Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Przejedź rowerem dookoła i podziwiaj przyrodę.
fot. Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Przejedź rowerem dookoła i podziwiaj przyrodę.

W ramach Światowego Dnia Turystyki na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi, przy forcie nr 1, odbyło się uroczyste otwarcie ścieżki pieszo – rowerowej pn. „Nadnarwiańskie Górki”. Szczerze powiedziawszy nie wiadomo co oni dokładnie tam otwierali, bo ścieżka ma lekko ponad 3 km, z czego część nawierzchni to kocie łby (dla rowerzystów koszmar), a część to utwardzony piach, który w suche dni jest mordęgą. Zaś inwestycja polegała na wyznaczeniu istniejącej drogi na mapie, oznaczeniu 3 tablicami informacyjnymi oraz 8 tablicami kierunkowymi. Jest też obietnica uzależniona od Wójta Piątnicy. Jeżeli ten będzie chciał się dogadać z dyrekcją Parku, to pojawią się też stojaki na rowery, kosze na śmiecie i ławki.

O tym wielkim „otwarciu” piszemy przy okazji. Bo ogólnie chcieliśmy Was zachęcić do objechania rowerem całego przyrodniczo cennego terenu Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi i jego okolicy. Trasa wynosi 75 km. Na wspomnianym wyżej „otwieranym” terenie z Piątnicy do Kalinowa przejedziemy przez strefę krawędziową, z której rozciąga się widok na dolinę Narwi, przebiegając wzdłuż wysoczyzn okalających prawy brzeg rzeki. Fragment trasy przechodzi również obok fortów carskich, które stanowią atrakcję historyczną i czaplińca, gdzie w bezpiecznej odległości możemy podziwiać gniazda czapli siwej tworzącej zwartą kolonię. Tuż obok znajduje się zasiedlone gniazdo bielika. W tym miejscu obserwujemy bardzo rzadkie sąsiedztwo dwóch gatunków ptaków: osobnika szczytowego i jego ofiary. W przestrzeni okalającej ścieżkę turystyczną występuje również bardzo ciekawe polodowcowe ukształtowanie terenu z okresu zlodowacenia środkowopolskiego. Stojąc na południowym skraju Wysoczyzny Kolneńskiej zobaczymy wspaniały widok na dolinę i jej najwęższy odcinek.

Jadąc dalej możemy zawitać do Muzeum Przyrody w Drozdowie. Piękny budynek, wspaniałe wnętrza, kładka, park, wypchane dzikie zwierzęta. Jest naprawdę co podziwiać! Kolejny przystanek to Piaskowa Górka, która jest niezwykłym siedliskiem zwierząt, roślin i owadów. Jeżeli chodzi o te ostatnie – to w tym miejscu odnotowano 27 gatunków motyli! Kolejna atrakcja to Bronowo. Tamtejszy drewniany most zagrał w filmie „Wołyń”. Ogólnie to piękne widokowo miejsce. Następnie zjedźmy na chwilę z Parku i wybierzmy się do Wizny. To jest miasteczko o wyjątkowej historii. Warto zobaczyć też wydmy i niesamowite miejsce jakim są Grądy-Woniecko.

Powrotny odcinek wiedzie przez Rybno, gdzie zimą szusują narciarze. Jest też Siemień Nadrzeczny w pięknym widokiem na Narew oraz inny punkt widokowy – Góra Królowej Bony. Na sam koniec do odwiedzenia pozostanie Stara Łomża i Łomża.

 

Partnerzy portalu:

Charakterystyczny drewniany dom przy Mazowieckiej będzie zabytkiem

Charakterystyczny drewniany dom przy Mazowieckiej będzie zabytkiem

Ten budynek jest przedmiotem różnych dyskusji od wielu lat. Jedni widzieliby go w skansenie pod Białymstokiem, inni chcieliby tam zrobić muzeum związane z Ryszardem Kaczorowskim, a jeszcze inni, by po prostu komuś służył wyremontowany. Po latach miasto postanowiło sprzedać ten budynek, ale póki co nie słychać by ktoś chciał go kupić. Teraz Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków prowadzi postępowanie, którego celem jest wpisanie drewnianego domu do rejestru zabytków.

Budynek powstał jeszcze przed 1932 rokiem. Po raz pierwszy oznaczono go na mapie Białegostoku z 1937 r. Do 1939 r. właścicielami budynku byli Wałłachowie. Wiadomo, że wcześniej w tym samym miejscu również istniała nieruchomość. Nie wiadomo jednak czy ta sama. Z dokumentów wiemy, że wcześniejszymi właścicielami obiektu byli Dawid Muler i Mordchela Efrona. Od 1896 r. budynek stanowił zastaw Wileńskiego Banku Ziemskiego. W 1903 r. nieruchomość należała do Fredy i Zuski Lewinów.

Jest to dom wolnostojący, dwukondygnacyjny, zbudowany z drewna w konstrukcji zrębowej. Wyróżnia się wysokim dachem. Nieruchomość została podzielona na dwa lokale mieszkalne. Początkowo dolna kondygnacja pełniła funkcję usługową. W latach 60. XX w. lokal przekształcono na mieszkanie. Budynek zachował się do naszych czasów w praktycznie niezmienionej formie. Wartości artystyczne obiektu przejawiają się m.in. w tzw. „jodełce” umieszczonej w partii podokiennej, co jest charakterystyczne dla drewnianego budownictwa Białegostoku.

Dlaczego budynek zasługuje na miano zabytku? Dom drewniany z ul. Mazowieckiej 31/1 w Białymstoku prezentuje szeroko rozumiane wartości zabytkowe (głównie artystyczne ale także i historyczne oraz naukowe). Budynek bez wątpienia wpisuje się w dawny, drewniany krajobraz miasta Białegostoku tak charakterystyczny jeszcze dla drugiej połowy XX wieku. Niestety z ubolewaniem postrzegam, że ostatnich latach wiele domów miejskich, w tym drewnianych zniknęło z przestrzeni Białegostoku. Także i dlatego nie można mieć żadnych wątpliwości, iż dom stojący przy ulicy Mazowieckiej 31/1 powinien być objęty najwyższą ochroną konserwatorską poprzez jego wpis do rejestru zabytków województwa podlaskiego.- tłumaczy prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz. – Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków. – Ochrona ta daje gwarancję zachowania obiektu, jego nienaruszalność pod względem zachowania tkanki zabytkowej. Przypomnieć też należy, co wpływa na jego wartość naukową i historyczną, niniejszy budynek mieszkalny należy do tzw. „Kwartału Kaczorowskiego”, zachowanych obiektów drewnianych leżących blisko siebie w okolicy ul. Mazowieckiej. Kwartał ten, związany jest z postacią Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta Polski na uchodźctwie, związanego również z Białymstokiem  –  podkreśla prof. Dajnowicz.

Jest to o tyle dobra wiadomość, że drewniane, zabytkowe domy w Białymstoku płoną jeden za drugim, a wszyscy urzędnicy udają że nie ma sprawy. Potem w tych miejscach powstają bloki. Tak zostały zniszczone Bojary, tak teraz niszczone jest os. Przydworcowe. Drewniany dom przy Kaczorowskiego jest „rodzynkiem” w nowym otoczeniu, a pusty kawał ziemi na pewno śni się po nocach niektórym.

Partnerzy portalu:

Obskurny mur idzie w zapomnienie. W końcu rusza remont ogrodzenia Pałacu Branickich.

Obskurny mur idzie w zapomnienie. W końcu rusza remont ogrodzenia Pałacu Branickich.

Tynk z ogrodzenia odpadał już od kilku lat. W końcu zabezpieczono mury Pałacu Branickich specjalną folią. Wyglądało to szpetnie. Turyści i białostoczanie narzekali, że nie można zrobić bramie ładnego zdjęcia. A warto podkreślić, że to jest jeden z najstarszych budynków w mieście, który przetrwał wojenne, niemalże całkowite zniszczenie miasta. Teraz to wszystko się zmieni. Miasto w końcu postanowiło wyremontować ogrodzenie.

Przypomnijmy, że Pałac Branickich jest własnością Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Jego ogrodzenie, brama z zegarem oraz ogród są własnością miasta. Trudno powiedzieć dlaczego wcześniej nie znaleziono funduszy na przeprowadzenie tego remontu. Obecne pracę będą kosztować prawie 3 miliony złotych. To dość spora kwota, ale bez przesady – na najbardziej reprezentacyjne miejsce w mieście nie ma co żałować.

Remont ogrodzenia ma być ukończony do końca listopada bieżącego roku. Dlatego jeżeli planujecie piękne zdjęcia, to zimą gdy spadnie śnieg i będą świąteczne ozdoby – miejsce będzie jak znalazł. Warto jeszcze dodać, że w ramach tej samej inwestycji i kwoty będzie także przeprowadzony remont alejki prowadzącej do pawilonu włoskiego.

Partnerzy portalu:

Będzie pociąg Białystok – Suwałki – Wilno! Już wiadomo kiedy.

Będzie pociąg Białystok – Suwałki – Wilno! Już wiadomo kiedy.

Dobra wiadomość dla miłośników podróży. Według zapowiedzi litewskiego ministra transportu od połowy 2022 roku będzie bezpośrednie połączenie Warszawy z Wilnem przez Białystok, Suwałki i Kowno. W przyszłości dojedziemy aż do stolicy Estonii – Tallina.

– Już w przyszłym roku prawdopodobnie będziemy mogli wygodnie podróżować pociągiem między stolicami Litwy i Polski z jedną przesiadką w Kownie. Spółki kolejowe pracują nad rozkładem jazdy i cennikiem, a (…) na szczeblu obu rządów potwierdzono zobowiązanie do uruchomienia pociągu w przyszłym roku – powiedział minister transportu i komunikacji Marius Skuodis po spotkaniu z polskim ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem w Warszawie. – czytamy na stornie Belsat.eu. Planuje się dwa kursy dziennie.

Przypomnijmy, że od wybuchu pandemii praktycznie cały czas zawieszone jest połączenie Białystok – Kowno. Zgodnie z ostatnim komunikatem powrót linii miał nastąpić po 28 sierpnia. W rozkładzie jazdy jednak takiego połączenia cały czas nie ma. Rozkład połączeń z Suwałk jest dość ubogi. Każdego dnia z tego miasta wyjeżdża 6 pociągów: po jednym do Krakowa przez Warszawę i do Świnoujścia przez Białystok, Warszawę i Poznań. Pozostałe 4 to kursy są tylko do Białegostoku.

Przypomnijmy, że Suwałki i Kowno dzieli tylko 120 kilometrów. Ten brak połączenia kolejowego jest dość istotny. Z leżących blisko granicy Krakowa, Katowic, Wrocławia z łatwością dojedziemy do Czech. Z Poznania czy Szczecina – wyjedziemy do Niemiec. Podobnie w Przemyślu, z którego z łatwością udamy się na Ukrainę. A tam w pierwszych miastach można już się przesiadać, by przemierzać te kraje dalej koleją.

Tymczasem z Podlaskiego nie można pojechać ani na Litwę, a teraz także i na Białoruś (ze zrozumiałych względów). Miejmy nadzieję, że jak już pojawi się te połączenie do Wilna, to zostanie z nami na zawsze.

Partnerzy portalu:

5 turystycznych hitów Podlasia na jesień

5 turystycznych hitów Podlasia na jesień

Skoro jest już jesień, to warto pomyśleć co by tu odwiedzić na Podlasiu. Wszak nasz region zmienił się teraz pod wpływem aury i namalował nam nowe obrazy. Koniecznie je trzeba zobaczyć. Dlatego przypominamy turystyczne hity Podlasia, które warto zobaczyć jesienią. Wybraliśmy ich 5.

Las Zwierzyniecki

Zaczynamy od Białegostoku. Nasza stolica województwa, niemalże w samym centrum posiada rezerwat przyrody. Różnorodność roślin sprawia, że jesienią jest tam prawdziwie pięknie i magicznie. Te kolory sprawią, że każde zdjęcie w takim plenerze wyjdzie wyjątkowo. Ale nie tylko dla zdjęć warto tam iść. Świeże, leśne powietrze, zamiast miejskich spalin, dobrze zrobi dla naszego zdrowia. Szczególnie, gdy zostanie wdychane podczas długiego spaceru. A ścieżek w Lesie Zwierzynieckim nie brakuje.

Białystok pod wpływem jesieni stał się magiczny. Dwa kroki od bajecznej atmosfery!

Zalew Czapielówka

To ostatnio prawdziwy hit. Zmodernizowana ścieżka wokół Zalewu Czapielówka w Czarnej Białostockiej przyciągnęła mnóstwo osób. To kolejne miejsce na spacer jesienią. Po drodze zaliczymy kładki, wieże widokowe i pomost. Wszystko to w otoczeniu Puszczy Knyszyńskiej, która o tej porze roku jest po prostu cudowna. Dla wytrwałych jest jeszcze droga do Supraśla przez piękne bagna. Nie zapomnijcie kosza na grzyby!

Zalew w Czarnej Białostockiej wypiękniał. Teraz to świetne miejsce do rekreacji!

Wieża widokowa w Kołodnie

Nie wychodzimy z Puszczy Knyszyńskiej. Jest ona tak ogromna, że kryje w sobie wiele wspaniałych miejsc. Już sama droga do Kołodna sprawi, że wpadniemy w zachwyt. Możemy zrobić pętlę – jechać drogą krajową do Królowego Mostu podziwiając widoki, zaś wracać przez Cieliczankę i Supraśl także podziwiając już inne widoki. Najpierw malownicze pagórki, a potem leśne otoczenie. A po drodze nie zapomnijcie zahaczyć właśnie o samo Kołodno, gdzie na Wzgórzach Świętojańskich znajduje się wieża, z której ponad czubkami drzew zobaczymy piękne, jesienne otoczenie Puszczy Knyszyńskiej.

https://podlaskie.tv/najwyzsze-gory-podlasiu-mozna-przyjechac-nawet-weekend/

Wyżary

Ostatnie miejsce w Puszczy Knyszyńskiej, ale w zasadzie trudno je pominąć. Mowa tu oczywiście o Wyżarach i tamtejszym zbiorniku wodny, tamtejszej kładce po leśnych bagnach z galerią rzeźb i tamtejszym długim pomoście prowadzącym na sam środek innego bagna. Miejsce to w ostatnim czasie zrobiło się tak wielkim hitem, że co raz podjeżdżały tam młode pary robiąc sobie sesje ślubne. Otoczenie lasu, długie spacerowe ścieżki i cisza sprawiły, że każdy wolny czas jest świetny, by się tam wybrać.

Wyżary w cudownych jesiennych kolorach. To nowy hit turystyczny.

Bohoniki

W ostatnim czasie ciężko jest wybrać się pod polsko-białoruską granicę, gdyż został ogłoszony stan wyjątkowy. Na szczęście jest takie miejsce, gdzie nie trzeba nikogo prosić o pozwolenie na przyjazd. To tatarskie Bohoniki, gdzie oprócz pięknego meczetu znajduje się równie piękny tatarski mizar (cmentarz), do którego prowadzi cudowna aleja. Być może to ostatnie lata, gdy możecie zobaczyć te piękne tereny w obecnym kształcie. Z roku na roku unikalne krajobrazy Ziemi Sokólskiej są niszczone przez kopalnie żwiru. Coraz więcej terenów wygląda jak pustynia. Dlatego zwiedzajcie póki możecie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Cerkiew Św. Mikołaja Serbskiego w Białymstoku. Nie ma takiej drugiej w Polsce.

Z zewnątrz jest dość niepozorna, w środku natomiast jest przepiękna i wyjątkowa. Mowa tu o cerkwi Św. Mikołaja Serbskiego na osiedlu Bacieczki w Białymstoku. Mieści się ona przy ul. Herberta. Powstała dosyć niedawno. Wyświęcono ją w 2015 roku.

Wyjątkowość tego miejsca polega przede wszystkim na wystroju wewnątrz. Jest to tak zwana „domowa cerkiew”, która została opatrzona wyjątkową polichromią wykonaną przez wybitnych serbskich malarzy, którym przewodził prof. Goran Janićijević. Na niewielkiej powierzchni świątyni swoje miejsce znalazło 111 postaci świętych naturalnej ludzkiej wielkości, co jest naprawdę wyjątkowe! Polichromia jest wykonana metodą Al secco w neo-bizantyjskim stylu nawiązując jednocześnie do serbskiej tradycji ikonopisania. Warto też podkreślić, że dobór świętych na malowidłach nie jest przypadkowy. Na ścianach świątyni znaleźli się święci z całego świata, z różnych wieków. Szczególne miejsce poświęcono świętym z terenów Rzeczpospolitej oraz Serbii. W XVI wieku serbscy malarze na czele z mnichem Nektariuszem pokryli freskami cerkiew Zwiastowania NMP w Monasterze Supraskim. Ta świątynia została zniszczona w XX wieku. Od tamtej pory żadna cerkiew w Polsce nie została upiększona przez serbskich mistrzów, aż do dziś.

Kolejnym arcydziełem w świątyni jest ręcznie rzeźbiony ikonostas oraz stół ofiarny, które wykonał rzeźbiarz Leon Naumiuk. Rzeźba nawiązuje do serbskich motywów sakralnych gustownie przeplatając je z motywami spotykanymi na Podlasiu. Ikony do ikonostasu wykonali malarze z Serbii. Trzeba też wspomnieć o witrażach. Zaprojektowane zostały przez Pana Leona Naumiuka. Trzeba wiedzieć, że witraże są rzadko spotykane w podlaskich świątyniach. Wykonane zostały one przez Panią Helenę Gromak-Ołdytowska w swojej pracowni w Supraślu.

Całości dopełniają freski na zewnątrz świątyni, które poświęcono św. Mikołajowi Serbskiemu i Bogarodzicy. Te malowidła zostały wykonane metodą Fresco, czyli na mokrym tynku, nawiązując do wielkiej tradycji tworzenia malowideł na świeżym tynku, która w średniowieczu wytworzyła się na Bałkanach. Autorem fresków, które są chyba jedynym takim przykładem w Białymstoku, jest serbski malarz Miodrag Milutinović.

To nie wszystko. Wystrój cerkwi zwykle jest uporządkowany wedle jasno określonych zasad. Ołtarz, miejsce chóru, prezbiterium czy przedsionek mają określone położenie. Natomiast w cerkwi św. Mikołaja Serbskiego jest nieco inaczej. Wszelkie zmiany wynikają z „domowych” rozmiarów cerkwi. Zwiedzając Białystok i jego świątynie warto także wybrać się na ul. Herberta. W naprawdę niepozornym budynku znajdują się prawdziwe arcydzieła!

Partnerzy portalu:

Nowa linia autobusowa w Białymstoku. 30 szybko zawiezie na Dojlidy Górne.

Nowa linia autobusowa w Białymstoku. 30 szybko zawiezie na Dojlidy Górne.

Dojlidy Górne dołączone do Białegostoku są od dosyć niedawna. Dlatego wszystkie usługi publiczne świadczone przez Białystok docierają tam z pewnym opóźnieniem względem innych osiedli. Do końca 2005 roku była to jeszcze miejscowość należąca do gminy Zabłudów. Od 1 stycznia 2006 roku wraz z miejscowościami Zagórki i Kolonia Halickie, Dojlidy Górne są częścią gminy Białystok.

Najpierw mieszkańcy nowego osiedla zyskali kanalizację i wodociągi. Później otrzymali też nowe drogi. Na początku wydłużona została dla nich linia 2 – komunikacji miejskiej. Później przy ul. Halickiej powstała pętla, gdzie zaczęła się zatrzymywać także linia 15. Teraz Dojlidy Górne zyskały trzecią już linię – 30. Jest ona o tyle korzystna dla mieszkańców, że można nią dosyć szybko dojechać do domu z centrum. Trzydziestka jedzie z centrum przesiadkowego przy Al. Piłsudskiego do pętli prostą drogą – Mickiewicza. Przejazd trwa lekko ponad 20 minut. Czyli w zasadzie podobnie co samochodem.

Tego właśnie brakuje w białostockiej komunikacji miejskiej. Jest sporo linii, które krążą po wszystkich osiedlach po kolei, niepotrzebnie wydłużając czas przejazdu. Już dawno powinna nastąpić w tej kwestii zmiana polegająca na utworzeniu krótkich, szybkich linii – konkurencyjnych do tras samochodowych. Ale niestety, w Białostockiej Komunikacji Miejskiej – jeszcze sprzed ery Tadeusza Truskolaskiego – dyrektorem jest Bogusław Prokop. O ile, na przestrzeni lat można mu wytknąć wiele niedociągnięć, to też nie można mu zarzucić wiedzy na temat funkcjonowania komunikacji miejskiej. Jednak fakt, że tak wiele lat jedna osoba pełni jedną funkcję trzeba ocenić negatywnie. BKM-owi od lat potrzebne jest świeże spojrzenie i głęboka reforma.

Wystarczy spojrzeć na Warszawę. Tam jeżdżenie samochodem do pracy czy na uczelnię to w zasadzie chory pomysł. U nas niestety odwrotnie. Białostoczanie jadą autobusem tylko wtedy, gdy muszą. To wszystko pokłosie podejścia do komunikacji władz miasta i dyrektora Prokopa. Kilka lat temu postawili na realizację strategii „smart”. Wszystko co się da miało być elektronicznie. Oczywiście dla dobra pasażera. Problem w tym, że pasażer ma gdzieś czy jest elektronicznie czy nie. Po prostu chce jak najszybciej dojechać tam gdzie planuje. A w tej kwestii niewiele się w Białymstoku zmieniło.

Partnerzy portalu:

3 nieoczywiste miejsca w Supraślu. Gdy tam będziesz koniecznie je odwiedź!

3 nieoczywiste miejsca w Supraślu. Gdy tam będziesz koniecznie je odwiedź!

Niemalże w każdy weekend (szczególnie ten pogodny) do Supraśla ciągną tłumy. Uzdrowisko od pewnego czasu jest bardzo popularne. W centrum miasta można poczuć się niekiedy jak w Zakopanem. Tłumy turystów, tłumy handlarzy, autobusy wycieczkowe i wiele wiele innych. Gwarno jest zarówno przy głównej ulicy w mieście czyli – 3 maja. Nie brakuje też ludzi na bulwarach im. Wiktora Wołkowa i tamtejszej plaży. Ogromne tłumy przyciąga też Muzeum Ikon.

Dlatego należy sobie zadać pytanie – czy warto jechać do Supraśla jeżeli nie odpowiada nam towarzystwo tłumów? Oczywiście! Postanowiliśmy opowiedzieć Wam o 3 miejscach gminy Supraśl, gdzie wspaniale spędzicie czas… w ciszy i spokoju. Od razu zaznaczymy, że to nie są odludzia, ale typowi turyści tam się nie zapuszczą. Do każdego z tych miejsc dojdziecie piechotą lub dojedziecie rowerem kierując się z centrum uzdrowiska.

fot. Krzysztof Maria Różański / Wikipedia
  • 1. 6 km od centrum znajduje się malowniczy staw nad Krasną Rzeką. Prawdziwie piękny zbiornik wodny pośrodku Puszczy Knyszyńskiej. Możecie tam napotkać wędkarzy, którzy cenią sobie ciszę, więc szukając ciszy wspaniale będziecie razem tam się odnajdywać.

  • 2. Zdecydowanie bliżej, bo zaledwie 600 metrów od centrum dzieli Was Polana Krasny Las. Żeby do niej się dostać wystarczy iść ulicą Piłsudskiego do góry do samego końca. Jest to wejście do malowniczego szlaku. Szczególnie pięknie jest tam zimą. Wtedy napotkamy tam narciarzy. Warto jednak tamtędy pospacerować o każdej porze roku! Pętla spacerowa wynosi 3 kilometry.

  • 3. Ostatnie miejsce znajduje się 3,5 km od centrum. Idzie się tam drogą prowadzącą przez most z wodospadem przy Zalewie obok parkingu. Po drodze będziemy mogli upajać się przyrodą i jej różnorodnością, a na jej końcu drogi będzie kładka, przy której będziemy mogli posiedzieć i posłuchać szumu rzeki. Wracając możemy tą samą drogą lub przechodząc na drugą stronę kładki oraz następnie dochodząc w lesie do głównej ścieżki. Tam kierujemy się w lewo i idziemy cały czas prosto aż do drogi na Krynki.

 

Partnerzy portalu:

17 września to nie tylko rocznica. To ostrzeżenie.

17 września to nie tylko rocznica. To ostrzeżenie.

Dziś będzie trochę gorzkich słów. Przywykliśmy, że we wrześniu każdego roku wyją syreny alarmowe. Najpierw 1 września, a następnie 17 września. Wtedy we wszystkich chyba mediach po kolei, we wszystkich social media jesteśmy zalewani grafikami i stwierdzeniami „pamiętamy”. Mamy pamiętać, że o to 1 września 1939 roku nad ranem Niemcy napadły Polskę, a potem 17 września z drugiej strony napadła nas Rosja sowiecka. Nikt jednak nie chce pamiętać dlaczego byliśmy bezbronni.

Związek Sowiecki przyszedł na gotowe

Jest taka zasada w świecie. Nie jest ona może zbyt chwalebna, ale jest. Nikt nie chce iść pod rękę z przegranym, zaś wszyscy chcą dołączyć do wygranego. Gdyby Polska była silna, to nie zostałaby napadnięta z dwóch stron. Polskę od wschodu zaatakowało blisko 500 tys. żołnierzy Armii Czerwonej. Zgrupowane były w dwa Fronty: Białoruski i Ukraiński. Wzdłuż zaatakowanej przez Związek Sowiecki granicy stacjonowało ok. 12 tys. żołnierzy KOP (pełna mobilizacja wynosiła 17,5 tys.). Granica wschodnia była słabo obsadzona, a w garnizonach sporą część stanowili rezerwiści. Polska doktryna wojenna nie zakładała wojny na dwa fronty. Gdy zaatakowali nas Niemcy, to rzuciliśmy do walki wszystkie siły jakie mamy. Trzeba jednak podkreślić, że nie było tego zbyt wiele. 17 września Rosja wchodziła do Polski w zasadzie „na gotowe”. Po kilku dniach z jednej strony armia niemiecka stała na linii Knyszyn – Białystok – Narew – Hajnówka – Brześć Litewski. Zaś po drugiej stronie Białostocczyzny znajdowała się armia rosyjska, która wyparła polskich żołnierzy z Białegostoku w nocy z 21 na 22 września 1939r. Niemcy w dwa tygodnie zajęli nasz kraj, zaś Związek Sowiecki w kolejne 4 dni zajęła Kresy, gdzie żołnierze KOP albo szybko się wycofywali w głąb kraju albo trafiał do niewoli. Prawda jest taka, że gdyby Sowieci nas 17 września nie napadli, to Polska w najbardziej optymistycznym scenariuszu broniłaby się kilka miesięcy, a nie dwa tygodnie. Czy coś to by zmieniło? Jeżeli wrócimy do przywołania tej zasady, o której wspomnieliśmy powyżej, to odpowiedź jest jasna.

„Flirt” Polski z Hitlerem

Trzeba też się rozprawić z mitem o sojusznikach Polski. Czy Francja i Anglia nas zdradziły? Tak. Nikt jednak nie chce pamiętać dlaczego to zrobili. W 1933 roku w Niemczech u władzy był już Hitler. Od 1934 roku Stalin w Związku Sowieckim zdobywa pełnie władzy. 12 maja 1935 umiera Józef Piłsudski. Nikt w Polsce jeszcze nie wie, że za 4 lata dojdzie do IV rozbioru. Kilka godzin po pogrzebie było już wiadomo, że władzę w kraju przejmie Edward Śmigły-Rydz oraz dalej będzie ją pełnić jako prezydent (bardziej reprezentacyjnie) Ignacy Mościcki. Od 1932 roku ministrem spraw zagranicznych jest Józef Beck. Wcześniej wykonujący polecenia Piłsudskiego, teraz zaczyna grę, która doprowadzi Polskę do upadku. Beck widział Polskę jako mocarstwo.

Hitler doskonale odczytuje intencje Polaków i co raz proponuje alianse obiecując różne wpływy. Wszytko po to, by odciągnąć nas od wpływu Francji i Wielkiej Brytanii. Nasz kraj jednak w tego rodzaju gierki nie wchodzi, jednak z drugiej strony gdy 12 marca 1938 roku Hitler siłą przyłącza Austrię do Niemiec. Polska 17 marca 1938 r. stawia ultimatum Litwie, by ta nawiązała z Polską normalne stosunki dyplomatyczne. W kraju organizowano demonstracje pod hasłem „Wodzu prowadź na Kowno”. 29 września 1938 roku podpisano układ monachijski zezwalający III Rzeszy na aneksję części Czechosłowacji. 2 października 1938 wojska polskie zajęły obszar Zaolzia.

Ten „flirt” z Hitlerem nie jest zrozumiały dla Francji czy Wielkiej Brytanii (które w Europie są mocarstwami i przeciwnikami Niemiec). Z obawy o to, że nasz kraj dołączy do sojuszu z Niemcami – najpierw Wielka Brytania 6 kwietnia 1939 roku ogłasza, że udzieli pomocy w wypadku zagrożenia niepodległości Polski czy Wielkiej Brytanii (jako pretekst po zajęciu Czechosłowacji). W zamian Polska ma udzielić pomocy, gdyby doszło do napaści na Wielką Brytanię. Kilka dni później rząd Francuski również udziela takiej pomocy. Dokumenty historyczne potwierdzają – to był blef, które miał odciągnąć Polskę od Niemiec.

Hitler stawia Polsce ultimatum w sprawie Gdańska. Propozycja ze strony Niemiec padnie jeszcze kilka razy. Dochodzi do pogorszenia stosunków pomiędzy naszym krajem a Niemcami. Minister Sprawy Zagranicznych Józef Beck w polskim parlamencie wygłasza słynną mowę, w której stwierdza, że „My Polacy nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę”. O ile taki bojowy nastrój podoba się rodakom, o tyle na Hitlerze nie robi wrażenia. Zarządza, że Niemcy mają być gotowi do wojny z Polską przy pierwszej okazji.

23 września Niemcy i Rosja zawierają tajny pakt o podziale wpływów na mocy którego Polska miała przestać istnieć. Szybko dowiadują się o tym wywiady innych krajów. Ale nie nasz. Dlatego 25 września Wielka Brytania a w ślad za nią Francja dają kolejne gwarancje Polsce. Jest to kolejny blef, który ma za zadanie odciągnąć Polaków od ulegania Hitlerowi oraz wystraszyć go przed uderzaniem we Francję i Wielką Brytanię. Jeżeli wojna ma być to niech się zacznie w Polsce. U nas natomiast dalej panują bojowe nastrojowe i przekonanie o własnej potędze, a także o tym że Niemcy się nas boją. Józef Beck był natomiast przekonany, że Hitler jeżeli uderzy to zajmie wyłącznie Gdańsk. 1 września 1939 szybko zweryfikuje nasze przekonania.

Nasze zbrojenia

Warto jeszcze dodać kilka informacji o naszych zbrojeniach. 80 procent budżetu inwestycyjnego przeznaczaliśmy na wojsko. Niestety pieniądze te były po prostu przejadane. Budowaliśmy nowe fabryki broni, gdy inne produkowały 30 proc. tego co mogły. Bardzo dużo pochłaniały nas… konie. Tak rządzący obdarzali te zwierzęta miłością, że przysłoniło to im rozum. Do tego warto jeszcze wspomnieć, że Polacy byli mamieni potęgą polskiego wojska pod wodzą Śmigłego-Rydza. Nikt nie był kompletnie świadomy jak bardzo zagrożona jest Polska.

Oto gorzka prawda, którą musimy pamiętać, gdy wyją syreny. Nie mieliśmy armii, nie mieliśmy wywiadu, który uświadomiłby nas, że nie zawarliśmy realnych sojuszy, mieliśmy za to polityka z manią wielkości, który doprowadził nas do upadku. Mieliśmy generała, który uciekł do Rumunii, a razem z nim prezydent i minister Beck.

My wojnę przegraliśmy dawno przed tym, gdy się rozpoczęła.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Suwałki – zwiedzanie miasta. Co warto zobaczyć?

Suwałki to wyjątkowe miasto na północy Polski, zwane często polskim biegunem zimna. Nie wiemy czy w czasach intensywnych zmian klimatycznych jest to jeszcze aktualne, ale możemy potwierdzić, że byliśmy kiedyś w środku zimy i w tym mieście bardzo zmarzliśmy. Czy oznacza to by jeździć tam w inne pory roku? To zależy co zamierzamy robić. Pobliski Szelment jest dostępny cały rok, a jednak szturmowany jest przez fanów nart, gdy Suwalszczyzna leży pod pokrywą śniegową. A co można robić w Suwałkach? I to niezależnie od pory roku.

Najlepiej przyjechać tam pociągiem. To od razu obejrzymy sobie wyjątkowy, zabytkowy dworzec kolejowy. Stacja została otwarta w 1896, głównie na potrzeby rosyjskiej armii. Dzięki otwarciu dworca nastąpił gwałtowny rozwój miasta. Dziś to jeden z najstarszych budynków w mieście, a Suwałki są drugim po Białymstoku największym miastem w regionie licząc sobie 70 000 mieszkańców. Do miasta można też dojechać samochodem. Połączenie drogowe z Białegostoku jest jednak w dużej mierze kiepskie. Dopiero odcinek Białobrzegi – Suwałki jest porządny. Alternatywnie można pojechać trasą podobną, co jedzie pociąg czyli przez Sokółkę, Dąbrowę Białostocką, Lipsk i Augustów. Będzie 30 km dłużej, ale droga jest dużo przyjemniejsza i można podziwiać między innymi Puszczę Augustowską. Jadący z zachodu mogą pokonać całkiem przyjemną drogę krajową 61.

Najważniejszą ulicą Suwałk jest ul. Kościuszki, która jest zabudowana klasycystycznie. Przy tej arterii znajduje się Ratusz, Muzeum Okręgowe oraz Park Konstytucji 3 Maja. Warto dodać, że gdy trwa Suwałki Blues Festiwal, to ten obszar miasta zamienia się w jedną wielką imprezę. Ulica jest także częścią szlaku turystycznego im. Marii Konopnickiej – „Krasnoludki są na świecie”. Wędrując po mieście wyznaczoną drogą można napotkać figurki krasnoludków.

Dwie najważniejsze postacie Suwałk to pisarka Maria Konopnicka i malarz Alfred Kowalski. Dlatego warto jest nie tylko zapoznać się z dziełami tych artystów, ale też zobaczyć jak mieszkali. Dom, w którym mieszkała pisarka to obecnie muzeum przy Kościuszki 31. Natomiast malarz mieszkał w jednej z kamienic także przy Kościuszki (na rogu z Wigierską). Warto też przejść się ulicą Chłodną. Jest bardzo klimatyczna. Trzeba również wybrać się nad Zalew Arkadia. To jedno z ulubionych miejsc suwalczan latem. W inne pory roku też jest atrakcyjnym miejscem do spacerów. Znajduje się tam plaża i wyspa.

Suwałki są także doskonałą bazą wypadową na Litwę. Stamtąd dosyć szybko dostaniemy się do Druskiennik, Kowna, Trok i Wilna. Warto też wybrać się nad wspominany już Szelment oraz do klasztoru w Wigrach. Dosyć niedaleko znajdują się także wspaniałe akwedukty w Stańczykach na granicy województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jesień to idealny czas na spacery. W Białymstoku jest takie idealne miejsce.

Oczywiście mowa tutaj o Parku Konstytucji 3 Maja, pobliskim zoo oraz Lesie Zwierzynieckim. Jesienne kolory prezentują się tam naprawdę cudownie. Wystarczy tylko się przejść. Zacznijmy od tego, że im więcej ruchu tym lepiej dla Waszego zdrowia. Nasze podlaskie świeże powietrze (które w może nie w całym Białymstoku, ale w jego lesie jeszcze występuje). Być może nie wszyscy wiedzą lub pamiętają, że Las Zwierzyniecki jest rezerwatem przyrody. Dzięki temu dziko występująca tam przyroda jest prawdziwą ucztą dla naszych zmysłów – wzroku, słuchu czy węchu.

Sam Park Konstytucji 3 Maja wraz ogrodem zoologicznym, to także idealne miejsca na spacer z dziećmi. Jest mnóstwo alejek i dwa różnorodne place zabaw. Do tego nie brakuje ławek by posiedzieć. Przypomnijmy, że metamorfozę przeszło także zoo, dzięki czemu już nie tak jak kiedyś można wędrować dookoła, ale także wejść do środka, by podglądać wiele zwierząt. Główną atrakcją jest oczywiście niedźwiedź, jednak przy odrobinie cierpliwości można zaobserwować także cichego i nieśmiałego rysia. Podobnie jest z wilkami.

Las Zwierzyniecki natomiast podzielony jest na kilka alejek. Warto je przejść wszystkie. Tunele z drzew i kolorowych liści spowodują, że poczujemy się jak w świecie baśni albo co najmniej jakiegoś dobrego filmu. Jeżeli zabierzemy ze sobą drugą połówkę, to jest szansa, że będzie to film romantyczny. Przy okazji wędrówek po rezerwacie zajrzyjcie także na pobliski kampus uniwersytecki. Jest to prawdziwe dzieło architektoniczne.

Białystok pod wpływem jesieni stał się magiczny. Dwa kroki od bajecznej atmosfery!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Grajewo czy Ełk? Gdzie jest lepiej mieszkać?

W ostatnim czasie trafiliśmy w internecie na ciekawą dyskusję mieszkańców na temat tego, gdzie lepiej mieszkać – w Grajewie czy może jednak Ełku. Przypomnijmy, że historycznie oba miasta znajdowały się w różnych krajach, co zdeterminowało ich późniejszy rozwój. Grajewo było granicą zaboru rosyjskiego. Ełk natomiast należał do Prus Wschodnich. Obecnie Ełk ma 60 000 mieszkańców zaś Grajewo 3 razy mniej. Ełk ma piękne położenie nad jeziorem i potencjalnie jest atrakcyjniejsze. Jednak Grajewo ma lepsze położenie pod względem drogowym – do stolicy województwa jest zaledwie 80 km w miarę prostą drogą. Z Ełku do Olsztyna zaś 2 razy tyle i to trudną, krętą drogą.

Ogólnie Ełk z resztą kraju jest źle połączony. Brakuje w tamtych rejonach dobrej infrastruktury drogowej. To powoli się jednak zmienia. Ełk jest miastem turystycznym, co z perspektywy mieszkańca może niektórych męczyć. Jeżeli chodzi o Grajewo, to jego mieszkańcy są zadowoleni z życia w swoim mieście. Nie ma problemów z różnymi rozrywkami czy pracą. Ogólnie więc można stwierdzić, że zarówno w Ełku jak i Grajewie można się śmiało odnaleźć. Obiektywnie Ełk jest ładniejszy – co można zauważyć już na pierwszy rzut oka w powyższych filmach.

Grajewo ma podobną historię co Białystok. Ze względu na graniczne położenie zamieszkiwane było przez żydowskich kupców. Podczas II wojny światowej zostali oni wywiezieni do niemieckiego obozu zagłady w Treblince. W okresie PRL do miasta sprowadzili się nowi mieszkańcy. Ełk natomiast należał do Królestwa Polskiego jeszcze długo przed zaborami. Ostatni raz w 1657 roku. Późniejsze prawie 300 lat było związane z Prusami, a później Niemcami. Po II wojnie światowej w mieście zamieszkali przesiedleńcy z Grodzieńszczyzny i Wileńszczyzny – terytoriów utraconych przez nasz kraj. Wysiedlono natomiast Niemców i Mazurów.

W nowoczesnej historii miasta Grajewo zasłynęło jednym z najbrzydszych kościołów w Polsce, zdjęciem konia na balkonie i memem o tym, że nie warto wyjeżdżać do Indii, bo wystarczy do Grajewa. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to miasto zmieniło już swoje oblicze na dużo ładniejsze. Nie przypomina starej, zapuszczonej, post-prl-owskiej, zapomnianej mieściny.

Wiele osób kupuje mieszkania w Grajewie i dojeżdża do pracy do pobliskiego Ełku. W tym drugim ceny mieszkań prezentują się podobnie jak jeszcze 3 lata temu w Białymstoku – wahają się od 150 000 – 300 000 zł. Dwie pracujące osoby – nie miałyby problemu ze spłacaniem kredytu. W Grajewie natomiast jest jeszcze odrobinę taniej. Oba miasta są ze sobą połączone drogą i koleją. Pociąg jedzie 16 minut zaś samochodem dojedziemy w nieco ponad 30 minut.

Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć po której stornie granicy (dziś już województw) lepiej mieszkać. Warto jednak zauważyć, że oba miasta mają swoje walory. Liczba mieszkańców przemawia jednak za Ełkiem. Nowych ciągle tam przybywa. W Grajewie natomiast delikatnie się wyludnia. Nie ma co jednak przekreślać. Jeżeli ktoś rozważa mieszkanie w tamtych okolicach warto przetestować oba miejsca.

Partnerzy portalu:

Białostoczanie chcieli rozebrać ratusz. Zrobili to Rosjanie.

Białostoczanie chcieli rozebrać ratusz. Zrobili to Rosjanie.

Ratusz w Białymstoku to nie jest zwykły budynek. Dziś ma już miano kultowego i „uśmiechniętego”. Mimo, że jest ratuszem, to władze miasta nigdy w nim nie urzędowały. Przechodząc przez Rynek Kościuszki trudno byłoby sobie wyobrazić to miejsce bez charakterystycznej budowli. A jednak przez 13 lat główny plac w mieście był pusty. Jak do tego doszło?

Po co ratusz, lepiej dworzec

Mieszkańcy dyskutowali o ratuszu już pod koniec XIX wieku. W 1897 roku powstała nawet piosenka o zszarzałym budynku pośród brudu i smrodu, gdzie mnóstwo jest ludzi i hałasu. Dzisiejszy Rynek tętnił życiem bardzo mocno. W 1922 roku w ratuszu mieściło się ponad 100 sklepów! Niestety stan techniczny budynku był fatalny. Dlatego rok później postanowiono o przeprowadzeniu rekonstrukcji budynku. Tak się jednak nie stało.

Uśmiechnięta wieża, wędrująca fontanna i ponad 100 sklepów. To miejsce zna każdy mieszkaniec.

Jako, że żadnych remontów nie było, to w latach 30. XX wieku na łamach Dziennika Białostockiego dziennikarze nawoływali do wyburzenia ratusza. Uważali, że zamiast niego lepszy będzie w tym miejscu dworzec autobusowy. Dodajmy do tego, że i tak w tym miejscu już takowy się znajdował. Propozycja dziennikarzy była jednak taka, by nic poza dworcem nie zostało. Był to dla nich wątpliwej urody zabytek. „Ileż zyskałby Rynek, gdybyśmy na miejscu owych ruder mieli obszerny, uporządkowany plac o szerokiej perspektywie…” można było przeczytać w gazecie w 1934 roku.

Rosjanie chcieli pomnik Stalina

Przez 6 kolejnych lat w Białymstoku nic się nie zmieniło. Po wybuchu drugiej wojny światowej, gdy miastem rządzili Rosjanie, postanowiono, że zamiast ratusza będzie tam stać pomnik Józefa Stalina. W 1940 roku ratusz został rozebrany. Na szczęście jednak pomnika nie wybudowano. Gdy Białystok przejęty został przez drugiego okupanta – Niemców – to na pustym placu ustawiono ogromną tablicę informacyjną z mapą świata, na której zaznaczone były wszystkie sukcesy III Rzeszy w trwającej wojnie.

Powrót ratusza na swoje miejsce to zasługa Władysława Paszkowskiego – wojewódzkiego konserwatora zabytków. Dzięki jego staraniom w 1953 roku rozpoczęto odbudowę. Zachowano pierwotny wygląd budowli, ale wprowadzono kilka zmian. Najważniejszą było połączenie czterech alkierzy z główną częścią budynku. Nie wróciła już też waga miejska, gdyż ustalono że nie była ona pomysłem Henryka Klema (architekta Branickiego) lecz… samowolą budowlaną.

W 2010 roku gruntowną zmianę przeszło całe otoczenie ratusza – czyli Rynek Kościuszki. Zrealizowano bowiem marzenia przedwojennych dziennikarzy o uporządkowanym placu o szerokiej perspektywie. Dziś to miejsce jak dawniej przepełnione jest mieszkańcami i turystami – głównie latem. W inne pory roku też jednak nie brakuje tam ludzi. Na Rynek nie przyciąga jednak już handel jak dawniej – ten przeniósł się do galerii. Teraz przyciąga tam gastronomia.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Hopa ziemniaczana. Tak ją robią gospodynie na Podlasiu.

Kucharz Krystofor dotarł do podhajnowskiego Starego Berezowa, gdzie gotował wspólnie z miejscowym Kołem Gospodyń Wiejskich. Na warsztacie znalazła się Hopa ziemniaczana. Co to takiego? To oczywiście inna wersja babki ziemniaczanej – z dodatkiem kaszy – przysmak, dla którego turyści szturmują Supraśl i Białowieżę (i nie tylko). Jak wiemy robi się ją dosyć prosto, ale diabeł tkwi w szczegółach. Dlatego każdy ma swoją wersję. Zobaczcie sami jak się robi ją w Starym Berezowie.

Do takiej porcji jak na filmie potrzebować będziemy 2kg ziemniaków, 150/200g kaszy jęczmiennej, 4 jajka, kawałek boczku, jedną kiełbasę, jedną cebulę, 1,5 łyżeczki soli, 1,5 łyżeczki pieprzu ziołowego, 2 łyżeczki majeranku oraz smalec do smażenia. Na początku tarkujemy ziemniaki, potem kroimy boczek i kiełbasę w kostkę, tak samo postępujemy z cebulką. Wrzucamy na patelnię smalec, a gdy się wystarczająco roztopi to dorzucamy do niego kiełbasę i boczek, a na koniec cebulkę. Resztę smalcu kładziemy na blaszkę. Wysmarowujemy nim całą blaszkę. W osobnym pojemniku przyprawiamy ziemniaki, wbijamy do nich jajka i wsypujemy surową kaszę. Po usmażeniu mięsa i cebuli wrzucamy ją do pojemnika z ziemniakami. Wszystko mieszamy i przelewamy do blaszki. Następnie wstawiamy potrawę do piekarnika na 1,5 godziny i pieczemy w 180 stopniach.

Jeżeli chcielibyście poznać bardziej tajniki gotowania na Podlasiu, to warto odwiedzić Stare Berezowo i tamtejsze Koło Gospodyń Wiejskich. Można także podejrzeć zwyczaje mieszkańców. W trzecią niedzielę po Wielkanocy, każdego roku po liturgii w cerkwi odbywa się procesja na cmentarz. Tam są święcone groby. Wszystko jest interesującym, lokalnym ceremoniałem.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy i jedyny taki film dokumentalny. Z czasów, gdy furmanki mijały się z samochodami.

Myszyniec – Kolno to jedna z trzech tras kolejki wąskotorowej, dzięki której miasto znajdujące się dzisiaj w województwie podlaskim było zaopatrywane w wiele ważnych towarów i mogło się rozwijać. To właśnie w nim można było zobaczyć na ulicy mijające się furmanki i samochody. Meble, żywność, pasza – wszystko to docierało do Kolna tylko przy pomocy kolejki. Klasyczna kolej szerokotorowa tam nie dotarła.

W czasach dawnych Kolno było ważnym ośrodkiem handlowym pomiędzy Mazowszem i Prusami. Mimo poważnych zmian na mapie – targi w mieście się zachowały. W XVI wieku handlowali między sobą kupcy i chłopi. W XX wieku miasto dotknęła mocno II wojna światowa. Po tym miasto podupadło. W PRL zaczęło się powoli odbudowywać. Charakter miasta został jednak powoli zmieniony. Pojawiły się pierwsze bloki, zaś władze miasta postawiły na profil usługowo-handlowy dla rolniczego zaplecza. To wszystko miałoby nawiązywać do tradycji z przeszłości.

Tego typu plany spowodowały pojawienie się niebywałego kontrastu w mieście – traktory czy motocykle mijały się w mieście z furmankami. Wtedy właśnie powstał ten wyjątkowy i jedyny film dokumentalny o Kolnie, w którym główną rolę odgrywała kolejka wąskotorowa – będąca już wtedy anachronizmem.

Partnerzy portalu:

Będzie świetna zabawa. Podlaskie Dożynki przed nami!
Wiatrak w Dąbrowie Białostockiej, fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Będzie świetna zabawa. Podlaskie Dożynki przed nami!

Będą pokazy tradycyjnych obrzędów dożynkowych, prezentacja rękodzieła ludowego, degustacja regionalnych potraw oraz koncerty. W najbliższą niedzielę (12 września) mieszkańcy regionu będą świętować i dziękować za tegoroczne plony w Dąbrowie Białostockiej. Jak co roku, odbędzie się procesja z wieńcami i ich poświęcenie.

O godz. 13 uroczystości dożynkowe przeniosą się na dąbrowski stadion miejski. Nie zabraknie tu ludowego rękodzieła i lokalnych produktów. Smakoszy powinny zachęcić stragany z regionalnymi potrawami, a na nich babki ziemniaczane, krokiety, pierogi, a także słodkie przekąski – faworki i ciasta własnego wypieku. Odbędą się także konkursy – na najpiękniejszy wieniec i stoisko dożynkowe. Na scenie wystąpią m.in. „Kurpie Zielone”, Narwianie, Buńczuk, Sorakina, Studio Poezji i Solatium. Dożynki Wojewódzkie 2021 zakończą koncerty zespołów Miły Pan i Defis.

Dożynki to także świetna okazja, by spędzić czas z ludźmi. Ostatnie półtora roku próbowano ludzi zamknąć w domach. Niewątpliwie to czas stracony dla każdego. Dlatego teraz warto wykorzystywać wszystkie możliwe okazje, by wspólnie bawić się i celebrować życie. Przy okazji warto zwiedzić Sokółkę i Dąbrowę Białostocką, które mają wiele do zaoferowania.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rezerwat Uszeście to małe góry Podlasia z pięknymi widokami!

Tak jak Białostocczyzna ma swoje Wzgórza Świętojańskie w okolicach Kołodna, tak też Wysoczyzna Drohiczyńska ma własne. Duży szczyt jest położony 204 m n.p.m. zaś mały 172 m n.p.m. Znajdują się na obrzeżach Mielnika w powiecie siemiatyckim.

Specyficzne położenie wzgórz sprawiło, że istnieją tam sprzyjające warunki siedliskowe dla muraw kserotermicznych. O ile nazwa może mówić Wam niewiele, to też warto o niej wspomnieć ze względu na to, że te ciepłolubne rośliny porastają szczyty Usześcia i są bardzo charakterystyczne. Z tego względu miejsce to jest objęte ochroną w postaci rezerwatu przyrody. Warto dodać, że znajduje się tam też mnóstwo innych roślin i drzew. Oczywiście można i nawet trzeba to miejsce zwiedzać.

fot. Nadleśnictwo Nurzec
fot. Nadleśnictwo Nurzec

Na szczyt prowadzą drewniane schody z poręczą. Dojazd do rezerwatu jest możliwy od ulicy Przemysłowej lub od ulicy Duboisa. Kiedy wejdziemy na górę, to znajdować się będziemy na tarasie widokowym, z którego zobaczyć można między innymi kopalnię kredy. Następnie będzie można przejść ścieżką edukacyjną. Nie zapomnijmy też zwiedzić samego Mielnika, który również ma swoje atrakcje.

Partnerzy portalu:

Zmywarka czy mycie ręczne – co jest bardziej eko?

Zmywarka czy mycie ręczne – co jest bardziej eko?

Korzystanie ze zmywarki znacząco podnosi codzienny komfort i eliminuje konieczność ręcznego zmywania naczyń. Wiele osób sądzi jednak, że jest to urządzenie energochłonne i na dłuższą metę nieopłacalne. Czy tak jest w rzeczywistości? Niekoniecznie – w praktyce korzystanie ze zmywarki może być o wiele mniej kosztowne niż mycie ręczne. Sprawdźmy, z czego to wynika i która z metod jest bardziej ekologiczna.

Zmywanie ręczne – droższe niż sądzisz

Najbardziej problematyczną kwestią związaną z ręcznym myciem naczyń wbrew pozorom nie jest czas, jakiego potrzebujesz, by usunąć wszelkie zanieczyszczenia. Powinieneś zwrócić uwagę przede wszystkim na to, ile wody zużywa cały proces. Średnio jest to około 80 litrów (40 litrów zimnej i 40 litrów ciepłej wody). Przy aktualnych stawkach za wodę może się więc okazać, że koszt takiego ręcznego zmywania wyniesie nawet 1,50-2 zł. Należy do tego doliczyć cenę, jaką trzeba zapłacić za płyn (około 4-5 zł za butelką, która wystarczy na 30 myć).

Dla porównania do umycia takiej samej ilości naczyń w zmywarce potrzebujesz około 25 litrów zimnej wody, która jest około 3 razy tańsza niż ciepła. Biorąc więc pod uwagę, że za wodę zapłacisz około 30 groszy, a za prąd około 90 groszy, łączny koszt mycia w zmywarce wyniesie 1,20 zł. Oczywiście należy doliczyć tutaj koszt środków czyszczących – opakowanie kostek do zmywarek kosztuje około 20 zł i wystarczy na 30 myć.

Jak widać, mycie ręczne jest nieco droższe niż mycie w zmywarce i choć nie są to ogromne różnice, w perspektywie całego roku mogą być one zauważalne. A zaoszczędzisz jeszcze bardziej, jeżeli zainwestujesz w urządzenie energooszczędne (A+, A++ lub A+++), które zużywać będzie o wiele mniej prądu.

Mycie w zmywarce – nie tylko tańsze!

Czas jednak odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie – które rozwiązanie jest bardziej ekologiczne? Biorąc pod uwagę ilość zużywanej wody, zdecydowanie wygrywa mycie w zmywarce. Do usunięcia zabrudzeń potrzebować będziesz bowiem nawet 3-4 razy mniej wody. Co więcej, nowoczesne urządzenia tego typu pobierają wyłącznie zimną wodę, którą następnie podgrzewają.

To jednak nie wszystkie korzyści mycia w zmywarce. Dzięki jej zakupowi możesz liczyć na:

    • znaczną oszczędność czasu (mycie ręczne wymaga poświęcenia co najmniej 30 minut, a czas pracy zmywarki to zwykle 60-110 minut, ale jest to proces automatyczny i Twoim jedynym obowiązkiem jest załadowanie naczyń, co trwa 5-10 minut);
  • większy komfort i możliwość uniknięcia jednego z najbardziej żmudnych domowych obowiązków, jakim jest ręczne mycie naczyń;
  • dokładnie umyte, pozbawione bakterii naczynia – usuwanie zabrudzeń w zmywarce jest o wiele skuteczniejsze niż ręczne.

Chcesz zaoszczędzić i być eko? Postaw na nowoczesną zmywarkę!

Jeżeli chcesz cieszyć się wszystkimi wymienionymi wyżej korzyściami, powinieneś postawić na sprawdzony i funkcjonalny sprzęt. W ofercie Electrolux znajdziesz zmywarki energooszczędne, które wyposażone zostały w przydatne funkcje, takie jak QuickSelect, pozwala na bezproblemowy wybór odpowiedniego cyklu zmywania, czy AirDry – zapewnia trzy razy skuteczniejsze suszenie.

Materiał partnera

Partnerzy portalu:

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?
Meczet w Kruszynianach jest jednym z miejsc, gdzie przez najbliższy miesiąc nie będzie można dojechać.

Stan wyjątkowy w Podlaskiem. Gdzie nie można zwiedzać?

2 września 2021 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, na podstawie art. 230 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 3. ustawy o stanie wyjątkowym, na wniosek Rady Ministrów z dnia 31 sierpnia 2021 r., wydał rozporządzenie o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wyjątkowego na obszarze części województwa podlaskiego i lubelskiego. Decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego została podjęta w związku ze szczególnym zagrożeniem bezpieczeństwa obywateli oraz porządku publicznego, związanym z obecną sytuacją na granicy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi. – czytamy na stronie prezydent.pl

W praktyce oznacza to legalne ograniczenie praw obywatelskich na terenie w 115 gmin naszego województwa. Terytorium jest wymienione na koniec tego artykułu. Stan wyjątkowy oznacza, że zwiedzanie wielu atrakcji pod granicą nie jest obecnie możliwe, a takich tam nie brakuje. Wyliczając od południa województwa – nie ma możliwości zwiedzania obecnie Niemirowa i pięknego krajobrazowo trójstyku granic nad Bugiem, nie ma też możliwości zwiedzania cerkwi w Koterce.

Utrudnione może być zwiedzanie również Białowieży i jej okolicznych atrakcji. Zapomnieć możemy również póki co o pierwszych obserwacjach żubrów. Nie wybierajcie się więc do Starego Masiewa na północy Puszczy Białowieskiej, gdzie jest platforma widokowa. Nie zobaczycie też ruin kościoła w Jałówce. Tak samo nie przejedziecie malowniczą drogą z tej miejscowości do Bobrownik przez Mostowlany i bramę kolejową z napisem „MIR (pokój)”. Nie można też obecnie podróżować do tatarskich Kruszynian. Nie będziecie też mogli zwiedzać Krynek i tamtejszych atrakcji. Tym bardziej nie ma co się wybierać nad Grzybowszczyznę, gdzie jest największa uwaga wszystkich. W pobliskim Usnarzu Górnym znajduje się centrum ostatnich wydarzeń. Nie można też zwiedzać śluzy Kurzyniec oraz innych bliskich okolic Kanału Augustowskiego. Jeżeli nie jesteście mieszkańcami, to w te wszystkie miejsca nie dojedziecie.

Musicie sobie uświadomić, że stan wyjątkowy ma miejsce po raz pierwszy w wolnej Polsce. Ostatni stan – wówczas wojenny – ogłaszał gen. Wojciech Jaruzelski. W tym czasie na obszarze, gdzie stan obowiązuje rząd ma bardzo szerokie uprawnienia. Szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewnił, że restrykcje nie będą ingerowały w życie zawodowe mieszkańców miejscowości nadgranicznych, w minimalnym stopniu będą te restrykcje dotyczyły stałych mieszkańców miejscowości. Minister zapowiedział jednak istotne ograniczenia dla osób z zewnątrz, dla osób obcych na tym terenie, które chciałyby się przemieszczać w tych miejscowościach.

L.p. obręb ewidencyjny gmina powiat
1 NIEMIRÓW Mielnik siemiatycki
2 MĘTNA Mielnik siemiatycki
3 TOKARY Mielnik siemiatycki
4 WILANOWO Mielnik siemiatycki
5 KLUKOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
6 LITWINOWICZE Nurzec-Stacja siemiatycki
7 WYCZÓŁKI Nurzec-Stacja siemiatycki
8 BOBRÓWKA Czeremcha hajnowski
9 ZUBACZE Czeremcha hajnowski
10 PISZCZATKA Czeremcha hajnowski
11 POŁOWCE Czeremcha hajnowski
12 STAWISZCZE Czeremcha hajnowski
13 CZEREMCHA Czeremcha hajnowski
14 WÓLKA TERECHOWSKA Czeremcha hajnowski
15 KUZAWA Czeremcha hajnowski
16 OPAKA DUŻA Czeremcha hajnowski
17 POHULANKA Czeremcha hajnowski
18 POLICZNA Kleszczele hajnowski
19 BIAŁA STRAŻ Kleszczele hajnowski
20 WOJNÓWKA Dubicze Cerkiewne hajnowski
21 STARZYNA Dubicze Cerkiewne hajnowski
22 GÓRNY GRÓD Dubicze Cerkiewne hajnowski
23 KLAKOWO Dubicze Cerkiewne hajnowski
24 KRUGŁE Dubicze Cerkiewne hajnowski
25 WYGON Dubicze Cerkiewne hajnowski
26 WIERZCHOWSKIE Hajnówka hajnowski
27 PODOLANY Białowieża hajnowski
28 BIAŁOWIEŻA Białowieża hajnowski
29 ZASTAWA KRZYŻE Białowieża hajnowski
30 GRUSZKI Narewka hajnowski
31 STARE MASIEWO Narewka hajnowski
32 MASIEWO NOWE Narewka hajnowski
33 BABIA GÓRA Narewka hajnowski
34 BRZEZINA Michałowo białostocki
35 CISÓWKA Michałowo białostocki
36 ZALESZANY Michałowo białostocki
37 NOWOSADY Michałowo białostocki
38 JAŁÓWKA Michałowo białostocki
39 KONDRATKI Michałowo białostocki
40 GONCZARY Michałowo białostocki
41 KITURYKI Michałowo białostocki
42 DUBLANY Michałowo białostocki
43 KOLONIA MOSTOWLANY Michałowo białostocki
44 MOSTOWLANY Gródek białostocki
45 ZIELONA Gródek białostocki
46 ZUBRY Gródek białostocki
47 ŚWISŁOCZANY Gródek białostocki
48 GOBIATY Gródek białostocki
49 NAREJKI Gródek białostocki
50 BOBROWNIKI Gródek białostocki
51 JARYŁÓWKA Gródek białostocki
52 CHOMONTOWCE Gródek białostocki
53 RUDAKI Krynki sokólski
54 ŁOSINIANY Krynki sokólski
55 KRUSZYNIANY Krynki sokólski
56 OZIERANY WIELKIE Krynki sokólski
57 BIAŁOGORCE Krynki sokólski
58 OZIERANY MAŁE Krynki sokólski
59 KUNDZICZE TREJGLE Krynki sokólski
60 ŁAPICZE Krynki sokólski
61 KRYNKI Krynki sokólski
62 KRYNKI MIASTO Krynki sokólski
63 JUROWLANY Krynki sokólski
64 PIEROŻKI Szudziałowo sokólski
65 GRZYBOWSZCZYZNA Szudziałowo sokólski
66 HARKAWICZE Szudziałowo sokólski
67 USNARZ GÓRNY Szudziałowo sokólski
68 BABIKI Szudziałowo sokólski
69 MINKOWCE Szudziałowo sokólski
70 ZUBRZYCA MAŁA Szudziałowo sokólski
71 MISZKINIKI Szudziałowo sokólski
72 ZUBRZYCA WIELKA Szudziałowo sokólski
73 WOJNOWCE Szudziałowo sokólski
74 NOMIKI Sokółka sokólski
75 ZAŚPICZE Sokółka sokólski
76 BILMINY I PALESTYNA Kuźnica sokólski
77 KLIMÓWKA Kuźnica sokólski
78 SZYMAKI Kuźnica sokólski
79 CZEPIELE Kuźnica sokólski
80 TOŁCZE Kuźnica sokólski
81 PARCZOWCE Kuźnica sokólski
82 NOWODZIEL Kuźnica sokólski
83 CZUPRYNOWO Kuźnica sokólski
84 KUŹNICA Kuźnica sokólski
85 KOWALE KOL. Kuźnica sokólski
86 CHREPTOWCE Kuźnica sokólski
87 WOJNOWCE Kuźnica sokólski
88 KOWALE Kuźnica sokólski
89 SACZKOWCE Kuźnica sokólski
90 KUŚCIŃCE-WOŁYŃCE Kuźnica sokólski
91 ZAJZDRA Kuźnica sokólski
92 POHORANY Sidra sokólski
93 KRZYSZTOFOROWO Sidra sokólski
94 CHWOROŚCIANY Nowy Dwór sokólski
95 NOWY DWÓR Nowy Dwór sokólski
96 ROGACZE Nowy Dwór sokólski
97 JAGINTY Nowy Dwór sokólski
98 CHORUŻOWCE Nowy Dwór sokólski
99 DOLINCZANY Lipsk augustowski
100 LIPSZCZANY Lipsk augustowski
101 RYGAŁÓWKA Lipsk augustowski
102 RAKOWICZE Lipsk augustowski
103 SIÓŁKO Lipsk augustowski
104 LICHOSIELCE Lipsk augustowski
105 KOPCZANY Lipsk augustowski
106 BARTNIKI Lipsk augustowski
107 STARE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
108 NOWE LEŚNE BOHATERY Lipsk augustowski
109 WOŁKUSZ Lipsk augustowski
110 LUBINOWO Lipsk augustowski
111 GRUSZKI Płaska augustowski
112 RUDAWKA Płaska augustowski
113 RYGOL Płaska augustowski
114 MUŁY Giby sejneński
115 DWORCZYSKO Giby sejneński

 

 

 

Partnerzy portalu:

Droga Białystok – Wojszki prawie gotowa. Koniec udręki wielu mieszkańców się zbliża.
Wojszki, fot. Mikołaj Smykowski / Wikipedia

Droga Białystok – Wojszki prawie gotowa. Koniec udręki wielu mieszkańców się zbliża.

Trwa jeszcze wylewanie asfaltu na ostatnich 11 kilometrach drogi, lecz w październiku będzie można już jeździć. To kolejny pomnik po Gierku i jego socjalistycznym świecie, który właśnie idzie w zapomnienie. Droga „Angielka” była przygotowywana na Dożynki Centralne. Z tego całego, bezmyślnego rozmachu zabrakło jednak pieniędzy. Dlatego droga była w pół-asfaltowa a pół-żwirowa. Kierowcy jeździli z Białegostoku do Wojszek (a dalej Bielska Podlaskiego) asfaltową częścią pod prąd, zjeżdżając na żwir by ustąpić jadącym prawidłowo z drugiego kierunku. Stąd nazwa „Angielka”. Na szczęście po prawie 50 latach droga będzie już normalna.

W przyszłości będzie ona się w kilku miejscach stykać z planowaną ekspresową Via Carpatią. Najbardziej na obu inwestycjach zyskają mieszkańcy gminy Zabłudów. Jeżeli zobaczymy mapę zaludnienia naszego regionu to możemy zauważyć na niej, że we wszystkich gminach otaczających Białystok przybywa mieszkańców zaś w gminie Zabłudów ubywa. Ma to zapewne związek właśnie z fatalnym rozwojem tego samorządu. Jest to tak bardzo źle zarządzana gmina, że przez pewien czas nawet nie były odbierane śmieci u mieszkańców. Nie dopilnowano bowiem by na czas przedłużyć odpowiednie umowy. Dlatego nowe drogi są też nową okazją, by coś się zmieniło w zarządzaniu.

Planowany termin zakończenia prac na „Angielce” to 22 października 2021 roku.

Partnerzy portalu:

Zmiany w komunikacji miejskiej. Bardzo zyska na nich gmina Wasilków.

Zmiany w komunikacji miejskiej. Bardzo zyska na nich gmina Wasilków.

Zmiany w białostockiej komunikacji miejskiej. Nie chodzi jednak o tradycyjne dostosowanie rozkładu jazdy do powakacyjnej rzeczywistości. Powróciła linia 111, ale nie jedzie do Supraśla. Jest też linia 102, która zyskała nowe warianty – 122 i 132. Zyskają na tym mieszkańcy Wasilkowa i jego okolic oraz oczywiście wszyscy, którzy zwiedzają różne ciekawe miejsca w tamtych rejonach.

Zacznijmy od linii 111. Dawniej jeździła ona do samego Supraśla. Teraz tylko do miejscowości Ciasne. Przypomnijmy taki stan rzeczy wynika z konfliktu pomiędzy Tadeuszem Truskolaskim a Radosławem Dobrowolskim. Jeden lewituje wokół środowiska Platformy Obywatelskiej drugi zaś wokół Prawa i Sprawiedliwości. I tak oto wojenka pomiędzy dwoma ugrupowaniami przeniesiona na lokalny poziom powoduje, że obie strony nie mogą się dogadać w sprawie autobusów. I tak 111 jeździ tylko do Ciasnego (też Gmina Supraśl) natomiast każdy kto chce dojechać do podbiałostockiego uzdrowiska musi skorzystać z linii 500, która to jest organizowana przez gminę Supraśl, co powoduje oczywiście problem związany z oddzielnymi biletami.

Jeżeli chodzi o linie 102, 122 i 132 to tutaj jest sytuacja odwrotna. Porozumienie między Białymstokiem i Wasilkowem jest. W efekcie – 102 jeździ z centrum przesiadkowego w Białymstoku z Al. Piłsudskiego przez Muzeum Wsi, Jurowce, Sochonie do Wasilkowa do ul. Kościelnej (os. Lisia Góra). Natomiast 122 jedzie tą samą trasą lecz w Jurowcach nie skręca do Sochoń. Jedzie prosto do Wasilkowa przez Rynek aż do cmentarza. Z kolei 132 z Jurowiec jedzie do Katrynki. Jest jeszcze linia 108, której trasa została wydłużona do ul. Żwirowej w Wasilkowie (os. Lisia Góra). Wcześniej autobus zalicza Karakule i Nowodworce. Warto dodać, że Wasilków ma też własną komunikację.

Jeżeli chodzi o pozostałe linie to zmieniły się rozkłady jazdy linii: 2, 3, 5, 11, 13, 22, 24, 25, 28, 29, 100, 106.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Takie widoki, że zapiera dech w piersiach! Niesamowity film z Rajgrodu.

Rajgród i jego okolice to chyba jedna z lepszych, nieco zapomnianych miejscówek wypoczynkowych. Warto jednak tam się wybrać nie tylko w pełni lata, ale także pod jego koniec. Chłodne wieczory i cieplejsze poranki powodują, że można tam zaobserwować mgły. Wschód słońca obecnie jest w o tyle atrakcyjnej porze, że nie trzeba zbyt większych poświęceń by na niego zdążyć. A obserwowanie go choćby w Rajgrodzie dostarczy nam niezapomnianych przeżyć na wiele czasu.

Warto w mieście spędzić czas nie tylko na plaży, ale też w pięknych okolicach. Nazwa Rajgród nie jest przypadkowa, to naprawdę jest Gród w raju! Powyższy film tylko to potwierdza. Możemy na nim zobaczyć wyjątkowe widoki z góry. Poranne mgły, wschód słońca, rwącą wodę na tamie, leśne zakątki i przede wszystkim jeziora Rajgrodzkie i Jerzgnia. Niedaleko jest jeszcze trzecie jezioro Dręstwo i czwarte Krzywe. Polecamy Wam spędzić czas nad każdym z nich.

Możecie spacerować, jeździć rowerem po okolicy lub wypożyczyć sprzęt wodny by popatrzeć na te cuda z pozycji tafli wody. Jak widzicie na filmie – w momencie nagrywania ujęcia latał też balon. To nie przypadek bowiem w naszym regionie jest mnóstwo propozycji na lot balonem. Niezależnie jaki środek lokomocji wybierzecie, to radzimy pierwszy wolny weekend wykorzystajcie koniecznie na wycieczce w tamte strony.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Takich krów jest około 100 na świecie. Mieszkają też na Podlasiu!

Fani programu Rolnicy Podlasie zapewne kojarzą Plutycze z dwoma pewnymi Panami, którzy razem z Krzysztofem Kononowiczem robią naszemu regionowi nieustającą „reklamę”. Tymczasem piękna wieś nie tylko słynie z nich. Hoduje się tam bowiem krowy niebieskie. Taka odmiana bydła jest bardzo wyjątkowa. Istnieje bowiem 100 sztuk na całym świecie i pochodzi z Łotwy. Dlatego cieszy fakt, że tak unikalne zwierzęta są również w naszym regionie. Hodowla jej na świecie jest prowadzona głównie w gospodarstwach agroturystycznych jako atrakcja. Na Łotwie jest to symbol kraju, tak jak Podlasia jest na przykład żubr.

Legenda mówi, że wyjątkowa odmiana została ofiarowana przez boginię rybakom, gdy utracili łodzie. Jako ciekawostkę należy dodać, że ta odmiana daje bardzo dobrej jakości mleko. Zawiera ono 4,5 proc. tłuszczu. Mogą dać nawet 30 litrów mleka dziennie.

W polskich gospodarstwach królują dwie odmiany krów – jedne hodowane są na mięso, drugie natomiast do mleka. Te pierwsze są najczęściej mieszanką kolorów czarnego i białego. Te drugie natomiast są mieszanką kolorów białego i brązowego. Warto dodać, że w Polsce pod ochroną jest krowa „czerwona”. Ta odmiana tak jak niebieska była hodowana przed wojną i pozostało już jej niewiele. W szczycie popularności było ich 2 miliony, a po okresie PRL – w którym wyparto ten gatunek – pozostało zaledwie 26 000, z czego 600 jest pod ochroną genetyczną. Wspomniane krowy niebieskie także są zagrożone wyginięciem, na szczęście na Łotwie są objęte ochroną.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W podlaskim kalendarzu teraz czas na grzyby. A co potem?

Sierpień to czas, gdy na niebie można było oglądać rój Perseidów, który muskał atmosferę naszej planety tworząc widowiskowe smugi przypominające fajerwerki. To już jednak za nami. Tak samo jak odloty bocianów do ciepłych krajów. Jeszcze nie dawno można było obserwować sejmiki bocianie, teraz tylko puste gniazda. Nie wykluczone jednak, że gdzieś uchowały się jeszcze ostatnie sztuki.

Teraz pogoda się nieco skiepściła więc w lesie pojawiły się pierwsze grzyby. Jedno jest pewne – nie ostatnie. Najbliższy czas to właśnie raj dla grzybiarzy. Dlatego jeżeli szukacie zajęcia na urlop lub inny czas wolny, to w naszym regionie właśnie wszyscy wyjeżdżają do lasów po przysmaki. W menu dominować będą kurki, maślaki i prawdziwki. Najlepszym miejscem do zbierania jest ogromna Puszcza Knyszyńska.

Coraz chłodniejsze noce powodują, że z lasów wyłaniają się żubry, które to szukają pożywienia na polach. Tradycyjnie w wyznaczonych miejscach czekają na nie stogi siana z innymi przysmakami. Z roku na rok stada tych wspaniałych zwierząt się powiększają, a to znak że o dumę naszego regionu dbamy jak tylko możemy. Najlepszym miejscem obserwacji jest oczywiście Puszcza Białowieska.

Warto też wybrać się jeszcze do Augustowa, Biebrzańskiego Parku Narodowego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Te miejsca mają w sobie wiele uroku o każdej porze. W tym pierwszym ciągle atrakcyjne są spacery bulwarami na plażę i rejsy statkami. Szczególnie nad Rospudę, by poobserwować z pokładu zmieniającą się przyrodę. Podobnie w parkach – tam jednak służą do tego wieże widokowe. Na kładkach trwa remont od strony Waniewa, więc zwiedzajcie od strony Śliwna. Warto też poobserwować Narew z zerwanego mostu w Kruszewie. Teraz jest najlepszy czas na uchwycenie pięknych kadrów. O ile nie zabraknie słońca. W Biebrzańskim Parku Narodowym natomiast warto objechać tereny od Goniądza, przez Dolistowo Stare aż do Jagłowa.

 

 

Partnerzy portalu:

Perony rozkopane, umowy podpisane. Podlaska kolej prze do przodu!
fot. Bialystok.pl

Perony rozkopane, umowy podpisane. Podlaska kolej prze do przodu!

Dziś mamy trochę dobrych wiadomości dotyczących podlaskiego transportu kolejowego. Każdy, kto ostatnio wizytował dworzec kolejowy w Białymstoku widzi trwające tam prace ziemne. Powstaje właśnie tunel pod torami. Zastąpi on kładkę, której schody w dzieciństwie przyprawiały niejednego o dreszcze. Na początku planowano, że będzie to także przejazd dla samochodów, ale zabrakło pieniędzy i ograniczono się tylko do pieszych i rowerzystów.

Z kolejowych inwestycji to jednak nie wszystko. Jak wielokrotnie informowaliśmy w planach rządu jest utworzenie Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Warszawą. Gigantyczne lotnisko ma być połączone szybkimi drogami kolejowymi z wieloma miastami w Polsce. Oczywiście do samych planów należy zawsze podchodzić z rezerwą. To, że coś sobie wymyślą politycy, nie oznacza jeszcze że wejdzie w życie. W tym przypadku sprawa posuwa się już do przodu. Spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę na studium wykonalności na trasę, która w ramach drogi na lotnisko połączy trzy województwa: mazowieckie, podlaskie i warmińsko-mazurskie. Mowa tu o 140-kilometrowym odcinku linii kolejowej nr 29: Ostrołęka – Łomża – Kolno – Giżycko. Miejmy tylko nadzieję, że władze naszego województwa połączą też kolejowo Białystok z tymi miastami. Kuriozalne by było gdyby do Łomży można było dojechać z Warszawy, a z Białegostoku nie. Wówczas ostatecznie potwierdziłoby się, że łączenie Łomży i Białegostoku w jedno województwo nie miało sensu.

Jest jeszcze kwestia kolejowej obwodnicy Białegostoku. Przypomnijmy, że obecnie przyjazd do Białegostoku innym składem niż elektryczny zespół trakcyjny (czyli pociąg, który na początku i końcu ma kabinę dla maszynisty) powoduje, że na ewentualny powrót trzeba odpinać lokomotywę, manewrować i podpinać się z drugiej strony. To zajmuje sporo czasu, a każdy chciałby szybko. Powstała więc koncepcja stworzenia obwodnicy, dzięki której pociąg bez odpinania lokomotywy pojedzie w odwrotną stronę. Problem polega na tym, że pierwsze koncepcje przebiegu trasy wywołały protesty mieszkańców, którzy się pobudowali pod miastem i teraz nie chcą mieć w pobliżu torów. Dlatego też trwają konsultacje, są przedstawiane nowe warianty. Póki co na żaden się nie zdecydowano, ale pomysłu nie porzucono.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Na tropie ducha puszczy. Surwiwalowcy sprawdzali Podlasie i Suwalszczyznę.

Podlaskie jest coraz bardziej popularne. Po tym jak odwiedziło nas mnóstwo turystów, kręcono seriale i będą znów kręcić film z serii „U Pana Boga…”, zainteresowanie regionem nie maleje. Co raz pojawiają się u nas ludzie, którzy kręcą wartościowe materiały na YouTube (nie mylić z YouTuberami) i do tego mają tam wysokie zasięgi. W dzisiejszych czasach to doskonałą promocja. Tym razem na tropie ducha puszczy znalazła się ekipa „Ekwipunek Dźwigany Codziennie”.

Autorzy na swoim kanale traktują o bushcrafcie, sztuce przetrwania, outdoorze, turystyce czy włóczęgostwie. Podlasie to idealny teren dla nich. Na pierwszy raz postanowili odwiedzić najbardziej znane i popularne miejscówki. W naszym regionie zobaczyli Świętą Górę Grabarkę, skit w Odrynkach, Trześciankę i jej malownicze chaty, tatarskie Kruszyniany, a także piękne rejony Suwalszczyzny.

Najprzyjemniejsze było zakończenie relacji, które zostało ujęte tak: „To, że tam wrócę, jest pewne, jak w banku – a nawet pewniejsze„. Ciszyć się należy, że nasz region tak zaczął przyciągać ludzi i że chcą do nas wracać. Jeszcze trochę, to może też będą się osiedlać.

Partnerzy portalu:

Czy pod Pałacem Branickich powstanie wielka aula? Oby nie.
fot. Muzeum Historyczne w Białymstoku

Czy pod Pałacem Branickich powstanie wielka aula? Oby nie.

Czy pod Pałacem Branickich powinna powstać aula? Tego chce uczelnia, która zajmuje budynek. Jest to jednak pomysł bardzo kontrowersyjny, bo wizytówka miasta to zabytek i to jeszcze jeden z najważniejszych. Czy z tego powodu należy jednak przekreślać plany Uniwersytetu Medycznego? Decyzję będzie podejmować Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków – Małgorzata Dajnowicz. Warto jednak rozpatrzyć za i przeciw tego pomysłu.

Zacznijmy od argumentów „za”. Po pierwsze aula ma znajdować się pod ziemią, więc z zewnątrz nic się nie zmieni. Przy okazji być może zniknęłyby te okropne betonowe płyty, które robią obecnie za parking. Konieczność rozkopania terenu spowodowałaby zdjęcie tej nawierzchni i położenie nowej. Kolejnym argumentem „za” jest fakt, że obecny Pałac po wojennych zniszczeniach jest odwzorowany bardzo dobrze, lecz jego otoczenie już nie. Ogród jest dwa razy krótszy, a na jego boku zamiast stawu z wyspą jest po prostu trawa. Skoro tak, to tym bardziej można coś dobudować pod ziemią. Szczególnie, że niezauważalne modyfikacje zabytków mają miejsce na całym świecie.

Jeżeli chodzi o argumenty „przeciw”, to przede wszystkim rozbudowa Pałacu o aulę spowodowałaby zwiększoną eksploatację zabytku. W praktyce oznacza to, że wentylacja i klimatyzacja auli oraz odpowiednie utrzymanie jej spowoduje zużycie ogromnych zasobów energetycznych. O ile nie martwi nas uczelniany rachunek za prąd, o tyle – tego typu wielkie budynki emitują potężną dawkę ciepła. W zabetonowanym centrum to pomysł karygodny. Wystarczy zwrócić uwagę na dwa inne tego typu inwestycje – opera oraz kampus. Oba stoją w miejscach pochłoniętych przez zieleń. Ciepło w lesie czy zazielenionym terenie jest pochłaniane przez rośliny. Natomiast otoczenie Pałacu to wyłącznie beton. Z tego względu inwestycja nie powinna powstać.

Przedstawiliśmy jednak argumenty środowiskowe. Tymczasem decyzję w tej sprawie wydawać będzie konserwator zabytków. Czy są przeciwwskazania? To się okaże już niedługo.

Partnerzy portalu:

Jeżeli lubisz nietoperze, to musisz tam być. Będzie nocny spacer i ognisko.

Jeżeli lubisz nietoperze, to musisz tam być. Będzie nocny spacer i ognisko.

VIII Noc Nietoperzy w Parku Krajobrazowym Puszczy Knyszyńskiej przed nami. 27 sierpnia 2021 roku w siedzibie tej instytucji o godz. 17.45 rozpocznie się interesujący wieczór. Najpierw zacznie się prezentacją dotyczącą tych niesamowitych, latających ssaków. Będzie mówić Grzegorz Błachowski z Lasonauci.pl. Następnie będzie można zobaczyć kolejną prezentację w wykonaniu Adama Sacharewicza z Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej i wspomnianego już Grzegorza Błachowskiego. Ta będzie dotyczyć działań dotyczących nietoperzy i dalszych planach rozwojowych.

Po części formalnej zacznie się już trochę lżej. O godz. 19.15 rozpoczną się konkursy chiropterologiczne, zaś o 19.45 rozpocznie się spacer z nietoperzami w plenerze. Będzie to przechadzka w okolicach siedziby Parku połączona z warsztatami chiropterologicznymi, badaniami, obserwacjami, nasłuchami i rozmowami na tematy nietoperzy. Następnie uczestnicy wrócą na teren siedziby, gdzie będzie czekać już ognisko.

Wstęp na imprezę jest bezpłatny, Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej prowadzi zapisy telefoniczne: (85) 718 37 85 oraz e-mailowe [email protected]. Warto tam być. Wieczorny klimat Supraśla w piątek na pewno sprawi, że to będzie świetnie spędzony czas. Siedziba parku znajduje się przy ul. Chodakowskiego 6.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Święto Przemienienia Pańskiego na Grabarce. Tysiące wiernych z Polski i zagranicy.

Na Grabarce zakończyły się obchody Święta Przemienienia Pańskiego. Tysiące ludzi przyjechały z całej Polski i zagranicy. Święto jest jednym z najważniejszych w kalendarzu liturgicznym kościoła prawosławnego. Zostało ustanowione w IV wieku jeszcze za czasów cesarstwa rzymskiego! Zgodnie z Ewangelią – cud Przemienienia dokonał się w obecności wybranych uczniów Chrystusa. Jego apostołowie Piotr, Jakub i Jan Teolog wybrali się z Chrystusem na górę Tabor, gdzie zobaczyli Go w „nieziemskiej chwale” rozmawiającego z Mojżeszem i Eliaszem.

Uroczystości na Grabarce są najbardziej znane i najbardziej rozpowszechnione. Święto jednak obchodzą także w Ploskach, Topolonach, Nowym Berezowie i innych miejscowościach. Podczas święta Przemienienia Pańskiego w cerkwiach święci się jabłka, gruszki, śliwki czy winogrona.

Obchody tego święta akurat na Grabarce ma dodatkowy wymiar. Jedni idą tam kilka, drudzy kilkadziesiąt, a trzeci kilkaset kilometrów. Uroczystość ma w sobie tak potężną moc, że przyciąga także ludzi innej wiary. Każdy, kto pielgrzymuje na Świętą Górę Grabarkę niesie ze sobą intencję – na przykład za zdrowie, za znalezienie miłości czy też za rozwiązanie swoich problemów. Pielgrzymi mają ze sobą także krzyże, które już tam zostają. Po dotarciu na Grabarkę, bardzo wiele osób obchodzi na kolanach cerkiew trzy razy. Następnie upatrują miejsca dla swojego krzyża. Pod koniec idą do świętego źródełka, gdzie się obmywają. Wierzą głęboko iż woda ma uzdrawiającą moc.

Jest to jedne z przepięknych świąt, które w 2021 roku już się zakończyło. Pamiętajcie, że na Świętą Górę Grabarkę można wybierać się przez cały rok. Przypomnimy nasze słowa jeszcze raz. Wiara umacnia człowieka wewnętrznie, nawet w dzisiejszym nowoczesnym świecie, który otwarcie walczy z religią. Wierzyć to żaden wstyd. My na Podlasiu wiemy to najlepiej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To bardzo popularne warzywo na Podlasiu. To może sałatkę?

Przemierzając Podlasie można często napotkać w gospodarstwach uprawę cukinii. Mieszkańcy robią z niej przetwory, ale też sałatki. Tym razem z okolic Krainy Otwartych Okiennic, a konkretnie z miejscowości Pawły zobaczymy jak zrobić to drugie. Przepyszna sałatka z cukinii może być dodatkiem do niejednego obiadu.

Potrzebować będziemy cukinii, cebulki, marchewki, pieprz, gorczycę. Wszystko należy ze sobą wymieszać i nałożyć do słoików. Następnie trzeba zrobić zalewę. Do tego potrzebujemy 3 szklanek wody, pół szklanki octu, 250g cukru. W kolejnym kroku należy zagotować zalewę, którą uzupełnimy słoiki. Następnie zakręcamy słoiki i wkładamy je do garnka z gorącą wodą. Po 15 minutach gotowania wyciągamy. Jak widać jest to bardzo proste danie i bardzo pyszne – szczególnie do obiadu.

Pamiętajmy, że im młodsza cukinia tym smaczniejsza. Możemy ją jeść na surowo, smażyć jej kwiaty, przyrządzać leczo czy piec ciasta. Co ciekawe warzywo to pochodzi z Ameryki Południowej. Do Polski natomiast przywędrowało z Włoch. W tym języku „zuchinna” to inaczej mała dynia. Cukinia ma mnóstwo wartości odżywczych. Dlatego jeżeli wizytujecie Podlasie, to warto skusić się na przysmaki z nią związane.

 

Partnerzy portalu:

Cezary Kulesza został prezesem PZPN. Białostoczanin to były piłkarz i prezes Jagiellonii.

Cezary Kulesza został prezesem PZPN. Białostoczanin to były piłkarz i prezes Jagiellonii.

Cezary Kulesza, białostocki przedsiębiorca, były prezes Jagiellonii Białystok oraz były piłkarz został prezesem PZPN – najważniejszej organizacji piłki nożnej w Polsce zastępując na tym stanowisku Zbigniewa Bońka. Będzie on odpowiadać między innymi za sukcesy reprezentacji Polski. To w jego gestii będzie decyzja kto ma być selekcjonerem. Oprócz tego prezes PZPN zajmuje się też organizacją szkolenia dzieci i młodzieży oraz organizacją rozgrywek piłkarskich w Polsce. Dyscyplina jaką jest piłka nożna wzbudza wiele emocji w naszym kraju toteż stanowisko prezesa organizacji jaką jest PZPN cieszy się dużo większą popularnością niż stanowiska prezesa innych związków sportowych.

Nowy prezes – Cezary Kulesza ma 59 lat, urodził się w Białymstoku. Przez ostatnie lata zarządzał Jagiellonią Białystok. To jemu zawdzięczamy sukcesy drużyny z ostatnich lat. Zdobycie dwóch wicemistrzostw Polski, Pucharu Polski, Super Pucharu Polski. Kibice głęboko w pamięci mają też występy swojej drużyny w europejskich rozgrywkach. Mecz z portugalskim Rio Ave zakończony rezultatem 4:4 przeszedł do historii. Białostocka drużyna wyeliminowała swego rywala z dalszych rozgrywek.

Jako przedsiębiorca Kulesza znany jest jako twórca firmy Green Star, która w latach 90. ubiegłego wieku święciła pierwsze sukcesy wydając kasety i płyty z muzyką disco polo. Do dziś na rynku muzycznym wielkie kariery robią zespoły Boys czy Akcent.

Nowemu prezesowi PZPN – Cezaremu Kuleszy serdecznie gratulujemy i życzymy sukcesów na nowym stanowisku. Liczymy na to, że będzie swoim działaniem przynosił dumę Białemustokowi i promował nasze miasto poprzez piłkę nożną.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wyglądały Sejny w 1991 roku. Było gorzej czy jednak lepiej?

Rok 1991. Dopiero co była transformacja ustrojowa, Wojciech Jaruzelski przestał być prezydentem, ludzie zaś wybrali na to stanowisko Lecha Wałęsę. Z perspektywy takich ośrodków jak Warszawa, Gdańsk czy Wrocław sytuacja gospodarcza była fatalna, bo panowała jeszcze hiperinflacja, ale można było wyjechać na handel do RFN. Co mieli jednak powiedzieć mieszkańcy Sejn? Przyjeżdżali do nich Litwini i mówili – u nas jest jeszcze gorzej niż u Was.

Z powyższego filmu dokumentalnego wiemy, że chciano w jakiś sposób zorganizować przedsiębiorczość przy przejściu granicznym. Okazało się, że nie wchodzi to w grę, bo terenami wokół nich ma zacząć zajmować się wojewoda – czyli organ rządowy (wówczas nie było jeszcze marszałków województwa). Dlatego mimo istnienia przejścia granicznego, mieszkańcy raczej korzyści z tego nie odnosili. Co innego ludzie kultury, dla których miejsce to było inspiracją. Pogranicze powodowało, że tematów do twórczości było wiele. Szczególną uwagą obdarzano tolerancję.

Można też usłyszeć o zarobkach rzędu 500 000 zł. Chociaż dziś to wydaje się ogromną kwotą, to przez wspomnianą hiperinflację takie pieniądze nie były za wiele warte. Za 9500 zł można było kupić wtedy 1 dolara. Zatem zarobek o którym mowa wynosił lekko ponad 50 dolarów. Jak na miesiąc życia to nie było zbyt dużo. I chociaż gospodarczo było bardzo źle, wręcz fatalnie, to można zauważyć coś, czego brakuje u ludzi dzisiaj.

Jak to jest, że mimo takiej biedy ludzie są uśmiechnięci i ogólnie zadowoleni. A dziś żyjąc w przepychu i mając pod dostatkiem wszystko jest tyle frustracji w ludziach, problemów psychicznych i agresji? Teoretycznie każdy ma już tyle, że żyje na poziomie 10 razy lepszym niż mieszkańcy Sejn w 1991 roku. I co? I nic. Nadal jest źle? Czy może jednak wtedy było lepiej? Z odpowiedzią na to pytanie musicie zmierzyć się jednak sami.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Piękne stare miasto. Łomża ma czym zachwycić!

Jeszcze 20 lat temu Łomża nie przypominała tego miasta, którym jest obecnie. W 1999 utraciła status miasta wojewódzkiego na rzecz Białegostoku, które stało się stolicą połączonego z Łomżyńskiego, Suwalskiego i Białostockiego województwa podlaskiego. Zmarginalizowana i pomijana przez władzę na szczęście nie zniechęciła swoich mieszkańców. W ciągu dwóch ostatnich dekad liczba ich nieznacznie zmieniała się.

Łomża powstała w X wieku. Przetrwała zabory, dwie wojny. Przez miasto przepływa rzeka Narew. W okolicy znajduje się również Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, a także Chroniony Krajobraz Równiny Kurpiowskiej i Doliny Dolnej Narwi. W granicach miasta położony jest Las Jednaczewski. Pod względem przyrodniczym miasto może także cieszyć się bogactwem jezior zakolowych.

Najważniejsze zabytki Łomży to ratusz z lat 1822-1823, Brama Napoleona, Klasztor Kapucynów z kościołem Matki Bożej Bolesnej, Katedra św. Michała Archanioła i Jana Chrzciciela z 1525 roku! Spacerując po mieście możemy natrafić na ławeczkę z pomnikiem Hanki Bielickiej. Aktorka była związana z Łomżą, w której zamieszkała po I wojnie światowej. Warto tu podkreślić, że Bielicka często podkreślała publicznie swoje zamieszkanie – dzięki czemu przysłużyła się promocji miasta.

Gdy patrzymy na powyższy film, to możemy zauważyć że po 20 latach bardzo wiele się zmieniło. Co prawda Łomżę dotknęła betonoza – choroba wielu prezydentów miast, ale nie brakuje terenów zielonych, które w jakiś sposób rekompensuje głupi pomysł zabudowywania zabudowywania głównych placów w mieście kostką. Trzeba podkreślić, że po mieście spaceruje się całkiem przyjemnie. Dlatego jeżeli jeszcze nigdy nie byliście tam, to koniecznie kupcie bilet (póki co można tylko na autobus) i czym prędzej przyjeżdżajcie.

 

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rowerem dookoła Białegostoku. Czy to trudna wycieczka? Zależy w którą stronę.

Póki jeszcze jest dobra pogoda, to warto szukać sposobów by wyjść z domu i pojeździć rowerem. Czy próbowaliście kiedyś objechać cały Białystok? Nie jest to trudne, bo miasto otoczone jest ścieżką rowerową. O ile ilość kilometrów nie powinna być przeszkodą, to dużo jazdy pod górę już tak. Chyba, że pojedziecie w odpowiednim kierunku.

Żeby objechać całe miasto nie omijając żadnego osiedla zrobicie 36 kilometrów. Jest to niewiele, stąd też Białystok często nazywany jest miastem kompaktowym. Jednak to tylko pozornie prosta trasa, bo może być tak że będziecie jechać cały czas pod górę. Który kierunek będzie właściwy, by sobie „ułatwić” zadanie? Zacznijmy najpierw od tego, że nie mieszkamy w górach i te wzniesienia nie są jakieś znaczne. Jednak jeżeli nie macie bardzo dobrej kondycji, to możecie nie podołać.

Na powyższym filmie autor jedzie właśnie cięższą trasą – czyli pod górę. Jeżeli chcecie mieć lżej niż on, to musicie jechać w odwrotnym kierunku. Czyli jeżeli zaczynacie na skrzyżowaniu z Sienkiewicza – tak jak na filmie, to udajcie się w stronę Wygody. Jeżeli jednak nie chcecie pomijać wszystkich osiedli, to musicie jechać ul. Wysockiego do góry. Z górki dopiero będzie w okolicach lotniska na Krywlanach, ale potem będzie lekko szło aż do osiedla TBS. Jazda tak jak na filmie spowoduje, że lekko Wam będzie tylko z Dojlid do Wygody.

Warto jednak spróbować i w jedną i w drugą stronę. Można nawet na raz – jeżeli 36 kilometrów to dla Was za mało. My polecamy objechanie miasta oraz przejazd przez centrum. Chociaż ścieżki rowerowe w mieście nie są idealnie połączone, to i tak trzeba je ocenić bardzo wysoko. Szczególnie, gdy ktoś był w innym mieście niż Białystok i próbował jeździć rowerem.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie to nie tylko główne atrakcje. Czasem wystarczy zejść z głównego szlaku.

Powyższy film jest podobny do innych tego typu, ale tylko z pozoru. Już pierwszy kadr jest dosyć intrygujący, gdy się na nim przytrzymamy. To nie jest zwykły krajobraz. Na pierwszym planie bowiem dostrzec możemy zazieleniony, usypany kopiec. Drugi kadr też nie jest zwykły, gdy dostrzeżemy że ten pasek u dołu to nie jest droga tylko woda. W kolejnych kadrach po drewnianej wieży, budynek przypomina żywcem wyjęty Wiedźmina. To właśnie te kadry pokazują jak wyjątkowe jest Podlasie. Różnorodność panuje tu nawet w architekturze.

Ten film może być inspiracją do podróżowania po regionie. Gdy ktoś przyjeżdża po raz pierwszy, to skupia się zazwyczaj na najpopularniejszych atrakcjach. Dopiero jednak zjechanie z głównych szlaków powoduje, że możemy zobaczyć coś wyjątkowego. Co oczywiście nie znaczy, że nie warto zwiedzać po głównych szlakach. Oglądając film możemy zauważyć jak właśnie główne atrakcje mieszają się z tymi ukrytymi na uboczu.

Dlatego, gdy będziecie zwiedzać Podlaskie, to nie ograniczajcie się do wyznaczonych przez kogoś punktów na mapie. Odkrywajcie też sami. Dzięki temu zobaczycie dużo więcej. A naprawdę warto to robić. Zwiedzanie to nie tylko pogłębianie wiedzy, ale także wspomnienia na lata.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dolina Dolnej Narwi. Piękne i spokojne tereny czekają na zwiedzających.

Można samochodem, a można rowerem. Dolina Dolnej Narwi ma bardzo dużo do zaoferowania wszystkim zwiedzającym. Na jakie atrakcje możemy liczyć w tamtym rejonie?

Jeżeli przemierzacie rowerem, to warto wybrać się trasą, którą jedzie autor powyższego filmu. 113 km jest naprawdę do zrobienia! Jedziemy z Łomży do Jednaczewa, a dalej przez piękne tereny do Nowogrodu. Kolejny etap to Dziedzice i droga na kurpie. Fragment trasy biegnie przez województwo mazowieckie. Konkretnie to musimy dojechać do Ostrołęki. Następnie wracamy na podlaskie Podkoszary, a stamtąd jedziemy przez Przytuły, Tarnowo i Szczepankowo. Potem, by wrócić do Łomży zostanie już niewielki fragment.

Warte zwiedzenia są już same Łomża i Nowogród. Wspaniała leśna trasa czeka nas w Szablaku. Po drodze w jednąstronę wiele razy będziemy blisko Narwi, co również wiąże się z pięknymi krajobrazami. Powrót do Łomży z Ostrołęki wiąże się już bardziej z oddaleniem od rzeki, ale ładnych widoków również nie zabraknie. Warto jeszcze dodać coś dla tych, którzy się boją odległości 113 km. Wydaje się być duża, jednak jeżeli wyjedziemy wcześnie rano, to bez pośpiechu z wieloma przerwami zaliczymy wszystkie punkty. Na tak dużych trasach warto robić sobie krótkie przerwy regeneracyjne co 25 km oraz jedną dłuższą w połowie trasy. Dzięki temu długie dystanse możemy pokonywać rowerem.

Jeżeli jednak zdecydujecie się na samochód będzie zdecydowanie łatwiej. Wtedy też możecie zabrać ze sobą więcej sprzętu (na przykład aparat ze statywem) i jedzenia. Polecamy jednak stołować się po drodze w okolicznych przybytkach, gdzie zasmakujecie kuchni regionalnej. Wtedy macie szanse odkrywać region wszystkimi zmysłami.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wielkie jezioro na granicy. Gaładuś idealne na biwak i totalny reset.

Jezioro Gałąduś na Suwalszczyźnie jest tak ogromne, że nie da się zobaczyć z południowego brzegu tego, który jest na północy ani odwrotnie. Ma bowiem 10 km długości. Część zbiornika znajduje się na Litwie, cześć w Polsce. Naszemu krajowi przypadło dużo więcej. Jest to idealne miejsce na biwak. Wokół jeziora jest mnóstwo kwater agroturystycznych oraz łagodnych zejść do jeziora. Mało jest za to tak zwanej „cywilizacji” czyli sklepów, internetu i ludzi. Dlatego będzie to wymarzony wypad dla wszystkich tych, którzy szukają chwili oddechu. Wystarczy zrobić zapasy i można odpoczywać tam przez wiele dni.

Warto dodać, że Gaładuś tak jak inne jeziora na Suwalszczyźnie jest bardzo czyste. Polodowcowe zbiorniki mają krystaliczną wodę. Wchodząc do niej głęboko, z łatwością zauważymy co jest na dnie. Nie zapominajmy również o krajobrazach. Wschody i zachody będą tam przepiękne. Jeżeli ktoś nie chce tylko biwakować, to 50 km od jeziora znajduje się słynny Aqua Park w Druskiennikach.

Ogólnie, by najłatwiej dojechać do jeziora – trzeba udać się samochodem drogą krajową nr 16. W Ogrodnikach na granicy będziemy zjeżdżać w lewo na Zegary. Przy samej drodze znajduje się też jezioro Hołny. Jest ono dużo mniejsze. Możemy też dojechać na miejsce pociągiem i na przykład rowerem. Odległość od stacji w Trakiszkach do jeziora wynosi 12 km. Dla niektórych będzie to również dystans możliwy do przebycia piechotą. Jeżeli chcecie kompletnie się wyciszyć i zrelaksować, to polecamy Wam właśnie ten drugi sposób. Zwiedzenie jeziora bez samochodu i internetu sprawi, że się zresetujecie i nabierzecie sił.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białoruski Festiwal Prymackaja Biasieda w Michałowie to wyjątkowa impreza. Zobacz jak grali w tym roku.

Prymackaja Biasieda w Michałowie co roku przyciąga tłumy. Nic dziwnego muzykę pogranicza uwielbiają tysiące mieszkańców Podlaskiego. W ostatniej edycji oprócz wspaniałych artystów na scenie, nie zabrakło pieczonego prosiaka. Przy okazji świętowano 25-lecie znanego i lubianego zespołu Prymaki. Celem imprezy jest zachowanie i kultywowanie tradycji związanych z regionalnym folklorem mniejszości białoruskiej. Trzeba przyznać, że mniejszość Białoruska na Podlasiu ma się dobrze. Obejrzyjcie sami.

 

Partnerzy portalu:

To dopiero atrakcja! Można samodzielnie pływać katamaranem po jeziorze.
fot. WOSiR Szelment

To dopiero atrakcja! Można samodzielnie pływać katamaranem po jeziorze.

Szelment na Suwalszczyźnie to miejsce wokół którego skupionych jest wiele atrakcji. Zimą królują tam narty (gdy jest minusowa temperatura), zaś latem wyciąg nart wodnych. Do tego można zwyczajnie plażować. Nie brakuje też gastronomii, miejsc noclegowych. Jakby tego było mało jest także park linowy i wieża widokowa. Teraz do listy tych wszystkich atrakcji dołącza solarny katamaran, którym można pływać ze sternikiem lub go wyczarterować za rozsądną cenę. Łódź mieści aż 10 osób i jest zasilana wyłącznie energią słoneczną.

Nowy katamaran elektryczny Escobart 625 to typ łodzi, posiadający dwa połączone sztywno kadłuby umieszczone równolegle względem siebie. Posiada silnik Torqueedo 2kW, baterie oraz system fotowoltaiczny, co pozwala na całodniowe pływanie spacerowe bez konieczności ładowania. To pierwsza tego typu jednostka pływająca na Pojezierzu Suwalskim.

Do wyboru jest rejs katamaranem ze sternikiem trwający do dwóch godzin. Dorośli zapłacą za bilet 25 zł, młodzież do 17 lat – 15 zł, a dzieci do lat 6 – 5 zł. Można też wybrać opcję wynajmu katamaranu. Czarter jednogodzinny kosztuje 150 zł, do 3 godz. – 400 zł, każda kolejna godzina to dodatkowe 150 zł. Możliwe jest czarterowanie ze sternikiem, którego koszt wynosi dodatkowe 40 zł za 1 godz. Na pokładzie może przebywać jednocześnie mx. 10 osób. Nie ma ograniczeń wiekowych, ośrodek oferuje także kapoki w różnych rozmiarach.

Najważniejsze jest, że wynająć katamaran może w zasadzie każdy. Wystarczy posiadać niezbędną wiedzę do sterowania katamaranem, oraz do właściwej obsługi urządzeń katamaranu, będącego
przedmiotem umowy czarteru. Trzeba być też trzeźwym. Łódź porusza się prędkością kilku kilometrów na godzinę, więc odpowiedzialni ludzie zagrożenia nie stworzą.

Partnerzy portalu:

Czeski malarz Branickiego. Przepiękne wnętrza to jego zasługa.

Czeski malarz Branickiego. Przepiękne wnętrza to jego zasługa.

Jan Klemens Branicki w oczach białostoczan to dawny właściciel Białegostoku, po którym pozostały piękne pałace zarówno w centrum miasta jak i w Choroszczy. Warto jednak pamiętać, że był on dziedzicem łącznie sześciu miast, dwóch puszcz, 99 wiosek, dziewięciu królewszczyzn. Hetman wielki koronny, kasztelan krakowski był niebotycznie bogaty. Wiadomo jednak, że nie samymi pieniędzmi człowiek żyje, toteż Branicki chciał mieć nie tylko wpływ na polską politykę, ale też miał możliwości podróżnicze. We Francji poznał czym jest przepych. Nabrał też chęci do wywyższania się. Na szczęście poprzez mecenat sztuki. Dzięki niemu właśnie między innymi zamek w Białymstoku został przebudowany na przepiękny barokowy pałac.

Warto jednak podkreślić, że wszystko co po sobie pozostawił – ktoś musiał wpierw stworzyć. Mowa tu o architektach, ogrodnikach, malarzach, rzeźbiarzach i grafikach. Dziś są zapomniani, bo w tamtych czasach ważne było kto zafundował, a nie kto stworzył. Na szczęście zachowały się archiwa i wiemy choćby o malarzu z Czech. Antoni Joann Herlitzka był przy Branickim przez większość swego życia. O ile po II wojnie światowej Pałac w Białymstoku był ruiną, to jednak udało się odwzorować wystrój, który stworzył wspomniany artysta.

Przebywając w Polsce nazwisko artysty zostało spolszczone. Nazywano go tutaj Herliczką. Malarz zajmował się nie tylko tworzeniem obrazów, ale także upiększaniem wnętrz pałacu w Białymstoku, Choroszczy. Jeździł też do Warszawy i innych miejscowości związanych z magnatem. W jego rękach było też lakierowanie. Toteż gdy trzeba było odnowić wygląd karocy, to zajmował się tym właśnie Herliczka.

O samym artyście wiemy tylko tyle, ile napisano o nim w listach między urzędnikami. Ustalone zostało, że miał 5 dzieci i żonę, która po jego śmierci powtórnie wyszła za mąż. Sam malarz żył około 65-70 lat, zaś swój fach zaczynał mając lat 20. Wiemy też, że po śmierci Branickiego przeniósł się do Siedlec, gdzie związał się z Ogińskimi. Przez 40 lat stworzył we wnętrzach mnóstwo ozdób i malowideł. Co ciekawe – Herliczka był typowym rzemieślnikiem, który większość życia zajmował się malarstwem ściennym, dekoracją malarską. Specjalizował się w polichromiach ściennych pałacowych salonów i gabinetów. Tymczasem musiał raz na jakiś czas podjąć się prac sztalugowych. Robił to jako amator i tylko z uprzejmości.

Tak jak wspomnieliśmy, dawniej nie było ważne kto namalował, lecz kto sponsorował. Toteż nie wiemy które dokładnie dzieła są Herliczki, możemy się jednak domyślać, że większość. Na dworze bowiem przewijali się też inni, specjalizujący się w malowaniu. Herliczka jednak był u nas najdłużej.

Partnerzy portalu:

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Jak sierpień to Perseidy! Gdzie i kiedy obserwować je w Podlaskiem?

Mamy sierpień, więc trzeba szukać dogodnej lokalizacji, by obserwować Perseidy. Co roku, dzięki ułożeniu Ziemi względem Słońca widoczny jest rój meteorów, który wchodzi na jedną ścieżkę z naszą planetą. Gdy tylko jakieś odłamki wchodzą w naszą atmosferę to natychmiastowo się spalają. Wygląda to zjawiskowo! Dlatego lepiej czegoś takiego nie przegapić. Perseidy widoczne są tylko nocą i to w miejscu, gdzie jest bardzo ciemno. Światła miasta i okoliczna łuna zakłóca ten obraz. Na szczęście w Podlaskiem nie brakuje miejsc, gdzie jest jeszcze nocą bardzo ciemno. Intensywny rozwój temu nie sprzyja.

„Spadające gwiazdy” można oglądać przez cały sierpień, ale prawdziwy spektakl na niebie rozpocznie się po 10 dniu tego miesiąca. Tegoroczne „maksimum” przypada 12 sierpnia. Jeżeli będzie czyste niebo, to ujrzymy na nim kilkadziesiąt meteorów co godzinę. Warto też dodać, że niektóre odłamki komety nie wpadają w ziemską atmosferę całkowicie, a jedynie „prześlizgują się” po niej, co daje świetny efekt na niebie – długiej świetlistej smugi.

Żeby być przygotowanym do oglądania – warto zabrać ze sobą kocyk, koszyk piknikowy z różnymi dobrami na całą noc, a także kompas (lub taką aplikację w komórce). Możemy się rozglądać po niebie, a możemy od razu skierować swój wzrok na południowy zachód. To tam będą najlepsze widoki! Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za dobrą pogodę.

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Siabrouskaja Biasieda 2021 za nami! Nie było Cię? Możesz obejrzeć w domu.

To jedna z ważniejszych imprez o zasięgu międzynarodowym, która prezentuje dorobek kulturowy regionu i twórczość ludową z naciskiem na kulturę mniejszości białoruskiej. Tegoroczna, XXI edycja festiwalu Siabrouskaja Biasieda, odbyła się w sobotę, 31 lipca, w amfiteatrze w Zarzeczanach, przyciągając tłumy wielbicieli lokalnej tradycji. Ze wszystkich, cyklicznych podlaskich imprez ta jest jedną z najlepszych. Dlatego szykujcie sobie już czas na kolejny rok. Jeżeli nie byliście w tym roku, to możecie obejrzeć w domu.

Impreza ma charakter koncertu połączonego ze wspólną zabawą, w której uczestniczą wykonawcy i publiczność. Nawiązuje do tradycyjnego, zakorzenionego w kulturze słowiańskiej, przyjacielskiego spotkania, na którym nie może zabraknąć muzyki, śpiewu i tańca. W tym roku na scenie wystąpili artyści w różnym wieku – dorośli, młodzież, dzieci. Gwiazdą wieczoru był zespół Czeremszyna. Wydarzenie urozmaiciły występy dziecięcego zespołu taneczno-wokalnego „Padlaski wianok” oraz kapeli „Batareja”. Wystąpiły również zespoły promujące muzykę białoruską: AS, Dobryje Grajki oraz Souvenir.

Partnerzy portalu:

Modne bluzy damskie do sportowych aktywności – top 3 modele

Modne bluzy damskie do sportowych aktywności – top 3 modele

Wiele osób twierdzi, że wygląd podczas treningu nie ma znaczenia. Jednak faktem jest, że modny sportowy strój motywuje do aktywności fizycznej. Warto wybierać odzież, która wspomaga cyrkulację powietrza i nie ogranicza ruchów. Zobacz bluzy damskie, które zachęcą do treningu w pochmurne dni.

Treningi na świeżym powietrzu to świetny sposób na złapanie sportowego bakcyla. Nie wymagają kupowania drogiego karnetu na siłownię lub zajęcia fitness. Jednak aktywność fizyczna pod chmurką wymaga odpowiedniego stroju, który ochroni przed niską temperaturą i deszczem. Z czego powinien składać się idealny sportowy outfit?

Nie musisz rezygnować z wygody, aby stworzyć modną stylizację na trening. Ważnym elementem jest obuwie, które będzie amortyzować wstrząsy. Oprócz tego ubierz legginsy lub dresowe spodnie i oddychający podkoszulek dostosowany do rodzaju aktywności. Wiele osób pomija okrycie wierzchnie, a jest ono kluczowe w przypadku brzydkiej pogody.

Bluzy sportowe damskie są świetnym dopełnieniem treningowego outfitu. Utrzymują mięśnie w cieple, co zapobiega kontuzjom. Modne bluzy dodatkowo motywują do wyjścia na trening w pochmurne dni. Stylowe i tanie bluzy damskie oferuje wiele sklepów, między innymi Denley.

Bluza damska ciemnoróżowa kangurka

Jakie bluzy sportowe damskie wybrać na trening?

Idealna bluza sportowa zapewnia pełen komfort podczas treningu. W jej wyborze musisz wziąć pod uwagę kilka czynników: rodzaj uprawianego sportu, intensywność ćwiczeń oraz… własny gust. Tak, jeśli bluza nie będzie podobała ci się wizualnie, nie zachęci do wyjścia na trening. Wybierz model, którego założenia będziesz wyczekiwać!

Jakie bluzy damskie sprawdzą się podczas konkretnych aktywności? Do biegania najlepsza będzie lekka bluza z oddychającego materiału. Podczas jazdy na rowerze postaw na przedłużony model dostosowany do pochylonej pozycji. Bluza na wycieczkę w góry powinna chronić przed wiatrem i niskimi temperaturami.

Czarna bluza damska bez kaptura

Modne bluzy sportowe — TOP 3

Bluzy damskie do biegania

Najważniejszą cechą bluzy do joggingu jest przewiewność. Najlepiej wybierz model ze specjalistycznego, oddychającego materiału. Usprawni odprowadzanie potu i uczyni trening znacznie bardziej komfortowym.

Nie wiesz jeszcze, czy bieganie będzie twoją pasją? Dobrym zamiennikiem są tradycyjne bluzy rozpinane. Podczas biegu zawsze możesz rozpiąć zamek, co pomoże ci się ochłodzić.

Bluza oversize damska na rower

Specjalistyczne bluzy na rower mają przedłużany tył, co chroni przed podwiewaniem lub opryskiwaniem wodą podczas deszczu. Często również wykonane są z oddychających materiałów. Przy intensywnych treningach docenisz odzież funkcjonalną.

Na początek w tej roli sprawdzi się bluza oversize damska. W pochylonej pozycji tradycyjne modele łatwo podchodzą do góry, co przeszkadza podczas jazdy i może prowadzić do przeziębienia. Zwróć uwagę, aby wybrana bluza była wykonana z lekkiego materiału.

Bluza polarowa damska w góry

Pogoda na górskich szlakach potrafi zaskakiwać. Zawsze warto zabrać ze sobą ciepłą bluzę, która ochroni przed podmuchami zimnego wiatru i ewentualnym deszczem. Stałym elementem bagażu górskich pasjonatów są bluzy polarowe. Polar zapewnia izolację cieplną i nawet w ekstremalnych warunkach pogodowych zapobiega przemoczeniu. Oprócz tego jest lekki i wytrzymały, więc bluza polarowa damska wystarczy na lata wędrówek.

Najlepsze bluzy sportowe są nie tylko modne, ale też praktyczne. Nie każdy element ubioru potrafi spełniać obie te funkcje jednocześnie. Bez wątpienia stylowa bluza zmotywuje cię do aktywności fizycznej nawet podczas złej pogody. Zobaczysz, że taki trening przynosi podwójną satysfakcję!

Materiał partnera

Partnerzy portalu:

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!
Haćki, grodzisko „Zamok”, fot. Miron Bogacki. (Creative Commons)

Zamok i Osuszek. Okolice Bielska można zwiedzać również pod kątem przyrodniczym!

Okolice Bielska Podlaskiego turystom głównie kojarzą się z Orlą, która słynie z działalności Szeptuchy. Dawniej wiele osób przyjeżdżało do ośrodków wczasowych w Ploskach. Niektórzy obecnie przyjeżdżają zobaczyć Plutycze – znane z programu „Rolnicy Podlasie”. Jeszcze inni kojarzą te tereny z Rybołami i sławną dyskoteką. Do ciekawostek dotyczących okolic Bielska Podlaskiego możemy jeszcze zaliczyć wieś Niemyje-Ząbki. A sam Bielsk kojarzy się głównie z wybitnym filmem – „Znachor”. Nie brakuje też na terenie powiatu wielu kolorowych, drewnianych cerkwi.

Chyba mało kto kojarzy wspomniane tereny z przyrodą. Tak jak Białystok ma Puszczę Knyszyńską, Hajnówka – Białowieską, Augustów jeziora, rzeki i Puszczę Augustowską, Mońki i Grajewo – Biebrzański Park Narodowy, tak też mało komu przychodzą skojarzenia tego typu z Bielskiem Podlaskim. Dlatego też postanowiliśmy przybliżyć Wam te tereny pod przyrodniczym kątem. Bo jest co wymieniać.

Osoby kochające leśne wędrówki powinny wybrać się na ścieżkę przyrodniczo-leśną „Osuszek”. Możemy tam dojechać nie tylko samochodem, ale też pociągiem – wysiadając w Lewkach. Ścieżka położona jest na terenie Uroczyska „Osuszek” w pobliżu wsi Piliki. Trasa ma niecałe 3 km, ale jest co zwiedzać. Spacerując tamtędy napotkamy miejskie straceń okolicznych mieszkańców, którzy zostali pomordowani przez Niemców podczas II wojny światowej. Dodatkowo rośnie tam sosna, która ma 286 cm obwodu, zaś jej wiek obliczono na prawie 200 lat. W lesie nie brakuje również dzikich zwierząt, takich jak łosie, które może napotkamy przy odrobinie szczęścia.

Zwiedzać powiat bielski można również rowerem. Wyjdzie nam świetna trasa jeżeli pojedziemy od Plosek, przez Orlę, Gredele i Boćki, a dalej leśną drogą do Wygonowa. Niedaleko w Nowym Nurcu jest stacja kolejowa, by wrócić, po 76 km trasy.

Ostatnim miejscem, które polecamy są Haćki i tamtejszy „Zamok”. Tam znajdują się tereny, na których znajdowało się dawniej grodzisko. Jest to polodowcowa dolina. Już sam wjazd intryguje, gdyż można zaobserwować górę, która wygląda jakby ktoś ją usypał. Najstarsze odnalezione pozostałości z tego miejsca datuje się na VII wiek, dzięki czemu grodzisko zaliczamy do najstarszych pozostałości po Słowianach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy przewodnik po Podlasiu. Tu obok siebie żyli i nadal żyją ludzie wielu kultur i religii.

Podlasie co roku przyciąga do siebie coraz więcej turystów, a razem z nimi zainteresowani są także producenci filmowi. W naszym wyjątkowym regionie powstało mnóstwo seriali i filmów. Obecnie możemy oglądać „Kruk. Czorny woron nie śpi”. Przy jego okazji Canal+ wyprodukował „Przewodnik po Podlasiu”. Możemy zobaczyć co ludzie związani z naszym regionem mówią o swojej wyjątkowej krainie. Wielokulturowość Podlasia jest bardzo charakterystyczna.

Ważne jest także obcowanie z naturą, zwrot ku przyrodzie. Ciągnące się kilometrami, malownicze, nieodkryte plenery sprawiają, że jest to niepowtarzalne miejsce na mapie Polski. Cieszyć się należy iż dodatkowo jest ono promowane właśnie poprzez kolejną produkcję filmową.

W wyjątkowym przewodniku możemy dowiedzieć się między innymi o Krainie Otwartych Okiennic, Kruszynianach czy Tykocinie, a także o różnych religiach, które są ze sobą splecione wspólnym terytorium. Na koniec w gruncie rzeczy dowiadujemy się, że różnice nie są aż tak istotne. Najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka. Możemy pod tym się podpisać obiema rękami i jeszcze nogami!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest ponad 50 wież widokowych! Zobacz mapę, skąd można podziwiać region.

Pięknych miejsc w Podlaskiem nie brakuje. Czasem jednak ciężko to zobaczyć z ziemi. Dlatego też coraz popularniejszą formą turystyczną są wieże widokowe. I chociaż największe konstrukcje powstają w górach, to w naszym regionie też nie ma czego się wstydzić.

Żeby zobaczyć więcej informacji na temat danej wieży wystarczy przybliżyć mapę w wybranym miejscu i kliknąć ikonkę. Możemy znaleźć wieże w różnych mezoregionach. Nie brakuje widoków na Równinie Bielskiej, Wzgórzach Sokólskich, Dolinie Górnej Narwi czy też Pojezierzu Wschodniosuwalskim. Wieże znajdują się także w Białymstoku jak i w jego bliskiej okolicy – w Kołodnie czy Pańkach.

Co ciekawe wieża znajduje się także w tatarskiej wiosce Kruszyniany. Tam wszyscy przyjeżdżają podziwiać drewniany meczet, mizar czy też smakują lokalnej kuchni, a pomijają wieżę, która może być urozmaiceniem wycieczki. Jest to tak zwana „Orla wieża”. Dlatego, gdy następnym razem będziecie gościć w Kruszynianach (lub jedziecie tam po raz pierwszy), to nie zapomnijcie również zapytać i o tą atrakcję. Z wieży możemy podziwiać tam wyjątkowe gatunki ptaków.

Warto wybrać się także do Siemieniakowszczyzny. Wieś położona u stóp Puszczy Białowieskiej oferuje naprawdę wysoką konstrukcję, z której widoki są olśniewające! Możemy natrafić na rozlewiska, możemy zobaczyć żubry. To kwestia pory roku, pogody i szczęścia. Niemniej jednak warto spróbować. Szczególnie, że można to połączyć z wycieczką do reszty Puszczy Białowieskiej.

Świetną konstrukcję możemy również podziwiać w Puszczy Białowieskiej w Kosym Moście. Tam niedaleko znajduje się ostroja żubrów. Dodamy tylko żeby nie wybierać się tam samemu i bez telefonu, bo to już głęboki las i wystarczy trochę roztargnienia, by się zgubić. Oczywiście droga jest normalna, ale w lesie jak to w lesie, szczególnie tak wielkim jak Puszcza Białowieska lepiej być dodatkowo ostrożnym.

Warto też wybrać się do Czarnej Białostockiej, gdzie powstała nowa wieża widokowa. Nad Zalewem Czapielówka jest teraz bardzo pięknie! To świetne miejsce do rekreacji i odpoczynku. Jeżeli jesteście fanami wędrowania i przyrody, to powinniście spróbować zaliczyć wszystkie wieże! Trochę to zajmie, ale satysfakcja jest gwarantowana.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rowerem po Białymstoku. Mapy to jedno, zobacz jak wygląda to w praktyce.

Wycieczki po Białymstoku rowerem można zaliczyć bardziej do przyjemności, a nie udręki. Szczególnie, gdy zobaczymy jak to wygląda w innych miastach. Do ideału jeszcze nam daleko, ale nie wynika to z infrastruktury, a bardziej z przekonania, że rowerzysta stoi niżej w hierarchii uczestników ruchu drogowego niż kierowca samochodu. Za zachodnią granicą Polski jest zupełnie inaczej. Tam chociażby w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii – nikogo nie frustruje fakt, że po jednej ulicy jedzie samochodem obok wolniejszego rowerzysty. Może też zaskakiwać fakt, że na skrzyżowaniach są światła drogowe dla rowerzystów. Zielone dla nich włącza się tam 10 sekund szybciej niż dla samochodów. I mamy taki oto widok, że przy linii skrzyżowania stoi kilkanaście rowerów, które na zielonym ruszają. Zaś samochody startują chwilę później. I jest to tam dla każdego normalne. U nas tego typu rozwiązania mogłyby doprowadzić do zamieszek albo bijatyk pomiędzy uczestnikami ruchu drogowego na ulicy.

W Białymstoku jest jedna ulica, gdzie ruch samochodowy w zasadzie się „miesza” z rowerowym. To ul. Sienkiewicza. Jest to jednak umowne, gdyż tu także mamy dość ciekawy mix. Bo nie ma żadnych granic pomiędzy jezdnią, drogą dla rowerów i chodnikiem. Wygląda to bardziej jako namiastka tego co na zachodzie. Jeszcze inaczej jest na granicy Białegostoku i Wasilkowa. Tam również jest fragment drogi łączącej oba miasta, która jest przyklejona do jezdni lecz odgrodzona specjalnymi gumowymi „zaporami”. To także jest jednak „namiastka”. Takiego prawdziwego pasa biegnącego razem z drogą u nas nie ma.

Póki co w kraju oprócz miejskich dróg dla rowerów połączonych z chodnikami, królują też trasy widokowe. Nadmorska R-10, mazursko-podlasko-lubelsko-świętokrzyskie Green Velo to najbardziej znane. Ostatnio w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) zwężono jezdnie dla samochodów i namalowano czerwone pasy dla rowerów. Czyli wprowadzono 1:1 dokładnie to co na zachodzie. Efekt? Bliski zamieszek. Aczkolwiek na dodatkową uwagę zasługuje „fiokołek” urzędników, którzy zbudowali taką drogę niezgodnie z prawem (chociaż wypierają się że tak nie jest). Otóż szerokość jezdni wynosi tam 2 metry, przez co brakuje 50 cm by było zgodne z przepisami. Jednak urzędnicy tłumaczą, że „wytyczone pasy dla rowerów nie są wyłącznie dla nich. Nadal samochody mogą po tych pasach jeździć. Linia jest przecież przerywana, a nie ciągła.” – czytamy w gk24.pl. Tymczasem tam urzędnicy prawo jazdy to chyba znaleźli w czipsach. Prawo o ruchu drogowym mówi jasno: Art. 16. 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny. 4. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.

Dlatego też, gdy patrzymy z różnych perspektyw na Białystok to naprawdę nie jest źle. Naprawdę lepiej przepychać się pomiędzy pieszymi, którzy wolą chodzić miękkim asfaltem niż twardą kostką brukową niż użerać z kierowcami samochodów. Nie jesteśmy jeszcze gotowi, by było u nas tak jak być powinno. Czyli cały ruch drogowy osobno, a piesi osobno. Póki co jesteśmy na etapie miksów.

Partnerzy portalu:

Prawosławne Podlasie zaprasza. Oto szlak kolorowych cerkwi.
fot. Kamil Timoszuk / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Prawosławne Podlasie zaprasza. Oto szlak kolorowych cerkwi.

Wiele osób przyjeżdża na Podlasie specjalnie po to, by zobaczyć kolorowe cerkwie. Najczęściej turyści zajeżdżają w jedno lub kilka miejsc, o których usłyszeli w internecie. Specjalnie dla wszystkich ciekawych prawosławnego Podlasia przygotowaliśmy wygodną, ułożoną ścieżkę. Przejedziecie 168 km i zobaczycie bardzo wiele punktów związanych z tą religią.

Podróż zaczynamy w Gródku. W pewnym sensie to tu zaczyna się historia podlaskiego prawosławia. W roku 1498 ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego to także dzisiejsze Podlasie. Marszałek Aleksandr Chodkiewicz – silnie związany z naszym regionem, postanawia z biskupem smoleńskim, a także wojewodą nowogrodzkim ufundować prawosławny klasztor w Gródku. Tam jednak życie miasta toczyło się pełną parą. Dzisiaj to uśpiona mieścina, gdzie wszystko dzieje się bardzo powoli. Przeszło 500 lat temu było zgoła inaczej, toteż mnisi mimo ufundowania im klasztoru postanowili się przenieść gdzie indziej. Drogę wskazał im krzyż, który położyli w rzece. W miejscu, gdzie się zatrzymał wybudowano monastyr. Był to Supraśl. Mimo to w Gródku także stoi okazała cerkiew. Jej przepiękne kopuły wprawiają w zachwyt wiele osób.

fot. Krzysztof Kundzicz / Wikipedia

Kolejne miejsce po drodze, w którym warto zobaczyć cerkiew będzie pobliskie Michałowo. Tym razem dla odmiany będziemy podziwiać architekturę drewnianą. Zwróćcie uwagę również na kolor malowania. W tym przypadku nawiązuje on do opieki świętego. Patronem jest św. Mikołaj. Następnie udamy się do Zabłudowa. Po drodze miniemy jeszcze piękną cerkiew w Topolanach. Zabłudowska Cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny to klasycystyczna świątynia, która została zbudowana w latach 1847-1855 na rzucie krzyża greckiego, z wieżą frontową przykrytą kopułą. Usytuowana jest po przeciwnej do kościoła stronie rynku.

Dalsza droga poprowadzi nas przez wrota do Puszczy Białowieskiej. Przystanek Trześcianka. Kraina otwartych okiennic to także miejsce, gdzie znajduje się piękna zielona cerkiew. Przypomina nieco meczet w Kruszynianach. I nie jest to przypadek. Tatarska świątynia wzorowana była na drewnianych cerkwiach Podlasia. Gdy powstawała w XVIII wieku, to taka architektura dominowała w naszym regionie. Następnie przejedziemy przez Puchły, gdzie stoi równie piękna cerkiew koloru niebieskiego. Po drodze miniemy jeszcze Ryboły, gdzie również znajduje się cerkiew. Biała z miętowymi kopułami. Jadąc dalej, miniemy jeszcze niebieską, drewnianą cerkiew na cmentarzu.

fot. K. Kundzicz / Wikipedia

Kolejny przystanek – Ploski. A tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor (Przemienienia Pańskiego). Piękny, intensywny niebieski kolor zachwyci każdego. Później odwiedzimy Pasynki. Na parkingu parafialnym we wsi zatrzymują się samochody z całej Polski: z Wrocławia, Warszawy, Torunia. Turystów przyciąga tu piękna drewniana cerkiew z 1891 r. Została ona niedawno odrestaurowana.

Kontynuując podróż możecie się lekko zdziwić. Znaki drogowe będą pisane po polsku oraz cyrylicą. Tak, to Szczyty-Dzięciołowo i Cerkiew Ścięcia Głowy Świętego Jana Chrzciciela. Następny przystanek to Orla, skądinąd znana z działalności szeptuchy. Jest tam także synagoga. Oprócz tego nie brakuje cerkwi – pw. Św. Archanioła Michała. Kolejny etap podróży to Dubicze Cerkiewne. Tam kolejna niebieska cerkiew. Ten kolor również nie jest przypadkowy – tak jak w poprzednich świątyniach tak pomalowanych, tak też i w tej powierzono opiekę Matce Bożej. Absolutnie musicie zobaczyć też architekturę z Kleszczel. Konkretnie to Cerkiew św. Mikołaja. Pierwsze wzmianki o świątyni w tym miejscu pochodzą z 1560 roku. Tuż obok znajduje się Dobrowoda, w której warto napić się ze świętego źródełka.

Tokary, fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Ostatnie dwa punkty to Tokary i piękna cerkiew na granicy polsko-białoruskiej oraz Święta Góra Grabarka i tamtejszy Klasztor, gdzie pielgrzymi zjeżdżają z całej Polski przywożąc krzyże. Na miejscu jest ich naprawdę mnóstwo! Ten klimatyczny widok zapamiętacie do końca życia!

fot. Ar2rek / Wikipedia

Szacuje się, że na Podlasiu jest około 200 tysięcy osób prawosławnych. W całym kraju jest to około pół miliona. Jeżeli chcielibyście zobaczyć wszystkie świątynie prawosławne w regionie to musielibyście sporo się najeździć, bo jest ich około 150.

Partnerzy portalu:

Kultowy ogórek na białostockich ulicach! Turyści mogą jeździć do września.

Kultowy ogórek na białostockich ulicach! Turyści mogą jeździć do września.

Kultowy ogórek to autobus marki Jelcz. Kolejny sezon jeździ po białostockich ulicach. Z tej atrakcji można skorzystać do września. Nie tylko warto się przejechać dla poczucia wyjątkowego klimatu, ale także by poznać historię Białegostoku. Wycieczki odbywają się w każdą niedzielę do 26 września 2021 r. o godzinie 11.00, 12.00 i 13.00, wyjazd ma miejsce z przystanku znajdującym się na parkingu przy bocznym murze Pałacu Branickich (Plac Jana Pawła II).

Na każdy przejazd obowiązują bezpłatne wejściówki, które dostępne są w punkcie informacji turystycznej w Bramie Wielkiej Pałacu Branickich. Jest ona czynna w dni powszednie od 8.00 do 18.00 oraz w weekendy 8.00-20.00). Bilety można zdobyć również poprzez rezerwacje na e-mail: [email protected]. Rezerwacje dokonywane są na bieżący miesiąc. Rezerwacje na następny miesiąc przyjmowane będą od 25 dnia bieżącego miesiąca.

Przejazdy ogórkiem cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców i turystów. Podczas przejazdu przez szybę kultowego ogórka można podziwiać ciekawe miejsca Białegostoku, a przy okazji posłuchać przyjemnej muzyki.

Partnerzy portalu:

Deweloperom do Supraśla wstęp wzbroniony. Żadnych bloków!
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Deweloperom do Supraśla wstęp wzbroniony. Żadnych bloków!

Prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków, wpisała do rejestru zabytków magazyny dawnej Supraskiej Sukiennej Manufaktury S. H. Cytrona w Supraślu. Oznacza to, że deweloper, który chciał tam stawiać bloki musi się pożegnać z taką koncepcją. Mieszkańcy tego uzdrowiska są zgodni od dawna. Żadnych bloków! Z wnioskiem o wpisanie zespołu budynków magazynowych dawnej Supraskiej Sukiennej Manufaktury S. H. Cytrona do Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zwróciło się Towarzystwo Przyjaciół Supraśla.

Wpis do rejestru obejmuje dwa magazyny. W magazynie północnym składowano szmaty potrzebne do produkcji tkanin, zaś w południowym – gotowe wyroby włókiennicze. Oba budynki mają wartości historyczne i naukowe. „Magazyny związane są z fabrykanckimi rodzinami Buchholtzów i Cytronów. Są źródłem badań dziejów jednej z największych i najstarszych supraskich fabryk włókienniczych.” mówi prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska wojewódzka konserwator zabytków.

Położony nad rzeką Supraśl, z dobrze rozwiniętą infrastrukturą umożliwiającą stosowanie napędu wodnego, od lat 30. XIX wieku był szczególnie dogodnym miejscem dla lokowania zakładów włókienniczych. W 1837 roku Adolf Buchholtz założył tu początkowo niewielką fabrykę sukna i kortów, która na przełomie XIX i XX wieku stała się największym zakładem w mieście. W pierwszej dekadzie XX wieku, po śmierci Adolfa Augusta Buchholtza, fabryka przeszła na własność żydowskiego przedsiębiorcy Samuela Hirsza Cytrona.

Po zakończeniu I wojny światowej, fabryką zarządzali syn Samuela – Haim i wnuk po synu Beniaminie – Arkadiusz. Oficjalny szyld firmy brzmiał: „Supraślska Sukienna Manufaktura S. H. Cytrona. Spółka Akcyjna”. Wyprodukowane w fabryce towary były wysyłane do Chin, Japonii i Hiszpanii. Koce żakardowe eksportowano do Afryki, Ameryki Południowej i Północnej, ZSRR. Zakład produkcyjny Cytrona w Supraślu posiadał wszystkie oddziały produkcyjne, zatrudniał 500 robotników i współpracował ze wszystkimi mniejszymi zakładami w okolicy. Właściciele budynków fabrycznych – Buchholtzowie i Cytronowie, odegrali znaczącą rolę w dziejach miasta i okolic. „Pozostawili po sobie cenne zabytki – m.in. pałac i kaplicę – mauzoleum, wspomagali tutejszy monaster prawosławny, zbór protestancki i parafię katolicką, troszczyli się o poziom życia i wykształcenie pracowników fabryk i mieszkańców miasta.” – prof. Małgorzata Dajnowicz. W 1944 roku wycofujące się oddziały wojsk niemieckich spaliły supraskie zakłady włókiennicze, w tym fabrykę Cytrona. Pożar sprawił, że Supraśl jako ośrodek przemysłu włókienniczego przestał istnieć.

Z uznaniem patrzymy jak wola mieszkańców została spełniona. Gdyby deweloperzy mogli, to by zabudowali każdą dziurę. Nie zważając na nic. I oczywiście ich nie obwiniamy, bo kto nie chce zarobić dużych pieniędzy? Szczególnie że robią to legalnie. Niestety cała otoczka tego biznesu jest tak okropna, że ktoś musi tego pilnować i to mocno!

tekst na podst. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Partnerzy portalu: