, która pierwsza je poczęstuje słodyczami. To fascynujące przekonanie, które odzwierciedla głębokie kulturowe wartości i wiarę w moc oddziaływania pierwszych doświadczeń na jednostkę. Dodatkowo, w tej społeczności praktyka obrzezania, znana jako siunniet, została całkowicie porzucona. To oznacza istotną zmianę kulturową i interpretuje się to też jako wyraz ewolucji poglądów oraz przyjęcia nowych norm i wartości w społeczności tatarskiej.

Partnerzy portalu:

Tatarzy nadal strzelają z łuku

Tatarzy nadal strzelają z łuku

Tradycja strzelania z łuku w czasie jazdy konnej nadal jest żywa. Wszystko dzięki zawodom rozgrywanym zawodom towarzyszącym Festiwalowi Tatarskiemu. To właśnie bowiem Tatarzy pod koniec XIV wieku w polskim wojsku ”wypromowali” krótki łuk.

 

Choć w Polsce odnotować należy kilka imprez w podobny stylu, ta zdążyła już wypracować sobie renomę. Część zawodników występuje w tradycyjnych strojach tatarskich, co jeszcze zwiększa atrakcyjność dla widza. Obserwatorzy mogą poczuć się jakby przenieśli się w czasie.

 

W ramach mistrzostw rozgrywa się trzy konkurencje – tzw. tor węgierski, polski i koreański. Różnią się one długością, a także rozmieszczeniem tarcz. Każdy z zawodników strzela przed siebie, w bok i do tyłu, siedząc przez cały czas na rozpędzonym koniu. Łucznictwo konne zyskuje coraz więcej sympatyków na całym świecie. W poprzednich edycjach imprezy brali udział zawodnicy chociażby ze Szwecji, Luxemburga czy nawet z odległej Brazylii.

 

Partnerzy portalu:

Podlaskie meczety mogą trafić na listę UNESCO

Podlaskie meczety mogą trafić na listę UNESCO

Czy zabytki związane z kulturą tatarską trafią na listę światowego dziedzictwa UNESCO? Jest na to duża szansa. Polskie władze w tym celu nawiązały współpracę z Litwinami i Białorusinami. Wkroczenie na wyższy level nie byłoby możliwe bez uznania obiektów za pomnik historii. Na szczęście tak stało się już w 2012 r.

 

Meczety i mizary znajdujące się w Bohonikach i Kruszynianach stanowią dowód kulturowego bogactwa, ale także i religijnej tolerancji. Są też świadectwem pokojowego istnienia społeczności muzułmańskiej w chrześcijańskim świecie. Zachowała ona odrębność przy równoczesnej asymilacji. Teraz materialne dziedzictwo ma szansę zostać uhonorowane. Obiekty sakralne doskonale łączą wzorce lokalne i orientalne. Drewniane świątynie posiadają wschodnie zwieńczenia wieżyczek i zdobienia wnętrz. Tak jest też u naszych wschodnich sąsiadów – chociażby w Wilnie.

 

Jedynym polskim obiektem na liście UNESCO jest obecnie Puszcza Białowieska. Do prestiżowego grona miał też dołączyć Kanał Augustowski, ale sprawa ucichła. Trzymajmy więc kciuki za wątek tatarski.

 

Partnerzy portalu:

Pałac w Pawłowiczach – 5 faktów

Pałac w Pawłowiczach – 5 faktów

Pałac w Pawłowiczach jest jednym z niewielu zachowanych zabytków województwa podlaskiego z początku XVII wieku. Pałac składał się z dwóch pięter i został zlokalizowany na osi drogi dojazdowej prowadzącej od gościńca zaleskiego. Stanowił on element renesansowej kompozycji przestrzennej. Jest ważnym świadectwem historii regionu podlaskiego, ale również świetnym przykładem architektury renesansowej i klasycystycznej.

Pałac w Pawłowiczach – unikalny zabytek renesansu i klasycyzmu

Pawłowicze to niewielka miejscowość w powiecie sokólskim. Od XVI opiekę nad miejscowością sprawował ród Wołłowiczów. Kierowali oni akcją osiedleńczą i kontrolowali eksploatację puszczańskich zasobów. Mimo że w sztuce panował barok, familia postanowiła stworzyć pałac klasycystyczny. Czas zapoznać się z nim nieco bliżej.

5 faktów o pałacu w Pawłowiczach

1.  Obiekt wzniesiony w 1610 r.  na polecenie podskarbiego litewskiego Pawła Wołłowicza jest najstarszym pałacem w regionie urządzonym w całości w stylu renesansowym.

2. Przy wejściu do budynku można dojrzeć oryginalną tablicę z łacińską inskrypcją – ”Czego pragniesz dla siebie, czyń i drugiemu”.

3. Prawdopodobnie przy pałacu istniał zbór kalwiński, który upamiętniać miał go kamień w wyrytym krzyżem. Zlokalizowany był on ponoć przy wjeździe do pałacu.

4. Pałac w Pawłowiczach od połowy lat 60. stanowił siedzibę szkoły podstawowej,  ale ze względu na niż demograficzny szybko przestał pełnić ową funkcję. Jednak teraz to pustostan otwierany jedynie na czas wyborów.

5. Z pałacem wiąże się tragiczna legenda. Dawno temu dziedzic pawłowicki miał przepiękną córkę na wydaniu, która jednak zakochała się w młodym koniuszym pracującym we dworze. Pomimo to Ojciec zabronił córce spotykać się ze sługą i przez pewien czas ta przestrzegała zakazu. Jednak uczucie okazało się silniejsze. Gdy rozsierdzony dziedzic dostrzegł swą latorośl w ramionach koniuszego, zagotowała się w nim krew i nakazał zamurować córkę w murach pałacu, lecz tylko do połowy, by bardziej cierpiała. Gdy zmarła, zamurowano ją całą, a podobnie postąpiono z koniuszym. Do tej pory można ponoć zobaczyć dwa wgłębienia przy schodach prowadzących do piwnic.

Partnerzy portalu:

Środek Europy jest na Podlasiu

Środek Europy jest na Podlasiu

Środek Europy – zastanawialiście się kiedyś, gdzie jest? Oczywiście, że na Podlasiu! A dokładnie w miejscowości Suchowola koło Białegostoku. Zaszczyt ten dzierży dumnie od 1775 r. Wówczas to kartograf króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przeprowadził odpowiednie wyliczenia. Suchowola to małe miasto położone w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim, nad rzeką Olszanką. Jest to również siedziba gminy miejsko-wiejskiej o tej samej nazwie. Według danych z 2018 roku, Suchowola liczyła 2196 mieszkańców, co świadczy o niewielkim rozmiarze miejscowości. Suchowola ma bogatą historię, będąc miastem królewskim i posiada dziedzictwo kulturowe. W przeszłości, w XVIII wieku, należała do ekonomii grodzieńskiej i znajdowała się w powiecie grodzieńskim województwa trockiego. Suchowola jest typową miejscowością wiejską, gdzie można odczuć spokój i bliskość natury. Miejscowość Suchowola może być doskonałym miejscem dla osób szukających spokoju i kontaktu z przyrodą.

Znaczenie środka Europy dla regionu Podlasia

Linie poprowadzone z punktów najbardziej wysuniętych na naszym kontynencie krzyżują się na suchowolskim rynku. Pępek Europy obecnie jest to Park Miejski. Aby upamiętnić ten fakt, w centrum miasta postawiono pamiątkowy głaz. Jest to więc duża gratka dla odwiedzających. Suchowola to niewielka miejscowość położona w województwie podlaskim, około 25 km na południe od Białegostoku. Charakteryzuje się spokojnym i malowniczym otoczeniem, które przyciąga turystów z całego kraju. W Suchowoli znajduje się wiele atrakcji turystycznych, takich jak zabytkowe kościoły, muzea i parki. W Suchowoli można poczuć prawdziwą atmosferę Podlasia i odpocząć od zgiełku miasta.

Środek Europy – lokalizacja geograficzna

Co ciekawe, Suchowola to nie jedyny ”pępek Europy”. Granice kontynentu są trudne do jednoznacznego określenia. Dlatego też co jakiś czas za jego centrum uznaje się inne miasto. Ile głów, tyle rozumów chciałoby się powiedzieć. Jedni twierdzą, że środek Europy jest na Litwie, drudzy, że w Niemczech. My jednak swoje wiemy. Jednakże, bez względu na te różnice interpretacji, w Suchowoli czujemy pewność co do naszego przekonania. To miasto, otoczone historią i kulturą, której niepodważalną częścią jest również fakt, że to tu bije serce Europy.

Partnerzy portalu:

W Suchowoli pobiegli po trzeźwość

W Suchowoli pobiegli po trzeźwość

W ubiegłą niedzielę w Suchowoli już po raz dwudziesty pierwszy wystartował Cross Trzeźwości. To największa impreza sportowa w tej gminie, która od lat przyciąga zawodników z całego województwa. Biegacze przemierzyli szlak, który wielokrotnie pokonywał bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

 

Wydarzenie rozpoczęło się od  marszu Nordic Walking ”Krokiem po zdrowie”. Sam Cross Trzeźwości przebiegł na atestowanej trasie 10km. Z Suchowoli  zawodnicy tradycyjnie biegli do wsi Okopy, rodzinnej miejscowości ks. Jerzego, gdzie następował nawrót do miasteczka, które uważane jest za centrum Europy.

 

Cross Trzeźwości zalicza się do cyklu PCK Podlasie Tour i Grand Prix Podlasia w Biegach Ulicznych. W tym roku po raz pierwszy zorganizowano dodatkowo wyścig na wózkach dla osób niepełnosprawnych. Nie zabrakło też konkurencji biegowych dla najmłodszych.

Partnerzy portalu:

Ziołowy Zakątek na Podlasiu – na zioło tylko do Korycin!

Ziołowy Zakątek na Podlasiu – na zioło tylko do Korycin!

Ziołowy Zakątek na Podlasiu jest to miejsce gdzie można znaleźć różnorodne zioła i rośliny lecznicze. To idealne miejsce dla miłośników naturalnych sposobów leczenia oraz dla osób szukających odpoczynku wśród zieleni. W Ziołowym Zakątku można kupić herbaty ziołowe, olejki eteryczne oraz kosmetyki naturalne. Oprócz tego występują tam warsztaty związane z ziołolecznictwem oraz spotkania dla miłośników natury.
Ponadto na ponad 12 ha zgromadzono blisko 1500 gatunków roślin. Obiekt powstał w 2002 r. jednakże przygotowania do jego uruchomienia poczyniono już na początku lat. 90.

Ziołowy Zakątek na Podlasiu – historia powstania

Ziołowy Zakątek w miejscowości Koryciny to miejsce, które powstało z pasji do ziół i natury, gdyż właściciel już jako dziecko zbierał zioła ze swoją babcią. Historia jego powstania sięga kilku lat temu, kiedy to zaczęli zbierać i suszyć zioła na własny użytek. Zarobione pieniądze ze skupu przeznaczał na atlasy roślin i inne przyrodnicze publikacje. Z czasem zaczęli dzielić się swoją wiedzą i pasją z innymi, organizując warsztaty i spotkania związane z ziołolecznictwem. Po ukończeniu studiów rolniczych stworzył jedyne miejsce w regionie, gdzie zetkniemy się bogatą kolekcją flory. Otworzył własny sklep z ziołami i produktami naturalnymi, a dodatkowo dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi miłośnikami ziół. Tak powstał Ziołowy Zakątek w Korycinach, który do dziś cieszy się dużą popularnością wśród mieszkańców okolic oraz turystów z całej Polski.

W małej miejscowości Koryciny odnajdziemy przepiękny ogród 

Ogród jest tak popularny, że aby się po nim poruszać trzeba mieć plakietkę. Wiele osób omija bramki chcąc zaspokoić swoją…wiedzę. Każdy okaz jest opatrzony tabliczką z ciekawostkami, co jeszcze bardziej zachęca do zapoznania się z całym ogrodem. Goście mają szanse poznać chronione rośliny i dziko rosnące gatunki jadalne, jak również rośliny  trujące czy przyprawowe. Bez obaw – barszcz sosnowskiego ogrodzono płotem. Specyfiką Ogrodu są kolekcje populacji dziko rosnących roślin leczniczych pozyskiwanych z obszaru Wschodniej Polski, stanowiące materiał badawczy wykorzystywany m.in. przez współpracujące z Ogrodem instytucje naukowe.

Partnerzy portalu:

Kraina wątku i osnowy. Młodzież nauczy się tkać

Kraina wątku i osnowy. Młodzież nauczy się tkać

Kraina wątku i osnowy – pod taką nazwą kryje się projekt mający na celu promocję tradycyjnego tkactwa. Projekt ten będzie trwał aż do listopada. Daje to wystarczająco dużo czasu na zapoznanie się z tą sztuką i jej praktyką dla wszystkich zainteresowanych. Przez ten okres organizatorzy będą zachęcać młodzież do zajęcia się dawnym rzemiosłem. Ktoś w końcu musi przejąć pałeczkę. Dzięki takim działaniom „Kraina wątku i osnowy” stanie się nie tylko projektem promującym tradycyjne tkactwo, ale także inspirującym wydarzeniem, które może zmienić sposób, w jaki młodzi ludzie postrzegają dziedzictwo kulturowe i rzemiosło.

Kraina wątku i osnowy – szlak turystyczny

Gminy Janów i Korycin, położone w malowniczym województwie podlaskim, stanowią oazę wiejskiego życia w powiecie sokólskim. Właśnie tutaj, w sercu tych urokliwych regionów, planuje się stworzenie specjalnego szlaku turystycznego. Co czyni ten obszar wyjątkowym? To tutaj tkactwo odgrywa niezwykle istotną rolę w tradycji i dziedzictwie lokalnej społeczności. W gminach Janów i Korycin powstanie specjalny szlak turystyczny. W tych regionach bowiem odnaleźć można najwięcej gospodyń trudniących się tkactwem tzw. tkaniny dwusosnowej. Jest to jeden z bardziej znanych wyrobów regionalnych. Szlak będzie odpowiednio oznakowany aby każdy chętny miał szansę zapoznać się z tradycyjnymi technikami rzemiosła.

Warsztaty także w Białymstoku

Warsztaty tkactwa w Białymstoku stanowią fascynującą okazję, by zgłębić sztukę tkactwa, łącząc tradycję z nowoczesnością. W ciągu pięciu dni uczestnicy będą mieli okazję przyswoić sobie nie tylko podstawy tego rzemiosła, ale również odkryć jego przydatność. Twórcy ludowi, jak i osoby zainteresowane rozpoczęciem własnej działalności w tej dziedzinie, znajdą tutaj inspirujące wskazówki i praktyczne umiejętności, które pozwolą im na eksplorację własnych możliwości oraz na rozwinięcie kreatywności. Warto spróbować! Uczestnictwo w warsztatach tkactwa w Białymstoku, ponieważ pozwolą one zgłębić sztukę tkactwa, łącząc tradycję z nowoczesnością, oraz odkryć niezwykły potencjał tego rzemiosła w kontekście współczesnego świata, dając inspirujące wskazówki i praktyczne umiejętności, które pomogą rozwijać kreatywność i eksplorować własne możliwości.

Partnerzy portalu:

Kościół powstał za pokutę

Kościół powstał za pokutę

Kamienna Stara, powiat Sokólski. To właśnie tam stoi najstarsza podlaska drewniana świątynia. Kościół powstały w 1610 r. przetrwał wojny i inne zawieruchy losu. Przez lata rzecz jasna przechodził liczne remonty. Lifting jednak nie zaburzyły pierwotnej konstrukcji.  Na szczęście o świątynię dba się w sposób szczególny. Dzięki zainteresowaniu może trwać jeszcze przez lata.

 

Kościół pełnił początkową funkcję dworskiej kaplicy. Został on ufundowany przez rodzinę Wiesiołowskich, którzy posiadali w Kamiennej Starze swoją rezydencję. Miejscowa legenda wiąże jej powstanie z tragedią, jaka wydarzyła się w majątku. Głosi, że dworskie psy zagryzły chłopską córkę, kiedy ta wracała z dworu do domu. W ramach pokuty i zadośćuczynienia rodzinie zmarłej właściciel posiadłości, wystawił kaplicę. Dziewczynce było na imię Anna, stąd na patronkę kaplicy wybrano właśnie tę konkretną świętą.

 

Nieopodal kościoła odnajdziemy grób pochodzącego z Kamiennej Starej generała Nikodema Sulika. Był on jednym z dowódców w bitwie pod Monte Cassino. Prochy bohatera zostały sprowadzone z Londynu w 1993 r.

Partnerzy portalu:

Krowy pomogą dla Parku

Krowy pomogą dla Parku

Władze Biebrzańskiego Parku Narodowego robią wszystko aby wykosić jak najwięcej hektarów łąk. Same jednak nie dadzą rady. Dlatego też pomocy szukają u…krów. 

 

Koszenie podmokłych terenów jest koniecznością. Zapobiega to bowiem ich zarastaniu, a większość zwierząt preferuje otwarte przestrzenie. Chodzi tu zwłaszcza o ptactwo wodno-błotne. Powstała więc idea masowej dzierżawy łąk rolnikom. Czeka na nich blisko 600 ha. Cenę wejściową przetargu ustawiono tak nisko, aby większość zainteresowanych farmerów mogła w nim uczestniczyć.

 

Działki będzie można dzierżawić nawet na pięć lat. Przynajmniej raz w roku rolnicy muszą skosić nabyte tereny. Jako, że większość z nich to siedliska zwierząt, użycie mechanicznych kosiarek nie wchodzi w grę. Konieczne jest użycie siły własnych rąk. Alternatywą jest też kosiarka rotacyjna w postaci krowy. Za taki wypada dodatkowo otrzymają dodatkowe unijne dopłaty. 

 

Do tej pory Park dzierżawił jedynie 6, 3 ha łąk. Nie wszyscy jednak wywiązują się z umów. Dług rolników osiągnął już milion złotych. Jak się tłumaczą dzierżawcy? Winę zrzucają na urzędników i problemy z wypłatą dopłat.

 

Partnerzy portalu:

Stojaki na rowery promują rękodzieło

Stojaki na rowery promują rękodzieło

Gmina Korycin słynie głównie z sera i truskawek. Wyrabia się w niej również tkaninę dwusosnową, która stanowi jeden z najbardziej znanych produktów regionalnych. Wełniane, dekoracyjne tkaniny, zwane często janowskimi dywanami, łączą w swoim wzornictwie tradycję ze współczesnością. W mieście coraz częściej eksponuje się wzory owego rękodzieła.

 

W centrum Korycina można odnaleźć chociażby metalowe rowerowe stojaki, posiadające motywy roślinne i zwierzęce przeniesione z tkanin dwusosnowych. Jako, że znajdują się przy Urzędzie Gminy nie sposób ich nie zauważyć. Na Korycinie się jednak nie skończy. Podobne stojaki zostaną zainstalowane w Białymstoku i Janowie. Stojaki to oczywiście nie wszystko. Nad korycińskim zalewem montowana jest scena z tradycyjnym wzornictwem. Planuje się również stworzenie muralu. rojekt związany z ludowym wzornictwem jest realizowany wspónie z Wojewódzkim Ośrodkiem Animacji Kultury w Białymstoku.

Partnerzy portalu:

Droga pośród bagien przyciąga nie tylko fotografów

Droga pośród bagien przyciąga nie tylko fotografów

Carska droga przed laty posiadała charakter strategiczny. Łączyła takie twierdze jak Łomża, Osowiec czy Grodno. Biegnie ona wśród biebrzańskich bagien stanowiąc ścieżkę edukacyjną. Trasa od Strękowej Góry do Twierdzy Osowiec to nie lada gratka dla miłośników przyrody i fotografii.

 

Carska droga dzięki pieniądzom z unii europejskiej została solidnie wyremontowana. Powstała ścieżka rowerowa, miejsca postojowe czy tablice informacyjne. Jako, że droga pozbawiona jest większych zabudowań czy reklam wielkopowierzchniowych pokonuje się ją niezwykle przyjemnie.

 

Do największego kompleksu bagien łąkowych wprowadzi nas drewniana kładka o długości 400 m. Z pewnością zobaczymy rzadkie gatunki ptactwa a czasem nawet i samego łosia. Obserwację ułatwiają specjalnie przygotowanego do tego wieże. Na tzw. Grobli Honczarowskiej odbywają się co roku mistrzostwa w sianokosach, które ściągają zawodników z całej Europy.  Zapobiega to niszczeniu bagiennych traw. Na deser czeka nas wizyta w Twierdzy Osowiec. Okopy, dawna fosa z wodą i pozostałości budowli fortecznych na pewno pozostaną w pamięci na długo.

Partnerzy portalu:

Chcieli sprawdzić, czy prorok mówi prawdę. Postanowili go ukrzyżować.

Chcieli sprawdzić, czy prorok mówi prawdę. Postanowili go ukrzyżować.

Co byście zrobili gdyby przemówił do Was tajemniczy głos? Czy byście go posłuchali? A może uznalibyście to za objaw szaleństwa? Wątpliwości nie miał w latach 20. Eliasz Klimowicz z Grzybowszczyzny. Usłyszawszy, że ma zbudować cerkiew, nie zawahał się. Dla prostego niepiśmiennego chłopa ukazywała wielokrotnie się Matka Boska, która miała powierzyć mu ważne zadanie.

Miejscowi nie skąpili datków na stworzenie świątyni. Po błogosławieństwo udał się aż do Zatoki Fińskiej. Tam bowiem rezydował Joan Kronsztadzki, który był spowiednikiem carów. Plany jednak musiały być szybko zweryfikowane. Nadeszła I Wojna Światowa. Mieszkańców wsi przesiedlono, a w rodzinne strony powrócili dopiero kilka lat po zakończeniu działań. Cerkiew stanęła na nogi dopiero w 1929 r.

Eliasz przez pewien czas był zakonnikiem, który przybrał imię Joan. Nie mogąc patrzeć na zepsucie dostojników zrzucił jednak habit i to w sposób widowiskowy. Otóż gdy usłyszał, że ma zakaz odprawiania nabożeństw, zrzucił swe szaty i ze złości zaczął po nich skakać. Cerkiew zamknął na amen. Zdecydował się postawić nową świątynię w nowym założonym przez siebie mieście.

Nową osadę nazwał Wierszalinem. Tam na 40 ha miała być stolica świata. Kiedy? Gdy już świat stanie w obliczu apokalipsy i utonie w morzu ognia. Nie każdy jednak mógł tam znaleźć schronienie. Trzeba było odznaczać się sprawiedliwością, wiernością i uczciwością. W planach była budowa domów, wiatraka, szpitala i cerkwi na wzgórzu. Na każdym rogu miały zaś stanąć klasztory. W rzeczywistości wszystko wyszło trochę skromniej.

Szukający ocalenia ludzie zjawiali się tłumnie przyciągani wiarą w przepowiednie. Przybywali choćby z Wołynia czy Gródka.  Mimo, że nigdy nie mówił o konkretnej dacie zagłady, przewijała się plotka, że koniec nastąpi w czerwcu 1936 r.  Gdy termin minął ludzi ogarnęła niepewność. Wielu z nich zostawiła bowiem cały swój majątek. Dowodem na to, że Eliasz mówił prawdę, miała być pewna próba.

Ciągnąca się polnymi drogami procesja szła ukrzyżować nowe wcielenie Chrystusa. Ludzie uznali, że pierwsze odkupienie nastąpiło już zbyt dawno. Dlatego też należy złożyć nową ofiarę. Pewnie ciężko to sobie wyobrazić. Żniwa, piękne krajobrazy i chęć dokonania krwawego rytuału. Brzmi jak scena z horroru. Do ukrzyżowania jednak nie doszło. Eliasz zdążył się ukryć w kopcu ziemniaków.

Minęły 3 lata a ”koniec świata” jednak nastąpił. Wybuch konflikt zbrojny na masową skalę. Prorok zaginął. Jedni uważają, że został rozstrzelany przez komunistów, drudzy skłaniają się do wersji z wywózką na Sybir. Jedna z teorii spiskowych mówi o tym, iż przeżył wojnę, stając się nawet doradcą Bieruta.

Partnerzy portalu:

Palestyna leży bliżej niż myślicie

Palestyna leży bliżej niż myślicie

Zbliżała się wielka wojna. Kilku Żydów z Sokółki, mieszczącej się tuż przy granicy z obecną Białorusią, założyło niewielką osadę. Nazwali ją…Palestyna. Ich głównymi zajęciami była uprawa ziemi i ogrodnictwo. Do dnia dzisiejszego przetrwały liczne sady.

 

Gdy nastały lata 30-te, wyznawcy judaizmu w obawie przed represjami wyemigrowali za Ocean i do właściwej już Palestyny. Ostatni Żyd opuścił wieś w 1937 r. Wielu mieszkańców jednak przez lata nie zapomniała języka swych przyjaciół.

 

Władzom komunistycznym nazwa kolonii nie była na rękę. Mieszkańcy jednak trwali przy swoim i za nic nie chcieli jej zmienić. Opór się opłacił. Co raz na wsi pojawiają się goście z Ameryki, którzy pragną odwiedzić swoich przodków.

Partnerzy portalu:

Rocznik Tatarski ma już 85 lat.

Rocznik Tatarski ma już 85 lat.

We wtorek obchodzono 85. rocznicę wydania pierwszego tomu Rocznika Tatarskiego. Obecnie funkcjonuje on pod nazwą Rocznik Tatarów Polskich. Do tej pory światło dzienne ujrzało kilkanaście publikacji.

Kalendarz muzułmański, wydany dzięki Muzułmańskiemu Związkowi Religijnemu, podaje informację, że prezentacja pierwszego rocznika miała miejsce w Wilnie 16 maja 1932 r. Praca nad nim trwała ponad 2 lata. Rocznik stanowi pismo o charakterze naukowym, literackim i społecznym. Zawiera teksty o kulturze, historii sporządzone przez wybitnych naukowców. Nie brakuje jednak teraźniejszych wątków. Mimo, że pismo przygotowywane jest z inicjatywy tatarskiej, mogą zainteresować wszystkich zainteresowanych  sprawami tatarskiej mniejszości.

Do wybuchu II Wojny Światowej ukazały się trzy tomy Rocznika. Reaktywacja nastąpiła dopiero w 1993 r. z inicjatywy Związków Tatarów RP. W 2006 r. wydania wstrzymano na skutek problemów finansowych. Wznowienie nastąpiło dzięki dotacji udzielonej przez Muzułmański Związek Religijny RP. Rocznik Tatarów Polskich to nie jedyne wydawnictwo tej społeczności. Ukazuje się także kwartalnik „Przegląd Tatarski” oraz „Życie Tatarskie”.

Partnerzy portalu:

W kolonii mieszkało kilka osób i duch

W kolonii mieszkało kilka osób i duch

Milewszczyzna to niewielka kolonia w gminie Korycin, składająca się tylko z trzech gospodarstw. Tylko w jednym z nich ktoś mieszka. Ale w osadzie zdaniem nielicznych mieszkańców był ktoś jeszcze – duch. Przeprowadzone w okolicy dawnego dworu wykopaliska odsłoniły szczątki 60-letniego mężczyzny.  Budujący dwór nie mieli pojęcia, że w miejscu tym spoczywają czyjeś zwłoki. Dlatego więc  na mogiłce stanął ganek. Jego grób został przeniesiony na cmentarz parafialny w Korycinie. Strachów więc nie będzie!

 

Prace archeologów wiążą się z planami utworzenia Parku Kulturowego Korycin. Ma on stanowić rekonstrukcje słowiańskiego  grodu, który istniał tam przed wiekami. W czasie wykopalisk na dnie fosy odnaleziono części drewna. Dzięki nim wiadomo, że pierwsza faza istnienia osady przypada 1000 lat wstecz.. Metr pod ziemią napotkano wykop na płody rolne pochodzący sprzed 300 lat. To jeszcze nie wszystko. Odnaleziono piwniczkę o dwumetrowej głębokości, a także naczynia ceramiczne.

 

W Korycinie wkrótce rozpocznie się budowa prasłowiańskiego grodziska. Będzie ono częścią parku kulturowego, którego łączny koszt powstania szacuje się na 4, 5 mln. zł. Osada powstanie dokładnie w miejscu gdzie według archeologów działali nasi przodkowie. Dzięki inwestycji przekonamy się, jak wyglądało ich codzienne życie. Zrekonstruowana zostanie brama wjazdowa, wały, mury z kamienia, a także najistotniejsze budowle. Nie zabraknie również ścieżek edukacyjnych.

 

 

Partnerzy portalu:

Tatarzy doczekali się Centrum Kultury

Tatarzy doczekali się Centrum Kultury

Tatarzy to niezwykle fascynująca grupa ludów o bogatej historii i kulturze. Wywodzą się z terenów północno-wschodniej Mongolii oraz rejonu Bajkału, skąd rozprzestrzenili się na obszary Europy wschodniej i północnej Azji. Ich historię można śledzić aż do czasów imperium Czyngis-chana, gdy stali się istotną częścią wieloetnicznej armii mongolskiej. Uczestniczyli oni w wyprawach na Europę. Po rozpadzie imperium mongolskiego, Tatarzy uformowali wiele nowych państw. Do tych państw należały między innymi Chanat Kazański i Chanat Krymski, które były ważnymi podmiotami politycznymi na mapie regionu. W XIV wieku przyjęli sunnicką wersję islamu, co wpłynęło na dalszy rozwój ich społeczności i kultury. Zatem, mając na uwadze ich znaczenie historyczne i kulturowe, miejsce, które pozwala na głębsze poznanie historii i dziedzictwa Tatarów, jest niezwykle wartościowe.

Tatarzy mają swoje Centrum Kultury

To jedna z niewielu takich placówek w Polsce. W Suchowoli otwarto Centrum Kultury Islamu. To, że Centrum nie ogranicza się wyłącznie do aspektów religijnych, jest niezwykle istotne. Dzięki różnorodnym działaniom kulturalnym i edukacyjnym, takim jak różne pokazy i wystawy, otwiera ono drzwi do poznania bogactwa tradycji i zwyczajów społeczności tatarskiej. Jest to nie tylko okazja dla mieszkańców regionu, ale również dla turystów, by zanurzyć się w fascynującym świecie tej mniejszości narodowej. Turyści i mieszkańcy regionu będą mieli okazję choćby zwyczaje i kuchnię mniejszości tatarskiej. Władze miasta mają nadzieję na rozwój i promocję kultury tatarskiej. Wzmocni też współpracę między społecznością lokalną a muzułmanami.

Wygląd obiektu

Obiekt podzielono na 3 części, każda z nich informuje o czym innym. Parter stanowi część sakralną. Na pierwszym piętrze mieści się dział kulturalno-wystawowy, zaś na poddaszu część mieszkalna. Wszyscy chętni mogą też skorzystać z biblioteki i czytelni. Budynek został wykupiony w 2001 przez członków gminy muzułmańskiej Bohonikach. Jego przebudowa kosztowała 2 mln zł. Uroczystość otwarcia Centrum Kultury Islamu odbyła się w ramach 620-u lecia osadnictwa Tatarów w Wielkim Księstwie Litewskim. Do Suchowoli Tatarzy przybyli 400 lat później.

Partnerzy portalu: