W Kruszewie rządzą ogórki

Wieś Kruszewo niedaleko Białegostoku słynie nie tylko z malowniczych kładek. W czasach kryzysu gospodarczego mieszkańcy ustanowili święto ogórka, zakładając Stowarzyszenie Kruszewskie Warzywa Herbowe. Jego celem to promocja warzywa na terenie całej Europy. Zacna inicjatywa, trzeba przyznać. Ogórek jest więc jedynym w swym rodzaju honorowym obywatelem Kruszewa. Może kluczy do bram wsi nie dostanie, ale kto wie…może kiedyś.

 

Tajemnica smaku kruszewskiego ogórka tkwi głównie w braku konserwantów. Wszystko powstaje w naturalnym gospodarstwie. Aby posmakować wyjątkowego warzywa do wsi zjeżdża wielu okolicznych smakoszy. Święto ogórka przyciąga bowiem licznymi atrakcjami. Rozgrywane są zwariowane konkursy, jak np. rzut ogórkiem do celu. Proste i pomysłowe, prawda? Producenci ogórków odwiedzają również inne miejscowości na Podlasiu. Dobry towar nie może się przecież zmarnować. Ogórki sprzedawane są jak świeże…bułeczki. Są jednak znacznie zdrowsze. 

Beczki zostawiano w rzece. Zobacz jak na Podlasiu kiszono kapustę.

Kapusta od wieków była przysmakiem na kresach wschodnich. Zajadała się nią szlachta, ale także chłopi aby mieć siłę na prace polowe. Tradycje kiszenia kapusty na Podlasiu sięgają początków XIX w. Duża wilgotność gleby oraz czyste, nieskażone powietrze sprzyjają uprawie tego smakołyku.

 

Kiszenie odbywało się one zawsze po zakończeniu prac polowych i przed dniem Wszystkich Świętych. Panowało bowiem przekonanie, że po tym dniu kapusta nigdy nie wyjdzie dobra. Najpierw należało przygotować beczki. Aby sprawdzić czy nie ciekną napełniano je wodą. W dniu szatkowania warzywa beczki parzono wrzącą wodą, po czym przykrywano lnianym płótnem w celu dokładnego odkażenia.

 

Główki kapusty starannie oglądano i usuwano chore liście. Nawet jeden uszkodzony mógł doprowadzić do zepsucia całej beczki. Do jej połowy układano całe główki i przykrywano je warstwą poszatkowanej. Jedynym środkiem konserwującym była sól. Ugniatanie miało na celu usunięcie powietrza. Beczki zostawiano w izbie przy nagrzanym piecu na około tydzień. Po tym czasie beczkę  przykrywano drewnianym denkiem, obciążano kamieniem i wstawiano do piwnicy. Niekiedy też przechowywano ją w rzecznych sadzawkach. Tak wyglądał całoroczny rytuał. Oczywiście kiszenie kapusty popularne jest nie tylko na Podlasiu. Zobaczcie jak to robi się na terenach Lubelszczyzny

 

kiszka ziemniaczana

W Supraślu walczą o miano mistrza kiszki ziemniaczanej

Kiszka ziemniaczana to regionalne danie Podlasia. Jednak pozostaje pytanie, kto ją wyrabia najlepiej. Aby rozwiązać spór w ramach imprezy ”Spotkania z Naturą i Sztuką” w Supraślu organizuje się zawody. Event posiada dużą renomę i przyciąga wielu gości.

 

Najlepsi kucharze i miłośnicy gotowania prześcigają się w przepisach na smaczne danie. Każdy ma swój sekretny składnik, choć oczywiście bez pewnych produktów kiszka nie ma racji bytu. Jednym  z nich jest boczek, rzecz jasna z podlaskiej świni. Ziemniaki również powinny pochodzić z lokalnych upraw.

 

Niektórzy twierdzą, że kiszka nie będzie smaczna jeśli przygotujemy ją bez uczucia. Imprezie towarzyszą liczne atrakcje. Nigdy nie brakuje koncertów gwiazd polskiej muzyki. Oprócz kiszki można skosztować podlaskich nalewek i innych ciekawych trunków.

Na Białostockim Rynku powstało rekordowe danie

100 kg wagi i 45 m. długości. Tyle tego włoskiego dania należało przygotować aby pobić rekord Guinessa. W zeszłym roku udało się to pracownikom białostockich restauracji. Dużym wyzwaniem było przede wszystkim krojenie buraków na cienkie plastry. Kucharze nie mogli pozwolić sobie na pobrudzenie płyt chodnikowych na Placu Kościuszki. Tam właśnie bowiem bito rekord.  

 

Do przygotowania dania monstrum zużyto 70 kg czerwonych buraków i 20 kg sera z Korycina. Pozostałe składniki to orzechy włoskie, rukola oraz sos vinegret. Nad całością czuwał oczywiście przedstawiciel Obwodowego Urzędu Miar. Bicie rekordy zaczęto wczesnym rankiem. Stół udało się zapełnić potrawą dopiero wieczorem. Udało się! Rekord został pobity. Carpaccio następnie zostało skonsumowane przez przechodniów.

Bimber uzdrowił wiele osób

W blasku księżyca

Lekcja angielskiego w podstawówce. Poszukujemy słówka na literkę ”m”. Nasz wzrok przykuwa hasło ”moonshine”. Tłumaczy się je jako… bimber. Umysł młodego człowieka nie wie jeszcze skąd związek lśniącego księżyca z trunkiem. Minie trochę czasu zanim pozna prawdę. Być może uświadomi go ktoś z rodziny. I tu może coś mu pomieszać. Zwłaszcza gdy z ust wujka ze wsi usłyszy określenie PKWN. W myślach pojawiają się wojenne dzieje naszego pięknego kraju. Z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego nie ma jednak nic wspólnego. To nic innego jak polski koniak wyrobiony nocą. No właśnie…Wszystko sprowadza się do zmierzchu.

Śladem tradycji

Bimbrownictwo na Podlasiu pojawiło się już w XIX w. Wszystko przez władze, które ograniczały swobodę produkcji własnego alkoholu. Nastąpiła carska prohibicja. Rozwojowi procederu sprzyjały też warunki naturalne. Duża ilość gęstych lasów umożliwiała w miarę swobodną produkcję po zmierzchu. Tak niestety już nie jest.  Na terenie Puszczy Knyszyńskiej czy Augustowskiej służby odnajdują prywatne fabryczki, puszczając je z dymem. Niektórym z pewnością na wieść o takich zdarzeniach popłynęła łza. Nawyk pędzenia bimbru wywodzący się z czasów okupacji niemożliwy był do wykorzenienia. Starych drzew się przecież nie przesadza. Po odzyskaniu wolności kraju, wolność bimbrowników została zachwiana. Polskie władze za wszelką cenę usiłowały przerwać nielegalne produkcje. Budżet kraju musiał się zgadzać.

 

Podlaski samogon powinien mieć ok. 70 proc. Najczęściej jednak wytwórcy zadowalają się już trunkiem 50 proc. Wszystko zależy od wymagań odbiorców. Dobry bimber nie obędzie się bez wody. Ta na Podlasiu jest przejrzysta i świeża, co ma znaczenie przy destylacji. Bimber z Podlasia tradycyjnie wyrabia się z żyta. Na jego bazie powstają też inne trunki, jak. np. miodówka. Z Puszczą Knyszyńską wiąże się nierozerwalnie nazwa ”bukwicówka”. Bukwica to roślina rosnąca w lesie przypominająca szczaw. Użyta przy wyrobie zapewnia niepowtarzalny smak i aromat. Wiele osób twierdzi, że ma też właściwości lecznicze. Oczyszcza nasze ciało z toksyn.

Duch nie taki straszny

W każdym regionie Polski bimber określa się inaczej. Na Podlasiu rządzi nazwa ”Duch Puszczy” oraz ”Czar PGR-u”. Samo słowo bimber wywodzi się z warszawskiego żargonu złodziejskiego. Oznaczał skradziony przedmiot, który to po schwytaniu przestępców stawał się dowodem winy. Autor definicji uważa, że bimber oznaczał początkowo ”zegarek”. Z czasem zaczęto go używać, mając na myśli towar zakazany. W miarę nowe określenie to ”księżycówka”. Odnosi się do zwyczaju wytwarzania samogonu w późnych porach nocnych. Jako że wiele osób zatruwało się w przeszłości źle sporządzonym bimbrem, ochrzczono go również jako ściemniacz. 

 

W 2009 r. na terenie Białostockiego Muzeum Wsi otwarto jedyne w swym rodzaju muzeum bimbrownictwa. Zobaczymy w nich wszelkie przedmioty niezbędne do wytworzenia samogonu. Zauważymy bez trudu, że aparatura z biegiem lat ulegała ewolucji. Nowinki techniczne zawsze były chętnie widziane. Cel się nie zmieniał – jak najlepszy trunek. 

Weekend na Podlasiu. Gdzie pojechać, co zwiedzić?

Dla wszystkich tych, którzy lubią podróżować własnym autem i coś zwiedzić mamy kilka propozycji, jak zwiedzić Podlaskie, by się nie wykosztować. Wystarczy zatankować i przygotować trochę gotówki na dobre jedzenie i wypoczynek.

Piątek wieczór

fot. SilverTree / Wikipedia

Przypuśćmy, że przyjeżdżacie zaraz po pracy i na Podlasiu meldujecie się w piątek wieczorem. Naszą przygodę powinniśmy zacząć w Białymstoku. Wieczorem na Rynku Kościuszki życie tętni na całego. Jest tu bardzo wiele miejsc, gdzie skosztujemy regionalnego jadła czy browarów. 

Sobota przed świtem

fot. K. Gopaniuk

Jeżeli chcemy kierować samochodem, to nie powinniśmy zbyt wiele tych browarów wypić. Przed świtem powinniśmy wybrać się nad zalew Siemianówka. Nieopodoał miejscowości Pasieki znajduje się wieża widokowa, z której przy odrobinie szczęścia o bladym świcie można podziwiać żubry.  

fot. K. Gopaniuk

Kolejny przystanek to śniadanie w Kruszynianach. Zwiedzimy tam tatarski meczet (polscy Muzułmanie). Do wyboru mamy kilka miejsc, w których zjemy tradycyjne tatarskie jedzenie. Najsławniejszy jest Pierekaczerwnik. My możemy polecić baraninę.

 

Następnie warto zwiedzić Krynki, Poczopek i Kopną Górę. W tej pierwszej miejscowości znajdziemy między innymi stary, żydowski cmentarz, w Poczopku zaś wspaniały rezerwat, a w Kopnej Górze kolejny rezerwat. Obiad doskonale będzie smakować. Tam zdecydowanie polecamy babkę ziemniaczaną. Można ją skosztować przy głównej ulicy w Supraślu.

https://www.youtube.com/watch?v=cpEGZG_TwBM

 

Na wieczór wróćmy do Białegostoku, by solidnie odpocząć bo całodniowej wycieczce.

Niedziela

Niedzielę zaś możemy spędzić w Augustowie i Suwalszczyźnie. W centrum tego pierwszego znajduje się port, z którego możemy odpłynąć statkiem, by zwiedzić znaną w całej Polsce Dolinę Rospudy. Po wspaniałej wodnej wycieczce warto zajechać do klasztoru w Wigrach i Szelmentu, by spróbować swoich sił na wyciągu nart wodnych. Tam też znajduje się restauracja, w której możemy się posilić przed dalszą drogą. Kolejny przystanek to Wiżajny, gdzie znajduje się trójstyk granic Polski, Litwy i Rosji.

fot. K. Gopaniuk

Ostatnim przystankiem będą Stańczyki i wielkie akwedukty. Miejsce warte odwiedzenia, gdyż w Polsce niewiele jest tak wielkich budowli.

fot. K. Gopaniuk

Cała wycieczka zajmie nam nie więcej niż 400 km podróżowania. Jeżeli ktoś ma samochód na gaz, to będzie go kosztować ta wycieczka jedną, standardowa butla gazu.

Serdecznie zapraszamy!

kiszka ziemniaczana

Kiszka ziemniaczana. Przepis na królową ziemniaków.

Królewskie warzywo

Kuchnia podlaska wydaje się z pozoru minimalistyczna. Większość typowych dla regionów dań przygotowuje się z prostych ziemniaków. Oszczędność składników oznacza również więcej pieniędzy w portfelu. Ziemniaki do Polski przywędrowały za sprawą króla Jana III Sobieskiego. Przysyłał je również swojej ukochanej Marysieńce. Swego rodzaju ekspansja zaczęła się jednak za panowania Augusta III Sasa. Popularność ta przetrwała do dziś. Kuchnia Podlaska stanowi swego rodzaju połączenie kuchni ukraińskiej, białoruskiej, tatarskiej, litewskiej i kilku innych. Jej najbardziej rozpoznawalnym daniem jest kiszka ziemniaczana, stanowiąca oficjalne danie regionalne Białegostoku. Przygotowanie nie wydaje się zbyt skomplikowane, lecz wymaga cierpliwości.

Zrób to sam, zrób to dobrze. Kiszka ziemniaczana krok po kroku.

Na początkowym etapie nieraz jednak napotkamy opór…psychiczny. Świeżo umyte ziemniaki należy utrzeć, a następnie lekko odsączyć. Taki farsz miesza się z różnym typem kasz, najczęściej gryczanej. Do masy dodaje się też łyżkę mąki. Całość nadziewamy w wieprzowe jelito. Czymś oczywistym wydaje się, że powinno wpierw zostać dokładnie wyczyszczone. Dlatego też osoby o wrażliwym powonieniu mogą mieć pewne problemy. Nie oznacza to, że kiszka jest daniem dla ludzi tylko o mocnych nerwach. Jeśli robimy kiszkę poza naszym gospodarstwem, Bez trudu kupimy już przygotowane jelita w sklepie garmażeryjnym. Po nadzianiu nie zapomnijmy związać nicią oba ich końce. Nie chcemy bowiem aby cały farsz uciekł na podłogę. Koniecznym dodatkiem do kiszki jest też podsmażona wcześniej cebulka i boczek. które nadadzą daniu specyficzny zapach. Podczas pieczenia należy uważać, aby nie popękała skóra. Zaglądanie co minutę do rozgrzanego pieca będzie już lekką przesadą, lecz jak z każdym daniem trzeba uważać. Zaleca się przygotowywanie kiszki w tradycyjnym piecu kaflowym, niestety coraz rzadziej spotykanym w polskich gospodarstwach. Dokładny przepis na kiszkę znajdziecie poniżej. Smacznego!

  • grube jelita jak na kaszankę (ok. 3 kawałki o dł. 40 cm każdy)
  • 2 kg ziemniaków
  • 3  cebule
  • 3 jajka
  • 25 dag  wędzonego boczku
  • kilka ząbków czosnku
  • 3 łyżki oleju
  • sól, pieprz, majeranek

Żródło zdjęcia: Wikipedia

 

mrowisko

Mrowisko. Deser inny niż wszystkie.

Zaskakuje wyglądem i doskonale smakuje. Mimo że nie jest tak popularny jak sękacz, ma swoje stałe miejsce w kulinarnym repertuarze gospodyń domowych. Mowa tu o podlaskim deserze znanym pod nazwą mrowisko. Starsi mieszkańcy określają go też jako kopiec lub choineczka.

Mrowisko – Z czym to się je?

Dla większości z nas mrowisko będzie przypominało bardziej znane faworki czy chruściki. Dodając mak, miód i orzechy, a także układając ciastka w ekstrawagancką piramidę, otrzymamy oryginalne danie. Tradycyjnie mrowisko wyrabia się na koniec karnawału. Zalecamy jednak ostrożność. Kto raz spróbuje, nie będzie mógł się oprzeć. Takie smaki tylko na Podlasiu.

Transfer ze wschodu

Mrowisko dotarło na Podlasie z terenów Litewszczyzny. Tam przepis na ciasto był przekazywany z pokolenia na pokolenie, a dokładniej z matki na córkę. Dawniej przyrządzano je tylko i wyłącznie w domach biskupów na szczególne okazje. Z czasem opuściło kręgi duchownych i podawano mrowisko na wszystkich uroczystościach rodzinnych. Zmienił się też jego smak. Przede wszystkim stało się mniej słodkie. Dzięki temu cukier przeznaczymy na inne okazje.

Mrowisko w praktyce

Wielkość ciasta zależy od talerza, na którym się go układa. Według danych na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, przeciętne Mrowisko ma około 20 cm u podstawy i 30 cm wysokości. Oczywiście zdarzają się znacznie wyższe, bardziej widowiskowe i cieszące oko. Barwa faworków w głównej mierze zależy od jajek. By uzyskać pożądany złoty kolor trzeba dodać do ciasta jaja z żółtkami o intensywnym kolorze. Same, lekko słone faworki powinny być odpowiednio usmażone, by zachować lekkość i chrupkość kontrastującą z gęstym miodem. Na talerz nakładamy faworki, sklejamy syropem, posypujemy makiem, rodzynkami lub orzechami i nakładamy kolejną warstwę. Powtarzając wszystkie czynności otrzymamy pożądaną wysokość. Jeśli mamy we krwi kulinarną rywalizację, zawsze można zorganizować konkurs na największy wyrób.

Składniki

  • Jajko – 5 sztuk
  • Sól
  • Olej – 3 łyżki
  • Spirytus – 2 łyżki
  • Mąka – 0,5 kg
  • Kostka do pieczenia
  • Miód – 3 łyżki
  • Cukier – 1 szklanka
  • Woda – 0,25 szklanki
  • Bakalie, wiórki kokosowe, mak – 10 dag

Źródło zdjęcia: http://www.sowa.suwalszczyzna.com.pl/nasze-wyroby-142.htm

 

palcówka

Palcówka – kresowy przysmak

Często mówiło się, że jest to kiełbasa biednych. Wyrabiano ją bowiem bez wędzenia, a główny składnik stanowiły strzępki wieprzowiny. Mowa to u kresowym przysmaku znanego pod nazwą palcówka.

Tylko ona, jedyna

Gotową kiełbasę według tradycyjnej receptury można kupić jedynie w okolicach Białegostoku i Suwałk. Jeśli jednak mamy trochę czasu i kulinarnych ambicji, nic nie stoi na przeszkodzie aby poczuć się jak prababcia. Przygotowana samodzielnie stanowi gwarancję smaku i aromatu. Palcówka swą nazwę zawdzięcza z powodu ręcznego wypychania mięsa do jelit. Nie oznacza to jednak, że używanie sprzętu jest totalnie zakazane. Zaleca się przygotowanie jej w okresie zimowym. Wówczas to łatwiej odnajdziemy suche i ciepłe miejsce. Może być nim nawet kaloryfer. Kiełbasa przez pewien czas powinna być swoistym wisielcem. Dwa tygodnie to wystarczający okres na jej dojrzewanie, a optymalna temperatura powietrza oscyluje w granicach 15 stopni. Istotną zaletą palcówki jest jej długi czas przydatności do spożycia. Wynosi on nawet 3 miesiące. Jeśli chodzi o smak, przypomina on polędwicę. W sam raz na kanapkę.

Palcówka – Tajniki przygotowania

Mięso z szynki lub łopatki wieprzowej należy pokroić w małe prostokątne lub kwadratowe kawałeczki. Analogicznie robimy to z boczkiem i słoniną. Całość mieszamy z przyprawami – zielem angielskim, majerankiem, kolendrą, pieprzem, solą, a także czosnkiem.  Tak przygotowana masę mięsną wykładamy do pojemnika i dokładnie okrywamy ze względu na intensywny zapach który może dominować w lodówce. Tego samego dnia jeszcze raz dokładnie mieszamy i odstawimy z powrotem. Nazajutrz kiełbaski tniemy w odpowiednie długości  i wiążemy. Powieszone w przewiewnym miejscu co najmniej raz dziennie powinny być przekręcane. W ten sposób równomiernie suche staną się obie strony. Przekręcanie nie będzie konieczne dopiero w momencie nabrania przez kiełbasę odpowiedniej twardości.

Składniki

ok. 1,2 kg chudej szynki wieprzowej
½ kg łopatki wieprzowej
1,2  kg przerośniętego boczku wieprzowego
1 łyżka soli
1,5 łyżki peklosoli ok. 20 g/kg
1 łyżka cukru
1 łyżeczka pieprzu czarnego
1 łyżeczka pieprzu czosnkowego
po 1 łyżeczce ziaren, ziela angielskiego, kolendry,  jałowca
3 łyżki majeranku
4 ząbki czosnku
1 szklanka wody
cienkie jelita wieprzowe