Featured Video Play Icon

W tym filmie jest wszystko, co potrzeba do pokazania innym Podlasia

Tytuł filmu jest niepozorny, nawet lekko mylący. A to dlatego, że pewien rowerzysta ze Zgierza postanowił spędzić kilka dni na dziko w Podlaskiem. Poruszał się rowerem po niektórych przepięknych miejscach naszego regionu. Spał pod tarpem, czyli specjalną płachtą biwakową, kąpał się w rzece, jadł kiełbaski z ogniska. A kolorowe, podlaskie cerkwie mijał po drodze. Tak jak też nie omieszkał zajrzeć do Kruszynian i Bohonik, gdzie stoją meczety, przewinął się też kościół z Narwi. Do tego drewniane domy, słynne już okiennice i czysta przyroda.

Autor filmu zwrócił uwagę na bociany, które nie wywołują większego poruszenia dla miejscowych. Mało kto wie, ale dla przyjezdnych to taka sama atrakcja jak dla nas, gdy pojedziemy nad morze i zobaczymy mewy. Warto też zwrócić uwagę na słowa, które padły w filmie, gdy ten dojechał do Sokółki. Prawdziwe Podlasie (czyli takie, jak sobie wyobrażał) zaczyna się dopiero tutaj. Wcześniej Białystok, Wasilków i Supraśl nie zrobił na nim specjalnego wrażenia. Ten ostatni był miejscem, gdzie mężczyzna chciał nocować na dziko. Okazało się, że miejsce, w którym się znajduje jest bardzo popularne. Kolejny nocleg w Ancutach między Hajnówką a Zabłudowem z pewnością był już bardziej dziki.

Z filmu wyłania się przede wszystkim piękna, idylliczna opowieść o Podlaskiem, gdzie dominuje piękna przyroda, w którą wrośnięte są stare, drewniane domy. Gdy spojrzymy na nasz region szerzej, to oczywiście dostrzeżemy dużo więcej. Ważne jest jednak, że mieszkańcy innych regionów myślą o nas w ten sposób. Bo przyjeżdżają i odnajdują właśnie to, co sobie wyobrażali. A wtedy mogą odpocząć.

Partnerzy portalu:

Mieszkańcy zadecydują jak będzie wyglądać nowy park
fot. UM Suwałki

Mieszkańcy zadecydują jak będzie wyglądać nowy park

W środę odbyło się spotkanie dotyczące budowy nowego parku przy skrzyżowaniu ulic Świerkowej i Nowomiejskiej w Suwałkach. W spotkaniu wzięli udział radni miejscy i kilkadziesiąt innych osób, które chciały podzielić się swoimi uwagami na temat planowanej inwestycji. Architekci i urzędnicy opracowali cztery warianty budowy parku, a mieszkańcy mogą wyrazić swoje opinie na ten temat od 6 do 19 lutego.

Suwalczanie, którzy byli na spotkaniu, zwrócili uwagę na potrzebę zachowania zieleni i ścieżek do spacerowania, a także na potrzebę utworzenia miejsca dla psów. Do tego chcieliby źródeł wody pitnej i placu zabaw dla dzieci. Zalecano również usunięcie myjni samochodowej i zastąpienie jej niewielką gastronomią. Wszystkie uwagi zostaną uwzględnione i po 19 lutego rozpatrzone. Następnie, od 27 lutego do 12 marca, będzie przeprowadzona internetowa ankieta, aby wybrać ostateczny projekt parku. Zwycięska koncepcja zostanie wdrożona po głosowaniu.

Partnerzy portalu:

Będą odnowione perony kolejowe w Augustowie i Dąbrowie Białostockiej

Będą odnowione perony kolejowe w Augustowie i Dąbrowie Białostockiej

Każdy, kto był w Augustowie i przyjechał tam pociągiem, doskonale wie, że czekanie na pociąg w tym miejscu nie należy do najprzyjemniejszych. Tym bardziej w podsokólskiej Dąbrowie Białostockiej. Teraz to się zmieni. Z naszych podatków przeznaczono 3 mln złotych na przebudowę peronu stacji PKP w Augustowie oraz 2 mln złotych na przebudowę peronu stacji PKP w Dąbrowie Białostockiej.

Co prawda remontu wymagają nie tylko same perony, ale i stacje kolejowe. Tu jednak sytuacja jest nieco skomplikowana. Dlatego dobre i to, co w planach. W ten sposób poprawi się nie tylko komfort podróżowania, ale przebudowane przystanki i perony będą również bardzo dobrą wizytówką.
 

Partnerzy portalu:

Remont w łomżyńskim szpitalu. Pacjenci zyskają komfort i nowy sprzęt.

Remont w łomżyńskim szpitalu. Pacjenci zyskają komfort i nowy sprzęt.

Władze wojewódzkie podjęły decyzję o przeznaczeniu dotacji w wysokości ponad 1 mln 600 tys. zł na remont Szpitala Wojewódzkiego im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży. Te pieniądze będą przeznaczone na przebudowę i doposażenie istniejących pomieszczeń na Pododdziale Onkologii. Zostanie także zakupiony nowy sprzęt medyczny. Celem tej inwestycji jest polepszenie jakości i skuteczności leczenia pacjentów oraz poprawa ich komfortu.

W efekcie realizacji inwestycji zaplanowano zwiększenie do 16 liczby łóżek i utworzenie separatki oraz zwiększenie do siedmiu stanowisk dziennych. W zakresie poradni onkologicznej i poradni chirurgii onkologicznej wydzielona zostanie rejestracja oraz cztery pokoje, zaś w obrębie poradni zaplanowano utworzenie węzła sanitarnego na potrzeby pacjentów i personelu, dostosowanego również do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Partnerzy portalu:

Miejsce pamięci o Marii Konopnickiej. To kamienica z ul. Kościuszki 31 w Suwałkach
fot. Muzeum im Marii Konopnickiej w Suwałkach

Miejsce pamięci o Marii Konopnickiej. To kamienica z ul. Kościuszki 31 w Suwałkach

Budynek powstał w latach 1826–1827, zaś jego ostateczny kształt otrzymał w latach 1835–1836 i nawiązuje do architektury szlacheckiego dworku. Jest to parterowy budynek z użytkowym poddaszem w kształcie podkowy, z główną częścią przylegającą do ulicy i dwoma skrzydłami wychodzącymi w kierunku ogrodu.

Został zbudowany z cegły i pokryty dwuspadowym dachem. W środku jest główne wejście, które kiedyś prowadziło na dziedziniec, a obecnie stanowi hol muzeum im. Marii Konopnickiej.

Front budynku zdobi 5-osiowa facjata, zwieńczona schodkową attyką. Okna facjaty wieńczą rzeźbione maski lwów, zaś główne wejście zdobią dwie pary kolumn toskańskich. Kiedy Wasiłowscy przybyli do Suwałk kamienica ta należała do rejenta Jana Zapiórkiewicza. Znajdowały się tam wówczas trzy mieszkania, dwa na parterze i jedno na poddaszu. Początkowo rodzice Marii Konopnickiej zajęli mieszkanie na górze. Później przenieśli się na parter i przez pewien czas mieszkali w pozostałych dwóch.

Obiekt jest fragmentem zabudowy ul. Kościuszki, stanowiącej dobrze zachowany zespół urbanistyczny. Budynek został objęty najwyższą ochroną konserwatorską poprzez wpis do rejestru zabytków już w 1979 roku.

Partnerzy portalu:

Kompletnie pijany przyjechał do lokalu gastronomicznego. Świadek zareagował.
fot. Podlaska Policja

Kompletnie pijany przyjechał do lokalu gastronomicznego. Świadek zareagował.

Dzięki reakcji świadka w ręce białostockich policjantów wpadł nietrzeźwy kierowca volkswagena. 47-latek, od którego czuć było alkohol przyjechał samochodem do lokalu gastronomicznego, po czym odjechał.

W białostockiej komendzie policji otrzymano zgłoszenie o kierowcy, który jest podejrzewany o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Na miejsce natychmiast wysłano patrol policji, który miał zlokalizować sprawcę. Świadek zdarzenia powiadomił policjantów, że mężczyzna, mógł być pod wpływem alkoholu, przyjechał samochodem do lokalu gastronomicznego, a następnie odjechał. Policjanci szybko ustalili, gdzie znajduje się kierowca i zatrzymali do kontroli.

Badanie alkomatem wykazało, że 47-letni mężczyzna miał ponad 2,5 promila alkoholu w swoim ciele. Kierowanie w stanie nietrzeźwości jest karane. Można trafić nawet na 2 lata do więzienia. Policja apeluje do wszystkich, aby reagowali na niebezpieczne zachowanie innych kierowców i powiadamiali o niepokojących sytuacjach na drodze, nawet anonimowo, dzwoniąc pod numer 112.

Partnerzy portalu:

Tak się prezentował Wasilków w 1974 roku! Zobacz wyjątkowy film.

Tak się prezentował Wasilków w 1974 roku! Zobacz wyjątkowy film.

Telewizyjny Kurier Białostocki w 1974 roku postanowił dokonać wizyty w Wasilkowie. Cóż takiego się tam wydarzyło? Miasto postanowił odwiedził PZPR-owski sekretarz. A konkretnie wizytował Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Emilii Plater (upadły w 2005 roku, a wcześniej były sprywatyzowane). Obecnie przy Nadrzecznej 22 znajduje się firma przemysłowa.

Obejrzyj film w YouTube

Tkalnia była w 1974 roku zmodernizowana, by zwiększyć produkcję oraz obniżyć hałas. Do tego tkaniny zaczęły być produkowane w jeszcze lepszej jakości. Sekretarz przyjechał zobaczyć jak to przebiegło w praktyce.

O samym Wasilkowie w Kurierze powiedziano, że znajduje się on na przedmieściach Białegostoku i styka się z nim na rogatkach. Wspomniano, że Wasilków miał wówczas 6 tysięcy mieszkańców oraz bogatszą historię od sąsiada. Co ciekawe, w dalszej części filmu mogliśmy się dowiedzieć, że w Wasilkowie bieżącą w domu ma tylko 3 na 4 gospodarstwa domowe! Co piąty mieszkaniec pracował w Białymstoku.

W dalszej części filmu jest jeszcze ciekawiej! Można zobaczyć między innymi Zalew w Wasilkowie, który jak się okazuje – administrowano z Białegostoku. Władze Wasilkowa tłumaczyły tylko, że nie odpowiadają za brak napojów chłodzących. Po serii idyllicznych kadrów z pięknej natury otaczającej miasto, lektor zadaje pytanie. Czy człowiek, który niszczy swoje środowisko działa na swoją zgubę? Dziś w 2023 roku sami możecie sobie już na to pytanie odpowiedzieć.

Mimo, że to film zrealizowany przez propagandę PRL-u, to wartościowy i pouczający. Warto go obejrzeć.

Partnerzy portalu:

W piątek od 12 całkowicie zamknięcie granicy z Białorusią!

W piątek od 12 całkowicie zamknięcie granicy z Białorusią!

Z uwagi na ważny interes bezpieczeństwa państwa zdecydowałem o zawieszeniu do odwołania od 10 lutego br. od godz. 12:00 ruchu na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Bobrownikach – poinformował Mariusz Kamińki, minister spraw wewnętrznych i administracji. Czym jest ten ważny interes bezpieczeństwa państwa dokładnie? Nie wiadomo. Nie chcemy też straszyć wojną, dlatego nie podejmiemy się żadnych dywagacji.

Jedno jest pewne. Póki co nic nie wskazuje, by Polsce cokolwiek groziło.

Partnerzy portalu:

Prezydent adwokatem dewelopera? Wielki Łaskawiec Truskolaski odpisał po 2 miesiącach

Prezydent adwokatem dewelopera? Wielki Łaskawiec Truskolaski odpisał po 2 miesiącach

Kiedy jakiś obywatel, organizacja społeczna lub ktokolwiek napisze do urzędnika, to ten zgodnie z prawem musi mu odpowiedzieć w ciągu miesiąca. A najlepiej bez zbędnej zwłoki – szczególnie gdy sprawa, której dotyczy pismo są urzędnikowi już znane. Czasem zdarza się, że odpowiedź na pytanie jest trudna i trzeba ten termin wydłużyć. Urzędnik w takiej sytuacji musi napisać w ciągu miesiąca obywatelowi, że odpowiedź jest trudna i odpowie nieco później. A dokładnie może odpowiedzieć maksymalnie w ciągu dwóch miesięcy. To czas, gdy urzędnik musi się zorientować w sprawie, której wcześniej nie znał.

W tym kontekście będziemy rozpatrywać zachowanie Prezydenta Białegostoku – Tadeusza Truskolaskiego i jego odpowiedzi mieszkańcom Dojlid. Przypomnijmy całą sprawę. Ruch Ręce precz od Dojlid – czyli mieszkańcy tegoż osiedla od lat walczą z Truskolaskim i jego urzędnikami, by przygotowali radnym jakiś plan zagospodarowania, który pozwoli w cywilizowany sposób stawiać nowe budynki na osiedlu. Obecnie przez działania Truskolaskiego i jego ekipy – deweloperzy mogą działać bez planu. W efekcie powstałe tam blokowisko przy ul. Żubrów na terenie fabryki sklejki wybudowano na zasypanym stawie – nie tylko fundując kupującym mieszkanie horror, ale całej okolicy. Szczególnie widać to po opadach deszczu.

Bitwa o sklejki

Deweloper buduje już kolejne bloki na terenie fabryki sklejki bez planu zagospodarowania. Z archiwalnych zdjęć wynika, że na tymże terenie dawniej znajdował się ogromny staw, gdzie moczono kłody drewna. Jak to wygląda dziś? Zobaczcie sami jak się zmienił teren na przestrzeni 5 ostatnich lat.

Czy myślicie, że woda pod ziemią w tym miejscu znikła? Mieszkańcy Dojlid oskarżają właściciela fabryki, że ten przyczynił się do powstawania powodzi po ulewach na okolicznych posesjach. Według planów, fabryka przeniosłaby się gdzieś indziej. Na placu zostałyby tylko zabytkowy komin fabryczny, dawna kotłownia i jeden z budynków fabrycznych stojący od ul. Dojlidy Fabryczne. Reszta terenu poszłaby pod bloki. Jak widzimy z archiwalnych zdjęć – całe blokowisko stałoby na dawnym stawie.

Mieszkańcy skupieni wokół planu Ręce Precz od Dojlid nie dopuszczają myśli o budowie bloków. Postulują niskie budownictwo wielorodzinne, szeroko rozstawione i pozostawiające dużo powierzchni zielonej. Zakładają, że skoro zasypanie części dawnego stawu doprowadziło do powodzi, to co będzie – gdy jeszcze postawi się kolejne ciężkie budynki? Szczególnie, że obok płynie też rzeka Biała! To przepis na wielką katastrofę. Generalnie sprawa bloków i protestów o ten kawałek ziemi toczy się od wielu lat.

Najpierw uchwalono plan zagospodarowania przestrzennego z wadą prawną, przez co uchylił go wojewoda. Potem przez dłuższy czas była cisza w tym temacie. W grudniu ubiegłego roku odbyło się spotkanie urzędników Truskolaskiego z radnymi (co transmitowaliśmy na żywo). Wtedy urzędnicy tłumaczyli swoje pomysły na plan – uwzględniający blokowiska. Skończyło się to gorącą dyskusją i uwagami od radnych, by urzędnicy nie forsowali na siłę pewnych rozwiązań, bo te nie zostaną uchwalone. Ma być taki plan, który zostanie zaakceptowany przez wszystkie strony.

Co z tym planem w 2023 roku?

Na dzień dzisiejszy, nadal nie ma planu i nie wiadomo, kiedy powstanie. Tymczasem, jak widać na zdjęciu z 2022 roku, deweloper nie czeka. Społecznicy Ręce precz od Dojlid zaapelowali do Prezydenta, by zrobić to jak najszybciej, by ukrócić deweloperowi budowę blokowiska. 14 grudnia mieszkańcy wysłali list do Truskolaskiego, w którym podzielili się swoimi uwagami do szkicu planu urzędników. Po ustawowym miesiącu jednak nie było żadnej odpowiedzi. Wygląda na to, że Tadeusz Truskolaski uznał, że sprawy Dojlid nie zna i potrzebuje dwóch miesięcy. Tylko nikogo nie raczył o tym poinformować. Swoją drogą źle to o nim świadczy, by nie znać sprawy, która bulwersuje opinię publiczną od tak wielu lat.

Sama odpowiedź też nie zachwyca. Ogólnie rzecz biorąc Truskolaski stwierdził, że sprawa jest skomplikowana i chce wysłuchać co mają do powiedzenia eksperci w tej sprawie. I głowił się nad tym dwa miesiące! Wygląda na to, że pomysły mieszkańców go w ogóle nie interesują. Ma być tak – jak powiedzą eksperci. A na koniec zrobi się spotkanie, gdzie eksperci wyjaśnią reszcie, dlaczego ma być tak a nie inaczej. To budzi podejrzenia społeczników z Ręce Precz od Dojlid, którzy zauważyli, że ekspertów można dobrać adekwatnie do potrzeb. Śledząc jak przez lata, z uporem maniaka, urzędnicy Truskolaskiego dążyli do zabudowania Dojlid blokowiskiem, można dopowiedzieć sobie samemu jakież to potrzeby.

Warto dodać jeszcze, że im dłużej planu nie będzie powstawać, tym lepiej tylko dla dewelopera, który wbrew mieszkańcom postawi spokojnie całe osiedle na dawnym stawie. Natomiast uchwalenie planu spowoduje, że wszystkie pozwolenia, którymi dysponuje (warunki zabudowy) zostaną anulowane.

Prezydent adwokatem dewelopera?

Jak komentuje pismo Maciej Rowiński-Jabłokow, z ruchu Ręce precz od Dojlid?

Uwagi wcale skomplikowane nie są i dopiero przez ich przyjęcie plan stanie się czytelny – postulujemy bowiem likwidację wszelkich tzw. stref wydzielenia wewnętrznego i ujednolicenie zapisów, by nie dawało się „ukryć” bloków między wierszami. Jeżeli pan prezydent uważa, że nieskomplikowany plan na mikroskopijnym obszarze przekracza kompetencje jest zastępców i urzędników, to dlaczego bez sięgania po opinie ekspertów lekką ręką sporządził plan zakładający siedmiopiętrowe bloczyska? Eksperci są potrzebni dopiero, kiedy prezydent występuje przeciwko mieszkańcom w roli adwokata dewelopera, który posiłkuje się opiniami zewnętrznymi. Jednak w przeciwieństwie do procesu sądowego bynajmniej nie mamy do czynienia z niezależnymi biegłymi. Cały zabieg ma na celu przekonanie opinii publicznej, że tysiące mieszkańców są w błędzie, a Dojlidy to wspaniałe miejsce na blokowisko. Prezydent Truskolaski już w 2014 roku zastosował identyczny zabieg, a jak się skończyło, wszyscy wiemy: wstydem, niesmakiem, schowaniem do szuflady całej procedury planistycznej, pożarami i niekontrolowaną budową szpetnych bloków na Sklejkach i przy ul. Nowowarszawskiej.

A oto całe, skomplikowane pismo Truskolaskiego, na które mieszkańcy czekali dwa miesiące:

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jeden człowiek rozłupał i obrobił każdy z kamienia osobno. Tak powstał Kasztelik.

Niedaleko Siemiatycz znajduje się prywatna atrakcja turystyczna – Kasztelik – wybudowany przez jednego człowieka. Każdy z kamieni rozłupywał i obrabiał osobno. W efekcie powstała niesamowita budowla, która jest dziś odwiedzana przez mnóstwo turystów. Pan Jerzy Korowiecki – pomysłodawca i budowniczy zauważył w kamieniu nie tylko budulec, ale też wydobył z niego zaklęte piękno. Kamienny obiekt znajduje się w miejscowości Olendry. Wstęp jest bezpłatny, jednak warto wrzucić coś do puszki. Pan Jerzy to otwarty człowiek, który z chęcią opowie Wam historię powstania tego ciekawego obiektu.

W pobliżu wsi Olendry płynie rzeka Bug, dlatego też, gdy wybierzecie się już w jej okolice – warto tamtędy się przespacerować. Obecnie stan rzeki jest bardzo wysoki, toteż widoki mogą być naprawdę ekscytujące. Szczególnie, że w ostatnich dniach naprawdę dopisuje pogoda i zaczyna pachnieć wiosną.

Partnerzy portalu:

Willa w centrum zabytkiem od 2019 roku. Czym sobie zasłużyła?
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Willa w centrum zabytkiem od 2019 roku. Czym sobie zasłużyła?

Najczęściej zabytkowy budynek sobie wyobrażamy jako stary, wyraźnie wyróżniający się od reszty. Architektoniczna perełka, unikalne rozwiązania artystyczne. Według przepisów prawa polskiego zabytkiem jest nieruchomość (np. pojedynczy budynek, cmentarz, historyczny układ urbanistyczny lub krajobraz kulturowy) albo rzecz ruchoma (np. dzieło sztuki użytkowej, obraz, rzeźba, znalezisko archeologiczne – np. artefakt), ich części lub zespoły rzeczy, które są dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowią świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, a których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na swoją wartość artystyczną, naukową lub historyczną.

Czy willa stojąca przy ul. Skłodowskiej w Białymstoku zasługuje na ochronę konserwatorską? Decyzja o tym, by ją wpisać zapadła dopiero w 2019 roku. Budynek powstał w latach 30. XX wieku i kwalifikowany jest do architektury modernizmu. I w tym właśnie ukryty jest „haczyk”: czy modernistyczne budynki powinny być zabytkami? Gmach „ONZ” przy Skłodowskiej, Białostocki Teatr Lalek, budynek banku (Pekao) przy Rynku Kościuszki, Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki, a także cała rzesza bloków, domów i willi. Czy tego typu budownictwo zasługuje na ochronę konserwatorską?

Czy sam fakt, że coś powstało przed wojną, z automatu powinno nadawać status zabytków? W Białymstoku, od wielu lat można zauważyć, że przykłada się ogromną pracę by wpisać na listę zabytków mnóstwo nowych obiektów, a tymczasem już istniejące lub zasługujące na zabytkowość są zwyczajną ruiną. Czyżby liczyła się ilość, a nie jakość?

Wracając do willi z ul. Skłodowskiej. Nieruchomość należąca do Stefana i Stefanii Fricków to budynek wolnostojący, murowany, otynkowany, podpiwniczony, założony na planie wielokąta zbliżonego do rombu, przykryty płaskim dachem, z wydatnym okapem, o rozczłonkowanej bryle, złożonej z kubicznych form o różnej wysokości. Główny korpus jest dwukondygnacyjny, segment południowy – dwu i pół kondygnacyjny. Każda z brył została wyraźnie zaakcentowana. Przemyślana asymetria dodanych do siebie prostopadłościennych form wprowadza dynamikę, ale nie zakłóca harmonii kompozycji. Należy tu wyróżnić: okna w układzie pasowym (zespolone), okna narożne podkreślające ostre załamania bryły, okno tzw. „termometr” w klatce schodowej. – czytamy na stronie Podlaskiego Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Budynek cechuje prostota i podporządkowanie jednolitemu wyrazowi kompozycji architektonicznej. Dotyczy to również wnętrza. W willi zachowały się niektóre oryginalne elementy wyposażenia, szczególnie w obrębie ażurowej klatki schodowej. – czytamy w dalszej części.

Czy ten budynek zasługuje na to by być zabytkiem?

Partnerzy portalu:

27 latek chciał zabić za butelkę piwa? Grozi mu nawet 15 lat.
fot. Podlaska Policja

27 latek chciał zabić za butelkę piwa? Grozi mu nawet 15 lat.

Policjanci otrzymali zgłoszenie o wymuszeniu rozbójniczym, do którego doszło w jednym ze sklepów w Wysokiem Mazowieckiem. Z relacji osoby zgłaszającej wynikało, że mężczyzna wtargnął do sklepu i grożąc ekspedientce pozbawieniem życia zmusił ją do wydania butelki piwa.

Kobieta w obawie o swoje życie i zdrowie w rezultacie przystała na żądanie bandyty. Sprawca zabrał alkohol i uciekł. Pracujący nad sprawą policjanci ustalili tożsamość podejrzanego. Pomogło im w tym nagranie z monitoringu. Już dwie godziny później funkcjonariusze zauważyli 27-latka na ulicy w centrum miasta. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Mundurowi w kieszeni kurtki mieszkańca powiatu znaleźli zawiniątko z białym proszkiem.

Wstępne badanie narkotesterem wykazało, że była to amfetamina. Prokurator przedstawił mu zarzut wymuszenia rozbójniczego w warunkach recydywy. To przestępstwo zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności, ale w warunkach recydywy może być ona zwiększona o połowę. Mężczyzna usłyszał również zarzut posiadania narkotyków, za który grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Partnerzy portalu:

Pościg przez Sokółkę. 37-latek ucieczkę zakończył na słupie energetycznym
fot. Podlaska Policja

Pościg przez Sokółkę. 37-latek ucieczkę zakończył na słupie energetycznym

Sokólscy policjanci dostali informację, że w stronę miasta jedzie renault, którego kierowca ma problem z utrzymaniem prostego toru jazdy. Kiedy mundurowi podejrzanego, to rozpoczęli próbę zatrzymania auta. Tymczasem kierowca zlekceważył polecenia funkcjonariuszy i zaczął uciekać. Policjanci ruszyli za nim w pościg.

Podczas ucieczki z renault w stronę radiowozu zaczęły lecieć różne przedmioty między innymi puszki z piwem, butelki i saszetka. Po przejechaniu kilku kilometrów ulicami miasta auto uderzyło w słup energetyczny. Policjanci ustalili, że 37-letni kierowca ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów obowiązujący do kwietnia 2023 roku. Dodatkowo wstępne badanie narkotesterem wykazało, że mężczyzna prowadził samochód pod wpływem amfetaminy.

Po ustaleniu tożsamości okazało się, że to mieszkaniec Czarnej Białostockiej. Do tego autem przewoził dwie pasażerki. Na szczęście po kolizji nikomu nic się nie stało. Jak ustalili policjanci w wyrzuconej z auta saszetce były narkotyki. Wstępne badanie narkotesterami wykazało, że to marihuana i amfetamina. 37-latek trafił do policyjnego aresztu. Następnego dnia mężczyzna usłyszał zarzuty niestosowania się do sądowego zakazu, niezatrzymania się do kontroli oraz posiadania narkotyków w warunkach recydywy. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. 37-latek odpowie również za spowodowanie kolizji.

Partnerzy portalu:

27 osób próbowało dostać się nielegalnie do Polski
fot. Straż Graniczna

27 osób próbowało dostać się nielegalnie do Polski

Zima trwa w najlepsze, a mimo to nie przeszkadza nielegalnym migrantom by forsować nielegalnie granicę. Od poprzedniej zimy zmieniło się to, że ludzie pod zaporę trafiają przygotowani na niskie temperatury. Mimo to wiele osób trafia do polskich szpitali z powodu różnych urazów. Przechodzenie przez 5,5 metrowy, stalowy płot jest bardzo niebezpieczne. Łatwo o kontuzje. Ponadto zdarza się, że nielegalni migranci zostają odnalezienie gdzieś w środku Puszczy kompletnie wyczerpani.

6 lutego kolejnych, nielegalnych migrantów było aż 27. Z Jemenu 13 osób, z Syrii również 13 osób. Jedna natomiast wycofała się na Białoruś zanim ustalono kim jest. Wszyscy cudzoziemcy mieli rosyjskie wizy. Wszystkie osoby udało się złapać dzięki szybkiemu wychwyceniu przez elektronikę zainstalowaną przy metalowej zaporze.

Partnerzy portalu:

Dworzec w Czyżewie będzie wyremontowany

Dworzec w Czyżewie będzie wyremontowany

Zabytkowy dworzec w podlaskim Czyżewie jest przebudowywany. W ramach prac powstanie nowa poczekalnia, pomieszczenia będą dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Nie zabraknie nowych ławek, biletomatu, klimatyzacji czy elektronicznych tablic odjazdu i przyjazdu. Obecnie w budynku działa Muzeum Ziemi Czyżewskiej. Po remoncie nie zmieni się to. Przebudowa dworca w Czyżewie kosztować będzie prawie 4,5 mln zł.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To jedna z wielu maleńkich wiosek, gdzie można długo spacerować i rozmyślać

Hryniewicze Duże to jedna z maleńkich wioseczek województwa podlaskiego, o której nie trzeba zbyt wiele pisać w kontekście historycznym, ale na pewno warto o niej wspomnieć z powodu jej położenia i ułożenia. Widać to doskonale z góry – wielkie puste przestrzenie i rzeka Biała (inna niż ta z Białegostoku). Do tego maleńka, drewniana, niebieska cerkiew przy maleńkim cmentarzu.

Jeżeli wybierzecie się w okolice Bielska Podlaskiego to takich miejsc jak Hryniewicze Duże jest tam pełno! Trójkąt Bielsk – Dubicze Cerkiewne – Narew to w zasadzie jedna pustynia wypełniona maleńkimi wioseczkami. To tam ludzie mówią nieco inaczej niż w reszcie kraju, to tam można spotkać się z Szeptuchą, to tam można poznać dawne tradycje. To także tam miesza sfera sacrum i profanum.

Niezależnie czy jest zima czy lato, wybierając się tam możecie liczyć na jedno. Spotkacie mało ludzi i spędzicie czas w ciszy oraz spokoju. To idealne miejsce do długich spacerów, podczas których będziecie mieli czas na niczym nieskrępowane przemyślenia.

Partnerzy portalu:

Łomżyński Park Krajobrazowego Doliny Narwi jest pełen nietoperzy. Teraz były liczone.

Łomżyński Park Krajobrazowego Doliny Narwi jest pełen nietoperzy. Teraz były liczone.

Latają i śpią do góry nogami, a są ssakami jak ludzie. To nietoperze. Urocze małe zwierzątka z ryjkami, które mogą niepokoić. Latem, gdy latają dosyć nisko mogą nawet wplątać się we włosy. Dawniej bez problemu można było je zobaczyć każdego lata, na większości podwórek. Teraz w miastach już aż tak dużo ich nie ma. Jednym z miejsc, gdzie można je napotkać jest za to Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Zima to doskonała okazja, by je policzyć. Tak też się stało w ostatnim czasie. Zrobili to Członkowie Towarzystwa Przyrodniczego Bocian.

Te wyjątkowe zwierzęta zimują w starych piwnicach, fortach i innych ciemnym, nieuczęszczanych przez człowieka miejscach. Wiszą też w starych kominach. Generalnie wybierają takie miejsca, gdzie mogą smacznie spać bez obaw, że jakiś drapieżnik je dosięgnie.

Partnerzy portalu:

Zabytkowa cerkiew w Supraślu stała się Pomnikiem Historii!

Zabytkowa cerkiew w Supraślu stała się Pomnikiem Historii!

Andrzej Duda – Prezydent RP podpisał rozporządzenie w sprawie uznania za pomnik historii „Supraśl – klasztor męski Zwiastowania Najświętszej Marii Panny”. To piąty tego typu obiekt w województwie podlaskim. Pozostałe to Kanał Augustowski, Bohoniki i Kruszyniany i ich meczety i mizary, zespół kościoła pw. Chrystusa Króla (świątynia na os. Białostoczek) i kościół św. Rocha, a także Tykocin i historyczny zespół miasta.

Pomniki historii ustanawiane są od 1994 r. Do elitarnego grona pomników historii mogą dołączać obiekty architektoniczne, krajobrazy kulturowe, układy urbanistyczne lub ruralistyczne, zabytki techniki, obiekty budownictwa obronnego, parki i ogrody, cmentarze, miejsca pamięci najważniejszych wydarzeń lub postaci historycznych oraz stanowiska archeologiczne. Od roku 1994 r. Prezydenci RP wpisali na listę Pomników Historii 123 obiekty. Prezydent Andrzej Duda nadał ten tytuł 63 obiektom.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Starorzecza Narwi w Tykocinie zanikają

Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku płynęła tędy rzeka. Po pracach melioracyjnych ta odcięta część Narwi stała się starorzeczem. Z roku na rok jego powierzchnia się zmniejsza a proces z każdym rokiem przyspiesza. Nagranie z drona pokazuje dobitnie głupotę urzędników, którzy zabrali się za regulowanie rzeki. Miejmy nadzieję, że kiedyś pojawi się taka ekipa, która ogłosi przywracanie starorzeczy tam, gdzie będzie to jeszcze możliwe.

Rzeka musi meandrować. Kiedy płynie prosto, gdy koryto jest jak rynna, to wszystko błyskawicznie spływa do morza. I takim to sposobem pozbywamy się wody pitnej. A ta jest bardzo potrzebna, bo gdy spłynie już do słonego morza, to wróci do nas dopiero w postaci deszczu. A te padają coraz rzadziej i intensywniej powodując lokalne podtopienia. Obecna polityka wodna nie wydaje się zbyt mądra.

Partnerzy portalu:

Kabel był warto 50 tysięcy złotych! Ktoś go ukradł, a policja odzyskała.
fot. Podlaska Policja

Kabel był warto 50 tysięcy złotych! Ktoś go ukradł, a policja odzyskała.

Kabel miedziano-ołowiowy został skradziony na terenie budowy w gminie Szepietowo. Jego wartość to aż 50 tys. złotych! Sprawa została zgłoszona na policję. Funkcjonariusze w rozmowie ze zgłaszającym ustalili, że łupem sprawców padło ponad 1300 metrów tegoż kabla. Pracujący nad sprawą kryminalni już kilka godzin później ustalili samochód, którym przewożony był łup. Pomogły im w tym nagrania z monitoringu.

Policjanci jeszcze tego samego dnia zatrzymali 48-latka, który był pracownikiem budowy. Mieszkaniec powiatu białostockiego usłyszał zarzut kradzieży, za który grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Jak ustalili policjanci mężczyzna nie działał sam. W sprzedaży kabla pomógł mu 33-letni wspólnik. On również został zatrzymany i usłyszał zarzut paserstwa. Za to przestępstwo grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. W jednym z białostockich skupów złomu funkcjonariusze odnaleźli pocięty już na kawałki kabel.

Partnerzy portalu:

Mrozy nie odstraszają nielegalnych migrantów. 29 osób chciało się przedrzeć przez granicę.

Mrozy nie odstraszają nielegalnych migrantów. 29 osób chciało się przedrzeć przez granicę.

Straż Graniczna nie ma spokoju z nielegalnymi migrantami. 5 lutego do Polski próbowało nielegalnie przedostać się aż 29 osób. Mimo niskich temperatur, migranci nie poddają się i cały czas próbują. 4 osoby podchodziły pod barierę. Trzech przewodników, obywateli Afganistanu zatrzymano. Nie brakowało też osób, które próbowały sił przez lodowatą rzekę Świsłocz. To trzech obywateli Ubezkistanu i Tadżykistanu.

Warto tutaj dodać pewną informację. Obywatele Azji i Afryki na różnych forach, grupach i komunikatorach dyskutują o różnych możliwościach dostania się do Niemiec. Do tego kraju prowadzą różne szlaki – jednak każdy z nich jest mniej lub bardziej niebezpieczny. Pamiętamy na pewno obrazy z telewizji, gdy ogromne rzesze ludzi próbowało dostać się do Włoch czy Grecji płynąc po morzu pontonem, co kończyło się wiele razy tragicznie. W takiej sytuacji przylot do Moskwy i Białorusi, a dalej podwózka przez służby białoruskie pod płot wydają się dla nich sensowną alternatywa. Nie wiedzą jednak, że to śmiertelna pułapka.

Przybycie na Białoruś jest biletem w jedną stronę. Nielegalny migrant – nie wiadomo jakby był zdesperowany, nie może już wsiąść w samolot do swego kraju, gdy wiele razy mu się nie uda. Każda próba powrotu do Mińska skończy się pobiciem, a nawet poszczuciem przez psy. Dlatego migranci nie mają wyboru, muszą forsować polską granicę aż do skutku. W tym przypadku bardzo często aż do śmierci. Stąd w ostatnim czasie tak wiele zwłok w okolicach płotu.

Należy sobie jednak zadać pytanie. Czy wobec tego, należy ulegać białoruskim władzom, które ludzi traktują jako żywe pociski uderzające w Polskę? Gdybyśmy wpuszczali tych zdesperowanych ludzi, to Niemcy natychmiast zamknęłyby swoją granicę, bo Polska będąc w strefie Schengen musi pilnować granicy nie tylko swojego kraju, ale całej Unii Europejskiej. Co wtedy zrobilibyśmy z tą rzeszą ludzi? Dalibyśmy im koczować pod granicą Niemiecką? Ponadto informacja, że Polska wpuszcza rozeszłaby się z prędkością światła po całej Azji i Afryce. Dopiero wtedy byłby szturm. Dlatego też, mimo że to wszystko nie wygląda zbyt przyjemnie, migrantom można tylko mocno współczuć.

Partnerzy portalu:

Supraśl w zimowej odsłonie. Mało śniegu, dużo ludzi.

Supraśl w zimowej odsłonie. Mało śniegu, dużo ludzi.

Supraśl jak i cała Puszcza Knyszyńska zachwycają przez cały rok. Także zimą. Wtedy, gdy spadnie śnieg jest najpiękniej. Niestety w ostatnich latach białego puchu u nas coraz mniej, toteż nie ma co się dziwić ludziom, że gdy tylko trochę popadało, to postanowili pospacerować bulwarami Supraśla i w jego okolicach.

Jeżeli również macie ochotę przyjechać do tego uzdrowiskowego miasteczka, to oprócz bulwarów – warto wybrać się w kilka okolicznych miejsc. W samym Supraślu możecie zrobić dodatkowe kółko przez Puszczę Knyszyńską. Start na drewnianym mostku przy bulwarach. Droga doprowadzi Was do kolejnego mostku. Gdy go przekroczycie, trzeba iść leśną, szeroką drogą w lewo. Następnie przy drodze głównej idziemy do mostu drogowego i znów jesteśmy w centrum. Jeżeli zamiast w lewo, skręcicie w prawo to po pewnym czasie dojdziecie do skrzyżowania leśnych dróg. Możecie na przykład zawitać do Surażkowa, gdzie z dużym prawdopodobieństwem napotkacie piękne, białe konie. Po drodze mijać jeszcze będziecie Góry Krzemienne. Niezwykłe wzniesienia w środku Puszczy! Jest, gdzie się wdrapać.

Inną drogą z Supraśla możecie dojść do Cieliczanki, cały czas ciągiem pieszo-rowerowym. Jeżeli zapragniecie iść jeszcze dalej to zawitacie do Kołodna, gdzie znajduje się Góra Św. Anny z wieżą widokową. To jedno z najwyższych wzniesień w tej okolicy. Położone jest ponad 200 metrów nad poziomem morza. Kolejna wieś to osławiony już Królowy Most. Chociaż kultowy film U Pana Boga za piecem (i jego kolejne części) w rzeczywistości był nagrywany gdzie indziej, to pojedyncze sceny także i w tej wiosce zrealizowano. Na pewno na uwagę zasługuje piękna cerkiew. Jest także Trakt Napoleoński, którym możemy iść cały czas prosto aż do dużego skrzyżowania w nieco przerzedzonej części Puszczy. Potem z łatwością, prostą drogą wrócimy do Supraśla. Ta trasa to dobry trening dla pieszych, rowerzystów, narciarzy i jeźdźców konnych. Długość trasy wynosi 30 km.

Jest jeszcze wspaniałe miejsce do odpoczynku nad rzeką, gdzie można rozpalić ognisko i morsować. Równie chętnie odwiedzane przez turystów. To Pólko. Jest tam wiata, zakole rzeki. Ognisko można tam palić legalnie w specjalnie do tego przygotowanym miejscu. Jest także Wiata pod Dębami, gdzie można to robić. Przypomnijmy też, że w ostatnim czasie można legalnie nocować w lasach Puszczy Knyszyńskiej. Aczkolwiek to już trzeba być wprawionym bushcrafterem. Dodajmy jednak, że w Polsce to bardzo rozwojowa dziedzina hobbystyczna.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Film dokumentalny o starym Supraślu. Zobaczcie obrazy z dawnych lat.

W 1501 na uroczysku Suchy Hrud powstał, przeniesiony z Gródka, prawosławny monaster, którego założycielem i głównym fundatorem był wojewoda nowogródzki Aleksander Chodkiewicz. To początki miasta Supraśl położonego nad rzeką Supraśl. W 1834 roku, po wprowadzeniu przez carskiego zaborcę ceł na towary sprowadzane z Królestwa Polskiego do Rosji, w Supraślu (będącego miastem zagrabionym przez Rosję) powstały pierwsze manufaktury sukiennicze, następnie warsztaty tkackie, produkujące głównie na rynek rosyjski.

W połowie września 1939 r. miasto zostało zajęte przez wojska niemieckie, a następnie, po tygodniu, przez Armię Czerwoną. Sowieci skonfiskowali budynki klasztorne, urządzając w nich koszary. W tym czasie zniszczyli wyposażenie świątyni, a po wybuchu wojny w czerwcu 1941 r. spalili też Pałac Opatów. W listopadzie 1942 suprascy Żydzi zostali wywiezieni do obozu przejściowego w Białymstoku, skąd trafili do obozu zagłady w Treblince. Synagogę Niemcy zdewastowali wybuchami granatów, a następnie rozebrali, a z uzyskanego budulca obmurowali budynek żandarmerii. 23 lipca 1944 r. wojska niemieckie wysadziły w powietrze budynek cerkwi oraz spaliły niemal wszystkie fabryki włókiennicze. 24 lipca 1944 r. Supraśl został zajęty przez Armię Czerwoną.

Obecnie Supraśl ma charakter turystyczny. W latach 90. XX w. budynki klasztorne zostały przekazane Kościołowi Prawosławnemu. Na terenie monasteru, od 2004 r., mieści się siedziba Akademii Supraskiej. Jest tam także popularne Muzeum Ikon.

Produkcję powyższego filmu zrealizowało Stowarzyszenie Kulturalne Collegium Suprasliense w ramach projektu „Old Supraśl. Obrazy z dawnych lat”.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co za powrót do przeszłości! Tak wyglądała Łomża w 1991 roku!

Film zaczyna się w dość intrygujący sposób. Oto widzimy ujęcie, gdzie stoi kilka policyjnych polonezów nieco blokując pas drogi. Światła na ich dachach błyskają. Co się tam wydarzyło? Kolejne ujęcie pokazuje sznur zaparkowanych radiowozów po drugiej stronie. UAZ-y, nysy i polonezy. Dziś zobaczyć któryś z takich pojazdów można raczej w muzeum lub na zapomnianej podlaskiej wsi, gdzie emerytowany rolnik dba o swój pojazd przez całe życie i postanowił, że go nie zmieni.

Na filmie przygrywa Roxette z kawałkiem It must have been love. To dosyć świeża piosenka bo z 1987 roku. Datownik kamery pokazuje 3 czerwca 1991 roku. I wszystko jasne. To dzień przez tym, gdy Łomżę odwiedził papież Jan Paweł II. Wszystkie służby w gotowości. Na ulicach ruch samochodowy przebiega spokojnie, ludzie spacerują też jak gdyby nigdy nic. Tyle, że ulice od chodników są oddzielone taśmami. Wszyscy czekają.

Papież Jan Paweł II z apostolską wizytą gościł w Łomży aż dwa dni. Był tam 4 i 5 czerwca 1991 roku. Ociec Święty przybył z hasłem „Bogu dziękujcie, ducha nie gaście”. Ojciec Święty w Łomży z wiernymi spotkał się dwa razy. Po raz pierwszy na placu przy budowanym wówczas Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Podczas pobytu w mieście Ojciec Święty koronował obraz Matki Bożej z łomżyńskiej katedry.

Łomża w 1991 roku wyglądała tak, jakby PRL tam nadal trwał. Trudno się dziwić, bo od upadku komuny minęły zaledwie 2 lata. Z perspektywy filmu najbardziej dostrzegalną zmianą było to, że wszędzie było pełno policji, a nie milicji. Zmiana ta dokonała się dopiero roku po transformacji czyli 6 kwietnia 1990 r. Na koniec filmu można zobaczyć tłumy oczekujących przy kościele. To była wspaniała podróż przez przeszłość!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Powstał niesamowity film dokumentalny o rzece Narew. Obejrzyjcie koniecznie!

Dawniej nazywana Nurem, teraz jest Narwią. Wspaniała rzeka płynąca przez województwo podlaskie zaczyna się na białoruskich bagnach w Puszczy Białowieskiej, a kończy wpadając do Wisły w podwarszawskim Modlinie. Przepełniona jest mnóstwem zwierząt, ptaków i innych stworzeń. Wszystko to okraszone ciepłym głosem Doroty Sokołowskiej z Polskiego Radia Białystok.

Na filmie zobaczymy przede wszystkim przepiękne widoki. Zostaniemy przeprowadzeni od źródeł do ujścia rzeki, kawałek po kawałku, by zobaczyć jakie atrakcje nas czekają, kto zamieszkuje i żyje nad Narwią. Mowa tu o wielu gatunkach ptaków i dzikich zwierzętach. Korzystają też zwierzęta gospodarskie – konie i krowy. Oprócz tego dowiemy się co nieco o torfowiskach i ogólnie o całym systemie bagiennym. W dalszej części opowieści możemy zobaczyć rozlewiska Narwi. Jest to labirynt krętych, naturalnych kanałów wodnych. To, dlatego rzeka jest nazywana polską Amazonką.

Ogólne przesłanie filmu, choć niewypowiedziane wprost jest bardzo smutne. Narew ginie. To konsekwencja złych decyzji ludzi, którzy zadecydowali kiedyś o budowie zalewu Siemianówka, a także o tym by rzekę regulować. Teraz poziomy wody są bardzo niskie i nikt nie robi nic, by to zmienić. Dlatego kolejne pokolenia być może nie będą już mogły podziwiać Narwi na żywo. Chyba, że stanie się jakiś cud i ktoś w końcu zacznie ratować polskie rzeki przed całkowitym wyschnięciem.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co za wyprawa! Piknik podczas rejzy łodzią po Supraśli i Narwi. W styczniu!

To dosyć wyjątkowa sytuacja. Zwykle o tej porze roku, w styczniu Podlasie było skute lodem. Tymczasem Panowie mieli okazję w połowie pierwszego miesiąca 2023 roku wyruszyć na rejzę. Dawniej oznaczała ona zbrojną wyprawę o charakterze łupieżczym, której celem nie był trwały podbój danego terytorium. Dziś w tykocińskich stronach słowo to oznacza 3-dniowe wyjście z domu. Na powyższym filmie widzimy fantastyczną wyprawę przy pełnym stole regionalnych specjałów. Wszystko to okraszone przepięknymi i niecodziennymi jak na styczeń widokami.

Trasa, którą poruszają się panowie wiedzie rzeką Supraśl za Dobrzyniewiem Fabrycznym. Następnie w Złotorii niedaleko Tykocina panowie skręcają w Narew, z którą ta pierwsza rzeka się łączy. A międzyczasie możemy zobaczyć piękne zakola obu rzek, regionalne specjały, ale przede wszystkim można zobaczyć jak u nas na Podlasiu można fantastycznie się bawić. Można na przykład piknikować w styczniu na łodzi.

Patrząc na to jak zmienił się klimat w ostatnich latach, widać czarno na białym, że chyba śnieżne i długie zimy to w naszym regionie to przeszłość. Mimo, że mało kto lubi zimno i surowy klimat, to trzeba wiedzieć, że stałe ocieplenie się Podlasia zmieni też jego naturę. Wody w rzekach już ubywa, a to początek do zanikania lasów. Na przestrzeni lat region upodobni się wyglądem do Bieszczad. Tyle, że nie będzie u nas gór. Będzie odsłonięty, płaski step.

Partnerzy portalu:

Nielegalni migranci wciąż próbują. 76 osób forsowało granicę. Zatrzymano też 3 kurierów.

Nielegalni migranci wciąż próbują. 76 osób forsowało granicę. Zatrzymano też 3 kurierów.

Cały czas dochodzi do prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Ograniczenia w postaci wysokiego płotu oraz elektroniki nie zniechęcają.Wczoraj (29 stycznia) do Polski próbowało dostać się aż 76 osób! Patrole zatrzymały wszystkich cudzoziemców. Między innymi 6 obywateli Somalii i obywateli Jemenu. Oni próbowali akurat przejść granicę przez rzekę Wołkuszankę, gdzie płotu nie ma (rejon Straży Granicznej Płaska – w Puszczy Augustowskiej).

Zatrzymano 3 cudzoziemców za pomocnictwo. W okolicach Krynek zatrzymano Gruzina i Ukraińca, którzy czekali na 6 obywateli Erytrei. W okolicach Lipska zatrzymano Ukraińca, który czekał na 13 obywateli Syrii i obywatela Egiptu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nareszcie! Wójt Sokołów w końcu odremontuje kładkę w Waniewie. Jest już ruiną.

Od dłuższego czasu, ogromna turystyczna atrakcja, kładka łącząca Śliwno i Waniewo, prowadząca przez rozlewiska Narwi była dostępna tylko na obszarze Narwiańskiego Parku Narodowego od strony Śliwna. Natomiast od Waniewa stan techniczny był coraz gorszy. Władze Parku Narodowego jako pierwsi zrobili w porę remont, natomiast wójt Sokołów Józef Zajkowski – cały czas zbywał dziennikarzy pytających o datę remontu. Tłumaczył, że kładka musi być wykonana z solidnego drewna, by było to na lata, ale nie precyzował kiedy zamierza remont przeprowadzić. Aż doszło do sytuacji, że część kładki od strony Waniewa została zamknięta. To dosłownie ruina, którą strach było się poruszać..

Na szczęście wszystko będzie wracać do normy. Remont został zlecony. Atrakcja ma być dostępna w pełnej okazałości z końcem kwietnia tego roku! Remont kładki w Waniewie pochłonie 800 000 zł.

Partnerzy portalu:

Poziom Bugu drastycznie wzrósł. Nastąpiły podtopienia nabrzeży w Mielniku.
fot. UM Mielnik

Poziom Bugu drastycznie wzrósł. Nastąpiły podtopienia nabrzeży w Mielniku.

Stan ostrzegawczy na Bugu przekroczony został już o 20 cm. W Mielniku rzeka podniosła się na 470 cm. Jeszcze 50 cm i będziemy mówić o stanie alarmowym. Chociaż dla ludzi jest to pewne utrudnienie, to wysoki stan rzeki jest stanem pozytywnym dla środowiska.

Im niższy stan rzeki, tym większe prawdopodobieństwo suszy. Wysoki stan rzeki spowoduje, że woda rozleje się nie tylko po okolicy, ale solidnie nawodni okoliczną florę, w tym lasy. Rzeka to nie tylko ciek wodny, który widzimy, to także ogromna sieć podziemnych połączeń, które dostarczają życiodajną ciecz na całą okolicę. Im niższy stan rzeki, tym bardziej natura potrzebuje deszczu. A tego czasem potrafi brakować przez wiele dni.

Mieszkańcy w obecnej sytuacji powinni zachować ostrożność. Natomiast władze pozamykały nadrzeczne trakty.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

31. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbył się także w Podlaskiem

Żyj zdrowo w zdrowym świecie – to hasło, pod którym odbył się 31. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy także w województwie podlaskim. Wolontariusze zbierali pieniądze na sprzęt medyczny pomagający wykrywać bakterię, która doprowadza do sepsy. W samym Białymstoku kwestowało ponad 300 osób. Na Rynku Kościuszki odbył się koncert. Gwiazdą wieczoru był zespół Kombi (warto tu dodać, że to ten zespół ze Sławomirem Łosowskim, bo jest jeszcze zespół Kombii z Grzegorzem Skawińskim). Różne wydarzenia odbyły się także w Łomży i Suwałkach, a także Piątnicy, Augustowie, Gródku, Bielsku Podlaskim i Hajnówce.

Trudno nie zauważyć pomocy ze strony Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przez poprzednie 30 lat liczba dostarczonego sprzętu do szpitali jest imponująca. Szczególnie warto zwrócić uwagę na fakt, że NFZ jest ubezpieczycielem, który wypłaca szpitalom nasze składki. Natomiast od lat problemem są nierealne i zaniżone stawki tych wypłat za konkretne procedury medyczne. W efekcie szpitale są potwornie zadłużone, brakuje w nich lekarzy i pielęgniarek – którzy wolą zarabiać godnie za granicą niż marnie w Polsce. W tej sytuacji, przy gigantycznych długach i ciągłym brakiem środków na lepsze wynagrodzenia, pacjenci szpitali mogliby jedynie pomarzyć o nowoczesnym sprzęcie. I tak, mimo ciągłego opluwania Jurka Owsiaka przez niektóre środowiska, na działalność WOŚP należy patrzeć.

Partnerzy portalu:

Niepozorny budynek na Antoniuku został zabytkiem

Niepozorny budynek na Antoniuku został zabytkiem

Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków włączyła do wojewódzkiej ewidencji zabytków kartę ewidencyjną budynku mieszkalnego znajdującego się przy ul. Antoniuk Fabryczny 3 w Białymstoku. Ten niepozorny budynek stoi bezpośrednio przy ulicy, za ogrodzeniem i zaroślami. Jego historia bezpośrednio związana jest z Augustem Commichauem, który w 1843 r. przybył do Białegostoku i założył w nim przedsiębiorstwo „August Commichau” zajmujące się produkcją m.in. sukna i kołder. W skład przedsiębiorstwa wchodziły: tkalnia, kantor, przędzalnia, suszarnia, apretura i ambulatorium, stanowiąc jedną z największych fabryk włókienniczych w mieście.

Rodzina Commichau zamieszkiwała dzisiejszy zabytek do lat 20. XX wieku. Niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wyjechali. Pierwszy właściciel Herman Commichau zmarł w 1891 r. przeżywszy 74 lata. Swój testament spisał 19 sierpnia 1888 r. Na jego mocy właścicielem wszystkich posiadanych ruchomości i nieruchomości po śmierci został Hermana. Był jednak warunek dla potomka. Ten miał wypłacić matce i czterem siostrom 60 proc. wartości odziedziczonego majątku. Każda dostała po 12 proc. Żeby nie było tak słodko – były też długi.

W 1925 r. fabryka wraz z innymi budynkami przeszła na własność Skarbu Państwa. Obiekty fabryczne zaadaptowano na potrzeby Szkoły Rzemieślniczo-Handlowej. Wartości artystyczne budynku wyrażają się w proporcjonalnej bryle budynku oraz opracowaniu elewacji z zastosowaniem szerokiego, profilowanego gzymsu kordonowego i koronującego. Obiekt zachował się w stanie niemal niezmienionym, co świadczy o jego autentyczności.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy jedliście kiedyś kartoflaniki? Wykonanie dania prosto z podbielskiego Rajska.

Mimo, że powyżej prezentujemy kulinaria, to cała otoczka lekka i wesoła nie będzie. Rajsk to wieś niedaleko Bielska Podlaskiego. W okresie II wojny światowej wydarzyła się tam duża tragedia. Miejscowość została spacyfikowana przez Niemców, spalono cerkiew, nawet wyrwano bruk z drogi. Inaczej mówiąc Rajsk przestał istnieć. W okrutny sposób zamordowano 149 mieszkańców wsi – w tym 16-letnich chłopców i dziewczynki. W w powyższym filmie Pani Eugenia Szumska opowie o tej tragedii. Zobaczymy także izbę pamięci poświęconą poległym, która jest hołdem oddawanym przez ocalałych dla pomordowanych oraz przestrogą, by podobna historia nigdy już nie miała miejsca.

Jeżeli chodzi o część kulinarną, to w odcinku Białoruskich Smaków Podlasia zaprezentowany będzie przepis na kartoflaniki. To paszteciki grzybowe, idealne na okres postu. Przy okazji będzie można zapoznać się z działalnością zespołu Zgodne Maki. Na filmie mamy szansę usłyszeć utwory przez nich wykonywane, w tym jeden przejmujący, opowiadający o smutnej historii Rajska.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Morsowanie w Podlaskiem jest coraz bardziej popularne. Jak zacząć?

Kąpiel zimą w rzece, na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo nieprzyjemna. Wszak plażowanie kojarzy się z latem. Tymczasem ktoś, kiedyś pomyślał, że skoro morsy mogą, to dlaczego nie ludzie. I tak to się zaczęło. Fenomen tego zjawiska postanowili zbadać w „Zasilanych” prowadzący Magda i Petros. Rozmawiali z Panią Barbarą, miłośniczką morsowania. Opowiedziała ona o początkach swojej przygody, endorfinach jakie tym kąpielom towarzyszą. Za sukcesem udanej całej tej zabawy stoi odpowiednie przygotowanie, pozytywne nastawienie oraz doborowe towarzystwo.

Morsowanie daje wiele zalet dla organizmu człowieka. Gdy już przełamiemy pierwszy szok i nabierzemy doświadczenia w takich kąpielach, i spodoba nam się regularne ich zażywanie, to na pewno poprawi się nasza odporność, nastrój, krążenie i sprężystość skóry. Mówiąc inaczej – odmłodzimy się! Póki zima trwa w najlepsze – macie okazję jeszcze się skusić. Morsy spotykają się regularnie nad rzeką Supraśl oraz na Dojlidach.

Partnerzy portalu:

Bobry opanowały rzekę Białą. Drzewo przy Branickiego wkrótce runie.

Bobry opanowały rzekę Białą. Drzewo przy Branickiego wkrótce runie.

Populacja bobrów w Podlaskiem ma się na tyle dobrze, że ich populacja zwiększyła się w ostatnich latach aż pięciokrotnie. Z perspektywy mieszkańca miasta być może nie jest to na pierwszy rzut oka ważna i dobra informacja, ale tak naprawdę jest wręcz przeciwnie. Jest to informacja fantastyczna, bo im więcej bobrów, tym bardziej bezpieczni jesteśmy.

Chyba każdy wie co robią bobry. Tak, nadgryzają drzewa doprowadzając je do ścięcia. Mało kto jednak zastanawia się po co to robią. Wbrew pozorom one tych drzew nie jedzą! Kora, korzenie, liście i kiełki owszem. Same drzewa ścinają po to, by tworzyć sobie optymalne warunki do życia. W budowanych przez siebie Żeremiach rozmnażają się. Bo te są na tyle mocną twierdzą, że tylko człowiek mechanicznymi urządzeniami jest w stanie je zniszczyć. A że bobry są pod ochroną, to populacja rozrasta się.

Co ma człowiek z działalności bobrów? Wodę. Powiedzmy sobie wprost – urzędnicy zniszczyli polskie rzeki. To, że teraz są woda w nich ledwo szoruje po dnie jest wyłącznie ich winą. W Polsce zdecydowana większość rzek została uregulowana. Budowane są wały, zapory czy stopnie wodne, koryta rzek niejednokrotnie były prostowane i betonowane. Przez lata panowało przekonanie, że to najlepsze zabezpieczenie przed powodzią. Praktyka pokazała, że jest ono błędne. Powodzie i podtopienia są mimo niskich stanów rzek. Mimo, że ta wiedza jest już powszechna, to nadal reguluje się w Polsce rzeki. Mało tego, w miastach oddaje się deweloperom wolną rękę. Okolice cieków są gęsto zabudowywane blokowiskami – czyli zabetonowywane. Co jeszcze bardziej eskaluje powodzie.
W Białymstoku nie jest inaczej. W 1920 roku miała miejsce ogromna powódź. Wtedy zapadła decyzja, żeby uregulować rzekę. Teraz Biała przez całą długość centrum biegnie prosto jak rura. Chociaż w ostatnich latach pojawiły się tam dodatkowe zapory, poziom wody nadal szoruje po dnie.

Wracając do bobrów. Istnienie lasów – czyli dla człowieka filtrów oczyszczających powietrze po jego działalności – jest możliwe dzięki terenom bagiennym. To miejsce, z którego czerpią drzewa, gdy długotrwale nie pada deszcz. Woda na tych terenach pojawia się dlatego, że bobry budując wszelakie tamy zatrzymują wodę z leśnych rzek. A że bobrów jest coraz więcej, to ich teren działania się rozszerza. I tak dotarły do Białegostoku.

Oczywiście urzędnicy dzielnie nie pozwolą im tu dłużej zabawić. Jednak, póki co działalnością nad rzeką zajmuje się taka instytucja jak Wody Polskie. To urzędnicy tejże muszą wydać decyzję, ażeby drzewo z ul. Branickiego ściąć przed bobrami. Kto będzie pierwszy? Co po ukończonej pracy zrobią bobry? Zapewne zajmą się kolejnymi drzewami. A to dlatego, że w Białej rzece wody jest za mało. Bobry poprzestaną jak podniosą jej stan. Urzędnicy jednak na to nie pozwolą, bo wtedy deweloperzy byliby bardzo źli, że ich Klientom zalewa się piwnice i mieszkania. I taki to problem, że ciągle ktoś będzie poszkodowany.

Partnerzy portalu:

Nowy teren rekreacyjny powstanie na północy Suwałk. O wyglądzie zadecydują mieszkańcy.
Wariant 1 - graf. UM Suwałki

Nowy teren rekreacyjny powstanie na północy Suwałk. O wyglądzie zadecydują mieszkańcy.

Nowy teren rekreacyjny powstanie na północy Suwałk. U zbiegu ulic Świerkowej i Nowomiejskiej na blisko 2ha działce znajdzie się nowy park. O tym jak będzie wyglądał zdecydują mieszkańcy Suwałk. Prezydent Suwałk ogłasza w tej sprawie konsultacje społeczne, które potrwają od 6 lutego do 12 marca.

Architekci krajobrazu z Zarządu Dróg i Zieleni wspólnie z miejskimi urzędnikami opracowali aż 4 warianty tego jak mógłby wyglądać nowy park na północy Suwałk. Z koncepcjami można zapoznać się już dziś, a od 6 do 19 lutego będzie można składać do nich dodatkowe uwagi lub sugestie. Dzięki temu sprawa ostatecznego wyglądu jest jeszcze otwarta. Dodatkowo 8 lutego o 15.30 w suwalskim Aquaparku zorganizowane zostanie otwarte spotkanie dla mieszkańców, gdzie zostaną zaprezentowane koncepcje i będzie można zgłaszać do nich swoje uwagi na żywo.

Po zakończeniu tego etapu i zebraniu uwag zostaną one rozpatrzone i ewentualnie uwzględnione w projektach, a następnie od 27 lutego do 12 marca przeprowadzone będzie głosowanie internetowe, które wskaże ostateczny wybór Suwalczan. Zwycięska koncepcja zostanie wykonana.

Partnerzy portalu:

61 osób chciało nielegalnie dostać się do Polski. Migranci nie przestają forsować granicy.

61 osób chciało nielegalnie dostać się do Polski. Migranci nie przestają forsować granicy.

Osiemnaście osób podchodziło pod stalową barierę, ale ostatecznie wycofało się z próby, gdy zobaczyli pograniczników. Zatrzymano też kuriera z Ukrainy, który chciał podwozić migrantów. Tylko w tym miesiącu doszło już do ponad 1000 prób! Presja na granicy jest ogromna.

Elektroniczna bariera w połączeniu ze stalowym, 5,5 metrowym płotem jak na razie spełnia egzamin, bo Straż Graniczna w czasie rzeczywistym wie o każdej, nieleglanej próbie przekroczenia granicy. Problemem jest to, że na 78 kilometrach nie ma jeszcze elektroniki z powodu braku sprzętu. Wykonawca cały czas czeka na dostawę, by dokończyć inwestycję. Drugim problemem są bagna i rzeki, gdzie fizycznej zapory nie ma. Tam jednak nielegalni migranci najbardziej ryzykują życiem. Coraz możemy przeczytać o odnalezionych zwłokach przy granicy.

Partnerzy portalu:

Straciła 1800 zł, bo uwierzyła oszustowi

Straciła 1800 zł, bo uwierzyła oszustowi

Rozwój technologii ułatwia mocno życie, ale też jest pożywką dla oszustów. Tak też jest z BLIK-iem. To internetowe płatności, które bardzo chętnie są wykorzystywane w naszym kraju i zaczynają robić też furorę za granicą. Wszystko dzięki temu, że można wykonywać dzięki nim szybkie płatności. Na przelewy tradycyjnie trzeba czekać nawet 2 dni. Niestety z tej szybkości korzystają również przestępcy.

Metoda na „Blika” polega na podszywaniu się pod bliskie osoby oraz proszenie ofiary „o przelew Blikiem”. I tak wystarczy zdobyć dostęp do czyjegoś komunikatora, by następnie „korzystać” z jego listy znajomych, do których można pisać pod przejętym profilem. Ofiarami padają wszyscy ci, którzy nie weryfikują tego co przeczytają. Na przykład nie zadzwonią i nie zapytają czy to co przeczytały jest prawdą.

Ostatnią ofiarą była 31-latka, która straciła 1800 zł właśnie w ten sposób. Do suwalskich policjantów zgłosiła się, że otrzymała prośbę od siostry, a potem okazało się że to nie jest prawda.

Aby nie paść ofiarą takiego oszustwa należy:

• stosować dwuskładniowe uwierzytelnienie swoich kont społecznościowych (wówczas o wiele trudniej przejąć nasze konto-zalogowanie się wymaga potwierdzenia sms-em),

• potwierdzać tożsamość „znajomych”, którzy piszą do nas przez internetowe komunikatory-najlepiej zadzwonić do takiej osoby. Wykonanie takiego połączenia zajmie nam kilkadziesiąt sekund, a tym samym zyskamy pewność, że nasz znajomy rzeczywiście jest w potrzebie i to właśnie jemu-a nie oszustowi-przekazujemy pieniądze,

• sprawdzać dane transakcji przed jej zatwierdzeniem w aplikacji bankowości mobilnej (przestępca nie skorzysta z kodu, dopóki nie potwierdzimy transakcji na naszym telefonie),

• chronić swój telefon, a szczególnie PIN do aplikacji mobilnej banku.

Partnerzy portalu:

Zmiany na kolei. Przystanek Wiadukt zostanie zdemontowany.

Zmiany na kolei. Przystanek Wiadukt zostanie zdemontowany.

Uwaga podróżni! Od 29 stycznia 2023r. przystanek kolejowy Białystok – Wiadukt przestanie funkcjonować. Ma to związek z budową Rail Baltica. Dlatego też, w ramach prac przystanek będzie zdemontowany. Przystanek Białystok – Wiadukt mieści się na pograniczu miasta i jest po drodze do Szepietowa i Warszawy. Najbliżej dotrzemy tam z osiedla Starosielce i ulicy Klepackiej. Niedaleko znajduje się także os. Nowe Miasto.

Wcześniej można było z niego dojechać do Klepacz, Niewodnicy, Trypuć, Baciut, Łap, Raciborów, Jabłoni Kościelnej i Szepietowa. Obecnie dla tego połączenia funkcjonuje komunikacja zastępcza.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyprawił się przez wszystkie podlaskie Puszcze. Cel? Wypić piwko z żubrami. Jak mu to wyszło?

Gdyby jeszcze istniała, to Łukasz Waszkiewicz trafiłby do galerii ludzi pozytywnie zakręconych Teleexpressu. W ostatnim czasie postanowił wypić piwo spoglądając na dziko żyjące żubry. Mało tego – nie pojechał po prostu na miejsce, wybrał się na długą wędrówkę przez wszystkie trzy puszcze Podlaskiego: Białowieską, Knyszyńską i Augustowską. Po drodze nocował w lesie. Jak to wyglądało? Można zobaczyć na filmie powyżej.

Warto dodać, że we wszystkich tych kompleksach leśnych są żubry. Najmniej jest ich w Puszczy Augustowskiej, bo tam dopiero kilka lat temu założono nowe stado, by trochę wymieszać zwierzęta. Żubr jest cały czas pod ochroną od czasów, gdy po II wojnie światowej prawie wszystkie zostały wybite przez człowieka. Dziś zwierząt jest całkiem sporo, ale nie są to jakieś zawrotne liczby. W Polsce żyje niecałe 2500 osobników.

Dlatego też dobrze, gdy stada się mieszają, bo wtedy unikamy wsobności – czyli rozmnażania się zwierząt z jednej rodziny, co mocno osłabia geny. W ostatnim czasie pisaliśmy, że w okolicach Puszczy Białowieskiej połączyło się kilka stad, dzięki czemu powstało stado złożone ze 170 żubrów. Taka zawrotna liczba bardzo pomoże w rodzeniu się zdrowych zwierząt. Trzymamy kciuki!

Partnerzy portalu:

Jest nowa umowa na BiKeR. Rowery miejskie wracają w kwietniu do końca października.

Jest nowa umowa na BiKeR. Rowery miejskie wracają w kwietniu do końca października.

Białystok to jedno z miast, gdzie rowery miejskie są bardzo popularne i chętnie wybierane przesz mieszkańców. Sieć komunikacyjna składa się z 55 stacji rowerowych oraz 550 rowerów. 50 z nich ma foteliki dla dzieci. Do tego jest 12 tandemów i 23 rowery dziecięce. Z Białegostoku rowerem można dojechać do Juchnowca Kościelnego (i Kleosina), Choroszczy, Supraśla (i Sobolewa) oraz Wasilkowa. To tylko kwestia porozumienia między władzami gmin. Dostawa, uruchomienie i zarządzanie systemem BiKeR na terenie Białegostoku w latach 2023-2025 będzie kosztować ponad 9,5 mln zł. Umowa będzie obowiązywać do 31 października 2025 r.

Od 2014 roku ponad 100 tysięcy osób wypożyczyło rowery miejskie już ponad 3,9 mln razy – przedstawił dane zastępca prezydenta Zbigniew Nikitorowicz. – Mam nadzieję, że mieszkańcy będą korzystali z nich równie chętnie, jak dotychczas. – dodał.

Z rowerów BiKeR można będzie korzystać całą dobę we wszystkie dni tygodnia w czasie sezonu rowerowego, czyli od 1 kwietnia do 31 października. Rowery standardowe, tandemy i rowery dla dzieci można będzie wypożyczać i zwracać na wszystkich stacjach BiKeR na terenie funkcjonowania systemu. Lokalizacje rowerów można będzie, tak jak w poprzednich sezonach, sprawdzić na stronie systemu oraz w aplikacji mobilnej. Wypożyczenie roweru możliwe będzie za pomocą aplikacji mobilnej oraz karty zbliżeniowej (np. miejskiej, bankomatowej). Limit bezpłatnego czasu korzystania z roweru miejskiego to pierwsze 25 minut wypożyczenia.

Na stacjach BiKeR, tak jak w poprzednich sezonach, nie będzie również urządzeń dokujących, do których wsuwa się rower – zamknięcie roweru przy zwrocie nastąpi przy pomocy „blokady O-lock”. Rowery można będzie pozostawiać w dowolnym miejscu strefy, tzn. niekoniecznie na stacji (naliczana jest wtedy dodatkowa opłata).

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wspaniała wycieczka po regionie Podlaskim. Zobacz wszystko to, co najbardziej popularne.

Autor filmu nagrał go w trakcie krótkiej podróży po Podlasiu pod koniec grudnia 2022 i na początku stycznia 2023. Widoki są przepiękne. Brakuje tylko śniegu. Ale za to nie brakuje Białegostoku, Krainy Otwartych Okiennic, rozlewisk Narwi i pustelni w Odrynkach. Są też żubry hasające na wolności i te żyjące w rezerwacie.

To wszystko jest fanom Podlasia bardzo dobrze znane, ale dla kogoś kto przyjeżdża do nas jest czymś wyjątkowym. W innych regionach Polski nie ma przede wszystkim takiej natury jak na Podlasiu. Bo sam Białystok czy drewniane domy w Trześciance nie byłyby fantastycznym miejscem do zwiedzania, gdyby nie cała otoczka środowiska naturalnego. Gdy patrzymy ogólnie na atrakcje turystyczne – gdziekolwiek, to zawsze czynnikiem decydującym o popularności danego miejsca – jest aspekt matki natury. Chyba tylko Dubaj jest miejscem całkowicie sztucznym, które od zera wykreował człowiek i stało się ono miejscem, gdzie przyjeżdża wiele osób ze świata.

O walorach miejsc prezentowanych na filmie nie będziemy się rozpisywać, są omawiane przez samego autora. Dodajmy tylko, że warto w Podlaskiem zwiedzić dużo więcej niż na tym filmie. A to dlatego, że jak wspomnieliśmy – tu zostały zaproponowane miejsca najpopularniejsze, a prawdziwych perełek w naszym regionie nie brakuje.

 

 

Partnerzy portalu:

Ratowanie zabytków w Tykocinie – to było najważniejsze przedsięwzięcie po wojnie
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Ratowanie zabytków w Tykocinie – to było najważniejsze przedsięwzięcie po wojnie

Mimo, że Białystok był kompletnie zniszczony po II wojnie światowej, to nie oszukujmy się – w regionie większą wartość miały zabytki chociażby z Tykocina, który jest miastem znacznie starszym. Mało tego, to nie pożoga wojenna budynki mogła zniszczyć, a ludzie którzy pojawili się w Tykocinie po wojnie. Konserwator musiał ratować co się da – przed dewastacją i eksploatacją. Tak było na przykład z Alumnatem. Tam konserwator musiał działać dwukrotnie. Pierwsze prace zrealizowano w latach 1951-1952 i powtórnie w okresie 1957-1959 po kolejnej dewastacji obiektu.

Tykociński alumnat to murowany jednokondygnacyjny budynek założony na planie czworoboku, z wewnętrznym dziedzińcem. Swoim kształtem architektonicznym nawiązuje do tradycji obronnego czworobocznego kasztelu, która zakorzeniona była w budownictwie świeckim pierwszej połowy XVII w. Z polecenia Jana Klemensa Branickiego przebudowano go w połowie XVIII w. i włączono w układ kompozycyjny rynku. To wówczas zyskał cechy budowli późnobarokowej. W 1915 r. zniszczone zostały dachy budynku – wtedy też przestał pełnić swoją funkcję przytułku.

Obiekt wyremontowano w latach 1929-1930, obniżając połacie dachu. W trakcie II wojny światowej w budynku mieścił się areszt, co przyczyniło się do jego dewastacji. Pogłębiła się ona jeszcze bardziej przez niewłaściwe użytkowanie obiektu w okresie powojennym. Ze względu na niedostatek środków finansowych w planach prac konserwatorskich nie można było uwzględnić przywrócenia pierwotnej formy więźbie dachowej. W efekcie do dziś zachowało się historyczne obniżenie pochylenia dachu.

Partnerzy portalu:

Zgłoszono wałęsające się psy, na miejscu były byki
fot. Podlaska Policja

Zgłoszono wałęsające się psy, na miejscu były byki

Być może nie wszyscy wiedzą, że istnieje coś takiego jak Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa. Jest to dobre, internetowe narzędzie, by zgłosić coś na Policję, ale bez konieczności używania do tego telefonu alarmowego. Nie wszystko bowiem wymaga natychmiastowej interwencji. Każde zgłoszenie naniesione na Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa jest szczegółowo weryfikowane przez policjantów. Tak było również w przypadku zgłoszeń dotyczących kategorii wałęsających się bezpańskich psów w gminie Krynki.

Policjanci potwierdzili sygnały przekazane przez internautów za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Mundurowi ustalili, że zgłoszenia nie dotyczyły psów, a niezabezpieczonego bydła, które chodziło bez nadzoru po okolicznych wsiach. Po interwencji policji właściciel zabezpieczył zwierzęta w odpowiedni sposób i byki przestały być zagrożeniem dla mieszkańców. Sąd w trybie nakazowym ukarał mężczyznę grzywną w wysokości 5000 złotych.

Przez ostatnie 12 miesięcy, mieszkańcy powiatu sokólskiego korzystali Mapy blisko 1600 razy. Mundurowi potwierdzili 956 sygnałów zgłoszonych przez internautów, z czego 955 zagrożeń zostało wyeliminowanych. Najliczniejszą grupę zgłoszeń dotyczyła spożywania alkoholu w miejscach publicznych, 636 oraz zagrożenia związane z bezpieczeństwem w ruchu drogowym, między innymi przekraczania dozwolonej prędkości, 264 oraz nieprawidłowego parkowania 125. Kolejna grupa zgłoszeń dotyczyła wałęsających się bezpańskich psów 128 i dzikich wysypisk śmieci 92.

Partnerzy portalu:

Natychmiastowa karma. Ukradł paliwo i zakopał się w błocie.
fot. Podlaska Policja

Natychmiastowa karma. Ukradł paliwo i zakopał się w błocie.

Do dyżurnego łomżyńskiej komendy wpłynęło zgłoszenie o kradzieży paliwa. Z informacji wynikało, że sprawca uciekający samochodem zakopał się i wrócił na miejsce przestępstwa z prośbą o pomoc.

Trzeba przyznać, że złodziej miał tupet. Na miejscu policjanci ustalili, że 28-letni mieszkaniec Łomży pod osłoną nocy wszedł na plac budowy, zerwał zabezpieczenia wlewu paliwa w spychaczu i spuścił około 150 litrów oleju napędowego. Straty wyceniono na około 1200 złotych. Zatrzymany mężczyzna był cały w błocie i było czuć od niego paliwo.

Interesujące były tłumaczenia złodzieja. Próbował wmówić mundurowym, że pomylił drogi i takim sposobem znalazł się na budowie. Jego wygląd, zapach i zawartość bagażnika (tak były 3 puste kanistry i jeden pełny) całkowicie przeczył tłumaczeniom. Dlatego 298-latek noc spędził w policyjnym areszcie, a wczoraj usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Zgodnie z kodeksem karnym grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Partnerzy portalu:

Sensacyjne odkrycie w Puszczy Białowieskiej. Gigantyczne stado żubrów, które liczy aż 170 osobników!

Sensacyjne odkrycie w Puszczy Białowieskiej. Gigantyczne stado żubrów, które liczy aż 170 osobników!

Zwykle turyści, którzy jeżdżą od wioski do wioski, by napotkać żubry mogą liczyć na spotkanie mniejszych stadek – od kilku do kilkunastu sztuk. Przewodnicy turystyczni i lokalsi znają miejsca, gdzie stada składają się z kilkudziesięciu żubrów. Jak podaje portal naukawpolsce.pl – większe stada nie były dotychczas spotykane ani w Puszczy, ani w jej sąsiedztwie. Stado powstało zapewne z połączenia kilku mniejszych, obserwowanych w tym rejonie na początku zimy. Przyczynił się do tego prawdopodobnie nagły atak zimy, obfite opady śniegu i spadek temperatury – do kilkunastu stopni poniżej 0 stopni C. W takich okresach żubry grupują się w większe stada.

Dotychczas największe stado, liczące 136 osobników, było przez nas obserwowane tej zimy na obrzeżach Puszczy Knyszyńskiej. – powiedział serwisowi naukawpolsce.pl prof. Rafał Kowalczyk z IBS PAN, który kieruje badaniami nad żubrami.

Żubry najlepiej odnajdują się w terenach, gdzie nie ma zbyt dużo ludzi. Preferują łąki i doliny rzeczne. Tam zwierzęta znajdują najwięcej pokarmu. Zimą pomagają też leśnicy, którzy przygotowują stogi siana i kiszonki. Dzięki temu żubry nie niszczą masowo pól rolnikom i nie grasują po wioskach w celu szukania odpadków.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie kapliczki. Nieodzowny element regionu.

Podczas zwiedzania Podlaskiego można niejednokrotnie napotkać kapliczki. Stoją samotnie wśród pól, przy drogach, na wsiach. Niekiedy wiszą na drzewach. Jedno jest pewne, bez nich krajobraz naszego regionu nie byłby taki sam. Ba! Niektóre kapliczki mają status podwójnie kultowych. W religijnym znaczeniu każda z nich taka jest, ale też niektóre są bardzo dobrze znane ludziom jako obiekty architektoniczne.

Najbardziej znany przykład to kapliczka z plakatu filmu U Pana Boga za piecem, która to stoi po drodze z Krynek do Sokółki. Inna też w tamtych okolicach była użyta w scenie tego filmu, gdy komendant modlił się do „pagera”. Równie ciekawą kapliczką jest konstrukcja z miejscowości Brody. Została obfotografowana przez całą rzeszę ludzi. Nie sposób nie wspomnieć o kapliczce, która stoi na szczycie górki w Goniądzu. A to tylko kilka bardziej znanych. Inne, równie ciekawe można obejrzeć na powyższym filmie.

Autorem jest Szczepan Skibicki, autor wspaniałego filmu krajobrazowego Go Podlasie. Film został wykonany techniką time-lapse. Czyli fotografowano obiekt w równych odstępach czasowych, a następnie złożono to w ruchome dzieło. Tak jak kiedyś tworzono kreskówki – rysowano klatka po klatce sceny, a następnie szybko je przewijano. Tak też jest i przy time-lapse. Pięknie się to ogląda.

Partnerzy portalu:

200 lat temu rozpoczęto budowę Kanału Augustowskiego

200 lat temu rozpoczęto budowę Kanału Augustowskiego

Z tej okazji przez cały 2023 rok będą odbywały się wydarzenia z Kanałem Augustowskim w roli głównej. Między innymi będą konferencje, wystawy, ale też wydarzenia sportowe, jak rajdy, wycieczki czy konkursy. Zaplanowano spływ z udziałem 200 kajaków, spływ tratwami i malowanie muralu upamiętniającego budowę kanału. Punktem kulminacyjnym roku jubileuszowego będzie otwarcie na przełomie kwietnia i maja sezonu żeglugowego. Uhonorowany zostanie też gen. Ignacy Prądzyński – wybitny inżynier, autor projektu Kanału Augustowskiego (w swoich pamiętnikach określił go jako „arcydzieło”), a także znakomity oficer i strateg wojenny, uczestnik powstania listopadowego.

Mierząca ponad 100 kilometrów długości droga wodna jest właściwie siecią sztucznych kanałów łączących uregulowane koryta rzeczne Netty, Czarnej Hańczy i jeziora augustowskie. Jednym z najciekawszych punktów Kanały jest Śluza Paniewo. Jest ona bowiem podwójna, bo różnica w wysokości terenu jest naprawdę duża. Dlatego najpierw wszystkie statki i łodzie wpływają do pierwszej komory, a następnie jeszcze do drugiej. Dopiero po przeczekaniu aż woda wypełni obie – można płynąć dalej.

Budowa Kanału Augustowskiego jest łączona z planem uzdrowienia gospodarczej sytuacji Królestwa Polskiego. Miał on łączyć Wisłę przez Narew z Niemnem i dalej biegiem rzek Dubyssy i Windawy (Venty) z portem bałtyckim w Windawie, co (w jęz. łotewskim Ventspils). Ta droga wodna miała umożliwić transport towarów z zależnego od Rosji Królestwa Polskiego. Zaplanowana część drogi wodnej Wisła – Niemen – Bałtyk, tak zwany Kanał Windawski, pomiędzy biegiem Dubissy i Windawy, nigdy nie została ukończona – wyjaśnia dr Maciej Ambrosiewicz z Muzeum Wigier w Wigierskim Parku Narodowym.

Partnerzy portalu:

50 osób chciało dostać się nielegalnie do Polski
fot. Straż Graniczna

50 osób chciało dostać się nielegalnie do Polski

W tamtym roku zima była czasem, gdy nielegalna migracja spadła prawie do zera. Tym razem jest inaczej. Nie ma dnia, by tłumy nie próbowały pokonać stalowej bariery lub rzeki, by dostać się do Polski, a dalej wyruszać do Niemiec. Jak pisaliśmy w innym artykule – migranci próbują, bo wiedzą iż za płotem czeka na nich kurier, czekają też aktywiści. Jeżeli coś pójdzie nie tak, mogą zwrócić się po pomoc, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem – zostaną nielegalnie dowiezieni na zachód. Trzecia droga to oczywiście zatrzymanie przez Straż Graniczną. I w ten sposób to kończy się najczęściej.

W ostatnim czasie takich nieudanych prób było aż 50. 33 z nich próbowało przez płot, reszta rzeką. Warto tutaj dodać, że zima nie zniechęca nielegalnych migrantów także dlatego, że mają ciepłe buty i ubrania. W tamtym roku wielokrotnie wybierali się na Białoruś bez tego, co ze względu na niskie temperatury uniemożliwiało drogę.

Obecnie tylko 78 km granicy nie ma aktywnej elektroniki, która w czasie rzeczywistym pokazuje co się dzieje przy barierze. A to dlatego, że zabrakło kamer termowizyjnych. Jeżeli te dojadą – zapora będzie w pełni funkcjonalna. Wtedy też powinny ustać próby przekroczenia granicy, bo funkcjonariusze na żywo będą wiedzieli o 100 proc. przypadkach aktualnego przekroczenia granicy. Obecnie wielu migrantów wyłapywanych jest już na terenie Polski.

Partnerzy portalu:

Planszówki Johnny’ego i Mateusza w Książnicy Podlaskiej
fot. podlaskie.eu

Planszówki Johnny’ego i Mateusza w Książnicy Podlaskiej

Spotkania z cyklu Planszówki Johnny’ego i Mateusza weszły w nowy 2023 rok. Poprzedni był bardzo owocny – z oferty gier w ramach wspólnej akcji Książnicy Podlaskiej i Fundacji Grający Białystok skorzystało ok. 1,5 tys. osób. Chętnych do wzięcia udziału w spotkaniach nie brakuje, a zainteresowanie tego rodzaju sposobem spędzania wolnego czasu rośnie. Tym bardziej, że to rozrywka dla osób w różnym wieku.

Grono fanów gier planszowych stale się powiększa, podobnie jak lista tytułów dostępnych gier. Dzięki wsparciu finansowemu Województwa Podlaskiego, które wyniosło 25 tys. zł, Książnica Podlaska zakupiła w ubiegłym roku ponad 260 tytułów, dostępnych w Dziale Zbiorów Specjalnych. Wśród nich znalazły się pozycje dla dzieci, młodzieży, dorosłych – od gier planszowych, po karciane.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zatrzymano parę, która organizowała przemyt ludzi

Na trop przestępczej szajki trudniącej się organizowaniem nielegalnego przekraczania granicy i transportem na zachód podlascy policjanci wpadli na początku ubiegłego roku. Wtedy to zostali zatrzymani dwaj kurierzy, którzy przyjechali na teren powiatu hajnowskiego zabrać osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę. Obydwaj zatrzymani decyzją sądu trafili do aresztu, gdzie pozostają do dzisiaj.

Od tego zatrzymania zaczęło się rozpracowywanie całej grupy przestępczej, która zajmowała się procederem przemytu ludzi, którzy nielegalnie przekraczali polsko-białoruską granicę, a następnie byli wiezieni do granicy z Niemcami. Przestępcy szukali kierowców w tak zwanym „darknecie” czyli internecie dostępnym poprzez specjalną przeglądarkę umożliwiającą pełną anonimowość odbiorcy. Darknetu nie używa się do przeglądania zwykłych stron internetowych (bo te tam nie działają). Warto tutaj dodać, że w darknecie zarówno funkcjonują przestępcy jak i osoby, które w swoich krajach są szykanowane, karane i więzione za krytykowanie władz. Taki to zarazem plus i minus miejsca, które pozwala na całkowitą anonimowość.

Za znalezienie chętnego do pracy kuriera organizujący cały proceder wypłacał minimum 500 euro od głównego zleceniodawcy. Kierowca otrzymywał na telefon lokalizację, gdzie ma jechać, żeby odebrać oczekujące osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę, a następnie transportował je do zachodniej granicy. Zadaniem kierowcy wykonującego taki kurs było wykonanie fotografii dokumentującej dowiezienie migrantów do zachodniej granicy i wysłanie zleceniodawcy. Jak ustalili policjanci samochody przewożące osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę, były pilotowane. Jadący około 10 km przed nimi pilot informował ich o policyjnych patrolach oraz drogach, którędy najłatwiej będzie ominąć. Zatrzymana w ubiegłym tygodniu w Ustce para została przewieziona do Białegostoku.

Tu usłyszeli zarzuty organizacji nielegalnego przekraczania granicy oraz ułatwiania udzielania pomocy osobom nielegalnie przekraczającym granicę. 25 letni mężczyzna decyzją sądu został aresztowany, a jego o rok młodsza partnerka po wpłaceniu kaucji została zwolniona i objęta dozorem policji. Parze grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Partnerzy portalu: