Rzeźby w tykocińskim kościele odrestaurowane
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków

Rzeźby w tykocińskim kościele odrestaurowane

To jeszcze nie koniec prac nad nimi. Rzeźby odnawiane są na raty. Ostatni etap został odebrany przez Podlaską Wojewódzką Konserwator Zabytków – prof. dr hab. Małgorzatę Dajnowicz. Prace prowadzone były przy rzeźbach anioła i króla Dawida, wieńczących wieżyczki prospektu organowego, znajdującego się w kościele pw. Trójcy Przenajświętszej w Tykocinie.

W ramach konserwacji m.in. oczyszczono powierzchnię, przeprowadzono zabiegi dezynfekcji, impregnowano drewno i zabezpieczono warstwy pierwotne. Wykonano też niezbędne uzupełnienia ubytków. Konserwacja rzeźb stanowi jedynie element szeroko zakrojonych prac prowadzonych od kilku lat zarówno przy elewacji, jak i we wnętrzu świątyni, nadzorowanych przez Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Barokowy kościół parafialny pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Tykocinie został wzniesiony z fundacji hetmana Jana Klemensa Branickiego. Jego budowę rozpoczęto w roku 1742 r. wg projektu Tomasza II Bellottiego i kontynuowano wg projektu Jana Henryka Klemma. Organy główne znajdujące się we wnętrzu kościoła należą do cenniejszych obiektów sztuki organmistrzowskiej na terenie obecnego województwa podlaskiego. Mimo XIX- wiecznej przebudowy, instrument posiada szereg wartości i unikatowych rozwiązań, które wzbogacają jego walory zabytkowe.

Zarówno organy, jak i rzeźby poddane konserwacji zostały wpisane do rejestru zabytków w 1970 r., z kolei świątynię parafialną wpisano do rejestru w 1956 r.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Co za film! Tak wyglądało Kolno na początku lat 90.

Mimo, że komunizm w Polsce upadł w kwietniu 1989 roku, to nie oznaczało to z perspektywy mieszkańców widocznych zmian. Tak zwany okres post-komunizmu ciągnął się  w kraju jeszcze długo. A to wszystko dlatego, że niewydolna gospodarka wymagała naprawy. Gdy to już się stało na przestrzeni kolejnych lat, to mogliśmy się zabierać za inwestycje. Krajobraz Polski – także województw białostockiego, suwalskiego i łomżyńskiego – dzisiejszego Podlaskiego – zmieniał się bliżej XXI wieku.

Kolno to bardzo stare miasto, bo powstało już w 1425 roku. Było częścią Księstwa Mazowieckiego. To, że dziś jest częścią Podlaskiego wynika z reformy administracyjnej w 1999 roku, która nie odtwarzała terytoriów regionalnych po historycznych granicach. Wcześniej należało do województwa łomżyńskiego. Kolno pierwotnie znajdowało się wśród bagien nad rzeką Pisą, gdzie zachowało się grodzisko Stare Kolno. Najstarsze znaleziska w tym miejscu pochodzą sprzed 3000 lat, natomiast osadnictwo wczesnośredniowieczne datuje się na VIII wiek. Miasto pierwszy raz wzmiankowane było w 1422 roku. Początkowo należało do książąt mazowieckich, następnie funkcjonowało jako miasto królewskie. Prawa miejskie (prawo chełmińskie) miasto otrzymało z rąk księcia Janusza I Mazowieckiego zwanego Starszym 30 czerwca 1425.

Krajobraz lat 90. w Kolnie był bardzo podobny do innych miast. Na ulicach maluchy, fiaty 125p, stary, nysy i żuki. A wśród nich ludzie, którzy nie wyglądają na szczęśliwych od wolności, którą dostali w 1989 roku. Bardziej przypominają strapionych skutkami gospodarczymi. Widoki szare, bure i ponure. Dobrze, że te czasy za nami.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak było na przełomie 1978 i 1979 roku. Ciężka zima w Suwałkach na filmie.

To była zima stulecia. Suwałki w 1978 roku zostały wręcz sparaliżowane. A wszystko to zaczęło się w Sylwestra. Śnieg zaczął sypać bardzo intensywnie, a tym czasem w domach imprezy odbywały się na całego. 1 stycznia 1979 roku goście zaczęli wracać do domów. Zastał ich bajkowy, zimowy krajobraz. Problem w tym, że ciężko było się przemieszczać nawet pieszo! Szczególnie kobiety miały problem, które musiały przedzierać się przez zaspy w wybornych kreacjach i nieodpowiednich do warunków atmosferycznych butach.

W Suwałkach rekord śniegu padł w lutym. 16 lutego spadło 84 cm białego puchu! Temperatury przekraczały -30 stopni. To wszystko jednak z perspektywy mieszkańców zaczęło być realnym problemem, gdy od mrozu przestały działać trakcje elektryczne i popękały szyny torów kolejowych. Nagle był problem z dowozem węgla do elektrociepłowni. O przemieszczaniu się z miasta do miasta można było w zasadzie zapomnieć. Bardzo trudno też było korzystać z komunikacji miejskiej.

Każde z miast było po prostu oddzielną wyspą, którą intensywnie trzeba było odśnieżać. W samych Suwałkach ludzie byli już przyzwyczajeni do niskich temperatur i śniegu. Nawet tam zima stulecia dała w kość. Ludzie musieli pomagać sobie wyjechać z zaspy, a służby drogowe pracowały bez odpoczynku.

Partnerzy portalu:

Biebrzański Park Narodowy zaprasza chętnych na liczenie dzikich zwierząt

Biebrzański Park Narodowy zaprasza chętnych na liczenie dzikich zwierząt

Jeżeli kochasz dzikie zwierzęta i chcesz je zobaczyć na żywo, to przed tobą doskonała okazja. Można zgłosić się jako wolontariusz Biebrzańskiego Parku Narodowego, który policzy z innymi mieszkańców tego dzikiego zakątka Podlaskiego. Akcja rozpocznie się 23 stycznia i w jej ramach trzeba będzie policzyć łosie, jelenie, sarny i wilki. Całość potrwa 5 dni. Każdy, kto chce pomóc może zgłosić swój udział w Biebrzańskim Parku Narodowym.

Potrzebne będą buty terenowe i adekwatne ubranie do pogody – szczególnie, że na zewnątrz będziecie przebywać wiele godzin. Liczba miejsc jest ograniczona, a na zgłoszenia BPN czeka do 20 stycznia.

Partnerzy portalu:

Zwłoki przy granicy polsko-białoruskiej
fot. podlaska Policja

Zwłoki przy granicy polsko-białoruskiej

O tej sprawie niewiele wiadomo, ale prawdopodobnie chodzi o kolejnego nielegalnego imigranta, który próbował przekraczać granicę przez bagna. Z oficjalnego komunikatu policji wiadomo niewiele. W rejonie miejscowości Czerlonka w powiecie hajnowskim odnaleziono zwłoki osoby, której tożsamości nie udało się ustalić. Przeprowadzono czynności procesowe i identyfikacyjne pod ścisłym nadzorem prokuratora. Mogliśmy przeczytać na Twitterze podlaskiej Policji.

Resztę można dopowiedzieć sobie samemu. Czerlonka to wieś niedaleko Białowieży w Puszczy Białowieskiej. Oddalona jest o kilkanaście kilometrów od granicy. Żeby do niej dojść, najprawdopodobniej migrant musiał znajdować się w okolicach przejścia Białowieża-Piererow. To w tamtej okolicy obecnie nielegalnie przekroczyć granicę jest najłatwiej. Tyle, że dalej przeprawa jest jak przez piekło przez liczne bagna.

Zwłoki w okolicy Czerlonki pozwalają przypuszczać, że osoba ta kierowała się w stronę dawnych torów kolejowych i to tym szlakiem próbowała dojść do bezpiecznego miejsca, z którego najprawdopodobniej odebrałby ją kurier, a następnie zawiózł do Niemiec. Odnalezienie nielegalnego migranta tak daleko od granicy może świadczyć, że był już skrajnie wyczerpany przeprawą przez bagna.

Mamy nadzieję dotrzeć tym artykułem do społeczności arabskich, które regularnie czytają podlaskie media właśnie pod kątem tematyki nielegalnej migracji. Chcielibyśmy, by jak najszerzej dotarło do Waszych środowisk, że przeprawa nielegalnie granicy polsko-białoruskiej jest niemożliwa. Na całej długości stoi 5-metorwy, stalowy płot, a przeprawa przez bagna to samobójstwo.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak wygląda praca dyżurnej ruchu na stacji Białystok

Ten film będzie interesujący nie tylko dla fanów kolei, ale także dla wszystkich tych, którzy myślą, że w Białymstoku nie można mieć ciekawej pracy. Jadwiga Lewicka to dyżurna ruchu na kolei. Opowiada o swoich początkach w zawodzie, a także jak wygląda ona obecnie. A jest o czym, bo swoje stanowisko zajmuje od 40 lat.

Pani Jadwiga miała wiele propozycji pracy, ale zdecydowała się związać z koleją. To był strzał w dziesiątkę. Na początku, jako młoda osoba obsługiwała stację Białystok Fabryczny. Nie było łatwo, szczególnie że wiele osób nie traktowało poważnie „smarkuli”.

Codzienne obowiązki dyżurnej ruchu polegają przede wszystkim na przyjmowaniu i odprawianiu pociągów. Porządek na torach kolejowych musi być. Dlatego to, która maszyna wjedzie na stację i z niej wyjedzie – decyduje Pani Jadwiga. Warto podkreślić, że w Białymstoku na stacji nadal są semafory (zamiast elektronicznych świateł). Obsługa ich również jest w obowiązku dyżurnej ruchu. Do tego wszystkiego służy specjalne urządzenie. Do jego obsługi potrzeba dobrej krzepy. Przestawienie drążków i dźwigni nie jest lekkie.

Partnerzy portalu:

Nie ustają próby nielegalnego przekraczania granic. We wtorek próbowało 49 osób!
fot. Straż Graniczna

Nie ustają próby nielegalnego przekraczania granic. We wtorek próbowało 49 osób!

Między innymi obywatele Sri Lanki, Sudanu, Jemenu, Kongo i Senegalu próbowali przejść nielegalnie we wtorek przez granicę polsko-białoruską. Kilkanaście osób próbowało przechodzić przez rzekę Świsłocz. Inni próbowali pochodzić po drabinie, którą otrzymali od organizatorów przemytu – białoruskich pograniczników. Według Straży Granicznej zabezpieczenia elektroniczne, które powstają obecnie jako uzupełnienie stalowej, 5-metrowej bariery, powstanie do połowy stycznia.

Gdy cała inwestycja zostanie zakończona, to najprawdopodobniej przekroczenie granicy w nielegalny sposób będzie niemożliwe. A to dlatego, że będzie ona obserwowana 24 godziny na dobę w czasie rzeczywistym. Zatem Straż Graniczna na bieżąco będzie znała położenie wszystkich osób, które znajdują się przy barierze.

Najbardziej problematycznym miejscem są bagna. Wiele zdesperowanych osób próbuje przejść właśnie tamtędy. W ostatnim czasie miały miejsce już dwie bardzo trudne akcje ratunkowe po polskiej stronie. Puszcza Białowieska i okolice Siemianówki to bardzo dzikie miejsca, gdzie lepiej się nie zapuszczać.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak się prezentuje budowa Rail Baltica

Praca na podlaskich drogach kolejowych wre. Budowa wiaduktów drogowych i kolejowych na linii kolejowej nr 6 na odcinku Czyżew – Białystok postępuje. Gdy się zakończy – pociągi do Warszawy pojadą jeszcze szybciej. Będą też docelowo łączyć się w długi szlak kolejowy prowadzący przez wiele krajów. Z perspektywy mieszkańców Podlasia – w komfortowych warunkach będziemy mogli podróżować po kraju. Bo obecnie tylko do Warszawy Wschodniej jedzie się dwie godziny. To zdecydowanie zbyt długo, przy dzisiejszych możliwościach technicznych.

Obejrzyjcie film z drona, na którym widać jak obecnie wyglądają prace nad odcinku Białystok – Czyżew (czyli tym, który w całości znajduje się w Podlaskiem).

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Jest decyzja środowiskowa dla drogi Sokółka – Dobrzyniewo! Można ogłaszać przetarg.

44-kilometrowy, bardzo ważny odcinek drogi z Sokółki do Dobrzyniewa może być przebudowany do standardu drogi ekspresowej. Po ponad roku rozpatrywania odwołań – w końcu Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydał decyzję środowiskową. Trzeba tutaj dodać, że ekspresówka będzie przebiegać przez wartościowe przyrodniczo tereny Puszczy Knyszyńskiej. Stąd też bez takiego dokumentu nie byłoby można tam nic przebudowywać.

Każdy, kto jechał obecnie z Białegostoku do Sokółki doskonale wie w jakim stanie jest krajowa 19. Zaraz za Świętą Wodą w Wasilkowie prowadzą dwa pasy w ruchu – po jednym w każdą ze stron. Jakość nawierzchni jest kiepska, a ruch wzmożony. Nowa droga ekspresowa przebiegnie po obecnej krajówce. Mimo, że rozpatrywano jeszcze inne warianty, które nie kolidują z przyrodą. W tym przypadku uznano, że inwestycja nie wpłynie znacznie na środowisko. Trudno się z tym nie zgodzić. Wystarczy się przejechać i samemu zobaczyć, że obecny stan to dużo większe zagrożenie dla kierowców, zwierząt w lesie. Ekrany akustyczne, cicha nawierzchnia, systemy odwadniające, przejścia dla zwierząt – to tylko niektóre środki, mające za zadanie poprawić tam bezpieczeństwo.

Warto dodać, że GDOŚ wydał bardzo rygorystyczną decyzję, aczkolwiek nie przychylił się do wszystkich argumentów ekologów. Droga będzie budowana w latach 2025 – 2027. Prawdopodobnie w przetargu wyłonionych zostanie aż trzech wykonawców.

Partnerzy portalu:

2022 na podlaskich drogach. 26 000 wykroczeń, prawie 100 przestępstw.
fot. podlaska.policja.gov.pl

2022 na podlaskich drogach. 26 000 wykroczeń, prawie 100 przestępstw.

W policji działa grupa SPEED, której zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo na drogach. Może to się wydawać górnolotne, ale każdy kto podróżuje po Polsce – także i w naszym regionie widzi jak wiele do życzenia pozostawia zachowanie kierowców. Trzeba powiedzieć sobie wprost – kultura jazdy w naszym kraju jest wciąż niska, aczkolwiek z roku na roku jest z trym coraz lepiej. Widzą to przede wszystkim kierowcy, którzy od lat regularnie podróżują po kraju. Bo nie chodzi tylko o to, że są lepsze drogi. Coraz więcej na drodze kierowców, którzy jeżdżą przepisowo i ogólnie mówiąc tak, że inni współuczestnicy ruchu nie czują się zagrożeni.

Duża rola w tym także bardzo wysokich kar za wykroczenia drogowe oraz aktywnej, prewencyjnej roboty policjantów. Grupa Spped zajmuje się eliminowaniem z ruchu tych kierujących, którzy znacznie przekraczają dozwolone prędkości. To właśnie nadmierna prędkość nadal jest jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych. W 2022 roku z jej powodu na podlaskich drogach doszło do 76 wypadków, w których 16 osób zginęło, a 99 zostało rannych. Już dziś można powiedzieć, że na podlaskich drogach było bezpieczniej. W porównaniu do roku 2021 o 23 proc. spadła liczba wypadków, których przyczyną była nadmierna prędkość, natomiast o blisko 43 proc. zmniejszyła się liczba ofiar śmiertelnych.

W 2022 roku policjanci z podlaskiej grupy SPEED skontrolowali w sumie 23 302 pojazdy. Kontrole były wynikiem popełnianych wykroczeń i przestępstw. Policjanci w minionym roku ujawnili 26 005 wykroczeń, w tym blisko 12 787 przekroczeń prędkości. 95 przypadki dotyczyły przekroczenia prędkości powyżej 50 km/h w obszarze zabudowanym.

Kontrole drogowe skutkowały sankcjami. Policjanci wystawili 19 961 mandatów karnych, w tym blisko 11 tysięcy za szybką jazdę. Zastosowali również 5 654 pouczeń, a w 390 przypadkach skierowali wnioski do sądu o ukaranie. Mundurowi zatrzymali 165 praw jazdy, w tym 92 za przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h w obszarze zabudowanym. Policjanci ujawnili również 93 przestępstwa – głównie kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i niestosowania się do zakazów sądowych. Policjanci zatrzymali również 967 dowodów rejestracyjnych, z czego 382 za zły stan techniczny pojazdów.

Partnerzy portalu:

Koniec prac na Zwycięstwa. Okolice dworca kolejowego z nowym układem drogowym.
fot. bialystok.pl

Koniec prac na Zwycięstwa. Okolice dworca kolejowego z nowym układem drogowym.

Koniec piekła na ul. Zwycięstwa. Prace związane z przebudową całego układu drogowego w tym miejscu dobiegły końca. Z tej strony dworca zostało dokończenie tylko przejścia podziemnego. Z drugiej strony trwają intensywne roboty.

Zakres robót polegał na przebudowie ulicy Kolejowej i Zwycięstwa na długości około 250 m. Ponadto wybudowano chodniki, ścieżki rowerowe, stworzono buspas, a skrzyżowanie obu ulic zyskało sygnalizacją świetlną. W najbliższym czasie zostaną dostarczone i zamontowane jeszcze wiaty przystankowe. Aktualna wartość kontraktu z wykonawcą, firmą Strabag, to ponad 43 mln 463 tys. zł.

Miejmy nadzieję, że kierowcy będą zadowoleni ze zmian jakie zaszły w tym miejscu. Wcześniej większych problemów tam nie było, ale jakość nawierzchni była bardzo niska. Droga była już całkowicie zdezelowana. Ponadto zmieniło się także samo otoczenie dworca kolejowego. Teraz w tym miejscu wszystko jest nowe.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Dawna stolica Podlasia w zimowej odsłonie. Przepiękny klimat!

Drohiczyn lezy nieopodal Siemiatycz i za czasów I RP to tam życie toczyło się najmocniej. Miasteczko powstało na początku XI wieku czyli 1000 lat temu! Lokalizacja ta – nad rzeką Bug, na górzystym terenie była wyjątkowo atrakcyjna i komfortowa. Ponadto duże znaczenie miał fakt, że było to pogranicze polsko-ruskie. W późniejszym czasie miasto przechodziło z rąk do rąk. Należało do Księstwa Mazowieckiego, a później do Litwy i Korony. Stolicą Podlasia stało się w 1520 roku.

Obecnie oprócz odpoczynku nad Bugiem, można zwiedzać tam zespoły poklasztorne franciszkanów, jezuitów i benedektynek. Ponadto są tam trzy kościoły i cerkiew prawosławna. To jednak nie wszystko. Interesującym miejscem jest Góra Zamkowa, z której obserwować można dolinę Bugu. Latem można tam spędzać czas na wiele sposobów, a zimą?

Zdecydowanie! Szczególnie wszyscy miłośnicy aktywnego spędzania czasu odnajdą się w Drohiczynie. Wszystko dlatego, że to teren górzysty. Wszystkie spacery solidnie poczujemy w nogach. Możemy nie tylko chodzić w pobliżu rzeki. Okolice są równie piękne i warto także zajrzeć tam. Po zdobyciu Góry Zamkowej, można wybrać się w stronę Góry Grabarki. Piechotą to wyjdzie 30 km. Akurat na cały dzień!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Miał być koniec świata, a po nim powstanie nowego w Puszczy Knyszyńskiej

Grzybowszczyzna to maleńka wieś położona przy samej granicy Polski i Białorusi w powiecie sokólskim. Niedaleko niej znajduje się polana, na której miało powstać nowe miasto – stolica świata – Wierszalin. Tak wieszczył charyzmatyczny Eljasz Klimowicz, który w latach 20. i 30. poprzedniego wieku został uznany za proroka przez miejscową ludność. Uzdrawiał, rozgrzeszał, budował cerkiew. Pamięć o nim jest do dziś żywa. Polana do dziś chętnie jest odwiedzana.

Prorok Ilja urodził się w 1864, zmarł podczas II wojny światowej. Żył na Podlasiu, był niepiśmiennym chłopem prawosławnym, charyzmatycznym przywódcą religijnym pochodzenia białoruskiego. Pamiętajmy, że w owych czasach Grzybowszczyzna jak i wszystko inne było pod zaborami. Polski na mapie nie było.

Klimowicz miał sen, po którym zwrócił się do ojca Joana, by ten pomógł mu rozwikłać jego znaczenie. Ten miał mu wyjaśnić sen jako żądanie Boga, by Klimowicz w swojej miejscowości wybudował cerkiew. Dał też Klimowiczowi zaświadczenie, że ten na polecenie Boga buduje cerkiew, co miało mu ułatwić zbieranie pieniędzy oraz uzyskanie pozwolenia na budowę. Eliasz Klimowicz rozpoczął dwuletnią zbiórkę pieniędzy, a potem rozpoczął budowę świątyni w 1904 roku. I wojna światowa w 1914 roku zatrzymała jej budowę. W trakcie wojny Klimowicz jak wiele innych osób prawosławnych uciekł w głąb Rosji z przed frontem i mającymi rzekomo nastąpić represjami pruskimi.

Około roku 1919, prorok wrócił już do rodzinnej wsi już w Polsce. Przyjechał wraz z żoną i córką. Jednak niedługo po powrocie z bieżeństwa kobiety odeszły z domu. Prawdopodobnym powodem była sprzedaż przez Eliasza gospodarstwa oraz przeznaczenie uzyskanych pieniędzy na budowę cerkwi. Zgodę polskich władz na dokończenie budowy cerkwi uzyskał dopiero w roku 1926 roku. Pamiętajmy, że po 123 latach braku niepodległości, władze bardzo pieczołowicie dbały o jednolitą kulturę i religię narodu. Osoby prawosławne z tego powodu były wręcz prześladowane (oczywiście nie w sposób oficjalny). Ostatecznie w 1929 roku udało się otrzymać zgodę na dokończenie cerkwi.

To był punkt zwrotny. Do Klimowicza zaczęły ściągać tłumy pielgrzymów i ciekawskich z Podlasia, Wileńszczyzny, Grodzieńszczyzny, Polesia oraz Wołynia. Przyjeżdżano po odpuszczenie grzechów, błogosławieństwo i uzdrowienie. Mimo, że Klimowicz był osobą świecką. Uznano go jednak za proroka i traktowano na równi z duchownymi. Pielgrzymi koczowali na polu czy w lesie, a woda ze studni została przez nich uznana za świętą. Wierni przynosili ze sobą ofiary. Powstała nawet druga świątynia w Ciełuszkach pod Zabłudowem.

Popularność Klimowicza przysporzyła mu kłopotów. Prawosławni duchowni zaczęli mu zarzucać, że szerzy herezję. Zwolennicy proroka natomiast zarzucali duchownym, że doprowadzają do rozpadu cerkwi. 21 września 1933 r. w cerkwi w Trześciance, wygłaszający kazanie proboszcz otwarcie skrytykował działalność Eliasza i jego sympatyków. Ci natychmiast zaczęli wnosić okrzyki przeciwko przemawiającemu duchownemu. Nabożeństwo zostało przerwane.

W 1934 hierarchia duchowna zaproponowała Eliaszowi wstąpienie do zakonu w celu jurysdykcji świątyni. Odprawianie nabożeństw we własnej świątyni miała być spełnieniem jego marzeń. Eliasz Klimowicz przybrał imię zakonne Joan, przywdział ubiór mnicha oraz notarialnie przepisał cerkiew na Prawosławny Konsystorz z Grodna. Podczas wyświęceń doszło do skandalu. Przybyli na uroczystość mieszkańcy śpiewali w cerkwi „Raduj się, raduj, Nowy Jeruzalimie”. W efekcie biskup wyrzucił ich z cerkwi oraz zagroził umieszczeniem Eljasza w klasztorze.

To doprowadziło do ciągu zdarzeń, w których Eljasz porzucił strój duchownego, założył własną sektę i aż do II wojny światowej mieszkał ze swoimi wyznawcami w Grzybowszczyźnie. Wszyscy czekali na zapowiadany przez niego koniec świata. Zamiast tego nastąpił konflikt zbrojny, zaś prorok zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Kryzys na granicy nie ustaje. Dramatyczna akcja ratunkowa w Puszczy. Nagrano białoruskie służby podczas przemytu ludzi.

Chociaż sami mamy ambiwalentny stosunek do zapory na granicy, to z przyczyn obiektywnych musimy przyznać – gdyby jej nie było, to polskie państwo musiałoby angażować gigantyczne środki w jej ochronę przy pomocy ludzi. A to osłabiałoby nasz potencjał bezpieczeństwa. Rok temu na granicy (mimo braku zapory) było dużo spokojniej z powodu ostrej zimy. Tym razem ta pora roku przebiega spokojnie, więc setki zdesperowanych, nielegalnych migrantów próbują przedostać się do Europy zachodniej.

Przylatują z Afryki i Azji do Moskwy i Mińska. Dostają wizy turystyczne, a następnie – by się nie rozmyślili – służby reżimów dowożą wszystkich pod samą granicę z Polską. Zostało to udokumentowane na powyższym filmie. Jak pamiętamy z ubiegłego roku, sytuacja na tyle się w pewnym momencie zaogniła, że polska policja musiała odpierać masową, nielegalną próbę wtargnięcia ogromnej grupy migrantów. Po tym zdarzeniu zamknięto całkowicie przejście graniczne w Kuźnicy. Przypomnijmy, że wcześniej stosunki między sąsiednimi krajami były na tyle stabilne (mimo trwającej od lat dyktatury na Białorusi), że do Grodna nawet dojeżdżały codziennie polskie pociągi. W ogóle mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Z jednej strony – dyktator Łukaszenko zniósł obowiązek posiadania wizy dla wjeżdżających z Polski do Białorusi, a z drugiej organizuje nielegalny przemyt zdesperowanych ludzi, którzy wierzą w lepsze życie na Zachodzie z zasiłków.

Obecna zapora bardzo ułatwiła ochronę granicy. Przede wszystkich sforsowanie 5-metrowego płotu górą naraża na ogromne kontuzje. Elektronika sprawia, że cała granica w czasie rzeczywistym jest całkowicie monitorowana. Niestety, to cały czas za mało. Istnieje bowiem grupa pewnych osób ogłaszających się jako „Grupa Granica”. Stale funkcjonują po polskiej stronie – tłumacząc, że udzielają pomocy medycznej i prawnej migrantom. Tymczasem Straż Graniczna oskarża „aktywistów” o utrudnianie pracy służbom granicznym.

Skandaliczne zachowanie aktywistów, wspieranych przez jedną ze stacji tv. Nie chcieli podać dokładnej lokalizacji nielegalnych imigrantów. W tym czasie funkcjonariusze SG i strażacy prowadzili wyjątkowo trudną akcję poszukiwawczą na bagnach. Nie mogli odnaleźć osób. Do działań zaplanowano użycie śmigłowca. Dopiero po 2 godzinach zgłosił się mężczyzna, który powiedział, że doprowadzi służby do migrantów. Na miejscu oczekiwali dziennikarze, duża grupa aktywistów oraz 3 obywateli Afganistanu zostali zabrani do szpitala, ich stan zdrowia jest dobry. Czy bagna i rzeki graniczne, gdzie nie ma bariery, to miejsce spotkań nielegalnych imigrantów z aktywistami? Czy warto ryzykować zdrowie i życie cudzoziemców oraz funkcjonariuszy dla medialnego show? – przeczytać mogliśmy na Twitterze Straży Granicznej.

Tymczasem wspomniana Grupa Graniczna tłumaczy na swoim Facebooku – że wspomniani mężczyźni byli w złym stanie zdrowotnym. Na miejscu lekarka z tejże grupy po zbadaniu mężczyzn uznała, że natychmiast wymagają hospitalizacji. Dwóch nielegalnych migrantów co jakiś czas traciło przytomność, a kontakt z nimi był już właściwie niemożliwy. Zgodnie z relacją lekarki, jeden z mężczyzn był w szczególnie złym stanie, chorował na nadczynność tarczycy, od kilku dni nie zażywał leków. Miał obniżoną temperaturę ciała i zaburzone pozostałe parametry zdrowotne i skrajne odwodnienie. Dwukrotnie wymiotował. Drugi mężczyzna również był odwodniony oraz skrajnie wychłodzony.

Grupa tłumaczy też, że wezwano służby, ale te dotarły po 3,5 godziny ze względu na trudne warunki. Wyprowadzenie poszkodowanych z trudnego bagnistego terenu zajęło około 3 godzin przy pomocy kilkudziesięciu strażaków. Ostatecznie poszkodowani trafili do szpitala w Hajnówce.

Warto dodać, że Grupa Granica – to aktywiści, którzy nie są żadną formalną organizacją. To po prostu grupa ludzi, która umówiła się, że będzie odbierać sygnały od nielegalnych migrantów i im pomagać. Problem polega na tym, że dopóki nielegalni migranci będą wiedzieli, że warto próbować, to będą to robić. Warto tu przywołać przykład naszego sąsiada z Litwy. Tam również występował taki sam problem co w Polsce. Nielegalni migranci próbowali szczęścia przekraczając także granicę białorusko-litewską. Bałtyccy sąsiedzi również odgrodzili się od Białorusi, tam jednak nie ma aktywistów, bo obywatele zgodnie zdają sobie sprawę, że nielegalny przemyt ludzi to gra dyktatora oraz że litość wzmagać będzie przemyt. Efekt? W grudniu 2022 dochodziło tam tylko do pojedyncze przypadków przekraczania granic. Praktycznie wszyscy kierują się w stronę Polski. Dlaczego? Bo tu są podziały na zwolenników i przeciwników. Organizatorzy przemytu doskonale sobie zdają z tego sprawę.

Dlatego kryzys na granicy skończy się dopiero, gdy oprócz tej stalowej, 5-metrowej bariery z elektroniką, granica będzie chroniona także przez własnych obywateli. Co innego pomagać w potrzebie, a co innego dawać nadzieję, że dojazd do Niemiec się uda i nie współpracować z polskimi służbami.

Partnerzy portalu:

Skandal w Białowieży. Urzędnik forsował panele w Puszczy. Wójt się zgodził!

Skandal w Białowieży. Urzędnik forsował panele w Puszczy. Wójt się zgodził!

Czy 1,5 hektarowa farma fotowoltaiczna powstanie na polanie w Puszczy Białowieskiej? Miejmy nadzieję, że ktoś rozsądny zablokuje tą kuriozalną inwestycję. Jeszcze bardziej niewiarygodnie brzmi to, jak do wydania zgody w ogóle doszło. Czy Wójt Białowieży Albert Litwinowicz rażąco złamał prawo?

Zacznijmy po kolei. Od wielu lat jeden z pracowników urzędu gminy w Białowieży forsował pomysł wybudowania (jako prywatny inwestor) farmy fotowoltaicznej na 1,5 hektarowej polanie. Dla osób, które nie są rolnikami tylko żyją w mieście zobrazujemy to w metrach kwadratowych. Wychodzi ich aż 15 000. Taki obszar zajmuje przeciętny hipermarket. Dotychczas próby tej inwestycji się nie udawały. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku za każdym razem odmawiała jej uzgodnienia, bo w sposób oczywisty godziła w plan ochronny Natura 2000 dla Puszczy Białowieskiej. Uparty urzędnik nadal dostarczał kolejne prośby o pozwolenie. Jak wskazali ekolodzy, którzy nagłośnili aferę, pismo, które składał było pełne błędów oraz niewiarygodnych danych.

Warto tu nadmienić (by się nie pogubić), że na przeprowadzenie inwestycji musi się zgodzić gmina Białowieża. Część dotycząca przyrody rozpatrywana jest przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (inny urząd). I przy ostatniej próbie wójt Albert Litwinowicz decyzję wydał… pozytywną dla inwestora. Uznał, że RDOŚ odrzucił projekt i nie dał inwestorowi szans na uzupełnienie. Ekolodzy w rozmowie z Gazetą Wyborczą wskazali, że decyzja wójta została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Ponadto godzi w turystów, którzy nie przyjeżdżają do Puszczy Białowieskiej po to by oglądać panele fotowoltaiczne.

Trudno się z taką argumentacją nie zgodzić. Przede wszystkim wójt nie powinien wydawać decyzji wobec swojego podwładnego. Decyzja powinna zostać wydana przez inny urząd gminy. Druga sprawa to zignorowanie RDOŚ. Skoro urzędnicy od ochrony środowiska mieli obiekcje, to trzeba było dać możliwość odwołania się inwestorowi, a nie podejmować decyzję za niego. Oraz ostatnia kwestia. Czy wójt naprawdę uważa, że turyści w Białowieży nie są ważni? To on oprócz drewna napędzają gospodarkę w tamtym regionie. Negatywny wizerunek gminy, który rozniesie się w Polskę sprawi, że turyści nie będą tak chętnie tam przyjeżdżać.

Cała ta sprawa to jeden, wielki, śmierdzący skandal. Miejmy nadzieję, że decyzja ta zostanie zaskarżona przez ekologów, a urzędnicy z drugiej instancji pozwolenie wójta wyrzucą do śmietnika. Tam, gdzie jego miejsce.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Tak się prezentuje nowa ekspresówka prowadząca do granicy

Niedawno informowaliśmy o otwarciu nowej ekspresówki, która prowadzi z Suwałk do samej granicy z Litwą. Teraz możemy obejrzeć film, na którym widać jak się prezentuje. Trzeba przyznać, że całkiem przyjemnie się to ogląda.

Każdy, kto jechał kiedykolwiek do Budziska i dalej na Litwę ten wie jaka była to mordęga. Po starej drodze na szczęście zostały już tylko wspomnienia. Dawniej mieściło się tam także przejście graniczne. Zostało ono zlikwidowane w momencie, gdy Polska dołączyła do strefy Schengen pod koniec 2007 roku. To dało możliwość podróżowania bez potrzeby zatrzymywania się na granicy. Obecnie wystarczy zwolnić. To, że nie ma szlabanów nie oznacza, że nie ma kontroli. Te są – prowadzone wyrywkowo.

Jeżeli droga ekspresowa ma dwie jezdnie, to można na niej poruszać się z prędkością do 120 km/h. W przypadku jednej jezdni limit wynosi 100 km/h. Droga do Budziska S61 ma dwa pasy w każdą stronę. Jej długość to prawie 25 km. Warto pamiętać, że gdy będziemy już na Litwie, to tam w przypadku zatrzymania przez policję i wręczenia nam mandatu – należy go zapłacić od razu. Takie zasady obowiązują dla obcokrajowców także w Polsce.  Możemy podpowiedzieć, że u naszych bałtyckich sąsiadów kontrole drogowe są dużo bardziej wzmożone niż w naszym kraju. Lepiej się mieć na baczności.

Partnerzy portalu:

Pijany kierowca zatrzymany przez innego kierowcę.

Pijany kierowca zatrzymany przez innego kierowcę.

Świadek przerwał jazdę nietrzeźwemu kierowcy. Pijany 62-latek najpierw zablokował wjazd na rondo, a jego pojazd stoczył się i uderzył w samochód świadka. Następnie sprawca kolizji odjechał z miejsca zdarzenia. Świadek kolizji ruszył w pogoń. W pewnym momencie wykorzystując sytuację na drodze zatrzymał auto 62-latka i uniemożliwił dalszą jazdę.

Wkrótce potem okazało się, co było powodem ucieczki z miejsca kolizji. Wezwani na miejsce policjanci sprawdzili trzeźwość 62-latka. Okazało się, że mężczyzna jechał mając ponad 2 promile alkoholu w organizmie. 62-latek stracił prawo jazdy, a jego auto zostało odholowane na strzeżony parking. Teraz dalszym losem mężczyzny zajmie się sąd. Za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Szybka reakcja i wzorowa postawa świadka pozwoliła wyeliminować z ruchu drogowego nietrzeźwego kierowcę i zapobiec potencjalnej tragedii na drodze.

Partnerzy portalu:

Policja przyjmuje w swoje szeregi. Pierwszy nabór 27 lutego.

Policja przyjmuje w swoje szeregi. Pierwszy nabór 27 lutego.

Podlaska policja zachęca do wstępowania w swoje szeregi. Proponują ciekawy, wyjątkowy zawód, robienie pożytecznych rzeczy i stabilną pracę. Jak czytamy na stronie formacji – Praca w Policji, to wyjątkowe powołanie oraz stabilne warunki.

Służbę w Policji pełnić może obywatel polski o nieposzlakowanej opinii, który nie był skazany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Osoba ubiegająca się o przyjęcie do służby musi korzystać z pełni praw publicznych, posiadać co najmniej średnie wykształcenie oraz zdolność fizyczną i psychiczną do służby w formacjach uzbrojonych, podległych szczególnej dyscyplinie służbowej. Dodatkowo osoba ta musi dawać rękojmię zachowania tajemnicy stosownie do wymogów określonych w przepisach o ochronie informacji niejawnych. Ponadto, mężczyźni powinni posiadać uregulowany stosunek do służby wojskowej (po odbyciu zasadniczej służby wojskowej lub w wyniku przeniesienia do rezerwy).

Żeby zgłosić się do rekrutacji, potrzebne są następujące dokumenty:

  • podanie o przyjęcie do służby;
  • wypełniony kwestionariusz osobowy kandydata do służby – część A i B;
  • kserokopie dokumentów potwierdzających posiadane wykształcenie i kwalifikacje zawodowe (oryginały do wglądu);
  • kserokopie świadectw pracy lub służby z poprzednich miejsc pracy lub służby, jeżeli wcześniej kandydat do służby pozostawał w stosunku pracy lub służby (oryginały do wglądu);
  • książeczka wojskowa lub legitymacja służbowa żołnierza zawodowego – dotyczy osób, wobec których przeprowadzono kwalifikację wojskową (do wglądu) – uregulowany stosunek do służby wojskowej jest wymagany na dzień przyjęcia do służby w Policji;
  • kserokopia dowodu osobistego (oryginał do wglądu)

Rekrutować można poprzez złożenie dokumentów w formie papierowej w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Białymstoku przy ul. Sienkiewicza 65.

Można też wysłać e-mailem: [email protected]

Komendant Główny Policji określił terminy przyjęć do służby w Policji na 2023 rok dla Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, dla kandydatów w ramach procedury otwartej konkursowej:

  • 27 lutego
  • 5 maja
  • 3 lipca
  • 23 sierpnia
  • 27 października
  • 28 grudnia

Komendant Główny Policji na podstawie bieżącej analizy fluktuacji kadr w Policji, przeprowadzanej w 2023 roku, może dokonywać modyfikacji wskazanych wyżej terminów przyjęć do służby w Policji.

Partnerzy portalu:

Cmentarz prawosławny w Zabłudowie został zabytkiem
fot. Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku

Cmentarz prawosławny w Zabłudowie został zabytkiem

Podlaska Wojewódzka Konserwator Zabytków, prof. Małgorzata Dajnowicz wpisała do rejestru zabytków cmentarz prawosławny wraz z ogrodzeniem i bramami przy ul. Grzegorza Chodkiewicza w Zabłudowie. Jak wynikało z dokumentacji, nekropolia została założona w 2 poł. XIX w. Jest nadal czynna. Wspomniane ogrodzenie to mur z kamienia polnego, na którego teren prowadzą dwie bramy. Całość powstała na planie zbliżonym do wydłużonego prostokąta. Pagórkowaty teren porośnięty jest m.in. lipami, sosnami, brzozami. Niegdyś na terenie cmentarza znajdowała się także drewniana cerkiew pw. Wniebowstąpienia Pańskiego. Została ona wzniesiona w 1863 r. Niestety spłonęła w pożarze 25 lipca 1920 r.

Cmentarz prawosławny w Zabłudowie posiada wartość historyczną o znaczeniu regionalnym. Stanowi ważny, materialny dokument zarówno dziejów parafii, jak i samej miejscowości. Historia Zabłudowa jako miasta o bogatych tradycjach obejmuje lata daleko idącej tolerancji religijnej. Mieszkali tu wyznawcy katolicyzmu, prawosławia, judaizmu i kalwinizmu. Zespół historycznych nagrobków, szczególnie w północno-zachodniej części cmentarza, przedstawia walory artystyczne. Nagrobki pochodzą z przełomu XIX i XX w., niekiedy z lat 20. XX w. Zostały wykonane z granitu oraz piaskowca. W zdecydowanej większości przybierają kształt obelisków zakończonych metalowymi krzyżami, niekiedy kamiennych krzyży na cokole. Na szczególną uwagę zasługują kute i odlewane żeliwne oraz stalowe krzyże, które przyjmują różne dekoracyjne formy – wskazała w decyzji prof. Małgorzata Dajnowicz.

W pobliżu nieistniejącej kaplicy, na niewielkim wzniesieniu, znajduje się jeden z najstarszych nagrobków pochodzący z 1878 r. Jest on wykonany z żeliwa, w formie obelisku. Do dziś zachowała się jedynie zdobna podstawa krzyża w formie plecionki z elementami liści. Na przedniej części nagrobka widnieje napis pisany cyrylicą „Na tym | miejscu spoczywają | Służebnica Boża | Olga | zmarła 20 lipca | 1878 r. | żyła 37 lat | i dzieci | Paweł i Grzegorz”. Z tyłu nagrobka znajduje się motyw wieńca kwiatowego – symbolu zwycięstwa, wieczności, nagrody w postaci życia wiecznego.

Partnerzy portalu:

Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny ma nową, piękną elewację
fot. UMWP

Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny ma nową, piękną elewację

Remont w UDSK dotyczył ścian otaczających wejście główne szpitala. Teraz utrzymane są w jasnej kolorystyce, a barwy nawiązują do niedawno powstałego muralu z misiem-doktorem. Prace trwały około dwóch miesięcy. Samorząd województwa podlaskiego na remont elewacji przekazał 500 tys. zł.

To nie koniec inwestycji w UDSK. Na finiszu jest tam remont oddziałów i, jak zapewniała dyrektor Wasilewska, prace wykończeniowe dobiegają końca. Kolejny plan to m.in. budowa przyszpitalnego budynku, do którego zostaną przeniesione poradnie, apteka, laboratoria. Tam też ma powstać pracownia mikrobiologiczna. Pierwsze przetargi mają ruszyć jeszcze w tym roku, a cała inwestycja ma być gotowa w ciągu trzech lat.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Podlaskie zimą jest przepiękne. Ten film to dobitnie pokazuje!

Prawosławne, drewniane cerkwie, synagoga, ruiny kościoła, Dolina Narwi, Kraina Otwartych Okiennic, Suwalszczyzna i Wigierski Park Narodowy, Kanał Augustowski – to niektóre tylko atrakcje, jakie można zobaczyć zimą w Podlaskiem. Gdy tylko spadnie trochę śniegu, atmosfera natychmiast robi się magiczna!

Tym razem możemy zobaczyć nasz wspaniały, piękny region na najnowszym filmie kanału YouTube – Gdzie los poniesie. Autorzy pokazują tam najciekawsze ich zdaniem miejsca, warte do zobaczenia zimą. Nie brakuje pięknych widoków i atrakcji. Warto dodać, że to co widzimy na filmie jest tylko wycinkiem Podlaskiego. Takich miejsc jest dużo dużo więcej. Żeby tak objechać wszystkie trzeba by było objeżdżać region intensywnie co najmniej przez tydzień.

Podlaskie, różni się od innych regionów tym, że jest bardziej dzikie. Mamy tu ogromne bogactwo przyrodnicze. Natura może się u nas rozwijać bez skrępowania właśnie dzięki temu, że nasze ziemie nie są tak zaludnione jak inne. Tam gdzie mało człowieka – dużo natury.

Partnerzy portalu:

Droga toaleta na Plantach cały czas zamknięta. Kiedy to się zmieni?

Droga toaleta na Plantach cały czas zamknięta. Kiedy to się zmieni?

Bardzo kosztowna toaleta stojąca na białostockich Plantach nie działa i jeszcze przez jakiś czas nie będzie oddana do użytku. Wszystko dlatego, że nadzór budowlany zakwestionował jej jakość. Budynek nie spełnia norm. Mimo, że kosztował ponad 400 000 złotych. Miasto już po raz trzeci przesunęło termin otwarcia toalety na połowę lutego. Najpierw miała być otwarta w październiku, później w grudniu. Cena toalety to 430 000 złotych. Wykonawca z powodu wad nie otrzymał jeszcze zapłaty.

Przypomnijmy, że o toalecie zrobiło się głośno w całej Polsce za sprawą jej wysokiej ceny. Mały betonowy budynek kosztuje bowiem tyle co mieszkanie. Jednak, gdy rozłożymy cenę na czynniki pierwsze, to widać gołym okiem, że cena nie jest jakaś specjalnie wysoka. Samo przyłączenie mediów kosztowało ponad 100 000 zł. Natomiast pozostałe koszty to przecież materiały budowlane, wynagrodzenie pracowników, cała masa podatków. Warto też w tym jeszcze ująć wynagrodzenie dla samego wykonawcy. To jednak nie wszystko.

Jak już pisaliśmy, gdy toaleta powstała, niestety w naszym kraju nie brakuje idiotów, którzy dostają małpiego rozumu bez powodu i niszczą to co publiczne. Historii o rozwalonych przystankach i innych przybytkach jest bez liku. Stąd tego typu toalety publiczne muszą być wykonane z materiałów bardzo odpornych na zapędy tychże idiotów. Jeżeli białostocki szalet taki nie będzie, to dopiero wtedy będziemy mogli mówić, że jest to bubel za wielkie pieniądze.

Partnerzy portalu:

Białostoczanie zapłacą wyższy podatek od nieruchomości

Białostoczanie zapłacą wyższy podatek od nieruchomości

Nowy rok to nowe podwyżki. Do tego w naszym kraju już można było przywyknąć. Zacznijmy najpierw od podstaw. Może to wydawać się kuriozalne, ale jest naprawdę spory odsetek ludzi w Polsce, którzy nie wiedzą że płacą podatki. Lata PRL-u o to dobrze zadbały. Obywatel nie był wtajemniczany w ten świat. To wszystko działo się poza nim. Po 1989 roku wszystko się zmieniło. Zaczęło być też jawne to, ile podatków się zapłaciło.

Uporządkujmy więc. Każdy, kto idzie do sklepu – za towar płaci sprzedawcy określoną kwotę, do której doliczony jest podatek VAT. Do tego każdy, kto pracuje oddaje około połowę swojej pensji na podatek dochodowy oraz składki do ZUS, by sfinansować obecne emerytury starszym, licząc że ktoś mu też kiedyś sfinansuje. Podatków jest jeszcze dużo więcej, ale skupmy się na tych najważniejszych. Tylko z tych dwóch wymienionych połowa trafia na konto rządu, a druga połowa na konto samorządu.

Oprócz tego samorząd nakłada dodatkowe podatki lokalne. Na przykład opłatę targową dla handlujących na bazarach, ale też podatek od nieruchomości. Im większą ktoś ma nieruchomość – tym więcej musi oddać podatku.

Do tej pory każdy metr kwadratowy posiadanego gruntu kosztował 98 groszy, a każdy metr w budynku 88 groszy. Teraz właściciele gruntów i lokali zapłacą odpowiednio 1,16 zł i 1 zł.

Ta podwyżka dotyczy nie tylko zwykłych mieszkańców, ale także przedsiębiorców. Pogardliwie nazywani są „prywaciarzami”, zaś prawda jest taka, że gdyby nie oni to bieda by piszczała. To właśnie z podatków małych i średnich firm oraz z podatku VAT utrzymywane jest polskie państwo. Pozostałe wpłaty z innych tytułów tylko uzupełniają budżet.

Przedsiębiorca natomiast musi uczciwie wypracować pieniądze, bo te nie biorą się przecież z powietrza. Dlatego duże jest prawdopodobieństwo, że żeby zapłacić wyższe podatki – będzie musiał podnieść ceny. Do tej pory pensje w miarę rosły adekwatnie do podwyżek cen. Ostatnio inflacja jednak tak wystrzeliła, że pensje nie nadganiają już cen w sklepach. W efekcie wszyscy pracujący stają się biedniejsi.

Teraz sami sobie odpowiedzcie czy podatków powinno być więcej i powinny być wyższe czy jednak państwo polskie nie powinno finansować wszystkiego i wszystkim, a lepiej by każdy dysponował swoimi pieniędzmi tak jak tylko zechce.

Partnerzy portalu:

Wojewoda wprowadził nielegalny zakaz? Przy granicy możecie stać!

Wojewoda wprowadził nielegalny zakaz? Przy granicy możecie stać!

W ostatnim czasie można było przeczytać komunikat, że dwie osoby w Białowieży dostały 500 złotowe mandaty za to, że weszły pod sam płot na granicy Polski z Białorusią, zaś to rzekomo jest zakazane. Problem polega na tym, że zakaz może być nielegalny.

Zakaz wydał Wojewoda Podlaski Bohdan Paszkowski na „całej długości” podlaskiego odcinka pasa drogi granicznej. Przypomnijmy tylko, że Białoruś została oddzielona od Polski płotem, więc bez powodu nie można zakazywać Polakom (i obywatelom Unii Europejskiej) chodzić po polskim terytorium. Tak samo jak możecie nagrywać i fotografować wszelkie obiekty (oprócz tych, które służą do zapewniania bezpieczeństwa państwa).

Ustawa o ochronie granicy państwowej reguluje, że pas drogi granicznej jest obszarem szerokim na 15-metrów. A jeżeli wynika to z potrzeb ochrony granicy, wojewoda może wprowadzić tam zakaz przebywania. Cały szkopuł w tym, że w ustawie jest wyraźnie napisane „na niektórych odcinkach pasa”. Tymczasem zakaz obowiązuje na całym podlaskim odcinku.

Niestety stan polskiego państwa pod względem prawa jest koszmarny. Przypomnijmy sobie czasy pandemii, gdy nielegalnie karano ludzi mandatami za wychodzenie z domu, nasyłano policję na legalnie działające biznesy, bezprawnie zabierano z konta po 30 000 zł. To wszystko uchylały później sądy. Problem w tym, że te są kompletnie zatkane, więc na sprawiedliwość się czeka bardzo długo. Za bezkarność urzędnicy odpowiedzialności nie ponoszą. Ktoś odbierze Wam pieniądze, czas i nerwy, a na koniec nawet nie przeprosi.

Zatem jeżeli chcielibyście choćby dotknąć płotu na granicy, to wiedzcie że zakaz wojewody najprawdopodobniej nie jest legalny, ale bardzo prawdopodobne jest to, że dostaniecie mandat, gdy wejdziecie na pas drogi granicznej. Jeżeli tak się stanie, to nie przyjmujcie go. Niech to sąd rozstrzyga czy kara była słuszna. Chyba, że spotkanie z wymiarem sprawiedliwości to nie na wasze nerwy. Wtedy trzymajcie dystans. Zupełnie jak za czasów pandemii.

Partnerzy portalu:

Pociągi z Białegostoku z wydłużonymi trasami do Małkini. Czy to połączenie ma sens?

Pociągi z Białegostoku z wydłużonymi trasami do Małkini. Czy to połączenie ma sens?

W ostatnim czasie ukazał się komunikat o tym, że po 14 latach wraca połączenie Białegostoku z mazowiecką Małkinią. Spółka Polregio uruchomiło je 1 stycznia 2023 roku. Codziennie będą tam odjeżdżać dwa pociągi. Wcześniej połączenia regionalne kończyły bieg w podlaskim Szepietowie.

Teoretycznie dzięki temu będzie możliwość dojechania regionalnie do Małkini, a dalej warszawską koleją regionalną do stacji Warszawa Wileńska. Wyjazd z Białegostoku odbędzie się o 17:06 i o 19:19. Powroty z Małkini są o 4:19 i 5:27. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Pierwszy pociąg dojedzie do Małkini o 18:36. Czyli równo po 1,5 godziny. Pociąg z Małkini do Warszawy Wileńskiej jedzie 1 godzinę i 27 minut. Zatem cała podróż z czasem przesiadki to już ponad 3 godziny. Do tego jeszcze musimy doliczyć około godzinę na dojazd do miejsca docelowego w Warszawie komunikacją miejską.

Wyjazd pociągiem pośpiesznym do Warszawy Wschodniej trwa równo 2 godziny. Zatem wniosek jest taki – z Białegostoku tego typu połączeniem będą jeździć tylko ci co muszą. Z pewnością uruchomienie tego typu połączenia nie będzie opłacalne. Jednak gdybyśmy patrzyli na komunikację zbiorową tylko pod względem ekonomicznym, to prawdopodobnie zamknęlibyśmy ten interes.

W ostatnich latach trwa przywracanie wielu połączeń kolejowych, które zlikwidowano kilkanaście lat temu i jeszcze później. Żeby te miały sens istnienia potrzeba dwóch rzeczy – całkowitego braku zmian rozkładu jazdy przez lata (czyli pewność i stałość połączenia, do którego dostosujemy nasze sprawy) oraz bilety na tyle tanie, by opłacało się jeździć pociągiem a nie samochodem. W przypadku kolei (wszyscy przewoźnicy) trzeba powiedzieć wprost – jest drogo. Ponadto rozkład jazdy jest w ciągu roku zmieniany. Dlatego włączenie do oferty kolejnych połączeń jest dobre, ale do momentu, gdy nie przyjdzie ktoś, kto ogłosi cięcia. Wtedy historia zatoczy koło.

Partnerzy portalu:

W Wasilkowie uchwalono budżet. 4 głosy za wystarczyły.
fot. UM Wasilków

W Wasilkowie uchwalono budżet. 4 głosy za wystarczyły.

Tylko 4 głosy za i 9 wstrzymujących się – takim rezultatem zakończyło się głosowanie nad budżetem Wasilkowa na 2023 rok. Taki wynik przesądził o tym, że budżet został przyjęty. Być może rezultat głosowania wydaje się dziwny, ale warto przypomnieć, że burmistrz Wasilkowa Adrian Łuckiewicz w radzie miasta nie ma większości. Skoro opozycyjni radni nie głosowali przeciwko, tylko się wstrzymali, oznacza że w tej sprawie udało się obu stronom dogadać. Dochody Wasilkowa wyniosą 100 milionów złotych. Wydatki prawie 107 milionów złotych. Brakująca kwota zostanie w większości zaczerpnięta z kredytu.

W przyszłym roku władze Wasilkowa planują dwie duże inwestycje – dokończenie prac nad zalewem, który w ostatnich latach stał się bardzo popularnym miejscem. Rozebrano stare molo z wieżą do skoków. Zamiast tego będzie nowy, okrągły pomost i inna infrastruktura, dzięki której rzeka Supraśl będzie napowietrzana. Przypomnijmy, że z powodu upałów, a następnie intensywnych ulew na Supraśli miała miejsce przyducha, która doprowadziła do śmierci mnóstwa ryb. Napowietrzanie spowoduje, że w razie kolejnych tego typu sytuacji ryby się nie poduszą.

Napowietrzanie Zalewu w Wasilkowie

Kolejną inwestycją będzie Wasilkowskie Centrum Seniora, które powstanie w jednym z zabytkowych budynków.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Biebrza zimą jest przepiękna. Szczególnie, gdy prószy śnieg.

Najnowszy odcinek Zasilanych został wyprodukowany nad Biebrzą i to zimą! Wiele osób nie dostrzega potencjału odpoczynku w naszym regionie właśnie wtedy, gdy za oknem prószy śnieg. Tymczasem spacery, seanse w saunach, kąpiele w lodowatej wodzie, a to wszystko w połączeniu z przepysznym, regionalnym jadłem da każdemu niesamowite doznania i wspomnienia. Ważne jest ażeby nastawić się na powolne poznawanie regionu wszystkimi zmysłami.

Biebrzański Park Narodowy to jedno z najdzikszych miejsc Podlasia. Każdy, kto tu przyjedzie poczuje bliskość natury, kultury, tradycji. Odcinek Zasilanych został zrealizowany w miejscowości Wroceń niedaleko Goniądza. To jedno z niewielu miejsc w Polsce, gdzie możemy poczuć prawdziwą ciszę.

Wszyscy ci, którzy kochają ciepło nie powinno zrażać się podlaską, mroźną zimą. Dodatkowe warstwy ubrań to jedno, ale nasze kaflowe piece solidnie nagrzeją największych zmarźlaków.  Nie trzeba też dodawać, że jedzenia z takiego pieca smakuje wyśmienicie! Nic, tylko przyjeżdżać!

Partnerzy portalu:

Akademia Nauki i Zabawy – śladami Pana Kleksa uczy dzieci empatii
fot. UM Łomża

Akademia Nauki i Zabawy – śladami Pana Kleksa uczy dzieci empatii

Dzisiejszy świat jest bardzo brutalny i bezwzględny, przez co wiele osób już od dzieciństwa uczy się takich postaw tylko obserwując swoje własne otoczenie. Dlatego też pozytywnie należy przyjąć każdą inicjatywę, która uczy ludzi empatii. Jedną z takich jest Akademia Nauki i Zabawy prowadzona przez Zespół Szkół Specjalnych w Łomży. Na początku roku szkolnego 2021/2022 rozpoczęto tam realizację innowacji pedagogicznej, której celem była nauka empatii, otwarcie na drugiego człowieka i rozbudzenie wrażliwości na piękno otaczającego nas świata.

Program innowacji został tak zbudowany, aby uczniowie nie bali się marzyć, aby poznali ciepły i dobry świat fantazji. Starano się pokazać im, jak ciekawe i intrygujące w pozytywny sposób bywa zdobywanie wiedzy. Nauka to przecież nie tylko obowiązek, ale też przyjemność z odkrywania tego, co wcześniej było nieznane. Innowacja stała się projektem łączącym w sobie naukę, zabawę i fantazję.

Uczniowie mieli możliwość przeżywania pozytywnych emocji w samodzielnym dochodzeniu do wiedzy na każdym poziomie edukacji. W ciągu obecnego roku szkolnego miało miejsce kilkanaście kreatywnych szkolnych wydarzeń, które angażowały do aktywności uczniów, nauczycieli i rodziców. Podsumowaniem innowacji będzie wycieczka do Nieborowa. Uczniowie odwiedzą pałac, w którym powstawały kadry do filmu „Akademia Pana Kleksa” oraz wezmą również udział w lekcjach edukacyjnych.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Miejski Konserwator Zabytków kończy działalność!

To być może zaskakujące, ale od 2023 roku w Suwałkach nie będzie instytucji miejskiego konserwatora zabytków. O te zadba wyłącznie Podlaski Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Białymstoku. W teorii lepiej, bo oszczędniej, a jak w praktyce?

Są dwie strony medalu. Na jednej widzimy problem, który od lat jest sygnalizowany przez różne środowiska. Samorząd terytorialny w Polsce składa się z 3 szczebli. Podstawowym – wynikającym z konstytucji jest gmina. Dodatkowymi są powiaty i województwa. Z perspektywy mapy są to po prostu określone granice Polski podzielone na mniejsze części. W praktyce to cała masa urzędników do obsługi gminy, powiatu i województwa. Czyli tak naprawdę tego samego obszaru, bo gmina leży w jakimś powiecie, a powiat w jakimś województwie. Mało tego – ustawy, które regulują działanie samorządu terytorialnego wyznaczają wszystkim trzem szczeblom identyczne zadania. Tyle, że mają one być wykonywane na obszarze, którego dotyczy. O ile w jedną stronę – urzędnik wykonujący zadania dla gminy ogranicza się tylko do niej, o tyle urzędnik wykonujący zadania dla województwa niejako dubluje zadania tego pierwszego. Albo odwrotnie. Zatem jeżeli czytamy o likwidacji urzędu w Suwałkach i przejęciu jego zadań przez inny urząd, to w pierwszej kolejności widzimy tu oszczędności.

Z historii jednak niektórzy pamiętają, że była w Polsce taka partia co nazywała się PZPR. Wówczas samorządu terytorialnego nie było. Były tak zwane terytorialne rady narodowe. W praktyce to lokalni urzędnicy wypełniali polecenia zwierzchników z centrali. Należy sobie zadać pytanie – czy ktoś „z centrali” potrafi dokładnie rozpoznać i rozwiązać problemy lokalne? Praktyka PZPR i jej centralnego zarządzania pokazała że nie. Bo gdyby centralne planowanie i zarządzanie było dobre, to byśmy z tego dorobku korzystali do dziś. Jak będzie w przypadku zarządzania suwalskimi zabytkami przez województwo? Czas pokaże. Dodajmy tylko, że WUOZ posiada delegaturę w Suwałkach.

Partnerzy portalu:

Suwałki mają budżet. Nie będą szastać kasą.
fot. UM Suwałki

Suwałki mają budżet. Nie będą szastać kasą.

Radni przegłosowali 16 do 7 budżet dla Suwałk. Czesław Renkiewicz, prezydent miasta przedstawiał go przed głosowaniem jako budżet rozsądku. – Nie jest to budżet ekstra rozwojowy, ale też nie jest budżet wielkiego ryzyka. Na pewno jest to trudny budżet, ale został zaprojektowany w sposób optymalny na te trudne czasy. Mimo ciągłych zmian związanych z dochodami jednostek samorządu terytorialnego związanych z „Polskim Ładem”, udało się zapewnić wzrost finansowania podstawowych dziedzin działań samorządu, tj. oświaty, pomocy społecznej oraz całego wachlarza zadań, który realizujemy jako Miasto na prawach powiatu – podkreślił w swoim wystąpieniu Czesław Renkiewicz.

Budżet Suwałk na 2023 rok wynosi ponad 576mln zł po stronie wydatków i ponad 512 mln zł po stronie dochodów. Niestety aż blisko 64 mln zł deficytu w tym na działalność bieżącą miasta, która po raz pierwszy w historii Suwałk będzie niestety w części finansowana z kredytu. Pozytywne aspekty budżetu to niewątpliwie inwestycje, które osiągną wartość bliską 90 mln zł. Głosowanie nad projektem budżetu poprzedziła dyskusja pomiędzy Radnymi, z którą będzie można zapoznać się w formie zapisu wideo na na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Urzędu Miejskiego w Suwałkach.

Partnerzy portalu:

35-latek wpadł przez swoje tatuaże. Trafił za kraty.

35-latek wpadł przez swoje tatuaże. Trafił za kraty.

35-latek był poszukiwany przez sąd do odbycia kary za znęcanie się nad bliską osobą. Teraz najbliższe 60 dni spędzi w areszcie, a również odpowie również za popełnione wykroczenie wprowadzenia w błąd policjanta co do swojej tożsamości. W trakcie pracy operacyjnej suwalscy policjanci ustalili, że mężczyzna przebywa w jednym z mieszkań w mieście.

Kiedy rano zapukali do drzwi, otworzyła im matka poszukiwanego. Kobieta powiedziała, że syn chyba wyszedł do pracy. Policjanci mimo to dokładnie przeszukali mieszkanie. W nieoświetlonej łazience dostrzegli ukrywającego się mężczyznę. Twierdził on, że nie ma żadnych dokumentów. Zapytany przez mundurowych o swoje dane, podał personalia brata. Policjanci zorientowali się jednak, że mężczyzna wprowadza ich w błąd. Poszukiwanego zdradziły charakterystyczne tatuaże.

Partnerzy portalu:

Ferie na ludowo. Dzieci spędzą czas jak dawniej.

Ferie na ludowo. Dzieci spędzą czas jak dawniej.

23 stycznia 2023 to czas, gdy rozpoczną się ferie w województwie podlaskim. Wielu rodziców już teraz zastanawia się co tu zrobić ze swoim dzieckiem w tym czasie, by nie przesiedziało w domu przed komputerem. Jedną z propozycji są Ferie na ludowo zorganizowane przez Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej (Muzeum Wsi w Białymstoku). W ramach tego przedsięwzięcia jest kilka możliwości.

Sekretne życie muzeum – to propozycja tematyczna dla osób zainteresowanych poznaniem pracy muzealnika oraz eksponatów zgromadzonych w magazynach, których nie widać na co dzień. Podczas zajęć dzieci opracują kodeks zasad poprawnego zachowania w muzeum, dowiedzą się o zasadach funkcjonowania instytucji. Na podstawie muzealnych zbiorów opracują kartę zabytku oraz poznają drogę, jaką przechodzi przedmiot, zanim trafi do muzeum. Na zakończenie wcielą się w rolę muzealnika i przygotują mini wystawę.

Kuferkowe tajemnice – to poznawanie muzealiów w formie przygotowanej zabawy interaktywnej. Historię, znaczenie, zastosowanie oraz cechy szczególne przedmiotów ukrytych w kufrze, pochodzących ze zbiorów Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, młodzi uczestnicy zgłębią poprzez grę w kalambury, zgadywanki, opowiadając przy tym o swoich osobistych doświadczeniach.

Jak dawniej czas wolny dzieci spędzały – ta propozycja to z kolei zachęta dla wszystkich tych, którzy chcą poznać dawne towarzyskie sposoby na długie, jesienno-zimowe wieczory. Zabawy integracyjno-ruchowe, zagadki, układanki i gry z użyciem kartki i ołówka to podróż w czasy, kiedy nie było telewizora, ani kina, a dorośli bawili się jak dzieci. Uzupełnieniem spotkania będzie projekcja bajki na kliszy z wyświetlacza, połączonej z zadaniem plastycznym.

  • Godziny zajęć: 10.00, 11.00, 12.00.
  • Czas trwania: 90 min, a do tego ognisko.
  • Koszt: 10 zł/os.
  • Zapisy: 509 336 816, [email protected].

Na odwiedzających w czasie ferii podbiałostocki skansen czekają także spotkania z ptakami drapieżnymi.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

W budynku białostockiego ratusza jest Muzeum Podlaskie. Co tam można zobaczyć?

Wiele osób zwraca uwagę na wyjątkową konstrukcję białostockiego ratusza. Swoją drogą nigdy takiej funkcji budynek nie pełnił, a jednak jak zwano go ratuszem tak zostało. W swojej przeszłości pełnił rolę odpowiednika dzisiejszej galerii handlowej. Dziś to Muzeum Podlaskie. Co można zobaczyć w środku? Powyższy film dokładnie to przedstawi.

Obecny ratusz został odbudowany w latach 1954 – 1958. Został rozebrany podczas rosyjskiej okupacji miasta. Jednak warto podkreślić, że białostoccy urzędnicy przed okupacją też mieli plany by to zrobić. Na szczęście „uśmiechnięty ratusz” – jak jest zwany dzisiaj, został społeczeństwu przywrócony. Tym razem jako Muzeum Podlaskie. Obecnie budynek mieści się przy ul. Rynek Kościuszki. Dawniej była to „Bazarna”. Nieprzypadkowo, bo w ratuszu i przy nim mieściło się ponad 100 stoisk handlowych! Na obecnym placu od strony Lipowej stał jeszcze mniejszy budyneczek, który zwano „wagą miejską”. W toku prac badawczych ustalono, że była to samowola budowlana i dlatego nie została także odbudowana. Ratusz był również miejscem, gdzie znajdował się pierwszy w Białymstoku dworzec autobusowy. Później go przeniesiono na Jurowiecką, a następnie na Bohaterów Monte Cassino, gdzie stoi do dziś.

Wracając do samego Muzeum Podlaskiego. W środku jak widać na filmie – możemy oglądać przede wszystkim obrazy. To galeria malarstwa polskiego. Między innymi zobaczymy tu portrety Jana Klemensa i Izabeli Branickich. Najprawdopodobniej pochodzą one z XVIII w., ale mogły powstać już po śmierci Branickich. Autora obrazów nie znamy, ale oglądając prace możemy stwierdzić, że był to artysta wysokiej klasy. Obrazy są dopracowane, co można zauważyć w detalach stroju Branickich oraz subtelnym namalowaniu twarzy i dłoni Izabeli. Portrety są przykładem pendantów, tj. powstawały w tym samym czasie i z myślą o powieszeniu obok siebie, dodatkowo są spójne pod względem kompozycji, stylu i kolorystyki.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Łomża tworzy obszar funkcjonalny z sąsiadami

Łomża nawiązuje współpracę z Nowogrodem i Piątnicą. Razem stworzą Miejski Obszar Funkcjonalny Miasta Łomży. Powołanie Związku gmin umożliwia opracowanie strategii, a następnie korzystnie ze wsparcia finansowego na realizację wspólnych projektów współfinansowanych ze środków strukturalnych Unii Europejskiej w ramach perspektywy finansowej 2021-2027. Bez zawiązania tego samorządy korzystałyby wyłącznie z puli środków unijnych przeznaczonych dla całego Województwa Podlaskiego, a tak będą miały dodatkowo wyodrębnione środki do korzystania w ramach partnerstwa.

Prace nad wspomnianą strategią już trwają. Na jej potrzeby przygotowano diagnozę spoełczno-gospodarczą obejmującą obszar czterech samorządów. Strategiczny dokument powstanie w połowie 2023 roku w ramach projektu „Centrum Wsparcia Doradczego CWD-Plus”, realizowanego przez Fundację Funduszu Współpracy oraz Związku Miast Polskich na zlecenie Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej.

Partnerzy portalu:

Jest pozwolenie na budowę ekspresowej 19. Budowa ruszy wiosną.

Jest pozwolenie na budowę ekspresowej 19. Budowa ruszy wiosną.

Udało się uzyskać wszelkie pozwolenia na budowę drogi ekspresowej z granicy państwa w Kuźnicy do Sokółki. Wojewoda Podlaski wydał we wtorek decyzję administracyjną, która otwiera Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad do ogłoszenia przetargu.

Pierwsze 5 kilometrów od przejścia granicznego droga będzie w standardzie drogi głównej przyspieszonej. Natomiast kolejne 10 km do Sokółki będzie już ekspresówką. Inwestycja ma być gotowa w 2024 r. W Sokółce będzie znajdować się węzeł drogowy, a ekspresówka w kolejnych etapach poprowadzi do Dobrzyniewa pod Białymstokiem. Ciągle nie wiadomo jednak jak prowadzić będzie trasa. Warto dodać, że przejście graniczne w Kuźnicy jest od wielu miesięcy nieczynne z powodu kryzysu migracyjnego, który wywołał białoruski dyktator. Trudno było jednak z tego powodu rezygnować z inwestycji. Wszyscy oczekują, że za jakiś czas wszystko się unormuje. Trasa ekspresówki będzie prowadzić nowym śladem, zaś ruch zostanie wyprowadzony z samej Kuźnicy.

Inwestycja jest prowadzona systemem projektuj i buduj. Oznacza to, że po zdobyciu pozwolenia nie trzeba ogłaszać przetargu. Wykonawcą będzie ta sama firma co zaprojektowała drogę. Dzięki temu skraca się czas realizacji, a po uzyskaniu pozytywnych decyzji administracyjnych można zaczynać. Wykonawca otrzyma plac budowy na wiosnę 2023 roku, gdy tylko nastąpią roztopy po zimie.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To królowa polskich kolęd. Pierwszy raz zagrana w Białymstoku w 1792 roku!

Chociaż już po świętach, to w kościołach nadal można posłuchać kolęd. Jedna z nich powinna być szczególnie bliska sercu Podlasianom. Pieśń o Narodzeniu Pańskim – znana wśród Polaków jako kolęda Bóg się rodzi, została napisana pod koniec XVII wieku, przez Franciszka Karpińskiego. Po raz pierwszy została odśpiewana w Starym Kościele Farnym w Białymstoku roku Pańskiego 1792. Miejsce to było nieprzypadkowe. W latach 1785–1818 poeta i pisarz przebywał na dworze Branickich w Białymstoku, gdzie stworzył także Pieśni nabożne (Kiedy ranne wstają zorze, Wszystkie nasze dzienne sprawy, Bóg się rodzi i inne).

Aktualna melodia popularnej pieśni świątecznej, napisana została przez Karola Kurpińskiego, na podstawie poloneza koronacyjnego królów polskich z XVI wieku. Kolęda Bóg się rodzi, uchodzi obecnie za królową polskich kolęd. A wszystko to zaczęło się za sprawą supraskiej drukarni, w miejscu której znajduje się dziś Monaster. Wówczas funkcjonował tam klasztor ojców Bazylianów, a razem z nim drukarnia. Pieśni Karpińskiego wydrukowano tam w 1792.

Poeta to także autor popularnej pieśni „Kiedy ranne wstają zorze” – czyli Pieśń poranna. Jej pierwsze wydanie z 1792 roku znajduje się w Książnicy Podlaskiej, która odkupiła je podczas aukcji. Warto wiedzieć, że jego twórczość sponsorowała Izabela Branicka, trzecia żona hetmana, ostatnia właścicielka miasta przed zaborami. Hetmanowa sprawiła, że w XVIII wieku Białystok liczył się w całej Europie pod względem kultury. Gościły u nas śpiewaczki z Wenecji, balety z Włoch, Teatry z Niemiec, a także najsłynniejsi pisarze i malarze – Ignacy Krasicki, Julian Uryn Niemcewicz, Elżbieta Drużbacka czy Franciszek Karpiński.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Stado żubrów przebiegło kierowcom przed maskami

To był niesamowity widok, ale z pewnością nie niecodzienny. Stado żubrów przebiegło przez drogę łączącą Narew z Nowosadami (droga Zabłudów – Hajnówka).

Jak już dziś pisaliśmy, zima to czas, gdy na Podlasiu żubry można napotkać często. W święta jeden osobnik wyszedł sobie do centrum Hajnówki.

Najwiecej osobników żyje w Puszczy Białowieskiej i Puszczy Knyszyńskiej.

Partnerzy portalu:

Powstała publikacja o ogrodach Pałacu Branickich
fot. bialystok.pl

Powstała publikacja o ogrodach Pałacu Branickich

Miasto Białystok wydało kolejną publikację poświęconą swojemu dziedzictwu kulturowemu. Najnowszym wydawnictwem jest „Sic itur ad astra. Apoteoza Jana Klemensa Branickiego w programie ideowym ogrodu pałacowego w Białymstoku. Część pierwsza 1735-1746”, autorstwa ks. Jana Niecieckiego.

Wiele już powstało publikacji na temat Branickich, Pałacu i ogrodów. 250 lat po śmierci Jana Klemensa Branickiego ks. dr Jan Nieciecki podjął się próby odczytania programu białostockiego ogrodu pałacowego. Postawiona przez niego w ubiegłym roku śmiała teza o oryginalności Białegostoku na tle barokowych założeń pałacowo-ogrodowych, teraz ukazała się w formie publikacji.

W XVIII wieku na terenie ogrodu, w najbliższym sąsiedztwie pałacu, znajdowały się 132 rzeźby, które ukazywały 98 postaci ludzkich. Taka ich liczba, zdaniem autora, świadczy o istnieniu rozbudowanego przekazu kierowanego do osób odwiedzających białostocką rezydencję. Bogactwo treści wpisanych w ogrodowe dekoracje sprawiło, że program był skomplikowany i wymagał od odbiorcy dobrej znajomości kultury antycznej. O wyjątkowości białostockiego ogrodu był przekonany sam Jan Klemens Branicki, ponieważ, jako jedyny w Rzeczypospolitej, zamówił kolekcję ukazujących go rycin.

Warto też dodać, że za czasów Branickich Białystok był miejscem, które przyciągało arystokratów i artystów z wielu zakątków Europy. To było modne i popularne miejsce. Książka „Sic itur ad astra. Apoteoza Jana Klemensa Branickiego w programie ideowym ogrodu pałacowego w Białymstoku. Część pierwsza 1735-1746” ukazała się w nakładzie 500 egzemplarzy. Będzie ją można kupić w Galerii im. Sleńdzińskich i Białostockim Ośrodku Kultury.

Partnerzy portalu:

Otwarto 24 kilometry drogi z granicy państwa do Suwałk
fot. Piotr Januszewicz / Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego

Otwarto 24 kilometry drogi z granicy państwa do Suwałk

Via Baltica to drogowy projekt łączący kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię z Polską. Obecnie jest jeszcze w fazie powstawania. W ostatnim czasie oddano do użytku 24 km drogi z granicy Polski i Litwy w Budzisku do Suwałk. Trasa jest w standardzie ekspresówki. Po dwie jezdnie w każdą stronę są ważnym węzłem komunikacyjnym. W ramach inwestycji zbudowano też dwa miejsca obsługi podróżnych – w Zubrynie i Budzisku, a także przebudowano drogi lokalne i wojewódzkie. Ponadto zbudowano 34 obiekty inżynieryjne – między innymi przejścia dla zwierząt, estakady i wiadukty.

W przyszłym roku oddane będą kolejne odcinki w okolicach Ełku i Ostrowi Mazowieckiej, a do 2024 roku pozostanie obwodnica Łomży. Niedawno ruszyły także prace drogowe po stronie litewskiej w kierunku Mariampola. Do końca 2024 roku ma być ekspresowo do samego Kowna. Koszt budowy odcinka Suwałki – Budzisko to łącznie 1,4 mld zł. Budowa całej inwestycji jest współfinansowana ze środków europejskich. Polska część Via Baltiki ma być gotowa w 2025 r.

Partnerzy portalu:

Prezydent kupił radiowóz. To toyota corolla.
fot. UM Suwałki

Prezydent kupił radiowóz. To toyota corolla.

Suwalscy policjanci dostali prezent na gwiazdkę od Prezydenta Suwałk. To nowa toyota corolla, która kosztowała mieszkańców Suwałk 127 999 zł. Corolla posiada już nowe niedawno wprowadzone oznaczenia. To jeden z pierwszych tak oznakowanych radiowozów w Suwałkach. Chodzi o dodatkowe, jaskrawe kolory. W Polsce tego typu oznaczeń dopiero przybywa. Auto powinno służyć policjantom po to, by poprawić bezpieczeństwo w mieście. Będzie służyć do patrolowania ulic i regionu.

 

Partnerzy portalu:

Włamał się do pustostanu. Uszkodził alarm, ukradł alkohol i przewody.

Włamał się do pustostanu. Uszkodził alarm, ukradł alkohol i przewody.

Policjanci z Sokółki zatrzymali mężczyznę podejrzanego o kradzież i kradzież z włamaniem. Teraz grozi mu nawet 10 lat więzienia.

Włamanie miało miejsce w gminie Sokółka. 35-latek uszkodził system alarmowy i dostał się do środka przez okno. Następnie ukradł alkohol, uszkodził bramę garażową budynku gospodarczego i zabrał przewody miedziane i narzędzia. Było mu jednak mało, bo po dwóch dniach znów wrócił po kolejne przewody. Zatrzymany przez policję zeznał, że alkohol już wypił a przewody sprzedał. Wartość skradzionych przedmiotów wyceniono na 2300 zł. Teraz mieszkaniec odpowie za kradzież z włamaniem.

Partnerzy portalu:

Którędy przebiegnie kolejowa obwodnica? 3 warianty w grze!

Którędy przebiegnie kolejowa obwodnica? 3 warianty w grze!

Wraca temat obwodnicy kolejowej Białegostoku. Przypomnijmy, że inwestycja miałaby powstać po to, by na stacji nie trzeba było odłączać lokomotywy z jednej strony i przyłączać z drugiej. Przykładowo pociąg z Warszawy jadący dalej do Ełku teraz musi zmienić kierunek. Dzięki dodatkowym torom objechałby miasto i płynnie zawrócił. Podobnie z transportami w innych kierunkach. Sprawa obwodnicy wywołała ogromne protesty wszystkich, którzy mieliby mieć tory w sąsiedztwie. Trudno powiedzieć dlaczego, szczególnie że to trasa szybkiego ruchu jest bardziej uciążliwa. Tam samochody jeżdżą nieustannie tworząc nieznośny, głośny szum a nawet ryk. Tymczasem pociąg przejeżdża raz na jakiś czas i szczerze powiedziawszy nie słychać go aż tak bardzo. Hałas jest większy im pociąg wiezie cięższy ładunek.

Z nowości w sprawie obwodnicy, po wielu miesiącach konsultacji i analiz wybrano trzy warianty do dalszych prac. Który ostatecznie będzie właściwą trasą dowiemy się najprawdopodobniej dopiero w 2024 roku.

„W grze” pozostały:
– Trasa 12 z Białegostoku przez Wasilków, Sochonie, a dalej przez Woroszyły, Leńce, Dobrzyniewo i Fasty.
– Trasa 6 – bardzo podobna do tej powyżej
– Trasa 13 – wariant biegnie wzdłuż białostockiej obwodnicy, niemalże w całości pod ziemią.

Wiadomo, że ten ostatni byłby najmniej kontrowersyjny, ale zapewne najdroższy ze względu na to, że podziemny.

Partnerzy portalu:

Płonęły Bojary, płonęło Bema, teraz płoną Dojlidy! Czy to zemsta za protest?

Płonęły Bojary, płonęło Bema, teraz płoną Dojlidy! Czy to zemsta za protest?

Ostatnio bardzo głośno było o akcji „Ręce precz od Dojlid”, która wywołała ogromne poruszenie w mediach. Pokrótce przypomnijmy – na kameralnym osiedlu Dojlidy, gdzie są domy jednorodzinne oraz piękne zabytki – deweloperzy próbują wcisnąć bloki (jak wszędzie). Gdyby jeszcze chodziło tylko o zagospodarowanie przestrzenne, to pewnie wiele osób by nie zwróciło na ten protest uwagi. Tymczasem bloki miałyby powstać w dolinie Rzeki Białej. Nie dość, że środowisko zostałoby zniszczone, to jeszcze poziom wody gruntowej podniósłby się na tyle, że ludziom zalałoby posesje. A to już się dzieje właśnie tam, gdzie udało się wepchać bloki.

Przypomnijmy też kontekst sprawy od strony urzędników. Jeżeli deweloper kupuje ziemię i chce zbudować na niej blok, to jego wygląd musi zaprojektować zgodnie z obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli takiego nie ma, to deweloper zwraca się o specjalną decyzję zwaną „warunkami zabudowy”. To w niej urzędnik wydaje indywidualne wytyczne jak dany budynek może wyglądać. Jeżeli w okolicy są budynki niskie, to blok też nie może być wysoki. To w teorii. W praktyce, gdy przyjrzymy się wydanym warunkom zabudowy w ostatnich latach, to te decyzje są mocno dyskusyjne.

Kolejną sprawą są pożary starych domów w Białymstoku. To od lat bardzo częsta praktyka. Najpierw na Bojarach, ostatnio na Bema, a teraz być może na Dojlidach. Tam, gdzie płonęły stare drewniane domy, w ich miejsce później pojawiał się blok. Chyba każdy głupi widzi tu jakiś powtarzalny związek tych dwóch zjawisk. Każdy – tylko nie urzędnicy, nie policja i nie prokuratura. Tylko dlaczego?

Pisaliśmy już, że urzędnicy mogliby spowodować, że wywoływanie takich pożarów nie miałoby sensu. Wystarczyłoby doprecyzować i zmienić prawo lokalne, uchwalić plany zagospodarowania przestrzennego. Tymczasem od 16 lat rządzący miastem Tadeusz Truskolaski i jego ekipa radnych wspierających nie wyglądają na zainteresowanych rozwiązaniem tego problemu. Opozycyjni radni z PiS też nie bardzo wyglądają na zainteresowanych tymi pożarami. Przynajmniej nie w działaniu. Tak jak potrafią się kłócić o nazwy ulic, tak trudno znaleźć publiczne wypowiedzi któregokolwiek radnego na temat pożarów.

Kiedy białostoczanie siedzieli przy świątecznych stołach, to znów doszło do pożaru. Tymczasem zapłonął drewniany dom na Dojlidach. Czy to zemsta za ostatnie działania „Ręce precz od Dojlid” czy też powrót do „starych dobrych praktyk, które najwyraźniej są powszechnie akceptowane przez urzędników, policję i prokuraturę”. Warto też dodać, że po głośnych protestach dojlidzkich aktywistów Tadeusz Truskolaski cały czas milczy. Nie chce się też z nimi spotkać.

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Żubry wyszły z lasów. Gdzie można je podglądać?

Zima to tradycyjny okres, gdy żubry wychodzą z lasu w poszukiwaniu pożywienia. Nie niskie temperatury tu decydują, bo te zwierzęta mają przecież grube futra. Po prostu pod śniegiem trudno jest coś znaleźć, więc gdy wszystko zasypane trzeba szukać gdzie indziej.

Przykład z powyższego filmu to oczywiście skrajność. Mimo, że Hajnówka jest gościnna i taki widok nie jest tam aż tak rzadki jakby się wydawało, to jednak częściej żubra spotkamy na polach niż w miastach. Niestety, gdy pożywienia szuka się u rolnika, to działalność króla puszczy jest uznawana za szkodnictwo. Dlatego leśnicy przygotowują specjalne paśniki i stogi siana, by ograniczyć zjawisko. A trzeba wiedzieć, że żubry są wybredne. Dlatego oprócz wspomnianego siana jedzą też kiszonki, buraki czy marchewkę.

Jeżeli chcielibyśmy zobaczyć żubra na żywo to możemy jechać albo do rezerwatu, albo zimą na pola. Ten drugi sposób oczywiście wiąże się z możliwością niepowodzenia, ale jest bardziej ekscytujący. Trzeba wstać w nocy, by na pola dojechać przed świtem. To właśnie wtedy, gdy słońce wschodzi żubry są najbardziej aktywne. Jak dobrze trafimy, to zobaczymy nawet 100 osobników na raz!

Tylko gdzie szukać? Nadleśnictwo Browsk udostępnia specjalną platformę do podglądania zwierząt, tam jednak tłumów nie będzie. Najlepiej objeżdżać do skutku drogi pomiędzy Krynkami, Szudziałowem, Starą Kamionką, Babikami, Grzybowszczyzną oraz przez Knyszewicze. Możemy też spróbować z Krynek w stronę Nietupy, a dalej Kruszyniany i Ozierany. Szansa na powodzenia jest, ale nie nastawiajmy się, że coś zobaczymy w 100 proc. To, czy żubry wyjdą z lasu czy nie zależy od wielu czynników.

Drugim miejscem, gdzie natrafimy na żubry są okolice Zalewu Siemianówka. Konkretnie to jadąc z samej Siemianówki w kierunku Mikłaszewa natrafimy na wieżę widokową do podziwiania żubrów. Na polu obok są też stogi siana, co przyciąga zwierzęta. Warto też wybrać się w stronę Masiewa, gdzie również żubry kręcą się w okolicy wsi. Niedaleko też jest Ostoja żubrów Kosy Most, ale to już w głębi Puszczy Białowieskiej, więc jeżeli planujecie objazd samochodem to nie będzie najlepszy wybór. Jeżeli jednak piesza wycieczka wchodzi w grę to jak najbardziej.
Oczywiście to nie wszystkie miejsca, gdzie występują żubry. Puszcza Białowieska i Puszcza Knyszyńska jest ich pełna. Wystarczy się dobrze rozejrzeć i mieć trochę cierpliwości.

Pamiętajmy, że żubry to dzikie zwierzęta, więc przy obserwacji najlepiej zabierzcie lornetkę. Nie podchodźcie zbyt blisko, a tym bardziej nie próbujcie sobie robić „selfie”. Spłoszony osobnik może was nie tylko poturbować, ale nawet doprowadzić do śmierci. To przecież kilkaset kilo masy!

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

To już ten czas. Jak powstaje królewski karp z Knyszyna?

Wigilia Bożego Narodzenia przed nami, a zatem czas rozmawiać także o tym co na stole. Od lat w Polsce królują dwie potrawy: karp i sałatka jarzynowa. Dziś skupimy się na tym pierwszym. Szczególnie, że dzieli on Polaków tak jak wyborców. Dla jednych to ważna tradycja i rybka, bez której nie można się obejść ze smakiem, a dla drugiej śmierdząca mułem i niepotrzebna. Tymczasem w Knyszynie na karpia patrzą inaczej, bo po królewsku. Czyli jak?

Mało kto wie, że po drodze z Białegostoku do Moniek jest mała miejscowość Czechowizna. W jej okolicach znajduje się ogromne Jezioro Zygmunta Augusta. Całkowicie niedostępne dla człowieka. To jest królestwo karpia. Pierwsze wzmianki o hodowli karpia w naszym kraju są z XII wieku! To obala argument przeciwników karpia, że to kultywowanie „PRL-owskiej” tradycji. W podlaskiej Czechowiznie  hoduje się je od XVI wieku. Co ciekawe – Polska w Europie jest liderem w hodowli karpia, zaś całkowita sprzedaż odbywa się w Polsce. Tej ryby się nie eksportuje. Natomiast w PRL-u nastąpił wzrost konsumpcji tej ryby, bo była najbardziej dostępna. Wbrew pozorom, karp jest bardzo zdrową rybą. Zawiera bardzo wartościowe tłuszcze i kwasy omega-3 potrzebne do prawidłowej pracy serca. Szczególnie, gdy jest hodowana w ekologicznych warunkach.

Jest jeszcze kwestia odpowiedniego przyrządzenia. O tym już opowie kolejny film:

 

Partnerzy portalu:

Featured Video Play Icon

Powstanie film w Hajnówce: „Żywie Pank”. To zderzenie kilku światów. Wszystkie są częścią Podlasia.

Niewiele osób wie, że Hajnówka jest miejsce, w którym powstaje film „Żywie Pank”, który będzie uniwersalną historią opowiadającą o subkulturze punków w świecie, gdzie przenika się ze sobą mistyczna natura, prawosławie i inne podlaskie „klimaty”. Póki co można obejrzeć reportaż o inspiracjach do powstającej produkcji.

Przewodnikami są Agata Biziuk – reżyserka filmu oraz Jan Bujnowski – scenarzysta. Wędrujemy z nimi nie tylko po Hajnówce, ale odwiedzamy także Puszczę Białowieską oraz okoliczne miejscowości, czyli przyszłe miejsca akcji „Żywie Pank”. Oprócz poszukiwań odpowiednich lokacji, twórcy spotykają się z młodzieżą z II Liceum Ogólnokształcące z Dodatkową Nauką Języka Białoruskiego w Hajnówce.

Trzymamy kciuki, by produkcja powstała bez żadnych problemów i zyskała na popularności. Temat Podlasia pokazany właśnie w ten sposób, to najlepszy sposób na promocję naszego regionu. Jest to coś tak unikalnego, dzięki czemu możemy przyciągać innych.

Partnerzy portalu:

Dyrektor miał zakazać grania hymnu, a teraz chce wyrzucić muzyków?
Suwalska Orkiestra Kameralna, fot. soksuwalki.eu

Dyrektor miał zakazać grania hymnu, a teraz chce wyrzucić muzyków?

Niepokojącą petycję do Prezydenta Suwałk złożyli muzycy z Suwalskiej Orkiestry Kameralnej. Oskarżają jego podwładnego – dyrektora Suwalskiego Ośrodka Kultury Ignacego Ołowia, o to że próbuje wyrzucić obecnych artystów i zastąpić ich innymi. A to wszystko „z zemsty za zagranie hymnu wbrew jego woli”. Czy to jednak konflikt wszystkich muzyków czy raczej starcie dyrygenta ze swoim szefem?

Zakaz grania hymnu?

Zacznijmy po kolei. Według muzyków (a konkretnie dyrygenta Krzysztofa Jakuba Kozakiewicza z Suwalskiej Orkiestry Kameralnej) wszystko zaczęło się jeszcze w październiku. Wówczas miało dojść do spotkania dyrektora Suwalskiego Ośrodka Kultury Ignacego Ołowia z muzykami orkiestry. Zapewniono ich, że jest przyszłoroczny budżet na działanie orkiestry jest już zapewniony i nie ma planów by zmieniła się liczba koncertów. Wszystko miało się zmienić 11 listopada w święto niepodległości. Muzycy twierdzą, że tego dnia wbrew poleceniu dyrektora wykonali Mazurek Dąbrowskiego na początku uroczystego koncertu.

Zdarzenie miało miejsce 11 listopada podczas uroczystego koncertu z okazji Narodowego Święta Niepodległości. P. Ignacy Ołów zabronił wówczas orkiestrze (i mnie) wykonania Hymnu Państwowego na otwarcie koncertu. Sytuacja wydawała się nieporozumieniem, a orkiestra – ze mną na czele – rozumiejąc patriotyczny i poważny charakter koncertu związanego z obchodami odzyskania niepodległości zdecydowała się – pomimo silnych sugestii dyrektora – hymn wykonać. – czytamy w internetowej petycji muzyków Suwalskiej Orkiestry Kameralnej.

5 grudnia muzycy otrzymali od dyrektora informacje, że większej części orkiestry nie zostaną przedłużone umowy, które wygasają z końcem 2022 roku. Zaś w miejsce obecnych dyrektor planuje zatrudnić nowe osoby zamieszkałe lub związane w Suwałkach. Kierowanie się takim kryterium, pomijając wartości artystycznej danej osoby – muzycy uważają za dyskryminację. W ocenie orkiestry – i mojej – próba zniszczenia dorobku zespołu, zwolnienie ludzi z pracy, które zostało przeprowadzone w tak niejawny i niejasny sposób jest rodzajem represji za nieprozumienie z 11 listopada 2022. Tym bardziej nie można więc pozwolić, aby osobiste opinie prowadziły do niepokojących i szkodliwych działań i wpływały negatywnie na przyszłość Suwalskiej Orkiestry Kameralnej. – czytamy w tej samej petycji.

Co na oskarżenia dyrektor?

Zacznijmy od tego, że dyrektor Suwalskiego Ośrodka Kultury Ignacy Ołów także jest muzykiem i dyrygentem. Przed imprezą 11 listopada uzgodniono pewien scenariusz, podczas którego stwierdzono, że nie ma potrzeby grania hymnu, gdyż wcześniej będzie odśpiewany. Stąd brak Mazurka Dąbrowskiego w repertuarze orkiestry. Według dyrektora mimo to, dyrygent Krzysztof Jakub Kozakiewicz postanowił grać hymn. Dyrektor miał zapytać o możliwość zmiany scenariusza Prezydenta Suwałk, ten nie wyraził sprzeciwu i Mazurek ostatecznie wybrzmiał.

Kolejna kwestia, o którą zapytaliśmy dyrektora SOK to umowy. Okazało się, że brak przedłużenia umowy (kończy się 31 grudnia 2022r. – dop. red.) jest przewidziany tylko w przypadku dyrygenta Krzysztofa Jakuba Kozakiewicza, zaś pozostali członkowie orkiestry zatrudniani są na podstawie umowy-zlecenie tylko na 1 miesiąc. Za każdym razem są to różne osoby, bo też repertuar koncertów jest różny. Dlatego, kto pracuje w danym miesiącu, wynika z tego na jakim instrumencie gra. Ponadto muzycy nie pracują tylko dla orkiestry w Suwałkach, lecz mają stałe miejsce zatrudnienia w różnych miastach.

Ostatnią kwestia łączy się właśnie z tym co powyżej. Dyrektor Ołów uważa, że nie da się zatrudniać muzyków tylko z Suwałk właśnie ze względu na ten różnorodny repertuar. Natomiast rzeczywiście jest w nim chęć dania szansy osobom, które w Suwałkach mieszkają. A wynika to przede wszystkim z chęci oszczędzenia na hotelach. Jak wspomnieliśmy dyrektor SOK jest dyrygentem i muzykiem, więc potrafi ocenić kompetencje danej osoby. Ponadto dyrektor nie uważa, by muzycy z Suwałk po tutejszej szkole są gorszymi od tych z Białegostoku czy Warszawy.

Dyrektor zapytany dlaczego nie chce przedłużać umowy z Krzysztofem Jakubem Kozakiewiczem, obecnym dyrygentem orkiestry, stwierdził, że ma prawo dobierać sobie współpracowników takich, którzy będą bardziej skorzy do współpracy. A ta, według dyrektora SOK z obecnym dyrygentem nie układa się najlepiej. Latem z powodu braku tej współpracy miały zrezygnować dwie kobiety, które przygotowywały audycje edukacyjne dla dzieci. Niestety nie mogły się porozumieć z dyrygentem w sprawie utworów. Ponadto muzycy mieli też przyjeżdżać mocno spóźnieni na próby, przez co późniejsze nagłośnienie imprezy miało być słabe, na co skarżono się dyrektorowi. Ignacy Ołów stwierdził także, że musiał jechać na wywiad do radia, bo dyrygent odmówił.

Prezydent Suwałk za dyrektorem?

Tymczasem prezydent Suwałk Czesław Renkiewicz wydał oświadczenie, odnosząc się do petycji muzyków. Z niepokojem obserwuję jednak błędnie intepretowaną przez środowisko artystyczne decyzję Dyrektora Suwalskiego Ośrodka Kultury jakoby miało dojść do likwidacji Suwalskiej Orkiestry Kameralnej. W tej sprawie skierowano do mnie w ostatnim czasie wiele pism i wystąpień, za które serdecznie dziękuję. (…) Odrębną sprawą jest natomiast kwestia tego, kto ma grać w orkiestrze. Myślę, że marzeniem wielu doskonale wykształconych muzycznie Suwalczan było grać w szeregach orkiestry. Mam nadzieję, że będą mieli taką okazję. Przykro mi jest czytać, że muzycy pochodzący z Suwałk obniżą poziom artystyczny zespołu. Funkcjonująca już od blisko 50 lat w Suwałkach Państwowa Szkoła Muzyczna wykształciła rzeszę uzdolnionych muzyków. Wielu z nich to absolwenci konserwatoriów. – czytamy w oświadczeniu Prezydenta Suwałk.

Całą petycja dostępna jest tutaj:

https://www.petycjeonline.com/uratuj_suwalsk_orkiestr_kameraln

Całe oświadczenie prezydenta dostępne jest tutaj:

https://um.suwalki.pl/mieszkaniec/aktualnosci,4002/oswiadczenie-ws-suwalskiej-orkiestry-kameralnej,2585877

Partnerzy portalu:

Suwalski policjant został złotym medalistą w brazylijskim jiu-jitsu
fot. Podlaska Policja

Suwalski policjant został złotym medalistą w brazylijskim jiu-jitsu

Na co dzień pracuje w suwalskim plutonie prewencji, a od kilku lat także trenuje sporty walki, w tym brazylijskie jiu-jitsu. Mowa o Panu Patryku, który właśnie zdobył złoty medal w XVIII Pucharze Polski ADCC. Warto dodać, że mężczyzna wygrał wszystkie z czterech stoczonych walk. To nie pierwszy i zapewne nie ostatni sukces podlaskiego policjanta w tej sztuce walki.

Pan Patryk służy w Policji od kilku lat. Obecnie pełni swoje obowiązki w suwalskim plutonie prewencji (zadania zapobiegające przestępstwom). Jego pasją są sporty walki, które trenuje od 11 roku życia. We wspomnianym Pucharze Polski, który odbyły się w miniony weekend w Warszawie startował w kategorii do 91 kilogramów. Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.

Celem sztuki walki brazylijskiego jiu-jitsu jest zmuszenie przeciwnika do poddania się poprzez zastosowanie technik unieruchamiających lub duszących. Podczas treningów i zawodów zawodnicy noszą specjalne kimona, a walka odbywa się według określonych zasad i przepisów. Brazylijskie jiu-jitsu jest skuteczną metodą samoobrony i popularnym sportem walki, który cieszy się dużym zainteresowaniem na całym świecie.

Partnerzy portalu:

Autobus grający kolędy będzie jeździć po Łomży

Autobus grający kolędy będzie jeździć po Łomży

W dniach od 21 do 23 grudnia, między godziną 14:15 a 19:40, po Łomży będzie przemieszczał się „Kolędobus”. Z głośników busa MPK wybrzmią kolędy i najpiękniejsze piosenki o tematyce bożonarodzeniowej. Wszystko zaśpiewali wykonawcy Studia Wokalnego Emdek i Orkiestry Dętej MDK-DŚT. Świąteczny pojazd będzie poruszał się głównymi ulicami Łomży. Zaplanowane zostały także krótkie postoje w dziesięciu miejscach. Tak żeby można było posłuchać coś więcej niż krótkiego fragmentu utworu.

Postoje Kolędobusa przewidziane są w następujących miejscach:

  • Al. Legionów (PARKING – ALEJA PARK) godz. 14:15 i 17:15
  • ul. Piłsudskiego (PARKING – JYSK) godz. 14:30 i 17:30
  • ul. Wojska Polskiego (SKLEP FENIX) godz. 14:45 i 17:45
  • Pl. Kościuszki (PRZYSTANEK JANTAR) godz. 15:00 i 18:00
  • Stary Rynek (PRZYSTANEK) godz. 15:15 i 18:15
  • ul. Wyszyńskiego (PARKING – PŁYWALNIA) godz. 15:30 i 18:30
  • ul. Śniadeckiego (STRZELNICA) godz. 15:50 i 18:50
  • ul. Zawadzka (PARKING – GALERIA ŁOMŻA) godz. 16:05 i 19:05
  • ul. Ks. Anny (SKATE PARK) godz. 16:21 i 19:21
  • ul. Zawadzka (PARKING MEDIA EXPERT) godz. 16:35 i 19:35

Partnerzy portalu:

Czy Władysław Bartoszewski dostanie most swego imienia?
fot. Facebook wiceprezyenta Rafała Rudnickiego

Czy Władysław Bartoszewski dostanie most swego imienia?

W ostatnim czasie Władysław Bartoszewski za sprawą inicjatywy mieszkańców Białegostoku został uhonorowany pomnikiem. Instalacja artystyczna powstała z budżetu obywatelskiego i została niedawno odsłonięta. Wywołało to nieco kontrowersji, gdyż wiele osób negatywnie nastawiona jest do postaci Bartoszewskiego, zaś na jego życiorys patrzą przez pryzmat końcówki jego życia, gdy został ministrem w rządzie premiera Donalda Tuska. Rozpowszechniany jest jeden z popularnych fakeów o tym, że Władysław Bartoszewski musiał kolaborować z Niemcami, bo został zwolniony z niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz z powodów zdrowotnych. Tymczasem białostoccy radni chyba „poczuli krew”, bo postanowili jeszcze bardziej podgrzać atmosferę przed świętami. Już jutro zadecydują czy nie dać także mostowi imienia Władysława Bartoszewskiego.

Przypomnijmy, że Władysław Bartoszewski bezpośrednio z Białymstokiem nie miał nic wspólnego, a jednak ktoś uznał, że powinien mieć w mieście swój pomnik. Cała instalacja jest opatrzona hasłem „warto być przyzwoitym”. To słowa zmarłego w 2015 roku polityka i dawnego więźnia, którzy przeżył niemiecki, nazistowski obóz zagłady Auschwitz. Do bardzo późnej starości pracował na rzecz Polski, był szanowany także na świecie. Czy powinien dostać jeszcze most?

Tak szczerze powiedziawszy to uważamy, że dla niego to i tak wszystko jedno. Natomiast w Białymstoku zauważalne jest wkraczanie w życie mieszkańców pewnego „bagna”, które wylewa się na co dzień z telewizora. Otóż są ludzie, którzy nie mają zwykłych sympatii i poglądów politycznych, ale zachowują się tak jakby byli w sekcie. I z pełną wściekłością walczą z „przeciwnikami”. Mowa tu o osobach, które ślepo zakochane są zarówno w PiS, Kaczyńskim i jego podlaskich namiestnikach jak też zakochanych w PO, Tusku jak i powiązanym z nim politycznie osobami. I tak – pojawienie się muralu z napisem „Konstytucja” czy pomnik Bartoszewskiego i towarzyszące temu awantury są tego doskonałym przykładem. Tymczasem jest to rozrywka tylko dla tych „sekciarzy”, zaś zdecydowana większość mieszkańców – będąca czy to za PiS czy za PO czy też za innymi partiami ma to zupełnie w poważaniu, bo idzie do sklepu i tam brutalna rzeczywistość bije ich poważniejszymi sprawami niż napis „Konstytucja” czy pomnik.

Dlatego też nie wdawajcie się w awantury, szczególnie teraz przed świętami. Jest to okres radości i niech taki właśnie pozostanie. Radni zaś nie powinni się tym teraz zajmować. Warto by było zacząć od edukacji na temat Bartoszewskiego, jego wpływu na Polskę oraz za co jest szanowany na świecie. Warto zacząć od przekazania ludziom, dlaczego warto, by miał i pomnik, i most swego imienia człowiek, który nie ma za wiele wspólnego z Białymstokiem. Tymczasem zapewne skończy się to zapewne uchwaleniem „za” po wielkiej przedświątecznej awanturze.

Partnerzy portalu: