5 faktów o ulicy Kilińskiego w Białymstoku

5 faktów o ulicy Kilińskiego w Białymstoku

Ulica Jana Kilińskiego w Białymstoku ta posiada unikalny charakter, gdyż jako jedyna w mieście zapewnia klimat prawdziwej starówki. Warto dowiedzieć się o niej trochę więcej. Do dzieła!

1.  Jako jedyna ulica w Białymstoku obchodzi swoje imieniny. Nic w tym dziwnego. Tylko na niej zachował się klimat prawdziwej starówki. Co roku z tej okazji organizowane są występy muzyków czy pokazy taneczne. Nie brakuje nigdy wystaw malarskich i stoisk z wyrobami rzemieślniczymi. 

2. Początki ulicy sięgają XVIII w. Droga była niegdyś zwykłą polną ścieżką, prowadząc od Rynku do Pałacu i dalej na Bojary. Posiadała więc charakter tranzytowy, łącząc dwie strony Białegostoku. Nazwę otrzymała dopiero na początku XIX wieku, gdy przy niej osiedliła się elita niemieckich bankierów. Stąd też nazwano ją Niemiecką. Po zakończeniu I wojny światowej zmieniono nazwę na Jana Kilińskiego, szewca uczestniczącego w Powstaniu Kościuszkowskim. Kolejna wojna to powrót do dawnej nazwy. Koniec niemieckiej okupacji przyniósł  powrót do nazwy J. Kilińskiego, która funkcjonuje do dziś.

3. Ulica zmieniała coraz swoich właścicieli. Wpierw należała do dworu Branickich, potem do Niemców, lokalnej szlachty i Żydów. Ciekawe lokale, wysoka jakość usług i dostęp do kultury przyciągały nie tylko przemysłowych magnatów. Od lat 60. XIX wartość działek rosła w zastraszającym tempie. W dwie dekady podrożały dziesięciokrotnie. W czasach okupacji ulica została nazwana ”Niemiecką”. 

4. Ze względu na swój prestiżowy charakter, zamieszkiwały przy niej znane postacie. Jedną z nich był Romuald Lenczewski. Ten wybitny architekt pochodzący ze wsi Leńce zaprojektował kościoły w Surażu, Wasilkowie i Dobrzyniewie Kościelnym. Był też członkiem Komitetu Budowy białostockiej ”Fary”.

5. W połowie XVIII w. na ul. Kilińskiego wzniesiono Pałacyk Gościnny, w którym to nocowały wybitne postacie ze świata polityki i kultury. Obecnie mieści się tam urząd stanu cywilnego. Nieopodal kościoła powstała wozownia, która została z czasem przekształcona w kamienicę, gdzie siedzibę miała loża masońska. Gwałtowny rozwój ulicy nastąpił głównie dzięki likwidacji otaczających ją stawów. Powstał chociażby hotel Ritz, który stał się wizytówką miasta. 

Partnerzy portalu:

To pierwsze takie wykopaliska w Tykocinie

To pierwsze takie wykopaliska w Tykocinie

Synagoga w Tykocinie pełniła swą prawowita rolę przez trzy stulecia. Obecnie mieści się tam jeden z oddziałów Muzeum Białostockiego. To jeden z najstarszych budynków tego typu w kraju. Bożnica powstała w 1642 r. i aż do II Wojny Światowej stanowiła centrum duchowne żydowskiej społeczności miasteczka. Nic więc dziwnego, że tereny z nią sąsiadujące przyciągnęły archeologów.

 

W ciągu kilku dni odnaleziono setki śladów przeszłości. Jest to głównie ceramika naczyniowa związane z codziennym użytkownikiem. Kafle od pieców, garnki, naczynia – to wszystko skrywała ziemia. Największym odkryciem były jednak ceglano – kamiennne fundamenty datowane na XVIII w. Przypuszcza się, że to pozostałość po kramach, jakie nakazał zbudować hetman J. K. Branicki. Prace prowadzone przez Muzeum Podlaskie potrwają do połowy lipca. Badacze chcą zając się jak największym obszarem

Partnerzy portalu:

W Białymstoku za żywność chcieli płacić wódką

W Białymstoku za żywność chcieli płacić wódką

W połowie XIX w. przeciętny mieszkaniec Królestwa Polskiego wypijał rocznie 10 litrów czystego alkoholu. Białostoczanie wznosili się ponad przeciętność. Władze miasta starały się stwarzać pozory walki z pijaństwem, ale wychodziło im to średnio. W 1897 r. w Białymstoku powstał oddział Imperium Towarzystwa Trzeźwości. Mieścił się on w Domu Szlachty na ulicy Lipowej. Organizacja była niezwykle zbiurokratyzowana gdyż zasiadali w niej głównie lokalni urzędnicy. Podobną rolę miało pełnić towarzystwo powołane do życia przez ewangelików. W jego składzie znajdowały się głównie żony żydowskich magnatów przemysłowych.

 

Wraz z nadejściem wojny zwiększyła się ilość spożywanych procentów. Niemal na każdej ulicy Białegostoku można było znaleźć kogoś, kto zajmował się produkcją trunków. Jako, że był to niezwykle dochodowy interes, nikogo nie odstraszała wizja więzienia. Zarówno wojsko i policja poszukiwała nielegalnych fabryczek. Śledczy często szli za…węchem. Jako, że samogon posiada charakterystyczny zapach, nachylali się nad rynsztokiem i wdychali swojskie aromaty.  Gdy już taką znaleźli, często za ”skromny podarunek” zapominali o sprawie. Łapówki były więc na porządku dziennym. 

 

W Białymstoku podjęto próbę użycia wódki jako oficjalnego środka płatniczego. Do takiego pomysłu skłoniła ludzi bieda. Wprowadzono więc hasło ”wódka za żywność”. Tak właśnie mieli się rozliczać w sklepach.  Niemcy okupujący miasto jednak nie zgodzili się na nietypową formę transakcji. Uznali, to za niezbyt moralne posunięcie. 

 

Po zakończeniu wojny problem alkoholowy nie zniknął. Wręcz przeciwnie. Wszystko przez związek potajemnych gorzelników, nazywany ”Verein”. Transportował on bimber chociażby do Grodna czy Warszawy. Organizacja zrzeszała ponad stu fachowców od samogonu. Posiadała swoje struktury z prezesem na czele. Specjalny dział zajmował się rozdawaniem łapówek dla urzędników czy policjantów.

Partnerzy portalu:

Miniaturowe pociągi zobaczymy tylko w Łapach

Miniaturowe pociągi zobaczymy tylko w Łapach

Łapy niedaleko Białegostoku były niegdyś kolejarską potęgą. To już przeszłość, choć wspomnienia o wielkości nadal żyją. Po upadku Zakładów Naprawczych tysiące osób zostało bez pracy. Z łezką w oku, co roku, miasto organizuje wystawę makiety kolejowej, która zyskała status imprezy ogólnopolskiej. Kolejna edycja ”Kolei w miniaturze” odbędzie się już w piątek w hali sportowej Zespołu Szkół Mechanicznych.

 

To tutaj będzie można zobaczyć miniaturowe pociągi, które kursują po torach o długości około 5 km. Pociągi te to repliki prawdziwych wagonów i lokomotyw, a ich rozmiar zmniejszono o połowę. Podróż nimi to nie tylko atrakcja dla najmłodszych, ale także dla dorosłych miłośników kolei.

Dodatkowo na wystawie będziemy mieli okazję podziwiać trasę kolejową powstałą z ponad kilkudziesięciu makiet. Zostały one przygotowane przez modelarzy z całego kraju. Trasa prowadzi przez lasy oraz pola i oferuje piękne widoki. Współpraca przyniosła ponad 200 metrów torów kolejowych i kilkanaście stacji. Wszystkie makiety są niezwykle realistyczne. Zadbano o każdy detal. Dotyczy to także całej infrastruktury – mostów i tuneli. Nie zabraknie również odwzorowanych krajobrazów, ale i …śmieci. Takie obrazki bowiem widzimy na co dzień z okien pociągów. Wszystko zostało wykonane w skali 1:120 i 1:87.

W tegorocznym wydarzeniu weźmie udział również Stacja Muzeum z Warszawy. Zaprezentuje ona ”zdobycze” historyczne mające związek z dziejami kolei w naszym regionie. Zaprezentują również starannie wykonane modele wagonów i lokomotyw będące własnością placówki.

Otwarcie wystawy zostało zaplanowane  na sobotę 27 maja, o godz. 10:00. Wydarzeniem inaugurującym będzie inscenizacji zderzenia samochodu z pojazdem kolejowym i pokaz ratownictwa, który rozpocznie się o godz. 11:00 na terenie rampy kolejowej położonej w sąsiedztwie Zespołu Szkół Mechanicznych.

Partnerzy portalu:

Dla fotografii poświęcił wszystko

Dla fotografii poświęcił wszystko

Antoni Węcławski był jednym z najlepszych polskich fotografów przedwojennych. Dziś zapomniany, przed laty świecił triumfy. Poznajmy bliżej tego urodzonego w Białymstoku artystę.

 

Fotografią zajął się po I Wojnie Światowej. Brak odpowiedniego wykształcenia nadrabiał niesłychanym talentem. Na co dzień zajmował się początkowo udzielaniem pożyczek. Karierę rozpoczął wraz z przyjęciem do Polskiego Towarzystwa Fotograficznego. Jego prace można było podziwiać również za granicą, głównie na wystawach zbiorowych. Sukcesy nie przeszły bez echa. Zaproszono go więc do Fotoklubu Polskiego, który skupiał najważniejszych twórców.

 

Karierę Antoniego Węcławskiego przerwała wojna. Walczył w kampanii wrześniowej, a potem trafił do niemieckiej niewoli. Po zakończeniu działań militarnych wrócił do kraju. Najpierw zajął się pracą biurową w okolicach Poznania, lecz wkrótce postanowił wrócić do swej pasji i miast rodzinnego. W Białymstoku nie wszystko poszło po jego myśli. Otworzony zakład fotograficzny nie cieszył się dużym zainteresowaniem.  Wyprowadził się więc za chlebem do Warszawy, gdzie wykładał w szkołach zajmujących się fotografią. Zmarł w stolicy w wieku 94 lat.

Partnerzy portalu:

5 faktów o dworku w Hieronimowie

5 faktów o dworku w Hieronimowie

W niewielkiej wsi Hieronimowo w powiecie białostockim odnajdziemy ruiny jednego z najpiękniejszych podlaskich dworków. Powstały w XVIII w. utrzymany w barokowym stylu pałac stanowił  siedzibę kolejnych właścicieli niegdyś wzorcowego i dobrze prosperującego folwarku. 

 

1.  Majątek, na którym powstał dwór, został nazwany na cześć założyciela – Hieronima Radziwiłła. Pełnił on funkcję podkomorzego Wielkiego Księstwa Litewskiego i starosty mińskiego. Wcześniej tereny należały do rodziny Chodkiewiczów. 

 

2. Dwór do świetności doprowadził generał wojsk polskich z czasów Powstania Listopadowego. Powstał ogród z aleją spacerową i stawem. We wnętrzach można było zaś podziwiać dzieła sztuki z całego świata.

 

3. O dawnym blasku rezydencji dowiadujemy się z relacji…Napoleona. Nie chodzi jednak o imperatora. Napoleon orda był znanym pianistą, rysownikiem i malarzem przyjaźniącym się z samym Chopinem. Jako, że często podróżował, opisywał napotkane przez siebie wyjątkowe obiekty. To on jest twórcą ”Albumu Widoków Polskich”, gdzie odnajdziemy 260 rysunków pereł architektonicznych.

 

4. Po II Wojnie Światowej majątek został przejęty przez PGR. Jako, że dworek w wyniku działań został spalony, cegły jakie z niego zostały, posłużyły do budowy nasypu drogi wiodącej przez park.

 

5. Dwór zrekonstruowano w latach 70. Odbudowano oficynę i kilka budynków gospodarskich. Obecnie posiadłość jest w rękach prywatnych. W oficynie znajduje się biuro firmy prowadzącej fermę drobiarską. Wielkość dworku pamiętają tylko stare modrzewie…

Partnerzy portalu:

Białostoczanin wyreżyseruje Wiedźmina. Premiera na Netflixie.

Białostoczanin wyreżyseruje Wiedźmina. Premiera na Netflixie.

Wszystko wskazuje na to, że doczekamy się godnej ekranizacji kultowych już opowiadań o Wiedźminie. Prozę Andrzeja Sapkowskiego przetłumaczono na 20 języków. Przez długi czas utrzymywała się na listach bestsellerów. Popularność przygód głównego bohatera, Geralta nie przeszła nie zauważono przez twórców gier. Seria Wiedźmin została już sprzedana w wielu milionach egzemplarzy.

 

Jednym z reżyserów Wiedźmina będzie urodzony w Białymstoku Tomasz Bagiński. Możemy więc być spokojni o jakość efektów specjalnych. Już sam fakt nominacji artysty do Oscara za ”Katedrę” mówi sam za siebie. Ostatnio talent Bagińskiego można było dostrzec w produkcjach cyklu ”Legendy Polskie”. Prawdziwy majstersztyk! Poza Bagińskim przy produkcji nie zabraknie innych cenionych postaci ze świata filmu. Jest nim chociażby twórca ostatniej odsłony ”Mumii” Sean Daniel. 

 

Nowa wersja Wiedźmina miała wyjść jako film długometrażowy, lecz koncepcję po kilku latach rozmów zmieniono. Proza A. Sapkowskiego została bowiem uznana za zbyt wartościową by zamknąć ją w dwu godzinnej produkcji. Twórca Wiedźmina, również będzie uczestniczył w projekcie jako konsultant kreatywny. Adaptacja ma być wierna materiałowi źródłowemu, co jeszcze bardziej ucieszy fanów opowiadań. Nad całością przedsięwzięcia czuwa platforma Netflix, będąca obecnie jednym z największych producentów seriali. To jej zawdzięczamy takie hity jak ”House of cards” czy ”Stranger things”. Jednego możemy być pewni. W produkcji zabraknie gumowych smoków, jakie mogliśmy ”podziwiać” w polskiej ekranizacji.

 

Źródło zdjęcia: Wikipedia

 

Partnerzy portalu:

Kościół w Tykocinie odkrywa sekrety

Kościół w Tykocinie odkrywa sekrety

Do remontowanego kościoła w Tykocinie wprowadzono georadar. O tym, że pod głównym ołtarzem znajduje się grobowiec, wiedziano od dawna, ale badania przyniosły niespodziewane rezultaty. Odkryto bowiem coś zaskakującego.

 

W mauzoleum spoczywają szczątki zarządców miasteczka nad Narwią – Potockich i Roztworowskich. Na czas remontu ich trumny zostały przeniesione. Wkrótce jednak wrócą na swe miejsce. A to dlatego, że grobowiec zostanie otwarty dla zwiedzających. Stanie się tak jeszcze w tym roku.

 

Nawy boczne z założenia powinny posiadać krypty. Ten kościół okazał się jednak wyjątkiem. W ogródku pod świątynią georadar coś jednak wychwycił. Były to mury o szerokości przekraczającej metr. Świadczy to o tym, że J. K. Branicki lokując kościół przesunął ją bliżej rynku.

 

Kościół w Tykocinie to jedna z wizytówek miasta i stały punkt wycieczek. Dzięki gruntownemu remontowi liczba zwiedzających jeszcze się zwiększy. Remont trwający w środku i na zewnątrz potrwa jeszcze przez 3 lata. Cały teren zostanie objęty monitoringiem.

Partnerzy portalu:

Zbieracze prezentowali owoce swych poszukiwań

Zbieracze prezentowali owoce swych poszukiwań

Impreza ta przyciąga kolekcjonerów z całego kraju. Co roku w Białymstoku odbywają się Targi Minerałów i Biżuterii ”Skarby Ziemi”. W weekend miała miejsce już czternasta edycja wydarzenia. Stoiska wręcz uginały się pod ciężarem oryginalnych kamieni.

 

Wystawcy aby zdobyć cenny kruszec nieraz musieli wybrać się do dalekich zakątków globu. Pochłonięci pasją nie zważają czasem na niebezpieczeństwa. Zdobyte fluoryty, rubiny czy bursztyny wyglądają jak prawdziwe arcydzieła natury. Cieszą jednak nie tylko wzrok. Ich posiadanie to prawdziwa satysfakcja. Właściciele kamieni mogą być więc dumni z owoców swych poszukiwań. Tym bardziej, że każdy odwiedzający stoiska kwituje je wielkim ”wow”. Wielu wystawców przyznaje, że owe ”małe rzeczy” mają czasem większą wartość emocjonalną niż prywatną.

 

Na targach można było kupić minerały nie tknięte ręką człowieka, ale też te obrobione przez fachowców. Kamienie służą im jako budulec chociażby ozdobnych zegarów. Największe zainteresowanie, nie tylko wśród Pań, budziła tradycyjnie biżuteria. Dodatki subtelnie potrafią podkreślić urodę każdej przedstawicielce płci pięknej.

Partnerzy portalu:

Konkurs przypomina o Podlaskich smakołykach

Konkurs przypomina o Podlaskich smakołykach

Konkurs „Nasze kulinarne dziedzictwo – Smaki Regionów”, odbywający się już po raz siedemnasty w białostockich „spodkach”, przyciągnął uwagę licznych entuzjastów kulinariów. Tegoroczna edycja zgromadziła imponującą liczbę uczestników – 84 producentów, którzy zaprezentowali 129 wyrobów podzielonych na 4 kategorie konkursowe. To wydarzenie cieszyło się ogromną popularnością. Podkreśla ono nie tylko bogactwo kulinarnych tradycji, ale także ich znaczenie dla dziedzictwa regionalnego.

Bogactwo smaków i tradycji: kulinarne święto Podlasia

Podczas konkursu prezentowano szeroki wachlarz produktów. Począwszy od pieczonych mięs, kiełbas, salcesonów. Skończywszy na pasztetach, pierogach, ciastach, dżemach, sokach, winach czy nalewkach. Bogactwo i różnorodność oferowanych smaków miało na celu nie tylko zaspokojenie podniebienia. Przede wszystkim ocalenie od zapomnienia tradycyjnych receptur oraz promowanie lokalnych produktów. Podlaski konkurs stanowi jednocześnie pierwszy etap, z którego wyłaniani zostaną kandydaci do tytułu „Perła 2017”. Finał o ogólnopolskim charakterze odbędzie się we wrześniu w Poznaniu. Produkty reprezentujące Podlasie będą miały szansę zdobyć uznanie na szerszym forum.

Słynne produkty podlaskiej kuchni: ser z Korycina i kindziuk z Puńska

Z Podlasia na przestrzeni lat sławę zyskały takie produkty jak ser z Korycina czy kindziuk z Puńska. Ponad trzydzieści trzykrotnie potrawy i wyroby z tego regionu okazały się najlepsze, co świadczy o wysokiej jakości i wyjątkowym smaku produktów. Kulinarne dziedzictwo Podlasia, reprezentowane przez uczestników tego konkursu, stanowi nie tylko wyraz lokalnej tradycji, ale także bogactwo kulturowe regionu, które przyciąga uwagę zarówno miłośników kulinariów, jak i osób poszukujących autentycznych doznań smakowych. Warto więc doceniać i promować te wyjątkowe produkty.

Konkurs „Nasze kulinarne dziedzictwo – smaki regionów”: promowanie lokalnych delikatesów

Wydarzenia takie jak konkurs „Nasze kulinarne dziedzictwo – Smaki Regionów” stymulują rozwój lokalnej branży spożywczej i promują świadomość kulturową i regionalną tożsamość. Poprzez eksponowanie tradycyjnych potraw i wyrobów, konkurs kultywuje dziedzictwo kulinarne regionu. Przyczynia się to jednocześnie do budowania więzi społecznych i lokalnej dumy. To również okazja dla producentów, aby zaprezentować swoje umiejętności i pasję. Jak i również zdobyć uznanie oraz nowych klientów, zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym.

Partnerzy portalu:

W Supraślu mają swoją aleję sław

W Supraślu mają swoją aleję sław

Dwa lata temu w Supraślu pod Białymstokiem odsłonięto tzw. Aleję Ambasadorów. Powstała ona dzięki staraniom Stowarzyszenia Uroczysko i Towarzystwu Przyjaciół Supraśla. Ich celem było stworzenia miejsca upamiętniającego jednostki, które przyczyniły się do rozwoju miejscowości. Pomysł powstał w czasie wizyty Andrzeja Strumiłły, znanego malarza i grafika. To on znalazł się na jednej z siedmiu tabliczek z brązu.

 

Swój wkład w życie kulturalne Supraśla wniosło wiele osób. Wiele z nich poświęciło miastu całe swoje życie. Dlatego też z biegiem czasu tabliczek na pewno będzie przybywać. Odciśnięte dłonie na Alei Ambasadorów odnajdziemy przy Domu Ludowym. Dzięki inicjatywie pamięć po wielkich ludziach nigdy nie zniknie.

Partnerzy portalu:

W Białymstoku łatają drogi smartfonem

W Białymstoku łatają drogi smartfonem

O Polskich drogach można pisać bez końca, najczęściej niż pozytywnego. Mówi się, że asfalt znika wraz ze śniegiem i najczęściej jest to okrutną prawdą. Będąc obserwatorem robót, nie łatwo zauważyć, że jedna osoba faktycznie pracuje, druga się przygląda, paląc papierosa, trzecia błądzi myślami w świecie Boba budowniczego.  Działania ”Januszów” muszą więc przynosić opłakane skutki. Fuszerka pełną gębą!

 

Na jednej z ulic Białegostoku zastosowano nietypowe wypełnienie. Do załatania dziury użyto jednego z modeli smartfona. Gdyby byłaby to kultowa Nokia 3310, nie miał bym nic naprzeciw. Ba! Można wyłożyć by nią całą ulice, oczywiście w ramach eksperymentu.  Znając jednak żywotność współczesnych telefonów, nie wróżę sukcesu w biciu rekordu wytrzymałości. Miejmy nadzieję, że to tylko jednorazowy wybryk speców od robót drogowych.

Partnerzy portalu:

W Białymstoku dbają o jeże

W Białymstoku dbają o jeże

To jedyne takie miejsce w Polsce a drugie w Europie. Stowarzyszenie ”Nasze Jeże” od kilku lat prężnie działa w Białymstoku. Choć nie posiada wielu członków, swym entuzjazmem zarazi nie jednego miłośnika przyrody.

 

Jeże w teorii znajdują się pod ścisłą ochroną. No właśnie, w teorii! Praktyka wygląda całkowicie inaczej. Setki zwierząt ginie pod kołami samochodów, gdy chcą przejść przez ulicę. Zagranicą bez trudu odnajdziemy znaki drogowe informujące o przebiegających jeżach. U nas próżno ich szukać.

 

Niebezpieczeństwa czyhają ich również na podwórkach. Kosiarki czy nawet środki chemiczne to dla jeży ogromne zagrożenie. Zranione zwierzę na szczęście może liczyć na pomoc stowarzyszenia. Powołano bowiem do życia Ośrodek Rehabilitacji Jeży gdzie mogą pod opieką fachowców dojść do siebie. Pracownicy przenoszą również zwierzęta to bardziej przyjaznych warunków. Tylko zabezpieczenie naturalnych siedlisk jeży może je ochronić przed działaniami człowieka. Każdy nowo wybudowany odcinek drogi to dla nich kolejny cios w plecy.

Partnerzy portalu:

Gdzie podziało się serce króla? Trop prowadzi do Knyszyna.

Gdzie podziało się serce króla? Trop prowadzi do Knyszyna.

Lato 1572 r. Nad centrum kraju nadciągnęło morowe powietrze. Na ulicach Mazowsza roi się od ciał. Cały orszak króla Zygmunta Augusta ucieka na wschód. Monarcha jest również ciężko chory. 16 koni ciągnie ile sił łoże królewskie do jego ulubionej rezydencji w Knyszynie. Tumany kurzu unoszą się na drogach. Wszyscy walczą z czasem. Z minuty na minutę głowa państwa słabnie.  Na miejsce docierają 6. lipca. Zaufany lekarz zwany Piotrem Fizykiem namawia króla do ostatniego namaszczenia. Wybija godzina 18. Ostatnia w życiu ostatniego z Jagiellonów.

 

Jak za sprawą czarodziejskiej różdżki wszyscy zaufani doradcy króla rozpłynęli się w powietrzu. Nikt nawet nie przykrył ciała. Dopiero biskup krakowski zlitował się nad nieboszczykiem. Został zrobiony całun, na palec wsunięto drogi kamień, na szyi zawieszono zaś złoty krzyż. Ciało zostało przetransportowane do Tykocina, gdzie umieszczono je w …lochach. Wszystko przez szalejącą epidemię. Dopiero zimą przeniesiono trumnę do sali zamkowej. Tradycja zakazywała grzebać zmarłego monarchę, póki jego następca nie postawi nogi na polskiej ziemi. Zygmunt August spoczął obok swojego ojca na Wawelu.

Tam jednak nie odnajdziemy serca króla. Złożono je do specjalnej urny, umieszczonej w kamiennym sarkofagu ustawionym w knyszyńskim kościele, który mieścił się na rynku. Drewniana świątynia z czasem zaczęła się rozpadać. Konieczna była rozbiórka. Ze starego kościoła została właśnie urna z sercem monarchy. Sarkofag prawdopodobnie bywał wykorzystywany jako ołtarz. Obok niego pojawiły się drewniane krzyże, a także dzwonnica. Wokół powstało również targowisko, na którym co czwartek handlowali okoliczni mieszkańcy. Władze zaborcze widząc zamieszanie podjęły decyzję o uporządkowaniu rynku. Dzwonnicę zburzono a urna przepadła bez wieści.

 

Cześć historyków twierdzi, że urnę można odnaleźć w podziemiach murowanego kościoła w Knyszynie, który to zlokalizowany jest kilkadziesiąt metrów od starej drewnianej świątyni. Wszelkie tropy prowadzą do podziemi. Ponoć przed laty widniał tam napis: ”Kto mnie tu zamknął, ten mnie otworzy”.  W XIX w. w kościele pod naciskiem tłumu załamała się podłoga. W podziemiach odnaleziono jedynie trumnę zmarłego na początku wieku księdza. Natomiast w latach 80. XX w. w czasie prac remontowych odpadł ze ściany wielki kamień. Tym samym odsłonił wejście do krypty. Znajdowały się w niej resztki trumien szczątki ludzkie. Obecności urny nie odnotowano.

 

Inne ślady prowadzą do kościoła w Krypnie ufundowanego przez Krasińskich. W murze otaczającym świątynie znajdowała się tablica z informacją, że jego granitowe fragmenty pochodzą z sarkofagu Zygmunta…Starego. Do XIX w. krążył bowiem błędny przekaz, że w urnie znajduje się serce ojca ostatniego z dynastii. Ksiądz Walentynowicz, który zajmował się porządkowaniem otoczenia świątyni, mógł znaleźć urnę w pałacu Krasińskich. Uważa się, że to właśnie oni zaopiekowali się sarkofagiem po XIX – to wiecznym remoncie knyszyńskiego rynku. 

 

Czy urnę uda się kiedykolwiek odnaleźć? Tego nie wie nikt. Jeśli została zniszczona i wyrzucona szanse na to są niewielkie. Trzeba jednak mieć nadzieję.

 

Partnerzy portalu:

Od 17 czerwca ruszają pociągi do Walił

Od 17 czerwca ruszają pociągi do Walił

W lipcu zeszłego roku po 16 – stu latach powrócił pociąg na linii Białystok – Waliły, kursujący przez Puszczę Knyszyńską. O wybuchu euforii nie ma co mówić, ale w ciągu niespełna trzech miesięcy z przejazdów skorzystało ponad 2500 osób. Teraz pociągi, a dokładnie dwie pary pociągów, będą jeździły już od 17 czerwca. Swą pracę zakończą w połowie października. Kursy zostały dofinansowane przez wszystkie gminy leżące na trasie. Liczą one na ożywienie turystyczne.

 

Cieszą się też oczywiście miejscowi. Łatwiej dojadą do weekendowej pracy czy na zakupy do stolicy Podlasia. Mają nadzieje, że już w następnych latach linia przybierze regularny charakter. Trasa liczy 36 km a jej przejechanie zajmuje niespełna 50 min.  Skład będzie zatrzymywał się na stacjach Białystok Fabryczny, Kuriany, Zajezierce, Żednia, Sokole i Waliły. Dodatkowe połączenia będą uruchomione 14 i 29 lipca. Ma to związek z muzycznymi festiwalami.

Partnerzy portalu:

Przy urzędzie miasta znaleziono średniowieczną czaszkę

Przy urzędzie miasta znaleziono średniowieczną czaszkę

Jak to w życiu bywa, wiele znalezisk jest dziełem przypadku. Tak też było i tym razem. Jeden z mieszkańców Suraża, w czasie spacerów natrafił na niepokojący widok. Czaszka i kości nie jednego wprawiłyby w osłupienie, jednak mężczyzna zachował zimną głowę i wezwał policję. Co ciekawe szkielet znajdował się jedynie 200 m. od urzędu miejskiego.

Na miejscu pojawił się konserwator zabytków. Stwierdził on, że czaszka leżąca w niewielkim zagłębieniu zachowała się w bardzo dobrym stanie. Badania datują ją na XVI w. Znalezisko nie powinno jednak nikogo dziwić. Od wieków bowiem krążą pogłoski o istnieniu na tamtejszym obszarze kurhanów. W dokumentach można odnaleźć wzmianki, że cmentarzysko należało do Mazowszan.

Suraż to jedno z najstarszych miast na Podlasiu o bogatych dziejach. We wczesnym średniowieczu stanowił istotny ośrodek o charakterze administracyjnym. Świadczył o tym chociażby gród wzniesiony przez księcia Rusi Kijowskiej, Jarosława Wielkiego. Wielkość Suraża skończyła się na jakiś czas za sprawą najazdów krzyżackich, którzy to spalili zamek. Forteca została odbudowana dopiero pod koniec XVI w. dzięki staraniom Królowej Bony.

Miasto już w XIX w. zainteresowało archeologów. Wielkie prace miały miejsce w okresie międzywojnia a nadzorował je dyrektor muzeum w Grodnie. Ziemia kryła i nadal kryje wiele pochówków, lecz upłyną lata zanim wiele z nich zostanie odnaleziona. 

Partnerzy portalu:

Święto grzyba w Michałowie – walczą tam o tytuł władcy grzybów

Święto grzyba w Michałowie – walczą tam o tytuł władcy grzybów

Święto grzyba, coroczna impreza odbywająca się w malowniczej miejscowości Michałowo niedaleko Białegostoku, stanowi niezaprzeczalnie wyjątkową okazję do eksploracji bogactwa przyrodniczego regionu Podlasia. W Polsce wyróżnia się ponad 12 tysięcy gatunków grzybów. To tutaj, na Podlasiu, w atmosferze otaczającej przyrodę, odbywa się to wielkie święto zbieractwa, kulinarnych eksperymentów i miłych spotkań.

Święto grzyba w Michałowie: kulinarna uczta i festiwal lokalnych smaków

Odważni podróżnicy i lokalni mieszkańcy spotykają się na głównym placu, gdzie rozmieszczone są liczne stoiska prezentujące różnorodne przysmaki grzybowe oraz wytwory lokalnych rzemieślników. Świąteczne stoiska, zdobione naturalnymi elementami, kuszą smakoszy coraz bardziej wyszukanymi kulinarnymi kreacjami, takimi jak grzybowy tort czy wyśmienite risotto z borowikami. To prawdziwy festiwal smaków, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Niezwykłym punktem programu jest wybór najsmaczniejszego dania, do którego zaproszone jest specjalne jury, gotowe na kulinarne wyzwania. Od delikatnych zup po wykwintne dania główne, wszystko jest poddane próbie smaku i kunsztu kulinarnego. Uczestnicy festiwalu mają okazję do degustacji różnych potraw i poznania różnorodności przygotowania grzybów.

Smakowite potrawy, konkursy, i promocja zdrowego stylu życia

Oprócz kulinarnych atrakcji, Michałowskie święto grzyba to również doskonała okazja do uczestnictwa w konkursach i zabawach, które wzbogacają atmosferę imprezy. Oczywiście konkurs na władcę grzyba to wydarzenie szczególnie lubiane przez miłośników przyrody. Wszyscy wyruszają na poszukiwania w pobliskich lasach, próbując zgromadzić jak najwięcej okazów. Święto grzyba przyciąga również wielu turystów, którzy chętnie uczestniczą w lokalnych tradycjach i wydarzeniach kulturalnych. Również promocja imprezy poza regionem sprawia, że Michałowo staje się celem podróży dla wielu pasjonatów zbieractwa grzybów i miłośników kuchni. To okazja do poznania lokalnej kultury i tradycji. Także do skosztowania wyjątkowych potraw przygotowanych z naturalnych składników, które od wieków stanowią nieodłączny element kuchni podlaskiej.  Wspólna zabawa, eksploracja lasów i spotkania w przyrodniczej scenerii sprzyjają integracji społecznej i dbaniu o zdrowie. To także okazja do podzielenia się pasją do zbieractwa, wymiany doświadczeń i wspólnego spędzenia czasu w rodzinnej atmosferze.

Partnerzy portalu:

Matka Boska zostawiła ślad stopy na kamieniu

Matka Boska zostawiła ślad stopy na kamieniu

Zajączki to mała wieś położona w gminie Juchnowiec Kościelny. Co ją wyróżnia? Otóż na jednym z pól sąsiadujących z miejscowością znajduje się kamień, i to nie byle jaki. Podobno ślad na nim pozostawiła Matka Boska. W obwodzie głaz ma kilkanaście metrów. Jeszcze większa jest tajemnica z nim związana.

Według legendy. Maryja, niosąc Jezusa na rękach widziana była również pod dzisiejszym Bielskiem Podlaskim czy we wsi Białki nieopodal Trześcianki. Co robiła na Podlasiu, tego raczej się nie dowiemy. Wracając jednak do samych Zajączek, tamtejsze ziemie są bardzo grząskie. Wędrówka musiała więc być ciężka. W pewnej chwili wspięła się na kamień by rozejrzeć się po okolicy. Na chropowatej powierzchni pozostał ślad jej stopy, który jednak stopniowo zatarł czas. Teraz by go dostrzec należy uruchomić wyobraźnię.

Na głazie dostrzec można za to bez trudu kilkanaście otworów. Właściciel pola chciał go bowiem pozbyć się ze swej ziemi, wysadzając kamień w powietrze. Eksplozja zakończyła się tragicznie. Głaz został nienaruszony, a mężczyzna stracił wzrok. Okoliczni mieszkańcy uznali to jako karę za pozbycie się świętego miejsca.

Od tego czasu głaz nie był przez nikogo niepokojony. Przez lata stanowił przedmiot kultu, stawiano przy nim świece i modlono się. Radiesteci odkryli skupisko olbrzymiej energii wokół głazu. Z kolei poszukiwacze zjawisk paranormalnych uznają go za jeden z diabelskich kamieni, służące do komunikacji z istotami z innego wymiaru.

Partnerzy portalu:

Kino Pokój stanowiło niegdyś wzór postępu

Kino Pokój stanowiło niegdyś wzór postępu

Kino przy ulicy Lipowej istniało od pokoleń. W 1912 r.  uruchomiono obiekt o nazwie ”Modern”. Wytrzymał on niespełna ćwierć wieku. Na jego miejsce powstał ”Pan” , który na czas okupacji zmienił się na ”Capitol”. Po zakończeniu działań wojennych przy planach budowy ul. Lipowej nie mogło zabraknąć obiektu X Muzy. Jego otwarcie miało nastąpić 22 lipca 1952 r. Nazwa kina miała stanowić wezwanie do walki o…pokój.

Pewnie zastanawiacie się, co było na pierwszym seansie. Otóż zgromadzeni najlepsi miejscy robotnicy mieli przyjemność oglądania mieli przyjemność oglądania radzieckiego ”Wielkiego Koncertu”. Lokalne media zachwycały się nad kinem bez końca.

Oprócz seansów, na odwiedzających czekała bogato wyposażona czytelnia. Jej główną dekorację stanowił otoczony kwiatami portret Stalina. Swój żywot zakończyła wraz ze śmiercią towarzysza. Zresztą uginające się półki z radziecką prasą i literaturą i tak Białostoczanom do gustu nie przypadły. Na miejsce czytelni powstało coś na osłodę. Białostockie Zakłady Cukiernicze utworzyli tam filię Podlasianki. W lokalu pierwsi goście zjawili się 1 maja 1955 r. 

Kino było w stanie pomieścić 800 widzów. Zastosowano w nim wiele nowatorskich rozwiązań technicznych poprawiających akustykę i klimatyzację. Wszystko to było zasługą projektanta inż. architekta Zygmunta Rogulskiego. Ze względu na niezwykłe jak na tamte czasy wnętrza, kino zostało zaliczone do polskiej czołówki.

W połowie lat 50. wprowadzono kolejne wynalazki. Pojawił się panoramiczny ekran i stereofoniczny dźwięk. Normalnie Europa! Nie udał się za to pomysł z tzw. ”przechowalnią dla dzieci”. Uznano, że nie można na czas trwania seansu zgromadzić w jednym pomieszczeniu milusińskich ze względu na ryzyko epidemii. 

Partnerzy portalu:

Panowie szykujcie się! Już za kilka dni Festiwal Piwa w Białymstoku!

Panowie szykujcie się! Już za kilka dni Festiwal Piwa w Białymstoku!

Już 19 maja 2017 w Białymstoku odbędzie się Festiwal Piwa. Stanowi to doskonałą okazję na zapoznanie się ze smakami trunków z całego kraju, ale także z Litwy. W ramach imprezy zostanie zorganizowany III Podlaski Konkurs Piw domowych.

 

Fachowcy ocenią je w trzech kategoriach – American IP, piwo szampańskie i monachijskie ciemne. Przewodniczącym Jury będzie główny piwowar w Browarze Stary Rynek – Czesław Dziełak. Sam przyznaje, że warzenie piwa w domowym zaciszu to nie lada sztuka. Stanowi też świetne wprowadzenie do zostania zawodowym piwowarem.

 

Jedną z głównych atrakcji festiwalu będzie kasyno piwne. Przy stole jaki znamy z gry w ruletkę trzeba będzie odgadnąć smak, aromat i styl piwa. Jednym słowem – sama przyjemność. Ośmiu graczy w ciągu godzinnych potyczek zawalczy o nagrodę w postaci…piwa rzecz jasna. Zabawa odbędzie się na Rynku Kościuszki.

Partnerzy portalu:

Pasjonaci szukają śladów po powstańcach

Pasjonaci szukają śladów po powstańcach

154 lata temu w sercu Puszczy Knyszyńskiej, pod Waliłami, rozegrała się jedna z największych bitew powstania styczniowego. Polskie oddziały nie miały szans z trzykrotnie większymi siłami Rosjan. Kilkudziesięciu pasjonatów historii, z inicjatywy nadleśnictwa Supraśl, ruszyło śladami tamtych wydarzeń, chcąc również odkryć nieznane fakty. W ziemi odnaleziono wiele prywatnych rzeczy – podkówkę od buta, obozowy toporek, metalową zapinkę od paska czy mały medalik. Dowody materialne są niezwykle cenne.

 

Przypuszcza się, że leśna mogiła, która utożsamiana jest z powstańcami tak naprawdę jest miejscem pochówku żołnierzy rosyjskich. Mogiła poległych 32 powstańców nadal nie została odnaleziona. Rozwiązać zagadkę ma pomóc georadar. Jako, że okolica pełna jest anomalii nie jest to takie łatwe zadanie. 

 

Pamięć po wydarzeniach z kwietnia 1863 r. przetrwała. Pielęgnują ją mieszkańcy okolicy i leśnicy.  W 150-tą rocznicę wydarzeń utworzono ścieżkę edukacyjną śladem powstańców.

Partnerzy portalu:

Król chciał mieć największy staw. Dworzanin wezwał nieczyste moce.

Król chciał mieć największy staw. Dworzanin wezwał nieczyste moce.

Knyszyn był ulubionym miejscem wypoczynku Zygmunta Augusta. Okolica przepełniona dziką zwierzyną zachęcała wręcz do organizacji polowań. Król musiał mieć wszystko, co najlepsze. Tuż obok posesji króla istniał staw, który wielkością nie zadowalał monarchy.

Na swym dworze posiadał wyjątkowego maga i astrologa, Jana Twardowskiego. Ten czuł się bardzo pewnie pod opieką króla. Twardowski otrzymał wyraźne polecenie – miał sprawić, że powstanie największy staw Europie. Nad Knyszyn nadciągnęły chmury. Dzień zamieniła się w noc.

Ludzie pochowali się w domach. Rozpętała się największa wichura jaką widzieli. Otóż Twardowski wezwał do pomocy nieczyste moce, którym wcześniej powierzył swą duszę. To dzięki nim staw powiększał się z sekundy na sekundę.  Ziemia z Knyszyna ponoć przez diabły została przeniesiona aż do Krakowa – z niej został usypany kopiec. Woda ze stawu dymiła jeszcze kilka dni. Po śmierci króla, Twardowski zginął z rąk dworzan. Staw pozostał zaś do dziś.

Partnerzy portalu:

Białystok przez 7 dni był częścią Białorusi

Białystok przez 7 dni był częścią Białorusi

Białoruś odzyskała niepodległość już w marcu 1918 r. Ziemię sokólską, bielską i białostocką traktowali jako swą własność. Większość mieszkańców tych powiatów mówiła w ich języku. W strukturze społecznej przeważali Żydzi i Polacy. Rodowitych Białorusinów było jednak niewielu.

Część z nich uciekła w głąb Rosji w obawie przed represjami. W 1915 r. propaganda rosyjska uruchomiła bowiem swą machinę. Niemcy mieli ponoć mordować, gwałcić wyznawców prawosławia. Dlatego też doszło do tzw. bieżeństwa.

Władze Białorusi postanowiły działać. Był początek 1919 r. Do Białegostoku z Grodna przyjechał Konstanty Jezowitow. Wysłannik rządu białoruskiego stał się samozwańczym naczelnikiem miasta. Jako, że wcześniej pracował jako nauczyciel, jedną z jego głównych misji było wprowadzenie nauczania języka białoruskiego.

Plan zrealizował częściowo. W Białymstoku żadna białoruska szkoła nie powstała, lecz za to w Augustowie czy Krynkach już tak. W styczniu miasto odwiedził komisarz polskiego rządu, Ignacy Mrozowski. To jemu Niemcy powierzyli władzę nad Białymstokiem. Samozwaniec z Białorusi uciekł w popłochu na wschód. Białystok jako część Białorusi istniał tylko tydzień.

Partnerzy portalu:

W Kiermusach powiększyła się żubrza rodzinka

W Kiermusach powiększyła się żubrza rodzinka

Ta wiadomość pewnie rozbudziła niejednego mieszkańca Kiermus pod Tykocinem. Nocą, z czwartku na piątek, na terenie Dworku Pod Łąkami przyszło na świat żubrzątko. Maluch czuje się ponoć znakomicie. Jedynym problemem, na szczęście, jest tylko wybór imienia.

 

”Ostoya Żubra”  stanowi pierwszą prywatną hodowlę króla Puszczy w Polsce. Stado sprowadzone z Białowieży w 2008 r. posiada komfortowe warunki na kilku hektarach zwierzyńca. Oprócz żubra odnajdziemy tam bowiem również kozy, owce czy osiołki. To nie lada atrakcja nie tylko dla najmłodszych.

 

Pensjonat Kiermusy Dworek nad Łąkami położony jest w okolicach Biebrzańskiego i Narwiańskiego Parku Narodowego. Jedynie 500 metrów dzieli go od brzegu rzeki Narew. Cały wystrój pensjonatu nawiązuje do motywów historycznych. Na terenie obiektu nie zaznamy nudy. Ogromne zainteresowanie wzbudza choćby Muzeum Oręża Polskiego z największą wystawą średniowiecznych narzędzi tortur.

Partnerzy portalu:

Jedyny łyżkarz na Podlasiu. Wytwarza łyżki blisko 50 lat.

Jedyny łyżkarz na Podlasiu. Wytwarza łyżki blisko 50 lat.

Jedyny łyżkarz w okolicy może zostać odnaleziony w Zamczysku, które jest jednym z sześciu miejsc na Szlaku Rękodzieła Ludowego Podlasia. Ten szlak powstał w połowie lat 90. Działowi Etnografii Muzeum w Białymstoku przyświecała ochrona i promocja tradycyjnej twórczości ludowej. Zamczysk, malownicza wieś usytuowana w sercu Polski, w województwie podlaskim, to prawdziwy klejnot regionu. Położona w powiecie białostockim, w gminie Czarna Białostocka, wieś ta zachwyca swoim urokiem. Otoczona bujną przyrodą i pełnymi zieleni lasami, stwarza idealne warunki do wypoczynku i relaksu wśród natury.

Jedyny łyżkarz ma wielkie doświadczenie

Pan Mieczysław Baranowski łyżkarstwem zajął się na początku lat 70. Niegdyś zajęcie przynosiło niemałe dochody, dlatego też ową profesję wykonywała niemal cała wieś. Wszystkie wyroby odbierane były od twórców na bieżąco, więc w każdym domu pracowano jak najciężej. Łyżkarstwo to wyrób przedmiotów gospodarczych z drewna, głównie łyżek i warząchwi, a także innych przedmiotów kuchennych. W tym celu używa się drewna miękkiego, tzn. lipy, wierzby, topoli i olchy. Rzemiosło to wymagało dużego nakładu pracy i zdolności manualnych. Łyżkarstwem zajmowano się głównie na wsi i zimą kiedy było mniej pracy na polu. Praca łyżkarza była kilkuetapowa: ociosywano drewno według formy, żłobiono środek specjalnie do tego stworzonym dłutem i prawie gotowy przedmiot szlifowano. Zręcznemu łyżkarzowi wyrób jednej łyżki tą metodą zajmował około piętnastu minut.

Znikający zawód

Teraz to zawód praktycznie nieistniejący. W dzisiejszych czasach, kiedy większość produkcji masowej wypiera tradycyjne rzemiosło, rzemieślnicy tacy stają się coraz rzadszym widokiem. Pan Baranowski jest jednym z tych niewielu, którzy trzymają się starej szkoły rzemiosła z pasją i zaangażowaniem. Dlatego też łyżki Pana Baranowskiego to unikat. Jedni kupują je jako dekorację, drudzy do kuchni. Ze swoimi wyrobami jeździ po różnego rodzaju jarmarkach, ale również przyjmuje klientów u siebie w pracowni gdzie zainteresowani mogą podglądać proces powstawania jego produktów. Jego łyżki stają się symbolem nie tylko wyjątkowości i unikalności, ale także oddaniem hołdu dla rzemiosła, które kiedyś było fundamentem społeczeństwa.

Źródło zdjęcia: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3b/Spoon_Carving_-_Shave_horse_-_Feast_of_the_Hunters_Moon_-_2006.jpg

Partnerzy portalu:

Mnisi skarżyli się na hałas. Nową siedzibę miał wskazać Bóg.

Mnisi skarżyli się na hałas. Nową siedzibę miał wskazać Bóg.

Wieki temu, 30 km od obecnego Supraśla, znajdowała cię cerkiew. Sąsiadowała ona z zamkiem. Mnisi, którzy przybyli ze Świętej Góry Athos,  nie chcieli jednak mieszkać w tamtejszym monasterze, skarżąc się na hałasy z fortecy. Duchowni w końcu potrzebują spokoju aby zagłębić się w modlitwie. 

Po dwóch latach, w związku z uciążliwością przebywania mnichów w ludnym i gwarnym Gródku, zakonnicy poprosili swojego dobroczyńcę, aby ulokował ich w innym miejscu nad tą samą rzeką. Fundator pozwolił przenieść siedzibę klasztoru z Gródka na nowe, spokojne miejsce, a o wyborze nowej siedziby zakonnej miał zdecydować Bóg.

Według legendy w 1498 roku zakonnicy puścili nurtem rzeki drewniany krzyż, a ten zatrzymał się na terenie ówczesnego uroczyska Suchy Hrud. W ten sposób krzyż wskazał miejsce na budowę monasteru. Dziś ten zabytek jest jednym z najchętniej odwiedzanych w Supraślu.

Partnerzy portalu:

W Białymstoku istniał ośrodek nawracania Żydów.

W Białymstoku istniał ośrodek nawracania Żydów.

Budynek, w którym mieściło się jeszcze 10 lat temu kino ”Syrena” powstał ze środków Towarzystwa Krzewienia Chrześcijaństwa wśród Żydów. Tzw. Misja Barbikańska miała na celu nawracać liczną społeczność żydowską na wyznanie ewangelicko-reformowane. Białystok stać się miał głównym ośrodkiem owej misji. Wyszło jednak trochę inaczej. Zainteresowanie nową wiarą było jednak znikome.

W utworzonej kaplicy organizowano chociażby kursy przygotowawcze do chrztu czy katechetyczne. Z biegiem czasu w budynku uruchomiono drukarnię, która wydawała pisma w dwóch językach – polskim i jidysz. Następnie powstała czytelnia, biblioteka oraz bezpłatne ambulutorium, Misja zakończyła swą działalność wraz z wybuchem II Wojny Światowej.

Po wojnie wyburzono wieżę, która znajdowała się na froncie, a budynek przeznaczono na salę widowiskową. W przebudowanym obiekcie w 1956 r. uruchomiono kino ”Syrena”. Ostatni seans odbył się 2 marca 2008 r. Starano się wielokrotnie ożywić miejsce. Odbywały się tam koncerty, było też siedzibą  teatru dla dzieci.  Przez pewien czas historia zatoczyła koło i budynek pełnił religijną funkcję. Miały w nim miejsce spotkania baptystów. Obecnie mieści się tam kawiarnia ” W Starym Kinie”. Prowadzi ją Stowarzyszenie Ku Dobrej Nadziei.

Partnerzy portalu:

Odnaleziono fragmenty nagrobków. Brakuje na nich napisów.

Odnaleziono fragmenty nagrobków. Brakuje na nich napisów.

Przy jednym z pustostanów na osiedlu Bema w Białymstoku odnaleziono dwie macewy i trzy postumenty pod nagrobki. Jak to w życiu bywa, o znalezisko zadecydował przypadek. Mimo że czas starł inskrypcje, nikt nie ma wątpliwości co do ich pochodzenia.

 

Przy ulicy Bema jeszcze w latach 60. można było napotkać uporządkowany żydowski cmentarz. W jego miejsce stworzono bazar, a potem halę mięsną i obiekt zakładu ubezpieczeniowego. Dopiero w 2009. władze miasta zdecydowały się coś zrobić z miejscem pamięci. Powstał skwer, postawiono ławki, a z bukszpanów została uformowana gwiazda Dawida. Macewy trafią prawdopodobnie na cmentarz na ulicy Wschodniej. Tam też planowane jest budowa lapidarium.

Partnerzy portalu:

Wesołe nowiny! W Białymstoku przyszły na świat trojaczki.

Wesołe nowiny! W Białymstoku przyszły na świat trojaczki.

Ten dzień pracownicy oddziału ginekologicznego zapamiętają na długo. Taki poród zdarza się bowiem raz na osiem tysięcy przypadków. Szczęśliwą mamą trzech dziewczynek jest 26-letnia mieszkanka Białegostoku. Do szpitala wojewódzkiego trafiła będąc w 30. tygodniu ciąży. Maluchy na razie przebywają w inkubatorach. Zarówno ona, jak i dumna mama czują się dobrze. Cała redakcja naszego portalu składa najszczersze gratulacje. 

Partnerzy portalu:

Wichura była karą za grzechy

Wichura była karą za grzechy

Pogoda w całym kraju szaleje. Słoneczne dni przeplatają się z opadami śniegu. Nie brakuje podtopień i innych mało przyjemnych zdarzeń. Strach pomyśleć co przyniosą nam kolejne miesiące. Nie tak dawno pisaliśmy o tornadzie, które pod koniec lat 90. nawiedziło Białystok. Trochę poszperaliśmy i okazuje się, że również Tykocin stał się ofiarą kaprysu natury. Było to w 1992 r.

 

Do końca nie wiadomo, czy była to trąba powietrzna czy potężna wichura. Zeznania świadków są sprzeczne. Jedni widzieli lej tornada, drudzy na myśl o tym pukają się w głowę. Pewne jest, że skutki burzy pomagało usuwać wojsko. Najbardziej ucierpiał reprezentacyjny Park Czarnieckiego. Pomnik hetman jednak oszczędziło. Tamtejsze potężne lipy złamały się niczym zapałki. Budynki zostały pozbawione dachów.

 

Z kościoła natomiast odpadły duże ilości tynku. W czasie kazania, kapłan stwierdził, że kataklizm to nic innego, jak kara za grzechy mieszkańców. Duże straty odnotowano w sąsiadującej z Tykocinem wsi Nieciece. Wiatr był tam tak silny, że uszkadzał mury budynków. Opowiadano różne historie, np. o wciągniętej przez trąbę krowie, którą odnaleziono kilka kilometrów dalej.

Partnerzy portalu:

Knysze zawędrowały za ocean.

Knysze zawędrowały za ocean.

Knysze, będące połączeniem bułki i pieroga, mają swoje korzenie w bogatej tradycji kulinarno-kulturowej. Źródła tego dania sięgają głęboko zarówno do kuchni litewskiej, białoruskiej, jak i lokalnych przysmaków regionu Podlasia. Istnieją nawet przekazy sugerujące, że to właśnie w malowniczej miejscowości Knyszyn, położonej niedaleko Białegostoku, knysza pojawiła się po raz pierwszy. Mogłoby to tłumaczyć pochodzenie nazwy tego wyjątkowego dania.

Knysze symbolem różnorodności kulinarnych tradycji

Pomimo swojego lokalnego rodowodu, knysze zdobyły popularność na międzynarodową skalę, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie zyskały rzesze oddanych wielbicieli. W Nowym Jorku, jednym z najbardziej zróżnicowanych kulinarnie miast świata, knysze stały się symbolem różnorodności kulinarnych wpływów. Przyciągają one uwagę zarówno lokalnych mieszkańców, jak i turystów z całego świata. W regionie Podlasia trudno jest teraz znaleźć autentyczne knysze. Starania lokalnych społeczności, w tym organizacja corocznych ”Dni Knyszyna” z warsztatami tworzenia tego przysmaku, świadczą o dążeniu do ochrony i promocji lokalnej kultury kulinarnej. Knysza staje się więc nie tylko smakowitym przysmakiem. Także symbolem dziedzictwa kulinarnego i lokalnej tożsamości, który trafia na stoły nie tylko mieszkańców Podlasia. Także cieszy podniebienia miłośników kuchni na całym świecie.

Różnorodność kulinarna Podlasia

Warto podkreślić, że knysze mogą być wypełnione różnorodnymi nadzieniami. Sprawia to, że są one wyjątkowo wszechstronnym daniem, które można dostosować do indywidualnych preferencji smakowych. Grzyby i kasza gryczana są jednymi z najczęstszych składników nadzienia. Aczkolwiek istnieje wiele innych możliwości, takich jak mięso, warzywa czy ser. Dodatkowo, knysze stanowią nie tylko pyszny przysmak, ale także ważny element dziedzictwa kulinarnego regionu Podlasia. Warto go więc pielęgnować i promować. Poprzez organizację wydarzeń kulinarnych, takich jak ”Dni Knyszyna”, lokalne społeczności mogą zachować tradycje kulinarne. Również plusem jest możliwość przyciągnięcia uwagi mieszkańców i turystów, promując unikalność i bogactwo lokalnej kultury gastronomicznej. Poprzez eksperymentowanie z tak różnorodnymi składnikami nadzienia, knysze stają się symbolem kreatywności i różnorodności kulinarnych tradycji Podlasia, które warto pielęgnować i promować wśród lokalnej społeczności i turystów.

 

Partnerzy portalu:

W Supraślu odbędzie się ”Leniwy Festiwal”

W Supraślu odbędzie się ”Leniwy Festiwal”

Od 1 lipca do 17 września w Supraślu pod Białymstokiem odbędzie się nietypowy festiwal filmowy. Prezentowane będą dzieła tzw. nurtu slow cinema. Wyróżniki kina powolności to prawie zupełny brak szybkiej akcji, dynamicznego montażu, długie ujęcia i kontemplacja.Nie zaskoczy nas też nagłe podwyższenie głośności dźwięku. Warto dodać, że niektóre produkcje trwają nawet 6 godzin. Dlatego też filmy nazywa się wędkarskimi. Nie są one dla każdego. Monotonię trzeba bowiem lubić.

 

Produkcje poruszają tematykę samotności, śmierci, najskrytszych lęków. Nie odnajdziemy tam bohaterów z hollywoodzkich filmów. Aktorami są najczęściej amatorzy, przez co całość nabiera naturalnego charakteru.”Leniwy festiwal” w Supraślu stanowi doskonałą propozycję dla tych, którzy nie przepadają za dużymi festiwalami. Jeśli cenicie sobie głębszą refleksję, na pewno nie może Was tam zabraknąć.

Partnerzy portalu:

Co ”Kanał” Andrzeja Wajdy ma wspólnego z Białymstokiem?

Co ”Kanał” Andrzeja Wajdy ma wspólnego z Białymstokiem?

Andrzej Wajda bez wątpienia należy do najbardziej wybitnych polskich twórców. Urodził się w Suwałkach, a plenery Podlasia mogliśmy podziwiać w Panu Tadeuszu. Reżyser miał też pośrednie związki z Białymstokiem, choć mógł nawet nie być tego świadomy. Wszystko jednak sprowadza się do filmu ”Kanał”.

 

Jak wiadomo, w okresie komunizmu, każda produkcja musiała przejść przez cenzurę. Na czele Komisji Centralnego Urzędu Kinematografii stał w latach 5o. Leonard Borkowicz. Wcześniej w Białymstoku pełnił on funkcję pełnomocnika PKWN-u. Początkowo odrzucił scenariusz, twierdząc, że pokazywanie przez półtorej godziny ludzi w ciemnościach, będzie nie do wytrzymania. Film wymagał więc poprawek. Po ich naniesieniu zdecydował się na odważne posunięcie. Produkcja została wysłana na międzynarodowy festiwal w Cannes. Tam miała być oceniana bez żadnej cenzury. Film osiągnął niebywały sukces, zdobywając Srebrną Palmę.

 

Scenarzystą ”Kanału” był Jerzy Stefan Stawiński. Należy on do grona twórców tzw. polskiej szkoły filmowej.  Napisał dialogi do wielu innych filmów, które dziś uznaje się za kultowe – ”Pułkownik Kwiatkowski’ czy ”Krzyżacy”. Stawiński miał też zlecenie stworzenia książki o białostockiej Akademii Medycznej. Powstała ona w listopadzie 1952 r. Surrealistyczną powieść nazwano ”Herkulesy”. Historia uczelni przeplata się z wątkami ideologicznymi i obyczajowymi. Jej głównym bohaterem jest Józef Gandera, który przybył ze wsi na studia medyczne.

 

Do białostockich kin ”Kanał” trafił 10 dni po premierze. Wyświetlany był w Kinie Pokój sześć razy dziennie. Oglądać mogli go wszyscy powyżej 14-go roku życia. Co ciekawe, w białostockich mediach, o produkcji nawet nie wspomniano.

 

Źródło zdjęcia: Kadr z filmu ”Kanał”

Partnerzy portalu:

Wołodyjowski ukrył się na Podlasiu.

Wołodyjowski ukrył się na Podlasiu.

Gdzie odnaleźć Michała Wołodyjowskiego? Oczywiście, że w Białymstoku! Nie, nie chodzi nam o żaden zlot cosplayerów. Od ponad miesiąca tak nazywa się podlaski pomnik przyrody – dwustuletni dąb. Piękny okaz rośnie spokojnie między blokami na ulicy…Wołodyjowskiego właśnie. Drzewo osiąga wysokość 23, 5 m, a obwód jego pnia wynosi 326 cm.

 

Dęby szypułkowe są stałym elementem krajobrazu naszego kontynentu. Dorastają nawet do 50 m. Dzięki temu uważa się ze najszlachetniejsze w przyrodzie. Trudno się z tym nie zgodzić. Dąb Wołodyjowski jest jednak dzieckiem w porównaniu do swych kuzynów. Najstarsze z nich osiągnęły wiek tysiąca lat. Z pewnością byli świadkami wielu ważnych wydarzeń. Szkoda, że nic nie opowiedzą…Łącznie w Białymstoku status pomnika przyrody, posiadają 33 drzewa.

Partnerzy portalu:

W Białymstoku upamiętnią kapelana na sportowo

W Białymstoku upamiętnią kapelana na sportowo

Już w najbliższą niedzielę odbędzie się w Białymstoku bieg upamiętniający Stanisława Suchowolca. Kapelan Solidarności zmarł tragicznie w pożarze plebanii w styczniu 1989 r. Sprawców zdarzenia do dziś nie udało się ustalić. Start imprezy wyznaczono na godzinę 11. pod pomnikiem błogosławionego Jerzego Popiełuszki.

 

Trasa biegu  kończy się na Dojlidach przy świątyni Niepokalanego Serca Maryi obok której pochowany jest ks. Stanisław Suchowolec. Uczestnictwo w wydarzeniu zapowiedzieli uczniowie, liczne stowarzyszenia oraz służby mundurowe.

Partnerzy portalu:

Ten budynek znają wszyscy. Czy pod nim biegną tajemnicze korytarze?

Ten budynek znają wszyscy. Czy pod nim biegną tajemnicze korytarze?

Biały dom. Nasze pierwsze skojarzenia? USA! Dla starszych mieszkańców Białegostoku jednak nie jest to takie oczywiste. Było to bowiem potoczne określenie gmachu, w którym swoją siedzibę miał Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Dom partii stanowił przez długi czas wizytówkę miasta. Obecnie jego korytarze nie przemierzają partyjni dygnitarze a…studenci. Mieści się tam bowiem Wydział Historyczno – Socjologiczny oraz Filologiczny Uniwersytetu.

 

Projekt gmachu to dzieło Stanisława Bukowskiego, który odpowiedzialny był m.in. za wygląd Hotelu Cristal. Sławił się jednak głównie świątyniami jak choćby Niepokalanego Serca Maryi w Dojlidach. Jako że w okresie stalinizmu nie kryto się z walką z instytucją Kościoła, może zaskakiwać fakt wyboru Bukowskiego na głównego architekta. Widocznie komuniści musieli przełknąć fakt jego powiązań z duchowieństwem. Chcieli mieć reprezentacyjny gmach, a projekt spełniać w całości ich oczekiwania.

 

Lokalizacja ”Białego domu” nie była przypadkowa. Dzięki położeniu na końcu ulicy, z balkonu można z łatwością można było obserwować pierwszomajowe marsze czy inne manifestacje. Kończyły się one właśnie pod gmachem. Pod siedzibą partii utworzono plac, który z lotu ptaka przypominał pięcioramienną gwiazdę. 

 

Budynek w czasach działalności PZPR zapewniał jego użytkownikom opiekę lekarską  i stomatologiczną . Można było również zrelaksować się w saunie i skorzystać z trzech sąsiadujących z nią pokojów gościnnych. Dom Partii dysponował także własną centralą telefoniczną, a także telegrafem. System łączności pozwalający na stały kontakt z Komitetem Centralnym w Warszawie, stanowił  kluczowy element funkcjonowania aparatu władzy PRL. Członkowie partii mogli cieszyć się również najlepszą w mieście stołówką. Wraz z pomieszczeniami kuchennymi zajmowała całe podziemie prawego skrzydła gmachu.

 

Po mieście chodziły opowieści o podziemnych korytarzach i sekretnych przejściach do pobliskich mieszkalnych bloków. Skąd się one brały. Miejsca nie dostępne dla zwykłych śmiertelników od zawsze wzbudzają domysły. No cóż. Komuniści mieli obsesje na punkcie swego bezpieczeństwa, więc może w domysłach jest ziarno prawdy. A nóż student przypadkowo wciśnie ukryty guzik i otworzy drzwi do świata tajemnic. Pożyjemy, zobaczymy.

 

 

Partnerzy portalu:

W Białymstoku odbędzie się konna gonitwa

W Białymstoku odbędzie się konna gonitwa

3 Czerwca na białostockie Krywlany zawitają najszybsze konie i najlepsi jeźdźcy. Tak, to nie żart. Lotnisko ma być areną konnych wyścigów. Imprezę organizuje Ministerstwo Rolnictwa, które napotkało liczny opór. Zgodę na wydarzenie musi udzielić jednak wpierw prezydent Białegostoku, gdyż to właśnie do gminy należy teren lotniska. Entuzjastą pomysłu nie są również władze aeroklubu, obawiające się o zniszczenie nawierzchni. Obiecano im bowiem budowę pasa startowego.

 

Wedle założeń organizatorów mają odbyć się łącznie cztery gonitwy. W każdym z nich będzie uczestniczyło maksymalnie siedem wierzchowców. Zainstalowana zostanie trybuna na 3 tysiące osób. Czy jednak pomysł wzbudzi aż takie zainteresowanie? Data wyścigu związana jest ściśle z warszawskim Orange Festival, kiedy to dżokeje muszą ustąpić miejsca muzykom i innym artystom. Dlatego też bez przeszkód mogą przenieść się do Białegostoku. Gonitwa miejska ma mieć charakter rodzinny. Atrakcji nie zabraknie, jeśli dojdzie do skutku.

Partnerzy portalu:

Mural multi-kulti powstał w Wasilkowie.

Mural multi-kulti powstał w Wasilkowie.

Nietypowa praca powstała w wyniku projektu ”Podlasie malowane na papierze i ścianie”. Dziesięcioro uczniów wasilkowskiego gimnazjum pod okiem Rafała Roskowińskiego, twórcy Gdańskiej Szkoły Muralu, przeniosła na ścianę koncepcję wielokulturowości. Na muralu odnajdziemy XVII – to wieczne postacie sarmaty, Tatara, Kozaka i Żyda.

 

Towarzyszy im drogowy znak skrzyżowania oraz cztery świątynie – kościół, cerkiew, synagoga i meczet. Dzięki zaangażowaniu w powstawanie muralu młodzi ludzie uczą się wielu rzeczy. Po pierwsze, mają kontakt z artystą i sztuką. Po drugie, poznają historię i tożsamość regionu, w którym żyją.

Partnerzy portalu:

Imiona dla dzieci na Podlasiu. Sprawdź koniecznie ranking!

Imiona dla dzieci na Podlasiu. Sprawdź koniecznie ranking!

Imiona dla dzieci zmieniają się z biegiem czasu i w zależności od regionu. Zmieniająca się popularność imion dziecięcych to fascynujące zjawisko, które Ministerstwo Cyfryzacji rejestruje i analizuje corocznie. Choć rodzice mają zwykle sporo czasu na wybór imienia dla swojego dziecka, niejednokrotnie decyzję podejmują dopiero po narodzinach. To wówczas, otoczeni oczekiwaniem i presją, muszą dokonać wyboru, który może być poddany opinii nie tylko bliskich, ale i społeczności lokalnej. Każda głowa to osobna historia, a wybór imienia staje się wyrazem nie tylko gustu rodziców, ale i wpływu otoczenia.

Imiona dla dzieci w województwie podlaskim

Na Podlasiu zaskoczymy wszystkich wierzących w stereotypy. Tutaj to nie Brajan i Angela dominują na liście popularności. Na czoło wśród chłopców wysuwają się klasyki takie jak Jakub, Szymon czy Antoni. Pokazuje to, że tradycyjne imiona wciąż mają swój urok. Na drugim biegunie znajdują się mniej popularne imiona jak Maksym, Władysław i Albert. Brajanów zarejestrowano jedynie pięciu, co jest zaskoczeniem i powodem do niedowierzania! Jeśli chodzi o dziewczynki, największą popularnością cieszy się Zuzia, która nieznacznie wyprzedza Julię i Hannę. Jednak na przeciwległym biegunie znajdują się imiona jak Vanessa, Nicole czy Sabina, które zajmują miejsca na końcu listy popularności.

A jak jest poza naszym regionem?

W Polsce, wybór imion dla dzieci często odzwierciedla różnice kulturowe, regionalne tradycje oraz zmieniające się trendy społeczne. Podlaskie to region o głęboko zakorzenionych tradycjach i silnym związku z historią i kulturą. Wykazuje często tendencję do zachowania bardziej konserwatywnego podejścia do wyboru imion. Z drugiej strony, w miastach takich jak Warszawa, które są bardziej zróżnicowane kulturowo i otwarte na wpływy z zewnątrz, można zaobserwować większą różnorodność w wyborze imion dla dzieci. W dużych metropoliach częściej występują imiona o międzynarodowym charakterze lub te, które są modnymi trendami w danym momencie. Imiona takie jak Maxim czy Nathan mogą być przykładem tego, jak miejskie społeczności odzwierciedlają swoją otwartość na różnorodność i wpływy kulturowe spoza granic kraju.

Partnerzy portalu:

Pochód w Białymstoku został przerwany. Doszło do katastrofy lotniczej.

Pochód w Białymstoku został przerwany. Doszło do katastrofy lotniczej.

W końcu wolne. Pierwszy dzień maja dla większości z nas to upragniony dzień odpoczynku. Przed laty obchodzono go z wielką pompą. W 1950 r. władze komunistyczne przyznały świętu pracy rangę państwową. Organizowane marsze były świetną okazją do głoszenia ”czerwonych” haseł.

 

Z udziału w pochodzie w Białymstoku był zwolniony zakład ”Polmos”, który osiągał wysokie wskaźniki ekonomiczne. Wiele instytucji chciało się tego dnia pokazać z jak najlepszej strony. Lizusostwo często się opłacało. Białostockie szkoły uczyły dyscypliny i odpowiednich zachowań swych uczniów, aby zyskać przychylność partyjnych. W ten sposób można było chociażby zdobyć dodatkowe fundusze. Wielu uczestników marszu czekało tylko na pojawienie się samochodów z…piwem. Alkohol choć na chwilę pozwalał zapomnieć o trudach codziennego życia w PRL-u.

 

Do połowy lat 50. uczestnictwo w marszach było obowiązkowe. Trzeba było nawet podpisać się na liście. Gdy te znikły na ulicach mimo tego pojawiały się tłumy.  Przebierano się za postacie rodem z bajek a by pokazać za wszelką cenę, że to radosne święto. Trasy przemarszu w Białymstoku nie miały stałego charakteru. Raz pochód przemieszczał się od Kilińskiego, przez Rynek Kościuszki i Lipową. Następnym razem wybierano trasę przez ul. Skłodowską, która została właśnie wybudowana na potrzeby Alei Pochodów. Czasem wykorzystywano również obecną Aleję J. Piłsudskiego, która przed laty nosiła nazwę…1 maja.

 

W historii miejskich pochodów tylko jeden z nich został dokończony. Ku chwale partii piloci miejscowego aeroklubu mieli wyrzucić z pokładu wiązankę kwiatów. Z planów jednak nic nie wyszło. Kilka metrów nad ziemią samolot śmigłem zahaczył o linię nagłaśniającą pochód. Maszyna ominęła budynki i wpadła w drzewa. Ostatecznie samolot miał twarde lądowanie na terenie Parku Branickich. Pilot doznał urazu kręgosłupa. Tylko dzięki jemu doświadczeniu maszyna nie runęła na ludzi zgromadzonych na Rynku Kościuszki. Ludzie byli zbyt wstrząśnięci aby kontynuować obchody święta.

Partnerzy portalu:

Majówka 2017. W Muzeum rozwiniemy zdolności manualne

Majówka 2017. W Muzeum rozwiniemy zdolności manualne

Ciekawą ofertę majówkową dla całych rodzin przygotowało Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie. Dzięki warsztatom z pewnością rozwiniemy swoje zdolności manualne. Wszystko pod czujnym okiem instruktorów.

 

Pierwszego dnia zajęć własnoręcznie będziemy mogli wykonać zabawki z łatwo dostępnych materiałów, bądź ozdobimy własny papierowy dom. Na dzień flagi czeka nas zadanie wykonania kotylionów w biało-czerwonych barwach. Gdy już się to uda udamy się na terenową grę ”Zagadkowy Skansen”. Na ostatni dzień majówki skorzystamy z okazji stworzenia tzw. makatki, czyli ozdobnej tkaniny na meble czy ściany. Po intensywnej pracy, każdy dzień skończy się ogniskiem w miłym towarzystwie.

Partnerzy portalu:

Majówka 2017. Najstarszy szlak etnograficzny rusza już w weekend

Majówka 2017. Najstarszy szlak etnograficzny rusza już w weekend

Już 1 maja zostanie zainaugurowany sezon turystyczny na Szlaku Rękodzieła Ludowego. Piknik tradycyjnie odbędzie się miejscowości Czarna Wieś Kościelny. Impreza ma na celu promocję wyjątkowego, bo najstarszego szlaku etnograficznego w Polsce. Powstał on w 1994 r. z inicjatywy Muzeum Podlaskiego. Składają się na niego liczne pracownie, które kultywują dawne tradycje. Szlak przyciąga rocznie wiele tysięcy turystów.

 

Na pikniku zobaczymy dzieła mistrzów rzeźbiarstwa, garncarstwa czy zdobienia pisanek. Każdy chętny będzie mógł wziąć udział w warsztatach ceramicznych. Nauka toczenia na kole garncarskim wciągnie zapewne niejednego. Imprezie będą również towarzyszyć warsztaty kulinarne, a wszystko to w rytmie dobrej muzyki.

Partnerzy portalu:

Król disco pomoże sportowcowi

Król disco pomoże sportowcowi

Kilka dni temu media obiegła informacja o poważnym wypadku najbardziej utytułowanego polskiego żużlowca, Tomasza Golloba. Sportowiec nieszczęśliwie upadł podczas treningu do wyścigu motocrossowego. Wsparcie płynie nie tylko od fanów, ale również od wielu polskich artystów. Jednym z nich jest król disco polo Zenek Martyniuk. Wystawił on swój portret na aukcję. Całość funduszy zostanie przeznaczona na rehabilitację sportowca. To niezwykle szlachetny gest. Podobiznę stworzyła utalentowana mieszkanka Białegostoku. Biorąc pod uwagę, jak liczną grupą sympatyków cieszy się twórca hitu ”Przez twe oczy szalone” jest szansa, że uda się zebrać znaczną sumę. 

Źródło zdjęcia: Kadr z filmu: https://www.youtube.com/watch?v=k96jS1vurg4

Partnerzy portalu:

Remont przyniósł sensacyjne odkrycie

Remont przyniósł sensacyjne odkrycie

Miał tam znajdować się tylko jeden pal, stanowiący fragment bramy po getcie. Okazało się, że pod ziemią spoczywa dużo większa konstrukcja. Remont na ulicy Czystej w Białymstoku przyniósł więc wielkie odkrycie. Konserwatorzy odetchnęli z ulgą. Gdyby nie ich wcześniejsze zabiegi, historyczne miejsce nie byłoby potraktowane na czas zmiany nawierzchni w tak delikatny sposób. Na euforię nie ma jednak miejsca. Pojawiły się pierwsze problemy.

 

Część bramy zlokalizowana jest bowiem na terenie wykupionym przez dewelopera. Jako, że będą tamtędy przejeżdżać auta ciężarowe, znalezisko będzie trzeba koniecznie przenieść. Wkrótce staną nowe bloki, do których trzeba przecież jakoś dojechać. Brama znajduje się zaś w newralgicznym punkcie. Na razie została ona przykryte piaskiem by nie niszczała od warunków pogodowych. Miejski konserwator zabytków zaproponował plac na sąsiedniej ulicy jako miejsce eksponowania historycznej bramy. Być może powstanie specjalna gablota upamiętniająca odkrycie. Kawałek konstrukcji trafi do Muzeum Historii Żydów Polskich.

 

Partnerzy portalu:

Majówka 2017. Pałacyk zostanie otwarty dla wszystkich, ale tylko na 3 godziny.

Majówka 2017. Pałacyk zostanie otwarty dla wszystkich, ale tylko na 3 godziny.

Już 3 maja Pałacyk Gościnny Branickich w Białymstoku zostanie otwarty dla zwiedzających. Na własne oczy przekonamy się, w jakim przepychu żyła niegdyś rodzina hetmana. Po barokowych wnętrzach oprowadzą chętnych pracownicy Urzędu Miejskiego. Z pewnością usłyszymy nie jedną ciekawostkę. Zabytek zlokalizowany na ul. Jana Kilińskiego będzie dostępny dla zwiedzających od godz. 11 do 14. 

 

Pałacyk gościnny powstał w 1771 r. jako prezent hetmana dla swej żony Izabeli. Nocowało w nim wiele znanych osobistości,  w tym książę Paweł, późniejszy car Rosji. Po śmierci Izabeli, obiekt w całości przejął Aleksander I. Pod koniec lat 90. budynek, zarówno wewnątrz, jak i zewnątrz gruntownie odnowiono. Na podstawie źródeł historycznych odtworzono dawny wygląd pałacowych pomieszczeń. Obecnie mieści się tam Urząd Stanu Cywilnego.

Partnerzy portalu:

Król żelaza przybył do Białegostoku

Król żelaza przybył do Białegostoku

Pokazy cyrkowe od dawna wzbudzały wielkie zainteresowanie, ale i kontrowersje. Chodzi to głównie o występy zwierząt, które według ich obrońców są wykorzystywane do granic wytrzymałości. Dziewiętnastowieczny cyrk stawiał jednak na inne atrakcje, głównie pokazy siłaczy.

 

W przedwojennym Białymstoku nie istniał stały budynek przeznaczony na występy. Wszelkie plany kończyły na panewce. Zespoły nie miały wyboru i musiały ustawiać namioty. Najczęściej wybieranym miejscem był plac przy skrzyżowaniu ulic Sienkiewicza i Nadrzecznej. Tam też zainstalował się słynny cyrk Braci Staniewskich. Pierwszy występ wypadł na 12 kwietnia 1882 r. Z powodu nagonki na wykorzystywanie zwierząt, zgromadzeni mogli obejrzeć tylko tresowane papugi. Słoni czy lwów więc nie przewidywano.

 

Na jedną osobę pasjonaci cyrku czekali z wielką niecierpliwością. Do miasta miał zawitać Zygmunt Brejbart, nazywany królem żelaza i biblijnym Samsonem. Jego objazd związany był  z rozpowszechnianiem przez niego idei syjonistycznej. Gdy tylko wyszedł z pociągu wszystkich ogarnął szał. Na rękach przeniesiono go do dorożki. W tle przygrywała orkiestra. Gościa przewieziono do Hotelu Ritz.

 

Dlaczego nazywano go królem żelaza? Mężczyzna obchodził się z nią jak z plasteliną. Wbijał gwoździe pięścią, przegryzał łańcuchy zębami czy wyginał metalowe pręty i układał je w formie kwiatów. Imponujące. Co więcej jeździli po nim nawet motocykliści. Z każdej sytuacji wychodził bez szwanku. Cały repertuar pokazywał w białostockim cyrku dwa razy dziennie. Tak było przez cały tydzień. W końcu dla niego takie wyczyny nie stanowiły żadnego wysiłku. Wielu umiejętności nie mógł jednak pokazać w obiekcie.

 

Nie zmieściłby się tam chociażby samochód ciężarowy. Tak! Z. Brejbart wytrzymywał nawet nacisk kilku ton. Zębami przeciągał zaś całe pociągowe wagony. Pod wrażeniem występów byli głównie panie. Wiele z nich mdlało na widok niecodziennych widoków. Mężczyźni byli z kolei mniej ufni. Ostatniego dnia pobytu doszło do zakładu. Grupka mężczyzn założyła się o 500 zł, że ten nie rozerwie przyniesionych przez nich łańcuchów. Siłacz zapowiedział, że jeśli mu się uda. pieniądze przeznaczy na cele dobroczynne. Tak też zrobił. Nie mogło się skończyć inaczej niż rozerwaniem żelastwa. Publiczność przez wiele minut oklaskiwała Z. Brejbarta za ten gest.

 

Partnerzy portalu:

Wycieczki z Podlasia jeżdżą do Czarnobyla

Wycieczki z Podlasia jeżdżą do Czarnobyla

Przedwczoraj miała miejsce rocznica tragicznych wydarzeń. Wybuch w elektrowni jądrowej w Czarnobylu zmienił w mgnieniu oka życie setek tysięcy mieszkańców Ukrainy. Chmura promieniotwórczego pyłu przemieściła się niemal po całej Europie. Radioaktywny opad spadł również na tereny Podlasia. Co więcej jego śladowe ilości wykrywane są do dzisiaj. W chwili wybuchu w Białymstoku nie istniały techniczne możliwości sprawdzenie poziomu skażenia w powietrzu. Stacja w Mikołajkach zanotowała zaś, że dwa dni po katastrofie promieniowanie było 550 tys. razy silniejsze niż zazwyczaj. Różnica jest kolosalna.

 

Panika wybuchła głównie wśród kobiet. Zwiększał ją brak rzetelnych informacji na temat katastrofy. Obawa przed urodzeniem niepełnosprawnego dziecka, skłoniła je do licznych aborcji. Był to ogólnoeuropejski trend. W całej Polsce, w tym zwłaszcza na Podlasiu wszystkim poniżej 17 roku życia podawano tzw. płyn Lugola. Zwiększał on zawartość jodu w organizmie do tego stopnia, że nie był on w stanie przyjąć kolejnych dawek radioaktywnych izotopów. Z perspektywy czasu uznano to za dobrą decyzję, choć nadal wiele osób zażycie płynu Lugola przez ”dzieci Czarnobyla” przypisuje do ich problemów z hormonem tarczycy. Nie ma na to jednak bezpośrednich dowodów.

 

Mimo ciągłego niebezpieczeństwa, Czarnobyl cieszy się niemałą popularnością wśród podlaskich miłośników mocnych wrażeń. Tak, to nie żart. Niektórzy bowiem od wylegiwania się na plaży, wolą jechać praktycznie w nieznane. Takie podróże nie są jednak organizowane przez lokalne biura podróży. W sieci nie brakuje firm z innych regionów oferujących nietypową ekspedycję. Z pewnością na miejscu spotkają zwierzęta, gdyż to właśnie one opanowały tamtejszą okolicę. Raczej się ich nie wystraszą. Między bajki należy włożyć niesmaczny dowcip, o tym, że w Czarnobylu jest jak w Disneylandzie. Z tym że dwumetrowa mysz jest prawdziwa. Choć natura rozkwita, nadal to niezwykle przytłaczające miejsce. 

Partnerzy portalu:

Żyją w mieście obok siebie. Poprzez zabawę młodzież poznaje inne kultury.

Żyją w mieście obok siebie. Poprzez zabawę młodzież poznaje inne kultury.

Na jednej scenie spotkali się znów Polacy, Białorusini, Litwini i Tatarzy. Wszystko to w ramach 10. Festiwalu Kultur organizowanym w gmachu Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku. W jubileuszowej edycji wzięło udział łącznie kilkanaście zespołów z naszego regionu. Impreza skierowana jest głównie do młodzieży w wieku szkolnym. Swoje programy prezentują więc zarówno uczniowie szkół podstawowych, jak i licealiści. 

 

Wszyscy uczestnicy mają szansę na zapoznanie się z innymi kulturami. Obcując z nimi od najmłodszych lat uczymy się choćby tolerancji. Do głębszego poznania kulturowych smaczków służą specjalne stoiska. Z bliska można obejrzeć narodowe stroje, jak i spróbować tradycyjnych potraw. Podlasie to jedyny region Polski z takim zróżnicowaniem etnicznym. Największą mniejszość stanowią Białorusini. 

Partnerzy portalu:

Historie z miejskim szaletem w tle. Nie raz dochodziło do skandali.

Historie z miejskim szaletem w tle. Nie raz dochodziło do skandali.

Pierwszy szalet w Białymstoku powstał w latach 2o. ubiegłego wieku. Znajdował się on na terenie obecnego parku księcia Poniatowskiego przy teatrze. Nie była to zbyt wyszukana technologicznie konstrukcja. Ot po prostu zwykłe dziury w ziemi. Na szczęście panie i panowie mieli oddzielne jamy. O intymności można było zapomnieć. Drewniane parawany nic nie dawały. Istny raj dla podglądaczy…

 

Tak się dzieje zwłaszcza w okresie letnim, kiedy to spożywamy więcej ilości płynów. Tak też było w wakacje 1926 r. Pewien mężczyzna, niesiony zapewne hormonami, wdrapał się na szczyt konstrukcji szaletu i stamtąd obserwował sytuację. Liczni spacerowicze nie kryli swego oburzenia. Wielu z nich za pewne wpadło w szok. Mimo krzyków, podglądacz nie chciał szybko przerwać swego niecnego zachowania. W końcu jednak musiał kiedyś zejść. Gdy powrócił na ziemię stwierdził, że jest fachowcem,  którego marzeniem jest instalacja oświetlenia w szalecie. Musiał więc wpierw dokładnie zbadać miejsce.

 

Kobiety zamiast szaletu wolały coraz częściej udawać się w inne miejsca. Wybierano zarówno te ustronne, jak i nieco mniej. Nie obyło się bez skandali obyczajowych. Pewna pani postanowiła zaspokoić potrzebę przy synagodze znajdującej się na ulicy…Żydowskiej. Po rozeznaniu się w sytuacji przystąpiła do swych czynności. Wokół nikogo bowiem nie było. Nie spodziewała się, że ze świątyni za chwilę wyjdą wierni. Kobieta najadła się wstydu. Modlitewnicy raczej też nie mogli być zachwyceni.

 

Inna historia ze świątynią w tle rozgrywała się każdego dnia w cerkwi na Placu Wyzwolenia. Jako, że jej budowa stanęła miejsca, pełniła funkcję szaletu nie tylko dla dzieci. Profanacji starano się zapobiegać. Potrzeby fizjologiczne okazywały się jednak silniejsze niż drut kolczasty, którym to ogrodzono teren świątyni.

 

Sprawy z uryną w Białymstoku trafiały nawet na sądową wokandę. Przed II Wojną Światową rodzina żydowskich kupców stała się pośmiewiskiem okolicy. Ojciec z synem i ich żony mieszkali razem pod jednym dachem. Niestety między paniami wybuchł ostry konflikt. Jako, że każdy mężczyzna stara się pomagać ukochanej, nestor rodziny przygotował misterny plan. Niby na zgodę przygotował dla synowej śniadanie. Do herbaty dodał jednak coś od siebie i to dosłownie. Wściekła kobieta przysięgła zabić jego jego żonę. Groźbę słyszała cała okolica. Nestor rodziny za te słowa, pozwał synową do sądu. Ona odpłaciła mu się tym samym. W końcu nie co dzień dostaje się śniadanie z moczem.

Partnerzy portalu:

Białystok upamiętni zmarłych. Na Rynku Siennym stanie pomnik.

Białystok upamiętni zmarłych. Na Rynku Siennym stanie pomnik.

W Białymstoku pojawi się nowe miejsce pamięci. Na Rynku Siennym, gdzie przed laty istniał cmentarz ewangelicki, powstanie nietypowa instalacja. Będzie to swego rodzaju artystyczna kaplica. Cztery prostokątne bryły z płaskorzeźbami mają przypominać mieszkańcom o byłej nekropolii.

 

Pod instalacją znajdzie się krypta ze szczątkami ekshumowanych pochówków. Na środku placu przecinać się będą dwie główne alejki układające się w znak krzyża. Autorem cyklu płaskorzeźb i koncepcji zaaranżowania placu przy Rynku Siennym jest znany artysta, Jarosław Perszko.

 

Na Rynku Siennym nie zabraknie też zieleni. Mają być posadzone liczny rośliny umilające czas spacerowiczom, którzy będą mogli odpocząć na licznych ławeczkach. Rozpoczęcie prac stało się możliwe dzięki zmianom w planach zagospodarowania przestrzennego. 

 

Cmentarz ewangelicki na terenie obecnego Rynku Siennego powstał na początku XVII. Działał przez blisko dwieście lat. Władze miasta nie potrafiły przez długi czas zdecydować o przyszłości nekropolii. Dopiero gdy lokalni producenci wyszli z inicjatywą przywrócenia tam handlu, ratusz postanowił działać. Wszystko ku zadowoleniu historyków i obrońców kultury dziedzictwa kulturowego.

 

Sam cmentarz skrywa swoje tajemnice. Wiele grobów kładziono warstwowo, więc nie sposób określić ich dokładnej liczby. Wstępne szacunki wskazują, że spoczywają tam szczątki nawet kilku tysięcy ewangelików – dawnych mieszkańców Białegostoku.

Źródło zdjęcia: http://www.bialystok.pl/

Partnerzy portalu: