Featured Video Play Icon

Przywitaliśmy Nowy 2025 Rok! Tak wygląda

Podlaskie niebo rozświetliło się od fajerwerków w sylwestrową noc. Chociaż coraz więcej osób nawołuje, by na Nowy Rok nie strzelać – ze względu na wysoki stres u psów, to wiele osób początek nowego „rozdziału” celebruje właśnie poprzez wystrzelenie w niebo kolorowych fajerwerków. W internecie pojawiły się nagrania z dronów pokazujących jak wiele tych wystrzałów było. Powyżej widzicie pięknie rozświetlone niebo w Suwałkach, a pod spodem możecie obejrzeć obrzeża Białegostoku.

W stolicy województwa podlaskiego była też impreza na Rynku Kościuszki. O północy można było obserwować fajerwerki z okolicy, a miasto zafundowało uczestnikom koncertu pokaz laserowy. Niektórzy wyciągnęli swoje własne – zimne ognie.

Czy warto odejść od tradycji na rzecz psów? Odpowiedź na to pytanie zostawiamy Wam. Jedno wiemy na pewno – przymuszanie kogokolwiek zawsze daje efekt odwrotny do zamierzonego. Lepiej postawić na edukację i merytoryczne przekonywanie. Chociaż w dzisiejszych czasach chcemy wszystko szybko i tego typu rozwiązanie – niektórym może wydawać się absurdalne. Ale musicie też wiedzieć, że na wszystko w życiu przychodzi pora. Także na przekonanie, że szkoda psów, albo szkoda pieniędzy na fajerwerki oraz szkoda zdrowia na mieszanie szampana z wódką.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Magiczne Podlasie. Tyle pięknych miejsc do zwiedzania!

Podlasie to region pełen urokliwych miejsc, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej, a otaczający krajobraz koi zmysły. Jako cel obrała sobie naszą piękną krainę użytkowniczka YouTube – Paula. Odwiedziła wiele wspaniałych miejsc. W tym Drohiczyn, Kruszyniany, Krainę Otwartych Okiennic, Skit w Odrynkach, Supraśl i niesamowity Pałac w Patrykozach – ciągle na Podlasiu, ale w województwie mazowieckim.

Drohiczyn, jedno z najstarszych miast Podlasia, leży malowniczo nad rzeką Bug. To miejsce, gdzie historia przeplata się z pięknem przyrody. Spacerując wąskimi uliczkami, można podziwiać zabytki, ale warto także odwiedzić punkt widokowy, z którego roztacza się panorama na Bug i okoliczne łąki. Kruszyniany natomiast to niezwykłe miejsce, gdzie można poznać dziedzictwo polskich Tatarów. Meczet i mizar, czyli cmentarz tatarski, są świadectwem wielowiekowej obecności tej społeczności na Podlasiu. Wizyta w Kruszynianach to również okazja do spróbowania tradycyjnych potraw tatarskich.

Kraina Otwartych Okiennic to obszar obejmujący wsie Trześcianka, Puchły i Soce, gdzie czas zatrzymał się w XIX wieku. Charakterystyczne drewniane domy z kolorowymi okiennicami i bogatymi zdobieniami to prawdziwa wizytówka tego miejsca. Warto zatrzymać się tu na dłużej, by spacerować między domami i odwiedzić cerkiew w Puchłach, znaną z wyjątkowej architektury i malowniczego położenia. Warto dodać, że charakterystyczne domy napotkamy w wielu okolicznych wsiach obok wspomnianej trójki.

Skit w Odrynkach to miejsce pełne duchowej głębi i spokoju. Otoczony bagnami i lasami, skit jest jedyną taką prawosławną pustelnią w Polsce. Aby dotrzeć tam, trzeba przejść drewnianą kładką prowadzącą przez malownicze tereny doliny Narwi. To idealne miejsce na refleksję i oderwanie się od codziennego zgiełku. Supraśl natomiast, znany z unikatowego klimatu i walorów uzdrowiskowych, to miejsce idealne na relaks i odkrywanie historii. Na szczególną uwagę zasługuje monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy, będący jednym z najważniejszych ośrodków prawosławia w Polsce. Nieopodal znajduje się również Muzeum Ikon, gdzie można podziwiać pokaźną kolekcję ikon oraz poznać tajemnice tej sztuki sakralnej.

Jeżeli chcielibyście zwiedzać Podlasie, ale wyrwać się spoza ram województwa podlaskiego, to z pewnością pojechać do miejscowości Patrykozy, w której znajduje się przepiękny pałac, który wybudowano na zamówienie generała polskiego wojska Teodora Lubicz-Szydłowskiego. Prace ukończono w 1843 roku. Po śmierci wojskowego w 1863 roku pałac przechodził z rąk do rąk, by finalnie po II wojnie światowej trafić we własność Skarbu Państwa. W 2000 roku ponownie trafił w ręce prywatne. Maurycy Zając – jego obecny właściciel gruntownie wyremontował obiekt w latach 2004 – 2010. Zabytek dostępny jest dla zwiedzających za drobną opłatą i po wcześniejszym uzgodnieniu z właścicielem. Obecnie pałac wystawiony jest na sprzedaż.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zimowy spektakl wśród majestatu puszcz – żubry wychodzą z lasów

W miarę jak kończy się rok, natura nieubłaganie zapisuje kolejną stronę swojego cyklu. Puszcza Białowieska i Puszcza Knyszyńska – dwie perły dzikiej przyrody w sercu Podlasia – budzą się do życia w zupełnie inny sposób. Najpierw szron, a później śnieg pokryje ziemię jak puszysta kołdra, drzewa coraz częściej stają się posągowe w swojej bezlistnej prostocie, a w tym chłodnym pejzażu rozgrywa się fascynujące zjawisko – żubry opuszczają głębokie zakamarki lasu i ruszają w poszukiwaniu pożywienia.

Wczesny poranek, gdy słońce nieśmiało przebija się przez zamglone horyzonty, to najlepszy czas na wyprawę do puszczy. Na skraju lasu, wśród otwartych polan i młodników, można dostrzec pierwsze ślady – głębokie odciski racic. Ślady te prowadzą wprost do ich majestatycznych właścicieli. Żubry, największe ssaki lądowe Europy, przemierzają otwarte przestrzenie w poszukiwaniu traw, krzewów i resztek zeszłorocznych zbiorów. Ich ciche kroki zdają się odbijać echem w spokojnym krajobrazie, jakby przyroda wstrzymywała oddech, by nie zakłócić tego widowiska.

Spotkanie z żubrem w jego naturalnym środowisku to przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Te potężne zwierzęta, choć wyglądają na groźne i nieco surowe, emanują spokojem i dostojnością. Żyją w harmonii z otoczeniem, a ich obecność jest przypomnieniem o potędze dzikiej przyrody, która przetrwała wieki. W Puszczy Białowieskiej i Knyszyńskiej można je zobaczyć, jak powoli przemierzają polany.

Przełom roku to najlepszy moment, by zanurzyć się w zimowej scenerii puszcz i spróbować dostrzec żubry. Mniej liści na drzewach i zaszronione, a czasem i śnieżne otoczenie sprawiają, że te zwierzęta są łatwiejsze do wypatrzenia. Ponadto, zimowe słońce, choć krótkie, rzuca miękkie światło, które podkreśla piękno puszczańskiego krajobrazu. Ale obserwacja żubrów to nie tylko okazja do bliskiego kontaktu z naturą. To również szansa na chwilę refleksji, na zatrzymanie się w biegu codzienności i na nowo odkrycie świata, który tętni życiem nawet w najzimniejszym okresie roku. Spacer po puszczy, dźwięki łamania butem lekko zmarzniętych traw, albo skrzypiącego śniegu, odgłos żubra chrupiącego pożywienie – wszystko to tworzy doświadczenie, które pozostaje w pamięci na zawsze.

Wyruszając w podróż, pamiętaj, by odpowiednio się przygotować. Ciepłe ubrania, termos z herbatą i lornetka to podstawowe wyposażenie. Na przełomie roku Puszcza Białowieska i Puszcza Knyszyńska zamieniają się w magiczną krainę, w której natura otwiera przed nami swoje tajemnice. To czas, gdy majestatyczne żubry wychodzą z cienia lasu, a my mamy okazję, choć na chwilę, stać się częścią ich świata. Warto więc spakować plecak i wyruszyć w podróż, która dostarczy niezapomnianych wrażeń – bo gdzie indziej, jeśli nie w sercu dzikiego Podlasia, można tak blisko poczuć puls życia?

Partnerzy portalu:

Koniec remontu to nie koniec. Wiadomo kiedy do Warszawy pociąg pojedzie 200 km/h.
Fot. PKP Intercity

Koniec remontu to nie koniec. Wiadomo kiedy do Warszawy pociąg pojedzie 200 km/h.

Pociągi z Białegostoku do Warszawy pojadą 200 km/h. Jest już znana data – kiedy to nastąpi. Przypomnijmy, że niedawno trwały testy lokomotywy, która rozpędzała się do takiej prędkości na szlaku. Zakończyły się pozytywnie. Dlatego warto wiedzieć do dalej.

Zmodernizowana linia na trasie Białystok – Warszawa ma umożliwić pociągom pasażerskim osiąganie prędkości do 200 km/h, co w praktyce skróci podróż między Warszawą a Białymstokiem do mniej niż 90 minut. Wpłynie to też na wyższy poziom bezpieczeństwa – szczególnie dzięki bezkolizyjnym skrzyżowaniom. Warto jednak tutaj dodać, że należy patrzeć na trasę pod względem województw – czyli Białystok – Czyżew oraz Czyżew – Warszawa Wschodnia. Prace przygotowawcze to prędkości 200 km/h będą trwały na tych odcinkach osobno.

Na tym pierwszym odcinku pociągi pojadą z zakładaną prędkością w 2029 roku. Natomiast od Czyżewa do stolicy poczekamy do końca 2033 roku. Harmonogram zależy jednak od rozwoju systemu GSM-R, który musi zostać zainstalowany, by umożliwić podwyższenie prędkości. Warto też podnieć to, co zdążyli zauważyć już niektórzy miłośnicy kolei – PKP musi zadbać nie tylko o parametry samej linii, ale też o to, by pociągi nie stały pod Warszawą. Na odcinku mazowieckim – w Warszawie panuje bardzo duży ruch kolejowy. Może się tak zdarzyć, że pociąg dojedzie o czasie, ale nie będzie mógł wjechać na stację, bo z powodu jakichś problemów technicznych wjazd w perony nie będzie możliwy. Im większy ruch – tym więcej problemów. Dlatego trzeba o tym myśleć już teraz. Ale tu na Podlasiu – niestety nic do gadania nie mamy.

Aktualnie najszybsza podróż z Białegostoku do Warszawy Wschodniej zajmuje 83 minuty. Pozostaje więc tylko czekać, aż na nowoczesnej, zmodernizowanej linii pojawią się składy śmigające z prędkością 200 km/h, spełniając zapowiedzi inwestora o szybkiej, komfortowej i bezpiecznej podróży między stolicą a Podlasiem.

Partnerzy portalu:

Bezpośrednie połączenie kolejowe Białystok – Lublin. Wiemy kiedy może powstać!
fot. Archiwum PKP PLK SA - po prawej mapa Magistrali Wschodniej

Bezpośrednie połączenie kolejowe Białystok – Lublin. Wiemy kiedy może powstać!

Mieszkańcy województwa podlaskiego wciąż muszą jechać do Lublina pociągiem przez Warszawę z przesiadką. To wszystko może zmienić się już w 2029 roku, bo wtedy ma powstać ostatni – 106 kilometrowy odcinek torów z elektryfikacją. To ostatni, brakujący element, dzięki któremu pociągi dalekobieżne mogłyby jeździć aż do Lublina. Teraz jest to możliwe, ale tylko lokomotyw spalinowych lub z możliwością zmiany. Połączenie ściany wschodniej jest konieczne. O Magistrali Wschodniej mówi się już od 10 lat. Pozwoliłoby to połączyć ze sobą kolejowo Olsztyn – Białystok – Lublin i Rzeszów.

Projekt „Elektryfikacja linii kolejowej nr 30 Łuków – Lublin” realizowany jest już od roku. Inwestycja zakłada elektryfikację między Łukowem a Lublinem poprzez Radzyń Podlaski, Parczew, Lubartów.

Być może zauważyliście, w tytule napisaliśmy „wiemy kiedy MOŻE powstać”. Otóż inwestycja nie jest realizowana po to, by łączyć Podlaskie z Lubelskim, a by usprawnić połączenia między Lubelskiem a Mazowszem. Zatem ewentualne połączenie Białegostoku i Lublina i dopełnienie Magistrali Wschodniej zależy w dużej mierze od porumień między politykami, którzy rządzą koleją. Jedni lepiej, drudzy gorzej, a jeszcze inni doprowadzając spółki kolejowe do ruiny.

Dlatego przed wszystkimi, którym zależy na połączeniu tych miast kolejowo, czeka bardzo ważne zadanie. Przede wszystkim – najbliższe 5 lat zainteresowanie tym tematem nie może zniknąć. A poza tym – po wyborach do Sejmu w 2027 roku trzeba będzie cisnąć o to wszystkich podlaskich i lubelskich polityków. Należy pamiętać, że ci sami z siebie nigdy nic nie zrobią.

Partnerzy portalu:

Polegli polscy żołnierze mają nowe nagrobki
fot. UM Białystok

Polegli polscy żołnierze mają nowe nagrobki

Dwadzieścia uszkodzonych, z ubytkami nagrobków polskich żołnierzy wymieniono na nowe. To wszystko na białostockim cmentarzu wojskowym przy ul. 11 Listopada.

Z uwagi na stan nagrobków, występujące ubytki i uszkodzenia spowodowane korozją betonu, w 2023 roku Miasto Białystok wystąpiło z wnioskiem do ministra kultury i dziedzictwa narodowego o przyznanie dotacji w ramach programu „Groby i cmentarze wojenne w kraju”. W kolejnym roku dofinansowanie zostało przyznane. Następnie opracowano plan dotyczący wymiany nagrobków wraz z krzyżami. Z powodu lokalizacji cmentarza na terenie zabytkowym uzyskano również pozwolenie na pracę miejskiego konserwatora zabytków.

W ramach prac wykonano rozbiórkę istniejących betonowych płyt nagrobnych wraz z betonowymi krzyżami. Wykonano żelbetowe płyty fundamentowe, na których zostały zamontowane kamienne płyty nagrobkowe. Zamontowano także kamienne krzyże z wykutymi inskrypcjami. Łącznie prace kosztowało ponad 200 000 zł.

Cmentarz przy ul. 11 listopada założono dla żołnierzy poległych w walce 1920 r. Dawniej w pobliżu znajdował się niedaleko szpital polowy.

Warto też dodać, że prace renowacyjne wcześniej trwały również w innym miejscu pamięci. W Lesie Pietrasze znajduje się cmentarz pomordowanych. W Lasku Pietrasze znajduje się 7 zbiorowych mogił, gdzie leżą prochy ofiar hitlerowców: 5.000 białostockich Żydów (podawane są także liczby pomiędzy 3000, a 4000) rozstrzelanych w dn. 3 i 12 lipca 1941r oraz ok. 100 Polaków i Białorusinów pomordowanych w latach późniejszych.

fot. UM Białystok

Partnerzy portalu:

Supraśl zamieni się w świąteczną krainę. To będą niezapomniane chwile!

Supraśl zamieni się w świąteczną krainę. To będą niezapomniane chwile!

Już 14 i 15 grudnia Supraśl zamieni się w prawdziwą, świąteczną krainę dzięki Jarmarkowi Świątecznemu, który odbędzie się w samym sercu miasteczka. Przez dwa dni mieszkańcy i goście będą mieli okazję poczuć magię nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, spacerując wśród klimatycznych stoisk wypełnionych piernikami, domowymi wypiekami, wędlinami, miodami i ręcznie robionymi ozdobami. Zapach choinek i cynamonu unosić się będzie w powietrzu, tworząc niezapomnianą atmosferę.

Jarmark w sobotę rozpocznie się o godzinie 9:00, a niedzielne atrakcje ruszają już od 10:00. Głównym punktem programu będzie uroczyste rozpoczęcie sezonu świątecznego o godzinie 15:30 w niedzielę, kiedy to otwarta zostanie szopka, a plac wypełnią dźwięki kolęd. Wszystko to przy zapaleniu świątecznych świateł. Wspólne śpiewanie i występy artystyczne wprowadzą każdego w radosny, świąteczny nastrój. Na najmłodszych czekają niezapomniane chwile z alpakami, spotkanie z samym Świętym Mikołajem oraz możliwość wysłania listów dzięki elfiej poczcie.

Jarmark w Supraślu to nie tylko okazja do zakupu wyjątkowych, regionalnych produktów, ale przede wszystkim możliwość spędzenia czasu w gronie bliskich, ciesząc się magią świąt i urokiem malowniczego miasteczka. Pachnące lasem stoisko z choinkami, ciepłe światło lampek i serdeczna atmosfera sprawiają, że wydarzenie to przyciągnie zarówno mieszkańców, jak i turystów. To doskonały moment, aby oderwać się od codziennego pośpiechu i na nowo odkryć, co w świętach jest najważniejsze – wspólnota, radość i magia małych chwil. Nie przegapcie tej okazji, by zanurzyć się w świątecznej aurze Supraśla!

Partnerzy portalu:

Stulecie urodzin Dagny Rosé. To była legendarna, białostocka aktorka!
Zdjęcie z realizacji Adwokat i róże | Teatr Dramatyczny, Wałbrzych 1966-03-27 | fot. Wyszomirska Grażyna | sygnatura: IT/T/66243

Stulecie urodzin Dagny Rosé. To była legendarna, białostocka aktorka!

Sto lat temu ( 8 grudnia 1924 r.) w Warszawie urodziła się wybitna aktorka scen polskich Dagny Rosé (właśc. D. Pugacz-Muraszkiewicz) – niezrównana, legendarna artystka Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki w Białymstoku, na scenach którego zagrała 49 wspaniałych ról w ważnych (także historycznych dla tej instytucji) spektaklach w ciągu 22 lat (1967–1989). Pierwszą jej rolą w Białymstoku była Berta w »Niemcach« L. Kruczkowskiego (reż. Bronisław Orlicz), ostatnią – Rebeka Nurse w »Czarownicach z Salem« A. Millera (reż. Andrzej Jakimiec).

Pisano o niej m.in.: „Wspaniała aktorzyca Dagny Rosé, jedna z tych wielkości, co przywiązana do zawodu, teatru i miasta, które wybrała nie dba o ogólnopolską sławę”,

„Dagny Rosé, druga wybitna aktorka białostockiej sceny (obok Alicji Telatyckiej), którą widzowie pamiętają w rolach godnych pierwszych scen kraju (ostatnia Pani Moniszki w sztuce »Święta rodzina« Gyorgy Schwajdy – aż żal, że nikt jej nie opisał, a mało kto mógł widzieć) jako Maria Józefa wprowadza do akcji »Domu Bernardy Alba« nieco cieplejszy i jaśniejszy przerywnik”,

„Zupełnie wyjątkowa była natomiast Dagny Rosé. W stworzonej przez nią postaci zawarty został realizm i groteska, liryzm i brutalność. Rolę tę będzie się pamiętać!”.

Aktorka występowała również na scenach Teatru Wybrzeże w Gdańsku, Teatrze Ziemi Opolskiej w Opolu i Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu. Łącznie wzięła udział w ponad 100 realizacjach teatralnych, kreując zróżnicowane postacie w szerokim repertuarze polskim i powszechnym.

Zmarła 21 kwietnia 1998 r. w Białymstoku. Pochowana została na białostockim Cmentarzu Miejskim.

Rafał Górski

Partnerzy portalu:

Łatwo dojedziesz pociągiem z Podlaskiego do stolic Litwy, Łotwy i Estonii!

Łatwo dojedziesz pociągiem z Podlaskiego do stolic Litwy, Łotwy i Estonii!

Dobra wiadomość dla pasażerów z Podlaskiego. Do tej pory mogą łatwo dojechać z Czyżewa, Szepietowa, Łap, Białegostoku, Sokółki, Augustowa, Suwałk do litewskiej Mockavy, gdzie czeka podstawiony pociąg do Wilna. Od 6 stycznia 2025 dojedziemy z Podlaskiego do Wilna – stolicy Litwy, Rygi – stolicy Łotwy i Tallina – stolicy Estonii. Dodajmy tylko, że pomiędzy Tallinem a fińskimi Helsinkami są regularne promy. Oznacza to doskonałą okazję do zwiedzenia Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii za jednym razem!

Przewoźnicy trzech krajów bałtyckich – „LTG Link”, „Vivi” i „Elron” – uzgadniają rozkłady jazdy pociągów, aby zapewnić połączenie kolejowe między stolicami trzech krajów. Dotychczas nie było możliwości dotarcia w ciągu jednego dnia pociągiem z Wilna do Tallina. Teraz to się zmieni! Po tym, jak Litwa w grudniu ubiegłego roku uruchomiła pociąg Wilno–Ryga, uzgodniono, że kolejnym etapem będzie połączenie wszystkich trzech stolic (Wilna, Rygi i Tallina). Przewiduje się, że w początkowej fazie, po skoordynowaniu rozkładów jazdy pociągów wszystkich trzech przewoźników, pasażerowie z Wilna dotrą do Tallina z dwiema przesiadkami.

„LTG Link” wraz z partnerami przeprowadziło testowy przejazd na trasie Wilno–Valga, aby sprawdzić techniczną kompatybilność pociągu PESA 730 ML z infrastrukturą olejową Estonii. Od 15 grudnia tego roku rusza pociąg „Vivi” na trasie Ryga–Valga, którego godzina odjazdu z Rygi zostanie dostosowana do przyjazdu pociągu „LTG Link” Wilno–Ryga na dworzec w Rydze. Te pociągi zostaną skoordynowane również w kierunku przeciwnym, tzn. pociąg z Valgi do Rygi dotrze przed odjazdem pociągu Ryga–Wilno, zapewniając podróżnym około 20 minut na przesiadkę.

W kolejnym etapie, od 6 stycznia 2025 r., do przyjazdu pociągu „Vivi” Ryga–Valga do stacji Valga, „Elron” dostosuje dodatkowy pociąg Tallin–Valga–Tallin. W ten sposób powstanie w pełni funkcjonujące codzienne połączenie kolejowe między Wilnem, Rygą i Tallinem w obu kierunkach. Czas podróży będzie znany, gdy „Elron” ustali rozkład jazdy dodatkowego pociągu Tallin–Valga–Tallin.

Oczekuje się, że rozpoczynające działanie nowe połączenie będzie alternatywą dla podróży samochodem i stanie się podstawą do dalszego udoskonalania komunikacji, której ostatecznym celem jest bezpośrednie, konkurencyjne, codzienne połączenie kolejowe między stolicami krajów bałtyckich.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak było dawniej na wsi. Czy wiele się zmieniło?

Jeżeli pojedziemy do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej i obejrzymy tamtejsze wnętrza, a następnie pojechalibyśmy po małych podlaskich wioskach, z dala od głównych dróg, to zobaczylibyśmy niezwykłe podobieństwo. Widać jak na dłoni, że ludzie żyjący dotąd w miastach – uciekają na wieś i wybierają lokalizacje blisko głównych dróg. W tych wsiach stoi obecnie mnóstwo nowoczesnych domów, czasem przeplatają się ze starszymi, ale generalnie podlaska wieś jest bardziej nowoczesna niż dawna. Wyjątki jednak się zdarzają, wystarczy bowiem zapuścić się na południowy wschód województwa, by odkryć – że tam czas stanął w miejscu.

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej to także miejsce, gdzie czas wydaje się płynąć wolniej. Położone na obrzeżach Białegostoku, otoczone lasami, muzeum jest jak podróż w przeszłość, do czasów, gdy życie w podlaskich wsiach toczyło się w rytmie natury, a codzienność była pełna prostoty i pracy. W jego sercu znajdują się chałupy – skromne, drewniane domy, które opowiadają o życiu zwykłych ludzi sprzed dziesięcioleci.

Spacerując między zabytkowymi budynkami, trudno nie zauważyć ich różnorodności. Każda chałupa ma swoją historię i charakter. Wiele z nich pochodzi z małych podlaskich wsi, gdzie dawniej mieszkały wielopokoleniowe rodziny. W chałupach odtworzono nie tylko układ wnętrz, ale także atmosferę. Meble są proste, drewniane, często ręcznie wykonane przez mieszkańców wsi. Na ścianach wiszą obrazy o tematyce religijnej, które były nieodłącznym elementem każdego domu. W kuchni zobaczymy piec chlebowy, wokół którego koncentrowało się życie rodziny – to tu gotowano, pieczono, a zimą także ogrzewano dom. Na stołach leżą tradycyjne naczynia, a w kącie można dostrzec żarna, służące do mielenia zboża na mąkę.

Gdy zajrzelibyście do jednej z takich chatek na prawdziwych wsiach, to zobaczylibyście jak niewiele się one różnią od tych z muzeum. Zarówno w podbiałostockiej placówce jak i na wsiach każdy szczegół jest świadectwem dawnej codzienności. Możemy wyobrazić sobie, jak wyglądał dzień typowego gospodarza. Rankiem kobiety przygotowywały posiłki, zajmowały się dziećmi i szyły odzież, podczas gdy mężczyźni pracowali w polu lub zajmowali się zwierzętami. Dzieci, gdy tylko podrosły, pomagały w obowiązkach – pasły krowy, zbierały drewno na opał czy uczestniczyły w żniwach. Wieczory spędzano przy świetle lamp naftowych, na rozmowach, śpiewie lub drobnych pracach ręcznych.

W jednej z stodół na terenie muzeum prezentowane są tradycyjne środki transportu. To nie tylko narzędzia pracy, ale także ważny element codziennych podróży – czy to do kościoła, na targ, czy w odwiedziny do sąsiedniej wioski. Te proste środki lokomocji pokazują, jak bardzo życie było uzależnione od natury i jak wiele wysiłku kosztowało przetrwanie zimowych miesięcy.

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej to miejsce, które przyciąga nie tylko pasjonatów historii, ale także tych, którzy szukają inspiracji do bardziej świadomego życia. Spacer pośród chałup i stodół daje nie tylko wiedzę o przeszłości, ale też pozwala zrozumieć, jak kiedyś wyglądała codzienność – pełna pracy, ale też zakorzeniona w tradycjach i bliskości natury. To doskonała okazja, by zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na współczesność z innej perspektywy. Może warto znów żyć podobnie?

Partnerzy portalu:

Jest co zwiedzać! Sześć nowych rezerwatów przyrody w Podlaskiem.
fot. RDOŚ Białystok

Jest co zwiedzać! Sześć nowych rezerwatów przyrody w Podlaskiem.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku powołała sześć nowych rezerwatów przyrody w województwie podlaskim. Celem jest ochrona cennych obszarów bagiennych. Łączna powierzchnia nowych rezerwatów to 670 hektarów.

Największy rezerwat – Dolina Rospudy

Największym z nowych obszarów ochrony jest „Rezerwat Doliny Rospudy” o powierzchni blisko 264,6 ha. Znajduje się on na terenie Nadleśnictwa Szczebra i obejmuje jeden z najważniejszych ekosystemów torfowiskowych w Puszczy Augustowskiej. Rezerwat został nazwany imieniem prof. Aleksandra Sokołowskiego, wybitnego badacza przyrody północno-wschodniej Polski. Dolina Rospudy była w przeszłości miejscem głośnych protestów ekologów sprzeciwiających się budowie obwodnicy Augustowa przez ten teren.

Ostatecznie droga powstała w innym wariancie. Nowy rezerwat zabezpiecza torfowiska, które mają kluczowe znaczenie dla magazynowania wody, co jest szczególnie istotne w kontekście zmian klimatycznych. W Puszczy Augustowskiej utworzono również rezerwaty „Wiłkokuk” (104 ha) oraz „Bory nad Kanałem Augustowskim” (57 ha).

Pozostałe rezerwaty

W Puszczy Knyszyńskiej powstały rezerwaty „Łosiniany” (60,4 ha), „Bartoszycha” (95 ha) oraz „Łazarz” (89 ha). Każdy z nich chroni unikalne ekosystemy, takie jak torfowiska alkaliczne, siedliska łęgowe czy torfowiska wysokie. Łącznie z nowo utworzonymi obszarami, w województwie podlaskim znajduje się obecnie 100 rezerwatów przyrody! W planach jest powołanie kolejnych dziesięciu. Nowe rezerwaty mają głównie powstawać w Puszczy Augustowskiej i Knyszyńskiej, gdzie ostatnie obszary ochrony utworzono kilkadziesiąt lat temu.

RDOŚ podkreśla, że tam, gdzie będzie to możliwe, rezerwaty pozostaną otwarte dla mieszkańców i turystów, umożliwiając zbieranie runa leśnego i owoców.

Partnerzy portalu:

Samozapłon deweloperski na Młynowej. Kolejny stary dom poszedł z dymem.
fot. kpt. Piotr Wyszyński/KM PSP Białystok

Samozapłon deweloperski na Młynowej. Kolejny stary dom poszedł z dymem.

Dziś przed godz. 4 rano Państwowa Straż Pożarna w Białymstoku otrzymała zgłoszenie o pożarze przy Młynowej 63. Palił się pustostan, na którym widniał napis „na sprzedaż”. I tu pytanie zasadnicze do Policji – komu zależało na podpaleniu tegoż budynku? Bo chyba nikt nie jest na tyle głupi, uwierzyć, że to przypadek.

Kolejny dom płonie w mieście, a potem w jego miejscu powstaje blok. Ten scenariusz jest już w Białymstoku znany od wielu lat. I akceptowany przez wszystkich – Prezydenta, Radę Miasta, Policję i Prokuraturę. Dlaczego tak uważamy? Bo mimo spalenia całej dawnej dzielnicy Bojary, a teraz wypalania Przydworcowego – nigdy nie udało się złapać sprawcy. Ba! Radni mogli tak zmienić prawo lokalne, by nikomu się nie opłacało wypalać budynków. Śmiemy twierdzić, że podpalacze mogą się różnić, ale zleceniodawca jest zawsze ten sam – mafia deweloperska.

Mafia, która w Białymstoku rządzi. Ma na tyle silne wpływy, że wszyscy patrzą biernie jak wypalane są kolejne osiedla w Białymstoku. Od zawsze powtarzamy, że Białystok jak każde duże miasto to dynamicznie rozwijająca się tkanka, natomiast nie ma naszej zgody na ten bandytyzm. Nie ma naszej zgody na obciążanie strażaków tego typu akcjami. Nie ma naszej zgody na bezprawie. I tak panie Truskolaski, tak Rado Miasta, tak Policjo i Prokuraturo – WEŹCIE SIĘ W KOŃCU DO ROBOTY! TO WASZA WINA I WASZA ODPOWIEDZIALNOŚĆ, ŻE NADAL PODPALENIA MAJĄ MIEJSCE. ILE JESZCZE?

Partnerzy portalu:

Wieża widokowa w Kołodnie. Piękne widoki przez cały rok!

Wieża widokowa w Kołodnie. Piękne widoki przez cały rok!

W sercu malowniczej Puszczy Knyszyńskiej, nieopodal wsi Kołodno, wznosi się Góra Św. Anny, najwyższe wzniesienie Wzgórz Świętojańskich, osiągające 211 metrów nad poziomem morza. To właśnie na jej szczycie zbudowano drewnianą wieżę widokową, która stała się jednym z najbardziej urokliwych punktów obserwacyjnych regionu.

Wieża oferuje odwiedzającym panoramiczne widoki na rozległe połacie Puszczy Knyszyńskiej oraz dolinę rzeki Płoska. Z jej szczytu można podziwiać nie tylko bogactwo przyrodnicze okolicy, ale także dostrzec pobliską wieś Kołodno. To miejsce przyciąga zarówno miłośników przyrody, jak i entuzjastów fotografii krajobrazowej, którzy pragną uchwycić piękno podlaskich pejzaży.

Dojście do wieży wymaga pewnego wysiłku, ale malownicze trasy prowadzące przez zalesione tereny rekompensują trud wspinaczki. Jedna z popularnych ścieżek wiedzie od strony Królowego Mostu, gdzie żwirowa droga niedaleko cmentarza prowadzi w głąb lasu, a następnie stromą ścieżką na szczyt wzgórza. Inna trasa rozpoczyna się we wsi Kołodno, skąd polna drog prowadzi do lasu, a dalej leśne ścieżki prowadzą bezpośrednio do wieży. Dotarcie do wieży jest możliwe też na dwóch kółkach.

Wieża widokowa jest również częścią ścieżki turystycznej „Szlakiem Powstania Styczniowego Puszczy Knyszyńskiej”, co czyni ją atrakcyjnym punktem dla osób zainteresowanych historią regionu. Spacerując tym szlakiem, można nie tylko podziwiać piękno przyrody, ale także zgłębiać dzieje walk niepodległościowych, które toczyły się na tych terenach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Chcesz jechać w weekend do lasu? Wyżary to najlepszy kierunek!

Wyżary i Sianożątka to malownicze zakątki Puszczy Knyszyńskiej, które przyciągają miłośników przyrody i spokoju. Zbiornik Wyżary, utworzony w 1970 roku na rzece Radulinka, pełni funkcje przeciwpożarowe, rekreacyjne oraz przyrodnicze. Otoczony gęstym lasem, oferuje odwiedzającym pomosty, ławki oraz zadaszoną wiatę, idealne do odpoczynku i obserwacji natury. Niedaleko znajduje się rozlewisko Sianożątka, dziki zbiornik wodny pośród lasów, z kładką wcinającą się w bagno. To miejsce zachwyca ciszą i możliwością podziwiania ptaków, takich jak łabędzie krzykliwe, oraz bujnej roślinności wodnej. Spacer po kładce pozwala zanurzyć się w magicznej atmosferze tego zakątka Puszczy Knyszyńskiej.

Dla entuzjastów historii i sztuki, w pobliżu zbiornika Wyżary znajduje się leśna galeria rzeźb „Drugie Życie Drzew”. Stworzona w 2017 roku przez studentów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz członków Grupy Nowolipie, prezentuje unikalne drewniane rzeźby, które z czasem ulegają naturalnemu rozpadowi, wpisując się w leśny krajobraz. Dojazd do tych miejsc prowadzi przez malownicze leśne drogi. Od wsi Radunin wiedzie trasa przez las do zbiornika Wyżary. Przypomnijmy, że od niedawna na drodze dojazdowej przestał obowiązywać zakaz poruszania się pojazdami mechanicznymi.

Wyżary i Sianożątka to miejsca, gdzie natura i sztuka harmonijnie współistnieją, oferując odwiedzającym niezapomniane wrażenia i chwilę wytchnienia od codziennego zgiełku.

Partnerzy portalu:

Białystok najgorszym miastem do życia. Ten ranking poraża.

Białystok najgorszym miastem do życia. Ten ranking poraża.

Polska jest podzielona na 16 województw, a każde z nich ma swoją stolicę. W przypadku Podlaskiego – stolicą jest Białystok. Jak się żyje tutaj w porównaniu z innymi stolicami? Ranking Business Insider pokazał, że bardzo źle. Białystok znajduje się na szarym końcu. A kto pierwszy? Tu może być wielkie zdziwienie.

Jak to w ogóle ustalono? Do rankingu wzięto pod uwagę wysokość wynagrodzeń, ceny mieszkań z rynku wtórnego, dostęp do lekarzy, przestępczość, jakość powietrza. W takim zestawieniu pierwszy jest Olsztyn. Kolejne miasto to Lublin. Czyli miasta, które z Białymstokiem konkurują. I jak widać – wygrały tą konkurencję. A Białystok przegrał dosłownie ze wszystkimi. Jest na ostatnim miejscu.

Podziękować z pewnością możemy Tadeuszowi Truskolaskiemu – który do tego doprowadził. Dlaczego? Wysokość wynagrodzeń w stolicy Podlaskiego jest od zawsze na bardzo niskim poziomie i ani prezydent ani rada nie kiwnęli palcem, by pobudzić białostocką gospodarkę. Ostatnie „dokonania” prezydenta są sprzed wielu lat. To stworzenie Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego i dołączeniem miasta do Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Ponadto stworzenie Rynku Kościuszki – jako zamkniętego deptaka. Jest jeszcze coś, o czym wielu nie pamięta. Przed Tadeuszem Truskolaskim miastem rządził totalnie fatalny Ryszard Tur oraz ekipa mocno związana z kościołem. W efekcie walczono nawet z budową galerii handlowych. Z dzisiejszej perspektywy – to te dawne „dokonania” Truskolaskiego tworzą dzisiejszy, białostocki rynek pracy – produkcja na Dojlidach, HoReCa (hotele, restauracje, kawiarnie) na Rynku Kościuszki i konsumpcja w galeriach. No i niestety na tym zakończono, W efekcie dzisiejsze zarobki w Białymstoku to – jak kiedyś mówił klasyk – śmiech na sali.

Ceny mieszkań z rynku wtórnego? Tutaj dołożyli do pieca poprzedni rządzący krajem – wprowadzając dopłaty do kredytów oraz doprowadzając do gigantycznej inflacji, która spowodowała, że ludzie z kapitałem zaczęli masowo wykupować mieszkania i traktować jak aktywa inwestycyjne. Ceny metra skoczyły mocno w górę. To co wyprawiają w Białymstoku deweloperzy to już inna historia. Na ten ranking jednak ich działania nie wpływają. Ale gdyby w Białymstoku intensywnie rozwijano budownictwo komunalne, dałoby się ceny na rynku wyhamowywać. Zatem to pośrednio wina Tadeusza Truskolaskiego. Wina zaniechania.

Dostęp do lekarzy. Tu problemem nie są zarobki, bo te w medycynie są wysokie. Tu jest problem braku lekarzy. Nawet istnienie Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku nie pomaga. Czy prezydent mógł coś w tej kwestii zrobić? Otóż studia to jedno, ale życie po studiach to drugie. Czy w Białymstoku jest co robić po zajęciach? Można najwyżej opić się piwem na Rynku. Oferta kulturalna jest mizerna. Innymi słowy – niewiele się dzieje – z perspektywy studentów. Wygrany w rankingu Olsztyn – ma potężne miasto studenckie – Kortowo. A u nas Kampus uniwersytecki stoi w lesie, składa się tylko z części dydaktycznej. Politechnika po sąsiedzku ma akademiki i klub Gwint. To jednak za mało. Co widać zresztą po liczbie studentów. Niegdyś w Białymstoku było ich 50 000. Teraz ponad połowa wyparowała.

Jeżeli chodzi o przestępczość, to Białystok na szczęście od zawsze był bezpieczny i oby tak pozostało. Co do jakości powietrza, to mimo, że kiedyś nazywali nas „zielonymi płucami Polski”, to bardziej zielone są miasta w Polsce, które z tym się w ogóle nie kojarzą. Pod tym kątem pierwsze miejsce zajmuje Lublin, potem Kraków, potem Łódź. Co ciekawe – ponad połowę powierzchni miasta zajmuje zieleń w… Katowicach  – w mieście, które kojarzy się raczej z węglem – jak cały Śląsk. W Białymstoku możemy być betonowymi płucami Polski. A to za sprawą rozmysłu z jakim Tadeusz Truskolaski modernizowali miasto po latach 90. Wówczas rzeczywiście wszystko wyglądało fatalnie. Teraz jest schludnie, ale czy naprawdę nie można było zorganizować zieleni? Trzeba było wszystko zabetonować.

Oto pełen ranking:

1. Olsztyn
2. Lublin
3. Poznań i Gdańsk
4. Katowice
5. Bydgoszcz
6. Warszawa
7. Opole
8. Rzeszów
9. Szczecin
10. Wrocław i Gorzów Wielkopolski
11. Łódź
12. Kraków
13. Kielce
14. Białystok

Partnerzy portalu:

Podlaskie drogi buduje. Prawie miliard w budżecie.

Podlaskie drogi buduje. Prawie miliard w budżecie.

Województwo Podlaskie planuje osiągnąć dochody na poziomie około 1 miliarda 800 milionów złotych, a jednocześnie wydać około 1 miliard 950 milionów złotych. Jak widać – na minusie będzie o około 150 milionów złotych. Te liczby mogą Wam nic nie mówić, poza tym że są wielkie. Warto tu jednak podkreślić, że w stosunku do ubiegłego roku dochody i wydatki powiększą się aż o jedną trzecią.

Najwięcej Województwo Podlaskie planuje wydać na inwestycje drogowe, bo aż 950 milionów złotych. Drogowcy mają wybudować obwodnice Ciechanowa i Kolna. Ponadto przebudować drogę wojewódzką nr 677 na odcinku Konarzyce-Śniadowo. Rozbudowana będzie też droga z Łomży do Mężenina, a także z Juszkowego Grodu do miejscowości Zwodzieckie (okolice Siemianówki). W tamtym rejonie drogowcy mają też zbudować drogę z Tarnopola do Siemianówki.

Najwięcej pieniędzy pochłonie jednak droga z Łap do Wysokiego Mazowieckiego. W budżecie zaplanowano na nią prawie 500 milionów w tym budżecie i 300 milionów dołożymy w kolejnym.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jeszcze kilka dni i rusza Jarmark Świąteczny w Białymstoku! Będą nowości.

Rynek Kościuszki i Lipowa w Białymstoku już wkrótce zabłysną każdego wieczora ozdobami świątecznymi. A to za sprawą zbliżającego się jarmarku świątecznego, który wystartuje w sobotę 30 listopada. Nowością będzie Miasteczko Mikołaja, które zastąpi lodowisko. W przeszklonych pawilonach będzie można skorzystać z takich atrakcji jak Poczta Świąteczna i Polarna, Warsztat Elfów czy Studio Mikołaja. W tym pierwszym wyślemy listy do Mikołaja z Laponii, w drugim dzieci nauczą się dekorować pierniczki, obejrzą wystawę grę retro, a w trzecim będzie można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z dekoracjami świątecznymi. W studiu będzie też  czekać na chętnych do zdjęcia Mikołaj – w piątki, soboty i i niedzieiele.

Jarmark potrwa od 30 listopada do 22 grudnia, a każdy weekend będzie obfitował w niepowtarzalne atrakcje. 7 grudnia na scenie wystąpią Agnieszka Hekiert i Iwona Węgrowska podczas specjalnego koncertu świątecznego o godzinie 17.00. 8 grudnia natomiast Białystok odwiedzi Święty Mikołaj, który na zaproszenie Prezydenta Miasta pojawi się około godziny 16.00. Jarmark będzie czynny od poniedziałku do soboty w godzinach: 11.00–18.00 (piątki i soboty do 22.00), zaś w niedzielę od 10.00 do 20.00.

Na jarmarku nie zabraknie rękodzieła, produktów regionalnych i świątecznych. Będzie można też się posilić i napić czegoś ciepłego. Przede wszystkim warto wybrać się na spacer – by obejrzeć te wszystkie piękne ozdoby.

Partnerzy portalu:

W miastach zielono, w Puszczy Biało. Podlaskie pełne kontrastów pogodowych!

W miastach zielono, w Puszczy Biało. Podlaskie pełne kontrastów pogodowych!

Jeszcze w niedzielę 25 listopada 2024 mieliśmy taką oto sytuację, że w Białymstoku było zielono, a w Puszczy i na wschodzie województwa było biało. Dlatego, jeżeli komuś brakowało śniegu, to mógł się nim nacieszyć jadąc choćby do Czarnej Białostockiej, która położona jest w Puszczy Knyszyńskiej. Różnica była już widoczna pomiędzy Wasilkowem a Czarną Białostocką, które dzielą od siebie zaledwie 10 km.

Tego typu zjawisko, nazywane lokalną zmiennością pogodową, wynika z różnic w ukształtowaniu terenu, roślinności oraz mikroklimacie regionu. W przypadku Puszczy Knyszyńskiej znaczącą rolę odgrywa gęsty las, który działa jak naturalna izolacja. Drzewa ograniczają wpływ wiatru, co sprzyja utrzymywaniu niższej temperatury na danym obszarze. Dodatkowo, wilgotność w lesie jest wyższa niż w otwartych terenach miejskich, co sprzyja powstawaniu i utrzymywaniu pokrywy śnieżnej. W miastach, takich jak Białystok, ciepło generowane przez budynki, ruch uliczny i infrastrukturę techniczną powoduje szybsze topnienie śniegu i podwyższenie temperatury, tworząc efekt tzw. miejskiej wyspy ciepła.

Niską temperaturę, a także zasypany śniegiem las odczuły także żubry, które licznie powychodziły na pola. Sieć obiegły zdjęcia i filmy między innymi z Szudziałowa, gdzie potężne, kilkudziesięcioosobnikowe stado fotografowało i nagrywało wiele osób. Na wiejskiej drodze był ustawiony cały sznur aut. W tej sytuacji przypomnijmy tylko, że żubry to dzikie zwierzęta i by nie zbliżać się do nich – na przykład w celu „selfie”. Z najlepszym wypadku przepłoszymy zwierzęta, w najgorszym zostaniemy zaatakowane co może skończyć się dla nas pobytem w szpitalu, a nawet jeszcze gorszym.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak się prezentuje powstająca ekspresówka na odcinku Białystok – Krynice

W dobie dronów możemy oglądać między innymi postępy inwestycji, gdzie normalnie nie mielibyśmy wstępu do czasu ukończenia. A tak z wygodnej pozycji fotela czy kanapy obejrzymy co się dzieje na budowie fragmentu ekspresówki S19 na odcinku Białystok Zachód – Krynice.

Jak widać na powyższym filmie widać już konkrety, bo nie tylko rozkopany teren, ale też wylany asfalt. Oznacza to, że prace są już zaawansowane. Zwykle, gdy powstaje droga to w pierwszej kolejności przygotowywany jest teren. Wycinane są wszystkie drzewa, krzaki i inne zarośla. Następnie koparki rozkopują teren pod przyszłą drogę, bo nie wystarczy wylać sam asfalt. Zanim to następuje należy odpowiednio utwardzić podłoże. Im wyższa klasa drogi – tym wszystko musi być bardziej wytrzymałe. I tak lejemy asfalt dopiero, gdy podłoże jest gotowe. Z filmu możemy dowiedzieć się, że w 2024 roku „zamknięcie masy bitumicznej” – czyli mówiąc nie po fachowemu – wylanie asfaltu – nastąpi na 45 proc. odcinka, który liczy sobie nieco ponad 10 km.

W przyszłym roku przed drogowcami największe wyzwanie – a mianowicie wybudowanie największego węzła drogowego w regionie – łączącego ze sobą drogi S19 i S8. Będzie nosić on dumną nazwę Białystok – Zachód.

Partnerzy portalu:

Podlasianie pokochali tężnie. Powstaną kolejne, ale niestety gorsze.
Tężnia na Pieczurkach, fot. R. Rudnicki, wiceprezydent Białegostoku - UM Białystok

Podlasianie pokochali tężnie. Powstaną kolejne, ale niestety gorsze.

Tężnia solankowa w Białymstoku na os. Pieczurki, ale także ta funkcjonująca w Supraślu cieszą się dużą popularnością wśród mieszkańców, którzy korzystając działają na korzyść własnych dróg oddechowych. Wkrótce tego typu obiekty powstaną nie tylko w Białymstoku, ale też w Wasikowie, gdzie kończy się remont otoczenia zalewu.

W stolicy Podlaskiego tężnie powstaną w Parku im. Jadwigi Dziekońskiej przy kościele św. Rocha i spodkach. Kolejna instalacja pojawi się w Parku im. Janiny Kurkowskiej-Spychajowej przy ul. Szkolnej na Starosielcach. Ostatnia tężnia pojawi się w bardzo popularnym parku Planty w centrum miasta. Niestety – będą to tężnie suche. Oznacza, że korzystający będą wdychać aerozol solny. Bo dla odmiany tężnia na Pieczurkach jest tężnią mokrą. Mieszkańcy tam inhalują się za pomocą solanki, która spływa po gałęziach tarniny.

Tężnia mokra nie jest po prostu aż tak „sztuczna”. Korzystający z mokrej tężni wspomagają leczenie dróg oddechowych. Następuje efekt inhalacyjny, który łagodzi objawy astmy, alergii oraz wspiera układ oddechowy. Ponadto mikrocząsteczki solanki mogą nawilżać i regenerować skórę, pomagając w jej oczyszczaniu i nawilżeniu, co jest dużym plusem dla osób z problemami skórnymi. Natomiast tężnia sucha jest zwykle wynikiem oszczędności. Bo tego typu instalacja jest bardziej energooszczędna, co przekłada się na niższe koszty eksploatacyjne. Ponadto brak wilgoci w otoczeniu działa korzystnie na elektronikę, która nie będzie zbyt często serwisowana. Inaczej mówiąc – nowe inicjatywy to typowe dziadowskie inwestycje. Nie ważne jak działa, byleby się czymś pochwalić.

Partnerzy portalu:

Czy powinniśmy strzelać do balonów z papierosami?

Czy powinniśmy strzelać do balonów z papierosami?

W ostatnim czasie nad podlaskim regionem zaczęły latać białoruskie balony, które lądują w różnych miejscach. W piątek, 15 listopada jeden z takich balonów wylądował w Sochoniach tuż obok Białegostoku. W mediach możecie przeczytać o nowym procederze przemytników papierosów. Czy to na pewno sprawa tylko dla Krajowej Administracji Skarbowej, czy może jednak dla polskiego wojska? Stawiamy hipotezę, że nie o żadne papierosy tu chodzi. Do tych balonów należy strzelać już na granicy. Dlaczego?

Federacja rosyjska razem z podległą sobie Białorusią prowadzą przeciwko Polsce wojnę hybrydową. Slogan ten utarł się nieco, więc przypomnijmy co on właściwie oznacza. A nie mniej, nie więcej chodzi o działania uderzające w polskie państwo poniżej progu wojny kinetycznej (czyli takiej, gdzie uderzają czołgi, samoloty, bomby, szturmują żołnierze). Nie ma dnia, by hackerzy nie atakowali w internecie państwowych instytucji czy nie próbowali wyłudzać danych. W serwisach społecznościowych cała armia ludzi i zautomatyzowanych programów produkuje mnóstwo komentarzy, w których nieustannie atakują Polskę za pomoc Ukrainie w agresywnej wojnie rozpoczętej przez rosję. Wielokrotnie zdarzało się też, że samoloty i helikoptery rosjan i Białorusinów przekraczały  na moment Polską granicę bądź wlatywały nad polskie morze. Te balony z papierosami przy tym wszystkim wyglądają niewinnie.

Prawda jest jednak taka, że na Białorusi przemyt jest ściśle kontrolowany przez tamtejszych celników. To oni zarabiają krocie na tym procederze i bez ich udziału próby przemytu by w zasadzie nie występowały. Kilka lat temu to samo robiły drony, które przelatywały z Białorusi, zrzucały ładunek po polskiej stronie i wracały. Balony są jednak tańsze w użyciu. Problem w tym, że ten przemyt to również test działania polskich służb. Sprawdzana jest wykrywalność, szybkość reakcji oraz możliwy zasięg do osiągnięcia przez balon. Po co to wszystko?

Wygląda to jak jeden z elementów przygotowujących rosję do wojny. Nie oznacza to, że ta wojna musi nastąpić, ale plany ataków posiada i cały czas je aktualizuje. Także może być w tym uwzględnione nie marnowanie pieniędzy na drodzy tylko wysyłanie balonów z ładunkami wybuchowymi. Brzmi abstrakcyjnie? W ostatnich latach, w toczących się konfliktach – na Ukrainie oraz na Bliskim Wschodzie wiele elementów mogło zaskoczyć. Współczesna wojna to już nie tylko czołgi i żołnierze z karabinami. To całe mnóstwo nowoczesnej, a także niekonwencjonalnej broni. Balony, które dziś transportują papierosy to też w przyszłości taka niekonwencjonalna broń. Dlatego z całą stanowczością państwo Polskie powinno bacznie obserwować granicę i zestrzeliwać balony.

Nie jest to oczywiście łatwe zadanie, bo radary na tak niskich wysokościach nic nie wyłapują. Obserwacja „na własne oczy” też nie sprawdzi się na tak dużym obszarze. Szukanie białego balona na białym lub niebieskim niebie to jak szukanie igły w stogu siana. Jednym z warunków do uzyskania przewagi na współczesnym polu walki jest zdobycie kontroli nad przestrzenią powietrzną. W tym Polska niestety cały czas kuleje. O ile w mediach możecie usłyszeć o różnych inicjatywach – w tym o Tarczy Wschód, to na całej granicy z Białorusią oraz z Obwodem Królewieckim powinna zostać wybudowana nie tylko fizyczna zapora, ale też gęsta sieć radarów radiolokacyjnych.

Taka infrastruktura pozwoliła by wykrywać nam obiekty o niskiej skutecznej powierzchni odbicia fal radarowych, w tym samoloty, pociski rakietowe i bezzałogowe statki powietrzne – także małych rozmiarów. Ponadto wykrywane byłyby obiekty poruszające się na niskich wysokościach. Nie tylko pociski manewrujące, śmigłowce, ale też tego typu balony. Ponadto byśmy kontrolowali też wlot obiektów poruszających się się z dużymi prędkościami tj. głowice taktycznych pocisków balistycznych oraz hipersoniczne rakiety i manewrujące pociski szybujące.

Dlatego te balony z papierosami, to takie przypomnienie, że Polska nadal ma problem i powinna jak najszybciej go rozwiązać.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jest nowy film od Cząstki Podlasia. Odkrywa kulisy popularnego programu.

Autor popularnej serii „Cząstka Podlasia”, gdzie możemy podziwiać przepiękne podlaskie pejzaże, cudowne spektakle natury, wyjątkowe i nieznane, dzikie miejsca – to także ta sama osoba, która współtworzy Zasilanych – popularny program na YouTube, w którym Magdalena Gołaszewska i Petros Psyllos odwiedzają wiele zakątków i ludzi Podlasia. W ostatnim czasie na kanale wspomnianej „Cząstki Podlasia” pojawił się film „zza kulis” Zasilanych. To bardzo interesujący projekt – szczególnie, że nagrywany kamerą starego typu, co daje wyjątkowy klimat całemu przedsięwzięciu.

Magda i Petros wspólnie odbyli 99 podróży w ramach cyklu „Zasilani”. Dwójka prowadzących zwiedzała skrupulatnie region przez dwa lata, poznając niezwykłe miejsca i wyjątkowych ludzi, którzy tu mieszkają. Po zakończeniu programu Magda i Petros siadają w pewien piękny, letni dzień w Narewce, aby wrócić wspomnieniami do początku ich przygody. W tym filmie to oni sami wraz z ekipą – stają się bohaterami, którzy odkrywają kulisy realizacji programu.

A wszystko po to, by wierni widzowie „Zasilanych” – a bywało ich dziesiątki tysięcy – mieli ochotę ponownie wrócić do rozmów z gośćmi, których Magda i Petros spotkali na swojej drodze. A może znajdzie się też ktoś nowy, kto zechce poznać „Zasilanych”? I wrócić do ich pierwszej podróży?

Partnerzy portalu:

Muzeum Wojska w Białymstoku będzie miało nową siedzibę. Co powstanie na Kilińskiego?

Muzeum Wojska w Białymstoku będzie miało nową siedzibę. Co powstanie na Kilińskiego?

Rozpoczęła się budowa nowej siedziby Muzeum Wojska w Białymstoku. Plac budowy przy ul. Węglowej 7 został 5 listopada przekazany wyłonionemu w przetargu wykonawcy, który na realizację inwestycji ma 24 miesiące. Planowany termin zakończenia prac to październik 2026 roku. Przeprowadzka, obejmująca przeniesienie kilkudziesięciu tysięcy eksponatów oraz otwarcie wystaw głównych, przewidziana jest na lata 2026-2028.

Nowy budynek muzeum będzie miał kubaturę wynoszącą około 2300 mkw, co oznacza ponad trzykrotne zwiększenie powierzchni w porównaniu do obecnej siedziby. Część wystawiennicza zajmie 600 m² i zostanie uzupełniona przez otwarty w 2022 roku Park Militarny, który stanie się integralną częścią kompleksu.

W tym momencie warto już teraz zacząć dyskusję o tym co powinno znajdować się w obecnej siedzibie muzeum przy ul. Kilińskiego. Otoczenie wspaniałe – ścisłe centrum, na przeciwko pałacyk ślubów, po sąsiedzku Pałac Branickich. Gdyby miasto zechciałoby ten lokal sprzedać, to zarobiłoby miliony złotych. Nie byłaby to jednak zbyt mądra decyzja. Dobrze by było, gdyby to miejsce służyło mieszkańcom. I wcale nie musi to być kolejne muzeum.

Najlepiej jest, gdy tego typu obiekty służą różnym grupom ludzi. Dlatego w dzisiejszych czasach buduje się w takich miejscu centra aktywności obywatelskiej. To mieszkańcy sami powinni decydować co chcą tam robić. Spotykać się, działać, dyskutować, tworzyć, uczyć się i uczyć innych? Im bardziej uniwersalne miejsce – tym lepiej. Dlatego – już teraz warto myśleć nad koncepcją tego miejsca, by za dwa lata – po wyprowadzce Muzeum Wojska – od razu ruszać z przystosowaniem budynku do nowych realiów, a nie dopiero zaczynać dyskusję.

Partnerzy portalu:

Mieszkańcy mają wybór – albo fatalna komunikacja albo rower. Za nami kolejny sezon BiKeR.

Mieszkańcy mają wybór – albo fatalna komunikacja albo rower. Za nami kolejny sezon BiKeR.

Jedenasty sezon Białostockiej Komunikacji Rowerowej – BiKeR zakończył się 31 października. Od początku sezonu, który wystartował 1 kwietnia, rowery miejskie zostały wypożyczone prawie 375 tysięcy razy. W tym roku do społeczności BiKeRa dołączyło blisko 9 tysięcy nowych użytkowników. To dobry czas na kolejny „kamyczek do ogródka” fatalnej komunikacji miejskiej.

W sezonie 2024 BiKeR oferował mieszkańcom 55 stacji rowerowych w granicach miasta oraz 550 rowerów, w tym: 470 rowerów standardowych, 50 wyposażonych w foteliki dla dzieci, 10 rowerów tandemowych oraz 20 rowerów dziecięcych. Dzięki współpracy międzygminnej, sieć BiKeR objęła również gminy Choroszcz, Juchnowiec Kościelny, Supraśl i Wasilków, które zyskały łącznie 9 stacji oraz dodatkowych 84 rowery.

Użytkownicy sieci BiKeR korzystali z rowerów przez niemal 117 tysięcy godzin, a przeciętny czas jednego przejazdu wyniósł 12,5 minuty. Najpopularniejsze stacje znajdowały się w lokalizacjach Piłsudskiego/Sienkiewicza, Kaczorowskiego/Wyszyńskiego, Składowa/Pogodna, Wiejska/Pogodna oraz Zwierzyniecka/Świerkowa. Rowery były najczęściej wypożyczane w godzinach 15:00–19:00.

Już po tych danych widzimy, że rowery działają jako dodatek do szybkiego poruszania się po centrum. Jednoślady konkurują w tym z hulajnogami elektrycznymi. I na tym w zasadzie koniec zalety systemu rowerowego, który przez białostockich urzędników cały czas, z niewiadomych powodów traktowany jest jako alternatywa dla komunikacji miejskiej. Tymczasem nadal brakuje Szybkiej Kolei Miejskiej (lub Aglomeracyjnej), do której mamy infrastrukturę, a brakuje jedynie woli politycznej Tadeusza Truskolaskiego.

Tak samo nie ma żadnych linii ekspresowych, które łączyłyby obrzeża z centrami przesiadkowymi lub z innymi osiedlami na obrzeżach bez objeżdżania wszystkich osiedli po kolei, niemiłosiernie wydłużając czas przejazdu w porównaniu z samochodem. Kolejna rzecz, która powoduje fatalne działanie komunikacji jest fakt, że musi ona działać w warunkach rynkowych, co jest przepisem na katastrofę. A to dlatego, że za bardzo drogie bilety otrzymujemy bardzo niską jakość. Żaden konsument na coś takiego się nie godzi, szczególnie gdy ma wybór w postaci samochodu.

Te trzy czynniki powodują, że białostoczanie nie mają komunikacji miejskiej tylko muzeum komunikacji miejskiej. Wystarczy spojrzeć na stronę internetową BKM, by wiedzieć, że cała reszta jest tak samo archaicznie zorganizowane. To co działało kiedyś, dziś jest poniżej jakichkolwiek standardów. Wystarczy wyjechać z Białegostoku do innych dużych miast, by zobaczyć różnice. Szczególnym przykładem do podpatrywania i czerpania garściami jest Warszawa.

Partnerzy portalu:

Białostoczanie zdecydowali. Co powstanie w ramach budżetu obywatelskiego?

Białostoczanie zdecydowali. Co powstanie w ramach budżetu obywatelskiego?

W ramach Budżetu Obywatelskiego 2025 mieszkańcy Białegostoku wybrali 17 projektów, które zostaną zrealizowane z puli 81 propozycji poddanych głosowaniu. W głosowaniu wzięło udział 58,5 tys. mieszkańców, co zaowocowało wyborem 7 projektów ogólnomiejskich i 10 osiedlowych. Łączny budżet na realizację tych inicjatyw wynosi 15 milionów złotych, z czego 8 milionów przeznaczono na projekty ogólnomiejskie, a 7 milionów na projekty lokalne.

Wśród projektów ogólnomiejskich znalazły się m.in. inicjatywy takie jak „Włosy za głosy” mająca na celu zakup urządzeń chroniących włosy dla pacjentów onkologicznych, rozwój infrastruktury rowerowej w mieście, kolejne figurki „WidziMisie” oraz rewitalizacja Parku Antoniuk. Projekt „Włosy za głosy” otrzymał największe poparcie mieszkańców, zdobywając 6 467 głosów i zakłada zakup pięciu specjalistycznych urządzeń dla pacjentów poddawanych chemioterapii.

W ramach projektów osiedlowych mieszkańcy wybrali m.in. Centrum Sportowe Tysiąclecia, projekt edukacyjny „Przestrzeń do wielkich rzeczy” przy Zespole Szkół Elektrycznych oraz miejsca rekreacyjne takie jak tlen, owoce oraz cień dla białostoczan oraz Krzewy Jagiełły. Najwięcej głosów uzyskał projekt Centrum Sportowe Tysiąclecia (11 085 głosów), obejmujący adaptację pomieszczeń szkolnych na siłownię i pracownię sportu elektronicznego.

Łączny szacunkowy koszt realizacji wybranych projektów wynosi 14 992 600 zł. Proces głosowania odbywał się zarówno w formie elektronicznej, jak i papierowej. Złożono 68 696 kart, z czego 58 531 było ważnych. Szczegółowy wykaz projektów wybranych do realizacji można znaleźć w załączniku.

Partnerzy portalu:

Jesienna fotografia w Białymstoku. Gdzie są ciekawe plenery?

Jesienna fotografia w Białymstoku. Gdzie są ciekawe plenery?

Podlaskie jesienią to raj dla fotografów. Kolory zmieniających się liści, mgły unoszące się nad porannymi łąkami i złote promienie słońca przenikające przez korony drzew tworzą idealne warunki do robienia zapierających dech w piersiach zdjęć, a także szaro-bure widoki ja z kina noir. Fotografowie, zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści, mają w regionie wiele miejsc, które jesienią stają się szczególnie fotogeniczne. Dziś skupimy się na Białymstoku.

Pałac Branickich i jego ogrody są bez wątpienia jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w mieście. Symetria barokowych ogrodów, kolorowe liście pokrywające aleje oraz majestatyczny pałac w tle tworzą kompozycję godną fotografii artystycznych. Szczególnie malownicze są zdjęcia robione o poranku, gdy słońce wschodzi nad ogrodami, a rosa połyskuje na liściach. Innym świetnym miejscem do fotografowania jesiennej przyrody jest Las Zwierzyniecki, który oferuje nieskończoną liczbę ujęć natury w jesiennych barwach. Leśne ścieżki, stawy oraz różnorodne gatunki drzew dają wiele możliwości kreatywnego uchwycenia zmieniającej się przyrody. Wczesnym rankiem, gdy mgła wciąż unosi się nad ziemią, a słońce dopiero zaczyna przedzierać się przez drzewa, można uchwycić naprawdę magiczne momenty.

Również centrum Białegostoku jesienią prezentuje się wspaniale. Rynek Kościuszki, otoczony kamienicami, w jesiennym świetle i przyozdobiony opadającymi liśćmi nabiera romantycznego charakteru, który warto uwiecznić na zdjęciach. Mniejsze, ukryte uliczki miasta także oferują fotografom wiele okazji do uchwycenia codziennego życia Białegostoku w pięknym, jesiennym otoczeniu. Dlatego warto zejść z głównych arterii miasta i wybrać się na cudowny spacer.

Najciekawsze zdjęcia wychodzą, gdy posiadamy obiektyw, który potrafi osiągnąć wysoką ogniskową. Wtedy w kadrach możemy uwiecznić obrazy, których normalnie ludzkie oko nie jest w stanie zobaczyć.

Partnerzy portalu:

Dobra pogoda zrobiła swoje. Ekspresówka będzie szybciej oddana do użytku!

Dobra pogoda zrobiła swoje. Ekspresówka będzie szybciej oddana do użytku!

Dobre wiadomości. Powstający fragment ekspresówki S19 z Krynic do Białegostoku powstanie przed czasem. A to dlatego, że nie wynikły żadne problemy z realizacją inwestycji.

Przypomnijmy, że w okolicach miejscowości Krynice w gminie Dobrzyniewo Duże powstaje ogromny węzeł drogowy, który w przyszłości połączy drogi S8 i S19. Inaczej mówiąc – ciężarówki jadące do krajów bałtyckich z zachodu i południa Polski będą omijać Białystok. Dziś widzimy te wszystkie TIR-y między innymi na osiedlu Dojlidy i Piasta w Białymstoku, a także na Białostoczku i obwodnicy miasta. Zniknięcie tranzytu z tych miejsc, z pewnością poprawi bezpieczeństwo na drogach.

Najtrudniejszym etapem odcinka Krynice – Białystok będzie budowa węzła „Zachód” w Białymstoku. Będzie to realizowane przy stałym ruchu pojazdów. A ten – jadący w stronę Warszawy, a także z Warszawy – jest naprawdę spory. Obecnie jadący mogą zobaczyć jak infrastruktura pnie się w górę. Od strony Krynic jest o tyle łatwiej, że inwestycja powstaje głównie w szczerym polu. Cała ekspresowa S19 poprowadzi od granicy z Białorusią w Kuźnicy, przez Sokółkę, Krynice, Dobrzyniewo, Białystok – Zachód (formalnie to za miastem), a dalej przez Ploski, Haćki, Bielsk Podlaski, Chlebczyn – do granicy województwa na Bugu. Odcinek Krynice – Białystok Zachód będzie przejezdny już pod koniec przyszłego roku.

Powstanie tej drogi to dopiero preludium. Najważniejsze – z perspektywy wyrzucenia tranzytu z miejskich dróg – będzie budowa odcinka Krynice – Suchowola, a dalej budowę ekspresówki z Suchowoli do Augustowa. To inwestycja, która dopiero jest w planach, więc większych szczegółów brak.

Partnerzy portalu:

Trwa intensywny remont. Pawilon w zespole pałacowym Branickich będzie jak nowy!
fot. Muzeum Podlaskie

Trwa intensywny remont. Pawilon w zespole pałacowym Branickich będzie jak nowy!

W Choroszczy ruszyły właśnie intensywne prace remontowe pawilonu wschodniego w zabytkowym zespole pałacowym Branickich! Stojący obok głównego – pałacyku – murowany budynek, był dawniej częścią barokowego kompleksu. Teraz, dzięki gruntownej renowacji, odzyska dawny blask. Obiekt jest zabytkiem. Po zakończeniu prac pod koniec 2025 roku, powstanie tam punkt informacji muzealnej, sklepik z biletami oraz pomieszczenia biurowe dla personelu muzeum.

Pałac Branickich w Choroszczy powstał jako letnia rezydencja. Wzorowano go na siedzibach francuskich arystokratów. Budowlę wzniesiono przed 1729 rokiem na sztucznie utworzonej wyspie. Jego rozbudowa i aranżacja trwały niemal pól wieku (ok. 1725–1771).

Obiekt można zwiedzać, podobnie jak cały przepiękny park znajdujący się wokół dawnej rezydencji magnata. Szczególnie pięknie jest tam teraz – gdy mamy jesień. Złote, czerwone kolory liści  w połączeniu ze słoneczną pogodą tworzą wyjątkową mozaikę oraz plenery fotograficzne. Tylko chodzić, zwiedzać i uwieczniać pamiątki!

Partnerzy portalu:

Od dziś droższe parkowanie w Białymstoku. Ile teraz zapłacisz?

Od dziś droższe parkowanie w Białymstoku. Ile teraz zapłacisz?

Strefa płatnego parkowania w Białymstoku istnieje już od wielu lat, a mimo to wszystkie parkingi w centrum są regularnie zapchane. Oznacza to, że cel – dla jakiego strefa istnieje – nie jest realizowany. A tym celem jest rotacja pojazdów. Tak by każdy kierowca miał szansę na zaparkowanie w centrum przez jakiś czas. W praktyce – ceny parkowania były na tyle niskie, że opłacało się  blokować miejsce postojowe przez wiele godzin. Od dziś weszły nowe stawki za parkowanie. Czy coś zmienią?

Za parkowanie w Białymstoku płacimy przy 90 ulicach. Istnieje podział na strefę A i B. Ta pierwsza to ścisłe centrum miasta – i tam jest najdrożej. Za pierwszą godzinę postoju kierowca zapłaci w strefie A – 4,40 zł. Kolejna godzina to już 5,20 zł, a trzecia 6,20 zł. Oznacza to, że 3-godzinny postój kosztować nas będzie 15,80 zł. Jeżeli ktoś pracuje w centrum miasta i zamierza pozostawiać samochód na cały dzień (czyli ponad 8 godzin) to zapłaci prawie 50 zł. Cały miesiąc takiego parkowania to 1000 zł mniej w kieszeni. Jeżeli tak będziemy patrzeć na realizację celu rotacji pojazdów – to z pewnością, niewiele osób – a może i nikt – nie będzie pozostawiać samochodu w strefie A dzień w dzień.

Spójrzmy jednak praktycznie – z perspektywy ul. Suraskiej. Znajduje się tam całodobowa apteka, bar mleczny i delikatesy. Wiele osób chciałoby tam podjechać na krótko, by zrobić szybkie zakupy i pojechać dalej. Czy mają szansę? Do tej pory znalezienie miejsca postojowego na tej ulicy graniczyło z cudem. Czy – przy nowych stawkach coś się zmieni? Najbliższy czas pokaże. Nie zmienia to jednak faktu, że w centrum miasta powinien istnieć jeden, wielki, centralny parking, tak by kumulował ruch samochodowy w jednym miejscu. Wtedy można by było polikwidować mniejsze parkingi. Idealny na taką inicjatywę jest Plac NZS. Jego przebudowa oraz stworzenie tam podziemnego i naziemnego parkingu skutecznie rozwiązałoby problem parkowania w centrum.

Nowe stawki w strefie B to 2,80 zł za godzinę, kolejna godzina 3,20 zł, a następna 3,60. Kara za brak opłaty w parkomacie to 150 lub 100 zł – w zależności czy zapłacimy w ciągu tygodnia czy nie. Przypomnijmy, że ów „kara” ma charakter podatku lokalnego, toteż nie przysługuje od niej odwołanie.

Partnerzy portalu:

Miejskie trasy rowerowe jesienią – tak samo dobre jak latem

Miejskie trasy rowerowe jesienią – tak samo dobre jak latem

Jesień to idealny czas na rowerowe wycieczki po Białymstoku. Chłodniejsze dni i złote krajobrazy zachęcają do odkrywania miasta na dwóch kółkach, zwłaszcza że Białystok jest doskonale przygotowany dla miłośników rowerowych przejażdżek. Miasto posiada rozbudowaną sieć ścieżek rowerowych, które prowadzą zarówno przez centrum, jak i do jego urokliwych przedmieść i pobliskich parków. Wybierając rower jesienią, możesz odkryć Białystok w zupełnie nowej odsłonie.

Jedną z najpopularniejszych tras jest przejazd przez Park Zwierzyniecki, który jesienią wygląda szczególnie pięknie. Liście w różnych odcieniach żółci, czerwieni i brązu tworzą naturalny dywan, który mieni się w jesiennym słońcu. Trasa prowadzi przez malownicze alejki parku, a następnie wzdłuż rezerwatu przyrody aż do Stadionu Miejskiego. Często można spotkać tu wiewiórki i ptaki, co dodaje uroku rowerowej przejażdżce.

Innym ciekawym szlakiem jest trasa wzdłuż rzeki Białej, która pozwala na swobodne przemieszczanie się między różnymi dzielnicami miasta. Jazda rowerem po tej trasie daje nie tylko okazję do podziwiania jesiennych pejzaży, ale także do odwiedzenia kilku kluczowych punktów na mapie miasta, takich jak Planty czy Rynek Kościuszki. Ścieżka ta jest dość łatwa, co czyni ją odpowiednią zarówno dla doświadczonych rowerzystów, jak i tych, którzy preferują spokojniejszą jazdę. Najciekawsze w niej są tunele biegnące przy rzece Białej, od ul. Branickiego do Jurowieckiej.

Ostatnią propozycją, która jest ciekawa to przejazd dookoła Białegostoku. Wszystkie skrajne drogi – Trasa Generalska, Aleja Niepodległości, trasa od ul. Ciołkowskiego do Baranowickiej – posiadają ścieżkę rowerową. Objechanie miasta może być fantastycznym dokonaniem.

Rower pozwala dotrzeć do miejsc, które pieszym mogą wydawać się zbyt odległe, a jednocześnie daje swobodę eksplorowania okolicznych lasów i parków. Wystarczy ubrać się trochę cieplej i można jechać! Podczas jazdy najbardziej na chłód narażone będą stopy. Dlatego pamiętajcie o ciepłych skarpetkach i ciepłych butach. Kolejny element garderoby, który się przyda to rękawiczki. Najważniejsza jest głowa – zainwestujcie w kominiarkę, która osłoni twarz przy niskich temperaturach. Nie zapominajcie o kasku na głowę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ogrody Pałacu Branickich w jesiennej odsłonie

Jesienią Białystok nabiera niezwykłego uroku, a jednym z najpiękniejszych miejsc w tej scenerii jest Pałac Branickich i jego ogrody. Ten barokowy pałac, znany często jako „Wersal Podlaski”, zachwyca turystów o każdej porze roku, ale to właśnie jesienią ogrody wokół niego nabierają magicznego charakteru. Barokowa rezydencja magnacka, zbudowana przez Jana Klemensa Branickiego posiada starannie zaprojektowane ogrody w stylu francuskim, które przyciągają spacerowiczów swoimi alejkami, fontannami i rzeźbami.

Jesienią ogrody te stają się szczególnie malownicze. Drzewa przypałacowym parku zmieniają kolor na odcienie złota, czerwieni i brązu, a opadające liście pokrywają ścieżki, nadając miejscu romantyczny, nostalgiczny charakter. Gdy promienie jesiennego słońca padają na barokowe formy, cała przestrzeń staje się niczym obraz zatrzymany w czasie. W tym okresie mniejsza liczba turystów pozwala cieszyć się spokojem tego miejsca. Jesienny spacer wśród alejek pałacowych, z dźwiękiem opadających liści pod stopami, to idealna okazja, aby przenieść się myślami w czasy dawnej świetności rezydencji Branickich, którzy z pałacu uczynili centrum życia kulturalnego i towarzyskiego XVIII-wiecznego Białegostoku.

Spacer po ogrodach Pałacu Branickich jesienią to także doskonała okazja do obserwacji przyrody. Weźcie ze sobą orzeszki. W parku jest wiele wiewiórek, które chętnie zapozują Wam do zdjęcia, gdy tylko wyciągnięcie smakołyk.

Partnerzy portalu:

Już wiadomo co tu będzie. Pałac Lubomirskich w remoncie.

Już wiadomo co tu będzie. Pałac Lubomirskich w remoncie.

Zabytkowy Pałac Lubomirskich na białostockich Dojlidach wkrótce zyska „trzecie życie”. Przypomnijmy, że to drugie otrzymał, gdy powstała tu Wyższa Szkoła Administracji Publicznej. Do dziś ta sprawa budzi kontrowersje. Otóż, za kadencji jeszcze poprzedniego prezydenta miasta Ryszarda Tura, budynek ten trafił na cele edukacyjne z ogromną bonifikatą. Dzięki temu prywatna uczelnia otrzymała zabytkową nieruchomość w bardzo atrakcyjnej cenie.

Dziś po Wyższej Szkole Administracji Publicznej nie ma już śladu, a miasto nie odzyskało ani budynku ani zwrotu za bonifikatę. Jedynie co, to Urząd mógł odkupić zabytek po cenie rynkowej od komornika. Tego jednak nie zrobiono, a piękny pałac trafił w ręce prywatne. Przez dłuższy czas nic się nie działo i nie wiadomo było co tu powstanie. Teraz już prywatny inwestor wyłożył karty na stół.

Pałac Lubomirskich w swoim „trzecim życiu” stanie się hotelem z restauracją. Prace remontowe już się zaczęły. To bardzo dobra wiadomość, bo budynek pomazany przez wandali niszczał. A szkoda, bo to prawdziwa perełka.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nowoczesne budynki z białostockimi zabytkami. Pasują do siebie?

Białystok dotychczas szczycił się jednym z najpiękniejszych dworców kolejowych w Polsce, teraz jeszcze do tych niesamowitych wnętrz dobudowano stylowe zadaszenie nad peronami, jest też tunel łączący budynek z peronami oraz ul. Bohaterów Monte Cassino z Kolejową. To wszystko zastąpiło stare, brzydkie kładki, których bały się dzieci, a może i nawet dorośli. Wszystko za sprawą schodów. Pomiędzy szczeblami były tak duże szczeliny, że niektórzy sądzili – oczywiście przesadnie – że można spaść. Od kilku tygodni – wszelkie prace remontowe zakończyły się.

Obejrzyjcie powyższy film, by zobaczyć jak nowoczesna architektura łączy łączy się z zabytkiem. A takich przykładów w Białymstoku nie jest zbyt dużo. Budynek dworca kolejowego ukończono około 1862 roku równolegle z uruchomieniem linii kolejowej prowadzącej z Warszawy do Petersburga przez Białystok, Grodno i Wilno. Podczas I wojny światowej budynek został zbombardowany, a w 1915 roku spalony przez wycofujące się wojska rosyjskie. W 1919 roku obiekt odbudowano zgodnie z pierwotnym planem. W 1944 roku dworzec został spalony przez wycofujące się wojska niemieckie. W latach 1946-1949 odbudowany, w latach 1989-2003 przeszedł gruntowną modernizację.

Innym przykładem dobudowania czegoś nowego do istniejącego zabytku jest Galeria Alfa na Świętojańskiej, której część stanowi dawna fabryka i pałac. Fabryka wyrobów jedwabnych, której właścicielami byli obywatele pruscy Eugeniusz Becker i Alfred Frisch to centralna część obecnego budynku. Łatwo ją rozróżnić, gdyż oryginalne cegły od nowoczesnych nieco się różnią. Fabryka od chwili powstania należała do największych w Białymstoku. Dynamiczny rozwój zespołu i powiększanie jego obszaru datuje się od 1895 roku. Centrum handlowe zostało otwarte 15 października 2008 roku.

Kolejny, nieco wzbudzający kontrowersje przykład to budynek Austerii (Astorii), do którego dobudowano nowoczesny – inny budynek. Ten pierwszy od lat stoi dumnie przy ul. Henryka Sienkiewicza 4 i został wybudowany w 1753 roku. Pierwszymi mieszkańcami kamienicy była rodzina Korbutów, pracująca na dworze Branickich. W XIX wieku właścicielem budynku został Chaim Zabłudowski. W drugiej połowie tego stulecia nabył go żydowski kupiec Barenbaum. Prowadził w nim sklep z materiałami piśmiennymi. Od początku XX wieku aż do końca lat 30 w budynku tym mieścił się ceniony przez białostoczan gabinet dentystyczny doktora Markusa Abramskiego. W tradycji miasta zapisał się ten obiekt głównie dzięki funkcjonującym w nim aptekom. Mieściła się tu też piwiarnia i „Bar kresowy”. Białostoczanie często gościli w istniejącej tu kawiarni.

Poważnie zniszczony podczas II wojny światowej, odbudowany został w 1946 roku na podstawie wytycznych Stanisława Bukowskiego. Ten wyjątkowy architekt stworzył na nowo dzisiejsze centrum Białegostoku, gdy totalnie zniszczone wojną miasto odbudowywano. W dawnej Austerii utworzono Gospodę Ludową, po latach powróciła tam Astoria. W powojennej dobudówce natomiast jeszcze w latach 90. funkcjonował sklep spożywczy. Później całkowicie odnowiony i przebudowany na nowoczesny styl budynek służył jako przedłużenie Astorii – z pubem, salą bankietową i cukiernią. Obecnie to siedziba Nie Teatru.

Partnerzy portalu:

Zima już się zbliża. W Białymstoku drogowcy nie będą zaskoczeni?
fot. bialystok.pl

Zima już się zbliża. W Białymstoku drogowcy nie będą zaskoczeni?

Sezon zimowy tuż za rogiem, a Białystok już przygotowuje się na ewentualne trudności, jakie mogą pojawić się wraz z pierwszymi opadami śniegu. Miasto, podobnie jak w poprzednich latach, podjęło działania, aby zapewnić odśnieżanie i oczyszczanie ulic oraz chodników, a mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie na drogach.

Prezydent Białegostoku, Tadeusz Truskolaski, spotkał się z przedstawicielami firm odpowiedzialnych za zimowe utrzymanie miasta. To spotkanie miało na celu omówienie najważniejszych założeń współpracy na najbliższe miesiące. W nadchodzącym sezonie służby miejskie i prywatne firmy będą współpracować, aby zapewnić sprawne działanie na każdej z dróg, chodników i przystanków.

Plan jak co roku obejmuje podział miasta na kilka sektorów, co pozwala na bardziej efektywne zarządzanie akcjami odśnieżania. Mieszkańcy mogą liczyć na regularne czyszczenie głównych ulic, chodników, a także przystanków komunikacji miejskiej. Dodatkowo, przewidziano także odśnieżanie osiedlowych uliczek, które zimą często sprawiają najwięcej kłopotów kierowcom.

W tym roku, podobnie jak w poprzednich, kluczowym elementem będzie sprawna koordynacja działań i szybka reakcja na zmienne warunki pogodowe. Mieszkańcy miasta mogą mieć nadzieję, że tegoroczna zima, choć zapewne mroźna, nie zaskoczy drogowców, a ulice i chodniki Białegostoku pozostaną przejezdne i bezpieczne.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czas na ogródki zimowe na Rynku Kościuszki!

Wracamy do tematu, który już poruszaliśmy, ale warto go przypomnieć. Zimowe ogródki funkcjonują chociażby w Krakowie. Dlaczego nie miałyby też funkcjonować w Białymstoku? Warto podkreślić, że tego typy konstrukcje różnią się od swoich letnich odpowiedników. Przede wszystkim w środku jest na tyle ciepło, by można było spokojnie jeść i pić, natomiast Klienci od zimy oddzieleni są szybami. Za to wrażenia pozostają te same – można korzystać z uroków Rynku Kościuszki w pełnej krasie. Bo teraz, gdy nadchodzą mroźne, deszczowe i śnieżne dni – serce Białegostoku zamiera. Budzi się ponownie dopiero na czas jarmarku. Tak jakby nie można było tego wszystkiego ze sobą połączyć i dać życie centrum miasta na wszystkie pory roku.

Warto podkreślić, że to nie jest inicjatywa typu, by ludzie mogli się alkoholizować na okrągło. Bo i tak mogą z ogródkami i bez. Różnica jest jednak taka, że aktywnie działające ogródki – także zimą napędzają lokalną gospodarkę. Białostoczanie i turyści zostawiają swoje pieniądze dla branży gastronomicznej, która to nie tylko zatrudnia mnóstwo młodych osób, ale też podtrzymuje wiele innych gałęzi gospodarki – poprzez zamawianie produktów i usług zewnętrznych. Zamieniając ich działalność z sezonowej na stałą, tylko polepszymy marny, białostocki rynek pracy.

Stolica Podlaskiego to duże i dynamicznie rozwijające się miasto. Jeżeli chcemy, by ktokolwiek chciał tu mieszkać i zostawać po studiach to musimy być konkurencyjni dla Warszawy. Stolica ma ten minus, że jest ogromna, ma też plusy – świetna komunikacja miejska, gigantyczna oferta kulturalna, gastronomiczna. Bez tego wiele osób mieszkałoby i studiowałoby w innych miastach, a rozwój stolicy nie byłby tak intensywny. Wystarczy spojrzeć na zarobki. Te miasta, które rzuciły wyzwania Warszawie, po wielu latach ciężkiej pracy oferują lepsze zarobki niż stolica kraju. Czy Białystok też tak może? Oczywiście, ale dopiero gdy przestanie pompować deweloperów, a zajmie się budową szerokiego rynku usług dla młodych osób. Jak na razie jest odwrotnie – na białostockich uczelniach o połowę mniej studentów niż w najlepszych czasach, co pokazuje jak bardzo nieatrakcyjny jest Białystok w porównaniu do innych dużych miast.

Partnerzy portalu:

Jak zwiedzać Podlaskie samochodem? Oto plan na kilkanaście godzin.

Jak zwiedzać Podlaskie samochodem? Oto plan na kilkanaście godzin.

Podlaskie to region pełen dzikiej przyrody, unikalnych krajobrazów i zabytkowych miejsc. Jeśli planujesz zwiedzanie naszego województwa samochodem, warto zaplanować trasę, która pozwoli maksymalnie wykorzystać czas, bez konieczności wracania po własnych śladach. Oto sugestia, jak zwiedzać Podlaskie w jeden ciągły, malowniczy przejazd, obejmujący najważniejsze atrakcje, od Białegostoku przez zachwycające zakątki przyrody aż po perły architektury. To plan na kilkanaście godzin zwiedzania i jeżdżenia po regionie.

Punktem startowym większości podróży po Podlasiu jest Białystok, największe miasto regionu i jego kulturalne centrum. Tu warto zatrzymać się na krótką wizytę w Pałacu Branickich – jednej z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich w Polsce. Park otaczający pałac to doskonałe miejsce na krótki spacer, a w samym mieście jest szeroka baza noclegowa, więc warto coś wybrać gdy już będziecie wracać po całym dniu.

Po opuszczeniu Białegostoku, wyrusz w kierunku północnym, w stronę Tykocina – malowniczej miejscowości nad Narwią. Tykocin to prawdziwa perełka barokowej architektury, z majestatycznym kościołem Trójcy Świętej oraz imponującą synagogą. Miasto ma również bogatą historię, co można odkryć, odwiedzając zrekonstruowany zamek, będący niegdyś rezydencją królewską. Spacer po spokojnych uliczkach tego miasteczka przenosi w przeszłość i pozwala poczuć atmosferę dawnych lat.

Z Tykocina trasa wiedzie dalej na północ, w stronę Biebrzańskiego Parku Narodowego – jednego z największych i najdzikszych parków narodowych w Polsce. To idealne miejsce na krótką przerwę i obcowanie z naturą. Szlaki turystyczne prowadzą wzdłuż bagien, gdzie można obserwować unikalną faunę i florę. Szczególnie warto wybrać się na jedną z wież widokowych, skąd rozpościera się widok na rozległe tereny doliny Biebrzy.

Następnie warto przez Biebrzański Park Narodowy dojechać do Augustowa. Tam oczywiście największymi atrakcjami są jeziora i rzeki otaczające miasto – uzdrowisko. Zatrzymajcie się też nad śluzami Kanału Augustowskiego, by podziwiać ten cud techniki. Warto dodać, że chociaż to letnia stolica Polski, to przez cały rok jest tam naprawdę atrakcyjnie. Nie brakuje miejsc, które warto odwiedzić oraz przespacerować.

Następnie możecie pojechać przez Lipsk i Dąbrowę Białostocką do Sokółki, Krynek i Kruszynian. Odkryjecie tatarską kulturę, poczujecie magię wschodu, a nawet natraficie na dzikie stada żubrów. Kruszyniany to jedna z najważniejszych w Polsce wsi tatarskich. To miejsce szczególne nie tylko z uwagi na piękno przyrody, ale także ze względu na swoją unikalną historię i kulturę. Drewniany meczet w Kruszynianach oraz cmentarz muzułmański (mizar) przyciągają turystów z całego kraju. Tutaj możesz skosztować kuchni tatarskiej.

Jeśli wyruszysz dalej na południe, to przez miejscowość Jałówka i Bondary trasa prowadzi w kierunku Puszczy Białowieskiej – jednego z najważniejszych przyrodniczych skarbów Europy, wpisanego na listę UNESCO. Białowieża to idealne miejsce na kilkugodzinny spacer po dziewiczych lasach, gdzie można spotkać żubry i inne dzikie zwierzęta. Warto odwiedzić Rezerwat Pokazowy Żubrów, przejść szlakiem dębów królewskich, obejrzeć siedzibę parku oraz koniecznie zajrzeć na stację Białowieża Towarowa. Na koniec możecie wracając zahaczyć o Krainę Otwartych Okiennic – zwiedzając Trześciankę, Soce i Puchły.

Następnie z Zabłudowa kierujcie się do Michałowa, potem przez Gródek na Królowe Stojło i Wyżary. Dalej pojedziecie przez Radunin, Królowy Most, Kołodno, Cieliczankę do Supraśla podziwiając Puszczę Knyszyńską. Wyżary to piękne bagna i kładki leśne, Królowy Most z Kołodnem spodoba się Wam dzięki swoim Wzgórzom Świętojańskim, gdzie możecie wejść na wieżę widokową, by podziwiać panoramę Puszczy Knyszyńskiej. Następnie czeka Was Supraśl. Niewielkie, ale urokliwe miasteczko, które słynie z prawosławnego klasztoru. Oprócz tego warto odwiedzić Muzeum Ikon, które w oryginalny sposób przybliża bogactwo duchowego dziedzictwa prawosławia. Spacer nad rzeką Supraśl oraz odpoczynek na miasteczkowym rynku to miłe uzupełnienie wizyty. Potem możecie wracać do Białegostoku.

Podsumowując, wycieczka samochodowa po Podlasiu to nie tylko okazja do odwiedzenia najważniejszych historycznych miejsc i obcowania z dziką przyrodą, ale także szansa na poznanie różnorodności kulturowej tego regionu. Trasa obejmuje zarówno zabytki architektury, jak i malownicze parki narodowe, a jej układ pozwala na płynne poruszanie się po województwie bez konieczności wracania tą samą drogą. To idealny plan dla tych, którzy chcą zobaczyć jak najwięcej, bez zbędnego pośpiechu.

Partnerzy portalu:

Już można! Grzyby w podlaskich lasach czekają.

Już można! Grzyby w podlaskich lasach czekają.

Podlaskie to prawdziwy raj dla miłośników grzybobrania, szczególnie w miesiącach jesiennych, kiedy lasy pełne są różnych gatunków grzybów. Nasz region wyróżnia się obfitością terenów leśnych, zalesionych wzgórz i malowniczych puszcz, które stanowią idealne warunki dla rozwoju grzybów. Każdy rok przynosi wyjątkowe doświadczenia grzybiarzom, a rok 2024, choć poprzedzony suszą, zapowiada się dobrze, zwłaszcza po ostatnich deszczach, które sprawiły, że grzyby zaczęły rosnąć intensywnie w wielu miejscach.

Podlasie oferuje bogactwo lasów, a najbardziej rekomendowane lokalizacje na grzybobranie to okolice Czarnej Białostockiej, Knyszyna, Grabówki oraz całej Puszczy Knyszyńskiej. Te tereny są znane z wysokiej jakości zbiorów, zwłaszcza borowików, podgrzybków, kurek i koźlarzy. W okolicach Białegostoku warto wybrać się w kierunku Gródka, Walił czy Supraśla, gdzie lasy od lat przyciągają grzybiarzy. Ponadto, na południu regionu, szczególnie w lasach w pobliżu Siemiatycz, Hajnówki oraz na zachodzie w okolicach Łomży, grzybiarze również znajdą bogate zasoby tych leśnych przysmaków.

Warto pamiętać, że sukces grzybobrania zależy nie tylko od miejsca, ale również od pory dnia. Doświadczeni grzybiarze radzą, by do lasu wyruszać wcześnie rano, najlepiej po ciepłej i deszczowej nocy, kiedy to grzyby pojawiają się najliczniej. Przepełnione grzybami kosze widziane u lokalnych grzybiarzy dowodzą, że październikowe poranki są szczególnie owocne.

Grzybobranie to jednak nie tylko sposób na zdobycie smacznych i zdrowych dodatków do dań, ale również doskonała okazja do spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Podlaskie lasy zachwycają jesiennymi barwami, a cisza i spokój, jakie tam panują, sprawiają, że każda wizyta w lesie staje się odprężającym doświadczeniem. Podczas spaceru po leśnych ścieżkach można nie tylko zebrać grzyby, ale także podziwiać piękno natury – spotkać dzikie zwierzęta, usłyszeć śpiew ptaków czy napawać się zapachem mokrego mchu i igliwia.

Partnerzy portalu:

Co z lotniskiem na Krywlanach? Są wreszcie konkrety.

Co z lotniskiem na Krywlanach? Są wreszcie konkrety.

Chociaż główne rozstrzygnięcie w tej sprawie będzie miało miejsce 22 października, to już teraz można mówić o konkretach w sprawie Krywlan. Z perspektywy mieszkańców – obecny aeroport to  lotnicza baza wojskowa – ze względu na wojnę hybrydową wymierzoną w Polskę przez rosję. To jednak może w końcu się zmienić, bo wiadomo co władze planują z obiektem robić w przyszłości.

Przypomnijmy, że nie ma ruchu pasażerskiego, gdyż wiele osób i organizacji postawiło sobie za cel maksymalne torpedowanie inwestycji na każdym kroku. Dlatego obecnie Naczelny Sąd Administracyjny (kolejna i ostatnia już instancja odwoławcza) wyda wyrok, który pozwoli bądź nie – na wycinkę kilkunastu tysięcy drzew. Te są przeszkodami lotniczymi i uniemożliwiają korzystanie z pełnej – 1350 metrowej – długości pasa startowego, który wybudowano już wiele lat temu. Jeżeli decyzja będzie pozytywna, to pas startowy byłby do pełnej dyspozycji już w 2028 roku.

Jeżeli decyzja będzie negatywna, Urząd Miejski w Białymstoku będzie musiał przygotować nową dokumentację na wycinkę drzew, a wtedy wycinka będzie mogła się odbyć najwcześniej w 2030 roku. O ile do niej dojdzie, bo jeżeli koalicja rządząca nie przywróci braku limitu kadencyjności w samorządach, to rok wcześniej Tadeusz Truskolaski pożegna się ze stanowiskiem, a nowy prezydent może nie być zainteresowany kończeniem lotniska na Krywlanach. Przypomnijmy, że PiS formalnie nie jest przeciwko Krywlanom, ale forsowało pomysł budowy dużego lotniska regionalnego pod Białymstokiem. Za wcześnie jednak, by teraz robić szersze scenariusze w tym temacie.

Kolejny konkret w sprawie Krywlan to decyzja o porozumieniu pomiędzy Prezydentem Białegostoku a Marszałkiem Województwa Podlaskiego. Przypomnijmy, wcześniej obaj decydenci byli z przeciwnych obozów politycznych – Tadeusz Truskolaski z Koalicji Obywatelskiej, a Artur Kosicki z PiS. Po przegranych wyborach, nowym marszałkiem jest Łukasz Prokorym z Koalicji Obywatelskiej, który wcześniej był przewodniczącym rady miasta. Porozumienie dotyczy założenia spółki zarządzającej komercyjnie lotniskiem na Krywlanach. Ale, jeżeli ma to być właśnie lotnisko, a nie sam pas startowy, to w spółce musi partycypować też Polskie Porty Lotnicze S.A (spółka skarbu państwa mająca udziały w polskich lotniskach).

Tylko w takiej formule, gdy spółka na Krywlanach składała z przedstawicieli prezydenta, marszałka i PPL mogłaby planować wydłużenie pasa startowego pod większe samoloty. Ale to już melodia takiej przyszłości, że nie ma sensu nawet o tym teraz pisać.

Partnerzy portalu:

Co robić w Białymstoku, gdy pada? Jest gdzie się wybrać.

Co robić w Białymstoku, gdy pada? Jest gdzie się wybrać.

Białystok, stolica Podlasia, to miasto, które tętni życiem kulturalnym przez cały rok, a szczególnie w deszczowe dni oferuje wiele atrakcji pod dachem. Jednym z najlepszych sposobów na spędzenie takiego dnia jest odwiedzenie tutejszych teatrów, opery czy filharmonii, a także relaks przy filiżance kawy w jednej z lokalnych kawiarni lub spacer po galeriach sztuki.

Zacznijmy od Białostockiej Opery i Filharmonii, miejsca o niezwykłej architekturze, które zyskało międzynarodową renomę. Budynek, zlokalizowany w centrum miasta, przyciąga zarówno miłośników muzyki klasycznej, jak i amatorów nowoczesnych brzmień. W Operze można uczestniczyć w spektaklach operowych, koncertach symfonicznych, a także wydarzeniach o bardziej awangardowym charakterze.

Białystok to również miasto teatru, a jednym z jego najważniejszych punktów na mapie jest Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki. W deszczowe dni scena tego teatru staje się miejscem schronienia dla wielbicieli sztuki. Obecnie trwa remont i spektakle grane są w miejscach zastępczych. Repertuar obejmuje zarówno klasyczne sztuki dramatyczne, jak i współczesne interpretacje znanych dzieł, co sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dla tych, którzy preferują lżejszą formę rozrywki, proponowane są przedstawienia komediowe, które mogą być doskonałym sposobem na poprawę humoru w pochmurny dzień.

Oprócz teatru i opery, warto odwiedzić Białostocki Teatr Lalek, jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych teatrów lalkowych w Polsce. To miejsce, które choć skierowane głównie do dzieci, przyciąga również dorosłych swoimi ambitnymi, często refleksyjnymi spektaklami. Wizyta tutaj to doskonały pomysł na wspólne spędzenie deszczowego dnia z rodziną, szczególnie jeśli szukamy rozrywki, która jednocześnie uczy i bawi.

Po intensywnych kulturalnych przeżyciach dobrze jest znaleźć chwilę na relaks. Białystok słynie z przytulnych kawiarni, które oferują nie tylko pyszną kawę, ale również ciepłą, kameralną atmosferę. W sercu miasta znajduje się wiele takich miejsc, które stanowią idealną przystań na deszczowe dni.

W deszczowy dzień warto również zajrzeć do jednej z licznych galerii sztuki, które znajdują się w mieście. Galeria Arsenał, zlokalizowana w samym centrum Białegostoku, to przestrzeń poświęcona współczesnej sztuce. Regularnie organizowane są tam wystawy prac młodych twórców, a także bardziej uznanych artystów polskich i zagranicznych. Wnętrze galerii sprzyja refleksji i jest doskonałym miejscem na ucieczkę od zgiełku miasta w deszczowe popołudnie. Kolejną ciekawą opcją jest Centrum im. Ludwika Zamenhofa, które nie tylko skupia się na sztuce, ale też oferuje szeroką gamę wykładów i warsztatów edukacyjnych, promujących wielokulturowość regionu.

Podsumowując, Białystok w deszczowy dzień nie traci swojego uroku. Wręcz przeciwnie – staje się przestrzenią pełną możliwości, gdzie kultura i sztuka odgrywają główną rolę. Od wizyt w operze i teatrach, przez spacer po galeriach sztuki, aż po chwilę relaksu w klimatycznych kawiarniach, miasto oferuje wiele sposobów na spędzenie czasu w deszczową pogodę, zapewniając jednocześnie inspirujące i kulturalne doświadczenia.

Partnerzy portalu:

Chcesz skorzystać sauny? Na plaży w Dojlidach znowu działa.

Chcesz skorzystać sauny? Na plaży w Dojlidach znowu działa.

Chociaż lato minęło (chyba) bezpowrotnie, to plaża w Dojlidach nadal jest miejscem, w którym warto spędzać czas. Oprócz spacerowania po piaszczystym brzegu oraz po rosnącym obok lesie, można też wybrać się do sauny. Wznowiła ona działalność. Dostępna jest w każdą niedzielę od 12.00 do 21.30. Ośrodek Dojlidy jest otwarty do godz. 22, później zamykane są bramy. Pobyt w saunie kosztuje 21 zł (normalny) lub 18 zł (ulgowy). Jak ktoś ma Kartę Dużej Rodziny albo Kartę Aktywnego Seniora to dostanie 50 proc. zniżki. Można też wyrobić sobie Kartę Sportu, by otrzymać 10-15 proc. zniżki.

Warto dodać, że w saunie działa elektroniczny system rozliczający czas, dlatego też nie trzeba wchodzić o określonych godzinach. Każdy może tam przebywać tyle ile potrzebuje. Sauna mieści 25 osób jednocześnie i można ją wynająć na wyłączność. Koszt takiej przyjemności to 240 zł za każdą godzinę.

Wygrzewający się w saunie maja widok na zalew i wyspę. Po wszystkim można zażyć kąpieli nie tylko w tymże zalewie, ale też pod prysznicem. Można też skorzystać ze sztucznego śniegu. Sama sauna pracuje w temperaturze od 80 do 95 stopni C. Do korzystania potrzebujemy dwóch ręczników – jeden do siedzenia na ławach, drugi do okrycia się. Nie musimy przynosić ich ze sobą. Na miejscu wypożyczymy je za 3 zł od sztuki.

W ubiegłym roku z sauny skorzystano 11 000 razy. Poza latem wstęp na OSW Dojlidy jest bezpłatny. Bramy otwierają się o 6.00, a zamykają o 22.00. Nadal funkcjonuje wypożyczalnia sprzętu wodnego w godz. 9.00 – 18.00.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W centrum miasta można podziwiać nowy mural

Antoni Dombek zwyciężył w konkursie na mural ogłoszony przez PSS Społem Białystok. Jego pracę zobaczyć już mogą białostoczanie i turyści, którzy zajrzą do tunelu pomiędzy Rynkiem Kościuszki a Aleją Bluesa. To tam, gdzie znajduje się wejście do słynnego baru Podlasie.

Postać muzyka, zabytki Białegostoku, nocne życie miasta – to wszystko znalazło się na projekcie studenta 3. roku na kierunku grafika na Wydziale Architektury. Na projekcie możemy zobaczyć wiele nawiązań do białostockiej architektury, do istotnych miejsc w naszym mieście. W konkursie wzięło udział ponad dwadzieścia projektów. Każdy z uczestników mógł złożyć po trzy prace.

W Białymstoku jest ponad 40 murali. Malowidło powstawało w tunelu w centrum miasta przez kilka dni. Artyście w tworzeniu dzieła pomagali też inni uczestnicy konkursu. To bardzo dobra inicjatywa, by oddawać przestrzeń młodym ludziom. Docenieni nie tylko pozostawiają po sobie w Białymstoku ślad, ale także zmieniają nasze miasto na lepsze.

Partnerzy portalu:

Czy znasz lasoterapię? Białostocki zwierzyniec idealnie się nadaje.

Czy znasz lasoterapię? Białostocki zwierzyniec idealnie się nadaje.

Lasoterapia, inaczej terapia lasem, to forma terapii oparta na korzystaniu z dobroczynnego wpływu środowiska leśnego na zdrowie psychiczne i fizyczne człowieka. Ta metoda, wywodząca się z japońskiej praktyki shinrin-yoku (kąpiele leśne), polega na świadomym przebywaniu w lesie, zanurzeniu się w jego atmosferze i doświadczaniu go wszystkimi zmysłami. Lasoterapia działa relaksacyjnie, obniża poziom stresu, poprawia nastrój, a także wzmacnia układ odpornościowy. Badania wskazują, że regularny kontakt z naturą, zwłaszcza lasem, może obniżać poziom kortyzolu (hormonu stresu), poprawiać koncentrację i przyczyniać się do redukcji stanów lękowych oraz depresyjnych.

W ramach lasoterapii często zaleca się spacerowanie w spokojnym tempie, skupianie się na odgłosach przyrody, zapachach drzew, wilgotności powietrza oraz dotykaniu elementów naturalnych, jak kora drzew czy liście. Czas spędzony w lesie pozwala na uspokojenie myśli, regenerację sił i pogłębienie kontaktu z naturą, co z kolei sprzyja ogólnej harmonii i równowadze wewnętrznej. Lasoterapia staje się coraz popularniejsza jako metoda wspomagająca leczenie chorób cywilizacyjnych, takich jak stres, wypalenie zawodowe, nadciśnienie, czy bezsenność.

Jesienny spacer po Lesie Zwierzynieckim w Białymstoku to wyjątkowe doświadczenie, które pozwala cieszyć się naturą zaledwie kilka kroków od tętniącego życiem centrum miasta. Gdy drzewa przybierają złote i czerwone barwy, las staje się idealnym miejscem na odpoczynek od codziennego zgiełku, a jego malownicze ścieżki zapraszają do odkrywania uroków podlaskiej przyrody.

Rezerwat Las Zwierzyniecki, położony na terenie dawnego ogrodu Branickich, to obecnie park leśny z wieloma ścieżkami spacerowymi. Tam spotkają nas nie tylko piękne widoki, ale także różnorodność aktywności. Miejsce to cieszy się popularnością zarówno wśród spacerowiczów, jak i rowerzystów oraz biegaczy. Jesienny spacer po Lesie Zwierzynieckim to nie tylko wspaniała okazja do kontaktu z naturą, ale również możliwość zatrzymania się na chwilę i zanurzenia się w swoich myślach. Doświadczenie go zmysłami na pewno nas odstresuje, poprawi koncentrację i zmniejszy objawy tak zwanej „jesiennej depresji”.

Partnerzy portalu:

To maszynka do nabijania kasy. Strefy parkowania w mieście nie działają!

To maszynka do nabijania kasy. Strefy parkowania w mieście nie działają!

Białystok od wielu lat ma strefę płatnego parkowania, która systematycznie się rozrasta i w której systematycznie rosną też opłaty za pozostawienie samochodu. Problem w tym, że ten system kompletnie nie działa, a jest nastawiony wyłącznie na wyciąganie pieniędzy z kieszeni kierowców. Dlaczego?

Chociaż strefy płatnego parkowania działają w wielu polskich miastach (najdłużej w Krakowie), to ich istnienie jest związane z pewnym celem. Otóż przed laty, posłowie przegłosowali w Ustawie o drogach publicznych możliwość pobierania opłat za parkowanie przez samorządy. Celem tej zmiany było doprowadzenie do rotacji aut. Inaczej mówiąc, by mała liczba miejsc parkingowych w centrach miast nie była stale zajmowana przez te same samochody, tylko by każdy miał możliwość przyjechania tu, pozostawienia auta, załatwienia sprawy i odjechania. Dzisiaj w zachodniej Europie wjazd do centrum samochodem jest bardzo restrykcyjny. W niektórych miastach są tak zwane strefy czystego transportu (Kopenhaga, Berlin), gdzie trzeba albo mieć samochód elektryczny albo by pojazd spełniał wymagania emisyjne. Inaczej mówiąc – by mogły wjeżdżać tylko nowe samochody. Rozwiązanie jest kontrowersyjne, bo nowe samochody są bardzo drogie, więc w praktyce do centrum autem mogą dojechać tylko najbogatsi.

W tym wszystkim zapominamy jednak, że istnieje coś takiego jak komunikacja miejska. O ile w Warszawie funkcjonuje ona świetnie, to w takim Białymstoku bardzo źle. Więc dochodzimy do sedna. U nas – zamiast inwestować w świetną komunikację i ograniczać możliwość wjazdu do centrum, radni idą na skróty – podwyższają opłaty za parkowanie i powiększają strefe. Nie oszukujmy się jednak, podniesienie tej opłaty nie spowoduje, że nagle ktoś przestanie parkować auto w centrum. Można jednak powiedzieć, że radni trochę problem rozwiążą. Bo jeżeli ktoś by chciał zaparkować w ścisłym centrum na cały dzień, to musiałby postój opłacić godziny od 9 do 17. Ta przyjemność kosztowałaby 46,80 zł. Czy to dużo? Dla bardzo bogatych nie, ale dla przeciętnego kierowcy raczej sporo.

Najbardziej problematyczna jest obecnie ul. Suraska, gdzie wiele osób korzysta z apteki całodobowej, baru mlecznego czy okolicznych restauracji. Tyle, że największe obłożenie tej ulicy jest w weekend. Podobnie z Rynkiem Kościuszki. Ustawa o drogach publicznych zabrania pobierania opłat w weekendy, chyba że wprowadzi się Śródmiejską Strefę Płatnego Parkowania. Czyli coś, gdzie opłaty mogą być dużo wyższe i pobieranie 24 godziny na dobę.

Po podwyżkach, białostoccy kierowcy zapłacą 4,40 zł za pierwszą godzinę parkowania w strefie A, za drugą 5,20, za trzecią 6,20 zł. Parkowanie w strefie B za pierwszą godzinę kosztować będzie 2,8 zł, potem 3,20 zł, a następnie 3,60 zł.

Partnerzy portalu:

Dworzec kolejowy w Białymstoku już w pełni funkcjonalny. Koniec remontu!

Dworzec kolejowy w Białymstoku już w pełni funkcjonalny. Koniec remontu!

Nareszcie Białystok ma nie tylko przepiękny, zabytkowy, całkowicie odnowiony dworzec, ale jest on połączony z nowoczesnością. Można na nim zejść (lub zjechać) do podziemi, by ruszyć tunelem prosto na zadaszone perony. To także nowość, bo wcześniej nigdy dachu na peronach nie było. Tunel też zastąpił stare metalowe kładki, do których prowadziły schody, których bało się każde dziecko. Teraz nowoczesny i zabytkowy jednocześnie obiekt prezentuje się naprawdę przepięknie!

Chociaż nie ma już remontu, to należy się upewnić, z którego perony odjeżdża dany pociąg. Bo kolejarze pracują jeszcze nad rozbudową systemu zarządzania ruchem, toteż może się zdarzyć tak, że pociąg, który zawsze zatrzymuje się na przykład przy peronie numer 3, tym razem odejdzie na przykład z peronu numer 1. Prace remontowe trwają jeszcze na dworcu w Łapach.

A to wszystko  ramach inwestycji Rail Baltica, która docelowo ma połączyć Litwę, Łotwę i Estonię (a w przyszłości też Helsinki) z Warszawą. Po Polskiej stronie odcinek Warszawa – Białystok jest już prawie gotowy. Pociąg pomiędzy tymi miastami, który nie zatrzymuje się na stacjach pośrednich, jedzie 160 km/h i kończy podróż po 90 minutach. Jeżeli jednak traficie na pociąg, który zatrzymuje się we wszystkich większych miejscowościach po drodze, to podróż potrwa 20 minut dłużej.

Partnerzy portalu:

Zwiedzanie Białegostoku jesienią? To doskonały czas!

Zwiedzanie Białegostoku jesienią? To doskonały czas!

Październik w Białymstoku to doskonały czas, by odkryć jego liczne atrakcje. Jednym z najważniejszych punktów na mapie miasta jest Pałac Branickich, nazywany Wersalem Podlaskim. To barokowy kompleks pałacowo-parkowy, który zyskał swoją renomę nie tylko dzięki architekturze, ale i pięknym ogrodom, idealnym na spacer wśród opadających liści. O tej porze roku miejsce to zyskuje wyjątkowy urok. Warto również zajrzeć do wnętrz pałacu, gdzie znajduje się obecnie siedziba Uniwersytetu Medycznego​.

Jeśli chcielibyście też spędzić czas wewnątrz, gdy już będzie chłodniej, to koniecznie zajrzyjcie do Muzeum Pamięci Sybiru. Jest to absolutnie wyjątkowe miejsce, które w szczegółowy sposób ukazuje historię deportacji Polaków na Syberię w czasach zaborów i okupacji sowieckiej. To poruszające doświadczenie, które daje głębsze zrozumienie historii regionu. Polska żyje swoją historią już od sierpnia. Najpierw wspominamy Powstanie Warszawskie, następnie napaść Niemiec na Polskę, później napaść ZSRR na Polskę, a następnie świętujemy 11 listopada. W takim historycznym klimacie jesteśmy utrzymywani jeszcze kolejne miesiące. I tak 10 lutego 1940 roku rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir, przeprowadzona przez NKWD. Zatem całą jesień i zimę częściej skłaniamy się ku historii. Wtedy muzea są najlepszymi miejscami na zwiedzanie.

Białystok jesienią to także szansa na odkrycie mniej znanych, ale równie interesujących miejsc. Zwiedzając miasto, warto udać się do Zwierzyńca Akcent ZOO – niewielkiego, ale urokliwego ogrodu zoologicznego w Parku Konstytucji 3 Maja. To świetne miejsce na spacer, szczególnie dla rodzin z dziećmi, gdzie można zobaczyć m.in. żubry, wilki oraz zobaczyć niedźwiedzie ostatni raz przed zimowym snem.

Nie można również zapomnieć o klimatycznych uliczkach w centrum miasta. Rynek Kościuszki, otoczony kawiarniami i restauracjami, jest idealnym miejscem na chwilę odpoczynku. Jesienne wieczory w Białymstoku można spędzić w jednej z tutejszych kawiarni, próbując lokalnych specjałów – pierogów, placków ziemniaczanych czy jeszcze innej potrawy na rozgrzanie. Jak widzicie możliwości jest całkiem dużo.

Partnerzy portalu:

Białystok nocą – co warto wtedy zobaczyć?

Białystok nocą – co warto wtedy zobaczyć?

Białystok, nocą, staje się miejscem, gdzie historia i nowoczesność przenikają się w sposób, który oczarowuje zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających. Wieczory obecnie, choć chłodniejsze, sprzyjają spokojnemu odkrywaniu miasta, które, pozbawione letnich tłumów, pozwala doświadczyć jego nieco bardziej intymnej, nostalgicznej strony.

W sercu Białegostoku znajduje się Rynek Kościuszki, centralny plac, wokół którego koncentruje się życie nocne miasta. W otoczeniu eleganckich kamienic, restauracji i kawiarni, wieczorami to miejsce nabiera wyjątkowego uroku. To tutaj, w światłach latarni można poczuć atmosferę miasta, które łączy w sobie wpływy różnych kultur i epok. Warto zatrzymać się w jednej z tutejszych kawiarni, by spróbować lokalnych specjałów – szczególnie w chłodniejsze wieczory rozgrzewające napoje, jak gorąca czekolada lub herbata z regionalnymi dodatkami, zyskują dodatkowy smak.

Białystok ma także inne miejsca, które warto odwiedzić po zmroku. Pięknie oświetlone Kościół Św. Rocha, Cerkiew św. Mikołaja, Katedra, Opera, Pałacyk Gościnny czy Pałac Branickich. To klimatyczne miejsca, gdzie podświetlone elewacje dodają im niesamowitego uroku.

Warto też pomyśleć o rozrywkach wewnątrz. Na chłodny wieczór na pewno warto skorzystać z szerokiej oferty białostockich teatrów czy Opery. To fascynujące, że ludzie na scenie mogą zabrać nas do zupełnie innego świata. A po takim spektaklu czy koncercie można wybrać się jeszcze na spacer, by przemyśleć sobie to, co się właśnie zobaczyło i ułożyć w głowie własne sprawy. Oświetlonych miejsc nie brakuje. Nie zapominajmy też, że Białystok od lat jest jednym z najbezpieczniejszych polskich miast.

Partnerzy portalu:

Białystok odrzuci herb wzorowany na zaborcy? Nareszcie radni się tym zajmą!

Białystok odrzuci herb wzorowany na zaborcy? Nareszcie radni się tym zajmą!

Ta sprawa z perspektywy rozwoju miasta być może nie ma wielkiego znaczenia, ale z perspektywy tożsamości już tak. Oto bowiem bo wielu latach radni pochylą się nad herbem Białegostoku. Obecny jest niezgodny z zasadami heraldyki. Co to oznacza?

W 1996 roku białostoccy radni zatwierdzili obecny herb. Na tarczy – u góry czerwonej, na dole żółtej znajdują się dwa znaki – na górze Orzeł w koronie, na dole Pogoń. Tak się składa, że herb wygląda niemalże tak samo jak ten, który nadał miastu zaborca rosyjski w 1809 roku, a następnie ponownie nadany w 1882 roku przez cara Aleksandra III. I tu nasuwa się fundamentalne pytanie – czy Białystok ma czerpać z ruskich wzorców?

po lewej herb nadany przez cara, po prawej herb nadany w 1996 roku – obecny

Zanim Polska została zagrabiona przez Rosję, Prusy (Niemcy – dop. red) i Austrię w 1795 roku, to Białystok od 1749 roku razem z prawami miejskimi nadanymi przez króla Augusta III Sasa otrzymał też herb. Na czerwonym polu znajdowała się złota korona, a pod nią napis JKB (Jan Klemens Branicki – dop. red). oraz biały gryf.

Herb Białegostoku sprzed zaborów

Teraz radni będą decydować czy wywodzić białostocką tożsamość z kultury ruskiej czy polskiej. Aczkolwiek wiele jest głosów, które podnoszą, że król August III Sas nie był Polakiem, więc zarówno herb, którym posługiwał się Branicki, też nie jest wystarczająco dobry. Przypomnijmy tylko, że gdyby nie wspomniany Branicki, to Białegostoku dziś by zapewne w ogóle nie było lub byłby podobnej wielkości co sąsiedzki i jeszcze starszy Wasilków.

Wróćmy jednak do Augusta III Sasa. W historii zapisał się jako władca próżny i pozbawiony jakichkolwiek talentów politycznych, który zamiast rządzić i reformować wolał oddawać się ucztowaniu, zabawie i podziwianiu sztuki. Jego panowanie zapewniło 3 dekady spokoju i dobrej gospodarki dla królestwa polskiego. Nie wchodząc już w szczegóły historyczne, warto tylko dodać że August III Sas był gwarantem utrzymania interesów Imperium Rosyjskiego i Austrii. Jego kontrkandydatem był Stanisław Leszczyński, który w razie elekcji wzmocniłby interesy francuskie. Dlatego jeżeli chcielibyśmy czerpać ze stuprocentowej kultury i siły Polski, to musielibyśmy czerpać z czasów Jana III Sobieskiego, za sprawą którego Polska byłą mocarstwem i który to w XVII wieku trząsł całą Europą.

Zatem bezsprzecznie powinniśmy powrócić do herbu z czasów, gdy Białystok otrzymał prawa miejskie za pierwszym razem (przypuszczalnie na kilka lat przed śmiercią Sobieskiego – dokłada data nadania tych praw nie jest znana, tak samo jak wygląd herbu). Warto jednak dodać, że wówczas Białystok nadal jednak przypominał wieś, a to dopiero Branicki sprawił, że stało się miastem z krwi i kości – i to na europejskim poziomie.

Dlatego pierwszy znany herb to ten – z inicjałami Branickiego i gryfem. Zdecydowanie nasze miasto powinno się nim ponownie posługiwać.

Partnerzy portalu:

Będzie szybka kolej miejska w Białymstoku? Truskolaski dał odpowiedź.

Będzie szybka kolej miejska w Białymstoku? Truskolaski dał odpowiedź.

Na początku odpowiadając na pytanie z tytułu: pociągi będą, ale dopiero jak Tadeusz Truskolaski przestanie być prezydentem, bo przyjdzie ktoś nowy i wyrzuci obecnego dyrektora Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Tyle można wywnioskować z pism wymienianych pomiędzy prezydentem a radnym Henrykiem Dębowskim. Od wielu lat toczy się dyskusja na temat wprowadzenia Białostockiej Szybkiej Kolei Miejskiej. Niestety, dopóki w tym temacie rządzą Tadeusz Truskolaski i Bogusław Prokop, to nie ma na to szans. Na przestrzeni wielu lat widać, że to ta dwójka jest głównymi hamulcowymi pomysłu.

Bogusław Prokop to dyrektor Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Piastuje swoje stanowisko tak długo, że trudno już przypomnieć od kiedy dokładnie. Wydawałoby się, że tak wieloletnie doświadczenie to dobra cecha. Niestety w tym przypadku komunikacja miejska w Białymstoku jak była bardzo słaba, to teraz jest po prostu słaba. Czyli jest progres, ale tak niewielki, że nadal białostoczanie wolą jeździć wszystkim, byle nie autobusem. Ten jest ostatecznością.

Jeżeli spojrzymy na pobliską Warszawę, to jest tam zupełnie odwrotnie. Komunikacja miejska jest bardzo popularna, a samochód wybierają głównie ci, którzy kochają marnować czas albo są zdesperowani. Wszyscy, którzy liczą na szybkie przemieszczanie po stolicy, wybierają komunikację. Dlaczego tak jest? Bo tam intensywnie ją rozwijano.

Niska popularność Białostockiej Komunikacji Miejskiej to efekt wieloletnich zaniedbań Prokopa, który przez lata swojego panowania uruchomił tylko 3 nowe linie w mieście – 28, 29 i 30. Zdążył też zaorać nocną komunikację, którą po wielu latach przerwy przywrócono. Tyle że zachęta do korzystania z komunikacji to proces, który trwa długo, więc na razie przywróconymi nocnymi jeździ mało osób. Szczególnie, że dyrektor Prokop nic nie robi, by zachęcić ludzi do korzystania. Warto tu dodać, że wiceprezydent Rafał Rudnicki – nawet zachęcał do korzystania z Bolta, gdy pytano go o to dlaczego nie chcą przywrócić nocnych.

Największy żart to jest strona internetowa Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Została stworzona bardzo wiele lat temu i do dziś, mimo rozwoju technologii nie zmieniła się. To można powiedzieć znak firmowy tej ekipy – im mniej zmian tym lepiej. Może naoglądali się Konopielki, gdzie stary dziad przestrzega, że tylko diabeł lubi zmieniać?

Wracając do Szybkiej Kolei Miejskiej. Tadeusz Truskolaski odpowiadając na interpelację Dębowskiemu przekazał, że od 18 września 2023 roku w sprawach komunikacji kieruje się Planem Zrównoważonej Mobilności – Miejskiego Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego do roku 2035. Przypomnijmy, że w skład BOF zalicza się oprócz Białegostoku – Choroszcz, Czarna Białostocka, Dobrzyniewo Duże, Juchnowiec Kościelny, Łapy, Supraśl, Turośń Kościelna, Wasilków i Zabłudów. Wspomniany plan zakłada między innymi wprowadzenie wspólnej taryfy i biletów na przewozy kolejowe i autobusowe. Jeżeli mielibyśmy się zakładać – to obstawiamy, że do 2035 nic z tego nie będzie. Dlaczego? Wszystkie wspomniane gminy chcą na komunikację łożyć jak najmniej, kalkulują ekonomicznie przedsięwzięcie, gdy z góry wiadomo że przewóz osób w ogóle się nie opłaca i opłacać nie będzie. Gdyby wspólny bilet się opłacał, to już byłby dawno wprowadzony.

Tadeusz Truskolaski w tym samym piśmie do Dębowskiego wyjaśnia, że Szybka Kolej Miejska nie jest zasadna, bo istniejąca infrastruktura kolejowa nie jest dostosowana do kolei miejskiej, w sposób, który przyniósłby oczekiwane korzyści dla mieszkańców. Z tego bełkotu wynika jedno – kolei nie będzie, bo nie. Bo jaki to problem dostosować infrastrukturę? W tym przypadku – chodzi o to, że oprócz stacji kolejowych nie ma innych przystanków. Te trzeba by było utworzyć, dostosować je do potrzeb niepełnosprawnych i stworzyć jeszcze wiele innych „dupereli”. To zbyt dużo dla dyrektora Prokopa, który nie potrafi dobrze zarządzać tym co jest, więc Truskolaski dokładać mu nie będzie.

Partnerzy portalu:

Ogród Branickich w Białymstoku to prawdziwa perełka. Ale dlaczego?

Ogród Branickich w Białymstoku to prawdziwa perełka. Ale dlaczego?

Ogród Branickich w Białymstoku to prawdziwa perełka wśród historycznych założeń ogrodowych w Polsce, często określana mianem „Wersalu”. Położony w centrum miasta, tuż przy imponującym Pałacu Branickich, ogród na jego terenie od wieków przyciąga uwagę swoim francuskim stylem, który nadaje Białemustokowi wyjątkowy charakter. Historia tego miejsca splata się z losami Jana Klemensa Branickiego, magnata i hetmana wielkiego koronnego, który w XVIII wieku przekształcił pałac z zamku obronnego i jego otoczenie w jedną z najwspanialszych rezydencji w Europie Środkowej.

Branicki, zainspirowany wizytami w największych europejskich rezydencjach, postanowił stworzyć w Białymstoku własną, imponującą rezydencję, otoczoną ogrodem w stylu francuskim. Ogród ten został zaprojektowany na wzór pałacowych ogrodów Wersalu, będących symbolem barokowego przepychu i porządku. Charakterystyczne dla tego stylu są symetryczne układy alejek, starannie przycięte żywopłoty, eleganckie fontanny oraz partery bukszpanowe, tworzące geometryczne wzory. To wszystko miało podkreślić nie tylko estetykę, ale także prestiż Branickiego, który chciał, aby jego rezydencja stała się centrum kulturalnym i politycznym Rzeczypospolitej.

W oryginale ogród był dwa razy dłuższy niż obecnie. Znajdowały się tam liczne rzeźby oraz elementy architektoniczne, które wzbogacały jego przestrzeń. Sztukaterie, fontanny oraz ukwiecone rabaty kwiatowe wspaniale komponowały się z pałacem, tworząc harmonijną całość, gdzie natura i sztuka przenikały się wzajemnie. Branicki, będący nie tylko politykiem, ale także mecenasem sztuki, przy pomocny swojej żony Izabeli dbał o to, by ogród tętnił życiem – odbywały się tu koncerty, przyjęcia i spotkania towarzyskie. Był to symbol świetności arystokracji. A Białystok był jedną z europejskich, elitarnych stolic kultury.

Na przestrzeni lat, ogród podlegał licznym zmianom i rekonstrukcjom. W XIX wieku, po śmierci Izabeli Branickiej, miasto było pod rosyjskim zaborem, zaś pałac przekształcono w Instytut Panien Szlacheckich – dla rosyjskich nastolatek. Rezydencja straciła na znaczeniu, a sam ogród uległ częściowemu zaniedbaniu. Dopiero w XX wieku, szczególnie po II wojnie światowej, podjęto intensywne prace rekonstrukcyjne mające na celu przywrócenie ogrodowi jego dawnej świetności. Współcześnie Ogród Branickich jest jednym z najlepiej zachowanych ogrodów barokowych w Polsce, otwartym dla zwiedzających i mieszkańców Białegostoku, którzy mogą spacerować po jego alejkach, podziwiać starannie utrzymane rośliny oraz odpoczywać w cieniu majestatycznych drzew.

Partnerzy portalu:

Polska podczas rozbiorów. Zaborcy mieli swoje wizje na Białystok.

Polska podczas rozbiorów. Zaborcy mieli swoje wizje na Białystok.

Historia Białegostoku pod zaborami jest niezwykle interesującym rozdziałem, który znacząco wpłynął na kształt miasta, jego strukturę społeczną oraz gospodarkę. Miasto przez lata znajdowało się pod wpływem różnych mocarstw, a zmienne losy geopolityczne Europy pozostawiły trwałe ślady na jego architekturze, demografii i kulturze.

Po III rozbiorze Polski w 1795 roku, Białystok znalazł się pod panowaniem Prus, stając się częścią prowincji Prusy Nowowschodnie. Przypomnijmy, że jeszcze żyła Izabela Branicka, a Białystok dotychczas był jej prywatnym miasteczkiem. Pruskie rządy nie trwały jednak długo, bo już w 1807 roku, na mocy traktatu tylżyckiego, Białystok przeszedł pod panowanie Imperium Rosyjskiego. Miasto, wówczas stosunkowo niewielkie, stało się stolicą tzw. obwodu białostockiego, obejmującego cztery powiaty. Ten okres przyniósł dynamiczne zmiany zarówno w sferze administracyjnej, jak i gospodarczej.

Na początku XIX wieku Białystok zaczął rozwijać się jako ważny ośrodek przemysłowy, szczególnie w branży włókienniczej. Przemysł ten rozkwitł dzięki warsztatom i manufakturom. W miarę rozwoju miasta rosło też znaczenie białostockiej społeczności żydowskiej, która pod koniec XIX wieku była najliczniejszą grupą etniczną w Białymstoku. Współistnienie Polaków, Żydów, Rosjan, Niemców, Białorusinów i innych narodowości nadawało miastu wyjątkowo wielokulturowy charakter.

Jednym z kluczowych momentów w historii Białegostoku pod zaborami było połączenie miasta z siecią kolejową. Otwarcie linii kolejowej łączącej Warszawę z Petersburgiem uczyniło Białystok ważnym węzłem komunikacyjnym, co jeszcze bardziej przyspieszyło rozwój gospodarczy. Dynamiczny wzrost liczby ludności oraz przemysłu przyniósł Białemustokowi miano „Manchesteru Północy”, odwołując się do podobieństwa do brytyjskiego centrum przemysłu tekstylnego.

Było „aż tak dobrze”, że zaczęło robić się źle. Miasto pod koniec XIX wieku dopadł kryzys. Pomimo rozwoju gospodarczego, sytuacja społeczno-polityczna w Białymstoku była napięta. Miasto, podobnie jak inne ośrodki robotnicze w Europie, stało się miejscem licznych strajków i protestów robotników, zwłaszcza pod koniec XIX wieku. W 1905 roku protesty zostały brutalnie stłumione przez rosyjskie władze, doszło też do tragicznego pogromu. Był to jeden z najciemniejszych momentów w historii Białegostoku pod panowaniem rosyjskim.

Po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, miasto przeżywało kolejne zmiany. Władze carskie, przewidując możliwość odwrotu przed nacierającymi wojskami niemieckimi, zdecydowały się na ewakuację części ludności, co doprowadziło do chaosu i zniszczeń. Po wojnie Białystok, podobnie jak cała Polska, odzyskał niepodległość, ale nie w 1918 roku, a dopiero w lutym 1919 roku.

Chociaż dziś po włókiennictwie, ogromnej wielokulturowości i mocno rozwiniętym handlu nie pozostało zbyt wiele, to istnienie linii kolejowej spowodowało, że dziś w 2024 roku to Białystok jest największy i najsilniejszy w regionie. W czasach I Rzeczypospolitej ważniejszy był chociażby Tykocin, który dziś jest tylko małym miasteczkiem na uboczu Białegostoku.

Partnerzy portalu: