Żołnierze robili ćwiczenia. Przy okazji powstały zdjęcia pięknych widoków!

Żołnierze robili ćwiczenia. Przy okazji powstały zdjęcia pięknych widoków!

Żołnierze grupy rozpoznania obrazowego 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnejprowadza obecnie ćwiczenia, a przy okazji monitorują sytuację hydrologiczną w regionie. Stany rzek podniosły się po zimie, co jest naturalne, jednak grozi to lokalnym podtopieniami, zatem lepiej być wcześniej przygotowanym. Żołnierze muszą podtrzymywać uprawnienia robiąc nalot minimum co 120 dni przez 5 godzin. Dla nas nie ma to znaczenia, ale efekty tych ćwiczeń (poniżej) już tak. Loty wykonywane są nad rzeką Narew na styku gmin Bielsk Podlaski i Zabłudów. Konkretnie w okolicach Plosek.

 

 

Partnerzy portalu:

Znacie Kozi Rynek? Wspaniała kładka nad bagnami.
fot. Zala / Wikipedia

Znacie Kozi Rynek? Wspaniała kładka nad bagnami.

Wzgórze otoczone bagnami w okolicach Augustowa znane jest jako Kozi Rynek. W jego pobliżu znajduje się ścieżka edukacyjna. Doskonała na leśny spacer. Trzeba tylko poczekać na lepszą pogodę, aż będzie bardziej sucho. Warto dodać, że nadaje się ona zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Atrakcja znajduje się na drodze Augustów – Lipsk. Dlatego, jadąc z Białegostoku możemy wyruszyć na Sokółkę i Dąbrowę Białostocką i uwzględnić także te miejscowości w dziennym planie zwiedzania. Jeżeli wyruszymy odpowiednio wcześnie rano, przed świtem, to jest szansa że napotkamy dziką zwierzynę, której w okolicach jest pełno.

Rezerwat ma parking, gdzie możemy pozostawić samochód. Na miejscu stoi też obelisk pamiątkowy dotyczący powstańców styczniowych. To tam zaczniemy wycieczkę idąc wyznaczoną ścieżką. Po drodze miniemy 22 tematyczne przystanki – w tym miejsce na ognisko, kładkę oraz jeszcze jedno miejsce upamiętniające powstańców. Do tego po drodze napotkamy mnóstwo informacji przyrodniczych.

Jeżeli będziemy tam latem, to jednym z piękniejszych miejsc będzie roślinny „tunel” czyli droga prowadząca przez gęsto zarośnięte miejsce tworzące niesamowite wrażenie. To także doskonałe miejsce na zbieranie grzybów. A jeżeli będziemy mieli ochotę na ognisko, to kijki na kiełbaski już są.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jak powstaje tradycyjny chleb na zakwasie? Na Podlasiu właśnie tak.

Miejscowość Pawły to jedno z miejsc krainy otwartych okiennic oraz pięknych kolorowych cerkwi. Trześcianka, Puchły i Soce – to najbardziej znane miejsca dla turystów. Jednak w okolicy warto też zobaczyć Ryboły, Ciełuszki i właśnie Pawły. To właśnie w tej ostatniej miejscowości Walentyna Krasnodemska pokazała jak tradycyjnie na Podlasiu powstaje chleb na zakwasie. Podstawowym składnikiem jest zakwas. Do jego sporządzenia potrzebnych będzie kilka kromek suchego chleba oraz ciepła, przegotowana woda (1 litr). Zalewamy połamany chleb wodą i pozostawiamy na 4-5 dni.

Po tym czasie dodajemy do odczynu drożdże (1/3 kostki). To podstawa chleba. Następnie dodajemy 3 kg mąki. Jest to ilość jest orientacyjna, bo należy sprawdzić czy ciasto nie będzie za gęste. Przygotowaną mieszaninę odczynu, drożdży i mąki odstawiamy na 10-12 godzin. Następnie powstały rozczyn trzeba posolić (ok. garść na taką ilość). Mieszamy. Dodajemy mąkę. Jej ilość powinna być podporządkowana gęstości ciasta, ponieważ w takiej formie zostanie upieczona. Ponownie mieszamy.

Nagrzewamy piekarnik na 220 stopni. Następnie nakładamy ciasto na blachy. Pieczemy do momentu zarumienienia się skórki. Upieczony chleb powinien łatwo odchodzić od blachy. Aby chleb był miękki smarujemy go z wierzchu wodą i czekamy aż ostygnie. Wypiek musi znajdować się pod ściereczką lub pod ręcznikiem. Gdy wystygnie – można się zajadać!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tych Panów przedstawiać nie trzeba. Zobaczcie jak oni śpiewają!

Może trochę przesadziliśmy ze stwierdzeniem „śpiewają”, ale jakieś dźwięki z siebie wydają. Aktorzy Białostockiego Teatru Lalek – Ryszard Doliński, Andrzej Beya-Zaborski i Krzysztof Dzierma wystąpili w piosence „Naturszczycy”, która pochodzi ze spektaklu „Krótki kurs piosenki aktorskiej” – Wojciecha Szelachowskiego. Samo wystąpienie przed kamerami wyreżyserował natomiast Maciej Szelachowski.

Panowie znani są z niezapomnianej trylogii „U Pana Boga…” Jacka Bromskiego, gdzie wcielili się w rolę zacnych mieszkańców Królowego Mostu – proboszcza (Dzierma), komendanta (Beya-Zaborski) i przedsiębiorcy (Doliński). Warto jednak dodać, że wszyscy trzej mają na koncie bardzo wiele udanych występów teatralnych. Choćby Ryszard Doliński w kultowym Texas Jim, Beya-Zaborski w Szwejku. Krzysztof Dzierma to natomiast kompozytor. Jest twórcą muzyki do ponad spektakli teatralnych w całej Polsce. Dlatego też jego występ w „Krótkim kursie piosenki aktorskiej” to unikat, gdyż wcześniej widzieliśmy go właśnie tylko w filmach Bromskiego.

Spektakl „Krótki kurs piosenki aktorskiej” miał swoją premierę w 2015 roku.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Przepiękna zima, cudowne widoki. W poszukiwaniu żubra na Podlasiu.

Tytuł tego filmu może być mylący. Bowiem autor jest YouTuberem i w ten sposób (chyba?) szukał sposobów na kliknięcia. My natomiast postanowiliśmy wspomnieć o tym filmie, bo ujęcia były tego warte. Przepiękna zimowa aura sprawiła, że nasz region wyglądał magicznie. Zazwyczaj spędzające dnie w lasach żubry natomiast wyszły na polany w poszukiwaniu jedzenia. Wykorzystał to autor filmu i zaprezentował swoim widzom. W efekcie można teraz podziwiać wspaniałe obrazy województwa podlaskiego.

Autor „Kołem się toczy” pisze tak: Żubra chciałem zobaczyć już od baaaardzo dawna. Natomiast blisko 3 lata temu pojawił się w mojej głowie pomysł odwiedzenia Podlasia zimą celem poszukania żubrów i nagrania o żubrach filmu. Jako, że najlepszym okresem do obserwacji dziko żyjących żubrów jest zima, to też ciężko było mi się zebrać w sobie i pojechać na Podlasie w tym okresie. Sami rozumiecie – nie mam sań i reniferów żeby na Podlasie dojechać (eh te podlaskie żarciki :D). No ale przez deficyt podróży ostatnimi czasy w końcu się zmobilizowałem (było łatwiej po zrobieniu prawka 😀 ) no i pojechałem hen na daleką północ celem znalezienia Żubrów. Ale tych dzikich żubrów oczywiście! Żadne tam zagrody mnie nie interesują. No i po 2 tygodniach poszukiwań powstał taki oto właśnie film.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wyglądały przedwojenne Suwałki. Zobacz film z 1937 roku.

Zwykle stare filmy z podlaskich miast możemy oglądać tylko dlatego, że kręcili je żołnierze okupantów na potrzeby propagandy. Zarówno niemieccy jak i rosyjscy – prowadząc wojnę na wielu frontach – tworzyli całe dokumenty dla swoich obywateli, by utwierdzać ich w słuszności prowadzonej polityki względem innych państw. W tym przypadku jest zupełnie inaczej, bo film z Suwałk powstał w 1937 roku czyli w czasie, gdy II Rzeczypospolita Polska cieszyła się niepodległością już 19 lat. U władzy był już Hitler, jednak życie w Polsce toczyło się spokojnie – a tym bardziej w Suwałkach. Przypomnijmy tez, że wówczas nasz kraj granicami sięgał aż do Wilna, więc nasz region był bardziej w środku niż na wschodzie.

Niniejsze filmy pokazują tzw. dzielnicę żydowską w Suwałkach. Na nagraniu zobaczycie na przykład Synagogę, Park, czy też jedne z głównych ulic w mieście – Noniewicza oraz Marii Konopnickiej. Nie zabrakło w kadrach słynny jarmarku. Film składa się z dwóch części. W tej drugiej możemy obejrzeć cmentarz żydowski przy ulicy Zarzecze, publiczną łaźnię, ulicę Kościuszki, ratusz czy rzekę Czarną Hańczę. Warty uwagi jest również Dom Starców Żydowskich, który znajdował się przy ulicy Noniewicza.

https://www.youtube.com/watch?v=uNhMdLafcZ4

Dziś nie istnieje już ani gmina żydowska ani synagoga. Ulica Noniewicza nazywała się wówczas Joselewicza 36 i tam znajdowała się świątynia. Bożnica pochodząca z 1828 roku była murowana, o długości 30 metrów i szerokości 16 metrów. Miała dwa rzędy wielkich okien i osiem kolumn od frontu. Charakterystycznym elementem budowli były: okazały kolumnowy portyk oraz falista attyka. Okolice synagogi zamieszkiwała do II wojny światowej głównie mniejszość żydowska, której przedstawiciele w znacznym stopniu opanowali lokalny handel i przemysł.

Synagoga została zdewastowana przez Niemców na początku okupacji. Po wojnie częściowo zniszczony i opuszczony budynek stopniowo popadał w ruinę. W 1952 roku świątynia została wpisana do rejestru zabytków województwa białostockiego. Jako właściciela budynku wskazano Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, Oddział w Białymstoku. Cztery lata później, w 1956 r. synagoga, będąca już w stanie katastrofy budowlanej, na polecenie władz lokalnych i za zgodą ówczesnego ministra kultury została skreślona z listy zabytków i zburzona.

Tak wyglądały przedwojenne Suwałki. Zobacz film z 1937 roku.
Synagoga w Suwałkach, stojąca przy ul. Joselewicza 36 / fot. Archiwum UM Suwałki

 

Partnerzy portalu:

Białystok zaprasza do spalenia zabytku? Atrakcyjna lokalizacja pod blok.
Kto by nie chciał mieszkać w takiej okolicy?

Białystok zaprasza do spalenia zabytku? Atrakcyjna lokalizacja pod blok.

Mimo, że prawie 4 lata temu dokładnie opisaliśmy proceder palenia zabytków w Białymstoku, mimo ogromnej liczby czytelników, a także pozostawionych reakcji, udostępnień, komentarzy, nikt z miasta nie kiwnął nawet palcem. Od tamtego czasu spłonęły „tylko” stare domy w okolicach Kopernika czy Sosnowskiego. Tym razem wchodzi w grę spalenie zabytku stojącego w atrakcyjnym miejscu – przy ul. Św. Rocha 11. Idealne miejsce pod blok.

Przypomnijmy na czym polega proceder. Otóż uchwalone w Białymstoku plany zagospodarowania przestrzennego (czyli lokalne prawo) są tak skonstruowane, że nie tylko w żaden sposób nie chronią zabytków, ale wręcz zachęcają do jego spalenia po to, by mógł pojawić się tam blok. Jak to działa? W skrócie tak:

Jeżeli próbowalibyście przeczytać uchwałę Rady Miasta Białystok nr XXVI/417/16 z 24 października 2016r. to prawdopodobnie niewiele byście zrozumieli. Jest napisana rzecz jasna urzędowym i zawiłym językiem, przerzucając “czytelnika” po gąszczu przepisów. Dzięki takiej konstrukcji bardzo łatwo coś ukryć przed tymi, którzy “nie są w temacie”. Powiedzmy sobie szczerze czy przeciętnego białostoczanina obchodzi plan zagospodarowania przestrzennego? O ile nie chce urządzać przestrzeni w mieście to nie. Plan jest dla tych, którzy budują w mieście budynki – a tak się składa, że w ostatnich latach bardzo aktywnie budują wszelkiej maści deweloperzy. Wpychają swoje “apartamenty” gdzie się da.

Zatem jesteśmy oto świadkami takiej oto sytuacji. Otóż urzędnik przygotowujący treść uchwały sformułował taki sprytny przepis. Radni przegłosowali plan i tym samym uchwalili sytuację, w której jeżeli dojdzie do przypadku, że zabytek zostanie zniszczony to można budować 6 a nawet 7-piętrowy blok.

Zabytkowa willa z 1929 roku znajduje się po lewej stronie – przy budynku Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Więcej o tym procederze:

Skandal w Białymstoku! Lokalne prawo zachęca do podpalenia! Spalony zabytek stoi na działce dewelopera.

Proceder trwa od kilkunastu lat. Poniżej opis jak znikała dzielnica historyczna – Bojary.

Płoną i niszczeją zabytki w Białymstoku. Developer i znana spółka medyczna właścicielami działek

Wracając do ul. Rocha 11. Dokładnie tak samo jest i w przypadku budynku z 1929 roku, który tam stoi. Budynek jest zdewastowany i opuszczony. Po co remontować? Szkoda pieniędzy. Dlatego mimo że zabytkowa, to jednak „rudera” jest na sprzedaż. Za 1,1 mln zł. Cóż z tego, że budynek jest objęty ochroną konserwatorską, skoro w planie zagospodarowania przestrzennego jest zapisane, że można w tym miejscu zbudować 20-metrowy blok. Oczywiście, jeżeli dotychczasowy budynek przestanie istnieć, a zatem zostanie z niego ochrona zdjęta. Czy potrzeba lepszego zaproszenia do spalenia? Oczywiście, że nie, bo od kilkunastu lat taki proceder doskonale się sprawdza, a władze miasta mimo możliwości naprawienia błędu w postaci zmiany prawa – nadal ignorują temat. Przypomnijmy jeszcze na koniec, że jeszcze w 2012 roku budynek władze chciały wyburzyć. Wówczas zainterweniował konserwator, który wpisał go do ewidencji zabytków.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pielmieni to wyjątkowy przysmak. Można go posmakować na Podlasiu.

Pielmieni to potrawa, która na Podlasie przywędrowała aż z Syberii! U nas upowszechniła się za sprawą bieżeństwa, gdy prześladowani uciekali z Polski na wschód. Osób takich można liczyć w miliony, stąd też wielu mieszkańców ma lub miało w swojej rodzinie dziadków i pradziadków, którzy przeżyli wygnanie. Ci, którzy skazani byli na tułaczkę często nie przeżywali tego. Niektórzy mieli więcej szczęścia i wrócili. Z bagażem doświadczeń, przywozili ze sobą nowe pieśni, wzory tkackie, wiedzę o tradycjach i zwyczajach, ale też przepisy kulinarne. W tym właśnie Pielmieni czyli małe pierożki z nadzieniem mięsnym.

Nazwa pielmieni pochodzi z okolic Uralu i oznacza „chlebowe ucho”. Pierożki od naszych pierogów różnią się nie tylko rozmiarem, ale jeszcze tym, że w środku oprócz mięsnego farszu mają jeszcze przepyszny rosół. Stąd potrzeba, by były małe, bo aby poznać ich smak – trzeba wkładać do buzi w całości. Jak się je robi? Można zobaczyć w filmie powyżej. Oprócz tego można zobaczyć jak plecie się kosze ze słomy, wazony czy pojemniki.

Co do pielmieni – to żeby je stworzyć potrzebujemy mąki, jajka, wody i oliwy. Do farszu potrzebować będziemy surowego mięsa i cebuli. Do tego jeszcze musimy zrobić rosół, by na wszystko ze sobą wszystko połączyć. Warto też mieć kieliszek, dzięki któremu uda nam się stworzyć maleńkie krążki na pierożki. Pielmieni gotujemy krótko. Gdy wypłyną z wody, to ok. 2-3 minuty. Można je podawać z podsmażoną cebulką, masłem i pieprzem, ze śmietaną a nawet z octem. Pielmieni mają niepowtarzalny i wyjątkowy smak.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Te widoki zapierają dech w piersiach. Tak wygląda Podlaska Noc 2.0.

Film autorstwa Szczepana Skibickiego – Podlaska noc 2.0 to projekt który był realizowany przez ostatnie 5 lat. Żeby nagrać takie wyjątkowe obrazy trzeba poświęcić bardzo dużo czasu. Szczególnie, że nie jesteśmy Kalifornią i pogoda u nas nie zawsze dopisuje. A żeby stworzyć jedno dobre ujęcie w technice poklatkowej – trzeba poświęcić niekiedy wiele godzin. Tutaj mamy takich ujęć sporo – a każde idealne. Do tego występują na nich takie rzadkie zjawiska jak zorze polarne, obłoki srebrzyste czy komety.

Ponadto autor filmu wykorzystał specjalne techniki aparatu fotograficznego – dzięki czemu można było zobaczyć mgławice, których czego gołym okiem nie widać. Muzyka do filmu jest autorstwa Sw@da. Furorę na filmie robi także ogromny dąb ze wsi Przybudki, supraska kładka z zorzą w tle. Jest też stary wiatrak z Maciejkowej Góry oraz znana z wielu zdjęć kapliczka ze wsi Brody.

Wyjątkowe dzieło można podziwiać i za chwilę zapomnieć, ale może być tez inspirujące by podróżować po Podlasiu także nocą. Nie tylko dla robienia zdjęć, ale także dla słuchania dźwięków. Odgłosy zwierząt i całej natury rozpalają wyobraźnię. Jeżeli do tego dodamy trzaski z ogniska, to uda nam się stworzyć wyjątkowy klimat. Oczywiście najlepiej, gdy będzie ciepła, letnia noc.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Nękał stado żubrów dronem. Zapowiada walkę z tymi zwierzętami!

Jest to sprawa dosyć kontrowersyjna, bo zachowanie nagrywającego oburzające. Czy to był właściwy sposób na zwrócenie uwagi na problem z żubrami? Chyba jednak nie. Mimo wszystko sprawę trzeba wyjaśnić uczciwie. Król puszczy sprawa kłopoty rolnikom. W internecie odgrażają się, że będą walczyć z tymi wspaniałymi zwierzętami.

Zacznijmy od omówienia filmu. Nękanie i „ganianie” żubrów przy pomocy drona można uznać nawet za przestępstwo dręczenia zwierząt – szczególnie, że te są pod ochroną. Zatem powyższy film może stanowić dowód przestępstwa. Dlatego też kopię zachowaliśmy na wypadek, gdyby został on usunięty z YouTube z kanału „Rolnik nieprofesjonalny”. Jeżeli tak się stanie – opublikujemy tu jego kopię. Może się wydawać, że to nic takiego, a jednak prawo precyzuje że złośliwe straszenie i umyślne drażnienie zwierząt jest wypełnieniem tego czynu. Dodatkowo przepisy mówią, że płoszenie żubrów bez zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska jest zabronione!

Dlaczego ten film w ogóle powstał? Najprawdopodobniej by nagłośnić problem rolników z żubrami. Co roku, gdy jest zima żubry mają mieć zapewnione siano w wyznaczonych miejscach. Dzięki czemu chronione zwierzęta nie muszą głodować w lesie. Leśnicy podpisują umowę z rolnikami, a następnie formowane są wielkie stogi. Żubry owszem z tego korzystają, ale jest pewien problem. Zamiast siana – wolą rzepak. Ponadto stada się coraz bardziej rozrastają i dzielą na kolejne stada. Jak wskazuje autor filmu – problem dotyczy Hajnówki, Krynek, Orli i Bielska Podlaskiego. Dodaje też, że żubry potrafią rzepak wygrzebać spod śniegu. Gdy stado się naje, to pozostawia po sobie zniszczone uprawy i puste połacie. Ze swojej strony dodamy także, że kłopoty sprawia także niedawno powstałe stado z Puszczy Augustowskiej. Tam problem występuję w okolicach Lipska. Tam żubry wykradają zapasy zmagazynowane przez hodowców bydła.

Zwierzęta uszkadzają zgromadzoną kiszonkę i oprócz wyjadania części pryzm niszczą też folię zabezpieczającą zapasy paszy. Rolnicy, chociaż mogą liczyć na odszkodowania z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska są zrozpaczeni bo niemal codziennie muszą patrzeć na to jak zwierzęta potęgują straty. – Czytamy na agroprofil.pl. Autor powyższego filmu pisze natomiast – W tym roku o odszkodowaniach można zapomnieć – za rok rolnicy biorą sprawy w swoje ręce gdyż już nie wytrzymują . Mimo, że żubry są piękne – rolnicy będą walczyć by te nie przedostawały się na pola – wyjaśnia Hubert Ojdana.

Jak podaje agroprofil.pl – w ubiegłym roku o odszkodowania za straty spowodowane przez żubry, rolnicy z Podlasia wnioskowali aż 193 razy, a łączna wysokość wypłat przekracza milion złotych. Jednak nie o pieniądze chodzi. Rolnicy są zdeterminowani, by problem jakoś rozwiązać. W Lipsku już zaczęto działać z lokalnymi władzami. Czy przepędzanie żubrów ma sens? Nie łudźmy się – gdzieś znikną, to gdzieś się pojawią. Być może leśnicy powinni urozmaicić dietę swoich podopiecznych? Skoro siano już nie wystarcza…

Partnerzy portalu:

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

Będzie nowa atrakcja na Podlasiu. Nocowanie w lesie pod gołym niebem!

W tamtym roku był tylko pilotaż, a teraz już będzie można to robić w wielu miejscach. Mowa o nocowaniu w lasach. Do tej pory było to całkowicie nielegalne, zaś ktoś kto podejmował próby rozbijania biwaku narażał się na mandat. Każdy większy kompleks jest bowiem ostoją dla dzikich zwierząt. Stała obecność człowieka zakłóciłaby ich życie. Dlatego teraz, po przeprowadzaniu „testów” wypracowano najlepsze zasady, by nocowanie w lesie zalegalizować.

W każdym nadleśnictwie w Polsce Lasy Państwowe wyznaczą obszar, gdzie będzie można rozbijać biwak. Miejsca będą gotowe od 1 maja 2021 roku. Każdy wyznaczony teren będzie liczyć około 1,5 hektara. Jeżeli ktoś nie zajmuje się rolnictwem i nie umie sobie wyobrazić takiego obszaru, to podpowiadamy. Jest to tyle miejsca, gdzie deweloper jest w stanie wybudować 6 bloków mieszkalnych.

Co ciekawe, na wyznaczonych terenach będzie można używać kuchenek gazowych. Jedno obozowisko będzie mogło liczyć maksymalnie 9 osób. A ich przebywanie będzie mogło potrwać nie dłużej niż 2 noce. Każdorazowo tego typu wypad trzeba będzie zgłosić do nadleśnictwa. Nie będzie to trudne. Wystarczyć ma wysłanie e-maila i czekanie na potwierdzenie. Oczywiste jest, że po zakończeniu biwaku będzie trzeba po sobie posprzątać.

Obecnie szacuje się iż w Polsce grupa osób interesująca się bushcraftem liczy sobie 40 tys. osób i stale rośnie. Warto pamiętać, że utrzymanie programu będzie zależeć w głównej mierze od osób korzystających. Póki co należy poczekać na informacje z nadleśnictw – które konkretnie tereny wyznaczyli.

 

Partnerzy portalu:

Prezydent ma zielone światło. Może wycinać las pod lotnisko. Przeciwnicy już się mobilizują.

Prezydent ma zielone światło. Może wycinać las pod lotnisko. Przeciwnicy już się mobilizują.

Prezydent może już planować dokończenie inwestycji na Krywlanach, ale wycięcie lasu to ogromna operacja. Nie tylko logistyczna. Potrzebna mu będzie równie silna psychika. Naprawdę bardzo wiele osób przeciwnych lotnisku już się organizuje w internecie, by „uratować” las Solnicki. Impulsem do działania było zatrzymanie innej (skądinąd bezsensownej) wycinki – Lasu Turczyńskiego. Ponadto wiele protestujących mieszka blisko Krywlan, zatem trudno by byli zadowoleni, że w końcu po wielu latach może się udać tam utworzenie lotniska. Szczególnie, że daje się we znaki im działalność toru wyścigowego.

Chociaż wielokrotnie pisaliśmy, że utworzenie na Krywlanach lotniska lokalnego jest dobrą decyzją i trzeba ją dokończyć jak najszybciej, to i tak nie mamy zamiaru przekonywać mobilizujących się. Mamy jednak nadzieję, że gdy nastąpi już moment „próby sił”, to jednak zwyciężą Krywlany, a nie ich przeciwnicy. Po prostu musimy spojrzeć prawdzie w oczy – to jedyne lotnisko na Podlasiu jakie ma szanse powstać dla zwykłych mieszkańców.

Nieprawdziwie przytacza się argument o jakiejś grupie biznesmenów, która będzie na wyłączność korzystać z Krywlan. Przede wszystkim u nas praktycznie nie ma wielkich biznesmenów, bo po co mieliby u nas być – skoro zaledwie 200 km obok jest Warszawa i dużo większe możliwości? Póki co wiemy o jednym, który będzie korzystać z Krywlan. Tylko, że on już to robi od dawna i nie potrzebuje nowego pasa. Jest jeszcze inny biznesmen, ale on ma nie tylko swój własny samolot, ale też i własne lotnisko – w Narwi.

Dlatego też jeżeli uda się dokończyć Krywlany, to zaistnieje szansa na regularne loty dla zwykłych mieszkańców. Szczególnie, że zainteresowanie Białymstokiem okazywała firma LOT. Pamiętać należy również, że firmy lotnicze nie zarabiają na pasażerach „kokosów”. Te przynosi transport towarów. Dzięki Krywlanom poprawimy swoje możliwości importu i eksportu. Warto pamiętać też, że bez lotniska nie mamy szans na imprezy o charakterze międzynarodowym. Możecie wierzyć lub nie – gdyby było można wylądować w Białymstoku – to na stadionie można by było organizować więcej imprez sportowych niż Ekstraklasa. Tak samo w mieście mogłyby wystąpić gwiazdy, które teraz co najwyżej pojawiają się w Warszawie, Krakowie, Katowicach czy Łodzi.

Jeżeli chcemy wyjść z gospodarczego, kulturalnego i transportowego „doła”, to Krywlany są dla nas ostatnią deską ratunku. Lasu szkoda, ale utraconej szansy jeszcze bardziej.

Partnerzy portalu:

Truskolaski zamówił słodycze, kawy, herbaty na prawie 100 tys. zł! Kilkaset kilo cukierków, ciastek, czekoladek oraz 800 butelek coli.
Tak mógłby wyglądać Tadeusz Truskolaski - gdyby zjadł wszystkie słodycze, które zamówiono do jego urzędu.

Truskolaski zamówił słodycze, kawy, herbaty na prawie 100 tys. zł! Kilkaset kilo cukierków, ciastek, czekoladek oraz 800 butelek coli.

Przyznamy szczerze, że ta sprawa nas nieco rozśmieszyła. Oto Pan Prezydent Tadeusz Truskolaski i jego ekipa okazali się niezłymi łasuchami! Gdyby kupowali za swoje, to nic nam do tego, bo sami też lubimy słodycze. Ale oni kupili te słodycze za nasze – wydając nasze prawie 100 000 zł. Kuriozum. Warto przypomnieć w tym kontekście, że pożałowano 200 zł (dwieście złotych) na stojaki rowerowe. Dodajmy też, że byle czego jeść nie będą. Rafaello, Merci, Michałki, a także migdały i pistacje. Wytykanie zakupu wody, kawy i herbaty darujemy. Słodyczy nie. Miejmy nadzieję, że prezydent nie zamawiał tylko dla siebie. Tyle się ostatnio mówi o cukrzycy.

Najbardziej zaskoczyła nas jednak kwota zamówienia – słodycze, woda, kawa i herbata kosztować będą prawie 100 000 zł i ma to starczyć na cały rok. Inaczej mówiąc Urząd Miejski w Białymstoku będzie przejadać i popijać słodycze za nasze dokładnie 97 063,23 zł. Złożono zapotrzebowanie na konkretne produkty (pełna lista poniżej). Między innymi kilkadziesiąt bombonierek, kilkaset opakowań ciastek, 800 butelek coli, ponad 100 kg cukierków. Kto tyle zje i czy nie boi się o zdrowie?

Być może gdyby Truskolaski w 2019 roku nie utyskiwał na brak pieniędzy, a w 2020 roku nie mówił że budżet „nie potrzeb, a możliwości”, gdyby nie „afera” o brak pieniędzy na stojaki rowerowe za kilkaset złotych, to o tych słodyczach byśmy nie mówili. Niestety urosły one do rangi jednak ważnych wydatków, bo skoro jest tak źle – to kto wpada na pomysł kupowania słodyczy na prawie 100 000 złotych? Za prywatne pieniądze w życiu by tyle nie kupili, ale skoro to publiczne to trwonią na lewo i prawo. Wstyd Panie Prezydencie!

Słodyczami będą się zajadać pod adresami: Słonimska 1 (główny Urząd), Kilińskiego 6 (Pałacyk Gościnny, Urząd Stanu Cywilnego), Składowa 11 (Inwestycje, drogi, komunikacja miejska), Św. Rocha 3 (Centrum Aktywności Społecznej).

Oto czego sobie zażyczono sobie konkretnie:

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Królowy Most i Kołodno zimą. Piękne widoki z wieży.

Prawdziwie zimowa aura to był czas, który jednym dał się mocno we znaki, gdy inni ochoczo go wykorzystali. Do tych drugich należy zaliczyć YouTuberów DSVlog, którzy postanowili wybrać się na wycieczkę do Królowego Mostu i Kołodna. Wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę, bo Puszcza Knyszyńska pod białym puchem wygląda magicznie. Przy okazji można było się wspiąć na słynne Wzgórza Świętojańskie z Górą Świętej Anny włącznie, gdzie stoi wieża widokowa.

Jak widać warunki drogowe nie należały do najłatwiejszych, ale najważniejszy był entuzjazm. Dlatego widać od razu, że wyprawa udała się. YouTuberzy zobaczyli jak wygląda Królowy Most w oryginale, gdyż ten filmowy jest kompozycją z Sokółki, Tykocina, Supraśla, Białegostoku i Wierzchlesia. Natomiast w samym Królowym Moście i jego okolicach nagrano zaledwie kilka scen. Łącznie z najsyłnniejszą, gdy policjanci mierzyli prędkość księdzu na rowerze. Zwiedzający wspięli się też na górę Św. Anny, gdzie obserwowali piękno Puszczy Knyszyńskiej z wieży widokowej.

Samo Kołodno i Królowy Most warto zwiedzać o każdej porze roku. Szczególnie, że można tam dojechać z Supraśla. Wystarczy wybrać się drogą na Cieliczankę. Co prawda fragment będzie drogą szutrową, ale nie powinno być problemu z dojazdem. Dlatego też, gdy ktoś przybędzie na Podlasie może śmiało zrobić nawet całą pętlę w Puszczy Knyszyńskiej. Jadąc i zwiedzając trasą Białystok – Supraśl – Cieliczanka – Kołodno – Królowy Most – Wyżary – Białystok. Po drodze same fantastyczne miejsca!

Partnerzy portalu:

Jakich połączeń kolejowych brakuje? Urząd czeka na propozycje.

Jakich połączeń kolejowych brakuje? Urząd czeka na propozycje.

Rok temu w podobnych konsultacjach zgłaszaliśmy swoje propozycje dotyczące rozkładu jazdy podlaskich kolei i zostały one częściowo uwzględnione. Dlatego też postanowiliśmy w tegorocznej edycji zachęcić do udziału również Was, bo być może ma to sens. Oczywiście stuprocentowej pewności nie mamy, że ktoś głosami mieszkańców na serio się przejmuje, ale skoro zmiany w rozkładzie nastąpiły i są zbieżne z tym, co proponowaliśmy – jakaś szansa jest.

Rozkład jazdy co prawda będzie obowiązywać dopiero od 12 grudnia 2021 roku, ale czy coś zrobicie czy nie – czas i tak minie. W komunikacie urzędowym czytamy: Za punkt odniesienia przy składaniu wniosków proszę przyjąć obecny rozkład i jednocześnie prosimy o ocenę obowiązującego rozkładu. Państwa opinie wskażą jakie zmiany należy wprowadzić w przyszłym rozkładzie jazdy w celu lepszego dostosowania oferty do potrzeb.

Na ocenę i propozycje zmian urzędnicy czekają w okresie od 22 lutego do 8 marca 2021 roku. Wnioski, uwagi i sugestie należy przesyłać na specjalnie do tego celu przygotowanym formularzu, do pobrania tutaj:

W tytule e-maila należy wpisać wpisać: „Konsultacje społeczne RJP 2021/2022.

Nie będą rozpatrywane wnioski:

1. ogólnikowe i niewnoszące konkretnego postulatu

2. dotyczące połączeń dalekobieżnych (np.: pociąg relacji Białystok – Warszawa, Hajnówka – Warszawa) i międzynarodowych – organizatorem tych połączeń jest minister właściwy do spraw transportu.

3. zawierające uwagi o stanie linii kolejowych, dworców i przystanków (adresatami takich uwag są spółki odpowiadające za utrzymanie linii i infrastruktury kolejowej m.in.: PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. i PKP Nieruchomości).

Na przyszły kształt oferty przewozowej wpływać będzie szereg czynników m. in.: ilość środków finansowych w dyspozycji województwa, popyt i  oczekiwania podróżnych, stan i dostępność infrastruktury jak również zasoby personalne i taborowe oraz uzgodnienia z sąsiednimi organizatorami na liniach stycznych z innymi województwami.

Partnerzy portalu:

Skandaliczna decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska! Zgodziła się na eksperyment na wilku!

Skandaliczna decyzja Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska! Zgodziła się na eksperyment na wilku!

Wilk, który przeszkadza mieszkańcom Białowieży zostanie odłowiony i przewieziony do ośrodka rehabilitacji zwierząt. Zgodę na takie działanie wyraziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Problem w tym, że plany dotyczące „akcji” powodują, że włos jeży się na głowie.

Zacznijmy najpierw od samego odławiania. Generalnie nie jest to zbyt duży problem, bo osoby, które się tym zajmą robiły to wiele razy i krzywda wilkowi się nie stanie. Tyle, że odławiano dotychczas żubry czy łosie. Zupełnie inne zwierzęta. Oczywiście gołym okiem widać inne gabaryty, przez co trudniej zaaplikować środek usypiający wilkowi niż żubrowi czy łosiowi. Jednak największym problemem jest coś innego. Wilki to zwierzęta rodzinne i stadne. Zaś gdy odławiane są żubry czy łosie to takie, które są chore, stare i przez stado opuszczone. Tu mamy do czynienia prawdopodobnie ze zdrowym wilkiem!

Odłowienie go oznacza, że jego rodzina może stracić przywódcę, a przez co szanse na przetrwanie pozostałych się zmniejszą. Szczególnie zimą. Jeżeli w ogóle mówimy o jednym wilku, bo do Białowieży mogą przychodzić przecież różne osobniki. Zatem odłowienie jednej sztuki może nic nie zmienić. Niezależnie, będzie to duża ingerencja w ekosystem – szczególnie, że wilki są pod ścisłą ochroną.

Opublikowany przez Ewę Kotowicz Środa, 27 stycznia 2021

Ponadto jeżeli to zdrowy osobnik, to wywożenie go do zamkniętego ośrodka rehabilitacji jest robieniem krzywdy zwierzęciu. Inaczej, gdy chory osobnik ma szansę osiągnąć pełnię zdrowia i wrócić na łono natury, a inaczej gdy zabiera się naturze zdrowego. Ten pierwszy ma szansę na samodzielność, ale ryzyko że sobie już nie poradzi istnieje zawsze. Natomiast w przypadku zdrowego wilka przetrzymywanie go w ośrodku, może sprawić, że stanie się niesamodzielny.

Wątpliwości wzbudza też fakt drugi sposób schwytania jeżeli pierwszy nie wypali. Otóż, jak podaje Gazeta Współczesna planuje się nęcić zwierzę w samej Białowieży! Dokładnie to w okolicach Instytutu Biologii Ssaków, gdyż tam rejestrowany był wilk przez fotopułapkę. Problem w tym, że nęcenie spowodować może, że w okolicy pojawi się jeszcze więcej wilków!

Zatem nawet jeżeli odławiać będą najbardziej profesjonalni z profesjonalnych, to specjalizują się oni w łapaniu innych zwierząt. To, na co się zgodziła Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska jest po prostu eksperymentem, który może zaszkodzić i mieszkańcom Białowieży i wilkom. Aż dziwne, że żadna organizacja nie zaskarżyła tej decyzji.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tykocin zimą jest przepiękny! Ten film to pokazuje.

Tykocin znany jest jako miasto-bajeczka. Tak pisała o nim Agnieszka Osiecka. Teraz zimą szczególnie te słowa można zobaczyć na własne oczy. YouTuber prowadzący kanał Mikro-Polska postanowił zabrać widzów właśnie na Podlasie. I tak podczas jego spaceru możemy dowiedzieć się o różnych ciekawostkach miasteczka, ale też zobaczyć przepiękne zimowe widoki i najbardziej znane budynki Tykocina.

Jeżeli ten film zainspiruje Was o wycieczki teraz zimą, to nie ograniczajcie się wyłącznie do tego co w mieście. Warto zobaczyć także pobliskie wsie biegnące wzdłuż rzeki Narew. Bajecznymi krajobrazami możemy dojechać do Strękowej Góry, a następnie Carskim Traktem przez Biebrzański Park Narodowy do Osowca-Twierdza. Można także alternatywnie wybrać drogę do królewskiego Knyszyna lub Kurowa i Narwiańskiego Parku Narodowego.

Gy będziemy chcieli skupić się wyłącznie na Tykocinie, to tam również atrakcyjnych miejsc nie brakuje. Oczywiście warto zobaczyć chociażby główny Rynek i stojący przy nim kościół. Warto też zobaczyć synagogę w wyjątkowych zielono-czerwonych kolorach. Niezłe wrażenie zrobią na Was również drewniane domki i oglądanie rzeki z mostu. W Tykocinie stoi też stary wiatrak oraz znajduje się zespół klasztorny, w którym można zobaczyć wyjątkowy obraz – jedyny taki w Polsce – Matki Boskiej Szlacheckiej. To oczywiście nie wszystko, co można napotkać w miasteczku. Polecamy pojechać póki leży śnieg. Takie piękno jak na powyższym filmie warto zobaczyć na własne oczy.

Partnerzy portalu:

Tak wyglądał karnawał na Podlasiu. Taniec, śpiew, przebrania i poszukiwania miłości!
fot. Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej

Tak wyglądał karnawał na Podlasiu. Taniec, śpiew, przebrania i poszukiwania miłości!

Ostatnie dni karnawału na Podlasiu właśnie mijają. Lada moment będzie Środa Popielcowa, a następnie post trwający aż do Wielkanocy. Czas zabawy trwający od święta Trzech Króli nazywamy na Podlasiu Zapustami. Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zorganizowało specjalne widowisko, które można oglądać w internecie. W ubiegłych latach była także możliwość udziału na żywo. Ale obecnie mamy to co mamy. Całość do obejrzenia na YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=2-Mz7BJ66bw.

Warto wspomnieć o czymś jeszcze. Wbrew pozorom, tradycja poszczenia przed Wielkanocą wciąż jest silna. Mało tego, to co zaleca Kościół Katolicki, a także bardziej rygorystyczne zasady religii prawosławnej – mają swoje odzwierciedlenie również w zaleceniach dietetyków. Powstrzymywanie się od jedzenia mięsa czy stosowanie głodówek to żadna nowość dla poszczących z powodów religijnych. Tymczasem dokładnie to samo robią osoby, które dalekie są od kościoła, a ich życie nie jest zbytnio tradycjonalistyczne.

Dodać należy również coś jeszcze. W ostatnich latach w czasie postu – białostockie dyskoteki i puby nie były tak pełne jak w okresie karnawału. Różnica była zauważalna gołym okiem. Widać było, że tradycje i zwyczaje przekazane w domach rodzinnych – były utrzymywane nawet wtedy, gdy rodzice kontroli już nie mieli. W tym roku sytuacja jest inna. Stronić od zabaw muszą w zasadzie wszyscy, którym nie chce się szarpać z policją i ciągać po sądach.

Wracając do samych Zapustów. Słowo „karnawał” pochodzi od włoskiego „carne vale” czyli „mięso żegnaj”. A potem zostało to spolszczone na mięsopust, by ostatecznie stać się zapustami czyli piciem i zabawą „za urodzaj”. Okres zabaw służył przede wszystkim temu, by młode kobiety mogły znaleźć sobie przyszłych mężów. Jeżeli tak się nie stawało, to w ostatnie dni przyciągano kłodę pod dom panny i oblewano wodą wejście, by był „urodzaj”. Warto dodać, że nie polewano wyłącznie wody, dzięki czemu niezdecydowani mieli jeszcze szansę na miłość, gdy zaiskrzyło podczas zabaw. W czasach nowoczesnych święto zakochanych być może nie jest przypadkowo w lutym. Ogólnie nowy rok sprzyja wszelkim zmianom – także sercowym.

To, co można było jeszcze zaobserwować w naszym regionie nawet kilka lat temu to różnego rodzaju bale przebierańców. To także podtrzymywanie (być może nieświadome) dawnych tradycji zapustów. Wtedy również w ostatnie dni karnawału przebierano się.

Podtrzymywanie zwyczajów urosło do rangi corocznej tradycji nie tylko w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Z Zapustów słynie również podgrajewski Radziłów. Tak wyglądała ubiegłoroczna impreza, która na szczęście zdążyła się jeszcze odbyć.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Święta Góra Grabarka zimą wygląda olśniewająco! Zobaczcie ten film.

To miejsce, do którego pielgrzymują osoby z całej Polski. Mimo, że na Grabarce znajduje się cerkiew, to jednak przybywają tam nie tylko prawosławni, ale też katolicy. Wszyscy zostawiają tam krzyże z intencjami. Święto Przemienienia Pańskiego – czyli główne uroczystości – odbywają się tam latem. A jak jest zimą? Powyższy film to znakomicie ukazuje. Pod pokrywą śniegu – miejsce nabiera dodatkowej mistycznej mocy.

A jak to miejsce w ogóle powstało? Na początku XVIII w. cały region nawiedziła epidemia. Do tej pory nie wiadomo, jaka to była dokładnie choroba. Jedni są przekonani, że ludność dziesiątkowała dżuma, drudzy skłaniają się do wersji z cholerą. Być może w okolicy nie przetrwałby nikt, gdyby nie cudowne wydarzenie. Pewien staruszek z Siemiatycz doznał wizji. Niezidentyfikowany głos wskazał mu sposób na ocalenie. Przed śmiercią ludzi mogła ocalić tylko wizyta z krzyżem na uroczysku. Odezwa była ogromna. Pełni nadziei wierni udali się na górę całymi tłumami. Przypuszcza się, że mogło zebrać się na niej wówczas 10 tys. pielgrzymów.

Według wyliczeń na górze obecnie spotkamy ponad 10 tys. krzyży. Każdy z nich to inna intencja, ale też podziękowanie za otrzymane łaski. Co ciekawe raczej nie odnajdziemy dwóch podobnych krzyży.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Powstało w 1220 roku. Miasto rozwinęli Żydzi. Co po nich pozostało?

Kolno to miasteczko bardzo stare, bo postało już w XIII wieku. Gdy jednak pojedziemy tam, to tego na pierwszy rzut oka nie zobaczymy. Jedynie po dawnych czasach został układ zabudowy miasta. Siłą Kolna byli tamtejsi Żydzi, którzy miasto rozwijali. Czy coś dziś po nich pozostało?

Kolno powstało w 1220 roku. Prawa miejskie otrzymało o księcia Janusza I Mazowieckiego w 1425 roku. W rozwoju miasta największy udział mieli Żydzi. Zanim nastąpiła II wojna światowa stanowili oni 67 proc. populacji Kolna. Średniowieczny układ urbanistyczny można zaobserwować w rejonie pl. Wolności. Po Żydach pozostała w mieście murowana synagoga z XIX wieku, stojąca przy ul. Strażackiej. Popalona przez Niemców w 1941 roku, po wojnie wyremontowana i zaadaptowana na dom towarowy, a później magazyn owoców i warzyw. W 2010 zakończył się kolejny remont budynku. Obecnie jest tam hotel.

W Kolnie mieści się także cmentarz żydowski z 1817 roku, pomiędzy ulicami Marii Dąbrowskiej a Aleksandrowską. Po II wojnie popadł w ruinę. Dopiero w 2005 roku go uporządkowano, ogrodzono i wstawiono bramę. Spacerując po cmentarzu możemy dostrzec płaskorzeźby przedstawiające świece, lwy oraz korony.

 

Partnerzy portalu:

To osiedle jest ciekawą atrakcją w naszym regionie. Mało kto o nim słyszał.
fot. Soheaux / Wikipedia

To osiedle jest ciekawą atrakcją w naszym regionie. Mało kto o nim słyszał.

Zambrów to miasto pomiędzy Białymstokiem a Warszawą, które ludzie znają bardziej z tego, że przez nie przejeżdżają aniżeli zajeżdżają. Jest ono bowiem typowym przykładem miejscowości z „Polski powiatowej” czyli takiej, gdzie wszyscy dobrze się znają, zaś młodzież nie ma żadnych możliwości rozwoju. Niewielka jest także możliwość rozrywki, a tym bardziej szansa na atrakcyjną pracę i zarobki. Większość urodzonych tamże ucieka do większego miasta – Białegostoku czy Warszawy właśnie. My jednak odwrotnie – każdy zakątek Podlaskiego jest dla nas atrakcyjny i ciągle szukamy czegoś nowego, by odwiedzić i zachęcić innych do odwiedzenia. Przykładem ciekawego miejsca w Zambrowie są carskie koszary i to na nich się dziś skupimy.

Carskie koszary w Zambrowie to kompleks budynków, które budowano przez około 20 lat. Początek miał miejsce w latach 80. XIX wieku, zaś ukończono prace w pierwszych latach wieku XX (ok. 1905 r.). W tym czasie wybudowano nie tylko w Zambrowie. Inwestycje miały miejsce także w Osowcu, Piątnicy, Łomży, Suwałkach czy Białymstoku. Koszary w Zambrowie powstały ze względu na skrzyżowanie ważnych szlaków komunikacyjnych oraz bliskość dużego kompleksu leśnego – Czerwony Bór, na którym można było urządzić poligon.

Nowa, carska inwestycja mocno kontrastowała z dotychczasową zabudową miasta. Drewniana architektura stanęła nieco w cieniu charakterystycznej czerwonej cegły. Część budynków przeznaczono na osiedle dla rodzin wojskowych oraz pracowników cywilnych. Wzniesiono także dwie cerkwie, kaplicę i cmentarz. Zambrów zaś został zasilony kilkoma tysiącami nowych mieszkańców. Z jednej strony wielkie czerwone mury przypominały o zaborze i rusyfikacji, z drugiej mieszkańcy zyskali szansę na wymianę dóbr i usług.

W 1915 r. Zambrów i jego koszary zostały zajęte przez wojska niemieckie. W 1917 r. część koszar została przeznaczona dla żołnierzy polskich 1 i 2 pułku Legionów, a wśród dowódców pułku był późniejszy marszałek Polski Edward Rydz-Śmigły. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. koszary nie były w całości użytkowane przez wojsko. Kompleks dzielono także na szkołę czy mieszkania komunalne dla najbiedniejszych. Wiele budynków przez brak użytkowania została zdewastowana.

Remont miał miejsce dopiero w 1926 roku za sprawą 71. Pułku Piechoty Strzelców Kresowych. Budynki zostały wyremontowane, doprowadzono bieżącą wodę, wybudowano elektrownię. W 1929 r. na terenie koszar zbudowano kino garnizonowe. Kolejną dekadę do II wojny światowej – miejsce było przeznaczone pod edukację żołnierzy. 10 września 1939 r. koszary zajęły wojska niemieckie. 11 września 1939 r. miała miejsce nieudana próba odbicia Zambrowa. Skończyło się to zorganizowaniem przez Niemców masakry jeńców. Była to jedna z największych zbrodni wojennych popełnionych przez Wehrmacht. Pod koniec września, gdy ZSRR zaatakowało Polskę ze wschodu – do Zambrowa wkroczyły wojska sowieckie. Stacjonowały w koszarach do 1941 roku. W czerwcu 1941 r. Zambrów ponownie znalazł się pod okupacją niemiecką.

Po drugiej wojnie światowej, aż kilka lat po śmierci Stalina w koszarach stacjonowały jeszcze wojska. Od 1957 roku budynki zostały przeznaczone na użytkowanie cywilne – mieszkania, zakłady, instytucje. Na dawnych placach koszarowych wybudowano osiedla mieszkaniowe. 26 stycznia 1989 r. zachowane budynki koszarowe oraz towarzyszące im budowle magazynowane i gospodarcze wpisano na listę zabytków.

Obecnie kompleks składa się z ponad 20 budynków przy Alei Wojska Polskiego, Grunwaldzkiej, Legionowej i Magazynowej. Warto tam się wybrać. Jest to kawał ciekawej architektury, która przetrwała do dziś. Warto tam się wybrać  na spacer i skupić się na detalach. Tam gdzie będzie to możliwe – warto wejść także do środka.

Partnerzy portalu:

Kiedy przyszli…

Kiedy przyszli…

Martin Niemöller, 1892-1984
(niemiecki pastor luterański; wiersz napisany w obozie w Dachau w 1942 r.)

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.

Naszym wrogiem, wrogiem śmiertelnym, nie jest drugi człowiek. Nie jest nawet ten, który ma inne przekonania, innych wartości się ima, by sobie jakoś ten skomplikowany świat poskładać w spójną całość.

Naszym wrogiem jest nasza obojętność. Wobec zła. Jeśli bowiem widzisz zło lub nieprawość i nie reagujesz, stajesz się tego zła i tej nieprawości współuczestnikiem. A na końcu ofiarą.

 

Zdecydowanie sprzeciwiamy się używaniu epidemii, jako pretekstu do wprowadzenia kolejnego, nowego, wyjątkowo dotkliwego obciążenia mediów. Obciążenia trwałego, które przetrwa epidemię Covid-19.

Jeśli plany rządu się powiodą, nasz portal być może będzie zlikwidowany. Możesz też stracić możliwość korzystania z innych mediów i źródeł informacji.

Polski rząd chce obciążyć firmy medialne – działające legalnie, nieuchylające się od opłat i składek – dodatkowym podatkiem od reklam. Argumentuje to zwalczaniem skutków pandemii COVID-19. Rezultatem takiego działania w trudnym czasie pandemii może być likwidacja części mediów.

Rolą mediów nie jest walka ze skutkami pandemii – to rola rządu. Naszą rolą jest rzetelne informowanie Obywateli. Nie ma wolnego kraju bez niezależnych mediów. Nie ma wolności bez wolności wyboru. Dlatego walczymy o wielość i różnorodność mediów w Polsce. A przede wszystkim – o prawo wyboru dla Was.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Szukasz całkowitej wolności? Ona znalazła ją na Podlasiu.

Ma bardzo wyjątkowe umiejętności, zwiedziła pół świata i przy swoich możliwościach mogłaby mieszkać wszędzie, ale mieszka na Podlasiu. A to zawodniczka światowej klasy! Perfekcyjnie jeździ konno i jednocześnie strzela z łuku. Coś, co dawniej potrafili waleczni Tatarzy, dziś jest domeną Anny Sokólskiej. Swoją osobą postanowiła zaszczycić kampanię Podlaskie zasilane naturą.

Przepiękne widoki rozpoczynają osobistą opowieść Anny Sokólskiej, która opowiada widzom w filmie dlaczego wybrała Podlasie. Zawodniczka nie wyobraża sobie życia gdzieś indziej. Tu jest jej dom oraz tu ma swoje konie. Wstaje około 5-6 rano i rozpoczyna trening łucznictwa konnego. Nie idzie to na marne, gdyż regularnie zdobywa medale. Warto zwrócić uwagę na końcówkę filmu, gdzie w domyśle pada pytanie co Anna Sokólska straciła zostając na Podlasiu. Odpowiedź jest zaskakująca – nic nie straciła, a zyskała całkowitą wolność. I niech to będzie przesłanie dla wszystkich tych, którzy chcą na Podlasie przyjechać i tu zostać.

Bo ten film lokalsów przekonywać nie musi. On przekonuje bez wątpienia wszystkich tych, którzy nie mogą odnaleźć się w ogromnej Warszawie czy Górnośląskim Okręgu Przemysłowym. Mamy dla Was wiadomość: Spróbujcie na Podlasiu, a nigdy nie będziecie chcieli mieszkać gdzie indziej.

 

Partnerzy portalu:

Wracają autobusy do Supraśla. Będzie lepsze połączenie z uzdrowiskiem.
fot. Piotr Babulewicz / UMWP

Wracają autobusy do Supraśla. Będzie lepsze połączenie z uzdrowiskiem.

8 lutego wracają w nowej formie autobusy do Supraśla. Dawniej jeździła tam linia 111 Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Potem z gminy Supraśl odłączyć się miała Grabówka. Burmistrz Supraśla postanowił, że linii 111 nie będzie (która i tak przez Grabówkę nie jeździła). Decyzja w sprawie podziału gminy już zapadła, ale w Polsce zmieniła się władza i anulowała decyzję poprzedników. I tak do dziś autobusów nie było, bo Tadeusz Truskolaski (powiązany z Koalicją Obywatelską) nie potrafił dogadać się z Radosławem Dobrowolskim (powiązany z PiS) . Nawet politycy urządzali jakieś szopki z tym związane, ale nic z nich nie wynikało dla mieszkańców. Autobusów nie było.

W 2021 roku to się wszystko zmieniło. Burmistrz podpisał umowę z PKS Nova na obsługę specjalnej linii łączącej Białystok z Supraślem. Nowe autobusy mają oznaczenie „500” w nawiązaniu do ponad 500-letniej historii miasta Supraśl. Dziennie pojazdy wykonają 26 przejazdów. Autobusy będą rozpoczynać kurs z dworca PKS w Białymstoku, a rozkład jazdy będzie dostosowany do godzin przyjazdów pociągów dalekobieżnych i oczywiście do potrzeb komunikacyjnych pasażerów.

Teraz do Supraśla można dojechać od 4 rano do 22 kilka razy o każdej godzinie. Z Supraśla natomiast pierwszy autobus rusza jeszcze przed 5, a ostatni autobus wyrusza o 23. Jest to pierwsze w aglomeracji takie regularne połączenie. Do innych miast pod Białymstokiem również można oczywiście dojechać, ale nie z taką częstotliwością. Miejmy nadzieję, że na uzdrowisku się nie skończy i powstaną kolejne tego typu połączenia.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ten film chwyci Was za serca! Przepiękna wizytówka Białegostoku i okolic.

Na niektóre sprawy warto spojrzeć po latach jeszcze raz. Tak też jest z powyższym filmem, a raczej animacją, która powstała w 2014 roku. Upływ czasu jej nie zagroził. Białystok wygląda olśniewająco, zaś w połączeniu z muzyką całość chwyci Was za serce. Także i w tym roku bowiem kadry prezentowane na animacji poklatkowej nie zdezaktualizowały się zbytnio. I tak możemy podziwiać między innymi Pałac Branickich, Rynek, Operę i wiele wiele innych wspaniałych miejsc ze stolicy Podlasia. Warto dodać, że znalazły się także kadry z okolic.

Żeby powstała ta cudowna animacja, aparat musiał wykonać ponad 13 000 zdjęć. Warto też dodać, że za każdym razem, w każdej lokalizacji musiała odpowiednio dopisać pogoda. Nie da się bowiem tworzyć niczego ładnego podczas pochmurnych, szaro-burych dni. Zawsze dla najwyższej jakości jest istotne dobre światło. Jeżeli chcemy je pozyskać z natury to występuje ono w okolicach wschodu i zachodu. Dlatego też czapki z głów dla twórcy zdjęć Przemysława Marchlewskiego oraz Adama Guzowskiego, który to zmontował w całość.

Internet jest pełen filmów, gdzie tematem jest Białystok bądź Podlasie. Większość jest jednak przeciętna, słaba lub ma po prostu wartość dokumentalną. Rzadko kiedy zdarzają się takie perełki jak powyższa. Nieco nowszym i bardziej regionalnym filmem jest ten poniższy:

Niesamowity film o Podlasiu. Każdy, kto go zobaczy natychmiast się spakuje i tu przyjedzie!

Partnerzy portalu:

Jaki ma być Białystok w 2030 roku? Bez Truskolaskiego.
fot. Dawid Gromadzki / UM Białystok

Jaki ma być Białystok w 2030 roku? Bez Truskolaskiego.

Ostatnio prezydent Białegostoku przeprowadzał konsultacje społeczne. Zainteresowanie nimi było umiarkowane. Mieszkańcy wypełnili łącznie 593 ankiety na temat oczekiwań co do przyszłości miasta. Wynik nie jest powalający, ale i magistrat niespecjalnie „promował” konsultacje. Wcale się nie dziwimy, bo Tadeusz Truskolaski w swoim wieloletnim rządzeniu ze zdaniem mieszkańców nigdy się nie liczył. Zatem im mniej ankiet tym mniej osób oburzonych na jego przyszłe decyzje.

Najpierw zacznijmy od tego, dlaczego uważamy, że Tadeusz Truskolaski nigdy się nie liczył ze zdaniem mieszkańców. Wróćmy do „prehistorii”. Gdy tylko prezydent zajął stołek po Ryszardzie Turze, nastały roboty na wielu ulicach na raz. Najpierw utrudnienia, a potem nowe drogi. To szybko zrobiło wrażenie na mieszkańcach, którzy do dziś wybierają Truskolaskiego właśnie za te remonty dróg kilkanaście lat temu. Jednak równolegle ze zmianą nawierzchni – mimo protestów – wyrzucono ludzi z bazarem przy ul. Jurowieckiej, zabetonowano Rynek Kościuszki (nieco ulegając mieszkańcom pozostawiono kilka drzew), wybudowano pas startowy na Krywlanach, a ostatnio utworzono skwerek im. Pawła Adamowicza – nie mającego nic wspólnego z Białymstokiem, zamordowanego kolegi prezydenta Truskolaskiego. Czy te wszystkie były słuszne? Tego nie rozpatrujemy. Wskazujemy tylko, że były one wbrew białostoczanom. Przykłady tego typu decyzji można by było mnożyć.

Według opinii mieszkańców najważniejszymi aspektami rozwoju Białegostoku do 2030 r. są:
– atrakcyjne miejsca pracy – 167 odpowiedzi (12,79% ogółu odpowiedzi),
– działania w zakresie ochrony środowiska – 133 odpowiedzi (10,18% ogółu odpowiedzi),
– rozwój miejskich terenów zielonych – 132 odpowiedzi (10,11% ogółu odpowiedzi),
– rozwój lotniska i połączeń lotniczych – 118 odpowiedzi (9,04% ogółu odpowiedzi),
– rozwój transportu publicznego – 88 odpowiedzi (6,74% ogółu odpowiedzi),
– tolerancyjność – 87 odpowiedzi (6,66% ogółu odpowiedzi)

Zacznijmy od oczekiwań mieszkańców. Odkąd rządzi Truskolaski jest aktualne ciągle oczekiwanie, by do Białegostoku ściągnąć jakieś firmy, które zatrudniają specjalistów i lepiej płacą. Kilkanaście lat i prezydent nadal nic nie zdziałał. Oczywiście na Dojlidach stoi Białostocki Park Naukowo-Technologiczny i jest specjalna strefa ekonomiczna, ale przegrywany z pobliską Warszawą. Nie mamy nic do zaoferowania wielu firmom, bo kończący specjalistyczne studia w Białymstoku (inżynieryjne, medyczne i prawnicze) w zdecydowanej większości uciekają z miasta z dyplomem. Póki co w Białymstoku tylko koszty utrzymania przypominać zaczynają warszawskie.

Jeżeli chodzi o ochronę środowiska oraz rozwój miejskich terenów zielonych – to odpowiedź mieszkańców na to, co do tej pory Truskolaski robił z Białymstokiem. Betonował i wycinał. Dopiero ostatnio powstały ciekawe inwestycje przyrodnicze na os. Marczuk czy Mickiewicza. Sprawdziły się też łąki kwietne. Na kilkanaście lat to jednak zdecydowanie za mało. Szczególnie, że nic nie zrobiono z ulewami podtapiającymi miasto latem.

Jeżeli chodzi o temat lotniska, to nie będziemy tutaj rozwijać zbytnio wątku. Temat jest obszernie znany i Truskolaskiemu akurat trzeba zapisać na plus, że mimo protestów i wszystkich innych przeciwności zrobił w temacie lotniska całkiem sporo. Teoretycznie pozostało wycięcie drzew. Coś czujemy, że jednak długo to jeszcze nie nastąpi. A szkoda by było.

Jeżeli chodzi o transport publiczny, to od dawna krytykujemy Tadeusza Truskolaskiego, że komunikacją miejską rządzi od bardzo dawna ten sam człowiek i to jest bardzo złe. Nie ma żadnego powiewu świeżości na tym stanowisku. A przez to Białystok zapycha się samochodami, a autobusami jeżdżą osoby tylko te, które muszą. Bilety są bardzo drogie, nie ma linii „ekspresowych”, nie ma też kolei miejskich (lub aglomeracyjnych) mimo możliwości. W efekcie jest zapchane centrum, w którym nie da się zaparkować. A można by było zorganizować wszystko tak, by autobusem czy koleją miejską opłacało się jeździć bardziej niż samochodem. Szczególnie, gdy chcemy dostać się do centrum.

Tolerancja jako najważniejszy aspektu rozwoju miasta to natomiast coś, czego zupełnie nie rozumiemy. Być może odpowiadającym chodziło o to, by promować się jako wielokulturowe miasto i przyciągać tym turystów. Tyle, że to robi się zarówno w mieście jak i całym Podlaskiem od dawna. Efekty? Gdyby nie epidemia, może by było coraz lepiej. Turystów widać latem coraz częściej.

Organizacje pozarządowe uznały za najważniejsze czynniki do rozwoju miasta:
– budowa i rozbudowa infrastruktury drogowej, optymalizacja organizacji ruchu – 9 odpowiedzi (13,43% ogółu odpowiedzi),
– działania w zakresie ochrony środowiska – 5 odpowiedzi (7,46% ogółu odpowiedzi),
– rozwój transportu publicznego – 5 odpowiedzi (7,46% ogółu odpowiedzi),
– rozwój miejskich terenów zielonych – 4 odpowiedzi (5,97% ogółu odpowiedzi),
– spójna polityka przestrzenna miasta 4 odpowiedzi (5,97% ogółu odpowiedzi

Tu odniesiemy się tylko do ostatniego punktu, bo nie jest zbieżny z tym co oczekują mieszkańcy. Ostatni raz efekty polityki przestrzennej było widać przy okazji remontu Rynku Kościuszki w 2010 roku. Wtedy to zaczęły też znikać brzydkie szyldy, zaś cała przestrzeń nabrała nowej jakości. Dziś natomiast mamy politykę przestrzenną pod dyktando deweloperów. Zabytki i to co stare płonie przy udawaniu ze strony miasta, że problemu nie ma, zaś później w tych samych miejscach powstają bloki.

Jeżeli zestawimy oczekiwania mieszkańców i to co zrobił do tej pory przez kilkanaście lat Tadeusz Truskolaski, to prezydent wypada bardzo blado. Szanse, że za 9 lat oczekiwania zostaną spełnione są bardzo niskie. To co oferuje świat nowoczesnych technologii, to jak wyglądają i jak działają dziś europejskie miasta i jak daleko w tyle jest Białystok świadczy tylko o jednym. Z tym prezydentem nie ruszymy już dalej z miejsca. Remont Rynku, wymiana nawierzchni dróg i rozpoczęcie budowy lotniska to trochę za mało jak na kilkanaście lat rozwoju miasta. Dlatego odpowiadając na pytanie jaki ma być Białystok w 2030 roku? Bez Tadeusza Truskolaskiego.

Partnerzy portalu:

Gdzie dostanę kredyt gotówkowy online?

Gdzie dostanę kredyt gotówkowy online?

Kredyt gotówkowy to jedno z najpopularniejszych zobowiązań bankowych, które możemy zaciągnąć, gdy brakuje nam środków na różne cele. Jego podstawowym plusem, na który zwraca uwagę większość konsumentów, jest fakt, że możemy skorzystać z takiej pomocy finansowej niemalże od ręki bez konieczności ujawniania wydatków, na jakie przeznaczymy gotówkę.

 

Dodatkowo, coraz więcej banków wprowadza możliwość wnioskowania o kredyty przez Internet ( Sprawdź https://www.totalmoney.pl/kredyty_gotowkowe ). Z tego powodu możemy liczyć na znacznie szybsze rozpatrywanie wniosków i mniej formalności do dopełnienia. Gdzie można wziąć kredyt gotówkowy online?

Kredyt gotówkowy – co należy o nim wiedzieć?

Zdecydowanie się na zaciągnięcie zobowiązania w formie kredytu gotówkowego zazwyczaj podyktowane jest nagłymi sytuacjami, które wymagają od nas konieczności wydania większych ilości pieniędzy. Po rozwiązanie to zwykle sięga się wtedy, gdy nie chcemy tłumaczyć się bankom z tego, na jaki cel przeznaczymy te środki lub zależy nam na czasie. Co więcej, inne produkty bankowe często wymagają od nas przeznaczenia ich na bardzo konkretny cel np. zakup lub remont mieszkania. Wtedy też jesteśmy zobowiązani np. harmonogramami i nie otrzymujemy od razu pełnej kwoty. Tak sytuacja wygląda, kiedy staramy się o kredyt hipoteczny. Pod tym względem kredyt gotówkowy jest znacząco lepszy. Po pierwsze, nie musimy przedstawiać harmonogramu, ani tłumaczyć się z tego, na co przeznaczymy otrzymane pieniądze. Po drugie, kredyt gotówkowy otrzymamy bez zbędnego oczekiwania, zwykle już w ciągu kilku godzin lub dni. Jest to więc znaczące ułatwienie, jeśli zależy nam na czasie. Po trzecie, brak celowości oznacza, że otrzymane środki możemy przeznaczyć zarówno na jeden wymagający wydatek, jak i na szereg mniejszych kosztów, które związane są z naszym życiem i funkcjonowaniem. Jeśli więc spełnimy odpowiednie wymogi, będziemy mogli być pewni, że otrzymamy upragniony kredyt.

Co musimy przedstawić bankowi, aby uzyskać kredyt gotówkowy?

W przypadku instytucji bankowych zawsze konieczne jest przedstawienie określonych dokumentów. Bez tego nie możemy liczyć na to, że uzyskamy dostęp do jakiegokolwiek produktu bankowego. Co za tym idzie, dotyczy to również kredytu gotówkowego, choć w tym przypadku dokumentów tych jest mniej niż np. podczas starania się o kredyt hipoteczny czy konsolidacyjny. Podstawowym wymogiem jest bycie osobą pełnoletnią, choć część banków zastrzega sobie, że kredytu udzieli jedynie osobom, które ukończyły co najmniej 21. rok życia. Kolejnym wymogiem jest posiadanie konta w polskim banku. Dzięki temu w prosty sposób bank będzie mógł przekazać środki właśnie na nasze konto. Najważniejszym czynnikiem jest jednak posiadanie przez nas zdolności kredytowej. Pod tym terminem kryje się informacja o tym, czy będziemy w stanie spłacać raty kredytu gotówkowego. Podstawą określenia naszej zdolności kredytowej jest stałe źródło zarobkowania. Tu najkorzystniej wypada posiadanie umowy o prace na czas nieokreślony. W dalszej kolejności instytucje bankowe sprawdza naszą historię w BIK. Jeśli nasze dotychczasowe zobowiązania były spłacane w terminie i nie było problemów z żadnymi płatnościami, udzielenie kredytu nie powinno być problemem. Jednocześnie uwzględniane są nasze inne zobowiązania, a także koszty utrzymania, które określane są za pomocą wskaźników z Głównego Urzędu Statystycznego. To pomaga określić, do jakiej raty i wysokości kredytu będziemy wydolni finansowo.

Kredyt gotówkowy online – gdzie można go znaleźć?

W dobie XXI wieku niezwykle istotne stało się korzystanie z usług nowoczesnej bankowości. Właśnie dlatego coraz więcej instytucji bankowych w ofercie uwzględnia kredyt gotówkowy online. Na szczególnym znaczeniu zyskały one w wyniku panującej obecnie pandemii. Możliwość zaciągnięcia zobowiązania online jest niezwykle istotna w szczególności wszędzie tam, gdzie liczy się czas. Dobrą informacją jest to, że coraz więcej banków umożliwia wybranie kredytu gotówkowego już bez wychodzenia z domu. Takie oferty mają m.in.:

  • Citi Handlowy,
  • Alior Bank,
  • Santander Consumer Bank,
  • BNP Paribas.

A także wiele innych, do których dostęp możliwy jest za pomocą takich narzędzi, jak kalkulator kredytu gotówkowego.

Jak znaleźć najlepszy kredyt gotówkowy online?

Wiele instytucji bankowych daje oferty kredytów gotówkowych bez wychodzenia z domu. Wciąż jednak należy określić, która oferta będzie dla nas najkorzystniejsza. Jeśli interesuje nas najlepszy kredyt gotówkowy online, koniecznie powinniśmy sięgnąć po kalkulator kredytu gotówkowego. Jest to narzędzie online, które umożliwia wybrania wysokości kredytu i czasu jego spłaty. Następnie wskazuje nam najlepsze oferty banków, które dają możliwość zaciągnięcia zobowiązania online. Dzięki temu jesteśmy w stanie sprawdzić, jaka rata kredytu gotówkowego wiązałaby się z ustalonymi przez nas parametrami. Otwiera to dla nas drogę do takiej zmiany czasu spłaty kredytu, aby wysokość raty nie była zbyt wielka i byśmy byli wydolni finansowo. Pamiętać jednak należy o tym, że wraz z taką modyfikacją wzrośnie koszt całkowity kredytu. Zaleca się więc, aby dobrać takie warunki, które będą dla nas najkorzystniejsze.

Materiał partnera

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pierogi to prawie symbol Polski. Tak się robi Ruskie i z Grzybami w Czeremsze!

Zacznijmy od tego, że pierogi można spotkać w wielu kuchniach świata, ale jakoś się przyjęło, że stały się one jednym z kulinarnych symboli Polski. Jak to się stało? Trudno powiedzieć, ale można się domyślać że miały być one swoistą popkulturową kontrą w stosunku do hamburgerów. W ogólnym uproszczeniu „zachód” właśnie z tym daniem się kojarzył. A, że nasz kraj zawsze do niego aspirował, kopiował wszelkie wzorce stamtąd, to w pewnym momencie także i u nas masowo pojawiła się moda na fast-foody. Gdy te się przejadły, a Polacy poczuli się już wystarczająco zachodni, to zaczęto promować własną popkulturę na tle innych. I tak pierogi górujące nad fast-foodem zostały w masowej popkulturze uznane jako symbol Polski.

Historycznie pierogi wymyślili Chińczycy, dlatego tam na dalekim wschodzie Polaków z pierogami się nie utożsamia. Aczkolwiek mamy swój wkład w tą potrawę. Maleńkie pierożki to uszka. Występują na przykład w barszczu. Mamy też wielkie pierogi czyli kołduny. Także jest to potrawa wyjątkowo ciekawa. Rozmiarowo różna oraz z wieloma wariantami farszu: ruskie (z białym serem), z kapustą i grzybami, szpinakiem, z mięsem, kaszą, a nawet owocami!

Najpopularniejsze w naszym regionie są te dwa pierwsze warianty. I na nich się skupimy. Dlatego zachęcamy, by zobaczyć na powyższym filmie jak to się robi w Czeremsze. Przy okazji poznając ten wyjątkowy kawałek Podlasia, który jest nieco w cieniu Hajnówki i Białowieży (niesłusznie). Czeremcha to wspaniałe miasteczko przy granicy z Białorusią. Warto tam się wybrać, a także przy okazji zwiedzić białoruską część Puszczy Białowieskiej. Przypominamy, że wiza nie jest potrzebna. Wystarczy załatwić proste formalności.

By zrobić ciasto na pierogi potrzebować będziecie kilogram mąki, gorąca woda, 3 łyżki oleju, sól. Jak widzicie ciasto nie jest skomplikowane. Najwięcej pracy zajmuje jednak lepienie pierogów. Ale daje to najwięcej przyjemności.

 

 

Partnerzy portalu:

5 najlepszych miejsc dla zakochanych w Podlaskiem
Klasztor w Wigrach fot. Krzysztof Mierzejewski / Wikipedia

5 najlepszych miejsc dla zakochanych w Podlaskiem

Zbliżają się Walentynki czyli powszechnie uznany dzień zakochanych. Z tej okazji postanowiliśmy przedstawić Wam 5 miejsc, gdzie możecie wybrać się z drugą połówką, a Wasza miłość dzięki temu zakwitnie. Oczywiście Podlaskie miejscówki to tylko doza magii, wiele zależy też od okazywania sobie wzajemnego szacunku, bycia szczerym i po prostu miłym. Ale wykonywanie tego w dobrym towarzystwie i dobrym miejscu sprawi, że 14 lutego lub inny dzień, który spędzicie razem – będzie wyjątkowy.

Spacer po Tykocinie

Miasteczko to ma wyjątkową historię i dawniej było dużo ważniejszym punktem na mapie niż Białystok. Warto pospacerować właśnie tam. Zarówno w pobliżu Narwi jak i w okolicach głównego Rynku znajdziecie bardzo wiele dogodnych miejsc, by spontanicznie przytulić i pocałować drugą połówkę. Zobaczcie zespół klasztorny, synagogę i zamek. Jeżeli macie więcej czasu, to objedzcie okolicę aż do Strękowej Góry. Nadnarwiańskie, dzikie miejsca na pewno Was zachwycą!

Augustowskie plaże zimą

Tak wygląda Kanał Augustowski latem. A jak zimą? fot. Dainava / Wikipedia

Przyjęło się, że Augustów to letnia stolica Polski. Wbrew pozorom to fantastyczne miejsce do odwiedzenia także zimą. Bardzo przyjemnie będzie spacerować bulwarami na plażę, ale też warto wybrać się nieco za miasto, by odetchnąć w Puszczy. Możecie także wybrać się nad jezioro Rospuda. Tam znajduje się wyspa zakochanych. O ile znajdziecie jakiś transport wodny zimą. Jeżeli nie, to możecie zaobserwować ją z oddali.

Wigierski Park Narodowy

fot. Krzysztof Mizera / Wikipedia

Podobnie rzecz ma się zupełnie obok nad Wigrami. Widoki z wieży widokowej klasztoru o tej porze roku są olśniewające. Pobliskie przyrodnicze tereny także Was zachwycą. Szczególnie polecamy odwiedzenie Bryzgla. Tam napotkacie wiele atrakcji i spędzicie razem cudowny dzień. W okolicy są punkty widokowe, wieże widokowe i cudowne wysepki.

Białowieskie Klimaty

Teremiski to wioseczka schowana w Puszczy Białowieskiej. Jest to odpowiednie miejsce na cudowny dzień. Możecie spacerować po lesie i wypatrywać żubry. Na koniec dla rozgrzania w chłodny dzień można poratować się gorącą herbatą lub w bimberkiem. Warto zwiedzić całą okolicę – czyli rezerwat pokazowy żubrów, Białowieski Park Narodowy i dawną stację kolejową w Białowieży. Powinno Wam się także spodobać w miejscowości Topiło oraz w Chatce Baby Jagi bliżej Hajnówki.

Ruiny kościoła w Jałówce

fot. Dorota Ruminowicz / Wikipedia

Zwieńczeniem walentynek powinno być odwiedzenie jakiejś świątyni. Możecie wybrać cerkiew, meczet lub kościół. My proponujemy klimatyczne ruiny w Jałówce. Może Was ponieść wodza fantazji na tyle, że stojąc przed ołtarzem powiecie sobie dożywotnie TAK. Lepsze to niż obciążanie jakiegoś mostu kłódką i zaśmiecanie rzeki kluczykiem.

Tak czy inaczej życzymy Wam, aby walentynki były wyjątkowe. Jest jeszcze trochę czasu, by sobie wszystko zaplanować. Szczególnie w dziwnych czasach, w których obecnie żyjemy.

Partnerzy portalu:

Te charakterystyczne domki zna każdy, kto jechał pociągiem do Warszawy.
Łapy-Osse, Robert Wielgórski / Wikipedia

Te charakterystyczne domki zna każdy, kto jechał pociągiem do Warszawy.

Każdy, kto chociaż raz jechał pociągiem z Białegostoku do Warszawy (lub odwrotnie) po drodze, w pobliżu Łap mógł widzieć za oknem jednakowe, charakterystyczne białe domy z czerwoną dachówką. To dawne osiedle kolejowe w Łapach-Osse. Wyjątkowa perełka, którą warto zwiedzić, gdy będziemy gdzieś w okolicy. Na przykład przy okazji zwiedzania kładki Waniewo-Śliwno czy też Kurowa i Kruszewa.

Łapy to miasteczko, które rozwój zawdzięcza rozbudowie kolei warszawsko-petersburskiej w latach 1862-1864. Wcześniej ważniejszy był pobliski Suraż. Teraz zdaje się być odwrotnie, aczkolwiek więcej turystów odwiedza ten drugi. Przy okazji budowy torów powstały także warsztaty kolejowe, które dały pracę 270 osobom. Wiele z nich było przyjezdnych, a to wiązało się z budową domów. I tak powstało osiedle w Łapach-Osse.

Całe osiedle składa się z 26 domów zbudowanych w latach 20-tych XX wieku. Domy są z cegieł i otynkowane oraz pomalowane na biało. Każdy z domów był zamieszkały przez 6 rodzin kierownictwa i robotników wykwalifikowanych. 4 rodziny mieściły się na dole, a dwie na poddaszu. Pracownicy do warsztatów dojeżdżali drezyną. Dziś domy są nieco zapuszczone i wymagają remontu. Niezależnie od tego warto je zobaczyć z bliska, a nie tylko z okna pociągu. To nie tylko kawał historii naszego regionu. To symbol dawnej potęgi Łap, z której dziś już niestety nic nie zostało. Trzymamy jednak kciuki za to, by dobre czasy dla tego miasteczka jeszcze wróciły.

Partnerzy portalu:

Białystok i Łomża będą połączone kolejowo? Jest duża szansa!

Białystok i Łomża będą połączone kolejowo? Jest duża szansa!

Jakiś czas temu pisaliśmy, że Województwo Podlaskie ma specyficzny problem. Otóż w 1999 roku powstało zlepione z województw białostockiego, suwalskiego i łomżyńskiego. Później z upływem czasu oczekiwać by należało, że zasypane będą różnice społeczne, kulturowe i brak wspólnych interesów mieszkańców dawnych województw. Jednym z narzędzi do realizacji takiego celu byłoby stworzenie sieci połączeń, by suwalczanom wygodniej było załatwiać różne sprawy i prowadzić interesy w Białymstoku, a nie Ełku czy Olsztynie. Podobnie, by mieszkańcy Łomży chętniej skłaniali się ku nowej stolicy województwa niż Ostrołęce czy Piszowi.

Tymczasem mamy rok 2021, a wszystko jest po staremu. Droga łącząca Białystok i Suwałki komfortowa jest tylko miejscami. Od dawna jakość drogi od podbiałostockiej Katrynki aż daleko za Suchowolę jest kiepska. Mało tego, nowa droga z Augustowa do Suwałk jest tak położona, że wielu kierowców nadal wybiera starodroże. Kolejowo też nie jest dobrze. Od Sokółki do Suwałk nie ma elektryfikacji i nie ma planów, by ją budować. Połączeń krajowych przez Białystok – Suwałki jest bardzo mało, bo w Sokółce trzeba zmieniać lokomotywę. Dlatego mieszkańcy są skazani na spalinowe szynobusy. Jednak miarą rozwoju regionu jest pierwszy typ połączeń.

Z Łomżą jest zupełnie inaczej. Droga jest kiepska, ale tylko częściowo, bo Białystok jest połączony ekspresówką z Warszawą. Natomiast połączenie kolejowe nie istnieje. Co ciekawe, obecna ekipa rządząca zapowiadała utworzenie Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz sieć połączeń kolejowych, dzięki którym z wielu miast w Polsce bardzo szybko byłoby można do portu dojechać. Między innymi szybką koleją miałą być połączona Łomża, ale z Warszawą i Mazurami. Oznaczało to kuriozalną sytuację, gdzie nie byłoby połączenia Białegostoku i Łomży – miast z tego samego województwa. Nie wiemy, czy plany z budową CPK są aktualne, ale na szczęście powstał inny plan i to bardziej pewny!

Ruszył drugi etap programu Kolej Plus. Województwo Podlaskie się do niego zakwalifikowało, dzięki czemu zostanie zrealizowany projekt „Stworzenie ciągu komunikacyjnego Łomża – Białystok poprzez rewitalizację wraz z elektryfikacją linii kolejowej nr 49 Łomża – Śniadowo oraz elektryfikacja i odbudowa infrastruktury pasażerskiej na linii kolejowej nr 36 na odcinku Śniadowo – Łapy”.

W drugim etapie samorządy mają 12 miesięcy na opracowanie wstępnego studium planistyczno-prognostycznego. Mają też pozyskać niezbędne dokumenty, opinie oraz wnioski z konsultacji społecznych. Projekt wymaga, by na trasie były między innymi 4 pary pociągów przez 5 lat. Gdy Urząd Marszałkowski spełni wszystkie zalecenia projektowe, stworzona zostanie wówczas lista rankingowa projektów i kwalifikacja ich do realizacji w Programie Kolej Plus.

W praktyce oznacza to, że jako pierwsze będą realizowane projekty z tych regionów, gdzie politycy mają siłę przebicia w kraju. Zatem jeżeli podlascy politycy coś znaczą, to powinni stanąć na uszach, by doprowadzić do realizacji podlaskiego projektu w pierwszej kolejności. Chociaż jak się patrzy ile czasu walczyli o ekspresową drogę nr 19, która powstaje, ile lat walczą by droga krajowa nr 8 od Katrynki do Augustowa była ekspresowa, ile lat prosili o budowę ekspresówki do Warszawy, to ich skuteczność jest po prostu marna. Ale pamiętajmy, że ekipy rządzące i ludzie orbitujący wokół najważniejszych osób w państwie się zmieniają. Dlatego to co było kiedyś, nie musi się równać temu co jest teraz oraz temu co będzie w niedalekiej przyszłości. Dlatego szanse na połączenie Białegostoku z Łomżą poprzez regularne połączenia kolejowe oceniamy jako większe niż 50 procent.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tur to wymarły król Puszczy Białowieskiej. Czy możemy liczyć na jego powrót?

W roku 1627 polska przyroda poniosła ogromną stratę. W Puszczy Jaktorowskiej, na ziemiach polskich padł ostatni tur świata. Od tego czasu człowiek marzy by przywrócić to prehistoryczne zwierzę do życia. Pierwsze realne starania w tym kierunku podjęli nazistowscy badacze. Podczas okupacji Polski, na terenie Puszczy Białowieskiej postanowili stworzyć rezerwat z tymi wymarłymi zwierzętami i odnieśli na tym polu sukces. Do puszczy na po setkach lat nieobecności powróciły wolne tury.

Zanim pomyślicie, że zrobili to z fascynacji do przyrody, to musimy od razu tu naprostować. Przywrócili tura naturze z bardzo niskich pobudek – by móc na nie polować. Koniec końców uznano, że zwierzę nie odpowiada temu, które wymarło. Jest mniejsze i mniej muskularne. W latach 90-tych ponownie spróbowano tak krzyżować bydło, by osiągnąć efekt najbliżej historycznej wersji. I tak powstałą rasa Taurus.

Żyją w wielu rezerwatach Europy. Można ubolewać, że nie ma ich w Puszczy Białowieskiej. Wszak w pobliskim od niej Bielsku Podlaskim – tur występuje na godle. Warto sobie zadać pytanie – skoro dzisiejsze tury zwane „bydłem Hecka” przypominają tura, to czemu by go Podlasiu? Odpowiedź może być zaskakujące. Krzyżówki są bardzo agresywne, więc sprawiałyby dużo kłopotów. A tych na pewno nikt nie lubi.

 

Partnerzy portalu:

Nowe, maleńkie osiedle w Białymstoku. To dawna wieś Bagnówka.

Nowe, maleńkie osiedle w Białymstoku. To dawna wieś Bagnówka.

Powstało nowe, 29. osiedle w Białymstoku. Jest malutkie, ale za to nawiązuje do historii. Mieszkańcy zabiegali o odrębność i stała się ona faktem. Z osiedla Jaroszówka i osiedla Wygoda wydzielono Bagnówkę – dawną wieś. Zacznijmy od tego, że taka nazwa i tak funkcjonowała w nieformalnym obrocie już od dawna. Teraz może widnieć już na tablicach ulic. Osiedle mieści się pomiędzy ul. 42 Pułku Piechot, ul. S. Nowakowskiego, ul. J. Szapiro oraz ul. Bagnówka-kolonia. Nowe osiedle leży na skraju miasta granicząc z Sowlanami. Bagnówka to tylko kilkanaście ulic. Zmiana ma więc charakter symboliczny.

W XIX wieku we wsi znajdował się młyn wodny nad rzeką Dolistówka, karczma oraz zakład kowalski. Część mieszkańców zatrudniona była w Białymstoku jako robotnicy w fabrykach. Pozostali żyli z pracy na roli. Pod koniec dziewiętnastego stulecia wieś nawiedziła epidemia cholery. Po tym okresie pozostała w okolicy góra choleryczna, gdzie pochowano bardzo wiele osób.

Mieszkańcom nowego osiedla życzymy rozwoju ich lokalnej wspólnoty. Mimo, że osiedla są podzielone tylko umownymi granicami, to jednak więzi konkretnych sąsiadów na tych osiedlach są zawsze prawdziwe i silne.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Historie Podlaskie. Taduesz Piecychna nie mógł studiować, więc został młynarzem.

Taduesz Piecychna życie poświęcił pracy młynarza jak ojciec. W młodości złożył podanie na studia, lecz zostało ono odrzucone. W komunizmie syn młynarza był wrogiem klasowym, co zgodnie z teorią marksizmu był on oponentem proletariatu – czyli ludzi pozbawionych środków produkcji. I tak przez absurdalny system w państwie, w małej wioseczce Łoknica niedaleko Orli Pan Tadeusz poświęcił się produkcji mąki. W 2015 roku mężczyzna zmarł i został pochowany.

Po Panu Tadeuszu pozostała barwny dokument Ireneusza Prokopiuka. Opowiada on o dzieciństwie, losach życiowych oraz warunkach pracy młynarza, przez którą zmagał się z chorobą zawodową – astmą. Dokument powstał w 2011 roku w ramach Projektu „Historie Podlaskie”. To cykl krótkich filmów dokumentujących ginące zwyczaje życia podlaskich wsi. Projekt oparty jest na dwóch filarach duchowości i codzienności. Chodzi przede wszystkim o ocalenie od zapomnienia obyczajów i obrzędów praktykowanych coraz rzadziej.

Łoknica to malownicza wieś niedaleko popularnej Orli i Bielska Podlaskiego. Siedlisko z młynem nad samą rzeką jest na sprzedaż. Aczkolwiek ten, kto w przyszłości być może je odkupi raczej młyna uruchamiać już nie będzie. Dawne tradycje zanikają. Ludzie wolą kupować pieczywo w sklepie aniżeli samodzielnie je wypiekać – nawet na wsiach, gdzie w niejednym domu jest jeszcze piec kaflowy. Stąd też zapotrzebowania na lokalnego młynarza już niestety nie ma.

Partnerzy portalu:

Dobra wiadomość! Żubr nie jest już zagrożony wyginięciem!

Dobra wiadomość! Żubr nie jest już zagrożony wyginięciem!

Dobre wiadomości dla wszystkich miłośników przyrody. Jakoś bez echa przeszła informacja, że od zeszłego roku żubr nie jest już gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Jego obecny status to bliski zagrożenia wyginięciem. Co to oznacza? Klasyfikacja Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody nadaje taki status gatunkowi, któremu nie grozi obecnie wyginięcie, jednak może być narażony lub zagrożony w niedalekiej przyszłości. Jak żubr będzie się ochoczo rozmnażać, to może zostać zaklasyfikowany do tej samej grupy co człowiek czyli gatunku najmniejszej troski.

Warto przypomnieć, że obecnie o stada żubrów trzeba dbać przede wszystkim z dwóch względów. Pierwszy to choroba osobnika, która może zagrażać całemu stadu. Wtedy niestety musi dojść do odstrzału. Drugie zagrożenie to wsobność. Ze względu na niską pulę genetyczną, trzeba dbać o to, by spokrewnienie danych osobników było jak najsłabsze. Niestety przy niskiej liczbie osobników jest t o bardzo trudne zadanie.

Zmiana statusu oznacza, że człowiek doskonale sobie radzi z problemami żubrów, dzięki czemu przyczynia się do rozrostu stad. Żubry na Podlasiu występują przede wszystkim w Puszczy Białowieskiej, gdzie są stada dziko żyjące, ale również stado rezerwowe pod ścisłą kontrolą człowieka. Zwierzęta występują również dziko w Puszczy Knyszyńskiej a od niedawna dzięki człowiekowi również w Puszczy Augustowskiej.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Zimowy przejazd przez Supraśl i okolice. Obrazy jak w bajce!

Pogoda za oknem sprawiła, że wszystko zaczęło powoli płynąć. Razem ze śniegiem znika bajkowa aura Podlasia. Dlatego na pożegnanie prawdziwej zimy proponujemy obejrzenie powyższego filmu. Kamera w samochodzie uzytkownika YouTuba uwieczniła wspaniałe chwile. Zapnijcie pasy i delektujcie się! Kolejne takie obrazki w tym roku mogą już się nie zdarzyć.

Partnerzy portalu:

Bracia Kaufman – wybitni, światowi filmowcy z Białegostoku. W rodzimym mieście zapomniani.
Michaił Kaufman

Bracia Kaufman – wybitni, światowi filmowcy z Białegostoku. W rodzimym mieście zapomniani.

1896 rok w Białymstoku to okres wielkiego boomu gospodarczego. Miasto leżące na granicy Imperium Rosyjskiego oraz zależnego od niego Królestwa Polskiego nazywane Manchesterem Północy przyciągało fabrykantów, którzy nie chcieli płacić ceł. Dzięki temu Białystok był napędzany pieniędzmi takich osobistości jak Becker, Hasbach, Commichau, Nowik, Flakier i wielu wielu innych. Gród nad Białą wówczas rozwijał się tak prężnie, że do budowy kolejnych kamienic brakowało cegieł! Wbrew pozorom w mieście oprócz fabrykantów nie brakowało również intelektualistów. Żyd Abel Kaufman wraz z żoną Fajgą – prowadzili księgarnię. Gdy tylko przywitali nowy rok, następnego dnia Kaufmanom narodził się syn. Nazwali go Dawid. Rok później pojawił się Michaił. A po 9 latach jeszcze Borys. Trzej bracia kochali kino i w jego historii zapisali się złotymi zgłoskami.

Dziga czyli Bąk

O życiu Kaufmanów w Białymstoku wiemy niewiele. Najstarszy ich syn w mieście spędził prawie dwie dekady. Rozpoczął tu studia muzyczne w białostockim konserwatorium. Już jako 19 latek, podczas I wojny światowej, wyemigrował z rodzicami i braćmi do Moskwy. Niedługo później przenieśli się do Petersburga. Tam Dawid już jako Denis rozpoczął studia medyczne. Nie porzucił jednak sztuki. Zaczął tworzyć poezję, pisał też dzieła polityczne. Dlatego przyjął pseudonim „Dziga Wiertow”. Dziga – to bąk.

W 1917 roku zaczął montować pierwsze filmy na zlecenie moskiewskiego komitetu filmowego. W 1922 roku kierował grupą Kino-Oko, która zaczęła wydawać kronikę filmową, tworząc nowy nurt. Po tym zainspirowali się Francuzi, tworząc jeden ze swoich nurtów kina dokumentalnego. Cel jaki sobie obrał w życiu Wiertow było ukazywanie w filmie prawdy. Był też ogromnym krytykiem kina fabularnego. Uważał, że to „opium dla mas”. Twierdził, że kino rozrywkowe przedstawia wyidealizowany świat burżuazji. No cóż, 100 lat później okazuje się, że Dziga miał rację. Internet zalany jest serwisami streamingowymi, które puchną od rozrywki. Dzisiejsze filmy i seriale w przytłaczającej większości pokazują dokładnie wyidealizowany świat bogatych ludzi. Mało tego, dokument z fabułą wymieszał się na tyle, że nie można rozróżnić prawdy od fałszu, zaś ludzie często nie mogą oderwać się od kolejnych seriali, które działają niczym opium.

W ciągu wieloletniej pracy Dawid vel Denis vel Dziga doprowadził do mistrzostwa nowatorskie techniki montażu, dzielenia obrazu, superimpozycji, dzięki którym osiągał zadziwiające efekty specjalne. Wraz z chwilą pojawienia się filmu dźwiękowego postanowił wykorzystać nowe możliwości tworząc film „Entuzjazm”. Na swoim koncie miał łącznie 8 filmów oraz 25 filmów krótkometrażowych. Dziga Wiertow zmarł na raka w 1954 roku w Moskwie. Był jednym z najwybitniejszych dokumentalistów w dziejach kina, uznanym scenarzystą, reżyserem filmowym. W 2009 roku w Białymstoku odsłonięto tablicę dedykowaną artyście. Była na ścianie Kina Forum. Została usunięta w 2017 roku z inicjatywy polityków PiS, którzy uznali białostoczanina za osobę niegodną upamiętnienia, gdyż w swojej karierze stworzył również filmy propagandowe na rzecz ZSRR.

Bracia Kaufman

Michaił Kaufman

Michał Kaufman (zdjęcie główne) był nie tylko operatorem filmowym, ale także fotografem. Urodził się w 1897 roku w Białymstoku. Należał do prowadzonej przez starszego brata grupy Kino-Oko razem z nim pracując przy filmach dokumentalnych. Pracował z bratem przy trzech filmach zaś dwa wyreżyserował sam. W roku 1929 wykonał zdjęcia do filmu „Człowiek z kamerą”, wyreżyserowanego przez jego brata. Było to największe osiągnięcie Michaiła Kaufmana jako operatora. Film wyróżniał się wieloma innowacyjnymi technikami fotograficznymi. Do historii kinematografii przeszły zrealizowane przez niego ujęcia pędzącego pociągu, pracujących górników czy też zajezdni tramwajowej. Zmarł w Moskwie w 1979 roku.

Borys Kaufman

Borys Kaufman to hollywoodzki operator filmowy, laureat Oscara. Był najmłodszym spośród braci. Urodził się 24 sierpnia 1906 roku w Białymstoku. Już w młodzieńczych latach, podobnie jak starsi bracia Dawid i Michał zajmował się kinematografią. Z taką różnicą, że oni pracowali w ZSRR, a on we Francji, a potem Kanadzie i USA. Bracia mieli ze sobą kontakt listowny. Borys skończył studia we Francji. Tam też został operatorem kamery. Podczas II wojny światowej najpierw walczył we francuskiej armii, a gdy ten kraj upadł – młody chłopak uciekł do Kanady. W 1942 roku przeniósł się do USA. Już w 1954 roku otrzymał Oscara za wspaniałe zdjęcia do filmu „Na Nabrzeżach”, który był prawdziwym hitem – zdobywającym 8 statuetek. Białostoczanin pracował przy kultowym i znanym do dziś filmie „Dwunastu gniewnych ludzi’. Borys odszedł na emeryturę w 1970 roku, a 10 lat później zmarł w Nowym Jorku. Jego filmografia jest imponująca, składa się z 71 dzieł!

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To wyjątkowy dokument z 2000 roku. Taki dawniej był Bielsk Podlaski. Kompletna przepaść…

Blokersi – głośny film Sylwestra Latkowskiego, wyemitowany w TVP1 w 2001 roku pokazywał co „porabia” poznańska młodzież. Można było zobaczyć dzisiejsze gwiazdy hip-hopu, gdy dopiero rozwijały skrzydła. Główni bohaterowie – Peja czy Eldo nie mieli lekko w życiu. Rok wcześniej, bo w 2000 roku premierę miał natomiast dużo mniej znany dokument „Bojki” w reżyserii Janusza Gawryluka. Nagrany został w Bielsku Podlaskim. Wówczas mieście bez żadnych perspektyw. Bezrobocie wynosiło 20 proc., na pracę w pierwszej kolejności mogli liczyć wszyscy, którzy mieli grupę inwalidzką. Była obowiązkowa służba wojskowa i całkowity brak perspektyw zarówno dla tych, którzy z wojska wyszli jak i jeszcze do niego nie wstąpili. Ratunkiem od kompletnej wegetacji było tanie wino i towarzystwo innych osób na starej kanapie pod blokiem.

Jan Kanski, na którego kanale YouTube znaleźliśmy dokument trafnie opisał tamtą rzeczywistość. W przypadku tego miasta zawiniły w dużym stopniu instytucje typu Dom Kultury, które nie miały zupełnie nic do zaoferowania dla młodzieży w tamtym czasie. Bielsk to miasto na pograniczu polsko-białoruskim, więc i ludność mieszana, a tamtejszy DK oferował sekcję Polskiej Pieśni Patriotycznej i sekcję białoruskiego zespołu ludowego „Wasiloczki”. To wywoływało odruch wymiotny. Nie było sekcji hip hopu, fotografii, filmowania itp. Pamiętam, że jedyny kontakt z domem kultury nawiązaliśmy w momencie kiedy na I piętrze powstała kawiarnia „Gama” i jesienią po kupieniu herbaty można tam było w cieple wypić jabola pod stołem.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, film ogląda się jak jakąś kompletną patologię. A prawda była taka, że te kadry z Bielska Podlaskiego były kalką setek innych polskich osiedli. Wszędzie sytuacja była podobna. Dziś ten film ma już wartość historyczną. Porównać sobie można Bielsk Podlaski z 2000 roku z tym z roku 2021. Po ponad dwóch dekadach zmieniło się naprawdę dużo. Przede wszystkim firma Hoop nie produkuje już na Podlasiu a w Kutnie. Bielski zakład produkcyjny został zamknięty w 2016 roku. Wówczas to był jedyny większy pracodawca w regionie. Teraz bielszczanie mogą wybierać i przebierać. Między innymi Danwood, Unibep, Suempol, Arhelan, Ikea i wiele wiele innych, to giganci, gdzie o pracę raczej nie trudno. Do tego w samym powiecie funkcjonuje kilkaset sklepów.

Dlatego lepiej dwa razy zastanowić się zanim powie się „kiedyś to było”. Lepiej włączyć sobie ten film i przypomnieć. Teraz może się wydawać, że różowo nie jest, ale jak się popatrzy na ten film, to chyba nikt do tego wracać by nie chciał. Do tego gigantycznego bezrobocia i taniego wina. Jako społeczeństwo zrobiliśmy wiele kroków do przodu, nie wolno nam tego zaprzepaścić.

Partnerzy portalu:

Od czerwca będzie pociąg z Gdyni do Hajnówki i Siemiatycz!

Od czerwca będzie pociąg z Gdyni do Hajnówki i Siemiatycz!

Od czerwca 2021 roku kilka nowych miejscowości uzyska dostęp do usług PKP Intercity. Pociąg TLK Biebrza pojedzie w wydłużonej relacji Gdynia – Warszawa przez Olsztyn, Białystok, Bielsk Podlaski, Hajnówkę, Czeremchę i Siemiatycze, zapewniając mieszkańcom tych miejscowości bezpośredni dojazd do Warszawy. Trzeba przyznać, że już dawno nie było takiego skoku jakości w podlaskich połączeniach kolejowych.

Podniesie się komfort podróżowania z i do Białegostoku, ponieważ już większość połączeń (8 z 11) będzie w kategorii InterCity (IC). Mieszkańcy m.in. Grajewa i Białegostoku zyskają dodatkowe połączenie nad morze dzięki temu, że pociąg IC Podlasiak z Ełku do Szczecina będzie teraz całorocznie miał wydłużoną relację do Świnoujścia. W rozkładzie ma się również pojawić połączenie TLK Żubr relacji Siedlce – Siemiatycze – Hajnówka – Białystok – Warszawa.

Obowiązujący od 13 grudnia 2020 roku rozkład jazdy uwzględnia zmiany, które zapewnią optymalne kursowanie pociągów podczas modernizacji linii kolejowych. Rozpoczyna się modernizacja linii kolejowej nr 6 na odcinku Kietlanka – Białystok. Pomiędzy Kietlanką a Łapami ruch pociągów prowadzony będzie jednotorowo, jednak siatka połączeń została opracowana tak, aby mimo dużych utrudnień zachować dojazdy z i do Białegostoku bez konieczności uruchamiania zastępczej komunikacji autobusowej. Modernizacja wymusza ograniczenie liczby połączeń między Białymstokiem a Warszawą z 11 do 8. Warto podkreślić, że niemal wszystkie (7 z 8) będą w kategorii IC, co przełoży się na wygodę podróży.

Prace będą odbywać się na linii nr 38 na odcinku Ełk – Giżycko, przez co od marca 2021 roku pociągi między Olsztynem a Białymstokiem (IC Rybak, TLK Biebrza) kursować będą przez Szczytno i Pisz, a IC Mamry z Wrocławia skończy bieg w stacji Giżycko.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Wyjątkowe zjawisko na rzece. Kraina Bugu, to jedno z najbardziej czarujących miejsc na Podlasiu.

Powyższy film pokazuje jedno – Kraina Bugu jest wyjątkowa przez cały rok. Szczególnie warto zwrócić uwagę na drobne szczegóły. Rzeka nie dała się mrozom, przez co można zaobserwować dryfujące po jej tafli kry. Wyjątkowe to zjawisko, szczególnie w ostatnich czasach, gdy człowiek doprowadził swoją działalnością do globalnego ocieplenia. W ostatnie zimy temperatury były na tyle wysokie, że o żadnych krach nie było mowy. Wiosną natomiast są szansa na przepiękne rozlewiska.

Warto też zwrócić uwagę, na miejsce gdzie powstał film. To jedno z najbardziej czarujących miejsc na Podlasiu. Można powiedzieć, że turyści jeszcze go nie odkryli. Chyba, że zaliczymy kajakarzy, których setki tamtędy przemierzało i zwiedzało z pozycji tafli wody. Bużyski leżą na uboczu, na samej granicy województw podlaskiego i mazowieckiego. Znajdują się po drodze między znanym Drohiczynem i znanym tylko niektórym – Grannem, gdzie dawniej znajdował się bardzo ważny most, którego szczątki widać, gdy wody w rzece jest mało.

Same Bużyski to wyjątkowe miejsce na mapie. Dzięki bliskości rzeki w pobliżu miejscowości znajduje się wiele mokradeł. Nie brakuje też ciekawej architektury drewnianej. Znajdują się także pozostałości po średniowiecznym grodzisku. Co ciekawe, według Powszechnego Spisu Ludności z 1921 roku wieś zamieszkiwało 295 osób, wśród których 284 było wyznania rzymskokatolickiego, a 11 mojżeszowego. Jednak 100 procent mieszkańców zadeklarowało polską przynależność narodową. Warto miejscowość odwiedzić właśnie wtedy, gdy będziemy zwiedzać zakola Bugu odkrywając dawną Rzeczpospolitą Szlachecką.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Pączki na Tłusty Czwartek – jak zrobić je po podlasku?

Pączki na Tłusty Czwartek, a w niektórych rejonach Podlasia znane jako Ponczuki. Wbrew pozorom nie robi się takich przysmaków tylko jeden dzień w roku. Po to jest właśnie czas karnawału, który mamy obecnie. A w związku z tym na stołach królują faworki, rogaliki, słodkie bułeczki i oczywiście pączki. Karnawał lub zapusty, to czas zimowych balów, maskarad, pochodów i zabaw. Rozpoczyna się najczęściej w dniu Trzech Króli, a kończy we wtorek przed Środą Popielcową, która oznacza początek wielkiego postu i oczekiwania na Wielkanoc. Z tej okazji postanowiliśmy pokazać Wam wyjątkowy film, na którym zobaczyć można jak się na Podlasiu robi wyjątkowe pączki.

Potrzebne będzie pół kilo mąki, trzy czubate łyżki cukru, pół kostki masła śmietankowego, 6 jajek, zaczyn z drożdży i 1,5 szklanki mleka oraz wódka. Potrzebna jej ilość zależy od tego, czy chcemy użyć jej wyłącznie do ciasta.

Zacznijmy właśnie od jego przygotowania.Potrzebne będą drożdże, przegotowane mleko i cukier. Wracając do ciasta. Najpierw przesiewamy przez sitko mąkę, następnie dodajemy do niej 6 żółtek jaj oraz dwa białka, z których trzeba ubić pianę. Do mąki dodajemy szczyptę soli. Dodajemy też zaczyn z drożdży. Następnie wlewamy półtorej szklanki mleka. Pamiętajmy, że musi być ciepłe. Do ciasta dodajemy też 3 łyżki cukru. Do tego dolewamy rozpuszczone pół kostki masła. Na koniec wlewamy do ciasta 25 gram wódki, by pączki nie nasiąkały tłuszczem. Wszystko mieszamy ze sobą. Jeżeli konsystencja ciasta nie będzie zadowalająca, to możemy dodać jeszcze trochę mąki.

Gdy ciasto wyrośnie, dzielimy je na mniejsze części z których będziemy formować nasze Ponczuki. Do środka proponujemy przygotować różne nadzienie, ale najlepszy jest swojski dżem. Tu nie ma nawet żadnej dyskusji. Wszystko smażymy w garnku zalanym olejem, tak by pączki w nim pływały. Gdy się odpowiednio zarumienią przewracamy je na drugą stronę. Gdy pączki wyjmiemy już na talerz, warto je posypać na przykład cukrem pudrem. A potem delektować się.  Pamiętajmy, że po wyśmienitym deserze warto wybrać się na dłuższy spacer.

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy mieszkańcy powinni bać się wilków? Ten film rozwiewa wszelkie wątpliwości

Nie milkną echa dotyczące sprawy wilków w Białowieży. W ostatnim czasie „uspokajający” materiał na ten temat można było obejrzeć w Faktach TVN. Kilka dni później jednak, jedno z lokalnych mediów znów nakręcało spiralę strachu, niemalże czyniąc z wilka niewyobrażalnego mordercę, do którego trzeba strzelać. Tymczasem prawda jest zupełnie inna.

Wystarczy obejrzeć film nagrany w Bieszczadach przez znanego leśniczego z programu „Przystanek Bieszczady”. Kazimierz Nóżka zarejestrował moment próby upolowania niedźwiedzia przez watahę wilków. Jak to się skończyło? Odpowiedź na to pytanie w powyższym filmie. Co to ma wspólnego z Podlasiem i Puszczą Białowieską? Niech ten film będzie „instruktażowy” dla mieszkańców Białowieży i okolic, którzy nagle zaczęli bać się wilków.

Tak, wystarczy na wilka krzyknąć i ucieknie. To bardzo płochliwe zwierzę i wbrew pozorom człowieka się bardzo boi. Nawet, gdy w ostatnim czasie zapach człowieka stał mu się bardziej znany. Zwierzęta te boją się także panicznie ognia i świateł. Więc jak ktoś się boi, to na płocie lampki świąteczne może trzymać cały rok. Tylko tyle i aż tyle, by nie domagać się strzelania.

Partnerzy portalu:

Białystok totalnie zasypany! Zobaczcie jak zamieniło się Centrum.

Białystok totalnie zasypany! Zobaczcie jak zamieniło się Centrum.

W ostatnich dniach zapowiadali, że idzie do Polski „Bestia ze wschodu”. W telewizji jednak mówią, że dotarł do nas mróz z Arktyki. Niezależnie od kierunku, w Białymstoku spadł obficie śnieg. Wszystko kompletnie zasypało. Kierowcy zapewne nie są szczęśliwi, ale wszyscy, którzy wybrali się na spacer mogli być zachwyceni. Chodzenie w tak bajkowej scenerii miasta przytrafiło się pierwszy raz od bardzo dawna. Wszystko wskazuje na to, że taka aura trochę się z nami utrzyma. Dlatego planujcie jak najszybciej wypady do lasu oraz do zwiedzania wszystkich atrakcji Podlaskiego. W takim klimacie są naprawdę piękne. My w samym środku śnieżnej burzy postanowiliśmy natomiast sfotografować Centrum Białegostoku. Zobaczcie, jak to wypadło.

To jeszcze nie wszystko! Zobaczcie jak prezentował się Pałac Branickich.

Na osiedlu Piaski obok Centrum też ciekawie. Kierowcy będą mieli co robić.

Partnerzy portalu:

Nareszcie! Stacja Białystok będzie miała zadaszone perony!

Nareszcie! Stacja Białystok będzie miała zadaszone perony!

Obecnie w okolicach dworca kolejowego w Białymstoku trwają prace modernizacyjne. Wymieniane są tory kolejowe, ale to dopiero początek. Z perspektywy pasażera intersujące są przede wszystkim dwie informacje.

Pierwsza jest taka, że pomiędzy stacjami Starosielce a Nowe Miasto powstaną tory kolejowe, dzięki czemu w przyszłości będzie możliwe stworzenie połączenia regionalnego na przykład z Ełku do Hajnówki. Obecnie pociąg musiałby manewrować w Białymstoku lub zajeżdżać do głównej stacji przy ul. Kolejowej. Po zmianie będzie mógł stację pominąć, zatrzymując się tylko w Starosielcach i Nowym Mieście, zyskując sporo czasu. To oczywiście tylko hipotetyczne, bo raczej takiego połączenia nigdy nie będzie, bo u nas rozwój kolei nie polega na rozwoju połączeń pasażerskich. Dlatego połączenie obu stacji ma służyć przede wszystkim pociągom towarowym.

Dla białostoczan ważniejsza jest informacja druga, bo zmieni się w końcu to, na co narzekali od lat. Po remoncie dworca kolejowego czas na zmiany w peronach. Te zyskają w końcu zadaszenie! Dodatkowo będą też tunele prowadzące na nie z budynku dworca. Cały obiekt będzie też połączony z powstającym przy Bohaterów Monte Cassino centrum przesiadkowym.

Gdy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A ukończy wszystkie prace, które obecnie trwają, to w efekcie przyśpieszą też pociągi łączące Białystok z Warszawą. Dojazd potrwa 30 minut krócej niż obecnie, czyli zajmie 1,5 godziny.

 

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Czy Białystok jest najlepszym miejscem do życia na tle innych miast Europy?

Komisja Europejska zbadała jakość życia mieszkańców 83. miast Europy i opublikowała raport „Jakość życia w miastach europejskich”. Badał on poziom życia mieszkańców i wyszło, że w Białymstoku jest najlepiej. Miasto Białystok z tego powodu natychmiast stworzyło propagandowy filmik (do obejrzenia powyżej) i oczywiście się pochwaliło. Ale czy jest czym?

W raporcie zbadano między innymi poziom życia mieszkańców w ostatnich pięciu latach. W raporcie, poza Białymstokiem, uwzględniono jeszcze trzy polskie miasta: Gdańsk, Kraków i Warszawę. Ale co to znaczy, że jest Białystok najlepszy? Tak naprawdę, to przeprowadzono po prostu ankietę wśród mieszkańców. Ankieterzy Komisji Europejskiej zapytali 58,1 tys. mieszkańców różnych miast, jak oceniają czystość, szeroko rozumiane bezpieczeństwo, opiekę zdrowotną, rynek pracy, udogodnienia dla osób starszych, dostęp do terenów zielonych i placówek kulturalnych, a także otwartość światopoglądową i wiele innych czynników. Pytania dotyczyły aż 27 kategorii związanych z życiem każdego z miast.

W większości kategorii Białystok otrzymał wyższy procentowy wynik, niż średnia europejska dla danej kategorii:

  • dobre miejsce do życia dla osób starszych – 96 proc.
  • miejsce dobre do życia dla ludzi w ogóle – 95 proc.
  • zadowolenie z życia w mieście – 94 proc.
  • bezpieczeństwo przed kradzieżą – 94 proc.
  • transport publiczny jest bezpieczny – 93 proc.
  • czyste miasto – 92 proc.
  • dobre miejsce do życia dla rodzin z małymi dziećmi – 92 proc.
  • zadowolenie z transportu publicznego – 92 proc.
  • zadowolenie z obiektów kultury – 91 proc.
  • zadowolenie z terenów zielonych – 91 proc.
  • bezpieczeństwo spacerów w nocy – 91 proc.
  • dobra jakość powietrza w mieście – 88 proc.
  • łatwo dostępne usługi on-line w lokalnej administracji publicznej – 86 proc.
  • obiekty sportowe – 85 proc.
  • dobra sytuacja finansowa gospodarstw domowych – 71 proc.
  • czas na załatwienie wniosku w lokalnej administracji publicznej – 70 proc.
  • brak korupcji w lokalnej administracji publicznej – 59 proc.

Czy można wyliczyć na podstawie takich kryteriów, że miasto jest najlepsze? To przecież wielkie skupisko społeczności, gdzie są różne interesy i potrzeby. Zaczynając od administracji. Gdyby nas zapytał ankieter o korupcję w lokalnej administracji, to byśmy nie umieli powiedzieć czy taka jest czy nie, bo nigdy nie załatwialiśmy spraw w urzędzie, w których jakiś urzędnik wymagał płacenia „pod stołem”. Czy to przesądza o braku korupcji? Od tego są odpowiednie organy państwowe, a nie widzimisię mieszkańców. Czas na załatwienie wniosku w lokalnej administracji wynika natomiast z przepisów prawa. Zatem także nie ma tak, że w różnych miastach te czasy różnią się od siebie diametralnie. Usługi online także nie są wdrażane przez samorządy, tylko Ministerstwo ds. cyfryzacji.

Jak traktować natomiast dane związane z bezpieczeństwem? Policja w Polsce działa przecież jednakowo i także nie ma nic wspólnego z danym miastem, a z organizacją państwową. Dlatego jak traktować wyniki dotyczące bezpieczeństwa przed kradzieżą, bezpiecznym transportem publicznym czy bezpiecznymi spacerami w nocy.

To za co rzeczywiście odpowiada miasto, to obiekty sportowe, obiekty kultury, czystość w mieście – gdzie zarzutów do Białegostoku mieć nie można oraz tereny zielone, transport publiczny, jakość powietrza, – gdzie zarzuty mieć można. Ale są one naszym subiektywnym odczuciem na podstawie takich faktów jak wysokie ceny biletów oraz brak innych środków transportu niż autobusy, złe trasy autobusów, zabetonowanie centrum i doprowadzenie do gigantycznym temperatur latem i lokalnych podtopień przy ulewach. Zimą zaś gryzące gardło powietrze od smogu. Ale jak widać jesteśmy z zdecydowanej mniejszości, której te rzeczy przeszkadzają na tyle, by wydać pozytywną opinię.

Osobny wątek to zarobki. Powyższe wyniki pokazują, że białostoczanie chyba są bardzo bogaci, skoro 71 proc. ankietowanych uważa, że sytuacja finansowa ich gospodarstw jest dobra. Nie zaglądamy nikomu do portfela i nikomu nie zazdrościmy, ale chodząc do sklepu czy w normalnych czasach do lokali usługowych mamy zupełnie inne odczucia. Szczególnie, że spędziliśmy trochę czasu na Lubelszczyźnie, Podkarpaciu, Małopolsce, Śląsku, Dolnym Śląsku, Pomorzu i Pomorzu Zachodnim, a także Warmii i Mazurach. Tam poziom życia jest podobny, a niekiedy i dużo lepszy co w Białymstoku, a ceny w produktów i usług relatywnie niższe do zarobków. W Białymstoku natomiast ceny są „warszawskie”, mimo, że nasze miasto nie przypomina stolicy.

Partnerzy portalu:

Piękna zima! Białystok jak z bajki. Zobaczcie zdjęcia.

Piękna zima! Białystok jak z bajki. Zobaczcie zdjęcia.

Co tu dużo pisać… jest po prostu pięknie. Tak wygląda prawdziwa zima i mamy nadzieję, że taka będzie zaszczycać nas co roku. Dodatnie temperatury sprawiają, że śnieg bardzo szybko się topi. Dlatego też bajkowy klimat pozostanie tylko wtedy, gdy na termometrach będzie poniżej zera. Przed laty taki stan rzeczy utrzymywał się miesiącami. Teraz maksymalnie kilka dni. Nie zawsze bowiem śnieg i mróz występuje jednocześnie. W 2019 i 2020 roku śniegu nie było, przez co było bardzo sucho. Oby ten trend się odwrócił. W przeciwnym razie latem znów mogą czekać nas katastrofalne pożary, tak jak w 2020 w Biebrzańskim Parku Narodowym. Trzeba jednak patrzeć optymistycznie na świat i trzymać kciuki, by przyroda odbudowała się mimo, że człowiek skutecznie jej na to nie pozwala.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dzikie zwierzęta można odwiedzać w rezerwacie. Doskonałe miejsce, by spędzić czas na łonie przyrody.

Rezerwat pokazowy Żubrów koło Białowieży, to doskonałe miejsce by spędzić trochę czasu na łonie przyrody, a także by poobserwować dzikie zwierzęta z bliska. Wiele osób wybierając się do ogrodów zoologicznych popełnia błąd. Przychodzą, popatrzą chwilę, ewentualnie zrobią zdjęcie i idą dalej. O ile spacer z dzieckiem taki musi być, bo malec szybko się nudzi, to warto wiedzieć, że w takim rezerwacie czy ogrodzie zoologicznym warto spędzić więcej czasu niż przez minutę przy każdym zwierzęciu.

Największą zaletą takich miejsc jest możliwość długich obserwacji. Wtedy też będziemy mogli zagłębić się w świat każdego zwierzęcia z osobna. I tak w rezerwacie koło Białowieży możemy podziwiać nie tylko żubry, ale także łosie, dziki, rysia czy sarny. Obserwacja przyrody jest bardzo satysfakcjonująca i odprężająca. Czy to patrzymy na dzikie zwierzęta czy ptaki, podglądając ich świat możemy go porównać z naszym. Przy dłuższym przyglądaniu się można zauważyć wiele podobieństw.

Czy jest różnica miedzy rezerwatem a ogrodem zoologicznym? Zwierzęta w Rezerwacie eksponowane są w warunkach półnaturalnych, w dużych zagrodach pokrytych naturalną roślinnością,
mogą więc nie być widoczne przez cały czas. Ze względu na naturalny sposób karmienia zwierząt kopytnych (pastwisko), zagrody użytkowane są naprzemiennie, stąd w części z nich nie ma zwierząt, aby trawa mogła odrosnąć – czytamy na stronie Białowieskiego Parku Narodowego.

Obecny rezerwat pokazowy żubrów o powierzchni 27,9 ha powstał w 1937 r. i początkowo był miejscem restytucji tarpana leśnego. Od chwil i zaniechania w tym rezerwacie prac nad restytucją tarpanów i utworzenia w 1955 r. zagrody dla żubrów rezerwat ten spełnia rolę obiektu turystycznego. W 1951 r. zbudowano nowy rezerwat, bezpośrednio przylegający do pokazowego, o powierzchni 43,12 ha, który stanowi zaplecze dla rezerwatu pokazowego. Funkcjonowanie rezerwatu przerwał na ok. 10 lat remont kapitalny, który miał go zmodernizować i pozwolić na zwiększenie składu gatunkowego prezentowanych zwierząt. Ponownie rezerwat został udostępniony turystom w grudniu 1988 r.

W rezerwacie, w warunkach zbliżonych do naturalnych, eksponowane są żubry, koniki polskie typu tarpana, łosie, jelenie, sarny, dziki, żubronie (krzyżówka żubra z bydłem domowym), wilki i ryś. Rezerwat pokazowy jest znaczną atrakcją turystyczną, służy również edukacji przyrodniczej młodzieży szkolnej odwiedzającej Białowieżę. Rezerwat Pokazowy Żubrów jest udostępniony do zwiedzania:

w okresie od 16 kwietnia do 15 października: codziennie, w godzinach 9:00 – 17:00,
w okresie od 16 października do 15 kwietnia: od wtorku do niedzieli, w godzinach 8:00 – 16:00.

tel. 85 681-2398

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Ferie w Podlaskiem z dziećmi. Co robić i gdzie pojechać całą rodziną bez noclegu?

Brak możliwości oficjalnego rezerwowania noclegów i wszędobylskie apele, by zostać w domu na pewno wychodzą Wam już bokiem. Szczególnie, gdy trwają ferie i dzieci mają czas wolny. A do poniedziałku jeszcze tak daleko… Dlatego też przedstawiamy Wam 3 pomysły na Ferie w Podlaskiem. Z dziećmi.

Zacznijmy od kwestii najważniejszej – noclegu. Z racji obecnej sytuacji, warto wybrać się na Podlasie gdy macie do nas na tyle blisko, by wieczorem być w domu. Warto też sprawdzić rozkłady jazdy pociągów. Odpowiednio poranny przyjazd da się pogodzić z powrotem ostatnim kursem. Jeżeli jesteście z Podlaskiego, to macie jeszcze łatwiej.

Zimowa kraina Otwartych Okiennic

Nawet jeżeli już tam byliście, to warto zobaczyć je jeszcze raz w zimowej scenerii. Miejsce jest wyjątkowo urocze, gdy śnieg zalega wszędzie dookoła. Wycieczka nie zajmie Wam dużo czasu. Z samego Białegostoku do Trześcianki otwierającej „krainę” to odległość 25 km. Objechanie Soc, Puchłów, Ciełuszek, Dawidowicz, Pawłów i Rybołów na spokojnie zajmie godzinę. Jeżeli wolicie spacerkiem, to w zależności od ułożonej trasy po krainie trzeba będzie przejść od 12 do 20 km. Jeżeli będziecie zmotoryzowani, to warto przy okazji odwiedzić wszystko to, co w pobliżu. Czyli Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Odrynkach, miejscowość Narew i jej drewniany kościół oraz przepiękną cerkiew. Cała wycieczka zajmie kilka godzin.

Spotkać żubra

Kto rano wstaje, ten ma okazję spotkać stado żubrów. Tylko gdzie tu jechać? Zacznijmy od tego – kiedy wyruszyć. Wschód słońca w styczniu jest dopiero około 7.30. Oznacza to, że musicie stawić się na miejscu około 30 minut wcześniej. Wtedy będzie dostatecznie jasno i piękno, by podziwiać dzikie stado. Ten drugi walor oczywiście zależy od tego czy będzie słońce czy nie. Niezależnie wypad „na żubry” będzie doskonałą przygodą dla całej rodziny.

Warto jednak pamiętać, że robienie sobie „selfie” z żubrem to skrajna głupota. Gdy za blisko podejdziemy, to zwierze może się wystraszyć i nas zaatakować. Dlatego lepszym rozwiązaniem będzie zaopatrzenie się w lornetki i bezpieczne podziwianie z daleka. Jednym z takich miejsc jest wieża zaznaczona na poniższej mapie.

Żubry napotkamy też w okolicach Krynek. Wystarczy objechać okolice Krynek aż po Starą Kamionkę oraz Grzybowszczyznę i Babiki. Trzeci wariant, gdzie można napotkać króla puszczy, znajduje się w miejscowości Masiewo Stare. Miejsce zaznaczyliśmy na mapie.

Zimowe Stoki i saneczki

Mimo, że stoki narciarskie są zamknięte, to zjeżdżanie na sankach nie jest zabronione. Świetną zabawę można urządzić sobie na górkach Suwalszczyzny. Tych, tam nie brakuje. Najpopularniejszy jest oczywiście Szelment, gdzie znajduje się wyciąg narciarski. Całkiem przyjemnym punktem jest Cisowa Góra z doskonałym punktem widokowym na wysokości 256 m n.p.m. Jeżeli traficie na przejrzyste niebo, to dostrzeżecie z niej kilkanaście jezior. Pamiętajcie, by docierając na Górę Cisową trzymać się wyznaczonych szlaków i ścieżek.

Partnerzy portalu:

5 najlepszych miejscówek na Podlasiu, gdy spadnie śnieg

5 najlepszych miejscówek na Podlasiu, gdy spadnie śnieg

Na wstępie zaznaczymy, że ranking jest subiektywny i być może są na Podlasiu jeszcze lepsze miejsca zimą. My jednak przedstawiamy te, które lubimy najbardziej. Dlatego też arbitralnie uznajemy je za najlepsze.

Stare Masiewo

Absolutnym numerem jeden jest Puszcza Białowieska. Zimą to miejsce naprawdę wyjątkowe. Bujna roślinność potrafi przyjąć duże ilości śniegu, dziko żyjące żubry wyglądają natychmiast z lasów, gdy ich zasypie biały puch. A gdy pojawi się trochę mrozu, to kolor okolicznych rzek staje się natychmiast intensywny. Coś wspaniałego. Puszcza Białowieska to jednak ogromny obszar, my proponujemy wybrać się w okolice Starego Masiewa. Ciche odludzie przy granicy będzie idealne na wspaniały spacer wśród zaśnieżonych drzew.

Rozlewisko Sianożątka

Zamarznięte rozlewisko z ogromną i długą kładką o wschodzie słońca to przepis na udane zdjęcie w każdą porę roku. I choć takiego zdjęcia zimą nie zrobiliśmy, to musicie uwierzyć na słowo, że widok powala na kolana. Wyżary w ostatnim czasie zrobiły się bardzo popularnym miejscem. Szczególnie upodobali sobie je fotografowie ślubni. Skoro młode pary swój wyjątkowy czas chcą mieć w tak magicznej scenerii, to musi być najlepsza.

Miejscowość Narew

Miejscowość Narew z przepływającą przez nią rzeką Narew, to miejsce wyjątkowe i zarazem najlepsze zimą z kilku powodów. Przede wszystkim specyficzny teren powoduje, że mróz tam szczypie mocniej. A przez to widoki są zupełnie inne niż w innych miejscach na Podlasiu, gdzie jest zimą lżej. Szczególnie uwydatniają się dwa kolory na rzece – złoto o poranku i lazur podczas zachodu.

Stary Młyn w Goniądzu

Biebrzański Park Narodowy to wyjątkowe miejsce i nie ma tu żadnych wątpliwości. Warto wiedzieć, że nie tylko latem jest tam pięknie. Zimą jest to jedna z najlepszych podlaskich miejscówek. Szczególnie ciekawie prezentuje się Stary Młyn „Dołek” w Goniądzu. Jak możemy dowiedzieć się w lokalnej historii, pierwsza konstrukcja powstała w 1547 roku. Wtedy jeszcze nie na rzece Goniądzce, a Czarnej Strudze.

Supraskim szlakiem

Gdy wybierzemy się na spacer z Supraśla przez Cieliczankę do Kołodna to spędzimy fantastyczny dzień w zachwycających widokach. Szczególnie, gdy na drzewach drzemie pokrywa śnieżna. Przejdziemy przez las, pole, miniemy urokliwy mostek, wdrapiemy się na Wzgórza Świętojańskie, by zakończyć wyprawę widokiem z wieży widokowej. To będzie zapierać dech w piersiach!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

39. Prawosławny wieczór kolęd. Piękny koncert w cerkwi Hagia Sofia

Organizatorem 39. Prawosławnego Wieczoru Kolęd jest Prawosławna Diecezja Białostocko – Gdańska. Zazwyczaj odbywał się on w gościnnej Operze i Filharmonii Podlaskiej. W tym roku formuła koncertu została dostosowana do panujących obostrzeń. Nagrania odbyły się w Cerkwi Hagia Sophia w Białymstoku.

Podczas koncertu wystąpią:

  • Zespół „Armonia”
  • Młodzieżowy Chór Prawosławnej Katedry św. Mikołaja Cudotwórcy w Białymstoku
  • Chór Niepublicznej Szkoły Podstawowej św. Cyryla i Metodego w Białymstoku
  • Chór „Angelos” Parafii św. Ducha w Białymstoku
  • Chór dziecięcy Parafii św. Jerzego w Białymstoku

Partnerzy portalu: