Featured Video Play Icon

Niewinne Podlasie… czyli cydrowe historie Zasilanych

Ponoć początki były wybuchowe, a dopiero potem było tylko lepiej. Tak zaczynała mała, podlaska manufaktura Marcina Seliwoniuka i Piotra Marzęckiego. Dziś to już inna historia – nagrody, uznanie w branży. Najpierw jednak było połączenie pasją dwóch inżynierów. Obaj chcieli dopracować smak cydru i miodu do najmniejszych szczegółów. Jak powstaje w Podlaskiem te orzeźwiające i rozgrzewające napoje? Warto dodać, że Cydr Podlaski jest bezalkoholowy.

O tym interesującym produkcie z miejscowości Narew, możecie dowiedzieć się jeszcze więcej z powyższego filmu. To kolejny odcinek „Zasilanych”, prowadzony przez Magdę i Petrosa, którzy wspólnie odkrywają interesujące miejsca województwa podlaskiego oraz nietuzinkowych ludzi, którzy tutaj żyją.

 

 

Partnerzy portalu:

Jeleń zaplątał się w siatkę w lesie. Lesnicy ze Strażą Graniczną uwolnili zwierzę.
fot, Nadleśnictwo Czarna Białostocka

Jeleń zaplątał się w siatkę w lesie. Lesnicy ze Strażą Graniczną uwolnili zwierzę.

Na terenie nadleśnictwa Czarna Białostocka miał miejsce przypadek zaplątania się jelenia w siatkę. Cała sprawa działa się na terenie prywatnym, zaś wspomniana siatka była pozostałością po grodzeniu gruntów rolnych. Jelenia zaplątanego w siatkę napotkał w lesie patrol Straży Granicznej. O sprawie powiadomiony został leśniczy. Strażnicy wspólnie z nim przecięli sprawnie drut i uwolnili wystraszone zwierzę. Warto dodać, że akcja była nieco ryzykowna, bo wystraszone zwierzę może zaatakować. Nie wie przecież, że ktoś próbuje mu pomóc. Na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie dla wszystkich.

Puszcza Knyszyńska obfituje w jelenie. Spacerując po tych lasach z bardzo dużą łatwością można napotkać całe stada przebiegające w okolicy. Jelenie żywią się roślinami, toteż żerują często blisko szkółek leśnych. Oprócz ogrodzenia młodych drzew, jest jeszcze dodatkowy strażnik, który chroni sadzonki przed zjedzeniem. To wilk. Drapieżnik stołuje się jeleniem, a co za tym idzie wywiera ciągle na niego presję. Dlatego też zdrowe jelenie, nie mogą sobie pozwolić na zbyt długie żerowanie w jednym miejscu. Dlatego ofiarą wilków padają jednostki najsłabsze, schorowane i stare. W ten sposób wilk wykonuję pracę za myśliwego.

Partnerzy portalu:

Piękny, murowany dom z Jurowieckiej stał się zabytkiem. Zbudowano go w 1895 r.

Piękny, murowany dom z Jurowieckiej stał się zabytkiem. Zbudowano go w 1895 r.

Budynek znajdujący się przy Jurowieckiej 60 w Białymstoku jest przykładem charakterystycznej, ceglanej architektury mieszkalnej, która powstała na przełomie XIX i XX wieku. W dniu 20 marca 2023 roku prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz, Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków, podpisała decyzję o wpisie budynku do rejestru zabytków. Pierwotnie posesja ta została zakupiona w 1895 roku przez białostockiego kupca Gustawa Gielicha od Aleksandra Żuryńskiego i Jana Korbuta. Na przestrzeni lat budynek ten miał wielu właścicieli, a obecnie jest on prywatną własnością i funkcjonuje jako hotel.

Charakterystyczną cechą budynku jest oryginalna ornamentyka wykonana z czerwonej cegły, która kontrastuje z licowanymi żółtą cegłą elewacjami. Wszystkie elewacje posiadają łuki nadokienne z ozdobnymi dwubarwnymi zwornikami nad oknami i drzwiami. Budynek wieńczy wydatny gzyms złożony z rzędu ukośnie ustawionych cegieł i kształtek. Ze względu na zachowanie oryginalnej substancji, bryła i elewacje budynku posiadają wartość jako przedmiot badań nad budownictwem mieszkaniowym Białegostoku.

Konserwator uznała, że wpis do rejestru zabytków domu przy ulicy Jurowieckiej 60 jest w interesie społecznym ze względu na zachowane wartości artystyczne. Elewacje i bryła budynku stanowią autentyczny dokument historii rozwoju architektonicznego i urbanistycznego miasta Białegostoku na przełomie XIX i XX wieku. Budynek przetrwał działania wojenne bez istotnych uszkodzeń i jest jednym z nielicznych obiektów zabytkowych z zachowanym oryginalnym układem dekoracji ceglanej. Jego elewacje zostały szczegółowo opracowane, z użyciem dużej ilości detalu, a bryła nie uległa zmianom, co świadczy o zachowanym walorze autentyczności.

Warto też dodać, że frontem do Jurowieckiej stoi jeszcze jeden wartościowy budynek. Jego właściwy adres to Ciepła 1. To piękna, dwupiętrowa kamienica. Jest stylu neorenesansowym. A wspominamy o tym dlatego, że pozostałe budynki przy ulicy to ogromne „apartamentowce”, galeria handlowa czy zwykłe bloki. Zatem te dwa budynki to ostanie wspomnienie po dawnej ul. Jurowieckiej.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Niesamowity film! Szeptucha ujawnia kulisy swojej działalności.

Nie ma chyba bardziej gorącego tematu na Podlasiu niż Szeptucha. Od wielu lat jej działalność rozpala niemalże wszystkich. Jedni zajadle bronią, inni mocno krytykują – zarzucając „szamanizm”. A co sama zainteresowana ma do powiedzenia na ten temat? Szeroko dowiemy się na ten temat z nowego dokumentu, który powstaje w reżyserii Małgorzaty Szyszki. Iść będzie tropem rytuałów i wierzeń na Podlasiu. Póki co możemy zobaczyć przedsmak tego co nas czeka.

Zacznijmy od najważniejszego. Określenie Szeptucha nie dotyczy tylko jednej osoby. Chociaż przyjęło się, że Szeptucha jest jedna – tylko w podbielskiej Orli, to w rzeczywistości jest wiele osób, które niosą pomoc. Niektórzy mogą być zaskoczeni, ale taką działalnością zajmują się też… mężczyźni. A to wynika z prostego względu, tego typu praktyki działają nieco jak monarchia dziedziczna. Jeżeli dla Szeptuchy urodził się syn, a nie córka – to on przejął wiedzę matki.

Sam dokument powstaje rękami Grupy Przedsięwzięć Teatralno-Medialnych. Reżyserką jest Małgorzata Szyszka, montażem zajmuje się Barbara Mazurek, a autorem zdjęć do filmu jest Autor Sochan. Data premiery jest nieznana, ale miejmy nadzieję że ujrzymy to dzieło bardzo szybko.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pościsz do Wielkanocy? Spróbuj tej szarlotki. Jest właśnie na ten czas.

W Podlaskiem silne są jeszcze zwyczaje poszczenia przez Wielkanocą. Niektórzy ograniczają to tylko do niejedzenia mięsa, inni potrafią jeść tylko chleb i pić wodę. Wbrew pozorom, to nie tylko część religii. Gdy patrzymy na dzisiejsze, otyłe społeczeństwo, to możemy zauważyć ilu osobom taki post przydałby się dla ratowania zdrowia. Jeżeli należysz do osób, które przybrały jakąś formę postu lub interesujesz się kulinariami prosto z naszego regionu, to dobry jest obecnie czas na postną szarlotkę z Supraśla.

Składniki potrzebne do wykonania tego ciasta to 1 kostka margaryny bezmlecznej, 1 szklanka cukru, 2,5 szklanki mąki pszennej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia i trochę oleju i jabłka. Tak mało składników, a taka pyszność z tego powstaje. Margarynę, mąkę łączymy z resztą składników, ale nie zagniatamy ciasta. Zamiast tego pozostawiamy je w sypkiej postaci. Połowę ciasta (spód szarlotki) wsypujemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Następnie podpiekamy w piekarniku ok. 10-15min. Następnie na podpieczony spód szarlotki układamy jabłka. Posypujemy to drugą warstwą ciasta. Blachę z ciastem ponownie wstawiamy do piekarnika, tym razem na ok. 45min.

Po upieczeniu szarlotkę można posypać cukrem pudrem bądź polać gorzką czekoladą. Ale to już w wersji niepostnej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Historia miasta malowana piaskiem. To prawdziwe dzieło sztuki!

Pierwszy raz sztukę malowania piaskiem można było poznać ponad dekadę temu, gdy popularny stał się program „Mam talent”. W polskiej edycji co prawda nikt z takimi umiejętnościami nie wystąpił, ale między czasie na YouTube zaczęły pojawiać się fragmenty edycji programu z innych krajów. I tak pewnego dnia hitem internetu stał się film, jak pewna Ukrainka w tamtejszej edycji „Mam Talent” stworzyła piękną, wzruszającą, miłosną historię malowaną piaskiem.

Minęło wiele lat od tamtego wydarzenia, ale sztuka malowania piaskiem nadal jest kultywowana. Nie tak dawno, na łamach portalu pisaliśmy o filmie, gdzie można było obejrzeć w takiej technice historię Grajewa. Tym razem możemy zachwycać się dziełem „Dawno temu przy królewskim stawie”, które opowiada o historii Wysokiego Mazowieckiego. Projekt ten zrealizowany został przez Miejski Ośrodek Kultury w Wysokiem Mazowieckiem w partnerstwie z Zespołem Szkół Ogólnokształcących i Policealnych w Wysokiem Mazowieckiem.

A tak wyglądają historię Grajewa i wersja ukraińska, o których pisaliśmy powyżej:

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak obecnie prezentuje się dworzec kolejowy. Widać już wejście do tunelu i fragmenty zadaszenia.

Najpierw plany były ambitne. Zakończyć prace w 2023 roku. Niestety rzeczywistość pokazała, że przeprowadzanie tak skomplikowanych inwestycji musi trwać. Dlatego do 2024 roku będziemy czekać na finał wszystkich robót związanych z przebudową otoczenia dworca kolejowego w Białymstoku. A warto dodać, że zmiany bynajmniej nie będą kosmetyczne. Przede wszystkim budowane są nowe perony z zadaszeniem. Do tego podziemny tunel, który zastąpi kładki, a którym przejdziemy z powstającego właśnie centrum przesiadkowego przy Bohaterów Monte Cassino do ul. Kolejowej oraz bezpośrednio do budynku dworca kolejowego. Gdyby tak zamknąć na jakiś czas dworzec, to może wszystko byłoby sprawniej przeprowadzone. Natomiast stolica województwa podlaskiego to miejsce, z którego odjeżdżają pociągi do Warszawy i dalej, a także do Ełku, Suwałk, Bielska Podlaskiego i Hajnówki. Dojedziemy nawet do Wilna na tym samym bilecie z przesiadką.

Nie zapominajmy też, że przez dworzec kolejowy przejeżdżają też pociągi towarowe. Generalnie na białostockich torach jest jak w mrowisku. Nie pomaga fakt, jak widać na powyższym filmie, że nie wszystkie tory jazdy są dostępne. Warto dodać, że prace w Białymstoku są częścią szerszego projektu – budowy Rail Baltica. W Podlaskiem prace polegają na przebudowie 70-kilometrowego odcinka Czyżew – Białystok. Po zakończeniu wszystkich robót, czyli pomiędzy 2023 r. i 2024r. podróż najszybszym pociągiem z Białegostoku do Warszawy zajmie ok. 90 minut.

graf. PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Partnerzy portalu:

Fontanna z kulą przejdzie do historii. „Bermudzki trójkąt” zyska nowy wygląd.

Fontanna z kulą przejdzie do historii. „Bermudzki trójkąt” zyska nowy wygląd.

Skwerek Ludwika Zamenhofa położony pomiędzy ul. Malmeda i Białówny, po morderstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, został podzielony. I teraz przy trójkącie w centrum są dwie nazwy – jedna dalej Ludwika Zamenhofa, druga Pawła Adamowicza. Oprócz tego, że nieżyjący już prezydent Gdańska był w jakiejś politycznej zażyłości z Tadeuszem Truskolaskim, to nic z Białymstokiem wspólnego nie miał. Zasług dla kraju też nie dostrzegamy. Był po prostu ofiarą napastnika Stefana W. Czy to powód by dzielić skwer na dwie części? Tadeusz Truskolaski mógłby chociażby zapytać mieszkańców o zdanie, ale nie ma tego w zwyczaju. Teraz historia się powtarza.

Skwerek zwany też „Trójkątem Bermudzkim” będzie całkowicie odnowiony. Fontanna z kulą zniknie, a do starych drzew dosadzi się więcej zieleni. Oczywiście modernizacji tej nie krytykujemy, bo trzeba powiedzieć dosadnie, że obecnie ten skwer jest po prosty „syfiasty”. A to za sprawą gołębi i kawek, które to defekują po całej okolicy, raz po raz mocząc się w fontannie. Czy przebudowa skwerku rozwiąże ten problem? Cóż – skoro stare drzewa – dom tych wszystkich ptaków – mają zostać, to i obyczaje stare też tam zostaną.

Wracając do Tadeusza Truskolaskiego i jego świty. Tak jak wyżej pisaliśmy – jego ekipa zawsze wie najlepiej i w zasadzie zdanie mieszkańców ich raczej nie interesuje. Na pewno nie można podać jasnego przykładu, który by temu przeczył. I tak po raz kolejny mamy oto sytuację, że jest ogłoszone: Przebudujemy skwer i tak oto będzie wyglądać (jak na grafice powyżej). Tymczasem w Suwałkach – o czym pisaliśmy niedawno – to mieszkańcy zadecydowali jak ma wyglądać nowy park. Było kilka wariantów do wyboru. Białostoczanie to najwyżej mogą postawić figurki misiów – jak sobie zagłosują w budżecie obywatelskim. I to jak urzędnicy dopuszczą projekt do głosowania.

Dobrze, że skwer się zmieni, ale mamy obawy że wcale nie na lepsze. Od dekad problemem tej okolicy są ogromne ilości ptaków. Wycięcia starych drzew nie proponujemy, ale jeżeli chcemy mieć czyste chodniki w centrum, to sama przebudowa nic nie da.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Niezwykły dokument o Puszczy Białowieskiej. Piękne obrazy, które opisuje Czubówna.

Film „Jestem Puszczą XXI wieku” to poetycko-epicki portret Puszczy Białowieskiej, który oglądamy oczami natury i jesteśmy prowadzeni głosem Krystyny Czubówny. Młodzi na pewno nie pamiętają, że ta była prezenterka dawniej prowadziła program Panorama w TVP2, zaś największą karierę zrobiła będąc lektorem filmów przyrodniczych. Czar jej głosu trwa do dziś. Piękna muzyka, piękne obrazy, a to wszystko okraszone opowiadaniem Czubówny sprawia, że dokument zawsze jest niesamowity, a przyrodę czujemy tak – jakbyśmy tak byli na miejscu.

Opowieść o Puszczy Białowieskiej podzielona jest na siedem części, ale to też osobista opowieść pary autorów: Bożeny i Jana Walencików. Ten drugi to fotograf przyrody i reżyser filmów o naturze. Do tego scenarzysta, operator, dźwiękowiec i montażysta filmowy, autor albumów i książek przyrodniczych. Także popularyzator natury i przyjaciel Puszczy Białowieskiej. Od długich lat odkrywa naturę wyłącznie po swojemu, a przy okazji realizuje autorskie przedsięwzięcia przyrodnicze: filmy, seriale, albumy, książki, wystawy.

Partnerzy portalu:

Kolejne zwłoki w Puszczy Białowieskiej. Nielegalni migranci ciągle próbują.

Kolejne zwłoki w Puszczy Białowieskiej. Nielegalni migranci ciągle próbują.

W okolicach Białowieży znaleziono ciało mężczyzny. To już kolejne zwłoki przy granicy polsko-białoruskiej, gdzie cały czas trwają próby nielegalnego przedostania się przez bagniste tereny do Polski. Wcześniej osoby z krajów arabskich, Afryki, Azji są zachęcani przez Rosję i Białoruś do przyjazdu, by „łatwo dostać się do Niemiec”. W rzeczywistości jest to śmiertelna pułapka. Białoruskie służby dowożą migrantów pod granicę, a ci aż do wycieńczenia próbują ją przekroczyć.

W efekcie forsują 5,5-metrowy płot, co kończy się kontuzjami, przeprawiają się przez rzeki i bagna, co kończy się wychłodzeniem a często śmiercią. Tylko w tym roku ujawniono już kilka ciał w Puszczy Białowieskiej, które chciały nielegalnie dostać się do Polski.

Wszystkie działania białoruskich służb w porozumieniu z rosyjskimi – są działaniami wojny hybrydowej wymierzonej w Polskę. Oprócz wysyłania w śmiertelną pułapkę nieświadomych i oszukanych osób, prowadzone są przeciwko Polsce także działania dezinformacyjne w internecie. Tysiące osób próbuje zdominować wszelkie pola do dyskusji w internecie komentarzami dotyczącymi bieżących wydarzeń międzynarodowych. Zwykle schemat jest podobny – zmyślnie szkaluje się Polskę, Unię Europejską i USA oraz wini się je za wojnę na Ukrainie całkowicie pomijając fakt, że to Rosja napadła ten kraj bez powodu, dokonała tam wiele ludobójstw, a także nielegalnie okupuje jej terytorium począwszy od Krymu w 2014 roku.

Mimo, że kolejne śmierci przy granicy polsko-białoruskiej są bardzo przykrym wydarzeniem, ludziom w pułapce należy współczuć, toteż nie można ich po prostu wpuścić. Raz, że napędziłoby to ogromne rzesze chętnych, którzy próbują dostać się do Unii Europejskiej różnymi szlakami od Włoch po Litwę, a dwa – że w Polsce jest granica całej wspólnoty, a nasz kraj zobowiązał się do jej ochrony. Gdybyśmy przestali to robić, to strefa Schengen mogłaby być dla nas zawieszona, a to oznaczałoby, że znów na granicy polsko-niemieckiej i innych pojawiłyby się punkty kontrolne.

12 marca do Polski próbowało nielegalnie przedostać się z Białorusi 42 osoby. 39 osób przez odcinek granicy w Podlaskiem. Najwięcej, 15 osób to obywatele Syrii. Byli też obywatele Jemeny, Kongo i Tadżykistanu. Zatrzymano aż 7 osób, które były tak zwanymi kurierami.

Partnerzy portalu:

W tej wsi mieszka tylko 300 osób, a stoi tam okazały kościół.
fot. UG Kulesze Kościelne (kuleszek.pl)

W tej wsi mieszka tylko 300 osób, a stoi tam okazały kościół.

Kulesze Kościele to wieś, która dawniej nazywała się Rokitnicą od przepływającej przez nią rzeczki o takiej samej nazwie. Była to ziemia szlachecka, toteż nazwa wsi zmieniła się od nazwiska kolejnego jej właściciela Kuleszy-Kursztaka h. Ślepowron. W późniejszych latach wsią zawiadywali także Paweł, Piotr, Dziersław i Wacław z Kulesz. A był to wiek XV. W kolejnym stuleciu  a dokładnie w 1580 roku w Kuleszach Rokitnicy w księgach odnotowano imię Jana Kuleszę syna Michała, który dziedziczył na 19 włókach ziemi. Do końca XVIII wieku właściciele się jeszcze zmieniali nieraz, ale już nazwa wsi nie.

Na początku wieku XX w Kuleszach osiedlili się Żydzi. Spis powszechny z 1921 r. wykazał, że 42 domy zamieszkiwało 278 mieszkańców. Wśród nich notowano 185 osób było wyznania mojżeszowego. 93 osoby podały wiarę katolicką, mieszkał tu również jeden Rosjanin.

Pierwszy kościół w Kuleszach wybudowano z modrzewia w 1472 r. Parafia została erygowana w 1493 r. przez biskupa łuckiego Jana Andruszewicza Pudełko. Niestety wzniesiona świątynia została zniszczona w czasie wojen ze Szwedami. Kolejny drewniany kościół wzniesiono w latach 1730-1733 dzięki staraniom ks. W. Wnorowskiego. W 1793 r. podjęto decyzję o rozpoczęciu prac przy budowie nowego kościoła z drewna sosnowego na kamienno-ceglanej podmurówce. Obiekt ten został zniszczony wskutek pożaru, który wybuchł w 1908 r. Obecny, okazały murowany kościół parafialny pw. Św. Bartłomieja został zbudowany w latach 1911-1915 oraz 1918-1926. Obiekt powstał według projektu arch. Józefa Piusa Dziekońskiego. Jest to budowla neogotycka, orientowana, murowana z cegły, z dwiema wieżami o wysokości ok. 50 m. Od 1987 roku jest to zabytek.

fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To mógł być drugi Czarnobyl. Tak jak tam – władza ukrywała katastrofę.

9 marca 1989 roku to tragiczna data w historii Białegostoku. W tym dniu doszło do wypadku cysterny z chlorem, który mógłby zabić znacznie więcej ludzi niż katastrofa w Czarnobylu. Dlatego każdego roku, w rocznicę tego wydarzenia, miasto obchodzi uroczystości upamiętniające „ocalenie miasta”. Dzięki ciężkiej pracy strażaków oraz przemyślanym decyzjom udało się ocalić życie 180 000 ludzi i zapobiec katastrofie. Przyczyna tego wypadku to wręcz „klasyk” w historii Polski, która tak jak w PRL, tak dziś nie chce odejść od standardów sowieckich. Zarówno wtedy jak i w 2005, 2008, 2010 i 2012 roku – polskie katastrofy pod Jeżewem, w Mirosławcu, w Smoleńsku, w Białymstoku, pod Szczekocinami miały wspólny mianownik – olewanie procedur. To tylko najgłośniejsze przykłady, a katastrof było dużo więcej.

W przypadku białostockiej katastrofy z 1989 roku tory, na których jeździła cysterna, powinny zostać wymienione 4 lata wcześniej, ale nikt się tym nie zajął. W końcu szyna pękła, co doprowadziło do tragedii. Na szczęście miejsce katastrofy było płaskie, co uniemożliwiło wyciek substancji na pobliski wiadukt. Obecnie na miejscu wypadku stoi pomnik-krzyż, który możemy zobaczyć idąc lub jadąc ulicą Poleską. Całą akcję ratunkową możecie obejrzeć w filmie powyżej. Aby podnieść cysternę, trzeba było zamontować specjalny dźwig, ale zanim to się stało, tor musiał zostać naprawiony. Pierwsza cysterna została podniesiona w ciągu półtorej godziny, ale kolejne dwie wymagały znacznie więcej czasu. To jednak sprawy mniej istotne, bo ważniejsze jest to że w 2022 roku miała miejsce katastrofa na rzece Odrze. 33 lata po sowieckich czasach Polski próbowano zataić to co wydarzyło się w rzece.

Państwowe instytucje, służby oraz media rządowe nie informowały o skażeniu rzeki opinii publicznej, nie poinformowano również samorządów miast położonych nad rzeką i nie ostrzeżono ludności oraz strony niemieckiej przez kilkanaście dni. Dopiero 12 sierpnia 2022 wojewoda lubuski Władysław Dajczak zapowiedział rozesłanie SMS alertu RCB. Ostrzeżenie zostało rozesłane po ponad dwóch tygodniach od pojawienia się doniesień o skażeniu.

W 1989 roku mieszkańcy dowiedzieli się o wypadku dopiero 9 godzin po jego wystąpieniu. To i tak szybciej niż mieszkańcy miast nad Odrą, ale tak jak wtedy tak i dziś życie ludzkie w Polsce nie ma tak dużego znaczenia. Wówczas ewakuowano tylko mieszkańców najbliższych bloków, a inni uciekli z miasta lub ukryli się u sąsiadów na wyższych piętrach budynków. Tragedia ta była jednym z największych wydarzeń w historii Białegostoku, ale dzięki determinacji ratowników oraz szczęściu, udało się ocalić życie wielu ludzi. Obchody rocznicowe upamiętniające to wydarzenie są ważnym elementem historii miasta.

Partnerzy portalu:

To 5 najbardziej inspirujących kobiet Podlaskiego
Fot. Archiwum Państwowe w Białymstoku, ze zbiorów Marii Kolendo

To 5 najbardziej inspirujących kobiet Podlaskiego

Izabela Branicka, Maria Konopnicka, Stefania Karpowicz, Placyda Bukowska i Irena Białówna. Wszystkie wymienione kobiety żyły w czasach, gdy niewątpliwie do powiedzenia mieli najwięcej mężczyźni. Mimo to, swoją wybitną działalnością udowodniły, że mimo ograniczeń swoich czasów, krwawych wojen, zaborów, okupacji mogą tworzyć wielkie rzeczy. Niech będą inspiracją dla wszystkich kobiet dzisiaj, które mają nieporównywalnie więcej praw i możliwości.

Ważny punkt kulturalnej Europy

Izabela Branicka, fot. obrazu Marcello ,Bacciarelli / Wikipedia

Izabela Branicka z Poniatowskich była trzecią żoną hetmana Jana Klemensa Branickiego. Urodziła się 1 lipca 1730 roku, zmarła zaś 12 lub 14 lutego 1808 roku. Do dziś Białystok jej w żaden sposób nie uhonorował, choćby poprzez nazwanie ulicy na jej część. A zasług dla naszego miasta i regionu ma bardzo wiele. Mąż bowiem zajmował się polityką, a w tym czasie hetmanowa urządzała Pałac – dzisiejszą wizytówkę miasta – po swojemu. W XVIII wieku, dzisiejsza stolica Podlaskiego nie była polską prowincją, lecz europejskim miastem. To w Białymstoku gościły śpiewaczki z Wenecji, balety z Włoch, teatry z Niemiec, a także najsłynniejsi pisarze i malarze – Ignacy Krasicki, Julian Uryn Niemcewicz, Elżbieta Drużbacka czy Franciszek Karpiński.

To nie wszystko. Branicka wspierała również białostocką edukację. Dzięki niej powstały w mieście pierwsze szkoły, które wspierała finansowo. Ponadto dzięki niej powstał w Białymstoku instytut akuszerii (położnictwa).

Nie chciała być na utrzymaniu męża

Maria Konopnicka, fot. obrazu Leopold Bude / Wikipedia

Maria Konopnicka z Wasiłowskich urodziła się w Suwałkach 23 maja 1842 roku, zmarła 8 października 1910 we Lwowie. Jej rodzice w Suwałkach zamieszkali rok przed narodzinami Marii. Gdy przyszła pisarka i poetka miała 7 lat, to z rodzicami wyprowadziła się do Kalisza. W dorosłym życiu Konopnicka nie mogła – jak napisała później w jednym ze swych autobiograficznych wierszy – znieść ograniczeń, jakie narzucał jej mąż. Nie chciała być na jego utrzymaniu i nie odpowiadała jej rola gospodyni domowej. W 1876 rozstała się z mężem i podjęła decyzję o opuszczeniu Gusina, w 1877 przeniosła się z dziećmi do Warszawy, gdzie mieszkała do 1890.

Konopnicka oprócz życia z twórczości, działała też w konspiracji i w akcjach społecznych. A to wszystko podczas zaborów. Konopnicka ostatnie 20 lat swego życia mieszkała, żyła i podróżowała z inną kobietą – Marią Dulębianką. Trudno jednak powiedzieć, czy ta relacja miała charakter homoseksualny czy po prostu towarzyski. Jedno jest pewne – było to całkowicie alternatywne od przyjętych wzorców społecznych.

Wspomagała finansowo Skłodowską-Curie i się przyjaźniła

Stefania Karpowicz

Stefania Karpowicz urodziła się 11 stycznia 1876 roku w Wilnie. Rodzicie posiadali jednak majątek ziemski w Janowiczach koło Zabłudowa. Tam młoda Stefania spędziła dzieciństwo. Do nauki sprowadzono jej francuską guwernantkę, która nauczyła dziewczynę języka francuskiego. 8 maja 1893 roku, kiedy miała 17 lat, zmarł jej ojciec. Pochowano go w Białymstoku. W Warszawie pobierała nauki na prestiżowej pensji u pani Jadwigi Sikorskiej, a następnie w szkole średniej również w stolicy. W Warszawie poznała Stefana Żeromskiego i Władysława Reymonta oraz Marię Skłodowską-Curie, z którą się zaprzyjaźniła.

Podczas pobytu w Paryżu pomagała materialnie przyszłej noblistce. Na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie uczęszczała na wykłady z historii Polski, historii powszechnej i historii sztuki. Malarstwa uczyła się u Jacka Malczewskiego i Włodzimierza Tetmajera. Kurs, w szkole sztuk pięknych Teofili Certowicz, ukończyła ze srebrnym medalem. Następnie, w latach 1900-1901, kontynuowała studia malarskie w Monachium, Paryżu oraz Szwajcarii. Po powrocie do majątku Janowicze postanowiła zagłębić się w życie ludu.

W 1903 roku matka Stefanii sprzedała majątek w Janowiczach i kupi 400 hektarów w podlaskim Krzyżewie. Mimo gigantycznej ziemi, był tam skromny dom. To wszystko miało służyć za posag Stefanii, ale ostatecznie ta nigdy za mąż nie wyszła. Za to razem ze swoją matką zbudowała na majątku szkołę rolniczą dla synów średnich i zamożniejszych rolników. Wcześniej razem pojechały do Szwecji i Danii, gdzie tego typu instytucje mogły poznać lepiej i na ich wzór stworzyć coś własnego w Krzyżewie.

Po śmierci matki, Stefania kontynuowała wspólne dzieło. Kolejne 47 lat nauczała we własnej szkole języka polskiego, francuskiego, historii, ogrodnictwa, kultury towarzyskiej i właściwych manier. Była to pierwsza w regionie północno-wschodnim i trzecia na ziemiach polskich placówka oświatowa tego typu. Ze światłem elektrycznym, centralnym ogrzewaniem, wodociągiem, napędzanym konnym kieratem. Szkoła – co ciekawe – posiadała łaźnię, szpitalik i mleczarnię. Masło i sery wysyłano do polskich miast oraz eksportowano do Anglii. Placówka szybko zyskała opinię jednej z najlepszych w Europie.

Za okupacji radzieckiej pani Karpowicz musiała opuścić dwór i pomieszkiwać u okolicznych mieszkańców. Ostatnie 23 lata życia spędziła w pobliskich Roszkach-Ziemakach. Bohaterka z Krzyżewa leczyła bezpłatnie ziołami, sprowadzała na własny koszt lekarza, kupowała lekarstwa dla ubogich, dbała o higienę na wsi. Zwalczała pijaństwo, pomagała dotkniętym wypadkami losowymi, przekazywała drewno na dom lub budynek gospodarski, wyposażała nowożeńców. Jako przedstawicielka inteligencji aktywnie działała w Polskim Towarzystwie Krajoznawczym, radzie opiekuńczej szkół ludowych i ochronek. Propagowała zakładanie kół gospodyń wiejskich, a okolicznej ludności służyła radą i pomocą. Po latach pokojówka wspominała, że Stefania Karpowicz modliła się po francusku i prowadziła rozmowy z gośćmi przybyłymi do Krzyżewa w tym języku. 1931 i 1937 roku została odznaczona przez Prezydenta RP Ignacego Mościckiego Złotym Krzyżem Zasługi.

Stefania Karpowicz zmarła 7 stycznia 1974 roku w wieku 98 lat. Spoczęła na cmentarzu w Płonce Kościelnej, w skromnej mogile obok swojej siostry.

Wszechstronnie uzdolniona artystycznie

Placyda Bukowska

Placyda była artystką – głównie plastyczką oraz malarką. Urodziła się w 1907 roku w Białymstoku. Była tak samo mądra jak i przepiękna. Ukończyła Gimnazjum Żeńskie im. księżnej Anny z Sapiehów Jabłonowskiej z bardzo wysokimi ocenami. Szczególnie z plastyki oraz religii. Następnie przeniosła się do Wilna – gdzie ukończyła z wynikiem bardzo dobrym Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytety Stefana Batorego. Placyda po studiach zaangażowała się w życie artystyczne. Gdy przyjechała do Białegostoku już z mężem – Stanisławem – zatrudniła się jako nauczycielka w Średniej Szkole Sztuk Plastycznych i Ognisku Plastycznym. Następnie współzałożyła, a potem przez kolejne 25 lat pozostawała członkinią i prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków. Placyda w 1946 roku urodziła syna Grzegorza. Niestety dziecko Bukowskich przeżyło tylko kilka miesięcy. W 1950 roku urodził im się kolejny chłopiec – Andrzej. Dziecko miało zespół Downa. To znany białostoczanom Andrzejek spod sklepu Opałek.

Kobieta w swoim życiu tworzyła wyjątkowe witraże (choćby ten na suficie w kościele św. Rocha w Białymstoku), płaskorzeźby, obrazy. Kobieta była wszechstronnie uzdolniona artystycznie. Warto dodać, że nie tylko tworzyła w sferze sacrum. Zajmowała się również projektowaniem scenografii teatralnych, publikowała i aranżowała wystawy przepełnione baśnią i metaforą. Placyda, zmarła nagle na atak serca. 18 grudnia 1974 roku.

Tworzyła białostocką ochronę zdrowia od zera

fot. Piotr Sawicki – Kłodziński / Wikipedia

Białystok zawdzięcza jej zbudowanie po wojnie niemal od podstaw lecznictwa pediatrycznego. Mowa o dr Irenie Białównie, która młodym pokoleniom kojarzy się z urazówką przy ulicy jej imienia. Starsi mieszkańcy natomiast pamiętają ją jako bohaterkę. Organizowała położnictwo, system opieki nad umierającymi niemowlętami, organizowała też pomoc dzieciom i matkom. I to w czasach bolszewickiej Rosji, w czasach gestapo i obozów koncentracyjnych i także w powojennym, kompletnie zniszczonym Białymstoku.

Urodziła się w 1900 roku w Wołgoradzie (wówczas miejscowość nazywała się Carycyn). W dorosłym życiu Irena Białówna zaczęła studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego i od początku interesuje ją pediatria. Dyplom uzyskała w 1927 roku i wówczas zadecydowała, że zamieszka w Białymstoku. A warto wiedzieć, że aktywnie działała na studiach w zakresie rozwoju nauki pediatrii i otrzymała propozycję pracy na uczelni. A mimo to odrzuciła ją i wybrała dzisiejszą stolicę Podlaskiego.

Jedna z jej prac to wolontariat w szpitalu. Najbardziej biednym wykupowała leki i leczyła za darmo. Aż do II wojny światowej pracowała jako pediatra. Gdy trwał koszmar zafundowany Polsce i Europie przez Hitlera, Irena Białówna tworzy punkty opatrunkowe dla mieszkańców i żołnierzy. W dalszych latach okupacji kobieta prowadzi szpital przy ul. Fabrycznej, a gdy ta zostaje wcielona do getta, to ewakuuje się z pacjentami na Warszawską.

Razem z dr Anną Ellert przy szpitalu nielegalnie tworzą zakład opiekuńczy dla maluchów, w którym ukrywają dzieci żydowskie. Dla dzieci powyżej trzech lat tworzą drugi punkt przy Sitarskiej. Pomagają wszędzie, gdzie są potrzebne. To jednak dla Białówny za mało. Działała też w konspiracji, współpracowała z AK, szefuje wojskowej służbie kobiet w AK. Irena Białówna jako jedna z nielicznych przeżyje rozbicie siatki AK przez gestapo, które wymordowało 60 osób z konspiracji. Przesiedziała w piwnicach gestapo, a potem w więzieniu. Tu tez jednak „przesiedzieć” jest mocno na wyrost. Razem z innymi lekarzami leczy współwięźniów. Trudno powiedzieć jak, skoro w takich miejscach nie ma do tego środków, a warunki są bardzo złe. Mimo to opanowała epidemię duru plamistego sama na niego chorując.

To nie koniec koszmaru Białówny. Zostaje wywieziona do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Brzezince. Następnie do Ravensbruck i innych niemieckich obozów. Tam też pomaga współwięźniom, szczególnie matkom z małymi dziećmi. Wystarała się nawet w Birkenau o osobny barak szpitali na chorych dzieci, które dostają dodatkowe porcje żywnościowe.

Pół roku po wyzwoleniu obozu Irena Białówna jest już z powrotem w Białymstoku i tutaj od nowa organizuje opiekę medyczną i szpitalnictwo. Nie jest to zbyt proste, bo brakuje wszystkiego. Do lat. 50 w mieście było oprócz niej tylko dwóch innych pediatrów. Dopiero powstanie w 1950 roku Akademii Medycznej spowoduje, że do Białegostoku przyjedzie sporo lekarzy z Wilna i innych części Polski.

W 1957 roku Irena Białówna została posłem na Sejm. Między czasie i do tego czasu cały czas aktywnie działa w zakresie ochrony zdrowia. Tworzy raz po raz kolejne instytucje, szkoli, buduje i oczywiście leczy. Wybitna białostocka postać, Irena Białówna umiera w 1982 roku, dziesięć lat po przejściu na emeryturę.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyjątkowy film z lat 90. z prywatnych archiwów. Zlot motocyklistów w Mońkach.

Kto by się spodziewał, że takie perełki można odnaleźć na YouTube. Użytkownik o imieniu Leszek udostępnił w serwisie film z prywatnych archiwów, który nagrany został w latach 90. w Mońkach. A na filmie zobaczyć można zlot motocyklowy. Co najbardziej zaskakuje, że na tym zlocie było aż tak wiele pojazdów. Czasy transformacji ustrojowej w Polsce dały po kieszeni bardzo wielu osobom, toteż posiadanie motocykla czy samochodu nie było takie powszechne jak dziś. Na ten „luksus” mogli sobie pozwolić tylko lepiej zarabiający, których nie dosięgnęły skutki transformacji. Inni, którzy dysponowali pojazdami, to tacy, którzy je odziedziczyli.

Liczba mieszkańców Moniek od lat jest bardzo podobna i waha się pomiędzy 10 a 11 tys. Skoro w takim maleńkim mieście można było zorganizować zlot i to tak wielu maszyn, to jest to również zaskakujące.

Szkoda tylko, że na filmie nie ma szerszego komentarza. Możemy jedynie podziwiać paradę motocyklów, które jadą główną drogą w Mońkach. Skąd pomysł na to spotkanie? Kto je organizował? I w końcu – jak oni wszyscy się skrzyknęli bez internetu? Odpowiedzi na te pytania pozostaną zagadką.

Partnerzy portalu:

Drogowy horror w rejonie białostockich dworców trwa, ale jedno skrzyżowanie lada moment będzie gotowe
fot. A. Ludwiczak / UM Białystok

Drogowy horror w rejonie białostockich dworców trwa, ale jedno skrzyżowanie lada moment będzie gotowe

Na skrzyżowaniu ulic: Bohaterów Monte Cassino i Św. Rocha w Białymstoku została przebudowana infrastruktura podziemna a nieliczne prace w tym zakresie są na ukończeniu. Zakończenie robót na tym skrzyżowaniu planowane jest na 10 marca 2023 r. Wszystkie prace w tej okolicy mają związek z budową węzła intermodalnego – podobnego do tego, jaki istnieje na skrzyżowaniu Piłsudskiego i Sienkiewicza.

W tym rejonie miasta prowadzone są równolegle cztery budowy co przyprawia kierowców, pieszych i okolicznych mieszkańców o poważny ból głowy, gdy muszą się tamtędy przemieszczać. Same zdjęcia pokazują, że to miejsce jest jednym, wielkim pobojowiskiem. Prowadzone budowy to: przebudowa układu drogowego ulic: Bohaterów Monte Cassino, Łomżyńskiej ze skrzyżowaniem z ul. M. Kopernika i ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Św. Rocha; budowa centrum przesiadkowego; budowa przejścia pieszo-rowerowego podziemnego pod torami PKP; przebudowa linii kolejowej E75 realizowana przez PKP.

Przed nami jeszcze kolejne prace, oprócz tych trwających. Na skrzyżowaniu ulic: Bohaterów Monte Cassino i Kardynała Stefana Wyszyńskiego została przebudowana infrastruktura podziemna kolidująca z przebudową drogi, a do pełnego zakończenia pozostała przebudowa sieci kanalizacji deszczowej oraz odcinka sieci gazowej. Natomiast na ul. Stołecznej realizowane są prace związane z budową sieci kanalizacji deszczowej oraz dużego zbiornika retencyjnego. Po zakończeniu prac związanych z przebudową infrastruktury podziemnej zostaną rozpoczęte roboty drogowe (roboty ziemne, ustawienie krawężników, budowa chodników, ciągów pieszo-rowerowych itp.). Po wykonaniu niezbędnych robót na tych odcinkach wykonawca skupi się na skrzyżowaniu ulic: M. Kopernika z ul. Łomżyńską i Bohaterów Monte Cassino.

Na skrzyżowaniu ulic Bohaterów Monte Cassino i Łomżyńskiej dotychczas została przebudowana infrastruktura podziemna i aktualnie prowadzone są prace związane z przebudową kanału deszczowego. Po zakończeniu przebudowy wykonawca przystąpi do budowy skrzyżowania – wykonania robót drogowych, m.in. wykonania warstw konstrukcyjnych obu jezdni wraz z połączeniem z ul. Łomżyńską, budowy chodników, ścieżki rowerowej, sygnalizacji świetlnej. Równolegle planowane są (na jednej jezdni) roboty bitumiczne na ul. Łomżyńskiej i ul. Bohaterów Monte Cassino, aby jak najszybciej udrożnić ruch lokalnego osiedla.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

195 żubrów w jednym miejscu! Co za widok!

Czegoś takiego się nie spodziewaliśmy. W okolicach Narwi, w gminie Doratynka udało się nagrać z drona 195 żubrów. Takie stado jest unikalne w skali całego regionu, zwykle zwierzęta skupiają się w mniejszych grupach.

W ostatnim czasie podlaskie żubry były liczone. W Puszczy Knyszyńskiej doliczono się 298 żubrów. W ubiegłym roku było to 212. Po polskiej stronie w Puszczy Białowieskiej żyje prawie 800 żubrów. Warto wiedzieć, że od niedawna żubry zostały również wywiezione do Puszczy Augustowskiej, gdzie też zaczęły się prężnie rozmnażać.

Partnerzy portalu:

Dwa żubry w białostockim ZOO. Przyjechały z Poznania.
fot. bialystok.pl

Dwa żubry w białostockim ZOO. Przyjechały z Poznania.

W Podlaskiem żubrów nie brakuje, a jednak importowaliśmy sobie jeszcze dwa z Poznania. Nowi mieszkańcy Akcent ZOO to krowa Porania, która urodziła się 2 października 2021 roku i starszy od niej o 3 miesiące byczek o imieniu Poskrom, urodzony 2 lipca 2021 roku. Żubry przyszły na świat w ZOO w Poznaniu i są rodzeństwem. Teraz nasze zwierzęta czeka kilkudniowy okres aklimatyzacji. Niech szybko odzyskują siły, aby w najbliższy weekend były gotowe na spotkanie z mieszkańcami Białegostoku, którzy z pewnością przyjdą je powitać.

Zapewne, niektórzy z Was zadają sobie pytanie – po co trzymać żubry w ZOO. Mimo, że te dzikie zwierzęta nie są na wolności, to fakt, że przyszły na świat oznacza, że ich rodzice czuli się na tyle komfortowo, by się rozmnożyć. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste, bo dzikie zwierzęta w zamknięciu nieczęsto się na to decydują. Obecne żubry wypuszczone na wolność nie byłyby w stanie osiągnąć samodzielności.

Trzymamy kciuki za nowych mieszkańców białostockiego ZOO, ażeby mieszkało im się tak dobrze jak w Poznaniu.

Partnerzy portalu:

12 milionów na Budżet Obywatelski. Wnioski można składać do 31 marca.

12 milionów na Budżet Obywatelski. Wnioski można składać do 31 marca.

Do wydania w ramach Budżetu Obywatelskiego 2024 jest 12 mln zł. Mieszkańcy mogą zgłaszać projekty ogólnomiejskie i osiedlowe – na których realizację wydzielono odpowiednio 5 mln zł i 7 mln zł. Tegoroczną nowością jest zwiększenie maksymalnej kwoty zgłaszanych projektów. Szacunkowa wartość projektu ogólnomiejskiego może sięgać 3 mln zł w przypadku projektu „twardego” i 100 tys. zł – przy „miękkim”. Natomiast wartość projektu osiedlowego to maksymalnie 1,5 mln zł w przypadku projektu „twardego” i 100 tys. zł – „miękkiego”.

Zanim jednak złożymy swój projekt, warto go wpierw skonsultować z urzędnikami po to, by nie odpadł on w przedbiegach z powodów formalnych. Można to zrobić w Centrum Aktywności Społecznej przy ul. Św. Rocha lub w Urzędzie Miejskim przy ul. Słonimskiej.

Partnerzy portalu:

Województwo Podlaskie powołało nową instytucję. To Centrum Xylopolis.
fot. podlaskie.eu

Województwo Podlaskie powołało nową instytucję. To Centrum Xylopolis.

Będzie to miejsce nowoczesnej edukacji na temat wszystkich aspektów drewna. Instytucja będzie promowała sztukę oraz gospodarkę opartą o ten naturalny surowiec. Decyzje o utworzeniu centrum podjęli radni sejmiku województwa. To zwieńczenie pomysłu, który narodził się w 2019 roku. Ideę przypieczętował sukces wystawy Xylopolis, jaką województwo wraz z partnerami zaprezentowało w październiku 2021 r. podczas Expo w Dubaju. Nowy obiekt ma być wzorowany właśnie na polskim pawilonie.

Wstępna koncepcja przewiduje trzy obszary działalności centrum: obszar wystawienniczy, edukacyjno-naukowy oraz obszar wsparcia biznesu. Przedsięwzięcie będzie skupione wokół promowania unikalnych naturalnych zasobów Województwa Podlaskiego. Działalność Xylopolis ma być skierowana do świata naukowego i przedsiębiorców. Ale nie tylko. Instytucja będzie również otwarta na różnorodnych zwiedzających.

Partnerzy portalu:

Można dostać mieszkanie w Suwałkach. Wystarczy je wyremontować.

Można dostać mieszkanie w Suwałkach. Wystarczy je wyremontować.

„Mieszkanie za remont” to nowy projekt Urzędu Miejskiego w Suwałkach. W jego ramach samorząd chce udostępnić pulę wolnych i niezamieszkałych mieszkań do wynajęcia. Osoby, które byłyby zainteresowane ich wyremontowaniem na własny koszt i we własnym zakresie będą mogły je wynająć na preferencyjnych warunkach. W na wynajem w ten sposób czeka 11 lokali o powierzchni od 16,00 m2 do 92,00 m2

By zostać uczestnikiem programu trzeba będzie spełnić określone warunki. Pod uwagę będzie brane m.in.:

  • kryterium dochodowe,
  • nie posiadanie tytułu prawnego do innego lokalu położonego na terenie Miasta Suwałki lub w powiecie suwalskim, w dniu zawarcia umowy najmu lokalu komunalnego,
  • zamieszkiwanie na terenie Miasta Suwałki,
  • brak zobowiązań finansowych wnioskodawcy z tytułu najmu lub bezumownego zajmowania lokalu mieszkalnego,
  • posiadanie niezbędnych środków finansowych na remont lokalu mieszkalnego,

Rekrutację do programu prowadzić będzie ZBM TBS.

Partnerzy portalu:

Niemka wydalona z Polski na 5 lat za łamanie zakazu zbliżania się do bariery na granicy
fot. Podlaski Oddział Straży Granicznej

Niemka wydalona z Polski na 5 lat za łamanie zakazu zbliżania się do bariery na granicy

Coraz bardziej agresywną formę mają próby „pomocy” aktywistów dla nielegalnych migrantów forsujących granicę polsko-białoruską. W ostatnim czasie nawet przywiało tu osoby z Niemiec i Szwajcarii. Niezalegalizowana w żadną formę stowarzyszenia czy innej organizacji grupa ludzi, która nazywa się „Grupą granica” oskarża Straż Graniczną o używanie wulgaryzmów. Tymczasem jedna z aktywistek z Niemiec, która uporczywie wkraczała na pas przy stalowym płocie otrzymała 5-letni zakaz wjazdu do Polski. Nie można się do niego zbliżać na odległość 15 metrów.

Straż Graniczna łącznie zatrzymała 5 osób, które przerzucały przez płot – na stronę Białorusi jakieś torby.

Oprócz tego funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej 1 marca ujawnili 93 cudzoziemców usiłujących nielegalnie przekroczyć polsko – białoruską granicę. Najwięcej zdarzeń związanych z nielegalną migracją odnotowano na odcinku granicy państwowej ochranianym przez Placówkę SG w Mielniku. Na tym odcinku do Polski wbrew przepisom próbowało się dostać 29 obcokrajowców.

Grupę cudzoziemców (17 obywateli Syrii i obywatela Somalii), którzy dostali się do Polski wbrew przepisom przez rzekę graniczną Świsłocz ujawnili funkcjonariusze z Placówki SG w Krynkach. Pozostałe zdarzenia miały miejsce na odcinkach ochranianych przez Placówki SG w Szudziałowie, Narewce, Białowieży i Czeremsze. Wśród ujawnionych cudzoziemców znajdowali się obywatele Syrii, Afganistanu, Jemenu, Somalii, Sudanu, Turcji, Iranu, Iraku.

 

Partnerzy portalu:

Jerzy Siech odszedł w wieku 84 lat. Jutro zostanie pochowany.

Jerzy Siech odszedł w wieku 84 lat. Jutro zostanie pochowany.

Jerzy Siech to człowiek – legenda. Były aktor Teatru Dramatycznego, założyciel Teatru Pro, reżyser zostanie zapamiętany przede wszystkim przez swoje dokonania na gruncie wychowania młodych aktorów. Wielu znanych stawiało pierwsze kroki właśnie dzięki Siechowi.

Artysta pracował w Teatrze Dramatycznym od 1968 roku. W latach 90. ubiegłego wieku zakończył karierę z powodu choroby. Później przez 20 lat prowadził własny Teatr Pro, gdzie przewinęły się tłumy młodzieży. Wiele osób zostało później zawodowymi aktorami. W teatrze Jerzy Siech wystawił ponad 60 przedstawień.

3 marca o godz. 13.00 w kościele Św. Wojciecha w Białymstoku rozpocznie się pogrzeb aktora. Pochowany zostanie na cmentarzu Farnym.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Przepiękne rozlewiska zdobią całe Podlaskie. Zobaczcie te widoczki!

Wiosna w Podlaskiem tuż za rogiem, a to oznacza przepiękne widoki. Budząca się natura do życia zachwyca, jednak nim pierwsze pąki pojawią się na łąkach, krzewach i drzewach potrzeba wody i słońca. Tak się składa, że i jednego i drugiego u nas ostatnio nie brakuje. W efekcie możemy podziwiać niesamowite rozlewiska, które wystąpiły przy rzekach. Możecie podziwiać te widoki przy pomocy filmów lub osobiście, na żywo! Najlepszy efekt będzie bladym świtem, gdy tylko wyjdzie słońce.

Na powyższym filmie zobaczyć możemy Narew w Tykocinie i Surażu. I chociaż widoki są wykonane przy pomocy drona, to gdy będziemy na miejscu – możemy skorzystać z punktów widokowych. Możecie skorzystać z poniższego linka, gdzie jest mapa podlaskich wież widokowych.

http://podlaskie.cyfryzacja.eu/wieze-widokowe-na-podlasiu/

Jeżeli chcecie podziwiać wiele miejsc, to możecie to robić z mostów na rzekach. Piękne widoki zastaniecie choćby w Złotorii.

Zwiedzanie rozlewisk warto także połączyć z obserwacją dzikich ptaków. Tych akurat ostatnio nie brakuje. Najlepiej wybrać się do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Będziemy mogli naszych latających przyjaciół podglądać w okolicach Goniądza, Dawidowizny, Wrocenia czy Dolistowa Starego. Możemy też jechać wzdłuż Biebrzy w stronę Augustowa. Alternatywnie warto wybrać się w okolice Strękowej Góry, gdzie Biebrza z Narwią tworzą jedność. Podobnie – dobrym pomysłem będzie odwiedzenie Wizny i Grądów-Woniecko. W tej ostatniej miejscowości charakterystycznym miejscem jest cienki pas drogi pomiędzy rozlewiskami.

Nie może w tym zestawieniu również zabraknąć Bugu, który wylał obficie w tym roku.

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Budżet obywatelski rusza! Zbudujmy WC na miarę XXI wieku!

Miasto Białystok ogłosiło nabór projektów do realizacji Budżetu Obywatelskiego. Do wydania jest pula 12 milionów złotych. Korzystając z okazji, postanowiliśmy rzucić pomysł budowy szaletu miejskiego na miarę XXI wieku. Bo ten betonowy kloc na Plantach za 400 000 zł, który być może i będzie użyteczny (tego jeszcze nie wiemy, bo ciągle nie działa), swoim wyglądem kompletnie nie przystaje do otoczenia Pałacu Branickich i centrum miasta.

W powyższym filmie (jest w języku angielskim, ale ważne co widać, a nie co słychać) można zobaczyć, jak prezentuje się szalet miejski na miarę XXI wieku. Powstał w Tokio i właśnie z japońskich wzorców powinniśmy czerpać garściami. Szklana toaleta, która dzięki magicznemu przyciskowi zaciemnia obraz to idealne rozwiązanie w mieście. Dzięki przezroczystości nie rzuca się w oczy jak betonowy kloc i nie narzuca się sobą reszcie przestrzeni. Natomiast w chwili próby umiejętnie zmienia kolor, tak by dopasować się do otoczenia. Jeżeli postawimy ją blisko lasu – może być zielona, jeżeli przy pałacu Branickich biało-żółta, a jeżeli na Rynku Kościuszki to jasno-szara. Czy to nie cudowne?

Od razu zaznaczmy, że mimo tego, że to japoński wynalazek, to w Polsce ta technologia jest już dostępna od kilku lat. Zatem Tadeusz Truskolaski, żeby móc zrealizować ten projekt, nie będzie musiał lecieć z ofensywą dyplomatyczną do Japonii. Wystarczy zamówić w polskim sklepie, w którym takie coś sprzedają.

Chcielibyśmy Was zaangażować w realizację tego wyśmienitego projektu. Zanim złożymy projekt w imieniu białostoczan, to chcielibyśmy zapytać Was – zupełnie na poważnie – jaka lokalizacja byłaby najlepsza dla schludnego, szklanego szaletu? Piszcie swoje propozycje w komentarzach na naszym Facebooku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Białystok z przełomu lat 80. i 90. XX wieku na filmach. Było bardzo zielono!

Takiego Białegostoku być może wiele osób już nie pamięta, jednak z naszej perspektywy to miasto z dzieciństwa. Bujna zieleń występowała wszędzie, labirynty w Pałacu Branickich, skwerek przy ratuszu, a także nysy, wartburgi, fiaty i polonezy, ikarusy i jelcze na ulicach. To tylko skrawek z tego, co można by było zobaczyć, Jest też co wymieniać, czego na filmie już nie widać. Wiele obiektów dziś już nie istnieje – takich jak amfiteatr, gąszcz drewnianych domów i wąskich uliczek od Żelaznej, przez Młynową po Sosnową, czy wreszcie ul. Lipowa z Rynkiem Kościuszki oblepione kolorowymi szyldami.

To miejsca, które ustąpiły nowoczesności. Jeżeli spojrzymy na otwartą, przestrzenną Jurowiecką z dawnych lat oraz dzisiejszą, zabudowaną gęstymi molochami to jest to niebo i ziemia. Owszem, nie ma co płakać po obskurnych bazarach i dawnym stadionie, bo teraz Giełda na Andersa i stadion przy Słonecznej doskonale zastąpiły poprzednie obiekty. Natomiast nikt nie przekona nas, że obecna Jurowiecka z tymi wielkimi budynkami po dwóch stronach jezdni kształtuje lepiej przestrzeń miejską.

Podobny moloch to Opera i Filharmonia Podlaska, która zastąpił amfiteatr. Oczywiście nie ma co płakać po dawnych obiekcie, zaś obecny doskonale nadaje się do organizacji wielu wydarzeń kulturalnych, artystycznych i innych. Natomiast czy ogromny, klocowaty budynek w tym miejscu pasuje? Coś się jednak z przestrzenią gryzie. Tak samo drewniane domki i kocie łby dawnych Chanajek ustąpiły „apartamentowcom” czyli kolejnym molochom. Czy teraz jest lepiej? Nowocześniej na pewno, ale tylko tyle.

Nie mamy wątpliwości, że kolejne pokolenie, które kiedyś dojdzie do władzy w Białymstoku będzie skuwać ten cały beton. Białystok znów będzie przepełniony zielenią jak na powyższym filmie. Trzymamy kciuki, by nastąpiło to jak najszybciej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dobre informacje. Pełno wody w podlaskich rzekach!

Przedwiośnie idzie pełną parą, zaś podlaskie rzeki i ich rozlewiska są pełne wody. To bardzo dobre informacje nie tylko dla środowiska, ale także dla ludzi, którzy bez tego środowiska nie mogli by żyć.

Przypomnijmy, że w ciągu ostatnich 5 lat – przez trzy miała miejsce susza, dopiero zmieniło się wszystko w tamtym roku, gdy na wiosnę nie brakowało wody i rozlewisk. W tym roku również sytuacja jest dobra. Mimo, że śniegu nie było zbyt wiele – padało obficie i powoli, nawadniając ziemię. Już wkrótce będą tego pierwsze efekty. Gdy tylko w końcu wyjrzy słońce na dłużej, a temperatura podniesie się jeszcze wyżej niż obecnie – wszystko pięknie się zazieleni.

graf. hydro.imgw.pl (na żółto i na pomarańczowo zaznaczone wysokie stany rzeki Bug, Biebrzy oraz Narew.

Ale nie o walory estetyczne tu tylko chodzi. Jeżeli wszystko się zazieleni, natychmiast pojawią się wszelkiej maści owady. To natomiast przyciągnie ptaki. To nasi sprzymierzeńcy w walce z komarami. To jednak nie wszystko. Brak suszy to idealny czas dla rolników, którzy mogą cieszyć się później bogatymi zbiorami. A to już ma wpływ na ceny żywności w sklepach. Im więcej jej trafi tym ceny są niższe.

Mokradła, które powstają po zimie to także utrzymywanie lasów przy życiu. Wspominane wyżej 3 lata były bardzo trudnym czasem, ciągłego zagrożenia pożarowego. Pamiętamy też jak spłonął kawał Biebrzańskiego Parku Narodowego, zaś trudna akcja gaśnicza trwała przez wiele dni na rozległym, trudno dostępnym obszarze. Nasze kolejne dobro narodowe Puszcza Białowieska także doświadczyła pożarów, które na szczęście szybko zostały zduszone, nim wyrządziły ogromne straty. Zasilenie wodą lasów spowoduje, że zarówno ich korzenie będą nawodnione jak i ściółka. Jeżeli nikt nie będzie przeszkadzać bobrom, to i one dodatkowo zabezpieczą lasy.

Dlatego też wysokie stany w rzekach to bardzo dobra informacja dla przyrody i dla człowieka.

Partnerzy portalu:

Augustów, Siemiatycze i Łomża z nagrodami za najlepszą jakość życia mieszkańców.

Augustów, Siemiatycze i Łomża z nagrodami za najlepszą jakość życia mieszkańców.

Miasto Łomża zajęło 9. miejsce w zakończonej właśnie edycji Ogólnopolskiego Rankingu Miast na Prawach Powiatu 2022. Zestawienie po raz kolejny przygotował Związek Powiatów Polskich. Obecność w elitarnym gronie zwycięzców świadczy o bardzo dużym zaangażowaniu na rzecz rozwoju jednostek samorządu terytorialnego, a także poprawy warunków i jakości życia mieszkańców. Laureaci Ogólnopolskiego Rankingu Powiatów i Miast na Prawach Powiatu 2022 zostali wyłonieni w 4 kategoriach: powiaty do 60 tys. mieszkańców, powiaty od 60 do 120 tys. mieszkańców, powiaty powyżej 120 tys. mieszkańców oraz miasta na prawach powiatu.

W kategorii powiaty do 60. tys. mieszkańców zwyciężył powiat augustowski, zaś siemiatycki uplasował się na ósmym miejscu.

W trakcie oceny samorządów eksperci Związku Powiatów Polskich przyznają punkty w ramach wielu kryteriów ujętych w jedenastu grupach tematycznych, takich jak: działania proinwestycyjne i prorozwojowe, rozwiązania poprawiające jakość obsługi mieszkańca oraz funkcjonowania jednostki samorządu terytorialnego, rozwój społeczeństwa informacyjnego, obywatelskiego, czy też promocja rozwiązań z zakresu ochrony zdrowia i pomocy społecznej rozwiązań z zakresu edukacji, kultury i sportu.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nowy węzeł intermodalny przy białostockich dworach powstaje z bólem

Tereny wokół dworców kolejowego i autobusowego to obecnie jedno wielkie pobojowisko. Niemal wszystko jest tam rozkopane. A wszystko dlatego, że w jednym czasie powstaje tunel pod dworcem kolejowym, który zastąpi kładkę. Do tego budowany jest także węzeł intermodalny na miejscu dawnego Centrum Handlowego Park. Teraz będzie tu przystań wielu autobusów miejskich, na wzór tego co mamy obecnie na skrzyżowaniu Al. Piłsudskiego i Sienkiewicza. Do tego miasto przebudowuje ul. Bohaterów Monte Cassino.

Jak to wszystko wygląda możemy zobaczyć na powyższym filmie. Wniosek jest jeden – jeżeli nie musicie – omijajcie ten fragment miasta z daleka. Na szczęście zakończyły się już prace pod drugiej stronie dworca – od ul. Zwycięstwa. Tam już można jeździć i chodzić w spokoju.

Partnerzy portalu:

Policzono żubry żyjące w Podlaskiem. Jest ich dużo więcej niż rok temu!

Policzono żubry żyjące w Podlaskiem. Jest ich dużo więcej niż rok temu!

Miłośnicy przyrody się radują, rolnicy denerwują. Przez ostatni rok przybyło żubrów w Podlaskiem. Zwierzęta te są pod ochroną, gdyż prawie wszystkie zostały wybite w czasach I wojny światowej. W Puszczy Białowieskiej pojawiły się dopiero w 1929 roku. Była to mieszanka kaukasko-nizinna. Umiejętne rozmnażanie zwierząt doprowadziło do zaniku niepożądanych genów dopiero w 1950 roku. I tak od tego czasu mamy zwierzęta linii wyłącznie nizinnej.

Dla rolników coraz więcej żubrów to coraz większy ból głowy. Zwierzęta te niszczą im uprawy, gdy wynurzają się z lasów w poszukiwaniu pożywienia. Tylko częściowo rozwiązują problem przygotowywane przez leśników kiszonki i stogi siana. To co mają rolnicy na polach jest po prostu smaczniejsze. A mowa tu o rzepaku.

W Puszczy Knyszyńskiej doliczono się 298 żubrów. W ubiegłym roku było to 212. Po polskiej stronie w Puszczy Białowieskiej żyje prawie 800 żubrów. Warto wiedzieć, że od niedawna żubry zostały również wywiezione do Puszczy Augustowskiej, gdzie też zaczęły się prężnie rozmnażać. Wszystkie te działania, pieczołowita ochrona sprawiła, że od niedawna żubr nie jest już gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Pozostaje jednak nadal pod ochroną.

Partnerzy portalu:

31 osób chciało nielegalnie do Polski
fot. Straż Graniczna

31 osób chciało nielegalnie do Polski

Najnowszy komunikat Straży Granicznej mówi o tym, że 22 lutego do Polski próbowało się z terytorium Białorusi przedostać 31 osób. W okolicach Dubicz Cerkiewnych zatrzymano 8 Syryjczyków, a w okolicach Lipska i Puszczy Augustowskiej próbowało przedostać się 16 obywateli Afganistanu. Tylko w lutym było już 1047 prób nielegalnego przedostania się do Polski.

Przypomnijmy, że te wszystkie próby mają związek z prowadzonymi działaniami wojny hybrydowej wymierzonej w Polskę przez Rosję i Białoruś. Obywatele krajów Afryki, Bliskiego i Dalekiego Wschodu są zachęcani przez rosyjskie reklamy do przyjazdu, dzięki któremu łatwo trafią do Niemiec, gdzie bez potrzeby pracowania otrzymają zasiłki. Wystarczy tylko zapłacić przemytnikom. Po przyjeździe do Moskwy i Mińska – migranci otrzymują wizy. Następnie dowożeni są przez służby pod granicę z Polską, gdzie trafiają w śmiertelna pułapkę.

Próby przejścia do Polski są uniemożliwiane, zaś służby Białoruskie nie pozwalają się już cofnąć i wrócić do swego kraju. Migranci aż do całkowitego wycieńczenia próbują dostać się do Polski. Co poniektórym zapewne to się udaje, ale nie mamy żadnych danych, które by pokazały jak wiele osób dojeżdża do Niemiec. Musi to być spora liczba, skoro szlak nadal działa i nie brakuje tak zwanych kurierów – czyli osób dowożących spod polsko-białoruskiej granicy do Niemiec. Swoje dokładają też tak zwani aktywiści, którzy nie są zorganizowani żadną legalną organizacją. Kontaktują się z nielegalnymi migrantami, oferują im pomoc w lesie po polskiej stronie. Byłoby to chwalebne, gdyby nie fakt, że nie współpracują z polskimi służbami. Obrońców polskiej i unijnej granicy traktuje się jako przeciwnika. Mało tego – oznaczono szlaki w bagnistych rezerwatach – co jeszcze bardziej zachęca migrantów. Bo do Europy wiedzie wiele szlaków, zaś migranci wybierają te, które wydają się im najbezpieczniejsze. Takie działania właśnie powodują, że migranci otrzymują złudną nadzieję, że jest łatwo i bezpiecznie.

Tymczasem coraz więcej zwłok w polskich lasach jest odnajdywanych przez przypadkowe osoby, służby i wspomnianych wyżej aktywistów. Wiele osób trafia też do polskich szpitali i ośrodków, gdzie mogą ubiegać się o azyl. Niestety, większość nie chce azylu, chce do Niemiec. Natomiast Polska jest zobowiązana do ochrony granicy całej Unii Europejskiej.

 

Partnerzy portalu:

Urzędnikom wojewody zarekwirowano czajniki? Na pewno to popierają! [FELIETON]

Urzędnikom wojewody zarekwirowano czajniki? Na pewno to popierają! [FELIETON]

Biedna dola urzędników wojewody podlaskiego. Jak podaje lokalna Gazeta Wyborcza, zarekwirowano im czajniki, co by prądu nie zużywali za dużo. Skończą się kawki, skończą herbatki. Jak żyć? Odebranie czajników wynikać ma z ustawy o „szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023 roku w związku z sytuacją na rynku energii elektrycznej”. Bez wątpienia – rekwirowanie czajników – jest szczególnym rozwiązaniem, które szczególnie ochroni odbiorców energii elektrycznej.

Od razu na myśl przychodzi stare polskie powiedzenie: co wolno wojewodzie, to nie tobie… urzędniku. Bo chyba nie uwierzycie, że dyrektor urzędu wprowadzająca zasady ochrony odbiorców energii elektrycznej zabrała czajnik także wojewodzie?

Trudne to czasy przyszły, ale nie bójcie się! Postęp cywilizacji powoduje, że robi się wszystkie urządzenia na prąd obecnie. To jakże to tak – ten będzie drogi i nie będzie można korzystać bo nie będzie stać nas? To się nie godzi! Jeszcze trochę i w końcu Polska doczeka atomowej energii, wiatraków, paneli. Póki co były ważniejsze sprawy – chociażby dofinansowanie spółki budującej polski samochód elektryczny. Zresztą mamy przecież węgla w opór, więc po co nam jakieś technologie.

Wojewoda to urzędnik powoływany przez Premiera RP. Zatem urzędnicy wojewody na pewno rozumieją politykę rządu, dla którego pracują i ten brak możliwości czajników w pracy na pewno też rozumieją i popierają!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co za film, co za klimat! Dokument „Autobus Siemiatycze – Świat” można zobaczyć dawne wyjazdy za chlebem.

Takiego filmu się nie spodziewaliśmy. Udało nam się „odkopać” film opublikowany 13 lat temu w serwisie YouTube. Jest to dokument „Autobus Siemiatycze – świat” – Sławomira Koehlera, który został zrealizowany w ramach cyklu „Małe ojczyzny”, wyróżniony przez Fundację Kultury w konkursie „Małe Ojczyzny – Tradycja dla przyszłości”. Pretekstem do zrealizowania filmu jest działająca od dawna linia autobusowa Siemiatycze-Bruksela i od kilku miesięcy linia Siemiatycze-Londyn. W dokumencie tym zaprezentowano rozwój handlu i turystyki.

Już początek pokazuje, że będzie to kawał dobrego kina dokumentalnego. Widzimy starego jelcza z napisem „Bruxela”. Co raz w tle przygrywa akordeon i śpiewa zespół ludowy. Między scenami mieszkańcy Siemiatycz komentują otaczającą ich rzeczywistość. A ta w latach 90. była szara i ponura. Wyjazd do Brukseli był czymś, co powodowało, że ludzie nie musieli żyć w biedzie. Zostawali tylko ci, którzy nie potrafili wyjechać lub z jakichś powodów nie chcieli.

Wyjazdy do Brukseli spowodowały tez rozwój usług w Siemiatyczach. Powracający przywozili pieniądze i wydawali je w rodzimym mieście. To podniosło warunki życiowe tych, którzy na miejscu prowadzili przedsiębiorstwa.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jakie miejsca będą popularne w Podlaskiem w 2023 roku?

Tykocin, Białystok, Siemianówka, Odrynki, Trześcianka, Puchły, Supraśl, Krynki, Kruszyniany, Grabarka, rzeka Bug – te wszystkie miejsca odwiedził pewien mieszkaniec Łodzi, który zabrał ze sobą drona. W efekcie powstał długi i piękny film, pokazujący jak wspaniały jest nasz region. Przy tej okazji postanowiliśmy poruszyć temat kierunków turystycznych na 2023 rok. Na filmie nie zabrakło zamku w Tykocinie, Pałacu Branickich, zalewu, kolorowych cerkwi, meczetu czy Krainy Otwartych Okiennic. Można powiedzieć, że to już niemalże „zestaw obowiązkowy” każdego przyjeżdżającego. Aż dziw bierze, że przyćmiona została nawet Białowieża czy Augustów, które dawniej były odwiedzane przez ogromne liczby osób.

Białowieża przegrywa

Augustów jest uzdrowiskiem, więc znajdują się tam sanatoria, zaś latem mają niezliczoną liczbę miejsc, gdzie można wypocząć. Tam przyjezdnych brakować nie będzie. Natomiast widać jak bardzo ucierpiała Białowieża. Po pierwsze dojazd tam jest fatalny. Torów nikt nie chce remontować, przez co nie ma bezpośredniego połączenia kolejowego. Jezdnia jest bardzo wąska i w dość kiepskim stanie. Ze względu na ochronę przyrody nikt poszerzać jej raczej nie będzie. Aczkolwiek warto wiedzieć, że istnieją takie zakusy. Swoje dołożyła też pandemia i stan wyjątkowy. Białowieża jednym słowem przegrywa w ostatnich latach walkę o turystę, bo nie zawsze jest w tym „zestawie obowiązkowym”. Podobnie Augustów – tam przyjeżdża zupełnie inny turysta niż do Tykocina, Supraśla czy Trześcianki.

Białowieży nie pomaga też fakt, że rządzi nią od lat ten sam człowiek. Wójt Albert Litwinowicz ostatnio zasłynął tym, że wydał pozwolenie pracownikowi urzędu, aby ten jako przedsiębiorca mógł zbudować w Puszczy Białowieskiej farmę fotowoltaiczną. Prawdziwe odklejenie od rzeczywistości. Dodajmy do tego brak pomysłów na przyciągnięcie turystów i mamy przepis na katastrofę. Mieszkańcy Białowieży powinni się skrzyknąć i czym prędzej odwołać swego włodarza. Bo jeszcze trochę czasu i nie będzie co ratować.

Augustów cały rok na topie

Augustów stale pięknieje. W ostatnim czasie oprócz świetnego zagospodarowania plaży pojawiły się nowe ścieżki spacerowe, którymi możemy podziwiać zbiorniki wodne w Augustowie. Jest wygodnie nie tylko dla zwykłych turystów, ale też dla emerytów z sanatorium czy dla młodych rodzin z dziećmi. Każdy tam znajdzie coś dla siebie.

Tykocin staje się powoli drugim Kazimierzem Dolnym. Odwiedzając oba miasta możemy zobaczyć wiele podobieństw. Prawosławne miejsca jak Odrynki, Trześcianka czy Puchły przyciągają wszystkich tych, dla których kolorowe i drewniane cerkwie to egzotyka, którą chcą zobaczyć na własne oczy. Dlatego, mimo że to małe miejscowości – nie muszą specjalnie rozwijać się turystycznie. Wystarczy dbać o to co mają. Podobnie Grabarka czy Kruszyniany, tyle że tam przyciąga się wyjątkową górą krzyży czy meczetem.

Supraśl jak Zakopane

Kiedy przyjedziemy do Supraśla, to możemy poczuć się trochę jak w Zakopanem. Tylko zamiast gór będzie Puszcza Knyszyńska. Swoją drogą okolice Supraśla również są górzyste. Siemianówka przyciąga najczęściej tylko z jednego powodu – jest tam ogromny zbiornik wodny, gdzie wiele osób jedzie, bo jest po trasie Green Velo. Szlak rowerowy jest bardzo popularny, mimo że trasa mogłaby być dużo lepsza i ciekawsza. Magia promocji jednak działa.

A Białystok to Białystok. Przyciąga tych, którzy na koniec dnia, po zwiedzaniu Podlasia chcą zaczerpnąć jeszcze wielkomiejskich rozrywek. Rynek Kościuszki i jego okolice to doskonale rozwinięta baza gastronomiczno-rozrywkowa. Przy okazji można coś zwiedzić.

Jakie kierunki w 2023 roku?

Nie mamy wątpliwości, że słabe dane gospodarcze spowodują ten sam efekt, który spowodowała pandemia. Będzie mniej wyjazdów za granicę, więcej podróży po Polsce. Na tym zyska również Podlaskie. Jednym z miejsc, które będzie atrakcyjny dla turystów będzie Białystok i to z trzech powodów.

Przede wszystkim ma bardzo dobrą bazę noclegową w porównaniu z innymi miastami. Nie każdy bowiem chce korzystać z agroturystyki. Hotele oferują konkretny standard i różnorodne śniadanie. Bez wątpienia jest to wygoda, z której ludzie chcą korzystać. Rano wstać, umyć się, zjeść i wyruszać na cały dzień w region by zwiedzać. Liczba hoteli w regionie (nie licząc Białegostoku) jest niska i nic nie powoduje, by rosła. To ciężki biznes dla dużych graczy. Natomiast ludzie z pieniędzmi wolą budować bloki a nie hotele.

Drugim powodem będzie Rynek Kościuszki, który w sezonie letnim żyje intensywnie całe noce – jeszcze bardziej niż w dzień. Skoro już ktoś przyjedzie, to będzie chciał się dobrze bawić. W innych miasteczkach nie znajdzie tego, co w centrum Białegostoku.

Ostatnim powodem, dla którego Białystok będzie wyborem turystów jest skomunikowanie kolejowe. Trzeba z dumą powiedzieć, że naprawdę zmieniło się na lepsze. Regionalnie można dojechać nie tylko do większości miast Podlaskiego, ale też można dojechać do malowniczych Walił, by pół dnia zwiedzać Puszczę Knyszyńską. Można też z Białegostoku dojechać do Kowna i Wilna. A to również będzie przyciągać tych, którzy nie lubią zagrzewać w jednym miejscu zbyt długo.

Czy tylko Białystok będzie przyciągać? Bynajmniej nie jest to najważniejszy punkt dla turystów. Dlatego też znów będzie odgrywany „zestaw obowiązkowy”.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

U Pana Boga… na Podlasiu. Tak wyglądają teraz miejsca, gdzie kręcono film!

U Pana Boga za piecem, U Pana Boga za miedzą, U Pana Boga w ogródku – te trzy filmy nagrywano w Białymstoku, Tykocinie, Supraślu, Sokółce, Janowie, Wierzchlesiu i oczywiście samym Królowym Moście. Właśnie tak nazywa się fikcyjne miasteczko w filmie. Za jakiś czas obejrzymy czwartą już część filmu tym razem właśnie pod tytułem U Pana Boga w Królowym Moście. Zanim to jednak nastąpi, wróćmy do miejsc, gdzie nagrywano sceny poprzednich trzech filmów.

Na powyższym filmie niektóre miejsca pokazał YouTuber Kaczmar Adventure. Zestawił sceny trylogii z obecnymi kadrami. Można zobaczyć między innymi komin w Supraślu, restaurację Alumnat (błędnie nazwaną w filmie YouTubera), jest także budynek, który gra posterunek policji z Supraśla. Tych miejsc jest dużo więcej, co jakiś czas temu uwieczniliśmy na zdjęciach. Możecie zobaczyć sami:

http://podlaskie.cyfryzacja.eu/u-pana-boga-za-piecem-po-20-latach-odwiedzilismy-miejsca-z-kultowego-filmu-zdjecia/

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Trwa budowa Via Baltici przez Łomżę. Tak się prezentuje aktualny postęp prac.

Via Baltica to fragment drogi międzynarodowej E67, częściowo zrealizowana jako droga ekspresowa z Warszawy do Tallinna w Estonii, biegnąca z Polski przez Litwę i Łotwę do Estonii. Pełni ona rolę najważniejszego połączenia drogowego pomiędzy krajami bałtyckimi. Via Baltica wraz z Rail Baltica jest elementem transeuropejskiego korytarza transportowego. W Podlaskiem zaczyna się na granicy polsko-litewskiej w okolicach Szypliszek.

Następnie biegnie przez Suwałki do warmińsko-mazurskiego Ełku. Potem prowadzi przez Szczuczyn, Stawiski aż do okolic Łomży. Na dalszym odcinku prace dopiero trwają, co można zobaczyć na powyższym filmie. Za Łomżą w okolicach Śniadowa czeka gotowy odcinek na połączenie. Ekspresówka ostatecznie dochodzić będzie do mazowieckiego Podborza, gdzie połączy się z ekspresową ósemką.

Partnerzy portalu:

Suwałki mają koronera. To duże ułatwienie dla miasta.

Suwałki mają koronera. To duże ułatwienie dla miasta.

Mało kto wie, że jest pewien systemowy problem w Polsce, którego politycy nie widzą potrzeby rozwiązywać. Chodzi o sytuację, gdy ktoś umarł bez pomocy lub naturalnie. Do takiej osoby nie przyjedzie pogotowie, bo te zajmuje się ratowaniem żywych osób. Zgodnie z prawem powinien zostać wezwany lekarz rodzinny, by stwierdził zgon. Trudno jednak o takiego, gdy przychodnie pękają w szwach od pacjentów. Stąd nieraz zwłoki można zabrać dopiero po długim czasie oczekiwania.

Suwałki ten problem rozwiązały właśnie zatrudniając koronera, który jest tylko do takich przypadków. Najlepiej jest wezwać go poprzez Straż Miejską w Suwałkach. Mieszkańcy muszą wybrać numer 986. Jest też możliwość przez Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego, tel: 87 562 80 11 lub 662 364 102. Warto pamiętać, że koroner przyjedzie tylko wtedy, gdy zwłoki znajdują się w granicach Suwałk i nie ma możliwości wezwania do nich lekarza rodzinnego.

Partnerzy portalu:

Ważna ulica w Wasilkowie już po remoncie
fot. Wasilkow.pl

Ważna ulica w Wasilkowie już po remoncie

Ul. Spożywcza w Wasilkowie jest już wyremontowana. Droga ma nową podbudowę, asfaltową nawierzchnię, chodnik i ścieżkę rowerową. Koszt przebudowy ul. Spożywczej w Wasilkowie wyniósł ponad 2 miliony złotych. Część dofinansowania pozyskano z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Droga jest już przejezdna, jednak do końca kwietnia będą jeszcze prowadzone drobne prace oraz uprzątniecie terenu budowy.

Warto dodać, że gmina Wasilków intensywnie się rozrasta. Obecnie ma 12 000 mieszkańców i bardzo dodatni przyrost naturalny. W latach 2002-2021 liczba mieszkańców wzrosła o 40,4 proc!

 

Partnerzy portalu:

Wciąż czekamy na otwarcie najsłynniejszej toalety w Białymstoku

Wciąż czekamy na otwarcie najsłynniejszej toalety w Białymstoku

Przypomnijmy, sławę toaleta zyskała za sprawą małych rozmiarów, brzydkiego wyglądu wszystko za cenę nowego mieszkania. I rzeczywiście obiekt stojący w ścisłym centrum, na Plantach pomiędzy Pałacem Branickich a katedrą mógłby być ładniejszy. Cena tej miejskiej toalety wbrew pozorom jest normalna, a propozycje opozycyjnego do prezydenta PiS-u, które widziałoby plastikowe toalety przenośne trzeba skwitować jedynie uśmiechem politowania. To nie zajezdnia autobusowa tylko reprezentacyjna część miasta. Jest źle, a oni chcieliby by było jeszcze gorzej.

Problem w tym, że toaleta ciągle nie działa, przekroczony został kolejny termin oddania. Mimo, że w grudniu wykonawca dostał miesiąc na naprawienie wad, to do tej pory nie wiemy kiedy w końcu będzie otwarte. Warto dodać, że urzędnicy za wadliwą toaletę nie zapłacili.

 

Partnerzy portalu:

10 na 11 odcinków bariery na granicy ma już elektronikę. Zostały tylko bagna.
fot, Straż Graniczna

10 na 11 odcinków bariery na granicy ma już elektronikę. Zostały tylko bagna.

W ostatnim czasie mogliśmy przeczytać informacje o znajdywaniu kolejnych ciał nielegalnych migrantów przy granicy polsko-białoruskiej. Miejmy nadzieję, że to piekło wkrótce się skończy, bo 10 na 11 odcinków bariery elektronicznej już działa. Oznacza to, że Straż Graniczna w czasie rzeczywistym wie o każdej próbie nielegalnego przekroczenia i może reagować natychmiast. Ostatni z odcinków jest jeszcze nie gotowy, bo to bagna, które są obecnie zalane. Jeżeli ktoś z nielegalnych migrantów będzie chciał tamtędy się przedzierać do Polski, to niestety czeka go pewna śmierć.

Odcinek bez bariery elektronicznej ma tylko 25 km i znajduje się pomiędzy Białowieżą i Narewką. To bagniste tereny Puszczy Białowieskiej. To właśnie tam skierowane są dodatkowe patrole, które wyposażone są w nowoczesny sprzęt obserwacyjny zarówno w dzień i w nocy.

Widać też, że ostatnio spadła liczba osób, które próbują przekraczać granicę. Wczoraj próbowały „tylko” 33 osoby z Sudanu, Egiptu, Kongo, Afganistanu. 4 osoby próbowały przedostać się przez rzeki.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Takiego filmu o Łomży jeszcze nie było! Powstał pod wpływem impulsu.

Film portretujący dzielnice miasta – Łomża. Spojrzałem przez okno i zobaczyłem mglisty widok na pobliskie budynki. Impulsywnie chwyciłem kamerę i poszedłem to nagrać. – przedstawił swój pomysł autor Fox Noir Studio. Część I sugeruje, że będą kolejne. Jesteśmy ciekawi jak będą się prezentować. Autor pisze na swoim kanale, że filmy będą z innych dzielnic. Najpewniej wkrótce.

Trzeba przyznać, że film ten (szczególnie jak na YouTube) jest wyjątkowy w swoim rodzaju. Znacząco różni się przede wszystkim od innych filmów dokumentujących nie tylko Łomżę, ale i miasta. Widać w nim przede wszystkim indywidualny styl autora, co w dzisiejszych czasach zasługuje na ogromne uznanie. Oglądając bowiem kolejne filmy, kolejnych osób widać ciągle powielanie tych samych schematów, tych samych ujęć. Dokładnie tak, jakby powstawały maszynowo. Nawet jeżeli na danych ujęciach są zupełnie różne tematy. W tym przypadku jest zupełnie inaczej.

Łomża została sportretowana w sposób naprawdę wyjątkowy, intrygujący i zachęcający mimo mgły i ciemności. Dodatkowy czar tego filmu odczuć można za sprawą bardzo klimatycznej muzyki. Jest jeszcze jeden film tego samego autora w podobnym klimacie. Dotyczy on Wszystkim Świętych i sportretowania starego, zabytkowego cmentarza w Łomży.

Partnerzy portalu:

Służby rozbiły grupę przestępczą odpowiedzialną za przemyt 18,8 mln paczek papierosów do Polski
fot, Krajowa Administracja Skarbowa

Służby rozbiły grupę przestępczą odpowiedzialną za przemyt 18,8 mln paczek papierosów do Polski

Wśród zatrzymanych było wielu celników, którzy mieli dbać o to, by papierosy do Polski nie trafiały. Tymczasem w ich domach znajdowało się mnóstwo gotówki, złota i innych wartościowych przedmiotów, które pochodziły z nielegalnego procederu.

W akcji wzięło udział blisko 200 funkcjonariuszy. Na terenie woj. podlaskiego oraz mazowieckiego zatrzymano 16 obywateli Polski, w tym 7 funkcjonariuszy z KAS, którzy pracowali w tym okresie na przejściu granicznym w Bobrownikach. Przeszukano ponad 30 miejsc. Funkcjonariuszy wspierały psy służbowe KAS szkolone do wykrywania pieniędzy. Na czele zorganizowanej grupy przestępczej stał obywatel Polski, pochodzący z woj. podlaskiego, a mieszkający w Warszawie, gdzie został zatrzymany. Mężczyzna był odpowiedzialny za zamawianie na terenie Białorusi papierosów, organizację przemytu papierosów przez granicę i ich dalszą dystrybucję.

W jego miejscu zamieszkania zabezpieczono m.in. 190 tys. zł, 95 tys. euro oraz 6 kg złota. Dodatkowo zabezpieczono znaczne kwoty pieniędzy pochodzące z przestępstwa, które mężczyzna ukrywał u członków swojej rodziny. Prokurator podlaskiego Pionu PZ KP przedstawił 59-latkowi zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu papierosów, prania brudnych pieniędzy i korumpowania funkcjonariuszy.

Sąd Rejonowy w Białymstoku zastosował wobec niego areszt tymczasowy na okres 3 miesięcy. Członek grupy przestępczej, 49-letni mężczyzna, był odpowiedzialny za kontakty z zatrzymanymi funkcjonariuszami, m.in. wypłacał im pieniądze. W jego miejscu zamieszkania zabezpieczono 582 tys. zł.

Funkcjonariusze Podlaskiego Wydziału Terenowego BIW w sumie zatrzymali 7 funkcjonariuszy KAS. Mężczyźni z usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przyjęcia korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej w łącznej wysokości nie mniejszej niż 400 tys. euro, w zamian za umożliwienie przemytu papierosów w samochodach ciężarowych. W toku przeszukania ich miejsc zamieszkania zabezpieczono mienie w postaci pieniędzy i pojazdów o łącznej wartości 382 tys. złotych. Zatrzymani funkcjonariusze KAS zostali tymczasowo aresztowani na okres 3 miesięcy. Wszczęto wobec nich procedurę zwolnienia ze służby.

Pozostałe zatrzymane osoby to 7 mężczyzn oraz 2 kobiety. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy i przemytu papierosów. 6 podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych na okres 3 miesięcy, 1 osoba została objęta policyjnym dozorem. 2 podejrzanych zostało objętych poręczeniami majątkowymi po 300 tys. zł.

Struktura rozbitej grupy przestępczej była bardzo dobrze zorganizowana i zhierarchizowana. Istniał stały podział zadań i ról pomiędzy jej poszczególnymi członkami. Zabezpieczono majątek o wartości 8,8 mln zł należący do członków zorganizowanej grupy przestępczej – gotówkę w różnych walutach, 8 kg złota w sztabkach i biżuterii, kolekcjonerskie monety, luksusowe zegarki i pojazdy.

Partnerzy portalu:

Prezydent chce żeby radni podnieśli ceny biletów autobusowych. To przepis na katastrofę!

Prezydent chce żeby radni podnieśli ceny biletów autobusowych. To przepis na katastrofę!

W ostatnim czasie ceny wszystkie idą w górę. Za sprawą wojny, działań polskiego rządu i innych czynników światowej gospodarki mamy gigantyczną inflację, która drenuje kieszenie Polaków. Mało tego, nie widać w najbliższym czasie końca tej gehenny. Szczególnie, że płace rodaków przestały realnie rosnąć. Oznacza to, że wszyscy biednieją. Tymczasem prezydent Białegostoku chce podwyższać ceny biletów autobusowych. Wszystko drożeje, więc bilety też powinny – to logiczne, ale jednocześnie to przepis na wielowymiarową katastrofę.

Według propozycji prezydenta bilet jednorazowy powinien podrożeć o 1 zł. Papierowy miałby kosztować 5 zł, elektroniczny 4 zł, a imienny miesięczny 130 zł. Propozycja wydaje się być na pierwszy rzut oka rozsądna, bo wszystko przecież drożeje. Oznacza to, że koszt utrzymania komunikacji miejskiej także. Jeżeli jednak popatrzymy na to trochę szerzej, to zobaczymy jak wielką katastrofę nam chce zafundować prezydent.

Najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce jest Łódź, Białystok z powodu swoich kompaktowych rozmiarów nie ma takiego problemu. Jest kilka ulic, gdzie w godzinach szczytu trzeba postać trochę, ale dla łodzianina czy warszawiaka – białostockie korki to marzenie. Komunikacja miejska w Warszawie działa na bardzo wysokim poziomie, natomiast komunikacja w Białymstoku na bardzo niskim. Można by było odnieść mylne wrażenie, że im lepsza komunikacja tym mniejsze korki. A to nie tak.

Komunikacja w Warszawie dawniej była tak samo mierna jak w Białymstoku, przez co jej późniejsze naprawienie niewiele dało. Stolica tonie w korkach, bo wtedy, gdy komunikacja działała źle, ludzie masowo kupowali samochody. Teraz dokładnie to się dzieje w Białymstoku. Wystarczy gołym okiem zobaczyć, że nie ma miejsca w mieście, które nie cierpiałoby na brak miejsc parkingowych. A problem ten będzie narastać jak do miernej komunikacji dodamy jeszcze drogie bilety autobusowe.

To tylko jeden z czynników. Kolejny to jakość powietrza. Kiedyś mówiono o Białymstoku, że to zielone płuca Polski. Można śmiało powiedzieć, że to dawno i nieprawda. Miasto zostało kompletnie zabetonowane. Wszystkie te zakorkowane i zabetonowane ulice (Aleja Piłsudskiego, Lipowa, Jurowiecka, Sienkiewicza, Wasilkowska i wiele innych) stają się w godzinach szczytu komorami gazowymi. Z perspektywy pieszego, który tamtędy się przechadza, nie ma czym oddychać. Wydłużenie korków spowoduje, że nie będzie dało się korzystać z tych ulic nie tylko w godzinach szczytu.
Więcej samochodów i dłuższe korki to także stałe podnoszenie temperatury w mieście.

Już teraz jest bardzo ciepło. Wystarczy teraz zimą, w krótkim czasie przemieścić się z centrum na obrzeża by poczuć różnicę na własnej skórze. Wysokie temperatury degradują obecne środowisko naturalne. Już teraz brakuje wielu gatunków ptaków, które dawniej z łatwością można było zaobserwować. A ptaki to nie jest element estetyczny. Brak ptaków oznacza dużo robaków. Co raz możemy przeczytać o inwazji biedronek i innych owadów w mieszkaniach. Zjawisko będzie się nasilać.

Dlatego też komunikacja miejska musi być bardzo konkurencyjna w stosunku do samochodów. Bilet musi być na tyle tani, szczególnie miesięczny, by kompletnie nie opłacało się jeździć samochodem. Tymczasem białostocki urząd wydaje się tym wszystkim nie przejmować. Cyferki muszą się zgadzać. Tymczasem racjonalne powinno być to, by wszyscy mieszkańcy do komunikacji powinni dopłacać z podatków. Bo tanie bilety to korzyść nie tylko pasażerów, ale też kierowców i pieszych.

Partnerzy portalu:

Coraz więcej zwłok przy polsko-białoruskiej granicy. To nielegalni migranci.
fot. Straż Graniczna

Coraz więcej zwłok przy polsko-białoruskiej granicy. To nielegalni migranci.

Najpierw młoda obywatelka Etiopii, a ostatnio także kobieta i mężczyzna o tożsamości nieustalonej z powodu znaczącego rozkładu zwłok. To tylko ostatnie ofiary rosyjsko-białoruskiej wojny hybrydowej prowadzonej przeciwko Polsce. ZBiR (Związek Białorusi i Rosji) reklamuje się na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Azji – zachęcając kolejne naiwne osoby do przyjazdu do Mińska lub Moskwy. Według przekazów stąd już bliska do Niemiec. Następnie zachęcone osoby lądują w stolicy Rosji lub stolicy Białorusi i  tak zaczyna się ich koszmar. To śmiertelna pułapka bez wyjścia.

Migranci są zwożone przez białoruskie służby pod polską granicę. Dalej muszą radzić sobie sami. Do sforsowania mają 5,5 metrowy stalowy płot lub przejście przez rzekę. Alternatywnie mogą próbować przez bagna. Zatrzymani przez Straż Graniczną – trafiają z powrotem na Białoruś. Niestety, nie mają możliwości zrezygnowania. Będą uparcie trafiać pod płot do skutku. Albo im się uda albo zginą. Ile osób trafia tym szlakiem do Niemiec? Oficjalnie nie wiadomo. Musi to być jednak na tyle duża ilość, że migranci cały czas próbują. Bo to nie jest tak, że ciągle przyjeżdżają zachęceni reklamą ZBiR-u. Ci co dotarli do Niemiec, chwalą się w mediach społecznościowych, wrzucają filmiki. Chwalą się, że dostali pomoc od aktywistów na granicy polsko-białoruskiej. Dają złudną nadzieję, że to bezpieczne.

Tymczasem zwłok w podlaskich lasach ciągle przybywa. Tylko w ostatnim czasie ujawniono aż 3 martwe osoby. Nie brakuje też chętnych kurierów, którzy spod granicy przewiozą tych, którzy mają jeszcze jakieś pieniądze. Tylko w tym roku (a mamy dopiero luty) Straż Graniczna odnotowała ponad 2000 prób przekroczenia granicy. Jak widać – popyt na transport jest ogromny, stąd też chętnych na nielegalny interes nie brakuje.

Niestety zarówno końca wojny na Ukrainie jak i końca wojny hybrydowej wymierzonej w Polsce nie widać. Wszyscy cierpliwe czekają na jakieś zmiany w Rosji. Bez wątpienia musi skończyć się era Putina. Wtedy jak domek z kart zawali się ta cała układanka, której częścią jest też białoruski dyktator, który to rękami swoich ludzi organizuje po stronie białoruskiej próby przemytu ludzi.

Partnerzy portalu:

Możesz pomóc 8-latkowi. Olaf ma zdiagnozowany autyzm dziecięcy, padaczkę skroniową i problem z detoksykacją wątroby.

Możesz pomóc 8-latkowi. Olaf ma zdiagnozowany autyzm dziecięcy, padaczkę skroniową i problem z detoksykacją wątroby.

8-letni Olaf Walczak ma zdiagnozowany autyzm dziecięcy, padaczkę skroniową i problem z detoksykacją wątroby. To całkiem spory bagaż jak na dziecko. Mimo to, Olaf jest pogodnym chłopakiem, ciekawym świata. Zaburzenia niestety znacznie utrudniają mu kontakt z otoczeniem. Wymaga pomocy w prostych czynnościach. Rodzice jak i Olaf to Walczaki nie tylko z nazwiska. Każdego dnia robią wszystko, by w przyszłości 8-latek był samodzielny. Do tego potrzebna jest terapia sensoryczna, logopedyczna i psychologiczna. Do tego badania, leki, suplementy, odpowiednia dieta. To wszystko niestety kosztuje krocie i jest poza zasięgiem finansowym rodziny.

Dlatego jest okazja, by wspomóc ich w tej nierównej walce. Jednym ze sposobów jest przekazanie 1,5 proc. podatku. Lata lecą, Olaf cały czas rośnie. Jeżeli teraz dzielnie wszystko przepracuje, to w przyszłości będzie miał szansę na normalne życie.

Żeby pomóc w rehabilitacji Olafa, wystarczy w rozliczeniu rocznym PIT wpisać w rubryce

Nr KRS: 0000037904

, a w polu obok wyliczyć i wpisać wnioskowaną kwotę. W rubryce „Informacje uzupełniające – Cel szczegółowy 1,5%” należy napisać:

35213 Walczak Olaf

Obok tych informacji należy jeszcze zaznaczyć w zeznaniu podatkowym „Wyrażam zgodę”. Wtedy 1,5 proc. rocznego podatku trafi na pomoc chłopakowi.

Jeżeli chcecie pomóc w inny sposób, możecie wpłacić darowiznę bezpośrednio poprzez adres www.dzieciom.pl/podopieczni/35213

Kontakt do rodziców: [email protected], telefon: +48 570 200 321

Partnerzy portalu:

Truskolaski się opamiętał! Zamówili słodyczy tyle co kot napłakał.
Tadeusz Truskolaski, dziś w Tłusty Czwartek może sobie słodyczy nie żałować!

Truskolaski się opamiętał! Zamówili słodyczy tyle co kot napłakał.

Tłusty Czwartek to doskonała okazja, by wrócić do śmiesznej „aferki” z 2021 roku, gdy ujawniliśmy że Tadeusz Truskolaski i jego ekipa nazamawiali słodyczy, coli, kaw i herbat na prawie 100 000 tys. zł. Pisaliśmy wówczas jak to nie zabrakło Rafaello, Merci, Michałków, a także migdałów i pistacji. Do tego kilkadziesiąt bombonierek, kilkaset opakowań ciastek, 800 butelek coli, ponad 100 kg cukierków. Zamówienie odbyło się w atmosferze ciągłego ogłaszania, że w budżecie jest mało pieniędzy. A do tego zabrakło nawet 200 zł na stojaki rowerowe w ZOO!

Po ujawnieniu przez nas tego zamówienia, o sprawie napisały także inne media. Wtedy nagle się okazało, że urzędnicy częścią ze słodyczy podzielą się ze środowiskiem medycznym w podziękowaniu za walkę z COVID-19. Chociaż po wpisach na Twitterze zastępcy Tadeusza Truskolaskiego można było się zorientować, że jego szefa chyba najbardziej zabolała zaprezentowana karykatura (sugerowano pozew). Mało tego, w ZOO pojawiły się stojaki na rowery!

http://podlaskie.cyfryzacja.eu/truskolaski-um-bialystok-slodycze/

Ale to już historia! W następnym roku po „słodyczgate”, czyli w 2022, Tadeusz Truskolaski i jego ekipa wyraźnie się opamiętali. W grudniu zamówiono na cały 2023 rok za niecałe 90 tys. zł słodycze, herbatę, kawę, colę i wodę. Gdzie lista produktów jest wyraźnie mniejsza, a słodyczy tyle co kot napłakał. Firma dostarcza słodycze i inne artykuły 6 razy w miesiącu. Trafiają one do 5 białostockich siedzib urzędu. Każda dostawa to średnio po jednej paczce ciastek i dwie butelki coli. Skromnie, prawda? Panie Tadeuszu dziś jest Tłusty Czwartek, to ten dzień, gdzie może sobie Pan nie żałować!

Partnerzy portalu:

Policja z sercem do kierowców. Dawała nagrody.
fot. Podlaska Policja

Policja z sercem do kierowców. Dawała nagrody.

Wzorowe zachowania kierowców policja nagrodziła policyjnymi gadżetami, w tym odblaskami. To wszystko z okazji walentynek i akcji „Policja z sercem do kierowców”.

Policja uświadamiała kierowców jakie zagrożenia za sobą niesie łamanie przepisów ruchu drogowego. Nietypowa kontrola drogowa miała być impulsem, który sprawi, że wszyscy pomyślimy o swoim bezpieczeństwie. Kierowca subaru swoim odpowiedzialnym zachowaniem na drodze pokazał, jak prawidłowe decyzje mają niebagatelny wpływ na losy wielu osób – pieszy może iść dalej i realizować swoje plany oraz marzenia. Z kolei jadący autem, bez konsekwencji może kontynuować podróż, a osoba do której jedzie – doczeka się jego przyjazdu. Jedna decyzja na drodze, a tyle pozytywnych skutków! W Walentynki policyjno-radiowy patrol można było spotkać w newralgicznych miejscach Białegostoku. Oprócz przejść dla pieszych, byli również tam, gdzie kierowcy przekraczają prędkość, w rejonie przejazdów kolejowych i skrzyżowań. Skontrolowano też ich trzeźwość.

Partnerzy portalu:

Stara dróżniczówka w rejestrze podlaskich zabytków
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Stara dróżniczówka w rejestrze podlaskich zabytków

Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków, prof. Małgorzata Dajnowicz podpisała decyzję dotyczącą wpisu do rejestru zabytków budynku kolejowego – dróżniczówki znajdującej się w miejscowości Zajezierce na trasie kolejowej do Walił, a dawniej do ważnego węzła kolejowego w Baranowiczach.

Budynek kolejowy został założony na planie prostokąta, na fundamencie z ciosów kamiennych, murowany z cegły, nietynkowany, ze stropem drewnianym, nakryty dachem dwuspadowym z blachy płaskiej. Do dziś zachowano ceglany komin we wschodniej połaci dachu oraz w elewacji tylnej drewnianą dobudówkę, na ceglanym fundamencie, nakrytą dachem pulpitowym. Podobnie wybudowane konstrukcje znajdują się choćby w miejscowości Olmonty.

Budynek kolejowy w Zajeziercach jest nośnikiem wartości artystycznych. Posiada cechy stylowe budynków użyteczności publicznej należących do infrastruktury kolejowej przełomu XIX i XX w. Charakteryzuje się elewacjami licowanymi barwną cegłą, ożywionymi ceglanym detalem architektonicznym. Naroża budynku ujęto lizenami, a w trójkątnych szczytach zastosowano dekoracje w formie cegieł ułożonych schodkowo. Nad otworami okiennymi i drzwiowymi umieszczono odcinkowe łuki, wystające poza lico ściany. W narożach ceglane obramienie otworów okiennych i drzwiowych zostało zaakcentowane dekoracją w formie uszaków. Symetrycznie rozmieszczone okna decydują o harmonijnym wyglądzie obiektu – podała w decyzji wpisu do rejestru prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz – Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Partnerzy portalu:

2106 nielegalnych prób przekroczenia granicy tylko w tym roku. Może być ich jeszcze więcej.
fot. Straż Graniczna

2106 nielegalnych prób przekroczenia granicy tylko w tym roku. Może być ich jeszcze więcej.

Tylko jednego dnia, 41 osób próbowało się odstać do Polski nielegalnie z terenu Białorusi. Tak było 14 lutego. Zatrzymano 19 obywateli Afganistanu, 10 Syryjczyków, 3 osoby z Egiptu, dwóch Turków i po jednym z obywateli Iranu, Iraku i Maroka. 4 osoby podeszły pod barierę i wycofały się na Białoruś. Wpadł też kurier. Obywatel Ukrainy przyjechał odebrać ludzi z Afganistanu.

Od początku 2023 roku nielegalnych prób przekroczenia granicy było aż 2106. Tylko w lutym doszło do 642 prób, a nie skończył się jeszcze miesiąc. Na pewno zachęcała do tego bardzo łagodna zima. Ponadto działania Białorusi i Rosji wymierzone w Polskę nasiliły się, co w konsekwencji doprowadziło do zamknięcia wszystkich przejść granicznych w Podlaskiem.

Ponadto w najbliższych dniach być może nastąpi kolejny atak Rosji na Ukrainę – z nowego kierunku – od Białorusi. To też powoduje, że granica polsko-białoruska musi być bardzo pilnie strzeżona. Próby przedarcia się do Polski migrantów mogą się nasilić.

Partnerzy portalu:

Będzie można najeść się do syta i wytańczyć do upadłego. To będzie prawdziwa gratka dla fanów Podlasia!

Będzie można najeść się do syta i wytańczyć do upadłego. To będzie prawdziwa gratka dla fanów Podlasia!

Jeżeli zawsze marzyliście o podróży w czasie, to będziecie mieli okazję w najbliższą niedzielę. W podbiałostockim skansensie odbędą się zapusty. Świętowanie ostatnich dni karnawału na ludowo, to doskonała okazja by poczuć klimat dawnych lat.

W niedzielę, 19 lutego o godzinie 11.00 w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej (dawniej Muzeum Wsi) będzie można, jak nakazuje zapustna tradycja, najeść się do syta i wytańczyć do upadłego. Pokazy smażenia pączków i faworków przygotuje Koło Gospodyń Wiejskich Olmoncianki, do tańca zagra kapela „Zabuzaki”. Zgodnie z tradycją ludową, kto w ostatnich dniach karnawału nie je tłusto i obficie, nie ma co liczyć w na powodzenie i dobrobyt przez cały rok.

Dawniej przed Wielkim Postem ludzie starali się nie tylko najeść do syta dobrych rzeczy, ale też wytańczyć, wybawić, wyśmiać i wykrzyczeć. Tańczono więc do upadłego w domach i w karczmach, a na ulice wsi, miasteczek i przedmieść wielkomiejskich wychodziły korowody przebierańców. Przez cały czas – od godz. 11.00 do 15.00 będzie się paliło ognisko. Można przynieść własny koszyk z jedzeniem i posilić się czymś konkretniejszym niż karnawałowe słodkości.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To najbardziej oryginalne zjawisko sztuki ludowej. Jest tylko w Podlaskiem.

Podlaskie w historii polskiego tkactwa zapisało się w sposób wyjątkowy. Mało kto wie, ale nasz region jest najbardziej urozmaicony wzorniczo, kolorystycznie i splotowo. Tylko u nas występuje tkanina dwuosnowowa, a to najbardziej oryginalne zjawisko w sztuce ludowej. Można także w Podlaskiem spotkać różnorodne tkaniny wielonicielnicowe; dwu lub wielokolorowe, o wzorach złożonych z drobnych elementów kostkowych – radziuszki, sejpaki, tkaniny wybierane (tak zwane perebory) oraz krajki, kilimy, pasiaki, kraciaki i chodniki.

Dziś tkactwo jest zajęciem hobbystycznym, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Podlaskiem było to powszechne zajęcie. Czy ten rodzaj rzemiosła zanika ze swoimi tradycjami? Na pewno warto chronić je przed zapomnieniem, warto popularyzować. Jednym z nich jest właśnie poniższa seria filmów, które dają szansę na przekazanie wiedzy o historii tkactwa w województwie podlaskim i upowszechnienie bogatego dorobku lokalnych twórców.

Partnerzy portalu: