Bajstruk i swołocz. Czy znacie słownik gwary białostockiej?

Bajstruk i swołocz. Czy znacie słownik gwary białostockiej?

Bajstruk, Bambaryła, Bułka chleba, Łachmany, Swołocz, Wiszczeć, Wsio ryba. Te słowa możecie usłyszeć tylko na Podlasiu. To tutaj pełno w języku mieszkańców jest regionalizmów.

 

Dla tych, którzy nie zrozumieli tych słów – bajstruk to inaczej nieślubne dziecko, zaś bambaryła to ktoś otyły. Na bułkę chleba mówimy, gdy mamy na myśli bohenek – co można było usłyszeć w filmie „U Pana Boga za piecem”. Łachmany zaś to stare ubrania. Swołocz to ktoś, o kim nie mamy dobrego zdania – taki łobuz trochę. Słowo swołocz mogliśmy usłyszeć w dialogu nad „sprzedanym meczem” Cukrownika Łapy w filmie Piłkarski Poker.

 

Czego wiszczysz – powiemy, gdy zwracamy komuś uwagę, by nie krzyczał. Zaś jest nam wsio ryba, gdy jest nam coś obojętne. I tak powoli żyje się na tej białostockiej wsi, można by było rzecz.

 

Wbrew pozorom słownik gwary białostockiej jest bardzo mocno rozbudowany, jednak gdybyśmy używali wszystkich słów z niego, to trudno by było chyba się porozumieć.

 

Warto zaznaczyć, że przy terenach granicznych Podlasia i Białorusi możemy usłyszeć jak ludzie mówią jeszcze inną gwarą. Tam mówią „po svojomu”. Na północy usłyszymy naleciałości białoruskie, zaś na południu naleciałości ukraińskie.

 

W samym Białymstoku raczej dominuje już czysty język polski, bez regionalizmów, jednakże jeszcze 20 lat temu było zupełnie inaczej. I pomyśleć co by się tu działo, gdyby nie było II Wojny światowej – na Podlasiu byśmy słyszeli nie tylko po svojomu, po białostocku, po polsku, ale też w jidysh, po niemiecku, rosyjsku, a może i nawet w esperanto. Prawdziwy zawrót głowy!

 

Słownik gwary białostockiej:

A

a nu jego (jeho) – do diabła z nim

abalasa – gruba żerdka od płotu

akuratnie – zrobione dokładnie tak jak trzeba

apiać – znowu

apałonik – łyżka wazowa

abalasa – gruba żerdka od płotu – używana jako wspornik do ogrodzenia.

 

B

baćko – ojciec

baciuszka – ksiądz prawosławny

badziewie, badziew – coś bez wartości

bajstruk – nieślubne dziecko

baleja – balia

bambaryła – grubas, głupek, ciężki umysł

bambetle – łachy

bambosze – ranne pantofle uszyte z resztek tkanin

banaluki – głupoty, gadasz banaluki – mówisz głupoty

bandzie – wystarczy

banerka – puszka, konserwa

barabanić – łomotać, stukać, dobijać się

barabolec – wino owocowe – ale też ciasto z zakalcem

barachło – coś bezwartościowego

batarejka – latarka

bełtać – mieszać

berbelucha – tanie wino

baryk – bar, knajpa

besztać – wymawiać komuś

bez – przez, przejdź bez ulice – przejdź przez ulice

biedy sobie naputać – ściągnąć na siebie kłopoty

bladź – pani lekkich obyczajów

blekot – szalej – roślina – blekotu się najadła

błancza – guz

błotka – płotka

bołoto – pole

bor – wiertło

borgować – kredytować, zborgować, wziąść na borg – skredytować, wziąć na kredyt

bormaszyna – wiertarka

bożyć się – przysięgać, a zabóż się – przysięgnij

bradziaga – ktoś nieprzyzwoity

brechać – kłamać, szczekać; niektórzy jednak używają tego zwrotu jako – śmiać się

browar – piwo

bryle – okulary

brynzel – idiota, glupek, ty brynzlu – ty idioto, baranie

buby, bubki – kuleczki, jagódki, itp.

buc – głupek

bulwa – ziemniak

bułka chleba – „poproszę bułke chleba” – poproszę bochenek chleba

burchel – pęcherz

buza – napój ze sfermentowanej kaszy jaglanej

 

C

certolić się – wzajemnie sobie ustępować

ciapki – kapcie

cierlica, międlnica – narzędzie do międlenia lnu

cipier – teraz

chabor – rodzaj łapówki lub prezentu

chaman – cham

chaziaj – gospodarz pełną gębą

chazior – pewny siebię, butny

certolić się – wzajemnie ustępować

chiebra – gromada, banda

chwiluńka – moment, chwileczkę

chwost – ogon

chyższy – szybszy, kto chyższy? – kto szybszy?

cierlica, międlnica – narzędzie do międlenia lnu

ciurma – więzienie

chlapcążki – obcęgi, kombinerki

chłodnik – rodzaj zupy podawanej na zimno

chodzić do magazynu – chodzić do sklepu

chodzić w arende – kraść owoce z sadu

chomtolić – psuć, coś zacząć i zostawic nie gotowe

chwacit – starczy, dosyć („ci” czytać jako „c-i” nie „ć”)

chwiluńka – moment, chwileczkę

cupać – skubać, trącać przynętę

cymes – nadzwyczajna potrawa, także nazwa jednej z potraw żydowskiego jadłospisu

cypek – mycka

czałpicsa – czepiać się kogoś, dręczyć kogoś

czemergies – samogon, ruska wódka

czepił sie jak rzep psiego ogona – ktoś się kogoś bardzo „uczepił”, przeszkadza

czuczeło – dziwadło, straszydło

czugunny – garnek odlewany, żeliwny garnek

czuwać – slychać

czy ja jemu w garki patrze sie? – nie interesuję się jego sprawami

czychunka – kolej, tor kolejowy

czyżyk – mały chłopczyk

 

D

daje dzisiaj mróz – zimno dziś

dali popalić – dokuczyli

darem, na darem, daremno, nadaremno – bez efektu, bezproduktywnie

dziengi – pieniądze

dętka – bąbka choinkowa

dladaj dla cioci – daj cioci, boli dla mnie głowa – boli mnie głowa

dochodzić tołku – racjonalizować, porządkować argumenty

durak – dziwny, niespotykany

durniacha – naiwniak, łatwowierny

durnowaty – głupkowaty

druszlak, durślak – cedzak

drzewnianny – drewniany

dwiuch – dwóch

dynia – zamiast melon i melon zamiast dynia

dynksić – bać się

działgaćpies działga – pies ujada

dziamgać – marudzić, pleść bzdury, gadać androny

dziażka – pasek

dzieżka – dzbanek

dźwi – drzwi

 

F

fajerka – jedno z kółek żeliwnych zakrywające otwór w płycie kuchennej

fanga – ślad po uderzeniu

faradyny – spodnie

farfocel – strzęp

fest zrobione – dobrze zrobione

flafcążki – obcęgi, kombinerki

fleja – brudas, brudaska

ficzka – krotka bluzka, kurtka

fifraczek – żakiet (najlepiej fioletowy, bo to kolor Podlasianek)

fizyczny piec – piec opalany węglem, drewnem

fufajka – waciak

furt – znowu, jeszcze raz, ponownie

 

G

gała – nieudacznik , gapa, ciapa

garki – garnki

gąsewka – skórzany łącznik bijaka z trzymakiem w cepach

giry, syry – nogi

glaca – łysina

gołodupiec – biedaczyna

graba – ręka

grać w kaczanego – wielkanocna zabawa polegająca na toczeniu jajek po pochyłości

gumno – łąka

góruje – ból nie do wytrzymania

gra w „dwa tereny” – gra „w dwa ognie”

gra w „piegi” – ułańska zabawa

 

H

hajtać się – brać ślub

hadztwo – ohyda, obrzydliwa istota, nieprzyjemne uczucie

handryczyć się – sprzeczać się, złościć, pokrzykiwać

hapać – brać

hapun – ten co zabiera nie swoje, (hapać – brać) np. po niegrzeczne dzieci przychodzi hapun hebel – kochanek

hetudy – tędy

hetyj – ten

hledzieć – patrzeć

hołoble – dyszle boczne w wozie konnym

hulać – pić alkohol

hulanka – popijawa

 

I

ichtrzeba ich podnieść – trzeba je podnieść (np. jabłka)

ichni – ich

ichny – ich

idę/jadę na miasto – idę/jadę do miasta

idę do jego – idę do niego

idz ty w żopu – odczep się, odwal się

idziem – idziemy

iść pieszkom – iść na nogach, pieszo

iść z buta – iść pieszo

 

J

jadaczka – gęba

jajka w śniadku – jajka na miękko ledwo ścięte

jełop – głupiec

jobów nasadzić – nawymyślać, skląć

jucha – krew

juszka – wywietrznik piecowy

 

K

kaban – wieprz, świnia

kabanina – wieprzowina

kabona, kabonka – pieniądze

kaczan – głąb, rdzeń kapusty

kanka – konewka

kartacze – Pyzy z mięsem

knypeć – niedorostek, smarkacz

karakan – karaluch, albo ktoś niski

karman – portfel

kasza hreczana – kasza gryczana

kawalerczak – niedorostek, smarkacz

każdą razą bądź – w każdym przypadku

każden, któren – każdy, który

kicha – wstyd, lub coś kiepskiego, jaka kicha – jaki wstyd, to jest kiszkawe – to jest kiepskie

kiego – czego, po co, kiego licha tam jedziesz?! – po co tam (do cholery) jedziesz?!

kiendy? – którędy?

kiendziuk – flaki

kiepeła – głowa

kinol – nos

kipiatok – wrzątek

kisle mleko – mleko zsiadłe

kitrać – chować

klatencja – klatka schodowa

klekotun – bocian

kleić durnia – udawać, ukrywać coś

klikać– wołać

kocik – mały kotek

kokrzysko, kukrzysko – stare siedlisko

kołdoby – wyboje

kołduny – pyzy, kartacze

kondon – kondom

kopańka – dłubanka, naczynie wykonane z jednego kawałka drewna

koperkaczka – puszka z podziurawionymi bokami, mocowana na drucie, wypełniona czymś palnym i rozpalona. Służyła dla zabawy do kręcenia otwartym ogniem wokół głowy.
kordła – kołdra

korp – gołębnik

koza – piecyk żeliwny

kozytkać – łaskotać

kozytki – łaskotki

kozyrek – daszek od czapki

kruczek – pogrzebacz

krupa – kasza

któren – który

kucia, kutia – potrawa bożonarodzeniowa składająca się z ryżu z makiem i bakaliami

kumać – rozumieć, nie kumaty – człowiek mający trudności w zrozumieniu czegoś

kupalim – kąpaliśmy

kupywać – kupować

kurzyć – palić papierosy

 

L

latoś – tego roku

leci jakby jemu soli na ogon nasypał – biegnie prędko, spieszy się

letko – lekko

lewszun – leworęczny, mańkut

limo – siniec

liszni – zbędny

 

Ł

ładyszka – dzbanek

łajza – powsinoga

łepetyna, łbicho – głowa

łoj – oj, łoj boże – oj boże

łoncki dziadzio – staromodny, nieaktualny człowiek

łoni – ubiegłego roku

łypa – warga

 

M

machorka – lichy tytoń

magazyn – sklep

masłobojka – maselnica, przyrząd do ubijania masła

maść nabolenie – środek na chorobę

mata – macie

mamona, mamonka – pieniądze

manera – pusta puszka ( banerka )

maszyna – kuchnia gazowa

mączka – cukier

melon – zamiast dynia i dynia – zamiast melon

menel – pijak

meszty – kapcie

mieć kołtun – fryzura w nieładzie, siano na głowie

mleko uciekło – mleko wykipiało

mielim – mielimy, mielta – mielcie

mlon – nielubiany mężczyzna

modzele, mozole – odciski

mogiłki – cmentarz

mordownia – kiepska knajpa

możno – można

musi – pewnie, prawdopodobnie, częste jest powiedzenie: musi tak…

murzyk – mężczyzna

mutra – nakrętka

myszorec – pomocnik woźnicy towarowej konnej platformy, ładowacz

myszygene – zwariowany, stuknięty

 

N

na zaś – na później, na zapas

nadajeli – dali popalić

nahula – natrętny, upierdliwy

namolny – natrętny, upierdliwy

napchać kałdun – napełnić brzuch

nastojka – nalewka

nawarzyć – ugotować

nazukoś – ukosem (przechodzić przez jezdnię nazukoś)

nie duż głowy – nie zawracaj mi głowy

nie zdzierżyłem – nie wytrzymałem

nie zniese – nie zniosę

nie zawracaj gitary – daj mi spokój, nie nudź

niehadliwy – nie brzydzący się

nos – pijak

nyje mnię – mdli mnię

 

O

obied – obiad

obiedać – jeść obiad

obrzyn – broń zazwyczaj kłusownicza, karabin z obciętą lufą

obuwaj się – nakładaj buty

ocipiał? – zwariowałeś?

odczmuchać sie – otrząsnąć się

odkazać – odmówić

odkluczyć – otworzy

odracha – niechluja

odziać się – ubrać się, opatulić

odwietki – odwiedziny nowonarodzonego dziecka

oładki, ołatki – placki ziemniaczane

otot jaki ty głupi – (oj) jaki ty głupi

otawa – drugi pokos trawy

 

P

pacan – smarkacz, pędrak

padaka – coś bardzo śmiesznego, ale padaka – ale śmieszne

pajucina – pajęczyna

pała – głowa

pampuchy – pączki dla ubogich

paniał? – zrozumiał(eś)?

papcie – obuwie domowe

patrzaj – patrz

parszuk – świnia

paszcza – buzia, usta

patałach – ktoś niezadbany, poniżenie

peniak – tchórz

pepegi – tenisówki

perelina – peleryna

pet, kip – niedopałek, papieros

pieczka – legowisko na piecu do spania

pietuch – kogut

pinda – narząd płciowy kobiety, również używane jako obelga

piterka – portfelik

piston – smarkacz

plita – płyta kuchenna

placforma – platforma np. konna do przewożenia dużych ładunków

plajster – plaster

plaskaty – płaski, spłaszczony

płastynki – blaszki z owalnym otworem przybijane do obcasa, służące do mocowania łyżew

płaszczadka – drewniany podest do tańca

po pociemku – po ciemku, siedzę po pociemku – siedzę po ciemku

po poslednim – jeszcze jednym, kolejnym, to jak, po poslednim? – to jak, zapalimy jeszcze?

pocelować – trafić

pociopać – posiekać

pochlopka – cieńka zupa

pochłodnieje – ochłodzi się

podpierdalanka – rodzaj biednej zupki z ziemniaków

podprowadził pod durnego chate – zrobił ze mnie głupca

podwórekchodź na podwórek – chodź na dwór

poka – (czyt. paka) cześć

pokinunć – zgubić

poklikać – zawołać

pomalej – pomału

popelina – wstyd, jaka popelina – jaki wstyd

potoknąć – wypłukać, także znaczyło polać wodę np. drugiej osobie na dłonie przy myciu się

porwał – podarł, uszkodził, rozerwał

poślim – poszliśmy

pośpieszaj – szybciej

poszed w kibini macier – wypchaj się, idź do diabła

poszła ty w buraki – przekleństwo typu idź do diabła, won

poszedł w bołoto – przekleństwo typu idź do diabła, won

poszła w czortu – przekleństwo typu idź do diabła, won

powiestka – wezwanie

pójdziem – pójdziemy

pójść w odwiedki – odwiedzić rodzinę, w której niedawno urodziło się dziecko; nie należy przychodzić z pustymi rękami

półpierdun – wierzchnie okrycie długości ¾

prodziż – prodiż

prukwa – obelżywie kobieta „rozlazła”

prynuka – namawianie

przebrać się – przeprowadzić się

przedzierzgać się-przebierać się

przylepka – kromka chleba

przylimonić – walnąć, stuknąć

przytrzódka – pomocnik kierownika stada krów ( naczelnego pastucha)

psiuk – mały pies

 

R

raby – plamisty (stąd często łaciata krowa nazywana jest: Raba)

ramkaramka papierosów – paczka papierosów

raszpla – kobieta bardzo lekkiego prowadzenia

razdziawa – gapa, niezdara

rećka – rzodkiewka

rezać – ciąć, rżnąć, piłować

rodyska – rzodkiewka

rogatka – proca

rozdziewaj się – zdejmij odzienie

rozgawenia – osoba roztargniona

rozkołupać – powiększyć otwór

rozpuszczanierozpuścić dzieci – rozpieścić dzieci, rozpuszczony jak bisurmański bicz – rozpieszczone dziecko

roztropa – osoba roztargniona

roztworzyć – otworzyć np. okno, słoik, buzię

roździawa jedna – krzykaczka, głośna osoba

rubaszka – koszula męska

rugać się – przeklinać

rychtyk – akurat, właśnie, samo rychtyk – w samą porę, o czasie

ryło – twarz

rypać się – tłuc/bić się

ryży – rudy

 

S

saczek – bluzka

samogon – bimber, nielegalnie pędzony alkohol

sałata, sałaciarz – taksówka, taksówkarz

saławiej – słowik

słychowaćco słychować? – co słychać?

sarafan – sukienka bez rękawów

se – sobie – weź se kup – weź sobie kup

siaszka – kosa

sień – weranda

siniak (akcent na „a”) – rodzaj grzyba, którego kapelusz sinieje po potarciu

sinka – niebieski barwnik używany do krochmalenia

siurek smarkacz, „mały interesik” u chłopczyka

skakinaty skakino jedna, ty bydlaku

skibki – kanapki

skołowacieć – stracić orientację, zgłupieć

skowroda – patelnia

skrobać marchewki – deptać komuś po piętach

smark – niedorostek, smarkacz

słychać – czuć, słychać spaleniznę – czuć spaleniznę

sobaka – pies

starszy – drużbant, świadek ślubu

stojali – stały

stojało – stało

stolarzowaty – znający się na stolarce

struchlałe – zmurszałe np „patyki struchlałe”

stukkarta stuk – w grze w karty, karta nie do wycofania

suchna – owca

sulan – leworęczny, mańkut, szmaja

swarycsa – kłócić się

swołocz – łobuz, drań

szantrapa – osoba roztargniona

szałaputa – człowiek bezmyślny

szaszok – tchórz

szlauch – rura gumowa

szparko – szybciej, poganianie

szpuk – gołąb pospolity, nierasowy

szpurc – niedorostek, smarkacz

sztanga – obciążnik zegara ściennego

sztany – spodnie

szajbus, szajbnięty – wariat

sztafirować – stroić się

szczun – smarkacz

szkodowiery, szkodowieki – skąpca

szmaja– leworęczny, mańkut

szmuc – brud

szpilorek – szydło

szprechać – mówić

szpurt – szybki bieg

sztafirować – stroić się

szuba – sałatka kartoflano-śledziowo-warzywna

szurganiec – łobuziak

szulaki – określenie na ptaki drapieżne polujące na gołębie

szypszyna – nasienie, owoc dzikiej róży

szwajsować – spawać

szwendać się – spacerować bezmyślnie

 

Ś

ślozy – łzy (częste powiedzenie: i po co tak lejesz ślozy?)

śniedać – jeść śniadanie

śrubstag – imadło

świeżynka – świeża pieczeń wykonana zaraz po uboju prosiaka

 

T

taborek – taboret

tako – w ten sposób

taksowka – nazwa każdego samochodu osobowego, nie koniecznie taxi

taskać – nieść

temu – dlatego

tenten pomarańcz – ta pomarańcz, ten winogron – ta winogron

terperda, torpeda – mały pociąg osobowy złożony z dwóch jednostek

telepać się – trząść się, ale dziś telepejszen – ale dziś zimno

toczka – głośnik zakładowego radia

tok – bateria

tołkować – tłumaczyć, bez tołku – bez sensu, bez pomyślunku, nietołkowny – nie dający sobie wytłumaczyć

tutaj babcia koszyk nosiła – „gest kozakiewicza”, tu się zgina…

trafić na chanajki – przed wojną dzielnica znana z pośledniejszych pań lekkiego prowadzenia

turza (czyt. tur-za) – boli

 

U

uchażor – starający się o rękę panny

uczycielka – nauczycielka

ugotujem – ugotujemy

ukatrupić, zakatrupić – zabić

unaj, undzi – tam

ulnik – babka ziemniaczana

upioką – upieką

upioke – upiekę

 

W

wajcha – dźwignia

walonki – obuwie z filcu na mróz i śnieg

wałatakiego wała – „gest kozakiewicza”, tu się zgina…

watacha, wataszka – grupa, gromada

wchodziny – parapetówka

wcinać – jeść

wentroba – wątroba

wieczera – kolacja
wieczerać – jeść kolację

wiernusa – zawrócić się

wiszczeć – piszczeć, krzyczeć

wiuga – zawieja

włanczać, wyłanczać – włączyć, wyłączyć

wołoczebne – prezent od matki chrzestnej

wredota – o osobie wrednej

wrzaskun – awanturnik, pieniacz, także głośno krzyczące dziecko

wsio –wszystko

wycierucha – kobieta bez zasad

wycug – dożywotnie, utrzymanie

wyczmuchać – przewietrzyć

wygrużać – wywalać, usuwać

wykipiło – wykipiało

wyskipło – wykipiało

wyrko – łóżko

wzion – zabrał

 

Z

za biezdurno – za nic, za darmo

za frajer – za nic, za darmo

za im – za nim

zaciągnąć się – zagłodzić, brak apetytu

zadawać – dać

zaidrosny – zazdrosny

zajedno – wszystko jedno, to samo

zajzajer – kwas, coś bardzo kwaśnego

zakluczyć – zamknąć

zakolegować – zaprzyjaźnić

zalatywać do kogoś – wejść do kogoś na chwilkę

zamaniło – zachciało się

zapalić – włączyć (np. światło, telewizor)

zapluszczyć oczęta – zamknąć oczy

zapojka – napój do zapijania alkoholu

zasynać – zasypiać

zaszpilić – zapiąć na guziki

zawtrakać – jeść

zbuk – zepsute jajko

zdurniał, czy co? – czyżby człowiek ogłupiał, dziwnie się zachowuje

zdym – zdejmij

zgliwiały ser – psujący się twaróg

zeksastać na zeksie – stać na czatach, okrzyk „zeksa” służy również jako ostrzeżenie alarmowe

zezwać – wyzwać, nakrzyczeć na kogoś

zieziulka – kukułka

ziomal – rodak, kuzyn

zjechać do domu – wrócić do domu

zołza – o osobie wrednej

zrobić rezultat – policzyć się z kimś, zrobić z kimś lub z czymś porządek

zrobim – zrobimy

 

Ż

żeb – żeby

żulik – mały chłopczyk

żywina – trzoda

żywiuszczyj – żywotny

Białowieski Park Narodowy. Tutaj przyjechał Książę Karol

Białowieski Park Narodowy. Tutaj przyjechał Książę Karol

O tym jak Białowieża i jej rejony są unikalne i atrakcyjne można było się przekonać, gdy przyjechał tutaj w 2010 roku sam Książę Karol. Bardzo interesowały go mieszkające w rezerwacie żubry, ale nie tylko.

 

Książę spacerował także po ścisłym rezerwacie, gdzie jest wiele gatunków drzew i roślin, a także zwierząt i nigdy tam nie ingerował człowiek, ani nie sądził tam niczego. To prawdziwa perełka znajdować się w takiej dziczy.

 

Warto wiedzieć, że Książę Karol uchodzi za orędownika ochrony przyrody, dlatego też wizyta takiej osobistości w Biebrzańskim Parku Narodowym mogła skutkować tylko jednym – Podlaskie i jego przepiękna Puszcza będą jeszcze bardziej znane. Tak też się stało.

 

fot. Dan Marsh / flickr.com

 

 

W Hajnówce masowo padają ptaki. Co się dzieje ?

W Hajnówce masowo padają ptaki. Co się dzieje ?

Niepokojące zjawisko ma miejsce ostatnimi czasy w Hajnówce. Na ulicach coraz częściej znajdowane są martwe dorosłe ptaki. Jest ich tak dużo, że nieraz ciężko zrobić krok. Trawniki czy skwery pełne są nadgryzionych ciał. Czy mieszkańcy mają się czego obawiać?

 

Władze uspokajają. O epidemii ptasiej grypy nie ma mowy. Jej ostatnie ognisko wykryto bowiem zimą na Śląsku. Od tej pory nie wykryto przypadków zachorowań. Na ptasią grypę zapadają głównie łabędzie, kaczki czy dzikie gęsie. Przez Hajnówkę przebiega rzeka Leśna, nad którą bez trudu można spotkać te gatunki. Martwych przedstawicieli nad nią jednak nie stwierdzono.

 

Jak do tej pory nie odkryto przyczyny masowej śmierci ptaków. Podejrzewa się, że gdzieś w okolicy musi być źródło skażonej wody. Czy to prawda? Wiadomo tyle, że istną wyżerkę mają dzikie zwierzęta, czyli bezpańskie psy i koty. Trzeba też pilnować pupilów podczas spaceru. W każdej chwili do pyszczka może trafić ptasie skrzydełko.

Puszcza została przeniesiona do Minecrafta

Puszcza została przeniesiona do Minecrafta

Po trzech miesiącach w końcu się udało. W ramach projektu ”Ostatnie drzewo” Puszcza Białowieska została przeniesiona w skali 1:1 do świata wirtualnego, a mianowicie słynnej gry Minecrafta. Autorom przyświecała przede wszystkim dokładność. Odtworzono nie tylko drzewostan, ale i każdy najmniejszy strumyczek.

 

Łącznie do cyfrowej wersji trafiło ponad  700 km kw. powierzchni Puszczy, co zajmuje 18 GB . W praktyce oznacza to, że cała mapa zbudowana jest z ponad 50 miliardów bloków. Zdecydowano się uwzględnić tylko 5 obszarów, na których widać ludzką działalność. Wszystko to oczywiście zobaczymy w typowej dla Minecrafta, kanciastej grafice. Kwadratowe jest więc też…słońce. Powstał również film promocyjny. Przewodnikiem po kompleksie leśnym jest głos niezastąpionej Krystyny Czubównej. 

 

Sięgnięcie do Minecrafta nie jest przypadkiem. Jego użytkownikami są przede wszystkim młodzi ludzie, którzy mogą nie zdawać sobie sprawy z obecnego konfliktu o Puszczę. Dzięki mapie mogą zapoznać się z tematem. Teraz tylko trzeba mieć nadzieję, że kopia zapasowa nie pozostanie jedyną wersją.

 

 

Coraz mniej wiejskich ławeczek. Czy obyczaj zaniknie na dobre?

Coraz mniej wiejskich ławeczek. Czy obyczaj zaniknie na dobre?

Wiejska ławeczka. Dla przejezdnych to lokalny monitoring. Dla mieszkańców osad to miejsce spotkań, szczerych rozmów czy nawet śpiewów. Oczywiście młodych na niej nie zobaczymy. Do ławeczki trzeba bowiem…dojrzeć. Niestety, nawet wśród starszych mieszkańców wsi są już rzadziej wykorzystywane. Obyczaj powoli zanika.

 

Jeszcze 10 lat temu nie można było wyobrazić podlaskiej wsi bez ławeczki. Zdawałoby się, że na stałe wpisały się w tamtejszy idylliczny krajobraz. Czasy się jednak zmieniają. Dzisiejsze osady coraz częściej przypominają miasta. Przybywa murowanych budynków, często bogato zdobionych. Ich właścicielami są bowiem uciekinierzy z aglomeracji. Rosnąca liczna ”obcych” na wsi zmienia jej obraz.

 

Trudno sobie wyobrazić, aby Warszawiak pasjonował się przejeżdżającymi autami po jedynej drodze na wsi. Bo co innego można obserwować z wiejskiej ławeczki. Starszych na ławeczce można porównać do obserwatorów wyścigów formuły 1. Głowę przekręcają z lewa do prawa, skupiając wzrok na maszynie.

 

Podlasie wsie, zresztą jak w całym kraju powoli się wyludniają. Z wielu zabudowań zamieszkałych zostaje kilka. Są to najczęściej Ci, których rodzina nie rusza się ze wsi od pokoleń. Zbyt bardzo przywiązani do rodzinnej ziemi, nawet nie myślą o przeprowadzce, nawet jeśli nie ma już z kim porozmawiać. Wiejskie ławeczki służyły właśnie konwersacjom, zapewne nie raz przy małym piwku.  

 

To tam plotkowano, gadano o wszystkim i o niczym, a więc o przysłowiowych tirach i naczepach. Do ławeczki trzeba jednak dotrzeć. Ci, którzy pamiętają czasy jej świetności, często są już schorowani. Nieraz poruszanie się po domostwie sprawia problem. Dojście do ławeczki stanowi więc swego rodzaju mission immposible.

 

Każda ławka to inna historia. Często poniszczone stanowiły jedyne źródło rozrywki dla mieszkańców wsi. Widząc je mamy mieszane uczucia. Jedni pytają ”Po co oni tak się gapią’?’, drudzy stwierdzają ”Ależ to urocze”. Miejmy nadzieje, że ławeczki nie znikną na stałe. Na wiejskie salony raczej nie wrócą, ale tradycja być musi!

 

Inwazję kornika można było zahamować

Inwazję kornika można było zahamować

Rok 2007. 29 świerków Puszczy Białowieskiej atakuje kornik drukarz. Drzewa zajęte przez szkodnika rosły na terenie ścisłego rezerwatu. Z tego powodu do wycinki niezbędna była zgoda Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Tej jednak nie uzyskano.

 

Działania ekologów z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot skutecznie zahamowały wycinkę. W pismach skierowanych do urzędu, ekolodzy przytaczali chociażby argument, że kornik to istota, która zwyczajnie ma prawo zjadać świerki. Ich działania były na tyle skuteczne, że wycinkę drzew z kornikiem wstrzymano na całe lata. Kornik w tym czasie rozprzestrzenił się na wielką skalę. Najnowsze dane mówią o tym, że kornik drukarz zajął ponad 800 tys. świerków. Stanowi to 8% ogółu zasobów leśnych Puszczy.

 

Ekolodzy uważają, że tę sprawę należy pozostawić sprawy matce naturze. Uważają, że w Puszczy jest zbyt duża populacja świerków, a w ich miejsce pojawią się inne gatunki. Strona rządząca zaś uważa, że Puszczę należy prowadzić po gospodarsku. A zatem zaatakowane przez kornika drzewa usuwać, a zostawiać tylko zdrowe. W ciągu tylko trzech majowych dni leśnicy odłowili ponad 164 litry korników. Przekłada się to na ponad 6, 5 mln owadów. 

 

W tym sporze zarówno jedna i druga strona konfliktu mają rację. Z tym, że każdy wybór rodzi inne konsekwencje. Prowadzenie lasu po gospodarsku – tak jak robi robi to rząd powoduje, że w Puszczy utrzymywany jest obecny stan. Czyli ubywa tylko zainfekowanych drzew, zostają jedynie zdrowe. Z racji tego, że kornik przez lata pożerał, to obecna wycinka jest sporych wielkości. Jeżeli jednak wybierzemy rozwiązanie ekologów – kornik będzie nadal zjadać świerki – co jest naturalne – a las będzie się naturalnie odradzać. Warto jednak zaznaczyć, że gdyby kornik zdegradował cały las, to jego pełny proces odrodzenia trwałby około 200 lat. 

Co Podlasie ma wspólnego z Grunwaldem?

Co Podlasie ma wspólnego z Grunwaldem?

Już niedługo rocznica bitwy pod z Zakonem Krzyżackim więc po prostu nie wypada wspomnieć, o związku Podlasia z tym wielkim zdarzeniem historycznym. Z pewnością mieszkańcy naszych terenów nie raz słyszeli pytanie typu ”Którędy na Grunwald?”.

 

Trasę przemarszu przez nasze tereny ustalono wcześniej na grudniowej tajnej naradzie w Brześciu. Po niej król Jagiełło, wielki książę Witold i tatarski chan Dżalal ad-Din udali się na polowanie do Puszczy Białowieskiej. 30 – sto tysięczna armia musiała mieć w końcu co jeść. Mięso zakonserwowane solą było spławiane beczkami rzeką Narew, która w tym czasie miała nieocenione znaczenie logistyczne. Następnie Wisłą trafiało do Czerwińska, punktu koncetracji.

 

Według szacunków Podlasie przemierzało wtedy ok. 10 tys. wojskowych.  Trzeba jednak dodać, że towarzyszyła im również służba. Co ciekawe podlaskie miasta liczyły wówczas najwyżej maksymalnie 2 tys. mieszkańców. Na obszar obecnego województwa podlaskiego wojska Wielkiego Księcia Litewskiego wkroczyły w Krynkach. Następnie z Bielska, gdzie przez długi czas odpoczywały, udały się w kierunku Brańska, a następnie poruszały się wzdłuż Bugu.

Zabytkowa wieś na Podlasiu

Zabytkowa wieś na Podlasiu

Zabytkowa wieś na Podlasiu to Soce jako nieliczna może pochwalić się tym, że cała jest zabytkiem. To wyjątkowe wyróżnienie nadaje jej niepowtarzalny charakter i sprawia, że jest ona obiektem podziwu zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających. Początkowo, gdy ogłoszono decyzję konserwatora dotycząca uznania całej wsi za zabytek, niektórzy mieszkańcy byli sceptyczni i nieufni wobec tego pomysłu. Obawy głównie koncentrowały się wokół kwestii inwestycyjnych, które w przypadku zabytkowych miejsc są znacznie bardziej skomplikowane i wymagające. Jednakże z biegiem czasu i rozwojem świadomości kulturowej, mieszkańcy Soce zaczęli dostrzegać pozytywne aspekty tego unikatowego statusu. Dziś, zamiast obawiać się ograniczeń, są dumni z dziedzictwa kulturowego, jakie reprezentuje ich wieś. Uznając wartość zachowania historycznego dziedzictwa, mieszkańcy Soce przyczyniają się do ochrony i promocji unikatowej tożsamości swojej społeczności oraz kultury regionu Podlasia.

Soce: Unikalna zabytkowa wieś na Podlasiu

Wieś Soce znajduje się w północno-wschodniej Polsce, w gminie Narew, w województwie podlaskim. Liczba mieszkańców wynosi około 200 osób. W Soce można ponadto zobaczyć wiele zabytkowych drewnianych domów oraz kościół pw. św. Jana Chrzciciela z XIX wieku. Dodatkowo dookoła wsi są piękne lasay, a w okolicy można znaleźć liczne szlaki turystyczne i rowerowe.

Historia o zabytkowej wsi na Podlasiu

Miejscowość powstała w XVI w i do dnia dzisiejszego zachował się w niej układ urbanistyczny. Wieś składa się z dwóch równoległych odcinków. Dodatkowo tzw. ulicówki mieszczą się po obu brzegach rzeki Rudni i są połączone dwiema drogami biegnącymi z północy na południe. Część na południe od rzeki nazywano Mokrawami, a część północną Suchlanami. Wszystko to powoduje, że Soce przypominają dwie wsie – dwie oddzielne miejscowości.

Większość domów jest drewniana i bogato zdobiona, co jeszcze zwiększa urok wsi. Budowano je z bali sosnowych lub świerkowych na fundamentach z kamienia polnego. Ich ściany zabezpieczano szalówką, układaną w geometryczne wzory – kwadraty, trójkąty i romby. Również w okresie międzywojennym rozpowszechniło się zdobnictwo. Wzorce przywieźli wracający z Rosji repatrianci, którzy wyjechali ze wsi w 1915 roku. Wśród motywów znalazły się także przedstawienia zwierząt, ornamenty roślinne, krzyże, gwiazdy czy układy przypominające hafty.

Zalew w Repczycach na Podlasiu to gratka nie tylko dla wędkarzy

Zalew w Repczycach na Podlasiu to gratka nie tylko dla wędkarzy

Zalew w Repczycach to niezwykłe miejsce, otoczone malowniczą przyrodą, które sprawia, że staje się ono idealnym celem dla spacerowiczów, miłośników rowerowych przejażdżek czy osób pragnących spędzić czas na pikniku. Otoczenie zbiornika wodnego urzeka różnorodnością krajobrazów i bogactwem flory. Stanowi to niezaprzeczalny atut dla wszystkich, którzy pragną odpocząć od miejskiego zgiełku i cieszyć się harmonią natury. Jednak to nie wszystko, co ma do zaoferowania ten urokliwy teren. Zbiornik wodny przyciąga także pasjonatów wędkarstwa, którzy w tym miejscu mają szansę spróbować swoich sił i zanurzyć w wodach różnorodnych gatunków ryb.

Początki istnienia zalewu w Repczycach

W okresie letnim tłumnie odwiedzany jest chętnie odwiedzany przez mieszkańców okolic Hajnówki. Powstał on na początku millenium na rzece Nurzec, a jego łączna powierzchnia wynosi około 11 ha. Dodatkowo linia brzegowa rozciąga się na długości ponad 2 km. Opiekę nad zbiornikiem sprawuje dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Kleszczelach.

Zalew w Repczycach – nie tylko dla wędkarzy 

Zalew w Repczycach zapewnia wiele wariantów spędzenia swojego czasu. Możemy tu korzystać z licznych atrakcji. To idealne miejsce dla osób poszukujących wypoczynku na świeżym powietrzu oraz dla miłośników aktywności wodnych. Atrakcje przygotowano również dla dzieci. Obecność ratowników WOPR gwarantuje całkowite bezpieczeństwo. Ponadto na miejscu możemy wypożyczyć sprzęt służący do rekreacji wodnej, taki jak kajaki czy rowery wodne. Ciekawą formą zorganizowania pobytu jest również organizacja ogniska w specjalnie wyznaczonych do tego miejsca.

Zalew w Repczycach to przyjazne miejsce dla wypoczynku i obcowania z naturą

Miłośnicy gier zespołowych zagrają niejeden mecz siatkówki i koszykówki. Na zmotoryzowanych wczasowiczów czeka parking. Obszar zalewu zapewnia zaplecze sanitarne – wc i natryski. Wędkarzy przyciąga głównie zachodnia część zbiornika. Gdyż cenią sobie spokojne i malownicze miejsca nad wodą, gdzie mogą odpocząć i cieszyć się naturą, a tak właśnie jest tutaj. W wodach czekają na nich takie gatunki jak: szczupaki, okonie, leszcze, karpie, a także sum. Wędkowanie nie wymaga specjalnych zezwoleń – wystarczy karta.

Żubrówka. Daje siłę i jest afrodyzjakiem.

Żubrówka. Daje siłę i jest afrodyzjakiem.

Żubrówka, już od XIV wieku, stanowi nieodłączny element polskiej tradycji, znana ze swojego wyjątkowego dodatku – źdźbła trawy z białowieskich puszczańskich polan, które nadają jej charakterystyczny smak i aromat. Pomimo że początkowo dodawano ją jedynie dla poprawy smaku, szybko zyskała reputację bardziej mistyczną.

Żubrówka: śladami produkcji

Historia żubrówki, odwołująca się do wiedzy ludowej i tradycji, wpisuje się w kulturowe dziedzictwo Polski. Już od stuleci wytwarzana jest według sprawdzonych przepisów, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Względy kulturowe, jak również praktyczne, skłaniały do poszukiwania i wykorzystywania traw leśnych jako dodatku do gorzałki. Trawa rosnąca na białowieskich polanach, uważana za symbol siły i zdrowia. Idealnie wpisywała się w ówczesne przekonania dotyczące korzyści zdrowotnych płynących z natury. Dla polskiej szlachty, która w XIV wieku wzbogacała gorzałkę trawą, było to nie tylko kwestia poprawy smaku trunku, ale również poszukiwania dodatkowych, niezwykłych właściwości.

Tradycja w nowoczesnym świecie

Równolegle z rosnącym zainteresowaniem społecznym, trawa żubrowa zaczęła odgrywać coraz większą rolę w świadomości kulturowej. Stała się symbolem związku z przyrodą, dziedzictwem narodowym i tradycją. Jej obecność w butelkach żubrówki nie tylko wpływała na smak trunku, ale również na jego tożsamość kulturową. Bez trawy, żubrówka byłaby jedynie zwykłą wódką, pozbawioną swojego charakterystycznego smaku i znaczenia. Mimo że technologie produkcji mogły ulec zmianie, to duch tradycji i związku z naturą pozostały nienaruszone.

Współczesna produkcja żubrówki

Współczesna produkcja żubrówki, choć oparta na zaawansowanych technologiach, nadal respektuje tradycyjne wartości i zachowuje autentyczny charakter trunku. Każdy proces, począwszy od zbioru trawy, przez wytwarzanie wódki, aż po butelkowanie, odbywa się z najwyższą dbałością o jakość i autentyczność. Dzięki temu każdy kieliszek żubrówki jest nie tylko smakiem puszczy, ale także sentymentalną podróżą przez historię i kulturę Polski.  Jej historia, sięgająca XIV wieku, przenika się z historią polskiej szlachty, zbieraczy trawy i nowoczesnych producentów. To historia pełna pasji, wiedzy i poświęcenia, która odzwierciedla wartości kulturowe i ekologiczne, będąc zarazem ważnym elementem dziedzictwa narodowego Polski.

Bestia z Puszczy atakowała w dzień i w nocy

Bestia z Puszczy atakowała w dzień i w nocy

Puszcza Białowieska od wieków pełna była dzikiej zwierzyny. Na polowania zjeżdżali ważne osobistości – królowie, carowie i inni. Jedną z najbardziej cennych zdobyczy był niedźwiedź. Mięso, sadło, cenna skóra, ale przede wszystkim satysfakcja z powalenia zwierza zachęcała do łowów.

 

Każde polowanie obarczone było wielkim ryzykiem. Bestia może być nieobliczalna, a że zwierzę nie dba o to czy atakuje króla czy zwykłego wieśniaka, to i monarchom nie raz mocno się obrywało. Tak też było z Augustem II, który tylko dzięki swej zwinności wyszedł cało z opresji.  W 1791 roku, polujący w Puszczy ks. Józef Poniatowski w pewnym momencie został zaatakowany przez rozjuszoną niedźwiedzicę. Z opresji wybawił myśliwego strażnik Marcin Hołota. W nagrodę otrzymał on 100 złotych dukatów. Odwaga się opłaciła.

 

 

Populacja niedźwiedzi zaczęła maleć pod koniec XVIII. Miało to związek z ochroną innej zwierzyny leśnej. Podjęto decyzję o odstrzale. Trwał on niemal ćwierć wieku. Urzędnicy wpłacając do kasy rządowej niewielką kwotę mogli bez problemu polować na każdego drapieżnika. Zwykli kłusownicy też dorzucili swoje cztery grosze. Musiało minąć wiele lat nim populacja mogła się odrodzić. Nie stało by się tak gdyby nie rosyjski rząd, który zakazał posiadania broni na terenie lasów.

 

W Puszczy nieraz dochodziło do starcia tytanów. Żubry nie znoszą gdy ktoś wchodzi na ich terytorium. Dlatego też walki z niedźwiedziami odnotowywano bardzo często. Być może, gdyby niedźwiedzie przetrwały, to one nosiłyby miano Króla Puszczy. Zdecydowana większość pojedynków to bowiem ich zwycięstwo. W 1846 jeden z nich w ciągu jednego dnia powalił ponad pięć żubrów. Każda walka pustoszyła okolicę. Połamane gałęzie, zagłębienia w ziemi, zniszczone krzaki – taki krajobraz pozostawiali po sobie drapieżniki. Niedźwiedzie z tego okresu uznaje się za niezwykle agresywne. Zabijały liczne sztuki bydła dla sportu, nie dla pożywienia. Ostatni niedźwiedź naturalnie występujący w Puszczy został powalony w 1878 r. 

 

Próby odtworzenia populacji podjęto przed II Wojną Światową. Sprowadzane z Białorusi ciężarne osobniki trzymano wpierw w klatkach. Dzięki dużym otworem młode mogły spokojnie wyjść z niej i zapuścić się w głąb lasu, gdzie uczyli się życia w dziczy. Dla mieszkańców okolicy wprowadzono zakaz zabijania zwierząt, jeśli te zbliżyłyby się do zabudowań. Na prośbach się jednak kończyło. Misie często zapuszczały się do domowych gospodarstw. Nie obyło się bez ofiar. 

 

Gdy nastała już wojna nowi niemieccy ”zarządcy” Puszczy wpuszczali do niej wszystkie niedźwiedzie, które odebrali wędrownym cyganom. Wzbudzały one strach. Nie były przystosowane do zdobywania pożywienia w sposób samodzielny. Uważano, ze okupanci w ten sposób chcą odstraszyć miejscowych od pomocy partyzantom. Drzwi nawet zawiązywano łańcuchami w obawie przed włamaniem. Brzęk przypominał zwierzętom czasy niewoli, przez co się oddalały w głąb Puszczy. Strach był jak najbardziej uzasadniony. Zwierzę zabiło bowiem matkę z dzieckiem gdy Ci zbierali maliny w lesie. Ludzie odpłacali im tym samym. W ruch szły siekiery i inne ostre narzędzia. 

 

 

Czasy Wojny przeżyły 4 osobniki – samiec, samica i cztery młode. Ostatnie polskie niedźwiedzie widziano w 1959 roku na terenie Puszczy Lackiej, która obecnie wchodzi w skład Puszczy Białowieskiej. Pojedyncze osobniki wkradały się do nas z głębi Związku Radzieckiego. W maju 1963 roku odnotowano przypadek przywędrowania jednego osobnika. Przekroczył on granicę państwową, pokręcił się  około tygodnia i następnie udał się na wschód.

 

Bałachowcy. Skąd się oni wzięli?

Bałachowcy. Skąd się oni wzięli?

Bałachowcy to byli żołnierze armii generała Stanisława Bułak-Bałachowicza. Był on generałem majorem Białej Armii oraz także dowódcą ochotniczych oddziałów białoruskich walczących w składzie Wojska Polskiego II RP w 1920 i 1939 r. Umarł w trakcie II wojny światowej w 1940 r.

Bałachowcy i ich pochodzenie

Na terenie Puszczy Białowieskiej została rozwiązana białogwardyjska dywizja gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza. W jej szeregach byli głównie kozacy syberyjscy. Od imienia dowódcy nazwano nowych przybyszy. W tym właśnie czasie wytworzyło się też w Hajnówce społeczeństwo różnojęzyczne, wielogwarowe i zróżnicowane pod względem religijnym. Warto jednak wspomnieć, że przed wojną nie było tu ani jednej cerkwi – pierwsza hajnowska cerkiew została poświęcona 11 października 1942 r., a więc w czasie okupacji hitlerowskiej.

Zapewnione osiedlenie w Puszczy Białowieskiej

Generałowi, któremu przyznano obywatelstwo polskie, oraz jego żołnierzom zagwarantowano także możliwość osiedlenia się na stałe w Polsce. W początkowym etapie tego procesu, 12 tysięcy żołnierzy i oficerów zostało internowanych i umieszczonych w obozach. Wśród internowanych przeprowadzano działania agitacyjne. Ich celem było też zachęcenie ich do dołączenia do nowo tworzonych oddziałów robotniczych, które miały działać w Puszczy Białowieskiej. Te oddziały miały za zadanie prowadzić prace wyrębu drzew oraz wywózki surowca drzewnego. Agitacja prowadzona przez władze przyniosła pewne rezultaty, ponieważ część internowanych zdecydowała się na wyjazd i aktywne uczestnictwo w tych oddziałach, może widząc w tym szansę na lepszą przyszłość oraz integrację z społeczeństwem polskim.

Część bałachowców zgodziło się na osiedlenie

Na wyjazd zdecydowało się kilka tysięcy żołnierzy. W 1921 r. w okolicach Puszczy Białowieskiej osiedliło się 2200 Bałachowców. Zamieszkiwali i pracowali przy transporcie leśnym. Setki Bałachowców osiedliło się w Hajnówce, Czeremsze, Narewce i w innych miejscowościach Puszczy Białowieskiej. Osiedlając się w tych obszarach, przyczynili się do kształtowania lokalnej społeczności i kultury. Ich obecność wniosła do tych regionów także specyficzne elementy kulturowe, tradycje oraz język białoruski, który wpłynął na bogactwo etniczne regionu. W Hajnówce zasilali oni też załogi Fabryki Chemicznej, Terpentyny i Kolejek Leśnych. Zajmowali stanowiska najbardziej płatne i uprzywilejowane.

5 faktów o Dworku Gubernatora w Białowieży

5 faktów o Dworku Gubernatora w Białowieży

Tzw. Dworek Gubernatora stanowi najstarszy budynek w polskiej części Puszczy Białowieskiej. Wybudowano go 1 1845 r. Od lat tłumnie odwiedzany jest przez turystów. 

 

1. Obiekt powstał w miejscu dworu króla Augusta III Sasa.  Zatrzymywali się w nim znane postacie polityki, w tym sam car Aleksander II. Pierwszym gościem był  generał-gubernator Fiodor J. Mirkowicz, który przybył do puszczy na polecenie cara w związku z planowanym polowaniem na żubry.

 

2. Aby upamiętnić polowania w budynku powstało muzeum. Albumu dokumentujące łowy czy pamiątkowe puchary zostały wywiezione do Rosji w 1915 r. 

 

3. W okresie I Wojny Światowej Dworek pełnił funkcję szpitala a potem kasyna oficerskiego. Po odzyskaniu wolności stał się gospodą. Przez 5 lat budynek używany był również jako przedszkole. Dziś mieści się tu Ośrodek Edukacji Przyrodniczej Białowieskiego Parku Narodowego.

 

4. Na początku lat 90. rozpoczęto gruntowny remont, który ujawnił, że Dworek nie posiada fundamentów. Ich rolę pełniły głazy.

 

5. Dworek cieszy się dużą popularnością jako miejsce fotograficznych ślubnych sesji. Jeśli nie macie pomysłu na ciekawe miejsce, warto rozważyć Dworek Gubernatora.

Na Podlasiu pedałujemy szlakiem bocianów

Na Podlasiu pedałujemy szlakiem bocianów

Śnieg w końcu stopniał więc można udać się na wycieczkę rowerową. Nie dość, że spalimy kalorię, będziemy również bliżej natury. Jednym z najciekawszych szlaków rowerowych w Polsce jest bez wątpienia Podlaski Szlak Bociani, który przecina niemal całe województwo podlaskie ukazując jednocześnie jego najważniejsze walory.

 

Powstał on w 2002 r. a rok później otrzymał prestiżową nagrodę Polskiej Organizacji Turystycznej. Szlak przebiega przez najcenniejsze pod względem przyrodniczym tereny nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Łączy najpiękniejsze miejsca województwa podlaskiego, w tym 4 parki narodowe. 

 

Szlak Bociani stanowi najdłuższy znakowany szlak rowerowy województwa podlaskiego licząc 412,5 km. Poprzez tablice informacyjne można poznać życie i zwyczaje Bociana Białego oraz dowiedzieć się o miejscowościach i atrakcjach turystycznych na szlaku.

 

Podlaski Szlak Bociani należy do sieci Zielonych Szlaków – Greenways w Polsce. Greenways to szlaki dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego, tworzone wzdłuż rzek, tradycyjnych, historycznych tras handlowych, naturalnych korytarzy przyrodniczych i kolei.

 

Żubry dzieli płot. Bez niego doszłoby do katastrofy.

Żubry dzieli płot. Bez niego doszłoby do katastrofy.

Jak wiadomo, na polsko – białoruskim przejściu granicznym stoi płot. Przeszkadza on żubrom w swobodnej wędrówce. Są tego dobre i strony. Nasze żubry są nizinnymi przedstawicielami gatunku. Z kolei, białoruskie, jak badania wykazały posiadają domieszkę genów żubra kaukaskiego.

 

Gdyby doszło do połączenia populacji, polski król puszczy miałby problemy. Spadłaby jego odporność na choroby i miałby problemy w adaptacji w nowym otoczeniu. Z drugiej strony nastąpiłoby zwiększenie zmienności genetycznej, co też jest czymś pozytywnym, o ile przebiega z umiarem. Gdyby polskie żubry w pełni połączyłyby się z białoruskimi, zapewne przestałyby istnieć. Żubr, którego dało się odtworzyć dzięki ciężkiej pracy naukowców skończyłby jako relikt historii.

Nadchodzi wielkimi krokami edycja znanego festiwalu.

Nadchodzi wielkimi krokami edycja znanego festiwalu.

Już niemal 30 lat rozsławia Hajnówkę. Pierwotnie miał służyć wiejskim chórom. Z biegiem czas zyskał międzynarodowe znaczenie. Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja Hajnowskich Dni Muzyki Cerkiewnej. Wszystko zacznie się już 8 maja. W czasie tegorocznej odsłony festiwalu wystąpi 28 chórów z Polski i z zagranicy – Białorusi, Gruzji, Rosji i Ukrainy. Wśród imprez towarzyszących są koncerty m.in. w Warszawie, Gródku, Czeremsze, Białowieży, Hajnówce, Sokółce, Mielniku, Siemiatyczach i Bielsku Podlaskim.

 

Początkowe założenia koncertów była zgoła odmienne od obecnych. Lokalne chóry miały wymieniać się doświadczeniami aby po prostu podnieść ogólny poziom wykonań. Taka muzyka nie cieszyła się popularnością. Było wręcz odwrotnie. Teraz każdy chór, który chce coś osiągnąć musi posiadać w swym repertuarze muzykę cerkiewną. Stanowi ona połączenie modlitwy, słowa i linii melodycznej. Za zadanie stawia sobie pobudzenie człowieka do rozwoju duchowego.

 

Koncert galowy odbywa się tradycyjnie w soborze św. Trójcy. Imprezie towarzyszą również występy w innych miejscowościach. W zeszłym roku festiwal rozpoczął się tzw. flashmobem na ulicach Białegostoku. Tradycją stała się już uczta folklorystyczna. W środku Puszczy goście przedstawiają swoją bogatą kulturę. Śpiewom i tańcom nie ma końca. Festiwal przyciąga gości z całego świata. Również uczestnicy pochodzą z różnych stron świata.

Imiona dla dzieci na Podlasiu. Sprawdź koniecznie ranking!

Imiona dla dzieci na Podlasiu. Sprawdź koniecznie ranking!

Imiona dla dzieci zmieniają się z biegiem czasu i w zależności od regionu. Zmieniająca się popularność imion dziecięcych to fascynujące zjawisko, które Ministerstwo Cyfryzacji rejestruje i analizuje corocznie. Choć rodzice mają zwykle sporo czasu na wybór imienia dla swojego dziecka, niejednokrotnie decyzję podejmują dopiero po narodzinach. To wówczas, otoczeni oczekiwaniem i presją, muszą dokonać wyboru, który może być poddany opinii nie tylko bliskich, ale i społeczności lokalnej. Każda głowa to osobna historia, a wybór imienia staje się wyrazem nie tylko gustu rodziców, ale i wpływu otoczenia.

Imiona dla dzieci w województwie podlaskim

Na Podlasiu zaskoczymy wszystkich wierzących w stereotypy. Tutaj to nie Brajan i Angela dominują na liście popularności. Na czoło wśród chłopców wysuwają się klasyki takie jak Jakub, Szymon czy Antoni. Pokazuje to, że tradycyjne imiona wciąż mają swój urok. Na drugim biegunie znajdują się mniej popularne imiona jak Maksym, Władysław i Albert. Brajanów zarejestrowano jedynie pięciu, co jest zaskoczeniem i powodem do niedowierzania! Jeśli chodzi o dziewczynki, największą popularnością cieszy się Zuzia, która nieznacznie wyprzedza Julię i Hannę. Jednak na przeciwległym biegunie znajdują się imiona jak Vanessa, Nicole czy Sabina, które zajmują miejsca na końcu listy popularności.

A jak jest poza naszym regionem?

W Polsce, wybór imion dla dzieci często odzwierciedla różnice kulturowe, regionalne tradycje oraz zmieniające się trendy społeczne. Podlaskie to region o głęboko zakorzenionych tradycjach i silnym związku z historią i kulturą. Wykazuje często tendencję do zachowania bardziej konserwatywnego podejścia do wyboru imion. Z drugiej strony, w miastach takich jak Warszawa, które są bardziej zróżnicowane kulturowo i otwarte na wpływy z zewnątrz, można zaobserwować większą różnorodność w wyborze imion dla dzieci. W dużych metropoliach częściej występują imiona o międzynarodowym charakterze lub te, które są modnymi trendami w danym momencie. Imiona takie jak Maxim czy Nathan mogą być przykładem tego, jak miejskie społeczności odzwierciedlają swoją otwartość na różnorodność i wpływy kulturowe spoza granic kraju.

Puszcza gościła wielu krolów

Puszcza gościła wielu krolów

Puszcza Białowieska nie bez powodu nazywana jest królewską. Należała do ulubionych miejsc polowań wielu monarchów. Wszystko zapoczątkował Władysław Jagiełło. Pierwsze udokumentowane polowanie króla miało miejsce w 1409 r. Jego celem było zebrania zapasów do wojny z zakonem krzyżackim. Kilkuset letnie dęby są więc świadkami istotnych wydarzeń z dziejów Polski.

Co jakiś czas w Białowieży rekonstruuje się powrót Jagiełły z udanych łowów. Na imprezie nie tylko można się zapoznać z ciekawostkami historycznymi, ale też zobaczyć kolekcje broni, których używano chociażby do powalenia żubra. Duże zainteresowanie wzbudza tzw. foglerz, którego de facto Jagiełło nie mógł użyć w bitwach, gdyż jeszcze on nie istniał. Owy foglerz to nic innego jak działko, które wykazywało się sporą szybkością w działaniu. 

Bolek i Lolek zawitali na Podlasie

Bolek i Lolek zawitali na Podlasie

Właśnie ukazała się bogato ilustrowana książka ”Bolek i Lolek zwiedzają Polskę”. Jej autorkami są Zuzanna Kiełbasińska i Anna Nowacka. Kultowi bohaterowie latającym dywanem przemierzają wzdłuż i wszerz kraj w poszukiwaniu zaginionego smoka wawelskiego.

 

Na Podlasiu oczywiście również nie mogło ich zabraknąć. Odwiedzili Puszczę Białowieską, Tatarów w Kruszynianach i Świętą Górę na Grabarce. Z pewnością na naszych terenach przeżyli niezapomniane przygody. Nie może być przecież inaczej. Doskonała pozycja czytelnicza nie tylko dla najmłodszych. Na majówkę, jak znalazł.

Majówka 2017. Wycieczki po Puszczy trwają nawet 7 godzin.

Majówka 2017. Wycieczki po Puszczy trwają nawet 7 godzin.

Może nie rozwijają zawrotnej prędkości, ale mają duszę. Kolej drezynowa w Puszczy Białowieskiej została uruchomiona w 2006 r. dzięki grupie pasjonatów. Po kilku latach uzyskali oni zgodę na organizację przejazdów turystycznych. Pojazdy napędzane siłą ludzkich mięśni przewożą wszystkich spragnionych wrażeń w głąb lasu. Przy odrobinie szczęścia spotkamy dzikie zwierzę. 

 

To zdecydowanie idealna propozycja na majówkę dla fanów przyrody. Najkrótsza trasa liczy 4, a najdłuższa 36 km. Przejazd tą drugą opcją w obie strony zajmuje ponad 7 godzin, więc potrzebna jest odrobina wytrwałości. Zwiedzimy chociażby owiane tajemnicą słynne miejsce mocy w Hajnówce. Największa drezyna pomieści do dwunastu osób. Rozwija prędkość 20 km/h, przez co wiatr nie popsuje nam fryzury. Radzimy wziąć koniecznie aparaty fotograficzne.

Bocian, który nie klekoce.

Bocian, który nie klekoce.

Spotkać tego ptaka to nie lada zaszczyt. Mieszka w podmokłych lasach unikając człowieka jak ognia. Bocian czarny, bo o nim tu mowa jest niczym biały kruk. Wyjątkowy w każdym calu. Potocznie nazywa się go hajstrą. Podlasie to jeden z nielicznych terenów gdzie można na niego wpaść.

 

Podczas gdy zwykłe białe boćki cieszą się uznaniem, stanowiąc symbol szczęścia, to bocian czarny nie kojarzył się dawniej dobrze. Wszystko przez jego ubarwienie piór, uznawane jako dosyć żałobne. Uważa się je jako pustelników, chociaż w chwili odlotu widywano stada liczące nawet do 100 bocianów czarnych.

 

Tak, jak biali kuzyni, wędrują do Afryki. Wiele z nich jednak nie dolatuje na miejsce. Ptaki wracają do nas w okolicach kwietnia. Zwykle posiadają nawet kilka gniazd. Dlatego też niektóre z nich pozostają puste nawet na kilka lat. 

 

Utarła się opinia, że nigdy nie można spotkać bociana czarnego przy białym krewniaku. To mit. Żerować mogą obok siebie, lecz raczej się nie dogadają. Bocian czarny nie klekoce, a porozumiewa się tylko i wyłącznie gestami. Ptaki te nadal skrywają tajemnice. 

Naukowcy odkryli ślady po Gotach

Naukowcy odkryli ślady po Gotach

W północnej części Puszczy Białowieskiej naukowcy odkryli pozostałości po społeczności Gotów. 25 kurhanów datuje się na czasy rzymskiej hegemonii. Aby ustalić jednak dokładnie wiek, należy przeprowadzić odwierty.

Odkrycie nie miało by miejsca gdyby nie technologia. O obecności ludzi na danym terenie świadczą pozostawione przez nich przedmioty, jak choćby naczynia ceramiczne. Jednak gęsty drzewostan uniemożliwia takie poszukiwania. Przepisów też nie można obejść. Jest to bowiem teren chroniony, więc wykopaliska z prawdziwego zdarzenia nie wchodzą w grę.

Dlatego też stosuje się ALS. Oznacza on lotnicze skanowanie laserowe. Takie działania pozwoliło wytypować kilka miejsc, gdzie rozpoczęto poszukiwania.  Oprócz ALS wykorzystano również kolejną zdobycz nauki, mianowicie georadar GPR, emitujący fale elektromagnetyczne. Kurhany to nie jedyne znalezisko. Resztki grobli i ślady po polach uprawnych to również cenne odkrycie. Badania mają potrwać łącznie jeszcze przez 3 lata.

Śmigus dyngus. Dawniej polewano tylko najładniejsze dziewczyny.

Śmigus dyngus. Dawniej polewano tylko najładniejsze dziewczyny.

Śmigus dyngus to zwyczaj, który praktykuje się w Poniedziałek Wielkanocny. Kiedyś to były czasy. Panny można było wrzucić do koryta i sadzawki bez konsekwencji. Teraz za takie działania, do aresztu może nie trafimy, ale każda ceni sobie nietykalność. Ciało to bowiem świątynia. Dzisiaj w lany poniedziałek w mało kto kultywuje dawne tradycje. Jeśli już ktoś się polewa to w minimalnych ilościach. Zamiast wiader czy konewek używa się mikroskopijnych jajeczek jako sikawkę.

Śmigus dyngus – skąd się wywodzi?

Śmigus dyngus ma interesujące korzenie sięgające czasów pogańskich. Pierwotnie był to rytuał obchodzony w okresie wiosennym, związany z oczyszczeniem oraz przywoływaniem urodzaju. Kościół katolicki, widząc w nim elementy niezgodne z jego doktryną, początkowo potępiał ten zwyczaj. Jednakże, zamiast zaniknąć, Śmigus-Dyngus zaczął stopniowo wtapiać się w kulturowy krajobraz, stając się częścią polskiej tradycji. Polewanie wodą, charakterystyczna praktyka tego dnia, miało pierwotnie symboliczne znaczenie. Uważano, że woda oczyszcza z grzechów i wszelkich nieczystości cielesnych, przygotowując tym samym ludzi na nadchodzący okres wiosenny. Ponadto, wierzyło się, że rytuał ten ma moc przyciągania deszczu, który był kluczowy dla obfitych zbiorów rolniczych. Mimo początkowych oporów ze strony kościoła, Śmigus-Dyngus z czasem stał się integralną częścią polskiej kultury, będąc nie tylko okazją do zabawy i żartów, ale także kontynuując swoje pierwotne znaczenie jako symbol oczyszczenia

Im ładniejsza dziewczyna, tym więcej wody używano

Dziewczyny przed laty nie miały oporów przed polewaniem. Jeśli któraś w poniedziałek była sucha, oznaczało to, że nie ma powodzenia u płci przeciwnej. Panowała zasada – im piękniejsza dziewczyna, tym więcej wody na nią przeznaczano. Wizyta w stawie stanowiła zaś spełnienie najskrytszych marzeń. Dlatego też panny wystawiały się nawet na publiczny widok.

Mokry odwet

Według dawnych zwyczajów, za oblewanie wodą w świąteczny poniedziałek kobiety po świętach wielkanocnych aż do Zielonych Świątek mogły brać odwet na mężczyznach i również lać ich wodą. Było to postrzegane jako zabawna tradycja, przynosząca społeczności radość i integrująca ją.

Woda ze święconki pozwala pozbyć się piegów!

Woda ze święconki pozwala pozbyć się piegów!

Woda ze święconki odgrywa istotną rolę w wielu zwyczajach i tradycjach, szczególnie w kulturze chrześcijańskiej. Jest to woda pobłogosławiona przez duchownego podczas obrzędu nazywanego święceniem wody. Odbywa się on m.in. w okresie Wielkanocy w Kościołach katolickim i prawosławnym. Praktyki te mogą się różnić w zależności od lokalnych tradycji i obrzędów. Woda ze święconki ma symboliczne znaczenie jako symbol oczyszczenia, życia i błogosławieństwa. Ludzie używają jej w różnych celach, zarówno w sferze duchowej, jak i codziennego życia.

Woda ze święconki kluczem do utrzymania dobrego wyglądu na Podlasiu.

Żadna świąteczna okazja nie przemija bez chęci prezentacji się w jak najlepszym świetle, a kiedy wychodzi się w jakieś miejsce publiczne, oczekiwania co do wyglądu mogą być jeszcze większe. Gładka i promienna skóra zawsze przyciąga uwagę, zwłaszcza w tak ważnych momentach. Ciekawym spojrzeniem na tę kwestię jest też tradycja, która sięga nawet pierwszej połowy XX wieku w niektórych domach na Podlasiu. Tamtejsze zwyczaje przypominały, że do koszyczka z święconką często dodawano małą buteleczkę wody, w której wcześniej gotowano jajka. Ta prosta, a zarazem niezwykła praktyka wskazuje, że nie zawsze potrzebne są kosztowne kosmetyki, by osiągnąć efekt nieskazitelnej skóry. Tradycje te, choć niezwykłe (i nie zawsze przynoszące skutki), przypominają nam, że piękno może być czasem proste i naturalne, a kluczem do niego często są rzeczy dostępne w naszym codziennym otoczeniu.

Nieskazitelna skóra?

Po powrocie do domu ze święconką młode dziewczyny obmywały sobie twarz pobłogosławioną przez księdza wodą. Wierzono, że woda pobłogosławiona przez księdza podczas święcenia może mieć właściwości oczyszczające i lecznicze. Z tego powodu używano jej też do pielęgnacji skóry. Młode dziewczyny, po powrocie do domu ze święconką, często obmywały swoje twarze tą wodą. Wierzyły one, że pomoże im pozbyć się wszelkich niedoskonałości, takich jak pryszcze czy piegi. Choć może to brzmieć nieco nietypowo dla dzisiejszych standardów pielęgnacji, dla wielu ludzi było to naturalne rozwiązanie, oparte na wierzeniach i tradycji.

Jajko, które było zakopane rolnicy zjadali w dniu rozpoczęcia żniw

Jajko, które było zakopane rolnicy zjadali w dniu rozpoczęcia żniw

Jajko od wieków zajmuje szczególne miejsce w wielu tradycjach, zwłaszcza podczas świąt, takich jak Wielkanoc. To nie tylko smaczny dodatek do świątecznego stołu, ale również symbol głęboko zakorzeniony w obrzędach i zwyczajach ludowych. Jajko jest symbolizuje początek, życie oraz odrodzenie się przyrody – dlatego jest ono spożywane podczas Wielkanocy. Wielkanoc to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie celebrujące misterium paschalne Jezusa Chrystusa.

Jajko – tradycyjnie gości na stołach podczas Wielkanocy

Jednym z elementów świątecznego śniadania jest zwyczaj dzielenia się jajkiem. Choć nie każdy lubi składać życzeń, tego dnia odmówić jednak nie wypada. Jako że Wielkanoc stanowi połączenie tradycji chrześcijańskich i pogańskich, wiąże się z nią wiele przesądów związanych ze święconką. Praktykowano je głównie na terenach nadbużańskich.

Zakopane jajko – dobre zbiory

Czasami jedno poświęcone jajko trzymali aż do późnego maja. Następnie zakopywano je wraz z kością na polu, gdzie rosło żyto, była głęboko zakorzeniona w ludowych tradycjach i przesądach. Gospodarze wykonujący ten obrzęd wierzyli, że ta ceremonia przyniesie im pomyślne plony. Kiedy nadszedł czas, aby zająć się polami, gospodarze udawali się na swoje ziemie wraz z poświęconym jajkiem i kością. Wybierali pole, na którym rosło żyto, i tam, w ziemi, dokładnie zakopywali jajko obok kości. Dodatkowo, obok zakopanego jajka i kości sadzili także poświęconą gałązkę wierzbową. W dniu rozpoczęcia żniw odkopywano jajko i uroczyście zjadano dzieląc się nim jak na Wielkanoc. Taka praktyka miała zapewnić pomyślne zbiory.

Święconka a przesądy

Oprócz tego, istniały także przesądy związane z tzw. „święconką”, czyli poświęconymi pokarmami. Ludowa mądrość nakazywała nie wyrzucać resztek święconki, ponieważ wierzono, że mogą one przynieść szczęście. Jeśli zostały resztki pokarmu, zbierano go i wysypywano pod drzewka owocowe, wierząc że wyrośnie z nich marynka — ziele o białych kwiatkach. Okruchy dawano również kurom by lepiej się niosły. Od nadmiaru jaj głowa przecież nie boli. Dokładnie sprzątano również ich skorupki. Dawano je ptakom lub wysiewano do ziemi podczas siania lnu.

Pożegnanie postu. Zakopane garnki i powieszone śledzie.

Pożegnanie postu. Zakopane garnki i powieszone śledzie.

Pożegnanie postu – w tych czasach się nad nim, poza wizytą w kościele, nie zastanawiamy, ale kiedyś było to szeroko świętowane wydarzenie. Po dłużących się dniach trwania postu, trzeba w końcu coś zjeść – kończy się Wielki Post a zaczyna czas świątecznego obżarstwa. Wielki Post to czas pokuty przygotowujący do przeżycia najważniejszych dla chrześcijan świąt wielkanocnych. W Kościele łacińskim zaczyna się w Środę Popielcową, przypadającą 46 dni przed Niedzielą Wielkanocną (do postu nie wlicza się przypadających w tym okresie 6 niedziel). Czas trwania wielkiego postu ma odniesienie do trwającego 40 dni postu samego Chrystusa. Wielkopostny czas przygotowania jest też niezwykle istotny w kulturze chrześcijańskiej. To także okres refleksji, pokuty i umartwienia, który przygotowuje wiernych na celebrację zmartwychwstania Chrystusa podczas Wielkanocy. Tradycje związane z Wielkim Postem często przypominają o tych duchowych wartościach poprzez różnorodne praktyki, obrzędy i rytuały.

Pożegnanie postu – koniec z żurkiem

Przed laty, również na Podlasiu, okres ten witano w niezwykły sposób. Wszystko działo się późną porą w Wielki Piątek, bądź też rankiem w Wielką Sobotę. Jako, że główną potrawą spożywaną w poście był żurek, wylewano go całymi garnkami na ziemię. Czasem nawet zakopywano całe naczynia. Nieraz do środka dodawano jeszcze trochę popiołu. Był to znak nastania końca pokuty. Ową tradycję nazwano ”pogrzebem żuru”.

Kara dla śledzia

Nie tylko żurek był bohaterem tego symbolicznego pożegnania. Śledź, będący często głównym elementem postnych posiłków, także miał swoją rolę do odegrania. Największego, najokazalszego śledzia wybierano i przybijano do drzewa – czasem mogła to być nawet sztuczna ryba wykonana z drewna lub tektury. Ta nietypowa kara była swoistym wyrazem uznania dla śledzia, który przez cały okres wielkiego postu był „królem stołu”, dominującą potrawą na postnym stole. Wieszanie ryby odbywało się z uśmiechem na twarzy, świadcząc o radości z końca ograniczeń żywieniowych i nadchodzącej obfitości pokarmów.

Tradycje jako element kultury regionu

Te tradycje, choć dziś może praktykowane bardzo rzadko albo niepraktykowane, wciąż stanowią kolorowy i fascynujący element kultury i historii regionu. Przypominają one o głębokim znaczeniu wielkopostnego okresu przygotowania w kulturze chrześcijańskiej i oczekiwania na radosne święta Wielkanocy.

Wprowadzono zakaz wejścia do części Puszczy. Wchodzimy na własną odpowiedzialność.

Wprowadzono zakaz wejścia do części Puszczy. Wchodzimy na własną odpowiedzialność.

Od początku kwietnia nie można wchodzić do Puszczy Białowieskiej. Wydawać by się mogło, że to prima aprilisowy żart. To jednak przykra prawda. Na pocieszenie dodamy jednak, że kilka ścieżek edukacyjnych nie zostało objętych owym zakazem. Chodzi tu o chociażby tzw. Zebrę Żubra czy Miejsce Mocy. Na pozostałych terenach, każdy wchodzi na własną odpowiedzialność. Co jest powodem takiej decyzji? Oficjalnie chodzi o zagrożenie ze strony martwych drzew. Nieoficjalnie mówi się, że prowadzi się w Puszczy nielegalną wycinkę. 

 

Jako że zbliża się okres natężenia ruchu turystycznego, hotelarze czy restauratorzy zaczęli protestować. Zakaz wstępu oznacza dla nich jedno – mniejsze zarobki. Również organizacje ekologiczne biją na alarm. Wystosowano odpowiedni list do ministra środowiska. Ubiegły rok był rekordowy jeśli chodzi o liczbę przyjezdnych. Teraz wieloletnie wysiłki społeczności lokalnej zostaną zniweczone. Zakaz może zachwiać ruchem turystycznym.

Co w Puszczy robił Edward Gierek?

Co w Puszczy robił Edward Gierek?

Wystarczyły dwa dni aby jedno z białowieskich uroczysk przybrało jego nazwisko. Edward Gierek odwiedził Puszczę w ramach odpoczynku po oficjalnych dożynkach w Białymstoku w 1973 r. Towarzyszył mu premier Piotr Jarosiewicz. 

Najważniejszych gości zaproszono do Domu Myśliwskiego mieszczącego się na terenie zabytkowego Parku Pałacowego. Pierwszego dnia panowie odwiedzili rezerwat pokazowy żubra, udając się następnie furmanką do ścisłego rezerwatu. Oczywiście zadbano by dygnitarzom niczego nie brakowało. Ustawiono dwa duże stoły z ławami. Pod wiatą nie groził im żaden deszcz.

Wieczorem przygotowano ognisko na specjalnie przygotowanym terenie. Chyba nikogo nie zdziwi fakt, że okolicę ściśle chroniło dziesiątki funkcjonariuszy. Kolejnego dnia działacze odwiedzili muzeum przyrodnicze, a także spotkali się ze starostą dożynek. Już w czasie trwania wizyty miejsce biesiadowania nazwano Gierkówką. Zabawa musiała być naprawdę udana. Miejsce musiało być szczególnie polecane przez sekretarza. W późniejszym czasie pojawiali się w nim inni działacze komunistyczni.

Kiszenie kapusty. Beczki zostawiano w rzece.

Kiszenie kapusty. Beczki zostawiano w rzece.

Kiszenie kapusty to nie tylko proces konserwacji warzyw, ale także autentyczna ceremonia, która od wieków stanowi istotny element życia społeczności. W tradycji lubelskiej, podobnie jak na Podlasiu, staranne przygotowanie beczek, precyzyjne sortowanie i układanie główek kapusty oraz ostrożne dozowanie soli to kluczowe aspekty tego kulinarnej rytuału, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Szczególną uwagę poświęcano starannej kontroli procesu fermentacji. Należało zapewnić odpowiednią jakość i niepowtarzalny smak przyszłego produktu. Podkreślało to znaczenie i dbałość o tradycyjne metody przygotowania.

Kiszenie Kapusty: tradycja, wspólnota i dziedzictwo kulturowe

Wspólne spotkania wokół beczek podczas kiszenia kapusty na Lubelszczyźnie miały głębszy wymiar społeczny niż tylko wymiana praktycznych porad. To także okazja do umocnienia więzi międzyludzkich poprzez wspólne działanie i współpracę. Ludzie z różnych pokoleń i środowisk zbierali się razem, tworząc atmosferę współdziałania i solidarności, co wzmocniło poczucie wspólnoty lokalnej. Było to ważne nie tylko dla przekazania wiedzy, ale także dla zachowania pamięci o przodkach i korzeniach kulturowych. Każdy krok tego procesu, począwszy od starannego sortowania kapusty, aż po precyzyjne fermentowanie, miał swoje korzenie głęboko zakorzenione w historii i tradycji przekazywanej przez wieki. To właśnie te wspólne doświadczenia i praktyki kulturowe tworzyły niepowtarzalny charakter społeczności lubelskiej i ugruntowywały jej tożsamość regionalną. Kiszenie kapusty było więc nie tylko sposobem na przygotowanie pożywienia na zimę. Było także sposobem na budowanie wspólnoty i zachowanie dziedzictwa kulturowego.

Kontynuacja dziedzictwa i jedność społeczności

W dzisiejszych czasach, pomimo postępującej technologii i dostępności nowoczesnych metod konserwacji, tradycyjne metody kiszenia kapusty wciąż są cenione i praktykowane. Ludzie w regionie nadal przestrzegają tradycyjnych zasad i rytuałów, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stanowią one istotny element dziedzictwa kulturowego. Kiszenie kapusty nie tylko jest procesem kulinarnym, ale także ma głębokie znaczenie społeczne, symbolizując jedność społeczności i kontynuację tradycji rodzinnych. To praktyka, która nie tylko utrzymuje dawne zwyczaje, ale także wpisuje się w obecną rzeczywistość. Stanowi most między przeszłością a teraźniejszością, jednoczącą społeczność wokół wspólnego dziedzictwa i kultury.

Świątynia posiada królewskie wrota

Świątynia posiada królewskie wrota

W Hajnówce znajduje się największa w Polsce dwupoziomowa cerkiew prawosławna. Sobór Świętej Trójcy wybudowano według projektu prof. Aleksandra Gregorowicza w 1982 r. Stanowi ona wizytówkę miasta dzięki połączeniu tradycji i nowoczesności. Dach tworzy nieregularna betonowa płaszczyzna, lecz uwagę przyciąga głównie nietypowa dzwonnica. Świątynia jest w stanie pomieścić do 5 tys. osób.

 

Wnętrze obiektu pokrywają polichromie, co zgadza się z prawosławną tradycją. Prezbiterium oddzielono od nawy ścianą ikon. Środkowe drzwi nazywane są Królewskimi Wrotami. Odnajdziemy na nich ikony Zwiastowania Najświętszej Marii Panny i czterech Ewangelistów. Po prawej stronie Królewskich Wrót odnajdziemy ikonę Zbawiciela i Matki Bożej.

 

W centrum świątyni umieszczono panikadiło czyli żyrandol. Przybrał on postać greckiego krzyża ozdobionego witrażami Bogarodzicy i słowiańskich świętych. W soborze ulokowano łącznie siedem ołtarzy, a główny z nich poświęcony jest Świętej Trójcy. W obiekcie co roku odbywają się Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej – największy tego typu festiwal w Europie. Pierwsza edycja odbyła się w 1981 r. i od tej pory stanowi najważniejszą imprezę kulturalną w regionie. Festiwalowi towarzyszy zwykle wystawa zdjęć, która prezentuje kulturę prawosławną.

Groby bez kości. Archeolodzy rozwiązali zagadkę.

Groby bez kości. Archeolodzy rozwiązali zagadkę.

W pobliżu miejscowości Czyże i Zbucz odnajdziemy grodzisko pochodzące z końca IX w. Prawdopodobnie jest starsze niż Góra Zamkowa w Bielsku Podlaskim. Badania archeologów potwierdziły istnienie pogańskich cmentarzy.

W kilkunastu kopcach odkryto przepalone ludzkie szkielety oraz części glinianych naczyń. Owe pozostałości pozwalają stwierdzić, że szczątki po spaleniu były rozsypywane na powierzchni kurhanów. Na ostatnią drogę w naczyniach z kolei umieszczano symboliczne potrawy. 

Nieopodal cmentarzyska znajduje się inny obiekt tego typu. Groby zostały stworzone z masywnych głazów, a w środku wyłożono je brukiem. W środku nie odnaleziono jednak szczątków, co przypisuje się glinianemu podłożu, w którym kości nie mają szans się zachować. Zamiast szkieletów, pochówki zawierały typową słowiańską biżuterię. Materiały znalezione w wyniku wcześniejszych badań, pozwalają stwierdzić, że dawni osadnicy posiadali związki z Rusią Kijowską.

Uczennica z Hajnówki wzorem filmowej bohaterki

Uczennica z Hajnówki wzorem filmowej bohaterki

”Jagoda w mieście” to serial familijny z początku lat 70-tych. Powstał na motywach powieści Ludwiki Woźniackiej. Opowiada on o losach młodej dziewczyny, która przybyła z malej wsi do Warszawy do szkoły medycznej. Pierwowzór bohaterki to mieszkanka…Hajnówki, mianowicie 18-letnia letnia uczennica Technikum Drzewnego, Irena Wasiluk. 

 

W wakacje odwiedził ją reżyser i główna serialowa aktorka. Przez 2 miesiące obserwowała ona wnikliwie wszelkie zachowania czy sposób mówienia Ireny.  Z tych spostrzeżeń zbudowała postać Jagody, którą można było oglądać na ekranach telewizyjnych. Sama Irena zagrała epizodyczna rolę Kasi. Dla Ireny była to niezapomniana przygoda,bowiem serio traktowała naukę. Trzy tygodnie spędzone w Warszawie były ciężką pracą. Jak sama twierdziła, aktorstwo jest piękne, lecz sam zawód niezwykle trudny.

Dla cara zbudowali kolej

Dla cara zbudowali kolej

Puszcza Białowieska była przed laty pełna dzikiej zwierzyny. Na polowania zjeżdżały ważne osobistości. Do Białowieży pod koniec XIX w. postanowił zawitać również car Aleksander II.

 

W związku z wizytą postanowiono wybudować tory kolejowe z Bielska Podlaskiego do Hajnówki. Cała akcja trwała niespełna dwa miesiące. Przy torach powstała centrala telefoniczna. Na terenie późniejszych zakładów drzewnych wzniesiono dworek myśliwski. Pociąg imperatora pojawił się 19 sierpnia 1984 r. Z Hajnówki wraz ze swym synem udał się powozem konnym do Białowieży.

 

Regularne kursy odbywały się zaledwie kilka tygodni i były związane z powrotami osób należących do dworu carskiego. Potem linia została zamknięta na cały rok. Jej przekazanie odbyło się dopiero w czerwcu 1985 r. Wybudowano wówczas drewniany budynek stacji kolejowej. Kilka lat później linię przedłużono do Białowieży, co umożliwiało carowi bezproblemowy dojazd do pałacu.

Muzeum kultywuje rodzinne tradycje

Muzeum kultywuje rodzinne tradycje

Muzeum Kowalstwa i Ślusarstwa w Hajnówce powstało w 2003 r. Bazę stanowiła rodzinna kuźnia założona jeszcze przed II Wojną Światową. Zbiory liczą blisko 600 eksponatów. Odnajdziemy tam wyroby kowalstwa artystycznego, modele pieców, wszelkie urządzenia do wyrobu żelaza i inne tradycyjne narzędzia. Większość zbiorów stanowi darowiznę dziadków i pradziadków, lecz niektóre wypożyczono z innych placówek.

 

Muzeum ze względu na swoją korzystną lokalizację jest często odwiedzanie przez turystów. Eksponaty udostępnia się zarówno osobom indywidualnym, jak i grupom zorganizowanym, głównie wycieczkom szkolnym. Na terenie placówki organizowane są ponadto warsztaty, festyny czy też lekcje historii. Działalność muzeum to doskonały przykład kultywowania tradycji rodzinnych. Opiekę nad obiektem sprawuje Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie.

W miejsce lasu powstały boiska

W miejsce lasu powstały boiska

Pierwsza źródłowa wzmianka o nim pochodzi już z połowy XVII. Odnajdziemy ją w ”Inwentarzu Leśnictwa Białowieskiego”. Na uroczysko Skrobosławka, bo o nim to mowa, sprowadzano osadników, którzy pełnili rolę strażników Puszczy. Mieli oni również ochraniać trakt królewski, czyli drogę prowadzącą z Bielska Podlaskiego do Białowieży. Były to początki osadnictwa na terenie dzisiejszej Hajnówki.

 

Od nazwiska jednego ze strażników,  Krzysztofa Haynaw uroczysko nazwano ”Hajnowszczyzną”, zaś istniejącą w niej straż ”Strażą Hajnowską”. Obecnie w miejscu dawnego uroczyska znajduje się osiedle mieszkaniowe, domki jednorodzinne, stadiony sportowe i Sobór Św. Trójcy. W sumie do tej pory nie wiadomo, czy określenie Skrobosławka jest całkowicie poprawne. W wieli zapisach uroczysko występuje również pod nazwą Skarbosławka.

Miasto przy Puszczy swą nazwę zawdzięcza Niemcom

Miasto przy Puszczy swą nazwę zawdzięcza Niemcom

Nazwa miejscowości Hajnówka pochodzi od słowa Hajnowszczyzna. Ta zaś wywodzi się od strażnika leśnego Krzysztofa Haynaw. Osadzono go na uroczysku Skarbosławka. Po raz pierwszy została użyta w dokumencie wystawionym w 1709 r. Jeszcze w połowie XVIII w. w księgach parafialnych można odnaleźć określenie rosyjskie ”Gajnówka”.

Obecna nazwa zaczęta być powszechnie stosowana po odzyskaniu niepodległości. Co ciekawe, w Czechach słowo ”Hajnovka” oznacza lokal myśliwych. Nazwa pochodzi od niczego innego, jak słowa ”hajna” – stróża leśnego dobra. Dla nas to po prostu gajowy. Także w języku niemieckim określenie ”Hain” oznacza gaj. Przypuszcza się, że pierwszy strażnik był właśnie z pochodzenia Niemcem. W Polsce istniała bowiem tradycja tworzenia nazwisk od wykonywanych zawodów.

Pustelnia znalazła się na celowniku wandali

Pustelnia znalazła się na celowniku wandali

W 2009 r. powstała pierwsza w kraju prawosławna pustelnia. Wszystko dzięki ojcowi Gabrielowi, byłemu namiestnikowi klasztoru w Supraślu. Jest on znany również ze swojej ogromnej wiedzy na temat ziołolecznictwa. Pomógł niezliczonej ilości chorych.

 

Tzw. skit ma swą siedzibę w Odrynkach, małej podlaskiej wsi. Otaczają ją rozlewiska Narwi. Jeszcze kilka lat temu nie sposób było tam dojechać autem w mokre dni. Nazwa wiąże się z miejscowością Sketis w Egipcie. To bezludny obszar, gdzie w IV wieku powstała pustelnia, potem osada, w której żył mnich Makary. Już niegdyś w Puszczy Narewskiej istniał monaster. Książę Iwan Wiśniowiecki zabłądził, lecz w śnie ukazał mu się św. Antonii, wskazując mu drogę przez rzekę. Jako dowód wdzięczności, książę zbudował kaplicę.

 

Na poświęcenie pustelni przybyło ponad 2 tys. osób. Opustoszała wieś stała się wręcz oblężona przez wiernych. Kaplica cieszy się dużą popularnością w całym kraju, również wśród turystów. Niestety świątynia padła ofiarą wielu ataków. Zniszczono krzyż, przecięto kable doprowadzające prąd, a traktor wrzucony do fosy. Nie oszczędzono nawet uli. W zeszłym roku doszło do innego nieszczęścia. Wybuchł pożar. Ogień pochłonął księgi liturgiczne i połowę ikon. Straty mierzy się również nie tylko wymiarze materialnym.

Pseudo artysta sprofanował wizytówkę miasta. Poszedł do więzienia.

Pseudo artysta sprofanował wizytówkę miasta. Poszedł do więzienia.

W połowie lat 70 tych w Hajnówce na skwerku miejskim umieszczono czołg T-34. Wchodził on w skład brygady pancernej, która zniszczyła liczne hitlerowskie pojazdy. Pomnik miał na celu upamiętnienia zakończenia działań wojennych. 

Pod czołg składano kwiaty w rocznicę Rewolucji Październikowej lecz nie tylko. Cieszył się też popularnością wśród świeżo upieczonych małżeństw. Wiązankę zostawiały tam aby podziękować za dokonanie dobrego wyboru na całe życie. Pod koniec lat 70-tych doszło do nietypowego wydarzenia. Niewidomy mężczyzna pomalował czołg na czerwono. Za ten czyn został skazany na dwa lata więzienia. Kalectwo nie było więc okolicznością łagodzącą. Po upadku komunizmu, mimo protestów, pojazd został usunięty. Kupił go za symboliczną złotówkę rolnik z Orli pod Bielskiem Podlaskim.

Cudowne źródełko przyciąga od lat

Cudowne źródełko przyciąga od lat

Dobrowoda to niepozorna wieś w powiecie hajnowskim, położona na skraju Puszczy Białowieskiej. Jej wizytówką bez wątpienia jest źródełko o leczniczych właściwościach. Ze studzienki napić się może każdy z metalowe kubeczka. Tzw. Krynoczka znana była dawniej jako uroczysko Miednoje, co nawiązywało do nazwy przepływającego w okolicy strumyka. Źródło stanowi cel pielgrzymek zwłaszcza przy uroczystości Świętej Trójcy. Przy nim w połowie XIX w. zbudowano niewielką kapliczkę. Wszystko z datków wiernych. 

 

Uroczysko według przekazów było uznane za święte już 800 lat temu. Prawdopodobnie jego początki sięgają monasteru, którzy stworzyli mnisi uciekający przed najazdem tatarskim. Większość jednak przekonana jest, iż kult źródełka spowodowało cudowne objawienie ikony Matki Bożej na jednym z drzew. Zapiski historyczne jasno mówią o pielgrzymkach z monasteru Świętego Ducha w Wilnie, więc kult miał nie tylko lokalny charakter. Wierni odwiedzający przecierają chusteczką zamoczoną w wodzie chore miejsca. Następnie zostawiają ją na ogrodzeniu za studzienką. W ten symboliczny sposób pozbywają się choroby.

 

 

Kiedyś wozili nią drewno. Teraz turystów.

Co prawda dopiero rozpoczęła się wiosna, ale majówka zbliża się wielkimi krokami. Jeśli lubimy przejażdżki na świeżym powietrzu, idealną propozycją będzie wycieczka kolejką wąskotorową w Hajnówce. Hej przygodo!

 

Trasa główna prowadzi z Hajnówki do niewielkiej, ale uroczej miejscowości Topiło, której wizytówką jest sztuczny, jeszcze przedwojenny zbiornik.  Tam też odnajdziemy miejsca postojowe dla samochodów, a także sprzęt rekreacyjny, głównie dla najmłodszych. Na odcinku liczącym 11 km spotkamy liczne zwierzęta, nie mówiąc już o gatunkach drzew. Śpiew ptaków ukoi z pewnością nasze zmysły.

 

15 lat temu funkcjonować zaczęła druga trasa. Dojedziemy nią do doliny rzeki leśnej. Tym razem podróż będzie trwała trochę dłużej, mianowicie 3 godziny. Z kolejki wąskotorowej mogą korzystać osoby indywidualne oraz grupy zorganizowane, przy czym należy pamiętać o wcześniejszej rezerwacji.

 

Kolejka wąskotorowa do końca lat 80 – tych służyła głównie do przewozu drewna. Na skutek rozwoju innych środków transportu, usuwano kolejne odcinki torów.

Tego dnia dziewczyny nie mogły się nawet uczesać

Tego dnia dziewczyny nie mogły się nawet uczesać

25 marca to od wieków szczególny dzień na Podlasiu. Obchodzi się wówczas święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Do dziś pośród wielu mieszkańców panuje przekonanie, że jest ważniejsze nawet od Wielkanocy. Przenieśmy się na chwilę do przeszłości by poznać dawne zwyczaje.

Tego dnia obowiązywał ścisły post. Zakaz wykonywania wszelkich prac był tak rygorystyczny, że dziewczyny nie mogły nawet rozczesywać włosów. A co z rolnikami? Nawet jeśli był to jedyny dobry czas na prace na polu, musieli pozostać w domu. Jeśli złamali zakaz mogli sprowadzić nieszczęście na całą rodzinę. W celach zapobiegawczych przekazywano z pokolenia na pokolenie informację, że tego dnia na pola wychodzą ze swych kryjówek jadowite węże.

Ze świętem zwiastowania nierozerwalnie wiążą się bociany. Powrót tych ptaków na dachy gospodarstw miał zapewnić dobrobyt. Starano się pomóc szczęściu montując specjalne brony na gniazda. Bociany również obecne były w kuchni. Gospodynie do dzisiaj wypiekają tzw. bocianie łapy. Ze względu na post wyrabia się je tylko z wody i mąki. Czasem wkładano do ciasta monety, a dziecko, które je znalazło w przyszłości miało być zamożne. Tego dnia pieczono ponadto ciastka w kształcie maszyn rolniczych.  Dzięki temu nic złego uprawom nie mogło się stać.

Leśnicy przenieśli Puszczę do komórki

Leśnicy przenieśli Puszczę do komórki

Jeśli kiedykolwiek mieliśmy problem z odnalezieniem atrakcji Puszczy Białowieskiej, teraz to niemożliwe. Wszystko dzięki aplikacji mobilnej ”Obieżylas”. Przygotowali ją niezwykle starannie pracownicy nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka. Aplikację można pobrać bezpośrednio na stronie internetowej e-puszcza.pl bądź też za pośrednictwem sklepu obsługującego nasz system w komórce.

 

Program umożliwia m.in. rozpoznawanie ptaków czy roślin. Analizowana jest pora roku, otoczenie środowiskowe, a także barwa kwiatów. Przewodnik stanowi swoistą encyklopedię okolicy. Oprócz szlaków turystycznych, ścieżek edukacyjnych czy atrakcji przyrodniczych, bez trudu odnajdziemy miejsca noclegowe i lokale gastronomiczne. System GPS zaprowadzi nas już do celu. Opisywane atrakcje mieszczą się na zarówno na obszarze Białowieskiego Parku Narodowego, jak i tzw. gospodarczej części Puszczy. Baza powstała dzięki wsparciu lokalnych samorządów i organizacjom turystycznym.

Te zwierzęta na Podlasiu zwiastują śmierć

Te zwierzęta na Podlasiu zwiastują śmierć

Wschodnie regiony Polski pełne są mistycyzmu. Liczne przesądy i zabobony niegdyś stanowiły nieodłączny element codzienności. Na Podlasiu wierzy się, że niektóre zwierzęta mogą przewidzieć śmierć. Najczęstszym zwiastunem jest wycie psa. Wydaje się, że to nic szczególnego. Psy bowiem wyją w innych sytuacjach. Gdy jednak ktoś z rodziny przebywa choćby w szpitalu, a pysk wyjącego psa skierowany jest ku ziemi, trzeba być przygotowanym na najgorsze.Rzadziej praktykowana wróżba wiąże się z koniem. Jeśli kopał on pod domem gdzie leżał chory, wkrótce zawita tam śmierć. Dawniej uważano również, iż jeśli konie wiozące księdza, obejrzą się za siebie, lub będą spocone, to kostucha czyha w pobliżu. 

Ciekawym zwiastunem śmierci są krety, a właściwie ich kopce pod domem. Zwierzęta miały w ten sposób wyprowadzać duszę z gospodarstwa. Na wsiach panowało również przekonanie, iż nieszczęście przynosi piejąca kura. Dlatego też praktykowano tzw. przemierzanie. Polegało ona na mierzeniu kurą domostwa. Wygląda to dosyć absurdalnie trzeba przyznać. Gdy na progu wypadła głowa, ptaka należało zabić, jeśli zaś ogon, trzeba było go odciąć. Miało to ochronić domownika od szponów śmierci. Ludzie obawiali się ponadto sowy, a dokładnie jej złowieszczego odgłosu ”pódź, pódź”. Jeśli taki dźwięk unosił się w powietrzu, nie było już ratunku.

Puszczę przeniesiono pod dach

Puszczę przeniesiono pod dach

Najstarszym muzeum w województwie podlaskim jest Muzeum Przyrodniczo-Leśne w Białowieży. Prezentacja zbiorów opiera się on na nowoczesnych technologiach i w niczym nie przypomina kojarzącego się ze słowem muzeum zwiedzania wystaw w gablotach za szkłem. Na wystawach podziwiać można fragmenty ekosystemu Puszczy Białowieskiej oraz pełne sceny z życia zwierząt, np. żery wilków. W muzeum zobaczymy również fazy rozkładu drewna i inne procesy ekologiczne.

 

Twórcy wystaw zadbali o pełną oprawę dźwiękową i świetlną ekspozycji, dlatego zwiedzając poszczególne wystawy towarzyszą nam odgłosy zwierząt, śpiewy ptaków i inne dźwięki puszczy. Ponadto, przygotowane makiety są otoczone wielkoformatowymi fotografiami. Wszystko to sprawia, że zwiedzający muzeum mogą poczuć się niemal jak w puszczy. Wystawom przyrodniczym towarzyszy również ekspozycja kulturowa ukazująca sposoby użytkowania puszczy na przestrzeni dziejów.

 

Po Muzeum Przyrodniczo-Leśnym w Białowieży oprowadza przewodnik, jednak innowacyjny charakter muzeum pozwala na pozyskiwanie dodatkowych informacji na temat puszczy w zainstalowanych przy wystawach ekranach dotykowych. Istnieje możliwość zwiedzania muzeum samodzielnie (wejście grupy kilkuosobowej). Pomocne wtedy stają się elektroniczne przewodniki po wystawach.

 

W cenie biletu otrzymujemy audio-przewodnik, który opisuje poszczególne ekspozycje. Muzeum Przyrodniczo-Leśne w Białowieży ma jeszcze jedną ważną zaletę. Cały obiekt jest przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych – budynek nie stwarza barier architektonicznych, sprzyja poruszaniu się na wózku, a w przypadku osób niewidomych możliwe jest dotykowe poznawanie niektórych eksponatów.

Dziwne wydarzenia w Puszczy Białowieskiej. Dużo samobójstw.

Dziwne wydarzenia w Puszczy Białowieskiej. Dużo samobójstw.

Harcerska Górka to uroczysko położone na skraju Puszczy Białowieskiej. Jej nazwa nie jest związane z jakąś cudowną historią. Po prostu na ogniskach spotykali się tam druhowie. O wiele ciekawsze wydają się być krążące wokół miejsca opowieści. Niestety należą do tych tragicznych. Tuż po zakończeniu II Wojny Światowej na brzozie powiesiło się dwóch szewców. Nikt nie znał przyczyny desperackiego kroku.

 

Obecnie po wisielczej brzozie pozostał jedynie pień, lecz nadal w okolicy czuć pewien niepokój. Być może ta sama siła skłoniła młodych zakochanych harcerzy do pójścia w ich ślady. Ponoć nic nie zwiastowało nieszczęścia. Wydawało się, że nic prócz śmierci ich nie rozłączy. Las po raz kolejny upomniał się o ofiary. Harcerze od tej pory unikali tego miejsca na biwak. Na szczęście jeszcze w lesie nie straszy…chyba, że nikt nie chce się przyznać do spotkania z duchami.

 

Harcerska górka rozpoczyna się przy cmentarzu, przechodząc obok stadionu leśnego. Przez jej teren przebiega ścieżka edukacyjna, co wcale nie przeszkadza uczniom chodzić tam na wagary. Niestety pozostawiają tam góry śmieci.

Pojawiła się pośród drzew. Pomogła kalece.

Pojawiła się pośród drzew. Pomogła kalece.

Puchły to mała wieś niedaleko Hajnówki należąca do tzw. Krainy Otwartych Okiennic. Centrum miejscowości stanowi cerkiew, która przeszła burzliwe koleje losu. Wokół pierwszej świątyni, jaka powstała w 1568 r.  krążą opowieści. Na wzgórzu pod lipą mieszkał starzec cierpiący na obrzęk nóg. Jedyne ukojenie dawała mu modlitwa. Pewnego dnia zobaczył Matkę Boską pośród gałęzi. Ból kończyn cudownie przeminął. Jako że słowo ”opuchli” w gwarze lokalnej oznacza obrzęknięte kończyny, miejsce zyskało obecną nazwę. Na wzgórzu szybko wybudowano cerkiew, a we wnętrzu umieszczono ikonę. Wkrótce rozeszła się wieść o jej uzdrawiającej mocy, co wywołało ruch pielgrzymkowy.

 

Ludzie przypisywali wstawiennictwu Matki Boskiej ominięcie epidemii i innych nieszczęść, jakie nękały okolice. Stała się ona głównie patronka hodowców. W ofierze składano zwierzęta, a także plony. Podobno ukazywała się mieszkańcom, którzy szukali obrony przed przyjęciem unii brzeskiej. W połowie XVIII w. cerkiew przegrała z naturą. Huragan okazał się silniejszy. Właściciel wsi ufundował nową, lecz doszło do tragedii. Tym razem świątynię strawiły płomienie. Cudowna ikona zmieniła się w popiół. W jej miejsce postawiono małą kapliczkę, którą systematycznie rozbudowano. Tak powstała obecna cerkiew, którą otaczają drzewa stanowiące pomnik przyrody.

Liczne imprezy w regionie. Okazja będzie wyjątkowa.

Liczne imprezy w regionie. Okazja będzie wyjątkowa.

Magiczna noc

Noc Kupały przypada na najkrótszą noc w roku, czyli przesilenie wiosenne 23-24 czerwca.  Na samym Podlasiu określa się ją również jako Sobótka. Nazwa pochodzi od słowiańskiego boga miłości, Kupały, który według wierzeń był jednym z synów Swaroga. Sobótka z kolei oznacza dosłownie ”mały sabat”. Brzmi złowieszczo, gdyż stanowi skutek zwalczania pogańskich wierzeń w okresie chrystianizacji. Kościół nie zdołał do końca zwalczyć przyzwyczajeń, dlatego dołożył do święta własne elementy. Dlatego też patronem święta stał się św. Jan Chrzciciel. W całym województwie podlaskim w Noc Kupały organizowane są liczne imprezy i festyny.  Muzyka, regionalne dania i przemarsz korowodów na stale wpisały się do planu obchodów. Noc Kupały to noc żywiołów – ognia i wody. Wiąże się z nią wiele zwyczajów.

Siła tradycji

Nad brzegami rzek rozpalano ogniska. Do ognia wrzucano zioła, które miały tej nocy szczególną moc. Czarodziejskie właściwości przypisywano głównie bylicy, piołunowi i dziurawcowi. Dym, który przemieszczał się po polach zapewniać miał ochronę przed klęskami. Między ogniskami przeprowadzano również zwierzęta. Pochodnie tej nocy odwiedzały również domostwa aby przegonić złe duchy. Noc Kupały była szczególna zwłaszcza dla ludzi młodych. Stanowiła doskonałą okazję do poznania swej miłosnej przyszłości. Skoki przez ognisko miały nie tylko na celu oczyszczenie z grzechów i wszelkich chorób. Z wysokości płomieni odczytywano rozmiary pomyślności. 

Wiła wianki i…

Noc Kupały nierozerwalnie wiąże się w wiankami. Nie tylko dziewczyny nosiły je wplecione we włosy. Zakładano je również…bydłu na rogi. Wianki miały służyć nie tylko przyciąganiu męskiego wzroku. Puszczane na wodzie decydowały o przyszłych losach. Gdy były puszczane przez pary zakochanych bacznie obserwowano czy płyną obok siebie czy oddzielnie. Oczywiście przychylność zwiastowała ta pierwsza opcja. Zabawa z wiankami stanowiła jednak domenę samotnych. Im szybciej wianek został wyłowiony przez kawalera tym szybciej miało przyjść małżeństwo. Chłopcy wspomagali się łodziami, aby sprostać zadaniu. Co miały powiedzieć te, których wianek przepadł i oddalił się wolno w ciemności? Przede wszystkim musiały uzbroić się w cierpliwość. Wianek zaplątany w roślinność rzeczną informował o pozostaniu w samotności, bądź nawet o śmierci. Pannom nie było więc do śmiechu.

Co jednak gdy w okolicy nie było rzeki? Dziewczyny stawały tyłem i rzucały wianki na dach zabudowań bądź drzewa. Gdy wianek się nie zsunął oznaczało to korzystne wieści.

Kilka pokoleń mieszkało w jednym pokoju

Kilka pokoleń mieszkało w jednym pokoju

Hajnówka od czasów średniowiecznych była otoczona szczególną opieką przez wielkich książąt litewskich a potem królów polskich. Wokół Puszczy powstały liczne małe osady. Warto przenieść się w czasie i poznać warunki życia prostych ludzi. Dla regionu charakterystyczna była słomiana chata.

 

Strzecha ze słomy która mogła przetrwać nawet 50 lat. Swoją długowieczność zawdzięczała temu, że młócono ją cepem. Wewnątrz mieszkały zazwyczaj trzy, czasem cztery pokolenia. W sumie izby mogły pomieścić nawet 18 osób. Papierowe wycinanki na oknach i własnoręcznie wyszywane ręczniki stanowiły za swego rodzaju ozdoby. Taki zwyczaj przetrwał do XX w.

 

Jako że podatki były proporcjonalne do wielkości okna, raczej oczywiste było, że otwory należały do niewielkich. Aby nie panował półmrok wnętrze oświetlano łuczywem. Chatę ogrzewano glinianym piecem. Jego wykonanie wymagało długiej pracy. Suchą glinę należało tłuc przez miesiąc aby stała się elastyczna niczym kauczuk. Czyniono to przez 12 godzin dziennie. Ze względu na brak czasu posiłki przygotowano raz dziennie. Gotowano jednocześnie domownikom i zwierzętom. Potrawy zachowywały ciepło dzięki umieszczeniu w piecu. Dzięki niemu też mieli również świeży chleb. Wytwarzane z żytniej mąki bochenki układano wysoko na półce i przykrywano je lnianym obrusem. Zapobiegało to wysychaniu i pleśnieniu. Mieszkańcy chałup jedli z glinianych a łyżki wykonane z dobrej jakości drewna służyły przez lata.

 

Nie dał odpocząć królowi

Nie dał odpocząć królowi

Przeżył ponad 450 lat. Przegrał z wiatrem w połowie lat 70-tych. Tuż przed zwaleniem drzewo dalekie było już od optymalnej kondycji. Do dziury w pniu mogło wejść nawet kilka osób.  Upadek odbił się szerokim echem w mediach. Powstawały reportaże i publikacje. Dąb Jagiełly stanowi nierozerwalny symbol Białowieskiego Parku Narodowego. Turyści dotrą do niego dzięki specjalnie wytyczonej trasie w ścisłym rezerwacie. Jako, że dąb był bardzo wiekowy dosłownie obrósł w legendy.  

 

To przy nim król Władysław Jagiełło rozbił obozowisko na czas przygotowań do bitwy z krzyżakami. Monarcha jednak nie mógł schronić się w cieniu drzewa, gdyż było jeszcze zbyt małe. Okolica doskonale nadawała się do gromadzenia zapasów. Przez okolicę przepływa bowiem rzeka Narewka, którą to transportowano mięso do Płocka. Twórcą legendy jest dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego Jan Jerzy Karpiński. W pierwszy publikacjach  drzewo jednak nie miało imienia.  Z osobą króla zostało powiązane w latach 30-tych.

 

Nadal na niego polują. U nas śpi spokojnie

Nadal na niego polują. U nas śpi spokojnie

W krajach skandynawskich nadal na niego polują. W Polsce znajduje się pod ścisłą ochroną. Mowa to rysiach, które żyją głównie w Puszczy Białowieskiej oraz w mazurskich lasach. W całym kraju naliczono ich 200. Specjaliści z polski i zagranicy przeprowadzili badania, z których wynika, że nic na razie im nie zagraża.

https://www.youtube.com/watch?v=QFbrPJO5syU

Na naukowców czekało wyzwanie. Ryś rzadko opuszcza gęste lasy, a otwarte tereny stanowią dla niego swoistą barierę. Aby zebrać materiały do badań, zamocowano na pniach drzew dywaniki z odpowiednim zapachem. Tak zwabione koty chętnie się ocierały o drzewo, pozostawiając swoje włosy, a więc materiał genetyczny. Zebranie około trzystu próbek umożliwiło szczegółowe badanie. Okazało się, że rysie z Puszczy cechuje niska różnorodność genetyczna. Przyczyną tego stanu jest życie tych kotów w izolacji. Rysie są zdolne do długich wędrówek, lecz muszą mieć do tego odpowiednie warunki. Kompleksy leśne jako, że są porozdzielane przyczyniają się do niskiej zmienności genów. Na razie jednak żadna interwencja nie jest konieczna.