Featured Video Play Icon

To niesamowite, że takie arcydzieło przeszło bez echa! Koniecznie zobaczcie ten film.

W telewizji TVN dawniej bardzo popularny był program Mam Talent. Nie wiemy jak z jego popularnością jest teraz, ale w pamięci utknął nam występ z ukraińskiej wersji programu, gdzie pewna mieszkanka tego kraju zrobiła furorę swoim występem. A to dlatego, że pokazała wyjątkowe umiejętności tworzenia pięknych obrazów przy pomocy piasku. Widzowie mogli zobaczyć piękną opowieść o miłości. Wzruszyło to wówczas wiele osób.

Podobnym tropem poszli w Grajewie i postanowili 2 lata temu, na 480 rocznicę nadania praw miejskich stworzyć w piaskowym stylu historię miasta. Animacja wyszła niesamowicie, podobnie jak ta w Mam Talent. Aż dziwne, że przeszła bez echa. Na YouTube, dziś ma niecałe 3 tysiące wyświetleń. Jak na takie dzieło to zdecydowanie za mało, dlatego mimo upływu czasu postanowiliśmy napisać o tym.

Możemy zobaczyć czasy I RP, czasy napoleońskie, wojny, historię grajewskich Żydów i wiele innych wątków. Unikalna technika tworzenia sprawia, że mamy do czynienia z wyjątkową animacją. Mimo niskiej popularności filmu, to była dobra decyzja. Bo dzieło można oglądać przecież cały czas. Na koniec dodajmy, że historię Grajewa „wysypała piaskiem” rodowita grajewianka – Katarzyna Perkowska.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nie tylko Supraśl. Jego okolice są doskonałe na spacer.

Tym razem chcielibyśmy Was zachęcić do spacerów po bliskich okolicach Supraśla. Mamy na myśli miejscowość Ciasne. To w jej okolicach znajduje się piękny Jezioro Komosa, a także Krasny Staw z Krasną Rzeczką. Wszystko to otoczone Puszczą Knyszyńską. Doskonałe miejsce do długich i spokojnych spacerów przez cały rok. Miejsca te są chronione przed wiatrem, więc nie będzie tego dyskomfortu, który towarzyszy zawsze, gdy idziemy przez tereny otwarte.

Jeżeli wybierzemy się od strony Jeziora Komosa, to powinniśmy przyjechać drogą na Supraśl – samochodem, rowerem bądź autobusem komunikacji miejskiej. Jeżeli chcielibyśmy naszą wędrówkę rozpocząć od Krasnego Stawu z Krasną Rzeczką, to bliżej będzie od strony Grabówki lub Sowlan. Niezależnie na który wariant się zdecydujemy, to warto zaliczyć wszystkie punkty tej wycieczki. Szczególnie, że to jest kilkanaście kilometrów. Warto mieć przy sobie mapę bądź nawigację, bo Puszcza Knyszyńska i jej ścieżki bywają zwodnicze.

Jeżeli komuś mało wrażeń, to może także zwiedzić również górzyste Ogrodniczki, a także przejść lub przejechać się szlakiem turystycznym przez Nowodworce, Wasilków, Las Pietrasze i Rezerwat Antoniuk. Ta druga opcja nadaje się na całodzienny rajd bądź przejażdżkę rowerową, bo odległość wynosi 25 km.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To mogło być jedno z najstarszych miast na Podlasiu. Teraz jest ogromną wsią!

Podlaski Mielnik cały czas przyciąga do siebie turystów. Jeżeli zajedziemy tam, to możemy się zdziwić, że jest to… wieś. Chociaż wygląda jak miasto. I to nie przypadkowo. Lokację miejską Mielnik zyskał już w 1440 roku! Zdegradowano go do roli wsi w 1934 roku i  tak już zostało. Dawne tereny, gdzie rozgrywała się historia I RP dziś są spokojnym miejscem, za to pełnym pięknych widoków na rzekę Bug.

Ostatnio wiele osób chce zobaczyć przepiękny widok ze specjalnego tarasu widokowego, do której idziemy przez górkę po kładce. Ale to nie jest jedyna atrakcja Mielnika. Jest nią oczywiście także rzeka Bug. Można przez nią się przeprawić do województwa mazowieckiego specjalnym promem. Przewozi on zarówno pieszych, rowery jak i samochody. Jest także kąpielisko i uroczysko, gdzie można biwakować. Dlatego nie trzeba się dziwić, że we wsi można napotkać wielu motocyklistów, którzy podróżując po kraju – często wybierają biwak właśnie jako najlepszą formę odpoczynku.

Oprócz tarasu widokowego, o którym była mowa powyżej, jest jeszcze góra zamkowa, na którą wchodzimy po drewnianych schodkach. Na jej szczycie znajdują się też ruiny. W mieście znajduje się także jeszcze jedna wieża widokowa niedaleko ul. Polnej. Do tego możemy podziwiać rezerwat przyrody Uszeście. Jeżeli szukacie jakiejś formy odpoczynku na Podlasiu i przejadły Wam się promowane ostatnio główne atrakcje, to wybór Mielnika będzie najwłaściwszy. Po całej miejscowości nachodzicie się wzdłuż, wszerz i do góry.

Partnerzy portalu:

Nowa stacja jest miła dla oka, ale jest pewien problem

Nowa stacja jest miła dla oka, ale jest pewien problem

Stacja kolejowa w Wasilkowie to bardzo specyficzne miejsce, bo pasażerowie w większości mają do niej daleko. Stacja znajduje się na pograniczu miasta ze wsią Jurowce. Mimo wszystko, ostatnio był tam remont i w jego ramach zbudowano nowoczesny budynek. Dziennie pociągi zatrzymują się tam aż 19 razy. Jeżeli ktoś chciałby szybko się dostać na dworzec główny w Białymstoku, to byłby to dobry pomysł gdyby połączenia były jakoś ze sobą zsynchronizowane. Z tym jest największy problem.

Przykładowo, gdybyśmy chcieli jechać z Wasilkowa do Warszawy, to przerwa pomiędzy pociągiem Wasilków – Białystok, a Białystok – Warszawa byłaby zbyt duża, by miało to sens. Problem mają też działkowcy. W okolicach Nadawek znajdują się ogródki, ale dojście do nich wynosiłoby zaledwie 2 kilometry, ale ze stacji do ul. Nadawki nie ma drogi. Trzeba iść na około i zrobić piechotą dwa razy tyle. W przyszłości mają powstać jeszcze dwa przystanki kolejowe. Pierwszy właśnie w pobliżu ogródków, drugi na osiedlu Lisia Góra. Ale to melodia przyszłości. Poczekamy na to wiele lat.

Jest jeszcze problem trzeci. Żeby lokalna komunikacja kolejowa miała sens, musi być zsynchronizowana rozkładem jazdy z innymi środkami lokomocji. W przypadku Białegostoku mówimy tu oczywiście o autobusach komunikacji miejskiej, ale też rozkłady jazdy powinny być powiązane z autobusami PKS Nova i wspomnianymi pociągami dalekobieżnymi. Obecnie sytuacja wygląda tak, że każdy sobie rzepkę skrobie. Połączenie ze sobą godzinowo różnych przewoźników wymagałoby przede wszystkim współpracy różnych osób. A tu jest ciężko, bo w naszym kraju wszystko jest upolitycznione.

Konkluzja jest taka, że cieszy większy komfort pasażerów z Wasilkowa, ale nie zmienia to faktu że cały system komunikacji nie działa u nas tak jak trzeba. Upiększyliśmy sobie bałagan.

Partnerzy portalu:

Nowa atrakcja turystyczna. Choroszcz to nie tylko szpital.
fot. UM Choroszcz

Nowa atrakcja turystyczna. Choroszcz to nie tylko szpital.

Choroszcz kojarzy się w większości ze szpitalem. Co bardziej zainteresowani wiedzą też, że w miasteczku znajduje się również letnia rezydencja Pałacu Branickich wraz z pięknymi terenami do spacerów. Stawiamy jednak dolary przeciwko orzechom, że prawie nikt (oprócz mieszkańców Choroszczy) nie wie co to jest „Kominowe Bajoro”. Teraz także przyjezdni będą mogli się o tym przekonać, gdyż pojawiła się tam nowa atrakcja turystyczna. Można ją podziwiać zarówno w dzień i wieczorem. Mowa o podświetlanym systemie napowietrzającym i dotleniającym wodę, w niewielkim zbiorniku wodnym położonym na obrzeżach miasta. Kiedyś znany tylko wędkarzom, obecnie zagospodarowany dużo lepiej. Oprócz wody jest tam plac zabaw, siłownia, boiska i złoty piasek jak na plaży. Jest też niestrzeżone kąpielisko. Do tego dochodzi nowa atrakcja.

W tym przypadku jednak nie chodzi wyłącznie o „bajer” w postaci instalacji wodnej, która tworzy kolorową fontannę. Jest to bardzo dobra i potrzebna inwestycja w przyrodę. Jak wiemy ostatnie lata w Polsce są coraz bardziej upalne przez zmiany klimatyczne. Nawet jak zdarzają się chłodne dni, dające pożywkę dla tych co dalej w zmiany nie wierzą, to potem pojawiają się dni, gdy występują upały ekstremalne, które obniżają poziomy wód.

Gdy przychodzi po nich ochłodzenie często występuje burza. Zmianom ciśnienia towarzyszą także ulewy. Te również nie są takie jak kiedyś, tylko ekstremalne. Gwałtowne zalanie okolic zbiornika wodnego powoduje, że okoliczne łąki i pola są zalane, a wszelkie bakterie i inne organizmy trafiają do zbiornika wodnego. Ich rozkład powoduje zużycie tlenu. W efekcie zaczyna brakować go rybom, które zaczynają się dusić. Im głębszy zbiornik tym bardziej niedotleniona warstwa przydenna.

Dlatego taki system napowietrzający i dotleniający wodę w zbiorniku chroni gatunki tam żyjące. A ludziom dodatkowo daje wizualne doznania, przez co łączy przyjemne z pożytecznym. Kominowe Bajoro w Choroszczy mieści się przy ul. Branickiego.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Można poczuć się jak ptak! Ten film z drona pokazuje Białystok naprawdę wyjątkowo.

Obecność dronów w naszej rzeczywistości to już codzienność. Dlatego też na YouTube możemy oglądać bardziej lub mniej udane produkcje pokazujące coś z góry. Jest tego naprawdę mnóstwo. Dlatego, znalezienie takiego filmu, jak ten powyżej to jak odnalezienie prawdziwej perełki. Postanowiliśmy go również pokazać i Wam.

Co jest w nim takiego wyjątkowego? Mało kto wie, ale oprócz zwykłych dronów są też drony „akrobacyjne”, które służą właścicielom do wyścigów. Można nimi wyczynowo latać po różnych „torach przeszkód”. Najistotniejszą różnicą takiego drona pomiędzy takimi zwykłymi jest prędkość. Wyczynowe mogą się rozpędzić do 100 km/h. Dlatego też patrząc na film powyżej możecie zobaczyć jak wszystko dzieje się dynamicznie.

Pokazanie Białegostoku właśnie w taki sposób powoduje, że możemy zobaczyć miasto tak jak widzą je ptaki. Nie dość, że z góry to jeszcze poprzez szybowanie. Dlatego też cieszy nas, że takie filmy powstają. Nie dość, że stolica województwa prezentuje się wyjątkowo, to jeszcze jest pokazana w taki sposób. Oby więcej tego produkcji również z innych miejsc na Podlasiu. Jest gdzie latać!

 

Partnerzy portalu:

Ludzie chcieli park. Truskolaski wolał sprzedać ziemię. Deweloper Rogowski kupił ją za 17 mln.

Ludzie chcieli park. Truskolaski wolał sprzedać ziemię. Deweloper Rogowski kupił ją za 17 mln.

To, że w Białymstoku za kadencji Truskolaskiego, chyba nigdy nie liczono się z wolą mieszkańców, to już wiemy od 2006 roku – czyli od momentu, gdy ekonomista objął miasto swoimi rządami. Żeby nie być gołosłownym, podamy kilka przykładów. Prezydent chciał likwidować bazar na Jurowieckiej i zrobił to mimo protestów. Zechciał przebudować i zabetonować Rynek Kościuszki? Zrobił to mimo protestów. Lotnisko na Krywlanach, powoli realizuje mimo protestów. Nikomu nie potrzebne i oprotestowane buspasy? Proszę bardzo. Można śmiało powiedzieć, że gdy Truskolaski miał jakąś wizję, to ją realizował. Niezależnie czy komuś się to podoba czy nie.

Z perspektywy czasu widzimy, że zabetonowanie Jurowieckiej sprawiło, że jest tam schludniej, ale za to mamy co roku powodzie po każdej ulewie. Na Rynku także jest schludniej, ale ekstremalne temperatury latem powodują, że trzeba odpalać kurtyny wodne, marnować zasoby by chłodzić beton. Lotnisko? Cóż, tu przeciwnicy walczą hardo i sama wizja nie wystarczy. Dlatego sobie jeszcze poczekamy na oficjalne otwarcie portu lotniczego. Tym bardziej nie możemy ocenić długofalowych skutków. Nie możemy też powiedzieć czy buspasy sprawiły, że autobusy wybiera coraz więcej mieszkańców, ale chyba nie, bo nikt się nie chwali. A ekipa prezydenta ma to w zwyczaju przy każdej możliwej okazji.

Tak samo nie chwalili się specjalnie, że mimo protestów mieszkańców sprzedali atrakcyjną działkę deweloperowi za 17 milionów złotych. Powstanie tam oczywiście blok. Zastąpi tym samym dziki parking przy ZUS. Ogólnie dawne „Chanajki” zamieniają się w zwykłe blokowisko. Szkoda, ale na pocieszenie możemy powiedzieć że nowe bloki chociaż częściowo zasłonią znienawidzoną przez Polaków instytucję. Gorzej dla tych, co chcieli do niej przyjechać samochodem. Teraz raczej nie będzie to dobry pomysł.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W Podlaskiem jest 40 miast. Od ponad 20 lat skupiamy się tylko na 3.

Województwo Podlaskie istnieje od 1999 roku jako zlepek dawnych województw: łomżyńskiego, suwalskiego i białostockiego. Ze „starych” terenów odebrano naszemu regionowi Olecko i Gołdap. Niedługo stuknie 25 lat jak doszło do tych zmian. Dlatego też, chcielibyśmy rozpocząć dyskusję nad tym, czy urzędnicy nie powinni zmienić utartych schematów myślenia o naszym naszym województwie.

Do refleksji skłonił nas jeden z artykułów w lokalnej prasie, gdzie wymienia się propozycję, by Bielsk Podlaski był miejscem, w którym powstanie nowa jednostka Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie wchodząc w szczegóły na ten temat zasadności, chcielibyśmy poruszyć inny – podobny temat. A mianowicie czy rozwój naszego regionu powinien odbywać się wyłącznie o Białystok, Łomżę i Suwałki? Co tak naprawdę dzieje się od niedawna, bo na początku kasa płynęła wielkim strumieniem tylko do stolicy województwa, a Łomży i Suwałkom kapało. W ostatnich latach zaczęło też kapać pozostałym miastom powiatowym. Bielsk czy Hajnówka zyskały lepsze połączenia kolejowe. Z Siemiatyczami jest taki problem, że stacja znajduje się daleko od miasta. Drogowo też się polepszyło. Po latach wyremontowano drogę Białystok – Wojszki, która tylko w połowie miała nawierzchnię, a która jest alternatywą dla krajowej 19. Lepiej jedzie się także z Białegostoku do Łap, ale nie tylko. Nowa droga prowadzi choćby z Sokółki do Dąbrowy Białostockiej i Lipska.

Infrastruktura to jedno. Kolejna sprawa to instytucje. Jednym z takich przykładów jest właśnie Wojsko Obrony Terytorialnej. Podlaska brygada swoją siedzibę ma w Białymstoku w Wojskowej Komendzie Uzupełnień. Dodajmy, że WOT to nowy rodzaj sił zbrojnych i jest cały czas „w trakcie organizacji”, przez co podlega Ministerstwu Obrony Narodowej, zaś pozostałe rodzaje są częścią Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Nie będziemy wchodzić w dywagacje czy potrzebna jest kolejna brygada, ale fakt że jakaś powinna na stałe funkcjonować bliżej granicy jest oczywisty. Tylko problem jest taki, że z Białegostoku łatwiej dojechać do większości punktów granicznych niż choćby z Bielska. Dlatego wracamy do problemy infrastruktury.

Jeżeli chcielibyśmy, by Siemiatycze, Bielsk czy Hajnówka zaczęły jeszcze lepiej się rozwijać – co jest w interesie całego województwa, to powinniśmy zacząć od infrastruktury. Nie możemy patrzeć na komunikację przez pryzmat „z Białegostoku” i „do Białegostoku”. Równie ważne są drogi lokalne. Na przykład Siemiatycze – Hajnówka – Siemianówka – Michałowo – Gródek – Krynki – Sokółka. Przejechanie tej trasy samochodem to obecnie katorga. To trasa, która wynosi 160 km. Krajową 19 jest krócej o 20 km, ale tu nie chodzi o to by było szybciej, ale żeby mieszkańcy przygranicznych miejscowości mogli w dogodnych warunkach przemieszczać się bez potrzeby zasilania „dziewiętnastki”.

Wracając jeszcze do instytucji. To problem znany od lat, z którym nikt, nic nie robi. Otóż ustawy o samorządzie gminnym, samorządzie powiatowym i samorządzie wojewódzkim nakładają na gminy, powiaty i województwa bliźniacze zadania. I tak w Białymstoku funkcjonuje miejski Białostocki Teatr Lalek i wojewódzki Teatr Dramatyczny. Opera jest w Białymstoku tak jak i filharmonia. W ogóle Urząd Marszałkowski czy Starostwo Powiatowe tak naprawdę nie powinny funkcjonować Białymstoku. Ten pierwszy z racji tego, że musi zajmować się całym województwem, zaś Białystok, Łomżę czy Suwałki powinien pozostawić włodarzom miast. Kuriozalne jest też, że Starostwo Powiatowe obsługuje mieszkańców powiatu białostockiego mając siedzibę w Białymstoku, gdy miasto jest odrębnym (innym powiatem) niż powiat białostocki.

Przykłady instytucji skupionych w jednym miejscu można mnożyć. Po prawie 25 latach wiemy już jaki jest koszt tego, że nie było połączeń kolejowych, drogi były fatalne, a większość instytucji skupionych jest w Białymstoku, Łomży i Suwałkach. Podlaskie miasta się wyludniają. A jakby ktoś nie wiedział, to łącznie w regionie jest ich 40. My przez ostatnie lata skupiliśmy się wyłącznie na jednym, a później na 3.

Partnerzy portalu:

Piękne na Augustów. Będzie można podziwiać centrum z wysokiej wieży widokowej!

Piękne na Augustów. Będzie można podziwiać centrum z wysokiej wieży widokowej!

Fantastyczna atrakcja powstanie w Augustowie. Będzie można podziwiać otoczenie rzeki Netta z 30-metrowej wieży widokowej, do której poprowadzi kładka. Rzeka Netta przepływa przez samo centrum miasta, gdzie toczy się główne życie turystyczne. 30 metrów to wysokość mniej więcej 10 piętra, zatem zapowiadają się świetne widoki! To jeszcze nie wszystko obok kładki powstanie również tężnia solankowa.

Niestety nie ma jeszcze terminu realizacji. Dopiero jest to projekt, który zostanie w przyszłości zrealizowany. Najpierw miasto musi zdobyć na to pieniądze. Oszacowano, że realizacja kosztować będzie 50 milionów złotych. Warto jednak dodać, że obecnie w Augustowie, w okolicy plaży powstała nowa, długa ścieżka do spacerów. Jeżeli ktoś dawno nie był, to warto tam się wybrać. Sporo miejsc dostępnych do spacerów jest także przy rzece Netta.

Augustów jest miastem o statusie uzdrowiska. Dlatego oprócz zwykłych hoteli, nie brakuje tam również sanatoriów. Dzięki temu miasto jest świetnym miejscem nie tylko dla rodzin, ale także dla emerytów, którzy chcieliby zregenerować siły. W ostatnim czasie bardzo popularne są także rejsy statkiem przez Kanał Augustowski oraz nad Rospudę.

 

Partnerzy portalu:

Na granicy Podlaskiego. Dwie atrakcje przy okazji odpoczynku nad jeziorem.
Ignatówka, Fot. Mariusz Cieszewski / Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Na granicy Podlaskiego. Dwie atrakcje przy okazji odpoczynku nad jeziorem.

Hańcza jest leżącym w Podlaskiem najgłębszym jeziorem w Polsce. Jego głębokość według rożnych badań wynosi od 105 do 111,5 metrów głębokości. Gdybyśmy mieli tłumaczyć nazwę zbiornika z wymarłego języka jaćwieskiego na Polski, to jezioro nazwalibyśmy – Kaczka. Warto dodać, że akwen jest bardzo czysty ze względu na to, że powstał po rozpuszczonym lodowcu. W 1974 roku wpisano Hańczę na listę Aqua UNESCO, nie tylko ze względu na głębokość, ale także za to, że ma podwodne ściany, utworzone ze zwięzłych osadów polodowcowych.

Każdego roku jezioro przyciąga nurków z całej Polski, wędkarzy łowiących miętusy, sieje, sielawy i inne gatunki. Nad Hańczą są także plaże, agroturystyka, rezerwat przyrody oraz Głazowisko Bachanowo. Czyli wyjątkowa atrakcja. Polana, na której jest mnóstwo kamieni. Jeżeli będziemy odpoczywać w tym otoczeniu, czyli na granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego, to warto zajrzeć także do sąsiedniego województwa. Tam dosłownie „za płotem” znajdują się Stańczyki i słynne, dawne mosty kolejowe, położone wysoko nad ziemią. Można je zwiedzać zarówno przebywając na nich, jak też patrząc na nie od dołu. To jeszcze nie wszystko. W ostatnim czasie w miejscowości powstała także wysoka wieża widokowa, dzięki której możemy podziwiać okolicę także z innego miejsca.

Podlaskie Bachanowo, czyli miejscowość przy Hańczy dzieli od Stańczyk 15 km. Jeżeli wyruszycie z samego rana, to do wieczora wrócicie. Zwiedzanie w wersji przyśpieszonej może być zaliczone poprzez rowerowanie i jazdę samochodem. Ogólnie warto zwiedzić także Suwalski Park Krajobrazowy, który jest w pobliżu i jest miejscem bez wątpienia przepięknym. Takie miejscowości w pobliżu Bachanowa jak Ignatówka, Kleszczówek, Wodziłki czy Cisowa Góra – mają do zaproponowania turystom bardzo wiele. Szczególnie unikalne widoki. Nie bez powodu to w tamtych okolicach kręcono Pana Tadeusza. Wystarczy popatrzeć na poniższe zdjęcia.

 

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Rusza wielka inwestycja w Białymstoku. Czekano na nią od wielu lat.

Pierwsze jej oznaki były, gdy z powierzchni zaczęło znikać Centrum Handlowe Park. To tam będzie znajdować się centrum przesiadkowe. Jednak cała inwestycja wiąże się głównie z przebudową całej okolicy. Będzie nowy układ drogowy. Zanim to nastąpi, przez rok lepiej omijać z daleka ulice Bohaterów Monte Cassino, Łomżyńską czy Wyszyńskiego. Chyba, że nie macie wyboru. Wtedy po prostu bądźcie cierpliwi.

Inwestycję zapowiadał ówczesny wiceprezydent Adam Poliński. Było to w 2015 roku. Teraz dokończy ktoś inny. Będzie też to wszystko wyglądało inaczej od pierwotnych zamierzeń. Jak zwykle zadecydowały pieniądze, a konkretnie ich brak. Od 7 maja ulice Bohaterów Monte Cassino i Łomżyńska na odcinku od ul. Kopernika do Wyszyńskiego będą całkowicie zamknięte. Kierowcy od ulicy Świętego Rocha do Wyszyńskiego z tej racji nie pojadą prosto, lecz w lewo do Wyszyńskiego lub w prawo na dworzec i do galerii.

Po rocznej przebudowie będzie po nowemu. Przede wszystkim skrzyżowanie ulic Wyszyńskiego z Bohaterów Monte Cassino zamieni się w rondo (umowne, bo będzie to po prostu wyspa centralna). Jak to przy tego typu inwestycjach – pojawią się też buspasy. Aczkolwiek to akurat normalne, skoro prowadzą do centrum przesiadkowego. To jednak nie koniec zmian. Bohaterów Monte Cassino oraz Łomżyńska będą miały po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Będzie szerzej niż dotychczas.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To ostatnia część Tryptyku. Podlaskie miejsca są przepiękne i wyjątkowe.

Białystok, Grabarka, Kruszyniany i wiele pomniejszych miejsc Podlasia zostało uwidocznione w ostatniej części Tryptyku Podlaskiego. Wszystkie trzy prezentują wyjątkowość naszego regionu pod różnymi względami. Pierwszy pokazywał magię Puszczy Białowieskiej, drugi podlaskich rzek, a trzeci pokazuje miejsca. Warto zobaczyć każdy film osobno. Szczególny klimat daje również muzyka. Przypomnijmy, że realizacją filmu zajęli się Paweł Jankowski i Zdzisław Folga, autorzy jednego z najlepszych filmów artystyczno-przyrodniczych Cząstka Podlasia. Muzykę do Tryptyka skomponował znany, podlaski twórca Marek Kubik.

Wracając do ostatniej części, film zaczyna się od pokazania krajobrazów, które dla wielu osób mogą być nieznajome. Jednak wprawne oko dostrzeże, że te wszystkie polne czy leśne drogi znajdują się w pobliżu znanych atrakcji. W kolejnych kadrach możemy zauważyć znany już bardzo Pałac Branickich w Białymstoku. Kolejne ujęcia to Święta Góra Grabarka wraz z charakterystycznymi krzyżami, które zostały przyniesione tam przez wiernych.

Następne ujęcia pochodzą z Tykocina i Krainy Otwartych Okiennic czy też pustelni w Odrynkach. Załapała się też przygraniczna cerkiew w Koterce czy meczet w Kruszynianach. Te wszystkie miejsca warto odwiedzić. Każde z nich nie tylko jest wyjątkowe poprzez swoją architekturę, ale też ze względu na swoje położenie.

Partnerzy portalu:

Majówka 2022. Atrakcje na długi weekend. Gdzie warto jechać mimo kiepskiej pogody?

Majówka 2022. Atrakcje na długi weekend. Gdzie warto jechać mimo kiepskiej pogody?

Tegoroczna majówka pod względem pogody zapowiada się po japońsku czyli jako-tako. Będzie w miarę ciepło, ale nie na tyle by poczuć się jak latem. Dlatego wszyscy, którzy postanowili zostać w mieście, będą musieli sobie przypomnieć co to jest „zdradliwa pogoda”. Lepiej nie rozbierać się aż nadto. Dlatego nie będziemy Wam proponować wypadów na plażę, ale w zanadrzu mamy inne ciekawe atrakcje. Dodamy tylko, że są one w miarę nowe, więc nie opatrzyły się nawet tym, którzy aktywnie region eksplorują.

Pozostanie w mieście sprawi, że będziemy szukać atrakcji w nim samym i w okolicy. Na Rynku Kościuszki, tak jak rok temu będzie można skorzystać z diabelskiego młyna. Ma on 30 metrów wysokości, zatem gondola na samej górze spowoduje, że będziemy mieli widok jak z 10 piętra. Przyjemność taka będzie kosztować chętnych po 20 zł. Dzieci płacą 15 zł. W cenie są 3 okrążenia młynu. Każde trwa od 6 do 10 minut. Urządzenie mieści 120 osób. Rok temu była to jedna z popularniejszych atrakcji w mieście.

https://www.youtube.com/watch?v=C5wEqA2cvb4

Korzystając z umiarkowanej pogody, można jeszcze wybrać się do Tykocina. Przypomnijmy, że znajduje się tam od niedawna nowa ścieżka, którą można spacerować wzdłuż rzeki. Dawniej to miejsce było zarośnięte. Warto dodać, że miasteczko ma również wiele innych ciekawych atrakcji. Turystów przyciąga zielono-łososiowa synagoga, zamek czy kościół. Bardzo przyjemnie jest również na samym placu głównym. Niektórzy będą zachwycać się także pięknymi, zabytkowymi domami.

Wieża widokowa w Czarnej Białostockiej

Kolejnym miejscem w okolicy, które powstało niedawno i także warto je odwiedzić to zmodernizowana ścieżka wokół Zalewu Czapielówka w Czarnej Białostockiej. Dawniej był tylko sam pomost, teraz oprócz niego jest jeszcze wieża widokowa, kładki, ławeczki i piękny krajobraz. Dodajmy do tego, że można tam grillować, łowić ryby. Atutem tego miejsca jest dojazd. Możemy do Czarnej Białostockiej dostać się nie tylko autobusem, ale także pociągiem.

fot. milewszczyzna.pl

Innym miejscem, które chcielibyśmy polecić, a które istnieje od niedawna to Park Kulturowy Milewszczyzna w Korycinie. Zostało tam wybudowane grodzisko, dzięki któremu można będzie zobaczyć jak żyło się dawniej. Konkretnie będzie to podróż w czasie o 1000 lat! Jeżeli ktoś chciałby tam zostać dłużej, to istnieje możliwość przenocowania w wiatraku. Nie zapomnijcie też skosztować sera korycińskiego. Jest przepyszny!

Tężnia w Supraślu

Ostatnią atrakcją, którą chcielibyśmy Wam zaproponować na majówkę, to świeżo otwarta tężnia solankowa w Supraślu. Uzdrowisko do tej pory miało tylko piękne tereny do spacerowania, a teraz jeszcze powstało coś do kuracji. Jeżeli, ktoś się jeszcze nie spotkał z tego typu urządzeniem, to powinien wiedzieć, że budowla z drewna i gałęzi tarniny służy do zwiększenia stężenia soli w wodzie. Inhalacja roztworu sprawia, że kondycja naszego zdrowia polepsza się. Dlatego wystarczy stać i oddychać. Pomaga to regulować pracę układu oddechowego, przynosi ulgę osobom, które borykają się z astmą, alergią oddechową. Jest też dobrotliwe dla osób pracujących wiele godzin przed komputerem i w klimatyzowanych pomieszczeniach. Regularne seanse w tężni solankowej mogą wspomagać leczenie stanów zapalnych zatok, nieżytu nosa, wykazują też działanie relaksacyjne.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jest kolejna część Tryptyku Podlaskiego. Tym razem zobaczymy piękno podlaskich rzek.

Bez kozery możemy powiedzieć, że wszystkie filmy twórców Cząstki Podlasia – z tymże włącznie mają w sobie magię. Pokazują to, co we wszystkich nas – fanach Podlasia – tkwi w wyobrażeniach. My widzimy wyjątkowość naszego regionu trochę inaczej. Nie tylko przez pryzmat przyrody, ale także w mocy w niej zawartej. Nie bez powodu ludzie przyjeżdżają do Puszczy Białowieskiej ładować wewnętrzną energię, a w Biebrzańskim Parku Narodowym po to by wyciszyć się.

W kolejnej części Tryptyku możemy podziwiać podlaskie rzeki. Ale nie samą wodę, ale całe jej otoczenie. Klangor żurawi, mężczyznę płynącego pychówką, czy łosie wędrujące po mokradłach. To wszystko w połączeniu z muzyką Marka Kubika tworzy niezwykła atmosferę. Aż chce się tam być. Paweł Jankowski i Zdzisław Folga wykonali ogromną pracę, by wszystko zagrało tak jak trzeba. Oglądanie wszystkiego z góry sprawia, że patrzymy na gotowe obrazy od największych mistrzów malarstwa. Po prostu jeden wielki zachwyt!

Rzeki pokazane w filmie to Biebrza i Narew. Widzimy, że jest to miejsce życia nie tylko ptaków. Z dobrodziejstwa otoczenia korzystają także zwierzęta gospodarskie. Gdyby tak przyjechać bladym świtem w tamte miejsca i po prostu obserwować, to można by było to robić cały dzień nie nudząc się. Warto dodać, że na filmie występuje bardzo unikalny na świecie, a mieszkający na Podlasiu – czarny bocian. Gorąco polecamy zarówno obejrzenie dzieła podlaskich twórców jak i całodniową wycieczkę nad te rzeki.

Partnerzy portalu:

Czy Białystok potrzebuje punktu dla turystów? Chyba nie bardzo.

Czy Białystok potrzebuje punktu dla turystów? Chyba nie bardzo.

Ta sprawa wydawać się może błaha, ale dotyczy publicznych pieniędzy. Dlatego warto ją opisać. Białystok, tak jak inne miasta mają informację turystyczną. W sezonie letnim punkt działa w bramie zegarowej Pałacu Branickich. Do końca 2020 roku stały punkt mieścił się w siedzibie kurii metropolitalnej. Mimo, że miasto dysponuje własnymi lokalami, to wynajmowało jeszcze jeden od kościoła. Obecnie nie ma żadnego punktu, który działałby cały rok. W ostatnim czasie toczyły się dyskusje nad tym, by do tego powrócić. Tylko gdzie miałby się mieścić? Pytanie powinno raczej brzmieć – czy jest sens, by go tworzyć?

Umówmy się, mamy XXI wiek, a praktycznie każdy ma smartfona. Miasto powinno zainwestować raczej w aplikację dla turystów do zwiedzania, a nie punkt informacji turystycznej. Można powiedzieć że tego typu działalność to przeżytek. Tylko jak to się mówi, diabeł tkwi w szczegółach. Za aplikację wystarczy zapłacić raz i ewentualnie wyznaczyć kogoś, kto będzie ją aktualizować o nowe informacje. Urzędników od takich spraw, akurat w mieście nie brakuje.

Tymczasem punkt stacjonarny to ciągłe koszty – poczynając od zapłaty za wynajem, bo jak widać, miasto u siebie lokali nie szukało, a kończąc na rosnących rachunkach za prąd czy wodę. Do tego oczywiście musimy doliczyć zatrudnienie pracownika, które również jest kosztowne. Wydawałoby się, że jest to logiczne, że lepiej zrobić coś raz i zapłacić raz niż płacić cały czas i to dużo. Tylko w Białymstoku to tak nie działa. Truskolaski od początku swoich rządów w mieście działa z rozmachem. Podczas pierwszej kampanii wyborczej, na jednym ze spotkań nawet powiedział, by nie utożsamiać go z tanim państwem. Wtedy było to jednak oczywiste, ludzie po latach 90. i rządach  Ryszarda Tura mieli dość dziadostwa. Tylko, tak jak wspomnieliśmy na początku, mamy XXI wiek i teraz nie trzeba robić po dziadowsku, by było zrobione dobrze. Pewne procesy możemy automatyzować, przez co obniżamy koszty działania. Kto jak kto, ale prezydent – ekonomista powinien to wiedzieć najlepiej. Stawiamy dolary przeciw orzechom, że on to doskonale wie, ale z jakiegoś powodu tego nie robi.

Możemy jedynie dywagować, że ten powód to „tumiwisizm”. Nie da się nie zauważyć, że prezydent oddał pałeczkę swojemu zastępcy Rafałowi Rudnickiemu, a sam nie zajmuje się już Białymstokiem tylko polityką ogólnokrajową. Jego działalność to teraz statystowanie przy inicjatywach bardziej rozpoznawalnych w Polsce prezydentów innych miast. Każdy chce się rozwijać, tylko po co trzymać się stołka?

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co zwiedzać na Podlasiu? Ten film dobrze to pokazuje.

Jeżeli chcielibyście kompleksowo zwiedzić Podlasie, ale nie wiecie jak się za to zabrać, to ten film z pewnością Wam pomoże. Można tu bowiem w telegraficznym skrócie obejrzeć wiele atrakcji, które czekają na turystów. Zobaczymy kładki ze Śliwna, Kanał Augustowski, Krainę Otwartych Okiennic, Tykocin czy Białystok.

Film został stworzony przez twórców kanału YouTube – „kciukiEM”. Możemy obejrzeć tutaj miks ujęć z podróży po naszym województwie połączonych ze zdjęciami potraw i samych wycieczkowiczów. Film zaczyna się od odwiedzin Tykocina. Drugą miejscówką są pobliskie kładki ze Śliwna, wraz z platformami do przepraw po Narwi. Kolejne ujęcia pokazują nam wycieczkę po Kanale Augustowskim, a także zwiedzanie Krainy Otwartych Okiennic. Warto zaznaczyć, że to nie są już pobliskie punkty jak dwa pierwsze. Tak naprawdę do cała kolejność nie jest do końca ekonomiczna z punktu widzenia podróży, dlatego na koniec wymienimy kolejność taką, by przejechać kilometrów jak najmniej.

Kolejne dwa punkty, które zostały odwiedzone to Białystok i Kruszyniany. Przypomnijmy, że obecnie przyjazd do tej drugiej miejscowości nie jest możliwy. Rząd zamknął ten teren dla przyjezdnych ze względu na budowę zapory na granicy z Białorusią. Planowany termin otwarcia to 1 lipca 2022, ale przypomnijmy, że wjazd miał być możliwy już w marcu, ale termin zamknięcia został przedłużony do końca czerwca. Jeżeli planujecie przyjazd w wakacje, to możliwe, że Kruszyniany znów będą otwarte dla turystów.

Najbardziej ekonomiczna kolejność to Tykocin – Kanał Augustowski – Kruszyniany – Kraina Otwartych Okiennic – Białystok – Śliwno.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tryptyk Podlaski. Cała magia Puszczy Białowieskiej skondensowana w jednym filmie.

Na YouTube ukazał się mini serial dokumentalny „Tryptyk Podlaski”. Będzie w nim można podziwiać nasz przepiękny region. W pierwszej odsłonie Tryptyku Podlaskiego oprócz zobaczenia klasycznych atrakcji oferowanych w Białowieży, widz razem z autorami zapuści się również w bardziej tajemnicze i pierwotne miejsca Puszczy Białowieskiej.

Na filmie możemy zobaczyć wycieczkę po Białowieskim Parku Narodowym, przejażdżkę kolejką wąskotorową do Topiła, a także najbardziej chroniony rezerwat Puszczy Białowieskiej. Nie zabrakło też żubrów, ale zostało też pokazane, że w Puszczy Białowieskiej są także inne zwierzęta: jelenie, łosie, a także takie ptaki jak sowy, dzięcioły czy orły. Trzyminutowe dzieło ukazuje cały teren jako idylliczne miejsce, pełne spokoju i ciszy.

Realizacją filmu zajęli się Paweł Jankowski i Zdzisław Folga, autorzy jednego z najlepszych filmów artystyczno-przyrodniczych Cząstka Podlasia. Muzykę do Tryptyka skomponował znany, podlaski twórca Marek Kubik. Można by tylko rzec, że szkoda że takie to krótkie.

Partnerzy portalu:

Dawniej tętniło tutaj życie społeczne, dziś to spokojna wieś kojarzona z szeptuchą
fot. Urząd Gminy Orla

Dawniej tętniło tutaj życie społeczne, dziś to spokojna wieś kojarzona z szeptuchą

Gmina Orla kojarzy się ludziom najczęściej z szeptuchą, a warto wiedzieć, że można tam przyjechać również z innych powodów. Niektórzy mogą się zdziwić, że w okolicy znaki drogowe są pisane językiem polskim oraz cyrylicą. Zostało to zorganizowane jako ukłon w stronę mieszkających tam mniejszości narodowych. Od 2009 roku w gminie oficjalnie można porozumiewać się po polsku i po białorusku (na Białorusi mało kto zna ten język, bo dominuje tam język rosyjski).

Orla ma bardzo bogatą historię. Pierwsze dokumenty wspominały o tym miejscu już w 1507 roku. Wówczas nadano te tereny wojewodzie trockiemu – Jaśkowi Iwanowiczowi. Natomiast prawdziwy rozkwit miejscowości nastąpił w 1634 roku. To wtedy uzyskała ona prawa miejskie. Kwitł tam handel, życie kulturalne i polityczne. Wiele wnieśli do miasteczka Żydzi. W 1765 roku stanowili oni dużą, zorganizowaną społeczność. Orla prawa miejskie utraciła podczas zaborów. Niestety, do czarnej historii miasta dołożył się też wielki pożar, który w 1937 roku zniszczył prawie 30 proc. zabudowań. W kolejnych latach doszło natomiast do II wojny światowej i eksterminacji Żydów przez Niemców. A stanowili oni dotychczas 75 proc. mieszkańców.

fot. Urząd Gminy Orla

Obecnie Orla to miejsce, gdzie większość terenu stanowią użytki rolne. Na terenie gminy można także napotkać wielkie wiatraki produkujące prąd. To także tam funkcjonuje fabryka Ikea. Z perspektywy turysty – jest kilka miejsc, które można odwiedzić. Pamiątką po Żydach jest synagoga z drugiej połowy XVIII wieku oraz kirkut również z tego samego stulecia. Do tego warto zobaczyć drewnianą cerkiew prawosławną z 1797 roku i dzwonnicę z 1874 roku. Dobrze jest też udać się na cmentarz, który powstał z początkiem XIX wieku. Położona na nim cerkiew wybudowana została w 1870 roku.

Orla to także miejsce, które zostało rozsławione przez szeptuchę. Dlatego nie powinno Was zdziwić, gdy w miejscowości napotkacie wiele samochodów z całej Polski. Obecnie kobieta ma ponad 90 lat, lecz nadal przyjmuje. Warto wiedzieć, że to nie jest jedyna „ludowa uzdrowicielka” w regionie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To miejsce zdecydowanie trzeba odwiedzić. Niesamowite tereny Suwalszczyzny.

Widoki, które można zobaczyć na powyższym filmie zdecydowanie zapierają dech w piersiach. Warto dodać, że Suwalski Park Krajobrazowy jest równie atrakcyjny również z dołu. Nie bez powodu w 1976 roku, był utworzony w Polsce jako pierwszy z parków krajobrazowych. Dlatego jeżeli macie ochotę na długie spacery lub jazdę rowerami, to właśnie tam powinniście się udać w wolnym czasie. Warto też przy okazji zobaczyć pobliski Wigierski Park Narodowy i Puszczę Augustowską.

Suwalski Park Krajobrazowy znajduje się na północ od Suwałk. Jest wyjątkowy, bo ukształtował się tam polodowcowy krajobraz. Rzeźba terenu została w większości stworzona przez lądolód. Dzięki temu położony jest wśród wzgórz, pomiędzy jeziorami i lasami, poprzeplatanymi rzekami, łąkami, polami i bagnami. Samych jezior jest ponad 20, a na polach spoczywają polodowcowe głazy. Do tego można wędrować tamtędy szlakami edukacyjnymi. Jest co oglądać, bo rośnie tam 700 gatunków roślin, ponadto występuje tam mnóstwo gatunków ptaków, ryb i zwierząt.

W okolicach miejscowości Malesowizna przejdziecie się kładką „U źródeł Szeszupy”. Tam jest również stary młyn i taras widokowy w Turtulu. Naprawdę fantastyczne miejsca, które warto odwiedzić. Atrakcji w Suwalskim Parku Krajobrazowym jest dużo więcej. Najważniejsze to Góra Cisowa (256 metrów n. p. m.), z której podziwiać możemy niemalże cały obszar Parku. Do tego nie można nie zobaczyć Molenny w Wodziłkach czyli XIX-wiecznej świątyni staroobrzędowców, Chałupy Klejmonta – najstarszego budynku mieszkalnego w Parku czy Starej Hańczy – ruin dworu z parkiem podworskim, gdzie są także dwa stawy.

Nie wiemy czy jest bardziej czyste miejsce w Polsce niż ten Park. To tam można napotkać bowiem zdrowe traszki (żaby), które są gatunkiem zagrożonym nie tylko przez presję drapieżników, ale też przez zmiany klimatyczne, czego dowodzą liczne badania.

Partnerzy portalu:

Ta XIX-wieczna świątynia to prawdziwy rarytas. Znajduje się pod Białymstokiem.
fot. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Ta XIX-wieczna świątynia to prawdziwy rarytas. Znajduje się pod Białymstokiem.

To dla wielu osób może być zaskoczeniem. W podbiałostockich Fastach znajduje się XIX-wieczna, drewniana cerkiew p.w. Św. Michała Archanioła. Świątynia wybudowana jest w centrum cmentarza. Powstała w latach 1893-1895. Takich jak ona na Podlasiu jest tylko 5. Zwykle przyzwyczailiśmy się, że tego typu budowle znajdują się w powiecie hajnowskim. A tymczasem, z architektonicznego punktu widzenia okazuje się, że w hajnowskim takiej świątyni nie ma ani jednej!

Zabytkowa, drewniana świątynia w okolicy Białegostoku to prawdziwy rarytas. Szczególnie, że zachowały się tam jeszcze oryginalne okna, które mają własny styl. We wnętrzu cerkwi znajduje się XIX-wieczny ikonostas. Został on opracowany z użyciem kanelowanych kolumn koryckich i pilastrów. Do tego ma profilowane gzymsy. Przypomnijmy, że w świątyni prawosławnej miejsce to wprowadza wiernych w mistykę wydarzeń dziejących się przy ołtarzu. Dlatego też wyjątkowość tego miejsca w połączeniu z bizantyjskim stylem, we wszystkich cerkwiach ikonostasy są prawdziwymi dziełami sztuki.

Cerkiew cmentarna p.w. Św. Michała Archanioła w Fastach jest przykładem XIX-wiecznego, drewnianego budownictwa sakralnego charakterystycznego dla regionu Podlasia. Swoją archaiczną i prostą formą nawiązuje do najstarszych, jednonawowych świątyń prawosławnych o zwartej, prostopadłościennej bryle przykrytej dwuspadowym dachem. Tego typu świątynie zachowały się również w Mielniku, Mostowlanach, Jurowlanach czy Pasynkach – tłumaczy prof. dr hab. Małgorzata Dajnowicz – Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Klaudia z Podlasia szuka męża. Wystąpiła w „Rolniku”.

Chociaż jedne z flagowych programów TVP1 nazywa się „Rolnik szuka żony”, to jest tam również sytuacja odwrotna czyli taka, gdzie to rolniczka szuka męża. Dotyczy również najnowszego sezonu, który będziemy mogli oglądać w tym roku. Ma szansę również wystąpić Klaudia z Podlasia, która zajmuje się uprawą kukurydzy i hodowlą kur. Do tego dziewczyna prowadzi plantację świerków na Boże Narodzenie.

25-latka chciałaby już założyć rodzinę i dlatego zgłosiła się do programu. Od potencjalnego kandydata oczekuje, że wprowadzi się do jej gospodarstwa. Wymagania ma również ojciec Klaudii. Chciałby, by jej przyszły mąż był zaradny i pracowity. Jeżeli chodzi o wizualne wymagania, to mężczyźni, którzy chcieliby poznać rolniczkę powinni być zadbani. Przede wszystkim muszą mieć czyste paznokcie. Klaudia jest prawosławna i wolałaby, żeby jej wybranek również był tego samego wyznania. Jednak ze względu na to, przekreślać nikogo nie będzie.

Nie jest jeszcze przesądzone, czy finalnie dziewczyna w programie wystąpi. Są również inni kandydaci i kandydatki. Ostatecznie każde z nich musi wzbudzić zainteresowanie potencjalnych partnerów. Dlatego ważne jest, by kandydaci wysyłali listy. Mogą to zrobić – kierując je na adres redakcji programu Rolnik szuka żony. Następnie zostaną one przekazane kandydatom. Trzymamy kciuki za Klaudie, by dostała się do programu i promowała nasz region. A jeżeli to się nie uda, to żeby znalazła męża.

Partnerzy portalu:

Gdzie pojechać rowerem, żeby wrócić pociągiem? Oto 4 trasy dla Was.
Trześcianka to piękne malownicze tereny Krainy Otwartych Okiennic.

Gdzie pojechać rowerem, żeby wrócić pociągiem? Oto 4 trasy dla Was.

Suwalszczyzna będzie trudniej dostępna dla rowerzystów. Koleje postanowiły od 19 kwietnia do 2 maja przeprowadzać remont torów. Trasa Białystok – Suwałki będzie funkcjonować jako miks połączeń kolejowych i autobusów zastępczych. Dlatego jeżeli planowaliście objeżdżać Augustów, Wigry czy całą Suwalszczyznę rowerem, to sprawdźcie dokładnie czy w danym połączeniu będzie można jednoślad w ogóle zabrać.

Prace będą prowadzone wyłącznie w dni robocze etapami, na różnych odcinkach. W tym czasie wstrzymywane będą połączenia pociągów POLREGIO. Jeżeli jednak bardzo chcecie rowerować po Suwalszczyźnie, to możecie do niej dojechać również innymi sposobami. Na przykład z Ełku. Do Suwałk możecie dojechać bocznymi drogami. Trasa wyniesie 60 km. Do Augustowa z Ełku bocznymi drogami trasa wyniesie 55 km. Jeszcze lepszym pomysłem jest dojechanie do Augustowa z Osowca-Twierdzy. Również przejedziecie 60 km, ale za to pięknymi terenami Biebrzańskiego Parku Narodowego.

Pamiętajcie, że Suwalszczyzna to nie jest jedyny kierunek, który warto zjechać rowerem na Podlasiu. Wyżej wspomniany Biebrzański Park Narodowy również jest fantastycznym miejscem do objechania. Alternatywnie możecie spróbować nowych tras rowerowych i lokalnych dróg prowadzących z Białegostoku. Proponujemy taką wycieczkę – Białystok, Juchnowiec Kościelny, Janowicze-Kolonia, Zabłudów, Trześcianka, Ancuty, a dalej kładką do Narwi. Następnie możecie wybrać kierunek Bielsk Podlaski lub Hajnówka. Z obu miasteczek wrócicie pociągiem.

Nie zapominajmy też o bardzo atrakcyjnej trasie do Narwiańskiego Parku Narodowego. Białystok – Tykocin – Kurowo – Waniewo. Dalej możemy pojechać do Łap, gdzie wrócimy resztę trasy do Białegostoku pociągiem. Alternatywnie możemy pojechać z Waniewa na Baciuty – Śliwno – Kruszewo – Białystok.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie miasto samotnych kobiet? Tak przedstawiała je propaganda.

PRL-owska propaganda, oglądana z dzisiejszej perspektywy jest nieco zabawna. W powyższym filmie podlaski Zambrów został przedstawiony jako zatęchła dziura, która została uratowana przez władzę dzięki temu, że ulokowano tam garnizon oraz stworzono zakłady pracy. Przedstawiano to tak, że miasto powstało wokół wojskowego obiektu. Prawda jest zupełnie inna.

Pierwsza wzmianka o Zambrowie pochodzi z 4 maja 1283 roku. Wtedy erygowano tam parafię pw. św. Trójcy. W czasach Pierwszej Rzeczpospolitej miasteczko należało do Księstwa Mazowieckiego, podobnie jak cała okolica. Ostatnie kilkaset lat jest podobne jak w reszcie regionu. Najpierw osiedlanie się przez Żydów, potem zabory (Zambrów przypadł Prusom), następnie przyłączenie do Królestwa Polskiego zależnego od Rosji. Rok 1870 to degradacja ukazem cara z miasta do wsi. W XX wieku miasteczko odzyskało Niepodległość i ponownie nadano mu prawa miejskie. Następnie II wojna światowa i Holocaust.

Wracamy teraz do momentu z filmu propagandowego. Ukazuje on Zambrów po II wojnie światowej, który w 1946 roku liczył 4130 mieszkańców. Zniszczenia wojenne szacowano na ok. 43 proc. Zaczęto odbudowę miasta. Historia filmu to lata 50. W 1954 roku wybudowano tam zakłady przemysłu bawełniarskiego. Na filmie możemy usłyszeć, że nie było chętnych do pracy. Biorąc pod uwagę liczebność miasteczka, trudno się dziwić skoro do pracy szukano 3000 chętnych.

Produkcja WFDiF przedstawiła także Zambrów jako miasto nieprzyjazne kobietom, które przyjechały tam do pracy. Można usłyszeć, że miejscowi woleli świniom dać ziemniaki niż sprzedać im. Dodatkowo pracownice zakładów miały być piętnowane za romanse z żołnierzami. Gdy garnizon został przeniesiony w inne miejsce, kobiety miały pozostać samotne w mieście. Czy tak było naprawdę? Jedno jest pewne – sprowadzając kilka tysięcy kobiet do małego miasteczka wywoła się lokalnie brak równowagi pomiędzy płciami. Więc nie trudno o samotność. Natomiast brak chęci odsprzedaży ziemniaków raczej należy tłumaczyć tym, że bez tych najedzonych świń – miejscowi by sobie mogli nie poradzić, bez zakładów już tak. Widzimy więc klasyczny przykład socjalistycznej głupoty. Ktoś sobie wymyślił, że w spustoszonym mieście zbuduje się wielki zakład i ludzie przyjdą tam pracować. To niestety tak nie działa. Dlatego trzeba cieszyć się, że w dzisiejszych czasach to osoby prywatne na własne ryzyko otwierają przedsięwzięcia w miejscach, gdzie potencjalnie będą one potrzebne.

Kolejne lata Zambrowa także są podobne. Intensywny rozwój przemysłu spowodował znaczny rozwój miasta. Następnie nastąpiła transformacja ustrojowa, która obnażyła ekonomiczną głupotę socjalizmu. Wówczas doszło do totalnej zapaści gospodarczej, a Zambrów dziś jest spokojnym miasteczkiem. Z wielkiego komunistycznego przemysłu, w wolnej Polsce, w warunkach gospodarki bez sterowania centralnego, przetrwało zaledwie kilka firm. Na szczęście do dnia dzisiejszego powstały inne, produkujące okna, wyroby medyczne, asfalt czy tłoczące gaz. Obecnie Zambrów zamieszkiwany jest przez ponad 22 000 mieszkańców i rozwija się we właściwym tempie i kierunku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Oto najpiękniejsze miejsca w Podlaskiem. Nadal warto je odwiedzać.

Nawet, gdy już tam byliście, to warto do nich wracać, bo to najpiękniejsze miejsca w województwie podlaskim. Tym razem możecie obejrzeć je wszystkie w formie jednego filmu. Przypomnijmy, gdzie warto wybrać się także i w tym roku. Najbardziej oczekiwane jest otwarcie Białowieży i Kruszynian, które w powyższej produkcji również występują.

Pierwszym miejscem, które warto zobaczyć, jest Szlak Dębów Królewskich. Olbrzymy rosnące w Puszczy Białowieskiej naprawdę robią wrażenie na każdym, kto stanie obok. Aż trudno uwierzyć, że drzewa potrafią przybierać aż takie rozmiary. Trudno się dziwić, skoro przez kilkaset lat rosną sobie bez przeszkód. Tam człowiek nie odcisnął swego piętna. Po sąsiedzku znajduje się także Rezerwat pokazowy żubrów. Tak jak dęby są królami drzew, tak żubry królami zwierząt – oczywiście tylko na Podlasiu.

Kolejne miejsca to odkrywanie podlaskiej religii, tradycji i zwyczajów. Dlatego prezentowane są Święta Góra Grabarka, Kraina Otwartych Okiennic – której częścią jest cerkiew w Puchłach, a także Kruszyniany, gdzie mamy drewniany meczet, który przypomina drewnianą cerkiew, a to za sprawą czasów jego powstania. Bowiem, gdy budowano świątynie, na Podlasiu wielbiono drewno jako budulec. Dlatego wszystkie budynki z tamtych czasów, które przetrwały do dziś są do siebie architektonicznie nieco podobne.

Kolejne miejsca związane są z przyrodą – wieża widokowa w Białowieży, Europejska Wieś Bociania – Pentowo, a także Tykocin i Narwiański Park Narodowy są miejscami, gdzie będziemy mogli podglądać przede wszystkim ptaki. Wieża jest miejscem, gdzie ujrzymy latające drapieżniki, w Pentowie oczywiście Bociany, a w sąsiednim Tykocinie oprócz bocianów także ptaki, których życie toczy się wokół Narwi. Podobnie w Narwiańskim Parku Narodowym – tam również na rozlewiskach tej rzeki dojrzeć można wiele unikalnych gatunków.

Kolejne miejscówki, to typowo turystyczne miejsca – Augustów, Białystok są w niezbędniku każdego, kto chciałby połączyć zwiedzanie Podlasia z jakąś formą rozrywki. Wigry natomiast są dużo spokojniejsze i są idealnym miejscem dla osób szukających samych siebie. Otoczenie klasztoru i piękne widoki temu sprzyjają.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Przyjechali w 1937 roku z USA odwiedzić rodzinne strony. Zabrali kamerę i oto mamy wyjątkowy film.

Filipów to mała gmina wiejska niedaleko Suwałk, mimo to w 1937 roku nagrano tam film dokumentujący rodzinne okolice Hermana Blanda. Był to członek rodziny amerykańskich Żydów, którzy dawniej wyemigrowali do Chicago, a w 1937 roku przyjechali do Polski, aby odwiedzić swoich krewnych. Bland pracował w Hollywood, skąd przywiózł dobrej jakości kamerę, stąd jak na tamte czasy film prezentuje się niesamowicie profesjonalnie. Dla nas te obrazy to cenna informacja o życiu filipowian w międzywojniu.

Film rozpoczyna się od pokazania krewnych, jak widać ludzie są bardzo zadowoleni, mimo że prezentowana jest im nowoczesna technika, to widać, że doskonale odnajdują się w roli. Kamera to coś co budzi zainteresowanie, ale też sprawia, że mieszkańcy mają ochotę na wygłupy (zupełnie jak dzisiaj).

Na blisko 19-minutowym nagraniu widać nie tylko Filipów, ale też jego okolice, cmentarz, synagogę. Możemy też oglądać spacer. Warto dodać, że niektóre ujęcia są… kolorowe! Na jednym z ostatnich widać dom, na którym z dachówek napisano 1912r. Jedno jest pewne, ze wszystkich obrazów bije spokój i sielska atmosfera. W dzisiejszych czasach można im trochę pozazdrościć.

Herman i Lotte Bland wyemigrowali z Polski do USA i zamieszkali w Chicago. Herman urodził się w 1893 roku Filipowie, a Lotte urodziła się w 1896 roku w Suwałkach. W 1937 roku razem ze swoimi dziećmi Leonardem i Haroldem, postanowili odwiedzić rodzinne strony. Przypłynęli z Nowego Jorku do Hawru (Francja). Herman w USA pracował jako operator filmowy. Był też właścicielem teatru. Do Polski zabrał ze sobą kamerę. Jego syn, 20-letni Leonard nakręcił większość materiału.

Tak wyglądały przedwojenne Suwałki. Zobacz film z 1937 roku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Samotny wilk w Świętej Wodzie! Udało się go nagrać!

To było niesamowite spotkanie człowieka z naturą w twarzą w twarz. I to jeszcze w takim miejscu, gdzie niekoniecznie można było się spodziewać. Wilk pojawił się w Świętej Wodzie nieopodal sanktuarium. Owszem obok jest Puszcza Knyszyńska, ale okolice kościoła są dość intensywnie zabudowane z każdej strony, dlatego wizyta dzikiego zwierzęcia właśnie tam może nieco zaskakiwać. Wilk był zauważony wczoraj (8.04.2022), o godz. 7:32.

Warto podkreślić, że wilków nie należy się bać, bo to one boją się nas. Jak widać zwierzę idąc bacznie obserwowało nagrywającego i nie próbowało nawet podchodzić. Niestety gorzej mają właściciele psów, bo dzikie zwierzęta traktują swoich „krewnych” jako wrogów. Dlatego kontakt jednego i drugiego czworonoga oznaczałby śmierć tego, który towarzyszy człowiekowi w życiu codziennym, dlatego ważne jest, by swoje domowe zwierzęta trzymać na smyczy, zaś w lasach i okolicach ich nie spuszczać. Tak samo niedobrym pomysłem jest trzymanie zwierząt w budach przed domem. Jeżeli mieszkamy blisko dzikich zwierząt, to nasz czworonóg będzie zagrożony.

Ogólnie spotkaniu wilka towarzyszy wiele emocji. Ważne jest, by w takim momencie nie straszyć go, nie przeganiać, po prostu wystarczy spokojnie stać i obserwować. Najważniejszym zmysłem tego dzikiego zwierzęcia jest węch. On doskonale nas czuje z bardzo daleka. Jednak wiejący wiatr (tak jak w tym przypadku) może sprawić, że wilk zostanie zauważony, bo nie zorientuje się że większe drapieżniki od niego są w pobliżu.

Film został zarejestrowany przez Pana Mirosława Kuźmickiego, który wilka w Świętej Wodzie obserwował razem z kolegą. Za przesłanie filmu, serdecznie Panu dziękujemy.

 

Partnerzy portalu:

To jedyny taki kościół na Podlasiu. Budowano go na raty.
fot. Fczarnowski - Praca własna / Wikipedia

To jedyny taki kościół na Podlasiu. Budowano go na raty.

Przemierzając Podlasie, w wielu miejscowościach – z Białymstokiem włącznie, możemy napotkać neogotyckie świątynie. Charakterystyczne dwie wieże i czerwona cegła to ich znak rozpoznawczy. Tymczasem w Kuleszach Kościelnych, w powiecie wysokomazowieckim znajduje się neogotycka świątynia, która jest w jasnym kolorze. Wszystko to za sprawą dodatkowej elewacji. Dość interesujące połączenie. To kościół Parafialny pw. Św. Bartłomieja Apostoła.

Miejsce spotkań wiernych zostało wybudowane na raty. Najpierw rozpoczęto budowę w 1911 roku i prace trwały do 1915. Wówczas trwała już I wojna światowa. Kolejny etap budowy ruszył dopiero, gdy Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku i trwała do 1926 roku. Świątynia została wybudowana w stylu neogotyckim. Kościół jest murowany, tynkowany, trójnawowy z transeptem, z dwuwieżową fasadą i trójbocznie zamkniętym prezbiterium. Zabytkiem jest od 1987 roku. W ciągu kilkunastu ostatnich lat, w świątyni wykonano bardzo wiele remontów.

Kościół Parafialny pw. Św. Bartłomieja Apostoła jest jednym z najważniejszych zabytków Ziemi Wysokomazowieckiej. Jest to cenne miejsce dla lokalnej społeczności nie tylko ze względu na obrzędy religijne, ale także dlatego że odbywają się tam koncerty organowe, występy zespół artystycznych czy dożynki parafialne.

Partnerzy portalu:

Dobre zmiany dla podróżnych. Niestety potrwają krótko.
fot. Phil Richards / Flickr / Dworzec PKP Hajnówka

Dobre zmiany dla podróżnych. Niestety potrwają krótko.

Dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy lubią kolejowe wycieczki po regionie albo też mieszkają w Hajnówce i Bielsku Podlaskim, ale dosyć często jeżdżą do Białegostoku. Od 11 kwietnia zmienia się kolejowy rozkład jazdy i to na lepsze. Będzie można pobyć w stolicy województwa dłużej, bo odjazdy z Białegostoku do Hajnówki i Bielska Podlaskiego będą odbywać się o późniejszych godzinach niż dotychczas. Ze stolicy województwa do Hajnówki wieczorny pociąg odjeżdża obecnie o 19:30. Od 11 kwietnia do 3 maja odjeżdżać będzie o 20.10. Żałować tylko można że to zmiana tymczasowa.

W 2000 roku z powodu biedy, kolejowe połączenia w Polsce masowo były likwidowane – także i w naszym regionie. Od kilku lat siatka połączeń jest sukcesywnie rozbudowywana. Warto jednak zwrócić uwagę, że żeby zachęcić pasażera do powrotu po takiej długiej przerwie, musi być on święcie przekonany, że rozkład jazdy nie będzie zmieniany na gorsze. A to w latach ubiegłych było standardem.

Na przykład dany pociąg odjeżdżał o 16.40. Każdy, kto kończył pracę o 16, miał 40 minut by dotrzeć na pociąg powrotny do swojej miejscowości. W pewnym momencie następowała „korekta rozkładu” i pociąg odjeżdżał o 16.15. Wtedy wiele osób zostawało bez środka lokomocji, więc zainwestowało w samochody. Na kolei natomiast połączenie wygaszano jako takie, na które nie ma zainteresowania ze strony pasażerów. Dlatego teraz, gdy jest jakaś korekta, to nie może być ona na gorsze, bo kolej będzie tracić pasażerów prawdopodobnie na zawsze. Dlatego tak ważne jest, by rozkład był zawsze stały, a ewentualne korekty na lepsze, a nie gorsze. Każdy wie, że więcej czasu na załatwienie spraw w Białymstoku i możliwość powrotu o 20.10 zamiast 19.30 jest zmianą na lepsze. Dlatego szkoda, że na tak krótko.

Wracając do innych zmian w rozkładzie, to jeszcze lepszą zmianę otrzymali mieszkańcy Bielska Podlaskiego. Wieczorny pociąg relacji Bielsk Podlaski – Czeremcha będzie odjeżdżał o godz. 21:30, a nie jak obecnie o 20:35. Poranne pociągi Polregio z Szepietowa do Białegostoku będą odjeżdżały ze stacji początkowej 5 minut wcześniej, tj. o godz. 5:00 i 6:01. Przyjazd do stacji Białystok bez zmian.

Kilka minut później będą odjeżdżały cztery autobusy zastępczej komunikacji:
– z Białegostoku do Szepietowa odjazd o 14:59, zamiast o godz. 14:50;
– z Białegostoku do Łap odjazd o godz. 16:15, zamiast o godz. 16:10;
– z Szepietowa odjazd o 16:36, zamiast o godz. 16:30;
– z Łap odjazd o 17:10, zamiast o godz. 17:05.

Partnerzy portalu:

Maria Kolendo to wybitna białostocka nauczycielka. Pod jej okiem zdawano matury nawet za okupacji!
Maria Kolendo na pierwszym planie po lewej. Fot. Archiwum Państwowe, ze zbiorów M. Kolendo

Maria Kolendo to wybitna białostocka nauczycielka. Pod jej okiem zdawano matury nawet za okupacji!

Maria Kolendo z domu Wodzyńska, to jedna z najbardziej zasłużonych w dziejach białostockiej oświaty. Ta niezwykła nauczycielka, dokumentalistka, publicystka pozostawiła po sobie tak wiele materiałów, że do dziś służą one do badań naukowych nad historią naszego regionu. Jej wkład w w rozwój oświaty naszego miasta jest również gigantyczny. Podczas okupacji niemieckiej prowadziła tajne nauczanie. Nawet pod jej okiem zdawano wówczas matury!

Długa droga do Białegostoku

Białystok był kolejnym przystankiem w życiu Marii Kolendo. To tu mieszkała najdłużej. Fot. Archiwum Państwowe w Białymstoku, ze zbiorów Marii Kolendo

Kobieta urodziła się 25 stycznia 1894r. w Warszawie. W wieku 22 lat podjęła po raz pierwszy pracę jako nauczycielka. Było to w Szkole Ludowej we wsi Dmochy-Glinki. Następnym przystankiem w jej karierze była Ostrów Mazowiecka, gdzie również uczyła w szkole podstawowej, a później jeszcze gimnazjum. Kolejne lata to aktywne dokształcanie się, rozwijanie i uczenie innych. W Małkini była nauczycielką od 1921 do 1925 roku. Później nastał czas na Białystok, gdzie Maria Kolendo objęła posadę nauczyciela języka polskiego, historii. Była także kierowniczką biblioteki.

W Wilnie zawarła związek małżeński z Władysławem Kolendo, który w Białymstoku był znaną postacią. Podczas zaborów organizował tajne nauczanie, zaś podczas wojny bolszewickiej należał do Obywatelskiego Komitetu Obrony Narodowej. W latach 1931 – 1936 małżeństwo pracowało na kresach – w Brześciu i Pińsku. 1 października 1936 roku objęła posadę nauczyciela w białostockim gimnazjum, a później także stanowisko dyrektorki.

Białystok najbardziej odczuł II wojnę światową, gdy do miasta wkroczyli najpierw Niemcy, a potem Sowieci. Dokładnie 15 września 1939 roku hitlerowskie flagi zawisły w grodzie nad Białą. Dwa dni później na terenie Pałacu Branickich oficjalnie przekazano miasto drugiemu okupantowi, a następnie wspólnie wybrano się do Hotelu Ritz, by zjeść uroczysty obiad. Dla Marii Kolendo i całego środowiska nauczycielskiego było już jasne, że przeorganizowany zostanie system nauczania w mieście. Tak też się stało – najpierw obowiązywać zaczął model sowiecki, a po zerwaniu paktu agresorów, od połowy 1941 roku – system niemiecki. Znaczna część nauczycieli straciła pracę, w tym Maria Kolendo.

Zesłanie do obozu

Dom przy ul. Mazowieckiej 7. Tu podczas okupacji niemieckiej odbywały się matury. Fot. Archiwum Państwowe w Białymstoku, ze zbiorów Marii Kolendo

Będąc pracownikiem urzędu paszportowego zaczęła prywatnie udzielać tajnych lekcji. Później oddolna inicjatywa jej i jej kolegów przerodziła się w podziemny system. W 1943 roku w maju obyły się matury! Miejscem egzaminu był prywatny dom stojący przy ul. Mazowieckiej 7. W 1944 roku ponownie do miasta wkroczyli Sowieci. Trudno powiedzieć czy nauczycielka traktowała ich wówczas jako wyzwolicieli czy też okupanta. Niemniej jednak zgłosiła się do kuratorium, by wrócić na stanowisko nauczyciela. Od września tak też się stało. Kobieta uczyła historii w trzech szkołach. W grudniu 1944 roku została aresztowana i wywieziona do ZSRR. Domniemanym powodem mogła być jej „wywrotowa” przeszłość, czyli organizacja tajnych matur. Komisja, której wówczas przewodziła podlegała znienawidzonej przez Sowietów Armii Krajowej. Przez 9 miesięcy Kolendo przebywała w obozie w Stalinogorsku. Następnie wróciła, została przywrócona do zawodu, a nawet została dyrektorką.

Ostatnią szkołą, gdzie kobieta pracowała było Technikum Mechaniczne, gdzie jako emerytka odeszła w sierpniu 1962 roku. To, co po sobie pozostawiła to przede wszystkim bardzo obszerne materiały dydaktyczne. Ponadto pieczołowicie, w publikacjach naukowych opisywała tajne nauczanie w całym regionie. Skrupulatnie spisywała nie tylko fakty, ale też wspomnienia. Gromadziła zdjęcia, dokumenty, listy.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy dęby mają magiczne właściwości? Wystarczy je objąć.

W ostatnim czasie podlaski Dąb Dunin został europejskim drzewem roku. Zwykle tego typu sprawy spłyca się do informacji, że był oto konkurs i zwycięzca otrzymał najwyższą liczbę głosów. Pomijając już, że wartość tej nagrody nie jest zbyt wysoka i ogranicza się do krótkiej promocji w mediach, to chcielibyśmy zwrócić uwagę na coś ważniejszego. Od setek lat ludzie wierzą w magiczne właściwości dębu. Jest to święte drzewo Słowian.

Według niektórych, drzewa powinny być traktowane jak istoty żywe. I oczywiście z biologicznego punktu widzenia tak jest, ale nauka ma na myśli wegetację. Nam chodzi o coś głębszego. Czy drzewa czują? Autor powyższego filmu uważa, że tak samo jak ludzie boją się śmierci, tak one boją się ścinki. Jaka jest prawda, nie wiemy i rozpatrywać nie chcemy, ale jest taka książka „Sekretne życie drzew”, która udowadnia, że drzewa to nie tylko rośliny, ale właśnie istotny i to nie takie, które żyją same dla siebie, ale razem z innymi drzewami tworzą całe społeczeństwa. Wystarczy, że są połączone korzeniami.

Wracając do dębu, nie bez przyczyny mówi się o kimś „Silny jak dąb”. Ów nie tylko sam jest silny, ale przekazuje siłę dalej. Wystarczy go objąć. Autor powyższego filmu przekazuje, że są to także wrota do przeszłości i przyszłości, bo dęby żyją bardzo długo. Jeżeli mierzycie się z jakimś problemem, nie znacie rozwiązania, to idźcie do lasu i obejmijcie dąb. Po chwili skupienia drzewo natchnie Was na to jak uporać się z tym, co nie daje Wam normalnie żyć.

Puszczańskie Olbrzymy. Te dęby są wielkie jak wieżowce! Rosną u nas.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czermchowa Tryba – imponujące bagno, które można bezpiecznie odwiedzić.

Uwielbianie miejsce przez grzybiarzy, rowerzystów i spacerowiczów. Wiele osób tamtędy chodziło, a być może nie zna jego nazwy. Czermchowa Tryba to wspaniałe i dzikie miejsce w Puszczy Knyszyńskiej.

15-kilometrowa trasa biegnąca przez Puszczę Knyszyńską z miejscowości Czarna Białostocka do Supraśla jest oblegana przez zwiedzających przez cały rok. Często odbywają się na niej również jakieś zawody sportowe. Każdy, kto tam trafi może liczyć na bardzo ładne widoki, świeże powietrze i dzikość natury. Trasę można zacząć albo w Czarnej Białostockiej albo w Supraślu. Jeżeli chcielibyście by była to podróż w jedną stronę (15 kilometrów pieszo to nie jest mało) to polecamy dojechać do Czarnej Białostockiej pociągiem, a z Supraśla wrócić autobusową linią 500. Można oczywiście odwrotnie tylko pociągów jest mniej jak autobusów, więc jeżeli nie lubicie forsować tempa, to skłaniajcie się ku opcji numer 1.

O samych walorach Czarnej Białostockiej i Supraśla pisać nie będziemy, bo są one powszechnie znane, ale skupimy się na trasie. Można iść różnymi wariantami – najbezpieczniej główną drogą przez Jałówkę, Zacisze i Budzisk. Dla odważnych jest trasa przez Sadowy Stok po linii dawnej kolejki wąskotorowej (która za jakiś czas wróci). Ten drugi wariant jest o tyle trudniejszy, że będziemy szli przez bardziej dzikie tereny, więc mogą nas czekać po drodze różne niespodzianki na przykład w postaci zawalonych gałęzi.

Czermchowa Tryba to charakterystyczne bagno leżące niedaleko Rezerwatu Budzisk, bliżej Czarnej Białostockiej. Trudno będzie je pominąć. Wygląda imponująco o każdej porze roku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Różnorodne i przepiękne podlaskie świątynie. Tu odkryjesz swoją duchową stronę.

Kościoły, cerkwie, meczety i synagogi – takie duchowe obiekty można napotkać na Podlasiu. Jesteśmy wyjątkowym regionem, gdzie przeplatają się ze sobą różne kultury, a także powiązanie z nimi religie. Zwiedzający mogą oglądać przepiękne i różnorodne świątynie, poznając ich historię i historię województwa podlaskiego, a przy okazji odkrywając swoją duchową stronę.

Ludzie w swoim życiu bardzo często szukają pewnych wskazówek, które pomogą im odpowiedzieć na pytanie kim są. Poszukiwanie tożsamości, jakie towarzyszy człowiekowi przez całe życie często jest zakłócane przez codzienność. Trudno jest bowiem odnaleźć samego siebie stojąc w korku, jadąc autobusem, wykonując obowiązki w pracy. Również nie łatwo jest, gdy przychodzi dzień wolny, a my odsypiamy go lub zwyczajnie spędzamy czas przed telewizorem czy komputerem.

Nic tak nie przybliża człowieka samego do siebie jak podróż. Stąd popularność pielgrzymek i turystyki. Idealnym miejscem na duchowe doznania jest Podlasie. Nie tylko dlatego, że w naszym regionie czas płynie powoli i wszystko jest spokojniejsze, ale dlatego że nasza historia przepleciona jest różnymi kulturami, które przyniosły ze sobą również religie. Dlatego wędrując po kolejnych podlaskich miasteczkach możemy natrafiać na kolorowe cerkwie, stare kościoły, meczety i synagogi. Czy będąc katolikiem można coś odnaleźć w świątyniach innych religii? Oczywiście! Przekroczenie progu cerkwi nie oznacza przecież, że staniemy się prawosławni, a po wejściu do meczetu nie zostaniemy muzułmanami. Tak samo odwrotnie – wstęp do kościoła nie jest zabroniony dla ludzi innych wyznań. Warto tam wejść, obejrzeć, porównać.

Ogólnie warto chłonąć obce kultury i poszerzać horyzonty. Poznając historię z konkretnych miejsc, rozmawiając z lokalsami, możemy się nie tylko zainspirować, ale też poznać swoją tożsamość, by finalnie odpowiedzieć na pytanie kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Magiczne Podlasie, Suwalszczyzna i bezkresne bagna Biebrzy. Czas na zwiedzanie!

Wróciła wiosna, a to znak że czas wyciągać rowery (jeżeli ktoś nie jeździł zimą). Nareszcie można planować długie wycieczki jednośladem. Jako, że jesteśmy krytykami szlaku Green Velo, tak tym razem będziemy namawiać by chociaż koło niego się kręcić. Bo tak jak sama infrastruktura tego projektu nie jest zadawalająca, tak też sama trasa owszem. Gdy powstawało Green Velo, podlaskie środowisko rowerowe było przekonane, że będzie to biegnąca przez cały region ścieżka dla jednośladów. W praktyce okazało się, że w głównej mierze wyznaczono po prostu trasę po istniejących szlakach, postawiono znaczki, kilka budek ze śmietnikami i tyle. Zdecydowanie rozczarowujące.

Jednak trasa biegnie przez tereny, które warto odwiedzić – Suwalszczyzna, Biebrzański Park Narodowy, Białystok, Puszcza Białowieska i rdzeń Podlasia czyli tereny Bugu. Wystarczy obejrzeć powyższy film, by zobaczyć ile pięknych widoków nas czeka. Oczywiście nie trzeba trzymać się wszystkich punktów Green Velo, ale jazda przez Wigry czy Augustów, a następnie dzikimi terenami do Goniądza to wręcz obowiązek. Potem można odskoczyć na Łomżę lub z Tykocina dostać się do Białegostoku. Szlak proponuje jazdę główną drogą rowerową wzdłuż ekspresowej ósemki. Można jednak spróbować przedrzeć się przez Waniewo do Śliwna, mimo że kładka w tej pierwszej wsi jest zdemolowana, a wójt od lat tylko zapowiada remont. Mimo to istnieje prawdopodobnie jakieś nieformalne dojście do pierwszej platformy, którą przetransportujemy się już na odremontowaną część. Tu jednak gwarancji nie damy, dlatego jeżeli plan się nie powiedzie, to warto jechać przez Łapy i Suraż.

Kolejne punkty z Green Velo to Białystok i Supraśl. Szkoda by było je omijać, bo warto zobaczyć i stolicę województwa i tez lokalne uzdrowisko położone w Puszczy Knyszyńskiej. Dalej trasa biegnie przez Cieliczankę i Kołodno do Michałowa, by ostatecznie dojechać nad Siemianówkę. My jednak proponujemy zmianę trasy, tak by z Supraśla jechać prostą leśną drogą na Krasny Las do  Grabówki, a następnie przez Henrykowo, Rafałówkę i Zabłudów ruszyć nową trasą rowerową do Krainy Otwartych Okiennic. Zobaczenie Trześcianki, Soc i Puchłów to konieczność. Takich domów i cerkwi jak tam nie ma nigdzie w Polsce!

Następnie ruszymy z Ryboł przez Wojszki do Plosek, by leśnymi i wiejskimi drogami bezpiecznie dojechać aż do Orli i Dubicz Cerkiewnych z powrotem na szlak Green Velo. Potem jedziemy już po trasie aż do Mielnika, gdzie będzie przeprawa promem po rzece i kolejne województwo. Przejechanie całej drogi od Suwałk do Mielnika nad Bugiem zajmie sporo czasu, bo to wyprawa na cały tydzień. Nie zapomnijcie zarezerwować noclegów!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tropiciele z Podlasia. Wyjątkowy film ukazujący dzikość naszego regionu.

Jakoś tak się utarło powiedzenie, by rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Gdyby jednak zasugerować takie rozwiązanie mieszkańcom Podlasia, to by popukali palcem w czoło. U nas jest taki sam spokój i taka sama dzicz jak tam. Nawet Białystok to duże miasto, w którym napotkać można sarny, łosie czy dzikie kaczki. Co więc musi być poza obszarem? Im dalej od głównego miasta województwa podlaskiego tym bardziej dziko. Wystarczy pojechać do Biebrzańskiego Parku Narodowego, by się o tym przekonać.

Film dokumentalny „Dzika Polska Tropiciele z Podlasia” właśnie tą dzikość naszego regionu pokazuje. Robi to oczami tych, którzy tej dzikości w ogóle poszukują i opowiadają o niej z własnymi odczuciami. Dlatego warto zobaczyć powyższy film. Dowiedzieć się z niego możemy między innymi o zwyczajach łosi, wilków czy dzików.

Najbardziej dzikie miejsca w Podlaskiem znajdują się we wspomnianym Biebrzańskim Parku Narodowym, ale nie tylko. Puszcza Białowieska, Knyszyńska i Augustowska są na tyle obszerne, że i tam w głębi nie widać śladu ingerencji człowieka. Czysta natura. Podobnie w okolicach Łomży, Siemiatycz i Wysokiego Mazowieckiego znajdują się rozległe tereny, gdzie możemy podziwiać dorzecza Narwi i Bugu, a tam sporo miejsca, gdzie człowiek nic nie dotykał.

Partnerzy portalu:

Oto nowy zabytek. To był najdłuższy most w państwie niemieckim, teraz góruje nad rzeką Narew.

Oto nowy zabytek. To był najdłuższy most w państwie niemieckim, teraz góruje nad rzeką Narew.

Z rana wspominaliśmy o nim w artykule, a popołudniu okazało się że właśnie stał się zabytkiem! Mowa o żelaznym moście w Ploskach, który łączy Białystok z Bielskiem Podlaskim i umożliwia przejechanie nad rzeką Narew. Niewiele osób wie, że to XIX-wieczna konstrukcja, która przywędrowała do nas aż z Bydgoszczy. W latach 1952-1953, zastąpiła ona drewniany most. Wcześniej była częścią najdłuższej przeprawy w państwie niemieckim. Obecny most na rzece Narew składa się z dwóch stalowych przęseł z tzw. mostu fordońskiego, który zbudowano w latach 1891-1893 na rzece Wiśle.

Jego projektantem był inż. Georg Christoph Mehrtens. Most składał się z 18 przęseł, tworząc w ówczesnym czasie najdłuższą przeprawę w państwie niemieckim, a od 1920 roku także w Polsce. W 1949 roku, po zawaleniu piątego przęsła, zadecydowano o częściowym zastąpieniu mostu nasypem poprowadzonym przez tereny zalewowe. W wyniku czego pięć przęseł zostało przetransportowanych do Kolejowych Warsztatów Konstrukcji Stalowych w Białymstoku – Starosielach. Dwa przęsła z tzw. mostu fordońskiego zostały przeniesione w obecne miejsce, między miejscowościami Ryboły i Ploski.

Dlaczego most został zabytkiem? – Odegrał znaczącą rolę w rozwoju XIX–wiecznej historii inżynierii lądowej na terenie dzisiejszej Polski. Most związany jest z postacią Georga Christopha Mehrtensa, wybitnego inżyniera oraz naukowca. Projekt mostu był jednym z największych jego dzieł. Wartości naukowe obiektu przejawiają się w samej konstrukcji mostu oraz materiałach użytych do wykonania przęseł oraz sposobie ich wykonania.- tłumaczy Małgorzata Dajnowicz – Podlaska Konserwator Zabytków. Konstrukcja ma również walory artystyczne.

fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ploski to fantastyczne miejsce do zwiedzania. Rozlewiska, Narew, kolorowa cerkiew, rowerowy raj.

Wczesną wiosną tematem numer jeden są piękne rozlewiska, które już niedługo zaczną znikać, wsiąkając w grunt, nawadniając okoliczną roślinność. Dlatego też póki jeszcze jest co oglądać, warto objechać różne miejsca na Podlasiu, by podglądać naturę. Bo takie rozlewiska to nie tylko akweny wodne, których normalnie nie ma, to też możliwość podglądania przeróżnych ptaków, które przylatując na wiosnę robią sobie przystanki w takich miejscach. Dlatego bierzemy lornetki, aparaty, nieprzemakalne buty i w drogę!

Tym razem chcemy Wam pokazać Ploski nad rzeką Narew. Drogi pomiędzy Białymstokiem i Bielskiem Podlaskim są tam połączone mostem, który po II wojnie światowej przywędrował do nas prosto z Bydgoszczy. W latach 1952-1953, zastąpił on drewniany most. Wcześniej był częścią najdłuższej przeprawy w państwie niemieckim. Obecny most na rzece Narew składa się z dwóch stalowych przęseł z tzw. mostu fordońskiego, który zbudowano w latach 1891-1893 na rzece Wiśle.

Sama wieś Ploski to także interesujące miejsce do zwiedzania. Znajduje się tam Cerkiew Przemienienia Na Górze Tabor, która to jest drewniana i jest arcyciekawym obiektem, bo zmieniła kolor… Może to wydawać się trywialne, ale w cerkwi kolor świątyni ma znaczenie. Dawniej była po prostu cała brązowa. Oznaczało to, że świątynie zawierzono męczennikowi. Kolor niebieski, który pojawił się w ostatnich latach oznacza powierzenie Michałowi Archaniołowi bądź Matce Boskiej.

Ploski to także miejsce, gdzie znajdują się ośrodki wypoczynkowe. Jeżeli chcecie tam wybrać się rowerem, to także jest dobry pomysł. Z Białegostoku możecie do Plosek dojechać przez Juchnowiec lub nową drogą przez Stanisławowo. W samych Ploskach zaraz za mostem jest skręt w leśną drogę, która zamienia się potem w spokojną wiejską drogę. Możecie dojechać tamtędy aż do Orli, Dubicz Cerkiewnych i Kleszczel przy praktycznie zerowym ruchu samochodowym.

Partnerzy portalu:

Czerwone Bagno w Biebrzańskim Parku Narodowym po remoncie. To bardzo popularne miejsce.

Czerwone Bagno w Biebrzańskim Parku Narodowym po remoncie. To bardzo popularne miejsce.

Choć ma tylko 700 metrów długości i łączy się z innym, dłuższym szlakiem, to jest bardzo popularna. Mowa tu o kładce na szlaku Czerwone Bagno. Po poprzednim sezonie trzeba było ją wyremontować. Tak też się stało i turyści odwiedzający Biebrzański Park Narodowy mogą podziwiać piękne, przyrodnicze tereny ponownie.

A jest naprawdę na co popatrzeć. Czerwone Bagno to serce Biebrzańskiego Parku Narodowego. Bardzo ściśle chronione miejsce, natura w czystej postaci. Najbardziej urzeka cisza i spokój tego miejsca. Mimo popularności tej miejscówki, turyści nie mogą jej odwiedzać masowo. Ruch jest reglamentowany aby nie zakłócać przyrody. Sama kładka na 700 metrach ma dwie platformy z ławeczkami. Jest połączona z dłuższym szlakiem pieszym, który ma długość 7 km.

Biebrza i jej okolice to bardzo rozległy i dziki teren. Bardzo popularne są takie miejscowości jak Osowiec-Twierdza (gdzie można dojechać pociągiem), a także Goniądz, Dolistowo z długą szutrową drogą prowadzącą przy brzegu rzeki do Jagłowa. Nawet jest jedna ze śluz Kanału Augustowskiego, którą to można regulować ilość wody na biebrzańskich łąkach. Przypomnijmy, że wstęp do Biebrzańskiego Parku Narodowego jest płatny. Bilet wstępu można kupić w jego siedzibie lub przez internet na stronie BPN.

Partnerzy portalu:

Dąb Dunin został Europejskim Drzewem Roku. Podlasie może być dumne!
fot. Facebook - European Tree of the Year

Dąb Dunin został Europejskim Drzewem Roku. Podlasie może być dumne!

Europejskie Drzewo Roku 2022 to konkurs, który od 11 lat organizuje 6 fundacji z Bułgarii, Czech, Węgier, Polski, Rumunii i Słowacji. Działają one wspólnie na rzecz ochrony środowiska naturalnego oraz wspierania lokalnych społeczności i społeczeństwa.

W ostatnim konkursie, który rozstrzygnął się wczoraj (22.03.2022) zwycięzcą został Dąb Dunin, wielkie drzewo rosnące na Podlasiu. Konkurował z 15 innymi ciekawymi drzewami z Europy. Każde z drzew to nie tylko unikalny wygląd, ale też niezwykła historia i część dziedzictwa lokalnej społeczności. W głosowaniu wzięło 769 000 internautów. Przy takiej liczbie o zwycięstwo nie było łatwo. Na szczęście 179 000 głosów poszło na podlaską roślinę.

Nasz Dąb Dunin ma 400 lat i rośnie w gminie Narew we wsi Przybudki. Jest to skraj Puszczy Białowieskiej. Drzewo od lat odwiedza setki turystów. Przypomnijmy, że by móc startować w konkursie europejskim, najpierw Dunin zwyciężył w Polsce z innymi konkurentami.

Zwycięzcy i mieszkańcom Przybudek serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych 400 lat i kolejnych konkursów, które nie tylko przyciągną turystów, ale też innych wydarzeń, które będą upowszechniać ochronę środowiska naturalnego.

 

Partnerzy portalu:

Dworce PKS i PKP zostały rozłączone. Rozbierają kładkę.

Dworce PKS i PKP zostały rozłączone. Rozbierają kładkę.

Do dworca PKS nie dojdziemy już kładką z dworca PKP. Zaczęła się jej rozbiórka. Dotychczas łączyła oba obiekty. Póki co jeszcze stoi druga kładka – ta od strony ul. Św. Rocha. Później wszystko się zmieni, bo będą podziemne tunele. Jeden buduje PKP, drugi miasto Białystok. Będzie to dosyć duże ułatwienie. Nie oszukujmy się, nie o samo wchodzenie po schodach chodzi. Ciężkie walizki, wózki, rowery – to wszystko trzeba było wciągać na górę, a potem znosić. Alternatywnie okrążać teren wiaduktem Dąbrowskiego. Żadnego przejścia dołem dotychczas nie było.

Przypomnijmy, że to nie koniec zmian. Ostatecznie perony będą też zadaszone. Nareszcie piękny, zabytkowy dworzec kolejowy będzie także bardziej użyteczny. Warto też dodać, że zadaszenie nie będzie odstawać od reszty, a nawiązywać do reszty budynku.

Podróżni nie tylko będą mieli w przyszłości lepszy komfort w czekaniu na pociąg. Trasa do Warszawy cały czas jest modernizowana. Na odcinku Czyżew – Białystok zaplanowano budowę 14 bezpiecznych przejść pod torami. Oznacza to, że w tym miejscu pociągi będą mogły rozwijać jeszcze większe prędkości niż dotychczas. A trzeba powiedzieć jasno, jeżeli pamiętacie ostatnie dekady na kolei, gdy się zwijała, to teraz w porównaniu z tamtymi czasami prędkości już są całkiem przyzwoite.

Nie możemy się doczekać aż to wszystko zacznie funkcjonować!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nowa atrakcja w regionie. Można tu spacerować rozmyślając o Rzeczypospolitej Szlacheckiej.

Zabłudów liczący 2,5 tys. mieszkańców jest miasteczkiem, w którym w ostatnich latach niewiele się zmieniło. Ot przebudowa jednej z bocznych ulic (przy okazji remontu wylotu na Hajnówkę). Po kilku latach stagnacji nareszcie można się tam czymś pochwalić. Rewitalizacja Parku Zamkowego jest już ukończona. Na mapie Podlasia pojawiło się nowe miejsce do przyjemnych spacerów. Wcześniej nie wyglądało to zbyt dobrze, by w ogóle tamtędy chodzić.

Chociaż nazywa się to miejsce Parkiem Zamkowym, to żadnego budynku tego typu tam nie niestety już nie ma. W dzisiejszych czasach powinniśmy go nazywać w zasadzie Parkiem Pałacowym, bo to co kiedyś nazywano zamkiem, w rzeczywistości było okazałą barokową rezydencją książąt Radziwiłłów. Pierwotnie było to miejsce leżące w Puszczy Błudowskiej niedaleko gościńca, który prowadził z Gródka do Jałówki. Obecna rzeka Rudnia płynąca nieopodal nazywana była natomiast Meletyną (lub Meleciną). Dziś wszystko to znajduje się granicach miasta Zabłudów.

W II połowie XVI wieku siedziba dworska składała się z renesansowego ogrodu o funkcjach użytkowo-ozdobnych, o którym w zasadzie niewiele wiadomo, bo późniejsze przeróbki sprawiły, że zatarły się ślady jego pierwotnego wyglądu. Można więcej powiedzieć o wieku XVII. Wtedy miejscem tym administrował Swinarski na rzecz Bogusława Radziwiłła. Wówczas stał tam pałac z gankiem, rzeźbionymi balustradami, usytuowany był on na wzniesieniu górującym nad doliną rzeki. W pobliżu znajdował się sad, ogród i zwierzyniec. Do tego był dziedziniec otoczony stajniami, stodołami i innymi budynkami gospodarczymi. Na terenie kompleksu stał także dworek urzędniczy i duży staw. W kolejnych stuleciach majątek przechodził najpierw z rąk do rąk rodziny Radziwiłłów, później jednak w efekcie rozwodu trafił do byłej już żony Dominika Radziwiłła. Później natomiast miało miejsce Powstanie Listopadowe, w którym to rodzina ex-małżonki brała udział, za co została ukarana przez zaborcę konfiskatą majątku. Pod koniec XIX wieku dobra odkupił Szwed, Aleksander Kruzensztern.

Pałac został rozebrany, pozostałości przeobrażono w park, a budynki wzniesiono w innym miejscu. Było więcej dróg do spacerowania, więcej drzew, znajdowała się też oranżeria i pawilon gościnny. Nie brakowało również ogrodu warzywnego.

II wojna światowa sprawiła, że Zabłudów w połowie został zniszczony, także i budynki pałacowe. Sam Park zaś został zdewastowany. Po wojnie ogromny teren został podzielony na mniejsze. Część została przeznaczona pod budowę szkoły i terenów sportowych. Reszta była zwykłym parkiem. Na ruinach dawnych zabudowań dworskich zbudowano kilka domów mieszkalnych.

Partnerzy portalu:

Czy znacie te podlaskie miasteczka? Jedno ma granice jakby było puzzlem.

Czy znacie te podlaskie miasteczka? Jedno ma granice jakby było puzzlem.

Województwo Podlaskie jest jednym z szesnastu w Polsce i składa się z 14 powiatów i trzech miast na prawach powiatu – czyli gmin, w których prezydent jest jednocześnie starostą. To Białystok, Łomża i Suwałki. Dlatego powiat suwalski to nie to samo co Suwałki, powiat łomżyński to nie Łomża, a białostocki nie jest Białymstokiem. Te wszystkie informacje są w miarę znane większości, ale gdyby tak zapytać o podlaskie gminy, to tutaj znajomość raczej ograniczałaby się do własnej i sąsiednich.

Tymczasem nasze województwo składa się aż ze 118 gmin. Być może niektórzy nie wiedzą o ich istnieniu. Szczególnie że 78 z nich to gminy wiejskie, a oznacza to, że w ich obrębie znajdują się tylko wsie. Mamy też 27 gmin miejsko-wiejskich, czyli takich gdzie są wsie, ale też jest jakieś miasto. Co ciekawe, mimo 14 powiatów mamy tylko 10 gmin miejskich. W powiecie bielskim są aż dwie takie gminy – Bielsk Podlaski i Brańsk. Natomiast Sokółka i Mońki są gminami miejsko-wiejskimi. Białystok, Łomża i Suwałki są miastami na prawach powiatu, więc nie są ani gminą miejską, ani miejsko-wiejską, ani wiejska.

Im gmina jest aktywniejsza, tym więcej osób o niej wie. A co z tymi, o których przeważnie słyszeli tylko jej mieszkańcy i sąsiedzi? Warto również i o nich coś napisać. A to dlatego, że czasem znajdują się w nich interesujące miejsca do odwiedzenia. Tam gdzie potencjalnie „nic nie ma”, również może się skrywać coś ciekawego. I właśnie w ten sposób chcielibyśmy Wam przedstawić niektóre podlaskie miasta, które nie są tak znane jak stolice powiatów.

Czy to miasto w Niemczech?

fot. UM Lipsk

Gdy wpiszemy w Google: Lipsk, to mapy pokażą nam miasto w Niemczech. Jest ono popularniejsze od naszego za sprawą drużyny piłkarskiej RB Lipsk. My mamy natomiast Biebrzę Lipsk. W naszym podlaskim miasteczku, położonym nieopodal Augustowa znajduje się okazała neogotycka, katolicka świątynia, która przypomina białostocką katedrę. Jednak najbardziej znana dla ludzi z okolic jest wielka pisanka, która nawiązuje do regionalnej tradycji tworzenia przepięknych malowideł na jajkach wielkanocnych.

Kwadratowy park

fot. PanSG / Wikipedia

Szczuczyn to miasto położone nieopodal Grajewa. Jeżeli tam kiedykolwiek traficie, to zapewne znajdziecie się w głównym punkcie miasta czyli kwadratowym parku pośrodku miejskiej zabudowy. Jedno jest pewne – bardzo tam spokojnie. Mimo interesującej historii miasta, dziś pozostało kilka zabytków. Z czego ten najstarszy z 1690 roku nie wygląda zbyt ciekawie. To po prostu budynek murowany przy wspomnianym wyżej parku na Placu Tysiąclecia. Numer budynku to 1. Na szczęście miasto ma też inne ładniejsze zabytki. Pod względem atrakcji lepiej prezentuje się to co jest poza miastem. Szczególnie pagórkowate tereny, gdzie możemy podziwiać piękne widoki.

Taka stacja to skarb!

fot. Przykuta / Wikipedia

Kolejne miasteczko, którego możecie zbytnio nie kojarzyć to Kleszczele w powiecie hajnowskim. Tam znajduje się przepiękna, drewniana, niestety nieczynna stacja kolejowa z 1900 roku. W miasteczku jest także biała cerkiew z niebieskim dachem, a także kościół katolicki. Na oba budynki warto oko zawiesić. Położenie Kleszczel jest dosyć dobre – bo leżą one na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Niedaleko jest także do granicy województw Podlaskiego z Mazowieckiem i Lubelskiem. A po drodze same piękne, górzyste tereny.

Idealne dla wędkarzy

Stawiski / fot. Sylwester Górski / Wikipedia

Powiat kolneński ma w swoich zasobach oprócz Kolna oczywiście także Stawiski. Główną atrakcją miasta jest ichniejszy zalew, po którego środku prowadzi pomost. Idealne miejsce dla wędkarzy, a także wszystkich tych, którzy chcą odpocząć w ciszy i spokoju. Można także latem plażować.

Tam gotował Robert Makłowicz

Fani Wiedźmina doskonale znają Novigrad, a tymczasem my w Podlaskiem mamy Nowogród. Najciekawszym miejscem, które naprawdę warto tam zobaczyć jest skansen kurpiowski. Na miejscu możecie zobaczyć 34 różne obiekty – dawne chałupy, spichlerze, kuźnia, młyn wodny, wiatrak czy nawet dworek. W ostatnim czasie jeden z odcinków w naszym województwie nagrywał tam Robert Makłowicz. W mieście znajduje się także wielki schron bojowy.

Miasto puzzel

Dąbrowa Białostocka położona niedaleko Sokółki to miejsce, które możemy odwiedzić razem ze wspomnianym Lipskiem. Oba miasta są sąsiadami. Pierwsze, na co zwróciliśmy uwagę, to ciekawe granice miasta. Wyglądają jak puzzel! Główną atrakcją miasta jest stary wiatrak oraz piękny neoromański kościół i drewniana, prawosławna kapliczka na cmentarzu.

Mamy nadzieję, że wszystkie miejsca uda Wam się odwiedzić.

Partnerzy portalu:

Przeprawa promowa w Biebrzańskim Parku Narodowym znowu otwarta!

Przeprawa promowa w Biebrzańskim Parku Narodowym znowu otwarta!

Przeprawa promowa znajdująca się na ścieżce edukacyjnej „Suszalewo – Nowy Lipsk” to dosyć nowa atrakcja, która jakiś czas  temu musiała zostać zamknięta. Na szczęście wszystko wraca do normy i znów można z niej korzystać.

Pływające platformy do przepraw znamy przede wszystkim z Waniewa i Śliwna (Narwiański Park Narodowy). Tymczasem w Biebrzańskim Parku Narodowym też jest taka platforma i znajduje się na ścieżce edukacyjnej z Suszalewa do Nowego Lipska. Powstała w 2019 roku. Niestety ostatnie lata były suche i poziom wody był zbyt niski, by platforma mogła się przemieszczać z jednego brzegu na drugi. Ostatniej zimy mieliśmy i śniegi i obfite deszcze. Zaprocentowało to wysokimi stanami rzek na wiosnę i rozlewiskami. Przyroda dostała szansę by się odrodzić.

Oprócz przeprawy na ścieżce edukacyjnej Biebrzańskiego Parku Narodowego znajduje się też całą infrastruktura. Wieże widokowe, platformy widokowe, kładki i czatownia do podglądania ptaków. Dlatego też warto jest się wybrać w to miejsce przy najbliższej okazji. Można tam bardzo miło spędzić czas. Pływający pomost powstał w ramach projektu LIFE „Ochrona siedlisk mokradłowych Górnej Biebrzy”. Wyróżniono go m.in. w konkursie na Najlepszy Produkt Turystyczny Województwa Podlaskiego (Augustów 2019) oraz jako Turystyczny Produkt Roku podczas Kongresu Turystyki Polsko-Czeskiej (Świdnica 2021). Jest to jedyna tego typu przeprawa w Biebrzańskim Parku Narodowym do przemieszczania się z jednego na drugi brzeg rzeki.

Partnerzy portalu:

Truskolaski wreszcie się zabrał do roboty. Eldorado deweloperów skończy się?
W ostatnim czasie płonęły domy na osiedlu domków obok ul. Kopernika. Rozbudowuje się tam wielkie osiedle bloków.

Truskolaski wreszcie się zabrał do roboty. Eldorado deweloperów skończy się?

Po długiej serii zajmowania się sprawami politycznymi, Tadeusz Truskolaski ze swoją świtą wreszcie zabrali się do roboty. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to w połowie 2023 roku skończy się eldorado deweloperów. To gdzie będą mogli budować, a gdzie nie – ma być uporządkowane.

Urzędnicza biurokracja

Zacznijmy od wyjaśnienia urzędniczej biurokracji. Do 2018 roku było tak, że jeżeli deweloper chciał wybudować blok w dowolnym miejscu w Białymstoku, to kupował sobie działkę. Jeżeli znajdowały się na niej jakieś stare domy, to wybuchały „tajemnicze” pożary, a blok powstawał niedługo po tym. Wynikało to z faktu, że Białystok ma dla różnych obszarów miasta plany zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli w planie jest wpisana „zabudowa mieszkaniowa”, to deweloper miał żółte światło. Jak chciał budować składa wnioski do urzędu o wydanie warunków zabudowy. Wtedy albo dostawał te wytyczne (zgodne z planem zagospodarowania) albo dostawał odmowę. Gdy składał odwołania, to wygraną miał w banku.

Problem ten istniał w wielu miastach i cały czas był sposób na jego rozwiązanie. Nazywał się Studium zagospodarowania i kierunków uwarunkowań przestrzennych. To taki naddokument, który stał wyżej niż plan zagospodarowania przestrzennego. Problem w tym, że temat deweloperów i tajemniczych pożarów istniały od lat, a urzędnicy udawali że nic się nie dzieje. Mimo, że domy były ordynarnie podpalane, a potem jak gdyby nigdy nic powstawały tam bloki.

Przed wyborami

W Białymstoku obowiązywało studium z 1998 roku. Dopiero za problem wszędobylskiego budownictwa zabrano się przed ostatnimi wyborami. Wówczas Truskolaski był w stanie wojny z radą miejską, w której większość miał PiS. Urzędnicy prezydenta przygotowali nowe studium, zaś radni PiS dołożyli swoich poprawek, które sprzyjały jednemu z deweloperów. Tadeusz Truskolaski jako wykonawca uchwał rady miasta poprawek dokonał, ale poczekał z wysłaniem dokumentu do zatwierdzenia radnym aż do wyborów. Gdy te się odbyły, to okazało się że jest nowa większość w radzie, składająca się z radnych sprzyjających prezydentowi (Koalicja Obywatelska). Nowi radni stare poprawki wyrzucili. Opozycyjny już PiS postanowił wszcząć wojnę o to przy pomocy swojego wojewody, który może unieważniać uchwały samorządów jeżeli w jego opinii są niezgodne z prawem. Tak też się stało. Od czerwca 2019 roku do grudnia 2019 roku sprawa była w sądzie. Ostatecznie Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję wojewody. Nowe studium weszło w życie.

Między czasie w życie weszła także ustawa zwana „Lex Deweloper”, która miała przyśpieszyć budowę bloków pod rządowy program „Mieszkanie plus”. Jako, że w hierarchii polskiego prawa obowiązuje nadrzędność prawa krajowego nad lokalnym, to oznaczało, że uchwały rady miasta musiały zostać dostosowane do nowej ustawy „Lex Deweloper”. W praktyce oznaczało to, że studium znów jest do poprawki. Bo ustawa zakłada, że deweloper może budować o ile jego plany nie są sprzeczne ze studium. Dlatego plany zagospodarowania przestrzennego można sobie… sami wiecie co. W lipcu 2021 roku weszła jeszcze spec ustawa, która jeszcze bardziej ułatwia budowę bloków.

Za rok wybory samorządowe. Wiadome jest, że to, co wyprawiali deweloperzy za wszystkich kadencji Truskolaskiego (i jego poprzednika) stałoby się głównym motywem kampanii wyborczej ewentualnych przeciwników politycznych obecnego włodarza. Jeżeli obecny prezydent myśli o czwartej reelekcji lub planuje namaścić któregoś z zastępców (czyt. Rafała Rudnickiego), to właśnie teraz jest moment na załatwienie problemu z deweloperami wpychającymi się z blokami wszędzie gdzie się da.

Szykują awantury na wybory

I tak czytamy w Kurierze Porannym, że w połowie 2023 roku radni będą debatować czy przyjąć nowe studium zagospodarowania i kierunków przestrzennych. Akurat przed samymi wyborami. Będzie to swoista debata na zasadzie „kto z deweloperami, a kto przeciwko”. Sprytne prawda?

W roku wyborczym będziemy też mieli sprawę Krywlan. Do tego czasu dalej nie będą tam latać większe samoloty. Pod koniec października 2022 roku miasto będzie miało badania, które zadecydują o tym czy na wyciętym lesie można będzie budować cmentarz. Dopiero wtedy odpowiednie zapisy będą mogły trafić do studium. Do tego samego czasu ma być przygotowana także inwentaryzacja 117 hektarów lasu pod wycinkę.

Wygląda na to, że Tadeusz Truskolaski na rok wyborczy szykuje prawdziwy festiwal kłótni: o deweloperów, o wycinkę lasu, a także o budowę cmentarza przy Krywlanach. Coś nam się wydaje, że to jeszcze nie koniec.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Przyjechali na Podlasie załatwiać sprawy. Tak się zachwycili, że nagrali wyjątkowy film.

Filmy, w których możemy oglądać sielską i spokojną atmosferę Podlasia warto oglądać zawsze. Tym razem obejrzymy jak blogerzy EndlessTravel przyjechali prywatnie na Podlasie, ale tak się zachwycili, że postanowili uwiecznić to co ich spotkało. A jest na co popatrzeć. Krówki, żubry, bociany, kwiaty, piękna pogoda i interesujące ujęcia z drona – to atuty tej mini-produkcji.

Europejska Wieś Bociania w Penowo (koło Tykocina) to być może dla osób z Podlasia nie jest specjalna atrakcja, ale wierzcie nam, w innych rejonach Polski bocianów specjalnie nie ma. Dlatego ktoś, kto do nas przyjeżdża z innego zakątka może się tą miejscowością zachwycić. Podobnie jak bocianów, nie ma też prawie w żadnym innym regionie żubrów. Dlatego rezerwat pokazowy pod Białowieżą przyciąga tłumy.

Film pokazuje Narwiański i Biebrzański Park Narodowy. Warto obejrzeć go z perspektywy tej produkcji, bo mamy tam unikalne zdjęcia z drona. Mimo powszechności tego typu urządzeń, to ich używanie jest ogólnie zakazane w Parkach Narodowych. Dlatego na stworzenie tam ujęć lotniczych trzeba mieć specjalną zgodę. Nie będziemy wnikać w to w kontekście tego filmu, dlatego też zachęcamy do pooglądania sobie.

Cieszyć się należy że takie filmy cały czas powstają. Wiele osób zanim gdzieś wyjedzie, ogląda w internecie jak dane miejsce wygląda. Umówmy się – zdjęcie może sporo przekłamać i podkoloryzować. Film też, ale tylko wtedy gdy zrobi go prawdziwy fachowiec. Pół-amatorskie produkcje mają to do siebie, że są bardziej autentyczne.

Partnerzy portalu:

Wiosna to idealny czas na wycieczki do Parków Narodowych. W Podlaskiem jest ich kilka.

Wiosna to idealny czas na wycieczki do Parków Narodowych. W Podlaskiem jest ich kilka.

Cztery Parki Narodowe w Podlaskiem można odwiedzać przez cały rok, ale wiosną jest to czas na wizytę idealny. Wszystko dlatego, że ideą istnienia i dbania o Park Narodowy jest przyroda w stanie naturalnym. Teraz, kiedy wszystko budzi się do życia, to powoduje, że na takich dzikich terenach możemy bardzo mocno zobaczyć, usłyszeć, a nawet poczuć tą pobudkę.

Narwiański Park Narodowy

Kurowo, Kruszewo, Śliwno, Waniewo, Topilec, Uhowo, Suraż, Bokiny, Radule. To wszystkie miejscowości, które znajdują się w dogodnym położeniu blisko Narwi przebiegającej przez Park Narodowy, jednak to te pierwsze cztery uznawane są za najbardziej atrakcyjne. Dlatego w zależności od tego ile macie czasu, zacznijcie od nich, a skończcie na pozostałych.

W Kurowie jest siedziba Parku, kładki i Ośrodek Edukacji Ekologicznej. W Kruszewie znajduje się zerwany most, z którego widać rozlewiska. Śliwno i Waniewo to kładka jednak dostępna od tej pierwszej miejscowości. Wójt Waniewa od lat obiecywał remont, a kładka po stronie tej miejscowości jest ruiną.

Biebrzański Park Narodowy

Osowiec-Twierdza. Fot. P. Jakubczyk

To największy Park w Polsce! Przez jego środek południowej części przebiega carski trakt, którym można skręcić w niejedną kładkę i wieżę widokową. W Osowcu-Twierdza znajduje się natomiast siedziba Parku. W tej miejscowości również jest i kładka i wieża widokowa. W ogóle trzeba przyznać, że na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego pięknych widoków nie brakuje. W Goniądzu możemy również ze specjalnego tarasu je podziwiać. Nie powinniśmy tez pomijać Dawidowizny. Zaś w Dolistowie Starym za mostem znajduje się wspaniała droga prowadząca do Kanału Augustowskiego. Biegnie przy samej rzece. Jest tam bardzo dziko.

Wigierski Park Narodowy

Mimo, że słynie z jezior, to największy jego obszar zajmują lasy. Jest to ponad 60 proc. terenu. W miejscowości Krzywe znajduje się jego siedziba, a także zaczyna ścieżka przyrodnicza, którą warto przejść. Nie brakuje tam też innych kładek i terenów do spaceru przeplatanych małymi zbiornikami wodnymi. Oczywiście Wigry kojarzą się przede wszystkim z klasztorem, dlatego warto tam się wybrać skoro już będziemy obok.

W samym Parku warto również odwiedzić Wieżę widokową w Kruszniku. Jest także Wigierska Kolej Wąskotorowa, którą koniecznie trzeba się przejechać!

Białowieski Park Narodowy

Tutaj sytuacja jest skomplikowana przez quasti-stan wyjątkowy, który miał trwać do 1 marca, a został przedłużony na kolejny okres (do końca czerwca). Ale jest trochę jak z pandemią i tamtym słynnym „tylko 2 tygodnie”. Nie nastawiamy się, że pod koniec czerwca coś się zmieni. Konkretnie Ustawa o ochronie granicy państwowej daje uprawienia ministrowi, by rozporządzeniem mógł zakazywać wstępu na konkretny obszar. I tak się stało. Po stanie wyjątkowym obowiązuje zakaz wjazdu bez zezwolenia do 183 przygranicznych miejscowości. Na tej liście jest również Białowieża. A to tam znajduje się serce Białowieskiego Parku Narodowego. Zakaz nie dotyczy osób mieszkających i pracujących tam. Ktoś, kto chce wjechać na obszar zakazany, a nie jest ani mieszkańcem ani nie pracuje w tym rejonie musi zwrócić się do komendanta Straży Granicznej o pozwolenie. Strasznie dużo zachodu prawda?

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ostatnia okazja by łatwo zobaczyć żubry tej zimy

Pogoda ma swoje prawa, a jednym z nich jest oczywiście wiosna po zimie. Właśnie trwają tej drugiej ostatnie podrygi. Dlatego ten weekend to w zasadzie ostatnia okazja by łatwo napotkać żubry, które szukają jedzenia na polach i korzystają ze stogów siana przygotowanych przez leśników. Gdy podskoczy temperatura, żubry będą przebywać głęboko w lesie i tam znajdować pożywienie. A to oznacza, że tylko doświadczeni leśni piechurzy będą mogli je zobaczyć. Inni poczekają do następnej zimy.

Dlatego też warto wykorzystać ostatnie mroźne dni na obserwacje. Przypomnijmy, że żubry są we wszystkich trzech podlaskich puszczach: Białowieskiej, Knyszyńskiej i Augustowskiej. Z obiektywnych przyczyn najłatwiej będzie obserwować w pobliżu tej drugiej. W tej pierwszej trwa quasi-stan wyjątkowy, który powoduje że do wielu miejsc przy granicy nie można dotrzeć. Jeżeli chodzi o Puszczę Augustowską, to tam żubry pojawiły się dopiero kilka lat temu. Stada dopiero się rozmnażają, dlatego małe jest prawdopodobieństwo że je spotkamy.

Natomiast kursując od bladego świtu od Podsokołdy, po okolice Krynek (do punktu gdzie można dojechać ze względu na rządowy zakaz), a także Szudziałowa po Sokółkę jest szansa że na jakieś stadko jeszcze natrafimy. Nawet jeśli ostatecznie żubrów nie będzie, to i tak wycieczka po dzikim wschodzie Podlasia jest warta każdej okazji.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jego życie jest historią wielkiego męstwa i patriotyzmu. Powstał film o Janie Kamieńskim.

Klewinowo to niewielka wieś pod Białymstokiem, leżąca w gminie Juchnowiec Kościelny. Urodził się tu Jan Kamieński – podpułkownik dyplomowany piechoty Wojska Polskiego, Armii Krajowej, organizacji walczącej o niepodległość Polski po wkroczeniu Armii Czerwonej, żołnierz Narodowej Sił Zbrojnych (konspiracyjnej organizacji wojskowej), a także Cichociemny czyli przeszkolony na zachodzie żołnierz będący w służbach specjalnych konspiracyjnej Armii Krajowej.

W ostatnim czasie Ośrodek Kultury w Gminie Juchnowiec Kościelny zrealizował film dokumentalny o Janie Kamieńskim. Można w nim zobaczyć losy tego wybitnego Podlasianina. Warto dodać, że został on czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i francuskim Krzyżem Wojennym ze srebrną gwiazdą. Jego historia jest historią wielkiego męstwa i patriotyzmu.

Kamieński był jednym z 316 Cichociemnych. W kwietniu 1944 roku w ramach operacji „Weller 7” został został zrzucony ze spadochronem do okupowanej Polski. Uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. W 1946 roku czyli już po wojnie wrócił do Polski z Wielkiej Brytanii. Zamieszkał w Zakopanem. Po kilku miesiącach musiał jednak wyjechać, bo był zagrożony aresztowaniem. Pozostał na emigracji.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kładka Śliwno – Waniewo znów dostępna! Wysoki poziom wody.

Od początku marca kładka Śliwno – Waniewo znów jest dostępna! Poziom wody jest wysoki, ale można się dostać od niej tylko od strony Śliwna. Szczególnie teraz, wczesną wiosną miejsce jest świetne do zwiedzania. Rozlewiska Narwi w pełnej krasie można podpatrywać zarówno z wież widokowych jak i z okolicznego zerwanego mostu w Kruszewie. W samym Śliwnie i Waniewie oprócz kładki znajdują się pływające platformy, którymi będziemy się przeprawiać po rzece. Jeżeli mamy lornetki, to koniecznie zabierzmy je ze sobą – o tej porze roku warto podglądać dzikie ptaki, których na rozlewiskach jest mnóstwo!

Warto też wybrać się do Ośrodka Edukacji Przyrodniczej „Młynarzówka” i ogólnie do siedziby Parku w Kurowie. Tam też są kładki. Jeżeli jedziecie samochodem to park objedziecie najbliżej przez Baciuty. W Kruszewie most jest zerwany od kilkudziesięciu lat, w Śliwnie do Waniewa dostaniecie się pieszo, ale do Kurowa jest 6 km, więc jeżeli w dwie strony jest Wam za daleko to pozostaje most w Baciutach.

Na terenie Parku obowiązują bilety wstępu, które można kupić na stronie internetowej npn.eparki.pl lub w Kurowie. Siedziba parku jest czynna od 7.30 do 15.30.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wiosna to czas rozlewisk. Zobacz jak Narew pięknie rozlała się po okolicy!

Idzie do wiosny pełną parą. Coraz wyższa temperatura, brak odpadów śniegu, pierwsze powroty dzikich ptaków. Inaczej mówiąc – natura budzi się znów do życia! Ważnym elementem tej całej układanki są rzeki, które wylewają. Ostatnie lata mieliśmy dosyć długą – bo trwającą przez lato i zimę suszę. Zmiany klimatyczne zaczynają dawać w kość wszystkim. Zamiast normalnych deszczy mamy potężne ulewy, a śnieg pada w takich rejonach świata, gdzie go nie widziano od kilkudziesięciu lat. W efekcie zimy nie są tak obfite w śnieg, a lata coraz bardziej gorętsze.

Obecna zima była dosyć łagodna, ale na szczęście napadało tyle śniegu (i też deszczu), że na podlaskich rzekach utworzyły się rozlewiska. Jest to pozytywny prognostyk. Nawodnione okolice odrodzą rośliny, pojawią się owady, a za nimi ptaki, które założą gniazda. Do tego lasy – będące naturalnymi zbiornikami wodnymi uzupełnią zapasy. Jednym słowem latem nie będzie żółto tylko zielono! Brak suszy to także lepsze zbiory w rolnictwie.

Warto też dodać, że rozlewiska to przepiękne widoki. Dzięki temu możemy obserwować naturę w całej krasie. Jeżeli chcielibyście to zrobić, to warto wybrać się do Strękowej Góry. Tam można patrzeć jak rozlała się rzeka z wysoka. Warto też zobaczyć miejsce zwane Grądy-Woniecko i Wiznę. Tam również widoki będą przepiękne. A tymczasem upajajcie się widokami z filmu.

Partnerzy portalu: