Białystok jest bardzo dobrze skomunikowany kolejowo z Warszawą i Ełkiem. Jeżeli spojrzymy na rozkład jazdy, to z białostockiego dworca przez cała dobę odjeżdża do 11 różnych stacji 51 pociągów. 11 jedzie do Warszawy, 8 do Czyżewa, 7 do Ełku i tyle samo do Hajnówki, a 6 do Suwałk. Jeszcze mniej połączeń jest z Kuźnicą Białostocką (5). Na szarym końcu tej listy są połączenia do Ostrołęki – bo tylko dwa dziennie. Czy powinno być ich więcej?
Zacznijmy od tego, że samorząd województwa podlaskiego ocenia, że dotychczasowe zainteresowanie tym nowym połączeniem świadczy o sukcesie reaktywacji kursów na linii nr 36. Od 18 marca na tej 87-kilometrowej trasie skorzystało 14 tys. osób. Z tego odcinek z Łap do Ostrołęki (bardziej miarodajny) obsłużył 9,5 tys. pasażerów. To dane do 10 lipca 2024. Średnio więc na tym odcinku podróżuje 85 osób dziennie. Zatem statystycznie w każdej podróży uczestniczy około 20 osób. Szynobus – w zależności od marki i modelu przeciętnie mieści od 40 do 60 osób. A mówimy tu tylko o miejscach siedzących. Zatem najważniejsze, że pojazdy nie wożą powietrza. Umiarkowane zainteresowanie to dobry kapitał do rozbudowy w przyszłości. Szczególnie, że od 18 maja do 8 czerwca odbywały się remonty na torach i zamiast pociągów jeździły autobusy zastępcze.
I tu właśnie dochodzimy do dyskusji o tej przyszłości. Obecne połączenia są zakontraktowane prawie do połowy grudnia. Czy pojawią się też w 2025 roku? Generalnie z komunikacją publiczną jest tak, że jeżeli patrzylibyśmy wyłącznie na rachunek ekonomiczny, to komunikacja publiczna w ogóle nie ma racji bytu. To tak wielki system, w którym część połączeń jest rentowna, a część nigdy nie będzie, ale likwidacja tych nierentownych może doprowadzić do tego, że rentowne przestaną takie być. Bo oferta komunikacji musi być szeroka, a przede wszystkim stała przez wiele lat! A to dlatego, że ludzie układają swoje obowiązki pod rozkład jazdy. Jeżeli w kółko go zmieniamy, likwidujemy i przywracamy połączenia, to ludzie uznają, że ten środek transportu nie jest warty korzystania, bo nie jest stabilny. Trochę jak ze sklepami Żabka – działają od 7 do 23 i są niemalże na każdym kroku. To napędza ich popularność, mimo że mają wysokie ceny towarów.
Jeżeli spojrzymy na sąsiedztwo Ostrołęki, to przyszłość rysuje się następująco. Należy dążyć do utworzenia połączeń autobusowych z sąsiednimi miasteczkami. Łomża, Ostrów Mazowiecka, Maków Mazowiecki, Przasnysz, Myszyniec czy nawet Szczytno powinny być w szybkim zasięgu po wyjściu z szynobusu. Tylko, że województwo Podlaskie może podstawić autobusy wyłącznie z Łomży, w pozostałych kwestiach decydują władze województwa mazowieckiego. Dla przykładu pociąg z Białegostoku do Ostrołęki przyjeżdża o 9:43. Natomiast najbliższy autobus do Łomży mamy o 11:25. O 11:15 mamy kurs do Giżycka, a najszybciej o 10:40 do Kętrzyna.
fot. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku
To potencjalnie dobra wiadomość, ale sposób organizacji wiele psuje. Mowa tu o najnowszej inicjatywie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku i PKS Nova. Od najbliższej soboty 13 lipca ruszają weekendowe autobusy, które za darmo zawiozą chętnych do Kopnej Góry i Poczopka – gdzie znajduje się wiele fantastycznych atrakcji, do których zwykle docierają tylko zmotoryzowani i rowerzyści. Problem w tym, że autobus nie jest z gumy i ma tylko 30 miejsc, zaś to – czy odjedziemy – „wyjdzie w praniu”.
Może się okazać, że po prostu zabraknie dla nas miejsca. Jak to możliwe? Zamiast wprowadzić system rezerwacji darmowych wejściówek – tak jak na XXI wiek przystało – to tu działa zasada, kto pierwszy ten lepszy. Wyobraźcie sobie, że zaplanowaliście wspólny wyjazd z rodziną. Dwie osoby dorosłe i dwójka dzieci. Łącznie zajmiecie cztery miejsca. Ale nie pojedziecie, bo zostały wolne tylko trzy.
Pozostanie Wam zabrać dzieci najwyżej do słynnej amerykańskiej restauracji na przeciwko dworca autobusowego w Białymstoku. Jeszcze większy problem będą mieli ci, którzy będą czekać na przystanku przy rzece Białej na Sienkiewicza oraz w Supraślu przy klasztorze. Oczywiście to hipotetycznie, bo wcale nie musi być tak dużego obłożenia na linii, ale o to właśnie chodzi. Cała inicjatywa może być porażką, bo wiele osób pesymistycznie podejdzie do sprawy i z góry uzna, że nie ma co planować, bo pewnie wszystkie miejsca będą pozajmowane. A wtedy zamiast chętnych turystów autobusy będą wozić powietrze.
Jeżeli jednak będziecie tymi szczęściarzami co wejdą na pokład, to macie szansę zwiedzić atrakcje Nadleśnictwa Supraśl i Nadleśnictwa Krynki. W tym pierwszym, w miejscowości Kopna Góra znajduje się wyjątkowe i przepiękne Arboretum – czyli taki ogród botaniczny, miejsce, gdzie napotkamy wiele gatunków roślin i drzew w jednym miejscu, co prezentuje się niesamowicie. Oprócz tego od zimy funkcjonuje obok nowa atrakcja – zagroda pokazowa z żubrami. Po rozległym terenie można chodzić i oglądać te zwierzęta. Jest też wieża widokowa, by popatrzeć na żubry z wysokości.
Kolejne miejsce, do którego dojedzie autobus to Poczopek. Na terenie nadleśnictwa Krynki znajduje się ogród leśny „Silvarium”, który naprawdę warto zwiedzić. Bo oprócz samego lasu są tam sowy, kładki, wyjątkowe kamienie i inne ciekawe rzeczy do oglądania.
Połączenie zwiedzania Białegostoku z Krainą Otwartych Okiennic może być świetnym pomysłem na jednodniową, szybką wycieczkę samochodem, wyprawę rowerową, a nawet pieszy rajd! Trasa pomiędzy stolicą Podlaskiego a Trześcianką, Socami i Puchłami to około 35 km – bezpieczną dla pieszych i rowerzystów trasą. Samochodem jedzie się jeszcze krócej.
Zwiedzanie możemy zacząć od ul. Św. Rocha w Białymstoku, a dalej Lipowej, Rynku Kościuszki, Kilińskiego. Tam po drodze napotkamy piękny neoklasycystyczny kościół Św. Rocha. Na Lipowej zobaczymy Pałacyk Nowika i charakterystyczne pierzeje budynków zaprojektowane przez Stanisława Bukowskiego (witraże jego żony zdobią sufit kościoła Św. Rocha). Dalej jest cerkiew Św. Mikołaja z wyjątkowym ikonostasem, budynek ratusza, gdzie nie urzęduje prezydent a dyrektor Muzeum Podlaskiego i cały Rynek Kościuszki. Potem dojdziemy do klasztoru Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego obok pomnika Józefa Piłsudskiego. Zaś te oba punkty znajdują się przy neogotyckiej katedrze. Dalej możemy iść do ul. Kilińskiego – gdzie zwiedzimy dawną siedzibę loży masońskiej, słynną instalację z kolorowymi parasolkami, by zwieńczyć tą część przy Pałacyku Ślubów. Potem możemy przejść bramą z zegarem (to jeden z najstarszych budynków w mieście) do Pałacu Branickich. Po zwiedzaniu wnętrz udajmy się jeszcze do ogrodu, by zakończyć odpoczynkiem przy fontannach w Parku Planty.
W zależności od środka transportu – teraz po szybkim zwiedzaniu Białegostoku możemy wybrać się do Krainy Otwartych Okiennic. Samochodem – najlepiej z nawigacją do miejscowości Trześcianka, a dalej Soce i Puchły. Rowerem udamy się z Plant na pobliską ul. Mickiewicza, by dojechać do jej końca i kontynuować ścieżką rowerową aż do Stanisławowa. Potem możemy przez Halickie, Skrybicze i Kudrycze i Kowalowce bezpiecznie dojechać dojechać do Zabłudowa. Alternatywnie możemy też wybrać się przez Nowe Miasto, Juchnowiec Kościelny i Janowicze Kolonia. Obie trasy w zdecydowanej większości prowadzą ścieżkami rowerowymi lub mało uczęszczanymi przez samochody drogami. Dlatego też możecie się tymi samymi trasami pokusić się o pieszy rajd.
Gdy dojedziecie do Zabłudowa, to drogą rowerową można dojechać do samej Trześcianki. Dalej pozostanie tylko zwiedzanie miejscowości Soce i Puchły. Wszędzie tam spotkamy piękne drewniane domy, kolorowe okiennice i przepiękne drewniane kolorowe cerkwie. Jeżeli będziecie mieli okazję, koniecznie zajrzyjcie do wnętrz cerkwi w Puchłach. Wnętrza wyglądają wprost obłędnie! Na tyle dobrze się prezentują, że nawet zagrały w filmie pt. „My name is Sara”.
Tak wygląda koniec linii kolejowej 37 po polskiej stronie, na granicy z Białorusią.
To dopiero ciekawe rozwiązanie! 1 lipca rozpoczęły się prace drogowo-kolejowe na przejeździe przy ulicy Sitarskiej. Jest to związane z budową linii kolejowej Rail Baltica. Nowoczesny system sterowania zainstalowany na stacji Białystok sięga również na Białostoczek. Bliskie położenie przejazdu w pobliżu ruchliwego skrzyżowaniu ulic Sitarskiej i Poleskiej wymagało zastosowania odpowiednich rozwiązań technicznych.
Instalowane będą nowe urządzenia przejazdowe, które zapewnią bezawaryjne działanie i zwiększą bezpieczeństwo ruchu pociągów oraz samochodów. Sygnalizacja przejazdowa będzie między innymi powiązana z sygnalizacją uliczną, co umożliwi kierowcom lepszą orientację. Teraz jest tak, że przy zamkniętych szlabanach tworzą się korki przy skrzyżowaniu. I nie wynika tylko z samego faktu zamkniętego szlabanu. Wielu kierowców nie wie, że ten jest zamknięty, a odpowiednio zasygnalizowanie wcześniej rozwiązałoby kłopoty.
Na potrzeby prac inwestycyjnych do 5 lipca w godzinach nocnych od godz. 22:00 do godz. 06:00 obowiązywać będzie tymczasowa organizacja ruchu – wyznaczono objazdy ulicą Radzymińską oraz Aleją 100-lecia Państwa Polskiego. Nowa organizacja ruchu została uzgodniona z zarządcą drogi i policją. Przypominamy kierowcom o zwracaniu uwagi na oznakowanie i zachowaniu ostrożności. Harmonogram prac został przygotowany we współpracy z Urzędem Miejskim w Białymstoku w taki sposób, aby możliwie zminimalizować czas utrudnień dla kierowców.
Augustów to letnia stolica Polski i miasteczko żyjące z turystyki. Dzieje się tak, bo wiele osób chce tu odpoczywać ze względu na piękne jeziora, Kanał Augustowski, Puszczę Augustowską oraz status uzdrowiska. Czy wiecie, że zarówno miasto jak i jego okolice skrywają mnóstwo atrakcji? Jeżeli nie jesteście pewni, to obejrzyjcie film powyżej. Wybierając się do Augustowa możecie się zainspirować odwiedzeniem tego, czego nie planowaliście.
Zwiedzając Augustów na pewno powinniśmy zahaczyć o port, centrum miasta nad rzeką Netta, a także plażę miejską. Wszędzie tam dojdziemy ścieżkami spacerowymi albo dojedziemy rowerem, wiec nie ma potrzeby, by przemieszczać się samochodem. Ten lepiej wygodnie zaparkować. Do dalszych atrakcji takich jak Rospuda czy Sanktuarium w Studzienicznej dopłyniemy statkiem z portu bądź z centrum miasta, gdzie zacumowane są wycieczkowce. Warto też pokusić się o wynajem rowerka wodnego, kajaka czy nawet łodzi.
Okolice Augustowa też są przepiękne. Warto skorzystać z kolejki wąskotorowej czy wybrać się do osady prusko-jaćwieskiej. A skoro już zawędrujemy w tamte rejony, to możemy spędzić czas w Wigierskim Parku Narodowym, gdzie ogromne wrażenie zrobi na Was klasztor i jezioro Wigry.
Do Augustowa prowadzi kilka dróg, w zależności od tego skąd jedziecie. Najważniejsza to oczywiście droga krajowa nr 8, która prowadzi z Warszawy do Białegostoku, a następnie do Augustowa i Suwałk. Warszawiacy jednak (i wszyscy, którzy jadą przez stolicę) mogą skrócić sobie trasę o całe 10 km (6 minut) skręcając w Ostrowi Mazowieckiej na Łomżę. Wtedy drogą E67 dojadą przez Grajewo do Augustowa. Z Olsztyna natomiast najlepiej będzie jechać drogą krajową nr 16. Tą samą drogą, tyle że z drugiej strony Augustowa dojadą do miasteczka goście z Litwy. Warto też wspomnieć, że z Białegostoku jest alternatywna trasa do Augustowa. Jest ona nieco dłuższa, ale jak ktoś lubi spokój za kółkiem, to warto nadrobić i jechać przez Sokółkę, Dąbrowę Białostocką i Lipsk. Zaletą tej trasy są pustki na drodze. Na krajowej ósemce natomiast panuje istne szaleństwo. Nie brakuje drogowych idiotów, którzy raz po raz wywołują niebezpieczne sytuacje. Droga ma po jednym pasie, więc w letnie weekendy będziemy jechać w sznurze aut, co może być dla niektórych dodatkowo stresujące.
Popiersie z twarzą Bukowskiego, które góruje nad ogrodem Branickich było wyrazem protestu tych, którzy kończyli za Bukowskiego - jego dzieło.
Jeśli spojrzymy na historię Polski przez pryzmat Podlasia, otrzymamy zupełnie inny kontekst niż ten, który znamy z perspektywy Krakowa, Sądecczyzny, Lublina czy Mazowsza. Dzieje Polski, spisywane na Wawelu, w Płocku, czy nawet Wiźnie, wyglądają inaczej niż te, które można odkryć, badając regiony dawnej Rusi Kijowskiej, gdzie leży dzisiejsze Podlasie. Ślady tych różnic widoczne są do dziś, zwłaszcza w architekturze. Ale dla tych, którzy zagłębiają się w historię regionu, pojawia się pytanie: dlaczego Pałac Branickich znajduje się w Białymstoku, skoro starszy i ważniejszy był okoliczny Tykocin?
Białystok zawdzięcza swój rozwój Branickim i… carowi
Zacznijmy od tego, że ponad 1000 lat temu, gdy Polska przyjmowała chrzest, architektura była wciąż drewniana. Z biegiem lat, rozwój architektury przybierał różne formy w różnych częściach kraju. Podlasie, będące najpierw częścią Rusi Kijowskiej, a później Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przechodziło przez kolejne fazy przynależności. Pod zaborami było to Imperium Rosyjskie, a w XX wieku – zarówno Niemcy, jak i ZSRR miały swoje wpływy na region. Dziś Białystok, stolica Podlasia, zawdzięcza swój rozwój Branickim, ale też… niestety, decyzji cara, który zadecydował o przebiegu kolei żelaznej z Petersburga do Warszawy właśnie przez dzisiejszą stolicę województwa.
fot. Muzeum Historyczne w Białymstoku
Pałac Branickich w Białymstoku, jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów regionu, jest spadkiem po Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Dlaczego jednak powstał właśnie tu, a nie w Tykocinie? Historia zaczyna się od nadania ziem nad rzeką Białą przez króla Kazimierza Jagiellończyka potomstwu rodu żmudzkiego Raczko Tabutowicza. To jego wnuk, Mikołaj Tabutowicz, założył pierwszą osadę, z której wyrósł Białystok. Po śmierci Mikołaja, ziemie przeszły w ręce jego żony, a następnie Piotra Wiesiołowskiego, który rozwijał osadę i wybudował barokowy kościół.
Po śmierci Piotra Wiesiołowskiego, Białystok przeszedł w ręce Krzysztofa Wiesiołowskiego, a później Stefana Czarnieckiego, zasłużonego w wojnach ze Szwedami. Jego córka, Aleksandra Katarzyna Czarniecka, poślubiła Jana Klemensa Branickiego, a ich syn, Stefan Mikołaj Branicki, osiadł w Białymstoku. To właśnie on uzyskał w 1692 roku prawa miejskie dla Białegostoku od króla Jana III Sobieskiego. Rozpoczął także przebudowę zamku na barokową rezydencję.
Mimo trudnych czasów, takich jak III wojna północna czy wojna domowa w 1734 roku, miasto rozwijało się dalej. Tykocin, zniszczony w wyniku konfliktów, stracił na znaczeniu, co uczyniło Białystok głównym ośrodkiem regionu. Gdyby ród Branickich skoncentrował swoje wysiłki na rozwoju Tykocina, Białystok mógłby dziś być małym miasteczkiem. Dzięki jednak decyzjom historycznym i konsekwentnemu rozwojowi, stolica województwa podlaskiego przetrwała zawirowania dziejów i nadal się rozwijała, pomimo zaborów i wojen.
fot. Muzeum Historyczne w Białymstoku
Patron miasta – Jan Klemens II Branicki
Jednakże do największego rozkwitu Białegostoku przyczynił się Jan Klemens II Branicki, prawnuk Stefana Czarnieckiego, uznawany powszechnie za patrona miasta. Zawiadywał on dobrami białostockimi w latach 1709-1771, sprawując ważne urzędy państwowe jako kasztelan krakowski, hetman wielki koronny i pierwszy świecki senator Rzeczypospolitej. Popierany przez króla Francji, starał się o tron polski, lecz przegrał elekcję ze swoim szwagrem, Stanisławem Augustem Poniatowskim. Od początku XVIII wieku Białystok pełnił rolę ośrodka miejskiego, a dzięki staraniom Jana Klemensa II Branickiego, 1 lutego 1749 roku miasto uzyskało przywilej miejski na prawach magdeburskich, nadany przez króla Augusta III Sasa. W herbie miasta, na miejscu jelenia z rozłożystymi rogami, pojawił się biały gryf z koroną, złotymi dziobem i przednimi łapami na czerwonej tarczy, wspinający się o inicjały właściciela miasta – JKB.
Jan Klemens Branicki. Źródło: Wikimedia Commons
Jeszcze Stefan Mikołaj Branicki zlecił w latach 1691-1697 Tylmanowi z Gameren, architektowi pochodzenia holenderskiego, przebudowę zamku obronnego na pałac. Jan Klemens II Branicki nadał jednak ostateczny kształt pałacowi i zespołowi parkowo-ogrodowemu, czyniąc z niego wspaniałą rezydencję magnacką. W realizacji tego zamysłu uczestniczyło wielu architektów, ale za głównego uważa się pułkownika Henryka Klemma. Już w XVIII wieku zespół pałacowy, dzięki okazałości i urokowi, zyskał przydomek „Wersalu Polskiego”. W listach i pamiętnikach z tego okresu pojawiały się też nazwy „Wersal Północy” i „Wersal Podlaski”. Obecnie jest to najbardziej rozpoznawalny symbol miasta, znany po prostu jako Pałac Branickich.
Salon ogrodowy Pałacu Branickich, 1750, fot. Wikimedia Commons
Ważny ośrodek kultury i edukacji
Dwór Branickich stał się ważnym ośrodkiem kultury, przyciągając wybitnych artystów i naukowców, a w teatrze dworskim gościły największe ówczesne gwiazdy operowe. Wspaniałość rezydencji odzwierciedlała niespełnione królewskie ambicje ostatniego z rodu Branickich. W przeszłości ogrody pałacowe rozciągały się daleko za obecny most, sięgając aż do dzisiejszego budynku Książnicy Podlaskiej przy ulicy Skłodowskiej. Na krańcu tego rozległego ogrodu znajdowała się imponująca brama z kolumnami. W ogrodzie mieściła się także Komedialnia – pierwszy na ziemiach polskich teatr, założony 17 lat przed powstaniem Teatru Narodowego w Warszawie!
Białostocki operhaus był piętrowym budynkiem z lożami, wielką sceną oraz wspaniałą kurtyną, namalowaną olejnymi farbami przez Augustyna Mirysa – polskiego malarza urodzonego we Francji. Mirys, służący swoimi talentami na dworach Sapiehów i Krasickich, później pracował dla Branickiego, za co otrzymał szlachectwo. W Komedialni znajdowały się zapisy 19 oper, 41 baletów i 122 dramatów. Teatr miał własną orkiestrę, balet, a na scenie występowały gwiazdy sprowadzane z Rzymu, Wenecji i Wiednia. Życie kulturalne na dworze Branickiego kwitło, a Białystok stał się ważnym ośrodkiem kulturalno-społecznym w Europie.
Branicki stworzył w mieście centrum zarządzania swoimi dobrami. Jeszcze przed powstaniem Szkoły Rycerskiej w Warszawie założył Wojskową Szkołę Budownictwa i Inżynierii, która kształciła oficerów. Umieścił w mieście duży garnizon wojskowy, dzięki czemu rozwinęło się rzemiosło, handel i usługi oraz powstały liczne manufaktury. Po pożarze w 1750 roku miasto zostało przebudowane według nowego planu architektonicznego, opartego na wzorach francuskich i saskich. Hetman wprowadził wówczas obowiązek obmurowywania fasad drewnianych budynków w rynku i przy głównych ulicach, które nakazał obsadzać lipami. Z tego okresu pochodzą takie budynki jak ratusz miejski, klasztor Panien Miłosierdzia połączony ze szpitalem, zbrojownia, probostwo przy kościele parafialnym, przytułek dla ubogich (Kino Ton), kamienica narożna przy rynku, pałacyk gościnny (Urząd Stanu Cywilnego), kaplica św. Rocha, kaplica św. Marii Magdaleny, cerkiew św. Mikołaja i Wielka Synagoga (ul. Suraska). Miasto liczyło wówczas około 3,5 tysiąca mieszkańców, otoczone było parkanem z murowanymi słupami, a dostęp do niego regulowało sześć bram.
Izabela Branicka, fot. obrazu Marcello ,Bacciarelli / Wikipedia
Zaangażowana w rozwój miasta była także Izabela Branicka z Poniatowskich, siostra króla Stanisława Augusta, jako trzecia żona Branickiego wniosła wiele życia do Białegostoku, czyniąc go miejscem, gdzie nie tylko rozwijało się szkolnictwo, ale również kwitło życie artystyczno-kulturalne. W jej księgozbiorze znajdowało się ponad 200 dzieł literatury polskiej i zagranicznej, w tym mapy, ryciny, plany architektoniczne, teleskopy, globusy oraz albumy. Nie brakowało też podręczników szkolnych i czasopism. Izabela Branicka została małżonką Hetmana Jana Klemensa Branickiego w wieku 18 lat, w 1748 roku. Dzięki staraniom Izabeli Branickiej, Białystok stał się centrum kulturalnym i edukacyjnym. Jej wsparcie dla lokalnych inicjatyw kulturalnych i edukacyjnych miało trwały wpływ na rozwój miasta. W tym okresie Białystok przyciągał artystów, naukowców i intelektualistów z całej Europy, co uczyniło go ważnym ośrodkiem kultury.
Król na wygnaniu
Za jej życia, w 1789 roku, we Francji wybuchła wielka rewolucja, której jednym ze skutków było obalenie monarchii. Rodzina królewska musiała uciekać, a Ludwik XVI został zgilotynowany. Władzę regencyjną przejął jego ośmioletni syn, Ludwik XVII, który dwa lata później zmarł. Królem został okrzyknięty 40-letni Ludwik XVIII, choć nie mógł on objąć tronu z powodu trwającej rewolucji. Prowadził politykę za granicami Francji, przebywając w Belgii, Niemczech, Francji i Włoszech. W 1798 roku Ludwik XVIII trafił do Białegostoku, gdzie mieszkał w Pałacu Branickich.
O pobycie Ludwika XVIII w Białymstoku wiadomo niewiele. Prawdopodobnie był tu przejazdem. W czasach panowania Branickich gród nad Białą odwiedzało wielu cudzoziemców, którzy w pamiętnikach wyrażali zachwyt nad rezydencją oraz czystością miasta – co było wtedy rzadkością. Nie brakowało też francuskich artystów, stąd Ludwik XVIII nie czuł się tu osamotniony. Ludwik XVIII prawdopodobnie pojawił się w Białymstoku po raz drugi w 1804 roku, gdy opuszczał w atmosferze skandalu Warszawę, gdzie próbowano go otruć. Wtedy wybrał się do Grodna, a trudno przypuszczać, by król ominął tak gościnne miasto jak Białystok. Szczęście do króla-tułacza uśmiechnęło się dopiero w 1814 roku, gdy Napoleon Bonaparte poniósł klęskę w Rosji, tracąc większość swojej armii. Napoleon abdykował, co umożliwiło Ludwikowi XVIII objęcie tronu we Francji zgodnie z zasadą legitymizmu.
Dawny szpital i przytułek
Lekarze, artyści, malarze, ogrodnicy…
Warto też dodać, że Białystok zyskał swoje pierwsze szpitale. Parafialny i żydowski były kamieniem milowym w historii opieki zdrowotnej miasta, zapewniając wsparcie dla potrzebujących. W tym okresie miasto stało się również domem dla zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Te specjalnie przeszkolone w opiece nad chorymi siostry odegrały kluczową rolę w rozwoju lokalnej służby zdrowia. To dzięki staraniom Branickich, na dworze pojawili się także wybitni medycy, wśród których prym wiedzie Jakub Feliks de Michelis. Ten znakomity chirurg i położnik założył w Pałacu Branickich Instytut Akuszerii, jeden z nielicznych w ówczesnej Rzeczpospolitej.
Wszystko, co po sobie pozostawił Jan Klemens II Branicki, ktoś musiał wpierw stworzyć. Mowa tu o architektach, ogrodnikach, malarzach, rzeźbiarzach i grafikach. Dziś są zapomniani, ponieważ w tamtych czasach ważne było, kto zafundował dzieło, a nie kto je stworzył. Na szczęście zachowały się archiwa, dzięki którym możemy poznać choćby malarza z Czech – Antoniego Joanna Herlitzkę. Herlitzka spędził większość swojego życia przy Branickim, a jego prace przyczyniły się do wspaniałego wystroju Pałacu w Białymstoku.
Przebywając w Polsce, nazwisko artysty zostało spolszczone na Herliczka. Zajmował się nie tylko tworzeniem obrazów, ale również upiększaniem wnętrz pałacu w Białymstoku oraz rezydencji w Choroszczy. Herliczka jeździł także do Warszawy i innych miejscowości związanych z magnatem. Jego zadaniem było również lakierowanie, więc gdy trzeba było odnowić wygląd karocy, również zajmował się tym Herliczka.
O samym artyście wiemy niewiele, jedynie to, co zachowało się w listach między urzędnikami. Ustalone zostało, że miał pięcioro dzieci i żonę, która po jego śmierci ponownie wyszła za mąż. Herliczka żył około 65-70 lat, a swój fach zaczynał w wieku 20 lat. Po śmierci Branickiego przeniósł się do Siedlec, gdzie związał się z rodem Ogińskich. Przez 40 lat stworzył we wnętrzach pałaców mnóstwo ozdób i malowideł. Herliczka był typowym rzemieślnikiem, specjalizującym się w polichromiach ściennych pałacowych salonów i gabinetów, choć zdarzało mu się również podejmować prace sztalugowe.
W tamtych czasach nie było ważne, kto namalował dzieło, lecz kto je sponsorował. Dlatego nie wiemy dokładnie, które dzieła są autorstwa Herliczki, choć możemy się domyślać, że większość z nich nosi jego ślad. Jego wkład w rozwój artystyczny pałacu jest nieoceniony, choć jego nazwisko nie jest powszechnie znane.
Instytut Panien Szlacheckich
Po śmierci Jana Klemensa II Branickiego w 1771 roku, Białystok na dożywocie otrzymała jego żona Izabella Branicka. Zaraz po tym zaczęły się zabory po rozbiorach Polski. Podlasie trafiło w ręce Prusaków. Branicka zmarła 14 lutego 1808 roku, a w 1809 roku, czyli 14 lat po rozbiorze, dobra białostockie zostały odkupione przez cara Aleksandra I. Początkowo planował on zbudować sobie letnią rezydencję w Białymstoku. W 1826 roku przystąpiono do remontu Pałacu Branickich, aby dostosować go do potrzeb cara i odseparować od czasów polskiej szlachty. W 1833 roku plany te zostały porzucone, a w 1836 roku rozpoczęto likwidację siedziby carskiej w Białymstoku.
W 1837 roku car Mikołaj I przekazał zarząd nad rezydencją generał-gubernatorowi wileńskiemu, polecając mu organizację w niej Instytutu Panien Szlacheckich (Panien Dobrze Urodzonych), jako jednej z placówek powołanych w guberniach Białoruskiego Okręgu Szkolnego. Tego roku opracowano regulamin placówki oraz ustalono podstawy materialne jej funkcjonowania. W 1839 roku część założenia pałacowo-ogrodowego oddano na rzecz miasta Białystok.
Główne działania zmierzające do uruchomienia Instytutu obejmowały prace budowlane wewnątrz pałacu według projektu S. Smolikowskiego. Adaptacja rezydencji na Instytut trwała do 1841 roku, kiedy to, 1 listopada, nastąpiło jego oficjalne otwarcie. Początkowo zarząd placówki spoczywał w rękach rady, na czele której stał generał-gubernator. Po likwidacji obwodu białostockiego w 1843 roku oraz z powodu trudności w pracach rady, w 1855 roku Instytut został usamodzielniony. Na czele nowej rady stanęła przełożona oraz powiatowy marszałek szlachty, a w skład wchodzili dyrektorzy do spraw nauczania i gospodarczych.
Pałac Branickich podczas zaboru rosyjskiego. Wszelkie zdobienia kojarzące się z polską kulturą usunięto.
Instytut Panien Szlacheckich przewidywał miejsce dla 100 uczennic, z których 30 miało być kształconych na koszt państwa. Kandydatki korzystające z bezpłatnej nauki musiały mieć 10,5 lub 12,5 roku, natomiast dziewczęta uczące się na koszt rodziców musiały być o rok starsze. W instytucie obowiązywał podział na trzy klasy z dwuletnim kursem nauczania, obejmującym religię, języki (rosyjski, francuski, niemiecki i polski), historię, geografię, matematykę, przyrodę, rysunek, kaligrafię, taniec, śpiew oraz robótki ręczne.
Instytut był placówką rosyjską, jednak początkowo obecne były w nim polskie akcenty, takie jak nauka języka polskiego i polscy nauczyciele. Po powstaniu styczniowym w 1863 roku, te elementy zostały całkowicie usunięte. Kadrę wymieniono na nauczycieli sprowadzonych z Moskwy i Petersburga. Wśród nich wyróżniał się pedagog Mikołaj Artiuchow, który, jako zwolennik nowoczesnych metod kształcenia, zaczął reformować strukturę szkoły, jednak jego prace przerwała śmierć.
Do 1896 roku struktura i sposób funkcjonowania placówki pozostawały niezmienione. W 1896 roku obok pałacu wzniesiono kompleks zabudowań mieszczących sale wykładowe oraz rekreacyjne, do których przeniesiono edukację. W pałacu pozostały głównie mieszkania przełożonej i nauczycieli, internat oraz biblioteka. W tym samym roku szkołę przekształcono w Białostocki Instytut Cara Mikołaja I, co podkreślono zamontowanym na elewacji frontowej napisem, zainstalowanym po wizycie cara Mikołaja II w Białymstoku w 1897 roku.
Modernizacja przeprowadzona na przełomie XIX i XX wieku pozwoliła instytutowi znacznie poprawić poziom kształcenia, czyniąc go jedną z lepszych szkół żeńskich w Rosji. Po 1905 roku edukację ponownie poszerzono o język polski i nauczanie religii. Ze szkołą związanych było wielu białostockich działaczy społecznych i kulturalnych. Instytut Mikołaja I działał do 1915 roku, gdy został ewakuowany wraz z kadrą i uczennicami do Petersburga, gdzie funkcjonował do rewolucji bolszewickiej, po czym na początku 1918 roku uległ likwidacji.
Pałac Pracy
Sierpień 1920, BiałystokWojna polsko-bolszewicka. Członkowie Polskiego Komitetu Rewolucyjnego – komunistycznego rządu przygotowanego w Moskwie dla wprowadzenia bolszewickiego ładu w Polsce; na zdjęciu: Wisner, Dolecki, Glicki, Skworcow, Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Feliks Kon, Szipow, Buchman, Szymański, Rudnicki.Fot. NN, zbiory Ośrodka KARTA[wojna 1920, władza, komunizm, bolszewicy, Polski Komitet Rewolucyjny, polityka, rząd]29 lipca 1920 roku wojska bolszewickie zajęły Białystok, ustanawiając w mieście Białostocki Komitet Wojskowo-Rewolucyjny. Wydarzenie to miało miejsce w kontekście dramatycznych działań wojennych, gdy polskie oddziały cofały się w kierunku Warszawy, a Armia Czerwona parła na zachód. Od 5 lipca 1920 roku polskie siły cofały się, a wódz naczelny Józef Piłsudski planował zatrzymać bolszewickie natarcie na linii rzek Bug i Narew. W tym kontekście znaczącą rolę miały odegrać twierdza w Osowcu i miasto Białystok. Skoncentrowane w Białymstoku siły polskie miały osłaniać kierunek Grodno – Warszawa, a z okolic Brześcia miało nastąpić decydujące przeciwnatarcie polskich sił. Niestety, miasto nie było przygotowane do obrony przed wojskami nacierającymi od wschodu.
Polski garnizon w Białymstoku, utworzony po 19 lutym 1919 roku, zorganizował grupę pod dowództwem płk. Stanisława Dziewulskiego, który wyruszył na front wschodni. Natomiast batalion Białostockiego Pułku Strzelców zajął kwatery w koszarach przy ul. Romualda Traugutta, skąd wydzielano patrole do pełnienia całodobowej służby. Plany Piłsudskiego upadły po zdobyciu Brześcia i Osowca przez kawalerię bolszewicką, co zmusiło polskie oddziały do odwrotu.
28 lipca 1920 roku polskie siły opuściły Białystok, a policja białostocka pod dowództwem Stanisława Chluskiego osłaniała ich odwrót. 29 lipca wojska bolszewickie zajęły miasto, a Białostocki Komitet Wojskowo-Rewolucyjny rozpoczął swoją działalność. Na jego czele stanął nauczyciel-dziennikarz J. Oszerowicz, a sekretarzem został J. Kowalski. Władze wprowadziły rosyjski i jidysz jako języki urzędowe, powierzały stanowiska administracyjne osobom znającym te języki, upaństwowiły banki i kasy pożyczkowo-oszczędnościowe, oraz oparły aprowizację miasta na przymusowych dostawach.
23 lipca 1920 roku Lenin zdecydował, że po zajęciu Polski władzę przejmie Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski (TKRP), na czele którego stanął Julian Marchlewski. 30 lipca 1920 roku w Białymstoku zajęto Pałac Branickich nazywając go Pałacem Pracy, a następnie ogłoszono Manifest do polskiego ludu roboczego miast i wsi, zapowiadający utworzenie Polskiej Republiki Rad, nacjonalizację ziemi, oddzielenie Kościoła od państwa oraz wzywający do przepędzenia kapitalistów i obszarników.
Marchlewski dotarł do Białegostoku nocą z 1 na 2 sierpnia, a następnego dnia przybyli Feliks Dzierżyński i Feliks Kon, a Edward Próchniak dopiero 5 sierpnia. Nowi dygnitarze otrzymali ponad 2 miliardy rubli na działalność. Jedną z pierwszych decyzji było odwołanie Szypowa i mianowanie Mieczysława Łoganowskiego na jego miejsce. Mimo wprowadzenia polskiego jako języka administracji, społeczeństwo było niechętnie nastawione do nowych władz. Na ulicach wymyślano komunistom, bojkotowano zarządzenia, a chłopi nie wierzyli w obietnice dotyczące nietykalności ziemi chłopskiej. Bolszewicy zamordowali 15 obywateli polskich, w tym wywiadowcę Karola Berenta, właściciela majątku Mieczysława Falkowskiego oraz księdza Ryszarda Knobelsdorfa. W sierpniu, na skutek zbliżania się wojsk polskich, członkowie TKRP uciekli na wschód.
Znowu w ruskie ręce
1 września 1939 roku Polska została zaatakowana przez Niemcy. 17 września nasz kraj otrzymał cios od drugiego sąsiada – Związku Radzieckiego. O trzeciej nad ranem oddziały Armii Czerwonej przekroczyły polską granicę, kierując się na Wilno, Grodno, Nowogródek i Kobryń. Zaskoczeni polscy żołnierze pełniący wartę na pograniczach (wówczas ochroną granic zajmowało się wojsko) szybko ulegli wrogowi. Sytuację pogorszył naczelny wódz Polski, który zalecił unikanie konfrontacji z Sowietami. Po kilku dniach niemiecka armia stała na linii Knyszyn – Białystok – Narew – Hajnówka – Brześć Litewski, podczas gdy po drugiej stronie Białostocczyzny znajdowała się armia rosyjska, która wyparła polskich żołnierzy z Białegostoku w nocy z 21 na 22 września 1939 roku.
Kilka dni wcześniej uzgodniono, że Niemcy ewakuują się z Białegostoku, a miasto zostanie przekazane Rosjanom. Przebieg ewakuacji 20 września 1939 roku w Białymstoku, w Pałacu Branickich, omawiali lokalni dowódcy Armii Czerwonej i Wehrmachtu. Spotkanie zakończyło się uroczystym obiadem na cześć komisji sowieckiej wydanym w Hotelu Ritz. Ostatni akt przekazania miasta w ręce sowieckie odbył się na dziedzińcu Pałacu Branickich. Jego przebieg tak opisywał M. Czajkowski, naoczny świadek tamtych wydarzeń:
„Kompanie honorowe obu obcych wojsk dzielił (a może lepiej byłoby powiedzieć, łączył) wysoki maszt, na którym powiewała czerwona flaga z czarnym, o złamanych ramionach, krzyżem na białym polu. Orkiestra grała 'Deutschland, Deutschland über Alles’. Obie kompanie sprezentowały broń, a flaga ze swastyką zaczęła się opuszczać. Do masztu podszedł oficer sowiecki i założył inną, czerwoną flagę z sierpem i młotem. Obie sojusznicze kompanie prezentowały broń, grano hymn Związku Sowieckiego. Kiedy zawisła flaga na szczycie masztu, podeszli do siebie oficerowie obu wojsk. Odsalutowali wyciągniętymi szablami, schowali je do pochew i podali sobie przyjaźnie ręce. Wreszcie poklepali się poufale. Za chwilę padły komendy z obu stron, kompanie raz jeszcze sprezentowały broń. Po chwili odmaszerowali w swoich kierunkach, a czarne limuzyny zaczęły opuszczać dziedziniec. Za nimi w równych odstępach poruszały się motocykle z żołnierzami Wehrmachtu.”
Era Stanisława Bukowskiego
Stanisław Bukowski urodził się w Rypinie (na Kujawach) w 1904 roku. Tuż przed II Wojną Światową, jako student architektury w Warszawie w 1933 roku otrzymał jako jeden z pierwszych stypendium Wydziału Architektury na roczną podróż zagraniczną. Gdy wrócił został pracownikiem naukowym na wydziale oraz pracował w biurze prof. Przybylskiego. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo wkrótce przeniósł się do Wilna (będącego w Polsce). Tam przebywał do 1945 roku czyli do zakończenia II Wojny Światowej. W Wilnie poznał także swoją przyszłą żonę Placydę.
Po II wojnie światowej Stanisław Bukowski przyjechał do Białegostoku z żoną. Został jednym z trzech architektów, którym powierzono zadanie odbudowy miasta, zniszczonego niemal całkowicie przez Niemców. Przez kolejne 30 lat Bukowski poświęcał się rekonstrukcji zabytków oraz projektowaniu budynków użyteczności publicznej, kościołów i ich wnętrz. Jednocześnie uczył w Liceum, a później w Technikum Budowlanym w Białymstoku.
Najważniejszym dziełem Bukowskiego była odbudowa Pałacu Branickich. W 1947 roku sporządził projekt, mający na celu przywrócenie pałacowi wyglądu z połowy XVIII wieku, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Bukowski marzył, aby odrodzony pałac pełnił rolę muzeum, oddając hołd jego barokowej świetności. Jednak w 1949 roku władze zdecydowały, że budynek zostanie przekazany na użytek Akademii Lekarskiej. Bukowski zaprotestował przeciwko tej decyzji, co spowodowało jego odsunięcie od kierowania własnym projektem. Nagrody i podziękowania za odbudowę otrzymał ktoś inny, co było dla Bukowskiego bolesnym rozczarowaniem.
Dziś to piękny Pałac, ogród, uczelnia i muzea
Dzisiaj Pałac Branickich to prawdziwa perła Białegostoku. Zarówno sam budynek, jak i otaczający go ogród, zachwycają wszystkich odwiedzających. Warto jednak dodać, że to nie wszystko, co to miejsce ma do zaoferowania. Budynek Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku skrywa również dwa muzea, które są niezwykle klimatyczne i interesujące. Pierwsze z nich to Muzeum Historii Medycyny i Farmacji. W zabytkowych wnętrzach dawnego Pałacu Branickich można odkryć tajniki medycyny oraz proces kształtowania się tradycji leczniczych na przestrzeni stuleci. Muzeum oferuje możliwość zanurzenia się w atmosferze apteki z przełomu XIX i XX wieku oraz obejrzenia ekspozycji poświęconej dawnemu aptekarstwu z terenu Podlasia.
Jedna z ekspozycji nosi tytuł „Kamienie milowe białostockiego szpitalnictwa” i zajmuje pomieszczenia na parterze prawej oficyny pałacowej. W XVIII i na początku XIX wieku lewa część tej oficyny służyła celom mieszkalnym, kwaterowano tu gości przybyłych do Branickich oraz oficjalistów. Po śmierci Jana Klemensa Branickiego w 1771 roku, w miesiącach zimowych, pomieszczenia te zamieszkiwała jego wdowa, Izabela z Poniatowskich Branicka. Prawa, niższa część oficyny posiada cechy architektoniczne świadczące o dłuższej historii. W XVIII wieku parter tej części służył jako stajnia, a do dziś zachowały się oryginalne kamienne żłoby końskie z tego okresu. Drugie muzeum znajduje się w piwnicach pałacu, które zostały specjalnie wyremontowane. Pomieszczenie to nie przypomina tradycyjnego muzeum, ponieważ historia pokazana jest w sposób nowoczesny, z zastosowaniem współczesnych technologii multimedialnych.
27 ביוני 1941 הוא תאריך שנחרט לנצח בהיסטוריה של ביאליסטוק. זה היה יום שבו הכובשים הגרמנים בפולין ביצעו מעשה בלתי נתפס. הם טבחו באכזריות אנשים רק בגלל שהיו יהודים. הם אספו כ-800 אנשים לבית הכנסת הגדול ברחוב בוז’ניצ’ה (היום אחורי רחוב סורסקה) ולאחר מכן הציתו את הבניין. הפעולות הגיבורות של יוזף ברטושקה הובילו להצלת 29 אנשים. השומר ניצל את חוסר תשומת הלב של הגרמנים ופתח את הדלת הצדדית של הבניין הבוער. ברגע האחרון הצליחו האנשים הצפופים בפרוזדור להימלט. בזמן הזה הכובשים ירו ביהודים שנמלטו מהבתים מעץ, שגם הם עלו באש זמן קצר לאחר מכן.
„…כשנכנסו הגרמנים לחפש גברים – ברחתי לחדר השני, וכשהסתתרתי, הם לקחו את גיסי ארון זלמנוביץ’. אחותי רצה אחר בעלה. הם הובילו אותם לבית הכנסת בפינת רחוב סורסקה – שול. ראינו זאת מהעליית גג של הבית שבו התחבאנו. היו איתי הרבה אנשים. (…) כשהבית הכנסת התמלא באנשים – ראיתי איך הגרמנים סגרו את היציאות, הקיפו את הבניין והציתו אותו…” – זהו קטע מזיכרונות של עד ראייה. הקטע מגיע מ-Kurier Poranny.
ביום ההוא בביאליסטוק, הגרמנים הרגו יותר מ-2000 אנשים. הם שרפו את בית הכנסת, את רובע שולחוף, והרבה מבנים בשוק קושצ’ושקו, רחוב סורסקה, שוק סייני, וגם מה שפגשו ברחובות לגיונובה ואקדמיצקה. בימים הבאים, הגרמנים המשיכו לרצוח יהודים בהמוניהם. שוב ושוב ביצעו הגרמנים פעולות ירי. ב-3 ביולי הם הרגו 200 אנשים, ב-12 ביולי – 5000 אנשים, וב-13 ביולי – 300 אנשים. הרציחות בוצעו על ידי חיילי הגדוד המשטרתי מס’ 309, בפיקודו של מייג’ור ארנסט וייס, והגדודים 316 ו-322 תחת פיקודו של הגנרל אריך פון דם באך-זלבסקי. עד ה-12 ביולי נרצחו כמעט 8000 אנשים. שבועיים לאחר מכן,
הגטו בביאליסטוק
ב-26 ביולי הוקם בגטו בעיר. נרצחו כמעט 20% מכל היהודים בעיר. לפי פקודת הכובש הגרמני, היהודים נדרשו לענוד את טלאי המגן דוד על בגדיהם החל מ-1 בספטמבר 1941. „מתאר שחור של מגן דוד בן שישה קצוות בגודל של יד על רקע צהוב עם הכתובת יהודי צריך להיתפר במקום נראה ולשאת על החזה השמאלי של הבגד”. צו זה, בהתאם לחוקי נירנברג, חל על כל האזרחים היהודים מגיל שש. ליהודים לא הותר להופיע בציבור ללא הטלאי. כל מי שניסה להסתיר אותו תחת צעיף או תיק היה צפוי לעונשים חמורים מהגסטפו, אשר הקפידו על אכיפת הצו.
הפולנים סיפקו מזון ליהודים בגטו כי הגרמנים, בארגון הגטאות בכל פודלסיה, נתנו מנות רעב. הכי קשה היה להשיג אוכל בביאליסטוק. עם זאת, בולסלב, הנריק ויוזף סוקולובסקי ווייטולד מקסימוביץ’ מילאו תפקיד חשוב. הם קנו מזון בכפרים הסמוכים והביאו אותו לבתיהם בביאליסטוק, ואז היהודים שהוציאו את הפסולת מהגטו הבריחו את המזון המסופק במיכל כפול בתחתית הטנק.
היו עוד הרבה פולנים שסיפקו מזון לגטו בדרכים שונות. זה נעשה לרוב באמצעות סחר לא חוקי. כדאי לציין שהיהודים הצליחו להביא בקר לגטו על ידי שוחד חייל גרמני. נקודת ההעברה הייתה ברחוב סמולנה (ליד יורובייצקה). כדאי להזכיר שכמה פולנים קיבלו עונש מוות על אספקת מזון. הגרמנים הרגו נער בחצר ברחוב סיינקביץ’. אישה שניסתה לפרוץ את הגדר בשוק קושצ’ושקו גם נהרגה. גבר שהצליח להגיע לשוק הגטו ברחוב צ’נסטוחובסקה גם נהרג.
ישנם דוגמאות רבות למעשים הרואיים של פולנים בכפרי פודלסיה. שם לפעמים משפחות גדולות סיכנו את חייהם אך הסתירו יהודים. הפולנים בנו מבנים מיוחדים, חדרים נסתרים ואפילו העבירו יהודים בסירה דרך נהר ביברזה כדי שיוכלו לחכות לזמנים טובים יותר מוסתרים ביערות הביצה, שם הגרמנים לא יכלו להגיע.
העברת העיר
1941 הייתה השנה האחרונה שבה הרפובליקה הפולנית הרב-תרבותית, הרב-דתית והרב-לאומית, אף על פי שהייתה תחת כיבוש, עדיין התקיימה. גורלו הטראגי של ארצנו נחתם על ידי הגרמנים, אשר באותה שנה החלו ב”פתרון הסופי לשאלת היהודים”, אשר כלל את ההשמדה הפיזית של היהודים. הגרמנים כבשו שטחים מה-ברית המועצות – מאוקראינה, ליטא, בלארוס ועד פולין. בשיתוף פעולה פלילי ואקטיבי בשטחיהם השתתפו מדינות כמו סלובקיה, צרפת ונורבגיה. רומניה, בולגריה והונגריה שיתפו פעולה חלקית גם הן. חשוב לציין שאיטליה ודנמרק סירבו בתוקף לשתף פעולה בעניין זה. פינלנד ואלבניה היו גם הן מקלטים בטוחים ליהודים.
ב-1939, לאחר מספר ימים מהפלישה הגרמנית לפולין, ביאליסטוק הייתה תחת כיבוש גרמני. לאחר מכן, כאשר ברית המועצות תקפה את פולין מהצד השני ב-17 בספטמבר, שתי המדינות הסכימו, ובארמון ברניצקי העבירו הגרמנים באופן רשמי את הכיבוש של ביאליסטוק לברית המועצות. חשוב לציין כי היה כאן צומת רכבות חשוב, אשר השפיע על התחבורה, שהיא קריטית בזמן מלחמה. למרות שהכיבוש אינו דבר חיובי, היהודים זכו לשקט יחסי, כי ברית המועצות, כאיחוד של עמים רבים, לא רדפה יהודים.
לאחר היבחרו הדמוקרטי של היטלר לשלטון, לגרמנים היה גזענות ואנטישמיות בתוכניתם. אנו מדגישים זאת לא כדי להמעיט בערכה של הדמוקרטיה, אלא כדי להבהיר שגיהינום באירופה נגרם לא על ידי „נאצים” מיתיים אלא על ידי גרמנים, אשר בחרו דמוקרטית בהיטלר לשלטון ותמכו במדיניותו. הכניסה המחודשת של הגרמנים לביאליסטוק ב-1941 הייתה תחילתה של הטרגדיה של היהודים, שהיוו את רוב האוכלוסייה בעיר.
מרד וחיסול הגטו
ב-16 באוגוסט 1943, בניין (כבר ברחוב יורובייצקה) היה עד לחיסול הגטו. בלילה שלפני פעולת הגרמנים, הירח זרח יפה מעל העיר. בבוקר, הגרמנים תלו כרזות ברחבי הגטו, שהודיעו על גירוש כל אוכלוסיית הגטו לעבודה באזור לובלין. אזור הגטו היה מוקף
בצבא. ליד גדר הגטו ברחוב סמולנה, ליד יורובייצקה, היהודים ארגנו נקודת הגנה עצמית. מעל 100 צעירים חמושים ברובים, אקדחים ואפילו במקלע אחד. היו להם גם רימונים מאולתרים, גרזנים, פטישים, סכינים וקוקטיילי מולוטוב. התוכנית הייתה להבעיר את גדר הגטו ואז לנסות לברוח. כשהגדר עלתה באש, ראו היהודים טנק גרמני וז’נדרמריה. אף אחד לא הצליח לברוח. כמה שעות לאחר מכן, ילד קטן השליך במפתיע נורה מלאה בחומצה הידרוכלורית לפנים של קצין גרמני, ועיוור ופצע אותו. ליד רחוב ציפלה הסמוכה ליורובייצקה, התחיל טבח אמיתי. הגרמנים ירו בהמונים שחיכו לגירוש ליד השער. הילד שהשליך את הנורה נהרג מיד. הגרמנים ירו מכמה כיוונים. הלוחמים היהודים ניסו להילחם, אך לא היה להם סיכוי. עם זאת, בקרבות במהלך חיסול הגטו, 100 גרמנים איבדו את חייהם, ורבים נפצעו.
הגרמנים רצחו כ-800 אנשים בגטו. עוד 30,000 נשלחו למחנות ההשמדה הגרמניים בטרבלינקה ובאושוויץ-בירקנאו. בביאליסטוק, הגרמנים יצרו גיהינום אמיתי במהלך השנתיים של הכיבוש. לאחר המלחמה נותרו בביאליסטוק רק כמה מאות יהודים. לפני הכיבוש הגרמני, היו כ-50,000.
Am 27. Juni 1941 ereignete sich ein Ereignis, das sich für immer in die Geschichte von Białystok eingeprägt hat. An diesem Tag begingen die deutschen Besatzer Polens ein unvorstellbares Verbrechen. Sie massakrierten brutal Menschen nur wegen ihres jüdischen Glaubens. Sie versammelten etwa 800 Personen in der großen Synagoge an der Bożnicza-Straße (heute Hinterhof von Suraska-Straße) und setzten das Gebäude in Brand. Die heldenhaften Taten von Józef Bartoszka führten dazu, dass 29 Menschen überlebten. Der Hausmeister nutzte die Unaufmerksamkeit der Deutschen und öffnete die Seitentür des brennenden Gebäudes. In letzter Minute konnten sich die im Vorraum zusammengedrängten Menschen retten. In dieser Zeit schossen die Besatzer auf Juden, die aus den Holzhäusern flohen, die kurz darauf ebenfalls Feuer fingen.
„…als die Deutschen hereinkamen und nach Männern suchten – floh ich in ein anderes Zimmer, und als ich mich versteckte, nahmen sie meinen Schwager Aron Zelmanowicz mit. Meine Schwester lief ihrem Mann nach. Sie wurden zur Synagoge an der Ecke der Suraska- und Szkolna-Straße gebracht. Wir sahen das vom Dachboden des Hauses, in dem wir uns versteckten. Es waren viele Menschen bei mir. (…) Als die Synagoge mit Menschen gefüllt war – sah ich, wie die Deutschen die Ausgänge verschlossen, das Gebäude umzingelten und es in Brand setzten…” – dies ist ein Auszug aus den Erinnerungen eines Augenzeugen. Der Auszug stammt aus dem Kurier Poranny.
An diesem Tag töteten die Deutschen in Białystok über 2000 Menschen. Sie verbrannten die Synagoge, das Schulhof-Viertel und viele Gebäude am Kościuszko-Markt, der Suraska-Straße, dem Sienny-Markt sowie was sie an der Legionowa- und Akademicka-Straße vorfanden. In den folgenden Tagen setzten die Deutschen den Massenmord an Juden fort. Immer wieder führten sie Erschießungsaktionen durch. Am 3. Juli töteten sie 200 Menschen, am 12. Juli 5000 Menschen und am 13. Juli 300 Menschen. Die Morde wurden von Soldaten des Polizeibataillons Nr. 309 unter dem Kommando von Major Ernst Wies sowie den Bataillonen 316 und 322 unter General Erich von dem Bach-Zelewski ausgeführt. Bis zum 12. Juli wurden fast 8000 Menschen ermordet. Zwei Wochen später,
Ghetto in Białystok
Am 26. Juli wurde in der Stadt ein Ghetto errichtet. Fast 20 % aller Juden der Stadt wurden getötet. Auf Befehl der deutschen Besatzer mussten Juden ab dem 1. September 1941 Davidsterne auf ihrer Kleidung tragen. „Ein schwarzer Umriss eines sechsstrahligen Sterns von der Größe einer Hand auf gelbem Hintergrund mit der Aufschrift Jude muss gut sichtbar auf die linke Brustseite der Kleidung genäht und getragen werden.” Diese Verordnung galt gemäß den Nürnberger Gesetzen für alle jüdischen Bürger ab dem sechsten Lebensjahr. Juden durften ohne den Stern nicht öffentlich erscheinen. Jeder, der versuchte, ihn unter einem Schal oder einer Tasche zu verstecken, musste mit harten Strafen der Gestapo rechnen, die dies genau überwachte.
Die Polen lieferten Nahrung für die Juden im Ghetto, da die Deutschen bei der Organisation der Ghettos in ganz Podlasie Hungerrationen gewährten. Am schwierigsten war es, in Białystok an Essen zu kommen. Bolesław, Henryk und Józef Sokołowski sowie Witold Maksymowicz spielten dabei eine wesentliche Rolle. Sie kauften Lebensmittel in den umliegenden Dörfern und brachten sie zu ihren Häusern in Białostoczek. Anschließend versteckten die Juden, die Abfälle aus dem Ghetto entfernten, die gespendeten Lebensmittel in einem doppelten Boden des Tankwagens.
Es gab noch viele weitere Polen, die auf verschiedene Weise Lebensmittel in das Ghetto brachten. Am häufigsten geschah dies durch illegalen Handel. Es ist erwähnenswert, dass es Juden gelang, Vieh in das Ghetto zu bringen, indem sie einen deutschen Soldaten bestachen. Der Umschlagplatz befand sich in der Smolna-Straße (nahe Jurowiecka). Es ist auch zu erwähnen, dass einige Polen wegen der Lieferung von Lebensmitteln mit dem Tod bestraft wurden. Die Deutschen töteten einen Jungen im Hof an der Sienkiewicza-Straße. Eine Frau, die versuchte, den Zaun am Kościuszko-Markt zu überqueren, wurde ebenfalls getötet. Auch ein Mann, der den Ghetto-Markt an der Częstochowska-Straße erreichte, wurde getötet.
Es gibt zahlreiche Beispiele für heroische Taten der Polen in den Dörfern von Podlasie. Dort riskierten manchmal große Familien ihr Leben, indem sie Juden versteckten. Polen bauten spezielle Gebäude, verborgene Räume, und transportierten Juden sogar mit Booten über den Biebrza-Fluss, damit sie in sumpfigen Wäldern versteckt auf bessere Zeiten warten konnten, wo die Deutschen nicht hinkamen.
Übergabe der Stadt
1941 war das letzte Jahr, in dem die multikulturelle, multireligiöse und multinationale Polnische Republik, obwohl unter Besatzung, noch existierte. Das tragische Schicksal unseres Landes wurde von den Deutschen besiegelt, die in diesem Jahr die „Endlösung der Judenfrage” begannen, die die physische Vernichtung der Juden beinhaltete. Die Deutschen besetzten Gebiete von der UdSSR – mit der Ukraine, Litauen, Belarus bis nach Polen. In krimineller, aktiver Zusammenarbeit auf ihren Gebieten nahmen Länder wie die Slowakei, Frankreich und Norwegen teil. Teilweise kooperierten auch Rumänien, Bulgarien und Ungarn. Es ist hervorzuheben, dass Italien und Dänemark kategorisch die Zusammenarbeit in dieser Angelegenheit ablehnten. Finnland und Albanien waren ebenfalls sichere Zufluchtsorte für Juden.
Białystok stand 1939 nach wenigen Tagen der deutschen Invasion Polens unter deutscher Besatzung. Als die UdSSR am 17. September von der anderen Seite Polen angriff, einigten sich beide Länder und im Branicki-Palast übergaben die Deutschen feierlich die Besatzung von Białystok an die UdSSR. Es ist erwähnenswert, dass sich hier ein wichtiger Eisenbahnknotenpunkt befand, der den Transport während des Krieges beeinflusste. Obwohl die Besetzung von Gebieten nichts Positives ist, hatten die Juden relative Ruhe, da die UdSSR als Zusammenschluss vieler Nationen die Juden nicht verfolgte.
Nachdem die Deutschen Hitler demokratisch an die Macht gewählt hatten, hatten sie Rassismus und Antisemitismus in ihrem Programm. Wir betonen dies nicht, um die Demokratie zu verunglimpfen, sondern um klar zu zeigen, dass das Inferno in Europa nicht von mythischen „Nazis” verursacht wurde, sondern von Deutschen, die Hitler demokratisch an die Macht wählten und seine Politik unterstützten. Der erneute Einmarsch der Deutschen in Białystok 1941 war der Beginn der Tragödie der Juden, die in Białystok die Mehrheit bildeten.
Der Aufstand und die Liquidation des Ghettos
Am 16. August 1943 war ein Gebäude (bereits an der Jurowiecka-Straße) Zeuge der Liquidation des Ghettos. In der Nacht vor der deutschen Aktion schien der Mond wunderschön über der Stadt. Am Morgen hängten die Deutschen im gesamten Ghetto Plakate auf, die über die Deportation der gesamten Ghetto-Bevölkerung zur Arbeit in die Region Lublin informierten. Das Ghetto-Gelände war von der Armee umgeben. Am Ghettozaun an der Smolna-Straße, direkt neben der Jurowiecka, organisierten die Juden einen Selbstverteidigungspunkt. Über 100 junge Menschen waren mit Gewehren, Revolvern und sogar einem Maschinengewehr bewaffnet. Sie hatten auch selbstgemachte Granaten, Äxte, Hämmer, Messer und Molotow-Cocktails. Der Plan war, den Ghettozaun in Brand zu setzen und dann zu versuchen zu fliehen. Als der Zaun brannte, sahen die Juden einen deutschen Panzer und die Gendarmerie. Niemand konnte entkommen. Einige Stunden später warf ein kleiner Junge unerwartet eine mit Salzsäure gefüllte Glühbirne in das Gesicht eines deutschen Offiziers und blendete und verletzte ihn. In der Nähe der Ciepła-Straße, die an die Jurowiecka angrenzt, begann ein echtes Massaker. Die Deutschen schossen auf die Menschenmassen, die am Tor auf die Deportation warteten. Der Junge, der die Glühbirne warf, wurde sofort getötet. Die Deutschen schossen von mehreren Seiten. Die jüdischen Kämpfer versuchten zu kämpfen, hatten aber keine Chance. Trotzdem verloren bei den Kämpfen während der Liquidation des Ghettos 100 Deutsche ihr Leben, viele wurden verletzt.
Die Deutschen ermordeten im Ghetto etwa 800 Menschen. Weitere 30.000 wurden in die deutschen Vernichtungslager in Treblinka und Auschwitz-Birkenau deportiert. In Białystok bereiteten die Deutschen in den zwei Jahren der Besatzung eine wahre Hölle. Nach dem Krieg lebten nur noch wenige hundert Juden in Białystok. Vor der deutschen Besatzung waren es etwa 50.000.
June 27, 1941, is a date that has become a permanent part of Białystok’s (Poland) history. It was a day when the German occupiers of Poland committed an unimaginable atrocity. They brutally massacred people simply because they were Jews. They gathered around 800 people into the great synagogue located on Bożnicza Street (now the back of Suraska Street) and then set the building on fire. The heroic actions of Józef Bartoszka led to the survival of 29 people. The caretaker took advantage of the Germans’ inattention and opened the side door of the burning building. At the last moment, people crowded in the vestibule managed to escape. During this time, the occupiers were shooting at Jews who were fleeing from wooden houses, which also caught fire shortly afterward.
“…when the Germans came looking for men – I fled to another room, and when I hid, they took my brother-in-law, Aron Zelmanowicz. My sister ran after her husband. They were taken to the synagogue at the corner of Suraska – Szkolna Street. We watched from the attic of the house where we were hiding. There were many people with me. (…) When the synagogue was filled with people – I saw the Germans close the exits, surround the building, and set it on fire…” – this is a fragment of the eyewitness’s account. The fragment comes from Kurier Poranny.
On that day in Białystok, the Germans killed over 2,000 people. They burned the synagogue, the Schulhof district, and many buildings on Kościuszki Market, Suraska, Sienny Market, as well as what they encountered on Legionowa and Akademicka Streets. In the following days, the Germans continued the mass murder of Jews. Time and again, they conducted shooting actions. On July 3, they killed 200 people, on July 12 – 5,000 people, and on July 13 – 300 people. The murders were carried out by soldiers of police battalion No. 309, commanded by Major Ernst Wies, and battalions 316 and 322 under General Erich von dem Bach-Zelewski. By July 12, nearly 8,000 people had been murdered. Two weeks later,
Bialystok (Poland) Ghetto
On July 26, the ghetto was established in the city. Nearly 20% of all Jews in the city were killed. By order of the German occupiers, Jews had to wear Stars of David on their clothing from September 1, 1941. “A black outline of a six-pointed star the size of a hand on a yellow background with the inscription Jude must be sewn on visibly and worn on the left side of the chest.” This regulation, in line with the Nuremberg Laws, applied to all Jewish citizens from the age of six. Jews were not allowed to appear in public without the star. Anyone who tried to hide it under a scarf or bag had to face severe penalties from the Gestapo, who were vigilant about this.
Poles delivered food to the Jews in the ghetto because the Germans organizing ghettos throughout Podlasie provided starvation rations. Food was hardest to come by in Białystok. However, Bolesław, Henryk, and Józef Sokołowski, as well as Witold Maksymowicz, played an essential role. They bought food in nearby villages and brought it to their homes in Białostoczek, and then the Jews who were removing waste from the ghetto secretly packed the donated food into a hidden, double-bottomed tanker.
There were many more Poles delivering food to the ghetto in various ways. It was most often done through illegal trade. It is worth mentioning that Jews managed to bring cattle into the ghetto by bribing a German soldier. The transfer point was located on Smolna Street (near Jurowiecka). It is worth noting that some Poles were sentenced to death for delivering food. The Germans killed a boy in the yard on Sienkiewicza Street. A woman who tried to force the fence on Kościuszko Market was also killed. A man who managed to get to the ghetto marketplace on Częstochowska Street was also killed.
Examples of heroic deeds by Poles in Podlasie villages can also be multiplied. There, sometimes large families risked death but hid Jews. Poles created special buildings, hidden rooms, and even transported Jews by boat across the Biebrza River so they could wait for better times hidden in swampy forests where the Germans could not reach them!
Transfer of the city
1941 was the last year when the multicultural, multireligious, and multinational Polish Republic, although under occupation, still existed. The tragic fate of our country was sealed by the Germans, who that year began the “final solution to the Jewish question,” which involved the physical extermination of Jews. The Germans occupied territories from the USSR – with Ukraine, Lithuania, Belarus to Poland. In criminal, active cooperation in their territories, countries such as Slovakia, France, and Norway participated. Romania, Bulgaria, and Hungary partially cooperated as well. It is worth emphasizing that Italy and Denmark categorically refused to cooperate in this matter. Finland and Albania were also safe havens for Jews.
In 1939, Białystok, after a few days from the German invasion of Poland, was under German occupation. Then, when the USSR attacked Poland from the other side on September 17, both countries agreed, and in Branicki Palace, the Germans ceremoniously handed over the occupation of Białystok to the USSR. It is worth adding that there was an important railway junction here, which impacted transport, crucial during the war. Although the seizure of territories was not positive, the Jews had relative peace because the USSR, as a union of many nations, did not persecute Jews.
After democratically electing Hitler to power, Germany had racism and anti-Semitism in its program. We emphasize this not to belittle democracy but to show clearly that the hell in Europe was caused not by mythical “Nazis” but by Germans who democratically elected Hitler to power and supported his policies. The Germans’ re-entry into Białystok in 1941 was the beginning of the tragedy of the Jews, who were the majority in Białystok.
The uprising and liquidation of the Ghetto
On August 16, 1943, a building (already on Jurowiecka Street) witnessed the liquidation of the ghetto. The night before the German action, the moon shone beautifully over the city. In the morning, the Germans hung posters throughout the ghetto, informing them of the deportation of the entire ghetto population to work in the Lublin region. The ghetto area was surrounded by the army. At the fence of the ghetto on Smolna Street, right next to Jurowiecka, the Jews organized a self-defense point. Over 100 young people armed with rifles, revolvers, and even one machine gun. They also had homemade grenades, axes, hammers, knives, and Molotov cocktails. The plan was to set fire to the ghetto fence and then try to escape. When the fence burned down, the Jews saw a German tank and gendarmerie. No one managed to escape. A few hours later, a small boy unexpectedly threw a light bulb filled with hydrochloric acid in the face of a German officer, blinding and injuring him. Near Ciepła Street, adjacent to Jurowiecka, a real massacre began. The Germans shot at the crowds waiting for deportation at the gate. The boy who threw the light bulb was immediately killed. The Germans fired from several sides. The Jewish fighters tried to fight, but they had no chance. However, in the battles during the liquidation of the ghetto, 100 Germans lost their lives, and many were injured.
The Germans murdered about 800 people in the ghetto. Another 30,000 were sent to the German extermination camps in Treblinka and Auschwitz-Birkenau. In Białystok, the Germans created a real hell during two years of occupation. After the war, only a few hundred Jews lived in Białystok. Before the German occupation, there were about 50,000.
27 czerwca 1941 r. to data, która na stałe wpisała się do historii Białegostoku. Była dniem, w którym okupujący Polskę – Niemcy urządzili coś niewyobrażalnego. W okrutny sposób, masowo zabili ludzi tylko dlatego, że byli Żydami. Spędzili około 800 osób do wielkiej synagogi stojącej przy ul. Bożniczej (dziś zaplecze Suraskiej), a następnie podpalili budynek. Bohaterska postawa Józefa Bartoszki spowodowała, że przeżyło 29 osób. Dozorca wykorzystując nieuwagę Niemców otworzył boczne drzwi płonącego budynku. W ostatniej chwili wydostali się ludzie stłoczeni w przedsionku. W tym czasie okupanci strzelali do Żydów, którzy uciekali z drewnianych domów, które chwilę później również zajęły się ogniem.
„…gdy weszli Niemcy poszukując mężczyzn – uciekłem do drugiego pokoju, a gdy schowałem się, szwagra Arona Zelmanowicza zabrali. Siostra pobiegła za mężem. Wprowadzili ich do Synagogi na rogu ul. Suraskiej – Szkolnej. Widzieliśmy to ze strychu domu, w którym ukrywaliśmy się. Było ze mną dużo osób. (…) Gdy synagogę zapełniono ludźmi – widziałem jak Niemcy pozamykali wyjścia i kordonem otoczyli budynek i podpalili go…” – to fragment wspomnień świadka wydarzeń. Fragment pochodzi z Kuriera Porannego.
Łącznie tego dnia w Białymstoku Niemcy zabili ponad 2000 osób. Niemcy spalili synagogę, dzielnicę Schulhof, a także wiele budynków z Rynku Kościuszki, Suraskiej, Rynku Siennego, a także to co napotkali na Legionowej i Akademickiej. W kolejnych dniach Niemcy dalej masowo mordowali Żydów. Co raz Niemcy przeprowadzali akcję rozstrzeliwania Żydów. Z ich rąk zginęło 3 lipca – 200 osób, 12 lipca – 5000 osób, 13 lipca – 300 osób. Zabijali żołnierze policyjnego batalionu nr 309, dowodzonego przez mjr. Ernsta Wiesa oraz 316 i 322 batalionu pod dowództwem gen. Ericha von dem Bach-Zelewskiego. Do 12 lipca zamordowano łącznie prawie 8000 osób. 2 tygodnie później,
Getto w Białymstoku
26 lipca utworzono w mieście getto. Zabito prawie 20 proc. wszystkich Żydów z miasta. Z rozkazu niemieckiego okupanta, Żydzi musieli nosić Gwiazdy Dawida na odzieży od 1 września 1941 roku. „Czarny zarys sześcioramiennej gwiazdy wielkości dłoni na żółtym tle z napisem Jude naszywać w sposób widoczny i nosić na piersi po lewej stronie ubrania”. Zarządzenie to w myśl ustaw norymberskich obowiązywało wszystkich obywateli żydowskich od szóstego roku życia. Żydom nie wolno było pokazywać się publicznie bez gwiazdy. Każdy, kto usiłował schować ją pod szalem lub torbą czy teczką musiał liczyć się z ostrymi karami gestapo, które pilnie nad tym czuwało.
Polacy dostarczali żywność dla Żydów z Getta, bo Niemcy organizując getta na całym Podlasiu – przyznali głodowe racje żywnościowe. Najtrudniej z jedzeniem było w Białymstoku. Jednak istotną rolę spełnili Bolesław, Henryk i Józef Sokołowscy oraz Witold Maksymowicz. Kupowali oni żywność w okolicznych wsiach i przywozili ją do swoich domów na Białostoczku, a następnie wywożący nieczystości z Getta – Żydzi – przy okazji pakowali przekazaną żywność do ukrytego, podwójnego dna beczkowozu.
Polaków dostarczających różnymi sposobami żywność do Getta było dużo więcej. Najczęściej odbywało się to przy pomocy nielegalnego handlu. Warto tutaj wspomnieć, że nawet udało się spowadzić Żydom do Getta bydło – przekupując niemieckiego żołnierza. Punkt przerzutowy znajdował się przy ul. Smolnej (okolice Jurowieckiej). Warto wspomnieć, że niektórych Polaków spotkała kara śmierci za dostarczanie żywności. Niemcy za to zabili chłopca na terenie parkanu od strony ul. Sienkiewicza. Zginęła też kobieta, która próbowała sforsować ogrodzenie od strony Rynku Kościuszki. Zabity został również mężczyzna, który przedostał się na targowisko gettowe mieszczące się przy ul. Częstochowskiej.
Można również mnożyć przykłady heroicznych czynów Polaków na podlaskich wsiach. Tam niekiedy wieloosobowa rodzina była narażona na śmierć, lecz ukrywała Żydów. Polacy tworzyli specjalne zabudowania, ukryte pokoje, a nawet transportowano Żydów łodzią przez Biebrzę, tak by ci czekali na lepsze czasy ukryci w bagnistych lasach, gdzie Niemcy dotrzeć nie mogli!
Przekazanie miasta
1941 rok był ostatnim, gdy wielokulturowa, wielowyznaniowa i wielonarodowa Rzeczpospolita, choć pod okupacją, cały czas istniała. Tragiczny los naszego kraju został przypieczętowany przez Niemców, którzy w tymże roku rozpoczęli “ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” wiążące się z fizyczną likwidacją Żydów. Niemcy okupowali tereny od ZSRR – z Ukrainą, Litwą, Białorusią po Polskę. W zbrodniczej, aktywnej współpracy na swoich terytoriach brały udział takie kraje jak Słowacja, Francja i Norwegia. Częściowo współpracowały też Rumunia, Bułgaria i Węgry. Warto podkreślić, że kategorycznie odmówiły współpracy w tej kwestii Włochy i Dania. Bezpieczną przystanią dla Żydów były także Finlandia i Albania.
Białystok w 1939 roku po kilkunastu dniach od napaści Niemiec na Polskę był pod okupacją tego kraju. Następnie, gdy ZSRR napadła na Polskę 17 września z drugiej strony, to oba kraje dogadały się i w Pałacu Branickich uroczyście Niemcy przekazały okupację Białegostoku na rzecz ZSRR. Warto dodać, że znajdował się tu ważny węzeł kolejowy, co miało wpływ na transport, który jest niezwykle ważny podczas wojny. I chociaż zabór terenów państwa nie jest niczym pozytywnym, to Żydzi mieli względny spokój, gdyż ZSRR jako związek wielu narodów nie prześladowało Żydów.
Niemcy po demokratycznym wybraniu Hitlera do władzy, miały rasizm i antysemityzm w programie. A podkreślamy to nie dlatego, by uhybiać demokracji, lecz po to, by pokazać jasno, że piekło w Europie wywołali nie mityczni “Naziści” tylko Niemcy, którzy demokratycznie wybrali Hitlera do władzy i popierali jego politykę. Ponowne wejście Niemców w 1941 roku do Białegostoku, było początkiem tragedii Żydów, których było w Białymstoku większość.
Powstanie i likwidacja getta
16 sierpnia 1943 roku kamienica (już przy ul. Jurowieckiej) była świadkiem likwidacji getta. Noc przed akcją Niemców księżyc pięknie świecił nad miastem. Nad ranem Niemcy rozwiesili na terenie getta plakaty, w których poinformowali o wywózce całej ludności getta do pracy na Lubelszczyźnie. Teren getta był otoczony przez wojsko. Przy płocie getta na ul. Smolnej, tuż obok Jurowieckiej Żydzi zorganizowali punkt samoobrony. Ponad 100 młodych osób z karabinami, rewolwerami a nawet jednym karabinem maszynowym. Do tego mieli granaty-samoróbki, siekiery, młoty, noże i „coctaile Mołotowa”. Plan był tak, by podpalić płot getta, a następnie próbować uciec. Gdy parkan spłonął Żydzi ujrzeli niemiecki czołg i żandarmerię. Nikt nie zdołał uciec. Kilka godzin później mały chłopak nieoczekiwanie rzucił w twarz niemieckiego oficera żarówkę z kwasem solnym, co go raniło i oślepiło. Przy sąsiadującej z Jurowiecką ulicą Ciepłą zaczęła się prawdziwa rzeź. Niemcy strzelali do tłumów czekających na wywózkę przy bramie. Chłopiec, który rzucił żarówką od razu został zabity. Niemcy strzelali z kilku stron. Żydowscy bojownicy próbowali walczyć, ale nie mieli szans. Aczkolwiek w walkach podczas likwidacji getta 100 Niemców straciło życie, wielu też było rannych.
Niemcy zamordowali w getcie około 800 osób. Kolejne 30 tys. wywieziono do niemieckiego obozu zagłady w Treblince oraz Auschwitz-Birkenau. W Białymstoku Niemcy zgotowali w ciągu 2 lat okupacji prawdziwe piekło. Po wojnie w Białymstoku żyło około kilkuset żydów. Przed okupacją Niemiecką około 50 000.
Od 13 czerwca obowiązuje strefa buforowa na polsko-białoruskiej granicy. W praktyce oprócz fizycznej zapory, w Podlaskiem na co dzień pracuje nie tylko Straż Graniczna, ale też stacjonuje wojsko. Do tego jest wsparcie policji. Mimo tego wszystkiego od kilku miesięcy znów zaczęła się presja migracyjna na granicy. Dodatkowo doszło do wielu fizycznych ataków przez migrantów na funkcjonariuszy. Jeden polski żołnierz został zabity, byli też ranni. Sytuacja zaczęła się zaogniać na tyle, że rząd wprowadził strefę buforową. Na najbardziej niebezpiecznych odcinkach nie można się zbliżać do pasa bez przepustki.
Straż Graniczna podsumowała pierwszy tydzień strefy buforowej. Od 13 do 19 czerwca odnotowano 750 prób nielegalnego przekroczenia granicy. Tydzień wcześniej było to łącznie 1100 prób. Mamy więc spadek o 30 proc. Wzrosła natomiast liczba ataków na funkcjonariuszy. Z 5 w tygodniu przed obowiązywaniem ograniczeń do 19. w tygodniu z ograniczeniami. Warto też odnotować, że zmieniło się podejście władz do mediów. Poprzednicy nie dopuszczali dziennikarzy do strefy buforowej, którzy mogliby swobodnie relacjonować wydarzenia z granicy. Teraz udzielono aż 28 przepustek.
Warto jednak zastanowić się co dalej. O tym, że będzie rosła presja na granicę funkcjonariusze wiedzieli z wyprzedzeniem, gdyż białoruskie służby zaczęły wiosną gromadzić migrantów przy pasie granicznym tworząc większe skupiska. Od tamtej pory do dziś znajduje się tam wiele koczowisk, w których obcokrajowcy czekają na sygnał, by zacząć przekraczać granicę. Należy też podkreślić, że to dla nich śmiertelna pułapka, gdyż nie mogą zrezygnować czy wrócić. Służby białoruskie przemocą zmuszają ich do wielokrotnych przekroczeń.
Wśród migrantów znajdują się też współpracownicy służb, którzy są tylko po to by atakować. Wymieszani w tłumie tych, którzy wpadli w pułapkę. Do tego są też osoby, które trafiły pod granicę na własną rękę (bez przemytników). Dlatego też dochodzi do sporów w polskim społeczeństwie. Są bowiem zwolennicy twardego traktowania wszystkich bez wyjątku, są też nieformalne grupy ludzi, które próbują pomagać zagubionym w lasach i bagnach po polskiej stronie. Niektórzy są też oskarżani o pomoc w unikaniu polskich służb. Na tych, którzy są kierowani przez przemytników – po polskiej stronie czekają tez kurierzy, którzy są regularnie wyłapywani. Najczęściej to obcokrajowcy. Wielu z nich to Ukraińcy czy Gruzini.
Czy marzyliście kiedyś o ucieczce od zgiełku miasta i zanurzeniu się w spokoju natury? Podlaskie to idealne miejsce na wakacyjny wypad, który pozwoli Wam na relaks i przygodę w jednym. Oto nasz plan na perfekcyjny wyjazd w naszym malowniczym regionie.
Rozpocznij swój weekend od zwiedzania stolicy województwa, Białegostoku. Spacer po Plantach, a następnie wizyta w Pałacu Branickich – znanego jako „Wersal Podlaski” to doskonały wstęp. Ten barokowy zespół pałacowo-parkowy zachwyca swoją architekturą i pięknymi ogrodami. Po wszystkim koniecznie przejdź od ul. Kilińskiego przez Rynek Kościuszki i Lipową aż do Kościoła Św. Rocha. To wyjątkowa świątynia. Dodatkowo jest tam możliwość wejścia na taras widokowy.
Kolejny krok to szybka prosta do centrum przesiadkowego przy dworcu kolejowym. Tam czeka linia 500, którą dojedziecie do Supraśla. Tam na Was czeka Muzeum Ikon, gdzie możesz podziwiać wyjątkowe ikony prawosławne i zgłębić tajemnice tego niezwykłego miejsca. Po wizycie w muzeum, wybierz się na spacer po urokliwym miasteczku i zatrzymaj się w jednej z lokalnych restauracji na obiad z tradycyjnymi podlaskimi potrawami. Koniecznie przejdźcie całe bulwary i też leśną ścieżkę Puszczy Knyszyńskiej.
Kolejny dzień rozpocznijcie od wizyty w Biebrzańskim Parku Narodowym – jednym z najpiękniejszych miejsc w Polsce. Spacer po jednym z licznych szlaków turystycznych, obserwacja ptaków i dzikiej przyrody to doskonały sposób na relaks i odprężenie. Sfinalizujcie swój pobyt w Rajgrodzie. Już sama nazwa wiele wskazuje o tym miejscu. Będzie tam cudownie!
Po przygodach na łonie natury, udajcie się do historycznego Tykocina. Zamek oraz Wielka Synagoga to miejsca, które przeniosą Cię w czasie. Nie zapomnij odwiedzić lokalnych knajpek, aby spróbować regionalnych specjałów. Po wszystkim warto też przejść się ścieżką spacerową wzdłuż rzeki Narew. Podczas swojego wypadu nie możecie pominąć Narwiańskiego Parku Narodowego. Śliwno i Waniewo to doskonałe miejsca do spacerów po kładkach rozciągających się nad rozlewiskami Narwi, gdzie możesz podziwiać unikalne krajobrazy i bogatą faunę. Kurowo i Kruszewo to idealny dodatek, gdzie podziwiać będziecie dzikość natury. Może nawet pokusicie się o płynięcie pychówką?
Podlasie to także majestatyczna Puszcza Białowieska. W Białowieży odwiedźcie Białowieski Park Narodowy, rezerwat pokazowy żubrów, Szlak dębów królewskich. Następnie udajcie się do Hajnówki, skąd możecie wyruszyć w podróż kolejką wąskotorową do miejscowości Topiło. Ta malownicza trasa przez serce puszczy to idealny sposób na bliskie spotkanie z dziką przyrodą.
Zakończcie swój wypad wakacyjny w Augustowie, mieście położonym nad malowniczymi jeziorami i rzekami połączonymi Kanałem Augustowskim. Wybierzcie się na rejs statkiem po kanale do Studzienicznej, aby podziwiać piękne krajobrazy i zabytkowe śluzy. Spacer po Augustowie, plażowanie i degustacja lodów i innych specjałów to doskonały relaks. Po wszystkim koniecznie wybierzcie się jeszcze kajaki. Wyprawa Rospudą dostarczy Wam wiele wrażeń.
Wśród falujących morzem kłosów, gdzie horyzont zlewa się z błękitem nieba, rodzi się podlaska opowieść. To czas żniw, gdy ziemia oddaje swoje złote skarby, a rolnik, niczym dawne legendy, zbiera plony z szacunkiem i dumą. Słońce, jak matka ciepłym uśmiechem, rozpieszcza łany pszenicy, żyta i owsa. Każdy dzień to niekończąca się symfonia natury, pełna dźwięków szelestu liści, śpiewu ptaków i melodyjnych odgłosów pracujących rąk i maszyn. Ziemia Podlasia, bogata w historię i tradycję, staje się tłem dla tego odwiecznego rytuału.
Wieczorny wiatr niesie zapach świeżo skoszonych zbóż, mieszając go z wonią ziemi i letnich kwiatów. Pola, niczym złote płótna, malowane są promieniami zachodzącego słońca. Cisza, przerywana tylko odgłosami pracy, przynosi spokój, jakby czas zatrzymał się w tym magicznym momencie. Ludzie Podlasia, z twarzami opalonymi słońcem, z dłońmi twardymi jak kora starych drzew, przekazują sobie wiedzę z pokolenia na pokolenie. Każdy gest, każdy ruch sierpa i kosa, to wyraz szacunku dla przodków, którzy przed nimi uprawiali tę ziemię. Teraz tylko symbolicznie, bo już od dawna w żniwach wyręczają człowieka maszyny. Ale w oczach rolnika nadal odbija się mądrość natury, a w sercach – głęboka więź z ojczyzną.
Podlaskie żniwa to nie tylko czas zbiorów, ale i święto życia. To pieśń o harmonii człowieka z przyrodą, o miłości do ziemi, która daje chleb i poczucie przynależności. To czas, gdy każdy dzień przynosi nowe wyzwania, ale i nowe powody do radości. W blasku wschodzącego słońca, rolnik znów staje na skraju pola, gotów do pracy, z wdzięcznością spoglądając na złote łany. W sercu nosi nadzieję, że kolejne żniwa będą równie obfite, a Podlasie zawsze będzie tą krainą, gdzie ziemia i człowiek żyją w zgodzie, spleceni w wiecznym tańcu natury.
Suwalszczyzna to wyjątkowe miejsce pod wieloma względami. Mnóstwo jezior, Puszcza Augustowska, pagórkowate tereny, bliskość granic – to wszystko powoduje, że ten wyjątkowy zakątek Polski można zwiedzać na różne sposoby – samochodem, rowerem, kajakiem czy piechotą. A można też zwiedzać pod kątem szukania miejsc nieoczywistych, magicznych i tajemniczych. Tak zrobił Piotr Rydzewski, który na swoim kanale umieścił z tego film. Jak wyszło? Śmiało można powiedzieć, że naprawdę świetnie. Kawał dobrego programu internetowego. Zobaczcie sami!
Suwalszczyzna to moje miejsce na ziemi. Nie jestem zawodowym przewodnikiem, ale jestem pasjonatem tego regionu. Każdy krok, każdy zakątek, który pokaże w moich filmach to kawałek serca oddany Wam z niesamowitą pasją i nieograniczoną miłością do Suwałk. Jest to miejsce pełne ukrytych skarbów, które czekają na odkrycie. Każdy odcinek to historia o miejscach, które warto zobaczyć, smakach, które koniecznie musisz spróbować i historiach, które warto poznać. Będą to także opowieści o ludziach, którzy tworzą tę niezwykłą krainę. A jak już sami zakochacie się w północno-wschodniej Polsce, to polecajcie wizytę w regionie swoim bliskim i znajomym – tak aby o Suwalszczyźnie było głośno. – w ten sposób autor zachęca do swojego filmu i Suwalszczyzny.
My od siebie dodamy tylko, że naprawdę warto tam spędzić kilka dni – by osobno odwiedzić najważniejsze atrakcje, by aktywnie spędzić czas na rowerze i kajaku, a także właśnie by obejrzeć te wszystkie miejsca oczywiste, do których trzeba jeszcze dojechać.
Jeżdżąc po Białymstoku przyzwyczailiśmy się do krajobrazu wszędobylskich dźwigów, które stoją przy budowie nowych bloków. Co ciekawe od tych nowych „apartamentowców” nie przybywa nowych mieszkańców. Bilans miasta jest na minus. Z danych wynika jasno, że większość osób woli mieszkać na obrzeżach – zaludniając gminy Supraśl czy Wasilków. Problemem może być to, że obecne ceny mieszkań są bardzo mocno wywindowane, więc zamiast młodych rodzin nabywcami stają się tak zwani „rentierzy”, którzy wynajmują swoje lokale krótkoterminowo (konkurując z hotelami) i długoterminowo. Młode rodziny wolą gminy Supraśl i Wasilków, bo jak już mają płacić horrendalne pieniądze, to wolą dom lub szeregówkę. Ponadto w Białymstoku nie ma nawet szans na niższe ceny, bo deweloperzy mają u nas niemalże monopol. Jest trzech dużych graczy, którzy budują całe nowe osiedla w mieście.
Jest też ten „czwarty”, który przez politykę miasta został wypchnięty z „gry”. To KTBS – miejska spółka, która buduje bloki czynszowe dla tych, których nie stać na kupno własnego „M”. Niemalże całe osiedle Bacieczki zostało zbudowane przez tą spółkę. Są też bloki na Węglowej i Zielonych Wzgórzach. Gdyby miasto nie sprzedawało wspomnianym deweloperom ziemi, tylko przekazywało pod budowę dla TBS, to ceny nieruchomości w Białymstoku kształtowałyby się zdecydowanie inaczej. Dlaczego więc tak się dzieje, że urząd zamiast własnej spółki wspiera prywatnych biznesmenów?
I w połowie 2024 roku dochodzimy do takiej sytuacji, że przy cenach ponad 10 000 zł za metr kwadratowy mieszkania ktoś poszedł po rozum do głowy i usłyszał wołanie Andrzeja Sądela, wiceprezesa KTBS, który w styczniu 2023 roku (czyli półtorej roku temu) sygnalizował, że spółka nie może budować, bo nie ma gdzie. I tak radni będą po tak długim czasie decydować – czy KTBS dostanie nowy kawałek do zabudowy przy ul. Marczukowskiej, gdzie dawniej miał powstać kościół. Sprawa wydaje się być przesądzona. Pozostaje jednak pytanie – dlaczego tak późno KTBS dostaje ziemie i dlaczego tak mało?
Jedno z najważniejszych świąt dla wyznawców Islamu – Kurban Bajram rozpoczęło się w niedzielę 16 czerwca. To Święto Ofiarowania, które polega na złożeniu ofiary zwierzęcia na pamiątkę ofiary Ibrahima (Abrahama), który chciał poświęcić Bogu swego syna. Polscy Tatarzy podobnie jak i Muzułmanie na świecie przez cztery dni spotykają się w gronie rodziny i przyjaciół. W Polsce największe kontrowersje wzbudzał fakt wspomnianej ofiary. Publiczny pokaz przed meczetem dla wielu osób z innych kultur i religii był zbyt drastyczny, przez co pojawiły się protesty. Dlatego też ubój rytualny od kilku lat nie odbywa się przy świątyni.
Polscy muzułmanie to potomkowie Tatarów, którzy osiedlili się w Rzeczypospolitej Polskiej pod koniec XIV wieku. Ich przodkami byli emigranci lub uciekinierzy z terenów ówczesnej Złotej Ordy oraz z Krymu. Tatarzy w Polsce zatracili znajomość swojego ojczystego języka, pozostali natomiast wierni religii muzułmańskiej. W 2011 r. podczas Narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań, przynależność do do tej grupy etnicznej zadeklarowało 1828 obywateli polskich.
Podlaskie to największe skupisko tej grupy. Żyje tu ponad 500 osób. Mają swoje ośrodki kulturalne i religijne w Sokółce, Suchowoli, Kruszynianach, Bohonikach i Białymstoku. Oprócz odwiedzenia tych miejsc, bliżej można poznać życie polskich muzułmanów podczas Dni Kultury Tatarskiej czy Festiwalu Kultury Tatarskiej.
Mistyczny – to słowo budzi w nas odczucia związane z tajemniczością, duchowością, zjawiskami nieuchwytnymi dla racjonalnego rozumu. To, co mistyczne, kryje w sobie coś więcej niż to, co widoczne gołym okiem, zaprasza do odkrywania nieznanego, zanurzenia się w głębię natury i historii. Podlasie, nasz ukochany region z pewnością można nazwać mistycznym. To miejsce, gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością, a człowiek żyje w harmonii z naturą.
Podlasie leży na styku różnych kultur i religii, co nadaje mu wyjątkowy charakter. To tutaj spotykają się wpływy wschodnie i zachodnie, co widoczne jest zarówno w architekturze, jak i w duchowości mieszkańców. Drewniane domy, malownicze cerkwie, synagogi i meczety współistnieją z katolickimi kościołami, tworząc mozaikę, która zachwyca każdego, kto tu przybywa.
Centralnym punktem tego mistycznego krajobrazu jest Puszcza Białowieska, jeden z ostatnich i największych pierwotnych lasów nizinnych w Europie. Ten prastary las, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, jest domem dla niezliczonych gatunków roślin i zwierząt, w tym majestatycznego żubra. Spacerując po Białowieskim Parku Narodowym, można poczuć, jak czas zwalnia, a duch puszczy otacza nas swoją opieką. Szum drzew, śpiew ptaków i zapach wilgotnej ziemi przenoszą nas w inny wymiar, gdzie człowiek staje się częścią większej całości.
Nieco na północ od Puszczy Białowieskiej leży Puszcza Knyszyńska, równie bogata w faunę i florę, a także w legendy i opowieści historyczne przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wędrując po jej ścieżkach, można natknąć się na stary, drewniany młyn czy opuszczone osady, które przypominają o minionych czasach i ludziach, którzy tu żyli. Puszcza Knyszyńska jest jak żywy skansen, gdzie natura i historia współistnieją w harmonii.
Podlasie to także Puszcza Augustowska, rozciągająca się na północnych krańcach regionu. Ta rozległa, zielona przestrzeń jest prawdziwym rajem dla miłośników przyrody. Liczne jeziora, rzeki i kanały tworzą unikalny ekosystem, w którym można spotkać rzadkie gatunki ptaków i zwierząt. W Puszczy Augustowskiej czas płynie inaczej, a każdy zakręt ścieżki może przynieść niespodziankę w postaci ukrytego jeziorka czy dzikiego zwierzęcia.
Ale warto wiedzieć, że Podlasie to nie tylko lasy. To także sieć parków narodowych, takich jak Narwiański i Biebrzański Park Narodowy. Narwiański Park Narodowy, znany jako „polska Amazonia”, to kraina meandrujących rozlewisk rzeki Narew, które tworzą labirynt wodny. Jest to raj dla ornitologów, którzy przybywają tu, by obserwować ptaki w ich naturalnym środowisku. Biebrzański Park Narodowy, największy park narodowy w Polsce, to kraina bagien i torfowisk, gdzie życie toczy się według odwiecznych rytmów natury.
Wszystkie te elementy – puszcze, parki narodowe, różnorodność religijna i kulturowa – tworzą obraz Podlasia jako miejsca mistycznego. Drewniana architektura, która przetrwała wieki, wciąż tętni życiem. Wędrując po podlaskich wsiach, można zobaczyć tradycyjne, malowane domy, które zdają się opowiadać historie swoich mieszkańców. Każdy dom, każda cerkiew, każdy meczet i synagoga ma swoje miejsce w tej mozaice kultur i religii, tworząc niepowtarzalny klimat regionu.
Podlasie to także ludzie – gościnni, otwarci, żyjący w zgodzie z naturą i tradycją. To miejsce, gdzie można zatrzymać się na chwilę, odpocząć od zgiełku wielkiego miasta i zanurzyć się w spokój i harmonię. Mistyczne Podlasie to nie tylko miejsce na mapie, to stan umysłu, który pozwala odkryć piękno w prostocie i odnaleźć spokój w otoczeniu natury.
Podróż na Podlasie to podróż w czasie i przestrzeni, która pozostawia niezatarte wrażenia i pragnienie powrotu. Każdy, kto choć raz odwiedzi ten region, będzie chciał tu wrócić, by ponownie poczuć magię i mistykę, która wypełnia każde drzewo, każdy kamień i każdy zakątek tej ziemi. Mistyczne Podlasie to miejsce, które zaprasza do odkrywania i doświadczania, gdzie duch puszczy otacza nas swoją opieką i przypomina o harmonii i pięknie świata.
Kładka Waniewo-Śliwno to najważniejsza atrakcja Narwiańskiego Parku Narodowego, ogromne tłumy przyjeżdżają by przepłynąć czterema platformami na rozlewiskach Narwi by przejść od jednej do drugiej miejscowości drewnianą kładką i suchą stopą. A po drodze są piękne wieże widokowe, z których możemy obserwować liczne gatunki ptaków lub po prostu sobie posiedzieć i odpocząć.
Niestety cała atrakcja do tej pory była uzależniona od poziomu wody, ale ten w ostatnich czasach z powodu zmian klimatycznych drastycznie uległ obniżeniu. Normalnie, po każdych deszczach stan rzeki powinien przybrać i zasilić koryto. Tylko przez wspomniane zmiany klimatu zmienił się sposób padania deszczu. Zamiast zwykłych, spokojnych opadów, te są intensywne i ulewne. Zamiast spokojnego przybierania poziomu wody w korycie, rzeka szybko się podnosi i równie szybko opada, bo wyschnięta ziemia nie jest w stanie wchłonąć ogromnych ilości opadu w tak krótkim czasie. Dodatkowym problemem jest wymyślone w PRL prostowanie rzek i usuwanie z ich dna wszelkich naturalnych przeszkód. Przez co koryta dziś działają jak rynny. A zgodnie z naturą – powinny meandrować, rozlewać się, wtedy zapasy wody byłyby w całej okolicy. Tylko, że w czasach PRL potrzebowano jak największych obszarów do obsiania pól, a nie nadmiarów wody. W dzisiejszych czasach jest odwrotnie.
Dlatego, nie czekając aż Rząd RP wyda miliardy, by przywróci Narew na całej długości do naturalnego wyglądu, w Parku Narodowym zrobiono „prowizorkę”, która tymczasowo rozwiązała problem niskiego stanu wody. Oto dodatkowe schodki na platformie pływającej, dzięki czemu nie trzeba wspinać się na kładkę. Skuteczne i tanie prawda? I chwała im za to, że turyści znów mogą cieszyć się całością atrakcji.
Tylko, nie zmienia to faktu, że z takich „prowizorek” był zbudowany cały nasz kraj w czasach po PRL-owskich, gdy skończyły się pieniądze. I od tego trzeba w końcu zacząć odchodzić. Polska to naprawdę już na tyle bogate i dumne europejskie państwo, że może sobie pozwolić na przywrócenie rzek do stanu sprzed zniszczenia, a także by trzymać wodę na czasy suszy. Wylewanie wody pitnej do Bałtyku, gdzie przestaje być pitna to nie tylko marnotrawstwo, ale w czasach zmian klimatycznych i narastającego kryzysu wojennego zwyczajna głupota.
Poprzednia mocno oprotestowana, została zawieszona i konsultowana. Od czwartku 13 czerwca wraca już jako obowiązująca w innej formie. Dużo łagodniejszej niż pierwotnie zakładano. Mowa tu o strefie buforowej na granicy polsko-białoruskiej, gdzie w ostatnim czasie na sile przybrały działania hybrydowe, które przerodziły się w agresywne ataki na polskich funkcjonariuszy i żołnierzy. Jeden z nich, 21-letni Mateusz ciężko raniony stracił życie. Sama wzmożona obecność funkcjonariuszy to za mało. O tym, że potrzebna jest strefa buforowa potwierdzają nie tylko agresywne ataki, ale też filmy w mediach społecznościowych, które udostępniają nielegalni migranci. Na jednym z nich – wykonanym w czerwcu – grupa mężczyzn wsiada do ciemnego citroena na… polskich rejestracjach. Oczywiście nie oznacza, że w przemycie muszą pomagać Polacy. Jest taka możliwość, ale dotąd zatrzymani kurierzy przeważnie okazują się obywatelami innych krajów.
Sama strefa buforowa będzie obowiązywać tylko na 60 km i nie będzie obejmować żadnych miejscowości. Przeważnie będą to obszary do 200 metrów. W niektórych miejscach nawet od 2 do 2,5 km. Można się domyślać, że chodzi o tereny w okolicach Siemianówki, gdzie nikt się nie zapuszcza – bo to są zwykłe bagna. Warto dodać, że na niektórych obszarach wyłączonych będą znajdować się jakieś zabudowania, natomiast jeżeli ktoś chciałby wybrać się do turystycznych miejscowości, to bez problemu to zrobi. Nie będzie tak jak za poprzedniej władzy, że Białowieża czy Kruszyniany na długo pozostaną bez turystów i pomocy.
Na chwilę obecną nie są podane szczegóły strefy buforowej. Biorąc jednak pod uwagę, że wejdzie ona w życie jutro, to niedługo je poznamy.
Suwalszczyzna to naprawdę przepiękne miejsce, nie ma co do tego wątpliwości. Każdy kto był w Wigierskim Parku Narodowym czy na Górze Cisowej mógł wpaść w zachwyt. Jeżeli chodzi o te drugie miejsce, to Andrzej Wajda częściowo nagrywał tam Pana Tadeusza, ale warto jeszcze wspomnieć o tak zwanym Przesmyku Suwalskim. W mediach zapewne słyszeliście wiele bredni na jego temat pod kątem ewentualnej wojny. Możecie wierzyć lub nie, ale to najbezpieczniejsze miejsce w Europie. Nie będziemy jednak wchodzić w szczegóły geopolityczne, skupimy się na walorach turystycznych. Bo skoro jest tam bezpiecznie, to warto tam przyjechać i odpocząć.
Jeżeli macie ochotę, to na Przesmyk dojedziecie pociągiem. Stacja, która powinna Was interesować to Trakiszki. Zupełnie obok znajduje się Puńsk, gdzie mieszka mniejszość litewska w Polsce, obok też jest osada prusko-jaćiewska, którą warto zwiedzić. Jest także zagroda litewska z przełomu XIX i XX wieku oraz 5 jezior w całej okolicy!
Dla tych, którzy planują wycieczkę objazdową samochodem proponujemy odpoczynek w Gibach. Wspaniałe miejsce, znajdujące się pomiędzy Jeziorem Gieret i Jeziorem Pomorze. Warto dodać, że wszystkie jeziora na Przesmyku Suwalskim powstały z powodu roztopienia się lodowca, dzięki temu że funkcjonują w niezurbanizowanej naturze, są bardzo czyste i przejrzyste! Wchodząc po samą szyję do wody będziemy widzieli swoje stopy. Każdy kto kąpał się w rzece czy zalewie – wie, że tam to nie jest możliwe.
Warto też odwiedzić jezioro Gaładuś, przez którego środek przebiega granica Polski i Litwy. Na szczęście oba kraje są członkami Unii Europejskiej strefy Schengen , więc żadnych niedogodności na tafli jeziora nie odczujecie. Jeżeli będziecie chcieli pojechać lokalną drogą do sąsiadów – to także zrobicie to bez problemów. Aczkolwiek w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej i litewsko-białoruskiej możecie natrafić na kontrolę, więc warto mieć ze sobą dokumenty.
Jeżeli marzycie o tym by pływać po jeziorze katamaranem, a nie macie uprawnień to powinniście odwiedzić jezioro Szelment. Tam oprócz fantastycznego jeziora, dogodnej plaży dla dzieci i wieży widokowej, jest też wyciąg nart wodnych oraz możliwość wypożyczenia katamaranu elektrycznego bez uprawnień. Warto też odwiedzić najbardziej wysunięty punkt na Suwalszczyźnie czyli Wiżajny. Tamtejsze jezioro Was na pewno zachwyci. Zwieńczeniem mógłby być Wisztyniec, gdzie jest trójstyk granic – Polski, Litwy i Rosji. Niestety to obecnie bardzo smutne miejsce – kamienny słupek graniczny, który przez lata był dumną atrakcją turystyczną regionu, dziś przez zachowania Rosji, jest cały zagrodzony drutem kolczastym.
Dlatego jako zwieńczenie zaproponujemy wycieczkę wzdłuż Kanału Augustowskiego – zaczynając od Kudrynek – po sam Augustów. Między kolejnymi śluzami warto zboczyć z trasy by zobaczyć elektrownię wodną w Rygolu. Także dobrze jest nie omijać podwójnej śluzy Paniewo, która wyrównuje poziom pomiędzy jeziorem Krzywe i jeziorem Paniewo. Różnica jest tak duża, że przeprawiający się przez Kanał Augustowski najpierw wpływają do pierwszej komory, a po napełnieniu wodą wpływają do drugiej, gdzie trwa znów napełnianie wodą. Dopiero wtedy mogą płynąć dalej. Interesująco się to obserwuje z mostu pomiędzy śluzami.
Jagłowo w województwie podlaskim to malownicza położona nad Biebrzą wieś o nie spotykanym nigdzie indziej układzie ruralistycznym. Zabudowania gospodarcze (stodoły, obory) położone są w pobliżu rzeki co tworzy wyjątkowy klimat tego miejsca, w którym mogłoby się wydawać – czas się zatrzymał. Jagłowo, jak wspominają jego starsi mieszkańcy było kiedyś gwarne, wtedy kiedy żyła rzeka, a wraz z nią ludzie, którzy zajmowali się tutaj rybołówstwem.
Film został zrealizowany w ramach projektu „7 spotkań, 7 historii”. To filmowo-animacyjny projekt Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, kontynuacja muzealnych badań terenowych, prowadzonych od lat 60 do 80. XX w. przez etnografów – Piotra Szackiego i Krzysztofa Chojnackiego. Zrealizowali oni wtedy kilkadziesiąt filmów etnograficznych, które prezentowały głównie zanikające już wówczas rzemiosła oraz wiejskie relikty, jak np. domowy wypiek chleba wygniatanego w dzieży i piecu. Po kilkudziesięciu latach, w 2018 roku, w ramach projektu „Muzeum w terenie” muzealnicy wrócili w te miejsca i okazało się, że temat jest wciąż bardzo aktualny, choć oczywiście ewoluował i otworzył się na nowe kontakty z miejscami, w których byli poprzedni badacze.
Oglądanie powyższego filmu może sprawić, że zakręci się łezka w oku z tęsknoty za światem, który praktycznie już nie istnieje. Dlatego warto wybrać się do Jagłowa, by zobaczyć jak się żyje we wsi, w sercu Biebrzańskiego Parku Narodowego.
W 1513 roku Bohdan Hrynkowicz Wołłowicz, koniuszy grodzieński, otrzymał od króla Zygmunta I milę kwadratową puszczy z obowiązkiem jej zasiedlenia. Na terenie obecnej Dowspudy Wołłowicz zbudował drewniany dwór obronny, co uczyniło tę miejscowość jedną z najstarszych w tej części ziem pojaćwieskich. Przed 1639 rokiem majątek Dowspuda przeszedł w ręce rodu Paców, znanej rodziny mającej duży wpływ na życie polityczne i kulturalne Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Ostatnim dziedzicem wielkiego majątku Dowspuda był Ludwik Michał Pac (1778-1835). Pochodził z ubogiej bocznej linii rodu Paców, a majątek odziedziczył na mocy testamentu po Józefie Pacu. Stał się jednym z najbogatszych ludzi w kraju, obejmując w posiadanie m.in. Różankę, Horodyszcze, Dowspudę, Raczki i Mazurki.
Pac, zafascynowany podróżami do Włoch i nowymi prądami artystycznymi, stał się koneserem i mecenasem sztuki. Jako angloman, przeniósł do swych dóbr brytyjskie metody gospodarowania. Sprowadził farmerów szkockich i irlandzkich, którzy wprowadzili płodozmian i uprawę ziemniaków, co przyczyniło się do szybkiego rozwoju regionu. Dobra dowspudzkie stały się wzorcowym kombinatem rolniczo-przemysłowym, gdzie hodowano owce i produkowano maszyny rolnicze. W 1817 roku zbudowano tam nowoczesną, parową gorzelnię.
Ludwik Michał Pac był także wspaniałym kawalerzystą i generałem w armii Napoleona. Postanowił przenieść swą główną siedzibę do Dowspudy i wybudować tam rezydencję w stylu neogotyckim. W latach 1820-1823, przy pomocy architektów Piotra Bosio i Henryka Marconiego, powstał pałac odzwierciedlający powiedzenie „Wart Pac pałaca, a pałac Paca”.
Pałac w Dowspudzie był jedynym czystym przykładem neogotyku angielskiego w Polsce. Miał kształt litery T z czterokondygnacyjnym korpusem głównym, sześcioma wieżyczkami i ośmiobocznymi basztami. Wnętrza były bogato zdobione dziełami sztuki, polichromiami, freskami i rzeźbami.
Po upadku powstania listopadowego, w którym Pac brał czynny udział, jego majątek został skonfiskowany przez rząd carski. Pac musiał uciekać za granicę, a pałac zaczął popadać w ruinę. W latach 1887-1888, podczas rozbiórki pałacu na sprzedaż cegły, wiele z jego części zostało zniszczonych.
Dziś po pałacu pozostały mury fundamentowe, arkadowy portyk, wieża narożna zwana Bocianią oraz piwnice, które zostały częściowo odrestaurowane. W pobliżu znajduje się zabytkowa stajnia z 1825 roku, która służy jako internat dla uczniów Zespołu Szkół Rolniczych. Wokół pałacu rozciąga się rozległy park o powierzchni 13 hektarów, z wieloma cennymi gatunkami drzew iglastych i liściastych, stanowiący cenną pamiątkę po dawnej świetności Dowspudy.
Władze Białegostoku uzyskały pozwolenie na budowę hali widowiskowo-sportowej na 6,4 tys. miejsc, o której się tylko mówiło przez bardzo wiele lat. Wszyscy „niby” chcieli, ale zawsze coś stało na drodze. Ostatnią przeszkodą był ogródek meteorologiczny. Tak, to nie żart. Rządzący PiS obsadził swoimi ludźmi wszystkie możliwe instytucje w kraju, w tym Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. To na terenie tego urzędu przy ul. Ciołkowskiego położony był wspomniany ogródek, którego zadaniem było badanie pogody.
Gdy Urząd Miejski w Białymstoku, rządzony przez przeciwną PiS-owi Koalicję Obywatelską złożył wniosek o pozwolenie na budowę hali, to wojewoda z PiS uchylił to pozwolenie, bo wspomniany Instytut zgłosił zastrzeżenia z powodu ogródka. Gdy tylko zmieniła się władza w Polsce, nagle ogródek przestał być problemem i wtedy sprawy budowy hali przyśpieszyły.
W połowie czerwca decyzja pozwalająca na budowę uprawomocni się. Wtedy władze Białegostoku zwrócą się do Ministerstwa Sportu o dotacje. Wynik tego ubiegania się jest przesądzony, bo rządzony Białystok przez Koalicję ma wsparcie w rządzie. Dlatego wkrótce po tym spodziewać się należy przetargu. Gdy ten etap zostanie rozstrzygnięty – razem z ewentualnymi protestami – to przy ul. Ciołkowskiego rozpocznie się budowa. Przypuszczalnie będzie to w 2025 roku.
Podlasie to region pełen naturalnych piękności, które najlepiej podziwiać z perspektywy kajaka. W ciągu czterech dni można odkryć jedną z trzech wyjątkowych tras kajakowych, która zapewni niezapomniane wrażenia, kontakt z dziką przyrodą oraz możliwość odpoczynku z dala od miejskiego zgiełku. Oto nasza propozycja na czterodniowy spływ kajakowy po Podlasiu.
Spływ rzeką Narew
Rzeka Narew, często nazywana polską Amazonką, oferuje kajakarzom niezwykłe widoki rozlewisk i meandrujących koryt. Dwudniowy spływ można rozpocząć w miejscowości Doktorce, by przepłynąć przez Suraż i zakończyć w Narwiańskim Parku Narodowym. Narew tworzy labirynt kanałów, który jest domem dla wielu gatunków ptaków, w tym bocianów, czapli i żurawi. Jest to raj dla miłośników ornitologii. W trakcie spływu można podziwiać dziką, niezmienioną ręką człowieka przyrodę, co czyni tę trasę wyjątkową na skalę europejską. Spływ kończy się w sercu parku, gdzie można zwiedzić kładkę Waniewo – Śliwno, odwiedzić siedzibę Parku w Kurowie i zobaczyć zerwany most w Kruszewie. Dalej możemy płynąć do Tykocina przez Złotorię, gdzie do Narwi wpada Supraśl. Nasz wypad możemy finiszować w miejscowości Wizna.
Cała trasa to około 120 km. Czyli po 40 km każdego dnia.
Spływ rzeką Biebrza
Biebrza słynie z malowniczych pejzaży i bogactwa fauny. Proponowana trasa rozpoczyna się w Lipsku, a kończy w Osowcu-Twierdza. Przepłyniemy przez Biebrzański Park Narodowy, który jest największym parkiem narodowym w Polsce. Oferuje on niesamowite widoki na torfowiska i łąki zalewowe. Rzeka Biebrza jest domem dla licznych gatunków ptaków, ssaków, w tym łosi. A ponadto warto podkreślić, że Biebrza jest bardziej dzika i mniej uczęszczana przez turystów, co zapewnia spokój i możliwość kontemplacji natury.
Cała trasa to około 70 km.
Spływ rzeką Supraśl
Kolejna propozycja to miejscowość Supraśl. W tym wypadku spływ może trwać cały długi weekend lub jeden dzień. To pozwoli na organizacje też innych aktywności. Zaczynamy w miejscowości Supraśl i kończymy w Wasilkowie lub płyniemy aż do Dobrzyniewa Fabrycznego, a nawet do Złotorii. Wybór należy do Was. Supraśl to miasteczko o bogatej historii, gdzie warto zwiedzić Muzeum Ikon oraz Monaster. Rzeka Supraśl przepływa przez malownicze tereny Puszczy Knyszyńskiej, oferując piękne widoki na lasy i łąki. Trasa jest łatwa i odpowiednia nawet dla początkujących kajakarzy, co czyni ją idealną dla kogoś, kto nie ma dużej kondycji do wiosłowania.
Czterodniowy spływ kajakowy po Podlasiu to doskonała okazja, by odkryć piękno tego regionu z perspektywy rzek. Można wybrać trasę na Narwi, Biebrzy i Supraśli, co zaowocuje unikalnymi doświadczeniami, kontaktem z dziką przyrodą i niezapomnianymi widokami. To idealny sposób na aktywne spędzenie długiego weekendu, który pozwoli na chwilę zapomnienia w objęciach natury. Zachęcamy do spakowania plecaka, wynajęcie kajaka i wyruszenia na wodną przygodę życia!
Gdy się tam wchodzi, ma się wrażenie, że jest się w prawdziwej dziczy. Mowa o rezerwacie Krzemianka, którego kładki dla zwiedzających były w remoncie. Teraz długo wyczekiwana inwestycja dobiegła końca i znów można chodzić godzinami i podziwiać piękno dzikiej, podlaskiej przyrody. Trasa przebiega przez zabagnioną dolinę rzeki Krzemianka i przez ponad 2 kilometry prowadzi przez urokliwe źródliska oraz pozostałości prehistorycznej kopalni krzemienia sprzed około 3000 lat. Co ważne, kładkę po remoncie dostosowano do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Do dyspozycji zwiedzających jest też niewielki parking.
Rezerwat Krzemianka to doskonały punkt do zwiedzania na większej trasie po Puszczy Knyszyńskiej. Jeżeli mamy czas i środek transportu, to możemy zobaczyć wszystko co ciekawe w okolicy. Na przykład wybrać się w trasę od Rezerwatu Krzemianka, przez Rybniki, Ratowiec, Czarną Wieś Kościelną, Czarną Białostocką, Budzisk, Jałówkę Supraśl, Krzemienne, Surażkowo, Sokołdę, Kopną Górę, Poczopek, a następnie przez Jeleni Most do Wyżar. Jadąc tą trasą przez cały czas będziemy wewnątrz Puszczy Knyszyńskiej, zwiedzimy mnóstwo rezerwatów przyrody i fantastycznych miejsc. A co ciekawe, to tylko kawałek. Żeby zwiedzić wszystko co możliwe, potrzebowalibyśmy wielu dni.
Wspomniana wyżej trasa to rowerem 75 km, a samochodem 90 km. Jednodniowa wycieczka jak się patrzy.
Fontanna z kulą przeszła do historii. Teraz są kule i fontanny na które można patrzeć z eleganckich drewnianych ławek w otoczeniu zieleni. Tak prezentuje się skwer im. Pawła Adamowicza, który dawniej był skwerem Ludwika Zamenhofa. Paweł Adamowicz to zamordowany prezydent Gdańska, który życie stracił na scenie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na otwarciu odnowionego skweru jego imienia brał udział brat ofiary.
Otwarcie miało miejsce przy okazji Dnia Samorządu Terytorialnego, podczas którego na skwerku odbył się festyn. Były atrakcje dla rodzin i ogólnie wszystkich mieszkańców. Najmłodsi malowali twarze, oglądali pokazy baniek mydlanych, tworzyli prace w kąciku plastycznym i grali. Były też lody i kawa.
Teren skweru został podzielony na dwie strefy: pierwszą, reprezentacyjną, z pomnikiem Ludwika Zamenhofa oraz drugą, rekreacyjno-wypoczynkową wraz z fontanną i ławkami. Nowa fontanna ukryta jest w ciemnoszarych płytach i ozdobiona kulami ze stali nierdzewnej. Jest też oświetlenie. Co ważne, nareszcie przestano całkowicie betonować. Tylko część ciągów komunikacyjnych jest z jasnoszarych płyt granitowych, a pozostałe alejki zostały wykonane z ekologicznej, w 100 proc. przepuszczalnej dla wody nawierzchni. Pojawiły się nowe elementy małej architektury: ławki parkowe z oparciem, ławki przysiadki, kosze na śmieci, a także pergola z podwieszanymi ławkami. Powstała też nowa instalacja oświetleniowa. Wykonano nasadzenia roślin ozdobnych, a także automatyczny system nawadniania roślin.
Koszt modernizacji Skweru im. Pawła Adamowicza wyniósł 2 mln 770 tys. zł.
Po raz pierwszy od 104 lat istnienia, Jagiellonia Białystok może zdobyć mistrzostwo Polski. Pierwsza w tabeli Ekstraklasy na równi ze Śląskiem Wrocław ma po 60 punktów. Nawet jeżeli Śląsk Wrocław wygra z Rakowem Częstochowa, a Jagiellonia wygra z Wartą Poznań, to białostocka drużyna zostanie mistrzem. Po raz pierwszy w historii. Każda drużyna, która zostaje mistrzem Polski ma prawo do udziału w rozgrywkach Ligi Mistrzów, czyli chyba najsłynniejszych rozgrywkach na naszym kontynencie.
Na mecz już od bardzo dawna brakuje biletów. Na trybunach zasiądzie ponad 20 000 kibiców. Wszyscy, którzy się nie zmieścili, będą mogli oglądać mecz na telebimie na Rynku Kościuszki. Zapewne tutaj po meczu przeniosą się kibice ze stadionu i zacznie się celebracja mistrzostwa do białego rana. Tylko trzeba wygrać jeszcze mecz. Wierzymy, że tak się stanie i trzymamy kciuki by wszystko się powiodło w tym historycznym dniu.
Białostocki klub powstał w 1920 roku dzięki stacjonującym w mieście żołnierzom. Wówczas drużyna nazywała się WKS 42 Pułk Piechoty Białystok. Po 12 latach, przystąpiono do rozgrywek już jako BKS Jagiellonia Białystok. Było to nawiązanie do dynastii Jagiellonów, której to losy przeplatały się z dziejami miasta i regionu.
fot. R. Rudnicki, wiceprezydent Białegostoku - UM Białystok
Tężnia solankowa na Pieczurkach to nowa atrakcja Białegostoku, która stoi już i czeka na odbiór techniczny. Znajduje się tuż przy samej drodze rowerowej biegnącej przy obwodnicy. Formalnie to pomiędzy ul. Św. Józefa a Gen. Nikodema Sulika. Otwarcie jeszcze przed wakacjami. Przypomnijmy, że podobne tego typu obiekty stoją w Supraślu i Choroszczy. Teraz i stolica województwa będzie miała swój własny.
Korzystanie z tężni solankowej niesie ze sobą wiele zalet, które pozytywnie wpływają na zdrowie i samopoczucie. Tężnie solankowe nawilżają powietrze i wzbogacają je o mikroskopijne cząsteczki soli, które działają bakteriobójczo i przeciwwirusowo. Inhalacje solankowe wspomagają leczenie schorzeń układu oddechowego, takich jak astma, przewlekłe zapalenie oskrzeli, zatok, a także łagodzą objawy alergii. Regularne korzystanie z tężni może wzmacniać układ odpornościowy dzięki właściwościom antyseptycznym i detoksykującym solanki. Ponadto, inhalacje te mogą poprawić stan skóry, łagodząc objawy chorób dermatologicznych, takich jak łuszczyca czy atopowe zapalenie skóry.
Czas spędzony w tężni sprzyja relaksacji, odprężeniu i redukcji stresu, dzięki kojącemu wpływowi solankowego mikroklimatu. Wdychanie powietrza wzbogaconego solą korzystnie wpływa również na krążenie krwi, co może przynieść ulgę osobom z problemami z krążeniem. Dodatkowo, dzięki inhalacjom solankowym organizm skuteczniej usuwa toksyny, wspierając proces detoksykacji. Tężnie solankowe stanowią naturalną metodę terapii i profilaktyki zdrowotnej, bez konieczności stosowania leków czy innych chemicznych środków. Korzystanie z tężni solankowej może więc przynieść wiele korzyści zdrowotnych, zarówno w kontekście terapii, jak i ogólnego wsparcia dobrostanu organizmu.
To nie koniec z tężniami. W planach są jeszcze cztery inne: w parku przy spodkach, niedaleko ulicy Szkolnej w Starosielcach, na Plantach i na tak zwanym „Balatonie” czyli przy ulicy Fredry na Wygodzie.
Niemalże każdy przewodnik turystyczny mówiący o Krainie Otwartych Okiennic skupia się wyłącznie na trzech miejscowościach – Trześcianka, Soce i Puchły. Jeżeli posiedzimy na wiejskiej ławce w którejś z miejscowości, to zobaczymy jak wiele turystów przez nie się przewija. Rowerzyści, samochody osobowe, kampery – to wszystko nieustannie się pojawia we wsiach. Tymczasem Kraina Otwartych Okiennic to większy obszar.
Dziś jeżeli budujemy dom, to albo zamawiamy projekt u architekta albo kupujemy gotowy, powielając budynek jak z szablonu. Dlatego jadąc przez przedmieścia Białegostoku czy innych większych miast możemy zauważyć ogromną różnorodność architektoniczną całego obszaru. W czasach, gdy powstawały dawne wioski, wszystkie domy budowano identycznie. Wynikało to przede wszystkim z braku wyboru. Na danym obszarze była dostępna jedna osoba, która miała wiedzę architektoniczną i wszyscy w oparciu o ten jeden wzór budowali. Dlatego jeżeli byście jeździli po Podlaskiem od wsi do wsi, to po architekturze doskonale byście zauważyli jak zmieniacie subregiony. Na północy województwa, gdzie były wpływy pruskie – jest zupełnie inne budownictwo, a na południu i wschodzie gdzie były wpływy rosyjskie jeszcze inne, a na zachodzie gdzie były wpływy mieszane także inne.
Dlatego to nie jest tak, że tylko w trzech miejscowościach zbudowano domy w określonym wzorze. Zbudowano je w znacznie większej liczbie wsi. My na poniższej mapie zaznaczyliśmy dla Was 19 takich miejscowości a i tak lista może być znacznie dłuższa, bo w dalszych obszarach nadal możemy napotkać domy z pięknymi okiennicami i ornamentami, ale znacznie rzadziej. Dlatego jeżeli chcielibyście wybrać się na zwiedzanie Krainy Otwartych Okiennic – zacznijcie w Narwi, a następnie jedźcie do Doktorc, by następnie wrócić do Narwi inną drogą. Jedna droga będzie po północnej stronie rzeki Narew, druga po południowej.
Wiele się mówi i pisze o przedwojennym Białymstoku z racji wielokulturowości, intensywnego rozwoju dzięki byciu na granicy, a także przez wojska rosyjskie i niemieckie, które doszczętnie dzisiejszą stolicę Podlaskiego zrujnowały. A jak było w Łomży?
Choć zabór rosyjski sięgał także Łomży, to pomiędzy tym miastem a Białymstokiem była granica. Na wschodzie Imperium Rosyjskie, na zachodzie Kongresowe Królestwo Polski, całkowicie podległe i zarządzane przez cara. Zacznijmy od tego, że Kongresówka powstała w 1815 roku i do 1832 roku było wewnętrznie mocno niezależne. Na zewnątrz jednak uzależnione całkowicie od Imperium Rosyjskiego i cara Mikołaja I Romanowa. Który to nie przestrzegał konstytucji Królestwa Polskiego, a jego władze zaczęły prześladować Polaków. Dodatkowo car nie zamierzał spełnić obietnic zawartych na Kongresie Wiedeńskim, który to Kongresowe Królestwo Polski ustanowił.
To wszystko w 1830 roku doprowadziło do wybuchu Powstania Listopadowego. Polski zryw został stłumiony, a represje nasiliły się. Warto jednak dodać, że powstanie upadło przez nieudolnych polskich polityków, gdyż polska armia przez 2 lata dawała sobie świetnie radę. Brak reform doprowadził jednak do bolesnego upadku. Od 1832 roku jakakolwiek autonomia Polski została zlikwidowana.
Międzyczasie w 1815 roku w okręgu łódzkim rozwinął się silny przemysł włókienniczy. Ważnym ośrodkiem gospodarczym stała się także Warszawa, gdzie rozwinął się przemysł i handel. Znacznie rosła liczba ludności. W 1828 r. założono Bank Polski, który bezpośrednio organizował życie gospodarcze w Królestwie.
Intensywny rozwój gospodarczy został przerwany po upadku Powstania Listopadowego. W ramach represji nałożono na Kongresówkę szereg restrykcji, które blokowały zakłady włókiennicze. Te masowo zaczęły się przenosić tuż za granicę Królestwa. I tu dochodzimy do sedna czyli pogranicza Białegostoku i Łomży. Oba kraje rozdzielała rzeka Narew. Białystok znajdował się w Imperium Rosyjskim, Łomża w Kongresówce. I to Białystok, Supraśl, Choroszcz, Wasilków z peryferiów zaczęły się intensywnie zamieniać w prężny ośrodek przemysłowy. Wystarczyło 50 lat, by Białystok stał się największym miastem w regionie. Powstały piękne budowle na europejskim poziomie, rezydencje, pałace, kamienice, fabryki, kościoły.
Jak wyglądało życie po drugiej stronie granicy w Łomży? Przypomnijmy tylko, że początki Łomży sięgają X wieku. Prawa miejskie otrzymała w 1418 roku. Wówczas Białystok jeszcze nie istniał. W wyniku III i ostatecznego rozbioru Polski, Łomża znalazła się pod panowaniem Pruskim. W wyniku wojen napoleońskich został zwołany wcześniej wspominany Kongres Wiedeński, na mocy którego Powstało Kongresowe Królestwo Polski, które w swoich granicach miało takie miasta jak Mariupol, Augustów, Łomża, Płock, Warszawa, Siedlce, Radom, Lublin, Zamość, Sandomierz, Częstochowa czy Kalisz.
Zatem położenie Łomży było takie, że znajdowała się ona w wąskim pasie pomiędzy Imperium Rosyjskim a Prusami. Zatem to dogodna lokalizacja do rozwoju gospodarczego. Przez miasto prowadzi trakt z Warszawy do Moskwy, a także do Kowna i Petersburga co daje impuls rozwojowy. Powstają obiekty wojskowe, administracyjne, gospodarcze, mieszkalne czy publiczne. Liczba ludności zaczyna dynamicznie rosnąć.
A to nie było takie oczywiste. Po upadku Powstania Listopadowego rozwój gospodarczy Kongresówki zahamował. Nowa taryfa celna sięgała nawet 30 procent. Przy czym przywożenie towarów na teren Królestwa z Imperium było obłożone niskim cłem. Ponadto na słaby wynik gospodarczy wpływała też kontrabanda z Prus. Ostatecznie doszło do kryzysu w 1844 roku, który rozpoczął upadek wielu ośrodków fabrycznych. Ponadto w 1847 roku nastąpił kryzys nadprodukcji, a Kongresówka także to odczuwała.
W 1863 roku wybucha Powstanie Styczniowe, a Polacy zaliczają kolejną klęskę w starciu z zaborcą. Pociąga to za sobą bardzo ostre restrykcje, rozstrzeliwanie, wywózki na Syberię, rusyfikację. W 1866 roku Łomża zostaje stolicą guberni co pociąga za sobą dalszy rozwój społeczno-gospodarczy. Intensywny rozwój miasta trwał. Dynamicznie wzrastała liczba ludności, budowano nowe place i ulice, powstały dwa kościoły synagoga i cerkiew, a także wiele wspaniałych kamienic i obiektów użyteczności publicznej.
Zatem mimo niekorzystnej sytuacji Królestwa Kongresowego po powstaniach, Łomża była miejscem, które wyszło obronną ręką na zawirowaniach polityczno-wojennych. Wschodząc w XX wiek liczba ludności tego miasta oscylowała wokół 20 000 osób. Tymczasem w Białymstoku było to już co najmniej 66 500 osób. Przy czym w 1909 roku było 99 641 osób, więc intensywny rozwój dzisiejszej stolicy był bardzo silny.
Tym razem będzie ponadregionalna gratka dla fanów niecodziennych podróży. Czy zastanawialiście się kiedyś, by przejechać koleją transyberyjską? Przykładowo z Moskwy do Pekinu pociągiem jedzie się 11 dni. Zanim jednak zdecydujecie się na tego typu podróż, warto sprawdzić się w Polsce. Możecie zorganizować namiastkę jadąc 13 godzin z Suwałk do Świnoujścia (i z powrotem). Ponad doba spędzona w pociągu już na zawsze zmieni Wasze życie. Zobaczycie tyle sytuacji, napotkanie tyle ludzi, ile być może nie spotkalibyście i nie doświadczylibyście przez całe swoje życie.
Jeżeli macie możliwość, to warto też zebrać grupę znajomych, a w wersji hardcorowej schować elektronikę do plecaków. Wtedy ujrzycie na własne oczy siłę Waszych relacji, kiedy trzeba będzie ze sobą spędzić tak wiele godzin bez możliwości rozpraszania się. Akurat doskonała inicjatywa na zbliżające się wakacje. Dodatkowo w Świnoujściu macie możliwość przepłynięcia promem, gdyż miasto znajduje się na wyspie. Warto wiedzieć, że ten prom dawniej służył kierowcom do przepraw na co dzień. Teraz jest tunel, który powoduje że prom jest niemalże atrakcją turystyczną oraz przeprawą głównie dla pieszych. Tak czy inaczej dworzec kolejowy znajduje się poza wyspą, więc tak jakby na obrzeżach miasta. Obok promem możecie dostać się do centrum.
Wracając do wyprawy pociągiem. Jeżeli jedziecie sami, to doskonała okazja, by w spokoju przeczytać dobrą książkę, posłuchać muzyki, obejrzeć serial lub… porozmawiać z nieznajomymi, współtowarzyszami podróży. Na tak długiej trasie będzie ich co nie miara.
Rok 1999 to czas czterech reform – administracyjnej, emerytalnej, edukacyjnej i zdrowotnej. Motyw tej ostatniej posłuży jako tło działania pogotowia ratunkowego w Wysokiem Mazowieckiem. To naprawdę mocne kino.
Przypomnijmy najpierw kontekst, bo czasy to naprawdę odległe, więc wiele osób może nie znać lub nie pamiętać sytuacji. W 1999 roku Polska nie była jeszcze członkiem Unii Europejskiej, nawet nie była w gronie kandydatów. Byliśmy biednym krajem, 10 lat po transformacji ustrojowej. Najczęstszymi słowami w telewizji w tamtych latach były dwa: „dziura budżetowa”. Rządząca wówczas koalicja AWS + UW z Jerzym Buzkiem na czele podjęła się na raz czterech trudnych reform.
Edukacyjna – wprowadziła zlikwidowane przez PiS gimnazja. Emerytalna wprowadziła praktycznie zlikwidowany przez PO, a potem jeszcze przez PiS – trzeci filar. Administracyjna zlikwidowała 49 województw i wprowadziła po długich politycznych targach 16 regionów. Warto tu dodać, że eksperci uważali że najbardziej wydolnie ekonomicznie będzie, gdy województw powstanie 10. Jerzy Buzek zadecydował o dwunastu. W politycznych targach doszły jeszcze 4.
Reforma zdrowotna zlikwidowała regionalne Kasy Chorych na rzecz centralnego NFZ. Efekt tych wszystkich reform widzimy dzisiaj. Dwie już dziś nie obowiązują, jedna istnieje ale tylko dlatego, że nikt nie chce tego tematu ruszać, a stan polskiej służby zdrowia to niekończąca się farsa. A jak było na początku z perspektywy maleńkiego Wysokiego Mazowieckiego? Możecie zobaczyć właśnie na filmie.
Na początku dokumentu lekarz narzeka na biurokrację. Niepotrzebne pieczątki, produkowanie dokumentacji papierowej. W kolejnych minutach widzimy działanie pogotowia z perspektywy dyspozytorki, ekipy wyjazdowej. To co najmocniejsze w tym dokumencie, to fakt że jest całkowicie bez cenzury. Pacjentom w trudnych chwilach towarzyszy kamera. Dziś zrealizowanie czegoś podobnego byłoby niemożliwe.
Żadne przewodniki turystyczne o tym nie mówią (i chyba dobrze). Dolina Górnej Narwi to miejsce bardzo wyjątkowe na Podlasiu. Tak bardzo dzikie, że pomijane przez wszystkich. To doskonałe warunki, by mieszkały tam półdzikie konie. Ale nie tylko. Występują tu także takie ptaki jak czajki, rycyki, dubelty i krwawodzioby.
Tylko gdzie to dokładnie jest? Mówimy o wschodniej Białostocczyźnie. Od Michałowa po Jałówkę znajdują się rozlewiska. To w ich sąsiedztwie są rezerwaty przyrody i maleńka wieś Kalitnik. To taka maleńka wieś, która jest punktem orientacyjnym. Jest tam także stacja terenowa Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. I to także tam znajdują się konie, które żyją pół dziko. Co ważne, mają też ważne zadanie do wykonania. Dzięki nim mogą bytować ptaki. Na kilkuset hektarach zwierzęta i inne stworzenia mają jak w raju.
Jeżeli chcielibyście to wszystko zobaczyć na własne oczy, to warto zorganizować większą wycieczkę wzdłuż Doliny Górnej Narwi, odwiedzając Gródek, Michałowo, Siemianówkę, Jałówkę i wszystkie maleńkie wioseczki pomiędzy nimi. Czegoś takiego jak tam nie widzieliście jeszcze nigdy. Bo żyje tam garstka osób, więc odnosi się wrażenie że to kompletne odludzie. Nawet jak na Podlasie, gdzie pełno jest ciekawych atrakcji turystycznych i przyrodniczych, to miejsce warte odwiedzin.
Polska jest dumnym członkiem Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku. Po dwóch dekadach od tego wydarzenia warto wrócić do filmu Rudaki, który został nagrany dwa lata przed wejściem do wspólnoty. Lokalni mieszkańcy z sentymentem wspominają między innymi PRL, gdy wszystko było potrzebne i każdy miał zajęcie.
Z perspektywy czasu wiemy doskonale, że Polska dziś jest bogacącym się krajem dzięki twardej reformie Balcerowicza po transformacji ustrojowej. Niestety w 2002 roku jeszcze można było ją odczuć, bo do Unii w 2004 wstępowaliśmy co prawda spełniając warunki, ale bardziej „na ładne oczy”. Podajmy tu przykład bezrobocia, które zaczęło spadać nie dlatego, że Polska nagle zaczęła się rozwijać, lecz dlatego że wiele osób „wyrzucono” na kilka lat ze statystki, bo powstało bardzo wiele uczelni prywatnych, na których mnóstwo ludzi zaczęło studia. Chociażby na Wyższej Szkole Administracji Publicznej w Białymstoku, po której dziś śladu już nie ma.
Wracając do Rudaków. Mieszkańcy, których nagrał autor filmu – Ireneusz Prokopiuk, nie mają większych oczekiwań od Unii Europejskiej. Warto jednak spojrzeć, że dziś zarówno Rudaki jak i okoliczne Ozierany i Kruszyniany bardzo zyskały. Kruszyniany mocno rozwinęły się dzięki społeczności Tatarskiej, w Ozieranach nagrywano serial, a Rudaki stały się miejscem wypoczynku wielu osób poszukujących „prawdziwego Podlasia”. Inaczej mówiąc, pośredni wpływ Unii Europejskiej i rozwój jaki przeżyła Polska dzięki wspólnocie, dotarł także do Rudaków. Wystarczy obejrzeć ten film oraz osobiście pojechać i zobaczyć na własne oczy, że jest tam zupełnie inaczej.
Bohaterem najnowszego odcinka Zasilanych jest Adam Woronowicz – dumny białostoczanin, hHnorowy Ambasador województwa podlaskiego i aktor wielu znakomitych ról filmowych, serialowych i teatralnych. Rozkochał w sobie publiczność, wcielając się w postać księdza Popiełuszki, rozśmieszał do łez widzów „Teściów” czy „The Office PL”. W rozmowie z Magdą i Petrosem – prowadzących program Zasilani, aktor opowiada o uroku i wyjątkowości swojego rodzinnego miasta oraz drodze, jaką przebył, by spełniać swoje aktorskie marzenia w stolicy.
Podczas tego spotkania prowadzący wspólnie zanurzą się zarówno we wspomnienia Pana Adama, jak i spojrzą w przyszłość, w której coraz większą rolę może odegrać sztuczna inteligencja. Zobaczcie sami jak wyszło.
Adam Woronowicz urodził się 25 grudnia 1973 w Białymstoku. Ukończył V Liceum Ogólnokształcące w Białymstoku i studia na Wydziale Aktorskim Akademii Teatralnej w Warszawie w 1997.A od 2009 roku jest aktorem TR Warszawa. Zagrał rolę księdza Jerzego Popiełuszki w filmie Rafała Wieczyńskiego – „Popiełuszko. Wolność jest w nas” i to był zwrot w jego karierze. Później zaczął regularnie pojawiać się w coraz bardziej znanych filmach – chociażby Drogówka, Wałęsa. Człowiek nadziei, Sługi Boże, Pitbull. Ostatni pies, oscarowa Zimna Wojna. Wystąpił też w lokalnej produkcji Czarna Dama, gdzie można było podziwiać go w klimacie przedwojennego Białegostoku.
W 1967 roku w Poznaniu zawiązała się Podkomisja Medyczna KDP pod kierownictwem dr med. Krzysztofa Kuszewskiego. Pod jej egidą odbywały się coroczne szkolenia lekarzy klubów nurkowych. Zdecydowana większość odbyła się nad jeziorami w okolicach Augustowa. Ale jak to ze szkoleniami na wyjeździe. Był też czas na rekreację i turystykę. Jeden z uczestników nagrał taki wyjazd i umieścił po 30 latach w sieci. Dzięki temu możemy poczuć jeszcze raz klimat augustowskich nocy (i dni) z czasów, gdy Polska była świeżo po transformacji ustrojowej.
Warto pamiętać, że oprócz rozrywki, ekipa uczyła się z medycyny nurkowej, o czym można zapomnieć, bo w materiale archiwalnym pokazane są głównie dzieje przedpołudniowe. Charakterystyczne trójkątne domki były w wielu podlaskich miejscach wypoczynkowych zarówno na Suwalszczyźnie, Pojezierzu Augustowskim jak i nad Biebrzą. Na stołach uczestników królowały różne napoje, ale to na co warto zwrócić uwagę to głębokie dyskusje. Odnosimy wrażenie, że dziś takich imprez już nie ma.
Warto zobaczyć ten film, by porównać jak się żyło w Polsce 30 lat temu, a jak jest teraz. Zmieniło się wszystko. Augustów i jego okolica wypiękniała, domki zamieniono na apartamenty. Ludzie też już są inni – tak jak ich samochody. Tylko Augustów nadal popularny.
Wcale nie trzeba jechać nad morze aby zobaczyć wydmy. Wystarczy udać się do powiatu zambrowskiego, w okolice wsi Grądów – Woniecko. Wędrujące wydmy stanowią cenny zabytek archeologiczny. Pozostawił je wycofujący się lądolód. Piasek bowiem pędzony wiatrem blisko powierzchni lub wleczony po niej zatrzymuje się za takimi przeszkodami jak głazy, zarośla czy nierówności gruntu. Specyficznie ukształtowany teren po lądolodzie stał się takim naturalnym miejscem, gdzie utworzyła się wydma. Pojedyncza składa się ze stoków dowietrznego i zawietrznego, które rozdzielają jej grzbiet. Stoki te są zazwyczaj asymetryczne. Nakładające się wydmy tworzą nieregularne, rozległe formy poprzeczne do kierunku wiatru – pola wydmowe.
Wydmy były zasiedlane już w epoce kamienia. Ślady po przodkach odnajdziemy do dziś. W piasku dostrzeżemy kręgi po paleniskach, ale także części ceramicznych naczyń i niewielkich narzędzi z krzemienia. Najstarsze z nich pochodzą z epoki mezolitu, a znaczy to, że powstały około 8 – 5 tys. lat p.n.e. Odnaleziono ponadto pozostałości po późniejszym osadnictwie, przypadającym na okres kultury łużyckiej, czyli wczesnej epoki żelaza. Do dziś w tym miejscu odbywają się cykliczne badania archeologiczne. Oznacza to, że teren pozostaje jeszcze nie do końca odkryty.
I też doskonały do zwiedzania. W pobliżu znajduje się ogromny, naturalny basen z wylewem Narwi oraz miasteczko Wizna, które słynie przede wszystkim z bohaterskiej postawy majora Raginisa (wówczas kapitana). Został on heroicznym dowódcą obrony wspomnianej Wizny. Jego postawa pozwoliła opóźnić natarcie wroga. W pobliskiej Górze Strękowej możemy podziwiać miejsce pamięci tego wydarzenia. To miejsce nie jest przypadkowe, tam łączą się ze sobą dwie rzeki: Biebrza i Narew. Taki teren spowodował, że będzie to dobre stanowisko obronne.
Jeżeli mamy więcej czasu, to warto też rzutem na taśmę zwiedzić Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Piękna ścieżka przyrodnicza prowadzi przez Bronowo, Krzewo i Drozdowo, zaś powrót w stronę wydm może odbywać się przez Starą Łomżę, Siemień Nadrzeczny, Pniewo i Gać.
Wirtualne zwiedzanie zabytków Białegostoku nabiera nowego wymiaru dzięki nowoczesnym technologiom, takim jak filmowanie dronem. Dzięki perspektywie z powietrza odkrywamy nieznane dotąd oblicza miasta, ukazując detale i elementy architektoniczne, które z poziomu ziemi mogłyby umknąć naszej uwadze.
Jednym z najbardziej spektakularnych obiektów, jaki możemy podziwiać z lotu ptaka, jest Pałac Branickich, nazywany często „Wersalem Podlaskim”. Dron pozwala dostrzec symetrię ogrodów i bogactwo barokowych fasad. Nie można pominąć Katedry Białostockiej, imponującej swoją majestatyczną bryłą i rozmachem architektonicznym. Film z drona ukazuje także Operę Podlaską, nowoczesną perełkę, której śmiała forma i duża skala robią ogromne wrażenie z góry. Wirtualna podróż zawodzi nas także na Rynek Kościuszki, serce miasta, które z wysokości prezentuje się jako doskonale zachowany przykład miejskiej przestrzeni. Kolejnym punktem na trasie wirtualnej wycieczki jest Kościół Świętego Rocha, którego zwieńczenie figurą Matki Boskiej doskonale góruje nad krajobrazem miasta.
Dzięki filmom z drona, zarówno mieszkańcy, jak i osoby z zewnątrz mogą zobaczyć Białystok z zupełnie nowej perspektywy i docenić jego historię oraz architektoniczną różnorodność bez wychodzenia z domu.
Majówka 2024 to idealny czas na odwiedziny w województwie podlaskim, regionie pełnym naturalnych skarbów i kulturowego dziedzictwa. Oto pięć miejsc, które warto odwiedzić, aby w pełni doświadczyć uroków Podlasia.
Białowieski Park Narodowy i okolice
Białowieski Park Narodowy to jeden z najstarszych parków narodowych w Polsce, słynący z najlepiej zachowanej puszczy nizinnej w Europie, gdzie można podziwiać żubry, symbole parku. Park oferuje różnorodne trasy turystyczne, a jego biologiczne bogactwo zostało przez UNESCO wpisane jako Światowe Dziedzictwo. Warto odwiedzić także Muzeum Przyrodniczo-Leśne w Białowieży, gdzie można dowiedzieć się więcej o historii i bioróżnorodności regionu. Dla miłośników historii kolejnictwa poleca się przejażdżkę wąskotorową koleją z Hajnówki do miejscowości Topiło, oferującą malownicze widoki na puszczańską przyrodę.
Supraśl i okolice
Supraśl znany jest z pięknie odrestaurowanego zespołu klasztornego, który jest perłą architektury sakralnej regionu. W pobliżu Supraśla warto odwiedzić Arboretum w Sokołdzie, które prezentuje bogactwo roślinne, tamtejszą zagrodę z żubrami. Jest też Silvarium w Poczopku, gdzie podziwiać będziemy rośliny, głazy, i sowy. Krynki i Kruszyniany to miejscowości, gdzie można zetknąć się z dawnym dziedzictwem Żydów oraz poczuć ciągle żyjącą kulturą tatarską, smakując tradycyjne potrawy i zwiedzając zabytkowy meczet i mizar.
Kładka Śliwno-Waniewo i okolice
Kładka Śliwno-Waniewo to przeprawa nad rozlewiskami Narwi, która pozwala na przemierzenie malowniczej rzeki, oferując niezwykłe widoki i bliskość natury, a także nabycie sprawności. Trzeba okazać trochę siły, by przepłynąć specjalnymi czterema platformami pomiędzy fragmentami kładki. Wizytę w tej okolicy można połączyć z odkrywaniem uroków Tykocina, znanego z zabytkowej synagogi i zamku, oraz spokojnych wsi jak Kruszewo i Kurowo, które zachwycają regionalną architekturą.
Biebrzański Park Narodowy i okolice
fot. P. Jakubczyk
Biebrzański Park Narodowy to raj dla ornitologów i miłośników bagnistych krajobrazów, oferujący możliwość obserwacji ptaków w ich naturalnym środowisku. Dodatkową atrakcją jest Twierdza Osowiec, umocnienie z czasów I wojny światowej, oraz malownicze miejscowości jak Goniądz czy Dolistowo Stare. Warto dodać, że po remoncie wróciła kładka Długa Łuka, gdzie często można napotkać łosia.
Kanał Augustowski i okolice
Kanał Augustowski, inżynieryjne dzieło z XIX wieku, to idealne miejsce dla miłośników żeglugi i historii. Zwiedzając ten region, można odwiedzić liczne śluzy i zabytkowe obiekty hydrotechniczne. Okoliczne wsie jak Mikaszówka, Rygol, Paniewo, Płaska oferują spokój i piękno krajobrazów wodnych oraz widoki na śluzy. Sam Augustów to taka wisienka na torcie, gdzie możecie wybrać się w rejs nad Rospudę lub wspomnianym kanałem do Studzienicznej.
Podlaskie w majówkę to prawdziwa uczta dla ciała i ducha, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – od głębokiego relaksu w łonie natury, po ekscytujące przygody historyczne i kulturowe. Nie przegap okazji, by odkryć te wyjątkowe miejsca wiosną 2024 roku!
W ubiegły czwartek ruszyły prace zespołu ds. lotniska Białystok – Krywlany. Składa się on z przedstawicieli Miasta Białystok, województwa podlaskiego oraz Polskich Portów Lotniczych. Celem tego zespołu jest wypracowanie wspólnych działań zmierzających do aktywizacji i rozwoju infrastruktury. Konkretnie chodzi o to, by doprowadzić do regularnych połączeń lotniczych z Krywlan, gdzie jest pas startowy, ale przeszkody lotnicze nie umożliwiają korzystanie z niego.
I tu dochodzimy do sedna. Przeszkodą lotniczą jest Las Solnicki. Zatem bez wycinki drzew w tymże nie ma sensu deliberować i snuć planów. Gdyby chociaż była znana data wycinki… Tymczasem w roku 2024 ma powstać spółka „Port Lotniczy”, która od razu dostanie budżet 1 mln zł. Brzmi znajomo? Tak jak o CPK mówiło się, że powstała spółka za gigantyczne pieniądze do pilnowania łąki pod Baranowem, tak też tu będzie można powiedzieć że będzie spółka od pilnowania 850 metrowego paska asfaltu.
Żeby nie być gołosłownym, przytoczymy głos ekspertów z Rynku Lotniczego:
Racjonalnie rzecz ujmując, budowa infrastruktury terminalowej, przy obecnej długości drogi startowej na lotnisku w Krywlanach, nie ma żadnego sensu, gdyż ani LOT, ani inne linie lotnicze operujące w Polsce nie pozyskają nowego typu samolotu, który będzie „specjalnie” realizować rejsy Warszawa – Białystok – Warszawa.
Decydowanie się na budowę infrastruktury niskokosztowej, tak jak kiedyś w Modlinie, również nie ma sensu, albowiem pojawienie się w Białymstoku tanich linii lotniczych wiązać się będzie z koniecznością udzielania przewoźnikom, zachęt, zniżek, dopłat. W innym wypadku linie lotnicze, takie jak Ryanair czy Wizz Air się nie pojawią, a dobitnie świadczy o tym kazus nowego-starego portu w Radomiu.
Czy naprawdę w Białymstoku istnieje popyt na sześć lotów dziennie do dwóch polskich portów lotniczych (w tym Warszawy) i Kopenhagi?
Zatem wracając do pytania głównego. O czym ten zespół chce rozmawiać? Krywlany to pas o długości 1350 metrów (z możliwością wykorzystania 850 metrów). Nikt też nie wspomina co z Lasem Solnickim. Jeżeli zespół powstał po to, by zawrzeć konkluzję, że najpierw trzeba wyciąć las, to takich ekspertów nikt nie potrzebuje. Jeżeli zamierzają bajać „co by było gdybyśmy wycieli las” to też nikt tego nie potrzebuje. Jeżeli na Krywlanach ma coś się dziać, to musi być najpierw prawomocna decyzja zezwalająca na wycinkę.
Już 1 maja 2024 start popularnej atrakcji turystycznej, dzięki której chętni zwiedzają Puszczę Knyszyńską i podziwiają ją z okna szynobusu. Szczególnie chętnie korzystają z niej rowerzyści, którzy chcą objeździć okolicę.
Oprócz majówki, pociągi będą jeździć od 8 czerwca do 29 września w każdy weekend, a także dodatkowo 15 sierpnia. Odjazd z Białegostoku o 9:17 i 15:44. Powroty z Walił o 10:25 i 16:44.
Pociąg wyjeżdża z Białegostoku, z dworca głównego. Robi jeszcze postój na dworcu Białystok – Fabryczny, a potem jedzie przez Kuriany, Zajezierce, Żednię i Sokole mijając piękne, malownicze tereny Puszczy Knyszyńskiej. Ostatnim przystankiem są Waliły koło Gródka.
W okolicy możemy zwiedzić przede wszystkim Gródek, gdzie znajduje się zalew oraz przepiękna cerkiew. Jest też obok Michałowo, gdzie również znajduje się zalew i kolejna piękna cerkiew. Można też wybrać się na wycieczkę po Puszczy Knyszyńskiej. Jeżeli weźmiemy ze sobą rowery to można przejechać nią aż do Krynek oddalonych 22 km od Walił.
Znacznie bliżej, bo 15 km od stacji znajdują się tatarskie Kruszyniany. Jeżeli planujemy tam nocleg, to możemy w ramach aktywnego odpoczynku przejść się tam piechotą. Wycieczka zajmie nam około 3,5 godziny. 10 km od Wali znajduje się przepiękne miejsce w Puszczy – Wyżary. Tam jest zarówno zbiornik wodny, wiata do grillowania jak też kładka na malowniczym bagnie. Naprawdę warto to zobaczyć.
Reforma administracyjna weszła w życie 1999 roku. To właśnie wtedy powstało Województwo Podlaskie, które zastąpiło trzy inne – białostockie, suwalskie i łomżyńskie. Zanim tak sie jednak stało, w 1998 roku na terenie tego ostatniego zrealizowano jeden z odcinków programy Wojciecha Nowakowskiego. Można na nim zobaczyć wyjątkowy klimat lat 90. w połączeniu z przyrodą. Czy coś się zmieniło?
Film zaczyna się od pokazania rozlewisk Biebrzy i żyjących tam ptaków, następnie widzimy skansen w Ciechanowcu. Znajdzie się też rzut okiem na Łomżę, Nowogród i Wiznę. Wszystko to ukazane jako idylliczna podróż po województwie łomżyńskim, a dzisiaj Podlaskiem. Jeżeli porównamy te miejsca pod kątem dzisiejszych czasów, to od razu możemy zauważyć, że niewiele tu się zmieniło. I to jest właśnie dobra informacja. Natura w Podlaskiem ma się cały czas świetnie, mimo że globalnie wszędzie jest dużo gorzej.
Weźmy na przykład rzeki – te wszędzie mają bardzo niskie stany w porównaniu z przeszłością, także i u nas. Doprowadziło do tego prostowanie rzek, by woda szybciej spływała i nie zalewała pól, doprowadziło do tego zabudowywanie betonem i budowa bloków. Jednak w Podlaskiem mamy to szczęście, że istnieje bardzo dużo mokradeł, dzięki czemu wody nie brakuje. W ostatnich 5 latach susza trwała praktycznie 3 lata pod rząd, teraz drugi rok z rzędu suszy nie ma. Z perspektywy miejsc, gdzie są wyprostowane rzeki i zabetonowane okolice koryta – tej wody brakuje zawsze, niezależnie czy jest susza czy nie, a tam gdzie sa mokradła – natura gromadzi wodę drugi rok z rzędu. To porządny zapas, który pozwoli przetrwać, gdy znów nastaną susze.
Mirosław Lech ponownie został wójtem Korycina. Zadecydował o tym tylko 1 głos! Włodarz otrzymał 732 głosy, tymczasem jego kontrkandydatka Beata Matyskiel 731. To dopiero siła demokracji. W Korycinie nikt nie ma prawa mówić, że jego głos nie miał znaczenia, bo taka różnica oznacza, że dokładnie każdy głos miał znaczenie – co do jednego. Mirosław Lech rządzi Korycinem od 1991 roku. Można więc powiedzieć, że obecny wójt po transformacji ustrojowej stworzył Korycin na nowo.
Warto wiedzieć, że Korycin – to osada, która spaja gminę Korycin, w której znajdują się 32 sołectwa. Dawniej było to miasto królewskie. Dlatego, gdy tam przyjedziemy, to zastaniemy XVII-wieczny układ urbanistyczny. Ale to nie wszystko, cała okolica jest pełna od zabytków! Najbardziej rzuca się w oczy neogotycki kościół Znalezienia i Podwyższenia Krzyża Świętego z ażurowymi zwieńczeniami wież, zbudowany w latach 1899–1905 na miejscu wcześniejszego.
Wszyscy, którzy krajową ósemką jadą do Augustowa z Białegostoku (lub odwrotnie) świątynie mijają. Za plebanią znajdują się resztki XVIII-wiecznego parku. Ponadto jest też cmentarz żydowski z XIX wieku, cmentarz rzymskokatolicki z 1804 i wielka atrakcja ściągająca tłumy – grodzisko słowiańskie z X i XII wieku w Milewszczyźnie. A to wszystko tylko w jednym Korycinie. A na terenie całej gminy są jeszcze dwie kapliczki murowane z XIX wieku w Brodach. Jedna z nich to bardzo popularny obiekt fotograficzny. Jest też murowany młyn wodny w Romaszkówce, z końca XIX wieku.
Korycin dla osób z Podlaskiego kojarzy się przede wszystkim z serem korycińskim – przepysznym i unikatowym produkcie regionalnym. Także tutaj organizowane są co roku Ogólnopolskie Dni Truskawki. Jest tu także mocna drużyna piłkarska – Kora Korycin.
Kto by się spodziewał, że niepozorna wieś Koźliki kryje w sobie tyle piękna wiosną. Pomiędzy Zabłudowem a Bielskiem Podlaskim położonych jest wiele wsi pomiędzy rozlewiskami Narwi. Widać to szczególnie wiosną, gdy cały obszar od nadmiaru wody zamienia się w przepiękną, bajkową krainę. Jeszcze kolorowe chaty z charakterystycznymi ornamentami i otwartymi okiennicami robią efekt „wow” podwójnie. Z miejsca można się zakochać.
Mało kto wie, ale w Koźlikach oprócz tych pięknych widoków znajduje się także skansen. Niepozorny drewniany budynek z wiatrakiem, ruską banią, stajnią, stodołą, spichlerzem i pomostem nad Narew dla kajaków to doskonałe miejsce, by sobie miło spędzić czas w ciszy i spokoju z dala od miejskiego zgiełku. Jest tam również miejsce na ognisko. Na miejscu jest także łódź pychówka. Sam skansem położony jest dokładnie 1 km od Koźlików. Obok zagrody przebiegają wytyczone szlaki piesze, rowerowe i konne, a rzeka Narew jest szlakiem kajakowym.
Warto wiedzieć, że w pobliżu Koźlik znajduje się także inna wieś o takiej samej nazwie, która jest bliżej Zabłudowa, gdzie jednak nie ma rzeki i rozlewisk. Zatem lepiej sprawdźcie w nawigacji czy jedziecie na pewno tam gdzie chcecie dojechać. Na Podlasiu, pośród setek maleńkich magicznych wsi łatwo się zagubić.
Centrum Białegostoku dziś wygląda zupełnie inaczej niż 15 lat temu. W 2010 roku nastąpiła przebudowa Rynku Kościuszki. Usunięto mini-park przy ratuszu, przesunięto fontannę bliżej ulicy – czyli tam gdzie stała pierwotnie przed wojną, a do tego przeniesiono pomnik Józefa Piłsudskiego na drugą stronę ulicy, wycięto i przesadzono wiele drzew. Najważniejsza zmiana to zamknięcie ulic na stałe – Rynku Kościuszki, a także Suraskiej.
W tym artykule skupimy się na tej drugiej ulicy. Dziś to mała uliczka, która służy głównie za parking. Dawniej, gdy była jeszcze przejezdna działo się tam o wiele więcej. Znajdował się tam między innymi bazarek. Co możecie zobaczyć na powyższym filmie. A to nie jest zwykły film. Znany dziennikarz telewizyjny Wojciech Koronkiewicz prowadził w TVP Białystok „Magazyn osobliwości”, gdzie prezentował zabawne filmy, ciekawe rozmowy i nietuzinkowe miejscowości w regionie. A dodatkowo nagrywał także zabawne filmy na ulicach miasta. Między innymi ten o bananach.
Zaczyna się niewinnie od pytania skąd się biorą banany. Później w trakcie rozmowy z mieszkańcami dziennikarz dowiaduje się między innymi o robakach w bananach. Gdy zaczyna drążyć ten temat, to robi się coraz poważniej. Film kończy się konkluzją, że zdania mieszkańców na temat bananów są bardzo podzielone.
Minęły 2 tygodnie od uruchomienia pociągu na trasie Białystok – Ostrołęka, a na odcinku Łapy – Ostrołęka (czyli tam gdzie 2 dekady nie było połączeń kolejowych) skorzystało już 2100 osób. Zatem można mówić o sukcesie, gdyż średnio z połączenia korzysta 150 osób dziennie. A to dopiero początek, bo PKS Nova ma już plany podłączyć Łomżę do szlaku. Rozkład jazdy pomiędzy Śniadowem a Łomżą będzie dostosowany do połączeń kolejowych. W przyszłości pociągi pasażerskie wrócą także do Łomży.
Niestety w tym wszystkim jest też o co się przyczepić. To ceny biletów. Połączenie z Łomży do Śniadowa ma kosztować 15-17 zł. Bilet ze Śniadowa do Białegostoku to 14,85 zł. Zatem za około 30 zł w 2 godziny dojedziemy z Łomży do Białegostoku. Tymczasem za 32 złote dojedziemy w 1 godzinę i 40 minut autobusem bezpośrednio do stolicy województwa lub pośpiesznym w 1 godzinę i 20 minut za 34 złote.
Zatem jasne jest, że skoro ceny biletów są podobne, to bez sensu jest jechać najpierw do Śniadowa, by jechać dłużej do Białegostoku o nawet 40 minut. Dlatego jeżeli tego typy połączenie ma mieć sens, to bilet ze Śniadowa do Łomży musi być co najmniej 2 razy tańszy.
I tu dochodzimy do sedna problemu. Wszystkie spółki transportowe działają na zasadach rynkowych – czyli dążą do rentowności (jak im to wychodzi, to inna sprawa). Natomiast jeżeli transport nie będzie tani i szeroko dostępny, to ludzie będą masowo kupować samochody, a drogi będą nimi zapchane. Wtedy autobusy i pociągi wożą powietrze, a władze spółek likwidują połączenia. I tak wracamy do początku.
Zatem oczywiste jest, że powinniśmy rozdzielić przewóz osób i przewóz towarów. W tym drugim przypadku dążenie nie tylko do rentowności, ale też do zysków to coś naturalnego. Ale przewóz pasażerski nigdy się opłacać nie będzie, więc powinniśmy skończyć z próbą zarabiania na tym, a nawet próbom bilansowania na zero. Transport pasażerów jest usługą publiczną i to normalne, że powinniśmy dążyć do jak najniższych cen biletów, tak by nie zapychać miejskich ulic, dróg wojewódzkich i dróg krajowych. Gdyż to powoduje wyłącznie negatywne skutki.
Podlasie, z jego dziką i niezwykłą przyrodą, staje się idealnym miejscem na długi, majowy weekend. Ta malownicza część Polski, z różnorodnością kulturową i naturalnym pięknem, zachwyca i inspiruje do eksploracji.
Wigierski Park Narodowy
Pierwszym miejscem, które warto odwiedzić, jest Wigierski Park Narodowy. Znany z malowniczego krajobrazu, który został ukształtowany przez lodowiec tworząc malownicze doliny i jeziora, z największym – Wigry. Park Narodowy jest także domem dla mnóstwa gatunków zwierząt, unikatowych gatunków roślin.
Dla miłośników przyrody i aktywności na świeżym powietrzu, park oferuje mnóstwo tras turystycznych, idealnych dla spacerowiczów, rowerzystów i kajakarzy. Warto zwrócić uwagę na to, że park słynie z czystości swoich jezior i różnorodności szlaków, co sprawia, że jest to doskonałe miejsce dla osób poszukujących relaksu na łonie natury. Ponadto, park zachęca do odwiedzenia miejsc takich jak zabytkowy klasztor, gdzie w 1999 roku przebywał Jan Paweł II. Przez park przepływają również rzeki, w tym malownicza Czarna Hańcza, stwarzając doskonałe warunki dla kajakarstwa.
Podczas planowania wizyty, warto pamiętać, że Wigierski Park Narodowy jest miejscem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od preferencji – od spokojnego odpoczynku nad wodą, przez obserwację dzikiej przyrody, aż po aktywności na świeżym powietrzu. To doskonały start dla Twojej 9-dniowej przygody po Podlasiu.
Augustów i Kanał Augustowski
Następnym przystankiem w naszej podróży po Podlasiu jest Augustów i Kanał Augustowski. Kanał, będący dziełem inżynierii z pierwszej połowy XIX wieku, stanowi unikatowy zabytek na skalę europejską. Jego historia zaczyna się w 1823 roku, gdy generał Ignacy Prądzyński zaprojektował szlak wodny mający omijać pruskie komory celne i ułatwić transport zboża do Gdańska. Mimo zmieniających się funkcji i przeznaczeń przez lata, Kanał Augustowski zachował swój oryginalny kształt i dziś stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych regionu.
Długość kanału wynosi 101 km, z czego 82 km przebiega przez Polskę, łącząc system rzeczny Wisły z Bałtykiem. Malownicze położenie kanału, otoczonego Puszczą Augustowską oraz przepięknymi polami i łąkami, sprawia, że jest to idealne miejsce dla miłośników kajakarstwa oraz żeglarstwa. Odwiedzając Augustów i Kanał Augustowski, z pewnością doświadczysz nie tylko historycznego dziedzictwa regionu, ale także niezrównanej bliskości z naturą. To miejsce, gdzie można aktywnie spędzić czas, podziwiając piękno krajobrazów i ciesząc się spokojem wodnej podróży.
Biebrzański Park Narodowy
Osowiec-Twierdza
Kontynuując naszą dziewięciodniową wycieczkę po Podlasiu, warto zwrócić uwagę na Biebrzański Park Narodowy – prawdziwą perłę regionu i największy park narodowy w Polsce. Oferuje niesamowite krajobrazy i bogactwo przyrodnicze, w tym rozległe torfowiska, które są domem dla wielu rzadkich gatunków ptaków i zwierząt, jak łosie i bobry. To wyjątkowe miejsce, umożliwiające bezpośredni kontakt z naturą. Spacerując po jego terenach, można podziwiać malownicze rozlewiska rzeki Biebrzy, a dla miłośników aktywnego wypoczynku dostępnych jest mnóstwo oznakowanych szlaków turystycznych, w tym pieszych, rowerowych i kajakowych. Warto także rozważyć lot balonem, by podziwiać park z lotu ptaka i doświadczyć niezapomnianych widoków.
Odwiedzając Biebrzański Park Narodowy, możemy zanurzyć się w niezwykłej różnorodności ekosystemów, które przyciągają nie tylko naukowców i fotografów przyrody, ale również tych, którzy szukają spokoju i ucieczki od codzienności. Dla zainteresowanych głębszym poznaniem parku i jego mieszkańców, liczne punkty informacji turystycznej oraz centra edukacyjne oferują szeroki zakres wiedzy i usług przewodnickich.
Warto zaplanować kilkudniowy pobyt w regionie, by móc w pełni docenić piękno i spokój Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz korzystać z licznych atrakcji, które oferuje. Bez względu na to, czy preferujesz leniwe popołudnie na łonie natury, aktywny wypoczynek na szlakach turystycznych, czy edukacyjną przygodę z przewodnikiem – Biebrza dostarczy niezapomnianych wrażeń.
Narwiański Park Narodowy
Kontynuując naszą podróż po Podlasiu, warto zwrócić uwagę na Narwiański Park Narodowy, który oferuje wyjątkowe doświadczenia związane z naturą dzięki swoim zróżnicowanym krajobrazom i bogatej bioróżnorodności. Narew często nazywana „polską Amazonką” ze względu na swój złożony system rzeczny i rozległe mokradła. Serce parku stanowi właśnie rzeka Narew, która tworzy system rzeki rozgałęzionej, tworząc mozaikę terenów zalewowych, bagien i różnorodnych siedlisk lądowych oraz wodnych. Ta unikatowa cecha nadaje parkowi jego odrębny charakter, czyniąc go kluczowym obszarem dla szerokiej gamy flory i fauny. Park jest znany ze znaczącej populacji ptaków, co czyni go istotnym miejscem dla entuzjastów obserwacji ptaków. Jest również domem dla różnorodnych gatunków ssaków, w tym łosi, wydr i bobrów.
Dla zainteresowanych zabytkami, park nie zawodzi. Warto zobaczyć zabytkowy dworek w Kurowie. Park oferuje również unikalne atrakcje, takie jak przejazdy łodziami płaskodennymi oraz kładka, łącząca wsie Waniewo i Śliwno, oferująca spektakularne widoki na otaczającą przyrodę.
Aktywni turyści mogą cieszyć się kajakarstwem, podążając dwoma szlakami wodnymi oferującymi unikatową perspektywę na krajobrazy parku. Chociaż w parku nie ma tras rowerowych z powodu jego bagiennego i często zalewanego terenu, dwa malownicze szlaki rowerowe przebiegają przez otulinę parku, łącząc go z innymi znaczącymi miejscami przyrodniczymi w regionie.
Narwiański Park Narodowy, z bogactwem naturalnych, kulturowych i rekreacyjnych zasobów, jest miejscem obowiązkowym dla każdego, kto eksploruje Podlasie podczas przedłużonego weekendu majowego. Niezależnie od tego, czy interesuje Cię obserwacja ptaków, kajakarstwo, czy po prostu cieszenie się spokojem natury, park oferuje wciągające doświadczenie w jednym z najczystszych środowisk Polski.
Tykocin
Podróżując po Podlasiu, warto odwiedzić Tykocin – miasteczko z bogatą historią, które zachowało przedwojenny klimat żydowskiego miasta. Tykocin oferuje urokliwe brukowane uliczki, piękne drewniane domy, ceglane rezydencje oraz historyczne budynki. Znaczący wkład w historię Tykocina wnieśli Żydzi, którzy osiedlili się tu na początku XVI wieku. Do dnia dzisiejszego zachowała się ceglana synagoga, będąca cennym zabytkiem tamtych czasów. Piękna zarówno w środku jak i odnowiona na zewnątrz w oryginalnych kolorach – łososiowym i miętowym.
Tykocin, nazywany również perłą baroku, skrywa w sobie wiele atrakcji. Jedną z nich jest rynek, który stanowi serce miasta. Na rynku znajduje się pomnik hetmana Stefana Czarnieckiego oraz barokowy kościół Świętej Trójcy. Warto zwrócić uwagę na zabytkowe organy oraz charakterystyczną fasadę inspirowaną magnackimi rezydencjami regionu. Tykocin, choć mały, ma bogatą ofertę turystyczną, zachęcającą do odwiedzin zarówno miłośników historii, jak i przyrody.
Tykocin to tylko jedno z wielu miejsc, które warto odwiedzić podczas wycieczki po Podlasiu. Kolejnym wartym uwagi miastem jest Białystok, stolica regionu, oferująca równie bogatą historię, która powoli zaczyna zanikać pod presją deweloperów. Białystok, będący największym miastem w północno-wschodniej Polsce, oferuje bogate dziedzictwo kulturowe i architektoniczne. Jego historia sięga XIII wieku, a przez wieki miasto było ważnym ośrodkiem dla wielu kultur i narodowości, w tym dla Polaków, Białorusinów, Żydów i Rosjan. To wielokulturowe dziedzictwo można dostrzec w architekturze miasta, w tym w zabytkowych kościołach, pałacach i kamienicach.
Jednym z najważniejszych punktów w Białymstoku jest Pałac Branickich. Budynek jest doskonałym przykładem barokowej architektury i otoczony jest przepięknymi ogrodami. Obecnie siedziba Uniwersytetu Medycznego, Pałac Branickich jest otwarty dla zwiedzających. Miasto stanowi doskonałą bazę wypadową do dalszych podróży po Podlasiu, umożliwiając łatwy dostęp do innych atrakcji regionu.
Czarna Białostocka i Supraśl
Czarna Białostocka, położona w otulinie Knyszyńskiej Puszczy, oferuje bogatą ofertę turystyczną dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku. Znajdują się tu liczne szlaki piesze i rowerowe, które prowadzą przez malownicze tereny leśne. Największą atrakcją jest zalew, wokół którego możemy spacerować i wypoczywać. Można też podglądać przyrodę z wieży widokowej.
Supraśl to kolejna perła Podlasia, znana przede wszystkim z imponującego monastyru prawosławnego, który jest jednym z najważniejszych ośrodków religijnych w Polsce. Ponadto, miasteczko to oferuje zalew, tereny do spacerów, tężnie oraz liczne kawiarnie i restauracje, w których można spróbować regionalnych specjałów.
Kopna Góra, Poczopek, Krynki, Kruszyniany
Podlasie to region bogaty w kulturę tatarską, co najlepiej można zobaczyć w miejscowościach takich jak Kruszyniany. To właśnie tutaj znajduje się jeden z dwóch meczetów w Polsce, a lokalna społeczność Tatarów pielęgnuje swoje tradycje i kulturę. Wizyta w Kruszynianach to nie tylko lekcja historii, ale również okazja do spróbowania tatarskiej kuchni.
Kraina Otwartych Okiennic
Jedną z najbardziej malowniczych atrakcji Podlasia jest Kraina Otwartych Okiennic, obejmująca wsie Trześcianka, Soce i Puchły. Charakterystyczne dla tej okolicy są tradycyjne, drewniane domy z kolorowymi okiennicami. To idealne miejsce na spokojny odpoczynek, daleko od miejskiego zgiełku, a także okazja do poznania tradycyjnej podlaskiej architektury.
Białowieża, Puszcza Białowieska, Hajnówka
Nie można mówić o Podlasiu bez wspomnienia o Puszczy Białowieskiej – ostatnim tak rozległym fragmencie pierwotnej puszczy, jaka niegdyś pokrywała europejskie niziny. Białowieża, położona w sercu puszczy, jest nie tylko domem dla żubrów, ale także miejscem, gdzie można poczuć niepowtarzalną atmosferę dzikiej, niezgłębionej natury. Koniecznie odwiedźcie Szlak Dębów Królewskich, by poczuć majestat potężnych jak wieżowce drzew. Hajnówka, będąca bramą do Puszczy Białowieskiej, oferuje liczne atrakcje związane z naturą i kulturą regionu. Do tego niewątpliwie warto tam spróbować ciasto Marcinek z lokalnej cukierni, a także przejechać się kolejką wąskotorową do miejscowości Topiło w sercu Puszczy.
Podlasie to region, w którym historia przeplata się z naturą, a kultura i tradycja są żywe i dostępne na każdym kroku. Warto poświęcić czas, aby odkryć te i wiele innych miejsc, które sprawią, że podróż po tym regionie Polski będzie niezapomnianym doświadczeniem.
Górny bieg rzeki Narew niedaleko miejscowości Zajączki to bardzo niepozorne miejsce. Położone na popularnej alternatywnej trasie Białystok – Bielsk Podlaski przez Juchnowiec Kościelny zachwyca szczególnie wiosną. By tam dotrzeć, wystarczy trochę zboczyć z trasy. Ogólnie rzecz biorąc cała okolica – od Zajączek do Plosek jest fantastyczna do zwiedzania. Można tam spacerować, jeździć rowerem czy poruszać się samochodem. A dlaczego warto?
Bo wiosenne rozlewiska to prawdziwy spektakl przyrody, który ożywia krajobrazy po zimowym uśpieniu. Są one niczym żywe płótna, na których przyroda maluje swoje najpiękniejsze obrazy. Wiosną, kiedy śnieg topnieje i rzeki wzbierają, tworzą się rozlewiska, które stają się tymczasowymi domami dla wielu gatunków roślin i zwierząt, tworząc niezwykle dynamiczne ekosystemy. Woda, rozlewając się po łąkach i lasach, tworzy lustra, w których odbijają się pierwsze promienie wiosennego słońca, dodając krajobrazom niezwykłego blasku. Powierzchnia wody mieni się różnymi odcieniami niebieskiego i zielonego, a przy brzegach pojawiają się pierwsze wiosenne kwiaty, takie jak zawilce, krokusy czy przebiśniegi, które przebijają się przez ostatnie płaty śniegu, dodając kolorów i życia.
Ptaki wracające z ciepłych krajów znajdują tu obfite źródła pożywienia i miejsca do gniazdowania. Słychać ich radosne trele, które wypełniają powietrze, tworząc wiosenną symfonię. Kaczki, czaple, a nawet rzadziej spotykane gatunki, takie jak bociany czy żurawie, mogą być obserwowane, jak żerują w płytkich wodach rozlewisk. Woda w rozlewiskach, pełna życia, staje się domem dla wielu gatunków ryb i płazów. Żaby i ropuchy, korzystając z obfitości wody, rozpoczynają swój wiosenny koncert, który wieczorami wypełnia całą okolicę charakterystycznym rechotem. Wśród roślinności wodnej, takiej jak trzciny, pałki wodne czy rogatek, rozwijają się larwy owadów, które z kolei przyciągają ptaki wodne.
Wiosenne rozlewiska to również zmieniające się krajobrazy. Woda, której poziom z dnia na dzień może się zmieniać, odsłania nowe tereny, tworząc tymczasowe wyspy i półwyspy, które stają się oazami dla dzikiej przyrody. Słońce, coraz wyżej wznoszące się na niebie, oświetla te krajobrazy, tworząc grę świateł i cieni, która dodaje głębi i kontrastu. Odwiedzając rozlewiska wiosną, można doświadczyć nie tylko niezwykłego piękna przyrody, ale i uczestniczyć w życiu budzącego się do życia ekosystemu. To czas, kiedy każdy dzień przynosi coś nowego, każda chwila jest jedyna w swoim rodzaju, a przyroda ukazuje swoje niezwykłe oblicze, pełne życia, radości i nieustającej zmienności.
9 lat to bardzo długo, więc zacznijmy od przypomnienia sprawy. Obecnie Grabówka leży w gminie Supraśl. Problem polega na tym, że pomiędzy miejscowościami Grabówką a Supraślem jest Puszcza Knyszyńska i nie ma żadnego dobrego połączenia. Droga przez Ciasne pozostawia wiele do życzenia, droga przez Majówkę nie jest dostępna dla samochodów. Jedyna dobra droga prowadzi przez Białystok.
Drugi problem jaki mają mieszkańcy Grabówki to poczucie krzywdy, gdyż Supraśl to uzdrowisko, więc mają odczucie, że swoimi podatkami sponsorują rozwój tego miasta, a nie swojej miejscowości. Dlatego też dekadę temu doszło do referendum. 55 proc. głosujących było przeciwnych utworzeniu gminy, ale gdy wzięto pod uwagę tylko głosy mieszkańców Grabówki, bez Supraśla, to wygrana tego pomysłu była bardzo wyraźna. Ostatecznie po konsultacjach ówczesny minister z rządu PO-PSL zezwolił na utworzenie nowej gminy. Decyzja miała wejść w życie 1 stycznia 2016 roku.
Tymczasem w grudniu 2015 roku po wyborach parlamentarnych zaprzysięgnięto rząd Beaty Szydło. Jedną z pierwszych decyzji było anulowanie utworzenia gminy Grabówka. Stało się to 28 grudnia 2015 czyli 3 dni przed wejściem w życie o utworzenia 2478 gminy w Polsce. I tak w 2024 roku, gdy znów jest nowy rząd, składający się częściowo z poprzednich opcji politycznych, wracamy do utworzenia gminy Grabówka. Warto tu jednak dodać, że tym razem nie jest to działanie na przekór poprzednikom i postawienie na swoim. Po anulowaniu decyzji poprzedniego rządu sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. A ten orzekł, że uchylenie decyzji o utworzeniu nowej gminy jest niezgodna z Konstytucją. Tyle, że jak pamiętamy – poprzednia władza stosowała tylko te wyroki, które chciała. Dlatego też realizacja postanowień wyroku doczekała aż do 2024 roku.
W marcu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zajęło się ponownym powołaniem gminy Grabówka.
Białystok, Juchnowiec Kościelny, Choroszcz, Supraśl i Wasilków – to miejscowości, w których można wypożyczyć lub oddać BiKeR-a czyli rower miejski. Właśnie, z początkiem kwietnia rozpoczął się nowy sezon. Jest aż 60 stacji, w których łącznie znajduje się 550 rowerów. W tym 470 standardowych, 50 z fotelikiem dla dziecka, 10 tandemów oraz 20 dziecięcych. Pierwsze 25 minut można jechać za darmo. Wystarczy założone i doładowane konto w systemie. Sezon potrwa do 1 października. W ubiegłym roku miejskie rowery wypożyczono ponad 450 tysięcy razy. Nowe konto w systemie założyło wtedy 11 000 osób. BiKeR w Białymstoku jest niezwykle popularny. I cieszy się zainteresowaniem mieszkańców już od wielu lat.
Warto tu wspomnieć o sąsiednich gminach, które z biegiem lat dołączały do systemu. Teraz dzięki stacjom w Juchnowcu, Choroszczy, Supraślu czy Wasilkowie – rowery można wykorzystać nie tylko jako alternatywny do autobusu transport, ale także do zwiedzania. Do wszystkich wspomnianych miejscowości prowadzą drogi rowerowe. Zaś dopłata za przekroczenie 25 minut jest raczej symboliczna. Wiele osób jeżdżąc po Białymstoku po prostu zmienia rowery, by móc jeździć za darmo.
Kontynuując przeglądanie strony, zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu. Ustawienia prywatnościOK
Polityka prywatności i cookies
POLITYKA PRYWATNOŚCI
Szanujemy prawo użytkowników do prywatności. Dbamy, ze szczególna troską, o ochronę ich danych osobowych oraz stosuje odpowiednie rozwiązania technologiczne zapobiegając ingerencji w prywatność użytkowników osób trzecich. Chcielibyśmy, by każdy Internauta korzystający z naszych usług i odwiedzający nasze strony czuł się w pełni bezpiecznie.
Dane osobowe po 25.05
25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych podawanych przez Ciebie w zaszyfrowanych plikach cookies.
Przetwarzamy dane użytkownika, za jego zgodą, m. in. w celu analitycznym. Dane te pomagają nam w określeniu upodobań użytkowników, a tym samym – doskonaleniu kierowanej do nich artykułów.
Cookies – jak działają
Cookies to pliki tekstowe, które serwer zapisuje na dysku urządzenia końcowego użytkownika, dzięki czemu będzie mógł go “rozpoznać” przy ponownym połączeniu.
Portal używa cookies do zapamiętania informacji o Internautach. Rozpoznajemy ich po to, by dowiedzieć się kim są, jakiej informacji potrzebują i szukają na naszych stronach. Wiedząc, które serwisy odwiedzają częściej niż pozostałe, możemy stać się dla Nich znacznie ciekawszym i bogatszym portalem niż dotychczas. To użytkownicy dają nam wiedzę o tym, w jakim kierunku rozwijać serwisy już istniejące, jakim wymaganiom musimy jeszcze sprostać, co uzupełnić, co stworzyć nowego, by odpowiedzieć na ich oczekiwania i potrzeby.
Pliki cookies są wykorzystywane także w celach statystycznych (tworzenie statystyk dla potrzeb wewnętrznych i w ramach współpracy z naszymi kontrahentami, w tym reklamodawcami); oraz związanych z prezentacją reklam w portalu – w szczególności aby uniknąć wielokrotnej prezentacji temu samemu odbiorcy tej samej reklamy oraz w celu prezentacji reklam w sposób uwzględniający zainteresowania odbiorców
Cookies są ustawiane przy “wejściu” i “wyjściu” z Portalu. W żaden sposób nie niszczą systemu w komputerze użytkownika ani nie wpływają na jego sposób działania, w szczególności nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych użytkowników ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach.
Należy podkreślić, że cookies nie służą identyfikacji konkretnych użytkowników, na ich podstawie nie ustala tożsamości użytkowników.
Zaufani partnerzy
Dane o Użytkownikach przetworzone w postaci profili marketingowych są udostępniane podmiotom trzecim, jednak żadne dane umożliwiające bezpośrednie zidentyfikowanie osób nie są przechowywane ani analizowane. W zakresie, w jakim Dane udostępniane są podmiotom trzecim, Użytkownik, który nie chce aby dane o ich odwiedzinach były przekazywane temu podmiotowi może w dowolnym momencie wyłączyć.
Lista zaufanych partnerów
1. Google Ireland Limited (usługa AdSense, usługa Analytics)
2. Facebook.com (komentarze pod artykułami)
Na naszej stronie używane są ciasteczka firmy Google Ireland Limited będącej naszym partnerem. Ciasteczka te służą przede wszystkim do analizy oglądalności stron internetowych w Polsce i oceny skuteczności działań reklamowych. Użytkownik może w każdym czasie zrezygnować z korzystania z tego rodzaju plików wybierając odpowiednie ustawienia w swojej przeglądarce.
Wyświetlanie reklam
Zasadą działania Portalu jest możliwość darmowego czytania artykułów dla użytkowników. Aby zapewnić sprawne działanie systemu musimy zapewnić odpowiedni poziom usług (serwery, administracja itp.) co niestety wiąże się ze sporym kosztem. Dlatego na portalu obecne są reklamy. Staramy się, aby profil reklam odpowiadał zainteresowaniom użytkowników, aby były one użyteczne i przyczyniały się do możliwości zdobycia dodatkowej wiedzy o interesujących produktach i usługach.
Cookies to pliki tekstowe, które serwer zapisuje na dysku urządzenia końcowego użytkownika, dzięki czemu będzie mógł go “rozpoznać” przy ponownym połączeniu.
Portal używa cookies do zapamiętania informacji o Internautach. Rozpoznajemy ich po to, by dowiedzieć się kim są, jakiej informacji potrzebują i szukają na naszych stronach. Wiedząc, które serwisy odwiedzają częściej niż pozostałe, możemy stać się dla Nich znacznie ciekawszym i bogatszym portalem niż dotychczas. To użytkownicy dają nam wiedzę o tym, w jakim kierunku rozwijać serwisy już istniejące, jakim wymaganiom musimy jeszcze sprostać, co uzupełnić, co stworzyć nowego, by odpowiedzieć na ich oczekiwania i potrzeby.
Pliki cookies są wykorzystywane także w celach statystycznych (tworzenie statystyk dla potrzeb wewnętrznych i w ramach współpracy z naszymi kontrahentami, w tym reklamodawcami); oraz związanych z prezentacją reklam w portalu – w szczególności aby uniknąć wielokrotnej prezentacji temu samemu odbiorcy tej samej reklamy oraz w celu prezentacji reklam w sposób uwzględniający zainteresowania odbiorców
Cookies są ustawiane przy “wejściu” i “wyjściu” z Portalu. W żaden sposób nie niszczą systemu w komputerze użytkownika ani nie wpływają na jego sposób działania, w szczególności nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych użytkowników ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach.
Należy podkreślić, że cookies nie służą identyfikacji konkretnych użytkowników, na ich podstawie nie ustala tożsamości użytkowników.