Już wiadomo co tu będzie. Pałac Lubomirskich w remoncie.

Już wiadomo co tu będzie. Pałac Lubomirskich w remoncie.

Zabytkowy Pałac Lubomirskich na białostockich Dojlidach wkrótce zyska „trzecie życie”. Przypomnijmy, że to drugie otrzymał, gdy powstała tu Wyższa Szkoła Administracji Publicznej. Do dziś ta sprawa budzi kontrowersje. Otóż, za kadencji jeszcze poprzedniego prezydenta miasta Ryszarda Tura, budynek ten trafił na cele edukacyjne z ogromną bonifikatą. Dzięki temu prywatna uczelnia otrzymała zabytkową nieruchomość w bardzo atrakcyjnej cenie.

Dziś po Wyższej Szkole Administracji Publicznej nie ma już śladu, a miasto nie odzyskało ani budynku ani zwrotu za bonifikatę. Jedynie co, to Urząd mógł odkupić zabytek po cenie rynkowej od komornika. Tego jednak nie zrobiono, a piękny pałac trafił w ręce prywatne. Przez dłuższy czas nic się nie działo i nie wiadomo było co tu powstanie. Teraz już prywatny inwestor wyłożył karty na stół.

Pałac Lubomirskich w swoim „trzecim życiu” stanie się hotelem z restauracją. Prace remontowe już się zaczęły. To bardzo dobra wiadomość, bo budynek pomazany przez wandali niszczał. A szkoda, bo to prawdziwa perełka.

Featured Video Play Icon

Nowoczesne budynki z białostockimi zabytkami. Pasują do siebie?

Białystok dotychczas szczycił się jednym z najpiękniejszych dworców kolejowych w Polsce, teraz jeszcze do tych niesamowitych wnętrz dobudowano stylowe zadaszenie nad peronami, jest też tunel łączący budynek z peronami oraz ul. Bohaterów Monte Cassino z Kolejową. To wszystko zastąpiło stare, brzydkie kładki, których bały się dzieci, a może i nawet dorośli. Wszystko za sprawą schodów. Pomiędzy szczeblami były tak duże szczeliny, że niektórzy sądzili – oczywiście przesadnie – że można spaść. Od kilku tygodni – wszelkie prace remontowe zakończyły się.

Obejrzyjcie powyższy film, by zobaczyć jak nowoczesna architektura łączy łączy się z zabytkiem. A takich przykładów w Białymstoku nie jest zbyt dużo. Budynek dworca kolejowego ukończono około 1862 roku równolegle z uruchomieniem linii kolejowej prowadzącej z Warszawy do Petersburga przez Białystok, Grodno i Wilno. Podczas I wojny światowej budynek został zbombardowany, a w 1915 roku spalony przez wycofujące się wojska rosyjskie. W 1919 roku obiekt odbudowano zgodnie z pierwotnym planem. W 1944 roku dworzec został spalony przez wycofujące się wojska niemieckie. W latach 1946-1949 odbudowany, w latach 1989-2003 przeszedł gruntowną modernizację.

Innym przykładem dobudowania czegoś nowego do istniejącego zabytku jest Galeria Alfa na Świętojańskiej, której część stanowi dawna fabryka i pałac. Fabryka wyrobów jedwabnych, której właścicielami byli obywatele pruscy Eugeniusz Becker i Alfred Frisch to centralna część obecnego budynku. Łatwo ją rozróżnić, gdyż oryginalne cegły od nowoczesnych nieco się różnią. Fabryka od chwili powstania należała do największych w Białymstoku. Dynamiczny rozwój zespołu i powiększanie jego obszaru datuje się od 1895 roku. Centrum handlowe zostało otwarte 15 października 2008 roku.

Kolejny, nieco wzbudzający kontrowersje przykład to budynek Austerii (Astorii), do którego dobudowano nowoczesny – inny budynek. Ten pierwszy od lat stoi dumnie przy ul. Henryka Sienkiewicza 4 i został wybudowany w 1753 roku. Pierwszymi mieszkańcami kamienicy była rodzina Korbutów, pracująca na dworze Branickich. W XIX wieku właścicielem budynku został Chaim Zabłudowski. W drugiej połowie tego stulecia nabył go żydowski kupiec Barenbaum. Prowadził w nim sklep z materiałami piśmiennymi. Od początku XX wieku aż do końca lat 30 w budynku tym mieścił się ceniony przez białostoczan gabinet dentystyczny doktora Markusa Abramskiego. W tradycji miasta zapisał się ten obiekt głównie dzięki funkcjonującym w nim aptekom. Mieściła się tu też piwiarnia i „Bar kresowy”. Białostoczanie często gościli w istniejącej tu kawiarni.

Poważnie zniszczony podczas II wojny światowej, odbudowany został w 1946 roku na podstawie wytycznych Stanisława Bukowskiego. Ten wyjątkowy architekt stworzył na nowo dzisiejsze centrum Białegostoku, gdy totalnie zniszczone wojną miasto odbudowywano. W dawnej Austerii utworzono Gospodę Ludową, po latach powróciła tam Astoria. W powojennej dobudówce natomiast jeszcze w latach 90. funkcjonował sklep spożywczy. Później całkowicie odnowiony i przebudowany na nowoczesny styl budynek służył jako przedłużenie Astorii – z pubem, salą bankietową i cukiernią. Obecnie to siedziba Nie Teatru.

Zima już się zbliża. W Białymstoku drogowcy nie będą zaskoczeni?
fot. bialystok.pl

Zima już się zbliża. W Białymstoku drogowcy nie będą zaskoczeni?

Sezon zimowy tuż za rogiem, a Białystok już przygotowuje się na ewentualne trudności, jakie mogą pojawić się wraz z pierwszymi opadami śniegu. Miasto, podobnie jak w poprzednich latach, podjęło działania, aby zapewnić odśnieżanie i oczyszczanie ulic oraz chodników, a mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie na drogach.

Prezydent Białegostoku, Tadeusz Truskolaski, spotkał się z przedstawicielami firm odpowiedzialnych za zimowe utrzymanie miasta. To spotkanie miało na celu omówienie najważniejszych założeń współpracy na najbliższe miesiące. W nadchodzącym sezonie służby miejskie i prywatne firmy będą współpracować, aby zapewnić sprawne działanie na każdej z dróg, chodników i przystanków.

Plan jak co roku obejmuje podział miasta na kilka sektorów, co pozwala na bardziej efektywne zarządzanie akcjami odśnieżania. Mieszkańcy mogą liczyć na regularne czyszczenie głównych ulic, chodników, a także przystanków komunikacji miejskiej. Dodatkowo, przewidziano także odśnieżanie osiedlowych uliczek, które zimą często sprawiają najwięcej kłopotów kierowcom.

W tym roku, podobnie jak w poprzednich, kluczowym elementem będzie sprawna koordynacja działań i szybka reakcja na zmienne warunki pogodowe. Mieszkańcy miasta mogą mieć nadzieję, że tegoroczna zima, choć zapewne mroźna, nie zaskoczy drogowców, a ulice i chodniki Białegostoku pozostaną przejezdne i bezpieczne.

Kluczowa inwestycja dla regionu wkracza w kolejną fazę
fot. podlaskie.eu

Kluczowa inwestycja dla regionu wkracza w kolejną fazę

Budowa mostu na rzece Bug, który połączy województwa podlaskie i mazowieckie, nabiera tempa. Przeprawa łącząca miejscowości Granne i Krzemień Wieś to najważniejsza inwestycja infrastrukturalna w historii powiatu siemiatyckiego. Most ma duże znaczenie nie tylko dla lokalnej komunikacji, ale także dla rozwoju gospodarczego i turystycznego regionu. Przypomnijmy, że w Grannem most znajdował się jeszcze w średniowieczu. Teraz przy niskich stanach Bugu można zobaczyć jego resztki.

Nowy most nie tylko skróci czas podróży między regionami, ale także poprawi połączenia komunikacyjne między lokalnymi gminami i powiatami. Na uwagę zasługują także kwestie związane z infrastrukturą drogową po obu stronach mostu. Obecnie drogi dojazdowe posiadają status dróg gminnych i powiatowych. Aby most mógł w pełni spełniać swoją funkcję, konieczna jest poprawa jakości tych dróg. Trwają rozmowy, których celem jest podniesienie ich kategorii, co poprawi dostępność i bezpieczeństwo podróżnych.

Budowa mostu, która rozpoczęła się w 2024 roku, ma zakończyć się w październiku 2025 roku. Przeprawa o długości 412 metrów będzie mieć szerokość od 11,7 do 13,7 metra, a po obu stronach powstaną nowe drogi dojazdowe o długości około 2 km. Dodatkowo przewidziano budowę ścieżek pieszo-rowerowych, co zwiększy atrakcyjność regionu także dla turystów.

Inwestycja jest realizowana wspólnie przez sześć samorządów: województwa podlaskie i mazowieckie, powiaty siemiatycki i sokołowski oraz gminy Perlejewo i Jabłonna Lacka. Całkowity koszt projektu wynosi ponad 101 mln zł, z czego większość pochodzi z Rządowego Funduszu Wsparcia Rozwoju Dróg.

Zakończenie wieloletniej inwestycji. Można jechać nową obwodnicą.
fot. podlaskie.eu

Zakończenie wieloletniej inwestycji. Można jechać nową obwodnicą.

Mieszkańcy Suwałk doczekali się otwarcia ostatniego odcinka Wschodniej Obwodnicy, kończąc tym samym inwestycję, która rozpoczęła się w 2017 roku. Ulica Generała Ryszarda Kuklińskiego, licząca niespełna kilometr, stanowi brakujący element tego kluczowego szlaku komunikacyjnego miasta. Nowa trasa otwiera wschodnie tereny miasta na dalszy rozwój, skracając czas przejazdu z północy na południe Suwałk.

Nowa obwodnica to nie tylko odciążenie głównych arterii miasta, ale także poprawa połączeń z Suwalską Strefą Ekonomiczną i osiedlem Północ. Dla mieszkańców oznacza to wygodniejszy i bezpieczniejszy dojazd do pracy oraz innych części miasta. Trasa, licząca w sumie 5 kilometrów, jest najważniejszą inwestycją drogową ostatnich lat w Suwałkach.

Inwestycję, realizowaną etapami od 2017 roku, zakończył odcinek zbudowany w ramach drogi wojewódzkiej nr 655, który obejmuje także 44-metrowy tunel pod torami. Prace nad tym fragmentem były prowadzone przez firmę PDM Suwałki. Ostateczny koszt budowy całej Wschodniej Obwodnicy wyniósł 106 mln zł.

Zakończenie budowy Wschodniej Obwodnicy to nie tylko wygoda dla kierowców, ale także znaczący krok w kierunku dalszego rozwoju infrastrukturalnego Suwałk.

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności – co warto wiedzieć?

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności – co warto wiedzieć?

Szacuje się, że problemy z zajściem w ciążę dotykają co piątą parę w Polsce. Wówczas starania o dziecko bywają czasem pełnym niepewności i trudnych emocji. W takim przypadku pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności jest kluczowym krokiem na drodze do spełnienia marzeń o rodzicielstwie. Aby zminimalizować stres związany z wizytą, warto się do niej odpowiednio przygotować. Zaburzenia płodności mogą dotykać zarówno kobiet, jak i mężczyzn, dlatego na spotkanie z lekarzem najlepiej udać się wspólnie. Ośrodki, takie jak Klinika Bocian w Białymstoku, oferują parom kompleksową diagnostykę i leczenie, co zwiększa szanse na sukces i upragnioną ciążę.

Dlaczego partnerom zaleca się wspólne przyjście na pierwszą wizytę?

Pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności to nie tylko diagnostyka i opracowanie indywidualnego planu leczenia, ale także spotkanie z lekarzem prowadzącym, który będzie nadzorować cały proces terapeutyczny. Obecność obojga partnerów jest bardzo pomocna w kontekście diagnostyki. Problemy z płodnością mogą dotyczyć obojga partnerów, a szczegółowy wywiad medyczny z obiema stronami umożliwia lekarzowi pełną ocenę sytuacji zdrowotnej pary. Dodatkowo, wzajemne wsparcie emocjonalne w tym czasie jest niezwykle istotne. Właśnie z tych powodów zaleca się, aby para przyszła na konsultację razem.

Jak przygotować się do wizyty?

Planując pierwszą wizytę w klinice leczenia niepłodności warto wiedzieć, że nie ma potrzeby dostosowania terminu konsultacji z lekarzem do fazy cyklu menstruacyjnego kobiety. Zaleca się jednak, aby para zachowała abstynencję seksualną na okres od 2 do 7 dni przed wizytą, ponieważ mężczyzna może zostać skierowany na badanie nasienia. Taki okres powściągliwości pomoże w uzyskaniu wyników kluczowych dla dalszej diagnostyki i ewentualnego planu leczenia. Na pierwszą wizytę w klinice dobrze jest zarezerwować sobie około 2-3 godzin. Odpowiedni zapas czasu umożliwi komfortowe wykonanie wszystkich zleconych badań oraz pozwoli uniknąć dodatkowego napięcia i pośpiechu.

Czy zabrać ze sobą dokumentację medyczną?

Na pierwszą konsultację warto zabrać ze sobą dokumentację medyczną, która może wspomóc proces diagnostyczny. Szczególnie przydatne będą informacje dotyczące przebytych operacji, zabiegów, a także procedur medycznych, takich jak in vitro czy inseminacja. Lekarz może również poprosić o najnowsze wyniki badań laboratoryjnych i obrazowych, a także wypisy ze szpitala i zaświadczenia lekarskie, które mogą mieć znaczenie dla oceny płodności. Każda informacja dotycząca stanu zdrowia pacjentów zebrana w ostatnim czasie może okazać się kluczowa dla dalszej diagnostyki i ustalenia odpowiedniego planu leczenia.

Jak przebiega pierwsza wizyta?

Pierwsze spotkanie z lekarzem w Klinice Bocian trwa ok. 40 minut i zazwyczaj składa się z dwóch części.  Na początku lekarz przeprowadza szczegółowy wywiad medyczny z pacjentami oraz analizuje dokumentację medyczną, którą przynieśli. Kobiecie wykonuje się badanie ginekologiczne oraz USG, które pozwala ocenić stan narządów rodnych. Na podstawie zebranych informacji lekarz zleca odpowiednie badania, u kobiet często są to oznaczenia wybranych hormonów, a u mężczyzn badanie nasienia, które odbywa się na miejscu, w klinice.

Kiedy rozpoczyna się leczenie i jak długo trwa?

Po wykonaniu zleconych badań lekarz zazwyczaj kontaktuje się z parą jeszcze tego samego dnia, aby omówić wyniki i zaproponować dalszy plan leczenia. Czas trwania terapii jest kwestią indywidualną i zależy od wielu czynników, takich jak stan zdrowia pacjentów, przebyte choroby oraz zdiagnozowane problemy wpływające na trudności w zajściu w ciążę. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jak szybko para może uzyskać upragnioną ciążę.

W zależności od diagnozy lekarz może zaproponować różne metody leczenia, takie jak farmakoterapia i monitoring cyklu. W niektórych przypadkach pacjenci od razu mogą zostać zakwalifikowani do procedury inseminacji lub in vitro. Warto również zaznaczyć, że od czerwca 2024 roku, pacjenci spełniający odpowiednie kryteria mogą skorzystać z rządowego programu refundacji in vitro.

Osoby zainteresowane wizytą w klinice leczenia niepłodności w Białymstoku mogą umówić się na konsultację w Klinice Bocian, dzwoniąc pod numer +48 85 744 77 00 lub odwiedzając placówkę osobiście pod adresem ul. Akademicka 26.

Materiał partnera

Featured Video Play Icon

Najfajniejszy budynek w mieście. To wieża obietnic polityków.

Wieża ciśnień w Łomży – monumentalny świadek miejskiej historii, symbol, który miał być powodem do dumy, stał się smutnym dowodem na to, jak polityka potrafi pięknie obiecywać, a nic nie robić. Z każdym rokiem budowla coraz bardziej przypomina metaforę lokalnych działań: imponująca z oddali, ale pełna rys, pęknięć i zapomnienia, gdy spojrzymy z bliska.

Od ponad trzech dekad mieszkańcy słyszą to samo: „Wieża ciśnień? Tak, zrobimy coś!” Tylko pytanie brzmi: co? Wydaje się, że „coś” to najbardziej popularny polityczny slogan. „Coś” zmodernizujemy, „coś” naprawimy, „coś” przywrócimy do dawnej świetności. Ale to „coś” nigdy nie przybiera konkretnej formy – no, może poza kolejnymi przedwyborczymi spotkaniami, na których politycy z zapałem pokazują palcem na wieżę i z powagą deklarują, że ich kadencja przyniesie przełom.

A tymczasem wieża stoi. Stoi, rdzewieje, niszczeje i patrzy na te same wyświechtane obietnice. Można by pomyśleć, że remont wieży ciśnień to operacja na skalę lądowania na Marsie – bo jak inaczej wytłumaczyć, że przez trzy dekady nikomu nie udało się nic zrobić? Prawda jest jednak taka, że wieża ta od lat staje się jedynie rekwizytem w politycznym teatrze. Jest jak scenografia do niekończącej się sztuki: „Wybory lokalne. Tym razem na pewno!”

Co jest najgorsze? Że my, jako widzowie tego przedstawienia, dobrze wiemy, co się wydarzy. Znowu na kilka miesięcy przed wyborami pojawi się na plakatach uśmiechnięta twarz, palec wskazujący na wieżę i śmiałe obietnice: „Odbudujemy to, co zaniedbano przez lata!”. Kiedy po raz setny usłyszymy tę samą melodię, nie pozostaje nam nic innego, jak pokiwać głową z politowaniem. Bo przecież wszyscy wiemy, że jedyne „coś”, co na pewno się zmieni, to kolejne warstwy farby, które się zetrą z wieży, zanim doczekamy się jakiejkolwiek modernizacji.

Wieża ciśnień, zamiast być chlubą Łomży, stała się symbolem politycznej niemocy. Stała się pomnikiem zapomnianych obietnic i pokazowym przykładem tego, jak zarządzanie przez „obiecanki” wygląda w praktyce. Czy ktoś w końcu dotrzyma słowa? Czy mieszkańcy Łomży doczekają się tego remontu? A może wieża doczeka się statusu zabytku narodowego – pomnika największej liczby niespełnionych obietnic?

Featured Video Play Icon

Uciążliwy tranzyt wyprowadzony z centrum miasta. Powstał najdłuższy most w Podlaskiem.

Kierowcy mogą już korzystać z jednej jezdni obwodnicy Łomży, co znacznie ułatwi poruszanie się po północno-wschodniej Polsce. Dzięki temu uciążliwy tranzyt został wyprowadzony z centrum miasta, co odciąży lokalny ruch i poprawi komfort życia mieszkańców. Nowa trasa to część większego projektu Via Baltica, kluczowego korytarza transportowego, który łączy kraje bałtyckie z Europą Zachodnią.

Obecnie udostępniona jezdnia ma długość 12,9 km i pozwala na ruch w obu kierunkach. Trasa ta prowadzi od węzła Łomża Zachód do istniejącego węzła Kolno. Dzięki tej zmianie, zarówno pojazdy jadące w stronę Warszawy, jak i te zmierzające ku granicy z Litwą, mogą omijać Łomżę, co znacząco zmniejsza ruch ciężarowy w mieście. Dane z pomiaru ruchu wskazują, że przed otwarciem obwodnicy przez miasto przejeżdżało średnio ponad 14 000 pojazdów dziennie.

Ze względu na ograniczenia związane z trwającą budową, na udostępnionej jezdni obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h oraz zakaz wyprzedzania. Trasa nie ma ograniczeń tonażowych, co oznacza, że mogą z niej korzystać także ciężarówki. Pełne ukończenie dwujezdniowej „eski” wraz z oddaniem do użytku węzłów Nowogród i Łomża Północ planowane jest na 2025 rok.

Na szczególną uwagę zasługuje także 1205-metrowy most nad doliną Narwi, który stanowi niemal 1/10 całej długości obwodnicy. Jest to najdłuższy most w województwie podlaskim. Oprócz funkcji komunikacyjnej, most zapewnia również bezkolizyjne przejście dla zwierząt, a pod nim znajdują się drogi wewnętrzne oraz przejazd gospodarczy.

Cały projekt obwodnicy Łomży, obejmujący również fragmenty drogi krajowej nr 64, ma zakończyć się w drugiej połowie 2025 roku. Koszt realizacji tego odcinka to ponad 700 mln zł, z czego część środków pochodzi z dofinansowania unijnego w ramach funduszy na rozwój infrastruktury i ochrony środowiska.

Święta Góra Grabarka to prawosławna „Jasna Góra”. Dlaczego?

Święta Góra Grabarka to prawosławna „Jasna Góra”. Dlaczego?

Święta Góra Grabarka, nazywana często „prawosławną Jasną Górą”, to jedno z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Polsce, szczególnie dla wyznawców prawosławia. Znajduje się w województwie podlaskim, w pobliżu Siemiatycz, a jej historia sięga XVIII wieku, kiedy to miały miejsce wydarzenia, które uczyniły Grabarkę miejscem pielgrzymek i modlitwy.

Legenda głosi, że w 1710 roku, podczas wielkiej epidemii dżumy, mieszkańcy pobliskich terenów szukali ratunku przed chorobą. Według opowieści, jeden z mieszkańców Siemiatycz miał wizję, w której objawiło mu się, że jedynym sposobem na ocalenie będzie modlitwa na pobliskim wzgórzu. Zaniesiono tam krzyż, a przy źródle u stóp góry modlono się o ratunek. Osoby, które tam przybyły, obmyły się wodą ze źródła, a po powrocie do domów ocalały z epidemii. Od tego czasu Góra Grabarka zaczęła przyciągać pielgrzymów z całej Polski, którzy wierzyli w uzdrawiającą moc tego miejsca. We­dług kroniki siemiatyckiej parafii ratunek od choroby znalazło wówczas ok. 10 tys. ludzi.

Dziś Grabarka jest nie tylko miejscem modlitw, ale także symbolem duchowego odrodzenia. Corocznie, zwłaszcza w święto Przemienienia Pańskiego, tysiące wiernych przybywa tu z krzyżami, które zostawiają na górze, licząc na spełnienie swoich modlitw. Widok wzgórza pokrytego krzyżami, o różnej wielkości, wykonanymi z różnych materiałów, robi ogromne wrażenie. Wiele z tych krzyży opatrzonych jest intencjami lub imionami, co nadaje temu miejscu głęboki, osobisty wymiar.

Na szczycie wzgórza znajduje się cerkiew, która także ma burzliwą historię. Pierwsza cerkiew na tym miejscu została podpalona i spłonęła, a obecna została odbudowana na początku lat 90. XX wieku. Odbudowa cerkwi po pożarze była nie tylko aktem odnowy fizycznej, ale i duchowej – miejscowa społeczność zebrała środki i pracowała nad rekonstrukcją miejsca kultu, co umocniło jego znaczenie.

Nieodłącznym elementem pielgrzymek na Grabarkę jest rytuał obmywania się wodą ze świętego źródła, które do dziś uważane jest za cudowne. Wielu pielgrzymów przynosi chusteczki, które moczą w źródlanej wodzie i przykładają do bolących miejsc, wierząc, że woda ta przyniesie im uzdrowienie. Grabarka nie jest tylko miejscem ważnym dla duchowości prawosławnej. Odwiedzają ją również ludzie innych wyznań i kultur, przyciągani atmosferą modlitwy, ciszy i kontemplacji, jaką oferuje to miejsce. Dla wszystkich jest to przestrzeń refleksji i wewnętrznej odnowy, co sprawia, że Grabarka pozostaje jedną z najważniejszych duchowych stolic Podlasia, ale też całej Polski.

Warto zaznaczyć, że Święta Góra Grabarka jest nie tylko miejscem religijnym, ale także historycznym świadectwem wielokulturowości Podlasia. Region ten przez wieki był miejscem spotkań różnych tradycji, w tym katolickiej, prawosławnej, żydowskiej i muzułmańskiej, a Grabarka, będąca centrum prawosławia, jest ważnym elementem tego wielobarwnego krajobrazu duchowego.

Featured Video Play Icon

Czas na ogródki zimowe na Rynku Kościuszki!

Wracamy do tematu, który już poruszaliśmy, ale warto go przypomnieć. Zimowe ogródki funkcjonują chociażby w Krakowie. Dlaczego nie miałyby też funkcjonować w Białymstoku? Warto podkreślić, że tego typy konstrukcje różnią się od swoich letnich odpowiedników. Przede wszystkim w środku jest na tyle ciepło, by można było spokojnie jeść i pić, natomiast Klienci od zimy oddzieleni są szybami. Za to wrażenia pozostają te same – można korzystać z uroków Rynku Kościuszki w pełnej krasie. Bo teraz, gdy nadchodzą mroźne, deszczowe i śnieżne dni – serce Białegostoku zamiera. Budzi się ponownie dopiero na czas jarmarku. Tak jakby nie można było tego wszystkiego ze sobą połączyć i dać życie centrum miasta na wszystkie pory roku.

Warto podkreślić, że to nie jest inicjatywa typu, by ludzie mogli się alkoholizować na okrągło. Bo i tak mogą z ogródkami i bez. Różnica jest jednak taka, że aktywnie działające ogródki – także zimą napędzają lokalną gospodarkę. Białostoczanie i turyści zostawiają swoje pieniądze dla branży gastronomicznej, która to nie tylko zatrudnia mnóstwo młodych osób, ale też podtrzymuje wiele innych gałęzi gospodarki – poprzez zamawianie produktów i usług zewnętrznych. Zamieniając ich działalność z sezonowej na stałą, tylko polepszymy marny, białostocki rynek pracy.

Stolica Podlaskiego to duże i dynamicznie rozwijające się miasto. Jeżeli chcemy, by ktokolwiek chciał tu mieszkać i zostawać po studiach to musimy być konkurencyjni dla Warszawy. Stolica ma ten minus, że jest ogromna, ma też plusy – świetna komunikacja miejska, gigantyczna oferta kulturalna, gastronomiczna. Bez tego wiele osób mieszkałoby i studiowałoby w innych miastach, a rozwój stolicy nie byłby tak intensywny. Wystarczy spojrzeć na zarobki. Te miasta, które rzuciły wyzwania Warszawie, po wielu latach ciężkiej pracy oferują lepsze zarobki niż stolica kraju. Czy Białystok też tak może? Oczywiście, ale dopiero gdy przestanie pompować deweloperów, a zajmie się budową szerokiego rynku usług dla młodych osób. Jak na razie jest odwrotnie – na białostockich uczelniach o połowę mniej studentów niż w najlepszych czasach, co pokazuje jak bardzo nieatrakcyjny jest Białystok w porównaniu do innych dużych miast.

Jak zwiedzać Podlaskie samochodem? Oto plan na kilkanaście godzin.

Jak zwiedzać Podlaskie samochodem? Oto plan na kilkanaście godzin.

Podlaskie to region pełen dzikiej przyrody, unikalnych krajobrazów i zabytkowych miejsc. Jeśli planujesz zwiedzanie naszego województwa samochodem, warto zaplanować trasę, która pozwoli maksymalnie wykorzystać czas, bez konieczności wracania po własnych śladach. Oto sugestia, jak zwiedzać Podlaskie w jeden ciągły, malowniczy przejazd, obejmujący najważniejsze atrakcje, od Białegostoku przez zachwycające zakątki przyrody aż po perły architektury. To plan na kilkanaście godzin zwiedzania i jeżdżenia po regionie.

Punktem startowym większości podróży po Podlasiu jest Białystok, największe miasto regionu i jego kulturalne centrum. Tu warto zatrzymać się na krótką wizytę w Pałacu Branickich – jednej z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich w Polsce. Park otaczający pałac to doskonałe miejsce na krótki spacer, a w samym mieście jest szeroka baza noclegowa, więc warto coś wybrać gdy już będziecie wracać po całym dniu.

Po opuszczeniu Białegostoku, wyrusz w kierunku północnym, w stronę Tykocina – malowniczej miejscowości nad Narwią. Tykocin to prawdziwa perełka barokowej architektury, z majestatycznym kościołem Trójcy Świętej oraz imponującą synagogą. Miasto ma również bogatą historię, co można odkryć, odwiedzając zrekonstruowany zamek, będący niegdyś rezydencją królewską. Spacer po spokojnych uliczkach tego miasteczka przenosi w przeszłość i pozwala poczuć atmosferę dawnych lat.

Z Tykocina trasa wiedzie dalej na północ, w stronę Biebrzańskiego Parku Narodowego – jednego z największych i najdzikszych parków narodowych w Polsce. To idealne miejsce na krótką przerwę i obcowanie z naturą. Szlaki turystyczne prowadzą wzdłuż bagien, gdzie można obserwować unikalną faunę i florę. Szczególnie warto wybrać się na jedną z wież widokowych, skąd rozpościera się widok na rozległe tereny doliny Biebrzy.

Następnie warto przez Biebrzański Park Narodowy dojechać do Augustowa. Tam oczywiście największymi atrakcjami są jeziora i rzeki otaczające miasto – uzdrowisko. Zatrzymajcie się też nad śluzami Kanału Augustowskiego, by podziwiać ten cud techniki. Warto dodać, że chociaż to letnia stolica Polski, to przez cały rok jest tam naprawdę atrakcyjnie. Nie brakuje miejsc, które warto odwiedzić oraz przespacerować.

Następnie możecie pojechać przez Lipsk i Dąbrowę Białostocką do Sokółki, Krynek i Kruszynian. Odkryjecie tatarską kulturę, poczujecie magię wschodu, a nawet natraficie na dzikie stada żubrów. Kruszyniany to jedna z najważniejszych w Polsce wsi tatarskich. To miejsce szczególne nie tylko z uwagi na piękno przyrody, ale także ze względu na swoją unikalną historię i kulturę. Drewniany meczet w Kruszynianach oraz cmentarz muzułmański (mizar) przyciągają turystów z całego kraju. Tutaj możesz skosztować kuchni tatarskiej.

Jeśli wyruszysz dalej na południe, to przez miejscowość Jałówka i Bondary trasa prowadzi w kierunku Puszczy Białowieskiej – jednego z najważniejszych przyrodniczych skarbów Europy, wpisanego na listę UNESCO. Białowieża to idealne miejsce na kilkugodzinny spacer po dziewiczych lasach, gdzie można spotkać żubry i inne dzikie zwierzęta. Warto odwiedzić Rezerwat Pokazowy Żubrów, przejść szlakiem dębów królewskich, obejrzeć siedzibę parku oraz koniecznie zajrzeć na stację Białowieża Towarowa. Na koniec możecie wracając zahaczyć o Krainę Otwartych Okiennic – zwiedzając Trześciankę, Soce i Puchły.

Następnie z Zabłudowa kierujcie się do Michałowa, potem przez Gródek na Królowe Stojło i Wyżary. Dalej pojedziecie przez Radunin, Królowy Most, Kołodno, Cieliczankę do Supraśla podziwiając Puszczę Knyszyńską. Wyżary to piękne bagna i kładki leśne, Królowy Most z Kołodnem spodoba się Wam dzięki swoim Wzgórzom Świętojańskim, gdzie możecie wejść na wieżę widokową, by podziwiać panoramę Puszczy Knyszyńskiej. Następnie czeka Was Supraśl. Niewielkie, ale urokliwe miasteczko, które słynie z prawosławnego klasztoru. Oprócz tego warto odwiedzić Muzeum Ikon, które w oryginalny sposób przybliża bogactwo duchowego dziedzictwa prawosławia. Spacer nad rzeką Supraśl oraz odpoczynek na miasteczkowym rynku to miłe uzupełnienie wizyty. Potem możecie wracać do Białegostoku.

Podsumowując, wycieczka samochodowa po Podlasiu to nie tylko okazja do odwiedzenia najważniejszych historycznych miejsc i obcowania z dziką przyrodą, ale także szansa na poznanie różnorodności kulturowej tego regionu. Trasa obejmuje zarówno zabytki architektury, jak i malownicze parki narodowe, a jej układ pozwala na płynne poruszanie się po województwie bez konieczności wracania tą samą drogą. To idealny plan dla tych, którzy chcą zobaczyć jak najwięcej, bez zbędnego pośpiechu.

Już można! Grzyby w podlaskich lasach czekają.

Już można! Grzyby w podlaskich lasach czekają.

Podlaskie to prawdziwy raj dla miłośników grzybobrania, szczególnie w miesiącach jesiennych, kiedy lasy pełne są różnych gatunków grzybów. Nasz region wyróżnia się obfitością terenów leśnych, zalesionych wzgórz i malowniczych puszcz, które stanowią idealne warunki dla rozwoju grzybów. Każdy rok przynosi wyjątkowe doświadczenia grzybiarzom, a rok 2024, choć poprzedzony suszą, zapowiada się dobrze, zwłaszcza po ostatnich deszczach, które sprawiły, że grzyby zaczęły rosnąć intensywnie w wielu miejscach.

Podlasie oferuje bogactwo lasów, a najbardziej rekomendowane lokalizacje na grzybobranie to okolice Czarnej Białostockiej, Knyszyna, Grabówki oraz całej Puszczy Knyszyńskiej. Te tereny są znane z wysokiej jakości zbiorów, zwłaszcza borowików, podgrzybków, kurek i koźlarzy. W okolicach Białegostoku warto wybrać się w kierunku Gródka, Walił czy Supraśla, gdzie lasy od lat przyciągają grzybiarzy. Ponadto, na południu regionu, szczególnie w lasach w pobliżu Siemiatycz, Hajnówki oraz na zachodzie w okolicach Łomży, grzybiarze również znajdą bogate zasoby tych leśnych przysmaków.

Warto pamiętać, że sukces grzybobrania zależy nie tylko od miejsca, ale również od pory dnia. Doświadczeni grzybiarze radzą, by do lasu wyruszać wcześnie rano, najlepiej po ciepłej i deszczowej nocy, kiedy to grzyby pojawiają się najliczniej. Przepełnione grzybami kosze widziane u lokalnych grzybiarzy dowodzą, że październikowe poranki są szczególnie owocne.

Grzybobranie to jednak nie tylko sposób na zdobycie smacznych i zdrowych dodatków do dań, ale również doskonała okazja do spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Podlaskie lasy zachwycają jesiennymi barwami, a cisza i spokój, jakie tam panują, sprawiają, że każda wizyta w lesie staje się odprężającym doświadczeniem. Podczas spaceru po leśnych ścieżkach można nie tylko zebrać grzyby, ale także podziwiać piękno natury – spotkać dzikie zwierzęta, usłyszeć śpiew ptaków czy napawać się zapachem mokrego mchu i igliwia.

Co robić w Białymstoku, gdy pada? Jest gdzie się wybrać.

Co robić w Białymstoku, gdy pada? Jest gdzie się wybrać.

Białystok, stolica Podlasia, to miasto, które tętni życiem kulturalnym przez cały rok, a szczególnie w deszczowe dni oferuje wiele atrakcji pod dachem. Jednym z najlepszych sposobów na spędzenie takiego dnia jest odwiedzenie tutejszych teatrów, opery czy filharmonii, a także relaks przy filiżance kawy w jednej z lokalnych kawiarni lub spacer po galeriach sztuki.

Zacznijmy od Białostockiej Opery i Filharmonii, miejsca o niezwykłej architekturze, które zyskało międzynarodową renomę. Budynek, zlokalizowany w centrum miasta, przyciąga zarówno miłośników muzyki klasycznej, jak i amatorów nowoczesnych brzmień. W Operze można uczestniczyć w spektaklach operowych, koncertach symfonicznych, a także wydarzeniach o bardziej awangardowym charakterze.

Białystok to również miasto teatru, a jednym z jego najważniejszych punktów na mapie jest Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki. W deszczowe dni scena tego teatru staje się miejscem schronienia dla wielbicieli sztuki. Obecnie trwa remont i spektakle grane są w miejscach zastępczych. Repertuar obejmuje zarówno klasyczne sztuki dramatyczne, jak i współczesne interpretacje znanych dzieł, co sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Dla tych, którzy preferują lżejszą formę rozrywki, proponowane są przedstawienia komediowe, które mogą być doskonałym sposobem na poprawę humoru w pochmurny dzień.

Oprócz teatru i opery, warto odwiedzić Białostocki Teatr Lalek, jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych teatrów lalkowych w Polsce. To miejsce, które choć skierowane głównie do dzieci, przyciąga również dorosłych swoimi ambitnymi, często refleksyjnymi spektaklami. Wizyta tutaj to doskonały pomysł na wspólne spędzenie deszczowego dnia z rodziną, szczególnie jeśli szukamy rozrywki, która jednocześnie uczy i bawi.

Po intensywnych kulturalnych przeżyciach dobrze jest znaleźć chwilę na relaks. Białystok słynie z przytulnych kawiarni, które oferują nie tylko pyszną kawę, ale również ciepłą, kameralną atmosferę. W sercu miasta znajduje się wiele takich miejsc, które stanowią idealną przystań na deszczowe dni.

W deszczowy dzień warto również zajrzeć do jednej z licznych galerii sztuki, które znajdują się w mieście. Galeria Arsenał, zlokalizowana w samym centrum Białegostoku, to przestrzeń poświęcona współczesnej sztuce. Regularnie organizowane są tam wystawy prac młodych twórców, a także bardziej uznanych artystów polskich i zagranicznych. Wnętrze galerii sprzyja refleksji i jest doskonałym miejscem na ucieczkę od zgiełku miasta w deszczowe popołudnie. Kolejną ciekawą opcją jest Centrum im. Ludwika Zamenhofa, które nie tylko skupia się na sztuce, ale też oferuje szeroką gamę wykładów i warsztatów edukacyjnych, promujących wielokulturowość regionu.

Podsumowując, Białystok w deszczowy dzień nie traci swojego uroku. Wręcz przeciwnie – staje się przestrzenią pełną możliwości, gdzie kultura i sztuka odgrywają główną rolę. Od wizyt w operze i teatrach, przez spacer po galeriach sztuki, aż po chwilę relaksu w klimatycznych kawiarniach, miasto oferuje wiele sposobów na spędzenie czasu w deszczową pogodę, zapewniając jednocześnie inspirujące i kulturalne doświadczenia.

Chcesz skorzystać sauny? Na plaży w Dojlidach znowu działa.

Chcesz skorzystać sauny? Na plaży w Dojlidach znowu działa.

Chociaż lato minęło (chyba) bezpowrotnie, to plaża w Dojlidach nadal jest miejscem, w którym warto spędzać czas. Oprócz spacerowania po piaszczystym brzegu oraz po rosnącym obok lesie, można też wybrać się do sauny. Wznowiła ona działalność. Dostępna jest w każdą niedzielę od 12.00 do 21.30. Ośrodek Dojlidy jest otwarty do godz. 22, później zamykane są bramy. Pobyt w saunie kosztuje 21 zł (normalny) lub 18 zł (ulgowy). Jak ktoś ma Kartę Dużej Rodziny albo Kartę Aktywnego Seniora to dostanie 50 proc. zniżki. Można też wyrobić sobie Kartę Sportu, by otrzymać 10-15 proc. zniżki.

Warto dodać, że w saunie działa elektroniczny system rozliczający czas, dlatego też nie trzeba wchodzić o określonych godzinach. Każdy może tam przebywać tyle ile potrzebuje. Sauna mieści 25 osób jednocześnie i można ją wynająć na wyłączność. Koszt takiej przyjemności to 240 zł za każdą godzinę.

Wygrzewający się w saunie maja widok na zalew i wyspę. Po wszystkim można zażyć kąpieli nie tylko w tymże zalewie, ale też pod prysznicem. Można też skorzystać ze sztucznego śniegu. Sama sauna pracuje w temperaturze od 80 do 95 stopni C. Do korzystania potrzebujemy dwóch ręczników – jeden do siedzenia na ławach, drugi do okrycia się. Nie musimy przynosić ich ze sobą. Na miejscu wypożyczymy je za 3 zł od sztuki.

W ubiegłym roku z sauny skorzystano 11 000 razy. Poza latem wstęp na OSW Dojlidy jest bezpłatny. Bramy otwierają się o 6.00, a zamykają o 22.00. Nadal funkcjonuje wypożyczalnia sprzętu wodnego w godz. 9.00 – 18.00.

Ludzie nie zapomnieli o Cudzie w Sokółce. Tłumy na specjalnej mszy.
fot. Archibial.pl / Archidiecezja Białostocka

Ludzie nie zapomnieli o Cudzie w Sokółce. Tłumy na specjalnej mszy.

Chociaż w 2008 roku sprawa ta była traktowana mocno sceptycznie, ostatecznie uznano, że doszło do cudu eucharystycznego. 12 października 2008 hostia (opłatek do komunii świętej), która została upuszczona podczas mszy powinna zgodnie z procedurami zostać rozpuszczona w wodzie. Tak się jednak nie stało. Po kilku dniach w zamkniętym naczyniu z hostii popłynęła krew. Jak do tego doszło? Nikt nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Badania wykazały, że ten pobrany materiał to tkanka mięśnia sercowego człowieka w agonii. Jeden z profesorów, który badał próbkę, nie wiedział, skąd ona pochodzi. Mimo to potwierdził wyniki badań innego naukowca.

I tak 16 lat od tego wydarzenia celebruje się cud w sokólskim kościele. Wszyscy zgromadzeni na mszy świętej, pod koniec liturgii mogli obejrzeć jeszcze raz „Cząstkę Ciała Pańskiego”. Wierni mogli ją oglądać do wieczora.

– Wszystkim przybywającym do nas pielgrzymom powtarzam to samo: cud eucharystyczny wciąż trwa. Powtarza się na każdej Mszy św. Warto ją przeżywać z wielkim zaangażowaniem, skupieniem i świadomością obecności na Golgocie w Wielki Piątek. Eucharystia przypomina wiernym, kto jest siłą Kościoła, kto stanowi jego centrum, do kogo trzeba iść, skąd brać siły, żeby się nie zagubić – zgodnie ze słowami Chrystusa: «Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity – przypomniał wiernym proboszcz sokólskiej kolegiaty – ks. kan. Jarosław Ciuchna.

Featured Video Play Icon

W centrum miasta można podziwiać nowy mural

Antoni Dombek zwyciężył w konkursie na mural ogłoszony przez PSS Społem Białystok. Jego pracę zobaczyć już mogą białostoczanie i turyści, którzy zajrzą do tunelu pomiędzy Rynkiem Kościuszki a Aleją Bluesa. To tam, gdzie znajduje się wejście do słynnego baru Podlasie.

Postać muzyka, zabytki Białegostoku, nocne życie miasta – to wszystko znalazło się na projekcie studenta 3. roku na kierunku grafika na Wydziale Architektury. Na projekcie możemy zobaczyć wiele nawiązań do białostockiej architektury, do istotnych miejsc w naszym mieście. W konkursie wzięło udział ponad dwadzieścia projektów. Każdy z uczestników mógł złożyć po trzy prace.

W Białymstoku jest ponad 40 murali. Malowidło powstawało w tunelu w centrum miasta przez kilka dni. Artyście w tworzeniu dzieła pomagali też inni uczestnicy konkursu. To bardzo dobra inicjatywa, by oddawać przestrzeń młodym ludziom. Docenieni nie tylko pozostawiają po sobie w Białymstoku ślad, ale także zmieniają nasze miasto na lepsze.

Do Łomży dojedzie pociąg. Na wschodzie kolej się zwija, na zachodzie rozwija.

Do Łomży dojedzie pociąg. Na wschodzie kolej się zwija, na zachodzie rozwija.

Na wschodzie Podlaskiego kolei się zwija, a na zachodzie rozwija. Marne są szanse na powstanie nowoczesnego szlaku kolejowego z Sokółki do Suwałk. Natomiast Łomża zostanie podłączona do szlaków kolejowych w połowie 2027 roku.

Dąbrowa Białostocka leży na kolejowym szlaku z Białegostoku do Augustowa i Suwałk przez Sokółkę. Wszystko wskazuje na to, że ten odcinek nie będzie remontowany. Przypomnijmy, że brakuje tam elektryfikacji, przez co od Sokółki do Suwałk może jechać wyłącznie lokomotywa spalinowa. W tym samym czasie intensywnie prowadzone są prace na szlaku Rail Baltica. Na podlaskim odcinku, z Suwałk do Białegostoku pojedziemy 160 km/h ale przez Ełk.

Przypomnijmy jednak, że Ełk leży już w innym województwie, toteż Województwo Podlaskie mogłoby intensywnie rozwijać ruch kolejowy w oparciu o odcinek przez Sokółkę. Póki co jest skazane na szynobusy i niską prędkość. Światełkiem w tunelu na elektryfikację i remont trasy miał być remont dworca kolejowego we wspomnianej Dąbrowie Białostockiej. Tymczasem PKP SA unieważniło przetarg na jego przebudowę. Chodzi o to, że inna spółka należąca do kolei PKP PLK – chce zlikwidować nastawnię będącą w budynku, co ma wpływać na całą koncepcję przebudowy dworca.

Powód kompletnie absurdalny prawda? A wystarczył do unieważnienia przetargu i porzucenia pomysłu remontu dworca. Wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby Podlaskie miało polityków, którzy w Warszawie coś znaczą. Tymczasem od wielu lat posłowie z regionu kompletnie nie potrafią pomyślnie lobbować za sprawami mieszkańców. Niezależnie od opcji rządzącej, wszystkie najważniejsze inwestycje omijają nas, a pieniądze ostatecznie płyną gdzie indziej. Równie dobrze moglibyśmy nikogo nie wybierać parlamentu. Bo i tak nie ma to żadnego znaczenia kto tam się dostanie.

A piszemy o tym w kontekście PKP SA i PKP PLK. To nie są firmy prywatne tylko państwowe, więc politycy jak najbardziej mają tam do powiedzenia dużo. Skoro zapadła decyzja o anulowaniu przetargu, to znaczy, że na to pozwolono, a pieniądze popłyną gdzieś indziej. Najbardziej rozczarowani są mieszkańcy Dąbrowy Białostockiej ponieważ miasto wykonało już wiele inwestycji wokół tego terenu. Powstaje właśnie ścieżka pieszo-rowerowa, odnowiona ulica, dodatkowe dojazdy.

I w tym kontekście warto zobaczyć jak wygląda skuteczność polityków łomżyńskich. Właśnie domykana Via Baltica przez Łomżę, a teraz trwają intensywne prace nad przywróceniem kolei do tego miasta. Pociągi będą jeździć do Białegostoku, Ostrołęki i Warszawy. Wszystko to w 2027 roku. Całość prac pochłonie 430 mln zł, z czego województwo podlaskie wyłoży na to 15 procent.

Czy znasz lasoterapię? Białostocki zwierzyniec idealnie się nadaje.

Czy znasz lasoterapię? Białostocki zwierzyniec idealnie się nadaje.

Lasoterapia, inaczej terapia lasem, to forma terapii oparta na korzystaniu z dobroczynnego wpływu środowiska leśnego na zdrowie psychiczne i fizyczne człowieka. Ta metoda, wywodząca się z japońskiej praktyki shinrin-yoku (kąpiele leśne), polega na świadomym przebywaniu w lesie, zanurzeniu się w jego atmosferze i doświadczaniu go wszystkimi zmysłami. Lasoterapia działa relaksacyjnie, obniża poziom stresu, poprawia nastrój, a także wzmacnia układ odpornościowy. Badania wskazują, że regularny kontakt z naturą, zwłaszcza lasem, może obniżać poziom kortyzolu (hormonu stresu), poprawiać koncentrację i przyczyniać się do redukcji stanów lękowych oraz depresyjnych.

W ramach lasoterapii często zaleca się spacerowanie w spokojnym tempie, skupianie się na odgłosach przyrody, zapachach drzew, wilgotności powietrza oraz dotykaniu elementów naturalnych, jak kora drzew czy liście. Czas spędzony w lesie pozwala na uspokojenie myśli, regenerację sił i pogłębienie kontaktu z naturą, co z kolei sprzyja ogólnej harmonii i równowadze wewnętrznej. Lasoterapia staje się coraz popularniejsza jako metoda wspomagająca leczenie chorób cywilizacyjnych, takich jak stres, wypalenie zawodowe, nadciśnienie, czy bezsenność.

Jesienny spacer po Lesie Zwierzynieckim w Białymstoku to wyjątkowe doświadczenie, które pozwala cieszyć się naturą zaledwie kilka kroków od tętniącego życiem centrum miasta. Gdy drzewa przybierają złote i czerwone barwy, las staje się idealnym miejscem na odpoczynek od codziennego zgiełku, a jego malownicze ścieżki zapraszają do odkrywania uroków podlaskiej przyrody.

Rezerwat Las Zwierzyniecki, położony na terenie dawnego ogrodu Branickich, to obecnie park leśny z wieloma ścieżkami spacerowymi. Tam spotkają nas nie tylko piękne widoki, ale także różnorodność aktywności. Miejsce to cieszy się popularnością zarówno wśród spacerowiczów, jak i rowerzystów oraz biegaczy. Jesienny spacer po Lesie Zwierzynieckim to nie tylko wspaniała okazja do kontaktu z naturą, ale również możliwość zatrzymania się na chwilę i zanurzenia się w swoich myślach. Doświadczenie go zmysłami na pewno nas odstresuje, poprawi koncentrację i zmniejszy objawy tak zwanej „jesiennej depresji”.

Warto tu spędzić czas. To jedna z mniej znanych rzek na mapie województwa.

Warto tu spędzić czas. To jedna z mniej znanych rzek na mapie województwa.

Wysokie Mazowieckie to miejsce, które choć pozornie może wydawać się niepozorne, oferuje różnorodne możliwości wypoczynku na łonie natury, a jednym z najbardziej malowniczych elementów lokalnego krajobrazu jest rzeka Brok. Ta stosunkowo niewielka, ale urokliwa rzeka płynąca częściowo przez region, stanowi idealne miejsce dla osób szukających kontaktu z naturą oraz możliwości aktywnego spędzania czasu.

Brok to jedna z mniej znanych rzek na mapie województwa podlaskiego, ale jej dzikie i niezurbanizowane brzegi przyciągają osoby pragnące uciec od zgiełku miasta. Rzeka przepływa przez malownicze tereny, w tym łąki, lasy i wioski, które tworzą spokojną, niemal idylliczną scenerię. Dla wielu turystów, a także mieszkańców, Brok jest miejscem, gdzie można oddać się wędkarstwu, spacerom czy wycieczkom rowerowym wzdłuż jej brzegów.

Wędkarze szczególnie upodobali sobie ten rejon. Wody rzeki Brok, zwłaszcza w okolicach Wysokiego Mazowieckiego, obfitują w różnorodne gatunki ryb, co czyni ją atrakcyjną lokalizacją do uprawiania tego hobby. Najczęściej łowione są tu płocie, leszcze, szczupaki czy okonie. Cisza i spokój panujące nad rzeką sprawiają, że Brok stał się miejscem, gdzie można nie tylko cieszyć się wędkowaniem, ale również prawdziwie odpocząć, z dala od miejskiego hałasu.

Rzeka ta ma jednak coś więcej do zaoferowania niż tylko możliwości wędkarskie. Przyroda wokół Broku jest dzika i nienaruszona, co czyni te tereny idealnym miejscem dla miłośników obserwacji ptaków. Okolice rzeki są domem dla wielu gatunków ptaków wodnych, które można spotkać zwłaszcza wiosną i latem, gdy zakładają gniazda w przybrzeżnych zaroślach. Spacerując wzdłuż Broku, można zatem nie tylko podziwiać piękno rzeki, ale również zanurzyć się w różnorodność lokalnej fauny i flory.

Remont słynnego mostu. To na nim nagrywano Wołyń.

Remont słynnego mostu. To na nim nagrywano Wołyń.

Mieszkańcy podłomżyńskiego Bronowa ze swoim słynnym mostem będą mieli utrudniony dostęp do swoich pól. Zaczyna się remont tej konstrukcji. Na szczęście prace polowe na wsiach już się zakończyły, więc na razie brak szybkiego dostępu do pola nie jest dużym problemem. A remont potrwa kilka miesięcy.

Warto dodać, że o remont apelowali sami rolnicy. Ich ciężkie maszyny jadące na pole uszkadzały słabą drewnianą nawierzchnię. Nowa ma być z kompozytu i dużo trwalsza. Ponadto w zakres prac wchodzi też renowacja podpór. Ponadto trzeba naprostować izbicę (konstrukcja zabezpieczająca podporę). Wójt zorganizował prace w ten sposób, by odbywały się one po zakończonych pracach polowych. Remont ma potrwać do lutego 2025. Miejmy nadzieję, że wszystko zakończy się na czas, bo bez tego mostu – wyprawa z Bronowa na pole wymaga dojechania najpierw do Wizny. A to kilkadziesiąt kilometrów drogi.

Ta sama konstrukcja “zagrała” w filmie Wojciecha Smarzowskiego pt. Wołyń. Warto wspomnieć, że pod mostem płynie Narew i to akurat w takim miejscu, gdzie koryto jest bardzo szerokie, w pobliżu są też rozlewiska tej rzeki. Cały teren jest przepiękny. W pobliżu są także jedyne w Podlaskiem wydmy. Znajdują się one około 7 km od mostu. Największą ciekawostką konstrukcji jest zachowanie pierwotnego wyglądu. Most powstał w 1986 roku dla rolników, korzystają z niego też turyści podróżujący pomiędzy Biebrzańskim Parkiem Narodowym a Łomżyńskim Parkiem Krajobrazowym Doliny Narwi. Przed 1986 rokiem w tym miejscu była przeprawa promowa. Jego obsługą zajmował się mieszkający nieopodal Aleksander Matejkowski (senior), a po wojnie Aleksander Matejkowski (junior). Ojciec został wywieziony przez Niemców do obozu koncentracyjnego i nigdy już nie wrócił. Wszystko dlatego, że pomagał w przeprawie partyzantom.

Co ciekawe konstrukcja to “tymczasowa przeprawa rzeczna”, która nie była budowana z uwzględnieniem wymogów technicznych, nie ma też dokumentacji. Natomiast jak widać, wszystko działa i ma się dobrze. Most utrzyma 10 ton. Jego podstawy są stalowe, tylko góra jest drewniana.

Szukasz inspiracji na odpoczynek? Oto grzybobranie i spacery po Puszczy Augustowskiej.

Szukasz inspiracji na odpoczynek? Oto grzybobranie i spacery po Puszczy Augustowskiej.

Jesień to idealny czas na wyprawy do lasów, a Puszcza Augustowska oferuje jedno z najlepszych miejsc w Polsce do grzybobrania. Ten malowniczy kompleks leśny, zlokalizowany na północnym wschodzie kraju, otaczający Augustów, przyciąga miłośników przyrody i entuzjastów zbierania grzybów, zwłaszcza w okresie jesiennym, kiedy lasy przybierają intensywne złoto-czerwone barwy.

Zbiory grzybów w Puszczy Augustowskiej to nie tylko forma relaksu, ale też możliwość kontaktu z nienaruszoną naturą. Lasy sosnowo-świerkowe, olsy i grądy oferują doskonałe warunki do wzrostu różnych gatunków grzybów. Do najczęściej spotykanych należą prawdziwki, podgrzybki, maślaki oraz rydze. Często wędrowcy trafiają także na kurki, które są szczególnie cenione w regionalnej kuchni. Jesień jest okresem obfitości, a każdy spacerowicz, nawet bez doświadczenia, ma szansę na obfite zbiory.

Puszcza jest łatwo dostępna z Augustowa, a jej różnorodne trasy spacerowe i rowerowe sprawiają, że można dotrzeć do najodleglejszych zakątków lasu, gdzie grzyby rosną w naturalnym spokoju. Wiele osób decyduje się na wyprawy po lesie, łącząc grzybobranie z dłuższymi spacerami czy nawet piknikami wśród majestatycznych drzew. Co więcej, bogactwo natury można podziwiać nie tylko pod kątem grzybów – jesień to czas, kiedy lasy tętnią życiem, a obserwacja fauny, zwłaszcza ptaków, dodaje wyprawom dodatkowego uroku​.

Warto wspomnieć, że grzybobranie w Puszczy Augustowskiej ma także silne związki z lokalną tradycją kulinarną. Zbierane grzyby są podstawą wielu tradycyjnych potraw, takich jak sosy, zupy i farsze do pierogów, które można spróbować w okolicznych restauracjach.

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Fantastyczne miejsce do zwiedzania.

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi. Fantastyczne miejsce do zwiedzania.

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to miejsce, gdzie przyroda stanowi oazę spokoju, idealną na ucieczkę od zgiełku codziennego życia. Park obejmuje dolinę Narwi oraz jej malownicze okolice, tworząc unikatowy krajobraz i dom dla wielu gatunków roślin i zwierząt. Rzeka Narew, przepływająca przez park stanowi natomiast siedlisko dla licznych gatunków wodnych ptaków. Jest to jedno z kluczowych miejsc na trasie wędrówek wielu ptaków, a możliwość ich obserwacji w naturalnym środowisku to jedna z głównych atrakcji dla turystów.

Ścieżki spacerowe i rowerowe prowadzą przez urokliwe tereny, które szczególnie pięknie prezentują się wiosną i latem. Nie można im jednak odebrać uroku także jesienią. Wszystko to pozwala na pełne zanurzenie się w malowniczej scenerii i podziwianie jego walorów z różnych perspektyw​. Ścieżki, biegnące wzdłuż rzeki oraz przez lasy i łąki, są idealne zarówno dla rodzin, jak i bardziej doświadczonych turystów. Wielu z nich wybiera park jako punkt wyjścia do dłuższych wycieczek, ponieważ dolina oferuje liczne, często dzikie, miejsca, w których można odpocząć z dala od cywilizacji.

Koniecznie trzeba odwiedzić takie miejscowości jak Wizna, Grądy-Woniecko, Bronowo, Drozdowo, Piątnica, Stara Łomża czy Rybno. Po drodze zobaczymy niesamowite rozlewiska, wydmy, kompletnie dzikie tereny, stary drewniany most. Przyroda tutaj da nam odczuć swoją dzikość.

Zwiedzanie Białegostoku jesienią? To doskonały czas!

Zwiedzanie Białegostoku jesienią? To doskonały czas!

Październik w Białymstoku to doskonały czas, by odkryć jego liczne atrakcje. Jednym z najważniejszych punktów na mapie miasta jest Pałac Branickich, nazywany Wersalem Podlaskim. To barokowy kompleks pałacowo-parkowy, który zyskał swoją renomę nie tylko dzięki architekturze, ale i pięknym ogrodom, idealnym na spacer wśród opadających liści. O tej porze roku miejsce to zyskuje wyjątkowy urok. Warto również zajrzeć do wnętrz pałacu, gdzie znajduje się obecnie siedziba Uniwersytetu Medycznego​.

Jeśli chcielibyście też spędzić czas wewnątrz, gdy już będzie chłodniej, to koniecznie zajrzyjcie do Muzeum Pamięci Sybiru. Jest to absolutnie wyjątkowe miejsce, które w szczegółowy sposób ukazuje historię deportacji Polaków na Syberię w czasach zaborów i okupacji sowieckiej. To poruszające doświadczenie, które daje głębsze zrozumienie historii regionu. Polska żyje swoją historią już od sierpnia. Najpierw wspominamy Powstanie Warszawskie, następnie napaść Niemiec na Polskę, później napaść ZSRR na Polskę, a następnie świętujemy 11 listopada. W takim historycznym klimacie jesteśmy utrzymywani jeszcze kolejne miesiące. I tak 10 lutego 1940 roku rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja Polaków na Sybir, przeprowadzona przez NKWD. Zatem całą jesień i zimę częściej skłaniamy się ku historii. Wtedy muzea są najlepszymi miejscami na zwiedzanie.

Białystok jesienią to także szansa na odkrycie mniej znanych, ale równie interesujących miejsc. Zwiedzając miasto, warto udać się do Zwierzyńca Akcent ZOO – niewielkiego, ale urokliwego ogrodu zoologicznego w Parku Konstytucji 3 Maja. To świetne miejsce na spacer, szczególnie dla rodzin z dziećmi, gdzie można zobaczyć m.in. żubry, wilki oraz zobaczyć niedźwiedzie ostatni raz przed zimowym snem.

Nie można również zapomnieć o klimatycznych uliczkach w centrum miasta. Rynek Kościuszki, otoczony kawiarniami i restauracjami, jest idealnym miejscem na chwilę odpoczynku. Jesienne wieczory w Białymstoku można spędzić w jednej z tutejszych kawiarni, próbując lokalnych specjałów – pierogów, placków ziemniaczanych czy jeszcze innej potrawy na rozgrzanie. Jak widzicie możliwości jest całkiem dużo.

Białystok nocą – co warto wtedy zobaczyć?

Białystok nocą – co warto wtedy zobaczyć?

Białystok, nocą, staje się miejscem, gdzie historia i nowoczesność przenikają się w sposób, który oczarowuje zarówno mieszkańców, jak i odwiedzających. Wieczory obecnie, choć chłodniejsze, sprzyjają spokojnemu odkrywaniu miasta, które, pozbawione letnich tłumów, pozwala doświadczyć jego nieco bardziej intymnej, nostalgicznej strony.

W sercu Białegostoku znajduje się Rynek Kościuszki, centralny plac, wokół którego koncentruje się życie nocne miasta. W otoczeniu eleganckich kamienic, restauracji i kawiarni, wieczorami to miejsce nabiera wyjątkowego uroku. To tutaj, w światłach latarni można poczuć atmosferę miasta, które łączy w sobie wpływy różnych kultur i epok. Warto zatrzymać się w jednej z tutejszych kawiarni, by spróbować lokalnych specjałów – szczególnie w chłodniejsze wieczory rozgrzewające napoje, jak gorąca czekolada lub herbata z regionalnymi dodatkami, zyskują dodatkowy smak.

Białystok ma także inne miejsca, które warto odwiedzić po zmroku. Pięknie oświetlone Kościół Św. Rocha, Cerkiew św. Mikołaja, Katedra, Opera, Pałacyk Gościnny czy Pałac Branickich. To klimatyczne miejsca, gdzie podświetlone elewacje dodają im niesamowitego uroku.

Warto też pomyśleć o rozrywkach wewnątrz. Na chłodny wieczór na pewno warto skorzystać z szerokiej oferty białostockich teatrów czy Opery. To fascynujące, że ludzie na scenie mogą zabrać nas do zupełnie innego świata. A po takim spektaklu czy koncercie można wybrać się jeszcze na spacer, by przemyśleć sobie to, co się właśnie zobaczyło i ułożyć w głowie własne sprawy. Oświetlonych miejsc nie brakuje. Nie zapominajmy też, że Białystok od lat jest jednym z najbezpieczniejszych polskich miast.

Białystok odrzuci herb wzorowany na zaborcy? Nareszcie radni się tym zajmą!

Białystok odrzuci herb wzorowany na zaborcy? Nareszcie radni się tym zajmą!

Ta sprawa z perspektywy rozwoju miasta być może nie ma wielkiego znaczenia, ale z perspektywy tożsamości już tak. Oto bowiem bo wielu latach radni pochylą się nad herbem Białegostoku. Obecny jest niezgodny z zasadami heraldyki. Co to oznacza?

W 1996 roku białostoccy radni zatwierdzili obecny herb. Na tarczy – u góry czerwonej, na dole żółtej znajdują się dwa znaki – na górze Orzeł w koronie, na dole Pogoń. Tak się składa, że herb wygląda niemalże tak samo jak ten, który nadał miastu zaborca rosyjski w 1809 roku, a następnie ponownie nadany w 1882 roku przez cara Aleksandra III. I tu nasuwa się fundamentalne pytanie – czy Białystok ma czerpać z ruskich wzorców?

po lewej herb nadany przez cara, po prawej herb nadany w 1996 roku – obecny

Zanim Polska została zagrabiona przez Rosję, Prusy (Niemcy – dop. red) i Austrię w 1795 roku, to Białystok od 1749 roku razem z prawami miejskimi nadanymi przez króla Augusta III Sasa otrzymał też herb. Na czerwonym polu znajdowała się złota korona, a pod nią napis JKB (Jan Klemens Branicki – dop. red). oraz biały gryf.

Herb Białegostoku sprzed zaborów

Teraz radni będą decydować czy wywodzić białostocką tożsamość z kultury ruskiej czy polskiej. Aczkolwiek wiele jest głosów, które podnoszą, że król August III Sas nie był Polakiem, więc zarówno herb, którym posługiwał się Branicki, też nie jest wystarczająco dobry. Przypomnijmy tylko, że gdyby nie wspomniany Branicki, to Białegostoku dziś by zapewne w ogóle nie było lub byłby podobnej wielkości co sąsiedzki i jeszcze starszy Wasilków.

Wróćmy jednak do Augusta III Sasa. W historii zapisał się jako władca próżny i pozbawiony jakichkolwiek talentów politycznych, który zamiast rządzić i reformować wolał oddawać się ucztowaniu, zabawie i podziwianiu sztuki. Jego panowanie zapewniło 3 dekady spokoju i dobrej gospodarki dla królestwa polskiego. Nie wchodząc już w szczegóły historyczne, warto tylko dodać że August III Sas był gwarantem utrzymania interesów Imperium Rosyjskiego i Austrii. Jego kontrkandydatem był Stanisław Leszczyński, który w razie elekcji wzmocniłby interesy francuskie. Dlatego jeżeli chcielibyśmy czerpać ze stuprocentowej kultury i siły Polski, to musielibyśmy czerpać z czasów Jana III Sobieskiego, za sprawą którego Polska byłą mocarstwem i który to w XVII wieku trząsł całą Europą.

Zatem bezsprzecznie powinniśmy powrócić do herbu z czasów, gdy Białystok otrzymał prawa miejskie za pierwszym razem (przypuszczalnie na kilka lat przed śmiercią Sobieskiego – dokłada data nadania tych praw nie jest znana, tak samo jak wygląd herbu). Warto jednak dodać, że wówczas Białystok nadal jednak przypominał wieś, a to dopiero Branicki sprawił, że stało się miastem z krwi i kości – i to na europejskim poziomie.

Dlatego pierwszy znany herb to ten – z inicjałami Branickiego i gryfem. Zdecydowanie nasze miasto powinno się nim ponownie posługiwać.

Kuchnia wielokulturowa Suwałk. Litewskie, białoruskie i tatarskie wpływy na stole.

Kuchnia wielokulturowa Suwałk. Litewskie, białoruskie i tatarskie wpływy na stole.

Suwalszczyzna, leżąca na pograniczu różnych kultur, to miejsce, gdzie smaki i tradycje kuchenne mieszają się, tworząc bogatą i różnorodną mozaikę kulinarną. W Suwałkach i okolicach spotykają się wpływy kuchni litewskiej, białoruskiej i tatarskiej, które przenikając się wzajemnie, ukształtowały unikatowy charakter tutejszej gastronomii. To, co dziś można znaleźć na stołach w Suwałkach, jest efektem wielowiekowej wymiany kulturowej, w której ważną rolę odegrały różne grupy etniczne zamieszkujące ten region.

Dania litewskie

Kuchnia litewska odcisnęła na Suwalszczyźnie swoje wyraźne piętno. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych dań, które trafiły na stoły Suwałk z Litwy, są kartacze – duże pyzy ziemniaczane nadziewane mięsem. Ich sekretem jest specjalna mieszanka surowych i gotowanych ziemniaków, które połączone razem dają charakterystyczną, delikatną strukturę ciasta. Kartacze, znane na Litwie jako cepeliny, są serwowane zazwyczaj z okrasą z boczku i cebuli, co dodaje im wyrazistego, domowego smaku.

Innym popularnym daniem, które wywodzi się z litewskich tradycji, jest kugelis (babka ziemniaczana), czyli zapiekanka ziemniaczana z boczkiem. To potrawa o prostym składzie, ale wymagająca precyzyjnego przygotowania. Starte ziemniaki mieszane są z cebulą, boczkiem i jajkami, a całość pieczona jest w piekarniku, aż do uzyskania złocistej, chrupiącej skórki. Kugelis, podobnie jak inne dania ziemniaczane, odzwierciedla surowy klimat regionu i dawną potrzebę przygotowywania potraw pożywnych i sycących, które pozwalały przetrwać długie, chłodne zimy.

Wpływy litewskie w kuchni Suwałk to także zupa na bazie buraków, znana jako chłodnik litewski. Przygotowywany z młodych buraków, ogórków, rzodkiewki, jajek i kefiru, podawany jest na zimno, często z dodatkiem świeżego koperku i szczypiorku. Chłodnik ten to idealne danie na letnie dni, orzeźwiające i pełne witamin. Jest to jeden z tych smaków, który kojarzy się z tradycją domowej kuchni i letnimi spotkaniami w gronie rodziny.

Dania białoruskie

Kuchnia białoruska również ma swój znaczący wkład w kulinarny krajobraz Suwałk. Charakterystyczne dla niej są dania mączne i ziemniaczane, a także kiszonki. Przykładem takiej potrawy są draniki, czyli placki ziemniaczane, serwowane często z kwaśną śmietaną. Draniki są proste w przygotowaniu, ale ich smak, szczególnie kiedy są smażone na domowym smalcu, jest niepowtarzalny i niezwykle sycący.

Nieodłącznym elementem kuchni białoruskiej, który przeniknął do suwalskiej gastronomii, są także kiszki ziemniaczane. Przygotowywane z tartych ziemniaków i cebuli, z dodatkiem boczku lub słoniny, wkładane są do jelit wieprzowych, a następnie pieczone na złocisty kolor. Kiszkę ziemniaczaną można podawać jako danie główne lub jako dodatek do innych potraw, zawsze jednak jest to danie pełne smaku i aromatu.

Dania tatarskie

Kuchnia tatarska, choć mniej znana, również pozostawiła swój ślad na Suwalszczyźnie. Tatarzy, którzy osiedlili się na pobliskich terenach już w XV wieku, wnieśli do lokalnej kuchni zamiłowanie do mięs i pikantnych przypraw. Jednym z dań inspirowanych ich tradycją jest pierekaczewnik, rodzaj mięsa pieczonego w cieście, które krojone jest w spiralne plastry. To potrawa niezwykle pracochłonna, wymagająca cierpliwości i umiejętności, ale efekt końcowy jest tego wart – delikatne ciasto, wypełnione soczystym mięsem, rozpływa się w ustach.

Tatarskie wpływy widoczne są także w użyciu przypraw, takich jak kminek, czarnuszka czy kolendra, które dodają potrawom głębi smaku i aromatu. Kulebiak, rodzaj pieroga nadziewanego mięsem, kapustą lub rybą, również ma swoje korzenie w kuchni tatarskiej. Jest to danie, które na stałe weszło do suwalskiej tradycji kulinarnej, podawane często podczas rodzinnych uroczystości i świąt.

Kuchnia Suwalszczyzny, będąca połączeniem tradycji litewskich, białoruskich i tatarskich, jest dowodem na to, jak różne kultury mogą wzbogacić i ukształtować unikalny charakter regionu. To miejsce, gdzie proste, lokalne składniki łączą się w dania pełne smaku, sycące i autentyczne. W Suwałkach, na talerzu, można odkrywać historie ludzi, którzy przez wieki żyli na tej ziemi, przekazując sobie przepisy i tradycje z pokolenia na pokolenie. Współczesna kuchnia Suwałk to nie tylko smak, ale także hołd dla różnorodności i bogactwa kulturowego regionu.

Nie tylko plaże w Augustowie. To też uzdrowisko, które przyciąga.

Nie tylko plaże w Augustowie. To też uzdrowisko, które przyciąga.

Augustów, znany jako jeden z najważniejszych ośrodków uzdrowiskowych w północno-wschodniej Polsce, przyciąga kuracjuszy nie tylko z kraju, ale i z zagranicy. Jego wyjątkowy klimat, obfitość lasów i jezior oraz naturalne zasoby, takie jak borowiny, sprawiają, że miasto stało się miejscem, gdzie można połączyć wypoczynek z dbaniem o zdrowie. Historia uzdrowiskowa Augustowa sięga XIX wieku, kiedy to zaczęto dostrzegać lecznicze właściwości tutejszego środowiska.

Kluczowym elementem uzdrowiskowego charakteru miasta jest mikroklimat, tworzony przez położenie między jeziorami i lasami Puszczy Augustowskiej. Czyste powietrze, bogate w olejki eteryczne wydzielane przez drzewa iglaste, wpływa korzystnie na układ oddechowy i odpornościowy. To właśnie ten klimat, w połączeniu z naturalnymi surowcami, przyciąga osoby cierpiące na choroby układu krążenia, oddechowego oraz schorzenia reumatyczne. Augustów stał się miejscem, gdzie można nie tylko odpocząć, ale również skorzystać z profesjonalnych zabiegów leczniczych.

Oprócz borowiny, w Augustowie stosuje się także kuracje z użyciem wód mineralnych. Chociaż miasto nie jest znane z naturalnych źródeł wód leczniczych jak niektóre inne polskie uzdrowiska, to jednak woda stosowana w tutejszych zabiegach jest bogata w minerały, które mają korzystny wpływ na organizm. W ramach kuracji pitnej oraz kąpieli mineralnych, woda pomaga w detoksykacji organizmu, poprawie metabolizmu i wzmocnieniu odporności.

Kolejnym atutem Augustowa są liczne ścieżki zdrowia i trasy spacerowe, które biegną wśród lasów i nad brzegami jezior. Spacery w takim otoczeniu, szczególnie rano lub wieczorem, kiedy powietrze jest najbardziej nasycone dobroczynnymi związkami, mają działanie relaksacyjne i prozdrowotne. To naturalna forma terapii, która pozwala wyciszyć umysł, zredukować stres i poprawić ogólną kondycję organizmu. Szczególnie popularna jest ścieżka wokół Jeziora Necko, która oferuje piękne widoki i możliwość obcowania z dziką przyrodą.

Dla osób szukających bardziej aktywnego wypoczynku, Augustów oferuje wiele możliwości, takich jak nordic walking, jazda na rowerze czy pływanie. Wypożyczalnie sprzętu sportowego, dostępne w mieście, umożliwiają korzystanie z uroków okolicy na wiele sposobów. Szczególną popularnością cieszą się wycieczki rowerowe po Puszczy Augustowskiej, gdzie można odkrywać urokliwe zakątki i podziwiać różnorodność tutejszej flory i fauny. Można też wybrać się na rejs statkiem po jeziorach i Kanale Augustowskim, który jest prawdziwą perłą architektury wodnej.

Augustów jako uzdrowisko to miejsce, gdzie w harmonii z naturą można zadbać o swoje zdrowie i samopoczucie. To miasto, które łączy tradycję i nowoczesność, oferując zabiegi lecznicze na najwyższym poziomie w otoczeniu niezmienionej przez człowieka przyrody. Każdy, kto tu przyjeżdża, odnajduje coś dla siebie – od ciszy i spokoju, po aktywny wypoczynek i bogatą ofertę kulturalną. Augustów jest dowodem na to, że zdrowie i relaks mogą iść w parze, tworząc niezapomniane wrażenia dla ciała i ducha.

Zwiedzasz Puszczę Białowieską? Zacznij od Hajnówki!

Zwiedzasz Puszczę Białowieską? Zacznij od Hajnówki!

Wiele osób chcąc zwiedzać Puszczę Białowieską od razu kieruje się do jej serca – czyli Białowieży. Tymczasem warto zacząć od bramy tego cudownego przybytku. Mowa tu o Hajnówce, położonej na skraju jednej z najstarszych puszcz w Europie. To ona pełni rolę tej bramy. Ta niezwykła kraina, wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, to unikatowy skarb natury, który zachwyca różnorodnością fauny i flory. Park stanowi ostatni fragment pierwotnej puszczy, która niegdyś rozciągała się na większość Europy. Jego sercem jest rezerwat ścisły, gdzie natura rządzi się własnymi prawami, a człowiek jest jedynie obserwatorem. Ale warto zobaczyć więcej!

Przede wszystkim możecie dojechać do Hajnówki samochodem, pociągiem, autobusem. Następnie możecie pieszo lub rowerem dojechać do Białowieży. Dojazd samochodem to drogą przez mękę – zamiast skupiać się na pięknie przyrody, będziecie cały czas uważać, by nie zderzyć się z nikim, bo jezdnia prowadząca jest bardzo wąska. Nikt nie zamierza bowiem ciąć drzew dla wygody kierowców.

Strażnikiem Białowieskiego Parku Narodowego jest żubr – największy ssak lądowy Europy. W Puszczy żyje jego największa wolna populacja, co czyni to miejsce unikatowym na skalę światową. Możliwość zobaczenia tych majestatycznych zwierząt w ich naturalnym środowisku jest jednym z głównych powodów, dla których turyści przyjeżdżają do Białowieży. Żubry, choć wydają się być powolne i ospałe, są zwierzętami o wyjątkowej sile i gracji. W naturalnym środowisku można je podziwiać wybierając się po okolicy. Można też pojechać do rezerwatu pokazowego żubrów.

Jednak Białowieski Park Narodowy to nie tylko żubry. To także bogactwo roślinności i inne gatunki zwierząt. Na terenie Puszczy żyją też wilki, rysie, łosie, a także niezliczone gatunki ptaków, które uczyniły z kompleksu swoje schronienie. Drzewa, niektóre mające po kilkaset lat, są świadkami długiej historii tego miejsca. Wysokie świerki, potężne dęby i rozłożyste lipy tworzą naturalną katedrę, w której panuje cisza i spokój, przerywane jedynie dźwiękami natury.

Dla tych, którzy pragną zgłębić tajemnice lasu, przygotowano liczne szlaki turystyczne. Najbardziej znanym jest Szlak Dębów Królewskich, prowadzący przez obszary, gdzie zachowały się imponujące okazy dębów, nazwane na cześć historycznych władców. Każdy z nich ma swoją historię, a niektóre liczą sobie ponad 400 lat. Wędrówka tym szlakiem to nie tylko obcowanie z naturą, ale także podróż w czasie, do epoki, kiedy te lasy były miejscem polowań królów i książąt.

Puszcza Białowieska jest także miejscem wyjątkowych zjawisk przyrodniczych. Spacerując jej ścieżkami, można napotkać martwe drzewa pozostawione w naturalnym rozkładzie, co jest rzadkością w innych lasach gospodarczych. Ten proces gnicia i odnawiania się lasu stanowi o jego unikatowości i jest kluczowy dla zachowania bioróżnorodności. To tutaj możemy obserwować, jak natura sama dba o równowagę, bez ingerencji człowieka.

Hajnówka, będąca bramą do tego niezwykłego miejsca, oferuje turystom nie tylko bazę wypadową, ale również możliwość zgłębienia kultury i historii regionu. Warto tutaj zatrzymać się na dłużej, by doświadczyć gościnności Podlasia, spróbować lokalnej kuchni i posłuchać opowieści mieszkańców o dawnych czasach. Bliskość natury i spokój tego miejsca sprawiają, że jest to idealne miejsce na odpoczynek i wyciszenie, z dala od zgiełku miasta.

Będzie szybka kolej miejska w Białymstoku? Truskolaski dał odpowiedź.

Będzie szybka kolej miejska w Białymstoku? Truskolaski dał odpowiedź.

Na początku odpowiadając na pytanie z tytułu: pociągi będą, ale dopiero jak Tadeusz Truskolaski przestanie być prezydentem, bo przyjdzie ktoś nowy i wyrzuci obecnego dyrektora Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Tyle można wywnioskować z pism wymienianych pomiędzy prezydentem a radnym Henrykiem Dębowskim. Od wielu lat toczy się dyskusja na temat wprowadzenia Białostockiej Szybkiej Kolei Miejskiej. Niestety, dopóki w tym temacie rządzą Tadeusz Truskolaski i Bogusław Prokop, to nie ma na to szans. Na przestrzeni wielu lat widać, że to ta dwójka jest głównymi hamulcowymi pomysłu.

Bogusław Prokop to dyrektor Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Piastuje swoje stanowisko tak długo, że trudno już przypomnieć od kiedy dokładnie. Wydawałoby się, że tak wieloletnie doświadczenie to dobra cecha. Niestety w tym przypadku komunikacja miejska w Białymstoku jak była bardzo słaba, to teraz jest po prostu słaba. Czyli jest progres, ale tak niewielki, że nadal białostoczanie wolą jeździć wszystkim, byle nie autobusem. Ten jest ostatecznością.

Jeżeli spojrzymy na pobliską Warszawę, to jest tam zupełnie odwrotnie. Komunikacja miejska jest bardzo popularna, a samochód wybierają głównie ci, którzy kochają marnować czas albo są zdesperowani. Wszyscy, którzy liczą na szybkie przemieszczanie po stolicy, wybierają komunikację. Dlaczego tak jest? Bo tam intensywnie ją rozwijano.

Niska popularność Białostockiej Komunikacji Miejskiej to efekt wieloletnich zaniedbań Prokopa, który przez lata swojego panowania uruchomił tylko 3 nowe linie w mieście – 28, 29 i 30. Zdążył też zaorać nocną komunikację, którą po wielu latach przerwy przywrócono. Tyle że zachęta do korzystania z komunikacji to proces, który trwa długo, więc na razie przywróconymi nocnymi jeździ mało osób. Szczególnie, że dyrektor Prokop nic nie robi, by zachęcić ludzi do korzystania. Warto tu dodać, że wiceprezydent Rafał Rudnicki – nawet zachęcał do korzystania z Bolta, gdy pytano go o to dlaczego nie chcą przywrócić nocnych.

Największy żart to jest strona internetowa Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Została stworzona bardzo wiele lat temu i do dziś, mimo rozwoju technologii nie zmieniła się. To można powiedzieć znak firmowy tej ekipy – im mniej zmian tym lepiej. Może naoglądali się Konopielki, gdzie stary dziad przestrzega, że tylko diabeł lubi zmieniać?

Wracając do Szybkiej Kolei Miejskiej. Tadeusz Truskolaski odpowiadając na interpelację Dębowskiemu przekazał, że od 18 września 2023 roku w sprawach komunikacji kieruje się Planem Zrównoważonej Mobilności – Miejskiego Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego do roku 2035. Przypomnijmy, że w skład BOF zalicza się oprócz Białegostoku – Choroszcz, Czarna Białostocka, Dobrzyniewo Duże, Juchnowiec Kościelny, Łapy, Supraśl, Turośń Kościelna, Wasilków i Zabłudów. Wspomniany plan zakłada między innymi wprowadzenie wspólnej taryfy i biletów na przewozy kolejowe i autobusowe. Jeżeli mielibyśmy się zakładać – to obstawiamy, że do 2035 nic z tego nie będzie. Dlaczego? Wszystkie wspomniane gminy chcą na komunikację łożyć jak najmniej, kalkulują ekonomicznie przedsięwzięcie, gdy z góry wiadomo że przewóz osób w ogóle się nie opłaca i opłacać nie będzie. Gdyby wspólny bilet się opłacał, to już byłby dawno wprowadzony.

Tadeusz Truskolaski w tym samym piśmie do Dębowskiego wyjaśnia, że Szybka Kolej Miejska nie jest zasadna, bo istniejąca infrastruktura kolejowa nie jest dostosowana do kolei miejskiej, w sposób, który przyniósłby oczekiwane korzyści dla mieszkańców. Z tego bełkotu wynika jedno – kolei nie będzie, bo nie. Bo jaki to problem dostosować infrastrukturę? W tym przypadku – chodzi o to, że oprócz stacji kolejowych nie ma innych przystanków. Te trzeba by było utworzyć, dostosować je do potrzeb niepełnosprawnych i stworzyć jeszcze wiele innych „dupereli”. To zbyt dużo dla dyrektora Prokopa, który nie potrafi dobrze zarządzać tym co jest, więc Truskolaski dokładać mu nie będzie.

Polska podczas rozbiorów. Zaborcy mieli swoje wizje na Białystok.

Polska podczas rozbiorów. Zaborcy mieli swoje wizje na Białystok.

Historia Białegostoku pod zaborami jest niezwykle interesującym rozdziałem, który znacząco wpłynął na kształt miasta, jego strukturę społeczną oraz gospodarkę. Miasto przez lata znajdowało się pod wpływem różnych mocarstw, a zmienne losy geopolityczne Europy pozostawiły trwałe ślady na jego architekturze, demografii i kulturze.

Po III rozbiorze Polski w 1795 roku, Białystok znalazł się pod panowaniem Prus, stając się częścią prowincji Prusy Nowowschodnie. Przypomnijmy, że jeszcze żyła Izabela Branicka, a Białystok dotychczas był jej prywatnym miasteczkiem. Pruskie rządy nie trwały jednak długo, bo już w 1807 roku, na mocy traktatu tylżyckiego, Białystok przeszedł pod panowanie Imperium Rosyjskiego. Miasto, wówczas stosunkowo niewielkie, stało się stolicą tzw. obwodu białostockiego, obejmującego cztery powiaty. Ten okres przyniósł dynamiczne zmiany zarówno w sferze administracyjnej, jak i gospodarczej.

Na początku XIX wieku Białystok zaczął rozwijać się jako ważny ośrodek przemysłowy, szczególnie w branży włókienniczej. Przemysł ten rozkwitł dzięki warsztatom i manufakturom. W miarę rozwoju miasta rosło też znaczenie białostockiej społeczności żydowskiej, która pod koniec XIX wieku była najliczniejszą grupą etniczną w Białymstoku. Współistnienie Polaków, Żydów, Rosjan, Niemców, Białorusinów i innych narodowości nadawało miastu wyjątkowo wielokulturowy charakter.

Jednym z kluczowych momentów w historii Białegostoku pod zaborami było połączenie miasta z siecią kolejową. Otwarcie linii kolejowej łączącej Warszawę z Petersburgiem uczyniło Białystok ważnym węzłem komunikacyjnym, co jeszcze bardziej przyspieszyło rozwój gospodarczy. Dynamiczny wzrost liczby ludności oraz przemysłu przyniósł Białemustokowi miano „Manchesteru Północy”, odwołując się do podobieństwa do brytyjskiego centrum przemysłu tekstylnego.

Było „aż tak dobrze”, że zaczęło robić się źle. Miasto pod koniec XIX wieku dopadł kryzys. Pomimo rozwoju gospodarczego, sytuacja społeczno-polityczna w Białymstoku była napięta. Miasto, podobnie jak inne ośrodki robotnicze w Europie, stało się miejscem licznych strajków i protestów robotników, zwłaszcza pod koniec XIX wieku. W 1905 roku protesty zostały brutalnie stłumione przez rosyjskie władze, doszło też do tragicznego pogromu. Był to jeden z najciemniejszych momentów w historii Białegostoku pod panowaniem rosyjskim.

Po wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, miasto przeżywało kolejne zmiany. Władze carskie, przewidując możliwość odwrotu przed nacierającymi wojskami niemieckimi, zdecydowały się na ewakuację części ludności, co doprowadziło do chaosu i zniszczeń. Po wojnie Białystok, podobnie jak cała Polska, odzyskał niepodległość, ale nie w 1918 roku, a dopiero w lutym 1919 roku.

Chociaż dziś po włókiennictwie, ogromnej wielokulturowości i mocno rozwiniętym handlu nie pozostało zbyt wiele, to istnienie linii kolejowej spowodowało, że dziś w 2024 roku to Białystok jest największy i najsilniejszy w regionie. W czasach I Rzeczypospolitej ważniejszy był chociażby Tykocin, który dziś jest tylko małym miasteczkiem na uboczu Białegostoku.

Ta bitwa przeszła do historii jako symbol polskiego oporu
Piechota niemiecka przed atakiem na przeprawę przez Narew pod Kurpikami / Joachim Döhler - Archiv Döhler / Wikipedia

Ta bitwa przeszła do historii jako symbol polskiego oporu

Bitwa pod Wizną, która miała miejsce w dniach 7-10 września 1939 roku, stała się jednym z symboli polskiego oporu podczas kampanii wrześniowej. Na linii umocnień strzegących przepraw przez Narew i Biebrzę, około 720 polskich żołnierzy pod dowództwem kapitana Władysława Raginisa (pośmiertnie awansowany do stopnia majora) stawiło czoła niemieckim siłom generała Heinza Guderiana, liczącym ponad 40 tysięcy żołnierzy wyposażonych w czołgi, artylerię i lotnictwo.

Warto dodać, że zgodnie ze sztuką wojenną – do przeprowadzenia działań ofensywnych potrzeba 3 do 5 razy więcej personelu niż posiada przeciwnik. Oznacza to, że niemiecki agresor posiadał do tej walki siłę ponad 10-krotnie wyższą. Dlatego dysproporcja była ogromna, a mimo to polscy żołnierze walczyli z determinacją, opóźniając niemieckie natarcie. Heroiczna postawa kapitana Raginisa, który przysiągł, że nie opuści bronionej pozycji, przyczyniła się do powstania legendy o „Polskich Termopilach”. Kiedy dalszy opór stał się niemożliwy, Raginis odebrał sobie życie, nie chcąc poddać się wrogowi. Bitwa pod Wizną jest symbolem polskiego bohaterstwa i oddania ojczyźnie, a coroczne obchody tego wydarzenia w Wiźnie są okazją do uczczenia pamięci żołnierzy, którzy walczyli za wolność Polski.

Ostatecznie Polska poniosła porażkę już w samej wojnie z armią niemiecką. Napaść armii rosyjskiej 17 września była już tylko gwoździem do trumny, który ostatecznie wpędził nasz kraj w 6-letnią okupację, a po II wojnie światowej w 50 lat niechcianego partnerstwa z ZSRR i komunizmu.

Czas na dożynki. Na czym polega ta tradycja? Ma głębokie korzenie w naszej kulturze.
fot. Krystian Guzewicz / podlaskie.eu Dożynki gminno-parafialne w Kalnicy (powiat bielski)

Czas na dożynki. Na czym polega ta tradycja? Ma głębokie korzenie w naszej kulturze.

Dożynki to jedno z najważniejszych świąt ludowych w Polsce, którego tradycje sięgają wieków i mają głębokie korzenie w kulturze wiejskiej. Obchodzone po zakończeniu żniw, święto to stanowi nie tylko wyraz dziękczynienia za plony, ale także symbolizuje silne więzi społeczne wśród rolników i ich związek z naturą. Na przestrzeni lat dożynki zyskały charakter zarówno religijny, jak i świecki, stając się okazją do uroczystych spotkań, festynów oraz ceremonii podziękowania za urodzaj.

Tradycja dożynek w Polsce wywodzi się z czasów pogańskich, kiedy to rolnicy składali ofiary bogom, dziękując za obfite plony i prosząc o pomyślność w nadchodzącym roku. Wraz z przyjęciem chrześcijaństwa, obrzędy te uległy przekształceniu, wplatając elementy religijne, co szczególnie widoczne jest w obecnych obchodach. Współcześnie dożynki mają wyraźny kontekst religijny, który łączy się z tradycją składania wieńca dożynkowego na ołtarzu kościoła oraz uroczystą mszą dziękczynną. Taki wieniec, najważniejszy symbol dożynek, jest misternie pleciony z kłosów zboża, kwiatów, owoców oraz innych darów natury. Często przybiera kształt korony lub krzyża, co odzwierciedla chrześcijańskie znaczenie święta.

Sam proces tworzenia wieńca dożynkowego to istotna część tradycji, w której udział bierze cała społeczność. Zwykle zajmują się tym kobiety, które z niezwykłą starannością dobierają materiały, a każdy etap plecenia odbywa się zgodnie z dawnymi zwyczajami. Gotowy wieniec jest dumnie niesiony na czele uroczystego korowodu, któremu towarzyszy śpiew, muzyka ludowa i kolorowe stroje regionalne. Korowód ten jest jednym z najbarwniejszych elementów dożynek, w którym często uczestniczą także przedstawiciele lokalnych władz, kapłani oraz osoby związane z rolnictwem. Wieniec, jako symbol ukończonych żniw, jest wręczany gospodarzowi dożynek – zwykle jest to wójt czy burmistrz gminy.

Podczas obchodów nie brakuje również symbolicznych gestów podkreślających zakończenie żniw, jak np. przekazanie pierwszego bochenka chleba wypieczonego z tegorocznych plonów. Chleb ten, podobnie jak wieniec, pełni ważną funkcję w obrzędzie, symbolizując owoc pracy rolników oraz ich trud włożony w uprawę ziemi. Wręczany gospodarzom dożynek chleb jest następnie dzielony wśród zebranych, co nawiązuje do idei dzielenia się dobrem i wspólnoty.

Dożynki to jednak nie tylko religijne i obrzędowe święto, ale także okazja do wspólnej zabawy i integracji społeczności wiejskiej. Po zakończeniu części oficjalnej, zwykle odbywają się festyny, koncerty i różnorodne występy artystyczne, które są doskonałą okazją do odpoczynku i świętowania. Charakterystycznym elementem tych festynów są także tradycyjne potrawy, przygotowywane z produktów lokalnych, które stanowią doskonałą promocję regionalnej kuchni. Stoły uginają się od domowych wypieków, wędlin, serów oraz świeżo przygotowanych dań, które mają podkreślać urodzaj i obfitość darów ziemi.

Warto podkreślić, że dożynki mają także wymiar symboliczny, odzwierciedlający związek człowieka z naturą oraz szacunek dla pracy rolnika. W Polsce rolnictwo od wieków było jednym z filarów gospodarki, a dożynki, jako święto związane z plonami, zawsze stanowiły ważny element kultury. Mimo postępu technologicznego, który zmienił sposób uprawy i zbiorów, dożynki wciąż pozostają żywym świadectwem tradycji, przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Co więcej, w ostatnich latach święto to zyskuje na popularności również w miastach, gdzie organizowane są festyny dożynkowe, mające na celu przypomnienie o rolniczych korzeniach oraz promowanie zdrowej żywności.

Ciekawym zjawiskiem jest także zmieniająca się forma dożynek. Współcześnie coraz częściej można spotkać się z dożynkami gminnymi, powiatowymi czy wojewódzkimi, które gromadzą rolników z szerszych okolic, a ich obchody przybierają rozmach zbliżony do festiwalu.

Featured Video Play Icon

Ratusz i Rynek w Bielsku Podlaskim – serce miasta pełne historii i życia

W samym sercu Bielska Podlaskiego, niewielkiego miasta położonego na Podlasiu, znajduje się miejsce, które od wieków stanowiło centrum życia społecznego i kulturalnego. To Rynek, wraz z górującym nad nim późnobarokowym ratuszem, jest prawdziwym świadkiem historii miasta. Pomimo wielu zmian, jakie zaszły przez stulecia, ten historyczny plac nadal odgrywa kluczową rolę w życiu mieszkańców i stanowi popularną atrakcję turystyczną.

Ratusz w Bielsku Podlaskim, będący centralnym punktem rynku, powstał w XVIII wieku i jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów architektury barokowej w regionie. Zbudowany został na planie kwadratu, a jego zwieńczeniem jest charakterystyczna wieża zegarowa, która dawniej służyła nie tylko jako punkt orientacyjny, ale także jako wieża strażnicza, z której można było dostrzec zagrożenia zbliżające się do miasta. Wnętrze ratusza, niegdyś pełniącego funkcje administracyjne, dziś służy jako siedziba Muzeum Obojga Narodów – dokumentujące historię miasta i okolic, funkcjonujące jako oddział Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

Rynek jest otwarty i przestronny. Oprócz ratusza, można podziwiać także zabytkowe kamienice, które zachowały swój pierwotny układ urbanistyczny. Kamienice te, w większości pochodzące z XIX wieku, są doskonałym przykładem tradycyjnej architektury miejskiej Podlasia, łączącej elementy stylu neoklasycystycznego z lokalnymi akcentami. Stoi też słynny z filmu „Znachor” sklep. Dziś można kupić tam buty. W pobliżu znajduje się też bazarek.

Bielski Rynek z ratuszem stanowią jego serce, które bije rytmem zarówno dawnych tradycji, jak i nowoczesnych inicjatyw. Jest to miejsce, gdzie historia spotyka się z codziennym życiem, tworząc niepowtarzalną atmosferę, którą warto poczuć osobiście. Dla każdego, kto odwiedza Bielsk Podlaski, rynek i ratusz są obowiązkowymi punktami na mapie zwiedzania, oferującymi wgląd w przeszłość.

Muzea Białegostoku – odkrywając historię i kulturę

Muzea Białegostoku – odkrywając historię i kulturę

Jednym z fascynujących aspektów Białegostoku są jego muzea, które odzwierciedlają różnorodność regionu oraz głęboko zakorzenione tradycje. Spacerując po mieście, łatwo można dostrzec wpływy różnych kultur i epok, które kształtowały jego tożsamość. Każde muzeum opowiada inną część tej historii, ukazując, jak wielokulturowość i wydarzenia historyczne wpływały na rozwój miasta.

Muzeum Podlaskie w Białymstoku

Muzeum Podlaskie jest największą placówką muzealną w regionie. Jego główna siedziba mieści się w zabytkowym ratuszu na Rynku Kościuszki, który sam w sobie jest wartym zobaczenia obiektem. W muzeum znajduje się m.in. Galeria Malarstwa Polskiego, gdzie można podziwiać prace artystów z różnych okresów, w tym portret Jana Klemensa Branickiego, mecenasa sztuki, który znacząco przyczynił się do rozwoju Białegostoku w XVIII wieku. To miejsce jest nie tylko świątynią sztuki, ale również oknem na przeszłość, ukazującym rozwój miasta od jego początków po współczesność. Stała ekspozycja liczy ponad 120 dzieł najwybitniejszych polskich i obcych malarzy, działających w ciągu ostatnich 250 lat.

Muzeum Historyczne w Białymstoku

Niewielka, ale bardzo urokliwa placówka, Muzeum Historyczne mieści się w zabytkowej kamienicy przy ulicy Warszawskiej. To miejsce przyciąga miłośników historii dzięki swoim fascynującym ekspozycjom, które szczegółowo przedstawiają życie Białegostoku na przestrzeni wieków. Jednym z najciekawszych eksponatów jest realistyczna makieta miasta z XVIII wieku, ukazująca jego wygląd w okresie największego rozkwitu. W muzeum można również podziwiać różnorodne przedmioty codziennego użytku, fotografie i dokumenty, które pomagają zrozumieć, jak wyglądało życie mieszkańców w przeszłości. Zwiedzający mają okazję przenieść się w czasie i zobaczyć, jak rozwijało się miasto, które dziś jest dynamicznym centrum kulturalnym i gospodarczym.

Muzeum Wojska w Białymstoku

Dla pasjonatów historii wojskowości, Muzeum Wojska w Białymstoku to obowiązkowy punkt na mapie. Znajduje się ono niedaleko Pałacu Branickich. Ekspozycje muzeum skupiają się głównie na historii wojskowości w regionie, od czasów I wojny światowej, przez wojnę polsko-bolszewicką, aż po II wojnę światową. Znajdujące się tutaj zbiory obejmują nie tylko broń i mundury, ale także liczne pamiątki, które ukazują codzienne życie żołnierzy. To miejsce, które przypomina o trudnych czasach, jakie Białystok i jego mieszkańcy musieli przejść, ale również o ich niezłomnej woli i odwadze.

Muzeum Pamięci Sybiru

Muzeum Pamięci Sybiru, otwarte stosunkowo niedawno, jest jednym z najbardziej poruszających miejsc w Białymstoku. Znajduje się w dawnej składnicy wojskowej przy ulicy Węglowej i poświęcone jest historii deportacji Polaków na Syberię oraz ich życiu na zesłaniu. Wystawy muzeum przedstawiają zarówno tragiczne losy Polaków, jak i ich niezwykłą siłę przetrwania. Przez fotografie, osobiste przedmioty i multimedialne prezentacje, odwiedzający mogą poznać dramatyczne historie ludzi, którzy mimo niewyobrażalnych trudności, potrafili zachować nadzieję i walczyć o przetrwanie. Muzeum to jest nie tylko miejscem pamięci, ale również hołdem dla tych, którzy zginęli lub cierpieli w wyniku deportacji.

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej

Nieco na uboczu, bo w malowniczej okolicy, znajduje się Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej – skansen, który jest idealnym miejscem dla tych, którzy chcą poznać tradycyjne życie na Podlasiu. Muzeum to oferuje szeroki wachlarz atrakcji, w tym drewniane chaty, młyn czy inne budynki gospodarcze. To doskonałe miejsce na rodzinny wypad, gdzie każdy, niezależnie od wieku, znajdzie coś dla siebie.

Muzea Białegostoku stanowią niezwykle istotną część miasta, pomagając w zachowaniu jego bogatej historii i kultury. Każde z tych miejsc oferuje unikalne spojrzenie na przeszłość i teraźniejszość Białegostoku, pozwalając odwiedzającym na głębsze zrozumienie tego, co czyni miasto tak wyjątkowym. Zwiedzanie muzeów Białegostoku to nie tylko lekcja historii, ale również inspirująca podróż przez czas, która odkrywa przed nami bogactwo kulturowe i historyczne tego niezwykłego miasta.

Weekend w Białymstoku – atrakcje dostępne bez samochodu

Weekend w Białymstoku – atrakcje dostępne bez samochodu

Białystok, malownicza stolica Podlasia, to miasto, które łączy w sobie bogatą historię, unikalną architekturę oraz otaczającą przyrodę. To także miejsce, które idealnie nadaje się na weekendowy wypad, szczególnie jeśli nie masz samochodu. Kompaktowy układ centrum i okolic sprzyja zwiedzaniu na piechotę. Ale odległości możesz pokonywać także dzięki autobusom komunikacji miejskiej, rowerom, hulajnogom i prywatnym firmom taksówkarskim. Tylko co robić w mieście?

Odkrywanie historii miasta

Rozpocznij swój weekend w Białymstoku od wizyty na Rynku Kościuszki, sercu miasta. To miejsce pełne życia, otoczone malowniczymi kamienicami, restauracjami i kawiarniami. Spacerując warto zwrócić uwagę na Ratusz, w którym mieści się Muzeum Podlaskie. W środku można obejrzeć m.in. portret Jana Klemensa Branickiego, najważniejszego mecenasa Białegostoku. Oprócz tego warto oczywiście wybrać się w kierunku Pałacu Branickich, nazywanego często „Wersalem Podlasia”.

Ten barokowy pałac, z pięknymi ogrodami i imponującymi bramami, jest jednym z najważniejszych zabytków miasta. Warto poświęcić trochę czasu na zwiedzanie pałacowych wnętrz oraz spacer po ogrodach, które zachwycają starannie utrzymanymi alejkami, fontannami i rzeźbami. Wizyta w Pałacu Branickich to podróż w czasie, która pozwala zrozumieć, jak wyglądało życie na dworze magnackim w XVIII wieku.

Po południu warto wybrać się do Muzeum Historycznego, które znajduje się w zabytkowej kamienicy przy ulicy Warszawskiej. Muzeum oferuje fascynujące ekspozycje na temat historii Białegostoku, w tym realistyczną makietę miasta z XVIII wieku. Spacerując po muzealnych salach, można dowiedzieć się więcej o bogatej przeszłości miasta, jego mieszkańcach oraz wpływie różnych kultur na rozwój Białegostoku.

Wieczór można spędzić na spacerze po Alei Bluesa, która upamiętnia artystów związanych z najstarszym polskim festiwalem bluesowym „Jesień z Bluesem”. Aleja, z płytkami przypominającymi fortepianowe klawisze, znajduje się w pobliżu Rynku Kościuszki i jest doskonałym miejscem na wieczorną przechadzkę, szczególnie dla miłośników muzyki.

Co na kolejny dzień?

Rozpocznij go od wizyty w Operze i Filharmonii Podlaskiej, która jest nie tylko miejscem koncertów i spektakli, ale również przykładem nowoczesnej architektury doskonale wpisującej się w otoczenie. Jeśli masz okazję, sprawdź, czy w Operze odbywa się jakieś przedstawienie lub koncert i są wolne bilety – to doskonała okazja, by poczuć klimat tego miejsca i cieszyć się muzyką i sztuką.

Następnie udaj się na spacer do pobliskiego Parku Centralnego, dawnego żydowskiego cmentarza. To jedno z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców Białegostoku. Park ten oferuje szerokie aleje spacerowe, plac zabaw i wspaniały widok na Plac NZS.

Dalszym punktem programu może być wycieczka do jednej z białostockich cerkwi. Najbardziej znaną jest Sobór Św. Mikołaja, główna świątynia prawosławna w Białymstoku. Znajduje się przy ulicy Lipowej, niedaleko Rynku Kościuszki. Warto wejść do środka, aby podziwiać wnętrze zdobione freskami i ikonostasem. Białystok, będący miejscem spotkania różnych kultur i religii, oferuje również inne cerkwie, kościoły czy meczet, które można zwiedzać, poznając różnorodność duchowego życia miasta. W pobliskim Tykocinie jest także synagoga.

Na koniec dnia warto spróbować lokalnej kuchni podlaskiej. Można skosztować regionalnych przysmaków, takich jak kartacze, babka ziemniaczana czy chłodnik litewski. Możecie też spróbować wyjątkowy napój – buzę, przygotowywaną na bazie fermentowanego owsa. Alternatywnie kwas chlebowy. Doskonałe na zakończenie dnia pełnego wrażeń.

Białystok to miasto, które oferuje wiele atrakcji, łatwo dostępnych bez potrzeby korzystania z samochodu. Jego kompaktowe centrum, bogata oferta kulturalna oraz liczne tereny zielone sprawiają, że jest to idealne miejsce na weekendowy wypad. Spacerując po ulicach Białegostoku, można poczuć atmosferę miasta, które łączy tradycję z nowoczesnością, oferując niezapomniane wrażenia zarówno dla miłośników historii, jak i kultury oraz przyrody.

Opera i Filharmonia Podlaska – serce kultury Białegostoku

Opera i Filharmonia Podlaska – serce kultury Białegostoku

Podlaskie, choć znane z malowniczych krajobrazów i bogatej historii, ma również wiele do zaoferowania miłośnikom sztuki i muzyki. Jednym z najważniejszych miejsc na kulturalnej mapie regionu jest Opera i Filharmonia Podlaska, znana jako Europejskie Centrum Sztuki. To nowoczesny budynek, który od momentu swojego otwarcia w 2012 roku stał się symbolem dynamicznego rozwoju Białegostoku.

Opera i Filharmonia Podlaska mieści się przy ulicy Odeskiej i zachwyca zarówno swoją architekturą, jak i ofertą artystyczną. Budynek zaprojektowany został przez znanego architekta Marka Budzyńskiego, który wcześniej zaprojektował także gmach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, znany ze swoich ogrodów na dachu. W przypadku opery i filharmonii Budzyński postawił na surową elegancję i minimalistyczne formy, łącząc beton, szkło i zieleń. To połączenie sprawia, że obiekt harmonijnie wpisuje się w otaczającą go przestrzeń, tworząc przyjazne miejsce dla odwiedzających.

Budynek Opery i Filharmonii Podlaskiej jest największym tego typu obiektem na północno-wschodnim obszarze Polski i jednym z najnowocześniejszych w kraju. Główna sala koncertowa jest miejscem licznych koncertów, oper, baletów i musicali. Co ważne, jest ona gotowa technicznie do realizacji nawet najbardziej skomplikowanych produkcji kulturalnych. To także przestrzeń, która łączy ludzi, inspiruje i zachęca do odkrywania piękna sztuki w każdej jej formie. Dzięki swojej wszechstronności i otwartości, Opera i Filharmonia Podlaska stała się prawdziwym sercem kulturalnym Białegostoku, przyciągającym zarówno mieszkańców, jak i turystów.

Cerkiew św. Mikołaja: Prawosławne dziedzictwo Białegostoku

Cerkiew św. Mikołaja: Prawosławne dziedzictwo Białegostoku

W sercu Białegostoku, przy ulicy Lipowej, znajduje się jedna z najważniejszych świątyń prawosławnych w regionie – Cerkiew św. Mikołaja. Ta imponująca budowla jest nie tylko duchowym centrum dla lokalnej społeczności prawosławnej, ale także znaczącym zabytkiem, który przyciąga uwagę turystów z całej Polski i zza granicy.

Cerkiew św. Mikołaja została wzniesiona w 1846 roku, w czasach kiedy Białystok znajdował się pod zaborem rosyjskim. Był to okres, gdy nowe cerkwie wyrastały w miastach i wsiach Podlasia. Sama cerkiew, zbudowana w stylu bizantyjskim, stanowi doskonały przykład rosyjskiej architektury sakralnej XIX wieku. Jej masywna, ceglana bryła, zwieńczona złotymi kopułami, wznosi się majestatycznie nad okolicą, wyróżniając się na tle białostockiej zabudowy.

Wnętrze cerkwi jest równie imponujące, jak jej zewnętrzna forma. Wchodząc do środka, odwiedzający są witani przez rozległe freski i ikony, które zdobią ściany świątyni. Główną atrakcją jest ikonostas – bogato zdobiona przegroda oddzielająca nawę od sanktuarium, na której umieszczone są wizerunki świętych i sceny biblijne. Ten ikonostas, wykonany w stylu klasycznym, pochodzi z połowy XIX wieku i jest jednym z najcenniejszych zabytków sakralnych w regionie. Przez wieki cerkiew była świadkiem wielu ważnych wydarzeń, zarówno religijnych, jak i społecznych, stając się jednym z symboli duchowego życia Białegostoku.

Świątynia przyciąga nie tylko wiernych, ale również turystów zainteresowanych historią i kulturą regionu. Warto zaznaczyć, że Białystok, będący miastem wielokulturowym, od wieków stanowił miejsce spotkań różnych tradycji i wyznań. Dla lokalnej społeczności prawosławnej cerkiew jest miejscem szczególnym. To tutaj odbywają się najważniejsze nabożeństwa i uroczystości religijne, a także liczne święta poświęcone świętym i męczennikom prawosławia. Cerkiew odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu tożsamości i poczucia wspólnoty wśród wiernych, a jej otwarte drzwi sprawiają, że każdy, niezależnie od wyznania, może wejść i podziwiać świątynię od środka.

Białystok, będący stolicą Podlaskiego, od wieków słynął z harmonijnego współistnienia różnych kultur i religii. Cerkwie są jedną ze składowych tej różnorodności, pokazując, jak bogata i wielowarstwowa jest historia regionu. Odwiedzając to miejsce, nie sposób nie dostrzec, jak wielki wpływ na kształtowanie tożsamości miasta miały różne tradycje religijne, w tym prawosławie, które do dziś pozostaje żywą częścią białostockiego krajobrazu. Bez względu na to, czy jesteś turystą, czy miejscowym, cerkiew św. Mikołaja z pewnością pozostawi w Twojej pamięci niezapomniane wrażenia i stanie się jednym z tych miejsc, które chętnie odwiedzisz ponownie.

Odkryj Wzgórza Sokólskie i okoliczne rezerwaty
Droga prowadząca na cmentarz w Bohonikach

Odkryj Wzgórza Sokólskie i okoliczne rezerwaty

Przyroda w okolicach Sokółki jest równie fascynująca, jak historia i kultura tego regionu. Wzgórza Sokólskie to malownicze formacje krajobrazowe. Stanowią doskonałe miejsce do pieszych wędrówek i rowerowych wycieczek, oferując przepiękne widoki na okoliczne lasy, pola i łąki. Wystarczy zejść z głównej drogi, odwiedzić liczne wioski, by zobaczyć to cudo.

Podczas spaceru po Wzgórzach Sokólskich można spotkać wiele interesujących gatunków roślin i zwierząt. Wiosną i latem kwitną tu liczne gatunki dzikich kwiatów, a jesienią krajobraz nabiera ciepłych, złotych barw. Wszystko to doskonale łączy się z bogato zdobionymi ogrodami w wielu gospodarstwach. Podróżując w tamtych okolicach można napotkać duże, dziko żyjące stada żubrów. W lasach żyją też sarny, dziki czy lisy. Nie brakuje różnorodnych ptaków, które mogą być atrakcją dla miłośników ornitologii. Często można tu usłyszeć śpiew skowronków czy zobaczyć majestatyczne bociany przelatujące nad łąkami. Szczególnie teraz, gdy trwają sejmiki przed odlotem do ciepłych krajów – jest ich mnóstwo.

Wzgórza Sokólskie to także miejsce, które oferuje doskonałe warunki do fotografii krajobrazowej. Piękne wschody i zachody słońca, mgły unoszące się nad dolinami oraz zmieniające się pory roku tworzą idealne warunki dla pasjonatów fotografii, którzy mogą tu uchwycić niesamowite obrazy natury.

Featured Video Play Icon

Dojlidy to nie tylko plaża. Można tu przyjechać na camping.

Chociaż Dojlidy jednoznacznie kojarzą się większości z plażą, to mało kto wie, że na jej terenie można urządzić sobie camping. A jeżeli nie macie kampera, to wystarczy rozbić namiot. Co sądzicie o tym, by przenocować nad białostockim zbiornikiem? Może to być ciekawa forma spędzenia czasu. W otoczeniu wody i lasu, póki noce są jeszcze ciepłe. Do tego mamy wypożyczalnię sprzętu wodnego, by po przebudzeniu wypłynąć na środek zalewu i się opalać. Plaża w Dojlidach ma także plac zabaw, boisko do siatkówki plażowej, a także od niedawna park wspinaczkowy i wyciąg nart wodnych. Dlatego z noclegiem czy bez możecie tam aktywnie spędzić ostatnie dni wakacji.

A już za rok będziecie mieli wybór – jechać na Dojlidy czy do pobliskiego Wasilkowa, gdzie nad tamtejszym zalewem trwa właśnie intensywna budowa nowoczesnej plaży. Obecnie można spędzać tam czas nad brzegiem rzeki, zaś teren zalewu jest wyłączony z aktywności. Natomiast, gdy modernizacja zakończy się, to będą nie tylko niezwykłe pomosty, ale też plac zabaw czy wypożyczalnia sprzętu wodnego. Można śmiało powiedzieć, że będzie to realna konkurencja dla Dojlid.

Mniejsze plaże w okolicy znajdują się też w Jurowcach, Nowodworcach, Supraślu czy Czarnej Białostockiej. Każda z nich ma swój urok, więc możecie każdego dnia wybierać się nad inne kąpielisko. Czerpcie ze słońca póki jeszcze pięknie świeci. Już niedługo, gdy wszystkie liście spadną z drzew i zrobi się chłodno, zatęsknicie za możliwością plażowania.

Featured Video Play Icon

Zalew Sokólski – ostatnia szansa, by w piękną pogodę aktywnie odpocząć

Lato powoli dobiega końca, a zatem i na plażowanie coraz mniej czasu. Jeżeli nie jesteście przywiązani do jednego kąpieliska i lubicie sprawdzać różne, to warto wypróbować z pewnością Zalew Sokólski. Położony na południowy wschód od centrum miasta, jest jednym z najważniejszych miejsc rekreacyjnych dla mieszkańców Sokółki i odwiedzających ten region turystów. To niewielki zbiornik wodny, który został stworzony głównie z myślą o mieszkańcach poszukujących wypoczynku na łonie natury. Zalew otoczony jest zielonymi terenami, które sprzyjają spacerom i relaksowi na świeżym powietrzu.

Nad brzegiem zalewu znajduje się nowoczesna plaża miejska, na której latem można się opalać i kąpać. To idealne miejsce na rodzinny wypoczynek, gdzie dzieci mogą bezpiecznie bawić się w wodzie, a dorośli odpocząć na kocach i leżakach. Jest też plac zabaw i coś dla fanów aktywnego spędzania czasu. Na terenie zalewu można wynająć sprzęt wodny, taki jak kajaki czy rowery wodne, co dodaje atrakcji temu miejscu i pozwala na aktywne spędzenie czasu na wodzie.

Cała okolica przyrodniczo zaś zachęca do spacerów, jazdy rowerem i każdej aktywności na świeżym powietrzu. Sokólskie otoczenie sprzyja odpoczynkowi i regeneracji. Szczególnie, że po plażowaniu można spróbować wyjątkowej, regionalnej kuchni.

Masz dość betonu na białostockim Rynku? Oto zielone oazy.

Masz dość betonu na białostockim Rynku? Oto zielone oazy.

Białystok, stolica województwa podlaskiego, to miasto, które dawniej była wzorem jeżeli chodzi o bogactwo zieleni. Dziś zamienia się w betonową pustynię otoczoną blokowiskami dumnie zwanymi „apartamentowcami”, które chciwi deweloperzy zaczęli wciskać w każdą możliwą pustą dziurę. Na szczęście w sercu tego pseudo rozwoju można jeszcze znaleźć prawdziwe oazy zieleni – parki i skwery, które nie tylko stanowią miejsce wypoczynku dla mieszkańców, ale także pełnią kluczową rolę w zachowaniu lokalnej bioróżnorodności. Bo w Białymstoku nie mieszkają tylko ludzie, są tu także ptaki i zwierzęta.

Jednym z najważniejszych miejsc na mapie zielonych przestrzeni Białegostoku jest Park i Las Zwierzyniecki. Jest on domem dla wielu gatunków roślin i zwierząt, które w innych częściach miasta nie miałyby szans na przetrwanie. Przechadzając się jego alejkami, można podziwiać starodrzew, który stanowi schronienie dla ptaków, wiewiórek i innych małych ssaków. Park Zwierzyniecki to także miejsce, gdzie znajduje się ogród zoologiczny. Równie istotnym miejscem na mapie zielonych przestrzeni Białegostoku jest Park Planty. Jest on najpopularniejszym miejscem spotkań i wypoczynku w zieleni. W jego sąsiedztwie znajduje się przepiękny ogród Pałacu Branickich. Wszystko to stanowi doskonałą całość do zwiedzania. Innym istotnym elementem zielonej infrastruktury Białegostoku jest Park Antoniuk, który wyróżnia się swoją wielofunkcyjnością. Oprócz tradycyjnych terenów zielonych i placów zabaw, park ten oferuje także ścieżkę przy rzece Białej. Jest także Park Centralny na miejscu dawnego żydowskiego cmentarza, który także oferuje drzewa, ścieżki i plac zabaw.

Z większych terenów, w których uchowała się zarówno zieleń jak i drzewa to w zasadzie tyle. Pozostałe miejsca znajdują się już na obrzeżach lub zostały zorganizowane od zera zupełnie sztucznie. Tak jak różne skwery czy parki kieszonkowe. W dobie rosnącej urbanizacji, utrzymanie i rozwój zielonych przestrzeni w miastach staje się coraz większym wyzwaniem. Wcale się nie zdziwimy, gdy chciwi deweloperzy będą próbowali wkraczać ze swoimi blokowiskami także i w te miejsca. Skoro nad Bałtykiem można coraz bardziej zabudowywać okolice plaży, by mieć widok na morze, to kto zabroni wpychać się z blokami do parków? Przecież to już się powoli dzieje. We wspomnianym Parku Antoniukowskim po sąsiedzku powstały gigantyczne bloki. Obecność rzeki Białej w pobliżu w żaden sposób nie przeszkadzało.

Pamiętajmy, że te zielone oazy w sercu miasta nie tylko poprawiają jakość życia mieszkańców, ale także stanowią ważne siedliska dla lokalnej fauny i flory. Dlatego strzeżmy naszego skarbu, póki go jeszcze mamy.

Featured Video Play Icon

Pola, rzeka, miasteczko. Tak wygląda Kolno z góry. A czy z dołu warto je odwiedzić?

Kolno to niewielkie miasto w województwie podlaskim, więc nie ma co się spodziewać niezliczonej liczby atrakcji, ale wszyscy, którzy lubią odkrywać region powinni tam zajechać chociaż raz. Chociaż z konkurencyjnym mazurskim Piszem  ma ciężko, to skrywa wiele urokliwych miejsc, które warto odkryć podczas spaceru. Chociaż nie jest to miejsce, które zazwyczaj znajduje się na pierwszych czy piątych stronach przewodników turystycznych, posiada swoje unikalne miejsca, które przyciągają uwagę każdego, kto zdecyduje się odwiedzić ten region.

Spacer po Kolnie najlepiej rozpocząć od serca miasta – zabetonowanego Parku. Można poczuć, że to „nowoczesne” miasto, które poddało się słynnej urzędniczej „rewitalizacji” polegającej na wyłożeniu wielkiego placu betonem, tak by latem nie dało się tam siedzieć. Warto jednak pamiętać, że Kolno chociaż małe, to bardzo stare miasto. Uzyskało prawa miejskie w 1425 roku! Pierwotnie miało strategiczne znaczenie obronne i znajdowało się nad rzeką Pisą. Wtedy to po sąsiedzku byli Krzyżacy. Z czasem jednak miasteczko przeniosło się na obecne miejsce nad rzekę Łabnę. Obecny układ miasta, to świadectwo tego, jak rozwijało się i zmieniało na przestrzeni wieków.

Zwiedzając, zapewne natraficie na starą lokomotywę, która dumnie prezentuje się w mieście. Na wspomnianym betonowym placu są też fontanny. Jeżeli doczekacie do wieczora, to zobaczycie jak świecą. Jeżeli za dużo Wam betonu, możecie się wybrać na tereny zielone znajdujące się przy parafii Chrystusa Króla Wszechświata. Jest też dawna synagoga. Ze świeckich zabytków warto obejrzeć dom murowany z okolic 1910 roku. Możecie też wybrać się na cmentarz żydowski.

Po zwiedzeniu głównych zabytków miejsc w Kolnie, można udać się na spokojny spacer nad rzekę Łabnę, która przepływa przez miasto. To doskonałe miejsce na chwilę relaksu w otoczeniu natury. Brzegi rzeki są idealne na krótki odpoczynek, a pobliskie ścieżki zachęcają do dłuższych wędrówek. W ciepłe dni rzeka przyciąga zarówno mieszkańców, którzy szukają chwili wytchnienia z dala od zgiełku.

Z Białegostoku do Zambrowa rowerem. Czy warto?

Z Białegostoku do Zambrowa rowerem. Czy warto?

Zambrów, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się niewielkim miastem na mapie Podlaskiego, to skrywa wiele atrakcji dla miłośników aktywnego wypoczynku. Dlatego wyprawa rowerowa ze stolicy regionu właśnie tam może być dobrym pomysłem na spędzenie całego wolnego dnia. Odległość rowerowa jest znacznie dłuższa niż samochodowa, dlatego że trzeba stawiać na bezpieczeństwo i wybierać lokalne drogi. Dlatego też przed nami wycieczka na 110 km. Zakładając, że chcecie wrócić do Białegostoku pociągiem z Szepietowa. To najbliższa stacja w okolicach Zambrowa.

A samo miasto warto odwiedzić. Położone w otoczeniu malowniczych krajobrazów, oferuje doskonałe warunki do uprawiania turystyki pieszej i rowerowej, co czyni je idealnym miejscem na weekendowy wypad z dala od zgiełku większych aglomeracji.

Trasy rowerowe wokół Zambrowa

Zambrów i jego okolice obfitują w trasy rowerowe, które prowadzą przez urokliwe zakątki regionu. Jedną z najpopularniejszych jest trasa biegnąca wzdłuż rzeki Jabłonki, która oferuje nie tylko piękne widoki na wodne pejzaże, ale także możliwość obserwacji lokalnej fauny i flory.

Dla tych, którzy szukają nieco większych wyzwań, polecana jest trasa prowadząca z Zambrowa do Ciechanowca. Wtedy przygodę z rowerem powinniście zaczynać w Szepietowie. Pętla Szepietowo – Zambrów – Ciechanowiec – Szepietowo to równo 100 km. Ten malowniczy szlak rowerowy przebiega przez różnorodne tereny, od lasów po otwarte pola, i kończy się w urokliwym miasteczku znanym z Muzeum Rolnictwa.

Miłośnicy dłuższych dystansów mogą wybrać się na trasę do Tykocina, gdzie czeka na nich nie tylko zabytkowy rynek, ale także imponujący zamek. Ta trasa, choć dłuższa, jest niezwykle satysfakcjonująca, oferując po drodze możliwość zwiedzenia Grądów-Woniecko i okolicznych wydm. Trasa Szepietowo – Zambrów – Tykocin – Białystok to 120 km.

Piesze wędrówki w okolicach Zambrowa

Zambrów to także doskonała baza wypadowa dla miłośników pieszych wędrówek. Jedną z najciekawszych tras jest szlak prowadzący przez okoliczne lasy. Możecie się wybrać z miasteczka najpierw do Szumowa, a potem do Czerwonego Boru. W zależności od trasy, którą obierzecie wycieczka ta wyniesie od 35 do 40 km. Pamiętajcie o zorganizowanie transportu z Czerwonego Boru lub użycie komunikacji autobusowej. Spacerując po tych terenach, można podziwiać unikalne gatunki roślin i zwierząt, a także cieszyć się spokojem i ciszą, które są rzadkością w bardziej zurbanizowanych częściach kraju.

Przygotowanie do wyprawy

Przed wyruszeniem na trasy rowerowe lub piesze wokół Zambrowa warto odpowiednio się przygotować. Choć większość szlaków jest dobrze utrzymana, warto zabrać ze sobą mapę lub korzystać z aplikacji GPS, aby nie zgubić się na mniej uczęszczanych odcinkach. Dobrze jest również zadbać o odpowiednie nawodnienie i prowiant, zwłaszcza na dłuższe wycieczki, gdyż w okolicy mogą być miejsca, gdzie nie znajdziemy sklepów ani punktów gastronomicznych.

Rowerzyści powinni upewnić się, że ich sprzęt jest w dobrym stanie technicznym, a piesi nie zapomnieć o wygodnym obuwiu, które sprawdzi się na różnorodnym terenie. Warto także pamiętać o odpowiednim ubraniu – w zależności od pory roku mogą przydać się ubrania na deszcz lub przeciwsłoneczne.

Featured Video Play Icon

Podróżuj do przeszłości. Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie czeka!

Położony zaledwie kilkanaście kilometrów od Łomży, Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie to miejsce, gdzie historia i tradycja regionu Kurpiowszczyzny ożywają w pełnej krasie. Ten wyjątkowy skansen stanowi swoistą kapsułę czasu, która przenosi odwiedzających w minione wieki, kiedy życie toczyło się w rytmie natury, a codzienne obowiązki były ściśle związane z tradycjami i obrzędami.

Skansen Kurpiowski to miejsce, które zaskakuje swoją różnorodnością i autentycznością. Na jego terenie napotkamy wiele drewnianych budynków, które zostały pieczołowicie przeniesione z różnych zakątków Kurpiowszczyzny. Wchodząc do środka każdej z tych chat, można poczuć, jakby czas zatrzymał się na przełomie XIX i XX wieku. Chałupa, która pełniła rolę mieszkania dla całej rodziny to może być szok poznawczy dla Waszych dzieci, przeważnie wychowanych w nowoczesnych domach czy mieszkaniach bloków.

Zamiast własnych pokoi z komputerami i półkami pełnymi zabawek i książek zobaczą niewielkie izby, meble i narzędzia codziennego użytku wykonane z naturalnych materiałów, głównie drewna.  A do tego zamiast kaloryferów tradycyjne piece, a zamiast mebli kuchennych ławy, stoły. Nie będzie też robota kuchennego tylko różnorodne sprzęty gospodarskie, które w tamtych czasach były nieodłącznym elementem codziennego życia. Na terenie skansenu znajduje się 25 dużych obiektów architektury drewnianej i kilkadziesiąt obiektów tzw. małej architektury (bramy, studnie, kapliczki). Skansen stanowi park etnograficzny, który nie odtwarza układu przestrzennego wsi, a prezentuje tradycyjne budownictwo drewniane Kurpiów Puszczy Zielonej.

Featured Video Play Icon

ZOO w Białymstoku – rodzinna atrakcja w sercu miasta

W samym sercu Białegostoku, wśród malowniczych terenów zielonych, znajduje się niewielki, lecz urokliwy Zwierzyniec Akcent ZOO. To jedno z tych miejsc, które idealnie nadaje się na rodzinny spacer, szczególnie z dziećmi, które z radością będą podziwiać lokalną faunę w otoczeniu przyrody.

Zwierzyniec Akcent ZOO znajduje się w Parku Konstytucji 3 Maja. Mimo swojej kompaktowej powierzchni, może pochwalić się interesującą kolekcją zwierząt, które nawiązują do bogatej fauny Podlasia i okolic. Wśród mieszkańców ZOO znajdują się takie gatunki jak żubry, wilki, liczne ptactwo. Są też dwa niedźwiedzie, które potrafią robić różne sztuczki bawiąc ludzi. Warto tu przypomnieć, że zwierzęta te trafiły do ogrodu zoologicznego z niewoli, więc na wolności nie przeżyłyby zbyt długo.

Jednym z najważniejszych punktów zwiedzania jest wybieg dla żubrów, który stanowi swoistą wizytówkę regionu. Żubry, będące symbolem Puszczy Białowieskiej, budzą zachwyt zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci. Oprócz tego, na terenie ZOO można zobaczyć dzikie koty, które w naturalnych warunkach są niezwykle trudne do spotkania. W Akcent ZOO dzieci mają szansę podziwiać te zwierzęta z bliska, co stanowi dla nich nie lada atrakcję.

W ostatnich latach ZOO przeszło modernizację, podczas której zrewitalizowano część wybiegów i wprowadzono nowe atrakcje dla zwiedzających. Obecnie ogród jest jeszcze bardziej przyjazny rodzinom z dziećmi, oferując przestrzenie do spacerów w cieniu drzew. Warto podkreślić, że zwiedzanie Akcent ZOO jest bezpłatne, co czyni je jeszcze bardziej atrakcyjnym celem rodzinnych wycieczek. Atrakcja jest otwarta przez cały rok.

Jednym z atutów tego miejsca jest jego kameralność – w przeciwieństwie do dużych ogrodów zoologicznych, Akcent ZOO oferuje spokojną i relaksującą atmosferę, w której można w pełni cieszyć się kontaktem z naturą. Rodziny często korzystają z okazji, aby połączyć wizytę w ZOO z wizytą na pobliskim dużym placu zabaw połączonym z placem zabaw wodnych. Do tego pobliski rezerwat przyrody może zamienić wycieczkę w tamte okolice jako wspaniały czas spędzony z rodziną.

Featured Video Play Icon

Jezioro Hańcza – najgłębsze jezioro Polski, perła Suwalszczyzny

Jezioro Hańcza to miejsce o wyjątkowej urodzie i znaczeniu przyrodniczym, które przyciąga zarówno miłośników natury, jak i badaczy. To najgłębsze jezioro w Polsce, z maksymalną głębokością sięgającą 108,5 metra, jest nie tylko unikalnym akwenem wodnym, ale również skarbem o ogromnej wartości ekologicznej i geologicznej.

Naturalne dziedzictwo jeziora Hańcza

Jezioro Hańcza powstało tysiące lat temu, w okresie ostatniego zlodowacenia, kiedy to gigantyczny lądolód przetaczał się przez obszar dzisiejszej Suwalszczyzny, rzeźbiąc jej krajobraz w sposób, który do dziś budzi podziw. Hańcza znajduje się w polodowcowym zagłębieniu i otoczona jest stromymi wzgórzami morenowymi, które tworzą malowniczy krajobraz. Te ukształtowania terenu są echem surowych sił natury, które kształtowały tę ziemię tysiące lat temu.

Jednym z najbardziej fascynujących aspektów jeziora Hańcza jest jego czystość. Woda w jeziorze jest krystalicznie przejrzysta, co sprzyja rozwojowi bogatego ekosystemu podwodnego. Żyje tu wiele gatunków ryb. Jezioro jest również domem dla skorupiaków, których obecność świadczy o wysokiej jakości wód.

Turystyka i rekreacja

Hańcza przyciąga turystów z różnych zakątków Polski i świata. Jednym z najbardziej popularnych sposobów na eksplorację jeziora jest kajakarstwo. Pływanie po jego powierzchni pozwala na pełne zanurzenie się w ciszy i spokoju, jakie oferuje ten zakątek Suwalszczyzny. Woda jest na tyle czysta, że w słoneczne dni można podziwiać dno jeziora (oczywiście nie w najgłębszym punkcie, gdzie nie dociera zbyt wiele światła).

Dla bardziej ciekawych jest nurkowanie. A w Hańczy to nie lada wyzwanie, nawet dla doświadczonych miłośników tego sportu. Ze względu na głębokość jeziora i przejrzystość wód, nurkowie mogą odkrywać podwodny świat. Wspaniałe widoki i unikalne warunki sprawiają, że Hańcza jest uznawana za jedno z najlepszych miejsc do nurkowania w Polsce. Oprócz wodnych atrakcji, okolice jeziora oferują liczne szlaki piesze i rowerowe, które prowadzą przez malownicze tereny Suwalszczyzny. Jednym z najbardziej znanych szlaków jest trasa prowadząca na Górę Cisową, z której rozciąga się niesamowity widok na piękne okolice.

Geologiczna i ekologiczna wartość historyczna

Jezioro Hańcza jest także miejscem o wyjątkowej wartości geologicznej. W jego okolicach znajdują się liczne głazowiska, takie jak słynne Głazowisko Bachanowo, które jest unikalnym w skali europejskiej rezerwatem przyrody. Te gigantyczne głazy narzutowe, przetransportowane tu przez lodowiec ze Skandynawii, stanowią niezwykły pomnik potęgi natury. Zbiornik, oprócz swojej wartości przyrodniczej, ma również znaczenie historyczne. W jego okolicach znaleziono ślady obecności człowieka z czasów neolitu, co wskazuje, że już tysiące lat temu miejsce to było zamieszkiwane i cenione przez ludzi.

Featured Video Play Icon

Śladem wielokulturowego dziedzictwa w Sejnach

Sejny, niewielkie miasto położone w północno-wschodniej Polsce, to miejsce o wyjątkowym charakterze, gdzie przez wieki przenikały się różne kultury, języki i religie. Spacer po Sejnach jest jak podróż przez historię, w której echa dawnych czasów mieszają się z teraźniejszością, tworząc unikalną mozaikę kulturową. To właśnie tu, na granicy Polski i Litwy, spotykają się tradycje polskie, litewskie i żydowskie, co czyni miasto szczególnym miejscem na mapie Podlasia.

Pierwszym przystankiem na spacerze po Sejnach jest Bazylika Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, imponujący zabytek sakralny, który dominuje nad miastem. Ta barokowa świątynia, zbudowana przez dominikanów na początku XVII wieku, jest nie tylko duchowym centrum regionu, ale także miejscem, gdzie przechowywana jest Cudowna Figura Matki Bożej Sejneńskiej. Gotycka rzeźba z przełomu XIV i XV wieku, uważana za jedno z najważniejszych dzieł sztuki sakralnej w Polsce, przyciąga pielgrzymów i turystów z całego kraju. Uroczysta atmosfera bazyliki, w której przeszłość splata się z religijnym uniesieniem, sprawia, że miejsce to jest sercem duchowego życia Sejn.

Nieopodal bazyliki znajduje się Biała Synagoga, kolejny symbol wielokulturowego dziedzictwa miasta. Wzniesiona w XIX wieku, ta neoklasycystyczna budowla była przez wiele lat centrum życia żydowskiej społeczności Sejn. Choć dziś już nie pełni swojej pierwotnej funkcji, jej białe, surowe mury nadal przypominają o czasach, gdy Sejny były tętniącym życiem miasteczkiem, gdzie wspólnie żyli Polacy, Żydzi i Litwini. Współczesna synagoga służy jako centrum kulturalne, miejsce spotkań i wystaw, gdzie mieszkańcy i goście miasta mogą zgłębiać bogatą historię tego niezwykłego miejsca.

Podążając dalej, warto zatrzymać się przy ratuszu miejskim, którego historia sięga połowy XIX wieku. Budynek ten, będący świadkiem burzliwych dziejów Sejn, jest nie tylko siedzibą władz miejskich, ale także symbolem świeckiego charakteru miasta, które przez wieki potrafiło łączyć w sobie różnorodne wpływy. Ratusz, z jego charakterystyczną bryłą, doskonale wpisuje się w architektoniczny krajobraz Sejn, będąc jednym z najważniejszych punktów orientacyjnych dla odwiedzających.

Spacerując uliczkami Sejn warto zobaczyć Kaplicę Świętej Agaty, barokowa budowla, wzniesiona w XVIII wieku. Kapliczka, otoczona zielenią, jest przykładem typowej dla regionu architektury sakralnej, która łączy w sobie prostotę formy z głębokim znaczeniem religijnym. To miejsce, choć niewielkie, emanuje spokojem i zaprasza do chwil refleksji. Sejny to również miasto, gdzie przez wieki krzyżowały się wpływy litewskie i polskie, co doskonale obrazuje pomnik Antoniego Baranowskiego (Antanasa Baranauskasa) – litewskiego biskupa, który zasłynął jako orędownik pokojowego współistnienia narodów. Pomnik ten, stojący w centrum miasta, przypomina o czasach, gdy Sejny były miejscem dialogu między różnymi kulturami, a biskup Baranowski odważnie bronił prawa Litwinów do używania własnego języka w liturgii.

Na zakończenie spaceru warto udać się na krótki wypad poza miasto, do pobliskiego Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Ten malowniczy obszar, pełen jezior, lasów i wzgórz, oferuje wspaniałe warunki do wędrówek i obcowania z naturą. Park jest idealnym miejscem na relaks po dniu spędzonym na odkrywaniu historii Sejn, gdzie można zanurzyć się w ciszy i pięknie przyrody, która od wieków kształtuje ten wyjątkowy region. Alternatywnie możecie pojechać do pobliskich Gib, gdzie odpoczniecie nad jeziorem.

Featured Video Play Icon

Augustów to także brama do Puszczy. Poznaj szlaki turystyczne i atrakcje.

Augustów, malowniczo położony na skraju Puszczy Augustowskiej, jest miastem, które przyciąga turystów o każdej porze roku. To właśnie dzięki tej bliskości do jednego z największych kompleksów leśnych w Polsce, stał się swoistą bramą do świata dzikiej przyrody i niepowtarzalnych krajobrazów. Puszcza Augustowska, rozciągająca się na przestrzeni tysięcy hektarów, oferuje nieskończone możliwości dla miłośników turystyki aktywnej, ale także dla tych, którzy pragną spokoju i bliskości natury.

Pierwszym przystankiem na trasie każdego odwiedzającego powinna być sama Puszcza Augustowska. Ten rozległy kompleks leśny, będący mieszanką borów sosnowych, grądów i olsów, jest domem dla wielu gatunków zwierząt, w tym wilków, rysi, od niedawna też żubrów, a także licznych gatunków ptaków. Wędrówka po puszczy to nie tylko spotkanie z dziką przyrodą,  bo niektóre partie lasu są praktycznie nietknięte przez człowieka.

Zwiedzaj szlaki i rezerwaty

Puszcza Augustowska jest poprzecinana licznymi szlakami turystycznymi, które pozwalają na odkrywanie jej piękna na różne sposoby. Jednym z najpopularniejszych szlaków jest Szlak Tatarski, prowadzący z Augustowa do Sokółki, który przecina puszczę na całej jej długości. Dla tych, którzy preferują rower od pieszej wędrówki, Puszcza Augustowska oferuje rozbudowaną sieć tras rowerowych. Jednym z bardziej malowniczych szlaków jest Green Velo, trasa wschodniego szlaku rowerowego, która prowadzi przez najbardziej urokliwe zakątki puszczy. Trasa ta jest doskonale przystosowana zarówno dla doświadczonych rowerzystów, jak i dla rodzin z dziećmi. Jazda przez pachnące sosnowe lasy, obok cichych jezior i przez małe wioski, to doświadczenie, które na długo pozostaje w pamięci.

Na terenie puszczy znajduje się kilka rezerwatów przyrody, z których najciekawszy jest rezerwat „Perkuć”. Znajduje się tutaj jezioro  Krzywe. To miejsce, które doskonale pokazuje, jak piękna i różnorodna może być przyroda. Dla turystów, którzy szukają jeszcze bardziej dzikich miejsc, poleca się odwiedzenie rezerwatu „Starożyn”. Jest to jeden z najbardziej odległych zakątków puszczy, gdzie można poczuć prawdziwą dzikość i spokój. Znajduje się tutaj niezwykła ścieżka edukacyjna, prowadząca przez starodrzewy i bagna, która wprowadza w tajemnice tego unikalnego ekosystemu. Jest to idealne miejsce na odpoczynek w ciszy, z dala od zgiełku turystycznych miejscowości. Uważajcie, by się nie zgubić! Pamiętajcie o naładowanym telefonie, kompasie i papierowej mapie.

Poznaj Kanał Augustowski

Augustów, jako brama do Puszczy Augustowskiej, pełni także funkcję bazy wypadowej dla miłośników turystyki wodnej. Przez miasto przepływa rzeka Netta, która dalej wpada do Biebrzy i tworzy unikatowy system wodny, będący częścią Kanału Augustowskiego. Spływy kajakowe po tych rzekach pozwalają na odkrywanie puszczy z innej perspektywy. Wypływając z Augustowa, można w dotrzeć na przykład do Doliny Rospudy, jednego z najbardziej dzikich zakątków puszczy, gdzie przyroda jest praktycznie nietknięta przez człowieka.

Kolejnym niezwykłym sposobem na odkrywanie Puszczy Augustowskiej jest wyprawa wzdłuż Kanału Augustowskiego. Ten zabytek inżynierii wodnej z początku XIX wieku, który łączy dorzecze Wisły z dorzeczem Niemna, jest nie tylko świadectwem kunsztu technicznego, ale także jednym z najbardziej malowniczych szlaków turystycznych w Polsce. Kanał, z jego licznymi śluzami, pozwala na spokojne i relaksujące spływy kajakowe, podczas których można podziwiać zarówno przyrodę, jak i zabytkowe obiekty hydrotechniczne. Możecie też trasę przejechać rowerem czy samochodem zaliczając kolejne śluzy.

„Młynowej już nie ma”. Deweloperzy zrównują z ziemią dawne czasy.

„Młynowej już nie ma”. Deweloperzy zrównują z ziemią dawne czasy.

Jeżeli ktoś wybrałby się na spacer w okolice Młynowej, a dawno tam nie był, to może być w ciężkim szoku. Opera i Filharmonia Podlaska przy Odeskiej to na tyle atrakcyjne miejsce, że wokół deweloperzy budują całe osiedle „apartamentowców”. Charakterystyczne piękne domy przy Młynowej, które mogłyby być zabytkami zostały zrównane z ziemią. Restauracja Camelot już nie istnieje i właśnie jest rozbierana. Można tylko się domyślać co powstanie w jej miejsce. Po sąsiedzku stoi pustostan i inny charakterystyczny budynek mieszkalny. Biorąc pod uwagę jak bardzo białostoccy urzędnicy, policjanci i prokuratorzy – z konserwatorami zabytków włącznie mają gdzieś liczne podpalenia starych domów, w zasadzie można tylko odliczać do pożaru na Młynowej wszystkich przybytków, które przeszkadzają.

„Młynowej już nie ma” – skomentował przechodzący starszy pan, który przechodził obok podczas robienia przez nas zdjęć, gdy widział intensywne prace budowlane przy tej ulicy. Podobny los spotkał Kijowską, która jest po sąsiedzku. Dawna okolica kompletnie się zmieniła. To cud, że po jednej stronie odtworzono zabytek, a po drugiej stoi i czeka od lat na remont inny zabytek w kolejce (ciekawe czy się doczeka). Na szczęście, duży obszar Kijowskiej zajmuje parking Opery. Gdyby nie wymóg posiadania tego parkingu, bez którego obiekt byłby zamknięty, to jeszcze większy teren byłby właśnie zabudowywany.

Deweloperzy przejęli tereny Młynowej, Kijowskiej, Sosnowskiego, Grunwaldzkiej, Angielskiej i wszystkich uliczek w okolicy. Zrównują z ziemią dawne czasy. Może się wydawać, że to dobrze że Białystok aż tak się rozwija. Prawda jest taka, że ta agresywnie powstająca mieszkaniówka nabija kieszenie tylko deweloperom i bankom. Wiele młodych małżeństw zadłuża się na długie lata, by móc spokojnie ułożyć sobie życie. Intensywna zabudowa w centrum powoduje gigantyczne problemy dla całej reszty mieszkańców i nie daje żadnych korzyści.

Po pierwsze ogromny przyrost mieszkańców w jednym skupisku spowoduje gigantyczne korki, po drugie coraz bardziej intensywne deszcze będą zalewać całą okolicę, gdyż woda nie będzie miała jak wsiąkać w zabetonowane podłoże. Po trzecie istnienie tylu wielkich budynków w jednym obszarze powoduje powstawanie wysp ciepła. Czym one są? To zjawisko, w którym obszary miejskie doświadczają wyższych temperatur niż otaczające je tereny wiejskie. Wynika to głównie z gęstej zabudowy, asfaltowych powierzchni, braków zieleni oraz emisji ciepła z pojazdów i klimatyzatorów. Negatywne skutki tego zjawiska to problemy zdrowotne takie jak nasilenie chorób układu oddechowego i sercowo-naczyniowego, wzrost zanieczyszczenia powietrza, bo wyższe temperatury sprzyjają tworzeniu się smogu, a także przyspieszenie zmian klimatycznych – dodatkowa emisja gazów cieplarnianych.

Owszem okolica przed zabudową pozostawiała wiele do życzenia, ale problemem jest gęsta zabudowa blokowiskami tych terenów, a nie nieestetyczny wygląd. Ten zawsze można było uporządkować, a stare nienadające się do remontu domy wymienić na nowe o takiej samej wysokości, by nie zwiększać zabudowanej przestrzeni. Bo to jak jest teraz wygląda okropnie. Jak wyżej wspomnieliśmy – niszczy ludziom zdrowie i ich warunki życiowe.

Każdy, kto odwiedzi to miejsce, na długo zapamięta jego niezwykły klimat

Każdy, kto odwiedzi to miejsce, na długo zapamięta jego niezwykły klimat

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to jeden z najpiękniejszych zakątków przyrodniczych w województwie podlaskim, który urzeka zarówno mieszkańców, jak i turystów swoim naturalnym urokiem. Utworzony w 1994 roku, park obejmuje obszar o powierzchni około 20 tysięcy hektarów, ciągnąc się wzdłuż doliny Narwi na odcinku kilkunastu kilometrów. To miejsce, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej, a natura wciąż rządzi się swoimi własnymi, nieskrępowanymi prawami.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu tego regionu są zakola rzeki Narew, które tworzą malownicze meandry, wijące się przez rozległe łąki i lasy. Rzeka, której nazwa w języku starosłowiańskim oznacza „szeroką”, jest główną arterią parku i kluczowym elementem ekosystemu. Woda, będąca tuż na wyciągnięcie ręki, jest domem dla niezliczonych gatunków ptaków, ryb i innych zwierząt. Dzięki zachowanym starorzeczom, które są pozostałościami dawnych koryt rzeki, teren ten jest szczególnie atrakcyjny dla ornitologów. Obserwacja ptaków to jedna z głównych atrakcji tego miejsca. Wczesnym rankiem, gdy mgła jeszcze unosi się nad wodą, można usłyszeć koncerty ptaków, które tworzą symfonię dźwięków przypominającą nieco pradawne, pierwotne pejzaże dźwiękowe.

Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to także miejsce dla miłośników pieszych wędrówek i rowerowych eskapad. Sieć szlaków turystycznych prowadzi przez najbardziej urokliwe zakątki parku, umożliwiając odwiedzającym bliski kontakt z dziką przyrodą. Jeden z popularniejszych szlaków wiedzie przez tereny zalewowe, gdzie latem można podziwiać morza kwitnących kaczeńców, a jesienią barwne dywany liści. Dla bardziej wytrwałych turystów przewidziane są ścieżki prowadzące na pobliskie wzgórza, z których roztacza się widok na całą dolinę i wijącą się wstęgę Narwi. W pogodne dni widok ten potrafi zapierać dech w piersiach, ukazując jak harmonijnie mogą współistnieć człowiek i natura.

Nie można zapominać o roli, jaką pełni Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi w ochronie bioróżnorodności. Tereny te, z uwagi na swoje naturalne bogactwo, zostały objęte ochroną w ramach sieci Natura 2000. Oznacza to, że każdy element przyrody, od najmniejszej rośliny po największe drapieżniki, jest tu chroniony prawnie. W parku znajdują się także rezerwaty przyrody, takie jak rezerwat Kalinowo, który jest ostoją dla wielu gatunków ptaków wodnych, oraz rezerwat Las Jednaczewski, gdzie można podziwiać reliktowe fragmenty pierwotnych lasów liściastych. Dla odwiedzających parki te są nie tylko miejscami relaksu, ale również żywymi laboratoriami, w których można obserwować procesy przyrodnicze, jakie kształtowały ten region przez tysiąclecia.

Jednak Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi to nie tylko przyroda, ale także ludzie i ich historia. W okolicach parku można znaleźć ślady dawnych osad, które świadczą o długiej obecności człowieka na tych terenach. Wiele z tych miejsc zachowało swój unikalny charakter, dzięki czemu odwiedzający mogą poczuć ducha przeszłości. A w teraźniejszości to raj dla miłośników natury, którzy chcą zanurzyć się w ciszy i spokoju, z dala od zgiełku cywilizacji. Każdy, kto odwiedzi to miejsce, na długo zapamięta jego niezwykły klimat i różnorodność, które czynią z Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi prawdziwą perłę Podlasia.